Strona główna Blog Strona 40

Polsko-ukraiński dialog o rolnictwie: Integracja pod znakiem unijnych norm

0
Ukraina przyspiesza akcesję do UE

Polsko-ukraiński dialog o rolnictwie: W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi odbyło się kluczowe spotkanie sekretarz stanu Małgorzaty Gromadzkiej z delegacją Rady Najwyższej Ukrainy. Głównym tematem rozmów była nie tylko bieżąca współpraca handlowa, ale przede wszystkim proces dostosowywania ukraińskiego sektora agro do rygorystycznych wymogów Unii Europejskiej.

Relacje polsko-ukraińskie w obszarze rolnictwa wchodzą w fazę konkretnych rozmów technicznych. Podczas spotkania z delegacją, której przewodniczył deputowany Oleh Dunda, strona polska wyraźnie zaznaczyła, że wsparcie dla europejskich aspiracji Kijowa musi iść w parze z ochroną interesów rodzimych producentów.

Wspólny rynek, równe zasady

Wiceminister Małgorzata Gromadzka podkreśliła, że kluczem do stabilizacji nastrojów na rynku jest pełna transparentność i wyrównanie szans. Polscy rolnicy od lat funkcjonują w gęstej sieci unijnych regulacji – od Zielonego Ładu po surowe normy fitosanitarne.

Ważną kwestią jest dostosowanie ukraińskiego rolnictwa do unijnych norm i wymagań, które muszą spełniać polscy rolnicy. Nasi eksporterzy są gotowi do dzielenia się wiedzą w tym zakresie oraz doświadczeniami z okresu przedakcesyjnego – zaznaczyła wiceminister Gromadzka.

Obiektywne spojrzenie: Import z Ukrainy do UE

Dla pełnego obrazu sytuacji niezbędna jest analiza importu, który mimo spadkowej tendencji, wciąż stanowi wyzwanie dla unijnych rynków. W 2025 r. odnotowano znaczący spadek importu produktów rolno-spożywczych z Ukrainy do Unii Europejskiej. Wartość ta wyniosła 10,361 mld EUR, co stanowi spadek o 7% w porównaniu do 11,135 mld EUR w 2024 roku.

W efekcie Ukraina spadła na czwarte miejsce wśród największych dostawców żywności do UE, zostając wyprzedzoną przez Stany Zjednoczone. Przyczyną spadku była głównie niższa wartość oraz wolumen importowanych zbóż. Mimo to Ukraina pozostaje strategicznym dostawcą olejów roślinnych (wzrost wartości o 13% do 3,1 mld EUR) oraz nasion oleistych.

Eksport UE na Ukrainę: Dynamiczny wzrost

Z drugiej strony, Ukraina staje się coraz bardziej chłonnym rynkiem dla towarów z Unii. Wartość unijnego eksportu produktów rolno-spożywczych na Ukrainę w ostatnich latach kształtowała się następująco:

  • 2024 rok: 3,629 mld EUR.
  • 2025 rok: 4,264 mld EUR – wzrost o 18% (+636 mln EUR).

Ukraina jest obecnie jednym z partnerów o najwyższej dynamice wzrostu unijnego eksportu. Dominują w nim towary przetworzone: wyroby tytoniowe, karma dla zwierząt, produkty mleczarskie oraz przetwory zbożowe.

Polska liderem wzrostów

Na tle całej Wspólnoty, wyniki Polski są szczególnie godne uwagi. W 2025 r. eksport towarów rolno-spożywczych z Polski do Ukrainy wzrósł o 23%, osiągając wartość 1,176 mld EUR. Nasz kraj wyprzedza tym samym średnią dynamikę unijną, dostarczając głównie sery, twarogi, czekoladę oraz pasze dla zwierząt.

Co dalej?

Obecna sytuacja rynkowa sprawia, że polsko-ukraińskie porozumienie jest niezbędne dla stabilności całego regionu. Nadchodzące spotkania grup roboczych będą skupiać się na „technicznych mapach drogowych”, które mają przygotować ukraiński sektor rolny do wejścia w struktury UE bez destabilizacji wspólnotowego rynku.

Dla polskich producentów to szansa na dalszy wzrost eksportu, ale też konieczność monitorowania konkurencji wewnątrz unijnych granic. Kluczem pozostaje dialog i rygorystyczne przestrzeganie wspólnych standardów jakościowych.

Źródło: MRiRW, KE

Gigantyczna inwestycja w Trzemesznie: Powstanie jeden z największych silosów na skrobię w Europie

0

Podpisano umowę na budowę nowoczesnego silosu o pojemności ponad 60 tys. ton, który wyznaczy nowe standardy w magazynowaniu i logistyce skrobi ziemniaczanej w Polsce.

Skrobiowy gigant rośnie w siłę. KGS stawia na Trzemeszno

PPZ Trzemeszno sp. z o.o., będąca kluczowym ogniwem Krajowej Grupy Spożywczej S.A., to obecnie największy zakład w kraju i jeden z liderów europejskiego rynku produkcji skrobi ziemniaczanej. Dynamiczny wzrost mocy przerobowych w ostatnich latach wymusił podjęcie kroków zmierzających do rozbudowy infrastruktury magazynowej.

Umowa została sygnowana przez Zarząd PPZ Trzemeszno – Prezesa Jarosława Rogalskiego oraz Członka Zarządu Szymona Cegłowskiego – oraz przedstawicieli Generalnego Wykonawcy, firmy Strabag sp. z o.o.

„Wzmacniamy naszą pozycję w ważnym segmencie przetwórstwa rolno-spożywczego, jednocześnie zwiększając efektywność operacyjną i bezpieczeństwo produkcji” – podkreśla Leszek Świętochowski, Prezes Krajowej Grupy Spożywczej S.A.

Rewolucja w magazynowaniu: 60 tysięcy ton skrobi bez big-bagów

Głównym elementem inwestycji jest żelbetowy silos o imponującej pojemności 60 tys. ton. To odpowiedź na realne potrzeby zakładu, który tylko w ubiegłym roku przerobił ponad 352 tys. ton ziemniaków skrobiowych.

Kluczowe korzyści wynikające z budowy nowej infrastruktury:

  • Redukcja strat: Przejście z magazynowania w workach typu big-bag na system silosowy znacząco ograniczy ubytki surowca.
  • Optymalizacja kosztów: Brak konieczności zakupu palet, folii i opakowań jednostkowych.
  • Bezpieczeństwo żywności: Hermetyczne warunki przechowywania podniosą jakość finalnego produktu.
  • Logistyka 4.0: Nowoczesne systemy automatycznego załadunku i rozładunku usprawnią transport wewnątrz zakładu.

Wyścig z czasem przed kampanią 2027. Strabag wkracza na plac budowy

Wykonawca, firma Strabag, posiada już doświadczenie w realizacji podobnych obiektów dla KGS (m.in. silos cukrowniczy w Stargardzie). Projekt w Trzemesznie obejmuje nie tylko samą konstrukcję, ale pełne uzbrojenie technologiczne: systemy sterowania, instalacje elektryczne oraz budynki pomocnicze.

  • Maj 2027 r.: Rozpoczęcie prób technologicznych.
  • Sierpień 2027 r.: Oddanie obiektu do użytku – gotowość na kolejną kampanię ziemniaczaną.

Trzemeszno umacnia pozycję lidera

PPZ Trzemeszno w ostatnim czasie podwoiło swoje moce produkcyjne. Wyprodukowanie ponad 80 tysięcy ton skrobi w jednym sezonie stawia zakład w ścisłej europejskiej czołówce. Jak zauważa Szymon Cegłowski, nowa inwestycja to nie tylko logistyka, ale fundament pod dalszy rozwój i zwiększanie kontraktacji u polskich rolników.

Inwestycja jest finansowana przy udziale źródeł zewnętrznych, co potwierdza wysoką wiarygodność ekonomiczną spółki i całego sektora przetwórstwa ziemniaka w Polsce.

Ceny ziemniaków poniżej zera! Holenderscy rolnicy płacą za utylizację nadwyżek

0
Cena ziemniaków poniżej zera

Ceny ziemniaków w Europie Zachodniej osiągnęły poziom, który jeszcze niedawno wydawał się niemożliwy. Na rynkach w Holandii i Niemczech za surowiec paszowy płaci się obecnie stawki ujemne. To nie błąd w systemie, a chłodna ekonomia – w połowie kwietnia 2026 roku rolnicy muszą dopłacać od 1 do 2 euro do każdych 100 kg, by ktokolwiek odebrał od nich towar.

Przeczytaj również: Rynek ziemniaka 2026: Dramatyczny spadek cen i plan ratunkowy resortu

Ceny ziemniaków a splot krytycznych okoliczności

To, co obserwujemy, to nie przypadek, a splot krytycznych okoliczności, który sparaliżował rynek. Na obecne, drastycznie niskie ceny ziemniaków wpłynęły trzy niszczycielskie siły:

  • Paraliż logistyczny: Przy cenach paliw napędzanych napięciami na Bliskim Wschodzie, transport surowca stał się droższy niż jego wartość rynkowa. Koszt dostawy po prostu „zjada” marżę.
  • Degradacja zapasów: Problemy z jakością bulw w przechowalniach zmusiły rolników do masowego wyprzedawania zapasów. Gdy jakość spada, towar jadalny staje się paszowym, a tego rynku nikt nie jest w stanie nasycić.
  • Instytucjonalna ucieczka: Decyzja giełdy EEX o wycofaniu kontraktów terminowych odebrała rynkowi ostatni punkt odniesienia, pogłębiając chaos informacyjny.

