Strona główna Blog Strona 40

Alert ASF 2026: Ponad 70 nowych ognisk! Gdzie sytuacja jest krytyczna?

0

Afrykański pomór świń (ASF) w Polsce nie zwalnia tempa. Najnowsze komunikaty weterynaryjne wskazują na gwałtowny wzrost dynamiki zachorowań. Wirus rozprzestrzenia się po kraju w sposób niekontrolowany, a główna fala uderzeniowa koncentruje się obecnie w dwóch regionach: na północy oraz w południowo-wschodnim pasie kraju.

Państwowy Instytut Weterynaryjny potwierdził aż 74 nowe ogniska ASF u dzików. Dla krajowych producentów żywca wieprzowego to ostateczny dzwonek alarmowy – presja infekcyjna ze strony środowiska drastycznie rośnie.

Martwe dziki bombą biologiczną. Gdzie tkwi największe źródło zakażenia?

Analiza struktury ostatnich zgłoszeń ujawnia, jak rozwija się sytuacja epizootyczna w polskich lasach i na polach. Spośród 74 nowo zarejestrowanych przypadków:

  • 62 ogniska dotyczyły dzików padłych,
  • 8 przypadków to zwierzęta potrącone w kolizjach drogowych,
  • 4 przypadki wykryto u sztuk pozyskanych w ramach odstrzału sanitarnego i planowego.

Z punktu widzenia nadzoru weterynaryjnego, lokalizowanie i szybka utylizacja padłych dzików to absolutny priorytet. Rozkładające się w środowisku zwłoki są najgroźniejszym rezerwuarem wirusa. Sprawne zgłaszanie takich znalezisk decyduje o szybkości reakcji służb oraz precyzyjnym wyznaczaniu stref zakażenia (obszarów objętych ograniczeniami).

Aktualna mapa ASF: Które powiaty są najbardziej zagrożone?

Poniżej przedstawiamy szczegółowy wykaz regionów, w których Inspekcja Weterynaryjna zidentyfikowała ostatnie punkty zapalne.

Północny front: Kujawy i Pomorze pod silnym naporem

Województwa pomorskie oraz kujawsko-pomorskie to obecnie najgorętsze punkty na mapie ASF:

  • Województwo pomorskie: Ekstremalnie wysoka koncentracja przypadków objęła powiaty: gdański (gminy Kolbudy, Przywidz, Trąbki Wielkie), lęborski (Cewice, Wicko), pucki (Jastarnia, Kosakowo, Władysławowo), wejherowski (Choczewo, Gniewino, Łęczyce) oraz aglomeracje miejskie – Gdańsk i Gdynię.
  • Województwo kujawsko-pomorskie: Przypadki potwierdzono w powiecie bydgoskim (gmina Dąbrowa Chełmińska), grudziądzkim (gminy Grudziądz, Gruta, Radzyń Chełmiński), świeckim (gminy Drzycim, Świecie) oraz wąbrzeskim (gminy Płużnica i Wąbrzeźno).
  • Województwo zachodniopomorskie: Nowe ogniska zlokalizowano w powiecie drawskim (gmina Kalisz Pomorski), gryfickim (gmina Karnice) oraz gryfińskim (gmina Chojna).

Południowo-wschodni pas ognia i Polska Centralna

Wirus mocno uderza także na wschodzie i w centrum kraju, zwiększając ryzyko dla tamtejszych zagłębi hodowlanych:

  • Województwo podkarpackie: Szeroki pas zachorowań objął powiaty: jarosławski (gmina Pruchnik), łańcucki (gmina Markowa), przemyski (gmina Dubiecko), przeworski (gmina Jawornik Polski) oraz rzeszowski (gminy Chmielnik, Hyżne i Tyczyn).
  • Województwo lubelskie: Nowe ognisko w powiecie hrubieszowskim (gmina Mircze).
  • Województwo świętokrzyskie: Powiat ostrowiecki (gmina Bodzechów) oraz starachowicki (gminy Brody i Wąchock).
  • Polska Centralna i Podlasie: Przypadki odnotowano w województwie łódzkim (powiaty opoczyński i piotrkowski), mazowieckim (powiat lipski) oraz podlaskim (powiat białostocki).

Ponad 1200 ognisk od początku roku. Gdzie wirus jeszcze nie dotarł?

Bilans bieżącego roku pokazuje ogromną skalę kryzysu. W populacji dzików potwierdzono już 1245 ognisk ASF.

Na ten moment status regionów wolnych od choroby utrzymują zaledwie cztery województwa: dolnośląskie, małopolskie, opolskie oraz śląskie. Co niezwykle niepokojące dla sektora agrobiznesu, w tym roku odnotowano już także pierwsze ognisko ASF w komercyjnym stadzie trzody chlewnej. Przy tak zmasowanej obecności wirusa w środowisku naturalnym, bezpieczeństwo każdej chlewni w kraju wisi na włosku.

źródło: GIW

Czarno na białym. Nowe raporty KRIR obnażają brutalną prawdę o opłacalności

0
kryzys w rolnictwie 2026
kryzys w rolnictwie 2026

Krajowa Rada Izb Rolniczych regularnie aktualizuje swoje kwartalne raporty dotyczące opłacalności produkcji rolnej. Twarde dane i skrupulatne kalkulacje ekspertów izbowych nie pozostawiają złudzeń – dla większości polskich gospodarstw rynkowa rzeczywistość to obecnie brutalna walka o przetrwanie, a produkcja w kluczowych sektorach coraz częściej przynosi straty zamiast zysków.

Koszty produkcji kontra stawki w skupach

Raporty KRIR to jedno z najważniejszych narzędzi analitycznych w kraju, ponieważ zestawiają one realne, bieżące nakłady ponoszone przez rolników z cenami oferowanymi przez punkty skupu i zakłady przetwórcze. W kalkulacjach czarno na białym widać, jak potężne koszty paliwa, energii, nawozów mineralnych oraz kwalifikowanego materiału siewnego zderzają się z niskimi cenami zbóż, rzepaku czy mleka. Wynik tego matematycznego równania jest dla polskiej wsi bezwzględny – koszty wejścia w sezon drastycznie rosną, podczas gdy przychody ze sprzedaży topnieją w oczach.

