sobota, 18 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 53

Odmiany soi na 2026 rok – wyniki PDO. Postęp hodowlany daje nowe możliwości

0

Odmiany soi mają kluczowe znaczenie dla powodzenia uprawy w Polsce. Rekordowy areał zasiewów w 2025 roku potwierdza rosnące zainteresowanie tą rośliną, jednak zmienność pogody w ostatnich sezonach pokazuje, że o sukcesie decyduje przede wszystkim właściwy dobór odmiany i jej wczesność, a nie tylko warunki siedliskowe.

Rekordowy areał uprawy soi

W 2025 roku soję w Polsce uprawiano na powierzchni 100 tys. ha. W porównaniu do roku poprzedniego powierzchnia ta wzrosła o 20 tys. ha., a wobec roku 2023 – podwoiła się. Z pewnością jednym z czynników zachęcającym do wyboru soi – poza coraz większą świadomością rolników o konieczności podejmowania działań na rzecz dobrostanu gleb i możliwością skorzystania z systemu dopłat – są efekty uprawy, które w sezonie wegetacyjnym 2024 w wielu rejonach kraju były zadowalające. Dla soi był to rok bardzo korzystny.

Uzyskanie dobrych plonów było realne w wielu rejonach, nie tylko tam, gdzie warunki do jej uprawy są szczególnie dobre. Niejednokrotnie rolnicy potwierdzali, że w sezonie 2024 uzyskanie 5 t/ha było bardzo realne. Plony tego rzędu zazwyczaj są kojarzone z wynikami doświadczeń ścisłych, w których plon nasion z małej jednostki powierzchni jest przeliczany na hektary.

Soja – kiedy siać? Uprawa soi, nawożenie, wymagania glebowe [PORADNIK]

2025 nie sprzyjał wegetacji soi

Po bardzo obiecującym 2024 roku nadszedł 2025, którego przebieg był dla wielu z nas sporym zaskoczeniem. Głównym czynnikiem negatywnie wpływającym na rozwój soi w ubiegłym sezonie była niewystarczająca suma temperatur efektywnych. Mówiąc krótko – po prostu było dla niej zbyt zimno. W przypadku soi, podobnie jak u kukurydzy, czynnik termiczny jest bardzo ważny, gdyż obie są roślinami ciepłolubnymi. To przede wszystkim układ temperatur zróżnicował dwa ostatnie sezony i miał wpływ na efektywność uprawy soi. 

Wyjątkowo chłodna wiosna

W warunkach przyrodniczych Polski często obserwuje się zjawisko powolnego wzrostu soi, mimo jej terminowego wysiewu w stanowisko dobrze przygotowane i odpowiednio ciepłe. Najczęstszą tego przyczyną jest występowanie okresowych spadków temperatur, powodujących problem z zapewnieniem optimum, a często nawet minimum temperaturowego, potrzebnego do właściwego jej początkowego wzrostu. 

Wiosna 2025 roku była szczególnie niekorzystna, gdyż temperatury w maju, w większości rejonów Polski, były wyraźnie niższe od średniej wieloletniej. Jeżeli w tym okresie występował dodatkowo niedobór opadów, sytuacja jeszcze bardziej się nasilała. Tak było chociażby na Mazowszu – pogoda nie dała szansy na to, by soja w tamtym rejonie pokazała swój potencjał. Głównie wskutek niekorzystnego przebiegu pogody, częściej niż w innych latach, stan roślin był na tyle zły, że konieczne było podejmowanie decyzji o wcześniejszym zakończeniu doświadczeń. Tam, gdzie soja przetrwała okres wschodów, pozostawało czekać z nadzieją na poprawę pogody zarówno pod względem wilgoci, jak i wzrostu średnich temperatur.

Opóźnione kwitnienie i wydłużone fazy generatywne

Dość często obserwowany wzrost temperatur w miesiącach letnich zazwyczaj powodował zdecydowaną poprawę kondycji roślin i stymulował ich intensywny wzrost. W minionym sezonie wegetacyjnym tak właśnie było. Zaopatrzenie w wodę było generalnie wystarczająco duże, ale zabrakło wczesnoletniego “wybuchu” ciepła i utrzymywania się wysokich temperatur przez dłuższy czas. Soja rosła bujnie, co jest cechą bardzo pozytywną, ale gdy nie jest zbyt ciepło, zachodzi obawa, że wegetacja się wydłuży i będą trudności z dojrzewaniem nasion. Soja zakwitła ponad tydzień później niż w roku 2024. Choć w tej fazie odmiany zbytnio się nie różnicują, nawet to niewielkie opóźnienie i wydłużenie fazy zwiastowało późniejsze trudności. 

Począwszy od początku dojrzewania wydłużanie faz generatywnych było mocno widoczne, choć nie wszędzie. Szczególnie zaznaczało się ono w rejonach Polski północnej, ale także centralnej. Zarówno w jednym, jak i drugim rejonie w niektórych lokalizacjach wystąpiły obiektywne problemy ze zbiorem. Wśród form późnych dość częstym zjawiskiem było duże opóźnienie dojrzewania tych odmian, które w klasyfikacji wczesności stosowanej przez COBORU charakteryzowane są jako jedne z późniejszych. Nasiona tych odmian często były zbierane z dużą wilgotnością i niejednokrotnie notowano trudność z dokonaniem tego pomiaru tuż po zbiorze. W wielu rejonach Polski zabrakło pogodnej, ciepłej jesieni, bez opadów (których w okresie letnim było dużo), co przyspieszyłoby dojrzewanie soi oraz pozwoliło na jej zbiór w dobrych warunkach. 

odmiany soi
Czynnik odmianowy jest bardzo ważny w uprawie soi. Przy doborze kreacji należy zwrócić uwagę na kilka kluczowych cech w tym m.in. wczesność czy stopień osadzenia pierwszego strąka. fot. M.Piśny

Kradzione żniwa

Zbiory w sezonie 2025 najczęściej odbywały się w okresach chwilowej poprawy pogody, w tzw. okienkach pogodowych. Oczekiwanie na najwłaściwszy moment zbioru wiązał się z rosnącym ryzykiem niepowodzenia uprawy. W rejonach, gdzie jesienią występowały częste opady i duże rosy, pozostawianie roślin na polu nie zawsze pomogło, gdyż nasiona wciąż miały w sobie dużo wilgoci, a progresu w dojrzewaniu już nie było. Mimo wszystko czekano, aby omłot odbywał się w możliwie jak najlepszych warunkach. W związku z tym, że w doświadczeniach plonowanie odmian przeliczone na dt/ha jest porównywane przy tej samej wilgotności 14%, jeśli zbierane nasiona były mokre, wysoka ich wilgotność znacząco wpływała na obniżenie poziomu plonowania.

