Strona główna Blog Strona 38

Rzepak w kwitnieniu – kiedy wykonać zabieg?

0
Produkcja rzepaku w 2026

Potencjał plonowania rzepaku jest kształtowany przez okres niemal dwunastu miesięcy. Ostatnim zabiegiem wieńczącym całą strategię jest ochrona okołokwitnieniowa, która powinna zostać wykonana z najwyższą dokładnością, precyzją, i co najważniejsze – jakością.

Kwitnienie rzepaku – kluczowy etap budowania plonu

Żółte morze kwitnącego rzepaku to dla rolnika nie tylko powód do dumy, ale przede wszystkim czas najwyższej mobilizacji. Choć potencjał plonotwórczy został zbudowany jesienią i wczesną wiosną, to właśnie w tym momencie rozstrzyga się, ile z tego potencjału trafi do zbiornika kombajnu.

Każdy opadający płatek, który przyklei się do łodygi, to ewentualna brama dla zgnilizny twardzikowej, a każdy otwór wygryziony przez szkodniki to „zaproszenie” dla czerni krzyżowych czy szarej pleśni. Utrata pojedynczych kwiatów, najmniejsze uszkodzenie młodych łuszczyn lub zahamowanie procesu zapylania bezpośrednio przekładają się na plon końcowy.

W tej strategicznej bitwie o każdą łuszczynę nie ma miejsca na improwizację – liczy się precyzyjny dobór substancji czynnych, monitoring pogody i zrozumienie, że w nowoczesnej technologii ochrona fungicydowa i insektycydowa to jeden nierozerwalny organizm. Podejmowane decyzje muszą być precyzyjne, przemyślane i oparte na biologii patogenów, a nie wyłącznie kalendarzu.

rzepak w kwitnieniu - kiedy wykonać zabieg?
Walka o każdą łuszczynę trwa do samego końca – nie warto iść na skróty, ryzykując utratę cennego plonu. Fot. M. Piśny

Zgnilizna twardzikowa – najgroźniejsza choroba rzepaku

Analizując przegląd chorób grzybowych występujących na plantacjach rzepaku w tym okresie, na pierwszy plan wysuwa się zgnilizna twardzikowa, wywoływana przez grzyb Sclerotinia sclerotiorum. Patogen ten zimuje w glebie w postaci sklerocjów, czyli twardych struktur przetrwalnikowych, które mogą zachować żywotność nawet przez dekadę. Oznacza to, że presja choroby w danym sezonie zależy nie tylko od aktualnych warunków pogodowych, lecz także od historii pola oraz częstotliwości uprawy rzepaku w płodozmianie. Dynamika występowania zgnilizny twardzikowej jest nierozerwalnie związana z przebiegiem pogody oraz mikroklimatem panującym w łanie.

Kluczowym czynnikiem jest wilgotność gleby w okresie poprzedzającym kwitnienie oraz wilgotność powietrza w trakcie opadania płatków. Zarodniki workowe są uwalniane z apotecjów ukrytych w glebie pod wpływem zmian ciśnienia atmosferycznego i wilgoci. Jeśli w fazie pełni kwitnienia występują częste, drobne opady deszczu lub długo utrzymujące się rosy, presja patogena staje się ekstremalna. Należy zauważyć, że temperatura również odgrywa rolę – optymalny zakres dla rozwoju zgnilizny twardzikowej to 15–20oC. Jednak przy wysokiej wilgotności grzyb ten potrafi infekować nawet w niższych temperaturach.

Sama obecność zarodników nie powoduje jeszcze infekcji. Krytyczny moment to czas opadania płatków kwiatowych. Płatki, przyklejone do łodyg i miejsc rozgałęzień, stanowią źródło substancji odżywczych dla kiełkujących zarodników i umożliwiają wniknięcie grzyba do tkanek rośliny. Bez odpowiedniego zabezpieczenia fungicydowego proces ten przebiega niemal niezauważalnie w początkowej fazie.

Co istotne – pierwsze widoczne objawy zgnilizny twardzikowej najczęściej pojawiają się wtedy, gdy młode łuszczyny są już zawiązane. Na łodygach możemy obserwować jasne, wodniste plamy, które z czasem stają się białoszare i pokrywają się białą grzybnią. Wewnątrz tkanek tworzą się czarne sklerocja. W tym stadium rozwój choroby jest już zaawansowany, dlatego zabiegi interwencyjne mają ograniczoną skuteczność. Trzeba więc pamiętać, że ochrona musi mieć charakter zapobiegawczy.

Choroby łuszczyn rzepaku – co zagraża plonowi?

Oprócz zgnilizny twardzikowej rzepak w fazie kwitnienia jest atakowany przez grzyby rodzaju Alternaria, które są sprawcą czerni krzyżowych. Choć patogeny te występują na roślinach niemal przez cały sezon, to właśnie infekcje łuszczyn są najgroźniejsze. Choroba ta ma największe znaczenie w latach ciepłych i wilgotnych, szczególnie gdy łan jest gęsty i słabo przewiewny. Najbardziej charakterystyczne symptomy chorobowe to ciemne plamy, często o koncentrycznym układzie. Porażone łuszczyny przedwcześnie dojrzewają, tracą elastyczność i mogą pękać, co prowadzi do osypywania nasion.

Kolejnym zagrożeniem jest szara pleśń wywołana przez grzyb Botrytis cinerea. W normalnych warunkach jej znaczenie jest mniejsze, jednak w latach chłodnych o długotrwałych opadach, przy wysokiej wilgotności oraz w bardzo gęstych, silnie nawożonych łanach może stanowić realny problem. Szara pleśń rozwija się szczególnie łatwo na tkankach uszkodzonych – przez grad, silny wiatr czy żerowanie szkodników. Charakterystycznym objawem jest szary, pylący nalot zarodników na porażonych częściach roślin.

Odmiana rzepaku jako element strategii ochrony

Odmiana rzepaku odgrywa coraz większą rolę w strategii ochrony roślin. Jednak w przypadku zgnilizny twardzikowej i chorób łuszczyn nie ma odmian całkowicie odpornych. Istnieją natomiast odmiany o podwyższonej tolerancji, które spowalniają rozwój patogenów i ograniczają rozprzestrzenianie się nekroz. Tolerancja ta jest cechą ilościową, wynikającą z cech morfologicznych i fizjologicznych, takich jak grubość ściany komórkowej, zawartość ligniny, pokrój łanu czy odporność tkanek przewodzących.

Decydując się na odmianę o podwyższonej tolerancji należy pamiętać o tym, że wybór ten nie eliminuje konieczności zabiegu fungicydowego w warunkach sprzyjających rozwojowi chorób. Można go jednak traktować jak pewnego rodzaju polisę ubezpieczeniową, dzięki której mamy szersze okno zabiegowe i wyższe plony w sezonach o dużej presji patogenów. Natomiast przy mniejszym nasileniu chorób umożliwia rezygnację z najdroższych technologii ochrony lub ograniczenie liczby zabiegów, co bezpośrednio obniża koszt produkcji tony rzepaku.

Postęp hodowlany wprowadza nowoczesne odmiany charakteryzujące się wysoką odpornością na choroby grzybowe. fot. M.Piśny

Jak zaplanować ochronę rzepaku w okresie kwitnienia?

Strategia walki z chorobami grzybowymi w okresie kwitnienia dzieli się na podejście jedno- i dwuzabiegowe. Wybór powinien być podyktowany monitoringiem polowym i prognozami pogody. Przy podejmowaniu decyzji należy wziąć pod uwagę historię pola i potencjał plonowania.

Strategia pojedynczej aplikacji jest uzasadniona w latach o suchym przebiegu pogody i krótkim, intensywnym kwitnieniu oraz w systemach ekstensywnych. Optymalnym terminem jest wówczas faza pełni kwitnienia (BBCH 65), gdy opadają pierwsze płatki kwiatowe.

W warunkach intensywnej produkcji, przy wysokim zagęszczenia łanu oraz kiedy kwitnienie jest rozciągnięte w czasie z powodu niskich temperatur, a wilgotność pozostaje wysoka, warto rozważyć podejście dwuzabiegowe. Pierwszą aplikację wykonuje się na początku kwitnienia (BBCH 61–63), aby zabezpieczyć najniższe partie roślin. Natomiast drugą – po około dwóch tygodniach, by chronić również nowo przyrastające tkanki i formujące się łuszczyny przed czernią krzyżowych oraz szarą pleśnią.

Chowacz podobnik i pryszczarek kapustnik – dlaczego zwiększają presję chorób?

Ochrona rzepaku w okresie kwitnienia to jednak nie tylko fungicydy, ale również walka ze szkodnikami łuszczynowymi. Wielu plantatorów rzepaku wciąż rozdziela ochronę insektycydową od fungicydowej, traktując je jako dwa niezależne zadania. Tymczasem biologia rzepaku uczy nas, że walka z czernią krzyżowych czy szarą pleśnią nieodzownie łączy się z nalotami szkodników na łuszczyny. Zależność ta jest bezpośrednia i bezlitosna: im więcej otworów w łuszczynach zrobią owady, tym mniejsza będzie skuteczność nawet najdroższego fungicydu.

Kluczowym momentem jest aktywność chowacza podobnika. Ten niewielki chrząszcz wygryzając otwory pod swoje jaja, niszczy naturalną barierę ochronną rośliny – kutykulę i nalot woskowy. Dla zarodników grzybów te mikroskopijne ranki są jak zaproszenie. Patogen nie musi tracić czasu na trawienie twardej skórki łuszczyny. Wystarczy kropla rosy lub deszczu, by zarodniki „wpłynęły” bezpośrednio do soczystego wnętrza, gdzie mają idealne warunki do rozwoju. To właśnie dlatego czerń krzyżowych czy szara pleśń pojawiają się najpierw tam, gdzie żerowały szkodniki.

Prawdziwa eskalacja problemu następuje jednak przy udziale pryszczarka kapustnika. Ta delikatna muchówka często nie potrafi sama przebić zdrowej łuszczyny, więc szuka otworów zrobionych wcześniej przez chowacza podobnika. Gdy pryszczarek kapustnik złoży tam swoje jaja, larwy żerujące wewnątrz łuszczyny zamieniają ją w inkubator dla chorób. Odchody larw oraz sok wyciekający z uszkodzonych nasion tworzą gęstą, wilgotną pożywkę, na której grzybnia rozwija się błyskawicznie. Co gorsza, grzyb rosnący wewnątrz łuszczyny jest całkowicie bezpieczny przed działaniem fungicydów kontaktowych. Efekt końcowy tej współpracy szkodnika z grzybem to przedwczesne, gwałtowne dojrzewanie łuszczyn. Dlatego skuteczna technologia ochrony w fazie kwitnienia musi być uderzeniem dwukierunkowym.

Jak skutecznie chronić rzepak w kwitnieniu?

Skuteczna ochrona rzepaku w fazie kwitnienia to precyzyjna operacja, której celem jest zabezpieczenie łuszczyn przed całym kompleksem zagrożeń – od grzybów po szkodniki. Aby zabieg był opłacalny, należy zastosować substancje czynne, które nie tylko zwalczają patogeny, ale również chronią roślinę „od środka” i poprawiają jej kondycję w trudnym okresie dojrzewania. Kluczem do sukcesu jest tutaj połączenie trzech różnych grup fungicydów z systemicznie działającym insektycydem.