Kto traci najwięcej? Czarna lista sektorów

Z cyklicznych podsumowań jasno wynika, które gałęzie agrobiznesu znajdują się w najgłębszym kryzysie. Największe powody do niepokoju mają obecnie producenci zbóż oraz mniejsze, rodzinne gospodarstwa zajmujące się hodowlą żywca. Wyliczenia izb rolniczych pokazują wprost, ile dokładnie gospodarz musi dzisiaj „dołożyć do interesu” z każdego wyprodukowanego hektara czy kilograma żywca. Raporty te skutecznie obalają również medialny mit o rzekomych wysokich zyskach rolników, udowadniając miejskim konsumentom, że drożyzna na półkach supermarketów w żaden sposób nie przekłada się na zasobność portfeli producentów żywności.

Liczby jako broń w walce o dopłaty i pomoc

Kwartalne raporty opłacalności to nie tylko sucha statystyka – to przede wszystkim potężny, oficjalny argument w negocjacjach z Ministerstwem Rolnictwa oraz urzędnikami w Brukseli. Samorząd rolniczy wykorzystuje te niepodważalne wyliczenia jako fundament do żądania natychmiastowych interwencji rynkowych, uruchamiania krajowych dopłat kryzysowych czy wprowadzania ulg podatkowych. Liczby przygotowane przez KRIR jasno pokazują decydentom, że bez systemowej pomocy finansowej polskie rolnictwo straci płynność, co w dłuższej perspektywie uderzy w bezpieczeństwo żywnościowe całego kraju.

źródło: KRIR

Ceny zbóż: Ceny płacone przez przedsiębiorstwa skupowe [RAPORT MRiRW]

0
Ceny zbóż

Ceny zbóż w połowie maja 2026 roku stabilizowały się w skupie w ujęciu tygodniowym, choć w skali roku producenci rolni wciąż mierzą się z głębokimi, dwucyfrowymi spadkami stawek skupu. Najnowsze dane Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW), oparte na rzeczywistych cenach transakcyjnych, wskazują na systematyczne, trzymiesięczne odrabianie strat, którego motorem napędowym pozostaje kukurydza. Mimo to, bieżące notowania w dalszym ciągu kształtują się poniżej kosztów produkcji. Zjawisko to drastycznie pogarsza rentowność gospodarstw – zwłaszcza w regionach najbardziej oddalonych od portów morskich.

Analiza stawek z tygodnia kończącego się 17 maja 2026 roku potwierdza, że po zimowej stagnacji nastąpiło odwrócenie trendu. Dane pochodzące ze zintegrowanego systemu ZSRIR bazują wyłącznie na cenach sfinalizowanych transakcji, a nie na stawkach ofertowych z cenników. Prezentowane poziomy cenowe uwzględniają już zatem wszelkie potrącenia jakościowe (parametry wilgotności, gęstość, zawartość białka) oraz rzeczywiste koszty logistyczne.

Średnie ceny zbóż w Polsce: Roczny balast i majowe korekty

W ujęciu tygodniowym zmiany cen miały charakter ograniczony, co oznacza, że rynek porusza się obecnie w trendzie bocznym, utrzymując wypracowane wiosną wzrosty.

Cena zakupu pszenicy konsumpcyjnej ukształtowała się na poziomie 821 zł/t (spadek o 0,6% t/t). W stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku ziarno to pozostaje o 9,1% tańsze. Z kolei pszenica paszowa zanotowała spadek o 0,2% w ciągu tygodnia, osiągając pułap 792 zł/t (-13,7% r/r).

Stabilną dynamiką charakteryzuje się rynek suchej kukurydzy, której cena wzrosła do 855 zł/t (+0,9% t/t). W skali roku kukurydza notuje najmniejszą stratę – jej obecna stawka jest niższa od ubiegłorocznej o 5,2%.

W segmencie pozostałych gatunków sytuacja wygląda następująco:

  • Żyto konsumpcyjne: 630 zł/t (-2,8% t/t | -18,0% r/r)
  • Żyto paszowe: 644 zł/t (0,0% t/t | -13,0% r/r)
  • Jęczmień konsumpcyjny: 673 zł/t (-4,4% t/t | -18,5% r/r)
  • Jęczmień paszowy: 740 zł/t (-1,6% t/t | -12,6% r/r)
  • Owies paszowy: 583 zł/t (+2,7% t/t | -22,5% r/r)
  • Pszenżyto paszowe: 696 zł/t (+0,5% t/t | -17,0% r/r)

Struktura zakupów: Dominacja pszenicy w skupie

Struktura handlowa jest silnie skoncentrowana wokół jednego gatunku. Liderem w wolumenie skupu pozostaje pszenica, która łącznie (w odmianie konsumpcyjnej i paszowej) stanowi 66,9% całego rynku obrotu ziarnem.

Udział pszenicy konsumpcyjnej wyniósł w raportowanym okresie 43,8%, a paszowej 23,1%. Drugim najchętniej skupowanym ziarnem była kukurydza sucha z udziałem na poziomie 15,5%. Pozostałe gatunki stanowią mniejszą część handlu – udział pszenżyta paszowego wynosi 6,4%, żyta paszowego 3,4%, a jęczmienia paszowego 2,9%.

Widełki rynkowe: Koszty transportu spychają południe do minimów poniżej kosztów produkcji

Analiza szacunkowych rozpiętości cenowych ujawnia głęboką polaryzację rynku, uwarunkowaną czynnikami geograficznymi i logistycznymi. W przypadku pszenicy konsumpcyjnej szacunkowe minima transakcyjne spadają w okolice 700 zł/t, podczas gdy maksima przekraczają granicę 850 zł/t.

Te skrajne wartości wynikają bezpośrednio z położenia punktów dostaw względem bazy eksportowej. Ceny maksymalne dotyczą dostaw realizowanych do portów i dużych magazynów na północy kraju. Z kolei stawki minimalne to domena ściany wschodniej i południa Polski.

O tak wyraźnej dysproporcji decyduje wysoki koszt transportu krajowego do portów. Wysokie ceny oleju napędowego oraz sukcesywnie podnoszone opłaty drogowe (system e-TOLL) powodują, że przewóz ziarna z południa na północ generuje potężny koszt alternatywny. Przy zakupach realizowanych bezpośrednio z gospodarstw (gdzie transport organizuje skup), koszty frachtu są bezpośrednio potrącane od ostatecznej ceny wypłacanej rolnikowi. W efekcie realne ceny transakcyjne na południu i wschodzie kraju kształtują się głęboko poniżej progu opłacalności, nie pokrywając nakładów poniesionych na środki produkcji, paliwo i nawozy.

Ceny zbóż – Wykres: Analiza trendu długoterminowego (styczeń 2025 – maj 2026)

Perspektywa historyczna pozwala zdiagnozować obecny moment cyklu rynkowego. Wykres długoterminowy dzieli ostatnie kilkanaście miesięcy na trzy fazy.

