Strona główna Blog Strona 39

Małe żniwa

0
DCIM112MEDIADJI_0346.JPG

Trwają małe żniwa. Zbiory jęczmienia na Opolszczyźnie rozpoczęły się z dwutygodniowym opóźnieniem. Wykorzystując bezdeszczową pogodę gospodarujący na lekkich glebach rolnicy wyjechali na pola na początku lipca. Zboże posiane na lepszych glebach wciąż nie nadawało się jednak do zbioru, gdy przyszły silne opady deszczu.

DCIM\100MEDIA\DJI_0297.JPG

Jakie plony?

Dariusz Gajewski, rolnik ze Starowic Dolnych:

– Tak, jak mamy ciężki rok, tak i ciężkie żniwa. Jęczmień przymarzł zimą na niektórych plantacjach. Plony są średnie. Skosiliśmy jęczmienie i zaczęliśmy kosić rzepak. Część zostawiliśmy, bo był zielony, jeszcze niedojrzały. Słabe plony rzepaku. Zaczęliśmy również kosić pszenicę i tu jest w miarę zadowalająco.

Przerwane żniwa

Rolnicy mają przerwę po opadach deszczu. Ten jest potrzebny w zasiewach kukurydzy, któa dobrze się rozwija i zaczyna wypuszczać wiechy.

Henryk Tchórzewski, prezes RSP Wyszków Śląski:

– Dzisiaj powinniśmy skończyć zbiory jęczmienia ozimego. Mieliśmy go zasianego na obszarze 120 hektarów.

Browar zadowolony

– Jeżeli chodzi o plon, to jestem z niego zadowolony, bo sięga prawie pod 7-miu ton z hektara. Jeżeli zostanie potwierdzona jeszcze jakość, to trafi to wszystko do browaru. Mamy jeszcze nieruszone 150 hektarów pszenicy i sto hektarów rzepaku. Oprócz tego jesienią będziemy zbierać kukurydzę i soję.

W Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Wyszkowie Śląskim żniwa przebiegną bardzo szybko, bo jest dobrze wyposażona w bazę maszynową. Jeżeli dopisze pogoda, to do końca lipca zboża znikną z pól.

Marcin Wołczański, rolnik z Guszyny:

– Powoli trafiają już do nas dostawy jęczmienia ozimego. Jest bardzo suchy, około 11% wilgotności. Plony wynoszą około 6-7 ton z hektara. Gorzej chyba będzie z pszenicą.

Marian Olejnik, gospodarstwo rolne w Łosiowie:

– Kończymy jedno 28-mio hektarowe pole. Wyjechaliśmy parę dni temu, gdy wilgotność wynosiła ponad 11 procent. Musieliśmy jednak przerwać zbiory z powodu deszczu. Zaczęliśmy znów przedwczoraj. Po małych perturbacjach z ustawieniem kombajnu rozpoczęliśmy gdzieś koło godziny 15. Niestety nie dorobiliśmy tego pola, ponieważ zgonił nas deszcz. Dzisiaj wyjeżdżamy, żeby to skończyć.

Rzepak – plony na plus

Agronom gospodarstwa wyliczyła, że średni plon powinien oscylować w granicach trzech ton dwustu z hektara. Ze względu na mozaikowatość pola rolnicy zaczęli zbiory od strony zachodniej i tam plon był najsłabszy – około dwóch ton z hektara.

Magazyny się zapełniają

– Mamy już obecnie na magazynie około dwóch tysięcy ton rzepaku – mówi Pan Marian. – Po wstępnych oględzinach rzepak jest zdecydowanie drobniejszy niż w ubiegłym roku. Rolnicy z kolei meldują, że plony, jakie osiągają mieszczą się w granicach między dwa i pół, a trzy tony z hektara.

Zaczynają się zbiory pszenicy

– Wozimy w kratkę i młócimy w kratkę ten rzepak. Nie tylko rzepak, bo wjechało już około siedmiuset ton pszenicy i prawie trzy tysiące ton jęczmienia. Ten plonuje w granicach siedmiu ton z hektara. To jest jęczmień o zimę. Teraz pewnie będzie już schodził jęczmień jary. My też mamy jęczmień jary, ale przeznaczony na materiał siewny.

Jęczmień ucierpiał wiosną

Leszek Fornal, rolnik z Kantorowic:

– Żniwa się już zaczęły. Wykosiliśmy jęczmień zimowy, a teraz zaczęliśmy zbierać rzepak. Mieliśmy jęczmień zimowy posiany na lżejszej ziemi, klasy czwartej B. Wiosenne przymrozki, ale też susza wpłynęły na niego: nie wyrósł i ma małe kłosy. Plon też nie był za ciekawy. Na terenie gminy Lewin Brzeski mamy mozaikowe gleby. Rzepak też odczuł mrozy przeplatane z suszą na wiosnę. Rośliny przyschły. Deszcz zaczął padać dopiero pod koniec maja i było to trochę za późno. Teraz gdy zaczęliśmy zbierać plony na niektórych kawałkach wynoszą zaledwie tonę z hektara. W poprzednich latach, było różnie, ale zwykle około 3 ton się zbierało, a czasami 3,5 tony.

dr Mariusz Drożdż

Odmiany zbóż na czas suszy – co warto wiedzieć przed siewem?

0
Top Farms Nasiona

Susza przestaje być zjawiskiem wyjątkowym – staje się stałym elementem kalendarza rolniczego, a niedobór wody coraz częściej dotyka rośliny w krytycznych fazach ich wegetacji.

Jak podkreśla firma Top Farms Nasiona, w doborze odmian coraz większą rolę odgrywa ich odporność na stres związany z deficytem wody. W ofercie znajdują się odmiany o cechach, które mogą ograniczać skutki suszy i lepiej wykorzystywać dostępne zasoby wilgoci.

Pszenica ozima odporna na suszę – które odmiany warto wybrać?

Indiana – silny system korzeniowy i wielopoziomowa genetyczna odporność na choroby

Najnowsza odmiana pszenicy, która dzięki translokacji z genomu korzenia żyta (1BL.1RS) buduje silny system korzeniowy, sięgający do najgłębszych poziomów gleby w poszukiwaniu wody.

Debian – odmiana, która poradzi sobie również na słabszych stanowiskach

Podobne rozwiązanie genetyczne zastosowano w odmianie Debian, dzięki czemu dobrze radzi sobie również na słabszych stanowiskach, w tym na glebach klasy V.

RGT Cayenne – zdrowa podstawa źdźbła to stabilniejszy plon

Pszenica RGT Cayenne zawdzięcza stabilność plonu dzięki genowi Pch1, odpowiedzialnemu za odporność na łamliwość podstawy źdźbła – choroby tej strefy osłabiają roślinę i dlatego mają znaczenie w suszy.

Essa i King Kong – szybki rozwój ogranicza skutki suszy

Odmiany Essa oraz King Kong wyróżniają się bardzo szybkim tempem krzewienia. Wczesny rozwój pozwala im efektywniej wykorzystać dostępne zasoby wody i częściowo ograniczyć skutki późniejszych okresów suszy.

Pszenżyto i żyto – liderzy plonowania w ofercie Top Farms Nasiona

W ofercie Top Farms Nasiona znajduje się również pszenżyto ozime Heroico, które dzięki wczesnemu kłoszeniu może lepiej radzić sobie podczas wiosennych niedoborów opadów.

Dobrym wyborem jest także żyto hybrydowe SU Ivar, wyróżniające się wysokim potencjałem plonowania, odpornością na wyleganie oraz dobrą regeneracją po okresie zimowym.

Dobór odmiany pomaga ograniczyć skutki suszy

W obliczu coraz częściej występujących susz świadomy dobór odmiany staje się jednym z podstawowych elementów ograniczania ryzyka produkcyjnego. Odpowiednio dobrana genetyka nie eliminuje skutków niedoboru wody, ale może pomóc roślinom lepiej wykorzystać dostępne zasoby i utrzymać stabilniejsze plonowanie.

Gatunki pszenicy: Czym różnią się orkisz, durum, płaskurka i samopsza?

0

Czy każda pszenica zawiera taki sam gluten? W ostatnich latach coraz więcej osób sięga po orkisz, samopszę czy płaskurkę, wierząc, że są zdrowszą alternatywą dla pszenicy zwyczajnej. Czym naprawdę różnią się poszczególne gatunki pszenicy i gdzie znajdują zastosowanie w rolnictwie oraz przemyśle spożywczym?

Mówiąc o uprawie pszenicy, najczęściej mamy na myśli pszenicę zwyczajną. Należy jednak wiedzieć, że w Polsce uprawiane są inne gatunki pszenicy tj. pszenica orkisz, pszenica twarda, pszenica płaskurka i pszenica samopsza.

Gatunki pszenicy – jakie uprawia się w Polsce?

Gatunkiem pszenicy o największym znaczeniu gospodarczym jest pszenica zwyczajna (Triticum aestivum ssp. aestivum L.). Jest to gatunek heksaploidalny. Pszenica zwyczajna jest, zaraz po kukurydzy i ryżu, trzecim, pod względem wielkości zasiewów zbożem na świecie. Jest to roślina o strategicznym znaczeniu, jeżeli mówimy o żywieniu ludzi i zwierząt.

Należy jednak zwrócić uwagę również na to, że oprócz wymienionej pszenicy zwyczajnej w Polsce uprawiane są także takie gatunki, jak:

  • pszenica twarda,
  • pszenica orkisz,
  • pszenica płaskurka,
  • pszenica samopsza.