Wieczór i noc to idealny czas na wykonanie zabiegu w okresie kwitnienia rzepaku. Fot. M. Piśny

Najskuteczniejsze substancje w ochronie rzepaku

Fundamentem ochrony przed najgroźniejszą chorobą – zgnilizną twardzikową – są obecnie substancje z grupy SDHI, jak boskalid czy fluopyram. Ich unikalność polega na niezwykle silnym i długotrwałym działaniu zapobiegawczym. Tworzą one na powierzchni rośliny stabilną barierę, która uniemożliwia zarodnikom grzyba wykiełkowanie. Jednak sama substancja czynna z grupy SDHI to za mało, by chronić łuszczyny przed czernią krzyżowych czy szarą pleśnią.

Dlatego niezbędnym dodatkiem są strobiluryny (np. azoksystrobina czy piraklostrobina). Substancje te pełnią podwójną rolę: z jednej strony niszczą grzyby, a z drugiej dzięki nim łuszczyny dłużej pozostają aktywne, wolniej zasychają i lepiej „pompują” olej do nasion, co bezpośrednio przekłada się na wyższy plon i mniejsze ryzyko przedwczesnego pękania.

Trzecim, niezwykle ważnym ogniwem są triazole: tebukonazol, metkonazol, protiokonazol oraz nowatorski mefentriflukonazol, które wnikają głęboko do tkanek rzepaku i krążą w nich wraz z sokami. Dzięki temu potrafią zwalczyć infekcje, które już zdążyły się zacząć, a których nie widać jeszcze gołym okiem.

Insektycydy w rzepaku – jak skutecznie zwalczać szkodniki?

Ostatnim, ale krytycznym elementem układanki jest ochrona przed szkodnikami. Do zwalczania szkodników łuszczynowych zarejestrowane są pyretroidy: deltametryna, esfenwalerat, lambda-cyhalotryna i tau-fluwalinat. Trzeba jednak pamiętać, że mają one działanie kontaktowe, więc będą skuteczne jedynie w stosunku do owadów dorosłych.

W fazie kwitnienia „złotym standardem” jest acetamipryd. Jest to substancja czynna z grupy neonikotynoidów, która jako jedna z nielicznych jest bezpieczna dla pszczół, a jednocześnie zabójcza dla szkodników łuszczynowych. Co najważniejsze, acetamipryd działa systemicznie – wnika do wnętrza młodych łuszczyn i tam eliminuje larwy pryszczarka kapustnika, których żaden inny środek kontaktowy nie jest w stanie dosięgnąć. Dzięki temu zamykamy wrota infekcji, przez które mogłyby wniknąć zarodniki grzybów

rzepak w kwitnieniu - kiedy wykonać zabieg?
Łan rzepaku podczas żniw oraz pozostawione po nim ściernisko obrazują efekty strategii ochrony prowadzonej przez cały okres wegetacji. Fot. M. Piśny

Zapylacze a zabiegi w rzepaku – o czym pamiętać?

Profesjonalna ochrona rzepaku w okresie kwitnienia wymaga ścisłej integracji skuteczności zwalczania szkodników z bezpieczeństwem owadów pożytecznych – zapylaczy, których praca realnie podnosi plonowanie nawet o 30%. Fundamentem odpowiedzialnej strategii jest wybór selektywnych insektycydów o krótkim okresie prewencji oraz wykonywanie zabiegów wyłącznie wieczorem, po całkowitym ustaniu lotów pszczół.

Kluczowe znaczenie ma również precyzyjny monitoring plantacji za pomocą żółtych naczyń, co pozwala na interwencję tylko po przekroczeniu progów ekonomicznej szkodliwości, ograniczając zbędną ekspozycję środowiska na insektycydy. Takie podejście, łączące nowoczesną agrotechnikę z dbałością o ekosystem, nie tylko spełnia wymogi prawne integrowanej ochrony roślin, ale przede wszystkim stanowi inwestycję w stabilność i opłacalność produkcji nasion.

Precyzja decyzji – klucz do wysokiego plonu rzepaku

Okres kwitnienia rzepaku ozimego to zatem moment, w którym krzyżują się interesy biologii roślin, patogenów, owadów i człowieka. Umiejętne zarządzanie tym procesem decyduje nie tylko o wysokości plonu, lecz także o długofalowej stabilności produkcji. Rolnik staje się tu nie tylko producentem surowca, lecz także zarządcą ekosystemu, w którym każda decyzja ma swoje konsekwencje.

Skuteczna technologia ochrony w fazie kwitnienia musi być uderzeniem zintegrowanym. Nie można traktować zwalczania chowacza podobnika czy pryszczarka kapustnika jako „dodatku” do fungicydu – to kluczowy element szczelności całej bariery ochronnej.

rzepak w kwitnieniu
Kwitnienie gryki, rzepaku ozimego i innych roślin obcopylnych jest wyraźnym sygnałem dla rolnika, że należy zadbać o obecność i ochronę zapylaczy. Fot. M. Piśny

Ochrona rzepaku w kwitnieniu – co decyduje o sukcesie?

Walka o plon w okresie kwitnienia to wyścig z czasem i biologią. Sukces zależy od połączenia trzech elementów: czujnego monitoringu nalotów szkodników, trafnej prognozy zagrożenia chorobowego oraz bezwzględnej dyscypliny w zachowaniu terminów zabiegów. Tylko takie podejście pozwala zamienić widowiskowe kwitnienie w rekordowy wynik na wadze w czasie żniw.

Głos z branży

Michał Filipowski
menedżer ds. upraw rolniczych
Innvigo Sp. z o.o

Najskuteczniejszą strategią ochrony rzepaku w okresie okołokwitnieniowym jest technologia dwuzabiegowa. Wynika to z rosnącej presji szkodników i chorób oraz długiego okresu kwitnienia, przez co pojedynczy zabieg, wykonywany w okresie opadania pierwszych płatków kwiatowych, często okazuje się niewystarczający. W technologii dwuzabiegowej pierwszy zabieg przeprowadza się w fazie zielonego pąka lub na początku kwitnienia. Jego celem jest zwalczanie słodyszka rzepakowego oraz pierwszych objawów chorób grzybowych. Drugi zabieg wykonuje się pod koniec kwitnienia, aby zapewnić dalszą ochronę fungicydową oraz zwalczać chowacza podobnika i pryszczarka kapustnika.

Wśród insektycydów najczęściej stosuje się acetamipryd (np. Los Ovados 200 SE, Aceptir 200 SE, Apis 200 SE) oraz pyretroidy, takie jak deltametryna (Delmetros 100 SC), alfa-cypermetryna i tau-fluwalinat. Zaleca się stosowanie mieszanin dwóch substancji czynnych o odmiennym mechanizmie działania, np. acetamiprydu z pyretroidem, co ogranicza ryzyko rozwoju odporności szkodników.

W przypadku fungicydów do pierwszego lub jedynego zabiegu warto stosować preparaty wieloskładnikowe oparte na strobilurynach (np. azoksystrobina) i triazolach (np. tebukonazol, protiokonazol, difenokonazol). Przykładem takiego środka jest Kier 450 SC, który zawiera trzy substancje czynne, w tym azoksystrobinę. Do drugiego zabiegu najlepiej wybierać preparaty oparte wyłącznie na triazolach, np. tebukonazol z protiokonazolem (Aspik 250 EC). Stosowania strobiluryn pod koniec kwitnienia należy unikać, ponieważ mogą one przedłużać wegetację roślin i opóźniać dojrzewanie rzepaku.

Duży areał uprawy rzepaku w Polsce – średnio około 1 mln ha rocznie – oraz jego koncentracja w kilku regionach sprzyjają presji szkodników i patogenów. Dodatkowo ograniczenia w stosowaniu niektórych substancji czynnych, w tym wycofanie zapraw neonikotynoidowych i strategicznych insektycydów, zwiększają wyzwania związane z ochroną rzepaku. Mimo to pozostaje on jedną z bardziej dochodowych upraw, a jego areał utrzymuje się na stabilnym poziomie. Inwestycje w ochronę roślin są opłacalne – np. dodatkowy zabieg wart 100 zł może zwiększyć plon o 200 kg, co nie tylko pokrywa koszty, ale również generuje dodatkowy zysk.

Dylematy z siewem kukurydzy

0

Południowo-zachodnie województwa to rejony kraju, gdzie uprawa kukurydzy na ziarno i paszę dla zwierząt jest bardziej popularna niż w innych. Tutaj często siewy się kończą w połowie kwietnia. Nasiona kukurydzy jednak dobrze wschodzą w ciepłej glebie, więc z uwagi na długą zimę, siewy dopiero ruszają. Bardzo wysokie koszty, zwłaszcza nawozów spowodowały, że kukurydza stała się jedną z wiodących upraw. Czy w tym roku też tak będzie?

DCIM\101MEDIA\DJI_0376.JPG

Wiosenna susza

Wojciech Pater, rolnik ze Ścinawy Małej:

– Połowa kwietnia i mamy sucho. Są też problemy z uprawą. Zaczęliśmy dzisiaj siew kukurydzy. U nas w gospodarstwie nie była ona rośliną dominującą, która miała znaczenie w płodozmianie, ale po powodzi musieliśmy wejść w kukurydzę, gdyż został zniszczony rzepak. W tym roku zwiększyliśmy troszeczkę areał w kukurydzy ze względu na to, że przygotowaliśmy pola uprawne pod zasiew buraków cukrowych. Na tych polach były wysiane poplony na zimę, ale zostaliśmy przez koncern cukrowy zmuszeni do redukcji uprawy buraka, no i na to miejsce zostało nam tylko posiać kukurydzę.

Sieją odmiany wczesne

Rafał Wistuba, rolnik z Białej:

– Zaczynamy siewy kukurydzy. Temperatura gleby już na to pozwala, więc nie czekamy na deszcz, którego na razie nie widać. Wyłapujemy wilgoć, która jeszcze jest w glebie. Jeśli chodzi o kukurydzę, to po ubiegłym roku zauważa się duży trend powrotu do odmian wczesnych. Wtedy odmiany późne, ze względu na wczesnojesienne przymrozki, nie poradziły sobie tak dobrze, jak ludzie oczekiwali i stąd zauważamy duży powrót do odmian wcześniejszych. Aczkolwiek nie zauważam dużo większego zainteresowania kukurydzą. Myślę, że areał będzie podobny, przynajmniej w naszej okolicy, być może w Polsce gdzieś ten areał się zwiększy, ale w naszej okolicy raczej areał zasiewu kukurydzy będzie podobny do roku ubiegłego. Ja w tym roku sieję 22 hektary. Jest to co prawda więcej niż w roku ubiegłym, ale tak mi działki pasują.

Za zimno na siewy

Krzysztof Jędrysek, rolnik z Kozłówek:

– Na tą chwilę jeszcze nie planujemy siewu kukurydzy z powodu nocnych przymrozków. Po niedzieli ma być już w granicach 16 stopni ciepła, więc może będziemy powoli myśleć o początku siewów kukurydzy. Nie wiadomo, że będzie to opłacalna uprawa, bo po prostu nie wiadomo jaka będzie cena gazu.

