Najbliższej nocy chmury i słaby śnieg utrzymają się na południu Podkarpacia, Małopolski, Górnego Śląska i tam poprószy śnieg do 1-2 cm a w górach do 3 cm. Na północy zachmurzenie duże a od Ziemi Lubuskiej po Łódzką i Lubelską bezchmurnie. Wiatr w nocy słaby na Podlasiu, Mazurach i Warmii. Nad resztą kraju silny północno wschodni a od Ziemi Łódzkiej po południe i południowy zachód Polski w porywach do aż 50 km/h.
Na termometrach o poranku od -8 w Białowieży i Terespolu do -2 stopni w Raciborzu, Żarach i Lubsku. W centrum i na Kaszubach -6/-4 stopnie a na zachodzie kraju -3/-2 stopnie.
W ciągu dnia bez zmian. Na obu Pomorzach zachmurzenie duże, więcej słońca od godzin południowych. Na południu pochmurnie. Słońce zacznie pokazywać się od Roztocza pogranicza Małopolski i Świętokrzyskiego, Wyżyny Krakowsko Częstochowskiej; północy Opolskiego. Od Ziemi Łódzkiej po Lubelską niebo bezchmurne.
Wiatr powieje umiarkowanie i dość silnie z północnego wschodu.
Ceny zbóż w kraju:Najnowszy biuletyn rynkowy MRiRW (ZSRIR) za okres 7–13 grudnia 2025 r. potwierdza to, co rolnicy obserwowali na własne oczy: wzmożony ruch w portach przełożył się na chwilowy wzrost średnich stawek w kraju. Niestety, dane z ostatnich kilku dni wskazują, że ten pozytywny impuls wygasł, a ceny zbóż w kraju ponownie zaczęły spadać.
Oficjalne dane za połowę grudnia pokazały rzadko spotykany w tym roku optymizm. Dzięki intensywnym załadunkom statków przed końcem roku, ceny w portach wywindowały krajową średnią:
Pszenica konsumpcyjna: Średnia cena wzrosła do 769 zł/t (wzrost o 0,6% tydz./tydz.).
Kukurydza sucha: Odnotowano wzrost do poziomu 742 zł/t. Warto zauważyć, że w szczytowym momencie załadunków, portowe terminale płaciły nawet 800–820 zł/t, co stało się „kołem ratunkowym” dla statystyk z tego okresu.
Dramat cen minimalnych: Głębia kraju wciąż pod kreską
Mimo wzrostu średnich stawek, raport MRiRW obnażył ogromne rozwarstwienie rynku. Ceny minimalne, czyli te realnie uzyskiwane przez rolników z regionów oddalonych od portów, drastycznie odbiegały od średniej:
Pszenica konsumpcyjna (minimalna): 659 zł/t (aż o 110 zł mniej niż średnia!).
Żyto konsumpcyjne (minimalna): 540 zł/t. Pokazuje to, że ożywienie z połowy miesiąca miało charakter lokalny i dotyczyło głównie towaru, który mógł zostać szybko dostarczony do terminali morskich.
Polska najtańsza w UE – bariera silnego złotego
Na tle Unii Europejskiej, polskie ceny zbóż w kraju pozostają jednymi z najniższych. Jesteśmy najtańszym dostawcą kukurydzy w UE (747 zł/t przy średniej unijnej 895 zł/t) oraz jednym z najtańszych dostawców pszenicy (777 zł/t vs 856 zł/t w UE). Niestety, rekordowo silny złoty (kurs dolara spadł do 3,59 PLN) skutecznie blokuje nam drogę na rynki pozaunijne, co powoduje „kiszenie się” ziarna w krajowych magazynach.
Ostatnie dni: Powrót trendu spadkowegoPrzeczytaj również – Ceny zbóż: Grudniowe ożywienie w portach to tylko cisza przed burzą?
To, co raport MRiRW nazwał ożywieniem, w ostatnich dniach stało się historią. Najnowsze notowania z 22 grudnia 2025 r. pokazują wyraźne spadki:
Zastój w portach: Załadunki na styczeń są już wyceniane o 30–50 zł/t niżej.
Spadki w skupach: Agrolok i inne duże firmy obniżyły ceny pszenicy konsumpcyjnej w stronę 700–730 zł/t, a kukurydzy suchej poniżej 690 zł/t.
Świąteczny bezruch: Rynek wszedł w fazę wyczekiwania, a brak nowych dużych kontraktów eksportowych potęguje presję na ceny zbóż w kraju.
Wykres: Ceny średnie pszenicy (konsumpcja/pasza) i kukurydzy w kraju (01/01/2018 – 14/12/2025)
Podsumowanie: Raport MRiRW udokumentował chwilowy „oddech” rynku, który niestety już się zakończył. Przy ogromnej podaży (zbiory o 8% wyższe niż rok temu) i zaniku popytu eksportowego, rolnicy muszą przygotować się na trudny początek 2026 roku.
Odbicie na rynkach rolnych: Poniedziałkowa sesja (22.12.2025) przyniosła wyczekiwane przez producentów odbicie cen na światowych giełdach. Choć przedświąteczna niska płynność sprzyja gwałtownym ruchom, paliwa do wzrostów dostarczyła gorąca sytuacja geopolityczna – od blokady morskiej Wenezueli po ostrzał ukraińskich terminali.
Głównym motorem wzrostów w sektorze zbóż był paraliż portów Wielkiej Odessy. Zmasowane ataki na infrastrukturę logistyczną i terminale (m.in. Allseeds w porcie Piwdennyj) sprawiły, że ubezpieczyciele wycofują się z ochrony statków.
Pszenica w Chicago (CBOT) zyskała +1,13%, reagując na ryzyko trwałego odcięcia dostaw z regionu Morza Czarnego.
MATIF również zamknął się na zielono, choć tutaj wzrosty były skutecznie hamowane przez mocniejszego eurodolara (+0,5%), który pogarsza konkurencyjność unijnego ziarna w eksporcie.
