Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ogłasza nowy program wsparcia z budżetem rzędu 500 milionów złotych. Pieniądze mają trafić do uznanych organizacji producentów wieprzowiny i wołowiny na inwestycje, cyfryzację czy bioasekurację. Podczas gdy resort mówi o „budowaniu bezpieczeństwa żywnościowego”, w środowisku hodowców wrze. Dla większości rolników kluczowym problemem nie jest brak środków na modernizację, lecz drastyczny brak opłacalności produkcji i odległe terminy wypłat.
Pół miliarda złotych na inwestycje. Jakie są założenia programu?
Uruchomienie nowego instrumentu pomocowego w ramach Planu Strategicznego WPR 2023–2027 zapowiedział wiceminister rolnictwa Stefan Krajewski. Program został skierowany bezpośrednio do organizacji producentów trzody chlewnej i wołowiny, a jego celem ma być wzmocnienie ich pozycji rynkowej oraz odporności na kryzysy.
Według zapowiedzi resortu pojedyncza organizacja będzie mogła ubiegać się o dofinansowanie sięgające nawet 500 tys. euro (ponad 2 mln zł) w okresie do trzech lat. Poziom refundacji kosztów kwalifikowanych ustalono na maksymalnie 60%.
Na co będzie można przeznaczyć środki?
Modernizację infrastruktury produkcyjnej i parków maszynowych,
Inwestycje w bioasekurację oraz poprawę dobrostanu zwierząt,
Instalacje odnawialnych źródeł energii (OZE),
Wdrażanie rozwiązań cyfrowych i precyzyjnych w hodowli,
Szkolenia oraz podnoszenie kwalifikacji członków grupy.
Haczyk? Aby sięgnąć po dofinansowanie, organizacja musi opracować wieloletni program operacyjny oraz powołać i sfinansować specjalny fundusz operacyjny. Co więcej – na realny dopływ gotówki hodowcy będą musieli długo poczekać. Nabór wniosków zaplanowano dopiero na I–II kwartał 2027 roku, co wymaga wcześniejszej zgody Komisji Europejskiej.
Stefan Krajewski, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi:
„Bezpieczeństwo żywnościowe jest nie mniej ważne jak bezpieczeństwo militarne czy energetyczne. Uruchamiamy pół miliarda złotych, by te pieniądze służyły wzmacnianiu konkurencyjności i zwiększaniu odporności na kryzysy. Branża tego potrzebuje.”
Głos z chlewni: „Najpierw opłacalność, potem inwestycje”
Choć pół miliarda złotych na papierze wygląda imponująco, pod oficjalnymi komunikatami resortu rolnictwa szybko wywiązała się gorąca dyskusja. Komentarze producentów nie pozostawiają złudzeń: branża znajduje się w głębokim kryzysie, a propozycja MRiRW mija się z ich bieżącymi, palącymi potrzebami.
Pojawiają się dwa główne zarzuty: odległy horyzont czasowy oraz brak wpływu na ceny skupu.
„Nabór II kwartał 2027, rozpatrzenie wniosków 2028 rok, wypłata 2029 rok. Przecież wtedy już połowy z dzisiejszych hodowców nie będzie na rynku” – zauważa przytomnie jeden z producentów.
Inni wskazują na absurdalność inwestowania w gałąź rolnictwa, która w obecnych warunkach rynkowych generuje straty:
„Trzoda po 3,50 zł i wy mówicie o bezpieczeństwie żywnościowym? Śmieszne. Kolejne dofinansowanie na maszyny i uwiązanie ludzi z hodowlą na lata… Gdzie jest gwarancja ceny?” – pytają poirytowani rolnicy.
W podobnym tonie wypowiadają się przedstawiciele profilu Gospodarstwo Rolne Ojdana, zwracając uwagę na formalne bariery:
„Grupa zrzeszająca minimum 10 podmiotów, zobowiązująca się wydać 200 tys. zł na inwestycje związane z trzodą… Jak można inwestować w coś, co się po prostu nie opłaca?”
Czy program zatrzyma zwijanie się polskiej hodowli?
Obawy producentów są w pełni uzasadnione. Od miesięcy pogłowie świń w Polsce systematycznie spada, a kolejne gospodarstwa – często z pokolenia na pokolenie – rezygnują z utrzymywania loch i tuczników. W branży brakuje płynności finansowej, a nie chęci do rozbudowy budynków inwentarskich.
Wielu hodowców otwarcie przyznaje, że zamiast skomplikowanych programów inwestycyjnych dla grup producenckich, branża potrzebuje szybkich i bezpośrednich impulsów stabilizujących dochody. Wśród najczęstszych postulatów wymienia się m.in. powrót do bezpośredniego wsparcia stada podstawowego, jak w przypadku programu Locha Plus, któremu resort obecnie się sprzeciwia.
Nowe wsparcie dla producentów trzody chlewnej i wołowiny może poprawić zaplecze techniczne nielicznych, silnych grup, ale nie zawiera żadnych mechanizmów cenowych. Nie wpłynie na pozycję rolnika w starciu z sieciami handlowymi ani nie zablokuje niekontrolowanego importu mięsa z zagranicy.
Nowy program Ministerstwa Rolnictwa pokazuje wyraźny rozłam w postrzeganiu sytuacji na rynku mięsa. Z perspektywy Warszawy i Brukseli pół miliarda złotych na rozwój organizacji producenckich to krok w stronę nowoczesnego i cyfrowego rolnictwa. Z perspektywy polskiego hodowcy, stojącego przed decyzją o wygaszeniu produkcji, to obietnica bez pokrycia na rok 2027, która nie rozwiązuje dzisiejszego problemu niskich cen skupu.
Gleba nie wykazuje jednakowej aktywności biologicznej we wszystkich swoich obszarach. Mikrobiologiczne „hotspoty” to strefy, w których procesy zachodzą szczególnie intensywnie. O ich aktywności decyduje kilka kluczowych czynników.
Resztki pożniwne stają się lokalnymi centrami aktywności mikroorganizmów glebowych. Fot. A. Maziarek
Życie biologiczne gleby – dlaczego nie wszędzie jest takie samo?
Życie biologiczne w glebie nie jest rozłożone równomiernie. Nawet na tym samym polu można znaleźć miejsca, w których procesy biologiczne zachodzą wyjątkowo intensywnie, oraz takie, gdzie aktywność mikroorganizmów jest znacznie mniejsza. Ta pozorna nierównomierność odgrywa kluczową rolę w funkcjonowaniu całego systemu glebowego.
Dwie próbki gleby pobrane z tego samego pola, oddalone od siebie zaledwie o kilka centymetrów, mogą znacząco różnić się aktywnością biologiczną. I nie jest to przypadek. Mikroorganizmy nie zasiedlają gleby w sposób równomierny, lecz koncentrują się tam, gdzie mają dostęp do źródła energii, wody oraz sprzyjających warunków środowiskowych. W efekcie powstają niewielkie strefy o wyjątkowo wysokiej aktywności biologicznej, określane mianem mikrobiologicznych „hotspotów”.
To właśnie w tych miejscach najintensywniej zachodzą procesy związane z rozkładem materii organicznej, obiegiem składników pokarmowych oraz przekształcaniem związków węgla i azotu. Choć „hotspoty” zajmują jedynie niewielką część objętości gleby, odgrywają kluczową rolę w kształtowaniu jej żyzności oraz funkcjonowaniu całego ekosystemu glebowego. Ich znaczenie jest bowiem niewspółmiernie duże w stosunku do zajmowanej przestrzeni.
Glebę opisuje się często za pomocąśrednich wartości pH, zawartości składników pokarmowych oraz próchnicy. Takie podejście jest potrzebne, ale może sprawiać wrażenie, że gleba stanowi jednorodne środowisko. W rzeczywistości nawet na bardzo niewielkiej przestrzeni warunki życia mikroorganizmów mogą różnić się diametralnie.
