sobota, 18 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 55

Omacnica prosowianka sieje coraz większe spustoszenie. Jak z nią walczyć?

0

Omacnica prosowianka to jeden z najgroźniejszych szkodników kukurydzy w Polsce. Z roku na rok jego presja rośnie, a brak skutecznej ochrony może prowadzić do poważnych strat w plonie i jakości ziarna. Kluczowe znaczenie ma właściwy termin oraz dobór metod zwalczania.

Omacnica prosowianka jest motylem, zatem jej stadium szkodliwym są wyłącznie gąsienice. Notowana w Polsce na plantacjach kukurydzy od ponad 70 lat. Jest aktualnie jedynym szkodnikiem tej rośliny, który uszkadza niemal wszystkie nadziemne organy z wyjątkiem korzeni podporowych. Doskonale przystosowała się także do żerowania wewnątrz roślin, co sprawia, że przez większość okresu życia gąsienic są one w dużej mierze odizolowane od środowiska zewnętrznego.

Do dwóch pokoleń w roku  

W warunkach Polski omacnica prosowianka rozwija jedno pokolenie w ciągu roku. Jednak w niektórych latach, na nielicznych plantacjach na południu kraju, obserwuje się pojaw drugiego pokolenia motyli, jaj i gąsienic w okresie od końca września do końca października. Drugie pokolenie jest obecnie nieszkodliwe, chociaż niepokojące jest to, że w ogóle zaczęło się pojawiać. Tym bardziej, że w południowych Niemczech rasa dwupokoleniowa omacnicy prosowianki  stopniowo wypiera jednopokoleniową, z którą mamy do czynienia w Polsce. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że wraz z postępującymi zmianami klimatu może w Polsce powtórzyć się niemiecki scenariusz, a wówczas oba pokolenia szkodnika będą groźne. 

Zimują gąsienice

Stadium zimującym omacnicy prosowianki są wyrośnięte gąsienice ukryte m.in. w resztkach pożniwnych kukurydzy, które pozostają na plantacjach. Doskonale znoszą zarówno mrozy, jak i suszę. Zimowanie gąsienic najczęściej ma miejsce w pierwszym międzywęźlu nad ziemią, ale część z nich potrafi zejść nawet w okolice szyjki korzeniowej. Zatem można stwierdzić, że ukrywają się w podziemnym fragmencie łodygi. Bardzo rzadko gąsienice zimują w wyższych fragmentach łodyg czy też w rdzeniu kolb, które pozostają po zbiorze ziarna.

Agrodron oferuje nowoczesne usługi rolnicze z wykorzystaniem dronów. Specjalizujemy się w precyzyjnym rozrzucie Kruszynka (Trichogramma) w walce z omacnicą oraz w opryskach upraw i sadów. Realizujemy także cieniowanie szklarni oraz dobór, sprzedaż i serwis dronów rolniczych. Agrodron – Innowacja w służbie Twojego plonu!

Wiosną przepoczwarzenie

Wiosną gąsienice stopniowo przepoczwarczają się w słomie kukurydzianej. Przy obecnych uwarunkowaniach klimatycznych motyle omacnicy prosowianki zaczynają nalatywać na pola uprawne od drugiej dekady czerwca. Ostatnie lata pokazały jednak, że w warunkach ciepłej zimy i upalnej wiosny cykl rozwojowy szkodnika może ulec przyspieszeniu. Może się zatem zdarzyć, że pierwsze motyle będą nalatywały na rośliny już od trzeciej dekady maja. Jeśli wiosna jest chłodna i deszczowa to naloty szkodnika mogą się rozpocząć dopiero od końca czerwca, bądź nawet na początku lipca. Długość trwania okresu lotu motyli jest ściśle powiązana z pogodą.

W lata upalne i suche lot może być krótki, ale intensywny stąd może się zakończyć nawet pod koniec lipca lub na początku sierpnia. W lata deszczowe i zimne loty motyli są mniej liczne, nieregularne i mogą niekiedy skończyć się pod koniec sierpnia. Jednak najwięcej motyli obserwuje się od końca pierwszej dekady lipca do trzeciej dekady tego miesiąca. Były jednak już i takie lata, że liczne naloty trwały do pierwszych dni sierpnia.   

Składanie jaj

Lot motyli jest dla plantatora o tyle istotny, że dynamika składania jaj przez samice na roślinach (głównie pod spodem blaszek liściowych) pokrywa się  ściśle z dynamiką nalotu samic. Przy bardzo wczesnym nalocie szkodnika pierwsze jaja można zaobserwować od początku czerwca, choć zwykle wykrywa się je w drugiej lub trzeciej dekadzie sierpnia. Najwięcej jaj na roślinach jest od końca pierwszej do trzeciej dekady lipca, a ostatnie mogą się pojawić na roślinach nawet pod koniec sierpnia. W składaniu jaj – tak jak i w locie motyli – może się pojawić kilka szczytów liczebności, na co duży wpływ ma pogoda. W zależności od temperatury wylęg gąsienic rozpoczyna się po 4–7, a czasem 10–12 dniach od  złożenia jaj (jest szybszy przy wyższych temperaturach). 

Pierwsze wylęgi zaczynają się w drugiej lub trzeciej dekadzie czerwca, a kończą się pod koniec sierpnia lub w pierwszych dniach września. Liczny pojaw młodych gąsienic ma miejsce zwykle od końca pierwszej do połowy trzeciej dekady lipca. Szczyt wylęgów przypada na ogół w połowie lipca, choć to także zależy od roku. 

Gąsienice przechodzą przez pięć stadiów rozwojowych, z których pierwsze mierzy około 1,2 mm długości, a ostatnie osiąga do 2,5 cm długości. Piąte, rzadziej czwarte stadium, może zimować. O ile początkowo najwięcej gąsienic przebywa w środkowych i górnych częściach rośliny, tak wraz z rozwojem migrują  w dolne partie roślin. Po zakończeniu żerowania, gąsienice stopniowo schodzą na zimowanie do nasady łodyg. Proces ten rozpoczyna się niekiedy już od połowy sierpnia, a kończy z chwilą zbioru plonów. 

Od 16 lat w całym kraju

Od 2009 roku omacnica prosowianka zasiedla plantacje kukurydzy na obszarze wszystkich 16 województw. W zależności od długości występowania w danym regionie, ale także i od warunków glebowo-klimatycznych oraz kierunku uprawy kukurydzy, można zaobserwować duże zróżnicowanie w szkodliwości owada.

Największe notuje się na południu Polski, gdzie lokalnie szkodnik uszkadza do 80, a niekiedy nawet do 100% roślin. W regionach środkowych lokalnie obserwuje się uszkodzenia do 40, czasem 80% roślin, natomiast na północy – 20–40% roślin. Średnie straty w plonach powodowane przez omacnicę prosowiankę szacowane są w skali kraju na 10% w uprawie kukurydzy kiszonkowej oraz 20% w uprawie na ziarno. W rejonach licznego występowania, zwłaszcza przy uprawie odmian podatnych na uszkodzenie, żerowanie omacnicy może spowodować bezpośredni ubytek plonu ziarna w wysokości nawet powyżej 2,5 tony z hektara.

Rekordowo wczesne pojawy omacnicy i stonki w kukurydzy!

Kukurydza silnie zagrożona 

Początkowo młode gąsienice wyjadają dziurki w liściach, wgryzają się w nerw główny oraz uszkadzają pochwy liściowe. Żerując na wiechach wyjadają pylniki z kłosków, a także wnętrze osi wiechy, co skutkuje jej złamaniem się. Gdy pojaw gąsienic zbiegnie się w czasie z ukazywaniem się zawiązków kolb i gdy przenikają do ich wnętrza zwykle prowadzą do ich całkowitego zniszczenia. Jednak większość gąsienic po wylęgu migruje na świeże znamiona kolb, które przegryzają, w wyniku czego organy te są słabo zaziarnione. Ze znamion szkodnik dostaje się na formujące się ziarniaki, które wyjada.