Zainteresowanie kontraktami na mokrą kukurydzę

– My na pewno będziemy tą kukurydzę suszyli. Gdzieś tam słyszę, że większość ludzi szukają kontraktów na mokrą kukurydzę. My mamy suszarnię, więc będziemy ją suszyć, a jaka opłacalność będzie, to życie pokaże, bo nie wiadomo ile będzie paliwo kosztowało, ile będzie gaz kosztował.

Dariusz Gajewski, rolnik ze Starowic Dolnych:

– Przymierzamy się do siewu kukurydzy. Chcemy obsiać areał około 400 hektarów kukurydzy. Jak będzie deszcz, jak warunki latem będą sprzyjały i jak będą dobre plony, to z tej kukurydzy jakiś tam minimalny zysk może będzie. Kukurydza zawsze się sprzedaje przede wszystkim, jest zbyt.

Tadeusz Simiński, dyrektor handlowy AgroAs:

– Europa jest jak zawsze deficytowym rynkiem i do Europy trzeba tą kukurydzę zaimportować, więc polska kukurydza, której mamy spore nadwyżki jest z sukcesem wysyłana do Niemiec, do Holandii czy na Węgry. Tutaj o zbyt się nie obawiamy, kukurydza powinna się sprzedać.

Niektórzy zmniejszają areał upraw

Wiesław Pszonka, gospodarstwo rolne w Grodkowie:

– W tym roku niestety w gospodarstwie, którym zarządzam zmniejszamy areał kukurydzy. Tak wynika ze struktury zasiewów, ale też w zeszłym roku w tym rejonie kukurydziane żniwa były bardzo wilgotne. To nie pozwoliło nam zasiać pszenicy, a pszenica, która jest posiana po kukurydzy na wiosnę jest bardzo opóźniona. Więc areał kukurydzy musimy odpuścić na jeden rok, ale w przyszłym roku planujemy zwiększyć areał.

dr Mariusz Drożdż

Ukraińskie agroholdingi 2026: Dlaczego ich akcje spadają, gdy magazyny są pełne? Wyjaśniamy.

0
Ukraina - akcje ukraińskich gigantów spadają

Ukraińskie agroholdingi 2026: Dlaczego ich akcje spadają, gdy magazyny są pełne? Wyjaśniamy.Zwykle dla gospodarza pełne magazyny to powód do dumy i poczucie bezpieczeństwa. Jednak na giełdzie logika bywa brutalna: rekordowe zapasy zboża w największych ukraińskich holdingach wcale nie muszą cieszyć inwestorów. W kwietniu 2026 roku obserwujemy zjawisko, które na pierwszy rzut oka wydaje się nielogiczne – wartość rynkowa liderów sektora często stoi w miejscu lub spada, mimo że dysponują oni potężnym towarem.

Jak to możliwe? Odpowiedź kryje się w pojęciu kapitalizacji i realiach globalnego handlu.

Magazyn pełny, ale portfel lżejszy

Na giełdzie liczy się nie to, co firma ma fizycznie na składzie, ale ile realnie zarobi na tym w najbliższym czasie. Obecnie ukraińscy giganci mierzą się z „klęską urodzaju” i paraliżem logistycznym:

  • Globalna presja: Rekordowe zbiory w Argentynie i Australii zasypały światowy rynek ziarnem. Przy ogromnej podaży ceny skupu spadają, co sprawia, że ziarno leżące w ukraińskich elewatorach z każdym dniem traci na realnej wartości.
  • Zamrożony kapitał: Każda tona zboża, która czeka na lepszą cenę, to zamrożone pieniądze. Inwestorzy wolą firmy, które sprawnie obracają towarem, niż te, które stają się wielkimi magazynami.

Co to jest ta „kapitalizacja”?

Dla rolnika najważniejsza jest cena za tonę w skupie. Dla inwestora najważniejsza jest kapitalizacja. To po prostu aktualna cena wszystkich akcji danej firmy.

Wzór jest prosty: Kapitalizacja = Liczba akcji × ich aktualna cena.

Jeśli kapitalizacja np. Kernela spada, oznacza to, że rynek negatywnie ocenia jego szanse na szybki zysk. Nawet jeśli firma ma najlepsze czarnoziemy, giełda patrzy na rachunki za paliwo, energię i transport.

Logistyka – wąskie gardło sukcesu

Ukraińskie holdingi mają ogromną przewagę w postaci niskich kosztów samej uprawy (lepsze gleby, mniejsze wymogi klimatyczne), ale ta przewaga często „pęka” w drodze do portu. W 2026 roku koszty logistyki są rekordowe:

  • Droga energia: Suszenie i przechowywanie ziarna przy użyciu generatorów drastycznie podnosi koszty operacyjne.
  • Transport: Fracht i ubezpieczenia w regionie Morza Czarnego są tak wysokie, że często „zjadają” zysk wynikający z wysokiego plonu.

Wyjątki, które dają do myślenia

Warto zwrócić uwagę na spółkę IMC, której kapitalizacja od początku roku wzrosła o imponujące 43,4%. Dlaczego giełda ich pokochała, podczas gdy inni stoją w miejscu? Odpowiedzią jest efektywność. Inwestorzy uznali, że ten konkretny gracz najlepiej zarządza kosztami i najsprawniej realizuje kontrakty, nie dając się „przygnieść” własnym zapasom.


Podsumowanie dla praktyka

Sytuacja ukraińskich gigantów w kwietniu 2026 roku to dla nas ważna lekcja. Pokazuje ona, że w dobie globalnej nadpodaży i drogiej energii, przewaga wynikająca z samych hektarów wyjątkowo dobrej ziemi to za mało.

Dziś na rynku wygrywa nie ten, kto ma najwięcej towaru, ale ten, kto potrafi najtaniej go wyprodukować i najsprawniej dostarczyć do klienta, zachowując przy tym dodatnią marżę. W 2026 roku bitwa o opłacalność nie rozstrzyga się już tylko na polu przy kombajnie, ale przede wszystkim w arkuszu kosztów transportu i energii.


Autor: Agroprofil / Analiza Rynkowa

Zakamienione pole? Maszyna do zbierania kamieni robi różnicę

0
maszyna do zbierania kamieni
Alternatywnie ELHO dostarcza własny wyświetlacz ISOBUS i zestaw przewodów, które ułatwiają sterowanie i regulację maszyny.

W polskim rolnictwie jednym z bardziej złożonych problemów, z którym borykają się rolnicy, jest obecność kamieni w glebie. Kiedy gleba jest obciążona nadmierną ilością kamieni, skutki dla jakości upraw i wydajności pracy mogą być dramatyczne.

Kamienie w glebie utrudniają rozwój roślin, w tym szczególnie ziemniaków, które przede wszystkim wymagają gleby o odpowiedniej strukturze. Problem ten staje się jeszcze bardziej skomplikowany w kontekście współczesnych upraw mechanicznych, w których odpowiedni stan gleby ma kluczowe znaczenie dla skuteczności pracy maszyn.

Jak kamienie w glebie wpływają na plon ziemniaka i jakość upraw?

Ziemniaki są roślinami wrażliwymi na nieodpowiednie warunki glebowe. Ich korzenie potrzebują przestrzeni do rozwoju w glebie o luźnej strukturze, aby mogły swobodnie rosnąć i dobrze się rozwijać. Kamienie w glebie stanowią fizyczną przeszkodę, która nie tylko utrudnia ten proces, ale także ma wiele innych negatywnych konsekwencji. W wyniku obecności kamieni gleba staje się mniej przepuszczalna, co utrudnia wodzie i powietrzu docieranie do korzeni. To z kolei może prowadzić do obniżenia plonów, niższej jakości bulw oraz ich wcześniejszego starzenia się.

Badania pokazują, że obecność kamieni w glebie ma również wpływ na efektywność przeprowadzanych zabiegów mechanicznych. W trakcie orki, sadzenia czy nawożenia kamienie mogą uszkadzać sprzęt rolniczy, co zwiększa koszty i czas pracy. Kamienie w glebie nie tylko utrudniają oddzielenie bulw od ziemi, ale także mogą powodować uszkodzenia roślin, co zwiększa straty w trakcie zbioru.

Ziemniaki, które są w bezpośrednim kontakcie z twardymi kamieniami, mogą pękać, łamać się lub stłuc, co prowadzi do strat, które nie tylko zmniejszają ogólną ilość plonów, ale również obniżają ich jakość. Rolnicy, którzy nie podejmują działań mających na celu usunięcie kamieni z pól, mogą w konsekwencji napotkać problemy związane z gorszą jakością sprzedawanych ziemniaków i niższą ceną rynkową.

Maszyna do zbierania kamieni – czy to najlepsze rozwiązanie?

W odpowiedzi na problemy związane z kamieniami w glebie przemysł rolniczy oferuje szereg rozwiązań, które pomagają radzić sobie z tym wyzwaniem. Jednym z najczęściej stosowanych rozwiązań są maszyny do usuwania kamieni.

Są to specjalistyczne urządzenia, które za pomocą systemów wirujących wałów lub bębnowych konstrukcji zbierają kamienie z powierzchni pola, a następnie transportują je do odpowiednich zbiorników. Maszyny do zbioru kamieni różnią się konstrukcją w zależności od typu gleby i wielkości kamieni, ale ich zadaniem jest maksymalne uproszczenie procesu usuwania kamieni i uczynienie go bardziej efektywnym.

Maszyny te pozwalają na skuteczne usunięcie kamieni z dużych powierzchni w krótkim czasie, co znacznie zmniejsza koszty pracy i skraca czas poświęcony na ręczne usuwanie kamieni.

Maszyna do zbierania kamieni Husarya – parametry i możliwości

Maszyna do zbierania kamieni Husarya to połączenie efektywności i dokładności. Usuwają z pola kamienie o średnicy od 5 do 50 cm. Głębokość pracy wynosi do 25 cm, a szerokość robocza aż do 7 m. Husarya zgarnia kamienie, które następnie trafiają do bębna, w którym są oczyszczane. W takiej formie stanowią przygotowany już do sprzedaży i chętnie nabywany materiał, wykorzystywany w branży budowlanej.

Zbiorniki w maszynach Husarya mają pojemność do 3 m3. Szerokość robocza wynosi od 5 do 7 m, a zapotrzebowanie na moc od 70 do 120 kW.

maszyna do zbierania kamieni

Zbieracz kamieni DZIK-4000 – jak działa w praktyce?

Zbieracz kamieni DZIK-4000 służy do zbierania kamieni z pól uprawnych. Maszyna napędzana jest poprzez wałek WOM, napęd przenoszony jest przez przekładnie zębate i łańcuchowe chronione sprzęgłami przeciążeniowymi, zapewniającymi bezawaryjną pracę. Dodatkowo wyposażono maszynę w układ automatycznego smarowania łańcuchów.

Maszyna posiada hydraulicznie podnoszony zaczep, zbiornik na kamienie i ramiona. Rozdzielacz hydrauliczny ma możliwość sterowania wejściem LS. Obsługa układu hydraulicznego odbywa się za pomocą panelu sterującego z kabiny operatora.