Gleba raczej przypomina mozaikę tysięcy niewielkich środowisk, które różnią się między sobą zawartością materii organicznej, dostępnością wody, ilością tlenu oraz obecnością korzeni roślin. Dla mikroorganizmów nawet odległość kilku milimetrów może oznaczać całkowicie odmienne warunki życia.
To właśnie ta niejednorodność sprawia, że większość procesów biologicznych nie zachodzi równomiernie w całej glebie. Koncentrują się one w określonych strefach, gdzie warunki do życia i rozwoju mikroorganizmów są najbardziej sprzyjające.
Ryzosfera – miejsce największej aktywności mikroorganizmów
Jednym z najlepiej poznanych i jednocześnie najbardziej aktywnych biologicznie „hotspotów” glebowych jest ryzosfera, czyli strefa bezpośrednio otaczająca korzeń rośliny. Przez wiele lat korzeń postrzegano głównie jako organ odpowiedzialny za pobieranie wody i składników pokarmowych. Dziś wiadomo, że jego rola jest znacznie bardziej złożona. Korzeń nie tylko korzysta z zasobów gleby, ale również aktywnie wpływa na swoje otoczenie.
Znaczna część produktów fotosyntezy trafia do systemu korzeniowego, a następnie jest uwalniana do gleby w postaci cukrów, aminokwasów, kwasów organicznych, śluzów oraz wielu innych związków określanych wspólnym mianem wydzielin korzeniowych. Dla bakterii, grzybów i innych organizmów glebowych jest to wyjątkowo atrakcyjne środowisko. W rezultacie liczebność mikroorganizmów w ryzosferze może być wielokrotnie wyższa niż kilka milimetrów lub centymetrów dalej. To właśnie dlatego ryzosfera uznawana jest za jedno z najintensywniej funkcjonujących biologicznie miejsc w całym profilu glebowym.
W tej niewielkiej strefie zachodzi ogromna liczba procesów decydujących o odżywieniu i zdrowotności roślin. To tutaj mikroorganizmy uczestniczą w udostępnianiu składników pokarmowych, rozpuszczaniu części trudno dostępnych form fosforu, wiązaniu azotu atmosferycznego przez bakterie symbiotyczne oraz produkcji substancji wpływających na wzrost i rozwój korzeni.
Można więc powiedzieć, że korzeń nie tylko pobiera składniki z gleby, ale jednocześnie tworzy wokół siebie środowisko sprzyjające rozwojowi życia biologicznego. W efekcie ryzosfera staje się miejscem wyjątkowo intensywnej wymiany energii, składników pokarmowych oraz interakcji pomiędzy rośliną a mikroorganizmami.
Resztki pożniwne pobudzają życie biologiczne gleby
Drugim ważnym rodzajem mikrobiologicznych „hotspotów” są strefy związane z rozkładającą się materią organiczną. Każda pozostawiona na polu słoma, obumarłe korzenie, międzyplon, obornik czy inny materiał organiczny stają się lokalnym źródłem energii dla organizmów glebowych. Wraz z pojawieniem się łatwo dostępnych związków węgla rozpoczyna się intensywna kolonizacja takich miejsc przez bakterie, grzyby i inne mikroorganizmy uczestniczące w procesach rozkładu.
W bezpośrednim sąsiedztwie resztek organicznych aktywność biologiczna gleby często wzrasta wielokrotnie w porównaniu z otaczającą glebą. To właśnie tam zachodzą intensywny rozkład materii organicznej, uwalnianie składników pokarmowych związanych w resztkach roślinnych oraz powstawanie nowych związków organicznych będących częścią obiegu materii w glebie.
Co istotne, różne rodzaje resztek organicznych przyciągają odmienne grupy mikroorganizmów. Inaczej przebiega rozkład słomy zbożowej bogatej w celulozę i ligninę, inaczej świeżych resztek międzyplonów, a jeszcze inaczej obornika czy kompostu. Dzięki temu zróżnicowane źródła materii organicznej sprzyjają powstawaniu wielu różnych stref aktywności biologicznej.
Można więc powiedzieć, że każda resztka organiczna pozostawiona w glebie staje się niewielkim centrum życia biologicznego, wokół którego koncentruje się aktywność mikroorganizmów i obieg składników pokarmowych.
Jak dżdżownice zwiększają aktywność biologiczną gleby?
Kolejnym przykładem mikrobiologicznych „hotspotów” są biopory, czyli kanały tworzone przez dżdżownice oraz pozostawione przez obumarłe korzenie roślin. Dżdżownice odgrywają w glebie znacznie większą rolę niż tylko mechaniczne mieszanie materii organicznej czy poprawa struktury. Poruszając się w profilu glebowym, tworzą rozbudowaną sieć korytarzy, które stają się miejscem koncentracji życia biologicznego. Wraz z przemieszczaną materią organiczną oraz wydzielinami dżdżownic do ścian tych kanałów trafiają związki stanowiące źródło energii dla mikroorganizmów.
W efekcie otoczenie bioporów często charakteryzuje się większą aktywnością biologiczną niż otaczająca gleba. Kanały te są zwykle lepiej napowietrzone, ułatwiają przemieszczanie się wody i tworzą warunki sprzyjające rozwojowi bakterii, grzybów oraz innych organizmów glebowych.
Podobne znaczenie mają kanały pozostawiane przez obumarłe korzenie. Po zakończeniu wegetacji nie znikają one z gleby od razu. Przez pewien czas pozostają przestrzenią bogatą w związki organiczne pochodzące z korzeni i mikroorganizmów związanych wcześniej z ryzosferą. Dzięki temu stają się miejscem intensywnej aktywności biologicznej.
W kolejnych sezonach takie kanały są często ponownie wykorzystywane przez nowe korzenie, które mogą łatwiej penetrować glebę istniejącymi już drogami. Korzystają z nich również mikroorganizmy oraz fauna glebowa, tworząc swoistą sieć biologicznych korytarzy w profilu glebowym.
Kanały świadczące o aktywności dżdżownic należą do miejsc o podwyższonej aktywności biologicznej. Fot. M. Piśny
Dobrze rozwinięta sieć bioporów nie tylko poprawia infiltrację wody i ułatwia rozwój systemu korzeniowego, ale również zwiększa liczbę miejsc, w których koncentruje się życie biologiczne. Im bardziej rozbudowana jest taka sieć, tym większa staje się przestrzeń aktywna biologicznie w całym profilu glebowym.
Mikroświat ukryty w glebie
Jednym z najmniej widocznych, a jednocześnie najbardziej fascynujących przykładów mikrobiologicznych „hotspotów” są agregaty glebowe. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak zwykłe grudki gleby tworzące strukturę gruzełkowatą.
W rzeczywistości każdy z nich stanowi niewielki, ale bardzo złożony ekosystem. Agregaty powstają w wyniku łączenia cząstek mineralnych, materii organicznej, wydzielin mikroorganizmów oraz produktów działalności korzeni i fauny glebowej. Dzięki temu tworzą przestrzeń o bardzo zróżnicowanych warunkach środowiskowych.
W obrębie pojedynczego agregatu mogą występować miejsca różniące się dostępnością tlenu, zawartością wody oraz ilością dostępnych związków organicznych. Warunki panujące na powierzchni agregatu często znacząco różnią się od tych występujących w jego wnętrzu. Powoduje to powstawanie wielu mikrośrodowisk zasiedlanych przez odmienne grupy organizmów.
W bardziej napowietrzonych częściach agregatu dominują mikroorganizmy tlenowe odpowiedzialne między innymi za rozkład materii organicznej i uwalnianie składników pokarmowych. Głębiej, gdzie dostęp tlenu jest bardziej ograniczony, mogą rozwijać się organizmy przystosowane do funkcjonowania w innych warunkach. Dzięki temu nawet w bardzo małej objętości gleby równocześnie zachodzi wiele procesów biologicznych.
