Strona główna Blog Strona 42

Renta wdowia w KRUS od stycznia 2027 roku. Kasa podnosi wskaźnik – sprawdź, o ile wzrośnie Twoje świadczenie!

0

Zbliżają się kluczowe zmiany dla tysięcy emerytów i rencistów ubezpieczonych w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Od 1 stycznia 2027 roku wejdą w życie nowe przepisy zwiększające wysokość tzw. renty wdowiej. Dla wielu rolników na emeryturze oznacza to realny zastrzyk gotówki. Co ważne – aby otrzymać wyższe pieniądze, nie trzeba składać żadnych dodatkowych dokumentów. Kasa załatwi wszystko automatycznie.

Czym jest renta wdowia w KRUS i jak działa obecnie?

Renta wdowia to mechanizm finansowy, który pozwala na jednoczesne pobieranie co najmniej dwóch świadczeń emerytalno-rentowych. Dotyczy to osób, które mają prawo do własnej emerytury rolniczej (lub renty z tytułu niezdolności do pracy) i jednocześnie nabyły prawo do renty rodzinnej po zmarłym współmałżonku.

Do końca 2026 roku obowiązuje reguła, według której uprawniony senior otrzymuje:

  • 100% wyższego świadczenia,
  • 15% drugiego, niższego świadczenia.

Taki podział od lat budził dyskusje w środowisku wiejskim, jako niewystarczający po stracie partnera, z którym wspólnie prowadziło się gospodarstwo rolne. Nadchodzący rok 2027 przynosi jednak wyczekiwany przełom.

Nowy wskaźnik od stycznia 2027 roku. Ile zyskają rolnicy?

Od 1 stycznia 2027 roku KRUS podniesie próg wypłaty drugiego, niższego świadczenia. Wskaźnik ten wzrośnie z dotychczasowych 15% do 25%.

Co to oznacza w praktyce dla portfela rolnika? Skala zysku zależy bezpośrednio od wysokości obu pobieranych świadczeń. Obowiązuje tu prosta zasada: im wyższa kwota stanowiła te 15%, tym większa będzie korzyść finansowa po przejściu na przelicznik 25%.

Konkretne liczby: W przypadku osób pobierających najniższe świadczenia, w efekcie nowelizacji kwota ta wzrośnie z dotychczasowych 296,77 zł do 494,62 zł. Oznacza to czysty zysk na poziomie 197,85 zł miesięcznie.

Indywidualne przeliczenie i sztywny limit górny

Musimy pamiętać, że każde świadczenie KRUS będzie przeliczane przez urzędników w sposób w pełni indywidualny. Istnieje jednak mechanizm bezpieczeństwa w postaci górnego limitu wypłat.

Maksymalna kwota renty wdowiej nie może przekroczyć trzykrotności najniższej emerytury. Obecnie ten limit wynosi 5 935,47 zł i – co istotne – od 1 stycznia 2027 roku nie ulega on zwiększeniu. Jeżeli po zsumowaniu (100% + nowe 25%) Twoje świadczenie przekroczyłoby tę barierę, KRUS wypłaci kwotę maksymalną, czyli dokładnie 5 935,47 zł.

Podwyżka z urzędu – nie musisz składać wniosku!

Dla wielu seniorów formalności urzędowe bywają barierą nie do przejścia. Mamy jednak bardzo dobrą wiadomość. Podwyżka renty wdowiej w 2027 roku zostanie przeprowadzona z urzędu.

Oznacza to, że:

  1. Nie musisz wypełniać żadnych formularzy.
  2. Nie musisz pilnować terminów w placówkach KRUS.
  3. System teleinformatyczny Kasy automatycznie przeliczy wysokość Twojego przelewu lub przekazu pocztowego od stycznia 2027 roku.

Podsumowanie i propozycje linkowania wewnętrznego

Zmiana wskaźnika renty wdowiej do 25% to krok w kierunku poprawy sytuacji socjalnej starszych mieszkańców wsi. Choć limit górny pozostaje bez zmian, to najubożsi emerytowani rolnicy odczują realną różnicę w domowym budżecie.

Czy Waszym zdaniem podwyżka do 25% jest wystarczająca, biorąc pod uwagę obecne koszty życia na wsi? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach pod artykułem!

Przeczytaj również nasze inne poradniki:

Skośnik buraczak na plantacjach. Pfeifer & Langen radzi wstrzymać zabiegi

0

Bieżący sezon przynosi niespodziewaną ulgę plantatorom buraków cukrowych. Pfeifer & Langen Polska zaleca wstrzymanie się z zabiegami ochrony roślin przeciwko skośnikowi buraczakowi (Scrobipalpa ocellatella) do czasu wydania kolejnego komunikatu. Decyzja ta wynika z wyjątkowo niskiej aktywności szkodnika w tym roku, w czym ogromna zasługa warunków pogodowych.

Pogoda sprzyja plantatorom – presja szkodnika jest niska

Decyzja o wstrzymaniu oprysków opiera się na optymistycznych danych z monitoringu polowego. Liczba motyli odławianych w pułapkach feromonowych na plantacjach zaopatrujących cukrownie Grupy Pfeifer & Langen jest obecnie kilkukrotnie niższa niż w ubiegłych, suchych latach. Znakomitym sprzymierzeńcem rolników okazała się… chłodniejsza aura i deszcz.

– Tegoroczna, chłodniejsza pogoda ogranicza aktywność skośnika – jego motyle łapią się w pułapki znacznie rzadziej niż w poprzednich sezonach, a deszcze skutecznie zmywają złożone jaja. To jednak nie powód do zaniechania czujności. Dlatego codziennie analizujemy dane z monitoringu i jesteśmy gotowi zareagować, gdy tylko warunki się zmienią – wyjaśnia dr Arkadiusz Wojciechowski, ekspert ds. uprawy buraka cukrowego Pfeifer & Langen Polska.

Intensywne opady deszczu, oprócz naturalnego ograniczania populacji szkodnika poprzez zmywanie jaj z liści, poprawiają także turgor roślin. Dzięki temu gąsienicom znacznie trudniej jest wgryźć się w tkanki buraka.

Dlaczego skośnik buraczak bywa tak groźny?

Choć aktualne komunikaty uspokajają, warto pamiętać, dlaczego właściwa ochrona przed skośnikiem buraczakiem jest tak istotna dla rentowności uprawy. Szkodnik ten potrafi wyrządzić gigantyczne szkody w plonie surowca oraz drastycznie obniżyć polaryzację.

Gąsienice skośnika żerują głównie w:

  • ogonkach liściowych,
  • nasadach liści,
  • rejonie główki korzenia.

Uszkodzenia mechaniczne tkanki to jednak dopiero początek problemów. Nadżerki stają się otwartą bramą dla infekcji wtórnych. Najgroźniejsze są zgnilizny korzeni wywoływane przez grzyby z rodzaju Rhizopus. W skrajnych przypadkach, przy silnej infekcji i masowym żerowaniu w warunkach suszy, plon cukru technologicznego może spaść nawet o 50%.