Maszyna o masie 4700 kg ma szerokość roboczą 4 m i pojemność całkowitą kosza 2,6 m3. Potrafi zebrać kamienie od 4 do 30 cm średnicy, do 8 cm głębokości. Zapotrzebowanie na moc wynosi min. 100 KM.

Zbieracz do kamieni
DZIK 4000 Metal Technika do oczyszczania gleby z kamieni.

ELHO Scorpio – maszyna do zbierania kamieni na duże pola

Zbieracz kamieni Scorpio został zaprojektowany i wyprodukowany na zachodnim wybrzeżu Finlandii, gdzie lodowiec pozostawił duże ilości skał i kamieni różnej wielkości.

ELHO Scorpio 430 to najmniejszy model tego producenta. Scorpio 430 oferuje wszystkie sprawdzone funkcje serii Scorpio w bardziej kompaktowej obudowie. Scorpio 430 to ekonomiczny i zwrotny model, który można stosować nawet z mniejszymi ciągnikami. Szerokość robocza wynosi 4,3 m, a masa 5800 kg.

Zbieracz kamieni ELHO Scorpio 550 wyposażony jest w unikalne rozwiązania ułatwiające usuwanie kamieni z pola, m.in. napęd hydrauliczny, automatyczną regulację głębokości pracy, solidne zęby Hardox z gumowymi tulejami oraz zbiornik o pojemności 2 m3. Masa własna sprzętu wynosi 6800 kg, a szerokość robocza określona jest na 5,5 m.

Kamieniarkę ELHO Scorpio 550 (SideFlow) wyposażono w system przenośników, który transportuje materiał z maszyny, umożliwiając załadunek kamieni bezpośrednio na przyczepę. Ta metoda znacznie zwiększa produktywność. Scorpio 550 SF nadaje się do pracy na dużych polach, gdzie samodzielny rozładunek zbiornika byłby nieefektywny dla ciągnika ciągnącego.

ELHO Scorpio 710 to starszy brat popularnej kamieniarki ELHO Scorpio 550 i ma szerokość roboczą większą o prawie 2 m od mniejszego modelu. Szersze rotory podbieracza znacznie zwiększają produktywność. W przypadku dużych pól Scorpio 710 to właściwy wybór do usuwania kamieni.

maszyna do zbierania kamieni
Alternatywnie ELHO dostarcza własny wyświetlacz ISOBUS i zestaw przewodów, które ułatwiają sterowanie i regulację maszyny.

Zbieracz kamieni Gropel – czy warto na średnie gospodarstwo?

Podobnie jak w poprzednikach tej firmy, zastosowano w nim bębnowy przesiewacz, dzięki czemu maszyna bardzo dobrze odseparowuje ziemię i resztki pożniwne oraz kruszy bryły. Jest to jeden z głównych elementów odróżniających ją od większości urządzeń tego typu istniejących już na rynku. Wykorzystano też sprawdzone w poprzednich maszynach rozwiązania, które dodatkowo poprawiają komfort i jakość pracy. Należą do nich kamera podglądu zawartości zbiornika oraz system czujników wykrywających zablokowanie elementów roboczych.

Wysoką jakość urządzenia gwarantują elementy robocze wykonane ze stali HARDOX.

Urządzenie pozwala na pracę na głębokość do 15 cm w odpowiednio spulchnionym gruncie. Z agrotechnicznego punktu widzenia wskazany jest zbiór na głębokość nie większą niż 5 cm. Praca na głębokości do 5 cm oraz odpowiednio duża prędkość gwarantuje dobrą wydajność (na poziomie 1–2 ha/h) oraz brak negatywnego wpływu na strukturę gleby.

maszyna do zbierania kamieni

Ceny paliw będą jeszcze niższe w piątek i weekend – PROGNOZA

0
ceny paliw

Ceny paliw w kraju: Obserwowane obecnie ceny paliw na krajowym rynku to efekt niezwykłej kumulacji czynników. Choć ropa Brent podrożała w czwartek o 3,2% do 98 USD/b (wzrost o blisko 5% w skali tygodnia), a diesel na giełdach ARA zyskał 1,6%, polscy kierowcy korzystają z „odroczonych obniżek”. Wygląda na to, że PKN Orlen dopiero teraz w pełni reaguje na skokową przecenę z połowy ubiegłego tygodnia, wywołaną ogłoszeniem 14-dniowego rozejmu. Dzięki temu ceny paliw w nadchodzący weekend będą rekordowo niskie w okresie obowiązywania pakietu CPN.

Hurtowe ceny paliw: Rekordowy zjazd od poniedziałku

Skala przeceny w Orlenie jest imponująca, szczególnie w przypadku oleju napędowego. Od początku tygodnia ceny paliw w hurcie netto spadły o:

  • Olej Napędowy (ON): spadek o 47,3 gr/l netto!
  • Benzyna (Pb95): spadek o ok. 8 gr/l netto.

Warto zauważyć kontrast w działaniu krajowego koncernu – w niedalekiej przeszłości Orlen potrafił podczas fali wzrostowej podnieść cenę diesla o 52 grosze za litr jednego dnia. Obecne, powolne uwalnianie marży po ubiegłotygodniowym rozejmie, w połączeniu z silnym złotym (3,59 PLN/USD), tworzy unikalne okno zakupowe. Choć na świecie diesel jest wciąż o 55% droższy niż w lutym, to od kwietniowych maksimów paliwo to jest już o blisko 1/5 tańsze.


Prognoza: Jakie będą ceny maksymalne paliw w weekend (18-19.04.2026)?

Wyliczenia zgodnie z zasadą: (Hurt Netto Orlen z 17.04 + 0,30 PLN marży detalicznej) × 1,08 (VAT 8%)

Rodzaj paliwaCena max PONIEDZIAŁEK (13.04)Prognoza MAX WEEKEND (18-19.04)Spadek (brutto)
Olej Napędowy (ON)7,58 zł/l7,07 zł/l– 0,51 zł/l
Benzyna Pb956,16 zł/l6,03 zł/l– 0,13 zł/l


Sytuacja na rynku LPG

Niestety, optymistyczne ceny paliw płynnych nie dotyczą autogazu. LPG nie jest objęte limitami detalicznymi pakietu CPN i reaguje na bieżąco na rosnące koszty logistyki oraz globalne niedobory. Wykresy e-petrol.pl wskazują, że w weekend cena autogazu może dobić do 4,00 zł/l, co przy taniejącym dieslu radykalnie zmienia dotychczasową opłacalność jazdy na „niebieskim paliwie”.

Podsumowanie dla sektora Agro i Transportu

Dla profesjonalistów z sektora rolniczego i transportowego, będących czynnymi podatnikami VAT, obniżona stawka podatku (8%) pozostaje neutralna, gdyż podatek ten podlega odliczeniu. W tej grupie kluczowa jest wyłącznie cena paliw netto. Spadek o 47,3 gr/l netto dla ON w ciągu zaledwie 5 dni (od 13.04 do 17.04) to potężna oszczędność kosztów operacyjnych.

Biorąc pod uwagę, że ropa Brent drożeje już o 5% w tydzień, obecna cena netto jest okazją, która może się nie powtórzyć w przyszłym tygodniu – chyba że nadchodzący weekend przyniesie porozumienie pokojowe na linii USA–Iran. Gdyby doszło do trwałej deeskalacji, ceny ropy i paliw gotowych na giełdach mogłyby kontynuować spadki. W przeciwnym razie, weekend to optymalny moment na uzupełnienie zapasów w bazach paliwowych przed możliwym odbiciem.

Aktualizacja z 18.04.2026:

Cena ropy runęła o 10% w dół w piątek po ogłoszeniu przez USA i Iran, że cieśnina Ormuz jest odblokowana. Otwiera się zatem szansa na obniżki cen hurtowych w poniedziałek i cen na stacjach od wtorku.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, notowania giełdowe

Pogoda- dziś deszcz w Kłodzku a jutro w Zakopanem

0
Pogoda 17 kwietnia
Pogoda 17 kwietnia

Po południu na Podhalu możliwe burze

W nocy przez nasz kraj przejdzie front. Jest sucho to będzie na ogół bez opadów. Nad ranem lokalnie pokropi na Mazowszu, Kujawach, Ziemi Łódzkiej a przed południem w woj. Lubelskim, Świętokrzyskim czy na północy Małopolski i Górnego Śląska. Po południu pokropi miejscami na Podkarpaciu. Im bliżej gór tym wilgotniej jest i zaowocuje to powstaniem przelotnych opadów deszczu a nawet burz na południe od Krakowa. Największa szansa na deszcz jutro będzie w Zakopanem- na 95% spadnie tam przynajmniej 3-5 mm a kto wie czy z chmur nie napada nawet 10 mm.

Wiatr na wschodzie i w centrum dość silny z północy. Na zachodzie i południu umiarkowany z północy a od okolic Konina po zachodnie Kujawy, wschód, północ Wielkopolski, Kaszuby oraz wschód i północ Pomorza Zachodniego wiatr słaby a przez sporą część dnia niemal bezwietrznie.

Pogoda 17 kwietnia

Statystyka 30 letnia- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=climate&cl_mode=day&cl_param=TEMPSR

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Polskie nawozy zamiast rosyjskich. Nasze firmy podbijają Ukrainę

0
Polskie nawozy na Ukrainie

Polskie nawozy dominują na Ukrainie. Jeszcze kilka lat temu ukraińskie pola „karmiła” głównie Rosja. Dziś karty rozdają polskie Azoty i Anwil. Jak wynika z najnowszych danych za 2025 i początek 2026 roku, polska chemia stała się dla ukraińskiego rolnictwa towarem strategicznym, a nasz eksport bije kolejne rekordy.

Wojna i embargo na produkty ze Wschodu wywołały na ukraińskim rynku nawozowym prawdziwe trzęsienie ziemi. Tam, gdzie do niedawna dominowały tanie produkty z Rosji i Białorusi, dziś rządzi polska produkcja. Skala tej zmiany jest ogromna – co czwarta tona nawozu wywożonego z Polski trafia obecnie na ukraińskie czarnoziemy.

Liczby mówią same za siebie

Dane za rok 2025 oraz pierwszy kwartał 2026 r. nie pozostawiają złudzeń: Polska stała się dla Ukrainy „hubem bezpieczeństwa żywnościowego”.

  • Lider eksportu: W 2025 roku Ukraina była największym odbiorcą polskich nawozów. Tylko w jednym kwartale wyeksportowaliśmy tam ponad 240 tys. ton towaru – to o blisko 40% więcej niż do drugich w zestawieniu Niemiec.
  • Miliardy w grze: Wartość całego polskiego eksportu rolno-spożywczego na Ukrainę wzrosła o 23%, osiągając poziom blisko 1,2 mld EUR.
  • Powrót gigantów: Dzięki ogromnemu ssaniu z rynku ukraińskiego i ograniczeniu nieuczciwej konkurencji ze Wschodu, polscy producenci wrócili do gry. Grupa Azoty po trudnym 2024 roku, w 2025 wykazała dodatni wynik EBITDA na poziomie ponad 310 mln zł.

Dlaczego ukraińskie fabryki stoją?