Giełda EEX gasi światło – jak zareagują ceny ziemniaków?

Kiedy na rynku fizycznym sytuacja staje się dramatyczna, oczy branży zazwyczaj zwracają się ku giełdzie. Jednak tam sygnały są jeszcze gorsze. Giełda EEX w Lipsku oficjalnie ogłosiła wstrzymanie handlu kontraktami terminowymi na ziemniaki przetwórcze.

Kontrakt na kwiecień 2026 r. wyceniany jest na zaledwie 2,30 EUR/dt. To agonia instrumentu, który przez lata stabilizował rynek. Z dniem 5 czerwca 2026 r. europejski kontrakt terminowy zostanie trwale wycofany z obrotu.

Co to oznacza dla plantatora?

  1. Utrata argumentów w negocjacjach: Bez oficjalnych notowań giełdowych, to najwięksi przetwórcy będą dyktować warunki cenowe.
  2. Przerzucenie ryzyka: Handlowcy, nie mogąc zabezpieczyć się na giełdzie, będą oferować rolnikom niższe stawki, by zrekompensować sobie ewentualne straty logistyczne.

Ceny ziemniaków w nowym sezonie: nadzieja czy pułapka?

Podczas gdy stare zapasy są utylizowane za dopłatą, ceny ziemniaków z nowego zbioru (czerwiec 2026) wyceniane są optymistycznie na 18,50 EUR/dt. Ten ogromny rozstrzał pokazuje, jak ekstremalnie nieprzewidywalny stał się rynek w obliczu wcześniejszej nadprodukcji i kryzysu energetycznego.

Wysokie koszty energii sprawiły, że długie przechowywanie towaru przestało być formą spekulacji, a stało się pułapką finansową. Dla wielu gospodarstw ten sezon zakończy się dramatycznym bilansem, który wymusi redukcję powierzchni upraw ziemniaka w całej Europie.

Wniosek: Likwidacja kontraktów na EEX i ujemne stawki na Zachodzie to sygnał ostrzegawczy dla polskich producentów. Wchodzimy w erę handlu opartego na dominacji silniejszych graczy, gdzie brak przejrzystej informacji o tym, jakie będą przyszłe ceny ziemniaków, staje się największym zagrożeniem dla portfela rolnika.


Źródło danych: EEX, PotatoNL, agrarheute

PRZEŁOM NA MATIF: PARYŻ SYNCHRONIZUJE SIĘ Z GIEŁDĄ W CHICAGO. CO TO OZNACZA DLA ROLNIKA?

0
Ceny zbóż na Matif

PRZEŁOM NA MATIF: Od poniedziałku, 13 kwietnia 2026 roku, zasady gry na rynku zbóż uległy fundamentalnej zmianie. Euronext oficjalnie wydłużył godziny handlu na giełdzie MATIF, co w praktyce oznacza koniec „ciszy nocnej” w notowaniach.

Dlaczego to zmiana epokowa?

Do tej pory europejscy handlowcy i rolnicy byli w trudnej sytuacji. Kluczowe dane z amerykańskiego departamentu rolnictwa (USDA), w tym najważniejsze raporty WASDE, spływały do nas o 18:00 – zaledwie 30 minut przed zamknięciem Paryża. Teraz sesja wieczorna trwa do 20:15 CET, co pozwala Europie reagować na globalne wstrząsy w czasie rzeczywistym, ramię w ramię z Chicago (CBoT).

Co to oznacza w praktyce dla portfela rolnika?

  • Koniec porannych niespodzianek: Koniec z sytuacjami, gdy rano otwarcie giełdy w Paryżu zaczynało się od gigantycznej luki cenowej. Teraz rynek „trawi” globalne informacje wieczorem. Rolnik, sprawdzając notowania przed snem, będzie miał znacznie lepszy obraz tego, co usłyszy rano w punkcie skupu.
  • Bezpośrednie uderzenie ropy w rzepak: Przy obecnych napięciach na Bliskim Wschodzie i konflikcie z Iranem, ceny ropy naftowej reagują bardzo nerwowo w godzinach popołudniowych i wieczornych. Ponieważ rzepak jest silnie powiązany z rynkiem energii, jego cena na MATIF będzie teraz „pływać” wieczorami wraz z notowaniami ropy.
  • Walka o eksport przy rekordowych zapasach: Świat jest obecnie zasypany zbożem, m.in. dzięki rekordowej podaży z Argentyny i Australii. Przy tak dużej konkurencji, każda minuta handlu ma znaczenie. Synchronizacja z USA ułatwia handel arbitrażowy, co może zwiększyć płynność, ale też zmienność cen – giełda będzie teraz szybciej reagować na siłę dolara.

Zarządzanie ryzykiem to już nie wybór, a konieczność

Wydłużenie handlu to sygnał, że rynek rolny stał się częścią globalnego systemu naczyń połączonych w trybie 24/7. Dla polskiego rolnika oznacza to, że cena w lokalnym skupie może zmieniać się dynamiczniej niż dotychczas.

Wniosek: Śledzenie notowań wieczornych staje się od dziś nowym obowiązkiem każdego, kto chce sprzedać plony w optymalnym momencie. Rynek nie czeka już na poranek – rynek reaguje tu i teraz.

Nowa substancja czynna: Bikslozon (Isoflex®) – przełom w ochronie zbóż i rzepaku

0
Bikslozon (Isoflex®) zatwierdzony w UE

W dobie narastającej odporności chwastów na popularne grupy herbicydowe, wprowadzenie nowej substancji czynnej to zawsze wydarzenie dużej wagi dla sektora agro. Bikslozon, znany pod marką technologiczną Isoflex®, to innowacyjna odpowiedź na wyzwania, z jakimi mierzą się współcześni plantatorzy.

Mechanizm działania i innowacyjność

Bikslozon należy do grupy izoksazolidynonów (wg HRAC grupa 13). Jego działanie polega na blokowaniu biosyntezy barwników fotosyntetycznych (karotenoidów) w roślinach chwastów. Dzięki temu rośliny po wschodach ulegają charakterystycznemu wybieleniu (chlorozie), a następnie zamierają.

Co istotne, nowa cząsteczka wykazuje wysoką mobilność w glebie i jest pobierana zarówno przez korzenie, jak i pędy kiełkujących chwastów. Zapewnia to długotrwałą ochronę rezydualną, co jest kluczowe w ograniczaniu zachwaszczenia wtórnego.

Dlaczego to rozwiązanie jest ważne?

  1. Zwalczanie odporności: Dzięki unikalnemu mechanizmowi działania, bikslozon jest doskonałym narzędziem w strategiach anti-resistance. Pozwala skutecznie eliminować biotypy chwastów, które uodporniły się na dotychczas stosowane herbicydy (np. inhibitory ALS).
  2. Szerokie spektrum: Substancja ta wykazuje wysoką skuteczność w zwalczaniu kluczowych chwastów dwuliściennych oraz niektórych traw (np. miotły zbożowej).
  3. Elastyczność stosowania: Technologia Isoflex® została opracowana tak, aby zapewnić bezpieczeństwo roślinom uprawnym (selektywność) przy zachowaniu maksymalnej siły rażenia wobec chwastów.

Perspektywy dla gospodarstw

Wprowadzenie bikslozonu do programów ochrony rzepaku i zbóż ozimych pozwala na większą swobodę w rotacji substancji czynnych. Dla rolnika oznacza to czystsze pole i zabezpieczenie potencjału plonowania już na starcie wegetacji. W dobie ograniczania liczby dostępnych substancji czynnych przez regulacje unijne, każda nowa, skuteczna cząsteczka jest na wagę złota.


Podsumowując: Bikslozon (Isoflex®) to nie tylko kolejny produkt na półce, ale fundament nowoczesnej strategii ochrony roślin, łączący skuteczność z bezpieczeństwem upraw.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie

0
Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Autonomiczne opryskiwacze umożliwiają bardzo precyzyjne dozowanie środków chemicznych, co pozwala ograniczyć ich zużycie oraz zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko.

Wraz z rozwojem czwartej rewolucji technologicznej sektor rolny przechodzi przełomową transformację, w której coraz większą rolę odgrywa automatyzacja procesów rolniczych. Szczególny rozwój zauważymy, patrząc na pojazdy autonomiczne. Maszyny bez operatora w najbliższych dekadach z pewnością zmienią w znacznym stopniu oblicze sektora rolnego.

Pojazdy autonomiczne nową erą rolnictwa

W ostatnich latach jesteśmy świadkami ogromnej transformacji w rolnictwie. Wraz ze wzrostem globalnego zapotrzebowania na żywność oraz nasilającymi się niedoborami siły roboczej tradycyjne metody uprawy zaczynają szybko ewoluować. Coraz większą rolę odgrywają nowoczesne technologie, a szczególnie autonomiczne pojazdy rolnicze, które wprowadzają rolnictwo w zupełnie nową erę.

