sobota, 18 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 54

Ceny w sklepach pod lupą: Styczeń przyniósł stabilizację, ale rolnicy widzą presję na marże

0

Początek 2026 roku na rynku detalicznym przyniósł rolnikom i konsumentom mieszane sygnały. Choć dynamika wzrostu cen w sklepach wyhamowuje, codzienne zakupy wciąż drożeją szybciej niż wskazywałaby na to ogólna inflacja. Najnowszy raport „Indeks cen w sklepach detalicznych” pokazuje, że w styczniu ceny wzrosły średnio o 3,7% rok do roku. Co istotne dla producentów żywności – owoce i warzywa tanieją, podczas gdy mięso i używki mocno ciągną statystyki w górę.

Wyraźne wyhamowanie drożyzny, ale koszyk wciąż drogi

Według analizy przygotowanej przez UCE RESEARCH i Uniwersytety WSB Merito, styczeń 2026 roku zamknął się wzrostem cen o 3,7% rdr. To kontynuacja trendu spadkowego, jeśli spojrzymy na końcówkę ubiegłego roku (w listopadzie wzrost wynosił 4,2%, w grudniu 3,8%).

Dla polskiego gospodarza to sygnał, że rynek detaliczny wchodzi w fazę stabilizacji. Eksperci podkreślają jednak, że ceny w sklepach wciąż rosną szybciej niż wskaźnik CPI (inflacja konsumencka). Wynika to z faktu, że sieci handlowe odbudowują swoje marże po trudnym 2025 roku, a koszty pracy i logistyki wciąż pozostają na wysokim poziomie.

Produkcja zwierzęca na plusie, ogrodnictwo pod presją

Analizując poszczególne kategorie produktów, widać wyraźne rozbieżności, które bezpośrednio przekładają się na sytuację w gospodarstwach:

  • Mięso drożeje o 6,7% rdr.: To jedna z kategorii o najwyższej dynamice wzrostu. Dla hodowców to informacja o utrzymującej się chłonności rynku, choć należy pamiętać, że wzrost ceny w sklepie nie zawsze idzie w parze z proporcjonalnym wzrostem cen w skupie.
  • Warzywa i owoce tanieją: To jedyne kategorie w zestawieniu, które zanotowały spadki (odpowiednio -4,1% oraz -3,1%).

Przyczyna: Eksperci wskazują na sezonową wyprzedaż zapasów przed nowym sezonem oraz niższe koszty transportu dzięki stabilnym cenom paliw na przełomie roku. Silny złoty dodatkowo obniżył koszty importu, co zwiększyło konkurencję dla rodzimej produkcji szklarniowej i przechowalniczej.

Kategoria produktuWzrost rdr (%)Główna przyczyna
Używki (alkohol, tytoń)+10,2%Podwyżka akcyzy
Chemia gospodarcza+8,3%Koszty środowiskowe i regulacje
Słodycze i desery+7,1%Wysokie ceny kakao i tłuszczów
Mięso+6,7%Koszty produkcji i surowca
Dodatki spożywcze+5,9%Rosnące koszty logistyki

Co napędza ceny w 2026 roku?

Dr inż. Anna Motylska-Kuźma z Uniwersytetu Dolnośląskiego DSW zwraca uwagę, że obecna sytuacja to efekt „pełzającego wzrostu”. Rynek żywności nie generuje już tak silnych impulsów proinflacyjnych jak rok temu (żywność podrożała średnio o 3,2% rdr.), ale na horyzoncie wciąż widać czynniki ryzyka.

Dla rolników kluczowe pozostają ceny energii i surowców energetycznych. Choć na początku roku sytuacja była stabilna, geopolityka sprawia, że prognozowanie cen paliw i gazu na nadchodzące miesiące jest obarczone dużym ryzykiem. W sektorze chemii gospodarczej i nawozów (pośrednio) istotne stają się coraz ostrzejsze wymagania środowiskowe, które wymuszają na producentach kosztowne modernizacje.

Prognozy dla agrobiznesu

Analitycy przewidują, że w nadchodzących miesiącach dynamika wzrostu cen w sklepach utrzyma się w granicach 3-3,5%, a dla samej żywności może spaść nawet do poziomu 2,5%.

Dla polskiego rolnika oznacza to konieczność dalszej optymalizacji kosztów produkcji. Przy stabilizujących się cenach żywności w handlu detalicznym, pole do negocjacji wyższych stawek w skupach może być ograniczone przez silną konkurencję ze strony sieci handlowych, które za wszelką cenę chcą utrzymać niskie ceny „na półce”, by przyciągnąć klienta.

źródło: UCE RESEARCH

INNVIGO podbija świat. Polskie środki chronią pola od Bałtyku po oliwki w Grecji

0
Wiedza prosto z pól. Rozwiązania i technologie od INNVIGO

Choć polskie rolnictwo stoi przed wieloma wyzwaniami, mamy powody do dumy w sektorze agrobiznesu. Rodzimy producent środków ochrony roślin, firma INNVIGO, nie tylko dominuje na krajowych polach, ale dynamicznie rozszerza ekspansję. Rok 2026 przynosi przełom: oficjalne rozpoczęcie działalności na Ukrainie oraz rejestrację produktów w egzotycznych uprawach, takich jak gaje oliwne w Grecji.

Ekspansja na wschód: Polska technologia na ukraińskich czarnoziemach

Ukraina, dysponująca areałem 23 mln ha gruntów (z czego połowa to słynne czarnoziemy), od lat była w kręgu zainteresowań polskiego producenta. Mimo trudnej sytuacji geopolitycznej, pod koniec 2025 roku sfinalizowano formalności i powołano do życia oficjalną organizację INNVIGO w Ukrainie.

To strategiczny krok, biorąc pod uwagę potencjał wzrostu. Jak zauważa Jacek Zawadzki, Wiceprezes INNVIGO:

„Widzimy potencjał, żeby rozwijać się i rosnąć na tym rynku. Plany zostały spowolnione przez wojnę, ale oficjalne powstanie naszej organizacji to krok milowy”.

Co ciekawe, zużycie substancji aktywnych na Ukrainie jest wciąż relatywnie niskie (0,8 kg/ha) w porównaniu do Polski (2,32 kg/ha), co otwiera ogromne możliwości dla nowoczesnego doradztwa i skutecznych schematów ochrony.

Nie tylko pszenica i rzepak – polski acetamipryd ochroni oliwki

Ambicje polskiej firmy wykraczają daleko poza Europę Środkową. Produkty z polskim rodowodem są już obecne w 27 krajach, w tym na rynkach tak odległych jak Egipt, Irak czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Dla polskich rolników ciekawostką może być fakt, że te same substancje, które stosują w swoich gospodarstwach, sprawdzają się w zupełnie innych warunkach klimatycznych:

  • Grecja i Cypr: Rejestracja insektycydu na bazie acetamiprydu do ochrony drzew oliwnych.
  • Egipt: Zastosowanie polskiego fungicydu z pirymetanilem w uprawach truskawek i warzyw.
  • Rumunia: Skuteczna ochrona słonecznika, który masowo wypiera kukurydzę ze względu na postępującą suszę.

Czechy i Rumunia: Walka o udziały w trudnym terenie

Sukcesy za granicą nie przychodzą łatwo. W Czechach, gdzie rynek jest silnie skonsolidowany i zdominowany przez lokalnych dystrybutorów, INNVIGO zdołało wywalczyć już 5% udziału, notując 20-procentowy wzrost sprzedaży. Jeszcze lepiej sytuacja wygląda w Rumunii, gdzie rolnicy docenili ofertę dostosowaną do zmieniającego się klimatu (wzrost sprzedaży o 30%).

Strategia firmy zakłada, że w ciągu najbliższych 3 lat udział w tych rynkach wzrośnie do 10%, co ugruntuje pozycję polskiej marki jako kluczowego gracza w regionie.

