Burak cukrowy od lat pozostaje jedną z najważniejszych upraw w Kombinacie Rolnym Kietrz. W tym sezonie zajmuje 1033 hektary, choć jeszcze kilka lat temu areał przekraczał nawet 1500 hektarów. To jedna z największych plantacji buraka cukrowego w Polsce. Osiągnięcie wysokich plonów na tak dużej powierzchni wymaga jednak czegoś więcej niż dobrych gleb.
Kombinat Rolny Kietrz – uprawa buraka cukrowego
Jak podkreśla Marek Oblicki, dyrektor ds. produkcji roślinnej w Kombinacie Rolnym Kietrz, burak cukrowy należy do najważniejszych upraw towarowych przedsiębiorstwa. Surowiec trafia do trzech cukrowni – dwóch znajdujących się w Czechach oraz cukrowni Südzucker w Cerekwi.
Średni wieloletni plon osiąga około 94 t/ha, natomiast rekord gospodarstwa wyniósł 99 ton z hektara uzyskanych z plantacji o powierzchni blisko 1400 hektarów. Zawartość cukru najczęściej utrzymuje się na poziomie 16–17%.
Ochrona buraka cukrowego zaczyna się już 10 dni po siewie
Choć siew buraka cukrowego kończy jeden z etapów prac polowych, dla plantatorów jest to dopiero początek intensywnego monitorowania plantacji. Już około 10 dni po siewie rozpoczynają się regularne lustracje pól. Ich celem jest obserwacja wschodów chwastów i wyznaczenie najlepszego terminu pierwszego zabiegu herbicydowego.
W gospodarstwie stosowany jest system dawek dzielonych, który pozwala ograniczyć ilość stosowanych substancji aktywnych przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej skuteczności odchwaszczania. Pierwszy zabieg wykonywany jest najczęściej wtedy, gdy komosa biała znajduje się w fazie liścieni. To właśnie ten moment uznawany jest za najbardziej optymalny z punktu widzenia skuteczności herbicydów. Cały program ochrony herbicydowej zamyka się zazwyczaj w trzech zabiegach wykonywanych co 10–14 dni.
Praktycznie już około 10 dni po siewie obserwujemy, czy pojawiają się pierwsze chwasty. W tradycyjnej technologii stosujemy system dawek dzielonych, aby maksymalnie ograniczyć ilość stosowanej chemii, nie tracąc skuteczności zabiegów
– podkreśla Marek Oblicki.
Jak skutecznie odchwaszczać buraki cukrowe? W Kietrzu stawiają na trzy zabiegi
Na części plantacji Kombinat Rolny Kietrz prowadzi również uprawę buraków w technologii Conviso Smart. W tym przypadku najważniejszym elementem nie jest kalendarz zabiegów, lecz faza rozwojowa chwastów.
O terminie oprysku decyduje ich rzeczywisty rozwój, dlatego pola są regularnie monitorowane.
Dlaczego w Kietrzu stosują tylko 150 litrów cieczy roboczej?
Jeszcze kilka lat temu w wielu gospodarstwach standardem było stosowanie znacznie większej ilości cieczy roboczej podczas zabiegów herbicydowych. W Kietrzu zdecydowano się jednak na inną drogę.
Kilka lat temu postawiliśmy na zwiększenie stężenia cieczy roboczej i obecnie wykonujemy zabiegi przy zużyciu 150 litrów cieczy na hektar. Dzięki temu poprawiliśmy wydajność pracy, a jednocześnie utrzymaliśmy bardzo wysoką skuteczność ochrony
– mówi Marek Oblicki.
Przy gospodarstwie liczącym ponad 10 tys. hektarów nawet niewielkie skrócenie czasu pracy przekłada się na możliwość wykonania zabiegów na kolejnych polach jeszcze tego samego dnia. Jak podkreśla Marek Oblicki, zastosowanie takiej technologii wymaga jednak bardzo dobrze przygotowanej cieczy roboczej.
Adiuwanty w uprawie buraka cukrowego. Dlaczego stosują je od 17 lat?
Jednym z elementów technologii stosowanej w gospodarstwie są adiuwanty wykorzystywane już od około 17 lat. Początkowo był to Atpolan 80 EC, obecnie gospodarstwo korzysta głównie z Atpolanu Bio 80 EC firmy Agromix, który pełni kilka funkcji jednocześnie:
działa jako kondycjoner wody,
stabilizuje ciecz roboczą,
poprawia warunki działania herbicydów.
Ma to szczególne znaczenie podczas suchej pogody, kiedy chwasty wytwarzają grubszą warstwę kutykuli utrudniającą wnikanie substancji aktywnych. Jak zaznacza Marek Oblicki, odpowiednie przygotowanie cieczy roboczej pozwala nie tylko zwiększyć skuteczność zabiegów, ale również ograniczyć ilość stosowanych herbicydów.
W gospodarstwie zwraca się także uwagę na kolejność przygotowywania mieszaniny. Adiuwant dodawany jest jako pierwszy składnik do zbiornika opryskiwacza, co poprawia stabilność cieczy i ogranicza ryzyko wytrącania osadów.
Coraz większe znaczenie ma również pH wody
Jednym z kierunków dalszego doskonalenia technologii jest poprawa jakości cieczy roboczej poprzez regulację odczynu wody.
W Kombinacie Rolnym Kietrz planowane są testy preparatu umożliwiającego obniżenie pH, ponieważ wykorzystywana w gospodarstwie woda charakteryzuje się wysokim odczynem. Ma to szczególne znaczenie podczas zabiegów fungicydowych i insektycydowych. Większość substancji aktywnych najefektywniej działa bowiem przy pH wynoszącym około 5,5–6.
Odpowiednie przygotowanie cieczy roboczej staje się dziś jednym z najważniejszych elementów nowoczesnej ochrony roślin. W warunkach ograniczania liczby dostępnych substancji aktywnych oraz rosnących kosztów produkcji każdy szczegół technologii może decydować o końcowym efekcie zabiegu.
Ceny pszenicy w tygodniu kończącym się 17.07.2026 roku notowały bardzo silne wzrosty, co wpisuje się w szerszy trend drożejących surowców rolnych na giełdach. Dodatkowym czynnikiem destabilizującym rynek jest fakt, że ropa Brent wzrosła o 15% w skali tygodnia, co pociągnęło cenę diesla w górę i bezpośrednio podbija koszty produkcji rolnej i transportu. Rynek żyje obecnie w atmosferze dużej niepewności, napędzanej przez eskalację konfliktów zbrojnych (Ormuz, Ukraina-Rosja) oraz problemy z podażą ziarna na światowych rynkach.
Tydzień na giełdach: Czas wielkiej zmienności
Miniony tydzień (13–17 lipca 2026 r.) zapisał się w historii notowań jako czas gwałtownych wzrostów. Na paryskiej giełdzie MATIF pszenica, kukurydza oraz rzepak zakończyły sesję na poziomach, których nie widzieliśmy od wielu miesięcy (pszenica) lub lat (rzepak i kukurydza).
Oto jak wyglądały notowania na zamknięciu piątkowej sesji (17.07.2026):
Kontrakt (Giełda)
Cena (za tonę)
Zmiana tygodniowa
MATIF – Pszenica
234,75 EUR
+9,3%
MATIF – Kukurydza
247,00 EUR
+3,3%
MATIF – Rzepak
544,00 EUR
+3,1%
W skali tygodnia to właśnie pszenica na MATIF była liderem wzrostów, zyskując imponujące 9,3% (20 eur/t). Rynki napędzała nie tylko eskalacja konfliktu w basenie Morza Czarnego, który utrudnia eksport, ale także fatalne prognozy zbiorów w USA i Europie Zachodniej. Skokowy wzrost cen ropy naftowej o 15% w ciągu zaledwie siedmiu dni dramatycznie podnosi poprzeczkę kosztową dla rolników – drożejące paliwa i nawozy stają się realnym obciążeniem, które wymusza uważną kalkulację opłacalności sprzedaży w nadchodzących miesiącach.
Co ta sytuacja oznacza dla krajowych rolników?
Żniwa 2026 przynoszą trudny rok, ale dla wielu gospodarstw otwierają się nowe szanse, szczególnie w przypadku kukurydzy. Dlaczego warto baczniej się jej przyglądać?
Fatalne zbiory na Zachodzie: Europa Zachodnia (głównie Francja) zmaga się z fatalnymi wynikami. Tamtejsza kukurydza „zanotuje olbrzymie straty”, a to oznacza, że w Unii Europejskiej zrobi się większa dziura w zaopatrzeniu.