Odmiany soi – kluczowa wczesność

Trudny dla soi sezon, zwłaszcza w kontekście szczególnie korzystnego roku 2024, pokazał, jak ważna jest wiedza na temat wczesności odmian. Doświadczenia COBORU realizowane w ramach PDO mają w swym założeniu porównywać odmiany nowo wpisane z tymi, które trafiły do Krajowego rejestru wcześniej lub są odmianami z CCA testowanymi w badaniach porejestrowych. Testowanie ich w dłuższym okresie dopełnia charakterystykę odmiany i pokazuje jej stabilność w różnych warunkach i odmiennych siedliskach. 

Ważnym jest, by sposób doboru odmian do poszczególnych rejonów uprawy soi był stale upowszechniany i przejmowany oraz stosowany przez ich użytkowników. Zróżnicowanie odmian soi co do wczesności jest faktem, a wiedza na ten temat, w kontekście uprawy soi w Polsce, jest już dobrze rozpoznana. Charakterystyka wczesności odmian pojawia się we wszystkich opracowaniach przygotowywanych przez COBORU. W takich sezonach jak 2025 wiedza na temat prawidłowego wyboru odmiany okazała się kluczowa i decydowała o uzyskanych efektach. Jeśli na rynku nasiennym pojawiają się odmiany z CCA, które nie były w Polsce badane, można domniemywać, że ich charakterystyka co do długości wegetacji jest słuszna dla tego rejonu świata, gdzie zostały wyhodowane.

odmiany soi
Zróżnicowane w pokroju i wczesności odmian jest bardzo duże. Na zdjęciu poletka demonstracyjne na Dniach Pola w Jasicach organizowanych przez firmę Wialan 16.09.2025 r. (fot. M.Piśny)

Odmiany soi – LOZ dopasują do regionu uprawy

COBORU wraz z oddziałami terenowymi wychodzi naprzeciw potrzebom rolników i corocznie tworzy Listy odmian zalecanych (LOZ) do uprawy na terenie danego województwa. W związku z tym, że odmiany reagują na warunki danego siedliska i nie zawsze wyniki krajowe, będące średnią z wielu lokalizacji, mają swoje przełożenie na dany region (województwo), corocznie uaktualniane LOZ-y są bardzo pomocne. Odmiany soi, które na nie trafiają – oprócz dobrego i stabilnego plonowania – charakteryzują się odpowiednią wczesnością. Odmiana zbyt późna, nawet jeśli odznacza się bardzo dobrym potencjałem plonowania, nie dojrzewając we właściwym czasie, jest bezużyteczna, a jej wysianie może doprowadzić do znacznych strat.

Niższe plony w 2025 roku   

Niekorzystna dla soi pogoda w czasie wegetacji przełożyła się zarówno na termin zbioru, jak i plon oraz jakość omłóconych nasion. W sezonie 2025 odmiany bardzo wczesne i wczesne uzyskały średnio 2,9 t/ha (o 0,7 t mniej niż w roku 2024). Średni plon nasion tych odmian był najwyższy w rejonie południowym – 3,4 t/ha, a na północy o ponad tonę niższy (2,3 t/ha). W ponad połowie zrealizowanych doświadczeń odmiany o najkrótszej wegetacji osiągały plony średnio powyżej 3 t/ha, gdy dla porównania w bardzo korzystnym roku 2024 w podobnej części doświadczeń plonowały średnio co najmniej 4 t/ha.

Średnie plony nasion odmian średnio wczesnych i średnio późnych (seria II) oraz późnych (seria III) były do siebie zbliżone. Niemniej poziom uzyskiwanych plonów, w porównaniu do roku 2024, był o tonę niższy – odpowiednio 3,2 t/ha i 3,3 t/ha. 

Średnio najwyższe plony w obu grupach, podobnie jak w przypadku form wczesnych, uzyskano na południu – średnio około 3,5 t/ha, gdyż prawdopodobnie tam deficyt ciepła był najmniej dotkliwy. Jednak w roku 2024 analogiczne plony z rejonu południowego dla wszystkich grup odmian były w przedziale od 4,1 t/ha u odmian wczesnych do 5,1 t/ha dla odmian późnych i bardzo późnych.

Odmiany soi – plonowanie i cechy rolniczo-użytkowe (zbiór 2025)

Pogoda 18 lutego- zima powoli wycofuje się z Europy

0
Pogoda 18 lutego
Pogoda 18 lutego

Coraz dłuższy dzień i coraz cieplejsze powietrze na horyzoncie

Przed nami jeszcze cały marzec a w marcu jak w garncu śnieg spaść musi. Jak śnieg spadnie to i nocą -7 stopni nie powinno jeszcze nikogo dziwić. Mimo to jest to okres, gdy stopniowo temperatury rosną.

Powodzie, które panują na południu i zachodzie Europy niebawem ustąpią miejsca słońcu. Niże przesuną się na północ a to oznacza, że w Polsce ale tym razem także na północ i wschód od naszego kraju nastanie odwilż.

Jutro ominą nas kolejne solidne opady

Najbliższej nocy śnieg popada miejscami od Warmii i Mazur po Mazowsze, Świętokrzyskie, Górny Śląsk, Małopolskę, Opolskie, Dolny Śląsk oraz południe Łódzkiego. Spadnie tutaj od 0,5 do 3 cm śniegu. Na południe od Polski spadnie do 5-10 cm.

Na termometrach od -10 stopni na Kaszubach oraz na południe od Kaszub aż po Piłę, Gniezno, Toruń, Iławę- tu rozpogodzenia z rana są możliwe. Na północy około -7/-6 stopni. Na wschodzie, zachodzie i w centrum od -4 do -2 stopni a na południu kraju -2/-1 stopień. Między Nysą, Opolem, Wrocławiem rano około 1-2 stopni na plusie.