Polska pozostaje priorytetem – lider ochrony powierzchniowej

Mimo globalnych sukcesów, serce biznesu bije w Polsce. INNVIGO utrzymuje pozycję lidera pod względem powierzchni chronionych upraw w naszym kraju. Rolnicy nad Wisłą cenią firmę za optymalny stosunek ceny do jakości oraz szybkie wprowadzanie produktów, którym wygasła ochrona patentowa (tzw. generyki premium).

W 2025 roku wartość sprzedaży firmy w Polsce wzrosła o ok. 30%, co pokazuje, że w dobie szukania oszczędności w gospodarstwach, polskie rozwiązania stają się pierwszym wyborem profesjonalistów.

źródło: INNVIGO

Przedsiębiorcy uciekają z rynku: Prawie 200 tysięcy firm zniknęło w 2025 roku!

0

Polscy przedsiębiorcy coraz częściej wybierają strategię przeczekania lub całkowitą rezygnację z biznesu, co potwierdzają najnowsze dane z rejestru CEIDG. Rosnące koszty i niepewność sprawiły, że w minionym roku liczba likwidowanych i zawieszanych działalności gospodarczych wyraźnie wzrosła, przewyższając dynamikę powstawania nowych firm.

Znika przedsiębiorczość w Polsce. Fatalne dane z 2025 r.

Statystyki za 2025 rok rysują obraz rynku, który zmaga się z poważnymi wyzwaniami. Do rejestru CEIDG wpłynęło blisko 197 tys. wniosków o zamknięcie jednoosobowej działalności gospodarczej, co stanowi wzrost o 4,1 proc. w porównaniu do roku poprzedniego. Równie niepokojąco wygląda sytuacja w obszarze zawieszeń – na taki krok zdecydowało się ponad 388 tys. przedsiębiorców (wzrost o 3,3 proc. r/r). Choć liczba nowo otwieranych firm utrzymała się na stabilnym poziomie ok. 289 tys., eksperci alarmują, że suma zamknięć i zawieszeń znacznie przewyższa liczbę nowych inicjatyw biznesowych, co negatywnie wpływa na ogólny bilans przedsiębiorczości.

Polskie firmy w potrzasku. 2025 był czasem walki o przetrwanie

Przyczyny tego odwrotu od samozatrudnienia są złożone, ale dominują czynniki ekonomiczne. Eksperci wskazują na rosnące koszty pracy, energii oraz usług księgowych, które w połączeniu z niestabilnym prawem i silną konkurencją drenują budżety najmniejszych firm. Dla wielu przedsiębiorców rok 2025 był czasem walki o przetrwanie, a nie rozwoju. Brak poduszki finansowej przy malejących przychodach sprawia, że decyzje o likwidacji zapadają szybciej, choć zawieszenie działalności wciąż traktowane jest jako mechanizm obronny – sposób na „przeczekanie” gorszej koniunktury czy sezonowego braku zleceń.

Lokalne firmy częściej się zamykają niż otwierają

Zjawisko to nie rozkłada się równomiernie w skali kraju. W aż siedmiu województwach – w tym śląskim, pomorskim, zachodniopomorskim czy warmińsko-mazurskim – liczba zamykanych firm przewyższyła liczbę nowo otwieranych. Jest to sygnał, że lokalne gospodarki oparte na branżach wrażliwych na koszty i sezonowość, radzą sobie gorzej. Mimo to, analitycy podkreślają, że polska gospodarka nie mierzy się z falą formalnych upadłości, lecz raczej ze zjawiskiem „ekonomicznej niewypłacalności”, którą przedsiębiorcy starają się rozwiązywać samodzielnie poprzez zawieszanie lub zamykanie działalności, zamiast korzystania z procedur restrukturyzacyjnych.

źródło: monday news

Miedź systemiczna w zabiegach czyszczących. Czy T0 będzie potrzebne tej wiosny?

0

Miedź systemiczna jest obecnie powszechnie stosowana w ochronie roślin. Jeszcze trzy lata temu wiedza na jej temat była znacznie ograniczona, a oferta rynkowa bardzo niewielka. Obecnie stanowi ona cenne uzupełnienie konwencjonalnych metod ochrony roślin.

Różnica wobec tradycyjnych miedzi

Często można usłyszeć opinie – wypowiadane nawet przez autorytety naukowe – że miedź systemiczna nie stanowi niczego nowego. W praktyce jednak dotychczas stosowane formy miedzi nie wykazywały działania systemicznego, a glukonian miedzi pozostaje jedyną znaną formą o takim mechanizmie działania. Tradycyjne preparaty miedziowe, takie jak tlenochlorek miedzi czy wodorotlenek miedzi, charakteryzują się dobrym działaniem, jednak wyłącznie kontaktowym. W określonych warunkach mogą one również wykazywać działanie agresywne wobec chronionych roślin oraz sprzętu.

Następca triazoli

Miedź systemiczna bardzo dobrze wypełnia lukę po wycofanych substancjach z grupy triazoli, takich jak flusilazol i epoksykonazol, a nawet ją poszerza. Dotyczy to również substancji, które znajdują się w procesie wycofywania w najbliższej przyszłości, na przykład tebukonazolu.

Ograniczenie presji selekcyjnej na odporność

Miedź systemiczna pozwala przełamywać presję selekcyjną prowadzącą do powstawania odporności patogenów, wynikającą ze zbyt częstego stosowania poszczególnych substancji czynnych lub całych ich grup w mieszaninach zbiornikowych oraz zabiegach sekwencyjnych. W najbliższym czasie miedź systemiczna może stać się niezbędnym partnerem w mieszaninach ze strobilurynami oraz środkami opartymi na substancjach z grupy SDHI.

Alternatywa dla środków wycofanych

Tiofanat metylu oraz prochloraz należą już do przeszłości. Preparaty oparte na tych substancjach przez wiele lat stanowiły bardzo istotny segment rynku. Obecnie ich funkcję w dużej mierze przejmuje miedź systemiczna, wykorzystywana przede wszystkim w zabiegach czyszczących, ale nie tylko.

Zabiegi czyszczące

Zabiegi lecznicze i fitosanitarne wykonywane bardzo wcześnie wiosną, we wszystkich uprawach ozimych, często mają miejsce w warunkach niesprzyjających skutecznemu działaniu klasycznych fungicydów. Niskie temperatury, na poziomie około 5°C, nie stanowią jednak ograniczenia dla stosowania miedzi systemicznej. Preparaty te wykazują działanie fitosanitarne wobec grzybów – sprawców chorób, organizmów grzyboidalnych oraz bakterii. Co istotne z punktu widzenia praktyki, zabiegi miedzią można bezpiecznie łączyć z insektycydami oraz nawozami nalistnymi w formie soli i chelatów, a także z innymi środkami stosowanymi w ochronie roślin.

Sposób działania

Glukonian miedzi jest środkiem fitosanitarnym działającym na grzyby i bakterie, a pośrednio także na niektóre szkodniki. Mechanizm jego działania polega na uszkadzaniu ścian oraz błon komórkowych organizmów powodujących szkody. Jednocześnie glukonian miedzi wzmacnia naturalną odporność roślin, zwiększając ich tolerancję na presję patogenów, ponieważ pełni funkcję związku sygnałowego – elicytora. W praktyce oznacza to lepszą kondycję roślin i większą stabilność ochrony, szczególnie w trudnych warunkach wczesnowiosennych.

Jak powstaje miedź systemiczna?

Istnieje kilka metod produkcji miedzi systemicznej. Podstawowym surowcem jest glukoza, którą łączy się z nadtlenkiem wodoru, w wyniku czego powstaje kwas glukonowy. Następnie kwas ten kompleksuje się ze związkami miedzi, tworząc glukonian miedzi, czyli sól kwasu glukonowego. Kwas glukonowy znajduje zastosowanie również w lecznictwie, m.in. w preparatach stosowanych przy alergiach skórnych. Sole kwasu glukonowego, określane jako glukoniany, wykorzystywane są do uzupełniania niedoborów wybranych pierwiastków, takich jak wapń, żelazo, cynk, potas, miedź czy sód. 