Problemy na Wschodzie: Ukraina, która była naszym największym konkurentem, ma ogromne problemy z wywiezieniem ziarna. Infrastruktura portowa jest stale atakowana, co sprawia, że ich towar nie dociera na światowe rynki tak sprawnie jak dawniej. Jednocześnie Rosja zaprzestała transportów pszenicy przez Morze Azowskie w wyniku ataków ukraińskich.
Mniejsza konkurencja: Skoro z Zachodu ziarna jest mało, a ze Wschodu płynie z dużymi trudnościami, to my – polscy rolnicy – jesteśmy w lepszej pozycji niż w poprzednich latach. Polska kukurydza stanie się towarem, o który rynek będzie musiał się „bić”.
Co to oznacza w praktyce? Rynek odwrócił karty – do tej pory to Rosja i Ukraina dyktowały ceny zbóż, zalewając rynek tanim towarem. Teraz te kanały są „przytykane”, a strach o brak podaży napędza spekulacyjne wzrosty. Trzeba pamiętać, że koszty produkcji w tym roku są wyjątkowo wysokie, więc nie należy oprzeć się presji sprzedaży zaraz po żniwach tylko po to, by „mieć spokój”. Jeśli masz magazyny, rozważ spokojne podejście do sprzedaży – w tym roku rynek może potrzebować Twojego towaru bardziej, niż Ty będziesz potrzebował szybkiej gotówki. W takich czasach (mniejsza podaż, dwie wojny) surowce rolne mogą stać się bezpieczną przystanią także dla inwestorów finansowych.
Dla zachowania ciągłości życia biologicznego i wielu przemian gleba powinna być cyklicznie zasilana materią organiczną. Fot. M. Piśny
Resztki pożniwne odgrywają istotną rolę w budowaniu żyzności i produktywności gleb. Ich odpowiednie zagospodarowanie po zbiorach, a także przyspieszenie prawidłowych procesów rozkładu wymaga od rolnika wiedzy, doświadczenia i odpowiednich narzędzi.
Próchnica jako fundament żyznej gleby
Gleby w Polsce są dość ubogie w próchnicę – zawierając jej średnio od 1 do 3%. Najwięcej jest jej w warstwie ornej, tj. w profilu od 0 do 20 cm. W glebach użytkowanych rolniczo próchnica stanowi nawet do 90% materii organicznej, dlatego też tym mianem określa się substancję organiczną. Pozostałą część stanowią niezhumifikowane resztki organiczne. W procesie humifikacji zaledwie 20% węgla trafia do nowej próchnicy, a aż 60–70% przedostaje się od atmosfery w postaci CO2. Przez biomasę pobierane jest natomiast około 5–10% węgla.
Próchnica oddziaływuje korzystnie na wzrost i rozwój roślin, a w konsekwencji na potencjał plonowania. Jej właściwości sorpcyjne decydują o zasobności gleby w składniki pokarmowe (pochłania od 4- do 12-krotnie więcej składników pokarmowych niż część mineralna). Ciemne zabarwienie próchnicy poprawia właściwości cieplne gleby i wpływa na lepsze pochłanianie promieni słonecznych. Jej powierzchnie wewnętrzne są zdolne do zatrzymania wody w ilości kilkakrotnie większej od swojej masy – przyjmuje się, że 1 gram próchnicy zatrzymuje 6 gramów wody. Gleby z wysoką zawartością próchnicy są także lepiej napowietrzone i łatwiej tworzą większe agregaty.
Jak przebiega rozkład resztek pożniwnych w glebie?
Głównym składnikiem materii organicznej gleb uprawnych są związki próchniczne, natomiast podstawowym źródłem próchnicy są resztki pochodzenia roślinnego. Ulegają one rozkładowi w procesach biochemicznych. Czynny udział w tych przemianach biorą mikroorganizmy glebowe (bakterie i grzyby), które rozkładają złożone polimery organiczne na prostsze związki.
Korzystne dla procesów mineralizacji i humifikacji jest płytkie przykrycie resztek pożniwnych. Fot. M. Piśny
Rozkład resztek roślinnych przez mikroorganizmy obejmuje mineralizację i humifikację. Zawsze większa część materii organicznej (ok. 75–80%) podlega mineralizacji, a mniejsza (ok. 20–25%) humifikacji.
W warunkach tlenowych powstają dwutlenek węgla (CO2), woda (H2O), azotany (NO3 –), ortofosforany (PO4 3–) i inne jony, a w beztlenowych m.in. metan (CH4) i siarkowodór (H2S). Procesy w warunkach tlenowych umożliwiają przemianę materii roślinnej w formy dostępne dla roślin.
Mineralizacja najszybciej przebiega:
w temperaturze ok. 20ºC;
przy zwiększonym parowaniu;
przy PPW (Polowa Pojemność Wodna) ok. 50–70%;
w uregulowanych stosunkach wodno- powietrznych;
w glebie o pH ok. 7,0; – przy stosunku C:N mniejszym niż 30:1.
Materia organiczna, którą wprowadzamy do gleby ma bardzo dużą zawartość węgla, a niewielką azotu. Przykładowo dla słomy zbóż stosunek węgla do azotu (C:N) stanowi od 100:1 do 60:1. Dla takiej materii, przy szerokim stosunku węgla, niezbędne jest dostarczenie dodatkowego źródła azotu, dlatego na słomę stosujemy często nawozy azotowe. W przeciwnym wypadku może nastąpić niedobór pierwiastka dla roślin ozimych, zwłaszcza na początku ich jesiennej wegetacji.
Wskaźnik C:N w dobrze zhumifikowanej glebie w warstwie ornej powinien wynosić 10:1. Wówczas dopiero mikroorganizmy glebowe przekształcają część substancji organicznej w próchnicę. Jeśli nie wprowadzimy azotu, substancja organiczna będzie zalegać w glebie. Tworzy się wówczas słomiana mata, która blokuje i pochłania wodę oraz hamuje rozwój systemu korzeniowego roślin. Przy czym wprowadzenie ponadnormatywnej dawki azotu nie przekłada się na wzrost zawartości próchnicy w glebie.
Orientacyjny stosunek C:N w resztkach roślin rolniczych
Gatunek
Typ resztek
Stosunek C:N
Pszenica
Słoma
80:1–100:1
Jęczmień
Słoma
70:1–90:1
Żyto
Słoma
90:1–120:1
Owies
Słoma
60:1–80:1
Rzepak
Słoma
40:1–60:1
Groch
Resztki pożniwne
15:1–25:1
Bobik
Resztki pożniwne
15:1–20:1
Jak zabiegi uprawowe wpływają na rozkład słomy?
Rozkład resztek pożniwnych poprawimy i przyspieszymy między innymi poprzez odpowiednie zabiegi uprawowe. Korzystne dla gleby oraz procesów mineralizacji i humifikacji jest płytkie przykrycie pozostawionej na polu biomasy. Jednocześnie planując zabiegi agrotechniczne, nie należy dopuszczać do przesuszenia wierzchniej warstwy roli, a w przypadku gleb lekkich warto stosować zasadę – tylko tyle zabiegów zabiegów, ile jest konieczne.
Przesuszona gleba jest podatna na erozję wietrzną, w wyniku której jej odspojone cząstki pozostają wywiewane i przenoszone przez wiatr. Gleba traci wówczas część cennej materii organicznej oraz substancji odżywczych i dochodzi do pogorszenia jej struktury.
Największe ryzyko występuje w okresie od siewu do wytworzenia pokrywy roślinnej, szczególnie przy znacznych niedoborach wody. Wystarczy wówczas wiatr o prędkości 20–25 km/h, by pyły i piaski zostały poderwane i przeniesione często poza granicę pola. Należy w tym miejscu podkreślić, że utrata 1 cm warstwy wierzchniej gleby – w wyniku erozji wietrznej lub wodnej – powoduje ubytek nawet 1,5 t cennej materii organicznej.
Odczyn gleby i wapnowanie a rozkład resztek pożniwnych
Prawidłowy rozkład resztek pożniwnych wspiera między innymi wapnowanie, które sprzyja stabilizacji i akumulacji substancji humusowych oraz zwiększa trwałość materii organicznej w glebie.
Stosując nawozy wapniowe, regulujemy także odczyn gleby i ograniczamy nadmierną kwasowość, co sprzyja tworzeniu stabilnych połączeń pomiędzy kwasami humusowymi a kationami wapnia i innymi składnikami mineralnymi. Dzięki temu procesowi następuje poprawa struktury gleby oraz zwiększenie zdolności zatrzymywania wody i składników pokarmowych. W dłuższej perspektywie może to prowadzić do większej stabilności i efektywniejszego gromadzenia materii organicznej w glebie.
