Strona główna Blog Strona 39

Kiedy druga dawka azotu w pszenicy? Kluczowy moment dla plonu

0

W uprawie zbóż ozimych bardzo ważny jest termin stosowania nawozów azotowych, gdyż na każdym etapie wzrostu i rozwoju roślin azot spełnia określone funkcje plonotwórcze.

Kiedy druga dawka azotu w pszenicy daje najlepszy efekt?

Pierwsze objawy niedoboru azotu można zaobserwować już w fazie krzewienia. Dotyczą one jasnozielonego zabarwienia liści, małej ich powierzchni i słabego rozkrzewienia. W kolejnej fazie – strzelania w źdźbło – zachodzi intensywna akumulacja azotu w częściach nadziemnych.

Wysoko plonująca pszenica od fazy drugiego kolanka (BBCH 32) do początku kłoszenia może pobrać 80–100 kg azotu na ha, dlatego już na początku tej fazy musi być w glebie wystarczająca ilość azotu mineralnego. W przeciwnym razie pojawiają się utajone lub wizualne symptomy niedoboru składnika, które mają charakter wielowymiarowy.

Objawy niedoboru azotu – kiedy reagować natychmiast?

Oprócz charakterystycznych objawów chlorozy (jasnozielonych liści), możemy zaobserwować także silne zahamowanie tempa wzrostu roślin oraz przerzedzenie łanów wynikające z silnej redukcji liczby źdźbeł kłosonośnych. Niedobór azotu w tej fazie ujemnie wpływa ponadto na liczbę zawiązków kłosków w kłosie (tzw. liczby pięterek), a także liczbę płodnych kwiatków (czyli potencjalnie zawiązanych ziarniaków).

Z kolei nadmiar azotu w glebie na początku strzelania w źdźbło przyczynia się do pozostawienia zbyt dużej liczby słabych źdźbeł, które ostatecznie będą i tak obumierać lub wytworzą niewielki plon ziarna.

Ponadto, nadmiar azotu zwiększa ryzyko wylegania roślin, infekcji i rozwoju chorób grzybowych, a także opóźnia rozwój i dojrzewanie roślin, czego skutkiem jest obniżony poziom plonowania. Stąd konieczność precyzyjnego ustalenia dawki całkowitej azotu oraz jej podziału.

druga dawka azotu w pszenicy
Objawy niedoboru azotu na początku kwitnienia pszenicy ozimej odmiany Arkadia. Zakład Doświadczalno-Dydaktyczny Uprawy Roli i Roślin Gorzyń (2017).

Terminy stosowania i wielkość drugiej dawki azotu

System 2 dawek cząstkowych zalecany jest w uprawie jęczmienia, żyta ozimego oraz w uprawie pszenicy i pszenżyta ozimego na cele paszowe lub bioetanol.

Podział dawki azotu na 2 części jest także celowy na obszarach z cyklicznymi suszami, niezależnie od gatunku zboża i celu uprawy. Na obszarach tych bowiem prawdopodobieństwo wykorzystania azotu z nawozów w trzeciej dawce jest niewielkie. W systemie 2 dawek cząstkowych druga dawka azotu jest jednocześnie ostatnią.

Termin jej stosowania, w zależności od gatunku zboża i kondycji roślin, mieści się najczęściej w okresie od strzelania w źdźbło (BBCH 32–37) do końca fazy wzrostu kłosa w pochwie liściowej (BBCH 49). Jej głównym celem jest zapewnienie roślinom wystarczającej ilości azotu (uzupełnienie lub pełne pokrycie potrzeb pokarmowych), aby zminimalizować redukcję pędów kłosonośnych, kłosków i kwiatków, a także zwiększyć płodność kwiatków. Można ją wyliczyć, odejmując od całkowitych potrzeb pokarmowych ilość azotu w glebie oraz planowanego (lub już zastosowanego) azotu w dawce startowej.

Terminy stosowania (wg skali BBCH) oraz orientacyjna wielkość drugiej dawki azotu w zbożach ozimych (wg W. Grzebisza 2011).

druga dawka azotu w pszenicy

Ile azotu w drugiej dawce pszenicy? Praktyczne wyliczenia

Druga dawka azotu stanowi najczęściej 30–40% całkowitego zapotrzebowania na azot w nawozach. Należy pamiętać o tym, że przed zastosowaniem drugiej dawki należy skontrolować stan plantacji w celu korekty terminu stosowania nawozów i/lub wielkości dawki.

W tym celu analizie podlega:

  • zagęszczenie łanu,
  • stan odżywienia roślin, np. analiza zawartości azotu.

W stanowiskach ubogich w azot mineralny, z objawami niedoboru azotu u roślin bądź na plantacjach z opóźnionym siewem drugą dawkę należy zastosować jak najwcześniej, już na początku strzelania w źdźbło (BBCH 30).

Wyznacznikiem wczesnego terminu siewu azotu może być niedostateczna liczba źdźbeł na 1 m2. Przykładowo dla żyta ozimego wynosi ona mniej niż 500 silnych źdźbeł z mniej niż 4 liśćmi. Natomiast na plantacjach żyta dobrze rozkrzewionych optymalny termin to stadium BBCH 31–32. Opóźnianie terminu nawożenia może spowodować nadmierną wybujałość łanu i ryzyko wylegania roślin. W odniesieniu do jęczmienia ozimego na suchych stanowiskach lepiej zastosować azot również wcześniej, w jednej dawce. Natomiast w warunkach dobrego zaopatrzenia w wodę azot można zastosować w 2 terminach: w stadium BBCH 30–31 oraz BBCH 49–51.

2 czy 3 dawki azotu w pszenicy – co się bardziej opłaca?

Stosowanie 3 dawek cząstkowych azotu zalecane jest w uprawie pszenicy na cele konsumpcyjne. Celem drugiej dawki (tzw. dawki korekcyjnej) w tym systemie nie jest pełne zaopatrzenie roślin w azot, lecz efektywna kontrola formowania elementów struktury plonu.

Drugą dawkę azotu stosuje się od końca krzewienia (BBCH 27–29) do drugiego kolanka (BBCH 32). Różnice w rozwoju między odmianami pszenicy mogą wynosić nawet 2 tygodnie. Stąd w ustalaniu optymalnego terminu nawożenia należy kierować się stanem plantacji, przebiegiem pogody i oczywiście – fazą rozwoju.

W przeciętnych warunkach w łanach dobrze rozkrzewionych drugą dawkę azotu można podać w stadium BBCH 31 (pierwsze kolanko). Po tym stadium zaznacza się dominacja źdźbeł głównych (silnych), natomiast słabe boczne pędy podlegają redukcji.

Sygnałem początkowym tego procesu mogą być pierwsze objawy niedoboru azotu na słabych źdźbłach. Jeśli rośliny nie wykazują takich objawów, to nie należy podawać zbyt wysokiej drugiej dawki nawozowej, by ich dalej nie utrzymywać. Oznacza to także, iż w łanach dobrze rozkrzewionych, a jednocześnie niewykazujących objawów niedoboru azotu na słabych źdźbłach, nawożenie azotem można opóźnić do stadium BBCH 32. Tym samym zapobiegamy dalszemu rozkrzewieniu i nadmiernemu zagęszczeniu łanu (dla pszenicy na glebie lekkiej wartość krytyczna to ponad 1000–1100 źdźbeł na 1 m2).

