Eksport rzepaku z Ukrainy zaliczył potężne tąpnięcie w sezonie marketingowym 2025/26. Według najnowszych danych operacyjnych agencji APK-Inform, z kraju wywieziono zaledwie 1,9 mln ton tej oleistej. To aż o 39% mniej niż w poprzednim sezonie i najgorszy wynik od dziewięciu lat.
Co kluczowe dla rynku, po raz pierwszy od blisko dwudziestu lat udział eksportu w całkowitej podaży rzepaku na Ukrainie spadł poniżej granicy 59-60%. Dotychczas rzepak był tam typową kulturą eksportową – średnia wieloletnia wysyłek zagranicznych wynosiła aż 85%. Wolumeny te zostały jednak przejęte przez lokalne tłocznie.
Dlaczego eksport rzepaku z Ukrainy tak mocno tąpnął?
Analitycy wskazują na trzy główne przyczyny tego stanu rzeczy:
Wprowadzenie 10% cła eksportowego – to kluczowy czynnik systemowy, który diametralnie poprawił pozycję konkurencyjną ukraińskich przetwórców na rynku wewnętrznym, kosztem eksporterów surowca.
Słabsze zbiory – niesprzyjająca pogoda, a w szczególności wiosennes przymrozki w 2025 roku, przełożyły się na najniższy plon na Ukrainie od 4 lat.
Wzrost produkcji w UE – Unia Europejska zebrała w 2025 roku więcej własnego rzepaku, co przejściowo osłabiło presję na import. Niemniej jednak rynek europejski wciąż strukturalnie potrzebuje surowca z zewnątrz.
Eksport rzepaku z Ukrainy a kwestia polskiego embarga
Mimo mniejszych wolumenów, to kraje UE pozostały głównym kierunkiem zbytu dla ukraińskich nasion – trafiło tam 91% całego wolumenu (wobec 89% rok wcześniej). W ujęciu fizycznym dostawy do Wspólnoty spadły o 38% i wyniosły 1,73 mln ton.
Oto jak prezentuje się struktura zakupów trzech największych unijnych importerów:
Kraj
Wolumen importu z Ukrainy
Zmiana rok do roku
Niemcy
876 tys. ton
-12%
Belgia
453 tys. ton
-50%
Holandia
247 tys. ton
-25%
Polityczny klincz uderza w polskie tłocznie: W zestawieniu największych unijnych importerów rzepaku z Ukrainy próżno szukać Polski. Nasz kraj konsekwentnie utrzymuje polityczne embargo na import ukraińskich nasion. Choć decyzja ta ma chronić rodzimych producentów, w praktyce mocno bije w konkurencyjność polskich zakładów tłuszczowych. Zachodni sąsiedzi, zwłaszcza Niemcy, mając swobodny dostęp do tańszego ukraińskiego surowca, zyskują ogromną przewagę kosztową w konfrontacji z polskimi przetwórcami na unijnym rynku oleju i śrut rzepakowych.
Problemy w nowym sezonie jeszcze się pogłębią: Sytuacja polskich zakładów stanie się w nadchodzących miesiącach niezwykle trudna. Wszystko przez spodziewane, bardzo słabe krajowe zbiory rzepaku w Polsce. Krajowe tłocznie zostaną dociśnięte z dwóch stron – z jednej strony odcięte od tańszego ziarna ze Wschodu politycznym embargiem, z drugiej zmuszone do rywalizacji o mocno ograniczoną i drogą ofertę z polskich pól. Drastyczny spadek dostępności surowca w kraju przy jednoczesnym zakazie importu postawi pod znakiem zapytania rentowność przerobu i utrzymanie dotychczasowych marż, podczas gdy niemiecka konkurencja nadal będzie płynnie przetwarzać rzepak ze Wschodu.
Prognozy na nowy sezon 2026/27: Odbicie na Ukrainie będzie niewielkie
W rozpoczętym właśnie nowym sezonie eksportowym eksperci nie spodziewają się spektakularnego powrotu Ukrainy na rynki zewnętrzne. Wszystko przez kolejne problemy pogodowe.
Tegoroczne uprawy rzepaku ozimego mocno ucierpiały z powodu gwałtownych wahań temperatur. W regionach centralnych i południowych na polach utworzyła się skorupa lodowa, co doprowadziło do znacznych strat w obsadzie roślin i ograniczyło potencjał plonowania.
Dodatkowo na rynku wciąż ciąży 10-procentowe cło eksportowe. Oznacza to, że o wielkości wywozu w najbliższych miesiącach zadecyduje przede wszystkim opłacalność przerobu w ukraińskich zakładach oraz poziom ich marż.
Prognoza zbiorów na 2026 rok: APK-Inform szacuje produkcję rzepaku na Ukrainie na poziomie 3,6 mln ton. Przewidywany eksport w sezonie 2026/27 ma wynieść 2,1–2,2 mln ton. Będzie to wynik o ok. 18% wyższy niż w mijającym sezonie, ale wciąż daleki od średnich wyników z ubiegłych lat.
Ceny paliw w kraju: Początek lipca przyniósł drastyczną zmianę rzeczywistości na rynku paliw. Wraz z wygaśnięciem tarczy antyinflacyjnej (pakietu osłonowego CPN), stawka podatku VAT powróciła z 8% do podstawowych 23%. Efekt? Ceny podstawowych paliw na pylonach w całym kraju wystrzeliły o 80–85 groszy na litrze, a paliwa premium zdrożały o ponad złotówkę. Na ten podatkowy wstrząs nałożyło się ciągłe podbijanie stawek w rafineriach, co gwarantuje, że wysokie ceny surowca i gotowych produktów zostaną z nami na dłużej.
Ceny HURTOWE Orlen 1-2 lipca: Kolejne wzrosty cen netto
Jak wynika z najnowszych danych PKN Orlen, hurtowe stawki monopolisty zanotowały kolejny synchroniczny skok netto:
Benzyna Eurosuper 95: 1 lipca wzrosła do 5 327 zł/m³, a już 2 lipca skoczyła o kolejne 55 zł – do poziomu 5 382 zł/m³.
Olej Napędowy Ekodiesel: na starcie nowego miesiąca kosztował 5 495 zł/m³, by 2 lipca pójść w górę do pułapu 5 505 zł/m³(ok. 800 zł/m³ więcej niż na koniec lutego).
Sytuację zwykłych kierowców na stacjach paliw pogarsza fakt, że tradycyjne sieci handlowe przyzwyczaiła się do bardzo wysokich marż detalicznych (sięgających w pakiecie CPN nawet 30 groszy na litrze) i w pełni przerzucają podwyżki na pylon. Jedynym pocieszeniem w detalu pozostaje stabilna cena autogazu (LPG). Ulgą dla kierowców są oferowane przez większość sieci (też PKN Orlen) upusty wakacyjne. Wspomniane promocje są jednocześnie dowodem na to, że faktyczne marże detaliczne tych stacji są bardzo wysokie!!!
Giełdy i waluty: Podwójny cios dla importerów i rafinerii
Podczas gdy surowa ropa Brent porusza się w trendzie bocznym (ok. 72,95 USD za baryłkę), prawdziwym problemem dla polskiego rynku jest sytuacja na rynku gotowych produktów naftowych oraz niekorzystne kursy walut z bilansu 1 lipca:
Diesel ARA w gwałtownym rajdzie: Notowania gotowego oleju napędowego w Europie rosną nieprzerwanie od dołka z 22 czerwca. Od tego momentu gotowy diesel na ARA podrożał o 7% (i jest o 24% droższy niż na koniec lutego!), osiągając poziom 936,00 USD za tonę.
Drogi dolar: Amerykańska waluta, w której rozliczany jest import surowców, zaliczyła wzrost do poziomu 3,7731 zł. Dolar jest obecnie droższy o ponad 20 groszy, co tworzy niebezpieczną dźwignię cenową i bezpośrednio winduje koszty produkcji paliw w Płocku.