To właśnie wewnętrzne zróżnicowanie sprawia, że agregaty glebowe są niezwykle ważnym elementem funkcjonowania całego mikrobiomu. Stanowią schronienie dla mikroorganizmów, magazynują wodę i substancje organiczne oraz tworzą przestrzeń, w której może rozwijać się bogate życie biologiczne.
Im lepiej rozwinięta i bardziej stabilna struktura gruzełkowata, tym większa liczba takich mikrośrodowisk występuje w glebie. A wraz z nimi rośnie również potencjał do zachodzenia procesów odpowiedzialnych za żyzność i biologiczną aktywność gleby.
Znaczenie mikrobiologicznych „hotspotów” wykracza daleko poza samą obecność dużej liczby mikroorganizmów. To właśnie w tych niewielkich strefach koncentruje się znaczna część procesów decydujących o funkcjonowaniu całego systemu glebowego.
W miejscach o wysokiej aktywności biologicznej najszybciej zachodzi rozkład materii organicznej oraz uwalnianie składników pokarmowych związanych w resztkach roślinnych. To tutaj intensywnie rozwijają się mikroorganizmy uczestniczące w przemianach azotu, rozpuszczaniu części trudno dostępnych form fosforu oraz przekształcaniu związków organicznych w formy dostępne dla roślin.
„Hotspoty” są również miejscem wyjątkowo intensywnych interakcji pomiędzy mikroorganizmami a korzeniami. W ich obrębie rozwijają się organizmy zdolne do produkcji substancji wpływających na wzrost korzeni, pobieranie składników pokarmowych oraz ogólną kondycję roślin.
Istotne znaczenie mają także procesy związane z naturalnym ograniczaniem rozwoju patogenów. W środowisku bogatym biologicznie mikroorganizmy konkurują o przestrzeń i źródła energii, produkują substancje ograniczające rozwój niektórych patogenów oraz uczestniczą w budowaniu naturalnej odporności biologicznej gleby.
Wewnątrz agregatów glebowych powstają mikrośrodowiska sprzyjające rozwojowi różnych grup mikroorganizmów. Fot. A. Maziarek
Znaczenie „hotspotów” nie kończy się jednak na odżywianiu i zdrowotności roślin. Wiele mikroorganizmów zasiedlających te strefy produkuje związki odpowiedzialne za tworzenie i stabilizację agregatów glebowych. Dzięki temu poprawia się struktura gleby, zwiększa się jej odporność na degradację, a jednocześnie powstają lepsze warunki do magazynowania wody i wymiany gazowej.
Można więc powiedzieć, że „hotspoty” są miejscami, w których życie biologiczne gleby jest najintensywniejsze. Choć zajmują niewielką część jej objętości, mają nieproporcjonalnie duży wpływ na żyzność, zdrowotność i produktywność całego systemu glebowego.
Co ogranicza aktywność biologiczną gleby?
Mikrobiologiczne „hotspoty” nie są strukturami trwałymi. Powstają tam, gdzie pojawiają się sprzyjające warunki do rozwoju życia biologicznego, ale mogą również stosunkowo szybko zanikać, gdy warunki te ulegają pogorszeniu.
Dostępność źródeł energii
Podstawowym czynnikiem warunkującym ich funkcjonowanie jest dostępność źródeł energii. Mikroorganizmy potrzebują węgla organicznego, który stanowi „paliwo” napędzające większość procesów biologicznych zachodzących w glebie. Jeżeli przez dłuższy czas ograniczony zostaje dopływ resztek pożniwnych, międzyplonów czy nawozów organicznych, liczba miejsc o wysokiej aktywności biologicznej stopniowo maleje.
Warunki wodno-powietrzne
Istotne znaczenie mają również warunki wodno-powietrzne. Zarówno długotrwały niedobór wody, jak i nadmierne uwilgotnienie mogą ograniczać aktywność mikroorganizmów. W pierwszym przypadku spowolnieniu ulegają procesy metaboliczne, natomiast w drugim pogarsza się dostęp tlenu, który jest niezbędny dla wielu organizmów odpowiedzialnych za rozkład materii organicznej i obieg składników pokarmowych.
Zagęszczenie gleby
Niekorzystnie działa także zagęszczenie gleby. Ograniczona wymiana gazowa, mniejsza liczba porów oraz utrudniony rozwój systemu korzeniowego sprawiają, że zmniejsza się liczba miejsc sprzyjających aktywności biologicznej. W takich warunkach słabiej funkcjonuje zarówno mikrobiom gleby, jak i sama roślina.
Obecność aktywnych korzeni
Duże znaczenie ma również obecność aktywnych korzeni. To właśnie ryzosfera należy do najważniejszych „hotspotów” biologicznych w glebie. Jeżeli przez dłuższy czas gleba pozostaje bez roślin, zanika dopływ wydzielin korzeniowych stanowiących jedno z głównych źródeł energii dla wielu grup mikroorganizmów. W efekcie aktywność biologiczna gleby stopniowo słabnie, a liczba aktywnych „hotspotów” ulega ograniczeniu.
Jak zwiększyć liczbę mikrobiologicznych „hotspotów”?
Z punktu widzenia biologii gleby najkorzystniejsza jest sytuacja, w której aktywność mikroorganizmów nie koncentruje się wyłącznie wokół pojedynczych źródeł energii, lecz występuje w wielu miejscach jednocześnie. Im więcej takich stref pojawia się w profilu glebowym, tym większa staje się intensywność procesów odpowiedzialnych za obieg składników pokarmowych, tworzenie próchnicy oraz funkcjonowanie mikrobiomu.
Korzenie roślin tworzą wokół siebie jedne z najbardziej aktywnych biologicznie stref gleby. Fot. A. Maziarek
Sprzyja temu obecność różnorodnych źródeł energii rozmieszczonych w całym profilu gleby. Korzenie roślin, resztki pożniwne, międzyplony, biopory czy stabilne agregaty glebowe tworzą sieć miejsc, w których mikroorganizmy mogą rozwijać wysoką aktywność.
W praktyce największą aktywność biologiczną obserwuje się tam, gdzie w glebie jednocześnie występują różne typy „hotspotów”. Dzięki temu procesy biologiczne zachodzą nie tylko punktowo, ale obejmują znacznie większą część profilu glebowego.
Można więc powiedzieć, że budowanie aktywnej biologicznie gleby polega nie tyle na tworzeniu jednego miejsca o wysokiej aktywności, lecz na tworzeniu wielu niewielkich stref życia biologicznego, które wspólnie decydują o funkcjonowaniu całego systemu glebowego.
Najważniejsze procesy zachodzące w glebie nie odbywają się równomiernie w całym profilu. Koncentrują się w niewielkich miejscach, które dla mikroorganizmów stają się centrami życia biologicznego. To właśnie dlatego dwie próbki pobrane z tego samego pola mogą różnić się aktywnością biologiczną, mimo że dzieli je zaledwie kilka milimetrów czy centymetrów.
Im więcej takich aktywnych miejsc powstaje w glebie, tym większy staje się potencjał całego systemu. Bo żyzność gleby nie jest sumą pojedynczych właściwości. Jest efektem milionów procesów zachodzących każdego dnia w miejscach, których najczęściej nawet nie zauważamy.
Projekt mleczny w Algierii:Podczas gdy w Europie fale upałów paraliżują produkcję mleka, w Afryce Północnej rusza jeden z najbardziej ambitnych projektów hodowlanych w historii. W prowincji Adrar, w samym sercu algierskiej Sahary, powstaje megagospodarstwo, które docelowo ma liczyć 270 000 krów mlecznych.
Inwestycja opiewająca na kwotę ponad 3,5 miliarda dolarów ma na celu diametralne zmniejszenie zależności Algierii od zagranicznych dostaw. Docelowo produkcja roczna na poziomie 100 000 ton mleka w proszku pokryje aż 50% krajowego zapotrzebowania na ten surowiec.