W praktyce rolniczej stosowanie glukonianu miedzi przekłada się na dobrą przyswajalność miedzi, jej translokację do poszczególnych organów oraz brak ryzyka wystąpienia objawów fitotoksyczności w porównaniu z klasycznymi, kontaktowymi formami miedzi. 

Zastosowanie glukonianu miedzi

Glukonian miedzi wykazuje silne działanie przeciw drobnoustrojom, co przekłada się na jego bardzo szerokie zastosowanie. Związek ten wykorzystywany jest m.in. w medycynie i farmacji, chemii gospodarczej, rolnictwie, produkcji żywności, przemyśle tekstylnym oraz budownictwie.

Synonimy glukonianu miedzi

Analizując etykiety produktów opartych na glukonianie miedzi, można spotkać się z różnymi określeniami, które w praktyce funkcjonują jako synonimy tej samej lub bardzo zbliżonej formy miedzi. Najczęściej pojawiają się takie nazwy jak: miedź koloidalna, miedź systemiczna, miedź organiczna, miedź nanocząsteczkowa, zielona miedź oraz inne podobne określenia. Warto mieć na uwadze, że nazewnictwo to ma często charakter handlowy lub marketingowy, natomiast o rzeczywistych właściwościach preparatu decyduje jego skład chemiczny oraz forma, w jakiej miedź występuje w danym produkcie.

Glukonian miedzi w rolnictwie

Jako komponent o działaniu przeciwdrobnoustrojowym glukonian miedzi znajduje zastosowanie w rolnictwie, zarówno w produkcji zwierzęcej, jak i w magazynowaniu oraz przetwórstwie. W hodowli wykorzystywany jest m.in. do dezynfekcji pomieszczeń inwentarskich, sprzętu, poideł i karmników, a także instalacji oraz w wybranych zabiegach weterynaryjnych. W praktyce rozwiązania te pozwalają ograniczyć presję drobnoustrojów w obiektach inwentarskich oraz poprawić warunki zoohigieniczne.

Znaczenie glukonianu w produkcji roślinnej

Ograniczanie chorób. Glukonian miedzi wykazuje działanie fitosanitarne wobec grzybów i bakterii, polegające na uszkadzaniu ścian komórkowych patogenów. Dzięki temu może ograniczać rozwój chorób takich jak parch, zaraza czy różnego rodzaju plamistości liści. Istotną cechą tej formy miedzi jest wielokierunkowy mechanizm działania, który nie sprzyja powstawaniu odporności patogenów. Preparaty oparte na glukonianie miedzi nie wymagają wyznaczania okresu karencji, a ich stosowanie nie wiąże się z ryzykiem pozostałości typowych dla klasycznych fungicydów. Dodatkowym atutem jest skuteczność działania także w niskich temperaturach.

Nawożenie pozakorzeniowe. Glukonian miedzi może być wykorzystywany jako źródło miedzi w nawożeniu dolistnym. Pierwiastek ten jest niezbędny do prawidłowego przebiegu procesów metabolicznych w roślinie, takich jak synteza białek, fotosynteza, aktywność enzymów oraz synteza lignin, odpowiadających m.in. za wzmocnienie ścian komórkowych.

Stymulacja rozwoju roślin. Stosowanie glukonianu miedzi wpływa na wzmocnienie naturalnych mechanizmów odpornościowych roślin (SAR). W praktyce może to przekładać się na lepszą kondycję plantacji, poprawę wybarwienia oraz jakości plonu, a także na wzrost plonowania.

Pobieranie i przemieszczanie w roślinie. Wysoka rozpuszczalność glukonianu miedzi oraz chelatowanie miedzi przez kwas glukonowy sprzyjają szybkiemu pobieraniu składnika zarówno przez liście, jak i system korzeniowy, co umożliwia jego efektywne wykorzystanie przez rośliny.

Zrównoważona alternatywa. W porównaniu z klasycznymi formami miedzi, takimi jak tlenochlorek czy wodorotlenek miedzi, glukonian miedzi postrzegany jest jako rozwiązanie bardziej przyjazne środowisku. Jego stosowanie wiąże się z mniejszym obciążeniem gleby miedzią, co wpisuje się w założenia bardziej zrównoważonych i ekologicznych technologii produkcji roślinnej.

Jak stosowany jest glukonian miedzi w produkcji roślinnej?

Glukonian miedzi może być stosowany zarówno samodzielnie, jak i w mieszaninach zbiornikowych, w różnych fazach rozwojowych roślin. W praktyce rolniczej najczęściej wykorzystywany jest jednak we wczesnowiosennych zabiegach czyszczących, które stanowią istotny element ograniczania presji patogenów na starcie wegetacji.

Przykładowe parametry typowej wody wodociągowej w Polsce (po lewej) i cieczy roboczej po wprowadzeniu miedzi systemicznej – klasycznego niemodyfikowanego glukonianu miedzi (po prawej). Właściwości modyfikowanych środków mogą być inne.

Co może być mieszane z glukonianem miedzi?

Glukonian miedzi charakteryzuje się dobrą mieszalnością i w praktyce może być łączony w mieszaninach zbiornikowych z większością środków stosowanych w ochronie i nawożeniu roślin. Wyjątkiem są preparaty zawierające fenpropidynę, z którymi nie zaleca się jego łączenia. Każdorazowo przed wykonaniem zabiegu warto jednak sprawdzić zalecenia producenta oraz wykonać próbę mieszalności, szczególnie w przypadku bardziej złożonych mieszanin.

Czy ważna jest kolejność mieszania?

Kolejność mieszania składników w zbiorniku ma kluczowe znaczenie zarówno dla skuteczności glukonianu miedzi, jak i środków towarzyszących. Wynika to z faktu, że glukonian miedzi może reagować z wodą twardą oraz o odczynie zasadowym. W praktyce oznacza to, że jako pierwsze do wody w zbiorniku powinny zostać dodane kondycjonery wody o działaniu zakwaszającym i zmiękczającym oraz/lub nawozy dolistne.

Tak przygotowane środowisko sprzyja stabilności glukonianu miedzi i poprawia skuteczność działania wielu substancji czynnych, m.in. acetamiprydu, fungicydów oraz regulatorów wzrostu jak mepikwat, trineksapak etylu czy proheksadion wapnia. W przypadku planowanego zastosowania herbicydów z grupy sulfonylomoczników to właśnie one powinny zostać wprowadzone do wody jako pierwsze, jeszcze przed kondycjonowaniem wody i dodaniem glukonianu miedzi. 

Czy można stosować glukonian miedzi z fungicydami?

W dużych gospodarstwach, szczególnie w sezonach o opóźnionym przebiegu wegetacji, „szybkiej wiośnie”, stosowany jest tzw. system COMBO. Polega on na łączeniu glukonianu miedzi z fungicydami w jednym zabiegu. 

Jako długo trwa aktywność glukonianu miedzi?

Czas aktywności glukonianu miedzi uzależniony jest od kilku czynników, takich jak zastosowana dawka, tempo przyrostu biomasy roślin oraz warunków meteorologicznych. Przyjmuje się, że w warunkach polowych jego aktywność utrzymuje się średnio przez około 30 dni. W przypadku stosowania systemu COMBO, czyli łączenia glukonianu miedzi z fungicydami, okres ten może ulec wydłużeniu i sięgać nawet 5–6 tygodni, co pozwala na dłuższe zabezpieczenie plantacji. Najefektywniejszym sposobem jest system zabiegów sekwencyjnych – najpierw miedź systemiczna, później po około 20–30 dniach fungicyd.