Oleiste: Rajd Canoli pod dyktando ropy
W sektorze roślin oleistych doszło do silnej korelacji z rynkiem energii. Przejęcie wenezuelskiego tankowca przez USA wybiło ceny ropy o blisko 2,5%, co podbiło wyceny surowców do produkcji biopaliw.
Canola w Winnipeg wystrzeliła o +3,44%, odrabiając straty z ostatnich trzech tygodni.
Soja w Chicago zanotowała stabilny wzrost o +0,38%, wspierana przez drożejący olej sojowy.
Pełna tabela notowań – sesja 22.12.2025
Produkt
Giełda
Kontrakt
Cena zamknięcia
Zmiana (%)
Pszenica
MATIF
Marzec 25
188,25 EUR/t
+0,80%
Kukurydza
MATIF
Marzec 26
187,75 EUR/t
+0,67%
Rzepak
MATIF
Luty 26
455,50 EUR/t
+0,28%
Pszenica SRW
CBOT
Grudzień 25
5,15 USD/bu
+1,13%
Kukurydza
CBOT
Grudzień 25
4,47 USD/bu
+0,73%
Soja
CBOT
Styczeń 26
10,50 USD/bu
+0,38%
Canola
Winnipeg
Styczeń 26
602,40 CAD/t
+3,44%
Perspektywy: Co po świętach?
W tle sesji wciąż trwają dyskusje o możliwych rozmowach pokojowych, co nieco uspokaja nastroje. Jeśli jednak negocjacje zakończą się fiaskiem, paraliż Odessy może stać się nową normą. Dla rynku europejskiego oznacza to dwutorowość: wysokie ceny na giełdach, ale jednocześnie ogromną presję na napływ ukraińskiego towaru szlakami lądowymi.
Końcówka 2025 roku przyniosła producentom mleka niepokojące sygnały z rynku: ceny zaczęły spadać, a w wielu gospodarstwach pojawiły się obawy, czy kolejne miesiące nie przyniosą jeszcze głębszego tąpnięcia. W rozmowie nagranej dla naszego materiału Jarosław Malczewski – analityk rynku mleka, wiceprzewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych oraz doradca przy prezydencie Karolu Nawrockim – tłumaczy, skąd wzięła się presja na ceny i dlaczego sytuacja w Polsce jest mocno uzależniona od trendów światowych.
Dlaczego ceny mleka w Polsce spadają? Kluczowy jest rynek globalny
Pierwszy ważny wątek rozmowy dotyczy źródeł spadków. Polska branża mleczarska nie działa w próżni – jest mocno włączona w handel międzynarodowy. To sprawia, że nawet jeśli w kraju produkcja jest stabilna, a popyt pozornie „trzyma się”, notowania światowe potrafią szybko zmienić sytuację w skupie.
Jak podkreśla Jarosław Malczewski, duża część polskiego mleka finalnie i tak podlega światowym mechanizmom cenowym:
„Polski przemysł rolno-spożywczy, w tym sektor mleczarski, cechuje się ścisłą integracją z rynkiem światowym, bo 35% naszej produkcji trafia na rynki poza Polską.” — Jarosław Malczewski, analityk rynku mleka
Istotne jest też to, jak „zagospodarowuje się” surowiec. Produkty masowe – masło, odtłuszczone mleko w proszku i sery – są notowane giełdowo, więc podlegają szybkim wahaniom. Gdy trend na świecie jest spadkowy, Polska „jedzie” w dół razem z nim.
Masło i tłuszcz mleczny pod największą presją: od 36–38 zł do okolic 15–16 zł
Najmocniej w omawianym okresie ucierpiał tłuszcz mleczny, a szczególnie masło. Według Malczewskiego spadki zaczęły się około kwietnia 2025 roku i w momencie nagrania nie było widać jednoznacznych sygnałów zakończenia trendu.
„Najbardziej stracił na wartości tłuszcz mleczny. Początek 2025 roku to była cena masła 36–38 zł za kilogram, natomiast w tym tygodniu to już jest jedynie 15 zł.” — mówi Jarosław Malczewski
W tle pojawia się kilka nakładających się czynników: wzrost produkcji masła w UE oraz dodatkowa presja importowa. Malczewski zwraca uwagę na masło z USA, które przez europejskie porty trafiało na rynek, zwłaszcza do gastronomii. Nawet po doliczeniu kosztów (w tym ceł) różnica cen miała być na tyle atrakcyjna, że import stał się realnym elementem gry rynkowej.
2026 bez ceł i dalsza konkurencja cenowa? Rynek patrzy na kontrakty
W rozmowie pojawia się mocny wątek dotyczący początku 2026 roku: potencjalne „otwarcie” handlu i presja, jaka może się utrzymać na europejskich notowaniach. W praktyce rolników najbardziej interesuje jedno: kiedy ceny skupu mleka zaczną rosnąć?
Z prognozy Malczewskiego wynika, że pierwsze miesiące 2026 nie muszą przynieść wyraźnego odbicia, bo rynek już wycenia masło w kontraktach terminowych relatywnie nisko.
„Kontrakty terminowe na pierwszy kwartał 2026 roku są zawierane w cenach około 16 zł za kilogram, więc pierwszy kwartał z całą pewnością nie przyniesie dużego ożywienia.” — mówi Jarosław Malczewski
Wskazywanym „oknem” na zmianę trendu jest przełom marca i kwietnia, ale analityk zastrzega, że część zakładów miała już zakontraktować masło na czerwiec 2026 w cenach tylko nieznacznie wyższych, co studzi optymizm i sugeruje dłuższy okres presji na skup.
Mleko przerzutowe i rynek spot: najbardziej brutalny barometr sytuacji
Szczególnie mocno wybrzmiewa temat mleka przerzutowego (transakcje spot, krótkoterminowe). To rynek, który potrafi reagować gwałtownie i bywa sygnałem ostrzegawczym dla całego sektora.
Malczewski przytacza sytuację z okresu międzyświątecznego, gdy ceny miały spaść do poziomów szokujących nawet dla osób śledzących rynek zawodowo.