Makro- i mikroelementy wspierające rozkład resztek pożniwnych
Znaczenie dla prawidłowego rozkładu resztek pożniwnych ma również odpowiednie nawożenie NPK. Im lepiej rośliny są odżywione, tym więcej pozostawiają resztek pożniwnych. Przy okazji stosowania makroelementów nie powinniśmy jednak zapominać także o mikroelementach. Warto zwrócić uwagę na nawozy zawierające molibden, bowiem składnik ten bierze udział w reakcjach celulozy i odżywia bakterie azotowe. Choć zasobność gleb w molibden w naszym kraju nie ulega obniżeniu, to letnie susze i wysokie temperatury będą ograniczać jego pobieranie.
Rola azotu w rozkładzie resztek pożniwnych
W procesach przemian biochemicznych rozkładu materii organicznej, w tym resztek pożniwnych, mikroorganizmy zużywają jeden z kluczowych makroelementów, czyli azot. Ten pierwiastek jest dla nich pożywką niezbędną do szybkiego namnażania. Za sprawą dostępności azotu mineralizacja i humifikacja przebiegają sprawnie i zdecydowanie szybciej.
W przypadku zabiegów pożniwnych na resztki pozbiorowe warto więc zastosować chociażby gnojowicę – zawierającą znaczne ilości azotu – w dawce około 20–30 m3/ha. Po mineralizacji i obumarciu mikroflory zastosowany azot wróci do obiegu i może zostać wykorzystany przez rośliny.
Mikroorganizmy odpowiedzialne za rozkład resztek pożniwnych
Za rozkład materii organicznej odpowiadają zarówno bakterie, jak i grzyby, które współpracują ze sobą w wielu procesach. Przykładowo grzyby produkują enzymy, które rozkładają ligninę i tworzą miejsca dostępu dla enzymów bakteryjnych do rozkładu celulozy i hemicelulozy.
Bakterie z rodzaju Bacillus posiadają enzymy celulolityczne, które są niezbędne do rozpadu resztek roślinnych. Grzyby z rodzaju Aspergillus dzięki produkcji enzymów takich jak celulaza i ksylanaza również rozkładają szeroką gamę materiałów organicznych.
Z kolei grzyb Phanerochaete chrysosporium jest skuteczny w degradacji ligniny. Wytwarza enzymy lignolityczne, które rozkładają oporne materiały lignocelulozowe. Niektóre mikroorganizmy, np. Bacillus spp. i Penicillium spp., mają natomiast szeroki zakres aktywności enzymatycznej.
Przykładowe mikroorganizmy wykorzystywane w biopreparatach do rozkładu resztek pożniwnych
Bakterie
Grzyby
Azotobacter sp.
Aspergillus (A. flavus, A. niger)
Bacillus sp. (B. amyloliquefaciens, B. licheniformis, B. subtilis)
Producenci biopreparatów, znając działanie wspomnianych wyżej mikroorganizmów, chętnie po nie sięgają i wprowadzają do swoich produktów.
Biopreparaty, które zaleca się stosować na resztki pożniwne i do użyźniania gleby, mogą opierać się również o inne mikroorganizmy i zawierać więcej niż jeden szczep. W przypadku produktów przeznaczonych do wspomagania rozkładu resztek pożniwnych jest to nawet wskazane, ponieważ kluczowy jest tu synergizm bakterii i grzybów. Pożądane jest bowiem działanie różnych enzymów, a te mogą być wytwarzane przez odmienne mikroorganizmy.
Na rynku dostępna jest szeroka gama produktów, które najczęściej zawierają bakterie i/lub grzyby, np.:
Bactim Słoma,
BaktoKompleks,
Bi Słoma,
Convert SL,
Fortelic Słoma,
Iber Humus,
Microhumus Simplex,
SłomVital, Słomex,
Quantum Słoma,
Preparon Słoma,
ProBios
czy Rosahumus.
Stosujemy je zgodnie z zaleceniem producenta, każdorazowo sprawdzając etykietę produktu. Najczęściej aplikujemy taki biopreparat bezpośrednio na ściernisko i płytko mieszamy z glebą.
Słoma i inne resztki pożniwne zbóż, z uwagi na szeroki stosunek węgla do azotu, wymagają nawożenia azotem. Fot. M. Piśny
Kwasy humusowe – znaczenie dla gleby
Wspomnieć należy także o kwasach humusowych, które są jednym ze składników próchnicy. Są one swego rodzaju magazynem wody, gromadząc ją i udostępniając roślinom, kiedy zajdzie taka potrzeba. Ich wysoki poziom w glebie ułatwia powstawanie struktury gruzełkowej oraz zapobiega zaskorupieniu. Kwasy humusowe poprawiają także strukturę gleby, jej napowietrzenie oraz dostępność składników pokarmowych dla roślin.
Resztki pożniwne są doskonałym pokarmem dla pożytecznych dżdżownic. Fot. M. Piśny
Warto je zastosować na resztki pożniwne, ponieważ wspomagają namnażanie mikroorganizmów glebowych rozkładających pozostałości roślin po zbiorze.
Dzięki poprawie warunków wodno-powietrznych resztki nie gniją, tylko ulegają prawidłowemu rozkładowi.
Co decyduje o prawidłowym rozkładzie resztek pożniwnych?
Gleba jest zmienna pod względem zawartości materii organicznej i aktywności biologicznej. Zastosowanie biopreparatów ma wspomóc prawidłowy rozkład resztek pożniwnych wprowadzanych często w ilości kilku ton na hektar. Nie zastąpi to jednak prawidłowej agrotechniki – w tym zróżnicowanego płodozmianu, zbilansowanego nawożenia czy dbałości o odczyn gleby.
W pierwszej części nocy silne burze od Olsztyna po Kielce
W nocy a zwłaszcza pierwszej połowie silne burze wystąpią jeszcze na Podlasiu, Mazurach, Warmii—wschodzie, Mazowszu oraz lokalnie w woj. Lubelskim i Podkarpackim oraz Świętokrzyskim. Po północy burze odsuną się na Litwę, Białoruś i niebo się rozpogodzi.
Nad ranem chmur przybędzie na Pomorzu Zachodnim i tam pojawią się chmury z przelotnymi opadami deszczu. Podczas burz miejscami spadnie 30 mm deszczu a podczas rannej konwekcji na Pomorzu suma opadów nie przekroczy 5 mm.
Na termometrach przeważnie od 11 do 14 stopni Celsjusza.
20 lipca z ładną pogodą na wschodzie i południu kraju
Temperatura
Tam gdzie opady nie dotrą słupki rtęci zdążą wzrosnąć do 21-23 stopni Celsjusza. Najzimniej będzie od Pomorza Zachodniego po okolicę Piły w Wielkopolsce i Chojnic na Pomorzu Gdańskim—tutaj zaledwie 17-19 stopni Celsjusza a po opadach spadek w pobliże 14-15 stopni.
Opady
Od samego rana przelotnie popadywać ma na Pomorzu Zachodnim. Następnie chmury te mają wędrować w stronę Kaszub, Kujaw, Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej. Dotrą tam około przedpołudnia/ południa. Do południa słonecznie i sucho od Warmii po Mazowsze, Łódzkie, Dolny Śląsk a po południu przelotne opady dotrą i tutaj. Miejscami zwłaszcza na północy zagrzmi. Sumy opadów osiągną maksymalnie 5-13 mm.
Wiatr na Kaszubach i wybrzeżu środkowym oraz wschodnim powieje słabo.
Nad resztą kraju powieje silniej z zachodu a najmocniejszy wiatr wystąpi od Kurpi po zachodnie Mazowsze oraz północ Łódzkiego- tu chwilami porywy osiągną prędkość 40-65 km/h.
Zbiory soi w Brazylii:Krajowa Kompania Zaopatrzenia (Conab) w swoim najnowszym, dziesiątym już badaniu upraw, oficjalnie potwierdziła zakończenie historycznych zbiorów soi w Brazylii. W sezonie gospodarczym 2025/26 kraj ten umocnił swoją pozycję globalnego lidera, osiągając rekordowy wolumen produkcji. Oficjalne dane krajowe znajdują pełne odzwierciedlenie w najnowszym, lipcowym raporcie WASDE opublikowanym przez Departament Rolnictwa USA (USDA).