Objawy obecności szkodnika – na co patrzeć podczas lustracji?

Mimo niskiej presji, każdy plantator powinien regularnie kontrolować swoje pola. Objawami, które świadczą o obecności skośnika na plantacji buraka, są:

  • wygryzione chodniki (tunele) w ogonkach liściowych,
  • charakterystyczne, ciemne odchody gąsienic w sercu buraka,
  • zwijanie się i czernienie brzegów liści sercowych,
  • widoczne uszkodzenia i brunatnienie główki korzenia.

Rozwojowi szkodnika sprzyja przede wszystkim sucha i upalna aura. Obecne chłody i wilgoć zahamowały jego cykl życiowy, dając rolnikom chwilę oddechu oraz realne oszczędności na passie zabiegów insektycydowych.

Monitoring Pfeifer & Langen Polska trwa. Co dalej?

Pracownicy działu surowcowego Pfeifer & Langen Polska nie ustają w pracy i stale monitorują sytuację na polach. Sytuacja na plantacjach jest dynamiczna, dlatego rolnicy powinni śledzić alerty. O ewentualnej konieczności wjechania w pole z opryskiwaczem plantatorzy zostaną poinformowani w kolejnym oficjalnym komunikacie surowcowym.

W ramach Grupy Pfeifer & Langen Polska S.A. produkcję cukru w naszym kraju prowadzą cztery nowoczesne cukrownie: w Środzie Wielkopolskiej, Gostyniu, Miejskiej Górce oraz w Glinojecku. Zakłady te budują silne relacje z krajowym rynkiem, skupując buraki cukrowe wyłącznie od polskich plantatorów, a finalny produkt trafia na półki sklepowe m.in. pod uznaną marką Diamant.

A jak wygląda sytuacja ze skośnikiem na Waszych polach?

Pronar od 38 lat buduje polski przemysł. Rozmowa z Sergiuszem Martyniukiem

0
Pronar
W centrum wystawowym znajdują się ekspozycje wszystkich wydziałów Pronar – od recyklingu, maszyn komunalnych, agro, osi i układów jezdnych, wózków widłowych, tworzyw sztucznych, pneumatyki i hydrauliki, po koła tarczowe. Fot. firmowe

Przez 38 lat firma Pronar przeszła drogę od lokalnego przedsiębiorstwa z Podlasia do jednego z największych polskich producentów maszyn eksportowanych do ponad 90 krajów świata. O początkach firmy, rozwoju oraz przyszłości opowiada Sergiusz Martyniuk, prezes firmy Pronar.

Sergiusz Martyniuk

Prezes firmy Pronar

Od handlu maszynami do własnej produkcji

Produkcja i Narew. Te dwa słowa, 38 lat temu miały kluczowe znaczenie przy powstawaniu firmy Pronar. Skąd wziął się pomysł na założenie firmy i jak wyglądały pierwsze lata jej działalności?

Początki Pronaru były bardzo mocno związane z Narwią i Podlasiem. W latach 80. XX w. wielu ludzi wyjeżdżało stąd za pracą, a ja uważałem, że właśnie tutaj można stworzyć nowoczesne przedsiębiorstwo, dające mieszkańcom stabilne zatrudnienie i perspektywy rozwoju.

Na początku zajmowaliśmy się sprzedażą maszyn rolniczych, ale bardzo szybko doszliśmy do wniosku, że przyszłość należy do produkcji. Polska wieś potrzebowała nowoczesnych i solidnych maszyn, dlatego zaczęliśmy rozwijać własne konstrukcje oraz inwestować w produkcję.

Pierwsze lata były bardzo trudne. Brakowało kapitału i zaplecza produkcyjnego, ale była determinacja, ciężka praca i przekonanie, że także na Podlasiu można stworzyć nowoczesną firmę opartą na polskim kapitale.

Dziś mogę powiedzieć, że największą siłą Pronaru byli i są ludzie – ich zaangażowanie, odpowiedzialność oraz pracowitość.

Pronar dziś – 9 fabryk i blisko 2500 pracowników

Przez niemal cztery dekady firma dynamicznie się rozwijała, znacząco zwiększając skalę działalności. Jaką firmą Pronar jest dzisiaj?

– Dziś Pronar to jedna z największych polskich firm produkcyjnych z całkowicie polskim kapitałem. Posiadamy 9 nowoczesnych fabryk zlokalizowanych na Podlasiu – w Narwi, Narewce, Siemiatyczach, Hajnówce i Strabli.

Łączna powierzchnia naszych hal produkcyjnych przekracza 24 hektary, a cały teren firmy to około 75 hektarów. W Pronarze pracuje dziś blisko 2500 osób, w tym ponad 200 inżynierów odpowiedzialnych za rozwój nowych technologii i rozwiązań konstrukcyjnych.

Przez lata konsekwentnie inwestowaliśmy w nowoczesne zaplecze produkcyjne. Dysponujemy dziś zrobotyzowanymi liniami produkcyjnymi, nowoczesnymi malarniami oraz własnym Centrum Badawczo- Rozwojowym.

Rolnictwo, przemysł i eksport do ponad 90 krajów

Marka Pronar jest doskonale rozpoznawalna w branży rolniczej, jednak jej działalność jest znacznie szersza. W jakich obszarach obecnie funkcjonuje firma i jak wygląda struktura jej produkcji?

– Rolnictwo pozostaje podstawowym i najważniejszym obszarem działalności Pronaru. Produkujemy m.in. przyczepy rolnicze, wozy przeładowcze, rozrzutniki, maszyny zielonkowe oraz wiele innych rozwiązań dla nowoczesnego rolnictwa. W kolejnych latach rozszerzaliśmy działalność o maszyny komunalne oraz recyklingowe. Dziś w naszej ofercie znajdują się m.in. pługi odśnieżne, zamiatarki, posypywarki, rozdrabniacze wolnoobrotowe, przesiewacze i przerzucarki kompostu.

Bardzo ważnym filarem działalności Pronaru jest również produkcja komponentów. Wytwarzamy m.in. osie, koła tarczowe, hydraulikę siłową, przewody hydrauliczne, elementy pneumatyki oraz wiązki elektryczne zarówno do własnych maszyn, jak i partnerów OEM.

Jedną z naszych najważniejszych inwestycji ostatnich lat jest Zakład Kół Tarczowych w Narwi – jedna z najnowocześniejszych fabryk tego typu na świecie. Uruchomiliśmy również nowoczesny Zakład Produkcji Wiązek Elektrycznych, co pozwoliło nam jeszcze bardziej zwiększyć niezależność technologiczną firmy.

Nasze wyroby trafiają dziś do ponad 90 krajów świata.