Pierwsza połowa 2025 roku charakteryzowała się stabilizacją cen z wysokiego pułapu (pszenica w granicach 900–950 zł/t) oraz anomalią, w której kukurydza sucha osiągnęła jesienią szczyt na poziomie blisko 950 zł/t, wyprzedzając pszenicę konsumpcyjną. Przełom września i października 2025 roku przyniósł krach cenowy – wejście na rynek ziarna z nowych zbiorów zbiło ceny kukurydzy o blisko 200 zł na tonie w niespełna miesiąc, a rynek wszedł w fazę stagnacji w granicach 730–770 zł/t.

Przełom nastąpił w lutym 2026 roku (okolice 6. tygodnia roku). Od tego momentu na wykresie widoczne jest odwrócenie trendu. Krzywe cenowe głównych zbóż poruszają się w górę. Największą dynamiką wykazuje się kukurydza, która z zimowego dołka (ok. 740 zł/t) wzrosła do poziomu krajowego 836 zł/t, przecinając linię pszenicy paszowej. Oznacza to powrót do standardowej struktury rynkowej: pszenica konsumpcyjna odzyskała pozycję najdroższego ziarna, a kukurydza reaguje na kurczące się zapasy starego ziarna przed nowym sezonem. Trzymiesięczny trend wzrostowy stabilizuje sytuację, choć ciągle wysoka podaż globalna starego ziarna wciąż ogranicza przestrzeń do gwałtownych skoków cenowych.

Źródło: Opracowanie własne na bazie danych MRiRW

Notowania MATIF: Zboża i rzepak zaczęły tydzień od przeceny

0
Cena pszenicy na Matif

Notowania MATIF: Początek tygodnia na rynkach zbóż przyniósł korektę cen. Po ubiegłotygodniowych wzrostach, napędzanych obawami o suszę w Europie, rynek zareagował spadkami. Inwestorzy na światowych giełdach skupili się na sygnałach dotyczących potencjalnego uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz na wyraźnym spadku cen ropy naftowej. Choć notowania giełdowe są jedynie wskaźnikiem, bezpośrednio wpływają one na politykę cenową w punktach skupu.

Notowania MATIF: Wyniki wczorajszej sesji (25 maja 2026 r.)

Paryski parkiet MATIF zakończył poniedziałkowe notowania pod wyraźną presją podaży. Spadki objęły wszystkie kluczowe kontrakty:

  • Rzepak (XRQ26): spadek o 2,14%, cena zamknięcia 515,25 €/t.
  • Pszenica konsumpcyjna (MLU26): spadek o 1,16%, cena zamknięcia 212,50 €/t.
  • Kukurydza (XBM26 – czerwiec): spadek o 1,02%, cena zamknięcia 219,25 €/t.
  • Kukurydza (XBX26 – październik): spadek o 0,46%, cena zamknięcia 214,25 €/t.

Dlaczego rynek zareagował spadkami?

Głównym czynnikiem hamującym wzrosty jest ropa naftowa. Jej notowania wyraźnie spadły, co przekłada się na mniejszą presję kosztową w transporcie i produkcji energii. Istnieje tu prosta zależność giełdowa: tania ropa obniża wycenę kontraktów na produkty rolnicze, szczególnie tych, które są powiązane z rynkiem biopaliw (rzepak i kukurydza).

Dodatkowo, poniedziałek był w USA dniem wolnym (święto Memorial Day), co oznaczało brak handlu w Chicago. Kiedy dziś w nocy amerykański rynek (CBoT) wznowił notowania, od razu zareagował na minusie, co dla europejskich handlowców stanowi sygnał do ostrożnego podchodzenia do wycen skupu.

Co dzieje się z uprawami?

Mimo spadków na giełdach, sytuacja fundamentalna pozostaje napięta. Rynek nie wycenia już tylko samej geopolityki, ale coraz częściej przygląda się realnym prognozom zbiorów. Dziś wieczorem amerykański resort rolnictwa (USDA) opublikuje dwa kluczowe raporty:

  1. Crop Progress: Pokaże aktualny stan upraw pszenicy i tempo zasiewów kukurydzy i soi w USA po ostatnich zmianach pogodowych.
  2. Inspekcje eksportowe: Dostarczą danych o faktycznym popycie zagranicznym na amerykańskie ziarno.

Mechanizm giełdowy

Obecnie na giełdach dominują fundusze inwestycyjne, które reagują na zmiany w otoczeniu makroekonomicznym (ropa, dolar, polityka) szybciej niż na zmiany w rozwoju roślin na polach. Przeceny, które obserwujemy w Paryżu i Chicago, są wynikiem technicznej realizacji zysków po wcześniejszych wzrostach. Rynek znajduje się w fazie „szukania równowagi” pomiędzy obawami o przyszłe zbiory a presją wywieraną przez spadające ceny energii.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Ceny paliw: Ropa i diesel ARA mocno tanieją. Co może oznaczać dzisiejszy brak reakcji Orlenu? [ANALIZA]

0
ceny paliw

Ceny paliw bez zmian we wtorek w hurcie i w środę na stacjach: Świadomość bieżących mechanizmów kształtowania cen paliw płynnych to dla gospodarstw rolnych bezpośrednia oszczędność kosztów operacyjnych. Bieżąca wiedza o poziomach cenowych w hurcie PKN Orlen oraz na giełdach energii i walut stanowi kluczowy argument podczas negocjacji stawek paliwa dostarczanego bezpośrednio do gospodarstwa, pozwalając na precyzyjne egzekwowanie upustów handlowych od lokalnych dystrybutorów. Poniższa analiza podsumowuje sytuację na rynku hurtowym oraz na giełdach światowych po fali głębokich przecen surowców, a także prognozuje, maksymalne ceny detaliczne, które będą obowiązywać na stacjach w środę 27 maja. Dla kierowców i producentów rolnych to jednoznaczny sygnał: połączenie tańszego surowca, silniejszego złotego oraz przełomu dyplomatycznego zapowiada nadejście kolejnej fali obniżek, o ile krajowy koncern nie zdecyduje się na realizację własnej strategii marżowej przed ewentualnym wygaśnięciem rządowych osłon.