Autonomiczne maszyny rolnicze wykorzystują zaawansowane rozwiązania technologiczne, takie jak sztuczna inteligencja (AI), uczenie maszynowe, systemy nawigacji satelitarnej (GNSS), widzenie komputerowe, czujniki oraz systemy analizy danych. Dzięki temu są one w stanie wykonywać wiele zadań bez bezpośredniej ingerencji człowieka. Od autonomicznych ciągników, które mogą samodzielnie obrabiać ogromne areały, po roboty zbierające plony z niezwykłą precyzją – wszystkie te rozwiązania stopniowo zmieniają sposób, w jaki rolnicy produkują żywność.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Autonomiczne maszyny rolnicze wykorzystują zaawansowane rozwiązania technologiczne, dzięki czemu są one w stanie wykonywać wiele zadań bez bezpośredniej ingerencji człowieka.

Wprowadzenie autonomicznych technologii do rolnictwa ma ogromne znaczenie dla zwiększenia wydajności produkcji. Nowoczesne systemy pozwalają rolnikom dokładniej monitorować stan upraw, optymalizować wykorzystanie nawozów i wody oraz minimalizować straty. Dzięki temu możliwe jest osiąganie wyższych plonów przy jednoczesnym ograniczeniu zużycia zasobów naturalnych, co sprzyja bardziej zrównoważonemu rolnictwu.

Połączenie autonomicznych maszyn, sztucznej inteligencji oraz technologii rolnictwa precyzyjnego otwiera drogę do bardziej efektywnej i ekologicznej wersji produkcji rolnej. Innowacyjne rozwiązania nie tylko wspierają rolników w codziennej pracy, ale także pomagają sprostać globalnym wyzwaniom związanym z produkcją żywności.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Jedną z grup autonomicznych maszyn stanowią klasyczne ciągniki wyposażone w systemy umożliwiające jazdę bez operatora.

Rodzaje autonomicznych maszyn i pojazdów

Na rynku pojawia się coraz więcej wyspecjalizowanych autonomicznych konstrukcji, które mogą wykonywać wiele prac polowych, z wyłączeniem bezpośredniej obecności operatora.

Jedną z grup tych maszyn stanowią autonomiczne ciągniki i nośniki narzędzi. Są to zarówno w pełni zautomatyzowane nowe konstrukcje, jak i modernizowane istniejące ciągniki wyposażone w cyfrowe systemy sterowania i nawigację satelitarną. Dzięki wykorzystaniu technologii takich jak systemy GNSS, czujniki, kamery, sztuczna inteligencja oraz systemy sterowania są one w stanie samodzielnie poruszać się po polu, wykonywać precyzyjne manewry oraz obsługiwać różne narzędzia rolnicze. Prace nad wdrożeniem do klasycznych ciągników takich systemów, dzięki którym mogą one pracować bez operatora, prowadzą czołowi producenci ciągników jak: Claas, John Deere, New Holland czy Kubota.

Kolejną grupą są maszyny do tzw. zadań specjalnych, a wśród nich autonomiczne opryskiwacze sadownicze, rozsiewacze do nawozów oraz roboty do zwalczania chwastów, które identyfikują i usuwają pojedyncze rośliny.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Popularną grupą autonomicznych maszyn są roboty do zwalczania chwastów, które identyfikują i usuwają pojedyncze rośliny.

Autonomiczne opryskiwacze umożliwiają bardzo precyzyjne dozowanie środków chemicznych, co pozwala ograniczyć ich zużycie oraz zmniejszyć negatywny wpływ na środowisko. Z kolei roboty do zwalczania chwastów często wykorzystują systemy rozpoznawania obrazu, które odróżniają rośliny uprawne od chwastów i usuwają je mechanicznie, laserowo lub przy pomocy niewielkiej dawki herbicydu. W przyszłości autonomiczne systemy zwalczania chwastów mogą stać się ważnym elementem zrównoważonego rolnictwa, łącząc wysoką wydajność upraw z większą ochroną środowiska.

Grupę autonomicznych maszyn, której znaczenie będzie sukcesywnie rosło wraz z funkcjonalnością ich konstrukcji i przystępnością cenową, są roboty do zbioru owoców i warzyw (m.in. truskawek, jabłek, malin, pomidorów czy winogron), które potrafią delikatnie chwytać owoce bez ich uszkadzania.

W większości roboty są w fazie badań prototypów. Jednakże, jeśli przejdą pomyślnie testy i znajdą się w komercyjnej sprzedaży, zaoferują one szereg korzyści. Niewątpliwie jedną z zalet będzie możliwość pracy przez wiele godzin bez przerw, większa powtarzalność i dokładność zbioru oraz ograniczenie problemów związanych z brakiem pracowników sezonowych. Dzięki zastosowaniu systemów rozpoznawania obrazu roboty będą mogły również selekcjonować owoce według stopnia dojrzałości lub jakości, co może poprawić efektywność całego procesu produkcji. W przyszłości rozwój sztucznej inteligencji, lepszych czujników oraz bardziej zaawansowanych manipulatorów może znacząco zwiększyć możliwości robotów zbierających owoce. Wraz ze spadkiem kosztów technologii mogą one stać się powszechnym elementem nowoczesnych gospodarstw sadowniczych i ogrodniczych.

Do autonomicznych maszyn zaliczyć można bezzałogowe pojazdy latające (BPL), zwane dronami, wyposażone w kamery, czujniki multispektralne, systemy GNSS oraz oprogramowanie wykorzystujące sztuczną inteligencję. Dzięki temu mogą samodzielnie wykonywać zaplanowane loty nad polami, zbierać dane o stanie upraw i tworzyć szczegółowe mapy roślinności. Jednym z głównych zastosowań dronów w rolnictwie jest monitorowanie kondycji roślin. Analizując obrazy z powietrza, rolnicy mogą szybko wykrywać choroby, niedobory składników odżywczych, stres wodny czy występowanie szkodników. Drony mogą być również wykorzystywane do precyzyjnego oprysku lub nawożenia, co pozwala stosować środki tylko w wybranych miejscach i ograniczać ich zużycie.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Podstawową zaletą autonomicznych maszyn jest praca w trybie 24/7.

Technologie umożliwiające pracę autonomicznych maszyn

Autonomia maszyn opiera się na integracji kilku zaawansowanych systemów i technologii. Jednym z kluczowych elementów funkcjonowania autonomicznych maszyn rolniczych jest nawigacja satelitarna (GNSS). Dzięki wykorzystaniu systemów pozycjonowania satelitarnego (GPS, GLONASS i Galileo) możliwe jest precyzyjne określenie położenia pojazdu na polu, co pozwala na automatyzację wielu procesów produkcyjnych. Wykorzystanie wspomnianych systemów wraz z poprawkami RTK pozwala na poruszanie się z precyzją nawet do 1–3 cm.

Autonomiczne pojazdy, aby samodzielnie działać, muszą „widzieć” i rozumieć otoczenie. Zastosowanie mają tu rozwiązania opierające się na połączeniu algorytmów do postrzegania otoczenia, podejmowania decyzji i sterowania pojazdem. Wśród nich znajdują się systemy widzenia maszynowego (ComputerVision), które w połączeniu z algorytmami sztucznej inteligencji pozwalają maszynie rozpoznawać otoczenie, wykrywać przeszkody, oceniać dojrzałość owoców i planować optymalną trasę. Do innych rozwiązań zalicza się technologie 3D (LiDAR, stereo vision, ToF (od ang. Time of Flight – czas przelotu), które pozwalają pojazdom ocenić głębię, dystans do obiektów i tworzyć trójwymiarowe mapy otoczenia.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Zaletą autonomicznych maszyn jest stała prędkość i precyzja. Praca odbywa się ze stałą prędkością i wysoką powtarzalnością, co jest trudne do osiągnięcia dla operatora podczas wielogodzinnej zmiany.

Ważną rolę pełni sensor fusion (fuzja danych), która łączy dane z różnych czujników, poprawiając dokładność percepcji i odporność na błędy jednego źródła sygnału.

Podobnie jak w klasycznych ciągnikach, również i w autonomicznych maszynach niezbędny okazuje się standard ISOBUSz funkcją TIM. Funkcja TIM (Tractor Implement Management) w standardzie ISOBUS jest kluczowym rozwiązaniem, w którym maszyna towarzysząca steruje pracą ciągnika – w tym przypadku autonomicznego pojazdu – w celu optymalizacji zabiegu. Kluczową rolę w zwiększaniu efektywności, bezpieczeństwa i możliwości analitycznych maszyn w nowoczesnych autonomicznych pojazdach odgrywają Internet Rzeczy (IoT) i chmura obliczeniowa. IoT umożliwia zdalne sterowanie, monitorowanie pracy i diagnostykę maszyn, jak również oferuje wymianę danych z innymi maszynami, czujnikami oraz infrastrukturą w czasie rzeczywistym.

Chmura obliczeniowa uzupełnia IoT, umożliwiając przechowywanie danych oraz zaawansowane ich przetwarzanie oraz integrację systemów. IoT i chmura działają razem, aby można było zbierać i analizować dane z autonomicznych maszyn i ich z otoczenia oraz własnych systemów w czasie rzeczywistym, współpracować między sobą i z infrastrukturą w polu lub na drodze, dynamicznie optymalizować trasy i parametry pracy oraz przewidywać awarie i minimalizować przestoje dzięki analizie predykcyjnej. Dzięki tej synchronizacji np. autonomiczny opryskiwacz może przesyłać do chmury obliczeniowej informacje o agrofagach roślin, a system AI optymalizuje dawki chemikaliów i synchronizuje pracę maszyny.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Do autonomicznych maszyn zaliczyć można bezzałogowe pojazdy latające (BPL), zwane dronami.