Środa 18 lutego przyniesie przelotne opady śniegu na południu kraju oraz wybrzeżu wschodnim i środkowym a przez południem poprószy miejscami na Mazowszu, Mazurach, Podlasiu i w Lubelskim.

Solidne śnieżyce jutro przejdą na południe od Polski aż po Mołdawię i środkową Ukrainę – miejscami dojdzie do paraliżu na drogach bowiem może spaść do 30 cm śniegu w ciągu doby.

Pogoda 18 lutego

Kartka z kalendarza-https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414\

Sklep Agro Profil- https://sklep.agroprofil.pl/

Indie znoszą zakaz eksportu pszenicy. Cena pszenicy będzie nadal pod presją?

0
Cena pszenicy

Cena pszenicy na rynkach światowych stoi przed nowym wyzwaniem po tym, jak rząd w Nowym Delhi oficjalnie zezwolił na eksport 2,5 mln ton ziarna oraz 0,5 mln ton produktów mącznych. Decyzja ta, podyktowana rekordowymi prognozami zbiorów w Indiach na poziomie 117,9 mln ton, uderza w rynek już nasycony rekordową podażą z Argentyny i Australii.

Globalna cena pszenicy a presja walutowa

Obecna dynamika rynkowa pokazuje, że to nie tylko ilość ziarna, ale przede wszystkim słaba waluta miejscowa krajów eksportujących decyduje o konkurencyjności. Choć dolar amerykański wykazuje osłabienie w relacji do euro, pozostaje on kluczowym punktem odniesienia dla globalnych transakcji.

  • Przewaga słabej waluty: Kraje takie jak Argentyna, dysponujące rekordowymi zbiorami i słabą walutą krajową, mogą oferować ziarno po agresywnie niskich cenach (ok. 200 USD/t). Pozwala to tamtejszym producentom zachować rentowność przy jednoczesnym dyktowaniu warunków na rynkach światowych.
  • Sytuacja Indii: Stabilniejsza rupia indyjska w zestawieniu z wysokimi cenami wewnętrznymi (ok. 280 USD/t) sprawia, że indyjska oferta jest obecnie mało atrakcyjna. Aby realnie wyeksportować zatwierdzony wolumen, indyjscy handlowcy będą zmuszeni do drastycznych obniżek, co jeszcze mocniej dociśnie globalne notowania.

Ropa i logistyka stabilizują koszty transportu

Istotnym czynnikiem wpływającym na to, że cena pszenicy pozostaje nisko, są stabilne ceny ropy naftowej. Sytuacja w regionie Iranu oraz globalna nadpodaż surowca sprawiają, że koszty frachtu morskiego nie rosną (na razie). Dzięki temu tanie ziarno z Ameryki Południowej może bez przeszkód docierać do najdalszych zakątków świata, odbierając udziały rynkowe droższym dostawcom.

Magazynowanie a cena terminowa

Zgodnie z mechanizmami rynkowymi, cena pszenicy w kontraktach terminowych uwzględnia koszty przechowywania i finansowania ogromnych zapasów. Przy rekordowej produkcji w Indiach i na półkuli południowej, presja na szybkie upłynnienie towaru jest ogromna. Eksport 2,5 mln ton z Indii ma na celu zwolnienie miejsca w silosach przed nadchodzącymi zbiorami.


Wniosek: Powrót Indii do globalnego handlu w warunkach rekordowej podaży i agresywnej polityki cenowej krajów o słabych walutach oznacza, że cena pszenicy pozostanie pod silną presją.

Rolniczy handel detaliczny 2026: Koniec z limitami terytorialnymi i 250 mln euro na małe przetwórstwo

0
Rolniczy handel detaliczny

Rolniczy handel detaliczny (RHD) w 2026 roku: Liczba gospodarstw prowadzących rolniczy handel detaliczny przekroczyła 21 tysięcy. Resort rolnictwa zapowiada na ten rok kluczowe zmiany w przepisach, które mają ułatwić życie mniejszym producentom i lokalnym spółdzielniom.

Przeczytaj również – Mlekomaty ratunkiem dla hodowców

Nowe zasady: Cała Polska w zasięgu dostaw

Najważniejszą zmianą w 2026 roku jest planowane zniesienie ograniczeń terytorialnych dla działalności marginalnej, lokalnej i ograniczonej (MLO). Do tej pory sprzedaż była uwiązana do konkretnego regionu. Nowe przepisy mają pozwolić na handel produktami (m.in. nabiałem i rybami) na terenie całego kraju. Ministerstwo zapowiada też podniesienie limitów ilościowych sprzedaży.

Pieniądze na stole: 250 mln euro

W 2026 roku ruszą nowe nabory z funduszy unijnych dedykowane właśnie pod małe przetwórstwo. Pula 250 mln euro ma trafić do tych, którzy chcą postawić własną masarnię, serowarnię czy tłocznię soków. To sygnał, że państwo stawia na dywersyfikację dochodów w mniejszych gospodarstwach.

Realia: To nie jest model dla „towarówki”

Mimo optymistycznych statystyk (wzrost o 1,6 tys. podmiotów RHD w rok), trzeba jasno powiedzieć: to oferta dla gospodarstw rodzinnych i spółdzielni. Dla dużych gospodarstw towarowych, produkujących ziarno czy rzepak na skalę masową, RHD pozostaje jedynie ciekawostką.

Handel detaliczny wymaga ogromnych nakładów pracy ręcznej, marketingu i logistyki drobnicowej. Tam, gdzie liczy się tonaż i sprawny transport do portu czy elewatora, tradycyjny model sprzedaży surowca pozostaje bez alternatywy. RHD to budowanie własnej niszy i walka o marżę bezpośrednio u konsumenta, co sprawdza się głównie przy produktach przetworzonych o wysokiej wartości dodanej.

Opracowanie Agroprofil na podstawie MRiRW

Mlekomaty ratunkiem dla hodowców

0

Prawie trzy lata sytuacja na rynku mleka była stabilna. Pomimo wysokich kosztów produkcja mleka była bardziej dochodowa niż inne gałęzie produkcji rolnej. Jesienią jednak cena mleka zaczęła spadać. Hodowcy uzależnieni są od cen, jakie płacą im za surowiec zakłady mleczarskie. Niektórzy jednak biorą sprawy w swoje ręce i sami handlują mlekiem, na przykład w mlekomatach.