„Od 20 grudnia do 10 stycznia mleko przerzutowe sprzedaje się za 55 groszy za litr.” — Jarosław Malczewski
W takim otoczeniu część mleczarni – zwłaszcza tych, które nie mają własnego przetwórstwa i w dużym stopniu „handlują” nadwyżką – może zostać zmuszona do korekt cenników. W rozmowie pada również informacja o rosnących stratach w przemyśle mleczarskim, sięgających w niektórych przypadkach dziesiątek milionów złotych.
Gdzie produkuje się najtaniej? Nowa Zelandia i USA jako punkt odniesienia
Rozmowa przechodzi następnie na szerszy obraz globalnej konkurencji. Według Malczewskiego rynek mleka w eksporcie jest zdominowany przez trzy „ośrodki”: Unię Europejską, Nową Zelandię i Stany Zjednoczone. Dwa ostatnie mają przewagę kosztową dzięki dużemu udziałowi trwałych użytków zielonych i znacznie niższym obciążeniom regulacyjnym.
„Koszt produkcji mleka w tych rejonach jest na poziomie między 1,10 zł a 1,20 zł za litr.” — Jarosław Malczewski
Wniosek, który mocno wybrzmiewa w rozmowie, jest prosty: Europa może zbliżać się cenami do świata, ale kosztami – nie. A jeśli ceny skupu zaczną przypominać te z rynków o niższych kosztach, presja na rentowność w Polsce będzie ogromna.
Co może zrobić rolnik? Gdzie szukać oszczędności, gdy cena ucieka w dół
Wątek praktyczny pojawia się w momencie, gdy prowadzący pyta wprost o przetrwanie gospodarstw. Malczewski dzieli koszty na te niezależne od rolnika i te, na które rolnik ma realny wpływ. Wśród działań „oddolnych” wskazuje m.in. większą kontrolę nad żywieniem – zakup komponentów i samodzielne mieszanie pasz lub korzystanie z mieszalni mobilnych – bo różnice w cenach potrafią być znaczące. Pojawia się też sugestia ostrożnego podejścia do inwestycji i rozważania rynku wtórnego, w tym zakupu używanego sprzętu (także technologii do pozyskiwania mleka) z państw takich jak Holandia czy Dania.
To nie jest recepta na cud, ale w realiach presji cenowej liczy się każda trwała oszczędność, która nie uderza w wydajność i zdrowotność stada.
Dlaczego „mleko z drugiego końca świata” wpływa na nasze ceny, skoro nikt nie wozi surowca?
W rozmowie pada ważne doprecyzowanie: zagrożeniem nie jest transport mleka surowego, tylko produktów masowych i półsurowców – masła, serów oraz mleka w proszku. Mleko w proszku można przewozić statkiem, a następnie wykorzystać w przetwórstwie, również w modelu tzw. produkcji odtworzeniowej (rozwadnianie proszku i wytwarzanie produktów mlecznych).
Nawet sama możliwość dostaw i „oferta” na rynku może wywoływać reakcje na giełdach i w negocjacjach kontraktów, bo rynek dyskontuje przyszłą konkurencję cenową.
Co mogą zrobić mleczarnie? Marka producenta zamiast marek własnych sieci
W dalszej części Malczewski mocno akcentuje rolę strategii sprzedaży i budowania własnych marek. Według niego kluczowe jest to, aby mleczarnie nie oddawały zbyt dużej części wartości dodanej sieciom handlowym poprzez produkcję marek własnych, bo to ogranicza możliwości negocjowania ceny.
W rozmowie pojawia się też wątek egzekwowania przepisów dotyczących udziału marek własnych w handlu detalicznym i roli organizacji branżowych w doprecyzowaniu prawa oraz wzmocnieniu pozycji przetwórców.
Czy jest „ziarno optymizmu”? Potencjał produkcji w Polsce nadal jest duży
Choć ton rozmowy jest ostrożny, pojawia się także perspektywa długofalowa: Polska znacząco zwiększyła produkcję mleka od czasu wejścia do UE, a potencjał rozwoju – zarówno w produkcji, jak i w przetwórstwie – nadal istnieje. Według Malczewskiego kluczowe jest jednak wyrównanie zasad konkurencji wobec importu oraz budowanie marek producenckich, które pozwalają utrzymywać lepsze ceny i stabilniejszy zbyt.
FAQ: najczęstsze pytania o ceny mleka i prognozy na 2026
Ceny mleka na krawędzi!Wszystko wskazuje na to, że końcówka 2025 roku zapisze się jako jeden z najtrudniejszych momentów dla polskiego mleczarstwa. Choć branża od miesięcy walczy z globalną bessą, najnowszy komunikat z Pekinu to prawdziwy wstrząs. Nowe, drastyczne bariery handlowe sprawiają, że ceny mleka w Polsce mogą wkrótce spaść do poziomów zagrażających płynności finansowej tysięcy gospodarstw.
Chiński odwet a ceny mleka w Unii Europejskiej
Od jutra, 23 grudnia 2025 roku, Chiny oficjalnie wprowadzają tymczasowe cła wyrównawcze na produkty mleczarskie pochodzące z Unii Europejskiej. Decyzja Ministerstwa Handlu ChRL (MOFCOM) to bezpośredni odwet za unijne cła na chińskie samochody elektryczne. Skala obciążeń jest potężna: włoska Sterilgarda Alimenti zapłaci 21,9%, ale już unijni giganci, tacy jak FrieslandCampina, zostali uderzeni maksymalną stawką 42,7%.
Dla polskiego sektora oznacza to jedno: potężną presję na ceny mleka. Polska i kraje Europy Zachodniej eksportowały do Chin ogromne ilości serwatki, serów i śmietany. Nagłe zablokowanie tego kierunku spowoduje, że nadwyżki towaru „rozleją się” po rynku wewnętrznym UE, drastycznie obniżając marże przetwórców.
Tabela: Stawki celne dla kluczowych eksporterów (obowiązują od 23.12.2025)
Firma / Grupa Kapitałowa
Kraj
Stawka cła (%)
Sterilgarda Alimenti SpA
Włochy
21,9%
Grupa Arla Foods
Dania/Niemcy
28,6%
Grupa Savencia
Francja
29,7%
FrieslandCampina
Holandia/Belgia
42,7%
Pozostałe firmy współpracujące (w tym z PL)
UE
ok. 30,0%
Firmy niewspółpracujące
UE
42,7%
Produkty „na celowniku” – co obejmują cła?