Za przedsięwzięciem stoi Algierski Narodowy Fundusz Inwestycyjny oraz katarski gigant branży mleczarskiej — firma Baladna. Katarczycy mają już spore doświadczenie w prowadzeniu takich inwestycji — na pustyni na północ od Ad-Dauhy (Doha) zarządzają obiektem mieszczącym 240 000 krów.
Kluczowym wyzwaniem na obszarze, gdzie temperatury regularnie przekraczają 48°C, jest ochrona zwierząt przed stresem cieplnym oraz produkcja paszy.
Kluczowe filary megaprojektu
Największe wyzwanie: Stworzenie bazy paszowej na 117 000 ha pustyni wymaga całodobowego pompowania wody z głębinowych warstw wodonosnych za pomocą agregatów o mocy do 330 kVA.
Uprawa na piasku: Całe gospodarstwo zajmie około 117 000 hektarów, z czego większość przeznaczona zostanie pod uprawę paszy. Zastosowany zostanie system nawadniania deszczowniami współśrodkowymi (tzw. pivot), który sprawdził się już w pilotażowych uprawach w regionie Adrar. Nawadnianie będzie działać w trybie ciągłym (24/7).
Amerykańska genetyka: Do Algierii trafi docelowo potężne stado rasy Holsztyńsko-Fryzyjskiej (HF). Pierwsza partia 30 000 krów dopłynie wkrótce ze Stanów Zjednoczonych.
Technologia mikroklimatu: Obory i dojarnie zostaną wyposażone w gigantyczne wentylatory zintegrowane ze zraszaczami mgłowymi (rozwiązanie sprawdzone m.in. na pustyniach w Arizonie). Cielęta będą chowane w specjalnych, klimatyzowanych budkach.
Podsumowanie parametrów inwestycji
Parametr
Wartość
Wartość inwestycji
> 3,5 mld USD
Powierzchnia ogólna
~117 000 ha
Docelowe stado
270 000 krów mlecznych
Planowana produkcja
100 000 t mleka w proszku / rok
Pokrycie zapotrzebowania kraju
50%
Opracowano na podstawie: FranceAgriMer / La France Agricole
Nim nastanie gorące lato 23 lipca północną Polską przewędruje niż
Jak niż to związane z nim chmury, opady i wiatr. Po ładniejszej pogodzie dziś 22 lipca w nocy zaczną się zmiany.
Opady z 22/23 lipca
W nocy znad Bałtyku nad Pomorze Zachodnie, Kaszuby a w drugiej połowie nocy także nad Wielkopolskę, Lubuskie, Kujawy nasuną się chmury z których w wielu regionach popada niewielki deszcz. Mocniej popada jedynie między Darłowem, Koszalinem, Białogardem, Szczecinkiem- tu spadnie do 5-18 mm deszczu. Nad resztą kraju z szansą na deszcz—suma nie przekroczy 5 mm.
Temperatura o świcie
Noc będzie zimna na pogodnym wschodzie i południu kraju- tutaj około 10-11 stopni. W rejonach z opadami 12-13 stopni Celsjusza.
Pogoda 23 lipca
Od samego rana do wieczora na zachodzie kraju a także w Wielkopolsce, zachodzie woj. Kujawsko Pomorskiego; Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie, Górnym Śląsku, Małopolsce oraz Ziemi Łódzkiej i Świętokrzyskiej wiał będzie silny wiatr w porywach do 60 km/h.
Na wschodzie aż po Kurpie, wschodnie Kaszuby wiatr słaby i umiarkowany.
Opady
Tych najwięcej ma się pojawić w pasie od środkowego Pomorza po pogranicze Wielkopolski i woj. Kujawsko Pomorskiego; zachód Łódzkiego – oprócz opadów przelotnych pojawi się tutaj strefa opadu ciągłego przez co będziemy mieć tutaj najniższe temperatury spośród całej Polski.
Dla odmiany najmniej opadów na Ziemi Lubuskiej- popada do 2-4 mm na 5-20% obszaru oraz między Warszawą a Myszyńcem na Kurpiach – przez większość dnia ma świecić słońce.
Od Podlasia po Mazury, Warmię, Kaszuby, Kujawy miejscami pojawią się burze z silniejszym deszczem do 5-14 mm. W rejonach Polski południowej, wschodniej i środkowej popada miejscami do 5-9 mm ale będą i takie miejsca gdzie tylko pokropi bądź wcale nie popada.
Nahoryzoncie długotrwałe ocieplenie
W prognozach widać już poprawę pogody o której była mowa wielokrotnie w opisie pogody na lato. W najbliższych 3 tygodniach będą niewielkie szanse na takie ochłodzenie jakie mamy teraz. Przed nami wiele gorących dni z temperaturami na poziomie +24/+33 stopnie Celsjusza. Dni z opadami także będzie niewiele i do wierzchniej warstwy gleby bardzo szybko powróci susza a na drzewach zaczną przedwcześnie przebarwiać się liście. Powinny uspokoić się także uporczywe do tej pory w okresie letnim silne wiatry i sztormy.
Sery z UE zalewają Ukrainę? Ukraiński rynek produktów mlecznych mierzy się z poważnym kryzysem spowodowanym nielegalnym importem pod przykrywką pomocy humanitarnej. W efekcie sery z UE zalewają Ukrainę, a władze w Kijowie zapowiadają drastyczne zaostrzenie kontroli na granicach i na rynku wewnętrznym, powołując się m.in. na rozwiązania stosowane w Polsce.
Nadużywanie statusu pomocy humanitarnej do sprowadzania komercyjnych partii towaru bez uiszczania ceł i podatków przybrało na Ukrainie niepokojącą skalę. Z szacunków tamtejszych stowarzyszeń branżowych wynika, że nielegalny import stanowi już około 30% ukraińskiego rynku serów, co generuje straty dla budżetu państwa sięgające co najmniej 730 mln hrywien rocznie.
Sery z UE zalewają Ukrainę, rodzima produkcja spada
Luki w systemie i bezcłowy wóz szarej strefy doprowadziły do gwałtownych przetasowań rynkowych:
Dominacja towaru z zewnątrz: Udział importowanych produktów w ukraińskim rynku wzrósł z 38% w 2025 roku do ponad 50% wiosną 2026 roku.
Wzrost importu serów podpuszczkowych: Wolumen ich sprowadzania podskoczył o 13%.
Spadek ukraińskiej produkcji: Krajowa produkcja serów skurczyła się w tym samym okresie o 6%.
Podczas specjalnego spotkania z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Polityki Agrarnej, służb weterynaryjnych, celników oraz organów ścigania, p.o. ministra polityki rolnej Taras Wysocki podkreślił, że nie ma zgody na podobne praktyki.
„Wykorzystywanie statusu pomocy humanitarnej do nielegalnej sprzedaży i unikania płacenia podatków w czasie wojny jest niedopuszczalne. Naszym zadaniem jest zapewnienie uczciwej konkurencji na rynku i jakości dla konsumentów” – zaznaczył Wysocki.
Zagrożenie dla zdrowia i brak kontroli
Problem ma nie tylko wymiar ekonomiczny, ale i sanitarny. Produkty wjeżdżające na Ukrainę jako pomoc humanitarna korzystają z uproszczonych procedur – nie przechodzą pełnych badań laboratoryjnych, a część z nich nie posiada nawet etykiet w języku ukraińskim. Stwarza to bezpośrednie ryzyko dla zdrowia konsumentów, którzy kupują towary z niesprawdzonych źródeł.
Drugie dno: nietaryfowa ochrona własnego rynku?