Mleko cały czas tanieje

W Kombinacie Rolnym Kietrz utrzymywanych jest ponad osiem tysięcy krów. Spadek ceny mleka o kilkanaście czy kilkadziesiąt groszy na litrze przekłada się na milionowe straty w gospodarstwie.

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

-Jeżeli chodzi o mleko, to jego cena sukcesywnie spada od miesięcy jesiennych. Zaczynając od września w Kombinacie jest już ponad 40 groszy niżej. I jest to kwota obniżenia dochodu o ponad 18 milionów w stosunku rocznym, ze względu na ten spadek ceny.

Co się wydarzy na tym rynku mlecznym?

– Są jakieś pierwsze oznaki na giełdach światowych w kwestii masła. Jest więc nadzieja, że ta tendencja spadkowa może przynajmniej się zatrzymać, bo teraz w każdym miesiącu cena jest coraz niższa i doszliśmy już do granicy opłacalności.

Ratunkiem sprzedaż bezpośrednia

Damian Morcinek, rolnik z Rzędowic:

– Mleczarnie nadal obniżają ceny. Za styczeń była kolejna obniżka o 15 groszy. Patrząc na rynek mleczarstwa to ta opłacalność z miesiąca na miesiąc drastycznie maleje. Nasze gospodarstwo jest to wielopokoleniowe, z tradycjami rodzinnymi i obecnie ma 20 hektarów ziemi oraz ponad 20 krów dojnych. Ja od niespełna 3 lat temu rozpocząłem Rolniczy Handel Detaliczny, w którym początkowo przetwarzałem tylko tuszki drobiowe. Potem rozszerzyłem RHD o mleko i nabiał, a 7 stycznia tego roku rozpocząłem sprzedaż mleka poprzez mlekomat. Nasze mleko ma 5,26 procent tłuszczu, więc w sklepie takiego mleka nigdzie nie dostaniemy. Tym bardziej, że jest ono świeże, niepasteryzowane i od razu po udoju dostarczane do mlekomatu. Musi się tylko wychłodzić i zostać zabutelkowane.

Jest już drugi mlekomat

– Od 27 stycznia jest już drugi mlekomat w tej samej lokalizacji, bo na chwilę obecną mleko się sprzedaje, klienci są zadowoleni i myślę, że jest to inicjatywa do dalszego rozwoju. Początkowo dowoziliśmy mleko dwa razy dziennie, ale było ciężko ze względów logistycznych i organizacyjnych, dlatego podjąłem decyzję, że będą dwa automaty, ale za to dowóz będzie raz dziennie. A jeśli chodzi o opłacalność, to wiadomo, że z mlekomatem są też duże koszty związane z zakupem butelek, czy koszty naszej pracy. Mimo wszystko jednak nie jest to jakaś zaporowa różnica, ale jest to różnica pomiędzy ceną skupową, a ceną w mlekomacie.

Pierwsze miesiące testowe

– Wiadomo, że jest to dopiero pierwszy miesiąc testowy, dlatego myślę, że przeprowadzę kalkulacje opłacalności po dłuższym terminie i dłuższych prognozach. Jeśli będzie dalej taki popyt na nasze mleczko, klienci będą dalej tacy zadowoleni i dam rady podołać wszystkim wymaganiom, to jak najbardziej będę starał się rozwijać. Ponieważ nasze gospodarstwo nie ma 100 czy 150 hektarów, dlatego nawet nie jesteśmy w stanie podnieść opłacalności poprzez dopłaty bezpośrednie, a koszty mimo wszystko są duże. Musimy co miesiąc pokrywać nasze stałe opłaty i spłacać raty kredytów, więc myślę, że jest to taka deska ratunku.

Automaty sprzedażowe dla mniejszych gospodarstw

Martin Ziaja, prezes Opolskiego Związku Hodowców Bydła:

– Pomysł kolegi, który zajmuje się bezpośrednią sprzedażą, czyli tak zwanym RHD, oceniam jak najbardziej pozytywnie. Myślę, że na rynku jest dla wszystkich miejsce. Może nie równomiernie, ale jest to taka nisza rynkowa, którą jak najbardziej powinny wypełnić mniejsze gospodarstwa. Nie jest to może rozwiązanie dla gospodarstw, które mają 100, 200 czy 300 krów, może to nie jest idealne, ale właśnie dla gospodarstw, które mają kilkanaście krów czy kilka krów to jest bardzo dobre rozwiązanie. Oczywiście trzeba pamiętać o jakości produkcji mleka, żeby klient się nie zraził, bo jeżeli coś zawalimy, to wtedy można cały rynek stracić. Nawet trzeba bardziej dbać, aniżeli sprzedając do mleczarni, dlatego że klientela bardzo szybko mogłaby się odsunąć. Ale rozwiązanie, pomysł jest bardzo dobry, bardzo trafiony właśnie dla mniejszych gospodarstw i zwłaszcza jeżeli ktoś ma te warunki bliżej dużych aglomeracji miejskich, czy w regionach turystycznych jak Podhale, Pomorze, czy Mazury, to tam takie rozwiązania są bardzo słuszne.

dr Mariusz Drożdż

MATIF: cena pszenicy, kukurydzy i rzepaku – podsumowanie tygodnia

0
Cena zbóż na Matif

Cena pszenicy na giełdzie Eurnext – Paryż (MATIF) próbuje utrzymać się powyżej poziomu 190 €/t. Choć notowania drgnęły lekko w górę w minionym tygodniu, w skali roku ziarno jest o ok. 17% tańsze, co wynika z rekordowej globalnej podaży. Dzisiejszy poniedziałek, 16 lutego 2026 roku, powinien być na giełdzie MATIF spokojny, ponieważ w Stanach Zjednoczonych obchodzony jest Dzień Prezydentów (Presidents’ Day), co oznacza przerwę w handlu na giełdzie w Chicago i brak impulsów zza oceanu.