Nowa rzeczywistość bije w transport i ruszające żniwa
Ten podatkowo-hurtowy wstrząs uderza bezlitośnie w rozpoczynających żniwa rolników ryczałtowych, dla których powrót do stawki 23% VAT stanowi czysty, nieodliczalny koszt produkcji. Ponieważ rolnicy rzadko tankują na tradycyjnych stacjach benzynowych, a swoje zapasy uzupełniają bezpośrednio w gospodarstwach, kluczowy jest dla nich rosnący oficjalny cennik hurtowy Orlenu. Najczęściej lokalni dostawcy paliw oferują rolnikom rabaty od tej ceny, „dzieląc się” z nimi swoimi zniżkami handlowymi.
Dla firm transportowych oraz rolników będących płatnikami podatku VAT wyższy wymiar podatku od towarów i usług jest neutralny, ale to oni najmocniej odczuwają rosnący o 7% kurs diesla na ARA, drożejącego dolara oraz wcześniejszy, powrót pełnej stawki akcyzy. Bieżąca płynność finansowa obu tych branż, opierających się na masowych zakupach paliwa, jest systematycznie drenowana przez gwałtownie rosnącą bazę kosztową surowca.
Źródło danych: PKN Orlen, rynki finansowe i walutowe, Notowania surowców Bankier.pl, wyliczenia własne.
Wykres notowań wrześniowych serii kukurydzy (zamknięcie z 01.07.2026)
Cena kukurydzy na giełdach towarowych:Cena kukurydzy na europejskim rynku terminowym notuje wzrosty wywołane prognozami kolejnej fali upałów w Europie Zachodniej. Pomimo wysokich zapasów końcowych na rynku globalnym, giełda w Paryżu odseparowała się od trendów spadkowych w Chicago, uwzględniając w wycenach premię za lokalne ryzyko agrometeorologiczne. Kontrakt wrześniowy na MATIF odnotował dynamiczny wzrost, co pogłębiło rozbieżność cenową między rynkiem europejskim a amerykańskim.
Kluczowe czynniki fundamentalne ustąpiły miejsca analizom warunków pogodowych. Inwestorzy na giełdach towarowych koncentrują się na bieżącym potencjale plonowania, przez co giełdowa cena kukurydzy przełamała dotychczasowe poziomy oporu technicznego.
Cena kukurydzy a warunki agrometeorologiczne w Europie i na świecie
Prognozy pogodowe dla kluczowych regionów produkcyjnych wykazują wysokie ryzyko dla upraw jarych:
Francja: Po wysokich temperaturach pod koniec czerwca, prognozy na nadchodzący tydzień zapowiadają kolejną falę upałów. Zasoby wody w glebie są wyczerpane, a modele meteorologiczne nie przewidują znaczących opadów deszczu w najbliższych dniach. Dodatkowo, burze z zeszłego weekendu wyrządziły lokalne szkody na polach.
Europa Wschodnia: Kopuła upałów przemieściła się nad Rumunię i Ukrainę, gdzie temperatury przekroczyły 35°C. W Rosji rosnącym temperaturom na południu towarzyszą ciągłe opady deszczu, które utrudniają zbiory zbóż ozimych.
USA: W nadchodzących dniach wzrost temperatur prognozowany jest dla większości obszaru Pasa Kukurydzianego (Corn Belt) oraz Środkowego Zachodu. Prognozy opadów dla tego regionu pozostają zmienne.
Kanada: Notuje się tam wysokie temperatury oraz ciągłe, ulewne opady deszczu, co wpływa negatywnie na kondycję rzepaku i pszenicy jarej.
Półkula Południowa: Warunki w Ameryce Południowej oraz Australii pozostają stabilne, aczkolwiek długoterminowym czynnikiem ryzyka pozostaje zjawisko El Niño.
Cena kukurydzy na MATIF (czarna linia) i CBoT (niebieska linia) – WYKRES
Cena kukurydzy: analiza sytuacji na giełdach terminowych (MATIF i CBOT)
Wykres kontraktów wrześniowych obrazuje silną dywergencję pomiędzy dwoma głównymi parkietami handlowymi:
CBOT (Niebieska linia, lewa oś: 424-2 ct/bsh): Rynek amerykański w maju i czerwcu znajdował się w trendzie spadkowym, zniżkując z poziomów bliskich $485\text{ ct/bsh}$ do poziomu poniżej $415\text{ ct/bsh}$. Aktualne odbicie do poziomu 424-2 ct/bsh wynika z reakcji na prognozy pogody w USA, jednak tamtejsza cena kukurydzy pozostaje w ujęciu wielomiesięcznym niska.
MATIF (Czarna linia, prawa oś: 227,25 EUR/t): Giełda w Paryżu przełamała korelację z Chicago. Podczas gdy za oceanem notowania spadały, unijna cena kukurydzy w kontrakcie wrześniowym od połowy czerwca odnotowała silny wzrost, osiągając poziom 227,25 EUR/t.
Wzrosty na MATIF wynikają z obaw unijnego rynku fizycznego przed spadkiem plonów z powodu suszy oraz z aktywności funduszy inwestycyjnych, które zamykały krótkie pozycje (odkupowały kontrakty).
Cena kukurydzy – co dalej? Bieżący bilans kukurydzy w Europie kurczy się z powodu niekorzystnej pogody i kolejny prognoz upałów dla Francji. Dane o zapasach u globalnych eksporterów z półkuli południowej mają obecnie mniejszy wpływ na rynek europejski niż deficyt wody w glebie w kluczowych uprawach w Europie. Wzrost kontraktu na MATIF do poziomu 227,25 EUR/t (historyczne szczyty wrześniowego kontraktu) wskazuje na prawdopodobne utrzymanie się presji wzrostowej na ceny kukurydzy w krajowych punktach skupu i portach.
Cena pszenicy na giełdach: Środowa sesja na światowych giełdach towarowych (1 lipca 2026 r.) przyniosła solidne, kontynuacyjne wzrosty cen pszenicy na obu kluczowych parkietach. Handlowcy w Chicago oraz w Europie wciąż znajdowali się pod silnym wpływem publikacji przełomowych danych USDA NASS z 30 czerwca. Choć zarówno Chicago, wieńcząc dzień na mocnych plusach, jak i Paryż zamknęły się na zielono, oba rynki poruszały się w skrajnie odmiennych uwarunkowaniach makroekonomicznych.
Patrząc na historyczny wykres notowań, widać wyraźnie, że oba kontrakty (MLU26 i ZWU26) w maju poruszały się w mocnym trendzie spadkowym przechodząc do szerokiego trendu bocznego w czerwcu. Ostatnie dni przyniosły jednak gwałtowne rozejście się linii (spreadu) – podczas gdy Paryż poruszał się płasko, Chicago zaliczyło głęboki dołek, po którym teraz gwałtownie odbija w górę, próbując nadgonić dystans do europejskiego parkietu.
Cena pszenicy z dostawą we wrześniu na MATIF (czarna linia) i CBoT (niebieska linia) – WYKRES
CBOT (Chicago) – Popytowa fala po tąpnięciu areału ignoruje silnego dolara
W Chicago kontrakty terminowe na pszenicę miękką czerwoną ozimą (SRW) przedłużyły wzrosty z poprzedniego dnia. Lipcowa seria podskoczyła o 11,25 centa (+1,94%), osiągając poziom 592-0 centów/buszel. Szeroki rynek w USA rósł solidarnie – pszenica twarda ozima w Kansas City (HRW) zyskała od 4,75 do 12,25 centa, a jara w Minneapolis (MPLS) zamknęła dzień wyżej o 9,75 do 13,5 centa. Wykres w pliku obraz_2.png (niebieska linia, seria wrześniowa ZWU26) wskazuje, że po zamknięciu sesji notowania te wyszły już na poziom 603-4 centów/buszel, co potwierdza utrzymanie silnego impetu popytowego.