Dalsze przesuwanie terminu zabiegu nie ma już sensu, gdyż opóźnia proces redukcji źdźbeł słabych. Ponadto, zboża wchodzą już w fazę intensywnego pobierania azotu, a także w okres potencjalnych suszy utrudniających pobieranie azotu z gleby. W odniesieniu natomiast do łanów rzadkich bądź roślin uprawianych na glebach ubogich w azot i/lub w warunkach niesprzyjających pobieraniu azotu drugą dawkę należy zastosować wcześniej, tj. jeszcze pod koniec fazy krzewienia (BBCH 27–29).

W przeciętnych warunkach glebowych w łanach dobrze rozkrzewionych wielkość pierwszej dawki azotu stanowi ok. 50%, drugiej – 30%, a trzeciej 20% pełnego zapotrzebowania roślin na azot w nawozach. Drugą dawkę azotu można bardziej precyzyjnie ustalić, wykorzystując dane dotyczące potencjalnego plonowania, zawartości azotu mineralnego w glebie i oczekiwanej akumulacji azotu w ziarnie z trzeciej dawki (5–8 kg N/tonę ziarna, w zależności od poziomu plonowania). Stosując tę metodę, trzeba pamiętać o wyliczeniu najpierw trzeciej dawki, a następnie drugiej.

Obliczonych dawek nie można traktować sztywno i w razie potrzeby część azotu z dawki trzeciej przesunąć do dawki drugiej lub zwiększyć całkowitą ilość zastosowanego azotu, np. w zależności od przewidywanej pogody. Pierwszy dozwolony termin nawożenia zbóż ozimych azotem ograniczony jest prawnie w Rozporządzeniu Rady Ministrów dotyczącego „Programu działań mających na celu zmniejszenie zanieczyszczenia wód azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych oraz zapobieganie dalszemu zanieczyszczeniu”.

druga dawka azotu
Plantacja pszenicy ozimej dobrze rozwiniętej wznawiająca wegetację na początku lutego 2020 r. Okolice Stęszewa w Wielkopolsce.

Terminy i plonotwórczy cel nawożenia azotem w pszenicy ozimej

Faza rozwoju/stadium (skala BBCH)Funkcje plonotwórcze azotu
Krzewienie (21–29)Przyspieszenie krzewienia, zwiększenia liczby zawiązanych kłosów, formowanie zawiązków kłosków w pędach
Koniec krzewienia/początek strzelania w źdźbło (29/31)Obniżenie szybkości redukcji pędów kłosonośnych i stymulacja tworzenia kłosków
Pełnia strzelania w źdźbło (32–37)Zmniejszenie tempa redukcji kłosków w kłosie, zmniejszenie redukcji
kwiatków w kłosku
Stadium języczka liściowego/otwarcia pochwy liściowej (39/49)Regulacja liczby płodnych kwiatków w kłosku, wzrost masy ziarniaków
Kłoszenie (50–59)Wzrost masy ziarniaków i zawartości białka w ziarnie

Jak dobrać nawóz na drugą dawkę azotu?

Zboża ozime nie mają szczególnych wymagań względem formy azotu w nawozach. Niemniej poprzez dobór odpowiedniego nawozu możemy kontrolować stan rozkrzewienia i szybkość wzrostu roślin. Azot w formie saletrzanej (np. z saletry amonowej) jest relatywnie szybko pobierany i przemieszczany do części nadziemnych roślin, co ma szczególnie duże znaczenie w fazie krzewienia i na początku strzelania w źdźbło.

Nawozy zawierające azot w formie amidowej i amonowej bardzo dobrze sprawdzą się w gęstych łanach, gdyż nie będą utrzymywać nadmiernej liczby pędów. Nawozy te również w mniejszym stopniu zwiększają ryzyko wylegania zbóż niż azot w formie saletrzanej. Ich wykorzystanie może jednak ograniczyć nieodpowiednie pH gleby i susza. W okresie stosowania drugiej dawki azotu należy zwrócić ponadto uwagę na potencjalne uszkodzenia liści (np. stosując RSM).

Na jaki scenariusz przygotować się w ochronie kukurydzy?

0

2025 rok, rekordowy pod względem areału kukurydzy w Polsce, przyniósł plantatorom wiele problemów. Początki wegetacji były utrudnione, zbiory przedłużały się, a opłacalność produkcji była znacznie poniżej oczekiwań. Dodatkowo błędy, takie jak nieodpowiedni wybór FAO czy źle dobrane rozwiązania do odchwaszczania, przekładały się na zniżkę plonu. Zbliża się okres siewu kukurydzy i wykonywania zabiegów herbicydowych – warto więc przeanalizować ewentualne nietrafione decyzje i dobrze przygotować się do nowego sezonu.

Chociaż w 2025 roku areał kukurydzy w Polsce przekroczył 2 miliony hektarów, to produkcja nie była tak opłacalna, jak oczekiwali rolnicy. Przyczyniły się do tego komplikacje spowodowane przebiegiem pogody – trudny start, potem wysoka wilgotność dojrzewającej kukurydzy, przedłużające się zbiory i wysokie koszty suszenia ziarna. Nie bez znaczenia jest fakt, że plantatorzy dość często wybierali odmiany o niewłaściwym FAO, co również wpłynęło na spowolnienie procesu dojrzewania.

Wiosna to decydujący okres dla kukurydzy

Ubiegłoroczne trudności, jakie napotykali plantatorzy kukurydzy, sprawiły, że przed nowym sezonem pojawiają się liczne wątpliwości dotyczące prowadzenia i ochrony tej uprawy. Susza i niskie temperatury w okresie siewów, wschodów oraz początków wegetacji przysporzyły w tamtym roku wielu problemów. Herbicydy doglebowe okazały się mniej skuteczne z powodu niedoborów wody w glebie. Natomiast opóźnione na skutek panujących w pierwszej połowie maja chłodów zabiegi nalistne nie przynosiły oczekiwanej skuteczności ze względu na zaawansowane fazy rozwojowe chwastów. Jak wynika z relacji doradców terenowych, najlepsze efekty uzyskiwali ci plantatorzy, którzy zdecydowali się na rozwiązania sekwencyjne.

Czy tej wiosny powtórzy się podobny scenariusz jak w poprzednim roku? Po bardzo ciepłym, ale suchym marcu kwiecień przynosi właściwie typową dla tego okresu aurę, czyli dużą zmienność warunków pogodowych. Z prognoz wynika, że taka sytuacja utrzyma się przez kilka tygodni, w tym także na początku maja. Spodziewane są umiarkowane temperatury – przeplatane zarówno okresami ocieplenia, jak i chłodu, a nawet nocnych przymrozków. Prawdopodobnie opady, jakie mogą wystąpić w najbliższym czasie, będą miały niewielkie nasilenie, co nie poprawi sytuacji hydrologicznej.