Uszkodzenia kolb są drogą wnikania patogenów, zwłaszcza grzybów z rodzaju Fusarium wywołujących fuzariozę kolb. Jest to jedna z najgroźniejszych chorób kukurydzy w Polsce, która zmniejsza wysokość plonu ziarna, pogarsza jego jakość, w tym może skutkować obecnością groźnych mykotoksyn w plonie, których poziom zawartości podlega rygorystycznej kontroli podczas skupu. Gąsienice omacnicy prosowianki same mogą być wektorami patogenów fuzaryjnych, zwłaszcza grzyba Fusarium moniliforme

Żerując wewnątrz łodyg gąsienice przegryzają węzły i międzywęźla. Uszkodzenie bądź zniszczenie wiązek przewodzących łodyg utrudnia pobieranie wody i substancji odżywczych, w tym ich transport do komórek. Gdy gąsienice uszkodzą silnie łodygi dochodzi do ich łamania się. Złomy powyżej kolby mają znaczenie zwłaszcza dla producentów kiszonki. Natomiast poniżej kolby są istotne dla każdego kierunku produkcji. Dodatkowo wskutek żerowania szkodnika w łodygach wnikają do ich wnętrza patogeny, w tym grzyby odpowiedzialne za rozwój groźnej fuzariozy łodyg. Choroba nie tylko powoduje znaczną redukcję plonu, ale także spadek jego jakości na skutek obecności mykotoksyn.

Walka na cztery sposoby

W ochronie kukurydzy przed omacnicą prosowianką można obecnie zastosować cztery metody ograniczania jej liczebności i szkodliwości tj. agrotechniczną, hodowlaną, biologiczną i chemiczną.

Rozpocząć od prawidłowej agrotechniki

Działania agrotechniczne powinny stworzyć kukurydzy optymalne warunki do rozwoju, tak aby mogła wykorzystać swoje naturalne mechanizmy obronne. Należy w związku z tym wysiewać kukurydzę na tych stanowiskach, które dają roślinom dobre warunki do rozwoju. 

Duży nacisk położony jest na stosowanie płodozmianu, który ogranicza masowy rozwój szkodnika. Jeżeli jednak w gospodarstwie praktykuje się uprawę kukurydzy w monokulturze zaleca się, aby wdrożono bezpośrednie metody walki ze szkodnikiem, gdy jego liczebność przekroczy próg ekonomicznej szkodliwości. Równocześnie należy nowo założone pola kukurydzy oddalić przestrzennie od ubiegłorocznych stanowisk. Zwłaszcza, gdy nie zastosowano na nich dokładnego rozdrabniania resztek pożniwnych, w których zimują gąsienice. Dzięki temu można przynajmniej częściowo ograniczyć masowy nalot motyli. 

Uwagę należy zwrócić także na prawidłowe nawożenie, zwłaszcza azotowe. Wysokie dawki tego makroskładnika mogą zwiększać kruchość tkanek, przez co szkodnik więcej roślin może wyłamać. 

Ponadto zaleca się usuwać z plantacji oraz jej bezpośredniego otoczenia chwasty grubołodygowe, w których może zimować i wstępnie rozwijać się omacnica prosowianka. Do takich chwastów zalicza się m.in. bylicę pospolitą, chwastnicę jednostronną, komosę białą, komosę wielonasienną, łobodę rozłożystą, szarłat szorstki, szczaw kędzierzawy, psiankę czarną, rdest plamisty, rdest szczawiolistny, lulek czarny i łopian pajęczynowaty. 

W sytuacji wysokiego nasilenia występowania omacnicy prosowianki i towarzyszących jej chorób fuzaryjnych ważne jest terminowe zebranie plonu, gdy ziarno osiągnie dojrzałość zbiorczą. 

W metodzie agrotechnicznej niezmiernie ważne jest, aby po zbiorze plonu dokładnie rozdrobnić resztki pożniwne, co pozwala zniszczyć mechanicznie nawet do 70% przygotowanych do zimowania gąsienic.

Odmiana ma znaczenie

Metoda hodowlana polega na uprawie odmian kukurydzy mniej podatnych na omacnicę prosowiankę, ale także i na choroby fuzaryjne. Informację o podatności odmian na agrofagi można pozyskać z katalogów odmianowych firm hodowlanych lub dystrybutorów ziarna siewnego, z badań COBORU, uczelni rolniczych oraz instytutów branżowych podległych MRiRW. Nieocenioną bazą danych są także doświadczenia polowe prowadzone w ramach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego, a także wizytacje okazjonalnych dni kukurydzy odbywających się na terenie całego kraju. 

Dokonując wyboru odmiany warto kierować się wytycznymi Krajowego Rejestru odmian prowadzonego przez COBORU, w którym znajdują się te odmiany, które przeszły badania w rodzimych warunkach. Mniejsza podatność dostępnych na rynku odmian na omacnicę prosowiankę wynika m.in. z ich cech genetycznych,  które wpływają m.in. na pokrój rośliny, grubość ścian komórkowych, liczbę wosków powierzchniowych, liczbę włosków na blaszkach liściowych, wczesność dojrzewania, tempo wzrostu początkowego, stopień pokrycia liśćmi okrywowymi kolby itp. Z badań wykonanych w kraju wynika, że dostępne na rynku odmiany charakteryzują się zróżnicowaną podatnością na omacnicę prosowiankę. Nie ma jednak w Polsce odmian odpornych na tego szkodnika.

Biopreparaty coraz popularniejsze

Na plantacjach kukurydzy zwyczajnej/pastewnej stosuje się aktualnie biopreparaty zawierające pasożytnicze błonkówki zwane kruszynkami. Takie środkizawierają makroorganizm dlatego też nie podlegają w Polsce urzędowej rejestracji jako biopestycydy. Od takich środków nie wymaga tego prawo. Są to jednak typowe biopestycydy czyli biologiczne środki ochrony roślin.

W Polsce obecnie stosuje się głównie jeden gatunek kruszynka –Trichogramma brassicae. Kruszynek to błonkówka osiągająca zaledwie 0,4–1,2 mm długości, której larwy pasożytują wewnątrz jaj wielu różnych owadów, w tym omacnicy prosowianki. Zwykle kruszynka aplikuje się dwa razy w okresie lotu samic omacnicy prosowianki i w zależności od biopreparatu uwalnia od 150 do 400 tys. błonkówek kruszynka na hektar. 

Środki biologicznedo stosowania na dany rok zwykle zamawia się w marcu i kwietniu, czasami jeszcze w maju. Są wytwarzane pod konkretne zamówienia i nie można ich przechowywać, ponieważ zawierają żywe owady (tab. 1.). Aktualnie najwięcej biopreparatów z kruszynkiem jest aplikowana za pomocą dronów. Na dużych lub bardzo dużych plantacjach używane są wiatrakowce. Użycie maszyn latających bardzo podniosło efektywność ochrony i jednocześnie skróciło czas potrzebny na jej przeprowadzenie.  

Tab. 1. Biopreparaty zawierające kruszynka do zwalczania jaj omacnicy prosowianki dostępne w 2025 roku

omacnica prosowianka

Źródło: Opracowanie własne na bazie informacji handlowych 

Chemicznie nie tak łatwo

Ochrona chemiczna jest skierowana przeciwko młodym gąsienicom omacnicy prosowianki. Jest możliwa do wprowadzenia tam, gdzie jest dostęp do opryskiwacza szczudłowego. Ewentualnie, gdy na etapie siewów utworzono drogi przejazdowe dla opryskiwacza z belkami podnoszonymi ponad wierzchołkami roślin. Termin chemicznego zwalczania gąsienic z reguły przypada w okresie od rozwijania przez rośliny wiech do fazy kwitnienia. Pierwsze opryskiwanie roślin przypada zwykle pod koniec pierwszej lub na początku drugiej dekady lipca, gdy rozpoczyna się liczny wylęg gąsienic ze złóż jaj.

Z kolei drugi zabieg (podstawowy termin zwalczania gatunku) przeprowadza się 7–10 dni później, co ma miejsce pod koniec drugiej lub na początku trzeciej dekady lipca, w czasie masowych wylęgów szkodnika. Na obszarach, na których omacnica uszkadza do 30% roślin, wystarcza zwykle jeden zabieg, wykonany w podstawowym terminie zwalczania gatunku.

Tab. 2. Insektycydy nalistne zarejestrowane do ochrony kukurydzy przed omacnicą prosowianką w 2025 roku

omacnica prosowianka

dr hab. inż. Paweł K. Bereś, prof. IOR–PIB, mgr Łukasz Siekaniec, mgr Michał Grzbiela, Instytut Ochrony Roślin – PIB, TSD w Rzeszowie

Komentarz firmy Agrodron Andrzej Baiba

Omacnica prosowianka pozostaje jednym z najgroźniejszych szkodników kukurydzy w Polsce, a jej presja rośnie z roku na rok. Najskuteczniejszą, a jednocześnie najbezpieczniejszą dla środowiska metodą ograniczania populacji tego szkodnika jest zastosowanie trichogramy – pasożytniczej błonkówki, która niszczy jaja omacnicy zanim wylęgną się larwy.