Co kluczowe z punktu widzenia analizy makro, amerykański parkiet rósł wbrew podręcznikowym barierom – pomimo wyraźnego umocnienia się dolara (kurs EUR/USD spadł o 0,39% do poziomu 1,13768). Mocniejsza waluta USA standardowo hamuje tamtejszy eksport, podnosząc jego ceny na świecie. Fakt, że giełda całkowicie zignorowała drożejącego dolara, dowodzi potężnej wagi danych fundamentalnych z raportu opublikowanego we wtorek wieczorem:
Najniższy areał w historii: Raport NASS Acreage oszacował całkowitą powierzchnię zasiewów pszenicy w USA do zaledwie 42,74 mln akrów. Wynik ten okazał się niższy od średnich prognoz analityków (szacujących 43,8 mln akrów) i aż o 1,035 mln akrów mniejszy od marcowych intencji rolników.
Gdzie ubyło najwięcej? Załamanie powierzchni to głównie efekt cięcia w strukturze pszenicy ozimej – jej areał skurczył się o 890 tys. akrów od marca, spadając do 31,52 mln akrów. Areał przeznaczony do zbioru dla pszenicy ozimej tąpnął o 805 tys. akrów, zatrzymując się na 21,12 mln akrów. Pszenica jara (9,39 mln akrów) oraz durum (1,83 mln akrów) również uplasowały się poniżej rynkowych oczekiwań.
Niższe od oczekiwań zapasy krajowe: Raport Grain Stocks wskazał, że zapasy pszenicy starego zbioru we wszystkich pozycjach magazynowych na dzień 1 czerwca 2026 r. wyniosły 920 mln buszli (rynek oczekiwał 11 mln buszli więcej). Choć to wynik prowzrostowy dla giełdy, oznacza on wzrost o 8% względem poprzedniego roku (w tym: zapasy w gospodarstwach wyniosły 177 mln buszli, spadek o 4%; zapasy poza gospodarstwami wyniosły 743 mln buszli, wzrost o 11%). Zużycie kwartalne w okresie marzec-maj wyniosło 383 mln buszli i było nieznacznie wyższe niż przed rokiem.
Przed raportem eksportowym: Inwestorzy z uwagą wyczekują teraz czwartkowego raportu tygodniowego USDA o sprzedaży eksportowej (Export Sales). Konsensus zakłada otwarcie nowego sezonu 2026/27 kontraktacją na poziomie od 300 000 do 600 000 ton metrycznych dla tygodnia kończącego się 26 czerwca.
MATIF (Paryż) – Słabsze euro amortyzuje presję żniwną i popytowy sufit
Na paryskim parkiecie kontrakt na pszenicę konsumpcyjną (MLU26) zanotował umiarkowany wzrost o 1,00 EUR/t (+0,50%), kończąc środową sesję na poziomie 203,00 EUR/t, co precyzyjnie obrazuje punktowy znacznik czarnej linii na wykresie w pliku obraz_2.png.
W przeciwieństwie do Chicago, notowaniom na giełdzie Euronext uwarunkowania walutowe bardzo mocno sprzyjały. Spadek wartości euro względem dolara podnosi konkurencyjność cenową zachodnioeuropejskiego ziarna w oczach globalnych importerów. Dynamika podwyżek w Europie była jednak wyraźnie tłumiona przez silne czynniki wewnętrzne i geopolityczne:
Postępy żniwne i zagadka plonów: Kampania żniwna we Francji nieprzerwanie przesuwa się na północ i wschód od Paryża, podczas gdy na południe od Sekwany koszenia trwają w pełnym rozkwicie. Pierwsze meldunki z pól przynoszą jednak ogromne zróżnicowanie plonów w zależności od strefy upraw, co generuje lokalną nerwowość.
Szeroka konkurencja z Morza Czarnego i Bałkanów: Presja na unijne kontraktacje płynie z regionów o niższych kosztach produkcji. Rynek obawia się napływu taniego ziarna rozlewającego się szeroko od Rumunii i Bułgarii, przez Ukrainę, aż po Turcję, która w minionych sezonach bywała ważnym odbiorcą nadwyżek z Europy Zachodniej. Mimo opóźnionego startu kampanii żniwnej na wschodzie, pierwsze ścięcia jęczmienia ozimego przynoszą tam zapowiedzi dobrych plonów.
Tąpnięcie popytu importowego: Poważnym długoterminowym wyzwaniem dla unijnych eksporterów jest sytuacja fundamentalna na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Wszystkie główne kraje tradycyjnie importujące pszenicę odnotują w tym roku bardzo dobre zbiory własne. Mniejsze zapotrzebowanie ze strony kluczowych odbiorców ogranicza przestrzeń do większych wzrostów cen na MATIF-ie.
Środowy handel pokazał techniczny i fundamentalny zwrot akcji. Giełda w Chicago udowodniła, że historycznie mały zasiew pszenicy w USA ma w tym momencie większą wagę niż silny dolar. Analiza techniczna wykresu z pliku obraz_2.png pokazuje, że Chicago nadrabia zaległości po czerwcowych spadkach – dynamiczne odbicie niebieskiej linii (CBOT) przy relatywnie stabilnej czarnej linii (MATIF) prowadzi do szybkiego zawężania się spreadu między obydwoma rynkami.
Dla Europy impuls z USA posłużył jako hamulec dla wcześniejszej fali przeceny i pozwolił na obronę psychologicznego wsparcia na poziomie 200 EUR/t. Dalszy rozwój sytuacji zależy od zweryfikowania faktycznych strat plonów we Francji oraz od agresywności, z jaką kraje basenu Morza Czarnego odpowiedzą cenowo na kurczący się popyt w Afryce i Azji.
Zaledwie 51 mm opadów od początku marca, zerowe plony kukurydzy i widmo ograniczenia hodowli bydła. W Lipcach Reymontowskich, uznawanych za najsuchsze miejsce w Polsce, rolnicy alarmują, że skutki tegorocznej suszy wykraczają daleko poza jedno gospodarstwo. To problem, który może odbić się na całym krajowym bezpieczeństwie żywnościowym.
Najsuchsza gmina w Polsce walczy z katastrofalną suszą
Jeszcze kilka lat temu susza była traktowana jako problem występujący lokalnie lub okresowo. Dziś coraz częściej staje się trwałym elementem krajobrazu wielu regionów Polski. Jednym z najbardziej dotkniętych obszarów są Lipce Reymontowskie w województwie łódzkim, gdzie tegoroczny sezon wegetacyjny przyniósł dramatycznie niskie sumy opadów.
Według danych ze stacji pomiarowej IUNG w Puławach właśnie ta miejscowość należy obecnie do najsuchszych miejsc w Polsce. Od początku marca do początku lipca spadło tam zaledwie 51 mm opadów, natomiast od początku roku – licząc również śnieg – suma opadów wyniosła około 80 mm. Dodatkowym problemem było to, że zimowe opady praktycznie nie zasiliły gleby, ponieważ zamarznięta ziemia nie była w stanie ich wchłonąć.
Kukurydza bez szans – „W tym roku zbiór będzie zerowy”
Jednym z gospodarstw najbardziej dotkniętych skutkami suszy jest gospodarstwo prowadzące od ponad 25 lat produkcję bydła opasowego. Ponad 80 hektarów kukurydzy stanowi podstawę bazy paszowej dla zwierząt.
Tegoroczny sezon okazał się jednak wyjątkowo trudny. Mimo zastosowania wysokiej jakości materiału siewnego oraz pełnej technologii uprawy, rośliny nie były w stanie wykorzystać swojego potencjału z powodu braku wody.