Krajowy rynek paliw we wtorek 26 maja przyniósł chwilową stabilizację cenową ze strony PKN Orlen, który pozostawił swoje tabele hurtowe na niezmienionym poziomie. Jednak na rynkach międzynarodowych doszło do silnego tąpnięcia, które dodatkowo zostało wzmocnione przez korzystny dla Polski układ walutowy. Po poniedziałkowym braku sesji w Stanach Zjednoczonych (giełdy w USA były zamknięte z powodu święta państwowego), wtorek przyniósł gwałtowną wyprzedaż kontraktów terminowych na surowce przy jednoczesnym umocnieniu polskiej waluty.

Geopolityka i giełdy: Bliski Wschód pod presją dyplomacji

Głębokie spadki na giełdach naftowych to bezpośrednia reakcja na najnowsze doniesienia z frontu dyplomatyczno-militarnego na Bliskim Wschodzie. Wojna USA i Izraela z Iranem, która rozpoczęła się 28 lutego, od 8 kwietnia przebiega pod znakiem formalnego rozejmu. Sytuacja zaostrzyła się wprawdzie w poniedziałek, kiedy wojsko amerykańskie przeprowadziło uderzenia na południu Iranu, jednak rynki surowcowe zareagowały spadkami, ponieważ administracja USA wysyła silne sygnały o bliskim finale negocjacji.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio potwierdził we wtorek, że porozumienie z Iranem jest nadal możliwe. Trwające w Katarze rozmowy koncentrują się obecnie na precyzyjnym brzmieniu ostatecznej umowy, której wypracowanie ma zająć kilka dni. Prezydent Donald Trump podtrzymuje gotowość do zawarcia porozumienia, jednocześnie kładąc nacisk na bezwzględne i stałe otwarcie Cieśniny Ormuz dla międzynarodowej żeglugi. Inwestorzy wyceniają obecnie spadek ryzyka długotrwałego zablokowania dostaw ropy z Zatoki Perskiej, co skutkuje masową wyprzedażą kontraktów.

  • Ropa naftowa: Notowania surowca notują we wtorek gwałtowny spadek o około 5%, dynamicznie oddalając się od ubiegłotygodniowych maksimów i nadrabiając poniedziałkową przerwę handlową w USA.
  • Diesel ARA: W poniedziałek na europejskim rynku terminowym paliw gotowych odnotowano potężny spadek ceny o blisko 5%, przez co wycena gotowego oleju napędowego w Europie zjechała do poziomu 1061,75 USD/t. To najniższy pułap cenowy od połowy kwietnia.
  • Kurs USD/PLN: Polska waluta zanotowała udaną sesję i umocniła się lekko do poziomu około 3,64 PLN za dolara (wobec wcześniejszych 3,6536 PLN). Silniejszy złoty dodatkowo obniża koszty zakupu importowanych surowców dla krajowych rafinerii.

Kombinacja taniejącej ropy, tąpnięcia na rynku ARA oraz mocniejszego złotego oznacza, że wtorkowy brak zmian w cennikach PKN Orlen może mieć charakter przejściowy. Światowy rynek generuje potężną presję spadkową.

Krajowy rynek hurtowy i kulisy tarczy CPN

Przed uwzględnieniem dzisiejszego tąpnięcia na giełdach naftowych i walutowych, wtorkowe zestawienie cen hurtowych w PKN Orlen powtórzyło stawki z weekendu (Ekodiesel: 5 950 PLN/m³, Eurosuper: 5 642 PLN/m³). Te poziomy decydują o kształcie cen maksymalnych na kolejny dzień.

W tym miejscu kluczowy staje się jednak kontekst regulacyjny. Obecny pakiet osłonowy CPN (tarcza paliwowa) obowiązuje na ten moment wyłącznie do końca maja. Każdy miesiąc funkcjonowania sztywnych limitów cenowych kosztuje budżet państwa około 1,6 mld złotych. Przy tak wysokich kosztach fiskalnych Ministerstwo Finansów będzie dążyło do ograniczenia lub całkowitego wygaszenia tego programu, gdy tylko sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie trwale się ustabilizuje.

To rzuca zupełnie nowe światło na zachowanie krajowego monopolisty rafineryjnego. Jeśli także w środę 27 maja PKN Orlen nie zareaguje obniżkami hurtowymi na obecne, głębokie spadki na giełdach światowych, może to oznaczać realizację konkretnej strategii rynkowej. Koncern w ten sposób prawdopodobnie buduje poduszkę finansową pod zbliżające się ograniczenie lub nieprzedłużanie pakietu CPN od czerwca. Zatrzymanie marży w hurcie pozwoliłoby zamortyzować rynkowy skok cen detalicznych dla konsumentów w momencie, gdy państwo zrezygnuje z dopłat i powróci do standardowych stawek podatkowych oraz wolnorynkowych marż stacyjnych.

Oficjalne ceny maksymalne na środę 27 maja

Zgodnie z zasadami tarczy CPN, maksymalna marża detaliczna stacji paliw pozostaje zamrożona na poziomie 30 groszy netto do litra, przy stawce podatku VAT wynoszącej 8%. Ponieważ wtorkowy cennik Orlenu powtórzył wcześniejsze wyceny, oficjalne limity detaliczne na środę 27 maja będą identyczne jak te obowiązujące dzisiaj.

Matematyczny wzór obliczeniowy: (Cena hurtowa netto Orlen / 1000 + 0,30 zł marży) * 1,08 VAT

Rodzaj paliwaOficjalna Cena Max (Obowiązuje we Wtorek 26.05)Oficjalna Cena Max (Obowiązuje w Środę 27.05)Łączna zmiana od majowego szczytu
Olej Napędowy (ON)6,75 zł/l6,75 zł/l▼ -25 gr/l
Benzyna Pb956,42 zł/l6,42 zł/l▼ -10 gr/l

W środę 27 maja stacje benzynowe w całym kraju nadal nie mogą sprzedawać oleju napędowego drożej niż po 6,75 zł/l, a benzyny Pb95 drożej niż po 6,42 zł/l. Wywalczone obniżki zostają na środę zamrożone.