Ostatnimi czasy dużo się mówi o szkodliwości glutenu, stąd wielu konsumentów odchodzi od spożywania pszenicy zwyczajnej. Tę niszę mogą zapewnić inne gatunki pszenicy, których gluten uważa się za mniej szkodliwy, a w niektórych przypadkach tolerowany również przez osoby uczulone na gluten pszenicy zwyczajnej. Badania pokazują, że gluten pszenicy płaskurki i pszenicy samopszy jest lepiej tolerowany. Niektórzy konsumenci poszukują również tzw. produktów specjalnych, które charakteryzowałyby się właściwościami prozdrowotnymi.

Pszenica twarda

Pszenica twarda (Triticum durum Desf) jest drugim gatunkiem pszenicy o dużym znaczeniu gospodarczym po pszenicy zwyczajnej na świecie. Jednak ze względów klimatycznych uprawa tej pszenicy w Polsce ma marginalne znaczenie. Pochodzi ona z klimatu suchego, o gorącym dniu i chłodnej nocy. Tradycyjnymi rejonami uprawy tego gatunku są kraje Basenu Morza Śródziemnego.

Pszenica twarda znana jest pod nazwą durum lub pszenica makaronowa. Niemniej jednak należy wiedzieć, że jej poprawna nazwa to: pszenica twarda. Jest to gatunek tetraploidalny, który w porównaniu z pszenicą zwyczajną charakteryzuje się wyższą zawartością białka ogólnego i mokrego glutenu w ziarnie oraz wyższą szklistością.

Ponadto, gluten pszenicy twardej różni się od glutenu pszenicy zwyczajnej strukturą. Dodatkowo, ziarno pszenicy twardej charakteryzuje się wyższą zawartością barwników karoteinowych, dzięki czemu produkty otrzymywane z tego rodzaju mąki nie wymagają sztucznego dobarwiania. Pszenica twarda jest najlepszym surowcem do produkcji semoliny, wykorzystywanej do wyrobu makaronów najwyższej jakości.

Ziarno pszenicy twardej jest także przeznaczane do produkcji m.in.:

  • kaszy kuskus oraz bulgur,
  • ziarna nadmuchiwanego i prażonego,
  • jako dodatek do chleba.

Jak już wspomniałam wcześniej, uprawa tej rośliny ma marginalne znaczenie w naszym kraju. Zaletą uprawy tej pszenicy, szczególnie na terenach, gdzie często spotyka się zwierzynę łowną, jest fakt, że należy ona do gatunków ościstych. Pszenica twarda porażana jest przez te same patogeny co pszenica zwyczajna. Niemniej jednak nakład na ochronę tego gatunku jest większy. Szczególnie należy zwrócić uwagę na ochronę kłosa przed grzybami z rodzaju Fusarium. W ochronie tego gatunku należy postawić na środki ochrony z wyższej półki.

Pszenica twarda ma bardzo wysokie wymagania glebowe. Głównie uprawiana jest na glebach klasy I, II i IIIa. Na klasach IIIb, IVa oraz IVb istnieje ryzyko uzyskania niskiego plonu. Optymalne pH dla tego gatunku to 6,2. By otrzymać ziarno o odpowiedniej jakości (zawartość białka oraz szklistość) należy zwrócić uwagę na nawożenie, w szczególności azotowe, które jest wyższe w porównaniu z pszenicą zwyczajną. Ze względu na ciężkie i duże kłosy należy również zadbać o łan poprzez stosowanie regulatorów wzrostu. Nakłady ponoszone na uprawę tego gatunku są znacznie wyższe niż w przypadku pszenicy zwyczajnej, ale również cena ziarna jest wyższa.

Pszenica orkisz

Jest to gatunek dobrze znany w Polsce, jednak nieuprawiany na skalę przemysłową. Warto wiedzieć, że orkisz (Triticum aestivum ssp. spelta L.) uznawany jest za najstarszy gatunek uprawny pszenicy. Należy do heksaploidalnych gatunków pszenicy, małe zainteresowanie nim przez ostatnie lata wiązało się z niskim plonowaniem, a także trudnościami związanymi z produkcją i przerobem orkiszu.

Orkisz należy bowiem do oplewionych gatunków pszenicy, co wiąże się z dodatkowymi nakładami w celu odplewiania ziarna. W tym celu najczęściej wykorzystywany jest bukownik. Pomimo że najważniejsze parametry technologiczne mąki uzyskanej z orkiszu są zbliżone do mąki pszenicy zwyczajnej, to ziarno orkiszu pod wieloma względami wykazuje podobieństwo do ziarna pszenicy twardej. Orkisz zawiera 13-17% białka (30-47% więcej niż pszenica zwyczajna).

Ziarno pszenicy orkisz wykorzystuje się do produkcji:

  • ziarna prażonego,
  • mąki razowej i białej,
  • otrąb,
  • płatków,
  • kasz,
  • makaronów,
  • chleba typu flat bread, bułek oraz pieczywa chrupkiego,
  • wafli,
  • ciastek,
  • kawy,
  • słodu w przemyśle browarniczym.

Pszenica orkisz wykazuje dużą odporność na niekorzystne warunki środowiska, choroby i szkodniki oraz jest konkurencyjna względem chwastów. Stąd też szczególnie poleca się ją do uprawy w gospodarstwach ekologicznych. Orkisz charakteryzuje się mniejszymi wymaganiami cieplnymi oraz glebowymi w porównaniu do pszenicy zwyczajnej. Uprawia się go na glebach klas: II, IIIa i IIIb, IVa i ewentualnie IVb. Możliwa jest również uprawa na glebach klasy V, ale wiąże to z otrzymaniem niższych plonów oraz problemami z odplewianiem.

Siew orkiszu najlepiej wykonać siewnikiem przystosowanym do siewu ziarna w kłoskach tzn. z wałkami do roślin gruboziarnistych, który powinien być wyposażony również w gładkie lejki, zapobiegające zapychaniu przez kłoski.

Pszenica płaskurka

Pszenica płaskurka (T. dicoccum (Schrank ex Schubler) Thell.) należy do gatunków tetraploidalnych pszenicy. Warto wiedzieć, że jest to jeden z najstarszych gatunków tetraploidalnych pszenicy. Pszenica ta uprawiana jest na małą skalę m.in. na terenie Półwyspu Arabskiego, Azerbejdżanu, Chin, Danii, Etiopii, Francji, Grecji, Gruzji, Hiszpanii, Holandii, Indii, Polski, Portugalii, Rosji, Rumunii, Ukrainy, Węgier oraz Włoch.

Uprawa tego zboża ogranicza się do uprawy w gospodarstwach ekologicznych ze względu na jej zdolność adaptacyjną na słabych glebach, jak również wysoką odporność na choroby zbóż. Głównym kierunkiem wykorzystania pszenicy płaskurki jest produkcja żywności, jednakże w niektórych krajach służy również jako pasza.

Pszenica płaskurka
Pszenica płaskurka to gatunek tetraploidalny. Fot. A. Wieremczuk

Mąka pszenicy płaskurki służy do produkcji różnego rodzaju:

  • chlebów,
  • kasz,
  • makaronów,
  • płatków śniadaniowych,
  • jak również ciast oraz naleśników.

Ziarno pszenicy płaskurki charakteryzuje się wysoką zawartością minerałów oraz białka (18-23%). Wiele mówi się o tym, że gluten pszenicy płaskurki jest lepiej przyswajany, dzięki temu płaskurka staje się coraz bardziej popularna wśród osób, które rezygnują ze spożycia glutenu pszenicy zwyczajnej. Podobnie jak orkisz czy samopsza, pszenica płaskurka jest gatunkiem oplewionym, co wiąże się z koniecznością dodatkowego odplewiania ziarna przed przerobem, najczęściej z wykorzystaniem bukownika.

Podczas zbioru kombajnem należy zmniejszyć obroty motowidła, odpowiednio ustawić sita, tak aby wypadały połamane kłosy oraz zmniejszyć nadmuch powietrza, podobnie jak w przypadku owsa. Najlepiej kosić pszenicę po południu, co ułatwia przechowywanie i odplewianie. Płaskurka ma lepszą odporność na choroby i mniejsze wymagania glebowe w porównaniu z pszenicą zwyczajną. Jednakże potencjał plonotwórczy tego gatunku nie jest wysoki.

Pszenica samopsza

Jednym z najstarszych, a zarazem najprostszych pod względem genetycznym gatunkiem pszenicy jest pszenica samopsza (Triticum monoccocum L. monoccocum). Jest gatunkiem diploidalnym.

Przyczyną spadku zainteresowania uprawą pszenicy samopszy było jej niskie plonowanie. Obecnie jest sporadycznie uprawiana: w zachodniej Turcji, w krajach Bałkańskich, w Niemczech, w Hiszpanii oraz we Włoszech, a także w Polsce. W ostatnich kilku latach obserwujemy wzrost powierzchni uprawy pszenicy samopszy głównie w gospodarstwach ekologicznych.

Ze względu na wysoką odporność na suszę, może być uprawiana na gorszych glebach, gdzie uprawa innych gatunków pszenicy jest utrudniona lub niemożliwa. Ponadto, ze względu na obecność plewek, które przylegają ściśle do ziarna, gatunek ten charakteryzuje się podwyższoną odpornością na choroby.