„Nakłady na zasiew są coraz wyższe, a zbiór w tym roku będzie zerowy. Z tego też tytułu ta baza paszowa będzie bardzo ograniczona, hodowla będzie musiała ulec zmniejszeniu.” – mówi Waldemar Kolary.
Rolnicy podkreślają, że pogoda zniweczyła wszystkie działania agrotechniczne. Nawet kwalifikowany materiał siewny, kosztujący około 70% więcej od standardowego, nie był w stanie zrekompensować ekstremalnego deficytu wody.
Dwuzbiorowość przestała działać. Coraz większe nakłady, coraz mniejsze efekty
Aby ograniczyć koszty zakupu gruntów i zwiększyć ilość paszy, gospodarstwo od lat stosowało system dwuzbiorowości. Jesienią wysiewano żyto lub mieszanki przeznaczone na kiszonkę, a po ich zbiorze wiosną wysiewano kukurydzę.
Przez kilka lat rozwiązanie pozwalało zwiększać produkcję, jednak obecnie coraz częściej zawodzi.
„Próbowaliśmy zrobić dwuzbiorowość, dwa razy zebrać w jednym sezonie, ale to się nie udaje od kilku lat, a w tym roku szczególnie.”
Rolnicy zwracają uwagę, że taka technologia wymaga jeszcze większych nakładów na nawożenie, materiał siewny i ochronę roślin. W warunkach skrajnej suszy wszystkie poniesione koszty okazują się jednak bez znaczenia.
Nie ma skąd pobrać wody. Nawadnianie pozostaje poza zasięgiem
Choć coraz częściej mówi się o konieczności nawadniania upraw, w praktyce nie wszędzie jest ono możliwe.
Lipce Reymontowskie położone są na Wyżynie Rawsko-Łódzkiej, gdzie brakuje naturalnych cieków powierzchniowych. Nie ma rzek ani strumieni, z których można byłoby pobierać wodę do irygacji.
Jeszcze większym problemem są zasoby podziemne. Dotychczas wykorzystywane warstwy wodonośne znajdujące się na głębokości około 30 metrów stają się niewydajne, a kolejne pokłady wody występują dopiero na około 120 metrach, co wymaga kosztownych inwestycji oraz licznych uzgodnień administracyjnych. Dodatkowo wykorzystywanie wody z sieci wodociągowej do podlewania pól jest niedozwolone lub ograniczone.
Susza uderza nie tylko w kukurydzę
Skutki braku opadów wykraczają daleko poza jedną uprawę.
Według obserwacji rolników problemy dotyczą również zbóż, rzepaku oraz plantacji porzeczek i aronii. Coraz częściej usychają także wieloletnie drzewa, co zdaniem gospodarzy świadczy o postępującym stepowieniu regionu.
Sytuację potwierdzają również pomiary wilgotności gleby. W warstwie od 0 do 90 cm wilgotność wynosi obecnie zaledwie od 0 do 8%, a dopiero na głębokości jednego metra osiąga około 24%.
Mniejsza produkcja paszy oznacza ograniczenie hodowli
Największym problemem dla gospodarstw utrzymujących bydło jest brak paszy.
Jeżeli kukurydza nie zapewni odpowiedniej ilości kiszonki, hodowcy będą zmuszeni ograniczyć liczbę zwierząt lub kupować pasze na rynku, gdzie ich ceny mogą znacząco wzrosnąć.
Rolnicy podkreślają również, że rozwój gospodarstw jest coraz trudniejszy. Wysokie ceny ziemi oraz malejąca opłacalność produkcji sprawiają, że szczególnie mniejsze gospodarstwa mogą mieć problem z dalszym funkcjonowaniem.
„Rozwój gospodarstwa jest bardzo ograniczony, co dopiero mówić o tych małych gospodarstwach. Potrzebujemy jako rolnicy pomocy, żeby można było przetrwać.”
Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się na polu
Zdaniem gospodarzy skutki obecnej suszy mogą być odczuwalne nie tylko dla producentów rolnych, ale również dla konsumentów.
Mniejsze zbiory oznaczają ograniczoną podaż surowców, wyższe koszty produkcji oraz ryzyko dalszego wzrostu cen żywności. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do rezygnacji kolejnych rolników z produkcji oraz osłabienia krajowego potencjału żywnościowego.
„Nie ma pola, nie ma nic na stole. Dbajmy o nasze pola, pomóżmy rolnikom, bo bezpieczeństwo żywności jest bardzo ważne.”
Susza 2026 może być jedną z najtrudniejszych od lat
Przykład Lipiec Reymontowskich pokazuje, że tegoroczna susza przestała być wyłącznie problemem pojedynczych gospodarstw. Coraz częściej wpływa na całe regiony, ograniczając produkcję pasz, zbóż i innych upraw. Jeżeli kolejne tygodnie nie przyniosą znaczących opadów, wielu producentów będzie musiało podejmować trudne decyzje dotyczące ograniczenia hodowli, zmian w strukturze zasiewów oraz dalszego funkcjonowania swoich gospodarstw. W przypadku regionów najbardziej dotkniętych suszą stawką staje się już nie tylko wysokość plonów, ale również utrzymanie opłacalności produkcji rolnej i bezpieczeństwa żywnościowego w kolejnych latach.
Pogoda- wietrznie, rześko z szansą na deszcz na wybrzeżu
Najbliższej nocy przez Polskę przejdzie zimny front z chmurami- lokalnie od Mazowsza po Podlasie, Mazury, Warmię, Kaszuby pokropi na nim deszcz. W strefie frontu noc ciepła- od Mazur, Warmii po Mazowsze, wschód i południe Kujaw, Łódzkie, Śląsk, Opolskie temperatura wyniesie nad ranem 17-19 stopni na plusie. Na wschodzie przed frontem pogodnie i 12-14 stopni a na zachodzie za frontem pogodnie i od 10 do 13 stopni.
Wiatr od samego rana silnie powieje na północy kraju. Od godziny 9:00 silny wiatr dotknie już cały zachód, północ i centrum kraju a po południu silnie powieje już też na wschodzie Mazowsza, Podlasiu, zachodzie Lubelskiego.
Na wybrzeżu porywy sięgną 70-90 km/h. Na Morzu sztorm. W głębi lądu powieje do 75 km/h na obu Pomorzach i 55-60 km/h w centrum i na zachodzie kraju.
Padać na pewno będzie w rejonie Zatoki Gdańskiej, Elbląga, Wejherowa- tu popada wszędzie w ilości 2-20 mm. Na Kaszubach, Warmii popada miejscami do 8 mm a od Pomorza Zachodniego po północ Wielkopolski i Kujaw, Mazury opady lokalne i symboliczne do 1-2 mm.
Niestety kolejne dni będą równie wietrzne. Dla centrum kraju, gdzie nie padało nic od pół miesiąca oznacza to pożegnanie się ze zbiorami kukurydzy na ziarno.
Inflacja w czerwcu:Główny Urząd Statystyczny opublikował wstępny szacunek inflacji za czerwiec 2026 roku. Okazuje się, że wskaźnik CPI w ujęciu rocznym wyniósł 2,5%. To wyjątkowo dobry wynik, ponieważ inflacja w czerwcu osiągnęła najniższy poziom od lutego 2026 roku.
Tymczasowy sukces: inflacja w czerwcu
Z perspektywy konsumentów tak niska inflacja to powód do zadowolenia, ponieważ bezpośrednio poprawia ich siłę nabywczą. Ten czerwcowy odczyt może okazać się jednak tylko chwilowy z uwagi na powrót pełnego VAT-u na paliwa i zniesienie tarczy osłonowej od 1 lipca 2026 roku. Kilkunastoprocentowy wzrost cen paliw na stacjach przełożyć się może na wzrost inflacji w kolejnych miesiącach.
Wzrost ten może być dodatkowo podbijany przez utrzymującą się niepewną sytuację w rejonie Cieśniny Ormuz na Bliskim Wschodzie oraz kurs złotego do dolara, czyli waluty, w której importujemy większość surowców energetycznych.