Choć oficjalną oś działań Kijowa stanowi walka z nadużyciami podatkowymi i troska o jakość, w branży nie brakuje głosów wskazujących na dodatkowy wymiar tych decyzji. W sytuacji, gdy sery z UE zalewają Ukrainę i przekraczają progi krytyczne dla lokalnego przetwórstwa, a rodzima produkcja słabnie, radykalne uszczelnienie procedur staje się dogodnym instrumentem polityki gospodarczej.
Rygorystyczne weryfikacje na przejściach, wymogi pełnego etykietowania oraz powrót do szczegółowych badań laboratoryjnych mogą w praktyce działać jak skuteczna tarcza nietaryfowa. Taki ruch pozwala ograniczyć dynamikę importu z krajów Unii Europejskiej i dać ukraińskim zakładom mleczarskim oraz producentom surowca bufor chroniący ich przed dalszą utratą udziałów w rynku.
Nadchodzą zmiany: wzorzec z Polski i system śledzenia
Ukraiński rząd przygotowuje pakiet zmian regulacyjnych. Wśród najważniejszych zapowiedzi znajdują się:
Śledzenie przesyłek (Traceability): Weryfikacja transportów trafiających przez organizacje charytatywne w systemie „od granicy do ostatecznego odbiorcy”.
Koniec ulg etykietowych: W październiku wygasa rezolucja nr 234, która dotychczas łagodziła wymogi dotyczące znakowania żywności.
Czerpanie z polskich doświadczeń: Kijów analizuje m.in. polski model zintegrowanej współpracy służb weterynaryjnych, celnych i skarbowych. Szczególną uwagę zwraca się na surowe sankcje za nielegalny obrót – w tym kary finansowe sięgające do 10% rocznego obrotu firmy oraz odpowiedzialność karną.
Służby zapowiadają nie tylko skrupulatniejsze sprawdzanie tirów na przejściach granicznych, ale również wzmożone kontrole w bazach hurtowych i na targowiskach na terenie całego kraju.
Ceny rzepaku na europejskiej giełdzie Euronext (MATIF) po osiągnięciu wielomiesięcznych maksimów odnotowały wyraźny spadek na wtorkowym zamknięciu. Choć w trakcie sesji notowania wyznaczyły nowe, kilkugodzinne szczyty, druga część dnia przyniosła falę realizacji zysków. Delikatna korekta spadkowa objęła również rynek zbóż. Jak w tej sytuacji zachowują się krajowe skupy i co obecnie napędza rynek oleistych?
Zamknięcie wtorkowej sesji: MATIF i CBOT pod presją korekty
Początek tygodnia przyniósł gwałtowny wzrost stawek, a ceny rzepaku w kontraktach na nowe zbiory przebiły barierę 560 EUR/t. W trakcie wtorkowej sesji (21.07.2026 r.) sierpniowy kontrakt na rzepak na paryskiej giełdzie MATIF (XRQ26) osiągnął efektowne maksimum na poziomie 562,25 EUR/t.
Druga część dnia przyniosła jednak wyhamowanie fali wzrostowej i realizację zysków przez inwestorów. Ostatecznie notowania rzepaku spadły o 10,25 EUR/t (-1,84%), kończąc wtorkową sesję na poziomie 547,00 EUR/t.
Korekta objęła także rynek zbóż oraz giełdy za oceanem:
Euronext (MATIF) – Rzepak (XRQ26): spadek do 547,00 EUR/t (-1,84%).
Euronext (MATIF) – Pszenica (MLU26): delikatna korekta o 0,50 EUR do 234,75 EUR/t (-0,21%).
Euronext (MATIF) – Kukurydza (XBX26): spadek o 1,00 EUR do 251,75 EUR/t (-0,40%).
CBOT (Chicago) – Soja (ZSQ26): spadek o 6,4 centa do 1219-4 c/b (-0,53%), przy spadku cen oleju sojowego o 0,51%.
Winnipeg (Canola) – Rzepak kanadyjski (RSX26): spadek o 7,00 CAD do 803,20 CAD/t (-0,86%).
Lekki opór spadkom stawiły jedynie amerykańskie ziarna – kukurydza na CBOT zyskała +0,72%, a pszenica +0,59%.
Analiza wykresu: Wybicie i test kilkuletnich maksimów
Spojrzenie na wieloletni wykres kontraktu na rzepak (XRX26/XRQ26) wyraźnie pokazuje, w jak dynamicznym punkcie znajduje się rynek:
Rekord z 2022 roku: Po wybuchu wojny na Ukrainie ceny rzepaku przekraczały historyczny poziom 1000 EUR/t.
Dwuletnia stabilizacja: Po spadkach z maja 2023 roku (dołek poniżej 400 EUR/t), rynek przez niemal dwa lata poruszał się w trendzie bocznym, a ceny rzepaku oscylowały w przedziale 450–500 EUR/t.
Szczyt z początku tygodnia: Wtorkowy skok do poziomu 562,25 EUR/t był powrotem do stawek nienotowanych od drugiej połowy 2022 roku, zanim popołudniowa realizacja zysków zepchnęła kurs w okolice 547 EUR/t.
Jak reaguje rynek lokalny? Ceny rzepaku w polskich skupach
Dynamiczne skoki na giełdzie paryskiej natychmiast przełożyły się na oferty w krajowych punktach skupu. Jak pokazują dane przetwórców (m.in. ZUBR Osiek z dnia 21.07.2026 r.), ceny rzepaku w kraju mocno wzrosły w porównaniu z początkiem miesiąca:
Rzepak BD (bez dopłat / standardowy): osiągnął poziom 2420 zł/t netto.
Rzepak PD (pełne dopłaty): wyceniany jest na 2330 zł/t netto.
Jeszcze 11 lipca średnie ceny rzepaku w standardzie BD wynosiły około 2275 zł/t. Oznacza to, że w skali zaledwie dziesięciu dni stawki w polskich skupach podskoczyły o blisko 145–150 zł na tonie, wyprzedzając wtorkową korektę na giełdach.
Czynniki rynkowe: Co napędza rynek, a co ogranicza wzrosty?
Sytuacja na rynku nasion oleistych i zbóż jest obecnie wypadkową silnych napięć geopolitycznych oraz bieżących prognoz zbiorów:
Konflikt na Morzu Czarnym i infrastruktura: Rynki obawiają się długoterminowego ograniczenia zdolności eksportowych Ukrainy i Rosji. Dodatkowym impulsem dla wzrostów były ostatnie ataki i zniszczenia magazynów oleju słonecznikowego.
Napięcia wokół Iranu i ropa naftowa: Nowe działania wojenne z udziałem Iranu oraz zagrożenie dla żeglugi w Cieśninie Ormuz wywołały skok cen ropy. Droższa ropa naftowa zwiększa opłacalność produkcji biopaliw, co bezpośrednio wspiera wyceny olejów roślinnych.
Podaż w Unii Europejskiej: Mimo fal upałów w wielu regionach Europy, zbiory rzepaku w UE nie są drastycznie niskie – wszystko za sprawą wyraźnego zwiększenia areału uprawy rzepaku w tym sezonie, co stawia opór dalszym niekontrolowanym wzrostom cen.
Podsumowanie dla rolników
Korekta na wtorkowym zamknięciu giełd pokazuje, że po gwałtownym rajdzie rynek musiał schłodzić nastroje, a inwestorzy zdecydowali się na realizację wypracowanych zysków. Niemniej jednak, krajowe ceny rzepaku na poziomie przekraczającym 2400 zł/t wciąż stwarzają dla gospodarstw rozpoczynających żniwa bardzo dobre warunki do sprzedaży. Dalszy rozwój wydarzeń na giełdach w Paryżu i Chicago będzie ściśle zależał od rozwoju sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz rynku ropy naftowej.
Ceny paliw znowu w górę! Sytuacja na rynku paliwowym zaostrza się w zastraszającym tempie. Najnowsza, środowa (22 lipca) tabela hurtowa PKN Orlen przyniosła kolejny ostry skok cen. Narodowy koncern podniósł cenę Ekodiesla o 41 zł/m³, śrubując stawkę hurtową do poziomu 6 428 zł/m³.