Sytuacja za naszą wschodnią granicą pozostaje krytyczna. Ukraiński przemysł nawozowy (m.in. zakłady grupy Ostchem) pracuje w trybie awaryjnym. Powody są trzy:

  1. Paraliż energetyczny: Ciągłe ataki na infrastrukturę uniemożliwiają stabilną pracę energochłonnych linii produkcyjnych.
  2. Ceny gazu: Surowiec na Ukrainie jest droższy i trudniej dostępny niż w unijnych kontraktach przemysłowych.
  3. Logistyka wojenna: Zniszczone zakłady na wschodzie kraju (jak Azot Siewierodonieck) przestały istnieć, co stworzyło lukę, której krajowa produkcja nie jest w stanie wypełnić.

Co to oznacza dla polskiego rolnika?

Sukces eksportowy budzi pytania o dostępność nawozów w kraju. Eksperci jednak uspokajają: moce produkcyjne w Puławach, Policach czy Włocławku są wystarczające, by zabezpieczyć oba rynki. Co więcej, silna pozycja eksportowa pozwala polskim zakładom utrzymać rentowność, co w dłuższej perspektywie stabilizuje ceny na krajowych składach.

Dodatkowym wsparciem dla naszych producentów jest wprowadzenie ceł i mechanizmu CBAM (opłaty od śladu węglowego). Efekt? Import nawozów z Rosji do Polski, który jeszcze rok temu liczono w setkach tysięcy ton, w styczniu 2026 roku spadł do symbolicznych 11 tys. ton.

Polska „tarcza nawozowa” to już nie tylko wsparcie sąsiedzkie, ale potężny, nowoczesny fundament naszej gospodarki, który na stałe zmienił mapę wpływów w rolnictwie tej części Europy.

Przygotowano na podstawie: Oficjalne raporty rynkowe, dane statystyczne oraz komunikaty spółek giełdowych z lat 2025–2026:

Czym charakteryzuje się siewnik do kukurydzy? Na co należy zwrócić uwage?

0
Czym charakteryzuje się siewnik do kukurydzy? Na co należy zwrócić uwage?

Odpowiedni siewnik do kukurydzy, oznacza precyzyjny siew kukurydzy, który ma kluczowe znaczenie dla uzyskania równomiernych wschodów i wysokiego potencjału plonowania. Dokładność rozmieszczenia nasion w rzędzie, stabilna głębokość siewu oraz odpowiednia prędkość pracy decydują o jakości plantacji już od pierwszych dni po wschodach.

W praktyce oznacza to konieczność stosowania nowoczesnych siewników punktowych, które zapewniają precyzyjne dozowanie nasion w zróżnicowanych warunkach glebowych.

Punktowy siewnik do kukurydzy

Siewniki do kukurydzy można podzielić przede wszystkim ze względu na zasadę działania aparatu wysiewającego oraz sposób napędu sekcji wysiewających. W praktyce zdecydowaną większość nowoczesnych maszyn stanowią siewniki punktowe pneumatyczne, które wykorzystują przepływ powietrza do transportu pojedynczych nasion.

Najczęściej stosowanym rozwiązaniem jest system podciśnieniowy. W tego typu konstrukcji wentylator wytwarza podciśnienie w aparacie wysiewającym, dzięki czemu nasiona są zasysane do otworów w tarczy wysiewającej. Podczas obrotu tarczy każde ziarno transportowane jest do punktu zrzutu, gdzie podciśnienie zanika, a nasiono spada do redlicy. System podciśnieniowy charakteryzuje się bardzo wysoką dokładnością wysiewu oraz stosunkowo prostą konstrukcją.

Alternatywą dla układów podciśnieniowych są systemy nadciśnieniowe, w których powietrze podawane jest pod ciśnieniem do aparatu wysiewającego. Nadciśnienie „wypycha” nadmiar nasion z otworów tarczy, pozostawiając pojedyncze ziarna. Technologia ta pozwala uzyskać bardzo stabilny proces selekcji nasion nawet przy wysokich prędkościach roboczych.

Napęd sekcji wysiewających

Kolejnym kryterium podziału jest sposób napędu sekcji wysiewających. W tradycyjnych konstrukcjach stosuje się napęd mechaniczny, w którym przekładnia łańcuchowa lub wał napędowy przenosi ruch z koła jezdnego na aparaty wysiewające. Rozwiązanie to jest proste i trwałe, jednak jego możliwości regulacyjne są ograniczone.

Coraz większą popularność zdobywa natomiast napęd elektryczny sekcji wysiewających. W tym przypadku każda sekcja wyposażona jest w indywidualny silnik elektryczny sterowany komputerowo. Takie rozwiązanie pozwala na bardzo precyzyjne ustawienie normy wysiewu, automatyczne wyłączanie rzędów czy zmianę obsady w trakcie pracy.

Najważniejsze elementy robocze siewnika

O jakości pracy siewnika punktowego decyduje nie tylko sam aparat wysiewający, ale również konstrukcja sekcji wysiewającej oraz jej elementów roboczych. Redlica odpowiada za wykonanie bruzdy siewnej oraz umieszczenie nasiona na odpowiedniej głębokości. W siewnikach do kukurydzy najczęściej stosowane są redlice talerzowe złożone z dwóch talerzy ustawionych pod niewielkim kątem. Taka konstrukcja dobrze radzi sobie zarówno w glebie uprawionej tradycyjnie, jak i w systemach uproszczonych. Nowoczesne redlice wyposażone są często w elementy czyszczące lub skrobaki, które zapobiegają zapychaniu się talerzy w wilgotnej glebie.

Równie ważnym elementem są koła kopiujące, które odpowiadają za utrzymanie stałej głębokości pracy redlicy. Umieszczone są po obu stronach sekcji wysiewającej i poruszają się bezpośrednio po powierzchni gleby. Dzięki temu sekcja reaguje na nierówności terenu i utrzymuje stabilną głębokość odkładania nasion. W nowoczesnych siewnikach producenci oferują szeroki zakres regulacji położenia kół kopiujących, co pozwala dostosować maszynę do różnych warunków glebowych.

Po umieszczeniu nasiona w bruzdzie ważne jest jego odpowiednie przykrycie i dociśnięcie gleby. Zadanie to realizują koła dociskowe znajdujące się za redlicą. Ich konstrukcja może być różna – od klasycznych kół gumowych po koła segmentowe czy palcowe. Odpowiednie dociśnięcie gleby poprawia kontakt nasiona z wilgotną warstwą gleby, co sprzyja szybkim i równomiernym wschodom.

Regulacje siewnika

System regulacji głębokości siewu jest jednym z kluczowych elementów wpływających na jakość pracy siewnika. W większości nowoczesnych maszyn regulacja odbywa się za pomocą prostych mechanizmów dźwigniowych lub pokręteł, które umożliwiają szybkie ustawienie głębokości bez użycia narzędzi. Norma wysiewu kukurydzy zależy od wielu czynników, takich jak odmiana, warunki glebowe czy przeznaczenie uprawy. W praktyce obsada roślin najczęściej wynosi od 70 do 90 tys. nasion na hektar.

W siewnikach mechanicznych zmiana normy wysiewu odbywa się poprzez wymianę kół zębatych lub zmianę przełożenia przekładni. W konstrukcjach wyposażonych w napęd elektryczny regulację przeprowadza się z poziomu terminala w kabinie ciągnika. Takie rozwiązanie znacznie ułatwia pracę operatora i pozwala na szybkie dostosowanie obsady do warunków panujących na polu.

Jednym z kluczowych czynników wpływających na jakość siewu jest prędkość robocza. W tradycyjnych siewnikach punktowych zalecana prędkość wynosi zwykle od 6 do 8 km/h. Przy wyższych prędkościach może dochodzić do pogorszenia równomierności rozmieszczenia nasion w rzędzie. Nowoczesne konstrukcje pozwalają jednak na pracę z większą prędkością przy zachowaniu wysokiej precyzji siewu. Producenci rozwijają systemy stabilizacji toru spadania nasion oraz precyzyjnego sterowania aparatem wysiewającym. Szczególnie duży nacisk na technologię szybkiego siewu kładzie firma Väderstad, której rozwiązania umożliwiają pracę z prędkością przekraczającą 10–17 km/h bez pogorszenia jakości siewu.

Podsiew nawozu

W wielu gospodarstwach siew kukurydzy łączy się z jednoczesnym podsiewem nawozu mineralnego. W tym celu siewniki wyposażane są w dodatkowe zbiorniki nawozowe oraz redlice nawozowe, które umieszczają nawóz w glebie w niewielkiej odległości od rzędu nasion. Takie rozwiązanie pozwala na dostarczenie składników pokarmowych bezpośrednio w strefę korzeniową rośliny, co sprzyja szybkiemu wzrostowi w początkowej fazie rozwoju. Systemy podsiewu nawozu oferują praktycznie wszyscy producenci.

Nowoczesne rozwiązania technologiczne

Współczesne siewniki punktowe coraz częściej wyposażane są w zaawansowane systemy elektroniczne wspomagające operatora i zwiększające efektywność pracy. Napęd elektryczny sekcji wysiewających pozwala na niezależne sterowanie każdą sekcją siewnika. Dzięki temu możliwe jest bardzo dokładne utrzymanie zadanej normy wysiewu oraz szybka zmiana parametrów pracy.

System automatycznego wyłączania sekcji wysiewających współpracuje z odbiornikiem GPS i zapobiega nakładkom na klinach czy uwrociach pola. Każda sekcja siewnika jest automatycznie włączana lub wyłączana w zależności od położenia maszyny na polu. Rozwiązanie to pozwala ograniczyć zużycie materiału siewnego oraz poprawia równomierność obsady roślin.

Coraz większą popularność zdobywa również technologia zmiennej normy wysiewu (VRA). Dzięki niej możliwe jest różnicowanie obsady roślin w zależności od potencjału plonowania poszczególnych części pola. System wykorzystuje mapy aplikacyjne przygotowane na podstawie analiz gleby, danych satelitarnych lub historii plonowania.

Integracja siewnika z systemami nawigacji satelitarnej pozwala na precyzyjne prowadzenie maszyny po polu oraz dokumentowanie wykonanych zabiegów. Terminal w kabinie ciągnika umożliwia kontrolę wszystkich parametrów pracy oraz monitorowanie wysiewu każdej sekcji.

Siewniki do kukurydzy dostępne na rynku

Niemiecki Horsch

Firma Horsch należy do grona producentów rozwijających technologię szybkiego i precyzyjnego siewu punktowego. W ofercie znajdują się siewniki serii Maestro, w tym modele Maestro TV i TX, przeznaczone do wysiewu kukurydzy oraz innych roślin szerokorzędowych. Maszyny te zaprojektowano z myślą o pracy z wysokimi prędkościami roboczymi, przy zachowaniu równomiernego rozmieszczenia nasion w rzędzie.

Siewniki wykorzystują pneumatyczny aparat wysiewający, który odpowiada za precyzyjne pobieranie i prowadzenie nasion do gleby. Nacisk sekcji może dochodzić do około 300 kg, co poprawia jakość pracy przy większych prędkościach.