Centrum Wystawowe Pronar – miejsce technologii i pokazów

Podziwiając szeroką ofertę maszyn, na myśl przychodzi jedno miejsce, w którym przemysł spotyka się z biznesem, nauką i technologią. Centrum Wystawowe w Siemiatyczach, bo o nim mowa, doczekało się dużej rozbudowy. Czym teraz może zaskoczyć to miejsce odwiedzających?

– Centrum Wystawowe Pronar w Siemiatyczach od początku miało być miejscem, w którym można nie tylko oglądać maszyny, ale przede wszystkim zobaczyć je podczas pracy w rzeczywistych warunkach.

Po rozbudowie obiekt zyskał nowy wymiar. Powstały nowe hale wystawowe, nowoczesny plac pokazowy oraz poligon doświadczalny umożliwiający organizację dynamicznych pokazów maszyn. Łączna powierzchnia Centrum Wystawowego to dziś blisko 20 tysięcy metrów kwadratowych.

Organizujemy tam konferencje, szkolenia, pokazy technologiczne oraz spotkania branżowe. To miejsce pozwala nam prezentować nie tylko gotowe maszyny, ale również możliwości technologiczne i produkcyjne Pronaru.

Konsekwencja i ludzie fundamentem sukcesu

Zarządzanie tak potężną firmą to wielkie wyzwanie oraz odpowiedzialność. Co miało wpływ na taką determinację z Pana strony, a także na sukces, który osiągnął Pan przez te 38 lat?

– Myślę, że najważniejsza była konsekwencja oraz przekonanie, że rozwój wymaga ciągłej pracy i inwestowania. Przez te wszystkie lata staraliśmy się rozwijać firmę, budować nowe zakłady, wdrażać nowe technologie i zwiększać możliwości produkcyjne.

Ogromne znaczenie mieli i nadal mają ludzie. To dzięki ich zaangażowaniu i codziennej pracy udało się stworzyć firmę rozpoznawalną nie tylko w Polsce, ale również na wielu rynkach zagranicznych.

Od początku chcieliśmy także udowodnić, że nowoczesny przemysł można rozwijać tutaj, na Podlasiu. Pronar był i pozostaje firmą opartą w 100 procentach na polskim kapitale. Przez te 38 lat nie brakowało trudnych momentów, ale zawsze wychodziłem z założenia, że firma musi myśleć perspektywicznie i rozwijać się także wtedy, gdy warunki rynkowe nie są łatwe.

Najważniejsze inwestycje i kierunki rozwoju

Co na ten moment jest priorytetem dla firmy Pronar?

– Naszym priorytetem pozostaje dalszy rozwój produkcji oraz umacnianie pozycji Pronaru na rynkach międzynarodowych. Bardzo mocno inwestujemy dziś w rozwój Zakładu Kół Tarczowych w Narwi, który po ostatniej rozbudowie należy do najnowocześniejszych fabryk tego typu na świecie.

Jednym z najważniejszych kierunków rozwoju pozostaje również segment maszyn recyklingowych, ponieważ jest zapotrzebowanie na tego typu technologie na wielu rynkach świata.

Cały czas rozwijamy także segment agro, który pozostaje fundamentem działalności Pronaru. Dobrym przykładem są chociażby cysterny do transportu i dystrybucji wody pitnej, znajdujące zastosowanie także w sytuacjach kryzysowych i działaniach związanych z ochroną ludności.

Duży nacisk kładziemy również na rozwój nowych produktów, nowoczesnych technologii oraz dalszą ekspansję zagraniczną.

Przyszłość Pronaru – automatyzacja i nowe technologie

Jakie kierunki rozwoju przewiduje Pan dla firmy?

– Myślę, że w najbliższych latach przemysł będzie się bardzo mocno zmieniał i firmy produkcyjne będą musiały jeszcze szybciej reagować na potrzeby rynku. Dlatego chcemy rozwijać Pronar w sposób długofalowy i oparty przede wszystkim na własnych kompetencjach technologicznych.

Duże znaczenie będzie miała dalsza automatyzacja oraz robotyzacja produkcji. Nowoczesny przemysł wymaga dziś nie tylko wysokiej jakości produktów, ale również bardzo dużej efektywności i powtarzalności procesów produkcyjnych.

Widzimy także ogromny potencjał w rozwoju produktów odpowiadających na nowe potrzeby rynku – zarówno w obszarze rolnictwa, gospodarki komunalnej, jak i bezpieczeństwa infrastruktury czy ochrony ludności.

Rolnictwo i lotnictwo na Podlasiu. Zobacz wideo

5 lipca 2026 roku odbyło się Podlaskie Święto Techniki i Lotnictwa – wyjątkowe wydarzenie organizowane przez Pronar, łączące świat nowoczesnych maszyn i lotnictwa. Na uczestników czekały pokazy lotnicze, zwiedzanie fabryki, prezentacje maszyn oraz wiele atrakcji dla całych rodzin. Zobacz wypowiedź Sergiusza Martyniuka, prezesa firmy Pronar:

100. rocznica urodzin! Helmut Claas – wizjoner, który zmienił oblicze techniki rolniczej

0
100. rocznica urodzin! Helmut Claas – wizjoner, który zmienił oblicze techniki rolniczej
Helmut Claas podpisuje model CLAAS LEXION 480 (10 000. egzemplarz serii LEXION) na targach maszyn rolniczych SIMA w Paryżu, 2001 r.

Helmut Claas, jak mało który przedsiębiorca swojego pokolenia, wywarł wpływ na nowoczesne technologie rolnicze w Niemczech. Pomimo licznych sukcesów, nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach w rolnictwie: jego pasja do innowacji, odwaga biznesowa i silne więzi z lokalną społecznością są nadal podstawą działalności CLAAS. „Nie posiadamy sekretów; mamy jedynie dobre pomysły i zmotywowanych ludzi,” mawiał Helmut Claas.

Dorastanie pomiędzy halą produkcyjną a polami pszenicy

Kiedy 16 lipca 1926 roku w Harsewinkel urodził się Helmut Claas jako pierwszy syn Augusta i Pauli Claas, wciąż odczuwalne były skutki I wojny światowej. Od samego początku firma kształtowała życie rodzinne. Było więc rzeczą naturalną, że Helmut, jego siostra Irmgard i brat Reinhold dorastali wśród biur, hal fabrycznych i salonu. Podczas gdy ich ojciec August wraz z braćmi nadzorował produkcję, matka Paula zajmowała się stroną handlową firmy i, dzięki doskonałej znajomości języków obcych, kierowała handlem międzynarodowym.