Chińskie restrykcje precyzyjnie uderzyły w kategorie, w których UE dominuje na azjatyckim rynku. Dodatkowymi opłatami zostaną objęte:
Sery świeże i przetworzone: w tym twarogi i sery topione.
Sery pleśniowe: uderzenie głównie w rynek francuski i włoski.
Mleko i śmietana: produkty o zawartości tłuszczu powyżej 10% (w tym śmietanka UHT).
Globalna bessa – dlaczego ceny mleka na świecie spadają?
Sytuacja celna nakłada się na fatalną koniunkturę globalną. Jak wynika z ostatnich notowań, międzynarodowe notowania nabiału spadają od pięciu miesięcy z rzędu. Ostatnia aukcja na platformie Global Dairy Trade (GDT) zakończyła się blisko 5-procentową przeceną indeksu ogólnego. Podaż mleka u największych światowych eksporterów pozostaje wysoka, podczas gdy popyt wyraźnie wyhamował. To sprawia, że globalne ceny mleka znajdują się w trendzie spadkowym, który teraz zostanie dodatkowo wzmocniony przez chińskie restrykcje.
Polska rzeczywistość: Czy ceny mleka w 2026 roku runą?
W polskich skupach grudzień przyniósł pogłębienie niepokoju. Choć najwięksi dostawcy mogą jeszcze liczyć na stawki powyżej 2,20 zł/l, to w przypadku mniejszych gospodarstw sytuacja jest tragiczna. W wielu regionach kraju oferty spadły do poziomu 1,20–1,60 zł/l, co przy obecnych kosztach energii i pasz oznacza produkcję poniżej progu rentowności. Analitycy ostrzegają: jeśli Unia Europejska nie zareaguje natychmiast, ceny mleka w styczniu i lutym 2026 roku mogą zanotować kolejne tąpnięcie o 20-30 groszy na litrze.
Czy interwencja uratuje ceny mleka w skupach?
Polska Izba Mleka oraz resort rolnictwa apelują do Komisji Europejskiej o uruchomienie nadzwyczajnych funduszy z rezerwy kryzysowej. Kluczowym postulatem branży jest urealnienie stawek skupu interwencyjnego. Walka toczy się o to, by ceny mleka nie stały się „walutą” w politycznej rozgrywce między Brukselą a Pekinem. Bez szybkich dopłat do prywatnego przechowywania lub otwarcia alternatywnych rynków zbytu, polscy i unijni producenci mogą wejść w 2026 rok w stanie najgłębszego kryzysu od lat.
Czy zboże z Ukrainy zostanie ponownie uwięzione w magazynach?Zmasowane ataki na infrastrukturę portową i kluczowe węzły logistyczne obwodu odeskiego doprowadziły do krytycznego momentu. Wiele firm eksportowych oficjalnie wstrzymało odbiór surowca, a ubezpieczyciele masowo wycofują się z pokrywania ryzyk. Co to oznacza dla rynku i czy zboże z Ukrainy ponownie stanie się punktem zapalnym w logistyce lądowej?
Ostatnie dni przyniosły gwałtowną eskalację działań wojennych wymierzonych w ukraiński sektor rolno-eksportowy. Jak poinformował wicepremier ds. odbudowy Ołeksij Kuleba, rosyjskie ataki dronów i rakiet skoncentrowały się na „wąskich gardłach” logistyki południa.
Najtrudniejsza sytuacja panuje w porcie Piwdennyj. Rankiem 20 grudnia drony zaatakowały terminal Allseeds – jeden z największych obiektów przeładunkowych olejów roślinnych. Zniszczenia są ogromne, a firma przyznaje wprost: to największa strata od początku wojny, potęgowana faktem, że ubezpieczyciele unikają już pokrywania szkód w tak często atakowanych strefach.
Zniszczenia nie dotyczą tylko terminali. Ataki na most w Majakach oraz infrastrukturę w pobliżu Odessy praktycznie odcięły miasto od południowej części regionu (Besarabii). Efekt?
Wstrzymanie skupu: Firmy handlowe, nie mogąc zagwarantować bezpieczeństwa dostaw i ciągłości załadunku, zawiesiły przyjmowanie zamówień.
Praca na agregatach: Ciągłe przerwy w dostawach prądu wymuszają pracę portów na generatorach, co drastycznie podnosi koszty i spowalnia logistykę.
Zatory transportowe: Ciężarówki utknęły w kolejkach bez perspektyw na szybki rozładunek.
Co to oznacza dla rolników?
Dla europejskiego rynku rolnego, w tym dla Polski, sytuacja ta ma dwa wymiary. Z jednej strony paraliż korytarza morskiego może wywołać nerwowość na giełdzie MATIF, z drugiej – rodzi obawy o drożność szlaków lądowych. Jeśli eksport drogą wodną zostanie trwale ograniczony, zboże z Ukrainy może ponownie szukać ujścia przez granice z sąsiadami, co przy obecnej sytuacji rynkowej będzie wyzwaniem dla stabilności cen skupu.
Systematyczne ataki na ukraińskie zakłady tłoczenia i przestoje w portach ograniczają popyt wewnętrzny na słonecznik i kukurydzę, co w najbliższych tygodniach może skutkować jeszcze większą presją na wywóz surowca każdą dostępną drogą.
Źródła: GrainTrade, Dane Operacyjne UA, Komunikaty Resortu Odbudowy Ukrainy.
Raporty Głównego Inspektoratu Weterynarii nie pozostawiają złudzeń – wirus afrykańskiego pomoru świń ponownie zwiększa swoją aktywność w środowisku naturalnym, odnotowując blisko 100 nowych ognisk. Szczególny niepokój budzą potwierdzone przypadki w powiecie piotrkowskim, stanowiącym jeden z kluczowych regionów na mapie krajowej produkcji trzody chlewnej.