Trichogramę wprowadza się na plantację w postaci kapsułek lub biowektorów, zwykle w dwóch terminach, dopasowanych do dynamiki lotu motyli. Każda samica trichogramy składa swoje jaja do wnętrza jaj omacnicy, całkowicie blokując rozwój szkodnika. Dzięki temu ograniczamy uszkodzenia łodyg i kolb, a tym samym straty plonu.

W przeciwieństwie do zabiegów chemicznych, trichogramy działają selektywnie, nie zaburzają równowagi biologicznej i mogą być stosowane nawet na terenach objętych restrykcjami. Co szczególnie ważne – skuteczność metody przy prawidłowym zastosowaniu sięga 70–85%, co czyni ją podstawowym elementem nowoczesnej, zrównoważonej ochrony kukurydzy przed omacnicą prosowianką.

Zastosowanie trichogramy jest obecnie nie tylko rozwiązaniem ekologicznym, ale również ekonomicznie uzasadnionym, ponieważ pozwala realnie ograniczyć straty i obniżyć koszty ochrony w kolejnych sezonach.

Ceny pszenicy 2026: Rosyjskie prognozy na sezon 2026/27: Ambitne plany w cieniu pogodowego ryzyka

0
Rosyjski eksport zbóż

Ceny pszenicy na świecie – aktualna sytuacja: Biorąc pod uwagę najnowsze doniesienia z rynku wschodniego, ceny pszenicy znajdują się obecnie w fazie dużej niepewności, balansując między optymistycznymi szacunkami zbiorów a realnym ryzykiem logistycznym i politycznym. Choć rosyjskie instytuty kreślą ambitne wizje na nowy sezon, należy pamiętać, że luty to wciąż czas wstępnych założeń, a sama metodologia rosyjskich raportów budzi spore kontrowersje na arenie międzynarodowej.

IKAR prognozuje rekord, ale diabeł tkwi w statystyce

Dzisiejsza (13 lutego 2026 r.) publikacja instytutu IKAR wywołała spore poruszenie, wskazując na potencjał zbiorów pszenicy w Rosji na poziomie 91 mln ton w nadchodzącym sezonie 2026/27. Należy jednak podkreślić, że jest to wstępna prognoza, obarczona dużym marginesem błędu. Warto zauważyć, że rosyjskie szacunki systematycznie przewyższają dane publikowane przez m.in. USDA (Amerykański Departament Rolnictwa), ponieważ Moskwa włącza do swoich statystyk produkcję z okupowanych terenów Ukrainy. Ta „statystyczna nadwyżka” celowo wywiera dodatkową presję na globalne ceny pszenicy, kreując obraz dominacji Rosji wykraczający poza jej uznane międzynarodowo granice.

Dyrektor IKAR, Dmitrij Ryłko, sam tonuje nastroje, wskazując, że rosyjski potencjał jest hamowany przez logistykę. Rekordowe zbiory na Syberii i w Rosji Centralnej, przy jednoczesnych problemach pogodowych na Południu, tworzą zatory transportowe. Przewóz ziarna do portów z głębi kraju jest obecnie drogi i skomplikowany, co przy niskich marżach może ograniczyć realny wpływ rosyjskiej nadpodaży na rynki światowe, niezależnie od tego, jak wysokie liczby pojawią się w raportach.

Dlaczego Chicago odbija, a unijne ceny pszenicy stoją w miejscu?

W ostatnich dniach na giełdzie w Chicago (CBOT) obserwujemy wyraźne ożywienie. Amerykańska pszenica drożeje pod wpływem obaw o wymarznięcia (winterkill) na Środkowym Zachodzie oraz dzięki wyjątkowo niskiej wycenie dolara, która napędza tamtejszy eksport. Niestety, europejski MATIF nie nadąża za tym trendem, a głównym hamulcem pozostaje pułapka walutowa.

Przy kursie EUR/USD na poziomie 1,1885, unijne ziarno jest po prostu zbyt drogie dla światowych importerów. Choć polski rolnik widzi w skupach niskie stawki (dużo poniżej 800 zł), to dla eksportera w porcie – po doliczeniu kosztów logistyki i przeliczeniu na dolary – nasza oferta przegrywa z tańszą konkurencją z USA i Rosji. Silne euro sprawia, że światowe odbicie cen omija Europę szerokim łukiem, a ceny pszenicy w portach pozostają w stagnacji.

Ryzyko pogodowe a realne perspektywy

Zgodnie z zasadą oczekiwanej ceny terminowej, którą analizowaliśmy pod koniec stycznia, rynek (rolnik) musi uwzględniać koszty przechowywania i finansowania zapasów. Przy rekordowej podaży z Argentyny i Australii, o której wspominaliśmy wcześniej, oraz rosyjskich ambicjach sięgających 91 mln ton, presja na sprzedaż ziarna przed nowymi żniwami będzie ogromna.

Należy jednak pamiętać, że rosyjskie prognozy to na razie „scenariusz idealny”. Każda korekta pogodowa wiosną lub duże zmiany na rynku walutowym mogą zmienić układ sił. Dla czytelników Agroprofilu luty to czas „wojny na prognozy” – Rosja chce psychologicznie zbić ceny pszenicy, prezentując wysokie liczby, ale realna sytuacja na polach i wykresy walutowe mogą napisać zupełnie inny scenariusz na nadchodzące lato.

Światowe ceny żywności najniżej od sierpnia 2024

0
Indeks cen żywności FAO

Globalne ceny żywności kontynuują trend spadkowy, rozpoczynając 2026 rok od wyraźnych obniżek. Jak wynika z najnowszego raportu Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), główny indeks cen żywności osiągnął poziom nienotowany od półtora roku.

Globalne ceny żywności – FAO raportuje piąty miesiąc spadków

W styczniu 2026 r. indeks cen żywności FAO wyniósł średnio 123,9 punktu, co oznacza spadek o 0,4% w porównaniu do grudnia. Jest to już piąty z rzędu miesiąc taniejących surowców żywnościowych na rynkach światowych.

  • Obecny odczyt jest najniższym poziomem od sierpnia 2024 roku.
  • W porównaniu do historycznego szczytu z marca 2022 roku, ceny żywności na świecie są niższe o blisko 23%.
  • Za styczniowe spadki odpowiadają przede wszystkim produkty mleczne, mięso oraz cukier.

Indeks cen żywności FAO – WYKRES

Polska: Mieszane nastroje i wzrost konsumenckiego optymizmu

Mimo optymizmu (ze strony konsumentów) na rynkach globalnych oraz rosnącego konsumenckiego optymizmu w kraju, sytuacja w sektorze rolnym pozostaje napięta. Polacy chętniej zaglądają do portfeli, licząc na to, że globalne trendy w końcu przełożą się na tańszy koszyk zakupowy. Jednak polski producent zderza się z rzeczywistością kosztową:

  • Zboża w styczniu pod prąd: W przeciwieństwie do ogólnego trendu, indeksy cen zbóż FAO (w kraju ceny na wieloletnich minimach) i olejów roślinnych odnotowały w styczniu wzrosty.
  • Koszty produkcji: Choć surowce na świecie tanieją, w Polsce presja płacowa i rosnące koszty energii sprawiają, że obniżki cen w sklepach postępują znacznie wolniej niż na giełdach i wymagają zwykle zakupu „wielopaków”.

Opracowanie własne Agroprofil na bazie danych FAO i GUS

Rolnicy w walce z bakteriozą zostali sami. Kto zawinił?

0

Po wejściu w życie rozporządzenia producenci ziemniaka stracili prawo do odszkodowań za straty spowodowane bakteriozą. Decyzje o przymusowej utylizacji obejmowały nie tylko materiał porażony, ale także partie z negatywnymi wynikami badań. Rolnicy, którzy ponieśli ogromne koszty w zaufaniu do obowiązujących przepisów, zostali bez jakiejkolwiek rekompensaty.

Rozporządzenie i decyzje PIORiN

10 czerwca 2024 roku weszło w życie rozporządzenie, które odebrało rolnikom odszkodowania za poniesione straty w przypadku wykrycia na ich gospodarstwie bakteriozy.

PIORiN wydawał przymusowe decyzje o utylizacji nie tylko porażonego materiału, ale także takiego, który jest przebadany laboratoryjnie i ma negatywne wyniki, a pomimo tego nakazuje się jego utylizację na tzw. wszelki wypadek.

Tysiące ton do utylizacji

W roku 2022 zutylizowano 6 606 ton porażonego materiału siewnego oraz kolejne 13 445 ton sadzeniaków, które zostały przebadane oraz uzyskały negatywne wyniki (tj. wyniki potwierdzające, że sadzeniak jest wolny od bakteriozy).