Korzyści wynikające z zastosowania autonomicznych pojazdów i maszyn w rolnictwie

Autonomiczne pojazdy i maszyny rolnicze z biegiem czasu stawać się będą coraz ważniejszym elementem nowoczesnego rolnictwa, oferując dla tego sektora szereg korzyści. Podstawową ich zaletą jest praca w trybie 24/7. Tradycyjne prace polowe często wymagają dużego wysiłku fizycznego i są ograniczone czasem pracy człowieka. Natomiast autonomiczne maszyny mogą pracować nawet przez całą dobę, co pozwala na maksymalne wykorzystanie okien pogodowych i może się przełożyć na szybsze ukończenie prac polowych.

Kolejną zaletą autonomicznych maszyn jest stała prędkość i precyzja. Praca odbywa się ze stałą prędkością i wysoką powtarzalnością, co jest trudne do osiągnięcia dla operatora podczas wielogodzinnej zmiany.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Niektóre z autonomicznych robotów są alternatywą dla klasycznych ciągników rolniczych.

Autonomiczne maszyny mogą przyczynić się do rozwiązania problemów kadrowych. Przede wszystkim zapewniają one niezależność od braku rąk do pracy, co jest odpowiedzią na narastający problem odpływu pracowników z sektora rolniczego i trudności w znalezieniu kadry. Autonomiczne maszyny to także zmiana roli rolnika w gospodarstwie. Maszyny te odciążają od ciężkiej żmudnej pracy, a tym samym pozwalają rolnikom skupić się na bardziej zaawansowanych zadaniach, takich jak analiza danych, planowanie produkcji i zarządzanie gospodarstwem.

Kolejna zaleta autonomicznych pojazdów i maszyn w rolnictwie to oszczędność zasobów m.in. dzięki precyzyjnemu dozowaniu nawozów, nasion i środków ochrony roślin w zależności od potrzeb konkretnej strefy pola (VRA), co pozwala na znaczną redukcję zużycia tych środków. Autonomiczne maszyny są często lżejsze od tradycyjnych agregatów, a to przekłada się na mniejsze ugniatanie gleby i poprawę jej struktury.

Autonomiczne systemy zbierają ogromne ilości danych dotyczących m.in. kondycji upraw, warunków glebowych, pogody czy wydajności maszyn. Dane te mogą być analizowane w czasie rzeczywistym, dzięki czemu rolnicy mogą szybciej reagować na pojawiające się problemy i podejmować bardziej świadome decyzje. W efekcie gospodarstwa mogą osiągać wyższe plony oraz większą opłacalność produkcji.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Autonomiczne maszyny mogą przyczynić się do rozwiązania problemów kadrowych.

Wyzwania i ograniczenia rolnictwa autonomicznego

Autonomiczne maszyny w rolnictwie oferują wiele korzyści, jednak ich wdrażanie wiąże się również z pewnymi ograniczeniami i wyzwaniami. Wprowadzenie autonomicznych systemów wymaga nie tylko nowoczesnej technologii, ale także zmian w sposobie zarządzania gospodarstwem oraz dostosowania się do nowych realiów organizacyjnych i prawnych.

Jednym z największych ograniczeń autonomicznego rolnictwa są wysokie koszty początkowe. Konieczne jest zainstalowanie dodatkowych czujników, systemów monitorowania oraz modernizacja infrastruktury gospodarstwa. Choć w dłuższej perspektywie autonomiczne maszyny mogą obniżyć koszty produkcji i zwiększyć wydajność, początkowa inwestycja może być zbyt wysoka dla wielu gospodarstw, szczególnie tych mniejszych.

Autonomiczne systemy rolnicze są technologicznie bardzo zaawansowane, co może stanowić wyzwanie dla wielu rolników. Integracja nowych technologii z istniejącą infrastrukturą gospodarstwa bywa skomplikowana i często wymaga specjalistycznej wiedzy. Bez odpowiedniego szkolenia lub wsparcia ekspertów wdrożenie i obsługa takich systemów mogą być trudne.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Autonomiczne rolnictwo jest stosunkowo nowym zjawiskiem, dlatego w wielu krajach przepisy prawne nie nadążają za rozwojem technologii.

Autonomiczne rolnictwo opiera się na zbieraniu i analizowaniu dużych ilości danych w czasie rzeczywistym. Czujniki, drony oraz urządzenia Internetu Rzeczy (IoT) gromadzą informacje dotyczące gleby, upraw czy pracy maszyn. Rodzi to jednak obawy związane z prywatnością danych oraz możliwością cyberataków. W związku z tym gospodarstwa muszą stosować odpowiednie systemy zabezpieczeń i przechowywania danych, np. w bezpiecznych chmurach obliczeniowych.

Autonomiczne maszyny wymagają stałego dostępu do Internetu, systemów GPS oraz innych technologii komunikacyjnych. Bez stabilnej i szybkiej sieci autonomiczne urządzenia mogą działać mniej efektywnie lub w ogóle nie funkcjonować prawidłowo. Jest to szczególnie problematyczne na obszarach wiejskich, gdzie infrastruktura telekomunikacyjna bywa słabiej rozwinięta.

Rolnictwo jest branżą silnie związaną z tradycją, dlatego wprowadzanie nowych technologii może spotykać się z oporem ze strony części rolników. Wielu właścicieli gospodarstw przyzwyczajonych jest do sprawdzonych metod pracy i może niechętnie podchodzić do dużych zmian technologicznych. Wdrożenie autonomicznych maszyn wymaga więc nie tylko inwestycji finansowych, ale także zmiany sposobu myślenia i podejścia do zarządzania gospodarstwem.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Wśród bogatej oferty autonomicznych maszyn pojawiają się również roboty polskiej produkcji.

Luki w regulacjach prawnych

Autonomiczne rolnictwo jest stosunkowo nowym zjawiskiem, dlatego w wielu krajach przepisy prawne nie nadążają za rozwojem technologii. W niektórych przypadkach brakuje jasnych regulacji dotyczących użytkowania autonomicznych pojazdów rolniczych, ich bezpieczeństwa czy odpowiedzialności w razie wypadków. Taka niepewność prawna może utrudniać rolnikom wdrażanie nowych rozwiązań.

Obecnie regulacje prawne dotyczące autonomicznych maszyn (w tym rolniczych) znajdują się w fazie intensywnego rozwoju, a sytuacja różni się w zależności od regionu świata i konkretnego zastosowania technologii. Z analizy dostępnych źródeł wynika, że choć technologia pozwala na pełną autonomię, to europejskie rynki są obecnie ograniczone przez nieprecyzyjne prawo, które nie określa jednoznacznie, czy dopuszczalne jest samodzielne poruszanie się maszyny bez nadzoru operatora po polu uprawnym.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Autonomicznym robotem można wykonać również zabieg nawożenia mineralnego.

Autonomiczne maszyny muszą spełniać rygorystyczne wymagania techniczne, aby zapewnić bezpieczeństwo ludziom i otoczeniu. Jeden z aspektów dotyczy bezpieczeństwa funkcjonalnego. Na przykład autonomiczne maszyny muszą być wyposażone w zaawansowane czujniki posiadające certyfikaty Safety Integrity Level (SIL2 i SIL3).

Produkcja i projektowanie robotów polowych muszą być zgodne z międzynarodowymi normami bezpieczeństwa, takimi jak IEC 61508 oraz ISO 13849.

Maszyny muszą spełniać obowiązujące przepisy dotyczące ochrony środowiska, emisji hałasu oraz emisji spalin (jeśli posiadają napęd spalinowy).

Dodatkowo istotną kwestią prawną pozostaje własność danych zbieranych przez maszyny. Niektórzy producenci sprzętu rolniczego deklarują, że dane z pól należą w pełni do rolnika, a ich udostępnianie podmiotom trzecim wymaga wyraźnej zgody właściciela.

Maszyna bez operatora – pojazdy autonomiczne w rolnictwie
Autonomiczne ciągniki i maszyny rolnicze, mimo że jeszcze nie są popularne, z pewnością zmienią oblicze rolnictwa XXI w

Autonomiczne roboty w rolnictwie

Rynek autonomicznych robotów sukcesywnie rozszerza się. Coraz częściej pojawiają się nowe konstrukcje robotów, najczęściej powstałe w ramach start-upów, aczkolwiek tymi maszynami zainteresowani są również czołowi producenci sprzętu rolniczego. 

Autonomiczne roboty sukcesywnie docierają również na nasz rynek. Oferta tych maszyn dostępna dla polskich rolników stale się poszerza. Mamy również i rodzime konstrukcje.

Obecna oferta robotów autonomicznych jest tak szeroka, że nie sposób przedstawić ją w jednej publikacji. Stąd też o wybranych modelach autonomicznych ciągników i maszyn napiszemy w oddzielnej publikacji.

Kukurydza i mikroelementy: cynk, bor, mangan – co decyduje o plonie?