Przy jakich temperaturach minimalnych można stosować glukonian miedzi?

Do aplikacji glukonianu miedzi wystarczają relatywnie niskie temperatury – zabiegi mogą być wykonywane już przy około 5°C. Jest to szczególnie istotne we wczesnowiosennych zabiegach czyszczących, gdy warunki pogodowe ograniczają skuteczność wielu klasycznych fungicydów. Nie obserwuje się objawów fitotoksyczności przy prawidłowym stosowaniu glukonianu, co pozwala na jego bezpieczne wykorzystanie w trudniejszych warunkach temperaturowych.

miedź systemiczna
Przykładowa skuteczność fitosanitarna miedzi systemicznej w porównaniu do kontroli. fot. A.Brachaczek

Czy zabiegi czyszczące są konieczne?

Stan surowca przeznaczonego do produkcji materiału siewnego w bieżącym sezonie był bardzo słaby, nawet w przypadkach spełniania minimalnych wymagań formalnych. Ziarno badane na pożywkach wykazywało silne porażenie patogenami, które zasiedliły ziarniaki już w trakcie wegetacji. Skuteczność zapraw chemicznych była w tych warunkach wyraźnie ograniczona. Nawet zaprawy trójskładnikowe wykazywały aktywność laboratoryjną jedynie do około pięciu dni, a część preparatów nie działała wcale. Było to efektem silnego porażenia patogenami odnasiennymi w okresie przed- i pożniwnym. W rezultacie wielu plantatorów decydowało się na wykonanie zabiegów czyszczących już jesienią. Bardzo wczesne zabiegi wiosenne będą w tym sezonie niezbędne. 

Czy technologie hybrydowe z zabiegiem czyszczącym wpływają na plon?

W ostatnim sezonie plantatorzy stosujący technologie hybrydowe, uwzględniające zabiegi czyszczące z wykorzystaniem miedzi systemicznej, uzyskali dobre wyniki plonowania. Na glebach średnich plony pszenicy ozimej wynosiły 10–12 t/ha, natomiast w doświadczeniach plon przekraczał 13 t/ha. Na słabszych stanowiskach (klasy V–VI) również uzyskano zadowalające rezultaty: 9–10 t/ha jęczmienia ozimego oraz 8–9 t/ha pszenżyta ozimego. 

W przypadku rzepaku ozimego wiosenne przymrozki znacząco ograniczyły potencjał plonowania. Plantatorzy, uwzględniając plon rzeczywisty, wartość szkód przymrozkowych określoną przez ubezpieczycieli oraz straty łowieckie, oceniali wynik ekonomiczny na poziomie odpowiadającym około 6 t/ha. W doświadczeniach ścisłych plon rzepaku na poziomie 6,0 t/ha był wynikiem bardzo częstym, a w części doświadczeń przekraczał 7,0 t/ha.

Wyższe wyniki dotyczyły jednak technologii, które nie są jeszcze powszechnie dostępne i zakładały więcej niż trzy zabiegi fitosanitarne z wykorzystaniem miedzi systemicznej od jesieni do wiosny. Daje to podstawy do oczekiwań, że w kolejnych latach możliwe będzie zbliżenie się do poziomu 7,0 t/ha rzepaku ozimego także w warunkach produkcyjnych.

miedź systemiczna
Przykładowa sytuacja fitosanitarna pszenicy ozimej w lutym 2025 w trzech gospodarstwach na Słowacji. foto. A.Brachaczek

Sukces za granicą

W krajach Europy Środkowej miedź systemiczna początkowo spotykała się z oporem mentalnym rolników, podobnie jak miało to miejsce w Polsce kilka lat temu. Już w drugim roku po wprowadzeniu jej na rynek zainteresowanie tą technologią zaczęło jednak dynamicznie rosnąć. Wraz z upowszechnieniem stosowania pojawiła się duża liczba dostawców, co przełożyło się na znaczący spadek cen i zwiększenie dostępności preparatów.

Nowa generacja miedzi systemicznych

Na rynku pojawiają się środki nowej generacji, których skład nie ogranicza się już wyłącznie do glukonianu miedzi. W formulacjach tych produktów coraz częściej spotyka się dodatki biologicznie aktywne, takie jak: polipeptydy sojowe, lecytyna, aminokwasy, chitozan, kwasy humusowe, chinolina czy ekstrakty roślinne. Związki te pełnią nie tylko funkcję stymulatorów rozwoju, ale również indukują odporność roślin. Część z nich charakteryzuje się także właściwościami repelentnymi wobec szkodników oraz ograniczającymi rozwój patogenicznych nicieni, co dodatkowo zwiększa ich wartość użytkową w hybrydowych systemach ochrony roślin.

miedź systemiczna
Przykładowa sytuacja fitosanitarna pszenicy ozimej w lutym 2025 w trzech gospodarstwach na Słowacji. fot. A.Brachaczek

Sukcesy nowych rozwiązań w Polsce

Burak cukrowy, zwłaszcza w warunkach silnej presji infekcyjnej chwościka na południu Polski, jest uprawą wyjątkowo trudną do skutecznej ochrony – nawet przy zastosowaniu pięciu zabiegów fungicydowych w sezonie. Wyniki doświadczeń ścisłych pokazują jednak, że skuteczną ochronę można uzyskać z wykorzystaniem samej miedzi systemicznej lub jej mieszanin z wcześniej wymienionymi komponentami. W pierwszym roku badań uzyskano plon przekraczający 1000 q/ha korzeni buraka, przy jednoczesnym zachowaniu dobrej polaryzacji oraz niskiej zawartości związków melasotwórczych.

W tym sezonie, po wprowadzeniu korekt technologicznych, plon wzrósł do poziomu ponad 1400 q/ha korzeni. Osiągnięte rezultaty jednoznacznie potwierdzają wysoki potencjał nowych rozwiązań opartych na miedzi systemicznej i dają realne podstawy do oczekiwań, że podobne efekty będzie można uzyskać również w innych uprawach, w tym tych najbardziej intensywnych i wymagających. 

miedź systemiczna
Przykładowa analiza zastosowania różnych zabiegów T0 dla wybranych pól dużego gospodarstwa w Polsce. fot. A.Brachaczek

Czy skuteczność glukonianu miedzi jest monitorowana?

Od kilku lat w Polsce prowadzone są systematyczne badania in vivo oceniające stan zdrowotny roślin ozimych. Materiał badawczy pochodzi z różnych regionów kraju, a także z Czech i Rumunii. Równolegle, od czterech lat, analogiczny monitoring obejmuje cały obszar Słowacji. W programie uczestniczy kilkadziesiąt gospodarstw rolnych, które w styczniu i lutym pobierają próby roślin. Następnie, za pośrednictwem jednego z dostawców miedzi systemicznej, materiał przekazywany jest do Instytut Genetyki Roślin PAN. Analizy laboratoryjne trwają od 10 do 15 dni, a uzyskane wyniki stanowią podstawę do opracowania indywidualnych rekomendacji dotyczących dalszego prowadzenia plantacji.

Dane zestawione dla Słowacji w lutym 2025 roku wskazują na bardzo wysoką presję patogenów. Średni poziom porażenia roślin inkubowanych na szalkach Petriego wyniósł 84,1%. Jednocześnie skuteczność fitosanitarna miedzi systemicznej osiągnęła 98,5%, a zastosowanie systemu COMBO pozwoliło uzyskać skuteczność fitosanitarną i fungicydową na poziomie 99,5%.

Tab. 1. Zestawienie wyników analizy prób dostarczonych ze Słowacji w lutym 2025 jako przykład wczesnego monitoringu i nowoczesnej diagnostyki.

miedź systemiczna

Jak wygląda aktualna sytuacja fitopatologiczna zbóż ozimych i rzepaku ozimego?