Presja na dochody rolników i siła sieci handlowych
O ile wyższe ceny paliw po wygaśnięciu tarczy dotkną dużej grupy rolników ryczałtowych, to ze względu na ich mniejszy udział w produkcji towarowej, ogólny wpływ na rynek będzie ograniczony. O wiele poważniejszym problemem jest pogłębiające się zjawisko nożyc cenowych, czyli wysokich kosztów produkcji przy skandalicznie niskich cenach zbytu płodów rolnych.
Spadające w skali roku oraz miesiąc do miesiąca ceny żywności w handlu detalicznym (choć cieszą konsumentów) świadczą o niezwykle trudnej sytuacji dochodowej rolników, gdyż wywierają potężną presję na niskie ceny w skupach. W tym kontekście kluczową rolę odgrywa ogromna siła negocjacyjna sieci handlowych w relacjach z przetwórcami żywieniowymi oraz bezpośrednimi producentami owoców i warzyw. To właśnie ta dominująca pozycja marketów determinuje niskie stawki, które pośrednio uderzają w rolników dostarczających surowce.
Dopełnieniem tej dramatycznej sytuacji są tegoroczne kataklizmy pogodowe – od zimowych wymarzań, przez susze i afrykańskie upały, aż po lokalne nawałnice i gradobicia, które zapowiadają bardzo słabe plony.
Komenda Powiatowa Policji w Wyszkowie poinformowała o nieszczęśliwym wypadku, do którego doszło na terenie gminy Długosiodło. Podczas belowania siana, pracująca prasa rolnicza wciągnęła 61-letniego mężczyznę.
Rolnik wykonywał rutynowe prace polowe
Do wypadku doszło wczoraj (29 czerwca) tuż przed godziną 20:00. Na miejsce natychmiast skierowano funkcjonariuszy z Wyszkowa oraz służby ratunkowe.
Z wstępnych ustaleń policji wynika, że 61-letni rolnik wykonywał rutynowe prace polowe związane ze zbiorem i belowaniem siana. W pewnym momencie, z niewyjaśnionych dotąd przyczyn, mężczyzna został wciągnięty przez mechanizm pracującej prasy. Poszkodowany z obrażeniami ciała został przetransportowany do szpitala. Jak informują mundurowi, mężczyzna był trzeźwy, a jego życiu na szczęście nie zagraża niebezpieczeństwo.
Rutyna i pośpiech – najwięksi wrogowie rolnika
Okres sianokosów i zbliżających się żniw to czas, kiedy w gospodarstwach liczy się każda minuta. Pogoda bywa kapryśna, co potęguje pośpiech. Policjanci oraz eksperci ds. BHP w rolnictwie regularnie przypominają, że to właśnie pośpiech, zmęczenie oraz rutyna są najczęstszymi przyczynami wypadków.
Ważne: Prasa zwijająca lub kostkująca to maszyny o ogromnej sile i dużej bezwładności elementów roboczych. Podchodzenie do pracującego podbieracza, próby usuwania zatorów przy włączonym WOM (wałku odbioru mocy) czy brak osłon to prosta droga do tragedii.
Akcesja Ukrainy do UE:W obliczu przyspieszającego procesu, jakim jest akcesja Ukrainy do UE, rolnictwo obu stron staje przed bezprecedensowymi wyzwaniami. Ukraińskie stowarzyszenia rolnicze wystąpiły z kluczowym postulatem, proponując wprowadzenie dekady ochronnej na dostosowanie krajowych ram prawnych w zakresie środków ochrony roślin (ŚOR) do rygorystycznych norm unijnych. Czy będzie to szansa na zrównoważoną integrację, czy kolejny punkt zapalny w relacjach z europejskimi producentami?
Harmonizacja ukraińskiego ustawodawstwa z wymogami UE stanowi fundament europejskiego kursu Kijowa. Jednak, jak podkreślają analitycy i sami rolnicy, tempo tych zmian musi być skorelowane z realnymi możliwościami produkcyjnymi. Gdyby doszło do gwałtownego wymuszenia unijnych standardów ochrony roślin bez odpowiedniego „okresu buforowego”, doprowadziłoby to do załamania rentowności tysięcy gospodarstw – twierdzi strona ukraińska.
Proponują dziesięcioletni okres przejściowy który pozwoli na:
Aktualizację listy dozwolonych substancji: Stopniowe wycofywanie preparatów niezgodnych z unijnymi dyrektywami.
Modernizację techniczną: Dostosowanie parku maszynowego do nowoczesnych wymogów ochrony roślin.
Edukację kadrową: Przeszkolenie tysięcy specjalistów w zakresie nowej agrotechniki.
Restrukturyzację łańcuchów dostaw: Budowę nowych kanałów importu i dystrybucji środków dopuszczonych w UE.
Dylemat „bezpieczeństwo kontra koszty”
Eksperci ukraińscy ostrzegają przed pochopnymi decyzjami. Zbyt szybkie narzucenie restrykcyjnych norm doprowadziłoby do niedoboru skutecznych środków ochrony, co przy jednoczesnych ryzykach klimatycznych, skutkowałoby dramatycznym spadkiem plonów. To z kolei zrodzi obawy o międzynarodową konkurencyjność ukraińskich zbóż i olejów.
Z drugiej strony, polscy i unijni rolnicy z niepokojem patrzą na te postulaty. Podczas niedawnej Konferencji Odbudowy Ukrainy 2026 (URC’26) w Gdańsku, wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka zaznaczyła, że proces integracji Ukrainy z UE nie może odbywać się kosztem destabilizacji dochodów polskich rolników.
W Polsce nastroje społeczne stają się coraz bardziej podatne na antyukraińską retorykę, za co winę ponoszą ostatnio władze Ukrainy. Jest to skrzętnie wykorzystywane przez wielu naszych polityków. W obliczu zbliżających się wyborów, różne obozy polityczne zaczynają licytować się na obietnice radykalnej blokady procesu akcesyjnego Ukrainy do Wspólnoty, czyniąc z rolnictwa (obok historii) główny oręż w walce o głosy. Eksperci zauważają jednak, że ostateczny kształt negocjacji może zapaść daleko poza Warszawą. Scenariusz, w którym „wielka trójka” unijnych potęg wywrze skuteczny nacisk – łącząc szantaż finansowy z pakietem zachęt – jest najbardziej prawdopodobny, co wymusi na krajowych elitach przygotowanie gruntu pod bolesną zmianę stanowiska i krytykę ze strony rolników.
Co dalej?
Stworzenie odpowiedniego okresu przejściowego będzie kluczowe dla uniknięcia wstrząsów na rynku żywności. Bruksela przychyli się do postulatu Kijowa, jeśli uda się wypracować kompromis, który zapewni Ukrainie bezpieczną transformację, a unijnym producentom – realną ochronę przed nierówną konkurencją.
Jedno jest pewne: kolejne miesiące negocjacji w ramach akcesji będą stanowić ostateczny sprawdzian dla dojrzałości politycznej obu stron. Bez konkretnego, technicznego dialogu, obawy o nierówną konkurencję będą dominować w debacie publicznej jeszcze przez długi czas.
Jeszcze kilka minut przed nadejściem burzy nic nie zapowiadało katastrofy. Gdy jednak nad zachodnią Polskę nadciągnęła gwałtowna nawałnica z gradem i bardzo silnym wiatrem, pola zamieniły się w obraz zniszczenia. W wielu gospodarstwach zboża zostały dosłownie wymłócone przez grad, kukurydza połamana jak zapałki, a plantacje buraka cukrowego wyglądają tak, jakby przejechał po nich mulczer.