Pszenica samopsza
Pszenica samopsza jest gatunkiem diploidalnym. Fot. A. Wieremczuk

Mąka z samopszy wykorzystywana jest do produkcji:

  • chleba (flatbread oraz bochenkowy),
  • płatków śniadaniowych,
  • muesli,
  • kleików,
  • kasz,
  • ciasteczek,
  • słodu.

Również w przypadku tego gatunku, uważa się, że gluten jest lepiej przyswajalny przez osoby uczulone na gluten pszenicy zwyczajnej. Zbiór i siew samopszy odbywa się podobnie jak w przypadku płaskurki i orkiszu.

Porównanie gatunków pszenicy

Pod względem wartości użytkowej

Cecha Pszenica zwyczajna Pszenica twarda (durum) Pszenica orkisz Pszenica płaskurka Pszenica samopsza
Zawartość białka 10–14% 13–17% 13–17% 18–23% 16–19%
Gluten Typowy dla pszenicy zwyczajnej Mocny i sprężysty O odmiennym składzie białek O odmiennym składzie białek O odmiennym składzie białek
Czy zawiera gluten? Tak Tak Tak Tak Tak
Najczęstsze zastosowanie Mąka, pieczywo, pasza Semolina, makarony, kuskus, bulgur Pieczywo, makarony, płatki, kawa zbożowa Chleb, kasze, makarony, ciasta Pieczywo, płatki, musli, kasze
Produkty premium Rzadko Makarony wysokiej jakości Żywność ekologiczna Produkty funkcjonalne Żywność ekologiczna i funkcjonalna
Popularność wśród konsumentów Bardzo wysoka Wysoka Coraz większa Rosnąca Rosnąca

Pod względem uprawy

Cecha Pszenica zwyczajna Pszenica twarda (durum) Pszenica orkisz Pszenica płaskurka Pszenica samopsza
Ploidalność Heksaploidalna Tetraploidalna Heksaploidalna Tetraploidalna Diploidalna
Znaczenie w Polsce Bardzo duże Niewielkie Coraz większe Niszowe Niszowe
Plonowanie Wysokie Średnie Średnie Niskie Niskie
Wymagania glebowe Wysokie Bardzo wysokie Średnie Niewielkie Niewielkie
Odporność na suszę Średnia Dobra Dobra Dobra Bardzo dobra
Odporność na choroby Średnia Średnia Wysoka Wysoka Wysoka
Największa zaleta Wysoki i stabilny plon Bardzo dobra jakość ziarna Dobra zdrowotność i mniejsze wymagania Dobra adaptacja do słabszych gleb Wysoka odporność na suszę

FAQ

Czy orkisz to ten sam gatunek co pszenica zwyczajna?

Nie. Orkisz (Triticum aestivum ssp. spelta) jest odrębnym gatunkiem pszenicy. W porównaniu z pszenicą zwyczajną zawiera więcej białka, jest bardziej odporny na niekorzystne warunki środowiska i często uprawiany jest w gospodarstwach ekologicznych.

Czy wszystkie gatunki pszenicy zawierają gluten?

Tak. Zarówno pszenica zwyczajna, jak i pszenica twarda, orkisz, płaskurka oraz samopsza zawierają gluten. Różnią się jednak składem białek glutenowych i właściwościami technologicznymi.

Który gatunek pszenicy najlepiej nadaje się do produkcji makaronu?

Najlepszym surowcem do produkcji makaronów wysokiej jakości jest pszenica twarda (durum). Jej ziarno charakteryzuje się wysoką zawartością białka, mocnym glutenem oraz dużą szklistością, dzięki czemu produkuje się z niego semolinę.

Który gatunek pszenicy ma najwyższą zawartość białka?

Spośród opisanych gatunków najwyższą zawartością białka wyróżnia się pszenica płaskurka, której ziarno może zawierać od 18 do 23% białka.

Który gatunek pszenicy najlepiej sprawdza się na słabszych glebach?

Najlepiej do uprawy na słabszych stanowiskach nadaje się pszenica samopsza. Charakteryzuje się wysoką odpornością na suszę oraz niewielkimi wymaganiami glebowymi.

Siewnik do poplonów – jaki wybrać i na co zwrócić uwagę?

0
Siewnik GreenDrill można łączyć zarówno z siewnikiem nabudowanym Cataya lub Centaya, agregatem uprawowo-siewnym Cirrus lub siewnikiem wielkopowierzchniowym Primera DMC. Fot. firmowe

Poplony odgrywają dużą rolę w ochronie gleby i poprawie jej struktury. Skuteczność ich uprawy zależy jednak od odpowiedniego terminu oraz sposobu wysiewu. Coraz większe znaczenie mają rozwiązania umożliwiające szybki i równomierny siew w różnych warunkach.

Międzyplony jeszcze niedawno w wielu gospodarstwach były traktowane jako dodatek do podstawowej technologii uprawy. Dziś coraz częściej stają się jej ważnym elementem. Wpływa na to większa świadomość dotycząca ochrony gleby, ale też potrzeba lepszego gospodarowania wodą i składnikami pokarmowymi. Rośliny wysiewane po zbiorze plonu głównego mogą ograniczać erozję, poprawiać bilans materii organicznej, wspierać życie biologiczne gleby oraz przechwytywać azot, który bez okrywy roślinnej mógłby zostać utracony.

Termin siewu poplonów ma kluczowe znaczenie

Samo dobranie mieszanki to jednak dopiero połowa sukcesu. Poplon musi zostać wysiany w terminie i w taki sposób, aby nasiona miały szansę szybko skiełkować. W praktyce oznacza to możliwie dobre wykorzystanie wilgoci pozostającej po żniwach, równomierne rozłożenie materiału siewnego oraz zapewnienie kontaktu nasion z glebą. Szczególnie w suchych latach opóźnienie siewu o kilka dni potrafi zdecydować o tym, czy rośliny utworzą zwartą okrywę, czy pozostaną jedynie nierównymi placami na polu.

Klasyczny siewnik do poplonów

Sposobów wysiewu jest dziś kilka. Najprostszy polega na wykonaniu oddzielnego przejazdu klasycznym siewnikiem zbożowym. To rozwiązanie nadal spotykane w wielu gospodarstwach, zwłaszcza tam, gdzie poplon wysiewany jest w mieszankach z większym udziałem zbóż, bobowatych lub innych nasion wymagających lepszego przykrycia.

Zaletą jest dość precyzyjne umieszczenie nasion w rzędach i możliwość utrzymania głębokości roboczej. Wadą pozostaje dodatkowy przejazd, większe zużycie czasu i paliwa oraz ryzyko przesuszenia gleby, jeśli między uprawą ścierniska a siewem minie zbyt dużo czasu.

Proste rozwiązania do wysiewu poplonów

Drugą grupę stanowią rozwiązania rzutowe, w których nasiona są rozsiewane na powierzchni pola, a następnie mieszane z glebą przez bronę talerzową, kultywator, agregat ścierniskowy albo dociskane wałem. Tak pracują najprostsze siewniki tarczowe, często montowane na maszynie uprawowej lub z przodu ciągnika. Ich atutem jest prostota, niska masa i możliwość szybkiego wysiewu drobnych nasion gorczycy, facelii, rzodkwi oleistej czy traw.

Trzeba jednak pamiętać, że równomierność pracy takich urządzeń zależy od warunków. Wiatr, zróżnicowana masa nasion w mieszance oraz nieprawidłowa wysokość montażu mogą pogorszyć rozkład materiału na szerokości roboczej.

Jak działają siewniki pneumatyczne?

Największą popularność w gospodarstwach intensywnie siejących poplony zdobyły jednak siewniki pneumatyczne nabudowane na maszynach uprawowych.

W takim układzie nasiona są dozowane przez wałek wysiewający, a następnie transportowane strumieniem powietrza przewodami do talerzy rozdzielających, deflektorów albo redlic. Dzięki temu można połączyć uprawę ścierniska z wysiewem poplonu w jednym przejeździe. To skraca czas pracy, ogranicza ugniatanie gleby i pozwala wykorzystać wilgoć znajdującą się jeszcze w wierzchniej warstwie pola.

Kiedy wybrać siewnik mechaniczny?

W wielu gospodarstwach podstawowym sposobem siewu poplonów pozostaje wykorzystanie klasycznego siewnika mechanicznego. Nie jest to rozwiązanie nowe, ale wciąż ma swoje uzasadnienie. Mechaniczny aparat wysiewający dozuje materiał ze skrzyni nasiennej, a redlice odkładają go w rzędach na ustalonej głębokości. Dzięki temu nasiona mają lepszy kontakt z glebą niż przy samym wysiewie powierzchniowym, co ma znaczenie zwłaszcza przy mieszankach z udziałem większych nasion. Dotyczy to bobowatych, zbóż jarych wysiewanych jako komponent poplonu czy mieszanek, w których zależy nam na bardziej wyrównanych wschodach.

W tej grupie mieszczą się popularne siewniki zbożowe, które w polskich gospodarstwach często są wykorzystywane także poza podstawowym siewem zbóż. Przykładem mogą być krajowe konstrukcje, takie jak siewniki Poznaniak czy Agro-Masz SR. Nie są to specjalistyczne siewniki wyłącznie do poplonów, ale przy odpowiednim ustawieniu aparatu wysiewającego pozwalają wysiać wiele mieszanek międzyplonowych.