0
Najczęściej stosowane terminy aplikacji mikroskładników jest w stadium 3–4. liścia. Fot. A. Zawieja-Roszak

Kukurydza w Polsce jest gatunkiem bardzo popularnym, a jej areał zasiewów rośnie z roku na rok. Uprawiana na ziarno, cała roślina na surowiec kiszonkarski, a także do produkcji biopaliw (etanol, biogaz). Ze względu na wysokie plony biomasy z hektara ma wysokie wymagania względem nawożenia mikroelementami i wykazuje różną tolerancję na ich deficyt. Kukurydza jest najbardziej wrażliwa na cynk, w dalszej kolejności na bor, a w specyficznych warunkach także na mangan i pozostałe pierwiastki.

Potencjał plonowania kukurydzy a rzeczywiste plony w Polsce

Tollenaara i Lee w 2002 roku ocenili potencjał plonowania kukurydzy na poziomie od 20 do 32 t/ha. W 2018 roku farmer Charles Hula z miejscowości Charles w stanie Wirginia (USA) uzyskał 34 t/ha ziarna, ustanawiając rekord plonowania kukurydzy. W Polsce potencjał plonotwórczy kukurydzy szacuje się na 25 t/ha. Natomiast według GUS w 2022 roku plony w kraju kształtowały się na poziomie 69,8 dt/ha. Uzyskiwane przez polskich rolników plony stanowią 50–60% potencjału plonotwórczego uprawianych odmian (COBORU).

Dlaczego kukurydza plonuje poniżej potencjału? Najczęstsze błędy

Główne przyczyny ekstremalnie dużych wahań plonów tkwią w traktowaniu tej wymagającej rośliny jak klasycznego zboża, do tego tolerującego gleby o małym potencjale do gromadzenia wody z zapasów zimowych (gleby lekkie, a nawet bardzo lekkie). Podstawowe przyczyny niskiego plonowania kukurydzy w Polsce wynikają głównie z niedostatecznego zaopatrzenia roślin w okresie maksymalnego wzrostu w składniki mineralne z powodu:

  • uprawy na stanowiskach o niskiej produktywności gleby:
  • naturalnie ubogie w składniki mineralne,
  • zbyt kwaśnych (pH < 5,5),
  • o zdegradowanej żyzności naturalnej,
  • niedostosowania systemu nawożenia do potrzeb ilościowych, a zwłaszcza dynamiki pobierania składników mineralnych przez roślinę w okresie wegetacji.

Cynk w kukurydzy – kluczowy mikroelement dla plonu

Na wytworzenie jednej tony ziarna wraz z odpowiednią masą słomy kukurydza potrzebuje ok. 70–95 g cynku. Niedobór cynku prowadzi do zahamowania wzrostu korzeni przybyszowych, co tym samym ogranicza pobieranie wody i składników mineralnych z gleby, skutkując zaburzeniami we wzroście. Następuje skrócenie międzywęźli wraz ze zmniejszeniem powierzchni liści. Obserwuje się karłowatość roślin. Na liściach występują jasnozielone przebarwienia pomiędzy nerwami. Przy większym niedoborze u ich nasady pojawiają się białe pasma po obu stronach nerwu środkowego, które w miarę zbliżania się do wierzchołka stopniowo zanikają, natomiast nerw środkowy i krawędzie liści przez cały czas pozostają zielone.

Jak i kiedy stosować cynk w kukurydzy?

W okresie dojrzewania cynk korzystnie wpływa na strukturę plonu i gospodarkę azotową rośliny. Odmiany wczesne wykazują tendencje do większej reakcji na nawożenie cynkiem niż późne. Rośliny dobrze odżywione cynkiem w okresie od 7. do 9. liścia pobierają więcej azotu, przekładają się to na szybszą akumulację suchej masy. W okresie kwitnienia cynk zwiększa żywotność ziaren pyłku, co w konsekwencji przekłada się na większą liczbę ziarniaków w kolbie.

Cynk w kukurydzy można zastosować na wiele sposobów, tj. doglebowo w nawozach stałych (zarówno w mikroelementowych, jak i w nawozach wieloskładnikowych wzbogaconych w ten składnik), doglebowo w postaci oprysku, a także dolistnie.

Niestety, wykorzystanie tego składnika z gleby jest bardzo niskie i zwykle kształtuje się w zakresie od kilku do kilkunastu procent. Dlatego przy nawożeniu doglebowym zaleca się kilku-, a nawet kilkunastokrotnie większą ilość składnika niż wynika z pobrania. Z tego względu doglebowa aplikacja nawozów mikroelementowych jest zabiegiem kosztownym i stosunkowo rzadko stosowanym w praktyce. Najczęściej stosowane terminy aplikacji to okres bezpośrednio po siewie oraz w stadium 3–4. liści. Ważne, aby w powyższych terminach aplikacji składnik ten stosować w formie tlenku cynku, siarczanu cynku lub ich mieszaniny.

W sytuacji, gdy nie przeprowadzono nawożenia cynkiem na początku wegetacji lub dodatkowo chcemy poprawić odżywienie roślin tym składnikiem, wskazany jest oprysk w fazie 6–10. liści kukurydzy. W tym celu należy zastosować nawozy o szybkim działaniu. W tym czasie można przeprowadzić 1 lub 2 zabiegi dokarmiania.

Niedobór cynku a pH gleby – kiedy występuje problem?

Typowe objawy niedoboru cynku w praktyce występują bardzo rzadko ze względu dostatecznej dostępności w glebie i znacznego zakwaszenia naszych gleb. Według badań K. Lipińskiego, przeprowadzonych w latach 2000–2012, zasobność gleb Polski w mangan, żelazo i cynk zawierała się w większości prób na poziomie średnim, natomiast wykazano powszechny niedobór boru oraz niską zasobność w miedź.

Według GUS z 2018 roku, w latach 2014–2017 w strukturze zakwaszenia gleb Polski stwierdzono 37% próbek o odczynie bardzo kwaśnym i kwaśnym, natomiast w strukturze potrzeb wapnowania 32% próbek o potrzebach wapnowania z przedziału koniecznych i potrzebnych. Należy wspomnieć, że niski odczyn gleby zwiększa przyswajalność mikroskładników, poza molibdenem.

Problemy z przyswajalnością cynku mogą wystąpić w takich sytuacjach, jak:

  • na glebach o wysokim odczynie;
  • świeżo zwapnowanych;
  • o wysokiej zawartości materii organicznej;
  • przenawożeniu fosforem, tj. w warunkach, w których pierwiastek z form dostępnych przechodzi w formy trudno przyswajalne, jest silne wiązany przez próchnicę lub jego pobieranie jest blokowane przez nadmiar innych składników.

Dynamika pobierania cynku, nawet w warunkach korzystnych, może być zbyt mała w stosunku do potrzeb gwałtownie zwiększającej się biomasy roślin, szczególnie po fazie 7–8 liści. Taka sytuacja często ma miejsce na plantacjach intensywnie nawożonych, plonujących na poziomie powyżej 8–10 t ziarna/ha.

Bor w kukurydzy – wpływ na kolby i ziarno

Drugim ważnym mikroskładnikiem w nawożeniu kukurydzy jest bor, jednak nie należy do mikroskładników pobieranych przez kukurydzę w dużych ilościach, szczególnie w porównaniu do cynku, manganu czy żelaza. Na jedną tonę ziarna wraz z odpowiednią masą słomy potrzeba 9–12 g boru.

Bor jest odpowiedzialny za rozwój organów generatywnych w kukurydzy. Korzystnie wpływa na kiełkowanie pyłku i wzrost łagiewki pyłkowej, czyli na zawiązanie się ziarniaków, ale również na podział i wzrost elongacyjny komórek merystemów pędów i korzenia. Uczestniczy w transporcie asymilatów, a także w syntezie i lignifikacji komponentów ścian komórkowych, dzięki czemu rośliny są mniej podatne na wyleganie.

Niedobór boru – ukryty problem na plantacjach kukurydzy

W warunkach polowych specyficzne objawy deficytu boru na kukurydzy ujawniają się rzadko. Najczęściej występuje niedobór ukryty, bez żadnych oznak zewnętrznych, który również prowadzi do strat plonów. Na początku zahamowany zostaje wzrost roślin, a później występują zaburzenia w kwitnieniu. W konsekwencji kolby są mniejsze i słabo wypełnione, a ziarno źle wykształcone, o zróżnicowanej wielkości, osadzone w nieregularnych rzędach (tzw. szczerbatość lub guzikowatość kolb).

kukurydza mikroelementy
Guzikowatość kolby. Fot. A. Zawieja-Roszak

Powszechny problem to niska zawartość boru w naszych glebach. W cytowanych wyżej badaniach wykazano, że blisko 75% gleb wykazuje niedostatek tego składnika, z tego względu dochodzi do niedożywienia rośliny tym mikroelementem. Dodatkowo w warunkach suszy glebowej dostępność boru drastycznie maleje.

Ponadto pierwiastek ten charakteryzuje się bardzo małą zdolnością do reutylizacji, co oznacza, że jest słabo przemieszczany z organów starszych do młodszych. Musi więc być pobierany sukcesywnie z gleby lub przez liście w miarę wzrostu rośliny. Z wymienionych powodów dokarmianie kukurydzy borem, szczególnie na plantacjach wysokoprodukcyjnych, powinno być standardem.