Od najmłodszych lat dzieci miały okazję doświadczyć życia w fabryce, pracując przy warsztatowych stołach i iskrach spawalniczych. Jako najstarszy z rodzeństwa, Helmut był uważany za lidera rodzeństwa. Jego siostra Irmgard (później Baumhüter) wspominała: „Helmut był już od młodych lat odważny, zawsze próbował wszystkiego.” Życie na wsi także na niego wpłynęło: latem wyjeżdżali na farmy w okolicy, gdzie testowano maszyny. W 1936 roku, gdy dziesięcioletni Helmut właśnie przeniósł się z podstawówki w Harsewinkel do gimnazjum w Gütersloh, bracia Claas testowali pierwszy kombajn – maszynę, która miała zrewolucjonizować rolnictwo.

Innowacyjny duch techniczny

Na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych najpierw odbył praktykę zawodową w rodzinnej firmie. Uzyskał świadectwo kwalifikacji zawodowych jako monter maszyn z oceną „bardzo dobrą” – to właśnie te podstawy rzemiosła zapewniły mu równowagę przez całe życie.

Po praktykach rozpoczął naukę na kierunku inżynierii mechanicznej w Hanowerze, uzupełniając ją zagranicznymi pobytami w Paryżu i Wiedniu oraz pionierską wyprawą badawczą do Ameryki Południowej z ojcem. W 1957 roku Helmut Claas oficjalnie dołączył do firmy swoich rodziców. Od 1962 roku, jako dyrektor zarządzający razem z bratem Reinholdem, kierował losami przedsiębiorstwa – rodzinnego biznesu, który prowadził CLAAS przez okresy wzrostu i kryzysów.

Kiedy pod koniec lat 60. branżę dotknął kryzys rynkowy, Helmut Claas wykazał się wielką przedsiębiorczością, wziął na siebie osobistą odpowiedzialność i reagował na kryzys, wprowadzając innowacje techniczne. W 1970 roku kombajn zbożowy DOMINATOR okazał się ogromnym sukcesem. Potem pojawiło się wiele innych maszyn; na jego nazwisko zarejestrowano ponad 100 patentów.

Światowe premiery i przełomowe konstrukcje CLAAS

Helmut Claas dostrzegał trendy już na wczesnym etapie. W odpowiedzi na rosnącą uprawę kukurydzy, CLAAS w 1973 roku zaprezentował pierwszą samojezdną sieczkarnię JAGUAR. Jednak przedsiębiorca myślał holistycznie: idea używania maszyn wyłącznie sezonowo była dla niego uciążliwa.

„Jego wizją były pojazdy wielofunkcyjne,” wyjaśnił Nils Fredriksen, wieloletni główny inżynier CLAAS. „Helmut Claas zlecił mi rozwijanie tego projektu przy ścisłej tajemnicy w zakładach w Harsewinkel.”

Rezultat tej determinacji zaowocował w 1993 roku: pierwsza generacja ciągnika systemowego XERION.

Seria kombajnów LEXION, wprowadzona na rynek w 1996 roku i do dziś pozostająca flagową serią kombajnów zbożowych firmy, jest również postrzegana jako ogromny skok technologiczny. W gospodarstwie „Loermann’s Farm” w Harsewinkel eksperci branżowi podziwiali niesamowitą wydajność wynoszącą 60 ton zebranego zboża na godzinę. Nowa maszyna skorzystała na otwarciu rynków Europy Wschodniej, gdzie mogła w pełni wykazać swoje możliwości na rozległych polach.

Dziedzictwo, które trwa przez pokolenia

Helmut Claas od lat 60. XX wieku miał marzenie, aby samodzielnie produkować ciągniki. Dzięki wytrwałości i wyraźnej wizji strategicznej realizował ten cel przez dziesięciolecia. Już na początku zrozumiał, że rozwijanie własnej wiedzy na temat ciągników będzie kluczowe dla rozwoju firmy, która wcześniej specjalizowała się w maszynach do zbioru. Aby umocnić pozycję swoich dealerów, CLAAS w 2003 roku przejął francuskiego producenta ciągników Renault Agriculture.

Do samego końca Helmut Claas pozostawał tym, kim był przez całe życie: inżynierem, przedsiębiorcą i pasjonatem rolnictwa. Do ostatnich dni można go było spotkać w jego biurze każdego dnia, omawiając rozwiązania techniczne z inżynierami i śledząc z zainteresowaniem nowe projekty. Nawet w podeszłym wieku z wielkim przekonaniem wspierał AXION TERRA TRAC – początkowo nietypową koncepcję ciągnika z półgąsienicowym podwoziem, którą dostrzegł już na wczesnym etapie i którą aktywnie wspierał z dużym zaangażowaniem.

Jednocześnie reprezentował wizjonerskie podejście do przygotowań do przekazania firmy z pokolenia na pokolenie, stopniowo przekazując obowiązki swojej córce Cathrinie Claas-Mühlhäuser, która objęła funkcję przewodniczącej Rady Nadzorczej w 2010 roku oraz przewodniczącej Komitetu Akcjonariuszy w 2020 roku.

100. rocznica urodzin! Helmut Claas – wizjoner, który zmienił oblicze techniki rolniczej
Helmut Claas, 2013

Dr Klaus Hermann, długoletni kolega i były dyrektor Muzeum Maszyn Rolniczych w Niemczech na Uniwersytecie Hohenheim, trafnie podsumował życiowe dokonania Helmuta Claas po jego śmierci w 2021 roku:

„Tam, gdzie inni mieli zastrzeżenia, on podejmował jasne decyzje. Tak, to był Helmut Claas: skromny, pewny siebie i hojny, zdeterminowany i przyjazny – imponująca osobowość aż do ostatnich dni życia.”

Książka i wydarzenia z okazji 100. rocznicy

Z okazji setnych urodzin Helmuta Claas ukazała się nowa książka. „Innowacje dla przyszłych pokoleń” opowiada historię firmy CLAAS jako przedsiębiorstwa rodzinnego, które od ponad wieku ma swój wkład w rozwój rolnictwa. Opisuje ona innowacje i ducha przedsiębiorczości, ludzi i maszyny, odpowiedzialność i przyszłość, a także wartości, które definiowały firmę CLAAS na przestrzeni pokoleń. Książka ukaże się w sierpniu nakładem wydawnictwa Delius-Klasing-Verlag.

CLAAS przygotował szereg wydarzeń rocznicowych

Oprócz wydania książki firma CLAAS planuje również inne działania, takie jak kampanię informacyjną w mediach społecznościowych, działania na terenie zakładu w Harsewinkel oraz wystawę poświęconą technologii zbioru pasz na Uniwersytecie w Hohenheim i w tamtejszym Niemieckim Muzeum Rolnictwa. Fundacja CLAAS również uczci tę rocznicę, zwiększając wsparcie dla młodych talentów w Europie i Stanach Zjednoczonych.