ASF w Polsce – aktualna sytuacja
Ostatnie komunikaty służb sanitarnych przynoszą bardzo niepokojące dane dotyczące skali presji wirusowej w lasach. W krótkim czasie potwierdzono blisko setkę nowych ognisk choroby u dzików na terenie kilku województw. Taka intensyfikacja znalezisk – zarówno padłych sztuk, jak i tych odstrzelonych – świadczy o tym, że patogen wciąż intensywnie cyrkuluje w populacji zwierząt dzikich. Zimowa aura, sprzyjająca dłuższemu przetrwaniu wirusa w środowisku, w połączeniu z przemieszczaniem się watah, tworzy niebezpieczną mieszankę wybuchową.
Gdzie jest ASF?
Oczy całej branży zwrócone są jednak przede wszystkim na centralną Polskę. Wykrycie kolejnych zachorowań w powiecie piotrkowskim (województwo łódzkie) to sygnał alarmowy najwyższego stopnia dla tamtejszych hodowców. Region ten, będący jednym z bastionów produkcji trzody chlewnej, ponownie znalazł się na pierwszej linii frontu walki z epidemią. Obecność zainfekowanych dzików w tak bliskim sąsiedztwie dużych ferm towarowych drastycznie zwiększa ryzyko przeniknięcia wirusa do chlewni, co mogłoby doprowadzić do katastrofy ekonomicznej lokalnych producentów.
Rosnąca liczba przypadków w środowisku leśnym to bezpośrednie zagrożenie dla stabilności rynku. Każde nowe ognisko u dzików może skutkować natychmiastowym poszerzeniem stref objętych ograniczeniami (czerwonej lub różowej), co wiąże się z paraliżem w sprzedaży tuczników i gwałtownym spadkiem cen skupu. W tej sytuacji rygorystyczne przestrzeganie zasad bioasekuracji przestaje być tylko formalnym wymogiem weterynarii, a staje się fundamentalnym warunkiem przetrwania gospodarstw w zagrożonych powiatach.
Sny o potędze alternatywnych źródeł pasz zderzyły się z brutalną rzeczywistością ekonomiczną, a francuski lider branży owadziej zamyka swój flagowy zakład. Obiekt, który miał dostarczać na rynek tysiące ton komponentów rocznie, okazał się finansową studnią bez dna.
Ludzie będą jeść robaki – ogromne ambicje poległy
Ambicje były ogromne – fabryka pod Amiens miała być największą wertykalną fermą na świecie, docelowo produkującą rocznie 200 tysięcy ton (z początkowym celem 20 tys. ton) białka z larw mącznika. Obiekt, promowany jako symbol innowacji i szansa na uniezależnienie Europy od importu soi czy mączki rybnej, kończy swoją działalność produkcyjną zaledwie chwilę po rozruchu. Rzeczywistość zweryfikowała biznesplan: koszty energii i utrzymania futurystycznej infrastruktury przerosły możliwości finansowe spółki Ynsect, a inwestorzy stracili cierpliwość do dokładania do nierentownego biznesu.
Interes się zawinął
Decyzja o wygaszeniu produkcji w tym ultranowoczesnym zakładzie to wstrząs dla całego sektora „insect farming” czyli hodowli owadów. Spółka, która do tej pory pozyskała fundusze rzędu setek milionów euro, zmuszona jest zwolnić znaczną część załogi i zmienić strategię o 180 stopni. Zamiast samodzielnie hodować owady na masową skalę, firma zamierza skupić się teraz na sprzedaży licencji i technologii innym podmiotom. Oznacza to przyznanie się do porażki modelu biznesowego, w którym fizyczna produkcja białka owadziego w warunkach wertykalnych miała konkurować cenowo na rynku pasz.
Upadek projektu Amiens to ważny sygnał dla rolnictwa i przemysłu paszowego. Pokazuje on wyraźnie, że mimo presji ekologicznej i medialnego szumu wokół „nowego rolnictwa”, tradycyjne metody produkcji i klasyczne surowce białkowe wciąż wygrywają rachunkiem ekonomicznym. Entuzjazm dotyczący szybkiego zastąpienia konwencjonalnych pasz białkiem z owadów musi ostygnąć, ustępując miejsca twardej kalkulacji kosztów, która na ten moment jest bezlitosna dla innowatorów.
Małoobszarowe gospodarstwa pełnią ważną rolę w bezpieczeństwie żywnościowym. W związku z tym ważne jest, aby i one wdrażały technologie 4.0, dopasowane do indywidualnych potrzeb oraz możliwości technicznych i finansowych, które wspomogą je w produkcji zrównoważonej. Fot. J. Skudlarski
Co znajdziesz w artykule?
Rolnictwo 4.0 kojarzy się często z drogimi dronami, autonomicznymi maszynami i zaawansowaną robotyką, czyli technologiami, które wydają się poza zasięgiem małych gospodarstw. Czy faktycznie małoobszarowe gospodarstwa rolne pozbawione są osiągnięć czwartej rewolucji technologicznej? Oczywiście że nie – one również mogą sobie pozwolić na zastosowanie niektórych jej rozwiązań.
Cyfrowa transformacja rolnictwa w dobie zmian polityczno-gospodarczo-społecznych i zmian klimatycznych jest koniecznym trendem umożliwiającym dostosowanie się gospodarstw rolnych do nowej rzeczywistości. Automatyzacja, robotyzacja i cyfryzacja wpisujące się w koncepcję Rolnictwo 4.0 stają się niezbędne, by gospodarstwa rolne mogły dostosować uprawę roślin i chów zwierząt zarówno do zmian klimatycznych, jak i do standardów produkcji określonych regulacjami prawnymi, a jednocześnie zachować opłacalność produkcji.