Bor stosuje się przede wszystkim w sposób nalistny w podobnych stadiach rozwojowych, jak dokarmianie cynkiem. Dawka boru w zależności od dostępności tego składnika z gleby powinna mieścić się w zakresie od 200 do 500 g B/ha.

Mangan w kukurydzy – znaczenie dla fotosyntezy

Mikroskładnik ten odpowiada za prawidłowy przebieg fotosyntezy. Efektywna produkcja asymilatów od początku wegetacji warunkuje wytworzenie odpowiedniej biomasy i plonu ziarna. Zapotrzebowanie kukurydzy na składnik jest nawet większe od cynku, ale na jego niedostatek jest zdecydowanie mniej wrażliwa. Na wytworzenie jednej tony ziarna z odpowiednią masą słomy kukurydza potrzebuje ok. 100–120 g manganu. Deficyt manganu powoduje hamowanie wzrostu i tworzenie korzeni bocznych oraz zwiększa wrażliwość roślin na niską temperaturę.

Kiedy występuje niedobór manganu w kukurydzy?

Wizualne objawy niedożywienia kukurydzy manganem można obserwować głównie na glebach wapiennych (rędziny) oraz na stanowiskach o odczynie zasadowym. Na polu widać miejsca z roślinami o jasnozielonym zabarwieniu, z tendencją do więdnięcia, które wyraźnie odcinają się od roślin typowych. Uwidacznia się to szczególnie na glebach mozaikowatych, o zróżnicowanym odczynie i wilgotności. Przy skrajnym niedoborze u nasady młodych liści pojawiają się punktowe chlorozy, z czasem liście więdną, zasychają i odpadają.

Generalnie manganu w naszych glebach nie brakuje, gdyż tylko niespełna 10% z nich wykazuje niską jego zawartość. Problem tkwi w ograniczonej dostępności tego pierwiastka w warunkach wysokiego odczynu gleby.

W miarę spadku kwasowości gleby rozpuszczalność manganu gwałtownie maleje, a przy pH powyżej 6,5 przechodzi w formy bardzo trudno dostępne dla roślin. Dlatego w warunkach wysokiego odczynu gleby, zwłaszcza na plantacjach wysokoprodukcyjnych, pierwiastek ten powinien być uwzględniony w dokarmianiu dolistnym.

Jak prawidłowo nawozić kukurydzę mikroelementami?

Nawożenie kukurydzy mikroelementami powinno opierać się na zabiegach prewencyjnych. Jest ono niezbędne w warunkach niskiej zawartości mikroskładników w glebie oraz wysokiej wrażliwości roślin na ich niedobór. Przy niskiej zasobności gleby, oprócz dokarmiania dolistnego, w celu uzupełnienia zasobów glebowych, zaleca się nawożenie doglebowe, które wykonuje się raz na kilka lat.

Przy średniej zasobności gleby dokarmianie mikroelementami jest uzasadnione w warunkach intensywnych technologii uprawy, braku obornika, wysokich dawek NPK, wysokiego odczynu gleby lub stresu wodnego. W tym wypadku należy wybierać nawozy wieloskładnikowe zawierające możliwie dużo mikropierwiastków „wrażliwych” dla uprawianej rośliny.

Na glebach o wysokiej zawartości mikroelementów nawożenie nimi jest zbędne, aczkolwiek w sytuacji ograniczonej dostępności składników z gleby również może być opłacalne.

W trakcie wegetacji kukurydzy zasadniczo zaleca się wykonanie 2–3 zabiegów dokarmiania dolistnego. Pierwszy oprysk należy wykonać w fazie 3–5 liści, kolejne w odstępie 7–14 dni. Ze względu na szybki wzrost kukurydzy, szczególnie po fazie 9. liścia, bez uzasadnionych przyczyn nie należy wydłużać przerw między aplikacjami.

Średnie pobranie jednostkowe mikroskładników (g/t ziarna + słoma)

FeZnBCuMnMo
200–25040–6020–3010–1235–401

Jak zwiększyć plon kukurydzy dzięki mikroelementom?

W trakcie wegetacji kukurydzy najbardziej efektywnym i bezpiecznym dostarczeniem mikroskładników jest nawożenie dolistne. W tym celu zaleca się karmienie rośliny w krytycznych fazach zapotrzebowania rośliny.

Z plonem 10 t biomasy kukurydza pobiera ok.:

  • 150 g cynku,
  • 17 g boru,
  • 13 g miedzi,
  • 150 g manganu,
  • 1,5 g molibdenu.

Natomiast kukurydza uprawiana na ziarno pobiera na każdą tonę ziarna i odpowiednią masę słomy:

  • 85 g cynku,
  • 11 g boru,
  • 14 g miedzi,
  • 110 g manganu,
  • 0,9 g molibdenu.

Zetor po tuningu – 200 KM z klasycznego ciągnika. Jak powstała ta maszyna?

0
Zetor

Czy stary ciągnik może konkurować z nowoczesnymi maszynami? Przykład Zetora z gospodarstwa w woj. warmińsko-mazurskim pokazuje, że tak. Dzięki licznym modyfikacjom udało się osiągnąć nawet ponad 200 KM, zachowując przy tym prostotę konstrukcji i rozsądne koszty eksploatacji.

Przemysław Zelba prowadzi gospodarstwo w miejscowości Omule, w gminie Lubawa na Warmii i Mazurach. Areał gospodarstwa wynosi około 80 hektarów, a jego profil obejmuje produkcję drobiu oraz uprawy mieszane. W strukturze zasiewów znajdują się między innymi burak, pszenica, pszenżyto i rzepak. W przeszłości uprawiana była również kukurydza, jednak zrezygnowano z niej z powodu dużych strat powodowanych przez dziki oraz problemów z suszeniem ziarna.

Większość zbóż i rzepaku przez lata była przeznaczana na paszę, ale obecnie rzepak trafia głównie na sprzedaż, a zboża nadal są w dużej części skarmiane. W gospodarstwie dominują maszyny używane, często samodzielnie przerabiane i dostosowywane do konkretnych potrzeb. Zakup nowych maszyn zdarza się rzadko, bo właściciele stawiają raczej na modernizację tego, co już mają.

Historia Zetora – od starego ciągnika do mocnej maszyny

Opisywany ciągnik trafił do gospodarstwa ponad 20 lat temu. Jak wspomina Pan Przemysław, miał wtedy około 13-14 lat. Maszyna została sprowadzona ze Słowacji i początkowo była pomalowana na zielono, w kolorze przypominającym barwy John Deere’a. Już wtedy ciągnik miał pewne usterki, związane między innymi z układem żółw-zając, ale po naprawie przez wiele lat pracował bez większych problemów.

Przez długi czas nie było potrzeby wymiany maszyny, bo gospodarstwo miało mniejszy areał i Zetor dobrze radził sobie z codzienną pracą. Dopiero z czasem, wraz z rozwojem gospodarstwa i rosnącą liczbą hektarów, zaczęły pojawiać się kolejne awarie. Problemy dotyczyły między innymi skrzyni biegów, hamulców oraz skutków wcześniejszych napraw, które nie zawsze były wykonane tak, jak oczekiwał właściciel.

Dlaczego zamiast nowego ciągnika wybrano remont i tuning?

Zamiast inwestować w nową, drogą maszynę, zapadła decyzja o gruntownym remoncie i rozbudowie Zetora. Celem było stworzenie sprawnego, mocnego i dopasowanego do potrzeb ciągnika, który poradzi sobie z coraz większym obciążeniem. Na ten kierunek wpłynęły nie tylko koszty zakupu nowego sprzętu, ale także pasja do mechaniki, kontakty zdobyte dzięki internetowi oraz chęć zbudowania czegoś wyjątkowego.

W ten sposób rozpoczęła się długa droga przebudowy, w której wykorzystano zarówno wiedzę własną, jak i doświadczenia innych osób zajmujących się ciężką serią Ursusów i Zetorów.

Tuning Zetora – co zostało zmienione w praktyce?

Jednym z pierwszych elementów przebudowy był montaż przedniego TUZ-a. Został on zaadaptowany z Ursusa 1014H i pierwotnie miał służyć m.in. do pracy ze spychaczem oraz dodatkowymi maszynami. W praktyce jednak najczęściej wykorzystywany jest jako balast, który pozwala odciążyć przednią oś, gdy nie ma potrzeby pracy z ciężkim sprzętem. Dodatkowo zastosowano hydrauliczną amortyzację.

Silnik Zetora po remoncie – co zostało poprawione?

Silnik ciągnika przeszedł gruntowny remont. Zastosowano tłoki Złoteckiego, a sama głowica była w dobrym stanie. Kluczową kwestią okazał się jednak dobór uszczelki pod głowicę. W tych jednostkach niewłaściwa uszczelka może powodować nieprawidłowy obieg cieczy chłodzącej i prowadzić do przegrzewania ostatnich cylindrów.

W tym przypadku zastosowano uszczelkę z zamkniętymi kanałami, co pozwoliło wyeliminować problem przegrzewania. Po remoncie silnik pracuje stabilnie i nie wykazuje tendencji do nadmiernego nagrzewania.

Turbo, intercooler i wentylator – jak zwiększono moc?