Zgodnie z najnowszym raportem Conab, krajowa produkcja soi w Brazylii w roku gospodarczym 2025/26 osiągnęła spektakularny poziom 180,6 mln ton (wzrost o 5% r/r). Analitycy USDA w bilansie szacunkowym dla kończącego się sezonu przyjęli zbliżoną, zaokrągloną wartość 180,0 mln ton. Do tak znakomitego wyniku przyczyniły się przede wszystkim trzy czynniki: zwiększenie powierzchni uprawnej o 2,7%, powszechne wdrożenie nowoczesnych technologii produkcji przez tamtejszych farmerów oraz wyjątkowo korzystne warunki pogodowe, które sprzyjały wegetacji i sprawnemu przeprowadzeniu żniw.
Bilans handlowy i zapasy końcowe soi
Tak wysoka produkcja przełoży się na potężną aktywność eksportową oraz przetwórczą. Według Conab krajowe przetwórstwo soi skorygowano w górę do poziomu 62,57 mln ton, a eksport ma osiągnąć gigantyczny pułap 116,3 mln ton. Z kolei według najnowszych szacunków USDA dla sezonu 2025/26, brazylijski eksport wyniesie 115,0 mln ton, przetwórstwo (Domestic Crush) sięgnie 61,5 mln ton, a zapasy końcowe ukształtują się na poziomie 37,69 mln ton.
Warto zauważyć, że wchodząc w nowy sezon 2026/27, USDA prognozuje dalszy wzrost presji podażowej ze strony Ameryki Południowej. W lipcowej rewizji amerykański departament utrzymał prognozę zbiorów soi w Brazylii na nowy sezon na poziomie aż 186,0 mln ton, podnosząc jednocześnie prognozę brazylijskiego eksportu ze 117,5 mln ton (szacunek z czerwca) do 118,0 mln ton.
Porównanie danych Conab i USDA dla sezonu 2025/26
Wskaźnik (w mln ton)
Dane krajowe Conab (lipiec)
Szacunki USDA (lipiec)
Produkcja soi w Brazylii
180,6
180,0
Eksport soi z Brazylii
116,3
115,0
Krajowe przetwórstwo (Crush)
62,57
61,50
Rekordowa produkcji zbóż i oleistych ogółem
Brazylia rośnie w siłę nie tylko na rynku soi. Prognozy Conab wskazują, że całkowita krajowa produkcja wszystkich zbóż i nasion oleistych (obejmująca m.in. soję, kukurydzę, ryż i pszenicę) wzrośnie o 2,1% rok do roku, osiągając rekordowy poziom 360,1 mln ton. Jest to wynik o 7,8 mln ton wyższy niż w ubiegłym sezonie i o 1,5 mln ton wyższy w porównaniu z prognozą formułowaną jeszcze w czerwcu. Wynika to bezpośrednio ze wzrostu całkowitego areału zasiewów do poziomu 83,5 mln hektarów, przy zachowaniu stabilnej, wysokiej średniej wydajności krajowej wynoszącej 4,311 t z hektara.
Zróżnicowana sytuacja w kukurydzy
Łączną produkcję trzech upraw kukurydzy w obecnym cyklu szacuje się na 141,7 mln ton, co stanowi symboliczny wzrost o 0,4%. Zapasy przeniesienia kukurydzy na dzień 31 stycznia 2027 roku mają wynieść 14,5 mln ton. Podczas gdy pierwsza uprawa (zbierana niemal w całości) przyniosła solidne 29,6 mln ton, uwaga rynków skupia się obecnie na drugiej uprawie (tzw. safrinha).
Zbiory drugiej uprawy kukurydzy osiągnęły poziom 39%, co jest wynikiem nieco wolniejszym od średniej pięcioletniej dla tego okresu, przy łącznej prognozie zbiorów na poziomie 109,43 mln ton. Warunki pogodowe w kraju były mocno zróżnicowane geograficznie. Główny stan produkcyjny – Mato Grosso – cieszył się znakomitym klimatem przez cały cykl rozwojowy. Z kolei w stanach Goiás, Minas Gerais oraz Piauí dotkliwe, trwające w kwietniu i maju susze negatywnie odbiły się na ostatecznej produktywności. Trzecie zbiory kukurydzy szacowane są na 2,7 mln ton, przy czym niedobory opadów dały się we znaki plantatorom z rejonów Sergipe i Alagoas.
Spadki w uprawach ryżu i pszenicy: Podczas gdy soja święci triumfy, ryż i pszenica notują ujemne dynamiki. Zbiory ryżu zakończyły się wynikiem 11,1 mln ton (aż o 13% mniej niż przed rokiem), co jest pokłosiem mniejszego obszaru zasiewów. Z kolei pszenica – kluczowa uprawa ozima – znajduje się w końcowej fazie siewów, lecz Conab szacuje spadek produkcji aż o 24% (do poziomu 6 mln ton) ze względu na redukcję areału oraz spodziewane niższe plonowanie.
Perspektywa globalna dla soi (WASDE)
Z punktu widzenia globalnego bilansu USDA, gigantyczna podaż z Ameryki Południowej ma kluczowe znaczenie dla rynków światowych. Prognoza światowych zapasów końcowych soi (Ending Stocks) na nowy sezon 2026/27 została w lipcu skorygowana w dół do poziomu 124,17 mln ton (z 124,88 mln ton szacowanych w czerwcu). Mimo tej drobnej korekty, rynek pozostaje pod silną presją wysokich zapasów, w których sama Brazylia na koniec sezonu 2026/27 ma zmagazynować 36,89 mln ton soi, stając się obok Chin głównym dysponentem światowych rezerw tego surowca.
Źródła: Oficjalne dane National Supply Company (Conab) oraz raport USDA WASDE (lipiec 2026).
Unijny system handlu uprawnieniami do emisji (ETS) od lat budzi skrajne emocje, a wizja objęcia nim produkcji żywności paraliżuje rynki rolne. Choć w kuluarach Brukseli niektóre kraje głośno domagają się „zielonego podatku” od hektara, Warszawa mówi stanowcze: NIE. Publikujemy kulisy korespondencji między resortem klimatu a Krajową Radą Izb Rolniczych.
Temat redukcji emisji gazów cieplarnianych w rolnictwie wraca na wokandę regularnie niczym bumerang. Dla jednych to konieczny krok w stronę neutralności klimatycznej, dla innych – gwóźdź do trumny europejskiej konkurencyjności i bezpieczeństwa żywnościowego. Niepokój branży zmaterializował się w oficjalnym zapytaniu Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR), która postanowiła pociągnąć do tablicy Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ) w sprawie ewentualnych prac nad włączeniem struktur rolniczych do systemu ETS.
Odpowiedź resortu, podpisana przez wiceministra Krzysztofa Bolestę, przynosi chwilową ulgę, ale też jasno pokazuje, że na unijnej mapie politycznej zaczynają rysować się wyraźne fronty walki o przyszłość wspólnotowego rolnictwa.
Bruksela milczy, ale niektórzy już ostrzą zęby
Z oficjalnego pisma rządu wynika kluczowy, uspokajający komunikat: obecnie na forum Unii Europejskiej nie są prowadzone żadne formalne prace zmierzające do objęcia sektora rolniczego systemem ETS. To ważna deklaracja, która ucina spekulacje o nagłych, drastycznych zmianach podatkowo-emisyjnych w nadchodzących miesiącach.
Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Resort klimatu wprost przyznaje, że w Europie istnieje silne lobby naciskające na ekspansję systemu. „Należy jednak zaznaczyć, że są państwa, które opowiadają się za dalszym rozwojem ETS, w tym rozszerzeniem go na sektory takie jak rolnictwo” – czytamy w dokumencie.
Polska plasuje się w tym sporze na pozycji twardego hamulcowego. Ministerstwo zadeklarowało, że wszelkie próby narzucenia rolnikom obciążeń emisyjnych będą przez nasz kraj jednoznacznie negowane ze względu na ryzyko drastycznego wzrostu kosztów produkcji, utratę konkurencyjności oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego.
Co z ciągnikami i paliwem? ETS2 pod lupą
Wielu producentów rolnych z niepokojem patrzy na nadchodzący system ETS2, mający objąć budynki oraz transport drogowy. Inwestycje w tym obszarze budzą spore obawy. W tym miejscu ministerstwo spieszy z kluczowym wyjaśnieniem: paliwa stosowane w pojazdach rolniczych są kategorycznie wyłączone z zakresu systemu ETS2. Prace polskiej dyplomacji – jak podkreśla resort – miały również realnie wpłynąć na opóźnienie wdrożenia całego mechanizmu.
Cel: Całkowity demontaż ETS2?
Najciekawszy element strategii MKiŚ dotyczy jednak najbliższej przyszłości i planowanej rewizji unijnego systemu handlu emisjami. Warszawa nie zamierza poprzestać na obronie samego rolnictwa – planuje pójść o krok dalej. Resort zapowiedział, że podczas unijnych negocjacji Polska będzie dążyć do całkowitego odejścia od systemu ETS2 lub, w scenariuszu kompromisowym, wprowadzenia pełnej dobrowolności jego stosowania przez poszczególne państwa członkowskie.