To już 20. podwyżka cen diesla w hurcie z rzędu – nieprzerwany rajd w górę trwa od 24 czerwca, wyciągając cenę hurtową oleju napędowego w niespełna miesiąc o ponad 1,30 zł/l brutto. Jednocześnie wzrost zaliczyła również benzyna Pb95 (Eurosuper) – jej cena skoczyła o 11 zł/m³, osiągając poziom 5 830 zł/m³.
Olej Napędowy (Ekodiesel): 6 428 zł/m³ (7,91 zł/l brutto w samym hurcie)
Benzyna Pb95 (Eurosuper): 5 810 zł/m³ (7,17 zł/l brutto w samym hurcie)
Górka cenowa na giełdach: Huti grożą Saudyjczykom, tankowce zawracają
Głównym motorem napędowym podwyżek jest gwałtowna eskalacja wojny na Bliskim Wschodzie i narastające obawy o bezpieczeństwo dostaw energii. Do trwającej wymiany ciosów między USA a Iranem (amerykańskie naloty na cele w Iranie oraz odwetowe uderzenia w obiekty USA w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii) dołączył nowy, groźny czynnik. Powiązani z Teheranem jemeńscy Huti ogłosili morskie embargo na Arabię Saudyjską.
Efekty były natychmiastowe: na Morzu Czerwonym dwa saudyjskie supertankowce płynące do Azji musiały zawrócić, a w samej Cieśninie Ormuz trafiono kolejny statki handlowy. W rezultacie rynki zareagowały paniką:
Ropa Brent: Wzrosła o ponad 2%, przebijając 91 USD/bbl (91,44 USD w zamknięciu) – osiągając najwyższy poziom od 10 czerwca i pozostając w strefie wykupienia siódmą sesję z rzędu.
Ropa WTI: Podskoczyła do 85,15 USD/bbl (najwyżej od 11 czerwca).
Diesel ARA: Wybił do 1 213,99 USD/t (+1,36%) – osiągając najwyższy poziom od maja i aż o 61% więcej niż na koniec lutego.
Sytuację geopolityczną ostro skomentował wicepremier Radosław Sikorski, odnosząc się do działań Jemeńczyków: „Ja bym na miejscu panów Huti tego nie robił, bo spotkają ich bardzo bolesne konsekwencje. Nie możemy być zakładnikiem – my, Polska, Europa i cała gospodarka światowa – jakichś finansowanych przez Iran partyzantów”.
Europa dodatkowo zmaga się z wschodnim deficytem – Rosja całkowicie wstrzymała eksport diesla, a powtarzające się ataki dronów na tamtejsze rafinerie trwale ograniczyły podaż paliw gotowych w naszym regionie.
Rynek rolniczy: Podwójny uścisk kosztowy na progu żniw
Wyśrubowane ceny paliw zbiegają się w czasie z niepokojącymi sygnałami z giełd towarowych. Podczas wtorkowej sesji na paryskim MATIF-ie:
Rzepak (XRQ26): Zaliczył korektę w dół o -1,84% (-10,25 EUR) do 547,00 EUR/t.
Pszenica (MLU26): Zeszła lekko o -0,21% do 234,75 EUR/t.
Waluty: Kurs USD/PLN wynosi 3,7959, a EUR/PLN 4,3266.
Dla polskich rolników oznacza to bardzo trudny układ: rosnące z dnia na dzień koszty paliwa do kombajnów i ciągników nakładają się na chwilową zadyszkę cen skupu płodów rolnych.
Co to oznacza na pylonach?
Przy hurtowej cenie zakupu czystego diesla w rafinerii Orlenu wynoszącej z podatkiem VAT 7,91 zł/l, detaliczna cena oleju napędowego na stacjach nieuchronnie przekroczy granicę 8,00 zł/l. Z kolei benzyna Pb95 ugruntowuje swoją pozycję w okolicach 7,30–7,40 zł/l. Ponieważ rząd oficjalnie wykluczył tarcze osłonowe czy obniżki podatków, kierowcy i sektor rolniczy zostają z tą bliskowschodnią drożyzną całkowicie sami.
Sytuacja pogodowa na Żuławach po raz kolejny w tym miesiącu przybiera dramatyczny obrót. Połowa lipca przyniosła powrót sztormowej aury na Zalewie Wiślanym i Bałtyku, a silny, północny wiatr wpycha wodę morską w głąb lądu. W połączeniu z ekstremalnymi opadami deszczu, które w niektórych miejscach osiągnęły od 100 do nawet 150 litrów na metr kwadratowy, żuławscy rolnicy stanęli w obliczu prawdziwej katastrofy tuż przed pełnią żniw.
Rzeczywistość na polach jest katastrofalna. Nagranie udostępnione przez Krzysztofa Piernickiego nie pozostawia złudzeń – dojrzewające łany zbóż stoją w głębokiej wodzie. Dla wielu gospodarstw w regionie oznacza to ogromne straty finansowe i groźbę całkowitego utraty plonów.
Sztorm, cofka i ulewy – paraliż żuławskich pól
Żuławy Wiślane ze względu na swoje specyficzne, depresyjne położenie są obszarem wyjątkowo wrażliwym na zjawiska hydrologiczne. Drugi już w tym miesiącu sztorm na Bałtyku wywołał zjawisko tzw. cofki. Północny wiatr zablokował swobodny odpływ wód rzecznych do morza, wywołując gwałtowny wzrost poziomu wód w rzekach i kanałach.
Na dodatek nad regionem przeszły potężne ulewy. Sumy opadów rzędu 100–150 mm (l/m²) w krótkim czasie to dawka, z którą żaden system melioracyjny nie jest w stanie poradzić sobie od ręki. Woda stojąca na polach uniemożliwia wjazd ciężkiego sprzętu, a zbliżające się żniwa stoją pod dużym znakiem zapytania.
Zaniedbana infrastruktura i zarośnięte koryta rzek
Oprócz ekstremalnych czynników pogodowych rolnicy wskazują na istotny problem systemowy – brak należytej konserwacji cieków wodnych i rowów melioracyjnych.
Jak zauważa w mediach społecznościowych Damian Murawiec, odnosząc się do sytuacji na rzece Kowalewce (Bierutówce), spływającej z Wysoczyzny Elbląskiej:
„Tą rzeką z Wysoczyzny Elbląskiej wszystko spływa na niziny i się woda bardzo spiętrza. W innym latach to chociaż korona wału była wykoszona. W tym roku nic. Koryto rzeki silnie zarośnięte, co powoduje utrudniony przepływ.”
Zarośnięte koryta rzek i nieregularne wykaszanie wałów przeciwpowodziowych znacząco spowalniają odpływ wody, potęgując podtopienia na okolicznych polach uprawnych. W warunkach gwałtownych opadów każda przeszkoda w przepływie wód drastycznie zwiększa ryzyko zalania upraw.
Sytuacja na Żuławach jest krytyczna i wymaga natychmiastowych działań ze strony służb odpowiedzialnych za gospodarkę wodną oraz wsparcia dla poszkodowanych rolników. Pogoda po raz kolejny weryfikuje przygotowanie infrastruktury melioracyjnej do zmian klimatycznych.
Prognozy rynkowe nie pozostawiają złudzeń: widmo ceny 8 zł za litr paliwa staje się coraz bardziej realne. Co gorsza, rząd kategorycznie wyklucza powrót do dofinansowań, powołując się na brak środków w budżecie. Jak sytuacja na globalnych rynkach wpłynie na koszty produkcji rolnej w Polsce?