Nie ma sensu przyspieszać siewów

W odniesieniu do kukurydzy umiarkowane warunki termiczne i spodziewane niedobory wody mogą ponownie przełożyć się na utrudniony start wegetacji. Jeżeli chodzi o siewy, można je rozpocząć dopiero, kiedy temperatura gruntu na głębokości ok. 8-10 cm osiąga przynajmniej 8, a najlepiej 10-12 stopni C. Jeżeli jest ona niższa, sprawia to, że wschody trwają nawet o dwa tygodnie dłużej niż standardowo. Na wielu polach w ubiegłym roku takie sytuacje nie należały do rzadkości. Żeby uniknąć tego problemu i prawidłowo określić termin siewu kukurydzy, warto pamiętać, że oprócz odpowiedniej temperatury gruntu przydatnym wskaźnikiem jest kwitnienie mniszka lekarskiego lub tarniny.

Nie popełniaj tych błędów

Kolejny istotny etap to ochrona herbicydowa kukurydzy. Będzie ona rzeczywiście skuteczna, jeżeli plantatorzy zastosują się do kilku kluczowych zasad. Nieprzestrzeganie ich znacząco obniży skuteczność zabiegów, a przez to wielkość plonowania.

Zabiegi bywają nietrafione, jeżeli zaniedbana zostaje lustracja na polach i określenie spektrum chwastów. Niedobrane rozwiązanie po prostu nie przyniesie efektu – przestrzega Tomasz Przybylski, Menedżer ds. upraw rolniczych z firmy INNVIGO. – Kolejny powód to zbyt małe, niezgodne z zaleceniami dawki herbicydów. Koszty ochrony kukurydzy są przecież nieporównywalnie niższe niż w przypadku innych upraw, więc poszukiwanie oszczędności jest tu nieuzasadnione. Bardzo ważne, żeby nie stosować wciąż tych samych substancji aktywnych, żeby uniknąć budowania odporności chwastów. W Polsce mamy coraz większy problem z odporną chwastnicą – właśnie dlatego, że rolnicy nie rotują odpowiednio substancji.

Nawet jeśli plantatorzy stosowali od lat określony schemat, tj. wyłącznie jeden zabieg – np. doglebowy – dziś należy zmienić sposób postępowania. Ostatnie sezony dowiodły, że przy nieprzewidywalnym przebiegu pogody i powodowanych przez niego problemach wysoką skuteczność ma wczesnopowschodowe lub powschodowe zwalczanie chwastów w kukurydzy. Natomiast zabiegi sekwencyjne, rekomendowane obecnie nie tylko w dużych gospodarstwach towarowych, pozwalają wcześnie ograniczyć konkurencję ze strony chwastów, co zapewnia roślinie uprawnej lepsze warunki do rozwoju. Ma to znaczenie również w uproszczonych systemach uprawy, w monokulturach oraz w przypadku występowania trudnych chwastów. Te uciążliwe dwuliścienne, np. komosa, rosną wczesną wiosną bez przeszkód, nawet jeśli akurat występują niższe temperatury czy susza. Kłopotliwa jest też chwastnica, szarłat szorstki, a także prosowate, należące do tej samej rodziny botanicznej co kukurydza.

Rolnicy muszą podchodzić do zwalczania chwastów w kukurydzy racjonalnie, elastycznie i przede wszystkim powinni podejmować decyzję o doborze środków na podstawie lustracji stanowiska, na którym jest siana kukurydza, i systemu, w jakim jest uprawiana. Nawet jeżeli kiedyś wystarczył jeden zabieg, dzisiaj niestety już tak się nie da. Co ważne, trzeba wykonywać te zabiegi pełnymi dawkami herbicydów doglebowych, żeby jak najbardziej ograniczyć pierwsze wschody chwastów w tym krytycznym dla kukurydzy okresie – dodaje ekspert z INNVIGO. – A przecież z czasem coraz trudniej pozbyć się chwastów, które nie zostaną zwalczone w początkowych fazach wegetacji.

Kukurydza INNVIGO

Rozwiązania herbicydowe na każdy problem w kukurydzy

W związku z niepewnymi warunkami pogodowymi i niedostateczną ilością wilgoci w glebie dominującym wyborem także w tym sezonie będą zapewne zabiegi nalistne – wczesnopowschodowe lub powschodowe, jak również sekwencyjne. Takie rozwiązania są najbardziej racjonalne, ponieważ przy spodziewanych niedoborach wody stosowane solo rozwiązania doglebowe mogą nie zadziałać odpowiednio skutecznie. Przygotowując się do pierwszych zabiegów herbicydowych, trzeba pamiętać o odpowiednim doborze substancji aktywnych.

Ubiegłoroczny przebieg pogody pokazał, że jeżeli nie mamy zaplanowanej strategii na każdą okazję, to na polach zaczyna panować chaos. Dobrym sposobem, żeby nad nim zapanować, jest technologia GoCorn od INNVIGO. Daje ona rolnikom ogromną elastyczność, jeżeli chodzi o dobór rozwiązania praktycznie na każde stanowisko – wyjaśnia Tomasz Przybylski. – W monokulturach i na plantacjach, gdzie stosuje się uprawę uproszczoną, polecamy technologię sekwencyjną. Rekomendujemy do tego celu nasz produkt doglebowy Metodus 650 WG (izoksaflutol, mezotrion, terbutylazyna), poprzedzony zabiegiem wykonanym herbicydem totalnym, a potem oczywiście korektę zabiegiem nalistnym. Z kolei preparat Tudor 114 OD (florasulam, nikosulfuron, tifensulfuron metylowy) czy Mezonir 340 WG (mezotrion, nikosulfuron, rimsulfuron)zawierają substancje działające typowo nalistnie, które sprawdzają się też na słabszych glebach o dosyć wysokiej przepuszczalności.

 Więcej informacji na stronie: https://innvigo.com

Ceny paliw będą jeszcze niższe w czwartek – PROGNOZA

0
ceny paliw

Ceny paliw w dół: Wczorajsza sesja na światowych giełdach przyniosła dalsze spadki: ropa Brent potaniała o 5%, a gotowy olej napędowy na giełdzie ARA znajduje się już 25% poniżej szczytu z początku kwietnia. Dla polskiego rynku kluczowe jest jednak umocnienie złotego – dolar spadł do poziomu 3,59 PLN, co dodatkowo obniża koszty importu paliw (sprowadzamy ok. 40% diesla). PKN Orlen zareagował na te zmiany kolejną obniżką w hurcie, co odczujemy na stacjach już jutro (16.04.2026).

Hurt Orlen (15.04): Kolejny ruch w dół

Najnowsze tabele hurtowe PKN Orlen z dzisiejszego poranka potwierdzają trend spadkowy:

  • Olej Napędowy (ON): Cena spadła do 6 398 zł/m³ (spadek o 16,7 gr/l netto w ciągu doby).
  • Benzyna (Pb95): Cena spadła do 5 329 zł/m³ (obniżka o 7,9 gr/l netto).