Ich przewagą jest precyzyjniejsze umieszczenie materiału w glebie, mniejsza zależność od wiatru i możliwość pracy w technologii rzędowej. Ograniczeniem jest natomiast konieczność wykonania oddzielnego przejazdu lub pracy zestawem uprawowo-siewnym, który nie zawsze jest najwygodniejszy przy szybkim pożniwnym wysiewie.

siewnik do poplonów
Siewniki Poznaniak posiadają uniwersalne aparaty wysiewające wyposażone w dzielone kółka, które umożliwiają wysiew nasion drobnych i standardowych w dawce już od 1,5 kg/ha. Fot. firmowe

Rozsiewacze tarczowe do poplonów

Na drugim biegunie znajdują się proste siewniki i rozsiewacze tarczowe. To rozwiązania często wybierane przez mniejsze gospodarstwa albo użytkowników, którzy chcą szybko doposażyć posiadaną maszynę uprawową. Zasada działania jest prosta – nasiona trafiają ze zbiornika na obracającą się tarczę, która rozrzuca je na określoną szerokość. Takie urządzenie można zamontować na bronie talerzowej, kultywatorze, wałach, ciągniku, a czasem także na quadzie lub samochodzie terenowym, jeśli producent przewiduje taki sposób pracy.

Przykładem z tej grupy jest APV ES 100 M1 Classic, czyli jednotarczowy rozsiewacz do małych nasion, poplonów i granulatów. W praktyce podobną funkcję pełnią także urządzenia Lehner SuperVario oraz wiele prostszych rozsiewaczy stosowanych w polskich gospodarstwach. Ich największą zaletą jest niewielka masa, prosty montaż, niskie zapotrzebowanie na moc i relatywnie mały koszt w porównaniu z rozbudowanymi siewnikami pneumatycznymi. Przy wysiewie gorczycy, facelii, rzodkwi oleistej lub prostych mieszanek drobnonasiennych takie rozwiązanie może być wystarczające.

Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że wysiew tarczowy wymaga większej uwagi. Nasiona są rozrzucane rzutowo, dlatego na równomierność wpływa wiatr, wysokość montażu, prędkość obrotowa tarczy, kształt łopatek oraz właściwości samej mieszanki. Jeśli w zbiorniku znajdują się nasiona o bardzo różnej masie i wielkości, może dochodzić do rozwarstwiania, a cięższe komponenty będą zachowywały się inaczej niż drobne. Dlatego przed pracą warto wykonać próbę, sprawdzić realną szerokość rozsiewu i pamiętać, że po wysiewie nasiona powinny zostać przynajmniej płytko wymieszane z glebą lub dociśnięte wałem.

Najpopularniejsze siewniki pneumatyczne

Najbardziej uniwersalną grupą są obecnie siewniki pneumatyczne nabudowane. Ich popularność wynika z tego, że pozwalają połączyć dwa zabiegi: uprawę pożniwną i wysiew poplonu. Nasiona trafiają ze zbiornika do aparatu dozującego, najczęściej z wymiennym wałkiem wysiewającym, a następnie są transportowane przewodami powietrznymi do rozdzielaczy lub płytek rozsiewających. W zależności od konstrukcji mogą być podawane przed wał, za sekcję roboczą albo w inne miejsce wskazane przez producenta zestawu.

siewnik do poplonów
Horsch MiniDrill jest uzupełnieniem do wysiewu międzyplonów w połączeniu z uprawą gleby lub jako uzupełnienie istniejących siewników z dodatkowym komponentem. Fot. firmowe

Rynek polski

Na polskim rynku dobrze widoczne są zarówno rozwiązania krajowe, jak i zagraniczne.

Agro-Masz oferuje siewnik poplonów SP ze zbiornikiem 230 lub 400 l, w którym materiał trafia przez wałek wysiewający do ośmiokanałowego rozdzielacza, a dalej przewodami do płytek wysiewających.

Unia ma w ofercie siewniki FP 250 i FP 550, przeznaczone do montażu na maszynach towarzyszących. Producent podaje, że posiadają m.in. wentylator elektryczny, osiem wyjść i możliwość wysiewu rzutowego do szerokości 6 m.

Tego typu konstrukcje dobrze wpisują się w potrzeby gospodarstw, które mają już bronę talerzową, agregat ścierniskowy lub kultywator i chcą rozszerzyć jego zastosowanie bez zakupu osobnego zestawu uprawowo-siewnego.

Rynek zagraniczny

Silną pozycję mają także producenci zagraniczni.

APV oferuje szeroką serię pneumatycznych siewników PS o różnych pojemnościach zbiornika i wersjach wyposażenia. Ich zaletą jest możliwość montażu na wielu maszynach uprawowych niezależnie od marki.

Amazone proponuje GreenDrill 200 i 501, czyli nabudowane siewniki do poplonów i drobnych nasion, współpracujące m.in. z maszynami uprawowymi tej marki.

Podobną rolę w ofercie Väderstad pełni BioDrill, montowany na kultywatorach, agregatach uprawowych i agregatach uprawowo-siewnych.

W gospodarstwach korzystających z maszyn Horsch spotyka się rozwiązania MiniDrill, natomiast Kuhn oferuje dodatkowe zbiorniki SH, przewidziane do współpracy z wybranymi kultywatorami ścierniskowymi.

W segmencie pneumatycznych rozsiewaczy wężowych obecny jest również Lehner Vento, który może pracować z mieszankami nasion drobnych i większych.

siewnik do poplonów
Dodatkowe zbiorniki SH, w zależności od modelu, mogą współpracować z siewnikami Kuhn z serii Venta, Espro, Megant lub z przednim zbiornikiem TF 1512. Fot. firmowe

Prawidłowe ustawienie siewnika

Przewagą siewników pneumatycznych jest równomierniejsze podawanie materiału na szerokość roboczą niż w prostych rozsiewaczach tarczowych. Są też mniej wrażliwe na wiatr, a przy odpowiednim wyposażeniu pozwalają sterować dawką w zależności od prędkości jazdy.

W bardziej rozbudowanych wersjach dostępne są:

  • czujniki prędkości,
  • sterowniki z kabiny,
  • elektryczna próba kręcona
  • czy integracja z systemami sterowania maszyny.

Nie zmienia to jednak faktu, że nawet najlepszy siewnik wymaga poprawnego ustawienia. Kluczowe są dobór wałka wysiewającego, wykonanie próby kręconej, ustawienie dawki oraz prawidłowe rozmieszczenie przewodów na maszynie.

Jaki siewnik do poplonów wybrać?

Dobór rozwiązania powinien wynikać z:

  • areału,
  • składu mieszanki,
  • posiadanego parku maszynowego.

Przy niewielkich powierzchniach i prostych mieszankach wystarczający może być rozsiewacz tarczowy. Tam, gdzie liczy się dokładniejsze przykrycie większych nasion, nadal sprawdzi się klasyczny siewnik mechaniczny. Z kolei w gospodarstwach siejących poplony regularnie, na większym areale i bezpośrednio po żniwach najbardziej praktyczny będzie siewnik pneumatyczny zamontowany na maszynie uprawowej. Pozwala on wykorzystać jeden przejazd do wymieszania resztek pożniwnych, przygotowania płytkiej warstwy gleby i wysiania mieszanki.

Nie ma więc jednego najlepszego siewnika do wszystkich poplonów. Prosta gorczyca wysiewana po zbożach stawia inne wymagania niż mieszanka z bobowatymi, trawami i drobnymi nasionami roślin miododajnych. Najważniejsze pozostaje jednak to, aby wysiew wykonać szybko, równo i w takich warunkach, w których nasiona będą miały kontakt z wilgotną glebą. Od tego w dużej mierze zależy, czy poplon spełni swoją rolę, czy stanie się tylko kolejnym kosztem w technologii uprawy.

Zgnilizna twardzikowa zaczyna się w glebie. Jak ograniczyć jej źródło?

0

Coraz większy udział roślin dwuliściennych w płodozmianie — rzepaku, ziemniaków, buraków cukrowych, słonecznika, soi czy bobowatych — to dobre rozwiązanie agronomiczne, ale jednocześnie czynnik zwiększający presję zgnilizny twardzikowej.

Dlaczego zgnilizna twardzikowa zaczyna się w glebie?

Sprawca choroby, Sclerotinia sclerotiorum, tworzy w glebie przetrwalniki, tzw. sklerocja, które mogą przetrwać nawet do 8 lat. Przy częstym udziale roślin żywicielskich oraz międzyplonów dwuliściennych liczba sklerocjów w glebie systematycznie rośnie, zwiększając ryzyko infekcji i utrudniając skuteczną ochronę.

Standardowa ochrona rzepaku opiera się głównie na zabiegach fungicydowych w czasie kwitnienia. Chronią one przed infekcją przez zarodniki, ale nie ograniczają źródła problemu w glebie. Przy dużej liczbie sklerocjów coraz większe znaczenie ma infekcja pierwotna, rozwijająca się bezpośrednio z przetrwalników przy korzeniach.

Jak ograniczyć źródło zgnilizny twardzikowej?

Rozwiązaniem jest ograniczanie liczby sklerocjów w stanowisku poprzez zastosowanie preparatu biologicznego Lalstop Contans WG, zawierającego zarodniki grzyba Coniothyrium minitans — naturalnego pasożyta przetrwalników zgnilizny twardzikowej. Po wprowadzeniu do gleby zasiedla on sklerocja i prowadzi do ich rozkładu.