Podsumowanie: Ekologiczne ambicje kontra twarda ekonomia
Doświadczenia z dotychczasowym funkcjonowaniem ETS pokazują, że system ten drastycznie podnosi koszty funkcjonowania unijnych przedsiębiorców oraz rolników w stosunku do reszty świata, która nie podlega tak restrykcyjnym rygorom klimatycznym. Narzucanie Europie jednostronnych, ekstremalnych obciążeń rodzi fatalne skutki gospodarcze. Przemysł, nie dając rady unieść kosztów uprawnień emisyjnych, stopniowo przenosi produkcję do tańszych regionów świata, gdzie nikt o ETS nie słyszał.
Z kolei rolnictwo, pozbawione równej konkurencji z globalnym importem, pod presją unijnych kosztów powoli upada. Deklaracja polskiego rządu o blokowaniu ewentualnych pomysłów na „rolniczy ETS” to ważny krok, ale przed naszą dyplomacją wciąż stoi gigantyczne wyzwanie, by uświadomić Brukseli, że bez ochrony własnych producentów Unia Europejska zamiast „zielona” stanie się po prostu uzależniona od importu z krajów trzecich.
[RAMKA / WYRÓŻNIENIE W TEKŚCIE]
TERMIN KLUCZOWY: ETS (Emissions Trading System)
Dla sektora rolniczego unijny skrót ETS to synonim nadchodzących zmian w polityce kosztowej gospodarstw. Choć najczęściej mówimy o nim ogólnie, w unijnej strategii kryją się pod nim trzy różne pojęcia, które warto rozróżniać:
Klasyczny ETS (ETS1): Działający od lat system obejmujący m.in. największe zakłady przemysłowe, elektrownie oraz produkcję nawozów sztucznych. To on pośrednio decyduje o cenach prądu czy gazu na rynku. Obecnie rolnictwo jako bezpośrednia produkcja polowa lub hodowlana nie jest do niego włączone.
ETS2: Nowy system handlu emisjami, który ma objąć sektory budownictwa oraz transportu drogowego. Polskie ministerstwo oficjalnie potwierdziło, że paliwa rolnicze zostały kategorycznie wyłączone z jego zakresu.
„Agri-ETS”: Pojawiający się w kuluarowych dyskusjach niektórych państw UE pomysł stworzenia osobnego systemu opłat emisyjnych dedykowanego wyłącznie rolnictwu. To właśnie tym inicjatywom Polska zapowiedziała twarde i bezkompromisowe „NIE”.
Źródło:
Odpowiedź Ministerstwa Klimatu i Środowiska (pismo znak: DPN-WZE.4220.81.2026.KD z dnia 14 lipca 2026 r.) na wniosek z XII posiedzenia Krajowej Rady Izb Rolniczych VII kadencji.
Osoby szukające informacji o modelu Massey Ferguson 155 najczęściej chcą wiedzieć, jaką moc oferuje ten klasyczny ciągnik. To maszyna produkowana w latach 1969 do 1976, która mimo upływu czasu nadal pracuje w wielu gospodarstwach. Dzięki prostej konstrukcji i trwałemu silnikowi jest ceniona przez użytkowników poszukujących niezawodnego sprzętu.
Ile koni ma Massey Ferguson 155?
Massey Ferguson 155 dysponuje mocą 54 KM, co odpowiada około 40,3 kW. Taka wartość sprawia, że ciągnik dobrze radzi sobie z podstawowymi pracami polowymi, transportem oraz obsługą maszyn napędzanych wałkiem WOM. Jednostka napędowa osiąga maksymalną moc przy 2000 obr./min, a maksymalny moment obrotowy wynosi 208 Nm. Dane te pokazują, że konstruktorzy postawili nie tylko na moc, ale również na elastyczność podczas pracy przy niższych obrotach.
Jaki silnik zastosowano w tym modelu?
Sercem ciągnika jest czterocylindrowy silnik Perkins AD4.203 o pojemności 3330 cm³. Jednostka wyposażona została w mechaniczny układ wtryskowy oraz chłodzenie cieczą, co przekłada się na prostą obsługę i wysoką trwałość.
Silniki Perkins z tego okresu zdobyły opinię oszczędnych oraz odpornych na intensywną eksploatację. Brak skomplikowanej elektroniki sprawia, że wiele napraw można wykonać stosunkowo niewielkim kosztem, a dostępność części zamiennych nadal pozostaje dobra.
Czy 54 KM wystarcza do pracy w gospodarstwie?
Moc 54 KM pozwala na wykonywanie wielu codziennych zadań. Massey Ferguson 155 dobrze współpracuje z pługami, bronami, kosiarkami, rozsiewaczami nawozów czy prasami o odpowiednich wymaganiach.
Dużą zaletą jest wysoki moment obrotowy dostępny przy stosunkowo niskich obrotach silnika. Dzięki temu ciągnik nie wymaga częstej zmiany przełożeń podczas pracy pod obciążeniem, co poprawia komfort operatora oraz ogranicza zużycie paliwa.
Skrzynia biegów i napęd
Model wyposażono w mechaniczną przekładnię oferującą 12 biegów do przodu oraz 4 biegi wsteczne. Napęd trafia na tylną oś w układzie 2×4, a maksymalna prędkość jazdy wynosi około 25 km/h.
Takie rozwiązanie było charakterystyczne dla ciągników z tego okresu. Prosta budowa przekładni oraz mechaniczna blokada tylnego mechanizmu różnicowego zwiększały niezawodność i ułatwiały eksploatację nawet w trudniejszych warunkach polowych.
Dlaczego Massey Ferguson 155 nadal cieszy się popularnością?
Choć od zakończenia produkcji minęło już wiele lat, Massey Ferguson 155 nadal spotykany jest w mniejszych gospodarstwach oraz wśród osób zajmujących się pracami pomocniczymi. Decyduje o tym przede wszystkim sprawdzona konstrukcja, łatwość serwisowania oraz rozsądne koszty utrzymania.
Silnik o mocy 54 KM zapewnia wystarczające osiągi do wielu zastosowań, a prosta budowa sprawia, że ciągnik pozostaje atrakcyjną propozycją dla rolników poszukujących trwałej maszyny, która bez problemu poradzi sobie z codziennymi obowiązkami.
Przygotowanie siana do belowania wymaga odpowiedniego momentu. Zbyt wilgotny materiał może prowadzić do rozwoju pleśni, przegrzewania się bel oraz pogorszenia jakości paszy. Z kolei zbyt długie pozostawienie siana na polu zwiększa ryzyko strat spowodowanych opadami i osypywaniem się najcenniejszych części roślin. Dlatego przed uruchomieniem prasy warto upewnić się, że siano osiągnęło odpowiednią wilgotność.
Dlaczego odpowiednia wilgotność jest tak ważna?
Belowanie zbyt mokrego siana może mieć poważne konsekwencje. Nadmiar wilgoci sprzyja rozwojowi grzybów i pleśni, które obniżają wartość paszy oraz mogą być niebezpieczne dla zwierząt.
W skrajnych przypadkach wewnątrz bel dochodzi do intensywnych procesów fermentacyjnych. Powodują one wzrost temperatury, co może prowadzić nawet do samozapłonu źle wysuszonego siana.
Prosty test, który można wykonać na polu
Nie każdy rolnik korzysta z elektronicznych mierników wilgotności. Na szczęście istnieje prosty sposób, który pozwala szybko ocenić, czy siano jest gotowe do belowania.
Wystarczy pobrać garść siana spod pokosu i mocno skręcić ją trzy razy.
Jeżeli źdźbła łatwo się łamią, a zwinięta garść zaczyna się rozpadać lub rozsypywać, oznacza to, że materiał jest odpowiednio suchy i można rozpocząć belowanie.
Jeżeli natomiast siano pozostaje elastyczne i nie pęka podczas skręcania, warto pozostawić je jeszcze na polu do dalszego dosychania.
Test pozwala uniknąć kosztownych błędów
Ta prosta metoda zajmuje zaledwie kilkanaście sekund i może uchronić przed wieloma problemami podczas przechowywania paszy.
Regularne sprawdzanie kilku miejsc na polu daje znacznie lepszy obraz sytuacji niż ocena wyłącznie wierzchniej warstwy pokosu. Dolna część często schnie wolniej, dlatego warto pobierać próbki właśnie stamtąd.