Rekomendacja zakupowa dla gospodarstw

Chwilowa stabilizacja cen krajowych przy jednoczesnym silnym spadku na giełdach światowych i umocnieniu złotego dyktuje precyzyjną taktykę zakupową. Ponieważ wtorkowy hurt powtórzył ceny, limity stacyjne na środę pozostają bez zmian. Kierowcy tankujący detalicznie mogą realizować zakupy bez pośpiechu. Z kolei dla producentów rolnych zamawiających paliwo hurtowo do zbiorników gospodarstw, kluczowe jest obserwowanie zachowania PKN Orlen. Jeśli koncern nie obniży cen w środę mimo krachu na świecie (ropa -5%, diesel ARA -5%, dolar 3,64 zł we wtorek rano), będzie to sygnał budowania poduszki przed możliwym czerwcowym końcem lub ograniczeniem tarczy CPN. W obecnym układzie zaleca się wstrzymanie z długoterminowymi zamówieniami wielkoobjętościowymi i kupowanie wyłącznie mniejszych partii na bieżące, pilne prace polowe. Warto też rozróżnić rolników ryczałtowych i Vatowców. Dla pierwszych ewentualny koniec CPN to powrót akcyzy i VAT na wyższe poziomy. Dla mniejszej grupy rolników rozliczających VAT ryzyko końca CPN ogranicza się do stawki akcyzy.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, Giełdy

Pogoda 27 maja- wiatr do 70 km/h

0
pogoda 27 maja
pogoda 27 maja

W sobotę pojawi się szansa na deszcz

pogoda 27 maja

W nocy szansa na deszcz między Pułtuskiem, Siedlcami a Włodawą

W nocy front z opadami uaktywni się tylko tam na Mazowszu i w Lubelskim gdzie od początku roku często popaduje. Szansa na deszcz w ilości od 0 do 5-6 mm pojawi się w wąskim pasie od Włodawy i Terespola po Siedlce, Węgrów, Mińsk Mazowiecki, Łochów, Wyszków i Pułtusk. Pokropić bądź lekko popadać do 0-2 mm może lokalnie także na północnym zachodzie Mazowsza oraz na północy i wschodzie Kujaw a także na wschodzie Podlasia.

Noc bardzo ciepła- od Ziemi Lubuskiej po większość Wielkopolski, Łódzkie, Mazowsze i Lubelskie od 16 do 18 stopni. Na Dolnym Śląsku od 18 do 19 stopni a w rejonie Strzegomia +20 stopni.

Na południu kraju przed frontem od 16 do 18 stopni a w Bieszczadach i na Podhalu 14 stopni. Na północy za frontem chłodniej ale nadal ciepło bo od 13 do 15 stopni Celsjusza.

Od samego świtu bardzo silny wiatr

Jutro od samego rana a miejscami także w nocy wiał będzie już silny wiatr, który w ciągu dnia osiągnie 70 km/h na Podlasiu, Mazowszu, wschodzie Łódzkiego i w woj. Lubelskim. Najsłabszy wiatr na zachodzie i południu- do 40 km/h. Nad resztą kraju powieje od 30 do 65 km/h.

Szansa na burze pojawi się po południu w górach ale bardzo szybko szanse wraz z burzami uciekną na Słowację, Czechy, Ukrainę i Węgry.

Przelotne opady deszczu i burze pojawią się po południu także tuż za naszą wschodnią granicą ale do Polski raczej nie dotrą.

Najzimniej tam gdzie najzimniejsze wody Bałtyku czyli między Tolkmickiem a Braniewem, Lidzbarkiem Warmińskim- tu w samo południe zaledwie 14-15 stopni na plusie. Najcieplej na Śląsku Cieszyńskim- +26 stopni powyżej zera.

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Statystka pogodowa- https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=climate&cl_mode=day&cl_param=TEMPSR

W sobotę pojawi się szansa na pierwsze od dawna opady deszczu na zachodzie i północy kraju ale szanse będą także w centrum.

Płatności bezpośrednie i obszarowe: tylko 7 dni na złożenie wniosku do ARiMR

0
Płatności bezpośrednie i obszarowe

Płatności bezpośrednie i obszarowe za 2026 rok można zgłaszać do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa tylko przez najbliższy tydzień. Ostateczny termin na złożenie dokumentów bez sankcji finansowych upływa 1 czerwca 2026 roku.

Do tej pory o wsparcie ubiega się 872 tys. rolników. Dokumenty przyjmowane są elektronicznie poprzez aplikację eWniosekPlus.

Kluczowe terminy:

  • Do 1 czerwca 2026 r. – składanie wniosków bez sankcji.
  • 2–26 czerwca 2026 r. – okres na złożenie wniosku po terminie (pomniejszenie płatności o 1% za każdy roboczy dzień opóźnienia).
  • Do 16 czerwca 2026 r. – możliwość wprowadzania zmian we wniosku bez konsekwencji finansowych.

Główne zasady przyznawania wsparcia pozostają zbliżone do ubiegłorocznych, jednak ARiMR wprowadziła modyfikacje w zakresie norm warunkowości oraz procedur wypełniania wniosków. Przed zatwierdzeniem dokumentów w systemie eWniosekPlus, warto zweryfikować aktualne wytyczne, aby uniknąć błędów w deklaracjach.

Źródło: ARiRM

120 tysięcy bydła rocznie z jednej farmy! W Brazylii powstaje megakompleks eksportowy

0

Brazylia rzuca rękawicę globalnemu rynkowi wołowiny i żywego bydła. W południowej części kraju powstaje ultranowoczesny, gigantyczny punkt przeładunkowy (tzw. feedlot) o powierzchni liczonej w hektarach i kilometrach koryt paszowych. Inwestycja Fazenda Sentinela ma stać się strategiczną bramą eksportową na Bliski Wschód. Co to oznacza dla globalnego handlu i europejskich producentów żywca?

Nowy wymiar agrobiznesu: 120 000 sztuk bydła rocznie

W stanie Rio Grande do Sul realizowany jest projekt, który wyznacza nowe, globalne standardy w logistyce i eksporcie zwierząt. Fazenda Sentinela, bo o niej mowa, to potężny kompleks o łącznej powierzchni blisko 158 hektarów. Sercem inwestycji jest obszar 45 hektarów przeznaczony stricte pod infrastrukturę kwarantannową oraz intensywny opas (feedlot).

Skala przedsięwzięcia budzi podziw i zaniepokojenie konkurentów na całym świecie:

  • Jednorazowa obsada obiektu może wynieść nawet 22 000 sztuk bydła.
  • Docelowa przepustowość centrum ma pozwolić na eksport do 120 000 zwierząt rocznie.
  • Koszt inwestycji szacuje się na około 4,6 miliona euro (ok. 20 mln zł).

Kluczem do sukcesu projektu jest jego perfekcyjna lokalizacja. Fazenda powstała w bezpośrednim sąsiedztwie drogi federalnej, zaledwie 100 kilometrów od strategicznego portu Rio Grande. Stamtąd gigantyczne statki transportowe będą przewozić bydło do krajów docelowych.

Logistyczna maszyna i rygorystyczne procedury

Fazenda Sentinela będzie pełniła funkcję gigantycznej stacji buforowej. Zwierzęta zwożone z różnych regionów Brazylii przejdą tutaj proces selekcji, kontroli weterynaryjnej i przygotowania do zamorskiej podróży.