Prognoza cen maksymalnych na CZWARTEK (16.04.2026)

Wyliczenia zgodnie z zasadą: (Hurt Netto Orlen z 15.04 + 0,30 PLN marży) × 1,08 (VAT 8%)

Rodzaj paliwaCena max ŚRODAPrognoza Limit CZWARTEKZmiana (brutto)
Olej Napędowy (ON)7,41 zł/l7,23 zł/l– 18 gr/l
Benzyna Pb956,16 zł/l6,08 zł/l– 8 gr/l


Sytuacja na rynku LPG, transport i rolnicy „Vatowcy”

Aby zachować obiektywizm, należy zauważyć, że o ile posiadacze aut benzynowych i wysokoprężnych mogą liczyć na parasol ochronny pakietu CPN, o tyle blisko 3 miliony użytkowników autogazu mierzy się z drastycznymi podwyżkami LPG, którego ceny zbliżają się do bariery 4 zł/l. Sytuacja ta jest szczególnie odczuwalna dla sektora transportowego oraz rolników będących czynnymi podatnikami VAT. Warto podkreślić, że dla tej grupy obniżona stawka VAT (8%) jest neutralna, gdyż podatek ten podlega odliczeniu, a realnym kosztem pozostaje cena netto. To właśnie w cenach netto najwyraźniej widać brak systemowych limitów marżowych na LPG, co sprawia, że ta grupa traci naturalną przewagę cenową „niebieskiego paliwa”. Mimo że silny złoty (3,59 PLN/USD) pomaga w imporcie, to bez ochrony marż w hurcie, koszty logistyki i globalne niedobory surowca są w całości przerzucane na odbiorców końcowych.

Podsumowanie dla sektora Agro i Transportu

Przedłużenie pakietu CPN do końca kwietnia zapewnia niezbędną stabilizację cen strategicznych paliw (Pb95 i ON). Choć dla rolników i transportowców rozliczających VAT obniżona stawka podatku nie generuje bezpośrednich oszczędności, to rzędowe ograniczenie marży detalicznej chroni kierowców. Dzięki temu, mimo zawirowań na rynku LPG, realne koszty zakupu oleju napędowego i benzyny na stacjach pozostają pod kontrolą. Dzisiejsze, głębokie obniżki w hurcie PKN Orlen (ON o 16,7 gr/l netto w dół) to jasny sygnał: dla firm transportowych i gospodarstw rolnych – czwartek będzie najkorzystniejszym dniem na uzupełnienie zapasów paliwa w tym tygodniu.

Źródło cen: PKN Orlen

Szarek komośnik w burakach cukrowych – jak go zwalczyć i uchronić plantację?

0
szarek komośnik
Józef Pawela, plantator z miejscowości Wylatowo w województwie kujawsko-pomorskim, od lat zajmuje się uprawą buraka cukrowego.

Uprawa buraka cukrowego w Polsce staje się coraz większym wyzwaniem. Rosnące koszty produkcji, spadająca opłacalność oraz coraz silniejsza presja szkodników sprawiają, że plantatorzy muszą działać szybko i skutecznie. Jednym z największych zagrożeń w ostatnich latach jest szarek komośnik, który może zniszczyć plantację już na etapie wschodów.

Uprawa buraka cukrowego pod presją – rosnące koszty i ryzyko strat

Józef Pawela, plantator z miejscowości Wylatowo w województwie kujawsko-pomorskim, od lat zajmuje się uprawą buraka cukrowego. W jego gospodarstwie to już drugie pokolenie kontynuujące produkcję tej rośliny. Obecnie buraki zajmują około 25 hektarów i – jak sam przyznaje – trudno wyobrazić sobie bez nich płodozmian.

Jednocześnie sytuacja ekonomiczna staje się coraz trudniejsza. Spadek cen cukru na rynku światowym sprawia, że opłacalność uprawy wyraźnie maleje. W takich warunkach każda strata, szczególnie spowodowana przez szkodniki, ma ogromne znaczenie.

Szarek komośnik – realne zagrożenie dla plantatorów buraka

Jak podkreśla rolnik, szarek komośnik jeszcze niedawno był problemem głównie w południowo-wschodniej Polsce. Dziś jednak wyraźnie przesuwa się w głąb kraju. W ubiegłym sezonie na terenach związanych z cukrownią w Kruświcy konieczne było przesiewanie nawet 600 hektarów buraka właśnie z powodu tego szkodnika.

Sezon 2026 może okazać się jeszcze trudniejszy. Już na początku kwietnia, wraz z rozpoczęciem siewów, w pułapkach monitoringowych pojawiły się pierwsze chrząszcze. To wyraźny sygnał, że szkodnik zaczyna swoją aktywność bardzo wcześnie i może szybko zaatakować młode plantacje.

Józef Pawela nie ma wątpliwości, że w tym roku plantatorzy muszą być wyjątkowo czujni. Jak mówi, szarek komośnik czeka na młode, wschodzące rośliny i potrafi błyskawicznie doprowadzić do zniszczenia plantacji. Dlatego konieczna jest bardzo częsta kontrola pól – nawet kilka razy dziennie.

Plantacje trzeba obserwować bardzo intensywnie, nawet kilka razy w ciągu dnia. Szkodnik działa szybko i bez odpowiednio wczesnej reakcji może doprowadzić do konieczności przesiewu całych pól. Przy obecnych kosztach produkcji oznacza to ogromne obciążenie finansowe i często brak opłacalności dalszej uprawy. Brak szybkiej reakcji może oznaczać konieczność przesiewu, co przy obecnych kosztach produkcji praktycznie eliminuje opłacalność uprawy.

Dlaczego szarek komośnik staje się coraz większym problemem?

Zdaniem plantatora nasilenie występowania szkodnika nie jest przypadkowe. Coraz większe znaczenie mają ograniczenia w dostępności środków ochrony roślin, co utrudnia skuteczną walkę z zagrożeniem.

Nie bez znaczenia pozostaje także wycofanie zapraw nasiennych z grupy neonikotynoidów, które wcześniej stanowiły ważny element ochrony młodych roślin. Dodatkowo rozwój szarka komośnika może być związany z upowszechnieniem uproszczonych systemów uprawy oraz ograniczeniem orki, co sprzyja jego przeżywalności w glebie.

Szarek komośnik w burakach – kiedy się pojawia i dlaczego jest tak groźny?

Ochrona buraka cukrowego przed szarkiem komośnikiem wymaga dziś kompleksowego podejścia. Kluczowe znaczenie ma przede wszystkim stały monitoring plantacji oraz szybka reakcja po pojawieniu się pierwszych oznak żerowania.

Daniel Zawada z firmy Sumi AgroPoland zwraca uwagę, że burak cukrowy od samego początku rozwoju narażony jest na presję wielu szkodników. Oprócz szarka komośnika są to również inne gatunki, takie jak skośnik buraczak, piętnówki, rolnice, a także mszyce czy przędziorek chmielowiec. To pokazuje, że ochrona tej uprawy musi być kompleksowa i dobrze zaplanowana już od pierwszych dni po siewie.

Szarek komośnik stanowi jednak szczególne zagrożenie, ponieważ pojawia się bardzo wcześnie – już wtedy, gdy temperatura gleby osiąga około 8°C. W tym momencie rośliny są jeszcze bardzo wrażliwe, a sam szkodnik wyjątkowo żarłoczny, ponieważ przechodzi tzw. żer uzupełniający. W praktyce oznacza to, że jeden osobnik może zniszczyć nawet kilkanaście lub kilkadziesiąt roślin w ciągu jednego dnia.

Daniel Zawada, Sumi AgroPoland

Szarek komośnik – zwalczanie utrudnia jego biologia i odporność

Zdaniem eksperta problemem jest nie tylko liczebność szkodnika, ale także jego sposób funkcjonowania. Szarek komośnik potrafi chować się w glebie i pod jej grudami, co znacząco ogranicza skuteczność zabiegów ochrony roślin. Dodatkowo jego ciało pokryte jest warstwą woskową, która utrudnia wnikanie substancji czynnych.

Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia odporności – szkodnik może pochodzić z obszarów wschodnich, gdzie był wcześniej intensywnie zwalczany różnymi substancjami, co mogło doprowadzić do uodpornienia na część dostępnych środków ochrony roślin.

Inazuma 130 WG – jedno z rozwiązań w walce z szarkiem komośnikiem

Badania prowadzone przez Instytut Ochrony Roślin pokazują, że skuteczna walka z tym szkodnikiem wymaga odpowiedniego doboru preparatów o szerokim mechanizmie działania. W kontekście ograniczonej liczby dostępnych substancji czynnych coraz większego znaczenia nabierają konkretne rozwiązania, które wykazują skuteczność w praktyce. Jednym z preparatów, który może być wykorzystywany w zwalczaniu szarka komośnika, jest insektycyd Inazuma 130 WG.

Środek ten uzyskał rozszerzenie rejestracji na początku 2026 roku, co umożliwia jego stosowanie w ochronie buraka cukrowego przed tym groźnym szkodnikiem. Preparat wyróżnia się szerokim mechanizmem działania – działa kontaktowo i żołądkowo, a jednocześnie wykazuje działanie powierzchniowe, wgłębne oraz systemiczne.

W przypadku insektycydu Inazuma 130 WG, zalecanego w dawce 0,2 kg/ha, rekomenduje się stosowanie dodatków poprawiających skuteczność zabiegu. Jednym z nich jest Pangaea Booster, który zawiera butoksylan piperonylu w stężeniu 87,5%. Substancja ta ogranicza zdolność owada do neutralizowania działania insektycydu, a dodatkowo zawarte w preparacie olejki eteryczne wspomagają wnikanie substancji czynnej.

Znaczenie ma również budowa samego szkodnika. Szarek komośnik pokryty jest hydrofobową warstwą woskową, która utrudnia przyleganie i wchłanianie cieczy roboczej. Do środków Inazuma i Pangaea Booster zalecane jest dodanie adiuwantu Slippa w celu obniżenia napięcia powierzchniowego oraz rozlania kropli po ciele owada.

W efekcie skuteczna ochrona buraka cukrowego przed szarkiem komośnikiem wymaga dziś podejścia kompleksowego. Sam wybór środka nie wystarczy – równie ważne są dodatki, technika oprysku oraz szybka reakcja na pojawienie się szkodnika, który dodatkowo utrudnia zwalczanie, ukrywając się w glebie.

Pogoda- 20-22 kwietnia deszczowy w pobliżu Polski; a co z przymrozkami?

0
OPAD_SUMA_DOBOWA 14 kwietnia
OPAD_SUMA_DOBOWA 14 kwietnia- IMGW

Pogoda. Czy wrócą przymrozki?

OPAD_SUMA_DOBOWA 14 kwietnia

Wielki front przyniósł wczoraj symboliczne opady albo ich brak. W Kotlinie Kłodzkiej popadało mocniej- powyżej 3-6 mm.

Według prognoz wilgotny niż między 20-22 kwietnia znajdzie się w pobliżu Polski południowo zachodniej. Jeszcze za wcześnie by twierdzić, że ten niż przyniesie w Polsce większe opady ale wiadomo, że na pewno mocniej popada w Czechach, Niemczech, Austrii a może i na Słowacji (5-45 mm). Miejmy nadzieję, że chociaż cześć Polski dostanie się pod jego władanie i w niektórych powiatach też mocniej popada- póki co największe szanse miało by województwo Opolskie, Dolnośląskie i południe Lubuskiego.

Temperatury o porankach wahać się mają między 0 a +10 stopni

Temperatura będzie już iście kwietniowa. Zachmurzenie dyktować nam będzie temperatury nocne i poranne. Dziś rano pogodnie było na Pomorzu Zachodnim i temperatura spadła do +1/+3 stopni na 2 metrach.

Najbliższej nocy z środy na czwartek około 0/+2 stopni na 2 metrach i do -2 przy gruncie możemy mieć od Kaszub po północne i wschodnie Kujawy, północne, zachodnie i środkowe Mazowsze oraz w dolinach na Warmii i Żuławach. Pod chmurami na Podkarpaciu czy w woj. Podlaskim i Lubelskim nie mniej niż +7 stopni.

W kolejnych dniach aż do 20 kwietnia naprzemiennie szanse na przygruntowe przymrozki będzie raz w zachodniej; innym razem na wschodzie czy w centrum kraju. Na wysokości 2 metrów nie powinno być chłodniej niż 0 stopni Celsjusza a bardzo często i na większym obszarze notować będziemy nie mniej niż +3/+6 stopni Celsjusza a lokalnie nawet +8/+10 stopni jak to miało miejsce dziś nad ranem.

Pozostaje nam trzymać kciuki aby te opady znad Czech weszły w Polskę i popadało na jak największym obszarze.

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Statystyka pogodowa z 30 lat- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=climate&cl_mode=day&cl_param=TEMPSR

Rynek wołowiny: Azjatycka misja szansą na przeciwwagę dla zagrożeń z Mercosur [notowania: 14.04.2026]

0
rynek wołowiny

Rynek wołowiny w Polsce znajduje się obecnie w punkcie zwrotnym, zawieszony między ogromną szansą na Dalekim Wschodzie a realnym zagrożeniem płynącym z zachodu. Podczas oficjalnej wizyty w Seulu, polska delegacja z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem rolnictwa Stefanem Krajewskim na czele, podjęła intensywne starania o przyspieszenie procedur eksportowych. Choć deklaracje koreańskich władz o wsparciu na 5. etapie zatwierdzania polskiego mięsa są optymistyczne, kontekst europejski budzi wśród rolników uzasadniony niepokój.

Rynek wołowiny w cieniu umowy z Mercosur i bierności wobec TSUE

Największym wyzwaniem, przed którym stoi obecnie krajowy rynek wołowiny, jest zbliżający się termin tymczasowego stosowania umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj), co ma nastąpić już na początku maja.

Branża rolnicza alarmuje, że napływ taniego mięsa z Ameryki Południowej, produkowanego przy niższych standardach środowiskowych i dobrostanowych, może zdestabilizować europejskie ceny. W tym kontekście krytycznie oceniany jest brak rządowej skargi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), która mogłaby podważyć tryb procedowania tej umowy. Brak formalnego zaskarżenia decyzji Komisji Europejskiej o podziale umowy (tzw. splitting), co pozwala na jej częściowe wdrożenie bez jednomyślności wszystkich państw członkowskich, stawia polskich hodowców w trudnej sytuacji negocjacyjnej.


Rynek wołowiny – strategiczne poszukiwanie nowych kierunków

Wobec zagrożeń płynących z liberalizacji handlu z Ameryką Południową, ekspansja na rynki azjatyckie przestaje być wyborem, a staje się koniecznością.

  • Korea Południowa: Obietnica przyspieszenia certyfikacji daje nadzieję na wyrównanie ogromnego deficytu w wymianie handlowej (w 2025 r. eksport rolny wyniósł tylko 106 mln EUR).
  • Japonia: Kolejny etap misji, gdzie polska wołowina musi potwierdzić status produktu premium, aby utrzymać konkurencyjność wobec dostawców z USA czy Australii.