Cena pszenicy, kukurydzy i rzepaku na MATIF (zamknięcie 13.02.2026)

ProduktCenaTydzieńMiesiącRok (r/r)
Pszenica (marzec)191,25 €/t+0,7%+0,5%-17,2%
Kukurydza (marzec)189,50 €/t-0,3%-0,4%-11,6%
Rzepak (maj)485,25 €/t-0,5%+2,5%-7,1%

Eurodolar: USA zyskuje, UE traci

Kurs eurodolara, który wzrósł i utrzymuje się w okolice 1,18–1,20, mocno uderza w opłacalność handlu w Europie:

  • USA (Bardzo dobre wyniki): Dzięki temu, że dolar jest słaby, amerykańska pszenica znajduje nabywców. Jednocześnie eksport kukurydzy z USA osiągnął w ostatnim tygodniu świetny wynik 2 mln ton.
  • UE (Słabe wyniki): Wysoki kurs euro sprawia, że ziarno z Unii jest za drogie dla importerów. Przez to eksport z Europy kuleje, a my przegrywamy walkę o rynki w Afryce z tańszą pszenicą z Rosji.

Główne wydarzenia tygodnia

1. Raport USDA (Stary zbiór i Południe)

Lutowy raport USDA skupił się na kończącym się sezonie. Potwierdził on potężne zapasy w USA oraz rekordowe zbiory pszenicy w Argentynie, Kanadzie i Australii, co zalewa rynek tanim towarem i zbija ceny na giełdach.

Przeczytaj więcej – Globalny Rynek Pszenicy: Rekordy produkcji uderzają w unijny eksport i ceny pszenicy [USDA]

Raport USDA na temat kukurydzy – Zdaniem USDA światowe zużycie kukurydzy wyprzedzi produkcję [ANALIZA]

2. Ameryka Południowa (Brazylia i Argentyna)

  • Brazylia: Agencja Conab podniosła prognozę zbiorów soi do rekordowych 178 mln ton.
  • Argentyna: Utrzymuje się susza, co psuje kondycję tamtejszej soi. To powód /obok nadziei na wzmożone zakupy ze strony Chin/, dla którego ceny w USA jeszcze nie spadły drastycznie.

3. Francja (Kondycja upraw i deszcze)

Stan ozimin we Francji jest rewelacyjny (91% ocen dobrych i bardzo dobrych dla pszenicy). Jednak ekstremalne deszcze sprawiły, że pola są zalane, co uniemożliwia wjazd ciągników i siewy jęczmienia jarego.

4. Ropa i czynnik związany z Iranem

Napięcia z Iranem i niepokój na Bliskim Wschodzie trzymają ceny ropy Brent powyżej 67 USD. Nadal droższa ropa pomaga cenom rzepaku, ponieważ rośnie opłacalność produkcji biopaliw.

5. IKAR (Nowy zbiór w Rosji)

Najważniejsza wiadomość z piątku: rosyjski instytut IKAR przewiduje, że sezon 2026/27 w Rosji będzie jeszcze lepszy niż obecny. Prognoza podniesiona do 91 mln ton pszenicy pokazuje, że presja ze Wschodu na nasze ceny nie odpuści w przyszłym roku.

Przeczyta również – Ceny pszenicy 2026: Rosyjskie prognozy na sezon 2026/27: Ambitne plany w cieniu pogodowego ryzyka


💡 Wniosek dla rolnika

Drogi eurodolar spowalnia unijny eksport, a Rosja już teraz zapowiada kolejne wysokie zbiory w nowym sezonie. Przy rekordach z Półkuli Południowej o trwałe i znaczne podwyżki na MATIF będzie trudno, chyba że sytuację zmienią dalsze problemy pogodowe w USA lub eskalacja konfliktu z Iranem.

Przeczytaj też – Cena pszenicy w kraju (MRiRW): konsumpcja najtańsza od 2020 roku

Pogoda- do 21 lutego opadów niewiele. Odwilż w weekend

0
Pogoda 17 luty
Pogoda 17 luty

Pogoda

Chociaż i w tygodniu znajdą się miejsca z odwilżą jak jutro na południu kraju a w nocy także w centrum to jednak taka większa na dużym obszarze kraju zaznaczy się w piątek- na zachód od Wisły i w niedzielę w całym kraju.

Wbrew temu co pisze wiele stron pogodowych my twierdzimy, że opadów będzie niewiele. Duże opady przejdą wokoło Polski zahaczając tylko prawdopodobnie Bieszczady i Tatry przed weekendem.

Najbliższej nocy od -16 w Suwałkach do +1 w Zgorzelcu

W nocy z zachodu na wschód wędrować ma front. Gdyby nie to, że w nocy wiatr w górach powieje z południa padał by fajny śnieg do 10 cm a tak można liczyć na maksymalnie od 0 do 2 cm śniegu.

Przejaśnienia do rana utrzymają się na Podlasiu i Mazurach i tam najzimniej bo od -17 do -14 stopni. Do północy przejaśnienia a nad ranem chmury przy -10/-8 stopniach o poranku pojawią się nad resztą Podlasia, Kurpiach, Warmii, Kaszubach i Żuławach.

Nad resztą kraju cieplej- od -6 do -3 stopni a na Dolnym Śląsku zaledwie około -2/0 stopni i odwilż na przedgórzu Sudeckim.

W dzień bez zmian- spadnie od 0 do 3 mm

Przed południem jakieś przebłyski słońca pojawią się w rejonie Sejn, Suwałk ale potem będzie pochmurnie. Przebłyski słońca pojawią się też w Bieszczadach, Tatrach.

Nad resztą Polski niebo szczelnie przykryte chmurami. Chwilami słabo popada- tam gdzie mróz śnieg a gdzie odwilż mżawka.

Wiatr na zachodzie, południu i w centrum słaby. Od Sierpca, Rypina, Grudziądza, Kozienic na wschód po Podlasie, Mazowsze, Mazury, Warmię wiatr silny z południowego wschodu.

Pogoda 17 luty

Sklep Agro Profil- https://sklep.agroprofil.pl/

Pogodowa kartka z kalendarza- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Od małego sadu do lidera w dystrybucji. 35 lat Agrosimex

0
35 lat Agrosimex

Założona w 1991 roku przez rodzinę Barańskich firma Agrosimex świętuje w tym roku 35-lecie działalności. Podczas jubileuszowego spotkania zorganizowanego w Pałacu Mała Wieś przedstawiono historię spółki, jej najważniejsze osiągnięcia oraz strategiczne cele na najbliższe lata.

Kompleksowa obsługa sektora rolnego

Firma Agrosimex rozwijała się etapami — od doradztwa i zaopatrzenia sadowników, przez ogrodnictwo, aż po szeroką ofertę dla gospodarstw rolnych. Obecnie działa w kilku kluczowych lokalizacjach, m.in. w Golianach, Błoniu i Koninie, zatrudniając łącznie około 500 pracowników.