Rolnicy z województw lubuskiego i wielkopolskiego mówią zgodnie – takiej skali zniszczeń nie pamiętają nawet najstarsi gospodarze. W wielu miejscach straty sięgają 100%, a największym problemem staje się dziś nie tylko utrata tegorocznych plonów, ale również brak paszy dla zwierząt i niepewność dotycząca przyszłości gospodarstw.
Grad wielkości kurzego jajka zniszczył plantacje w Osowej Sieni
Jednym z najbardziej poszkodowanych miejsc jest Osowa Sień w województwie lubuskim. To właśnie tutaj około godziny 20 przeszła gwałtowna burza z gradem. Jak relacjonuje Damian Chojnacki, grad osiągał wielkość kurzego jajka. Wystarczyło kilka minut, aby zniszczyć znaczną część upraw znajdujących się na trasie żywiołu.
Przez 35 lat gospodarowania nie pamiętam, żeby wydarzyło się tutaj coś podobnego
– mówi rolnik.
Nawałnica nie oszczędziła również zabudowań gospodarczych i domów. W okolicznych miejscowościach wiatr zrywał dachy, a mieszkańcy od rana usuwają połamane drzewa i konary blokujące drogi oraz dojazdy do pól.
Fot. M. PiśnyFot. M. Piśny
– mówi Damian Chojnacki. Jeszcze kilka dni wcześniej największym problemem był brak opadów. Teraz do suszy dołączył grad, który w ciągu kilku minut dopełnił zniszczenia.
Buraki cukrowe wyglądają jak po przejechaniu mulczerem
Ogromne straty odnotowano również na plantacjach buraka cukrowego. Po przejściu gradu liście zostały niemal całkowicie poszarpane, a rozety liściowe praktycznie przestały istnieć. Widok plantacji przypomina pole po mechanicznym rozdrobnieniu roślin. To właśnie dlatego wielu rolników mówi, że buraki wyglądają dziś „jak po mulczerze”.
Fot. M. PiśnyFot. M. Piśny
Dla roślin oznacza to konieczność odbudowy całego aparatu asymilacyjnego. Zamiast przeznaczać energię na przyrost korzeni i gromadzenie cukru, buraki będą musiały najpierw odbudować liście. Nawet jeśli część plantacji się zregeneruje, potencjał plonowania został już znacząco ograniczony.
Dodatkowym problemem są uszkodzenia mechaniczne. Poszarpane tkanki stają się otwartą drogą dla chorób grzybowych i bakteryjnych, dlatego plantatorzy obawiają się, że w kolejnych tygodniach pojawią się następne problemy związane z ochroną plantacji.
100% strat w kukurydzy i zbożach po gradobiciu
Równie dramatycznie wygląda sytuacja w rejonie Goniębic, Koronowa, Żakowa i Wilkowic w Wielkopolsce.
Roman Wojtkowiak z Izby Rolniczej w Lesznie podkreśla, że na wielu polach praktycznie nie ma już czego szacować. Zboża zostały wymłócone przez grad jeszcze przed żniwami, a kukurydza została połamana z taką siłą, że na wielu plantacjach pozostały jedynie ścięte łodygi:
„Jeżeli grube łodygi kukurydzy zostały ścięte jak mieczem, to jak miały przetrwać rzepak czy zboża?”
Skala zniszczeń pokazuje, jak potężna była siła żywiołu. Skoro grad potrafił przeciąć grube łodygi kukurydzy, trudno oczekiwać, aby bardziej delikatne rośliny, takie jak groch, rzepak czy zboża, miały szansę przetrwać. Rolnicy podkreślają, że wielu plantacji nie da się już uratować, a tegoroczne plony zostały bezpowrotnie stracone.
Fot. M. PiśnyFot. M. Piśny
Hodowcy zostali bez paszy dla bydła
Katastrofa nie dotyczy wyłącznie producentów roślinnych. W wielu miejscowościach, takich jak Żakowo czy Drzeczkowo, podstawą działalności gospodarstw jest produkcja mleka i hodowla bydła. Kukurydza przeznaczona na kiszonkę została całkowicie zniszczona, a dla wielu hodowców oznacza to ogromny problem z przygotowaniem paszy na najbliższe miesiące.
Damian Kośmider z Żakowa podkreśla, że w wielu okolicznych miejscowościach produkcja bydła stanowi podstawę funkcjonowania gospodarstw. Bez kukurydzy rolnicy będą zmuszeni kupować paszę, co przy obecnych kosztach może okazać się bardzo trudne:
Praktycznie wszystko zostało zniszczone. Kukurydza, pszenica, jęczmień, owies. Teraz pojawia się pytanie, czym wykarmić bydło.
Brak odpowiedniej ilości paszy może oznaczać konieczność kosztownych zakupów lub ograniczenia produkcji zwierzęcej. W obecnych realiach ekonomicznych dla wielu rodzin będzie to kolejne ogromne obciążenie finansowe. Rolnicy przyznają, że dziś największym pytaniem nie jest już wysokość plonów, ale to, czym będą karmić zwierzęta w nadchodzących miesiącach.
Rolnicy oczekują szybkiej pomocy, a nie kolejnych kredytów
Przedstawiciele Izby Rolniczej w Lesznie zapowiadają podjęcie działań mających na celu uzyskanie wsparcia dla najbardziej poszkodowanych gospodarstw. Do wojewody ma zostać skierowany wniosek o zabezpieczenie środków finansowych dla rolników, którzy ponieśli największe straty. Zdaniem przedstawicieli samorządu rolniczego nie chodzi jednak o kolejne preferencyjne kredyty.
Tu nie chodzi o kredyty. Potrzebna jest natychmiastowa pomoc finansowa, bo z czego rolnicy mają spłacać zobowiązania, skoro nie będzie plonów?
– mówi Roman Wojtkowiak.
W sytuacji, gdy gospodarstwa utraciły praktycznie cały dochód z tegorocznych zbiorów, zaciąganie nowych zobowiązań nie rozwiąże problemu. Rolnicy oczekują bezpośredniej pomocy finansowej, która pozwoli im utrzymać płynność i przygotować się do kolejnego sezonu.
Równocześnie w gminach rozpoczyna się procedura szacowania strat. Powoływane będą komisje klęskowe, a producenci rolni mogą już składać wnioski o oszacowanie szkód.
Relacje z Osowej Sieni, Goniębic, Żakowa i okolic pokazują, że tegoroczne nawałnice mają wyjątkowo niszczycielski charakter. W wielu gospodarstwach żywioł w ciągu kilku minut przekreślił efekty całorocznej pracy.
Zniszczone zostały plantacje kukurydzy, zbóż, buraków cukrowych, rzepaku i grochu. Uszkodzone są również budynki gospodarcze, a mieszkańcy nadal usuwają skutki wichury i gradobicia.
Rolnicy nie mają wątpliwości, że bez szybkiego wsparcia odbudowa wielu gospodarstw będzie niezwykle trudna. Dla części z nich tegoroczna nawałnica może okazać się jedną z największych katastrof w historii prowadzonej działalności.
Produkcja biogazu może stanowić dodatkowe źródło przychodów dla gospodarstw rolnych. Fot. J. Skudlarski
W obliczu rosnących kosztów energii rolnicy coraz częściej szukają rozwiązań pozwalających lepiej wykorzystać potencjał gospodarstwa i ograniczyć zależność od zewnętrznych dostawców. Jednym z nich są biogazownie rolnicze, umożliwiające produkcję energii z odpadów organicznych.
OZE w rolnictwie – sposób na niższe koszty energii
Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na energię oraz rosnącymi kosztami jej pozyskania rolnictwo musi szukać rozwiązań, które pozwolą utrzymać opłacalność produkcji i jednocześnie ograniczyć wpływ na środowisko. Odnawialne źródła energii stają się więc ważnym elementem rozwoju gospodarstw, ponieważ nie tylko wspierają ochronę klimatu, ale także zwiększają bezpieczeństwo energetyczne i pomagają stabilizować wydatki związane z energią.