Czym charakteryzuje się siewnik do kukurydzy? Na co należy zwrócić uwage?
Stabilna sekcja wysiewająca w siewniku Horsch Maestro, wyposażona w redlice talerzowe oraz koła kopiujące i dociskowe, zapewnia utrzymanie zadanej głębokości siewu nawet w trudniejszych warunkach glebowych.Fot. Firmowe

Szwedzki Väderstad

Firma Väderstad jest jednym z liderów technologii szybkiego siewu punktowego. Jej najbardziej znanym produktem jest seria siewników Tempo, która zrewolucjonizowała podejście do prędkości pracy maszyn tego typu. Siewniki Tempo zaprojektowano tak, aby utrzymać bardzo wysoką precyzję wysiewu nawet przy prędkościach znacznie przekraczających standardowe wartości. W wielu gospodarstwach maszyny te pracują z prędkością 10–17 km/h, czyli nawet dwukrotnie szybciej niż tradycyjne siewniki punktowe.

Czym charakteryzuje się siewnik do kukurydzy? Na co należy zwrócić uwage?

Sekretem tej technologii jest aparat wysiewający Gilstring Seed Meter, który kontroluje ruch nasiona od momentu pobrania z komory aż do jego umieszczenia w glebie. Dzięki temu wibracje maszyny czy nierówności terenu nie wpływają znacząco na dokładność wysiewu. Niektóre modele mogą posiadać nawet 24 sekcje wysiewające, a duże zbiorniki nawozowe pozwalają na aplikację nawozu z dużą wydajnością podczas jednego przejazdu. Siewniki te często wyposażone są w elektryczny napęd sekcji wysiewających oraz systemy automatycznego wyłączania rzędów, co znacznie ogranicza nakładki na klinach i uwrociach pola.

Francuski Kuhn

Firma Kuhn należy do grona największych producentów maszyn rolniczych na świecie i od wielu lat rozwija technologię siewu punktowego. W ofercie ma pneumatyczne siewniki punktowe przeznaczone do wysiewu kukurydzy oraz innych roślin szerokorzędowych, takich jak słonecznik czy buraki cukrowe.

Najbardziej znaną serią siewników do kukurydzy jest Maxima, która obejmuje wiele modeli o różnej liczbie sekcji wysiewających. Maszyny te dostępne są w konfiguracjach od 6 do 12 rzędów. Siewniki tej serii wykorzystują pneumatyczny aparat wysiewający, który umożliwia bardzo dokładne pobieranie pojedynczych nasion i ich równomierne rozmieszczenie w rzędzie. Stabilna sekcja wysiewająca zapewnia utrzymanie stałej głębokości siewu, a nacisk sekcji może dochodzić do około 180 kg, co poprawia pracę maszyny w trudniejszych warunkach glebowych.

Dużą zaletą siewników Kuhn jest także prosta i szybka regulacja parametrów pracy. Ustawienie głębokości siewu, nacisku sekcji czy położenia kół kopiujących może być wykonane bez użycia narzędzi, co znacząco ułatwia przygotowanie maszyny do pracy. Siewniki do kukurydzy firmy Kuhn cenione są za solidną konstrukcję, wysoką precyzję wysiewu oraz dużą uniwersalność zastosowania. Dzięki różnym konfiguracjom ram i wyposażenia maszyny te mogą być dopasowane zarówno do średnich gospodarstw rodzinnych, jak i do dużych gospodarstw.

Punktowy Monosem

Jedną z najbardziej znanych serii siewników jest NG Plus, która wyposażona jest w talerzowe sekcje wysiewające zapewniające stabilną pracę oraz równomierne utrzymanie głębokości siewu. Konstrukcja sekcji wysiewającej dobrze kopiuje nierówności terenu, co sprzyja równomiernym wschodom roślin.

Nowocześniejszym rozwiązaniem są siewniki wyposażone w system Monoshox, który wykorzystuje amortyzator oraz sprężyny stabilizujące pracę sekcji wysiewającej. Dzięki temu maszyna zachowuje stabilność nawet przy wyższych prędkościach roboczych i utrzymuje dokładną głębokość wysiewu.

Czym charakteryzuje się siewnik do kukurydzy? Na co należy zwrócić uwage?
Francuska firma Monosem od wielu lat specjalizuje się w produkcji siewników punktowych i jest uznawana za jednego z najbardziej doświadczonych producentów maszyn do precyzyjnego siewu roślin szerokorzędowych. Fot. Firmowe

W ofercie producenta znajduje się także nowoczesna generacja siewników ValoTerra, wyposażona w elektryczny napęd sekcji wysiewających oraz systemy rolnictwa precyzyjnego, takie jak sterowanie sekcjami, zmienna norma wysiewu czy integracja z systemami GPS. Dzięki dopracowanej konstrukcji sekcji wysiewających oraz wysokiej precyzji pracy siewniki tej marki od wielu lat uznawane są za jedne z najbardziej dokładnych maszyn do siewu kukurydzy dostępnych na rynku.

Siewniki Özdöken

Wśród producentów oferujących siewniki punktowe do kukurydzy warto wymienić również turecką firmę Özdöken, która od wielu lat specjalizuje się w produkcji maszyn do siewu. Maszyny tej marki wykorzystują pneumatyczny system dozowania nasion, który pozwala na precyzyjne pobieranie pojedynczych ziaren z komory nasiennej i ich równomierne rozmieszczenie w rzędzie. Sekcje wysiewające wyposażone są najczęściej w redlice talerzowe oraz koła dociskowe, które odpowiadają za utrzymanie odpowiedniej głębokości siewu oraz właściwe przykrycie nasion glebą.

Czym charakteryzuje się siewnik do kukurydzy? Na co należy zwrócić uwage?
Siewniki firmy Özdöken charakteryzują się prostą konstrukcją, solidnym wykonaniem oraz korzystnym stosunkiem ceny do możliwości technicznych. Fot. Firmowe

Siewniki mogą być wyposażone w zbiorniki nawozowe oraz redlice umieszczające nawóz w pobliżu wysiewanych nasion, co sprzyja szybkiemu wzrostowi roślin w początkowej fazie rozwoju. Charakteryzują się prostą konstrukcją, solidnym wykonaniem oraz korzystnym stosunkiem ceny do możliwości technicznych. Dzięki temu stanowią atrakcyjne rozwiązanie dla gospodarstw poszukujących funkcjonalnych i ekonomicznych maszyn do precyzyjnego siewu kukurydzy.

Polski producent Agro-Masz 

W odróżnieniu od marek takich jak Väderstad czy Monosem, firma Agro-Masz jest polskim producentem maszyn rolniczych, który oferuje przede wszystkim punktowe siewniki do kukurydzy o konstrukcji mechanicznej i pneumatycznej, łącząc prostotę budowy z solidnością wykonania.

Jednym z reprezentatywnych modeli tej marki jest siewnik punktowy Falcon 6T, przeznaczony do precyzyjnego wysiewu kukurydzy i innych roślin szerokorzędowych. Maszyna ta posiada 6 sekcji wysiewających o regulowanym rozstawie rzędów (najczęściej około 45–80 cm), co daje dobrą elastyczność przy planowaniu obsady roślin. Siewnik Falcon wykorzystuje napęd mechaniczny z przekładnią, a system podciśnienia zapewnia stabilne pobieranie nasion z komór i ich równomierne rozmieszczenie w glebie. Standardowe wyposażenie obejmuje redlice talerzowe o średnicy ok. 390 mm oraz koła kopiujące i dociskowe poprawiające utrzymanie stałej głębokości siewu.

Siewniki Agro-Masz wyróżniają się trwałą konstrukcją oraz praktycznymi rozwiązaniami technicznymi, które sprawdzają się w codziennej pracy polowej bez konieczności stosowania skomplikowanej elektroniki. To czyni je atrakcyjną propozycją dla gospodarstw poszukujących prostych, solidnych i bardziej ekonomicznych maszyn do siewu kukurydzy.

Siewniki Elvorti

Wśród producentów oferujących siewniki punktowe do kukurydzy znajduje się również ukraińska firma Elvorti, która posiada długą tradycję produkcji maszyn rolniczych. W ofercie firmy znajdują się pneumatyczne siewniki punktowe przeznaczone do siewu kukurydzy, słonecznika oraz roślin strączkowych.

Jedną z popularnych serii są siewniki Vesta, dostępne najczęściej w wersjach 6- i 8-rzędowych. Maszyny te umożliwiają jednoczesny wysiew nasion oraz podsiew nawozu w oddzielnych rzędach, co poprawia warunki wzrostu roślin w początkowej fazie rozwoju. Siewniki tej marki wykorzystują pneumatyczny system dozowania nasion. Sekcje wysiewające wyposażone są w redlice umożliwiające stabilne prowadzenie maszyny w glebie oraz w koła dociskowe zapewniające właściwe przykrycie nasion.

Siewniki firmy Elvorti charakteryzują się stosunkowo prostą konstrukcją, dobrą trwałością oraz przystępną ceną w porównaniu z najbardziej zaawansowanymi konstrukcjami zachodnich producentów. Dzięki temu są często wybierane przez gospodarstwa poszukujące ekonomicznych maszyn do precyzyjnego siewu kukurydzy.

Siewnik do kukurydzy w trosce o dobro plantacji

Precyzyjny siew kukurydzy jest jednym z kluczowych elementów technologii produkcji tej rośliny. Nowoczesne siewniki punktowe pneumatyczne pozwalają na bardzo dokładne rozmieszczenie nasion w rzędzie, utrzymanie stabilnej głębokości siewu oraz pracę z wysoką wydajnością. Rozwój technologii, takich jak napęd elektryczny sekcji wysiewających, automatyczne wyłączanie rzędów czy zmienna norma wysiewu, sprawia, że siew kukurydzy staje się coraz bardziej precyzyjny i efektywny. Dzięki szerokiej ofercie producentów rolnicy mogą dziś dobrać maszynę idealnie dopasowaną do wielkości gospodarstwa, systemu uprawy oraz oczekiwanego poziomu technologicznego. Dzięki temu siew kukurydzy może być wykonywany z najwyższą dokładnością, co przekłada się bezpośrednio na wyrównane wschody i wysoki potencjał plonowania plantacji.

Czy zastosowany azot działa efektywnie? Profesor Szczepaniak odpowiada

0
azot rzepak Profesor Szczepaniak
Fot. M. Piśny

14 kwietnia 2026 roku w Knybawie koło Tczewa odbyła się kolejna edycja Akademii Rzepaku – wydarzenia organizowanego przez Rapool Polska, które jak co roku przyciąga producentów rolnych, doradców i specjalistów z całej Polski. Jednym z prelegentów był prof. dr hab. Witold Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, który przybliżył uczestnikom zagadnienie dotyczące efektywności wykorzystania azotu w obecnym sezonie.

Dlaczego rzepak nie pobiera azotu?

azot rzepak Profesor Szczepaniak
Pęd główny rzepaku rozpoczął wzrost wydłużeniowy. fot. M.Piśny

– Susza ogranicza pobieranie azotu przez rzepak ozimy – wyjaśnia profesor Witold Szczepaniak.

Nawozy w tym sezonie nie działają tak skutecznie jak w poprzednich latach. Wynika to z kluczowej zależności: roślina nie „żywi się” składnikami pokarmowymi, lecz pobiera je wyłącznie w formie rozpuszczonej wraz z wodą, dlatego efektywność nawożenia azotowego jest bezpośrednio uzależniona od wilgotności gleby.