W roku 2023 zutylizowano natomiast 1 165 ton porażonego materiału siewnego oraz kolejne 7 743 ton sadzeniaków, które zostały przebadane oraz uzyskały negatywne wyniki (tj. wyniki potwierdzające, że sadzeniak jest wolny od bakteriozy).

Poszkodowani bez odszkodowań

Koszt produkcji materiału siewnego to ponad 50 tys. zł na hektar. Jeśli Państwa Polskiego nie stać na walkę z bakteriozą to z czego mają ją sfinansować rolnicy? Jeśli w przeszłości dochodziło do nieprawidłowości w wypłacie odszkodowań to trzeba wyciągnąć konsekwencje wobec tych, którzy się ich dopuszczali.

Czy z odszkodowań korzystali tylko „giganci”? Absolutnie nie. Ta pomoc była skierowana jedynie do małych i średnich przedsiębiorstw.

Czy z odszkodowań korzystały tylko firmy zagraniczne? Absolutnie, nie. W latach 2018-2023 odszkodowania wypłacono 59 polskim rolnikom i tylko 2 firmom z kapitałem zagranicznym, które nota bene dają pracę w lokalnych społecznościach i płacą w Polsce podatki.

Kto ponosi odpowiedzialność?

Do kompetencji organów Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi należała kontrola i prawidłowe wydatkowanie środków publicznych. Jeśli więc wypłaty dokonywane były bez należytej weryfikacji zasadności wniosków to nie sektor ziemniaczany, a instytucje państwowe winny ponieść odpowiedzialność. Tymczasem całą odpowiedzialnością zostali obarczeni rolnicy, na których nakładano i nakłada się nadal decyzje administracyjne przymuszające rolników do utylizacji porażonego, ale też potencjalnie zdrowego materiału.

Stowarzyszenie Polski Ziemniak ocenia

W ocenie Stowarzyszenia Polski Ziemniak właściwą reakcją na stwierdzone nieprawidłowości powinno być uszczelnienie mechanizmów kontrolnych, nie zaś całkowite zniesienie systemu wsparcia, które de facto przenosi odpowiedzialność za błędy administracji na ogół producentów działających zgodnie z prawem.

Przedmiotowe rozporządzenie pozbawiło prawa do dotacji producentów, u których bakteriozę wykryto w latach 2022, 2023 oraz w pierwszej połowie 2024 roku, a zatem przed wejściem w życie nowych przepisów.

Producenci ci podjęli decyzje gospodarcze i ponieśli straty w określonym stanie prawnym, który gwarantował im możliwość ubiegania się o rekompensatę. Pozbawienie ich tego uprawnienia mocą przepisów wydanych ex post stanowi w ocenie Stowarzyszenia naruszenie zasady zaufania obywateli do Państwa i stanowionego przez nie prawa.

Ceny nawozów: Globalna fala podwyżek mocznika uderza w Polskę. IMGW wciąż blokuje wyjazd w pole

0
ceny nawozów 2026

Ceny nawozów: Mocznik na rynkach światowych drożeje od początku roku, a polscy rolnicy czują to coraz mocniej w portfelach. Choć sytuacja rynkowa wymusza pośpiech w zakupach, oficjalne dane Agrometeo IMGW z 12 lutego 2026 r. studzą emocje – prawnie sezon nawozowy wciąż nie wystartował.

Świat: Mocznik w trendzie wzrostowym

Według najnowszych raportów rynkowych, globalne ceny mocznika zanotowały wyraźny wzrost od początku 2026 roku. Trend ten jest napędzany nie tylko przez drogi gaz ziemny w Europie, ale także przez zwiększony popyt w obu Amerykach i Azji. Eksperci wskazują, że ograniczenia eksportowe niektórych kluczowych producentów oraz napięta sytuacja logistyczna na Bliskim Wschodzie (Iran) tworzą presję, której nie da się zignorować w polskich portach.

Polska: Ceny pod presją gazu i CBAM

W ślad za rynkami światowymi idą krajowi dystrybutorzy. Gaz ziemny, który w 2026 r. jest o ponad 20% droższy niż rok wcześniej, stanowi ok. 80-90% kosztów produkcji nawozów azotowych. Do tego dochodzi chaos informacyjny związany z mechanizmem CBAM (podatek węglowy). Choć mówi się o jego zawieszeniu dla nawozów, importerzy zachowują dużą ostrożność, co przekłada się na mniejszą podaż towaru „od ręki”.

Aktualne ceny netto (połowa lutego 2026):

  • Mocznik (karbamid) z inhibitorem: 2200 – 2400 zł/t.
  • Saletra amonowa 34%: 1650 – 1750 zł/t.
  • RSM 32%: 1450 – 1550 zł/t.

IMGW na 12.02.2026: Wszystkie powiaty na „NIE”

Mimo że słońce kusi do wyjazdu z rozsiewaczem, analiza map Agrometeo IMGW z 12 lutego 2026 r. jest jednoznaczna. We wszystkich powiatach w Polsce widnieje status „NIE” dla obu progów temperatur (3°C i 5°C).

Oznacza to, że warunek 5 kolejnych dni ze średnią dobową powyżej 3°C (dla ozimin) nie został jeszcze spełniony w żadnym regionie. Nawożenie azotem przed 1 marca pozostaje więc obecnie nielegalne. Wysiew przed oficjalną zmianą statusu powiatu w tabelach IMGW grozi dotkliwymi karami finansowymi oraz ryzykiem utraty części dopłat bezpośrednich z ARiMR.

Wnioski: Czekać czy kupować?

Mamy do czynienia z klasycznym „impasem”. Z jednej strony globalne ceny karbamidu rosną i nic nie wskazuje na szybkie obniżki. Z drugiej strony, prawo wstrzymuje prace polowe.

Prognoza Agroprofil: Dzisiejsza data, 13 lutego, może być kluczowa. Jeśli obecne ocieplenie utrzyma średnią przez wymaganą piątą dobę, mapy IMGW mogą zacząć „zielenieć” powiaty już w ten weekend. Pamiętajcie jednak – moment otwarcia okna pogodowego prawdopodobnie wywoła kolejną falę popytu i może doprowadzić do logistycznych zatorów u dystrybutorów.


Wskazówka agrotechniczna: Mocznik jest obecnie najtańszym źródłem azotu (N), ale jego efektywność zależy od wilgotności gleby i temperatury. Przy obecnym „zamrożeniu” prac przez IMGW, warto zabezpieczyć towar, by być gotowym do wyjazdu w pierwszej minucie po zmianie statusu powiatu na „TAK”.

Konferencja „Potrójna Moc Biostymulacji” – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania [RELACJA]

0
Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

W Cukrownia Żnin odbyła się konferencja „Potrójna Moc Biostymulacji”, podczas której zaprezentowano trzy nowe biostymulatory foliQ wprowadzone do portfolio Agrii Polska. Wydarzenie połączyło naukę, praktykę rolniczą oraz kwestie regulacyjne, pokazując, że biostymulacja roślin nie jest już dodatkiem do technologii produkcji, lecz jej integralnym elementem.

Nowe produkty – AscoVigor+, AminoVigor+ oraz TrioPGA – zostały zarejestrowane jako biostymulatory roślin PFC-6 zgodnie z Rozporządzeniem UE 2019/1009. To oznacza pełną zgodność prawną, oznakowanie CE oraz potwierdzoną skuteczność biologiczną, a nie jedynie marketingową deklarację.

Rolnictwo pod presją – dlaczego biostymulacja staje się koniecznością

Zmiany klimatyczne, coraz częstsze susze i przymrozki, ograniczenia w stosowaniu substancji aktywnych oraz rosnące koszty nawozów powodują, że rolnicy szukają narzędzi zwiększających efektywność produkcji bez eskalowania nakładów.

Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

Podczas konferencji wielokrotnie podkreślano, że dziś kluczowe pytanie nie brzmi już „czy stosować biostymulatory?”, ale „kiedy i jak je włączyć do technologii?”.

Jak zaznaczył Kamil Skrobiszewski z Agrii Polska:

„Dzisiaj biostymulatory to już nie jest wybór marketingowy. Wprowadzenie biostymulacji do technologii nawożenia i ochrony roślin jest nieuniknione, jeśli chcemy utrzymać wysoką wydajność i parametry jakościowe plonu.”

Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

W warunkach deficytu wody czy niestabilnych temperatur to właśnie fizjologia rośliny – a nie wyłącznie ilość zastosowanego nawozu – decyduje o ostatecznym wyniku ekonomicznym gospodarstwa.