Bliski Wschód podpalają rynki: Ropa naftowa znów w górę
Kluczowym czynnikiem napędzającym wzrosty cen paliw na stacjach w całej Europie jest napięta sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Eskalacja konfliktu wokół Iranu oraz rosnące ryzyko dla transportu morskiego przez kluczowe cieśniny handlowe paraliżują płynność dostaw ropy i gazu.
„Ósemka z przodu, czyli ponad 8 zł za litr, to nie jest wcale scenariusz nieprawdopodobny” – ostrzega w wypowiedzi dla mediów dr Bartłomiej Nowak z Akademii Biznesu i Finansów Vistula. Ekspert zaznacza, że na rynkach dominuje trwałą niepewność, a chaos potęgują sprzeczne sygnały płynące ze strony amerykańskiej administracji.
Dla rolników oznacza to jedno: droższe tankowanie ciągników, kombajnów i flot transportowych w najgorszym możliwym momencie sezonu.
Koniec programu wsparcia. Tusk: „Nie możemy bez końca łożyć pieniędzy”
W Polsce dodatkową oliwą do ognia okazało się wygaszenie z dniem 1 lipca pakietu niższych cen paliw, który funkcjonował od wiosny. Szef rządu, Donald Tusk, jednoznacznie odrzucił możliwość powrotu do mechanizmów osłonowych czy dopłat.
„Z budżetu państwa nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy” – ucina krótko premier.
Jak wskazują analitycy finansowi, polski budżet nie posiada obecnie tzw. przestrzeni fiskalnej, która pozwoliłaby na ponowne sztuczne obniżanie cen przy dystrybutorach. Rolnicy muszą zatem przygotować się na pełne rynkowe stawki.
Koszty produkcji rolnej drastycznie w górę. Co z opłacalnością?
Olej napędowy (ON) stanowi jeden z głównych elementów składowych kosztów bezpośrednich w każdym gospodarstwie rolnym. Wzrost ceny paliwa do poziomu 8 zł/l bezpośrednio przekłada się na:
Zwiększenie kosztów zbiorów: Praca kombajnów i ciągników w trakcie żniw pochłania ogromne ilości paliwa.
Droższy transport zbóż i płodów rolnych: Wyższe stawki za przewóz do skupów i elewatorów.
Przyszłe zabiegi agrotechniczne: Droższa orka, siewy i nawożenie pod uprawy ozime.
Trudna sytuacja na rynku paliw zmusza producentów rolnych do pilnego zweryfikowania swoich strategii – od bardziej ekonomicznego zarządzania parkiem maszynowym (m.in. uprawa bezorkowa/uproszczona) po optymalizację logistyki wewnątrz gospodarstwa.
Ceny paliw sięgające 8 zł za litr to potężny cios w opłacalność polskiego rolnictwa, które i tak zmaga się z wysokimi cenami nawozów oraz niepewnymi cenami skupu zbóż. Brak rządowych tarcz oznacza, że cały ciężar podwyżek przejmą na siebie producenci i konsumenci.
Plantatorzy buraka cukrowego uzyskali dodatkowe, niezwykle ważne narzędzie w walce z groźnymi szkodnikami. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, odpowiadając na wniosek Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC), wydał czasowe zezwolenie na stosowanie insektycydu Irazu 100 SE. Preparat oparty na cyjanotraniliprolu pomoże chronić plantacje przed mszycami przenoszącymi wirusa żółtaczki buraka.
Decyzja resortu rolnictwa to odpowiedź na rosnące zagrożenie presją mszyc w okresie letnim. Zezwolenie ma charakter wyjątkowy i obowiązuje w ściśle określonym okienku czasowym: od 12 lipca do 30 września 2026 roku.
Zagrożenie na plantacjach: Dlaczego mszyca w buraku jest tak groźna?
Pojawienie się mszyc na plantacjach buraka cukrowego wymaga natychmiastowej reakcji agrotechnicznej. Problem stanowią głównie dwa gatunki: mszyca trzmielinowo-burakowa oraz mszyca brzoskwiniowo-ziemniaczana. Oprócz bezpośredniego uszkadzania liści i wysysania soku z roślin, szkodniki te są kluczowymi wektorami groźnych chorób wirusowych – w tym wirusa żółtaczki buraka (BYV). Wirus ten może doprowadzić do znacznych strat plonu korzeni oraz spadku zawartości cukru.
Brak odpowiedniej ochrony chemicznej w krytycznych fazach wzrostu roślin oznacza dla rolnika znaczne straty ekonomiczne, stąd czasowa rejestracja preparatu Irazu 100 SE stanowi istotne wsparcie agronomów i producentów.
Jak działa oprysk Irazu 100 SE? Mechanizm działania substancji
Aby zabieg był w pełni skuteczny, warto wiedzieć, jak działa środek Irazu 100 SE w roślinie i na owady.
Substancją czynną preparatu jest cyjanotraniliprol (związek z grupy diamidów / wg IRAC Grupa 28). To nowoczesna cząsteczka charakteryzująca się unikalnym mechanizmem działania na układ nerwowy i mięśniowy owadów.
Jak działa środek Irazu w praktyce?
Szybki efekt żerowania: Owady porażone substancją przestają żerować już po kilkunastu minutach od kontaktu z preparatem lub jego spożycia, co natychmiast ogranicza dalsze uszkadzanie liści i transmisję wirusów.
Działanie żołądkowe i kontaktowe: Środek wykazuje najwyższą skuteczność, gdy zwalczane szkodniki pobiorą go wraz z sokiem roślinnym.
Długotrwała ochrona: Cyjanotraniliprol w roślinie działa układowo (systemicznie) oraz wgłębnie, chroniąc również te części rośliny, które przyrosły po wykonaniu zabiegu lub do których bezpośrednia kropla oprysku nie dotarła.
Porażenie mięśniowe: Substancja prowadzi do niekontrolowanego uwalniania wapnia w komórkach mięśniowych owada, co skutkuje jego paraliżem i obumieraniem w ciągu 1–3 dni.
Kiedy wykonać zabieg? Optymalny termin stosowania
Zgodnie z zapisami w etykiecie czasowej, zabieg preparatem Irazu 100 SE należy wykonać po przekroczeniu progu szkodliwości, uwzględniając cykl rozwojowy szkodnika:
Moment zabiegu: Po wystąpieniu szkodnika na plantacji, w okresie składania jaj oraz wylęgu pierwszych larw.
Faza rozwojowa buraka: Od fazy 10 liści rozwiniętych do momentu, gdy korzeń osiąga wielkość wymaganą do zbioru (BBCH 20 – 49).
Maksymalna liczba zabiegów w sezonie:1 zabieg na danym polu.
Irazu 100 SE – dawkowanie, ilość wody i technika oprysku
Prawidłowe dawkowanie oraz parametry techniczne oprysku są kluczowe dla uzyskania optymalnej skuteczności biologicznej preparatu i uniknięcia powstawania odporności u szkodników.
Ważna uwaga dotycząca zmianowania i strategii antyodpornościowej:
Po zastosowaniu środka Irazu 100 SE, środki ochrony roślin zawierające substancję czynną cyjanotraniliprol można zastosować na tym samym polu najwcześniej po upływie 3 lat. Zasada ta ma na celu zapobieganie wykształcaniu odporności populacji mszyc na grupę diamidów.
Czasowe zezwolenie na stosowanie Irazu 100 SE w okresie letnim (12.07 – 30.09.2026 r.) dają plantatorom buraka cukrowego realne wsparcie w najtrudniejszym okresie presji mszyc. Pamiętajmy, aby przed wykonaniem zabiegu dokładnie ocenić liczebność szkodników na plantacji oraz przeprowadzić oprysk przy odpowiedniej temperaturze i wilgotności powietrza, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa.
Ministerstwo Finansów i Gospodarki skierowało do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym (oznaczony jako UD417). Dokument zakłada bezprecedensowy wzrost stawek tzw. podatku cukrowego oraz rozszerzenie opłaty na kolejne kategorie produktów.