Najlepsze efekty uzyskuje się po zbiorze roślin żywicielskich, gdy przetrwalniki znajdują się w resztkach pożniwnych. Preparat aplikuje się standardowym opryskiwaczem, a następnie miesza z płytką warstwą gleby. Zwykle wystarcza dawka ok. 1 kg/ha, natomiast przed siewem rośliny wrażliwej zaleca się ok. 2 kg/ha.

Efektem jest ograniczenie banku przetrwalników, niższa presja choroby, mniej infekcji pierwotnych, większa skuteczność fungicydów i stabilniejszy plon. Zastosowanie Lalstop Contans WG uprawnia także do ubiegania się o dofinansowanie z tytułu użycia środków biologicznych.

Gdzie uzyskać więcej informacji?

Chcesz omówić najlepsze rozwiązanie dla swojego gospodarstwa? Skontaktuj się z doradcami firmy WIALAN – doradcy@wialan.com.pl

Dzik zaatakował w Warszawie. Mężczyzna został ugryziony na własnym podwórku

0
ASF

Niebezpieczny incydent w warszawskiej dzielnicy Wawer. Mężczyzna wyszedł wieczorem wyrzucić śmieci i został zaatakowany przez dzika. Poszkodowany trafił do szpitala, a zwierzę trzeba było uśpić. To kolejny sygnał, że problem dzikiej zwierzyny podchodzącej pod ludzkie domy stale rośnie.

Jak doszło do ataku w Wawrze?

Do zdarzenia doszło w sobotę, 18 lipca, przy ul. Jabłecznej. Właściciel posesji wyszedł na podwórko i przy śmietniku zauważył dzika. Gdy spróbował go odgonić, zwierzę wpadło w agresję, zaszarżowało na niego i ugryzło go w nogę.

Na miejsce natychmiast wezwano pogotowie, policję i Lasy Miejskie. Ranny mężczyzna trafił do szpitala. Ponieważ dzik nie chciał odejść i zagrażał mieszkańcom oraz służbom, pracownicy Lasów Miejskich podjęli decyzję o jego uśpieniu.

Dlaczego dziki podchodzą pod domy?

To nie pierwszy taki przypadek w Polsce – zaledwie miesiąc wcześniej w Krakowie dzik przewrócił wózek z rocznym dzieckiem. Zwierzęta coraz śmielej wchodzą na osiedla, wiejskie podwórka i pola.

Głównym powodem jest łatwy dostęp do jedzenia:

  • Nie zabezpieczone kubły na śmieci i kompostowniki,
  • Wyrzucone resztki żywności,
  • Łatwo dostępne uprawy i ogrody.

Dziki szybko przyzwyczajają się do obecności ludzi i przestają się nas bać, co prowadzi do groźnych sytuacji.

Co zrobić, gdy spotkasz dzika?

Jeśli zauważysz dzika na podwórku, w lesie lub na miedzy, pamiętaj o kilku prostych zasadach:

  • Nie odganiaj go i nie krzycz: Próba przepędzenia zwierzęcia może wywołać u niego reakcję obronną i atak (tak stało się w Warszawie).
  • Zachowaj spokój: Nie rób gwałtownych ruchów. Powoli wycofaj się w bezpieczne miejsce.
  • Uważaj na lochy z młodymi: Matka broniąca warchlaków jest wyjątkowo niebezpieczna.
  • Zabezpiecz podwórko: Dbaj o zamkniętą bramę i szczelne pojemniki na śmieci.
  • Wezwij pomoc: Jeśli zwierzę jest agresywne lub nie chce odejść, zadzwoń pod numer alarmowy 112 lub do Straży Miejskiej.

Obecność dzików w pobliżu domów i gospodarstw to coraz większy kłopot. Wymaga to nie tylko interwencji lokalnych władz, ale też naszej ostrożności.

Pogoda 22 lipca. Wietrzna zawierucha na zachodzie, południu i w centrum Polski

0
22 lipca
22 lipca

Pogoda. W nocy niebo rozpogodzi się a temperatura mocno spadnie

W nocy od zaledwie + 7 do 12 stopni

Najbliższej nocy niebo od Kaszub po Wielkopolskę, centrum, południe i wschód kraju rozpogodzi się. Na zachodzie kraju pogodnie do północy a nad ranem niebo zachmurzy się.

Wiatr w nocy osłabnie. Pogodne niebo i słaby wiatr to przepis na duży spadek temperatury. Na wschodzie i południu Wielkopolski, Ziemi Łódzkiej, Świętokrzyskiej oraz na Górnym Śląsku lokalnie zanotujemy +6/+7 stopni Celsjusza. Nad resztą obszaru Wielkopolski ale także na całym południu, wschodzie, Kaszubach, Kujawach i w centrum kraju słupki rtęci spadną w okolicę 8-10 stopni. Nieco cieplej na zachodzie — tam do 12 stopni oraz na wybrzeżu — do 15 stopni.

22 lipca suchy i słoneczny na południowym wschodzie kraju

Jutrzejszy dzień podobnie jak wczorajszy na Podkarpaciu, Roztoczu i w Małopolsce będzie suchy i słoneczny. W Lubelskim i na Podlasiu słonecznie do popołudnia i z szansą na lokalne opady późnym popołudniem i wieczorem. Na Kaszubach, Kujawach, centrum i Dolnym Śląsku sucho do południa z szansą na lokalny opad po południu i wieczorem do 1-4 mm. Większa szansa i znacznie większe sumy opadów pojawią się na Pomorzu Zachodnim, północy Lubuskiego i północy Wielkopolski — tam miejscami spadnie 10-12 mm deszczu.

W ciągu dnia wróci silny wiatr. Do 55 km/h powieje na zachodzie, południu i w centrum kraju. Na wschodzie Kaszub i Żuławach do południa wiatr słaby a w drugiej części dnia nasili się. Najciszej i najprzyjemniej dzień zapowiada się na Suwalszczyźnie.

23 lipca więcej opadów

W tym dniu niż będzie najbliżej nas i pojawi się sporo przelotnych opadów i tym razem także burz. Lokalnie spadnie 10-15 mm deszczu —  choć będą to lokalne miejsca a przeważnie skończy się na 1-5 mm.

22 lipca

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Radar opadów- https://radar-opadow.pl/?radartype=cappi

90% ziemi należy do państwa. Jak naprawdę działa rolnictwo na Białorusi?

0

Choć Polska i Białoruś są sąsiadami, rolnictwo na Białorusi funkcjonuje według zupełnie innych zasad. W naszym kraju dominują gospodarstwa rodzinne, natomiast za wschodnią granicą większość gruntów pozostaje własnością państwa. Rolnicy nie kupują ziemi na takich zasadach jak w Polsce, a znaczną część produkcji prowadzą duże przedsiębiorstwa wywodzące się z dawnych kołchozów i sowchozów. Jak wygląda ten system w praktyce i dlaczego wciąż odgrywa tak ważną rolę w białoruskim rolnictwie?

rolnictwo na Białorusi

Jak wygląda własność ziemi na Białorusi?

Jedną z największych różnic pomiędzy polskim a białoruskim rolnictwem jest sposób zarządzania ziemią. W Polsce zdecydowana większość gruntów znajduje się w rękach prywatnych właścicieli. Rolnicy kupują ziemię, dziedziczą ją lub powiększają gospodarstwa poprzez dzierżawy. Na Białorusi wygląda to zupełnie inaczej.

Jak wyjaśnia Bartłomiej Ordanik, zdecydowana większość gruntów rolnych pozostaje własnością państwa. Szacuje się, że jest to około 90% całego areału użytkowanego rolniczo. Prywatni inwestorzy nie kupują więc ziemi w takim rozumieniu, jakie znamy z Polski. Otrzymują natomiast prawo do użytkowania gruntów w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.

Taki model jest pozostałością po systemie funkcjonującym jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. Po rozpadzie ZSRR Białoruś nie przeprowadziła pełnej prywatyzacji rolnictwa na wzór Polski czy krajów Europy Zachodniej. Zamiast tego zachowano dominującą rolę państwa, jednocześnie umożliwiając stopniowe przejmowanie części nierentownych gospodarstw przez inwestorów.

W praktyce oznacza to, że przedsiębiorstwo rolne może zarządzać nawet kilkunastoma czy kilkudziesięcioma tysiącami hektarów, jednak nie jest właścicielem ziemi. Odpowiada natomiast za jej prawidłowe użytkowanie, utrzymanie produkcji oraz realizację zobowiązań wynikających z zawartych umów.

To rozwiązanie ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Z jednej strony ogranicza obrót ziemią i zapobiega spekulacji gruntami, z drugiej utrudnia budowanie majątku opartego na własności nieruchomości. Dla inwestorów najważniejsze jest jednak to, że mogą prowadzić działalność na bardzo dużych areałach bez konieczności angażowania ogromnych środków finansowych na zakup gruntów.

rolnictwo na Białorusi

Dawne kołchozy zniknęły tylko z nazwy? Jak dziś funkcjonują państwowe gospodarstwa

W Polsce słowa „PGR”, „kołchoz” czy „sowchoz” kojarzą się przede wszystkim z historią. Na Białorusi wiele przedsiębiorstw funkcjonujących dziś nadal wywodzi się właśnie z takich struktur, choć ich organizacja znacząco zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat.