Infrastruktura techniczna obiektu została zaprojektowana z myślą o maksymalnej przepustowości. Na terenie gospodarstwa wybudowano 110 sektorów oczekiwania i przepędu, zaawansowane centra załadunkowe, zadaszone wiaty oraz – co najbardziej obrazuje skalę – kilometry zautomatyzowanych koryt paszowych.

Wyzwanie logistyczne: Podróż morska na Bliski Wschód (głównie do Arabii Saudyjskiej i Turcji) trwa nierzadko do 30 dni. Aby zwierzęta zniosły transport w dobrej kondycji, na terenie bazy przechodzą rygorystyczną kwarantannę.

Inwestorzy musieli również sprostać wymaganiom środowiskowym. Obiekt został wyposażony we własne, niezależne systemy poboru i uzdatniania wody oraz rozbudowany kompleks lagun retencyjnych do oczyszczania ścieków i zagospodarowania odchodów.

Brazylia umacnia pozycję lidera. Co to oznacza dla Europy?

Wybór stanu Rio Grande do Sul na lokalizację tej megainwestycji nie był przypadkowy. Region ten cieszy się bardzo wysokim statusem epizootycznym (zdrowotnym), co otwiera drzwi na rynki o najbardziej restrykcyjnych przepisach weterynaryjnych.

Podczas gdy Unia Europejska nakłada na swoich rolników kolejne obostrzenia w ramach Zielonego Ładu i debatuje nad ograniczeniem lub całkowitym zakazem długodystansowego transportu żywych zwierząt, Ameryka Południowa idzie w zupełnie innym kierunku. Brazylia bezwzględnie wykorzystuje rosnący popyt na żywiec wołowy w krajach arabskich i Turcji, inwestując miliony w infrastrukturę, która obniża koszty jednostkowe i przyspiesza logistykę.

Dla lokalnej społeczności projekt oznacza dziesiątki nowych miejsc pracy oraz potężne dotacje rządowe na modernizację okolicznych dróg. Dla globalnego rynku – kolejny krok w stronę dominacji Brazylii.

Co o tym sądzicie?

źródło: agrarheute

Kryzys na rynku cukru uderza w plantatorów. Pfeifer & Langen ucina kontrakty

0

Trudna sytuacja na europejskim i światowym rynku cukru zaczyna bezpośrednio uderzać w producentów rolnych. Niemiecki koncern cukrowy Pfeifer & Langen podjął radykalną decyzję o drastycznym ograniczeniu przerobu buraków cukrowych w nadchodzącym sezonie. Najmocniej ucierpią plantatorzy powiązani z cukrownią w Lage, z których wielu z dnia na dzień straciło możliwość zbytu swoich plonów. To potężny cios w stabilność gospodarstw i dotychczasowe płodozmiany.

Nagłe wypowiedzenie umów i zaskoczenie plantatorów

Decyzja zarządu koncernu z Kolonii wywołała ogromne poruszenie i masową dezinformację wśród rolników z Dolnej Saksonii i Nadrenii Północnej-Westfalii. Jak donosi portal agrarheute, ponad 80 gospodarstw gospodarujących łącznie na powierzchni około 1200 hektarów buraków cukrowych nie otrzyma ofert nowych umów kontraktacyjnych na kolejny rok.

Dla wielu plantatorów informacja ta była kompletnym zaskoczeniem. Tegoroczne zasiewy buraków cukrowych przeprowadzili wiosną w dobrej wierze, nie mając pojęcia, że to ich ostatni sezon współpracy z cukrownią.

Rentowność i koszty transportu na cenzurowanym

Oficjalnym powodem tak drastycznych kroków są względy ekonomiczne. W oficjalnym komunikacie skierowanym do rolników Pfeifer & Langen tłumaczy, że dalsze utrzymywanie relacji dostawczych z niektórymi regionami jest „ekonomicznie nieuzasadnione”.

Redukcja kontraktacji dotyka przede wszystkim gospodarstwa położone w tzw. regionach peryferyjnych (brzeżnych) obszaru dostaw cukrowni Lage. Niektóre z tych pól oddalone są od zakładu przetwórczego o ponad 100 kilometrów. Przy stale rosnących kosztach logistyki i transportu, a także niskich cenach cukru, koncern zdecydował się na optymalizację geograficzną swoich dostawców.

Fala krytyki za styl komunikacji

Rolnicy nie kryją oburzenia sposobem, w jaki potraktował ich koncern. Krytyka dotyczy przede wszystkim braku dialogu i partnerskich relacji. Już w bieżącym sezonie Pfeifer & Langen zredukował powierzchnię upraw wokół cukrowni Lage o około 10 procent, a w przyszłym roku planuje kolejne cięcia o tej samej skali.

Cukrownia w Lage zostaje, ale zasady się zmienią

Związek Plantatorów Buraka Cukrowego w regionie Lippe-Weser prowadzi obecnie intensywne negocjacje z koncernem na temat przyszłych warunków kontraktacji na lata 2027–2029. Warto przypomnieć, że na 2026 rok, ze względu na zawirowania rynkowe, rolnicy otrzymali jedynie umowy roczne.

Pfeifer & Langen zapewnia, że sam zakład produkcyjny w Lage nie jest zagrożony likwidacją. Niemniej jednak, drastyczny wzrost kosztów własnych oraz trudna sytuacja na globalnym rynku cukru zmuszają firmę do radykalnej „korekty obszarów dostaw”. Podobne plany redukcji, choć oparte na dobrowolnych ograniczeniach ze strony rolników, przewidziane są także dla rejonu Nadrenii.

Problem z płodozmianem i brak alternatyw

Dla poszkodowanych gospodarstw decyzja cukrowni to poważny problem agrotechniczny i finansowy. Burak cukrowy od lat stanowił dochodową i stabilną roślinę okopową w płodozmianie. Rolnicy muszą teraz na nowo zaplanować strukturę zasiewów, co w tamtejszych realiach gospodarczych nie jest łatwe.

Regiony północno-zachodnich Niemiec charakteryzują się silnie rozwiniętą produkcją zwierzęcą i bardzo wysokimi czynszami dzierżawnymi. Znalezienie alternatywnej uprawy, która zapewni odpowiednią dochodowość i pozwoli pokryć koszty stałe, graniczy z cudem. Z kolei na zwiększenie obsady zwierząt rolnicy nie mają szans ze względu na restrykcyjne przepisy budowlane i brak pozwoleń na nowe chlewnie czy obory.