Pozyskiwanie energii ze źródeł odnawialnych niesie korzyści:
ekonomiczne,
środowiskowe,
społeczne.
Posiadając własne źródło energii, gospodarstwo może obniżyć koszty zakupu energii elektrycznej i cieplnej niezbędnej w produkcji rolnej – zwłaszcza zwierzęcej, szklarniowej i przechowalnictwie.
Instalacje takie jak panele fotowoltaiczne, biogazownie czy turbiny wiatrowe ograniczają zużycie paliw kopalnych, dzięki czemu zmniejsza się emisja CO2 i innych szkodliwych gazów. Produkcja energii z OZE nie wymaga spalania węgla czy oleju opałowego, co redukuje emisję pyłów, tlenków siarki i azotu.
Fot. J. Skudlarski
Jak biogazownia wykorzystuje odpady z gospodarstwa?
Zaliczane do OZE biogazownie rolnicze umożliwiają wykorzystanie obornika, gnojowicy i resztek roślinnych do produkcji energii, zmniejszając ilość odpadów oraz emisję metanu.
Gospodarstwa produkujące własną energię są mniej zależne od wzrostu cen prądu i problemów z dostawami energii. Rolnicy mogą sprzedawać nadwyżki energii lub dzierżawić grunty pod instalacje OZE.
Szczególnie ważne dla mieszkańców terenów wiejskich i lokalnych społeczności są społeczne korzyści z funkcjonowania biogazowni rolniczych.
Przede wszystkim biogazownie eliminują uciążliwości zapachowe wynikające z produkcji zwierzęcej. Gnojowica, obornik i odpady organiczne są przetwarzane w zamkniętych instalacjach, dzięki czemu zmniejsza się emisja odorów w porównaniu z tradycyjnym przechowywaniem odpadów. Poferment powstały w biogazowni ma zwykle słabszy zapach niż świeża gnojowica i może być wykorzystywany jako nawóz organiczny.
Czym jest biogaz rolniczy?
Biogaz rolniczy to paliwo gazowe otrzymywane w procesie fermentacji metanowej biomasy pochodzenia rolniczego i produktów ubocznych przemysłu rolno-spożywczego.
Zgodnie z aktualnymi przepisami prawa (Ustawa o OZE), definicja obejmuje gaz uzyskany z:
surowców rolniczych,
odchodów zwierzęcych,
produktów ubocznych,
odpadów z przetwórstwa rolno-spożywczego,
biomasy leśnej,
biomasy roślinnej zebranej z terenów nierolnych.
Kluczowym wyróżnikiem biogazu rolniczego jest wyłączenie z tej kategorii gazu pochodzącego ze składowisk odpadów oraz komunalnych oczyszczalni ścieków.
Z czego składa się biogaz rolniczy?
Biogaz jest mieszaniną gazów, której skład zależy od rodzaju użytych substratów oraz sposobu prowadzenia procesu. Biogaz rolniczy to mieszanina gazowa powstająca w procesie fermentacji beztlenowej z materii organicznej, składająca się głównie z metanu (50–75%) i dwutlenku węgla (25–45%), a także śladowych ilości innych gazów w postaci siarkowodoru, azotu, tlenu i wodoru.
Fot. J. Skudlarski
Produkcja odbywa się z surowców zasobnych w materię organiczną, które ulegają biodegradacji w warunkach beztlenowych. Do najczęściej wykorzystywanych substratów należą:
nawozy naturalne – gnojowica (bydlęca, świńska),
obornik oraz pomiot kurzy,
biomasa roślinna – kiszonki z roślin uprawnych (głównie kukurydzy, ale też traw, żyta, buraków cukrowych),
rośliny energetyczne (takie jak miskant czy sorgo),
produkty uboczne i odpady przemysłu rolno-spożywczego (wywar gorzelniany, wysłodki buraczane, serwatka, pulpa ziemniaczana, wytłoki owocowo-warzywne oraz przeterminowana żywność).
Jak działa biogazownia rolnicza?
Biogazownia rolnicza jest złożonym systemem technologicznym, składającym się z wielu współpracujących ze sobą urządzeń i instalacji. Jej funkcjonowanie obejmuje kilka głównych etapów: przyjmowanie i przygotowanie surowców, prowadzenie procesu fermentacji, wykorzystanie wyprodukowanego biogazu oraz zagospodarowanie pozostałości pofermentacyjnej.
Jej funkcjonowanie obejmuje kilka głównych etapów:
przyjmowanie i przygotowanie surowców,
prowadzenie procesu fermentacji,
wykorzystanie wyprodukowanego biogazu,
zagospodarowanie pozostałości pofermentacyjnej.
Przyjmowanie i magazynowanie substratów
Pierwszym etapem działania instalacji jest dostarczenie substratów wykorzystywanych do produkcji biogazu. Surowce są ważone i ewidencjonowane, a następnie kierowane do miejsc tymczasowego przechowywania, takich jak silosy, zbiorniki lub wydzielone powierzchnie magazynowe. Czas magazynowania zwykle ogranicza się do minimum, aby zachować odpowiednią jakość materiału.
Przygotowanie wsadu do fermentacji
Kolejnym etapem jest przygotowanie wsadu do fermentacji. W tym celu stosuje się urządzenia umożliwiające mieszanie, rozdrabnianie i ujednolicanie substratów. W przypadku wykorzystania materiałów pochodzenia zwierzęcego konieczne może być również przeprowadzenie procesu higienizacji lub sterylizacji.
Fermentacja metanowa w komorze fermentacyjnej
Najważniejszą częścią biogazowni jest komora fermentacyjna, w której zachodzi beztlenowy rozkład materii organicznej. W odpowiednich warunkach temperaturowych mikroorganizmy przekształcają substraty w biogaz zawierający głównie metan. W zależności od zastosowanej technologii instalacja może posiadać jedną lub kilka komór odpowiedzialnych za kolejne etapy fermentacji.
Wytwarzanie biogazu w biogazowni rolniczej opiera się na procesie beztlenowego rozkładu substancji organicznych. Proces ten zachodzi dzięki działalności mikroorganizmów odpowiedzialnych za fermentację metanową. Aby instalacja działała efektywnie i zapewniała stabilną produkcję gazu, konieczne jest utrzymanie odpowiednich warunków technologicznych.
Do biogazowni trafiają różnego rodzaju substraty organiczne, między innymi odpady rolnicze i produkty uboczne pochodzenia roślinnego lub zwierzęcego. Po odpowiednim przygotowaniu są one kierowane do szczelnych zbiorników fermentacyjnych. W komorach tych utrzymywana jest właściwa temperatura oraz ciągłe mieszanie masy fermentacyjnej, co stwarza optymalne warunki dla rozwoju bakterii.
Mikroorganizmy stopniowo rozkładają zawartą w substratach materię organiczną, wykorzystując dostępne składniki odżywcze. W wyniku tego procesu powstaje biogaz zawierający głównie metan, który może zostać wykorzystany do produkcji energii elektrycznej i ciepła. Poferment natomiast jest magazynowany najczęściej w zamkniętych zbiornikach i rozprowadzany na terenach uprawnych w dogodnych terminach.
Proces produkcji biogazu, czyli fermentacja metanowa, jest bardzo wrażliwy na obecność różnych substancji chemicznych oraz niewłaściwe parametry środowiskowe, które mogą spowolnić lub całkowicie zatrzymać działanie mikroorganizmów. Substancje te nazywane są inhibitorami, a ich toksyczność zależy od stężenia, formy występowania oraz obecności innych składników we wsadzie.
Jakie korzyści daje produkcja biogazu?
Produkcja biogazu we własnym gospodarstwie rolnym przynosi wiele korzyści ekonomicznych, środowiskowych i organizacyjnych.