Kolejnym etapem było zwiększenie wydajności układu doładowania. Dołożono intercooler pochodzący z ciężarówki (DAF LF 55), który został zamontowany w odwróconej pozycji, aby poprawić rozprowadzanie powietrza. Kluczowe było także jego umiejscowienie z przodu ciągnika.

Zmieniono również wentylator – zastosowano model z ciężarówki MAN L200. Jak podkreśla Pan Przemysław, element ten znacząco poprawia chłodzenie – do tego stopnia, że zimą w kabinie można odczuć wyraźne podmuchy chłodnego powietrza.

Filtr powietrza PowerCore – dlaczego został zastosowany?

Aby zmieścić cały układ dolotowy, konieczna była zmiana filtra powietrza. Zastosowano filtr typu PowerCore, znany m.in. z ciągników Fendt i Deutz-Fahr. Jest to filtr trzystopniowy, wyposażony w cyklony wstępnego oczyszczania. W praktyce oznacza to bardzo dobrą filtrację i prostą obsługę – czyszczenie wykonywane jest zwykle raz lub dwa razy w sezonie.

Ile mocy ma Zetor po tuningu?

Na seryjnej turbinie udało się uzyskać około 190 KM. Po zastosowaniu większej turbosprężarki moc wzrosła do około 216 KM, a ciśnienie doładowania osiągało nawet 1,8-1,9 bara.

Obecnie dawka paliwa została lekko zmniejszona, dlatego realna moc ciągnika wynosi około 190-200 KM. Co istotne, zmieniła się również charakterystyka momentu obrotowego – dostępny jest on przy niższych obrotach, co poprawia elastyczność maszyny.

Pompa wtryskowa – największe wyzwanie w tuningu Zetora

Pompa wtryskowa była jednym z najbardziej problematycznych elementów. Trafiała do naprawy kilkukrotnie, zanim udało się uzyskać zadowalający efekt.

Ostatecznie została zregenerowana, wymieniono sekcje i zmodyfikowano ustawienie korektora dawki paliwa. Jak podkreśla właściciel, to właśnie odpowiednie ustawienie pompy decyduje o tym, czy ciągnik ma „siłę”, czy staje się ociężały.

Kontrola pracy silnika – ciśnienie i temperatura spalin

Aby uniknąć uszkodzeń przy zwiększonej mocy, w ciągniku zamontowano dodatkowe czujniki. Monitorowane jest ciśnienie doładowania, ciśnienie spalin oraz temperatura spalin (termopara).

Dzięki temu możliwe jest bieżące kontrolowanie pracy silnika i szybka reakcja w przypadku przeciążeń. W praktyce pozwala to bezpiecznie wykorzystywać zwiększony potencjał jednostki napędowej.

Hydraulika w Zetorze – problemy po modernizacji

Modernizacja objęła także układ hydrauliczny. Dodano dodatkowy rozdzielacz oraz poprawiono filtrację, jednak początkowo pojawiły się problemy.

Zbyt małe przekroje przewodów i niewystarczająca wydajność rozdzielacza powodowały wzrost spalania oraz przegrzewanie oleju. Problem rozwiązano poprzez zastosowanie dzielnika hydraulicznego, który pozwala odciążyć układ, gdy dodatkowe sekcje nie są używane.

Podnośnik i wzmocnienia – ile wytrzymuje Zetor?

Ciągnik został dodatkowo wzmocniony poprzez zastosowanie ramy wsporczej oraz mocniejszych siłowników. Dzięki temu możliwa jest praca z ciężkimi maszynami.

W praktyce Zetor radzi sobie z obciążeniem rzędu 3-3,5 tony, choć przy takich wartościach konieczna jest ostrożność – zdarzało się nawet odciążanie przedniej osi przy podnoszeniu.

Spalanie Zetora po tuningu – czy jest oszczędny?

Mimo znacznego wzrostu mocy ciągnik pozostaje stosunkowo ekonomiczny. W orce spala około 13-15 litrów, w talerzówce około 7 litrów, a przy pracy agregatem uprawowo-siewnym około 7–8 litrów.

Jak podkreśla właściciel, maszyna zawsze dobrze radziła sobie w pracy, a po tuningu stała się znacznie bardziej dynamiczna, zachowując przy tym rozsądne zużycie paliwa.

Ile kosztował tuning Zetora? Realne koszty przeróbki

Szacunkowy koszt przebudowy trudno dziś policzyć co do złotówki, ale właściciel ocenia, cena samych części to około 50 tys. zł. Wcześniejsze wyliczenia mówiły nawet o okolicach 100 tys. zł, choć nie uwzględniały w pełni czasu własnej pracy – a ten, jak wiadomo, przy takich projektach ma ogromną wartość.

Ta maszyna nie jest tylko zwykłym ciągnikiem do pracy. Stała się również projektem, wokół którego zbudowano rozpoznawalność w internecie. Jak podkreśla Pan Przemysław, wiele pomysłów, kontaktów i inspiracji przyszło właśnie dzięki działalności w sieci. Zetor z Omula to dziś połączenie pracy w gospodarstwie, pasji do mechaniki i ciągłego rozwijania własnych pomysłów.

PIORiN rozpoczął intensywne kontrole. Sprawdzają zdrowotność sadzeniaków ziemniaka

0
płodozmian zmianowanie
Nadmiar roślin obniżających zasoby próchnicy prowadzi do systematycznego pogarszania właściwości gleby. Są to często wysokodochodowe uprawy, dlatego w praktyce często przekraczają bezpieczne 25% w strukturze zasiewów, a czasem dochodzi wręcz do ich monokultury, np. 100% warzyw czy 100% ziemniaków. Fot. B. Ryńska

W laboratoriach Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa trwa intensywny okres kontroli materiału roślinnego. Choć sezon polowy dopiero się rozpoczyna, inspektorzy już prowadzą badania, które mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa przyszłych upraw. Na pierwszy plan wysunęły się kontrole roślin ziemniaka rozmnażanych metodą in vitro.

To właśnie z takiego materiału powstają kolejne partie sadzeniaków trafiających później do gospodarstw. Dlatego każdy etap produkcji jest dokładnie monitorowany.

Dwie groźne bakterie pod szczególnym nadzorem

Podczas prowadzonych badań laboratoria koncentrują się na wykrywaniu dwóch niebezpiecznych patogenów:

  • Clavibacter sepedonicus – sprawcy bakteriozy pierścieniowej ziemniaka,
  • Ralstonia solanacearum – bakterii wywołującej śluzaka ziemniaka.

Ich obecność mogłaby stanowić poważne zagrożenie dla produkcji ziemniaka, dlatego materiał wyjściowy przechodzi szczegółową diagnostykę.

Jak przebiega kontrola?

W przypadku roślin pochodzących z kultur in vitro procedury różnią się od standardowych kontroli bulw. Do badań pobierane są fragmenty łodyg, które następnie trafiają do specjalistycznych analiz laboratoryjnych.

Cały proces odbywa się w warunkach sterylnych, tak aby wyeliminować ryzyko zanieczyszczenia próbek. Następnie materiał przekazywany jest do laboratoriów bakteriologicznych.

Nowoczesne metody wykrywania patogenów

Jednym z narzędzi wykorzystywanych przez diagnostów jest test immunofluorescencji (IF). Metoda pozwala wykryć obecność bakterii dzięki zastosowaniu przeciwciał oraz znaczników fluorescencyjnych.

Po przygotowaniu próbki i naniesieniu odpowiednich odczynników materiał oceniany jest pod mikroskopem fluorescencyjnym. Specjaliści porównują wyniki z próbami kontrolnymi, co pozwala na bardzo precyzyjną ocenę.

Co to oznacza dla rolników?

Działania prowadzone obecnie w laboratoriach mają bezpośrednie znaczenie dla producentów rolnych. Zdrowy materiał nasadzeniowy to mniejsze ryzyko chorób w gospodarstwie, stabilniejsza produkcja i większe bezpieczeństwo ekonomiczne plantacji.

Kontrole prowadzone jeszcze przed rozpoczęciem sezonu to jeden z najważniejszych elementów ochrony krajowej produkcji ziemniaka.

źródło: piorin

Ceny paliw: Już dzisiaj mniej płacimy za diesla, a w środę będzie jeszcze taniej (PROGNOZA)

0
Cena diesla i benzyny

Ceny paliw w kraju: Wtorkowe limity cenowe, ogłoszone przez Ministerstwo Energii, przyniosły wyczekiwaną ulgę dla użytkowników diesla (spadek do 7,58 zł/l max). Jednak najnowsze ruchy w cennikach hurtowych PKN Orlen sugerują, że to dopiero początek dobrych wiadomości dla sektora transportowego i rolniczego. Dzięki dużej przecenie gotowego paliwa na giełdzie ARA, środa może przynieść cenę za olej napędowy, jakiej nie widzieliśmy od dawna.

Diesel: Paradoks Ormuz i duże cięcie w Orlenie

Mimo napiętej sytuacji geopolitycznej i blokady 325 tankowców w cieśninie Ormuz, cena gotowego diesla w Europie zanotowała w poniedziałek gwałtowny, blisko 10-procentowy spadek. Ponieważ Polska importuje ok. 40% oleju napędowego, PKN Orlen musiał zareagować na te doniesienia:

  • Hurt Orlen (14.04): Cena Ekodiesla spadła do poziomu 6 565 zł/m³.
  • Skala obniżki: To spadek o 15,5 gr/l netto względem ostatniego notowania.
  • Kontekst historyczny: Choć to duża ulga, należy pamiętać, że diesel ARA wciąż pozostaje o ok. 55% droższy niż pod koniec lutego.