Co to oznacza dla polskich rolników?

Sytuacja za naszą zachodnią granicą to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla całego europejskiego sektora cukrowniczego. Presja kosztowa, wysokie ceny energii i transportu oraz wahania cen gotowego cukru na giełdach odbijają się rykoszetem na najsłabszym ogniwie łańcucha – producencie rolnym.

Czy polscy plantatorzy zakontraktowani w Krajowej Grupie Spożywczej czy u prywatnych producentów (w tym w polskich oddziałach Pfeifer & Langen) również powinni obawiać się optymalizacji rejonów plantatorskich? Będziemy na bieżąco monitorować tę sytuację.

A jak wyglądają Wasze relacje z cukrowniami w tym sezonie? Czy zauważacie sygnały świadczące o chęci ograniczania rejonów dostaw przez cukrownie w Polsce? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

źródło: agrarheute.com

Wsparcie dla sadowników po przymrozkach: KE odkłada decyzję do jesieni

0

Polscy sadownicy poszkodowani przez katastrofalne, kwietniowe przymrozki będą musieli uzbroić się w cierpliwość. Komisja Europejska oficjalnie potwierdziła, że polski wniosek o uruchomienie środków z unijnej rezerwy kryzysowej nie zostanie rozpatrzony w trybie natychmiastowym. Bruksela zakwalifikowała polskie dokumenty do tzw. pakietu jesiennego. Co to oznacza dla gospodarstw, w których straty w uprawach sadowniczych sięgają 100%? Sprawdzamy szczegóły nowej procedury unijnej.

Nowa procedura KE: Koniec z zasadą „kto pierwszy, ten lepszy”

Wniosek o nadzwyczajne wsparcie dla sektora ogrodniczego został wysłany przez polskie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi 7 maja. Była to bezpośrednia odpowiedź na dramatyczną sytuację w wielu regionach kraju, gdzie spadki temperatur dochodzące do -10°C zniszczyły zawiązki owoców i kwiaty. W wielu gospodarstwach straty w uprawach sadowniczych oszacowano na 90 do 100%.

Choć Bruksela potwierdziła otrzymanie dokumentów i zadeklarowała pełną świadomość powagi sytuacji, to polski wniosek trafił na urzędniczą barierę wynikającą z nowej strategii unijnej.

Rzeczniczka KE, Louise Bogey, poinformowała, że rozpatrywanie wniosków będzie odbywało się według nowej metodologii przedstawionej przez komisarza ds. rolnictwa, Christophe’a Hansena. Zamiast natychmiastowej reakcji na pojedyncze klęski żywiołowe, Komisja Europejska wprowadza systemowy podział prac na dwa bloki rocznie:

  • Pakiet wiosenny
  • Pakiet jesienny

„Każdy wniosek, który wpływa teraz, zostanie rozpatrzony w ramach pakietu jesiennego. Uwzględnia to również czas potrzebny na omówienie danych dotyczących skali wpływu klęsk z państwami członkowskimi” – przekazała rzeczniczka KE.

Unijna rezerwa kryzysowa mocno uszczuplona

Wprowadzenie sztywnych terminów ma zapobiec przedwczesnemu wyczerpaniu funduszy ratunkowych. Budżet unijnej rezerwy rolnej na 2026 rok wynosi 450 mln euro, jednak do dyspozycji państw członkowskich pozostało już tylko około 200 mln euro.

Zbiorcze rozpatrzenie wniosków dopiero jesienią ma pozwolić na sprawiedliwy podział pozostałych środków między wszystkie poszkodowane kraje. Polska nie jest bowiem jedynym poszkodowanym państwem – z podobnymi anomaliami pogodowymi i stratami w sadach mierzą się obecnie m.in. Czechy, Słowacja, Austria oraz Niemcy.

Kiedy realna pomoc trafi do gospodarstw?

Na tym etapie Komisja Europejska nie podaje konkretnych dat. Procedowanie polskiego wniosku ma charakter wstępny, a Warszawa musi teraz dostarczyć urzędnikom w Brukseli oficjalne i precyzyjne szacunki strat z terenów objętych przymrozkami.

Biorąc pod uwagę harmonogram pakietu jesiennego oraz czas potrzebny na procedury urzędnicze, fizyczny przelew środków z unijnej rezerwy kryzysowej do Warszawy nastąpi najwcześniej w grudniu 2026 roku lub na przełomie 2026 i 2027 roku.

Bruksela odsyła do budżetu krajowego: Czy będzie pomoc państwa?

Opóźnienie unijnych wypłat stawia producentów owoców w niezwykle trudnej sytuacji płynnościowej. Komisja Europejska doskonale zdaje sobie z tego sprawę, dlatego wprost sugeruje alternatywne rozwiązania. W oficjalnym komunikacie przypomniano, że państwa członkowskie posiadają mechanizmy pozwalające na szybsze reagowanie.

Do dyspozycji rządu pozostaje:

  • Większa elastyczność w ramach Krajowych Planów Strategicznych (możliwość przesunięcia niewykorzystanych funduszy unijnych na cele kryzysowe).
  • Krajowa pomoc publiczna (pomoc państwa) – czyli uruchomienie bezpośrednich rekompensat finansowanych bezpośrednio z budżetu krajowego.

Jeśli polscy sadownicy mają otrzymać wsparcie finansowe „na już”, kluczowe decyzje będą musiały zapaść w Warszawie, a nie w Brukseli.

źródło: RMF FM

SDF otwiera nowy oddział w RPA. Deutz-Fahr i SAME chcą mocniej wejść na afrykański rynek

0
SDF otwiera nowy oddział w RPA. Deutz-Fahr i SAME chcą mocniej wejść na afrykański rynek

SDF wzmacnia obecność w Afryce Subsaharyjskiej

Grupa SDF oficjalnie otworzyła nowy oddział handlowy w Republice Południowej Afryki. Nowa filia zlokalizowana została w Paarl, w prowincji Western Cape, niedaleko Kapsztadu. To ważny krok w dalszym rozwoju marek Deutz-Fahr, SAME i Gregoire na rynku afrykańskim.

Nowy oddział ma odpowiadać za rozwój działalności handlowej oraz wsparcie lokalnych partnerów i sieci dealerskiej w Republice Południowej Afryki. Firma podkreśla, że jest to element długoterminowej strategii związanej z rozwojem rolnictwa w regionie Afryki Subsaharyjskiej.