Jak wyjaśnia Bartłomiej Ordanik, obecnie działa tam około 1400 dużych gospodarstw rolnych, które odpowiadają za znaczną część krajowej produkcji rolnej. Wiele z nich to przedsiębiorstwa państwowe lub spółki z dominującym udziałem państwa, choć coraz częściej pojawiają się również prywatni inwestorzy przejmujący gospodarstwa wymagające restrukturyzacji. Nie oznacza to jednak, że wszystkie gospodarstwa funkcjonują w identyczny sposób.

Część z nich osiąga bardzo dobre wyniki ekonomiczne i produkcyjne, inwestując w nowoczesny sprzęt, nowe obory czy technologie uprawy. Inne przez lata borykają się z problemami finansowymi, niską wydajnością oraz przestarzałą organizacją pracy. To właśnie takie przedsiębiorstwa trafiają najczęściej do programów restrukturyzacyjnych lub są przekazywane inwestorom gotowym podjąć się ich odbudowy.

Czy na Białorusi można kupić gospodarstwo rolne?

Dla polskiego rolnika odpowiedź na pytanie o zakup gospodarstwa wydaje się oczywista. W Polsce nabycie ziemi rolnej oznacza przede wszystkim zakup gruntów, które stają się własnością rolnika. Na Białorusi mechanizm wygląda zupełnie inaczej.

Bartłomiej Ordanik zwraca uwagę, że przejęcie gospodarstwa nie polega na zakupie samej ziemi. Inwestor przejmuje całe funkcjonujące przedsiębiorstwo – wraz z budynkami, infrastrukturą, maszynami, stadami zwierząt oraz pracownikami.

To rozwiązanie sprawia, że rozpoczęcie działalności wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. Z jednej strony inwestor nie musi angażować ogromnych środków finansowych na zakup ziemi, której wartość w przypadku kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy hektarów byłaby praktycznie nieosiągalna. Z drugiej strony przejmuje odpowiedzialność za całe przedsiębiorstwo wraz z jego problemami.

W praktyce oznacza to konieczność utrzymania produkcji, zatrudnienia pracowników oraz realizowania zobowiązań wobec lokalnych społeczności. Nie jest więc to zakup pojedynczego gospodarstwa rodzinnego, lecz objęcie zarządzania dużym przedsiębiorstwem, które często przez lata funkcjonowało w trudnej sytuacji ekonomicznej.

rolnictwo na Białorusi

Dlaczego inwestorzy przejmują nierentowne gospodarstwa?

W Polsce wielu rolników rozwija swoje gospodarstwa stopniowo – dokupując kolejne działki, budując nowe obory czy inwestując w park maszynowy. Na Białorusi rozwój dużych przedsiębiorstw bardzo często rozpoczyna się od restrukturyzacji już istniejących gospodarstw. To właśnie taki model wybrali polscy inwestorzy.

Zamiast tworzyć gospodarstwo od podstaw, zdecydowali się przejąć przedsiębiorstwa, które przez wiele lat przynosiły straty. Była to decyzja znacznie bardziej ryzykowna, ale jednocześnie otwierająca możliwość szybkiego zwiększenia skali produkcji. Jak podkreślają, największym wyzwaniem nie były same inwestycje finansowe, lecz uporządkowanie całego systemu funkcjonowania gospodarstw.

W wielu przypadkach należało od nowa zaplanować strukturę zasiewów, odbudować produkcję pasz, poprawić organizację pracy oraz wprowadzić nowoczesne standardy zarządzania. Proces ten trwał kilka lat i wymagał konsekwentnego realizowania założonego planu. Dopiero po uporządkowaniu podstaw możliwe było myślenie o dalszym rozwoju przedsiębiorstwa.

Duże gospodarstwa to standard, a nie wyjątek

Jedną z cech charakterystycznych białoruskiego rolnictwa jest skala produkcji. Podczas gdy w Polsce dominują gospodarstwa rodzinne o powierzchni od kilkunastu do kilkudziesięciu hektarów, na Białorusi nikogo nie dziwią przedsiębiorstwa gospodarujące na kilku czy nawet kilkunastu tysiącach hektarów.

Tak duże areały wynikają przede wszystkim z historii tamtejszego rolnictwa. Dawne kołchozy i sowchozy obejmowały rozległe kompleksy gruntów, które po zmianach ustrojowych w wielu przypadkach zachowały swoją strukturę organizacyjną. Dzięki temu współczesne przedsiębiorstwa nadal dysponują dużymi, zwartymi areałami pól, co znacznie ułatwia organizację produkcji.

Duża powierzchnia pozwala również efektywniej wykorzystywać nowoczesny sprzęt. Wydajne kombajny, opryskiwacze czy zestawy uprawowe mogą pracować praktycznie bez konieczności częstego przemieszczania się pomiędzy niewielkimi działkami, co ogranicza straty czasu i zmniejsza koszty produkcji.

Jednocześnie zarządzanie takim przedsiębiorstwem wymaga zupełnie innego podejścia niż prowadzenie gospodarstwa rodzinnego. Każda decyzja dotycząca terminu siewu, nawożenia czy zbiorów musi być podejmowana z dużym wyprzedzeniem. Przy areale liczonym w tysiącach hektarów nawet kilkudniowe opóźnienie może oznaczać poważne konsekwencje dla całego sezonu.

gospodarstwo na Białorusi Białoruś rolnictwo na Białorusi

Państwo nadal odgrywa ważną rolę

Choć na Białorusi coraz częściej pojawiają się prywatni inwestorzy, państwo nadal pozostaje ważnym uczestnikiem rynku rolnego.

Dotyczy to nie tylko własności gruntów, ale również funkcjonowania wielu przedsiębiorstw, organizacji produkcji czy kierunków rozwoju poszczególnych gałęzi rolnictwa. Dla osób przyzwyczajonych do polskich realiów może to być zaskakujące, jednak właśnie taki model obowiązuje tam od wielu lat.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie gospodarstwa funkcjonują w jednakowy sposób. Coraz więcej przedsiębiorstw wdraża nowoczesne technologie, inwestuje w wysokiej klasy maszyny oraz korzysta z rozwiązań dobrze znanych również polskim rolnikom. Granica między państwowym systemem a nowoczesnym zarządzaniem jest więc znacznie mniej wyraźna, niż mogłoby się wydawać.

To właśnie sprawia, że rolnictwo na Białorusi jest tak interesujące. Z jednej strony opiera się na rozwiązaniach wywodzących się jeszcze z czasów Związku Radzieckiego, z drugiej coraz śmielej wykorzystuje technologie i metody zarządzania charakterystyczne dla nowoczesnych gospodarstw funkcjonujących w Europie.

Polska i Białoruś. Dwa modele rolnictwa, dwa różne podejścia

Choć Polska i Białoruś graniczą ze sobą, rolnictwo w obu krajach rozwijało się przez ostatnie dekady w zupełnie innym kierunku. W Polsce dominują gospodarstwa rodzinne, których właściciele stopniowo powiększają areał, inwestują we własny sprzęt i samodzielnie podejmują decyzje dotyczące produkcji. Na Białorusi podstawę systemu nadal stanowią duże przedsiębiorstwa gospodarujące na tysiącach hektarów, a zdecydowana większość gruntów pozostaje własnością państwa. Różnice widoczne są już na poziomie organizacji pracy.

W polskim gospodarstwie właściciel często sam wykonuje większość prac polowych, obsługuje maszyny i zarządza produkcją. W dużym białoruskim przedsiębiorstwie funkcjonują natomiast całe działy odpowiedzialne za poszczególne obszary działalności – produkcję roślinną, hodowlę bydła, mechanizację, logistykę czy utrzymanie infrastruktury.

Przy gospodarstwie liczącym kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy hektarów taki model jest po prostu koniecznością. Jednocześnie Bartłomiej Ordanik zwraca uwagę, że niezależnie od kraju podstawowe zasady prowadzenia gospodarstwa pozostają takie same. Najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie produkcji, terminowe wykonywanie zabiegów oraz rozsądne gospodarowanie kosztami. Bez tego nawet największy areał nie zagwarantuje sukcesu.

Czy państwowy model ma swoje zalety?

W Polsce przez lata utarło się przekonanie, że państwowe gospodarstwa rolne są rozwiązaniem należącym do przeszłości. Tymczasem doświadczenia z Białorusi pokazują, że sam model własności nie przesądza jeszcze o wynikach gospodarstwa.

Wśród przedsiębiorstw państwowych można znaleźć zarówno gospodarstwa bardzo dobrze zarządzane, jak i takie, które od lat wymagają gruntownej restrukturyzacji. Podobnie wygląda sytuacja w sektorze prywatnym – sam fakt zmiany właściciela nie oznacza automatycznie poprawy wyników.

O powodzeniu decydują przede wszystkim ludzie. To oni planują produkcję, podejmują decyzje inwestycyjne, organizują pracę i odpowiadają za wykorzystanie dostępnych zasobów. Nawet najlepszy sprzęt czy nowoczesne budynki nie zastąpią dobrze funkcjonującego zespołu.