Materiał i metodyka oceny “Jesień 2025 roku” przyniosła wiele niepokojących sygnałów z plantacji zbóż ozimych i rzepaku ozimego. Obraz ten wyłonił się na podstawie 35. Warsztatów Technicznych, prowadzonych od października do 18 grudnia (od 2 do 4 tygodniowo), w trakcie których rolnicy dostarczali rośliny bezpośrednio ze swoich pól. Materiał roślinny był analizowany makroskopowo i mikroskopowo, a obraz transmitowano w czasie rzeczywistym. 

Zboża ozime – brak presji infekcyjnej na liściach, duży problem na systemach korzeniowych. Na liściach zbóż ozimych nie stwierdzono inkubacji sprawcy septoriozy liści – objawy nie wystąpiły w żadnej z ocenianych prób. W jęczmieniu ozimym na części materiału obserwowano symptomy plamistości siatkowej typu SPOT i NET, jednak porażenie miało charakter umiarkowany i nie stanowiło bezpośredniego zagrożenia dla plantacji.

Na części prób pojawiły się również kolonie mączniaka prawdziwego. W jęczmieniu ozimym choroba ta mogła być skutecznie ograniczana przy użyciu siarki elementarnej, natomiast na pszenicy ozimej kolonie mączniaka zostały w dużej mierze zniszczone przez mróz. Pozornie spokojna sytuacja w części nadziemnej roślin kontrastowała jednak z obrazem systemów korzeniowych. Na bardzo wielu próbach stwierdzono silne porażenie korzeni zgorzelą, wywoływaną przez patogeny z rodzaju Fusarium. Sprawcy ci byli obecni również na podstawach źdźbła. Wszystko wskazuje na to, że fuzariozy będą w nadchodzącym sezonie jednym z kluczowych problemów fitopatologicznych w zbożach ozimych. 

Rzepak ozimy – sucha zgnilizna poza schematem. W rzepaku ozimym odnotowano infekcje sprawcami suchej zgnilizny kapustnych, które miały wyraźnie dwufalowy charakter. Pierwsza fala infekcji wystąpiła bardzo wcześnie, w początkowych fazach rozwojowych roślin, druga natomiast – wyjątkowo późno. W grudniu obserwowano świeże symptomy porażenia liści w postaci seledynowych plam, mających zaledwie kilka dni. Wskazuje to, że znaczna część jesiennych zabiegów fungicydowych nie trafiła w optymalny termin ochrony. W konsekwencji należy spodziewać się silnego porażenia rzepaku wiosną przez sprawców rodzaju Plenodomus

Zgorzele i choroby niedocenione – podobnie jak w zbożach, również w rzepaku wyraźnie zaznaczył się problem zgorzeli korzeni powodowanej przez patogeny z rodzaju Fusarium. Dodatkowo we wczesnych fazach rozwojowych rzepaku obserwowano silne porażenie siewek mączniakiem rzekomym, które w wielu przypadkach zostało błędnie rozpoznane i całkowicie zignorowane. Choroba ta nie ustąpiła i na tych plantacjach ujawni się ponownie tuż przed zbiorami, prowadząc do niemal całkowitego zniszczenia powierzchni asymilacyjnej liści, z objawami przypominającymi skutki suszy. Na wyjątkowo dużą skalę wystąpiła również cylindrosporioza, szczególnie na południu Polski oraz na terenie Słowacji i Czech. 

Dobry pokrój, słaba fizjologia – od strony morfologicznej większość plantacji rzepaku charakteryzowała się dobrym pokrojem, z wyjątkiem zasiewów wykonanych bardzo późno. Część plantacji nie osiągnęła jednak odpowiedniego poziomu hibernacji, co znacząco zwiększa ryzyko wymarzania roślin. Największy niepokój budziła nieproporcjonalnie mała ilość materiałów zapasowych zgromadzonych w szyjce korzeniowej w stosunku do dużej biomasy nadziemnej. Już jesienią widoczne było masowe żółknięcie najstarszych liści, świadczące o intensywnej translokacji składników pokarmowych. W praktyce oznacza to silną redukcję rozgałęzień oraz ryzyko bardzo wczesnego startu wiosennego z wyraźną dominacją pędu głównego, co może istotnie ograniczyć potencjał plonotwórczy rzepaku.

Wniosek

Zarówno w zbożach ozimych, jak i w rzepaku ozimym sytuacja wymaga wiosną bardzo szybkiej interwencji, wykorzystując pierwsze możliwe okno pogodowe do zastosowania zabiegów czyszczących (T0).

Informacja prawna

Rodzaje preparatów wymienionych w niniejszym artykule, zaliczane do grup środków biologicznych, fitosanitarnych, nawozów oraz biostymulatorów, nie są środkami ochrony roślin w rozumieniu obowiązujących przepisów prawa i nie mogą być stosowane jako takie. Przedstawione treści mają charakter informacyjny i odnoszą się do wyników badań nad tymi rozwiązaniami. Artykuł nie stanowi rekomendacji ani instrukcji do ich bezpośredniego stosowania w celu ograniczania lub zwalczania patogenów roślin.

Pogoda- do 25 cm śniegu spadnie w rejonie Szczyrku i Przemyśla

0
pokrywa śnieżna
pokrywa śnieżna

Suma opadów śniegu w nocy i w niedzielę

pokrywa śnieżna

Na południu Polski za te wszystkie halne, suche dni pogoda się trochę zrehabilituje. W centrum niestety jak sucho było tak będzie nadal a woda jest i będzie na wagę złota.

Początkowo dziś z wieczora na południe od Krakowa padać ma deszcz ale szybko opady zmienią się w ciężki mokry opad śniegu. Płatki spadające z nieba będą grube, wodniste. Pokrywa śniegu szybko ma rosnąć. Najwięcej go spadnie od Krasnystawu w Lubelskim po Sandomierz, Mielec, Tarnów, Kraków, Maków Podhalański, Bielsko Białą- tu spadnie od 7 do 15 cm a w rejonie Wisły, Szczyrku, Ustronia ponad 20 cm śniegu. W Bieszczadach- na południe od Rzeszowa w nocy jeśli popada to marznący deszcz ale niewielki. Tu dopiero nad ranem zacznie sypać śnieg i padać ma cały dzień.

Kiedy front minie Ziemię Łódzką na południu Mazowsza zacznie odbijać na północ dzięki czemu jutro śnieg popada aż po rejon Lublina, Włodawy czy Terespola.

Będzie zimno- do -18 stopni nad ranem w Wejherowie na Pomorzu

Ale to nie Wejherowo będzie najzimniejsze nad ranem a rejon Bezled, Ornety, Lidzbarka W. czy Pasłęka- tu nad ranem -21/-19 stopni. Kolejnym mrozowiskiem będzie okolica Wejherowa, Szemudu- tu do -18 stopni. Od Suwałk po Ełk, Olsztyn, Żuławy -16/-12 stopni. Kawałek dalej pod chmurami będzie cieplej- południowe Podlasie, północne Mazowsze czy Kujawy już tylko -9/-7 stopni a na południu i w centrum kraju -4/-2 stopnie.

W ciągu dnia bezchmurne niebo dotrze nad całe Pomorze Zachodnie, Środkowe i Wschodnie. Bezchmurnie będzie na Kaszubach, Żuławach, północy Warmii, Wielkopolski i Kujaw oraz Ziemi Lubuskiej. Przejaśnienia choć chmur sporo pojawią się od zachodniej, środkowej, północnej części Dolnego Śląska po resztę Wielkopolski i Kujaw po północne Mazowsze i rejon Suwałk. Nad resztą kraju chmury ze śniegiem sypiącym na wschodzie i południu kraju. Na wschód od Polski- przez zachodnią, północną Ukrainę, południe Białorusi przejdzie śnieżyca przynosząc im 20 do 40 cm mokrego śniegu.