Benzyna: Presja ropy Brent widoczna w cennikach

Sytuacja benzyny Pb95 jest odmienna. Tutaj wpływ drożejącej ropy Brent (wzrost o ok. 4% do poziomu blisko 100 USD) jest bardziej odczuwalny:

  • Hurt Orlen (14.04): Cena Eurosuper 95 wzrosła do 5 408 zł/m³.
  • Skala podwyżki: To wzrost o 4,3 gr/l netto.
  • Stabilizator: Jedynym czynnikiem hamującym drożyznę jest silny złoty, który umocnił się do poziomu 3,61 PLN/USD.

Prognoza cen maksymalnych na środę (15.04.2026)

Wyliczenia oparte na zasadzie: (Hurt Netto + 0,30 PLN marży) + 8% VAT

Rodzaj paliwaLimit WTOREKPrognoza ŚRODAZmiana (brutto)
Olej napędowy (ON)7,58 zł/l7,41 zł/l– 17 gr/l
Benzyna Pb956,12 zł/l6,16 zł/l+ 4 gr/l

Eksportuj do Arkuszy


Podsumowanie dla kierowców i rolników

Środa (15 kwietnia) będzie dniem rynkowych kontrastów. Użytkownicy diesla, którzy mogą wstrzymać się z tankowaniem, powinni to zrobić – jutrzejszy limit cenowy powinien być niższy o ok. 17 groszy na litrze względem dzisiejszego.

Z kolei właściciele aut benzynowych stoją przed odwrotną decyzją. Wtorkowy limit na poziomie 6,12 zł/l jest wynikiem wcześniejszych spadków, ale dzisiejszy wzrost hurtu Orlenu o ponad 4 grosze netto niemal na pewno wymusi podniesienie ceny maksymalnej w środę do poziomu 6,16 zł/l. Warto więc zatankować Pb95 jeszcze dzisiaj.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski

Pogoda 15 kwietnia- opady deszczu niewielkie i tylko dla wybranych

0
pogoda 15 kwietnia
pogoda 15 kwietnia

W nocy od 2 do 10 stopni na plusie

pogoda 15 kwietnia

Nad nami znajduje się front- na zachód od Polski przynosił opady rzędu 5-35 mm. U nas niestety tylko pokropi bądź lekko popada a miejscami nie spadnie ani jedna kropla deszczu czyli nic nowego. W Polsce jest zbyt sucho i nadciągające z zachodu fronty z solidnym deszczem zanikają. W czwartek są spore szanse, że front odżyje kiedy dotrze nad mokre tereny Białorusi, Ukrainy i jutro się okaże, ale dziś widać szanse, że w czwartek na wschodzie Polski, gdzie padało już kilka razy tej wiosny przejdą przelotne opady deszczu, które lokalnie przyniosą 5 mm.

Na termometrach o poranku od 2-3 stopni na bezchmurnym Pomorzu Zachodnim- od Koszalina po Szczecin przy gruncie przymrozki do 5-8 stopni od Darłowa po Piłę, Gorzów Wielkopolski- na wschód od tych miast przeważnie od 7 do 9 stopni a lokalnie między Koninem, Kaliszem, Lesznem nie mniej niż +10 stopni w ciągu nocy.

W ciągu dnia pokropi od Warmii, Podlasia po Mazowsze, Świętokrzyskie i Małopolskę

Front w ciągu dnia znajdzie się od Mazur po Warmię, Podlasie, Mazowsze, Świętokrzyskie, Małopolskę i Podkarpacie. Na Lubelszczyźnie pochmurnie ale sucho- deszcz pokropi bądź popada do 1-2 mm tylko wzdłuż Wisły. Po drugiej stronie frontu od Pomorza Zachodniego w ciągu dnia wędrować ma strefa pogodnego nieba. Słońce do południa dotrze nad Kaszuby, zachód, północ Wielkopolski i Lubuskie a do wieczora słońce pokaże się na Żuławach, zachodzie, północy i w centrum Kujaw, Wielkopolsce i na północy Dolnego Śląska. W centrum kraju pochmurnie ale sucho- dopiero na wschód od Ziemi Łódzkiej przed południem będzie szansa na lokalny opad deszczu.

Wiatr od Kurpi po południowe Mazowsze praktycznie nieodczuwalny. Nad resztą kraju powieje słabo z południa na wschodzie kraju i z zachodu na zachodzie, północy i w centrum Polski.

Statystyka- rok temu mieliśmy najcieplejszy dzień w 30 leciu a w 1996 roku na Podlasiu leżało jeszcze prawie pół metra śniegu: https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=climate&cl_mode=day&cl_param=TEMPMAX

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Globalny rynek oleistych w kwietniu według USDA

0
USDA oleiste

Rynek oleistych w kwietniu: Kwietniowy raport Departamentu Rolnictwa USA (USDA) wskazuje na rekordową podaż surowców oleistych na świecie. Dla polskiego rolnika kluczowa jest jednak nie tylko ilość nasion, ale przede wszystkim relacja cen rzepaku do ropy naftowej oraz napływ przetworzonych produktów z Ukrainy.

1. Zbiorczy bilans roślin oleistych

Światowa produkcja nasion oleistych w sezonie 2025/26 została podniesiona do poziomu 698,21 mln ton. Mimo ogromnej podaży, ceny pozostają w zawieszeniu między fundamentami rynkowymi a geopolityką.

GatunekProdukcja (mln t)Kluczowe zmiany i trendyKontekst dla rolnika w Polsce
Rzepak95,5Wyższy eksport z Australii (5,55 mln t); spadek importu przez Chiny.Główna uprawa w kraju. Ceny w Polsce zależą od notowań ropy i importu oleju z Ukrainy.
Soja427,4Rekord w Brazylii (180 mln t). Rynek liczy na rozmowy USA-Chiny.Tania śruta sojowa konkuruje z krajową poekstrakcyjną śrutą rzepakową w paszach.
Słonecznik54,7Wzrost produkcji w Rosji (17,5 mln t) i Argentynie (7 mln t).Tani olej słonecznikowy z importu ogranicza wzrosty cen oleju rzepakowego.

2. Rzepak: Australijska konkurencja i ukraiński olej

Rzepak stanowi ponad 95% upraw oleistych w Polsce. Choć nasze magazyny są chronione embargiem na ukraińskie ziarno, rynek odczuwa presję z innych stron:

  • Podaż z antypodów: Zwiększony eksport z Australii trafia bezpośrednio na rynek unijny, co osłabia notowania na giełdzie Matif.
  • Przetwórstwo w Ukrainie: Ukraina ogranicza eksport surowego rzepaku (2,3 mln ton) na rzecz własnego tłoczenia. Do Polski wjeżdża gotowy olej, który nie podlega embargu. To zjawisko obniża marże polskich tłoczni, co przekłada się na mniejszą chęć do podbijania cen w skupach.

3. Soja i słonecznik: Globalne kotwice cenowe

Choć polscy rolnicy rzadziej uprawiają te rośliny, ich bilans bezpośrednio wpływa na opłacalność rzepaku:

  • Soja jako barometr: Przy ogromnych zbiorach w Brazylii, jedyną szansą na wzrosty cen soi (a w ślad za nią rzepaku) są polityczne zakupy Chin w USA. Brak porozumienia na linii Waszyngton-Pekin będzie oznaczał dalszą stagnację notowań.
  • Słonecznikowy sufit: Duża produkcja oleju słonecznikowego w Argentynie i Rosji tworzy „sufit” cenowy dla pozostałych olejów roślinnych. Jeśli olej słonecznikowy jest tani, przemysł spożywczy rzadziej sięga po droższy olej rzepakowy.

4. Ropa naftowa: Wojna z Iranem trzyma ceny

Obecnie to nie raporty USDA, a sytuacja w Cieśninie Ormuz jest głównym czynnikiem wspierającym ceny rzepaku.

  • Paliwa a oleiste: Wojna z Iranem (mimo rozejmu) podtrzymuje wysokie ceny ropy. Ponieważ rzepak jest kluczowym wsadem do produkcji biopaliw w UE, jego notowania są sztucznie zawyżone przez premię za ryzyko wojenne.
  • Ryzyko deeskalacji: Każdy sygnał o uspokojeniu nastrojów na Bliskim Wschodzie może spowodować i powoduje gwałtowny spadek cen ropy do poziomu 85–90 USD za baryłkę, co natychmiast pociągnie za sobą ceny rzepaku w dół, niezależnie od lokalnej podaży ziarna.

Podsumowanie rynkowe

Rynek oleistych w kwietniu 2026 r. charakteryzuje się strukturalną nadpodażą. Dla polskiego producenta rzepaku oznacza to, że obecne poziomy cenowe są wynikiem napiętej sytuacji geopolitycznej, a nie braku towaru na rynku. Stabilizacja polityczna lub dalszy wzrost importu gotowych olejów ze Wschodu będą czynnikami działającymi na niekorzyść cen skupu w kraju.

Źródło danych: USDA