Aktualne notowania skupu (14.04.2026)

Mimo napiętej sytuacji polityczno-gospodarczej, rynek wołowiny w skupach krajowych utrzymuje następujące poziomy cenowe:

Zintensyfikowanie działań w Azji oraz ewentualne otwarcie rynków w Egipcie i Indonezji mają być kluczem do utrzymania tych stawek w obliczu konkurencji z tanim importem z państw Mercosur.

KE szykuje nowe dopłaty do nawozów i paliwa na 2026 rok! Sprawdź szczegóły!

0
doplaty do nawozow ke 2026

Szykują się kluczowe zmiany dla portfeli polskich gospodarzy. Komisja Europejska (KE) rozpoczęła prace nad nowym mechanizmem pomocowym na 2026 rok. Na stole leżą miliardy euro, które mają sfinansować dopłaty do paliwa rolniczego oraz dofinansowanie do nawozów. Jakie warunki trzeba spełnić i dlaczego faktury z początku roku są teraz na wagę złota? Wyjaśniamy.

Kryzysowa pomoc z Brukseli: Dlaczego KE zmienia zdanie?

Mimo wcześniejszych zapowiedzi o wygaszaniu programów pomocowych, sytuacja na rynkach surowców wymusiła na unijnych urzędnikach zmianę strategii. Wysokie koszty produkcji rolnej oraz niestabilna sytuacja geopolityczna sprawiły, że opłacalność upraw stanęła pod znakiem zapytania.

Przygotowywany przez KE pakiet wsparcia ma być „bezpiecznikiem” dla europejskiego rolnictwa. Z kuluarowych informacji wynika, że nowe przepisy mają pozwolić rządom krajowym na szybkie uruchomienie pomocy publicznej bez zbędnej biurokracji. Cel jest jeden: zatrzymać drastyczny spadek płynności finansowej w gospodarstwach.

Dopłaty do nawozów i paliwa 2026: Co wiemy o stawkach?

Chociaż szczegółowe rozporządzenia są jeszcze w przygotowaniu, mechanizm ma opierać się na dwóch sprawdzonych filarach:

  1. Dopłaty do paliwa rolniczego: Dodatkowe wsparcie ponad standardowy zwrot akcyzy, mające zniwelować skoki cen ON.
  2. Dofinansowanie do zakupu nawozów: Rekompensaty za zakup nawozów mineralnych, naliczane prawdopodobnie do hektara upraw (z limitem powierzchniowym).

Unia planuje wydłużenie tzw. tymczasowych ram kryzysowych. Dzięki temu Polska będzie mogła legalnie dopłacić rolnikom do najdroższych środków produkcji, co wcześniej blokowały przepisy o ochronie konkurencji.

Uwaga: Faktury za nawozy i paliwo zbieraj już teraz!

To najważniejszy punkt dla każdego rolnika planującego zakupy na sezon 2026. Aby otrzymać przelew z ARiMR (Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa), konieczne będzie udokumentowanie poniesionych wydatków.

  • Data ma znaczenie: Wszystkie faktury imienne wystawione od 1 stycznia 2026 roku będą kluczowym dowodem w sprawie.
  • Rodzaj dokumentu: Akceptowane będą wyłącznie pełne faktury VAT, a nie paragony.
  • Asortyment: Zadbaj o precyzyjne nazwy produktów na fakturach (np. konkretny typ nawozu mineralnego).

Kiedy ruszy nabór wniosków w ARiMR?

Harmonogram prac sugeruje, że oficjalny start naborów może nastąpić w pierwszej połowie 2026 roku, gdy tylko Ministerstwo Rolnictwa otrzyma finalne wytyczne z KE. Jednak eksperci ostrzegają: budżety będą limitowane, a zasada „kto pierwszy, ten lepszy” często znajduje zastosowanie w przypadku środków z pomocy krajowej.

Dajcie znać w komentarzach, co sądzicie o zapowiedziach KE! Śledź portal Agroprofil, by nie przegapić oficjalnego komunikatu ws. stawek dopłat, który opublikujemy natychmiast po zatwierdzeniu przepisów!

źródło: KE

Grypa ptaków sieje spustoszenie. 700 tysięcy sztuk do utylizacji!!!

0
grypa ptakow kwiecien 2026 giw

Wirus HPAI uderzył w samo serce krajowej produkcji, wymuszając likwidację blisko 700 tysięcy ptaków w zaledwie siedem dni. Straty są liczone w milionach złotych, a widmo blokad eksportowych i przestojów w zakładach staje się realne.

Czarny tydzień dla polskiego drobiarstwa: Straty idą w miliony

Służby weterynaryjne pracują w trybie kryzysowym, ale dynamika rozprzestrzeniania się wirusa HPAI jest zatrważająca. Konieczność likwidacji niemal 700 tysięcy ptaków w tak krótkim czasie to nie tylko tragedia dla hodowców, ale także gigantyczne wyzwanie logistyczne i finansowe dla państwa.

Eksperci ostrzegają, że tak gwałtowne uderzenie w stada podstawowe i komercyjne odbije się echem w całym łańcuchu dostaw – od wylęgarni po zakłady przetwórcze.

Wielkopolska i Mazowsze w epicentrum: Zagłębia pod oblężeniem

Najtrudniejsza sytuacja panuje tam, gdzie koncentracja ferm jest największa. To właśnie gęsta zabudowa inwentarska staje się „paliwem” dla wirusa.

  1. Wielkopolska: Ogniska potwierdzono w powiatach ostrowskim, kaliskim i kościańskim.
  2. Mazowsze: Krytyczna sytuacja utrzymuje się w powiatach żuromińskim i mławskim.

Wokół zakażonych obiektów wyznaczono strefy zapowietrzone i zagrożone. Restrykcje te uderzają rykoszetem w zdrowych producentów. Bezwzględny zakaz przemieszczania ptaków, jaj czy obornika paraliżuje handel i logistykę w całych powiatach, stawiając pod znakiem zapytania rentowność gospodarstw znajdujących się w tzw. „strefach”.

Służby weterynaryjne podkreślają: przy tak agresywnym wirusie, standardowa bioasekuracja może nie wystarczyć. Potrzebna jest ekstremalna szczelność gospodarstw.

Eksperci ostrzegają: Każde niedociągnięcie – nieszczelne okno w kurniku, nieprzestrzeganie zasady czystej i brudnej drogi czy kontakt ze słomą składowaną na zewnątrz – to otwarte zaproszenie dla HPAI.

Co dalej z cenami i eksportem?

Dramatyczny bilans utylizacji budzi obawy o płynność dostaw żywca do ubojni. Jeśli tempo rozprzestrzeniania się wirusa nie spadnie, możemy spodziewać się lokalnych niedoborów oraz problemów z uznawaniem regionalizacji przez odbiorców zagranicznych.

Czy w Twojej okolicy widać zaostrzenie kontroli weterynaryjnych? Jak radzicie sobie z rygorami bioasekuracji w tym trudnym okresie?

Cła na nawozy pod lupą Brukseli. Rolnictwo i przemysł na kursie kolizyjnym

0

W Unii Europejskiej rozgorzał gorący spór o przyszłość rynku nawozowego, a w tle trwają zaawansowane dyskusje nad ewentualnym zawieszeniem ceł na importowane produkty. Dla rolników to ogromna szansa na drastyczne obniżenie kosztów produkcji, jednak europejski przemysł chemiczny stanowczo protestuje, ostrzegając przed falą bankructw krajowych fabryk.