W stałej sprzedaży znajduje się około 7 tys. produktów – środki ochrony roślin, nawozy, biostymulatory i rozwiązania wspierające nowoczesną produkcję rolną. To szeroka oferta dla sadowników, ogrodników i rolników.

Rodzinny charakter i długofalowa strategia

Agrosimex od początku pozostaje firmą rodzinną z polskim kapitałem. Dziś w jej strukturach pracują kolejne pokolenie. – Piotr jest z nami od 15 lat. Tomasz odpowiada za ośrodek w Małej Wsi i winnicę. Karolina również pracuje w firmie – mówiła Wiesława Barańska.

Podczas konferencji Barańscy podkreślali wielokrotnie, że Agrosimex to przede wszystkim wiedza, doradztwo i badania. W ostatnich latach firma intensywnie inwestuje w nowoczesne technologie. Rozwija systemy wspierania decyzji, takie jak Info-Karta, platformy współpracy z klientami i partnerami biznesowymi oraz cyfrowe kanały komunikacji. Celem jest jeszcze skuteczniejsze towarzyszenie rolnikom w codziennej pracy i szybkie reagowanie na wyzwania rynku.

Wzmocnić pozycję na rynku

Cele strategiczne firmy Agrosimex obejmują wzmocnienie pozycji rynkowej w sektorach upraw rolnych, warzywniczych oraz ziemniaków poprzez oferowanie nowoczesnych i skutecznych rozwiązań ochrony roślin. Firma planuje również rozwój produktów ekologicznych i proekologicznych, które mogą być stosowane w różnych segmentach uprawowych, odpowiadając na rosnące potrzeby zrównoważonego rolnictwa.

Piotr Barański

– Chcemy wzmacniać pozycję w sektorze upraw rolnych oraz warzywniczych. Sukces rodzi się z zaufania – podkreślał Piotr Barański, syn założycieli firmy Agrosimex.

Ważnym kierunkiem jest także rozwój usług uzupełniających ofertę, w tym systemów wspomagania decyzji (DSS) oraz wykorzystanie zasobów Instytutu Agronomicznego Fertico, co pozwoli na bardziej precyzyjne i efektywne planowanie zabiegów w gospodarstwach.

35 lat Agrosimex – życzenia od Agro Profil

Z okazji jubileuszu 35-lecia działalności składamy serdeczne gratulacje oraz wyrazy uznania. Życzymy kolejnych lat dynamicznego rozwoju, trafnych decyzji biznesowych oraz nieustającego zaufania klientów i partnerów biznesowych. Niech kolejne sezony przyniosą firmie dalsze sukcesy i umacnianie pozycji na rynku. Dziękujemy za owocną współpracę na rzecz polskiego sektora rolnego!

UE odchodzi od oleju palmowego i sojowego w produkcji biodiesla. Jak to wpłynie na ceny rzepaku?

0
Biodiesel głównie z rzepaku - ceny rzepaku

Unia Europejska podjęła radykalną decyzję, która zrewolucjonizuje rynek biopaliw. Zgodnie z nowymi wytycznymi Komisji Europejskiej, do 2030 roku z baków europejskich samochodów całkowicie zniknie biodiesel produkowany z oleju palmowego i sojowego. Dla rolników kluczowe jest pytanie: jak te zmiany ostatecznie ukształtują ceny rzepaku?

Rzepak numerem jeden w unijnych bakach

Bruksela chce postawić na surowce, które nie przyczyniają się do wylesiania planety. Soja i palma dostały „czerwoną kartkę”, co automatycznie stawia nasz rodzimy rzepak na uprzywilejowanej pozycji. Już od 2026 roku limity dla soi zaczną drastycznie spadać, a to oznacza, że europejskie rafinerie będą musiały szukać milionów ton zamiennika. Tym zamiennikiem ma być właśnie olej rzepakowy.

Taka sytuacja to fundament pod długofalowy wzrost popytu, który powinien stabilizować ceny rzepaku na wyższych poziomach, czyniąc go najważniejszym surowcem rolnym dla sektora energii w UE.

Co może hamować ceny rzepaku?

Choć polityka Brukseli sprzyja uprawie „czarnego złota”, warto pamiętać o globalnej szachownicy, o której Agroprofil informuje regularnie. Istnieje kilka hamulców, które mogą studzić optymizm na giełdach:

  • Rekordy na świecie: Doskonałe zbiory w Australii i Argentynie sprawiają, że rynek jest zasypany tanimi nasionami. To potężna konkurencja dla unijnego rzepaku.
  • Ropa i waluty: Stabilność cen rzepaku zawsze zależy od notowań ropy naftowej oraz kursu dolara. Jeśli ropa tanieje, produkcja biopaliw staje się mniej opłacalna, co natychmiast odczuwają skupy.
  • Odpady zamiast pola: UE coraz chętniej zerka w stronę olejów posmażalniczych (UCO), które mogą częściowo odebrać rynkowe udziały rzepakowi.

Czy warto siać?

Wnioski z najnowszych doniesień są jasne: rzepak staje się w Europie surowcem strategicznym. Choć globalna nadpodaż i wahania na rynku ropy mogą powodować chwilowe dołki, to wyrzucenie soi i palmy z rynku biopaliw tworzy dla rzepaku przestrzeń do wzrostów w nadchodzących latach. Warto też zauważyć, że drastycznie spadł import rzepaku z Ukrainy, ponieważ nasz wschodni sąsiad stawia na przetwórstwo, kosztem eksportu nasion.

ORLEN zbuduje biogazownie w Polsce – strategiczny sojusz z KOWR

0
Biogazownie rolnicze

Nowoczesne biogazownie stają się nowym filarem dochodów polskich rolników dzięki strategicznej współpracy Grupy ORLEN oraz Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR). 12 lutego 2026 r. Minister Rolnictwa Stefan Krajewski ogłosił podpisanie umowy, która otwiera drogę do budowy i eksploatacji wielkoskalowych instalacji na terenie całego kraju. To przełomowy krok w transformacji energetycznej polskiej wsi, łączący potencjał państwowego giganta z zasobami rolnymi Skarbu Państwa.