Wiosna zapowiada się mokro od Ukrainy po Białoruś, Litwę, Łotwę, Estonię- mamy tam tyle śniegu, że jak to wszystko stopnieje to na polach będą rozlewiska.

Wiatr na południu kraju silny z północy. Na północy również powieje z północy ale wiatr słaby. Nad resztą kraju powieje umiarkowanie, także z północy.

Sklep Agro Profil- https://sklep.agroprofil.pl/

Kartka z kalendarza- https://cmm.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Protesty rolnicze: Niezadowolenie z umowy z USA demonstrują indyjscy rolnicy

0
Protesty rolnicze w Indiach

Obecne protesty rolnicze w Indiach stanowią bezpośrednią odpowiedź na obawy sektora agrarnego przed skutkami nowej umowy handlowej, którą administracja Donalda Trumpa stara się wyegzekwować na rządzie w New Delhi. Rolnicy, świadomi globalnej nadpodaży zbóż – w tym rekordowych zbiorów w Argentynie i doskonałych plonów w Australii – boją się, że otwarcie rynku na tani import z USA doprowadzi do załamania cen skupu w Indiach.

Trump i „Ameryka Pierwsza”: Co napędza protesty rolnicze?

Główną osią sporu jest agresywna polityka handlowa USA, która dąży do redukcji deficytu poprzez wymuszenie na Indiach obniżenia ceł na kluczowe produkty rolne. Dla indyjskiego gospodarza oznacza to walkę o przetrwanie na własnym polu.

  • Zagrożenie ze strony DDGS i soi: Rolnicy alarmują, że amerykański wywar gorzelniany (DDGS) oraz olej sojowy zaleją lokalny rynek. Biorąc pod uwagę, że ropa i dolar silnie wpływają na koszty transportu i logistyki, tania produkcja z USA staje się realnym zagrożeniem dla indyjskiej kukurydzy.
  • Kwestia GMO: Administracja Trumpa naciska na liberalizację przepisów dotyczących organizmów modyfikowanych genetycznie, co przez organizację Samyukt Kisan Morcha (SKM) jest postrzegane jako zamach na indyjskie standardy jakości żywności.
  • Koszty finansowania a cena terminowa: Zgodnie z zasadą, że cena terminowa to spot plus koszty przechowywania i finansowania, indyjscy rolnicy obawiają się, że przy napływie taniego towaru z USA, lokalne magazynowanie przestanie być opłacalne, co pozbawi ich premii w okresach mniejszej podaży.

Reakcja rządu i eskalacja działań – dlaczego protesty rolnicze przybierają na sile?

Choć minister handlu Piyush Goyal zapewnia, że sektory wrażliwe (mleczarstwo, drób) pozostają chronione, protesty rolnicze przybierają na sile w takich miastach jak Lucknow, Patna i Bangalore. Demonstranci domagają się pełnej transparentności zapisów umowy, obawiając się „ukrytych koncesji”, które mogłyby zostać wprowadzone pod presją polityczną Waszyngtonu.

Sytuacja w Lucknow jest szczególnie napięta – rolnicy zapowiedzieli, że nie opuszczą terenu strajku przed biurem administratora, dopóki ich memorandum nie trafi bezpośrednio do rządu centralnego.

„Miód” zarezerwowany tylko dla pszczół. Ministerstwo i inspekcje ucinają dyskusję o nazewnictwie

0
miód tylko od pszczół

Na sklepowych półkach wciąż można spotkać produkty, które mamią konsumentów nazwą „miód”, mimo że z pracą pszczół nie mają nic wspólnego. Resort rolnictwa oraz organy kontrolne stawiają sprawę jasno: granica między marketingiem a prawem żywnościowym jest nieprzekraczalna.

Nadużywanie nazwy „miód” to problem, który uderza nie tylko w portfele konsumentów, ale przede wszystkim w uczciwych pszczelarzy. W dobie rekordowej podaży zbóż i trudnej sytuacji na rynkach rolnych, ochrona produktów naturalnych staje się priorytetem.

Co jest miodem, a co nie?

Zgodnie z unijną dyrektywą 2001/110/WE, definicja jest rygorystyczna. Miód to wyłącznie naturalna substancja wytworzona przez pszczoły Apis mellifera. Jeśli produkt powstał w fabryce poprzez mieszanie cukrów i aromatów – nie ma prawa nazywać się miodem.

– Konsument ma prawo do jasnej informacji. Jeśli na etykiecie widzi „miód”, oczekuje produktu wytworzonego przez pszczoły, a nie mieszaniny cukrów czy syropów – podkreśla minister Stefan Krajewski.

Koniec z „miodem sztucznym”

Wielu producentów próbuje obejść przepisy, stosując nazwę „miód sztuczny”. To błąd, który może słono kosztować. Choć termin ten widnieje w nomenklaturze scalonej (CN) dla celów celnych, nie wolno go używać na etykietach handlowych.

Dlaczego? Ponieważ przymiotnik „sztuczny” nie niweluje mylącego przekazu rdzenia „miód”. Dla przeciętnego klienta słowo to jest głównym identyfikatorem produktu, co buduje fałszywe skojarzenie z produktem naturalnym.

Jak zatem etykietować zamienniki?

Zamiast szukać luk w prawie, producenci powinni stosować nazwy opisowe. Zgodnie z rozporządzeniem 1169/2011, zamiast słowa „miód” należy użyć określeń takich jak:

  • „aromatyzowany syrop cukrowy”,
  • „syrop o smaku miodowym”,
  • „produkt cukierniczy na bazie sacharozy”.

Podsumowanie: Przejrzystość chroni rynek

Wprowadzanie w błąd co do właściwości i składu żywności to naruszenie, które w 2026 roku będzie jeszcze mocniej piętnowane przez inspekcje. „Nazwa żywności nie może budować fałszywych skojarzeń. Etykieta ma informować, a nie dezorientować” – kwituje minister Krajewski.

W dobie globalnych zawirowań cenowych dbanie o autentyczność polskiej żywności jest kluczowe dla zachowania konkurencyjności naszych pasiek.

Ile kukurydzy kryje jedna kolba? Prosty sposób na szybkie oszacowanie plonu

0

Oszacowanie plonu kukurydzy bezpośrednio z kolby pozwala lepiej zaplanować logistykę zbioru, sprzedaż oraz żywienie zwierząt. To także narzędzie do porównania stanowisk, odmian i technologii uprawy w trakcie sezonu. Metoda oparta na kolbie nie wymaga specjalistycznego sprzętu, a przy zachowaniu kilku zasad daje wiarygodny obraz potencjału plantacji. Dodatkowo pozwala szybko reagować na niedobory wody, składników pokarmowych lub skutki stresów pogodowych.

Co wpływa na plon kukurydzy widoczny na kolbie?

Kolba jest zapisem całego sezonu. Liczba rzędów ziarniaków, ilość ziarniaków w rzędzie oraz masa pojedynczego ziarna odzwierciedlają warunki wzrostu. Największe znaczenie mają obsada roślin, dostępność wody w okresie kwitnienia oraz odżywienie azotem i potasem. Równie istotny jest termin zapylenia, ponieważ każdy brak w zapyleniu oznacza puste miejsca na kolbie. Warto zwrócić uwagę na jednolitość kolb w łanie, bo duże różnice między roślinami obniżają przewidywalność wyniku.

Jak obliczyć wysokość plonu kukurydzy w polu?

Aby wynik był miarodajny, należy wybrać reprezentatywne miejsca. Unikaj skrajów pola, zastoisk wodnych i fragmentów po przejazdach maszyn. Najlepiej zebrać kolby z kilku losowych punktów i pracować na próbie co najmniej 10 do 20 sztuk. Kolby powinny być w pełni wykształcone, a ziarno w fazie twardej do woskowej. Wcześniejsze etapy mogą zaniżać masę ziarna, późniejsze wymagają korekty na wilgotność.