Bartłomiej Ordanik wielokrotnie podkreśla, że właśnie dlatego tak dużo uwagi poświęcono zmianie organizacji pracy oraz budowaniu odpowiedzialności wśród pracowników. Bez tego żadna modernizacja nie przyniosłaby oczekiwanych rezultatów.

rolnictwo na Białorusi

Białoruś nadal ma ogromny potencjał

Zdaniem polskich inwestorów jednym z największych atutów białoruskiego rolnictwa pozostaje potencjał rozwoju. Duże, zwarte kompleksy pól, stosunkowo dobre gleby oraz możliwość prowadzenia produkcji na bardzo dużą skalę sprawiają, że przy odpowiednim zarządzaniu gospodarstwa mogą osiągać bardzo dobre wyniki.

Jednocześnie wiele przedsiębiorstw wciąż wymaga modernizacji. Dotyczy to zarówno infrastruktury, jak i organizacji pracy, technologii uprawy czy zarządzania produkcją zwierzęcą. To właśnie dlatego prywatni inwestorzy nadal dostrzegają tam przestrzeń do rozwoju.

Jak zauważa Bartłomiej Ordanik, wiele rozwiązań, które dziś są standardem w Polsce, na Białorusi dopiero zaczyna być wdrażanych. Oznacza to, że dobrze przygotowane przedsiębiorstwo może stosunkowo szybko poprawić efektywność produkcji.

Nie oznacza to jednak, że prowadzenie działalności jest pozbawione ryzyka. Rolnictwo – niezależnie od kraju – pozostaje uzależnione od pogody, cen środków produkcji, sytuacji na rynkach rolnych czy zmian politycznych. Dlatego inwestowanie w tej branży zawsze wymaga długofalowego myślenia.

„Nie ma prostych przepisów na sukces”

Podczas rozmowy Bartłomiej Ordanik kilkukrotnie podkreślał, że wielu osobom ogromne areały mogą kojarzyć się przede wszystkim z dużymi pieniędzmi i nowoczesnymi maszynami. Jego zdaniem takie spojrzenie jest jednak zbyt powierzchowne.

Za każdym dobrze funkcjonującym gospodarstwem stoją setki codziennych decyzji, których nie widać podczas krótkiej wizyty w polu. To planowanie zasiewów, kontrolowanie kosztów, organizowanie pracy ludzi, dbanie o sprzęt, reagowanie na zmieniającą się pogodę czy podejmowanie decyzji inwestycyjnych z myślą o kolejnych latach.

Rolnictwo jest proste tylko z pozoru. Trzeba umieć podejmować decyzje każdego dnia i być gotowym na to, że nie wszystko da się przewidzieć. Sukces buduje się małymi krokami, a nie jedną dużą inwestycją

podkreśla Bartłomiej Ordanik.

Zboże z Ukrainy na torach: Wyraźne przyspieszenie przewozów eksportowych w lipcu

0
Zboże z Ukrainy

Zboże z Ukrainy przyspiesza transporty na torach – łączna średnia dzienna szybkość przeładunku zbóż i śrut koleją wzrosła w lipcu aż o jedną czwartą. Ten wzrost przewozów lądowych wynika zapewne z utrudnień i ograniczeń w eksporcie realizowanym korytarzem morskim, co zmusza do przekierowywania większej ilości strumienia ziarna na tory.

Jak poinformował Walerij Tkaczow, zastępca dyrektora Departamentu Technologii Transportowych JSC „Ukrzaliznycja” (Ukraińskie Koleje), łączny średni dzienny wskaźnik przeładunku zbóż i śrut w lipcu osiągnął poziom 127 wagonów/dobę, co oznacza wzrost o 42 wagony na dobę (o 25%) w porównaniu z wynikami z końca czerwca.

Przeczytaj również:

Zboże z Ukrainy na granicach z UE – stan odpraw

Przekierowanie transportu na tory zwiększa obciążenie lądowych węzłów przeładunkowych. Choć lipiec przyniósł ogólny skok wydajności eksportowej ukraińskiej kolei, na poszczególnych przejściach granicznych z sąsiadami z Unii Europejskiej od połowy miesiąca widoczne było zróżnicowanie wolumenów, w których przewożono zboże z Ukrainy:

  • Węgry: Średni dzienny przekrój wyniósł 40,6 wagonów/dobę (po spadku o 13 wagonów/dobę względem końca czerwca).
  • Słowacja: Ruch ukształtował się na poziomie 14,7 wagonów/dobę (spadek o 10,7 wagonu/dobę).
  • Polska: Przepływ na poziomie 13,7 wagonów/dobę (korekta o 8,6 wagonu/dobę).
  • Rumunia: W lipcu nie odnotowano kolejowych przewozów na tym kierunku.

Wyłącznie tranzyt przez Polskę

Warto podkreślić, że zboże z Ukrainy wjeżdżające do Polski transportem kolejowym porusza się wyłącznie w reżimie tranzytowym. Polska nieprzerwanie utrzymuje jednostronne embargo na import ukraińskich zbóż oraz rzepaku do kraju, w związku z czym wszelkie przesyłki kierowane są bezpośrednio do portów morskich lub do innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Podsumowanie

Komplikacje na szlakach morskich ponownie zwiększają znaczenie infrastruktury kolejowej. Mimo przejściowych spowolnień na wybranych przejściach granicznych od 14 lipca, ogólna dynamika wywozu zbóż i śrut koleją pozostaje dodatnia, a lipcowy bilans pokazuje wyraźne przyspieszenie w stosunku do ubiegłego miesiąca.

Źródło danych: APK-Inform / Ukrzaliznycja

Cena pszenicy spadła w Chicago na otwarciu tygodnia pod presją słabego eksportu i kończących się zbiorów ozimych

0
Ceny zbóż na MATIF/CBOT

Cena pszenicy na giełdzie w Chicago (CBOT) rozpoczęła nowy tydzień od wyraźnych spadków, podczas gdy kukurydza i soja notowały solidne zyski. Presja podaży wynikająca ze sprawnie postępujących zbiorów w USA oraz fatalne, tygodniowe dane o inspekcjach eksportowych całkowicie odcięły amerykański rynek pszenicy od optymizmu panującego na pozostałych kontraktach. Zupełnie inaczej zachowywał się jednak rynek europejski, gdzie silne fundamenty popytowo-podażowe wywindowały kluczowe kontrakty na długoterminowe maksima.

Przeczytaj również:

Czerwony początek tygodnia w Chicago i wielomiesięczne szczyty w Paryżu

Podczas poniedziałkowej sesji z 20 lipca 2026 roku cena pszenicy w kontrakcie wrześniowym na CBOT (ZWU26) spadła o 8,6 centa (-1,28%), zamykając się na poziomie 674,0 centów/buszel. Zupełnie inne nastroje panowały na giełdzie MATIF w Paryżu (MLU26), gdzie kontrakt wrześniowy na pszenicę konsumpcyjną wzrósł o 0,50 EUR (+0,21%) do poziomu 235,25 EUR/t, broniąc się przed przeceną dzięki doniesieniom o fatalnych prognozach zbiorów w Europie.

Znakomita koniunktura i napływ kapitału na unijny parkiet były doskonale widoczne również na pozostałych uprawach. Kukurydza na MATIF-ie (XBX26) podskoczyła w poniedziałek o 5,75 EUR (+2,33%), osiągając na zamknięciu poziom 252,75 EUR/t. Z kolei prawdziwym liderem wzrostów w Paryżu okazał się rzepak (XRQ26) w najbliższym kontrakcie – jego cena wystrzeliła o 13,25 EUR (+2,44%), kończąc sesję na bardzo wysokim poziomie 557,25 EUR/t.

Rynkowy komentarz: Poniedziałkowe zamknięcia wyznaczyły imponujące, wielomiesięczne szczyty dla serii najbliższej na paryskiej giełdzie. Kukurydza na MATIF jest obecnie najdroższa od kwietnia 2023 roku, rzepak osiągnął najwyższe wyceny od lutego 2023 roku, a cena pszenicy wspięła się na maksima niewidziane od lutego 2025 roku. Inwestorzy w Europie wyraźnie wyceniają kurczący się bilans zbóż oraz nasion oleistych na Starym Kontynencie przed zbliżającym się szczytem kampanii żniwnej.

W USA z kolei odmienne nastroje panowały w kompleksie oleistym i paszowym. Kukurydza w Chicago (ZCU26) podskoczyła o 1,07% (do 449,4 centów/buszel) na bazie drożejącej ropy naftowej, z kolei soja (ZSQ26) zaliczyła mocny rajd o 1,78% (do poziomu 1226,0 centów/buszel) dzięki napływającym zamówieniom eksportowym.

Dlaczego cena pszenicy w USA znalazła się pod presją?

Głównym powodem, dla którego giełdowa cena pszenicy w USA zanurkowała, okazał się cotygodniowy raport USDA na temat inspekcji eksportowych. Wynik na poziomie zaledwie 213 993 ton okazał się głęboko rozczarowujący i o blisko 29% niższy w ujęciu skumulowanym od początku sezonu (1 czerwca) w porównaniu do ubiegłego roku.

Dodatkowym obciążeniem dla giełdy w Chicago są szybko postępujące żniwa odmian ozimych w USA. Wydany po sesji raport Crop Progress potwierdził, że zebrano już 74% areału pszenicy ozimej, co przewyższa średnią wieloletnią (71%) i zwiększa bieżącą, fizyczną podaż ziarna na rynku. Popytowe „byki” próbują jeszcze szukać szans w pogarszającej się kondycji pszenicy jarej (zaledwie 53% w stanie dobrym/doskonałym wobec 92% przed rokiem), jednak na ten moment to słaby eksport i presja żniwna dyktują warunki w Chicago.