Biogazownie jako stabilny zysk z odpadów rolniczych

Kluczowym elementem ogłoszonej strategii jest przekształcenie produktów ubocznych rolnictwa w cenny surowiec energetyczny. W dobie rekordowej podaży zbóż i słomy (o której informowaliśmy w naszych ostatnich analizach), budowane przez ORLEN instalacje stworzą ogromny rynek zbytu na substraty, które dotychczas były obciążeniem dla gospodarstw.

Co to oznacza dla portfela rolnika?

  • Stały dochód: Sprzedaż słomy, gnojowicy, obornika czy wysłodek buraczanych do instalacji.
  • Skala przemysłowa: Każda nowoczesna instalacja biometanowa potrzebuje rocznie od 80 do 100 tysięcy ton surowców.
  • Synergia szklarniowa: Możliwość wykorzystania odzyskanego CO2 do dożywiania roślin w produkcji pod osłoną.

Bezpieczeństwo energetyczne i niezależność od ropy

Inwestycje w biogazownie to nie tylko biznes, ale przede wszystkim tarcza przed globalnymi zawirowaniami. Biorąc pod uwagę wpływ sytuacji w Iranie na ceny ropy i wahania kursu dolara, produkcja własnego biometanu uniezależnia polskie rolnictwo od importowanych paliw. ORLEN stawia na biometan, który po oczyszczeniu ma parametry gazu ziemnego i może być tłoczony bezpośrednio do sieci lub skraplany (Bio-LNG).

Czy biogazownie ORLEN-u to szansa dla mniejszych gospodarstw?

Resort rolnictwa podkreśla, że równolegle z wielkimi inwestycjami korporacyjnymi, KOWR będzie wspierał tworzenie lokalnych spółdzielni energetycznych. Dzięki temu rolnicy będą mogli nie tylko dostarczać substrat do gigantów, ale też wspólnie zarządzać energią na własne potrzeby, drastycznie obniżając koszty funkcjonowania gospodarstw w dobie drogiej energii.


Komentarz Agroprofil: Wejście Grupy ORLEN w ten sektor to jasny sygnał – polskie rolnictwo przestaje być tylko dostawcą żywności, a stanie się kluczowym producentem energii. To doskonały moment, by zweryfikować zasoby biomasy w swoim gospodarstwie i przygotować się na nowe kontrakty surowcowe.

Ile koni mechanicznych ma Ursus 10014H i co naprawdę oznacza ta wartość?

0
Ursus 10014H

Ursus 10014H to ciągnik rolniczy, który został zaprojektowany z myślą o gospodarstwach oczekujących uniwersalnej maszyny do wielu zadań. Model ten należy do serii H, kojarzonej z prostą konstrukcją, ale jednocześnie z rozwiązaniami pozwalającymi na komfortową i wydajną pracę. W praktyce oznacza to ciągnik, który dobrze odnajduje się zarówno w pracach polowych, jak i podczas transportu czy obsługi maszyn towarzyszących.

Już na etapie analizy parametrów technicznych uwagę przyciąga kwestia mocy silnika. Dla wielu rolników to jeden z pierwszych elementów, na który zwracają uwagę przy wyborze maszyny, ponieważ liczba koni mechanicznych w dużym stopniu determinuje zakres możliwych zastosowań.

Ile koni mechanicznych oferuje Ursus 10014H?

Zgodnie z danymi technicznymi Ursus 10014H dysponuje mocą 102 koni mechanicznych. Jest to wartość, która plasuje ten model w segmencie ciągników średniej mocy, bardzo często wybieranych jako główna maszyna robocza w gospodarstwach o zróżnicowanym profilu produkcji.

102 konie mechaniczne to poziom mocy pozwalający na sprawną pracę z wieloma narzędziami rolniczymi bez konieczności ciągłego balansowania na granicy możliwości silnika. W codziennym użytkowaniu przekłada się to na stabilną pracę, mniejsze obciążenie jednostki napędowej i większy komfort operatora.

Silnik i jego wpływ na osiągi ciągnika Ursus 10014H

Sercem Ursusa 10014H jest czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 4,4 litra, wyposażony w doładowanie oraz chłodzenie cieczą. Taka konfiguracja pozwala na uzyskanie nie tylko odpowiedniej mocy maksymalnej, ale również korzystnego przebiegu momentu obrotowego. Dla użytkownika oznacza to, że ciągnik nie traci energii przy chwilowych wzrostach obciążenia, na przykład podczas pracy w cięższej glebie lub na uwrociach.

Moc 102 koni mechanicznych nie jest więc wartością oderwaną od praktyki. W połączeniu z charakterystyką silnika daje ona możliwość utrzymania stałych obrotów roboczych, co jest szczególnie istotne przy pracy z maszynami napędzanymi przez wał odbioru mocy.

Znaczenie koni mechanicznych w pracy polowej Ursusa 10014H

Konie mechaniczne to jednostka, która dla wielu użytkowników stanowi skrótową informację o możliwościach maszyny. W przypadku Ursusa 10014H ta liczba mówi wiele o jego potencjale. Ciągnik o mocy 102 KM bez problemu poradzi sobie z agregatami uprawowymi, pługami obrotowymi czy bronami talerzowymi o szerokościach dostosowanych do tej klasy mocy.

W praktyce oznacza to również możliwość pracy z większą prędkością roboczą bez ryzyka przeciążenia silnika. Dzięki temu prace polowe mogą być wykonane szybciej, a zużycie paliwa pozostaje na rozsądnym poziomie, co ma znaczenie przy dłuższych dniach pracy w sezonie.

Moc, a transport i prace gospodarskie

102 konie mechaniczne sprawdzają się nie tylko w polu, ale również w transporcie. Ursus 10014H jest w stanie bez problemu ciągnąć cięższe przyczepy, zachowując płynność jazdy i odpowiednią dynamikę. Przy pracach gospodarskich takich jak załadunek, praca z ładowaczem czołowym czy obsługa rozrzutnika obornika, zapas mocy daje operatorowi większą swobodę działania.

Dzięki temu ciągnik nie sprawia wrażenia ospałego nawet przy pełnym obciążeniu, co ma duże znaczenie dla bezpieczeństwa i komfortu pracy.

Jak 102 konie mechaniczne wpisują się w serię H?