Po aplikacji nawozów azot musi najpierw ulec rozpuszczeniu, a następnie przemieścić się w głąb profilu glebowego, gdzie znajduje się aktywna strefa korzeniowa.

W nawozach mineralnych występują dwie główne formy azotu – amonowa oraz azotanowa. Szczególnie ta druga jest bardziej mobilna i podatna na przemieszczanie się w glebie.

Niska efektywność nawozów – dlaczego?

Jak podkreślał profesor Szczepaniak, warunki pogodowe wiosną 2026 roku znacząco ograniczają wykorzystanie zastosowanego azotu. Choć nawozy wysiane na początku marca mogły się jeszcze rozpuścić dzięki zgromadzonej zimą wilgoci, to ich dalsze przemieszczanie w głąb gleby zostało zahamowane przez niedobór opadów.

Ile wody potrzeba do przemieszczenia azotu?

Na glebach lekkich przyjmuje się, że około 3 mm deszczu pozwala przemieścić azot azotanowy o 1 cm w głąb gleby. Z kolei na glebach cięższych, takich jak te w rejonie Knybawy, potrzeba już 4–5 mm opadu, aby uzyskać ten sam efekt. W praktyce oznacza to, że przy ograniczonych opadach azot pozostaje w wierzchniej warstwie gleby – najczęściej na głębokości zaledwie kilku centymetrów.

Azot w glebie, ale poza zasięgiem

Z punktu widzenia rośliny taka sytuacja jest niekorzystna. Optymalnie składniki pokarmowe powinny znajdować się w warstwie uprawnej, czyli na głębokości kilkunastu do nawet 20–30 cm. To właśnie tam rozwija się najintensywniej system korzeniowy, który odpowiada za efektywne pobieranie składników.

W obecnych warunkach azot zgromadzony jest zbyt płytko, przez co jego dostępność dla rzepaku i zbóż ozimych jest ograniczona. Dodatkowo niewielkie, sporadyczne opady – notowane zarówno w marcu, jak i w pierwszej połowie kwietnia – nie są w stanie zapewnić odpowiedniego przemieszczenia składnika w głąb gleby.

Azot musi być pobrany do momentu kwitnienia

Profesor Szczepaniak podkreślił również, jak istotny jest pobranie azotu przez rzepaku. Roślina powinna pobrać co najmniej 70%, a najlepiej ponad 80% całkowitego zapotrzebowania na ten składnik jeszcze przed rozpoczęciem kwitnienia.

W obecnym sezonie osiągnięcie tego poziomu może być poważnie utrudnione. Jeśli w najbliższym czasie nie pojawią się znaczące opady, nawozy zastosowane wiosną mogą nie zostać wykorzystane w odpowiednim momencie, co bezpośrednio przełoży się na potencjał plonowania.

Wszystko zależy od opadów

Na ten moment plantacje rzepaku w wielu regionach Polski funkcjonują w warunkach ograniczonej dostępności jednego z najważniejszych składników pokarmowych, co stawia przed rolnikami poważne wyzwania w dalszym prowadzeniu uprawy.

Sytuacja wciąż może się zmienić – kluczowe będą najbliższe tygodnie i ewentualne opady. Deszcz w odpowiedniej ilości może jeszcze poprawić dostępność azotu i umożliwić roślinom jego efektywne pobranie.

Rynek wołowiny: Nowe zasady eksportu do Japonii stają się faktem

0
Rynek wołowiny: Nowe zasady eksportu do Japonii stają się faktem

Rynek wołowiny: Wizyta polskiej delegacji w Tokio pod przewodnictwem premiera Donalda Tuska przyniosła przełom, na który branża mięsna czekała od lat. Minister rolnictwa Stefan Krajewski potwierdził: Japonia szerzej otwiera granice dla polskiej wołowiny i przetworzonego drobiu. To strategiczny ruch w momencie, gdy europejski rynek drży przed finalizacją umowy z krajami Mercosur.

Czytaj również: Rynek wołowiny: Azjatycka misja szansą na przeciwwagę dla zagrożeń z Mercosur

Rynek wołowiny: Koniec ery ograniczeń wiekowych

Najważniejszą zmianą, która weszła w życie 14 kwietnia 2026 roku, jest zniesienie limitu wiekowego dla bydła, z którego pochodzi eksportowana wołowina. Do tej pory restrykcje sanitarne istotnie zawężały ofertę polskich eksporterów.

„To historyczny dzień. Zniesienie limitu wiekowego oraz możliwość eksportu przetworzonych produktów wołowych to potężny impuls dla naszych zakładów” – podkreślił minister Krajewski po spotkaniu z japońskimi resortami rolnictwa oraz zdrowia.

Dlaczego to „gamechanger” dla rolników?

Otwarcie rynku na produkty przetworzone oznacza, że polskie firmy nie muszą ograniczać się jedynie do wysyłki mrożonych ćwierci. Pozwala to na:

  • Budowanie wyższej marży: Eksport gotowych produktów jest znacznie bardziej opłacalny niż sprzedaż surowca.
  • Stabilizację cen w kraju: Nowy, chłonny rynek premium (Japonia to jeden z najbogatszych konsumentów na świecie) pozwala zdjąć nadwyżkę towaru z rynku wewnętrznego.
  • Konkurencję jakością, nie ceną: Polska wołowina ma szansę powalczyć o japońskiego klienta jakością, co jest kluczowe w obliczu zalewu taniego mięsa z Ameryki Południowej.

Drób i borówki – co dalej?

Japonia zatwierdziła również pierwszy polski zakład do eksportu przetworzonych produktów drobiowych. Resort rolnictwa lobbuje już za kolejnymi certyfikacjami. Na liście „do załatwienia” pozostają jeszcze:

  1. Pełne uznanie regionalizacji w zakresie grypy ptaków i ASF (kluczowe dla bezpieczeństwa dostaw).
  2. Dostęp do rynku dla polskiej borówki.
  3. Współpraca technologiczna w ramach podpisanego właśnie Memorandum.

Eksportowy rekord i cienie na horyzoncie

Polska żywność stała się globalną marką – w 2025 roku wartość eksportu osiągnęła astronomiczne 58 mld euro. Choć rynek japoński odpowiadał w ubiegłym roku za „zaledwie” 80,6 mln euro, nowe przepisy mogą te liczby szybko zwielokrotnić.

Ekspansja na Wschód to nie tylko sukces wizerunkowy, ale konieczność. W obliczu rosnącej presji ze strony globalnych graczy i niepewnej sytuacji na rynkach surowcowych, dywersyfikacja kierunków zbytu to jedyna droga do zabezpieczenia interesów polskich producentów rolnych.


Co sądzicie o tym otwarciu? Czy Japonia stanie się kluczowym odbiorcą polskiego steka? Czekamy na Wasze komentarze!

Źródło informacji: MRiRW

Inflacja w marcu 2026 r. – Raport rynkowy Agro Profil

0
Inflacja w marcu 2026

Inflacja w marcu 2026 r. potwierdziła gwałtowne odbicie cen, osiągając poziom 3,0% r/r. Dane GUS są zbieżne ze wstępnym odczytem i wskazują na najwyższy poziom wskaźnika od 8 miesięcy (ostatni raz tak wysoko było w lipcu 2025 r.). Dynamika jest uderzająca – w ciągu zaledwie jednego miesiąca wskaźnik skoczył z 2,1% do 3,0%, co definitywnie kończy okres stabilizacji w okolicach celu inflacyjnego.

Inflacja w marcu: Rozdźwięk między polem a półką sklepową

Dane obnażają mechanizm, w którym producenci rolni znaleźli się w imadle rosnących kosztów i niskich cen towarów rolnych. Podczas gdy ogólny wskaźnik CPI mocno przyspieszył, sytuacja na bramie gospodarstwa pozostaje dramatyczna.

📈 Produkty drożejące – Gdzie widać presję? (03.2025 = 100%)

Wyjątek stanowią hodowcy bydła wołowego oraz drobiu, choć ich marginesy są błyskawicznie konsumowane przez drożejące media.

  • Mięso wołowe i cielęce: wzrost o 19,3% r/r (0,0% m/m).
  • Wyroby kakaowe: wzrost o 14,6% r/r (-0,1% m/m) – surowiec na giełdach notuje minima, a ceny w sklepach pozostają na szczytach.
  • Kawa: wzrost o 10,0% r/r (-0,2% m/m) – jaskrawy przykład sztywnych i rekordowych marż sieci handlowych.
  • Jaja: wzrost o 9,6% r/r (+1,5% m/m).
  • Woda mineralna: wzrost o 4,0% r/r (+0,9% m/m) – tu widać wpływ wyłącznie kosztów logistyki i pracy.
  • Mięso drobiowe: wzrost o 2,3% r/r (+1,1% m/m).
  • Pieczywo: wzrost o 2,0% r/r (+0,4% m/m).

Czytaj również: Cena kakao najniżej od 3 lat, a w Polsce czekolada rekordowo droga. Analiza paradoksu i pułapki „2+1”

📉 Produkty taniejące – Kryzys nadpodaży (03.2025 = 100%)

Sektory upraw polowych i mleczarstwa notują głębokie spadki roczne, co przy drożejącym transporcie stawia producentów pod ścianą.

  • Ziemniaki: spadek o 25,0% r/r (+3,2% m/m) – ogromne zapasy w Europie; wzrost miesięczny to tylko sezonowość.
  • Masło i tłuszcze mleczne: spadek o 21,9% r/r (-2,9% m/m).
  • Oleje roślinne: spadek o 9,9% r/r (-6,9% m/m).
  • Mleko surowe pełne: spadek o 3,4% r/r (-2,0% m/m).
  • Zboża: spadek o 1,6% r/r (+0,3% m/m).

Czytaj również: Ceny ziemniaków poniżej zera! Holenderscy rolnicy płacą za utylizację nadwyżek


Analiza Agro Profil: Pułapka kosztów i marż

Inflacja w marcu potwierdza niebezpieczny trend: koszty logistyki, paliw i energii są błyskawicznie przerzucane na konsumentów (skok transportu o 8,2% m/m!), podczas gdy rolnicy rzadko stają się beneficjentami tych podwyżek w wyższych cenach płodów rolnych.

Szczególnie razi sytuacja na rynku kawy i kakao – mimo wieloletnich minimów cenowych tych surowców na giełdach światowych, sieci handlowe utrzymują ceny detaliczne na rekordowych poziomach, korzystając z wysokich marż.

Wnioski dla producenta

Sytuacja rolników jest definiowana przez „nożyce cenowe”. Inflacja w marcu uderzyła w rentowność gospodarstw poprzez:

  1. Szok transportowy: skok o 8,2% m/m podraża każdy etap produkcji.
  2. Koszty usług i pracy: wzrost o 5,0% r/r zwiększa obciążenia stałe.
  3. Niskie ceny surowców: nadpodaż ziemniaków i zbóż uniemożliwia rekompensatę kosztów wyższymi cenami zbytu.

W obecnej sytuacji jedynie hodowcy drobiu i bydła wołowego utrzymują dodatnią dynamikę cen, choć powrót inflacji do poziomu 3,0% zapowiada dalszą presję na koszty energii i usług, co dotknie każdą gałąź rolnictwa.