Na reakcję branży rolniczej nie trzeba było długo czekać. Związek Producentów Cukru w Polsce (ZPC) oraz Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC) wydały 2 lipca 2026 r. wspólne, zdecydowane stanowisko, w którym żądają całkowitego odrzucenia projektowanej ustawy. Reprezentanci rolników i przetwórców alarmują: proponowane przepisy stanowią bezpośrednie zagrożenie dla opłacalności uprawy buraka cukrowego, polskiego przetwórstwa oraz całej branży napojowej i sadowniczej.
Podatek wyższy niż we Francji i Irlandii! Drakoński skok stawek
Proponowana w projekcie UD417 zmiana przepisów zakłada, że maksymalna stawka opłaty cukrowej wzrośnie do 1,80 zł za litr (ok. 0,42 euro/l). Jest to obciążenie fiskalne znacząco przewyższające stawki nakładane na obywateli w państwach o znacznie wyższej sile nabywczej i wyższych dochodach, takich jak Francja czy Irlandia.
Dla polskiego rolnika i konsumenta oznacza to kolejne wyzwanie proinflacyjne. Jak szacuje Polska Federacja Producentów Żywności, wprowadzenie nowych stawek przełoży się na wzrost cen detalicznych napojów nawet o 22,6%. W realiach, gdy inflacja w maju 2026 r. wynosiła 3,1% r/r, narzucenie tak drastycznych obciążeń najmocniej uderzy w uboższe gospodarstwa domowe, a rykoszetem w cały łańcuch dostaw rolno-spożywczych.
Najważniejsze liczby nowelizacji UD417:
1,80 zł/l – maksymalna nowa stawka opłaty cukrowej (ok. 0,42 €/l).
Do +22,6% – spodziewany wzrost cen detalicznych wybranych kategorii napojów.
3,1% – stopa inflacji r/r (stan na maj 2026 r.), podbijana kolejnymi obciążeniami.
Gdzie naprawdę trafiają pieniądze z opłaty? Kontrola NIK nie pozostawia złudzeń
Jednym z kluczowych argumentów podnoszonych przez ZPC i KZPBC jest brak realnego wymiaru prozdrowotnego projektowanych przepisów. Ministerstwo Finansów traktuje opłatę cukrową czysto fiskalnie – jako sposób na zasilenie budżetu NFZ i odciążenie kasy państwowej, całkowicie pomijając działania edukacyjne czy profilaktyczne.
Co więcej, ustalenia Najwyższej Izby Kontroli (NIK) wyraźnie wykazały, że dotychczasowe środki z opłaty cukrowej weszły w ogólny strumień finansowania NFZ i nie doprowadziły do realnego wzrostu nakładów na celowaną profilaktykę. Podwyższanie stawek nie gwarantuje przy tym wyższych wpływów budżetowych – dotychczasowe przychody z tej opłaty były niższe od założeń rządu, a liczba płatników stale spada, co wskazuje na wycofywanie się przedsiębiorstw z rynku lub redukcję produkcji.
Cios w plantatorów buraka cukrowego i konkurencyjność sektora
Dla rolników uprawiających buraki cukrowe projekt UD417 to prosta droga do pogorszenia koniunktury:
Załamanie popytu na polski cukier: Skokowy wzrost cen napojów spowoduje spadek ich sprzedaży, a w konsekwencji redukcję zapotrzebowania zakładów przemysłowych na cukier produkowany z polskich buraków.
Spadek limitów kontraktacyjnych: Mniejsze zapotrzebowanie cukrowni przełoży się na ograniczenie powierzchni zakontraktowanych upraw oraz presję na obniżanie cen skupu surowca od rolników.
Utrata konkurenczności na rynku UE: Wprowadzenie jednostronnych, wygórowanych obciążeń w Polsce osłabi pozycję naszych cukrowni i plantatorów w starciu z producentami z innych krajów Unii Europejskiej, gdzie podobnych podatków nie ma.
Stanowcze veto rolników i producentów: „Projekt do kosza!”
Związek Producentów Cukru w Polsce oraz Krajowy Związek Plantatorów Buraka Cukrowego w podsłuchanym i opublikowanym 2 lipca 2026 r. komunikacie nie pozostawiają złudzeń:
„Proponowane zmiany są nadmierne i szkodliwe gospodarczo, a ich skuteczność zdrowotna i fiskalna nie została wykazana. W związku z powyższym sprzeciwiamy się projektowanemu podwyższeniu i rozszerzeniu opłaty cukrowej. Projekt należy odrzucić jako nadmierny, arbitralny i gospodarczo szkodliwy. Obowiązujące przepisy powinny zostać poddane gruntownej rewizji.”
Wprowadzenie ustawy UD417 w obecnym kształcie to nie tylko wyższe rachunki w sklepach, ale przede wszystkim poważne zagrożenie dla stabilności polskiego agrobiznesu i tysięcy gospodarstw specjalizujących się w uprawie buraka cukrowego.
Dunaj - barki ze zbożem / Ilustracja poglądowa (AI)
Rynek zbóż w Rumunii: Fala upałów i susza w Europie Środkowo-Wschodniej doprowadziły do gwałtownego spadku poziomu wody w Dunaju. W Rumunii – u jednego z kluczowych producentów i eksporterów zbóż w Unii Europejskiej – przepływ rzeki spadł do najniższego poziomu od niemal trzech dekad. Ograniczenia w żegludze śródlądowej bezpośrednio uderzają w transport ziarna do portów nad Morzem Czarnym.
Według danych opublikowanych przez agencję Reuters, przepływ Dunaju na odcinku wlotowym do Rumunii wyniósł w połowie lipca zaledwie 1,7 tys. m³/s. Dla porównania, wieloletnia średnia dla tego miesiąca kształtuje się na poziomie około 4,7 tys. m³/s. Ostatni raz tak trudną sytuację hydrologiczną w tym rejonie odnotowano w 1996 roku.
Utrzymujące się bezopadowe pogody doprowadziły do powstania licznych ławic piasku wzdłuż granicy rumuńsko-bułgarskiej. Konsekwencje dla logistyki są odczuwalne natychmiastowo:
Zawieszenie żeglugi: Część przepraw promowych została zamknięta, a barki transportujące ziarno zostały zmuszone do wstrzymania rejsów lub znaczącego ograniczenia ładowności.
Wstrzymanie nawadniania: Lokalne władze w południowo-wschodniej Rumunii wprowadziły restrykcje dotyczące poboru wody z rzeki do celów rolniczych.
Priorytet dla energetyki: Zarządzanie zasobami wodnymi skoncentrowano na utrzymaniu rezerw niezbędnych do chłodzenia reaktorów elektrowni jądrowej Nuclearelectrica.
Wąskie gardło unijnego eksportu
Dunaj stanowi kluczową magistralę transportową dla rumuńskiego sektora rolnego, umożliwiając tani i masowy spław zbóż oraz oleistych do strategicznego portu w Konstancy. Zakłócenia w transporcie rzecznym w szczycie kampanii żniwnej oznaczają dla tamtejszych handlowców konieczność przestawienia się na droższy i mniej wydajny transport kolejowy oraz samochodowy, co wywołuje presję na koszty logistyczne i terminy realizacji kontraktów eksportowych.
Rumuński urząd gospodarki wodnej prognozuje, że po opadach deszczu w niektórych regionach kraju poziom wody w Dunaju powinien stopniowo się podnosić, jednak pełny powrót do normy operacyjnej szlaku będzie wymagał długotrwałych opadów w całym dorzeczu rzeki.
Rumunia była liderem w unijnym eksporcie zbóż w zakończonym sezonie
Wśród krajów członkowskich najwyższe wolumeny wywozu zbóż w sezonie 2025/26 odnotowały:
Rumunia: 11,19 mln ton (28,65% udziału w eksporcie UE);
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.