SDF stawia na rozwój rynku rolniczego w RPA

“Otwarcie filii handlowej SDF w RPA to dla naszej firmy ważny kamień milowy” – powiedział Lodovico Bussolati, CEO SDF. „To nasz drugi oddział w rejonie Afryki Subsaharyjskiej i dowód dużego zaangażowania w rozwój kontynentu, a także naszego dążenia do bycia integralną częścią rozwoju rolnictwa w RPA.”

Nowa spółka zależna – SDF South Africa (Pty) Ltd – ma przede wszystkim rozwijać lokalne partnerstwa oraz wzmacniać obecność marek należących do grupy. Producent chce być bliżej klientów końcowych i lepiej odpowiadać na potrzeby południowoafrykańskich gospodarstw.

Deutz-Fahr i SAME dostępne szerzej dla rolników

Wraz z otwarciem oddziału po raz pierwszy pełna gama produktów marek Deutz-Fahr i SAME będzie dostępna dla rolników w Republice Południowej Afryki poprzez lokalnych importerów i dealerów.

Oferta ma obejmować zarówno ciągniki i maszyny dla dużych gospodarstw areałowych, jak i rozwiązania przeznaczone do upraw specjalistycznych, sadownictwa czy produkcji winorośli. W strukturze sprzedażowej znalazły się również maszyny marki Gregoire, obejmujące m.in. kombajny i opryskiwacze.

SDF otwiera nowy oddział w RPA. Deutz-Fahr i SAME chcą mocniej wejść na afrykański rynek

SDF podkreśla, że południowoafrykański rynek charakteryzuje się bardzo dużym zróżnicowaniem produkcji rolnej, dlatego lokalna obecność ma pozwolić lepiej dopasować maszyny do konkretnych warunków uprawowych i poziomu mechanizacji gospodarstw.

Paarl strategiczną lokalizacją dla SDF

Wybór Paarl nie był przypadkowy. Region Western Cape jest jednym z najważniejszych obszarów produkcji sadowniczej i winiarskiej w Republice Południowej Afryki. W pobliżu znajdują się plantacje winorośli, gospodarstwa sadownicze oraz uprawy cytrusów.

To właśnie tam w ostatnich latach bardzo dynamicznie rozwija się mechanizacja produkcji specjalistycznej. Dla SDF ma to szczególne znaczenie, ponieważ firma rozwija ciągniki sadownicze i specjalistyczne już od 1927 roku.

Afryka coraz ważniejszym rynkiem dla producentów maszyn rolniczych

– “Jesteśmy naprawdę dumni, że osiągnęliśmy ten etap rozwoju SDF w RPA, co stanowi znaczący sukces w umacnianiu naszej obecności na największym rynku ciągników w Afryce” – skomentował Alessandro Maritano, Dyrektor Handlowy SDF.

Również Alexandre Duffar, Regionalny Dyrektor Generalny ds. Biznesu w Afryce Subsaharyjskiej, podkreśla znaczenie lokalnej obecności producenta.

– “Nasza lokalna obecność pozwala nam dostarczać rozwiązania szyte na miarę, które odpowiadają na globalne wyzwania związane z dywersyfikacją. Pozwala nam również realizować krajowe strategie dystrybucji z naszymi importerami.”

SDF chce rozwijać mechanizację rolnictwa w Afryce

Wśród najważniejszych celów SDF w Republice Południowej Afryki firma wymienia wzrost mechanizacji gospodarstw, poprawę produktywności oraz rozwój lokalnej sieci dealerskiej i serwisowej.

Producent chce także zwiększać dostępność maszyn rolniczych w konkurencyjnych cenach oraz poprawiać obsługę klientów poprzez bliższą współpracę z importerami i dealerami.

Otwarcie oddziału w Paarl pokazuje, że Afryka staje się dla globalnych producentów maszyn rolniczych coraz ważniejszym kierunkiem rozwoju. Dla SDF to nie tylko inwestycja handlowa, ale również element budowania długofalowej pozycji marek Deutz-Fahr i SAME na jednym z najbardziej perspektywicznych rynków rolniczych świata.

Zegar tyka! Do 1 czerwca rolnicy muszą złożyć kluczowy dokument w KRUS

0

Rolnicy, którzy podlegają ubezpieczeniu w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i jednocześnie prowadzą własną, pozarolniczą działalność gospodarczą, mają dosłownie chwilę na dopełnienie kluczowych formalności. Zbliża się ostateczny termin na udokumentowanie rocznego podatku dochodowego. Stawka jest wysoka, bo za spóźnienie grozi natychmiastowe wyrzucenie z rolniczego systemu ubezpieczeń.

Wyjątkowo czas do 1 czerwca

Utrzymanie preferencyjnego ubezpieczenia rolniczego przy jednoczesnym prowadzeniu własnej firmy wiąże się z rygorystycznymi obowiązkami biurokratycznymi. Standardowo rolnicy mają czas do 31 maja każdego roku, by złożyć w placówce KRUS stosowne dokumenty podatkowe za rok ubiegły. Ponieważ jednak w tym roku ostatni dzień maja wypada w niedzielę, rolnicy zyskali dodatkowy dzień. Ostateczny termin na dostarczenie papierów do urzędu ulega wydłużeniu do poniedziałku, 1 czerwca.

Czego dokładnie żądają urzędnicy?

Obowiązek dotyczy udowodnienia, że dodatkowy biznes rolnika nie przekroczył dopuszczalnych limitów zarobkowych. Do poniedziałku należy dostarczyć zaświadczenie z urzędu skarbowego, o kwocie należnego podatku dochodowego za ubiegły rok z tytułu prowadzonej pozarolniczej działalności gospodarczej. Aby utrzymać prawo do ubezpieczenia w KRUS, kwota wykazanego podatku nie może przekroczyć ustalanej corocznie, ustawowej rocznej kwoty granicznej, na rok 2026 kwota wynosi 4713 zł

Spóźnienie to automatyczny bilet do ZUS-u

Zignorowanie tego obowiązku lub przekroczenie terminu choćby o jeden dzień to prawdopodobnie najdroższy błąd, jaki może popełnić przedsiębiorczy rolnik. Niezłożenie wymaganego dokumentu do 1 czerwca skutkuje natychmiastowym i automatycznym wykluczeniem z rolniczego systemu ubezpieczeń. Gospodarz z urzędu trafia do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Dla budżetu domowego oznacza to drastyczny wzrost kosztów – zamiast niskich, kwartalnych składek rolniczych, przedsiębiorca będzie musiał płacić pełne, comiesięczne składki ZUS na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne, co w podniesie już i tak wysokie koszty rolników.

źródło: KRUS