Awaria kombajnu w żniwa? Z John Deere można ograniczyć koszty serwisu i przestoje

0

Tegoroczne prognozy zbiorów nie są złe, ale raczej nie powtórzymy rekordowo wysokich wyników z ubiegłego sezonu. Biorąc jeszcze pod uwagę kapryśne warunki atmosferyczne, presja na nieprzerwany zbiór w okienkach pogodowych jest spora. A co jeśli kombajn ulegnie awarii? Jak rolnicy mogą minimalizować przestoje maszyn? Ekspert z John Deere Polska uspokaja i podaje sprawdzone opcje wsparcia.

Dyżur żniwny – fachowe wsparcie nawet w weekendy

– Doskonale rozumiemy, że podczas żniw liczy się dosłownie każda godzina, dlatego na ten gorący czas uruchamiamy tzw. dyżur żniwny. Przez 7 dni w tygodniu gwarantujemy rolnikom stały dostęp do certyfikowanych mechaników. Pomoc nie kończy się jednak tylko na konsultacjach! Dzięki precyzyjnemu zarządzaniu stanem magazynowym możemy dostarczyć rolnikowi niezbędne części w 24 godziny! Co więcej, wprowadziliśmy unikalne zabezpieczenie, gdy dostarczenie części zawiedzie. Jeśli naprawa dotyczy kombajnu John Deere, maksymalnie 7-letniego, który przechodził regularne przeglądy w naszej sieci, to zapewniamy maszynę zastępczą – mówi Stanisław Wolski, Branch Customer Support & Training Manager w John Deere Polska.

W czasie żniw priorytetem jest ciągłość pracy na polu i maksymalne ograniczenie strat w razie usterek. Partner, który ma realnie zadbać o reanimację kombajnu i uratowanie przychodów gospodarstwa, musi mieć zatem solidne doświadczenie logistyczne oraz bardzo dobre zaplecze serwisowe.

– Wszystkie potrzebne elementy sprowadzamy z niemieckiego magazynu w Bruchsal. Centrum dystrybucyjne jest zaprawione w bojach i zawsze świetnie przygotowane na czas żniw. Ma wieloletnie doświadczenie we wspieraniu gospodarstw w całej Europie – dodaje Stanisław Wolski, Branch Customer Support & Training Manager w John Deere Polska.

W sezonie John Deere wydłuża godziny przyjmowania zamówień u dealerów do 17.30. W trakcie żniw części do kombajnów można zamawiać aż do 21.00.

Awaria kombajnu w żniwa? Z John Deere można ograniczyć koszty serwisu i przestoje

Zdalna diagnostyka kombajnu z JDLink

Dzięki zainstalowaniu JDLink™ w kombajnie stan maszyny jest monitorowany w czasie rzeczywistym. Do dealera docierają wszystkie wczesne oznaki awarii, zanim jeszcze problemy się nasilą i uziemią kombajn w najbardziej newralgicznym momencie sezonu.

– Dzięki tej zdalnej diagnostyce dealer może sprawnie podjąć decyzję, czy naprawa jest na tyle mało inwazyjna, że odbędzie się na polu klienta, czy też potrzeba poważniejszej ingerencji. Warto pamiętać, że dealer, który zna historię naszej maszyny jest nieocenionym wsparciem w trakcie awarii. To dlatego zawsze powtarzam, że rejestrowanie sprzętu u lokalnego dealera, np. kombajnu zakupionego za granicą, jest bardzo rozsądną praktyką – uczula Stanisław Wolski, Branch Customer Support & Training Manager w John Deere Polska.

Po wykonaniu diagnostyki rolnik otrzymuje pełną wiedzę odnośnie stanu kombajnu i zespołu żniwnego. Wie, do których napraw może na spokojnie wrócić po żniwach, kiedy znajdzie dogodny czas i budżet. Dzięki takiemu strategicznemu rozplanowaniu prac technicznych rolnik systematycznie i racjonalnie polepsza kondycję swojej maszyny.

Awaria kombajnu w żniwa? Z John Deere można ograniczyć koszty serwisu i przestoje

Expert Alert od John Deere ostrzega przed awarią

Expert Alert to system diagnostyki predykcyjnej John Deere, zaprojektowany z myślą o zapewnieniu płynnej pracy sprzętu. Aby jednak móc korzystać z zalet systemu, należy wyrazić zgodę u lokalnego dealera.

– Często podczas rutynowych przeglądów mechanicy upewniają się, czy zainstalowane są wszystkie wymagane aktualizacje oprogramowania, aby system wczesnego ostrzegania faktycznie działał bezbłędnie w trakcie żniw – dodaje Stanisław Wolski, Branch Customer Support & Training Manager w John Deere Polska.

Awaria kombajnu w żniwa? Z John Deere można ograniczyć koszty serwisu i przestoje

Szybka reakcja ogranicza koszty przestoju

Tempo i organizacja wsparcia dla polskich rolników mają w sezonie żniwnym ogromne znaczenie. Nawet najlepszy system serwisowy nie pomoże jednak w pełni, jeśli zgłoszenie usterki zostanie odłożone na później.

W żniwa każda godzina postoju może oznaczać nie tylko dodatkowy koszt naprawy, ale również utratę jakości plonu i ryzyko niewykorzystania krótkiego okna pogodowego. Dlatego w przypadku pierwszych niepokojących objawów warto jak najszybciej powiadomić dealera i rozpocząć diagnostykę.

Ursus C-360 kończy 50 lat! Muzeum Rolnictwa w Szreniawie zaprasza do współtworzenia wyjątkowej wystawy

0
Ursus C-360 kończy 50 lat! Muzeum Rolnictwa w Szreniawie zaprasza do współtworzenia wyjątkowej wystawy

Ursus C-360 kończy 50 lat. Z tej okazji Muzeum Rolnictwa w Szreniawie przygotowuje wyjątkową wystawę i zaprasza właścicieli legendarnych „Sześćdziesiątek” oraz miłośników techniki rolniczej do wspólnego tworzenia jej historii.

Przez dziesięciolecia był jednym z najważniejszych ciągników w polskich gospodarstwach. Dla wielu rolników Ursus C-360 był pierwszą maszyną, która zastąpiła pracę koni i stała się symbolem mechanizacji polskiego rolnictwa. W tym roku mija dokładnie 50 lat od wyprodukowania pierwszego egzemplarza popularnej „Sześćdziesiątki”. Jubileusz uczci Muzeum Rolnictwa w Szreniawie, organizując specjalną wystawę oraz wydarzenia skierowane do właścicieli i miłośników zabytkowych maszyn.

50 lat Ursusa C-360 – jubileusz legendy polskiego rolnictwa

Ursus C-360 do dziś pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych ciągników rolniczych w Polsce. Mimo upływu pięciu dekad wiele egzemplarzy nadal pracuje w gospodarstwach lub jest pieczołowicie odnawianych przez kolekcjonerów i pasjonatów techniki rolniczej.