Pogoda nadal pozostaje najważniejszym czynnikiem
Nawet jeśli siano wydaje się suche, przed rozpoczęciem belowania warto zwrócić uwagę na prognozę pogody. Wysoka wilgotność powietrza, poranna rosa lub zapowiadane opady mogą sprawić, że materiał ponownie wchłonie część wilgoci.
Najlepsze warunki do prasowania występują zwykle w godzinach popołudniowych, kiedy słońce zdąży odparować resztki rosy. Połączenie obserwacji pogody z prostym testem skręcania pozwala znacznie trafniej ocenić właściwy moment rozpoczęcia belowania i ograniczyć ryzyko problemów podczas przechowywania siana.
Wśród miłośników domowych przetworów od lat trwa dyskusja o tym, jaka zalewa najlepiej sprawdza się podczas kiszenia ogórków. Jedni nie wyobrażają sobie przygotowywania słoików bez gorącej wody, inni od pokoleń stosują wyłącznie zimną. Która metoda daje lepszy efekt? Wszystko zależy od tego, jaki rezultat chcemy osiągnąć i jak przebiega proces fermentacji.
Dlaczego temperatura zalewy ma znaczenie?
Kiszenie to naturalny proces fermentacji mlekowej, za który odpowiadają bakterie obecne na warzywach i dodatkach. Ich zadaniem jest przekształcenie cukrów w kwas mlekowy, który konserwuje ogórki i nadaje im charakterystyczny smak.
Temperatura zalewy wpływa na tempo rozpoczęcia fermentacji. Zbyt gorąca może ograniczyć liczbę pożytecznych bakterii znajdujących się na powierzchni ogórków, natomiast zimna pozwala mikroorganizmom rozwijać się w bardziej naturalny sposób.
Nie oznacza to jednak, że jedna metoda jest błędna. Obie mają swoich zwolenników i mogą przynieść bardzo dobre efekty.
Zalewanie zimną wodą
To rozwiązanie uznawane jest za najbardziej tradycyjne. Do przygotowania zalewy wykorzystuje się zimną, przegotowaną lub dobrej jakości wodę oraz sól.
Zaletą tej metody jest spokojniejszy przebieg fermentacji. Ogórki często zachowują większą jędrność i bardziej wyrazisty smak. Bakterie kwasu mlekowego rozpoczynają pracę stopniowo, dzięki czemu proces kiszenia przebiega naturalnie.
Ta metoda sprawdza się szczególnie wtedy, gdy słoiki będą przechowywane w chłodnym miejscu przez wiele miesięcy.
Kiedy warto użyć gorącej zalewy?
Niektórzy zalewają ogórki wodą o temperaturze około 70 do 90 stopni. Nie chodzi jednak o wrzątek prosto z garnka, który mógłby uszkodzić warzywa.
Ciepła zalewa pozwala szybciej rozpuścić sól i może przyspieszyć początek fermentacji. Część osób uważa również, że ogranicza rozwój niepożądanych drobnoustrojów znajdujących się na powierzchni przypraw.
Trzeba jednak pamiętać, że zbyt wysoka temperatura może sprawić, że ogórki staną się mniej chrupiące, zwłaszcza jeśli były wcześniej przechowywane w cieple.
Czy wrzątek to dobry pomysł?
Wiele osób utożsamia gorącą zalewę z wrzątkiem, ale to nie to samo. Zalewanie świeżych ogórków wrzącą wodą nie jest zalecane podczas tradycyjnego kiszenia.
Bardzo wysoka temperatura może uszkodzić strukturę warzyw oraz ograniczyć aktywność bakterii odpowiedzialnych za fermentację. Efektem bywają miękkie ogórki i mniej intensywny smak.
Jeżeli ktoś decyduje się na ciepłą zalewę, lepiej odczekać kilka minut po zagotowaniu wody, aby jej temperatura nie była maksymalnie wysoka.
Co wpływa na chrupkość ogórków?
Sama temperatura zalewy nie decyduje o końcowym efekcie. Równie ważne są inne elementy przygotowania przetworów.
Największe znaczenie mają świeże, twarde ogórki, odpowiednia ilość soli, czyste słoiki oraz dodatki takie jak liście chrzanu, dębu, wiśni lub czarnej porzeczki. Istotne jest również to, aby ogórki były całkowicie zanurzone w zalewie przez cały okres fermentacji.
Ogromną rolę odgrywa także jakość wody. Zbyt mocno chlorowana może utrudniać rozwój bakterii kwasu mlekowego.
Która metoda jest lepsza?
Nie ma jednej odpowiedzi, która zadowoli wszystkich. Jeśli zależy nam na tradycyjnym kiszeniu i głębokim smaku, zimna zalewa jest najczęściej wybieranym rozwiązaniem. Fermentacja przebiega wolniej, ale w bardzo naturalny sposób.
Osoby chcące nieco przyspieszyć początek kiszenia mogą sięgnąć po ciepłą, lecz nie wrzącą zalewę. Najważniejsze jest zachowanie odpowiednich proporcji soli oraz zapewnienie warzywom właściwych warunków do fermentacji.
To właśnie jakość składników, świeżość ogórków i cierpliwość mają znacznie większy wpływ na końcowy smak niż sam wybór między zimną a ciepłą wodą. Dzięki temu nawet niewielka zmiana w sposobie przygotowania może sprawić, że domowe kiszonki będą wyjątkowo aromatyczne, jędrne i pełne naturalnego smaku.
Za nami już wiele dni z silnymi wiatrami czy to w okresie wiosennym czy letnim. Przed nami praktycznie cały tydzień silnych wiatrów zupełnie nietypowych dla naszego klimatu mając na uwadze poprzednie wietrzne epizody.
Do piątku codziennie w którymś regionie kraju ma być deszczowo
Według prognoz o typową pogodę na żniwa w tym tygodniu będzie ciężko. Pojawią się miejsca, gdzie będą pełne suche dni zwłaszcza na zachodzie, południu i w centrum kraju ale temperatura nie będzie sprzyjać szybkiemu dosuszaniu słomy po ostatnich opadach. Wiatr ma być silny, chwilami porywisty w porywach do 60 km/h a jutro czyli w niedzielę od okolic Łodzi i Opoczna po Opolskie i Dolny Śląsk istnieje ryzyko gwałtownych burz z wiatrem do nawet 100 km/h oraz gradem do 2 cm.
W środku tygodnia na Kaszubach pojawią się lokalne spadki temperatury do 6-8 stopni Celsjusza. O ile 30 lat temu nazwalibyśmy tą sytuację normalnym latem o tyle teraz w odczuciu będzie nam zimno.
Szanse na co najmniej 4 dniowy suchy okres w pogodzie rosną od przyszłego weekendu. Do tego czasu w niektórych regionach kraju uda się przeprowadzić tylko żniwa kradzione.
Na mapie poniżej zaznaczony jest obszar gwałtownych burz, które pojawią się w niedzielę między godziną 9:00 przed południem a 19:00 wieczorem.
Podczas jutrzejszych burz miejscami spadnie 30-40 mm w przeciągu 30-50 minut.
Heder FA z elastyczną listwą tnącą pracuje szybciej i kosi czyściej na nierównym terenie, co minimalizuje straty przy zbiorze wyległych lub poplątanych roślin. Fot. firmowe
Zbiór zbóż nie zawsze odbywa się w idealnych warunkach. Wyległy łan, kamienie, chwasty czy wysoka wilgotność materiału mogą utrudniać pracę kombajnu i zwiększać ryzyko strat. Kluczowe znaczenie ma wtedy odpowiednie przygotowanie maszyny i szybka reakcja operatora.
Wyległy łan – największe wyzwanie podczas żniw
Największe straty jakościowe i ilościowe podczas zbioru trudnych łanów powstają jeszcze przed wprowadzeniem materiału do wnętrza kombajnu. Koszenie roślin trwale położonych lub splątanych wymaga wyeliminowania pulsacyjnego podawania masy, które jest główną wadą klasycznych hederów ślimakowo-palcowych. Z tego powodu kluczowe znaczenie zyskuje konstrukcja stołu oraz systemy aktywnego kopiowania terenu.
W tym segmencie rynkowym marka John Deere wspiera pracę operatora dzięki hederom taśmowym z serii RDF HydraFlex oraz 700D.
Konstrukcje te wyposażone są w elastyczną belkę nożową HydraFlex, zdolną do pionowego ugięcia w zakresie do 190 mm. Rozwiązanie to pozwala na precyzyjne ścinanie łanu tuż przy powierzchni gruntu.