Źródło danych: GUS

Kiedy druga dawka azotu w pszenicy? Kluczowy moment dla plonu

0

W uprawie zbóż ozimych bardzo ważny jest termin stosowania nawozów azotowych, gdyż na każdym etapie wzrostu i rozwoju roślin azot spełnia określone funkcje plonotwórcze.

Kiedy druga dawka azotu w pszenicy daje najlepszy efekt?

Pierwsze objawy niedoboru azotu można zaobserwować już w fazie krzewienia. Dotyczą one jasnozielonego zabarwienia liści, małej ich powierzchni i słabego rozkrzewienia. W kolejnej fazie – strzelania w źdźbło – zachodzi intensywna akumulacja azotu w częściach nadziemnych.

Wysoko plonująca pszenica od fazy drugiego kolanka (BBCH 32) do początku kłoszenia może pobrać 80–100 kg azotu na ha, dlatego już na początku tej fazy musi być w glebie wystarczająca ilość azotu mineralnego. W przeciwnym razie pojawiają się utajone lub wizualne symptomy niedoboru składnika, które mają charakter wielowymiarowy.

Objawy niedoboru azotu – kiedy reagować natychmiast?

Oprócz charakterystycznych objawów chlorozy (jasnozielonych liści), możemy zaobserwować także silne zahamowanie tempa wzrostu roślin oraz przerzedzenie łanów wynikające z silnej redukcji liczby źdźbeł kłosonośnych. Niedobór azotu w tej fazie ujemnie wpływa ponadto na liczbę zawiązków kłosków w kłosie (tzw. liczby pięterek), a także liczbę płodnych kwiatków (czyli potencjalnie zawiązanych ziarniaków).

Z kolei nadmiar azotu w glebie na początku strzelania w źdźbło przyczynia się do pozostawienia zbyt dużej liczby słabych źdźbeł, które ostatecznie będą i tak obumierać lub wytworzą niewielki plon ziarna.

Ponadto, nadmiar azotu zwiększa ryzyko wylegania roślin, infekcji i rozwoju chorób grzybowych, a także opóźnia rozwój i dojrzewanie roślin, czego skutkiem jest obniżony poziom plonowania. Stąd konieczność precyzyjnego ustalenia dawki całkowitej azotu oraz jej podziału.

druga dawka azotu w pszenicy
Objawy niedoboru azotu na początku kwitnienia pszenicy ozimej odmiany Arkadia. Zakład Doświadczalno-Dydaktyczny Uprawy Roli i Roślin Gorzyń (2017).

Terminy stosowania i wielkość drugiej dawki azotu

System 2 dawek cząstkowych zalecany jest w uprawie jęczmienia, żyta ozimego oraz w uprawie pszenicy i pszenżyta ozimego na cele paszowe lub bioetanol.

Podział dawki azotu na 2 części jest także celowy na obszarach z cyklicznymi suszami, niezależnie od gatunku zboża i celu uprawy. Na obszarach tych bowiem prawdopodobieństwo wykorzystania azotu z nawozów w trzeciej dawce jest niewielkie. W systemie 2 dawek cząstkowych druga dawka azotu jest jednocześnie ostatnią.

Termin jej stosowania, w zależności od gatunku zboża i kondycji roślin, mieści się najczęściej w okresie od strzelania w źdźbło (BBCH 32–37) do końca fazy wzrostu kłosa w pochwie liściowej (BBCH 49). Jej głównym celem jest zapewnienie roślinom wystarczającej ilości azotu (uzupełnienie lub pełne pokrycie potrzeb pokarmowych), aby zminimalizować redukcję pędów kłosonośnych, kłosków i kwiatków, a także zwiększyć płodność kwiatków. Można ją wyliczyć, odejmując od całkowitych potrzeb pokarmowych ilość azotu w glebie oraz planowanego (lub już zastosowanego) azotu w dawce startowej.

Terminy stosowania (wg skali BBCH) oraz orientacyjna wielkość drugiej dawki azotu w zbożach ozimych (wg W. Grzebisza 2011).

druga dawka azotu w pszenicy

Ile azotu w drugiej dawce pszenicy? Praktyczne wyliczenia

Druga dawka azotu stanowi najczęściej 30–40% całkowitego zapotrzebowania na azot w nawozach. Należy pamiętać o tym, że przed zastosowaniem drugiej dawki należy skontrolować stan plantacji w celu korekty terminu stosowania nawozów i/lub wielkości dawki.

W tym celu analizie podlega:

  • zagęszczenie łanu,
  • stan odżywienia roślin, np. analiza zawartości azotu.

W stanowiskach ubogich w azot mineralny, z objawami niedoboru azotu u roślin bądź na plantacjach z opóźnionym siewem drugą dawkę należy zastosować jak najwcześniej, już na początku strzelania w źdźbło (BBCH 30).

Wyznacznikiem wczesnego terminu siewu azotu może być niedostateczna liczba źdźbeł na 1 m2. Przykładowo dla żyta ozimego wynosi ona mniej niż 500 silnych źdźbeł z mniej niż 4 liśćmi. Natomiast na plantacjach żyta dobrze rozkrzewionych optymalny termin to stadium BBCH 31–32. Opóźnianie terminu nawożenia może spowodować nadmierną wybujałość łanu i ryzyko wylegania roślin. W odniesieniu do jęczmienia ozimego na suchych stanowiskach lepiej zastosować azot również wcześniej, w jednej dawce. Natomiast w warunkach dobrego zaopatrzenia w wodę azot można zastosować w 2 terminach: w stadium BBCH 30–31 oraz BBCH 49–51.

2 czy 3 dawki azotu w pszenicy – co się bardziej opłaca?

Stosowanie 3 dawek cząstkowych azotu zalecane jest w uprawie pszenicy na cele konsumpcyjne. Celem drugiej dawki (tzw. dawki korekcyjnej) w tym systemie nie jest pełne zaopatrzenie roślin w azot, lecz efektywna kontrola formowania elementów struktury plonu.

Drugą dawkę azotu stosuje się od końca krzewienia (BBCH 27–29) do drugiego kolanka (BBCH 32). Różnice w rozwoju między odmianami pszenicy mogą wynosić nawet 2 tygodnie. Stąd w ustalaniu optymalnego terminu nawożenia należy kierować się stanem plantacji, przebiegiem pogody i oczywiście – fazą rozwoju.

W przeciętnych warunkach w łanach dobrze rozkrzewionych drugą dawkę azotu można podać w stadium BBCH 31 (pierwsze kolanko). Po tym stadium zaznacza się dominacja źdźbeł głównych (silnych), natomiast słabe boczne pędy podlegają redukcji.

Sygnałem początkowym tego procesu mogą być pierwsze objawy niedoboru azotu na słabych źdźbłach. Jeśli rośliny nie wykazują takich objawów, to nie należy podawać zbyt wysokiej drugiej dawki nawozowej, by ich dalej nie utrzymywać. Oznacza to także, iż w łanach dobrze rozkrzewionych, a jednocześnie niewykazujących objawów niedoboru azotu na słabych źdźbłach, nawożenie azotem można opóźnić do stadium BBCH 32. Tym samym zapobiegamy dalszemu rozkrzewieniu i nadmiernemu zagęszczeniu łanu (dla pszenicy na glebie lekkiej wartość krytyczna to ponad 1000–1100 źdźbeł na 1 m2).

Dalsze przesuwanie terminu zabiegu nie ma już sensu, gdyż opóźnia proces redukcji źdźbeł słabych. Ponadto, zboża wchodzą już w fazę intensywnego pobierania azotu, a także w okres potencjalnych suszy utrudniających pobieranie azotu z gleby. W odniesieniu natomiast do łanów rzadkich bądź roślin uprawianych na glebach ubogich w azot i/lub w warunkach niesprzyjających pobieraniu azotu drugą dawkę należy zastosować wcześniej, tj. jeszcze pod koniec fazy krzewienia (BBCH 27–29).

W przeciętnych warunkach glebowych w łanach dobrze rozkrzewionych wielkość pierwszej dawki azotu stanowi ok. 50%, drugiej – 30%, a trzeciej 20% pełnego zapotrzebowania roślin na azot w nawozach. Drugą dawkę azotu można bardziej precyzyjnie ustalić, wykorzystując dane dotyczące potencjalnego plonowania, zawartości azotu mineralnego w glebie i oczekiwanej akumulacji azotu w ziarnie z trzeciej dawki (5–8 kg N/tonę ziarna, w zależności od poziomu plonowania). Stosując tę metodę, trzeba pamiętać o wyliczeniu najpierw trzeciej dawki, a następnie drugiej.

Obliczonych dawek nie można traktować sztywno i w razie potrzeby część azotu z dawki trzeciej przesunąć do dawki drugiej lub zwiększyć całkowitą ilość zastosowanego azotu, np. w zależności od przewidywanej pogody. Pierwszy dozwolony termin nawożenia zbóż ozimych azotem ograniczony jest prawnie w Rozporządzeniu Rady Ministrów dotyczącego „Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu”.

druga dawka azotu
Plantacja pszenicy ozimej dobrze rozwiniętej wznawiająca wegetację na początku lutego 2020 r. Okolice Stęszewa w Wielkopolsce.

Terminy i plonotwórczy cel nawożenia azotem w pszenicy ozimej

Faza rozwoju/stadium (skala BBCH)Funkcje plonotwórcze azotu
Krzewienie (21–29)Przyspieszenie krzewienia, zwiększenia liczby zawiązanych kłosów, formowanie zawiązków kłosków w pędach
Koniec krzewienia/początek strzelania w źdźbło (29/31)Obniżenie szybkości redukcji pędów kłosonośnych i stymulacja tworzenia kłosków
Pełnia strzelania w źdźbło (32–37)Zmniejszenie tempa redukcji kłosków w kłosie, zmniejszenie redukcji
kwiatków w kłosku
Stadium języczka liściowego/otwarcia pochwy liściowej (39/49)Regulacja liczby płodnych kwiatków w kłosku, wzrost masy ziarniaków
Kłoszenie (50–59)Wzrost masy ziarniaków i zawartości białka w ziarnie

Jak dobrać nawóz na drugą dawkę azotu?

Zboża ozime nie mają szczególnych wymagań względem formy azotu w nawozach. Niemniej poprzez dobór odpowiedniego nawozu możemy kontrolować stan rozkrzewienia i szybkość wzrostu roślin. Azot w formie saletrzanej (np. z saletry amonowej) jest relatywnie szybko pobierany i przemieszczany do części nadziemnych roślin, co ma szczególnie duże znaczenie w fazie krzewienia i na początku strzelania w źdźbło.

Nawozy zawierające azot w formie amidowej i amonowej bardzo dobrze sprawdzą się w gęstych łanach, gdyż nie będą utrzymywać nadmiernej liczby pędów. Nawozy te również w mniejszym stopniu zwiększają ryzyko wylegania zbóż niż azot w formie saletrzanej. Ich wykorzystanie może jednak ograniczyć nieodpowiednie pH gleby i susza. W okresie stosowania drugiej dawki azotu należy zwrócić ponadto uwagę na potencjalne uszkodzenia liści (np. stosując RSM).