Korzyści ekonomiczne dla gospodarstwa
Przede wszystkim pozwala na wykorzystanie odpadów organicznych, takich jak gnojowica, obornik czy resztki roślinne, do wytwarzania energii elektrycznej i ciepła. Dzięki temu gospodarstwo może ograniczyć koszty związane z zakupem energii oraz zwiększyć swoją niezależność energetyczną. Nadwyżki wyprodukowanej energii mogą być sprzedawane, stanowiąc dodatkowe źródło dochodu dla rolnika.
Mniej odorów i lepsze zagospodarowanie odpadów
Istotną zaletą biogazowni jest również zmniejszenie uciążliwości związanych z magazynowaniem odpadów rolniczych, szczególnie ograniczenie nieprzyjemnych zapachów. W procesie fermentacji powstaje także poferment, który może być wykorzystywany jako wartościowy nawóz organiczny.
Korzyści środowiskowe
Produkcja biogazu przyczynia się ponadto do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych i wspiera rozwój odnawialnych źródeł energii. Inwestycja w biogazownię pozwala więc poprawić efektywność i konkurencyjność gospodarstwa.
Produkcja biogazu rolniczego przynosi liczne korzyści, które można podzielić na aspekty ekonomiczne, środowiskowe oraz społeczne. Fot. J. Skudlarski
Biogazownia rolnicza – bariery i wyzwania
Produkcja biogazu we własnym gospodarstwie rolnym, mimo wielu korzyści, wiąże się również z licznymi barierami i wyzwaniami.
Formalności i wymagania administracyjne
Jednym z największych problemów są wysokie koszty budowy i wyposażenia biogazowni, co wymaga dużych nakładów finansowych. Dla wielu rolników istotną przeszkodą mogą być także skomplikowane procedury administracyjne związane z uzyskaniem pozwoleń i spełnieniem wymagań środowiskowych.
Zapewnienie odpowiednich substratów
Ważnym wyzwaniem jest zapewnienie odpowiedniej ilości i jakości substratów niezbędnych do utrzymania stabilnej produkcji biogazu. Proces fermentacji odbywa się przy stałej kontroli parametrów technologicznych, takich jak temperatura czy skład wsadu, dlatego obsługa instalacji wymaga wiedzy technicznej i doświadczenia. Problemem mogą być również koszty eksploatacji i serwisowania urządzeń.
Obawy mieszkańców i problemy z odbiorem energii
Dodatkową barierą bywają obawy mieszkańców dotyczące możliwych uciążliwości, takich jak zapachy, hałas czy zwiększony ruch pojazdów. W niektórych przypadkach trudności może sprawiać także sprzedaż nadwyżek energii oraz zmieniające się przepisy dotyczące odnawialnych źródeł energii. Wszystko to powoduje, że inwestycja w biogazownię wymaga odpowiedniego przygotowania organizacyjnego, technicznego i finansowego.
Przyszłość biogazu w polskim rolnictwie
Biogaz ma szansę odegrać istotną rolę w rozwoju krajowej energetyki oraz zwiększeniu niezależności energetycznej Polski.
Jednocześnie może stanowić dodatkowe źródło przychodów dla gospodarstw rolnych. Mimo że w Polsce funkcjonuje już ponad dwieście biogazowni rolniczych, możliwości produkcji biogazu nadal pozostają w dużej mierze niewykorzystane.
Rosnąca liczba biogazowni rolniczych wynika nie tylko z zainteresowania ochroną środowiska, ale także z korzyści ekonomicznych płynących z ich funkcjonowania. Biogazownie wytwarzają coraz większe ilości biogazu każdego roku, jednocześnie wspierając rozwój gospodarki o obiegu zamkniętym. Rozwiązanie to pozwala ograniczyć ilość odpadów oraz zmniejszyć koszty działalności w sektorze rolniczym i spożywczym.
Ceny zbóż oraz sytuacja na rynku soi są w centrum uwagi inwestorów po publikacji najnowszych danych przez Departament Rolnictwa USA w dniu 30 czerwca 2026 r. Publikacja raportów o ostatecznej powierzchni zasiewów oraz zapasach wprowadziła na giełdę w Chicago nową dynamikę, co ma ogromne znaczenie, zwłaszcza że to właśnie ta giełda w ostatnim czasie hamowała wzrosty cen pszenicy i rzepaku na europejskim rynku.
Raport o zasiewach i zapasy: fundamenty rynku
Najnowsze dane z 30 czerwca 2026 r. w zestawieniu z wcześniejszymi prognozami wskazują na ważne różnice, które kształtują obecne ceny zbóż:
Kukurydza: Powierzchnia zasiewów (95,343 mln akrów) jest niemal identyczna z wcześniejszymi założeniami (95,3 mln akrów). Kluczowe okazały się dane o zapasach na 1 czerwca (5,29 mld buszli; wzrost o 13% r/r), które mimo wysokiego poziomu okazały się niższe od oczekiwań rynkowych, co wywołało optymizm.
Pszenica: Rzeczywista powierzchnia wyniosła 42,74 mln akrów (spadek o 1,06 mln akrów względem wcześniejszej prognozy 43,8 mln akrów). Zapasy na 1 czerwca wyniosły 920 mln buszli (wzrost o 22% r/r).
Soja: Powierzchnia (85,365 mln akrów) okazała się wyższa o 0,665 mln akrów w zestawieniu z wcześniejszą prognozą (84,7 mln akrów). Zapasy na 1 czerwca wyniosły 1,06 mld buszli (wzrost o 20% r/r).
Wtorkowa sesja (30 czerwca 2026) przyniosła wyraźne wzrosty na kontraktach, co stanowi istotny sygnał dla rynku:
Kukurydza: Mimo potwierdzonej powierzchni zasiewów, dane o niższych od oczekiwań zapasach stały się paliwem dla wzrostów cen (+2,67% na zamknięciu).
Pszenica: Rynek zareagował mocno (+1,98% na zamknięciu); spadek powierzchni zasiewów poniżej oczekiwań wywołał falę zakupów. Jest to istotny zwrot, gdyż amerykańskie notowania działały ostatnio jako czynnik ograniczający entuzjazm na europejskim rynku.
Soja: Pozostaje pod presją cenową (mimo wzrostu o 0,72%), co wynika z wyższej niż zakładano powierzchni zasiewów, co w przyszłości może wymusić korektę produkcji w górę.
Prognozy zmian w kolejnym raporcie WASDE
Analiza różnic między najnowszymi danymi a wcześniejszymi prognozami (z 12.06.2026) pozwala przewidzieć kierunki zmian w bilansach USA:
Pszenica: Nieunikniona jest korekta produkcji w dół (mniejsza powierzchnia), co w połączeniu z danymi o zapasach prowadzić będzie do obniżenia prognoz zapasów końcowych; jest to silny sygnał wzrostowy dla cen.
Soja: Prawdopodobna jest korekta produkcji w górę (większa powierzchnia), co przy wysokich zapasach (1,06 mld buszli) i niezmienionym popycie przełoży się na wzrost zapasów końcowych, wywierając presję spadkową na ceny.
Kukurydza: Przy stabilnej powierzchni i zapasach kwartalnych na poziomie 5,29 mld buszli, w kolejnych miesiącach możliwa jest korekta zapasów końcowych w dół, jeśli zużycie okaże się wyższe od założeń, co będzie wspierać dalsze wzrosty.
Podsumowując, ceny zbóż znajdują się obecnie pod wpływem nie tylko raportów z USA, ale również skrajnie zmiennych warunków pogodowych i nadal niepewnej sytuacji geopolitycznej. Choć przełamanie trendu spadkowego za oceanem (jeśli będzie trwałe) może dać impuls do wzrostów cen pszenicy w Europie, inwestorzy powinni zachować czujność – olbrzymia podaż starego ziarna, zmienność cen ropy naftowej oraz kursu dolara pozostają kluczowe dla dalszego kierunku notowań.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.