Z okazji 50. rocznicy wyprodukowania pierwszego egzemplarza Muzeum Rolnictwa w Szreniawie przygotowuje wystawę czasową zatytułowaną „Pięćdziesiątka Sześćdziesiątki”, która ma przypomnieć historię jednego z najbardziej kultowych polskich ciągników.

Muzeum szuka zdjęć, dokumentów i pamiątek związanych z Ursusem C-360

Organizatorzy chcą, aby wystawa powstała nie tylko w oparciu o muzealne zbiory, ale również materiały znajdujące się w prywatnych archiwach. Poszukiwane są między innymi fotografie, instrukcje obsługi, dokumenty oraz maszyny współpracujące z Ursusem C-360.

To szansa dla właścicieli i pasjonatów, aby stać się współautorami ekspozycji oraz podzielić się historiami związanymi z eksploatacją jednego z najbardziej znanych ciągników w historii polskiego rolnictwa. Udostępnione materiały mają wzbogacić wystawę i pokazać, jak ważną rolę „Sześćdziesiątka” odegrała w tysiącach gospodarstw.

Retro Show 2026. Parada zabytkowych maszyn już 27 września

Obchody jubileuszu nie zakończą się jedynie na wystawie. Tradycyjnie pod koniec września Muzeum Rolnictwa w Szreniawie zorganizuje wydarzenie Retro Show, którego kulminacyjnym punktem będzie parada zabytkowych maszyn rolniczych.

Szczególnie mile widziani są właściciele Ursusów C-360, jednak organizatorzy zapraszają również osoby posiadające inne historyczne maszyny rolnicze. Każdy zainteresowany może zgłosić chęć udziału i wspólnie świętować jubileusz jednej z największych ikon polskiej techniki rolniczej. W tym roku wydarzenie odbędzie się 27 września.

Chcesz współtworzyć wystawę? Skontaktuj się z organizatorami

Osoby posiadające zdjęcia, dokumenty, instrukcje, pamiątki lub maszyny związane z Ursusem C-360, a także właściciele zabytkowych ciągników zainteresowani udziałem w paradzie podczas Retro Show 2026, mogą skontaktować się bezpośrednio z organizatorami wydarzenia.

Osoby do kontaktu:

To dobra okazja, aby podzielić się historią swojej „Sześćdziesiątki” i stać się współautorem jubileuszowej wystawy poświęconej jednemu z najbardziej rozpoznawalnych ciągników w historii polskiego rolnictwa.

Ursus C-360 nadal budzi ogromne emocje

Choć od debiutu Ursusa C-360 minęło już pół wieku, ciągnik nadal zajmuje wyjątkowe miejsce w pamięci polskich rolników. Dla jednych był podstawową maszyną w gospodarstwie, dla innych do dziś pozostaje niezawodnym pomocnikiem podczas lżejszych prac.

Jubileusz organizowany przez Muzeum Rolnictwa w Szreniawie pokazuje, że historia polskiej mechanizacji rolnictwa wciąż żyje, a legenda „Sześćdziesiątki” nadal łączy kolejne pokolenia użytkowników i miłośników techniki.

Zbiory zbóż w Hiszpanii w dół. Nadchodzi mocny sezon dla krajowej kukurydzy

0

Zbiory zbóż w Hiszpanii: Spółdzielnie rolnicze w Hiszpanii drastycznie ścięły prognozy tegorocznych zbiorów. Po fali tropikalnych upałów i suszy w maju oraz czerwcu, szacunki produkcji zbóż stopniały o blisko 2 miliony ton w zaledwie dwa miesiące. Dla polskich producentów kukurydzy ten lokalny kryzys na Półwyspie Iberyjskim – połączony z eskalacją konfliktu na Morzu Czarnym – otwiera wyjątkowo obiecujące okienko rynkowe.

Pogodowy nokaut na Półwyspie Iberyjskim

Druga oficjalna prognoza przedstawiona przez hiszpańską organizację spółdzielczą (Cooperativas Agro-alimentarias) w połowie lipca 2026 r. przyniosła fatalne wieści dla tamtejszego sektora agro. Szacunki zbiorów zbóż zostały zrewidowane w dół do poziomu 18,6 mln ton.

To bolesna, niemal 10-procentowa korekta w dół względem obiecujących prognoz z maja, kiedy spodziewano się jeszcze 20,56 mln ton. W porównaniu z ubiegłorocznym, rekordowym sezonem (26,64 mln ton), tegoroczna produkcja w Hiszpanii skurczy się o dramatyczne 30%, a średnia wydajność z hektara spadnie o 24% (do zaledwie 3,52 t/ha).

Głównym czynnikiem degradującym plony okazał się afrykański żar. Czerwiec przyniósł temperatury o 3,2°C wyższe od normy przy opadach stanowiących zaledwie 39% średniej wieloletniej. Spowodowało to błyskawiczne skrócenie fazy nalewania ziarna w kluczowych regionach upraw. Z kolei na południu, w Andaluzji, zimowe podtopienia doprowadziły do złych wschodów i poważnego osłabienia jakości ziarna.

Szacunki produkcji najważniejszych zbóż w Hiszpanii (lipiec 2026)

  • Jęczmień: 6,90 mln t (-32% r/r) – plon: 3,19 t/ha
  • Pszenica miękka: 5,60 mln t (-36% r/r) – plon: 3,25 t/ha
  • Kukurydza (dane wstępne): 3,83 mln t
  • Owies: 0,87 mln t
  • Pszenżyto i inne: 0,80 mln t
  • Pszenica twarda (durum): 0,45 mln t
  • Żyto: 0,15 mln t

Dodatkowym obciążeniem dla hiszpańskich rolników jest drastyczny wzrost kosztów energii, pracy i nawozów. Choć tegoroczne wolumeny produkcyjne są bliskie średniej pięcioletniej, to z powodu drogich nakładów finansowych marże tamtejszych producentów zbóż są w tym sezonie skrajnie niskie.

Morze Czarne w ogniu podbija stawki na giełdach

Równolegle z hiszpańską suszą, rynkiem zbożowym wstrząsnęła nagła eskalacja wojny w basenie Morza Czarnego. Ukraińskie ataki dronowe wymierzone w rosyjskie porty i statki handlowe na Morzu Azowskim sparaliżowały lokalne szlaki żeglugowe. Zablokowanie i utrudnienie wysyłek ze strony Rosji – największego globalnego eksportera pszenicy – wywołało natychmiastową panikę na giełdach.

Na paryskim parkiecie MATIF ceny kontraktów terminowych gwałtownie wystrzeliły w górę. Pszenica zbliżyła się do granicy 232 EUR/t, a kukurydza (kontrakty na najbliższe miesiące) zanotowała spektakularne wzrosty, osiągając poziom 247,00 EUR/t (co w przeliczeniu daje ponad 1070 zł/t).