Krok po kroku: Liczenie ziarniaków na kolbie

Najpierw policz liczbę rzędów ziarniaków na kolbie. Następnie wybierz jeden rząd i policz ziarniaki od nasady do wierzchołka, pomijając niedopełnione końcówki. Wynik pomnóż przez liczbę rzędów. Otrzymasz przybliżoną liczbę ziarniaków na kolbie. Dla dokładności wykonaj to samo na wszystkich kolbach z próby i oblicz średnią. Ta czynność pokazuje potencjał liczbowy, który później przeliczysz na masę.

Przeliczenie liczby ziarniaków na masę

Do przeliczenia potrzebna jest masa tysiąca ziaren. Jeśli nie masz aktualnego pomiaru, możesz przyjąć wartość orientacyjną dla danej odmiany i warunków, zwykle w przedziale 250 do 350 gramów przy standardowej wilgotności handlowej. Pomnóż liczbę ziarniaków na kolbie przez masę jednego ziarna, a następnie przez obsadę roślin na hektarze. Otrzymasz szacunkową masę ziarna z hektara. Pamiętaj o korekcie na wilgotność, jeśli liczysz w polu przy wyższej zawartości wody.

Obsada roślin i jej znaczenie w obliczeniach

Dokładne określenie obsady to fundament metody. Zmierz odcinek rzędu o znanej długości, policz rośliny i przelicz na hektar, uwzględniając rozstaw rzędów. Różnice rzędu kilku tysięcy roślin na hektarze mogą znacząco zmienić wynik. W gęstszych łanach kolby bywają mniejsze, ale suma ziarna może być wyższa. W rzadszych kolby są większe, lecz całość nie zawsze to rekompensuje.

Jak uniknąć typowych błędów w obliczeniach?

Najczęstszy błąd to wybór zbyt ładnych kolb do próby. To naturalna pokusa, ale prowadzi do zawyżenia wyniku. Innym problemem jest nieuwzględnienie pustych końcówek kolb lub ziarniaków słabo wypełnionych. Ważna jest też korekta wilgotności, bo świeże ziarno waży więcej. Jeśli masz wątpliwości co do masy tysiąca ziaren, wykonaj szybki pomiar z próby, nawet prowizoryczną wagą, bo poprawia to dokładność.

Kiedy i jak często powtarzać szacunek?

Pierwsze liczenie warto wykonać po zapyleniu, aby ocenić potencjał, a kolejne w miarę dojrzewania ziarna. Zmiany w masie pojedynczego ziarna potrafią być znaczne, zwłaszcza przy suszy lub długich opadach pod koniec lata. Regularne powtórzenia pozwalają śledzić trend i lepiej przygotować się do zbioru. Dzięki temu decyzje dotyczące terminu koszenia, suszenia i magazynowania są bardziej świadome i dopasowane do aktualnej sytuacji na polu.

Ile koni mechanicznych ma Ursus 1004 i jak wpływa to na jego wydajność

0
Ursus 1004

Kultowe ciągniki rolnicze mają to do siebie, że nawet po wielu latach wciąż budzą zainteresowanie. Ursus 1004 należy do tej grupy maszyn, które mimo upływu czasu nadal są spotykane w pracy i często stanowią główną siłę napędową gospodarstwa. Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących tego modelu jest kwestia mocy silnika. Ile koni mechanicznych oferuje Ursus 1004 i co ta wartość oznacza w codziennym użytkowaniu ciągnika.

Jednostka napędowa jako serce maszyny

Pod maską Ursusa 1004 pracuje czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności nieco ponad 4,5 litra. Konstrukcja ta została opracowana z myślą o długotrwałej pracy pod obciążeniem oraz możliwie prostej obsłudze. Silnik osiąga swoją moc przy około 2200 obrotach na minutę, co było typowym rozwiązaniem dla ciągników tej klasy i tego okresu produkcji.

Charakterystyka jednostki napędowej nastawiona jest na stabilną pracę i odporność na przeciążenia. Dzięki temu silnik nie wymaga ciągłego utrzymywania wysokich obrotów, aby zachować wydajność, co ma znaczenie zarówno dla komfortu operatora, jak i zużycia paliwa.

Ile koni mechanicznych ma Ursus 1004?

Odpowiedź na najważniejsze pytanie jest konkretna. Ursus 1004 dysponuje mocą 100 koni mechanicznych. Ta wartość plasuje go w segmencie ciągników średniej mocy, które są zdolne do wykonywania szerokiego zakresu prac rolniczych. Sto koni mechanicznych to poziom, który pozwala na efektywną współpracę z wymagającym osprzętem bez konieczności sięgania po znacznie większe i droższe maszyny.

Dla wielu użytkowników ta liczba stanowi optymalny kompromis pomiędzy wydajnością a prostotą konstrukcji, z której słynęły ciągniki tej serii.

Znaczenie momentu obrotowego w pracy ciągnika

Moc silnika to tylko jedna strona medalu. Równie istotny jest moment obrotowy, który decyduje o tym, jak ciągnik radzi sobie przy ruszaniu z obciążeniem i pracy w ciężkich warunkach glebowych. W Ursusie 1004 maksymalny moment obrotowy sięga około 380 Nm, co przekłada się na dobrą elastyczność silnika.

W praktyce oznacza to, że ciągnik nie traci łatwo obrotów podczas orki czy pracy z głęboszem. Silnik potrafi utrzymać równą pracę nawet wtedy, gdy opór gleby wyraźnie wzrasta, co docenia się zwłaszcza na ciężkich i zwięzłych gruntach.

Jak 100 koni mechanicznych sprawdza się w polu?

Sto koni mechanicznych w przypadku Ursusa 1004 pozwala na sprawną realizację większości typowych prac polowych. Orka kilkuskibowym pługiem, uprawa agregatem czy praca z broną talerzową nie stanowią dla tej maszyny problemu. Zapewnia to odpowiedni zapas mocy, który jest odczuwalny szczególnie w momentach zwiększonego obciążenia.

Taka moc umożliwia również transport cięższych przyczep, zarówno na krótkich odcinkach, jak i podczas dłuższych przejazdów. Ciągnik zachowuje stabilność i nie sprawia wrażenia przeciążonego, o ile pracuje w granicach swoich możliwości.

Moc, a wałek odbioru mocy

Silnik o mocy 100 koni mechanicznych dobrze współpracuje z wałkiem odbioru mocy. W praktyce oznacza to możliwość napędzania maszyn, które wymagają stałych i stabilnych obrotów. Kosiarki, rozrzutniki czy prasy mogą pracować płynnie, bez nagłych spadków wydajności.

Dla rolnika oznacza to większą kontrolę nad maszyną i mniejsze ryzyko przestojów w trakcie pracy. Stabilna praca WOM jest jednym z elementów, które wpływają na uniwersalność Ursusa 1004.

Pozycja Ursusa 1004 w swojej klasie

Na tle innych ciągników z podobnego okresu Ursus 1004 wyróżnia się korzystnym stosunkiem mocy do masy. Sto koni mechanicznych w połączeniu z solidną konstrukcją sprawia, że model ten często bywa wybierany jako główny ciągnik w średnich gospodarstwach lub jako maszyna wspierająca w większych areałach.

Dzięki tej mocy ciągnik zachowuje zdolność do pracy z nowoczesnym osprzętem, mimo że jego konstrukcja pochodzi z innej epoki. To właśnie połączenie prostej budowy i odpowiedniego zapasu mocy sprawia, że Ursus 1004 nadal znajduje zastosowanie tam, gdzie liczy się niezawodność i siła napędowa, a każdy koń mechaniczny musi pracować na efekt w polu.