Dodatkowo operator ma do dyspozycji system Fore-Aft Tilt, umożliwiający hydrauliczny przechył kanału wciągającego o 17 stopni bezpośrednio z poziomu kabiny. Pozwala to na agresywne podbieranie leżących roślin bez konieczności zatrzymywania maszyny i ręcznej regulacji mechanizmów.
Claas
Firma Claas odpowiada zaawansowanymi technologicznie przyrządami Convio Flex, w których całkowity zakres pionowej pracy belki nożowej wynosi aż 225 mm. Pracą listwy zarządza hydropneumatyczny układ Active Float, stale kontrolujący nacisk hedera na podłoże, oferując m.in. automatyczny tryb pracy Auto Flex. Integralną częścią przyrządu Convio Flex jest specjalnie zaprojektowany nagarniacz, który unosi i podbija wyległe kłosy bezpośrednio przed kontaktem z listwą tnącą, co drastycznie ogranicza straty spowodowane osypywaniem się ziarna.
Do transportu materiału Claas stosuje kanał wciągający typu HP, pozwalający na hydrauliczną zmianę kąta cięcia od -8° do +11° pod pełnym obciążeniem. Do zbioru splątanych upraw producent dedykuje również przyrządy o zmiennej geometrii stołu Claas Vario, które umożliwiają płynny wysuw listwy nożowej.
Utwardzone noże podwójnego cięcia ze zsynchronizowanym podwójnym napędem nożowym umożliwiają czyste cięcie nawet przy dużej prędkości. Fot. firmowe
Wdrożenie nawet najbardziej zaawansowanego zespołu żniwnego wymaga od operatora zastosowania ścisłych procedur agrotechnicznych. Podczas pracy w łanie wyległym operator zobowiązany jest do bezwzględnego montażu podnośników łanu na bagnety oraz niskiego ustawienia motowideł przy jednoczesnym zwiększeniu kąta natarcia ich palców. Motowidła muszą być wysunięte przed kosę, a cały przyrząd żniwny pochylony do przodu.
Kluczowym błędem jest jazda zgodnie z kierunkiem wylegania roślin. Operator powinien prowadzić kombajn ukośnie lub poprzecznie do linii położenia łanu, drastycznie ograniczając prędkość roboczą oraz precyzyjnie synchronizując prędkość obrotową nagarniacza z prędkością postępową maszyny.
Kamienie na polu – jak chronić kombajn?
Praca z nisko prowadzonym przyrządem żniwnym niesie za sobą bezpośrednie ryzyko wciągnięcia kamieni do wnętrza kombajnu. Przedostanie się ciała obcego do sekcji młócącej skutkuje natychmiastowym, poważnym uszkodzeniem cepów, klepisk, a w konstrukcjach wielkogabarytowych – elementów wirnikowych lub rotorów. Z tego względu sprawność systemów ochronnych oraz rygorystyczne zachowanie operatora decydują o uniknięciu kosztownych przestojów awaryjnych.
W maszynach John Deere podstawową linią obrony jest system Contour-Master, który dba o równoległe prowadzenie hedera względem pofałdowań gruntu. Konstruktorzy zastosowali również mechaniczne bezpieczniki w postaci kutych bagnetów, które pękają pod wpływem uderzenia o twardą przeszkodę, chroniąc drogą listwę nożową.
W przypadku przedostania się kamienia poza kosę, oprócz standardowych chwytaczy mechanicznych, aktywuje się elektroakustyczny system wykrywania kamieni. Wykorzystuje on płytę rezonansową i czujniki piezoelektryczne – po wykryciu charakterystycznych drgań układ w ułamku sekundy rozłącza napęd gardzieli i otwiera klapę zrzutową. Wybrane modele wspiera również system Rock Stopper Pro, monitorujący nagłe, nienaturalne uniesienie walców zasilających.
Claas
Firma Claas opiera ochronę na automatycznym systemie kopiowania terenu Auto Contour oraz mechanicznym chwytaczu zlokalizowanym w podłodze kanału wciągającego.
Claas implementuje zaawansowaną technologię piezoelektryczną sprzężoną z dwutorowym filtrowaniem sygnału, która odróżnia wibracje wywołane kamieniem od standardowych drgań roboczych maszyny, dostosowując swoją czułość do typu podłączonego hedera.
W tradycyjnych modelach klawiszowych Claas Trion oraz Claas Lexion ochrona ta opiera się dodatkowo na grawitacyjnych szufladach kamieniowych, połączonych z modułową budową klepisk, co umożliwia sprawną wymianę uszkodzonych segmentów.
New Holland
W kombajnach rotorowych, ze względu na osiowy i wymuszony przepływ masy, ochrona musi mieć charakter permanentnie aktywny. New Holland w serii CR stosuje technologię Dynamic Feed Roll (DFR), czyli poprzeczny bęben zasilający, który siłą odśrodkową odrzuca kamienie do specjalnej rynny zbiorczej, zanim trafią one do rotora, co wspierane jest przez system czujników wibracyjnych ASP.
Case
Z kolei w maszynach Case IH Axial-Flow rolę tę powierzono bębnowi spiralnemu – Spiral Roller Trap – mechanicznie wtłaczającemu ciała obce do szuflady ochronnej.
Rola operatora w zakresie ochrony przed kamieniami opiera się na żelaznych zasadach eksploatacyjnych. Podczas manewrowania na nawrotach operator musi pamiętać, że podnośniki łanu działają jak grabie i mogą podbić kamień wprost pod kosę. Dlatego absolutnie zabrania się wykonywania skrętów kombajnem przy opuszczonym hederze.
Drugim kluczowym obowiązkiem jest systematyczne, mechaniczne opróżnianie chwytaczy kamieni, optymalnie podczas każdego wyładunku ziarna z zebranego zbiornika. Pozostawienie w chwytaczu sprasowanej ziemi i resztek roślinnych całkowicie blokuje przestrzeń roboczą, czyniąc systemy zabezpieczające bezużytecznymi.
Zbiór wilgotnego ziarna oraz praca w łanach silnie zachwaszczonych generują wysokie i zmienne opory mechaniczne. Mokra masa odznacza się tendencją do owijania się wokół bębnów i tworzenia zatorów, co grozi uślizgiem pasów napędowych i zablokowaniem całego układu młócącego.
Podstawowe ustawienia agrotechniczne w takich warunkach obejmują zwiększenie szczeliny klepiska w stosunku do standardowych nastawów dla suchego materiału oraz utrzymywanie umiarkowanych obrotów bębna młócącego, by zapobiec klinowaniu się wilgotnej biomasy.
Równie istotna jest modyfikacja pracy układu czyszczącego: operator musi zwiększyć obroty wentylatora, silniej skierować strumień powietrza pod sito główne oraz szerzej otworzyć sita górne i dolne. Do obowiązków eksploatacyjnych operatora należy także regularna kontrola stanu technicznego i napięcia pasów napędowych wentylatora, gdyż ich mikropoślizgi gwałtownie obniżają efektywność czyszczenia.
John Deere
W warunkach wysokiej wilgotności John Deere rekomenduje uniesienie bębna gardzieli, redukcję prędkości łańcucha podającego oraz obniżenie obrotów przyspieszacza FAST do wartości około 430 obr./min. Maszyny te konfiguruje się wówczas z użyciem okrągłych klepisk prętowych. Proces ten wspiera zaawansowany system automatyzacji Combine Advisor, który współdziała z cyfrowymi kamerami ActiveVision. System ten w czasie rzeczywistym analizuje stopień zanieczyszczenia i uszkodzenia nasion na przenośnikach, automatycznie korygując szczelinę klepiska, obroty bębna oraz nastawy sit bez ingerencji człowieka.
Claas
W kombajnach Claas Lexion oraz Trion podstawę technologiczną stanowi wielobębnowy układ APS Synflow Hybrid. Pierwszy bęben przyspieszający o średnicy 450 mm nadaje masie prędkość do 20 m/s, zapewniając jej równomierne rozprowadzenie przed wejściem do głównej komory. Zastosowanie cepów pod kątem 20 stopni nadaje procesowi charakter cierny, znacząco zmniejszając mechaniczne uszkodzenia nasion. Ponadto sekcja separatora posiada szczelinę rozszerzającą się w kierunku przepływu, co ułatwia transport lepkiej, mokrej słomy.
Fendt
Wspomniane rozwiązania technologiczne uzupełniają patenty innych firm ukierunkowane na stabilizację przepływu materiału. Fendt w kombajnach serii C oraz L zwiększa masę i bezwładność bębna młócącego poprzez montaż ośmiu ciężkich listew balastowych. Wysoka energia kinetyczna takiego układu pozwala na bezproblemowe rozbijanie dużych zatorów wilgotnej słomy bez spadku obrotów silnika.