Rolnicy szukają ratunku w tańszym imporcie

Wysokie koszty środków do produkcji rolnej od dawna dławią opłacalność europejskich i polskich gospodarstw. Organizacje zrzeszające producentów rolnych mocno naciskają na Komisję Europejską, by ta całkowicie zawiesiła cła na nawozy importowane spoza państw członkowskich. Według rolników, sztuczne utrzymywanie barier handlowych służy obecnie jedynie ochronie zysków wielkich koncernów chemicznych, podczas gdy gospodarze muszą płacić zawyżone stawki za azot czy fosfor. Otwarcie unijnego rynku na tańsze dostawy z zewnątrz mogłoby błyskawicznie schłodzić cenniki u lokalnych dystrybutorów i przywrócić rentowność upraw.

Koncerny chemiczne ostrzegają przed katastrofą

Zupełnie inną wizję przyszłości kreśli europejski przemysł nawozowy, dla którego zniesienie ceł brzmi jak rynkowy wyrok śmierci. Przedstawiciele fabryk tłumaczą, że ich koszty wytwarzania są nieporównywalnie wyższe ze względu na wyśrubowane unijne normy klimatyczne oraz wysokie ceny gazu ziemnego na Starym Kontynencie. Wpuszczenie na rynek milionów ton tanich nawozów z krajów trzecich – często produkowanych bez żadnych rygorów środowiskowych i przy użyciu dotowanych przez państwa surowców – zrujnuje unijne zakłady. Branża ostrzega, że w dłuższej perspektywie czasowej Europa może się przez to całkowicie uzależnić od zagranicznych dostaw strategicznych agrochemikaliów.

Bruksela w kleszczach trudnego wyboru

Komisja Europejska znalazła się w niezwykle trudnym położeniu, próbując w tej sytuacji pogodzić ogień z wodą. Z jednej strony politycy muszą dbać o bezpieczeństwo żywnościowe i gaszenie pożarów finansowych na unijnej wsi, co wymaga zdecydowanego cięcia kosztów operacyjnych ponoszonych przez rolników. Z drugiej strony, Bruksela nie może sobie pozwolić na upadek tak strategicznej gałęzi gospodarki, jaką jest produkcja nawozów mineralnych, zwłaszcza w dobie dzisiejszej, bardzo napiętej sytuacji geopolitycznej na świecie. Niezależnie od tego, pod czyje dyktando zostaną ostatecznie napisane nowe przepisy, nadchodząca decyzja mocno uderzy w jedną z rynkowych stron.

Cena pszenicy rośnie pod wpływem pogarszającej się kondycji upraw w USA

0
Cena pszenicy w Chicago rośnie

Cena pszenicy na światowych giełdach kontynuuje we wtorek ruch wzrostowy zapoczątkowany na początku tygodnia, umacniając swoją pozycję lidera w sektorze zbóż. Głównym impulsem dla inwestorów pozostają najnowsze dane z raportu Crop Progress (USA), które wywołały falę zakupów kontraktów terminowych po obu stronach Oceanu.

Przeczytaj również: Ceny zbóż: Fatalny tydzień na MATIF i w Chicago. Rynek wymazał „premię wojenną”

Cena pszenicy napędzana raportem USDA i sytuacją w Chicago

Na giełdzie w Chicago (CBOT) obserwujemy silne umocnienie kontraktu ZWK26, który podczas wtorkowej sesji zyskał kolejne +1,67%, osiągając poziom 592-0. Rynek reaguje na informacje o słabej kondycji amerykańskiej pszenicy ozimej – ocena „dobra/doskonała” spadła do poziomu 34%. Jak pokazuje opublikowany przez USDA wykres „Crop Progress and Condition: Winter Wheat in United States, 2026”, obecna kondycja (linia czerwona) drastycznie odstaje od wyników z lat 2024 i 2025. Amerykańska pszenica SRW powoli odrabia straty po ubiegłotygodniowym załamaniu cen, które wynikało z ogłoszenia 14-dniowego rozejmu między USA a Iranem. Choć ropa naftowa (WTI) zaliczyła dzisiaj potężną, blisko 8-procentową stratę (spadek do 91,46 USD), spowodowało to jedynie przekierowanie uwagi uczestników rynku pszenicy na kluczowe czynniki pogodowe.

Presja na notowania soi i kukurydzy

Podczas gdy pszenica drożeje, kontrakty na soję znajdują się pod presją ze względu na optymalne warunki polowe. Raport USDA wykazał, że tempo siewów soi (6%) w USA jest szybsze niż rok temu i przewyższa średnie wieloletnie. To sprawne rozpoczęcie sezonu wiosennego ponownie przeceniło kontrakty w Chicago – soja (ZSK26) straciła kolejne -0,37% (1158-0). Podażowy optymizm na rynku soi jaskrawo kontrastuje z niedoborami wody nękającymi regiony upraw pszenicy ozimej.

Przeczytaj również: Gdynia: Kluczowy terminal zbożowy w zawieszeniu. Czy cena zbóż zależy tylko od biurokracji?

Cena pszenicy na MATIF zyskuje w sesji wieczornej

W ślad za rynkiem amerykańskim zyskuje również cena pszenicy na paryskiej giełdzie MATIF. Już w poniedziałek kontrakt na majową pszenicę podrożał o 1 EUR/t, sygnalizując wzrostową reakcję Europy. Warto odnotować, że od wczoraj handel na europejskim parkiecie został wydłużony o dodatkową sesję wieczorną, która trwa do godziny 20:15. Choć majowa seria pszenicy (MLK26) rozliczyła się dziś oficjalnie na poziomie 195,75 EUR/t (bez zmian), to sesję wieczorną zamknęła już wyżej – na poziomie 196,25 EUR/t.

Potencjał wzrostów nadal ograniczony

Należy jednak pamiętać o szerszym kontekście: na świecie wciąż utrzymuje się zjawisko nadpodaży pszenicy oraz olbrzymia konkurencja w samej końcówce sezonu 2025/26. Te czynniki mogą działać jako naturalny hamulec dla ewentualnych prób wypracowania większych, trwałych wzrostów. Niemniej jednak, inwestorzy analizujący pogarszający się potencjał plonowania w USA wykorzystali dogrywkę na MATIF do podniesienia wycen ziarna chlebowego, co potwierdza, że ryzyko pogodowe jest obecnie kluczowym czynnikiem kształtującym ceny w tym segmencie sektora zbóż.

Źródło: USDA, Euronext-Paryż, CBoT

Polsko-ukraiński dialog o rolnictwie: Integracja pod znakiem unijnych norm

0
Ukraina przyspiesza akcesję do UE

Polsko-ukraiński dialog o rolnictwie: W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się kluczowe spotkanie sekretarz stanu Małgorzaty Gromadzkiej z delegacją Rady Najwyższej Ukrainy. Głównym tematem rozmów była nie tylko bieżąca współpraca handlowa, ale przede wszystkim proces dostosowywania ukraińskiego sektora agro do rygorystycznych wymogów Unii Europejskiej.