Inflacja w styczniu powyżej prognoz. Żywność drożeje, transport mocno w dół

0
Inflacja w lutym

Inflacja w styczniu: Główny Urząd Statystyczny podał w piątek wstępne dane o inflacji za styczeń 2026 roku. Choć wskaźnik roczny (2,2% r/r) jest najniższy od marca 2024 roku, to miesięczny skok cen o 0,6% zaskoczył rynek i przerwał serię stabilizacji z końcówki ubiegłego roku.

Kluczowe dane GUS (styczeń 2026):

  • Inflacja ogółem: 2,2% r/r (konsensus rynkowy wynosił 1,9%).
  • Zmiana miesiąc do miesiąca: +0,6% (najwyższy miesięczny wzrost od roku).
  • Żywność i napoje bezalkoholowe: +2,4% r/r.
  • Energia (prąd, gaz, opał): +3,4% r/r.
  • Transport: -5,9% r/r (w tym paliwa -7,1% r/r).

Inflacja roczna – WYKRES

Analiza dla Agro: Nożyce cenowe i rekordowa podaż

Dla producentów rolnych dzisiejszy raport niesie mieszane sygnały. Z jednej strony roczna dynamika cen jest najniższa od blisko dwóch lat, z drugiej – styczeń przyniósł wyraźne odbicie kosztów życia.

  1. Żywność drożeje szybciej niż średnia: Wzrost cen żywności o 2,4% r/r przy ogólnej inflacji 2,2% oznacza, że produkty rolne na półkach sklepowych wciąż drożeją relatywnie szybko. Jest to sytuacja trudna dla rolnika, ponieważ ceny w skupach pozostają pod presją rekordowej światowej podaży zbóż.
  2. Transport jedynym hamulcem: Największą ulgę w koszyku GUS widać w transporcie (spadek o 5,9% r/r). Jest to kluczowe dla logistyki rolniczej, choć ceny ropy i kurs dolara pozostają pod wpływem napiętej sytuacji w Iranie.
  3. Koszty energii w górę: Wzrost cen nośników energii o 3,4% r/r to bezpośrednie uderzenie w rentowność produkcji zwierzęcej oraz koszty przechowywania płodów rolnych w chłodniach i elewatorach.

Wykres: Styczniowe odbicie

Przesłane dane pokazują, że po dwóch miesiącach niemal zerowej dynamiki (listopad-grudzień 2025), styczeń przyniósł skok o 0,6% m/m. Jest to sygnał, że presja płacowa i noworoczne aktualizacje cenników usług mogą utrudnić dalsze spadki inflacji w stronę celu NBP.

Inflacja miesięczna – WYKRES


Podsumowanie: Rok 2026 zaczynamy z inflacją „w celu”, ale z wyraźnie drożejącą żywnością i energią. Przy niskich cenach zbóż na rynkach terminowych (brak premii pogodowej), rolnicy muszą przygotować się na kolejny kwartał walki o marżę.

Pogoda- wraca mróz. Na drogach będzie ślisko

0
14 luty
14 luty

W nocy do -8 stopni zaś jutro wieczorem do -12 stopni Celsjusza

Po kilku dniach odwilży- w Tarnowie zanotowano ponad +14 stopni zbliża się ochłodzenie; które nie będzie aż tak silne jak te minione i zaznaczy się mocniej głównie w połowie Polski- wschód, północ aniżeli zachód, południe.

Najbliższej nocy tu i tam może z nieba uronić się płatek śniegu. Jedynie z wieczora lekko popada śnieg na północnym wschodzie do 1-2 cm. Na termometrach powyżej zera jeszcze na południu kraju. Od Pomorza po centrum i Lubelskie -3/-1 stopień zaś od Kaszub po Suwałki od -8 do -5 stopni.

W ciągu dnia na wybrzeżu i Warmii są szanse na krótkie przebłyski słońca. Nad resztą kraju pochmurnie a późnym popołudniem i wieczorem w Kotlinie Kłodzkiej, południu Opolskiego i Śląsku Cieszyńskim zacznie sypać śnieg przy temperaturze -1/0 stopni.

Wiatr od Kaszub po centrum i Małopolskę powieje z północy w porywach do 25 km/h. Na zachodzie powieje z północnego zachodu z taką samą siłą a na wschodzie z północnego zachodu.

Wieczorem pojawi się więcej przejaśnień na północy i po godzinie 20:00 od Podlasia po Mazury i Żuławy temperatura spadnie do -12/-10 stopni

14 luty

Umowa handlowa UE-Australia: Rolnicy obawiają się powtórki z Mercosuru

0
Umowa handlowa UE-Australia

Umowa handlowa UE-Australia staje się kolejnym punktem zapalnym na linii Bruksela–rolnicy, budząc uzasadnione obawy o przyszłość europejskiego sektora mięsnego i cukrowego w obliczu nadchodzącej liberalizacji handlu z Antypodami.

Podczas gdy Komisja Europejska szuka dostępu do australijskich surowców krytycznych, takich jak lit czy metale ziem rzadkich, europejska wieś mówi „dość”. Organizacje zrzeszone w Copa Cogeca alarmują, że rolnictwo po raz kolejny staje się kartą przetargową w wielkiej grze dyplomatycznej.

Copa Cogeca ostrzega: Umowa handlowa UE-Australia zdestabilizuje rynek

Obecnie negocjowana umowa handlowa UE-Australia jest postrzegana przez organizacje rolnicze jako bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego i stabilności dochodów w UE. Głównym argumentem podnoszonym przez ekspertów jest rażąca dysproporcja w standardach produkcji. Europejscy gospodarze, w tym producenci z Polski, muszą spełniać wyśrubowane normy Zielonego Ładu, podczas gdy tani import z Australii korzysta z metod upraw i chowu niedozwolonych we Wspólnocie.

Sytuacja jest tym trudniejsza, że sektor znajduje się w tzw. „kleszczach handlowych”. Z jednej strony wciąż niepewny los i zawieszenie umowy z Mercosurem buduje atmosferę niepewności, a z drugiej – forsowana umowa handlowa UE-Australia grozi skumulowanym napływem towarów z obu półkul jednocześnie.

Rekordowa podaż i presja cenowa

Nie bez znaczenia pozostaje obecna sytuacja makroekonomiczna. Przy rekordowej podaży zbóż i mięsa na rynkach światowych (notowanej m.in. w Australii i Argentynie), każde dodatkowe otwarcie granic uderza w i tak już niskie ceny skupu. Silna presja ze strony kursu dolara oraz wysokie ceny ropy naftowej (gazu) sprawiają, że koszty produkcji w Europie rosną, podczas gdy ceny terminowe (nowy zbiór zbóż) na giełdach są zbliżone do obecnych przez prognozy masowego importu. Polscy producenci wołowiny, baraniny i cukru mogą wkrótce stracić konkurencyjność na rzecz tańszych towarów z Antypodów.


Najczęściej zadawane pytania

1. Jak umowa handlowa UE-Australia wpłynie na rynek mięsa? Australia to jeden z największych eksporterów wołowiny i baraniny. Liberalizacja handlu może doprowadzić do zwiększenia bezcłowych kontyngentów, co przy niższych kosztach produkcji w Australii wywrze silną presję spadkową na ceny skupu żywca w UE.

2. O co chodzi z „klauzulami lustrzanymi” w negocjacjach? Rolnicy domagają się, aby produkty importowane z Australii musiały spełniać identyczne normy środowiskowe i dobrostanowe, jakie obowiązują w Unii Europejskiej. Obecnie Australia stosuje środki ochrony roślin, które w Europie są wycofane z użytku.

3. Czy umowa z Mercosurem i Australią zostaną podpisane razem? Istnieje obawa, że Komisja Europejska zastosuje tzw. procedurę splittingu, rozdzielając część handlową od politycznej, by przyspieszyć wdrożenie obu umów mimo oporu niektórych państw członkowskich.


Źródło: Opracowanie redakcyjne na podstawie komunikatów Copa Cogeca oraz bieżących analiz rynkowych.