New Holland
New Holland w modelach CX6 wdrożył z kolei bęben Ultra-Flow™ o schodkowej, segmentowej budowie. Zamiast pełnych cepów zastosowano tam przesunięte w fazie krótsze elementy, co sprawia, że uderzenie w masę nie następuje jednocześnie na całej szerokości. Wilgotna masa jest rozciągana płynnie, co zmniejsza wibracje i podnosi przepustowość o 10%. W sekcji czyszczącej New Holland stosuje system kaskadowy Triple-Clean™, wprowadzający dodatkowy stopień napowietrzania na środku podsiewacza, co odciąża sita i zwiększa wydajność o 15%.
Chwasty podczas żniw – jak ograniczyć problemy?
Zbiór przesuszonego zboża, w którym występuje intensywny, zielony podszyt chwastów, niesie ryzyko pękania suchych, kruchych nasion przy jednoczesnym zatykaniu sit przez drobno zmieloną zieloną biomasę. W takich warunkach operator musi natychmiast obniżyć obroty bębna młócącego i mocno otworzyć klepisko, realizując omłot w sposób maksymalnie łagodny.
Układ czyszczący musi pracować z wysokim wydatkiem powietrza, ale operator zobowiązany jest do stałej weryfikacji strat. Zbyt silny nadmuch może bowiem wydmuchiwać lekkie, suche ziarna z kombajnu.
Dzięki hydraulicznemu napędowi moment obrotowy może być automatycznie regulowany, aby sprostać trudnym warunkom zbiorów takim jak wyległe zboża. Fot. firmowe
Szczególnym punktem kontrolnym dla operatora jest stan rozdrabniacza słomy. Tępe noże powodują, że elastyczne, zielone chwasty owijają się wokół wirnika sieczkarni, co drastycznie przeciąża napęd i grozi pożarem lub zapchaniem wylotu. Operator przy pierwszych objawach spadku efektywności sieczkarni musi zmniejszyć prędkość jazdy i skontrolować ostrość elementów tnących.
W skrajnie suchych warunkach słoma staje się podatna na nadmierne rozdrobnienie w sekcji młócąco-separującej, co generuje wysokie zapylenie sit i niszczy strukturę materiału poszukiwanego przez producentów pras wielkogabarytowych.
John Deere
John Deere rozwiązał ten problem za pomocą rotora VariableStream. Operator z poziomu kabiny może hydraulicznie zmienić położenie pokryw transportowych, przestawiając przepływ słomy z siedmiu na pięć owinięć wokół rotora. Słoma szybciej opuszcza komorę, co zapobiega jej pocięciu na sieczkę i redukuje zapotrzebowanie na moc. Dodatkowo operator może zredukować obroty przyspieszacza.
Claas
W maszynach Claas ochronę słomy gwarantuje duża średnica bębnów układu APS Synflow, co ogranicza ostre kąty załamania przepływającej masy.
System automatyzacji Cemos Auto Separation na bieżąco monitoruje obciążenie i steruje obrotami rotorów Roto Plus oraz pozycją klap separacyjnych. W gospodarstwach stawiających na idealną jakość słomy niezastąpione są kombajny klawiszowe z serii APS Synflow Walker, realizujące separację w sposób mechaniczny. Przepływ ten wspomaga system MSS (Multifinger Separation System) – bęben z mimośrodowymi palcami wnikający w głąb dywanu słomy na wytrząsaczach, rozrywający go i zapewniający idealne napowietrzenie masy.
Profesjonalny zbiór zbóż wymaga od operatora zrozumienia, że parametry fizyczne łanu nie są stałe i ulegają drastycznym zmianom w ciągu doby pod wpływem temperatury i wilgotności powietrza. Praca na jednych, sztywnych nastawach przez cały dzień jest kardynalnym błędem sztuki operatorskiej.
Godziny poranne
W godzinach porannych, gdy na polu utrzymuje się rosa, materiał jest ciężki, ciągliwy i podatny na zapychanie elementów roboczych maszyny. Operator zobowiązany jest do ustawienia wyższych obrotów bębna młócącego, szerszego otwarcia klepiska oraz poruszania się z niską prędkością roboczą.
Godziny popołudniowe
W godzinach południowych, pod wpływem pełnego nasłonecznienia, wilgotność gwałtownie spada, a słoma staje się krucha. Operator musi zareagować obniżeniem obrotów bębna młócącego, aby zapobiec kruszeniu słomy i pękaniu ziarna, zwiększając jednocześnie wydajność nadmuchu wentylatora w celu efektywnego wydmuchania lekkiej sieczki z sit. Prędkość jazdy może zostać wówczas bezpiecznie zwiększona.
Godziny wieczorne
W godzinach wieczornych, wraz ze wzrostem wilgotności względnej powietrza, rośliny ponownie zyskują elastyczność i stają się trudne do omłotu. Operator musi powrócić do bardziej zachowawczych ustawień: podnieść obroty bębna młócącego, skorygować szczelinę klepiska i zredukować prędkość postępową kombajnu, aby uniknąć owijania się biomasy wokół elementów wirujących i zablokowania maszyny.
Nowoczesne systemy automatycznej adaptacji, takie jak John Deere Combine Advisor oraz Claas Cemos Automatic, dokonują tych korekt w sposób ciągły i niezauważalny dla operatora. Monitorując ciśnienia w układach hydraulicznych, stopień uślizgu pasów oraz jakość czyszczenia, systemy te odciążają operatora podczas wielogodzinnych żniw, gwarantując stałą, maksymalną efektywność ekonomiczną procesu zbioru.
Do dramatycznych scen doszło w Alpach Szwajcarskich, gdzie gwałtowna nawałnica doprowadziła do natychmiastowej śmierci 97 owiec. Co najgorsze, zwierzęta znalazły się w śmiertelnej pułapce przez… ochronę przed wilkami. Zobacz, jak fizyka w połączeniu z instynktem stada doprowadziła do tak masowej straty.
Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek (16–17 lipca) na pastwisku Eggerhorn w dolinie Binntal. Zwierzęta przebywały na górskim wypasie, gdy w rejonie rozpętała się gwałtowna burza. Wyładowanie atmosferyczne uderzyło bezpośrednio w miejsce, w którym zgromadzone było stado owiec rasy czarnogłówka. Bilans okazał się porażający – zginęło 97 osobników. Ze względu na trudnodostępny, alpejski teren, martwe zwierzęta musiały być transportowane przy użyciu helikoptera.
Paradoks ochrony przed wilkami
Właściciel stada, Kilian Schnydrig, zwrócił uwagę na tragiczny zwrot akcji w całej sytuacji. Owce nie zginęły rozproszone na otwartej przestrzeni. Na noc zostały celowo spędzone i zamknięte ciasno w jednej zagrodzie. Miało to chronić je przed coraz częstszymi atakami wilków w tym regionie. Niestety, w obliczu burzy to, co miało dać im bezpieczeństwo, okazało się dla nich śmiertelną pułapką.
Dlaczego jeden piorun zabija całe stado?
Wielu hodowców zadaje sobie pytanie, jak jedno wyładowanie może uśmiercić tak dużą liczbę zwierząt. Eksperci wskazują na nałożenie się kilku czynników fizycznych i behawioralnych:
Napięcie krokowe: Piorun uderzający w ziemię lub pobliską skałę generuje potężny ładunek elektryczny, który rozchodzi się promieniście po powierzchni gruntu. Zwierzęta o dużym rozstawie nóg (przednich i tylnych) są idealnym przewodnikiem. Prąd wnika do organizmu jedną kończyną, przechodzi przez ciało (paraliżując serce) i wychodzi drugą.
Instynkt i wilgoć: Zamknięte w zagrodzie owce tłoczyły się blisko siebie, dotykając się ciałami. Zmoczona deszczem wełna drastycznie zmniejszyła opór elektryczny, przez co ładunek błyskawicznie przeskakiwał z jednego zwierzęcia na drugie.
Górskie podłoże: W wyższych partiach gór skalisty grunt słabo chłonie prąd. Ładunek nie wnika w głąb ziemi tak szybko jak na nizinach, lecz wędruje po powierzchni na znacznie większe odległości.
Choć przypadek ze Szwajcarii poraża skalą, historia zna jeszcze większe tragedie na otwartych przestrzeniach. W 2016 roku na norweskim płaskowyżu Hardangervidda jedno wyładowanie atmosferyczne zabiło w identyczny sposób aż 323 renifery. Zdarzenie to pokazuje, jak nieprzewidywalnym i trudnym do opanowania żywiołem pozostają letnie burze w rolnictwie i hodowli.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.