Relacje polsko-ukraińskie w obszarze rolnictwa wchodzą w fazę konkretnych rozmów technicznych. Podczas spotkania z delegacją, której przewodniczył deputowany Oleh Dunda, strona polska wyraźnie zaznaczyła, że wsparcie dla europejskich aspiracji Kijowa musi iść w parze z ochroną interesów rodzimych producentów.

Wspólny rynek, równe zasady

Wiceminister Małgorzata Gromadzka podkreśliła, że kluczem do stabilizacji nastrojów na rynku jest pełna transparentność i wyrównanie szans. Polscy rolnicy od lat funkcjonują w gęstej sieci unijnych regulacji – od Zielonego Ładu po surowe normy fitosanitarne.

Ważną kwestią jest dostosowanie ukraińskiego rolnictwa do unijnych norm i wymagań, które muszą spełniać polscy rolnicy. Nasi eksporterzy są gotowi do dzielenia się wiedzą w tym zakresie oraz doświadczeniami z okresu przedakcesyjnego – zaznaczyła wiceminister Gromadzka.

Obiektywne spojrzenie: Import z Ukrainy do UE

Dla pełnego obrazu sytuacji niezbędna jest analiza importu, który mimo spadkowej tendencji, wciąż stanowi wyzwanie dla unijnych rynków. W 2025 r. odnotowano znaczący spadek importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy do Unii Europejskiej. Wartość ta wyniosła 10,361 mld EUR, co stanowi spadek o 7% w porównaniu do 11,135 mld EUR w 2024 roku.

W efekcie Ukraina spadła na czwarte miejsce wśród największych dostawców żywności do UE, zostając wyprzedzoną przez Stany Zjednoczone. Przyczyną spadku była głównie niższa wartość oraz wolumen importowanych zbóż. Mimo to Ukraina pozostaje strategicznym dostawcą olejów roślinnych (wzrost wartości o 13% do 3,1 mld EUR) oraz nasion oleistych.

Eksport UE na Ukrainę: Dynamiczny wzrost

Z drugiej strony, Ukraina staje się coraz bardziej chłonnym rynkiem dla towarów z Unii. Wartość unijnego eksportu produktów rolno-spożywczych na Ukrainę w ostatnich latach kształtowała się następująco:

  • 2024 rok: 3,629 mld EUR.
  • 2025 rok: 4,264 mld EUR – wzrost o 18% (+636 mln EUR).

Ukraina jest obecnie jednym z partnerów o najwyższej dynamice wzrostu unijnego eksportu. Dominują w nim towary przetworzone: wyroby tytoniowe, karma dla zwierząt, produkty mleczarskie oraz przetwory zbożowe.

Polska liderem wzrostów

Na tle całej Wspólnoty, wyniki Polski są szczególnie godne uwagi. W 2025 r. eksport towarów rolno-spożywczych z Polski do Ukrainy wzrósł o 23%, osiągając wartość 1,176 mld EUR. Nasz kraj wyprzedza tym samym średnią dynamikę unijną, dostarczając głównie sery, twarogi, czekoladę oraz pasze dla zwierząt.

Co dalej?

Obecna sytuacja rynkowa sprawia, że polsko-ukraińskie porozumienie jest niezbędne dla stabilności całego regionu. Nadchodzące spotkania grup roboczych będą skupiać się na „technicznych mapach drogowych”, które mają przygotować ukraiński sektor rolny do wejścia w struktury UE bez destabilizacji wspólnotowego rynku.

Dla polskich producentów to szansa na dalszy wzrost eksportu, ale też konieczność monitorowania konkurencji wewnątrz unijnych granic. Kluczem pozostaje dialog i rygorystyczne przestrzeganie wspólnych standardów jakościowych.

Źródło: MRiRW, KE

Gigantyczna inwestycja w Trzemesznie: Powstanie jeden z największych silosów na skrobię w Europie

0

Podpisano umowę na budowę nowoczesnego silosu o pojemności ponad 60 tys. ton, który wyznaczy nowe standardy w magazynowaniu i logistyce skrobi ziemniaczanej w Polsce.

Skrobiowy gigant rośnie w siłę. KGS stawia na Trzemeszno

PPZ Trzemeszno sp. z o.o., będąca kluczowym ogniwem Krajowej Grupy Spożywczej S.A., to obecnie największy zakład w kraju i jeden z liderów europejskiego rynku produkcji skrobi ziemniaczanej. Dynamiczny wzrost mocy przerobowych w ostatnich latach wymusił podjęcie kroków zmierzających do rozbudowy infrastruktury magazynowej.

Umowa została sygnowana przez Zarząd PPZ Trzemeszno – Prezesa Jarosława Rogalskiego oraz Członka Zarządu Szymona Cegłowskiego – oraz przedstawicieli Generalnego Wykonawcy, firmy Strabag sp. z o.o.

„Wzmacniamy naszą pozycję w ważnym segmencie przetwórstwa rolno-spożywczego, jednocześnie zwiększając efektywność operacyjną i bezpieczeństwo produkcji” – podkreśla Leszek Świętochowski, Prezes Krajowej Grupy Spożywczej S.A.

Rewolucja w magazynowaniu: 60 tysięcy ton skrobi bez big-bagów

Głównym elementem inwestycji jest żelbetowy silos o imponującej pojemności 60 tys. ton. To odpowiedź na realne potrzeby zakładu, który tylko w ubiegłym roku przerobił ponad 352 tys. ton ziemniaków skrobiowych.

Kluczowe korzyści wynikające z budowy nowej infrastruktury:

  • Redukcja strat: Przejście z magazynowania w workach typu big-bag na system silosowy znacząco ograniczy ubytki surowca.
  • Optymalizacja kosztów: Brak konieczności zakupu palet, folii i opakowań jednostkowych.
  • Bezpieczeństwo żywności: Hermetyczne warunki przechowywania podniosą jakość finalnego produktu.
  • Logistyka 4.0: Nowoczesne systemy automatycznego załadunku i rozładunku usprawnią transport wewnątrz zakładu.

Wyścig z czasem przed kampanią 2027. Strabag wkracza na plac budowy

Wykonawca, firma Strabag, posiada już doświadczenie w realizacji podobnych obiektów dla KGS (m.in. silos cukrowniczy w Stargardzie). Projekt w Trzemesznie obejmuje nie tylko samą konstrukcję, ale pełne uzbrojenie technologiczne: systemy sterowania, instalacje elektryczne oraz budynki pomocnicze.

  • Maj 2027 r.: Rozpoczęcie prób technologicznych.
  • Sierpień 2027 r.: Oddanie obiektu do użytku – gotowość na kolejną kampanię ziemniaczaną.

Trzemeszno umacnia pozycję lidera

PPZ Trzemeszno w ostatnim czasie podwoiło swoje moce produkcyjne. Wyprodukowanie ponad 80 tysięcy ton skrobi w jednym sezonie stawia zakład w ścisłej europejskiej czołówce. Jak zauważa Szymon Cegłowski, nowa inwestycja to nie tylko logistyka, ale fundament pod dalszy rozwój i zwiększanie kontraktacji u polskich rolników.

Inwestycja jest finansowana przy udziale źródeł zewnętrznych, co potwierdza wysoką wiarygodność ekonomiczną spółki i całego sektora przetwórstwa ziemniaka w Polsce.