Czwarta rewolucja technologiczna (4.0) dostarczyła szereg rozwiązań i technologii, z których skorzystać mogą również małoobszarowe gospodarstwa rolne. Fot. J. Skudlarski
Cyfrowa transformacja rolnictwa jako szansa dla małych gospodarstw
Jak wynika z danych FAO, małoobszarowe gospodarstwa rolne na świecie mają znaczny udział w strukturze agrarnej. Co istotne – gospodarstwa, których powierzchnia nie przekracza 2 ha, stanowią około 84% wszystkich gospodarstw na świecie, a zajmując raptem 12% gruntów rolnych, odpowiadają za 30–34% globalnej produkcji żywności. W krajach Azji i Afryki Subsaharyjskiej udział ten dochodzi nawet do 80%. Podobnie jest w Brazylii, gdzie małoobszarowe gospodarstwa rolne stanowią blisko 80% wszystkich farm i odpowiadają za około 80% dostaw żywności. W związku z tym rola małoobszarowych gospodarstw rolnych jest bardzo istotna w aspekcie bezpieczeństwa żywnościowego. W Europie nabrało ono szczególnego znaczenia w czasie pandemii COVID-19 i wojny na Ukrainie.
Małoobszarowe gospodarstwa oferują szereg korzyści dla lokalnej społeczności. Jedną z głównych jest ich zdolność do dostarczania lokalnej społeczności świeżej i bezpiecznej żywności. Ponieważ gospodarstwa te często znajdują się w pobliżu zamieszkania konsumentów, produkty można zbierać w szczytowym momencie dojrzałości i szybko dostarczać, co zapewnia maksymalną świeżość i smak.
Kolejne benefity to wspieranie lokalnej gospodarki, promowanie zrównoważonego rozwoju środowiska, kultury wiejskiej, czy też wspieranie zaangażowania i edukacji społeczności lokalnej.
Gospodarstwa małe charakteryzują się niską produktywnością i wysokimi nakładami pracy. Nie są odporne na zmieniające się czynniki rynkowe i klimatyczne. Stąd też i w tych gospodarstwach potrzebne są odpowiednie narzędzia do zbierania danych i wspierania rolników w podejmowaniu decyzji. Zastosowanie elementów Rolnictwa 4.0 w małych gospodarstwach może być realnym rozwiązaniem wspomnianych problemów. Z jakich rozwiązań mogą skorzystać drobni rolnicy? O tym piszemy poniżej.
W gospodarstwie ery 4.0 istotną rolę pełnią próby glebowe, dzięki którym można poznać właściwości gleby oraz jej zasobność w składniki pokarmowe. Fot. J. Skudlarski
Internet Rzeczy dla małych gospodarstw
Internet Rzeczy tzw. IoT (od skrótu angielskiego Internet of Things) to wielki ekosystem łączący ze sobą za pomocą Internetu ogromną ilość urządzeń, w tym różnego rodzaju sensorów z aplikacjami zainstalowanymi w komputerach, smartfonach czy w chmurach obliczeniowych. Główną rolą IoT jest pozyskiwanie różnego rodzaju danych z rozproszonych przestrzennie urządzeń pomiarowych i przekazywanie ich do systemów informatycznych, w których podlegają one sortowaniu, analizie i przetwarzaniu na informacje niezbędne do podejmowania decyzji produkcyjnych, jak i biznesowych. Dane te są pozyskiwane na bieżąco (w tzw. czasie rzeczywistym), dzięki czemu użytkownik dysponuje aktualnymi informacjami dotyczącymi tego, co dzieje się np. w jego fabryce lub gospodarstwie rolnym.
Internet Rzeczy (IoT) znalazł szerokie zastosowanie w różnych sektorach gospodarki narodowej, przede wszystkim w sektorze przemysłowym. Za pomocą Internetu Rzeczy – do którego podłączone są różnego rodzaju czujniki pomiarowe, moduły komunikacyjne i oprogramowanie – możliwe jest monitorowanie przebiegu każdego etapu produkcji w zakresie parametrów pracy, i stanu technicznego maszyn i urządzeń, realizacji planów produkcyjnych, zużycia energii i środków do produkcji oraz kosztów wytwarzania.
Internet Rzeczy (IoT) w rolnictwie oznacza wykorzystanie połączonych urządzeń, czujników i analityki danych do monitorowania i automatyzacji procesów produkcji rolnej. Czujniki glebowe, stacje pogodowe, systemy monitorowania zwierząt czy zautomatyzowane maszyny zbierają dane o warunkach środowiskowych, stanie upraw i pracy maszyn, a następnie przesyłają je do platform chmurowych i aplikacji mobilnych. Dzięki temu rolnicy otrzymują aktualne informacje, które pozwalają optymalizować zużycie wody, nawozów i środków ochrony roślin, poprawiać jakość plonów i dbać o dobrostan zwierząt.
Internet Rzeczy (IoT) to technologia, która ma zastosowanie zarówno w mało-, jak i wielkoobszarowych gospodarstwach rolnych. Fot. Firmowe
Technologie te umożliwiają m.in. precyzyjne nawadnianie, automatyczne zarządzanie klimatem w szklarniach, monitorowanie zdrowia zwierząt, analizę zdjęć z dronów oraz śledzenie produktów w całym łańcuchu dostaw. IoT zwiększa produktywność gospodarstw, poprawia zarządzanie zasobami i wspiera zrównoważone praktyki rolnicze, jednocześnie ułatwiając podejmowanie decyzji w oparciu o dane i ograniczając koszty pracy dzięki automatyzacji.
Z pewnością bardzo przydatnym rozwiązaniem Internetu Rzeczy, dedykowanym dla gospodarstw małoobszarowych, są stacje pogodowe. Urządzenia te są dostępne również w skromniejszych wersjach wyposażenia i bardziej przystępnych cenach. Dostarczają one rolnikom informacji m.in. o temperaturze i wilgotności powietrza oraz sile wiatru, co jest przydatne podczas podejmowania decyzji np. o wykonaniu zabiegu ochrony chemicznej.
W małoobszarowych gospodarstwach rolnych zastosowanie znaleźć mogą czujniki umieszczane w glebie, służące m in. do pomiaru temperatury i wilgotności gleby. Są one szczególnie przydatne w kontroli systemu nawadniania pól uprawnych, plantacji, grządek warzywnych itp. Postęp w dziedzinie czujników powoduje, że stają one tańsze i bardziej dostępniejsze również i dla mniejszych rolników.
Korzystanie z chmur obliczeniowych, do których poprzez Internet trafiają dane z czujników, jest dostępne również dla rolników – właścicieli małych gospodarstw – zarówno w aspekcie technicznym, jak i finansowym.