Wsparciem dla wzrostów cen kukurydzy okazał się również najnowszy, lipcowy raport USDA. Amerykańscy urzędnicy obniżyli prognozę globalnych zbiorów tego gatunku o 3,3 mln ton, a szacowane światowe zapasy końcowe na sezon 2026/27 ścięli o kolejne 6 mln ton (głównie w Chinach, na Ukrainie i w samej Unii Europejskiej).

Szansa dla polskiej kukurydzy

Dla krajowych plantatorów kukurydzy ten splot czynników to doskonały zwiastun przed zbliżającymi się zbiorami.

  • Olbrzymia dziura importowa w Hiszpanii: Hiszpański przemysł paszowy, napędzający potężną produkcję trzody chlewnej, musi pilnie sprowadzić miliony ton kukurydzy. W obliczu paraliżu szlaków czarnomorskich oraz wysokich kosztów frachtu morskiego, polskie ziarno dostarczane drogą lądową lub przez porty bałtyckie staje się bezpieczną i konkurencyjną alternatywą.
  • Wyraźny ruch w krajowych skupach: Impuls z giełdy MATIF od razu przełożył się na cenniki nad Wisłą. Średnie ceny kukurydzy w krajowych punktach skupu wzrosły już do poziomu 817–820 zł/t.

Co to oznacza dla rentowności? Analitycy rynkowi szacują tegoroczny próg rentowności dla polskiej kukurydzy na poziomie 850–900 zł/t dla suchego ziarna oraz 500–550 zł/t dla kukurydzy „na mokro”. Przy obecnej dynamice na rynkach światowych i narastającym deficycie ziarna w Europie Zachodniej, realne staje się przekroczenie tych barier w trakcie jesiennych żniw, co może zapewnić producentom kukurydzy bardzo satysfakcjonujące zyski.

Zetor 4011. Moc i trwałość, które przetrwały pokolenia

0
Zetor 4011

Zetor 4011 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciągników rolniczych, który przez lata zdobył opinię maszyny trwałej, prostej w obsłudze i łatwej w naprawie. Choć od zakończenia jego produkcji minęło już wiele lat, wciąż można spotkać go w gospodarstwach, gdzie wykonuje lżejsze prace polowe, transportowe oraz gospodarskie. Jednym z najczęściej zadawanych pytań dotyczących tego modelu jest moc jego silnika.

Ile koni mechanicznych ma Zetor 4011?

Zetor 4011 został wyposażony w czterocylindrowy silnik wysokoprężny o mocy 45 KM. Jednostka napędowa o pojemności 3120 cm³ zapewnia odpowiednią wydajność podczas wykonywania większości podstawowych prac w gospodarstwie.

Silnik jest chłodzony cieczą i korzysta z mechanicznego układu wtryskowego, dzięki czemu słynie z niezawodności oraz nieskomplikowanej budowy. To właśnie prostota konstrukcji sprawiła, że model przez wiele lat cieszył się ogromnym zainteresowaniem rolników.

Najważniejsze parametry silnika

Jednostka napędowa zastosowana w Zetorze 4011 została zaprojektowana z myślą o trwałości oraz łatwej eksploatacji.

Najważniejsze dane obejmują:

  • moc 45 KM,
  • 4 cylindry,
  • pojemność 3120 cm³,
  • silnik wysokoprężny,
  • chłodzenie cieczą,
  • mechaniczny układ wtryskowy.

Dzięki takiej konstrukcji ciągnik dobrze radzi sobie podczas wielogodzinnej pracy, a jego serwis nie wymaga specjalistycznego wyposażenia.

Skrzynia biegów i osiągi

Zetor 4011 posiada mechaniczną skrzynię biegów oferującą 10 przełożeń do jazdy do przodu oraz 2 biegi wsteczne. Pozwala to na odpowiedni dobór prędkości zarówno podczas prac polowych, jak i transportowych.

Maksymalna prędkość jazdy wynosi około 29 km/h, co w okresie produkcji było w pełni wystarczające do codziennego użytkowania.

Hydraulika i współpraca z maszynami

Pomimo wieku Zetor 4011 nadal może współpracować z wieloma maszynami rolniczymi. Układ hydrauliczny osiąga wydajność około 25 litrów na minutę, natomiast tylny podnośnik dysponuje udźwigiem do 1400 kg.

Ciągnik wyposażono również w wał odbioru mocy pracujący z prędkościami 540 oraz 1000 obr./min. Dostępność trybu niezależnego i zależnego zwiększa możliwości współpracy z różnym osprzętem.

Wymiary i masa Zetora 4011

Model 4011 należy do ciągników średniej klasy. Rozstaw osi wynosi około 2130 mm, długość około 3250 mm, a masa bez dodatkowych obciążników to około 2140 kg.

Zbiornik paliwa mieści 40 litrów oleju napędowego, co pozwala na wiele godzin pracy bez konieczności częstego tankowania. Promień skrętu wynoszący około 7,8 m ułatwia wykonywanie manewrów na podwórzu oraz podczas pracy z maszynami zawieszanymi.

Dlaczego Zetor 4011 nadal jest ceniony?

Choć współczesne ciągniki oferują znacznie większą moc i bardziej rozbudowane wyposażenie, Zetor 4011 wciąż pozostaje cenioną maszyną w wielu gospodarstwach. Moc 45 KM w połączeniu z prostą budową, łatwą dostępnością części oraz trwałym silnikiem sprawia, że model nadal dobrze sprawdza się przy koszeniu, transporcie, pracach gospodarskich i lekkiej uprawie. To właśnie niezawodność i łatwość napraw sprawiają, że wiele egzemplarzy mimo kilkudziesięciu lat eksploatacji nadal regularnie wyjeżdża do pracy.

Upały mogą być groźne dla kur. Tak rozpoznasz stres cieplny w stadzie

0
kura

Wysokie temperatury są dużym wyzwaniem nie tylko dla ludzi, ale także dla kur. Zwierzęta te gorzej radzą sobie z upałem niż z chłodem, dlatego podczas letnich fal gorąca wymagają szczególnej uwagi. Zbyt wysoka temperatura może prowadzić do spadku nieśności, pogorszenia kondycji, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci.

Kiedy upał staje się zagrożeniem dla kur?

Stres cieplny pojawia się wtedy, gdy organizm kury nie jest już w stanie skutecznie odprowadzać nadmiaru ciepła. Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, gdy wysokiej temperaturze towarzyszy duża wilgotność powietrza. Już przy około 28 stopniach Celsjusza wiele kur zaczyna odczuwać wyraźny dyskomfort.

W takich warunkach organizm intensywnie próbuje się schłodzić, co może prowadzić do zaburzeń równowagi kwasowo zasadowej. Gdy temperatura ciała kury osiągnie 43 stopnie Celsjusza lub więcej, zagrożenie życia staje się bardzo poważne.

Jak rozpoznać pierwsze objawy stresu cieplnego?