Biostymulator a nawóz – fundamentalna różnica

W praktyce rynkowej pojęcia „nawóz dolistny” i „biostymulator” bywają stosowane zamiennie, co prowadzi do nieporozumień.

Nawóz dostarcza roślinie makro- i mikroelementów, które są bezpośrednio wykorzystywane do budowy biomasy. Jego działanie polega na uzupełnianiu niedoborów pokarmowych.

Biostymulator natomiast nie jest źródłem składników pokarmowych. Jego rolą jest regulacja i optymalizacja procesów fizjologicznych – takich jak fotosynteza, gospodarka wodna, metabolizm azotu czy reakcja na stres abiotyczny. Działa niezależnie od poziomu nawożenia i zwiększa efektywność wykorzystania już dostępnych zasobów.

Właśnie dlatego produkty foliQ zostały zarejestrowane jako biostymulatory PFC-6, a nie jako nawozy dolistne – co potwierdza ich inny mechanizm działania.

„Język roślin” – fotosynteza w centrum uwagi

Podczas jednej z prezentacji, prof. dr hab. Mohamed Hazem Kalaji z SGGW, pokazał slajd zatytułowany „Język roślin”, który obrazował, że roślinę można analizować na kilku poziomach: morfologicznym, fizjologicznym, biochemicznym i produkcyjnym.

Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

W centrum tego „języka” znalazła się fotosynteza – proces odpowiadający za asymilację CO₂, produkcję asymilatów i budowę biomasy. To właśnie ten proces bezpośrednio przekłada się na plon.

Jak podkreślano w trakcie wykładów, nawet do 70% strat plonu może wynikać z deficytu wody, który ogranicza aktywność aparatu fotosyntetycznego. Dlatego nowoczesna biostymulacja koncentruje się na poprawie efektywności fotosyntezy i wykorzystania wody.

Trzy etapy zarządzania potencjałem plonowania

Koncepcja „Potrójnej Mocy Biostymulacji” opiera się na etapowym podejściu do sezonu wegetacyjnego.

AscoVigor+ – przygotowanie rośliny na stres

Pierwszym etapem jest przygotowanie rośliny przed stresem. AscoVigor+ to biostymulator przeznaczony do stosowania przed spodziewanym stresem abiotycznym, takim jak susza, przymrozki czy wysokie temperatury. Jego formuła opiera się na ekstrakcie z alg Ascophyllum nodosum, bogatym w polisacharydy oraz naturalne fitohormony.

Zawarte w preparacie sacharydy, w tym laminaryna i fukoidyna, aktywują geny odpowiedzialne za mechanizmy obronne roślin. Monosacharydy pełnią funkcję regulatorów osmotycznych, wspierając gospodarkę wodną i zwiększając odporność komórek na stres termiczny. Obecność kwasu salicylowego dodatkowo wzmacnia naturalną barierę immunologiczną rośliny.

Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

AminoVigor+ – szybka regeneracja po stresie

Drugim etapem jest regeneracja po stresie. AminoVigor+ został zaprojektowany jako narzędzie regeneracyjne. Jego rolą jest wsparcie rośliny w momencie, gdy stres już wystąpił i ograniczył jej aktywność metaboliczną.

Preparat dostarcza aminokwasów L, uzyskanych w procesie enzymatycznego rozkładu białek z udziałem Corynebacterium glutamicum. Dzięki temu roślina otrzymuje gotowe „cegiełki” do odbudowy tkanek, bez konieczności ponoszenia dodatkowego kosztu energetycznego na ich syntezę.

TrioPGA – maksymalizacja fotosyntezy i potencjału plonowania

Trzeci etap to maksymalizacja fotosyntezy i budowanie plonu. TrioPGA to najbardziej zaawansowany produkt w portfolio foliQ. Jego zadaniem jest intensyfikacja procesów fotosyntetycznych w fazie dynamicznego wzrostu roślin oraz budowania plonu.

Formuła łączy fitohormony, aminokwasy, sacharydy oraz kwas pyroglutaminowy (PGA). To właśnie PGA odpowiada za poprawę efektywności wykorzystania azotu i zwiększenie aktywności aparatu fotosyntetycznego.

Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

TrioPGA i 30% wzrost efektywności fotosyntezy

Najwięcej uwagi poświęcono właśnie produktowi TrioPGA, którego działanie zostało potwierdzone w badaniach prezentowanych podczas konferencji.

Wyniki wskazują, że zastosowanie TrioPGA w dawce 1,0 l/ha prowadziło do zwiększenia intensywności asymilacji CO₂ o około 30%. Poprawie ulegała przewodność szparkowa oraz parametry fluorescencji chlorofilu, co świadczy o wyższej wydajności fotochemicznej fotosystemu II.

Odnotowano również wzrost efektywności wykorzystania wody o około 30%. Oznacza to, że roślina lepiej gospodaruje wodą i skuteczniej wykorzystuje dostępny CO₂ w procesie karboksylacji.

Podczas wystąpienia padło obrazowe porównanie, że TrioPGA działa jak turbina w silniku – zwiększa „obroty” fotosyntezy, dzięki czemu roślina produkuje więcej asymilatów przy tej samej podaży składników.

Potrójna Moc Biostymulacji – jak biostymulatory zmieniają podejście do fotosyntezy, stresu i plonowania. foliQ Agrii Polska

Mieszalność z nawozami i środkami ochrony roślin

Istotnym wątkiem była kwestia mieszalności biostymulatorów z innymi środkami stosowanymi w technologii ochrony i nawożenia.

Przedstawiciele Agrii Polska podkreślali, że wszystkie rekomendacje są wcześniej testowane laboratoryjnie, w tym w połączeniu ze środkami ochrony roślin i nawozami dolistnymi. Szczególnie AminoVigor+ jest rekomendowany jako dodatek do rozbudowanych mieszanin zbiornikowych, ponieważ poprawia wnikanie i wykorzystanie substancji odżywczych.

Jednocześnie zwrócono uwagę, że biostymulatory – podobnie jak hormony – działają w określonych zakresach dawek. W przypadku TrioPGA optymalna dawka wynosi 1,0 l/ha. Zaniżenie dawki skutkuje słabszym efektem, natomiast nie zaleca się przekraczania dawek etykietowych.

Biostymulacja jako element strategii gospodarstwa

Konferencja „Potrójna Moc Biostymulacji” pokazała, że nowoczesne rolnictwo coraz silniej opiera się na zarządzaniu procesami fizjologicznymi roślin.

Biostymulatory foliQ nie zastępują nawożenia ani ochrony roślin, ale zwiększają efektywność obu tych obszarów. Pozwalają utrzymać roślinę jak najdłużej w wysokim potencjale plonotwórczym – przed stresem, po stresie i w fazie intensywnego wzrostu.

W warunkach zmienności klimatycznej i presji kosztowej kluczowe staje się pytanie nie o ilość zastosowanego nawozu, lecz o efektywność wykorzystania CO₂, wody i azotu.

Kredyty rolnicze: Ważny wyrok TSUE w sprawie kredytów w złotych. Kto zyska, a kto straci?

0
kredyty preferencyjne

Kredyty rolnicze – ważny wyrok TSUE. Dzisiejszy (12.02.2026) werdykt Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie wskaźnika WIBOR może wpłynąć na kredyty rolnicze oraz sytuację finansową tysięcy gospodarstw w Polsce. Podobnie jak w przypadku niedawnego zaskarżenia umowy UE-Mercosur, o którym wspominaliśmy w kontekście ochrony europejskiego rolnictwa, na orzeczenie w Luksemburgu czekaliśmy ponad półtora roku. Ta zwłoka pokazuje, że w sprawach o wielkiej wadze systemowej, unijne młyny mielą powoli, ale ich wyroki wyznaczają nowe reguły gry dla banków i ich klientów.

Giełda w górę – system bankowy odetchnął z ulgą

Jak informują wiarygodne serwisy informacyjne, TSUE nie zdecydował się na „scenariusz atomowy”. Trybunał uznał, że sam WIBOR jako wskaźnik jest zgodny z prawem unijnym, co wywołało euforię na Giełdzie Papierów Wartościowych. Indeks WIG-BANKI wzrósł o około 1%, a akcje największych kredytodawców zyskały nawet do 2,6%. Dla sektora agro to sygnał, że banki zachowają stabilność, co jest kluczowe dla ciągłości finansowania produkcji, ale jednocześnie oznacza, że „darmowych kredytów” na wzór frankowych nie będzie.

Czy kredyty rolnicze można teraz „odwiborować”?