Na tle innych modeli z serii H Ursus 10014H wyróżnia się jako jeden z mocniejszych wariantów. Mniejsze modele oferują niższą moc, co ogranicza ich zastosowanie do lżejszych prac. Wersja 10014H stanowi swego rodzaju kompromis między wydajnością a prostotą konstrukcji, dzięki czemu może pełnić rolę ciągnika głównego lub uniwersalnego uzupełnienia parku maszynowego.

Dla wielu gospodarstw taka moc okazuje się optymalna, ponieważ pozwala na wykonanie większości prac bez potrzeby inwestowania w znacznie większe i bardziej skomplikowane maszyny.

Dlaczego liczba koni mechanicznych nie mówi wszystkiego o Ursusie 10014H?

Choć 102 konie mechaniczne to istotna informacja, warto pamiętać, że o faktycznej użyteczności ciągnika decyduje także sposób przeniesienia tej mocy na koła i osprzęt. W Ursusie 10014H istotną rolę odgrywa skrzynia biegów, układ napędowy oraz hydraulika, które razem z silnikiem tworzą spójną całość.

Dzięki temu moc silnika jest wykorzystywana w sposób efektywny, a ciągnik zachowuje stabilność i przewidywalność w różnych warunkach pracy. To właśnie połączenie 102 koni mechanicznych z odpowiednio dobranymi podzespołami sprawia, że Ursus 10014H jest maszyną chętnie wybieraną przez rolników szukających solidnego i wszechstronnego ciągnika.

Zima pod kontrolą: Jak bezpiecznie przechować środki ochrony roślin?

0

Zimowe miesiące to czas, gdy prace polowe zwalniają, ale odpowiedzialność za przechowywanie środków ochrony roślin wcale nie znika. Niskie temperatury, wilgoć i ograniczony dostęp do magazynów sprawiają, że łatwo o błędy. Dobrze zorganizowane miejsce przechowywania to nie tylko kwestia porządku, lecz także bezpieczeństwa ludzi, zwierząt i samego sprzętu. Poniżej znajdziesz praktyczne wskazówki, które pomogą zadbać o środki ochrony roślin zimą w sposób przemyślany i bezpieczny.

Odpowiednie miejsce ma znaczenie

Podstawą jest wybór właściwego pomieszczenia. Powinno być suche, przewiewne i zabezpieczone przed mrozem. Stała temperatura dodatnia chroni preparaty przed rozwarstwieniem, krystalizacją i utratą właściwości. Pomieszczenie nie może mieć bezpośredniego połączenia z częścią mieszkalną ani z miejscami, gdzie przechowuje się żywność lub pasze. Drzwi warto wyposażyć w solidny zamek, tak aby dostęp miały wyłącznie osoby upoważnione.

Temperatura i wilgotność pod kontrolą

Zimą największym wrogiem jest mróz. Wiele preparatów traci stabilność po zamarznięciu, nawet jeśli po rozmrożeniu wyglądają normalnie. Informacje na temat dopuszczalnej temperatury zawsze znajdują się na etykiecie i należy je traktować jak instrukcję obsługi. Równie ważna jest wilgotność. Nadmierna wilgoć sprzyja korozji opakowań i rozmywaniu etykiet, co później utrudnia identyfikację zawartości.

Oryginalne opakowania i czytelne etykiety

Środki ochrony roślin zawsze powinny być przechowywane w oryginalnych opakowaniach. Przelewanie do innych pojemników zwiększa ryzyko pomyłek i wypadków. Etykieta to nie dodatek, lecz źródło informacji o składzie, dawkowaniu i zasadach bezpieczeństwa. Jeśli zauważysz, że etykieta zaczyna się odklejać lub blaknąć, warto ją dodatkowo zabezpieczyć przezroczystą folią lub umieścić opakowanie w szczelnym pojemniku.

Porządek i segregacja preparatów

Zima to dobry moment na uporządkowanie zapasów. Preparaty najlepiej ustawić na półkach, nigdy bezpośrednio na podłodze. Dzięki temu są mniej narażone na wilgoć i łatwiej utrzymać czystość. Warto segregować środki według przeznaczenia lub formy, na przykład osobno herbicydy, fungicydy i insektycydy. Taki układ ułatwia kontrolę stanów magazynowych i zmniejsza ryzyko przypadkowego sięgnięcia po niewłaściwy preparat.

Bezpieczeństwo ludzi i zwierząt

Pomieszczenie magazynowe powinno być wyraźnie oznaczone, najlepiej tablicą informacyjną z napisem środki ochrony roślin. Dzieci i zwierzęta domowe nie mogą mieć do niego dostępu. Warto także przechowywać w tym samym miejscu środki do neutralizacji ewentualnych wycieków, takie jak sorbenty czy piasek. Apteczka oraz instrukcja postępowania w razie zatrucia powinny znajdować się w łatwo dostępnym miejscu.

Kontrola terminów i stanu opakowań

Zimą, gdy nie korzysta się intensywnie z preparatów, łatwo zapomnieć o ich terminach przydatności. Regularne sprawdzanie dat pozwala uniknąć użycia środka, który stracił swoje właściwości. Przy okazji warto obejrzeć opakowania pod kątem pęknięć, wycieków lub deformacji spowodowanych niską temperaturą. Uszkodzone produkty należy niezwłocznie zabezpieczyć i przygotować do przekazania do utylizacji zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Wentylacja i czystość magazynu

Nawet zimą magazyn musi być wietrzony. Krótkie, regularne wietrzenie zapobiega gromadzeniu się oparów i wilgoci. Podłoga oraz półki powinny być utrzymywane w czystości, bez rozsypanych granulatów czy zaschniętych plam. Czyste otoczenie ułatwia szybkie zauważenie problemów i sprzyja bezpiecznej pracy.

Dokumentacja i nawyki, które procentują

Dobrą praktyką jest prowadzenie prostej ewidencji przechowywanych środków. Zapis dat zakupu, ilości i miejsca przechowywania pomaga zachować kontrolę i planować przyszłe zakupy. Zimowy okres sprzyja także wypracowaniu dobrych nawyków, takich jak odkładanie preparatów na miejsce zaraz po użyciu czy sprawdzanie zamknięć pojemników. Takie działania sprawiają, że gdy nadejdzie sezon, wszystko jest gotowe do bezpiecznego użycia i nie wymaga nerwowych poszukiwań ani improwizacji.