Chmury obliczeniowe odgrywają ważną rolę w koncepcji rolnictwa 4.0. Można do nich podpiąć zarówno wielko-, jak i małoobszarowe gospodarstwa rolne. Fot. Firmowe
Teledetekcja satelitarna dla rolnictwa
Kolejnym narzędziem z zakresu zarówno rolnictwa precyzyjnego, jak i rolnictwa 4.0 jest monitorowanie upraw za pomocą technologii satelitarnej. Teledetekcja w rolnictwie wykorzystuje satelity wyposażone w specjalistyczne czujniki do wychwytywania promieniowania elektromagnetycznego odbitego od upraw i gleby. Czujniki te wykrywają długości fal niewidoczne dla ludzkiego oka, dostarczając kluczowych danych, na podstawie których można wygenerować informacje o zdrowiu roślin, poziomie ich stresu i wzorcach wzrostu. Zaawansowane algorytmy przekształcają surowe dane satelitarne w praktyczne informacje rolnicze, umożliwiając rolnikom podejmowanie racjonalnych decyzji dotyczących nawadniania, nawożenia i zwalczania szkodników.
Dzięki teledetekcji satelitarnej rolnik dysponuje informacją, w którym miejscu pola pojawił się problem. Analizując dane historyczne, może stwierdzić, czy problem rozwija się, czy zanika. Zdjęcia satelitarne umożliwiają identyfikację stref pola o różnej produktywności. Z tych obszarów rolnicy mogą pobrać próby glebowe do analizy chemicznej.
Znaczne zasoby zdjęć satelitarnych są dostępnie bezpłatnie i wymagają jedynie obróbki. Obecnie na świecie działają serwisy, które zajmują się pozyskiwaniem zdjęć satelitarnych dla danych obszarów i ich obróbką oraz wyznaczaniem wskaźników wegetacji. Rolnik takie dane uzyskuje po zarejestrowaniu się w takim serwisie. W pewnych zakresach takie dane mogą być dostępne bezpłatnie. Pozyskanie części danych może być usługą płatną, jednakże cenowo dostępną i dla małych gospodarstw. Takie serwisy działają również w Polsce.
Wgrywane na smartfon różnego rodzaju aplikacje rolnicze mogą się przydać w każdym gospodarstwie, niezależnie od jego areału. Fot. Firmowe
Programy do zarządzania gospodarstwem
Sercem rozwiązań 4.0 zarówno dla przemysłu, jak i rolnictwa są systemy zarządzania gospodarstwem rolnym FMS (Farm Management System), które integrują dane i narzędzia do optymalizacji produkcji rolnej. Umożliwiają one monitorowanie i analizę procesów, zarządzanie zasobami, finansami i pracą maszyn, a także tworzenie map aplikacyjnych w ramach rolnictwa precyzyjnego.
Dla małych gospodarstw dostępnych jest wiele programów i aplikacji mobilnych wspierających zarządzanie produkcją rolną. Umożliwiają one gromadzenie danych pochodzących z różnych źródeł – jak stacje pogodowe czy czujniki polowe. W takich programach można planować i rejestrować zabiegi, uzupełniając je o dodatkowe informacje, np. uzasadnienie użycia konkretnego środka ochrony roślin. Większość z nich wyposażona jest również w moduły ekonomiczne, które pozwalają obliczyć koszty produkcji dla poszczególnych pól i upraw, a także ocenić opłacalność całej produkcji. Dzięki temu rolnik ma stały dostęp do aktualnych i rzeczywistych kosztów prowadzenia gospodarstwa.
Podłączone do Internetu stacje pogodowe i czujniki polowe to rozwiązania mające zastosowanie również w małoobszarowych gospodarstwach rolnych. Fot. Firmowe
Programy FMS mogą zawierać narzędzia do dokumentacji zabiegów agrotechnicznych i innych działań (np. elektroniczna rejestracja zabiegów ochrony roślin) potwierdzających spełnianie wymogów prawnych wynikających z regulacji unijnych i krajowych.
Z pewnością w programach FMS będą dostępne moduły umożliwiające obliczanie i raportowanie śladu węglowego, który w najbliższej przyszłości może być obligatoryjny dla większości.
Dostępne są także programy umożliwiające rozliczanie pracowników sezonowych, zwłaszcza zatrudnionych przy zbiorach owoców czy warzyw. W takich przypadkach niezwykle praktyczne okazują się smartfony i tablety, ponieważ wiele z tych systemów ma wersje mobilne, które pozwalają zarówno na podgląd danych, jak i ich szybkie wprowadzanie w terenie.
Zakres funkcji programów do zarządzania gospodarstwem różni się w zależności od producenta – mogą być one mniej lub bardziej rozbudowane o dodatkowe moduły. Rozwiązania te są polecane również i małym, i średnim gospodarstwom. Część programów oferuje moduły bezpłatne, np. służące do planowania i rejestrowania prac, a wiele z nich cenowo jest przystępnych również dla mniejszych gospodarstw.
Smartfony i tablety w rolnictwie
Smartfony i tablety stały się jednym z kluczowych narzędzi w rolnictwie 4.0. Pełnią one funkcję mobilnego interfejsu do obsługi programów zarządzania gospodarstwem, umożliwiając rolnikowi dostęp do danych i podejmowanie decyzji zarówno w terenie, jak i poza gospodarstwem.
Dzięki IoT i technologiom chmurowym można mieć „gospodarstwo w smartfonie” lub „na tablecie”. Fot. Firmowe
Wraz z rozwojem rynku mobilnego rośnie liczba aplikacji tworzonych z myślą o rolnikach. Oferują one szeroki zakres funkcji – począwszy od serwisów pogodowych, przez narzędzia wspierające dobór pestycydów i nawozów, po moduły umożliwiające rozpoznawanie chwastów, chorób czy szkodników.
Dostępne są również aplikacje służące do pomiaru areału pól i działek ewidencyjnych oraz takie, które wspierają planowanie i dokumentowanie zabiegów agrotechnicznych.