Stabilny stan kukurydzy i dynamiczny rozwój soi (Raport Crop Progress)

Opublikowany po zamknięciu sesji amerykańskiej raport USDA Crop Progress przyniósł kluczowe dane o zaawansowaniu i kondycji pozostałych upraw jarych w USA:

  • Kukurydza w fazie wiechowania: Proces wyrzucania wiech (silking) osiągnął już 59% w skali kraju, co oznacza duży skok z 34% przed tygodniem i wynik powyżej 5-letniej średniej (54%). W kluczowych stanach pasa kukurydzianego – Iowa i Illinois – zaawansowanie wynosi odpowiednio 72% i 69%.
  • Kondycja kukurydzy: Stan upraw oceniany jako dobry i doskonały wynosi 67% (51% good, 16% excellent). To nieznaczny spadek z 68% w zeszłym tygodniu. Areał w stanie słabym i bardzo słabym wynosi łącznie 9%.
  • Postępy w uprawie soi: Kwitnienie (blooming) osiągnęło 66% areału (wobec 50% tydzień temu), co idealnie pokrywa się ze średnią wieloletnią. Z kolei faza zawiązywania strąków (setting pods) wynosi 32% (wzrost z 19% w zeszłym tygodniu) i wyprzedza 5-letnią średnią (24%).
  • Kondycja soi: Udział upraw w stanie dobrym i doskonałym wynosi 66% (53% good, 13% excellent) wobec 65% raportowanych tydzień wcześniej. Rośliny w kondycji słabej i bardzo słabej stanowią 8% areału.

Źródło danych: MATIF, CBoT, USDA

Ceny paliw: Wtorkowy hurt diesla ponownie mocno w górę. Orlen podniósł cenę 19 raz z rzędu!

0
Cena diesla

Ceny paliw w kraju: Czarna seria dla właścicieli pojazdów z silnikami wysokoprężnymi oraz rolników przygotowujących się do żniw trwa w najlepsze. Najnowsza, wtorkowa (21 lipca) tabela hurtowa PKN Orlen przyniosła kolejne drastyczne uderzenie w rynek oleju napędowego. Narodowy koncern podniósł cenę Ekodiesla o kolejne 92 zł/m³ w stosunku do soboty, śrubując stawkę hurtową do poziomu 6 387 zł/m³.

To historyczny moment na krajowym rynku paliw, ale w jak najgorszym tego słowa znaczeniu – to już 19. podwyżka cen diesla w hurcie z rzędu! Nieprzerwany rajd w górę trwa od 24 czerwca, kiedy to paliwo kosztowało jeszcze 5 358 zł/m³. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia hurtowa cena ON skoczyła o 475 zł/m³, co oznacza wzrost o 58 groszy na litrze brutto.

Przeczytaj najnowszą analizę z 22.07.2026:

Benzyna łapie oddech, ale diesel idzie na rekord

Podczas gdy rynek oleju napędowego płonie, benzyna Pb95 zaliczyła chwilową stabilizację. We wtorek jej cena wzrosła o symboliczną złotówkę, osiągając 5 819 zł/m³. Dysproporcja między oboma paliwami staje się jednak gigantyczna:

  • Olej Napędowy (Ekodiesel): 6 387 zł/m³ (7,86 zł/l brutto w samym hurcie)
  • Benzyna Pb95 (Eurosuper): 5 819 zł/m³ (7,16 zł/l brutto w samym hurcie)

Globalny klincz: Wojna USA-Iran i zablokowana Cieśnina Ormuz

Główną przyczyną tego potężnego tąpnięcia na rynkach paliwowych jest eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie. Trwająca wymiana ciosów między USA a Iranem doprowadziła do sytuacji krytycznej – kluczowa dla świata Cieśnina Ormuz jest obecnie praktycznie zablokowana. Obustronne działania militarne i odcięcie tego strategicznego szlaku, przez który transportowana jest jedna piąta światowego zapotrzebowania na ropę, wywołały gigantyczną panikę na giełdach towarowych. Poniedziałkowe zamknięcie przyniosło skok cen diesla ARA w Europie aż do 1 197,74 USD za tonę (najwyżej od maja), a ropa Brent zbliża się do granicy 89 USD za baryłkę.

Sytuację dodatkowo pogłębiają problemy w Europie Wschodniej, gdzie wojna trwale ogranicza podaż – Rosja całkowicie wstrzymała eksport diesla, a jej możliwości przerobowe i transportowe zostały sparaliżowane przez udane ataki dronów na rafinerie oraz tankowce. Połączenie bliskowschodniego kryzysu logistycznego z europejskim deficytem tworzy zabójczą mieszankę dla importerów paliw.

Co to oznacza na stacjach?

Biorąc pod uwagę, że sam koszt zakupu diesla w rafinerii z podatkiem VAT to już niemal 7,86 zł za litr, detaliczna cena oleju napędowego na stacjach sieciowych nieuchronnie zmierza powyżej psychologicznej granicy 8,00 zł/l. Dotychczasowe oazy tańszego tankowania, jak stacje przymarketowych (gdzie jeszcze niedawno w Lublinie diesel kosztował 7,15 zł/l), będą musiały błyskawicznie skorygować cenniki, by nie dopłacać do interesu. Ponieważ Premier oficjalnie wykluczył powrót do tarcz osłonowych, kierowcy i sektor agro zostają z tą geopolityczną drożyzną całkowicie sami.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe

Tragedia w Odessie: 10 marynarzy zginęło na masowcu z kukurydzą. Eksport zbóż z Ukrainy pod olbrzymią presją!

0
Ilustracja poglądowa

Eksport zbóż z Ukrainy znalazł się pod olbrzymią presją po dramatycznych wydarzeniach mijającego weekendu. W niedzielę w porcie w Odessie doszło do jednego z najtragiczniejszych w skutkach incydentów od początku konfliktu. Rosyjskie rakiety manewrujące uderzyły w masowiec Golden Leo, na którego pokładzie znajdował się ładunek kukurydzy przeznaczony na rynki zagraniczne. W wyniku potężnego pożaru nadbudówki zginęło 10 marynarzy, w tym ukraiński pilot morski. Ten krwawy atak to bezpośredni efekt gwałtownej eskalacji wojny ekonomicznej na Morzu Czarnym i Azowskim. Moskwa porzuciła dotychczasowe hamulce i wzięła na cel cywilną żeglugę handlową.

Eksport zbóż z Ukrainy w obliczu totalnej wojny surowcowej

Tragedia w Odessie nie wydarzyła się bez przyczyny. Był to brutalny odwet Kremla za wcześniejszą, niezwykle skuteczną kampanię ukraińskich dronów. W ostatnich tygodniach Kijów sparaliżował rosyjską logistykę naftową, trafiając kilkadziesiąt tankowców floty cieni i odcinając Moskwę od kluczowych zysków z ropy.

Co więcej, ukraińskie siły zdołały całkowicie zablokować żeglugę handlową na Morzu Azowskim i w Cieśninie Kerczeńskiej. Dla Rosji to potężny cios – tą drogą wypływała dotychczas blisko jedna czwarta (25%) rosyjskiego eksportu ziarna. Blokada uderzyła w agresora w szczycie letnich żniw, wywołując gigantyczny chaos logistyczny. Bezradna wobec paraliżu własnych portów azowskich Moskwa odpowiedziała terrorem rakietowym wymierzonym w infrastrukturę agro swojego sąsiada.

Co oznacza nowa eskalacja dla cen na giełdach towarowych?

Wpływ tych wydarzeń na globalne rynki finansowe i giełdy rolne był natychmiastowy i doprowadził do gwałtownej zmiany trendów:

  • Skok cen pszenicy i kukurydzy na MATIF i CBoT: Informacje o zablokowaniu rosyjskich portów azowskich oraz ograniczenie o 1/3 ukraińskiego eksportu zbóż wywołują w lipcu nerwowość wśród inwestorzy. Ceny kontraktów terminowych na pszenicę na paryskim MATIF-ie i w Chicago wzrosły o blisko 10% tylko w minionym tygodniu. Rynek panicznie reaguje na ryzyko fizycznego braku milionów ton ziarna z regionu Morza Czarnego.
  • Drastyczny wzrost kosztów ubezpieczeń: Armatorzy i ubezpieczyciele będą teraz potrójnie kalkulować ryzyko. Koszty ubezpieczenia statków wpływających na te akweny poszybowały w górę. Dla międzynarodowego handlu oznacza to gigantyczne koszty dodatkowe, które automatycznie windują ceny zbóż na świecie.
  • Reakcja rynku ropy i dolara: Równoległe ataki na rosyjskie tankowce wprowadziły ogromną niepewność na rynek paliw, co pcha ceny ropy naftowej i paliw gotowych w górę. Z kolei globalny wzrost ryzyka geopolitycznego tradycyjnie umacnia amerykańskiego dolara. Silniejsza waluta USA w połączeniu z drożejącą ropą (będącą fundamentem kosztów transportu i produkcji nawozów) tworzy silną, proinflacyjną presję na ceny wszystkich surowców rolnych.

Dla polskich producentów oznacza to wejście w okres skrajnej zmienności. Chociaż giełdy gwałtownie rosną z powodu ograniczenia globalnej podaży, to ewentualne odcięcie szlaku morskiego przez Odessę może znów wywrzeć presję na alternatywne, lądowe korytarze logistyczne w Europie Środkowo-Wschodniej.