Choć banki ogłaszają sukces, TSUE zostawił furtkę, która pozwala kwestionować kredyty rolnicze oparte na zmiennej stopie procentowej. Sąd krajowy ma teraz obowiązek badać, czy bank rzetelnie i zrozumiale poinformował rolnika o ryzyku.

Kto zyska, a kto straci na tym wyroku?

  • Zyskują Kancelarie Prawne: To one będą głównym beneficjentem, pobierając opłaty za analizę umów pod kątem braku przejrzystości informacyjnej.
  • Tracą Oszczędzający: Aby sfinansować koszty sporów sądowych, banki mogą utrzymywać niskie oprocentowanie lokat i podnosić prowizje za obsługę kont.
  • Niesprawiedliwość społeczna: Podczas gdy „frankowicze” często cieszą się kredytem 0%, rolnik spłacający kredyt złotowy musi dźwigać pełne koszty odsetkowe. Przy rekordowej podaży zbóż (notowanej w Argentynie i Australii) oraz rosnących cenach paliw i dolara, ten koszt finansowania staje się kluczowym obciążeniem dla marży gospodarstwa.

Transparentność banku a Twoje pieniądze – na co uważać?

Wyrok TSUE kładzie ogromny nacisk na to, jak bank rozmawiał z Tobą w momencie podpisywania dokumentów. Jeśli brałeś kredyty rolnicze na zakup ziemi, maszyn czy modernizację, sprawdź:

  1. Czy przedstawiono Ci symulację raty przy wzroście WIBOR-u o kilka punktów procentowych?
  2. Czy bank wyjaśnił, jak wskaźnik ten wpływa na całkowity koszt Twojego długu w skali 10–15 lat?
  3. Czy informacja o ryzyku była jasna, czy ukryta w gąszczu prawniczych terminów?

Podsumowanie: Bitwa trwa

Dzisiejsze orzeczenie TSUE to dla sektora bankowego wygrana bitwa o przetrwanie systemu, ale dla rolników to początek drogi do walki o uczciwe warunki. W obliczu trudnej sytuacji rynkowej na świecie, walka o każdą złotówkę z marży produkcyjnej poprzez kontrolę kosztów kredytowych staje się dla nowoczesnego gospodarza koniecznością.

UMOWA Z MERCOSUR: Czy rolnicy zostaną ponownie oszukani?

0
Umowa z Mercosur

UMOWA Z MERCOSUR: Czy jednak zostanie wprowadzona tylnymi drzwiami? Informowaliśmy już o tym na łamach Agroprof, ale w związku z oficjalnym komunikatem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi jeszcze raz przypominamy o decyzji Parlamentu Europejskiego z 10 lutego 2026 r. Przyjęto przepisy mające chronić unijny rynek przed skutkami Umowy z Mercosur. Jednak patrząc na tempo prac i naciski Berlina, rodzi się zasadnicze pytanie: czy to rozstrzygnięcie nie jest przygotowaniem gruntu pod wprowadzenie części handlowej Umowy z Mercosur „tylnymi drzwiami”, bez oglądania się na wyrok TSUE i sprzeciw rolników?

Wiele wskazuje na to, że początkowy optymizm – gdy sądziliśmy, iż masowe protesty zmusiły europarlamentarzystów do zablokowania porozumienia poprzez zaskarżenie go do Trybunału – był przedwczesny.

Czytaj również – UMOWA Z MERCOSUR: Klauzule Ochronne Przegłosowane!

Umowa z Mercosur: Mechanizm „splittingu”, czyli jak ominąć państwa członkowskie

Niemcy, dążąc do ratowania własnego przemysłu, forsują tzw. procedurę rozdzielenia (splitting). To właśnie owe „tylne drzwi” do wprowadzenia Umowy z Mercosur. Pozwalają one na tymczasowe wprowadzenie w życie samej części handlowej (dotyczącej ceł i kwot rolnych) jako wyłącznej kompetencji unijnej. W takim scenariuszu głosowanie w parlamentach narodowych, np. w polskim Sejmie czy francuskim Zgromadzeniu Narodowym, staje się zbędne.

Przyjęte właśnie rozporządzenie o „hamulcach bezpieczeństwa” idealnie wpisuje się w ten plan. Komisja Europejska zyskuje argument: „Możemy zacząć handlować już teraz, bo przecież rolnicy dostali mechanizmy ochronne”.

Gdzie tkwi pułapka?

Komunikat MRiRW otwarcie przyznaje, że w negocjacjach (trilogu) nie uwzględniono kluczowych postulatów Polski dotyczących wzajemności standardów produkcji.

  • Brak klauzul lustrzanych: Towary z krajów Mercosur nadal nie muszą spełniać restrykcyjnych norm unijnego Zielonego Ładu. Oznacza to, że europejscy rolnicy będą konkurować z produktami wytworzonymi przy znacznie niższych kosztach, bez obciążeń środowiskowych i regulacyjnych, którym sami podlegają.
  • Iluzoryczne progi: Przy rekordowej podaży produktów rolnych z Argentyny i Australii, stały dopływ tańszego towaru może „dusić” ceny w Europie, pozostając tuż pod progiem 5%, co uniemożliwi uruchomienie interwencji. Taka „kontrolowana” podaż może przez miesiące, a nawet lata, erodować rentowność europejskich gospodarstw, zanim jakikolwiek mechanizm ochronny zostanie włączony.

Zamiast blokady – instrukcja obsługi kryzysu

Minister rolnictwa Stefan Krajewski przyznaje, że rozwiązanie jest „nieidealne”, choć lepsze niż pierwotne propozycje KE (progi 5% zamiast 10%). Jednak nie miejmy złudzeń: cała ta legislacyjna machina nie ruszyła po to, by Umowę z Mercosur wyrzucić do kosza. Ona ma sprawić, że gdy Bruksela i Berlin zdecydują się na jej tymczasowe wdrożenie, opór rolników będzie trudniejszy, bo „przecież procedury ochrony już istnieją”.

Zamiast tarczy, którą obiecywano na barykadach, rolnicy dostali regulamin zarządzania kryzysem, który Bruksela najwyraźniej uznaje za nieunikniony.

Czas na sprawdzian wiarygodności

W tej sytuacji jedyną realną zaporą mogą okazać się już tylko decyzje na szczeblu krajowym. Wypada mieć głęboką nadzieję, że polski rząd – zgodnie z deklaracjami składanymi podczas największych fal protestów – dotrzyma słowa danego rolnikom. Jeśli unijne klauzule ochronne związane z Umową z Mercosur okażą się jedynie biurokratyczną fasadą, Polska musi być gotowa do samodzielnego blokowania napływu tanich towarów, które nie spełniają naszych norm jakościowych i produkcyjnych. Tylko twarde egzekwowanie zasady wzajemności, nawet wbrew naciskom z Brukseli czy Berlina, może uchronić rodzime gospodarstwa przed skutkami tej nierównej konkurencji.

Cena diesla w punkcie zwrotnym? Analiza rynku dla rolników i kierowców

0
Ceny paliw

Cena diesla na polskim rynku stała się tematem numer jeden w gospodarstwach rolnych oraz na forach zrzeszających kierowców. W obliczu nadchodzącego sezonu prac polowych i rekordowego rozwarstwienia stawek, redakcja Agroprofil analizuje rynek dwutorowo: sprawdzamy realny hurt dla producentów rolnych oraz sytuację na pylonach, która dotyka wszystkich użytkowników dróg.

Hurt dla rolnika: Orlen SPOT minus rabat kwotowy

Większość rolników, kupując paliwo w dużych ilościach „do beczki”, operuje na rynku hurtowym. Tutaj oficjalne tabele PKN Orlen są jedynie punktem wyjścia. Profesjonalna współpraca z dystrybutorami opiera się na formule: Cena SPOT minus rabat kwotowy.

Dzisiejsza cena netto w PKN Orlen wynosi 4,613 zł/l, co po doliczeniu 23% VAT daje 5,67 zł/l brutto. To jest „sufit”, od którego zaczynają się negocjacje. Skoro na najtańszych stacjach w kraju cena diesla spadła do poziomu 5,50 zł/l, jest to jasny dowód, że rolnik kupujący hurtowo może i powinien oczekiwać stawek znacznie niższych od oficjalnego cennika rafinerii. Akceptowanie ceny równej „oficjalnemu hurtowi” to przy obecnych upustach rynkowych przepłacanie.