Niektóre rozwiązania mobilne ułatwiają także pobieranie próbek gleby z wykorzystaniem nawigacji GPS. Dzięki nim rolnik może precyzyjnie wyznaczyć miejsca ich poboru, co po analizie w stacji chemiczno-rolniczej pozwala opracować odpowiedni plan nawożenia dla danego pola.
Najbliższej nocy nad Polską zacznie się ścierać zimna i ciepła masa powietrza. Oznacza to szanse na krótkie, znikome przelotne opady śniegu- suma opadów nie przekroczy 0,5 mm. Na termometrach od 0 do +2 stopni. Najchłodniej od Pomorza Zachodniego po Łódzkie i Lubelskie.
W ciągu dnia śnieg popada w górach- do 1-3 cm. Nad resztą kraju również miejscami popada- w skali dnia będzie to około 5-15 minutowy opad w ilości do maksymalnie 1 mm. Od Pomorza Zachodniego po środkowe Kujawy, Warmię, Mazury, Suwalszczyznę z upływem dnia przybywać ma chwil ze słońcem. Najsłoneczniej na wybrzeżu środkowym.
Prędkość wiatru nadal niesprawiedliwa. Od Ziemi Łódzkiej po środkową Wielkopolskę, Lubuskie przez całą dobę wiał będzie silny północno wschodni wiatr o niskiej wilgotności powietrza. Po bezwietrznej nocy w ciągu dnia wiatr zacznie nasilać się także na Podlasiu, Mazurach i Warmii. Od Żuław po Kurpie, wschodnie Mazowsze, północ Lubelskiego do południa nieodczuwalny a po południu powieje słabo z północnego wschodu.
Na termometrach w samo południe od -2 w Suwałkach do +1/2 stopni na przeważającym obszarze kraju.
Wieczorem na termometrach od -6 na Podlasiu do -3 w centrum i -1 stopnia na zachodzie kraju.
Jak widać na mapach z linka nocami między 1994 a 2012 rokiem bardzo często mieliśmy już tęgi mróz. Poranków takich jak dziś na plusie można policzyć na palcach jednej ręki.
Euronext (operator giełdy MATIF w Paryżu) oficjalnie wydłuża godziny handlu kontraktami terminowymi na pszenicę, rzepak i kukurydzę. Ta strategiczna decyzja, wejdzie w życie 2 lutego, jest bezpośrednią odpowiedzią na globalne trendy.
Nowa Sesja – Płynność po Europejsku
Do standardowej sesji dziennej (10:45–18:30 CET) została dodana dwugodzinna sesja wieczorna:
Nowe Godziny Handlu:18:30 – 20:30 CET
Łączny Czas Handlu Ciągłego: Prawie 10 godzin dziennie!
Dlaczego to zrobiono? Kluczowe powody
Powód jest prosty – synchronizacja z rynkiem amerykańskim (CBoT) i możliwość natychmiastowej reakcji na kluczowe informacje.
Reakcja na USDA: Najważniejsze raporty dla rynku zbożowego, w tym słynny WASDE, są publikowane przez Departament Rolnictwa USA (USDA) zazwyczaj o godzinie 18:00 CET. Do tej pory, europejscy inwestorzy mieli niewiele czasu na reakcję.
CBoT jest Otwarty: Główna sesja handlowa w Chicago (CBOT) jest aktywna aż do 20:15 CET, absorbując całą zmienność po raporcie USDA. Nowa sesja 18:30–20:30 CET pozwala na równoległy handel na obu giełdach.
Większa Płynność: Wydłużenie godzin ma na celu przyciągnięcie kapitału spoza strefy euro oraz ułatwienie handlu arbitrażowego między Europą a USA, co ostatecznie zwiększy płynność i efektywność rynku.
Co to oznacza dla Rolnika i Handlowca?
Większa Kontrola: Więcej czasu na zajmowanie i zamykanie pozycji w reakcji na globalne wiadomości bez czekania do następnego dnia.
Wyzwanie Walutowe: Dla polskich przedsiębiorców/rolników handlujących na MATIF (w EUR), nadal ryzyko walutowe EUR/PLN pozostaje kluczowe dla ostatecznego rezultatu strategii zabezpieczającej, które wciąż wymaga oddzielnego zabezpieczenia.
Podsumowanie: Globalny rynek zbożowy stanie się jeszcze bardziej połączony! Nowe godziny na MATIF to znak, że rynek europejski poważnie traktuje swoją rolę w kształtowaniu światowych cen zbóż.
Najbliższej nocy chmury a na wschodzie i południu chwilami może popadać słaba mżawka. Od Roztocza po woj. Świętokrzyskie, Łódzkie aż po wschód i północ Wielkopolski, zachód i południe Kujaw na termometrach od -2 do 0 stopni. Tu na drogach będzie ślisko. Nad resztą kraju cieplej- od 0 stopni na południu Pomorza Zachodniego do 2-3 nad resztą Polski.
W ciągu dnia nadal chmury chociaż lokalnie między Łodzią, Radomiem, Sandomierzem, Zamościem pojawią się dziury w chmurach. Krótkie chwile ze słońcem możliwe będą też na północnym wschodzie kraju oraz w rejonie wschodniego wybrzeża i Zatoki Gdańskiej.
Wiatr nieodczuwalny od Żuław po północne i wschodnie Mazowsze i północ Lubelskiego a także na Śląsku Cieszyńskim i Podhalu. Na północnym wschodzie powieje słabo. Tymczasem od Pomorza Zachodniego po cały zachód kraju; Łódzkie, Górny Śląsk, Małopolskę powieje silny wschodni wiatr z niższą wilgotnością powietrza.
Dzień zapowiada się ciut chłodniej niż ostatnie dni. W rejonie Radomia tylko 0 stopni. Najcieplej do +5 na zachodzie Lubuskiego i Opolszczyźnie.
Pogoda w ostatnich 30 latach wielokrotnie przynosiła regularne dwucyfrowe mrozy- tegoroczny grudzień zapisuje się jako z tych z ociepleniem klimatu. Na mapach zobaczycie że ostatnie lata są znacznie cieplejsze niż jeszcze w latach 1994-2012.https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=7422
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.