Ceny paliw w Polsce – WYKRES

Detal: Spadki mimo drożejącego hurtu

Zjawisko, które analizujemy dla wszystkich kierowców, jest wyjątkowo ciekawe. Mimo że w ostatnim tygodniu ceny w rafineriach lekko drgnęły w górę, średnie ceny na stacjach (według e-petrol.pl) zanotowały symboliczne spadki (średnia dla diesla to obecnie 5,93 zł/l).

Dzieje się tak, ponieważ maleje olbrzymia marża detaliczna, która w poprzednich miesiącach była rekordowo wysoka. Właściciele stacji, chcąc utrzymać obroty, „schodzą” ze swoich zysków, co chroni kierowców przed natychmiastowymi podwyżkami. Dla rolnika to jednak sygnał ostrzegawczy: bufor w postaci marży detalicznej się kończy i wkrótce ceny na stacjach zaczną gwałtownie gonić drożejący hurt.

Gigantyczne rozwarstwienie na pylonach

Dla szerokiej rzeszy czytelników Agroprofil kluczową informacją jest skala rozwarstwienia cen. Różnice między stacjami sięgają obecnie kilkunastu procent. Podczas gdy stacje premium i autostradowe trzymają wysokie marże, lokalni gracze i punkty przymarketowe oferują diesla w okolicach 5,50–5,60 zł/l. Wybór odpowiedniego miejsca tankowania pozwala zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych na jednym baku, co przy flocie pojazdów w gospodarstwie generuje konkretne kwoty.

Fundamenty rynku: USD, Iran i światowe zapasy zbóż

Na ceny paliw w Polsce oddziałują potężne siły globalne:

  1. Dolar i ropa: Kurs USD/PLN oscyluje wokół 3,55 zł. Stabilna waluta amortyzuje napięcia związane z Iranem i sytuacją w Zatoce Perskiej, która utrzymuje baryłkę ropy Brent w okolicy 70 USD.
  2. Nadpodaż zbóż: To perspektywa, o której pamiętamy – rekordowe zbiory pszenicy w Argentynie i Australii wywierają presję na niskie ceny skupu. W tym kontekście każda oszczędność na paliwie bezpośrednio wpływa na rentowność produkcji.
  3. Perspektywa roczna: Mamy też dobre wieści – porównując ceny rok do roku, diesel jest dziś tańszy o kilkadziesiąt groszy, co daje rolnikom lepszy punkt startowy do wiosennych prac niż w ubiegłym sezonie.

Zmiany cen paliw w skali roku – TABELA

Podsumowanie i rekomendacje

Luty to czas „zaciskania się” marż detalicznych i ostatni moment na zakupy przed sezonowym wzrostem popytu.

Rekomendacja: Jeśli kupujesz hurtowo, wymagaj rabatu kwotowego od ceny SPOT dnia. Jeśli tankujesz na stacji, szukaj punktów, które już teraz oferują cenę w okolicach 5,50 zł/l. Chwilowe spadki w detalu przy rosnącym hurcie to okazja, która ze względu na koszty terminowe i geopolitykę, może się szybko nie powtórzyć.


Analiza Agroprofil na bazie cen rynkowych

Rynek mięsa w 2026 roku. Ceny tuczników rosną w lutym

0
ceny mięsa, ceny tuczników
ceny mięsa, ceny tuczników

Rynek mięsa w 2026 roku (FAO). Krajowe ceny tuczników rosną w lutym. Początek 2026 roku na rynku mięsa upływa pod znakiem dużych kontrastów. Podczas gdy światowe raporty FAO za styczeń podsumowują okres spadków i niepewności, luty w Polsce przynosi gwałtowne przełamanie na rynku trzody chlewnej. Najnowsze ceny tuczników pokazują, że marazm ustępuje miejsca solidnym podwyżkom w rodzimych skupach.

Przeczytaj również – Prognozy dla rynku mięsa na 2026 rok – czas stabilizacji czy kolejnych wstrząsów?

Globalne tło: Co działo się w styczniu? (Raport FAO)

Według najnowszego zestawienia FAO, światowy indeks cen mięsa spadł w styczniu do poziomu 123,8 pkt (spadek o 0,4% m/m).

  • Wieprzowina pod presją: To właśnie ten sektor najmocniej obniżył globalny wskaźnik. Nadpodaż w Unii Europejskiej po przerwach świątecznych oraz ograniczony popyt z Azji zmusiły zakłady do redukcji stawek.
  • Wołowina i baranina: Zachowały względną stabilność. Ceny wołowiny obroniły się dzięki sprawnej logistyce Brazylii, która po nałożeniu wysokich ceł w USA (26,4%), błyskawicznie przekierowała eksport do Chin.
  • Drób: Jako jedyny gatunek drożał globalnie, napędzany silnym popytem na tanie białko zwierzęce.

Indeks cen mięsa FAO – WYKRES

Ceny tuczników w Polsce: Lutowe odbicie

Choć światowe dane za styczeń mogły budzić niepokój, luty w Polsce przyniósł zupełnie nowy scenariusz. Jak wynika z bieżących notowań rynkowych (m.in. cenyrolnicze.pl), rynek trzody chlewnej wszedł w fazę dynamicznego odrabiania strat.

  • Skok cen o 40 groszy: Jeszcze miesiąc temu (12.01) tuczniki w wadze żywej wyceniano średnio na 4,01 zł/kg. Notowania z 9 lutego 2026 r. wskazują już na średnią 4,42 zł/kg.
  • Klasa E w górę: W ciągu zaledwie tygodnia przeciętna stawka za klasę E wzrosła o 0,29 zł/kg, osiągając poziom 5,74 zł/kg.
  • Walka o surowiec: Znaczny wzrost stawek minimalnych (o 40 gr/kg) świadczy o tym, że ubojnie rozładowały poświąteczne zatory i obecnie muszą realnie konkurować o ograniczoną ilość żywca na rynku.

Pozostałe gatunki: Wołowina i drób na szczytach

W cieniu odbicia na rynku wieprzowiny, pozostałe sektory mięsne w Polsce utrzymują wysoką temperaturę cenową:

  • Wołowina: Pozostaje rekordowo droga. Średnia cena bydła ogółem (14,30 zł/kg) jest aż o 27% wyższa niż przed rokiem, co jest efektem potężnego ssania z rynków eksportowych, głównie z Niemiec.
  • Drób: Sytuacja jest napięta ze względu na czynniki chorobowe (HPAI). Największą dynamikę widać w cenach indyków – stawka 9,88 zł/kg jest o 25% wyższa r/r, co wynika z drastycznych ubytków w pogłowiu.

Podsumowanie Agro Profil

Rok 2026 zaczął się od globalnego ochłodzenia, ale luty w Polsce przynosi „gorące” cenniki. Ceny tuczników rosną, a wołowina i drób utrzymują wysokie pułapy. Dla producentów to sygnał, że po trudnym styczniu marże wreszcie mają szansę na stabilizację.

Źródło: FAO, analizy rynkowe

Pogoda- dziś +14 w Tarnowie a za 3 dni -15 w Suwałkach

0
Pogoda 13 lutego
Pogoda 13 lutego

Co w pogodzie wokół Polski?

Jutro potężna śnieżyca- spadnie 10 do 25 cm- uderzy w Litwę, Łotwę, Kaliningrad oraz północną Białoruś. Opad śniegu zahaczy o Kaszuby, wybrzeże Polski.

Duża śnieżyca w weekend -spadnie 10-50 cm- przetoczy się przez Słowacją, południową, zachodnią Ukrainą i sięgnie południowych krańców Białorusi.

Pogoda na najbliższą noc

Będzie nadal bardzo ciepło jak na luty. Od Ziemi Łódzkiej po Świętokrzyską, Podkarpacie, Małopolskę, Opolskie, Górny Śląsk, Dolny Śląsk, południe Wielkopolski temperatura nie spadnie poniżej 5-8 stopni. Od Ziemi Lubuskiej po resztę Wielkopolski, Kujawsko Pomorskie, Mazowieckie i Lubelskie od 2 do 4 stopni na plusie. Na północy kraju około 1-2 stopni na plusie. Najchłodniej będzie około 10 km na południe i wschód od Słupska- tam 0 stopni.

Dużo deszczu

To będzie bardzo deszczowa noc od Szczecina po Kaszuby i Żuławy- tu spadnie od 7 do nawet 15 mm deszczu- między Lęborkiem, Wejherowem, Słupskiem sypnie sam śnieg. Deszcz sięgnie takich miast jak Poznań, Toruń, Olsztyn, Kętrzyn, Suwałki- tu spadnie od 2 do 6 mm. Na zachodzie, wschodzie, południu i w centrum przeważnie sucho- lokalnie pokropi deszcz do 0,2 mm.

Dzień ze zmianami- za frontem zacznie płynąć zimne powietrze

Ten sam front co na północy kraju w nocy przyniesie ulewy za naszą północną granicą przyniesie śnieżyce. U nas śnieżyca pojawi się dopiero na samym końcu frontu i będą to okolice Świnoujścia, Koszalina, Reska, Kaszuby, Żuławy a słabszy/ krótszy opad śnieg sięgnie okolic Piły, Gniezna, Torunia, Grudziądza ( ale to dopiero po południu).

Na południu, wschodzie i w centrum w ciągu dnia najwyżej pokropi deszcz- przeważnie sucho.

Wiatr od Ziemi Lubuskiej po większość Wielkopolski i Ziemię Łódzką bardzo silny z zachodu. Nad Morzem sztorm z wiatrem północno wschodnim. Nad resztą kraju wiatr słabszy.

Pogoda 13 lutego

W weekend wróci mróz

Po dzisiejszych 14 stopniach jutro zostanie maksymalnie 11 stopni w Małopolsce a pojutrze około 0.

To by było na tyle jeśli chodzi o najcieplejsze miejsce w Polsce. Na północ spłynie silny chłód z niedaleko bo Estonii i Szwecji ale temperatura spadnie do przynajmniej -15 stopni w niedzielę i -18 w rejonie Suwałk, Lidzbarka w poniedziałek.

Kolejna zmiana pogody od wtorku na zachodzie i południu- gdzie po południu dotrze odwilż i od środy w centrum- gdzie również wygra odwilż.

Pogodowa kartka z kalendarzahttps://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Tłusty Czwartek – tradycja zakorzeniona w kulturze wsi i cyklu gospodarczym

0
Pączki Lux Magdy

Tłusty Czwartek należy do najtrwalszych elementów polskiego kalendarza obrzędowego. Choć współcześnie kojarzony jest głównie z rekordami sprzedaży pączków, jego geneza ma głęboko agrarny charakter. To święto wyrosłe z rytmu pracy na roli, sezonowości produkcji żywności oraz wspólnotowego modelu życia wsi.

Zapusty – czas przejścia między zimą a nowym sezonem

Tłusty Czwartek przypada w ostatni czwartek przed Wielkim Postem i stanowi kulminację zapustów – okresu kończącego karnawał. W tradycyjnej gospodarce rolnej był to moment szczególny. Z jednej strony kończył się czas zimowego spowolnienia, z drugiej – rozpoczynały się przygotowania do wiosennych prac polowych.

Dawne społeczności wiejskie funkcjonowały w ścisłym powiązaniu z cyklem przyrody. Zima była okresem względnego wyciszenia prac polowych, ale jednocześnie czasem przetwórstwa, napraw sprzętu i planowania zasiewów. Tłusty Czwartek symbolicznie zamykał ten etap i zapowiadał nadejście intensywnego sezonu produkcyjnego.

Racjonalność dawnej kuchni wiejskiej

Obfite spożywanie tłustych potraw miało wymiar nie tylko symboliczny, ale również praktyczny. Przed okresem postu należało zagospodarować zapasy produktów takich jak:

  • smalec i słonina,
  • masło,
  • jaja,
  • mleko,
  • mąka z zimowych przemiałów.

W gospodarstwach samowystarczalnych nic nie mogło się zmarnować. Wykorzystanie produktów o krótszej trwałości było elementem racjonalnej gospodarki żywnościowej. Pączki i faworki powstawały z surowców wytwarzanych bezpośrednio w gospodarstwie – były więc przykładem lokalnego przetwórstwa, zanim stało się ono pojęciem ekonomicznym.

Pączek jako symbol obfitości i urodzaju

W kulturze ludowej spożywanie tłustych wypieków miało zapewnić pomyślność w nadchodzącym roku gospodarczym. Wierzono, że brak udziału w świętowaniu może przynieść nieurodzaj lub pecha.

Tłuszcz i słodycz symbolizowały dostatek. W społecznościach rolniczych, gdzie poziom życia zależał bezpośrednio od plonów, takie znaki miały realne znaczenie psychologiczne i społeczne – budowały poczucie wspólnoty i nadziei na dobry sezon.

Wymiar społeczny na wsi

Tłusty Czwartek był również czasem integracji. W wielu regionach organizowano:

  • zabawy zapustne,
  • pochody przebierańców,
  • spotkania sąsiedzkie,
  • wspólne biesiady w domach gospodarzy.

Przebieranki i maskarady – szczególnie popularne wśród dzieci i młodzieży – stanowiły element ludowej kultury przejścia: od zimy do wiosny, od odpoczynku do pracy, od karnawału do postu.

Współczesne znaczenie dla obszarów wiejskich

Dziś Tłusty Czwartek jest także okazją do promocji produktów regionalnych i działalności kół gospodyń wiejskich. Coraz częściej organizowane są konkursy na najlepszy tradycyjny wypiek, kiermasze lokalnych producentów czy wydarzenia integrujące mieszkańców gmin.

W dobie dyskusji o skracaniu łańcuchów dostaw i wzmacnianiu lokalnej produkcji żywności, Tłusty Czwartek przypomina o korzeniach polskiej samowystarczalności żywnościowej – opartej na pracy rolnika, lokalnym młynie, przydomowym drobiu i mleku z własnej obory.

To święto, które – mimo zmieniających się realiów gospodarczych – wciąż łączy tradycję z praktyką rolniczego życia.

Sprawdzony przepis od naszej Czytelniczki

Tegoroczny Tłusty Czwartek to dla nas nie tylko okazja do przypomnienia historii i znaczenia tej tradycji w kulturze wsi. Od naszej zaprzyjaźnionej Czytelniczki – gospodyni z wieloletnim doświadczeniem – otrzymaliśmy sprawdzony, rodzinny przepis na tradycyjne pączki.

To receptura przekazywana z pokolenia na pokolenie, oparta na prostych, naturalnych składnikach: mące dobrej jakości, świeżych jajach, mleku i maśle. Jak podkreśla Autorka, sekret tkwi nie tylko w proporcjach, ale przede wszystkim w cierpliwym wyrabianiu ciasta i odpowiedniej temperaturze smażenia.

Z przyjemnością dzielimy się tym sprawdzonym przepisem z Państwem, wierząc, że zagości on w wielu domach

Pączki Lux – MAGDY

Składniki:

  • 1280 g – 1300 g mąki pszennej typu 650
    lub 1,3 kg mąki (650g mąki typu 450 i 650g mąki typu 00 do pizzy)
  • 18 żółtek – 370–380 g, nawet 400 g
  • 10 dag drożdży świeżych
  • 10 dag cukru trzcinowego
  • 20 dag masła klarowanego (roztopić)
  • 5 łyżek spirytusu
  • szczypta soli
  • cukier z prawdziwą wanilią lub ekstrakt wanilii
  • 650 ml mleka ciepłego

Wykonanie:

  1. Drożdże rozetrzeć z łyżką cukru, 2 łyżkami mąki i odrobiną mleka – zrobić zaczyn.
  2. Mąkę przesiewamy.
  3. Żółtka i pozostały cukier miksujemy na puch
    Jeśli dajemy wanilię – dodać do żółtek.
  4. Gdy zaczyn wyrośnie, dodać go do żółtek.
    Dodać resztę mleka, szczyptę soli i szpatułką wymieszać.
  5. Dodać mąkę i dalej chwilę szpatułką połączyć składniki.
  6. Dalej wyrabiamy robotem z hakiem około 5 minut.
    Dodać spirytus i znów wyrabiać 2–3 minuty.
  7. Dodać powoli masło (na wolniejszych obrotach) i wyrabiać około 10 minut.
  8. Następnie na stolnicy (bez podsypywania mąką) wyrabiać tak długo, aż ciasto zacznie odklejać się od stolnicy.
    Od czasu do czasu podskrobywać ciasto nożem ze stolnicy.
    Wyrabiać około 30 minut.
  9. Ciasto przełożyć do miski i odstawić do wyrośnięcia – aż przynajmniej podwoi objętość.
  10. Po wyrośnięciu przebić/odgazować ciasto, wyrobić ok. 5 min.
  11. Uformować wałek, podzielić na kawałki po ok. 60 g i formować kulki.
  12. Do wyrośnięcia koniecznie przykryć ściereczką – aż przynajmniej podwoją objętość.
  13. Smażyć na smalcu w temp. ok. 175°C (nie wyższej).
  14. Nadziewać powidłami, marmoladą, czekoladą, wg uznania.
Przepis na pączki