Im szybciej właściciel zauważy niepokojące sygnały, tym łatwiej ograniczyć skutki przegrzania. Kury narażone na upał często dyszą z otwartym dziobem, rozkładają skrzydła i odsuwają je od tułowia. Mogą być ospałe, mniej aktywne, rzadziej pobierać paszę i znacznie częściej pić wodę.

Niepokojącym objawem jest także szukanie zacienionych miejsc, długie przesiadywanie w bezruchu oraz wyraźne osłabienie. W zaawansowanych przypadkach mogą pojawić się problemy z równowagą, nagłe przewracanie się i padnięcia.

Upał obniża nieśność i osłabia zdrowie stada

Stres cieplny szybko odbija się na wynikach produkcyjnych. Kury znoszą mniej jaj, a skorupy mogą być cieńsze i bardziej podatne na pękanie. Wysoka temperatura wpływa również na pobieranie paszy, dlatego organizm otrzymuje mniej składników potrzebnych do prawidłowej produkcji jaj.

Upał zwiększa także ryzyko problemów behawioralnych. W stadzie częściej może dochodzić do dziobania piór i kanibalizmu. Osłabione kury są bardziej podatne na infekcje, dlatego w czasie długotrwałych upałów konieczna jest codzienna obserwacja całego stada.

Kurnik powinien chronić przed nagrzewaniem

Ochrona przed stresem cieplnym zaczyna się od właściwego przygotowania kurnika. Jasne ściany i dach odbijają więcej promieni słonecznych niż ciemne powierzchnie, dzięki czemu wnętrze wolniej się nagrzewa.

Znaczenie ma także materiał, z którego wykonano budynek. Drewniane konstrukcje zwykle lepiej izolują od wysokiej temperatury niż metalowe, które szybko się nagrzewa. Warto zadbać również o to, aby kurnik nie był ustawiony w miejscu przez cały dzień wystawionym na pełne słońce.

Wentylacja i cień są najważniejsze w czasie upałów

Dobra cyrkulacja powietrza pomaga odprowadzać gorące powietrze i ogranicza duszność wewnątrz kurnika. Okna, otwory wentylacyjne oraz bezpiecznie ustawione wentylatory mogą znacząco poprawić warunki bytowe kur.

Równie ważne są zacienione miejsca na wybiegu. Drzewa, krzewy, daszki, maty cieniujące lub markizy dają kurom możliwość schronienia się przed słońcem. W przypadku mobilnych kurników najlepiej ustawiać je tak, aby przynajmniej przez część dnia znajdowały się w cieniu.

Jak schłodzić kury podczas największego upału?

Podstawą jest stały dostęp do świeżej, chłodnej wody. Poidła powinny stać w cieniu, a wodę warto wymieniać częściej niż zwykle. W bardzo gorące dni można rozstawić dodatkowe poidła, aby każda kura miała łatwy dostęp do picia.

Pomocne są także kąpiele piaskowe w cieniu, ponieważ pozwalają kurom poprawić komfort cieplny i ograniczyć stres. W większych hodowlach stosuje się również systemy chłodzenia wyparnego, które dzięki parowaniu wody obniżają temperaturę w budynku. Najważniejsze jest jednak szybkie reagowanie na pierwsze objawy przegrzania, zanim upał doprowadzi do trwałego osłabienia stada.

Kuna w komorze silnika? Sprawdź, jak skutecznie zabezpieczyć auto przed kosztownymi uszkodzeniami

0
kuna

Kuny coraz częściej wybierają komory silników jako bezpieczne schronienie. Ciepło pozostające po zakończonej jeździe oraz liczne zakamarki sprawiają, że samochód staje się dla nich idealnym miejscem odpoczynku. Problem zaczyna się wtedy, gdy zwierzę zaczyna przegryzać przewody, przewody zapłonowe lub elementy wygłuszenia. Naprawy mogą kosztować od kilkuset do nawet kilku tysięcy złotych, dlatego warto wiedzieć, jak skutecznie odstraszyć nieproszonego gościa.

Skąd wiadomo, że kuna odwiedza samochód?

Pierwsze oznaki obecności kuny często są łatwe do przeoczenia. W komorze silnika mogą pojawić się ślady łap, sierść, resztki jedzenia lub odchody. Czasami właściciel zauważa fragmenty przegryzionej izolacji albo wygłuszenia maski.

Największym problemem są uszkodzone przewody elektryczne i gumowe elementy. Zwierzę potrafi przegryźć przewody chłodzenia, instalację elektryczną czy przewody zapłonowe, co może doprowadzić do unieruchomienia samochodu.

Dlaczego kuny wybierają komorę silnika?

Po zakończeniu jazdy silnik przez długi czas pozostaje ciepły. Dla kuny jest to idealne miejsce do odpoczynku, szczególnie jesienią i zimą.

Znaczenie ma również zapach. Zwierzęta są bardzo terytorialne i często reagują na woń pozostawioną przez inną kunę. W efekcie mogą wielokrotnie wracać do tego samego samochodu, próbując zaznaczyć własne terytorium.

Jak skutecznie odstraszyć kunę?

Najlepsze efekty daje połączenie kilku metod zabezpieczenia.

Wielu kierowców stosuje odstraszacze ultradźwiękowe montowane pod maską. Emitują one dźwięki niesłyszalne dla człowieka, ale bardzo nieprzyjemne dla kuny.

Popularnym rozwiązaniem są również preparaty zapachowe. Dostępne są w postaci sprayów, saszetek lub kostek, które wydzielają intensywny zapach zniechęcający zwierzę do odwiedzania samochodu. Takie środki wymagają jednak regularnego odnawiania, szczególnie po intensywnych opadach deszczu lub myciu auta.

Zabezpieczenie przewodów ogranicza ryzyko kosztownych napraw

Jeżeli samochód jest często narażony na wizyty kuny, warto dodatkowo zabezpieczyć najbardziej podatne elementy.

Na przewody elektryczne można założyć specjalne osłony wykonane z twardego tworzywa lub metalowej siatki. Chronią one instalację przed przegryzieniem i znacznie utrudniają zwierzęciu dostęp do wrażliwych elementów.

Dobrym rozwiązaniem jest również montaż metalowej osłony pod silnikiem, która ogranicza możliwość wejścia do komory od spodu.

Czy warto myć komorę silnika?

Jeżeli kuna odwiedziła samochód choć raz, dokładne umycie komory silnika może okazać się bardzo pomocne. Pozwala usunąć zapach pozostawiony przez zwierzę, który często przyciąga kolejne osobniki.

Mycie najlepiej połączyć z dokładną kontrolą wszystkich przewodów oraz elementów gumowych. Nawet niewielkie uszkodzenia mogą z czasem doprowadzić do poważniejszych awarii.

Gdzie najczęściej dochodzi do problemów z kunami?

Największe ryzyko występuje na terenach podmiejskich i wiejskich, gdzie kuny mają łatwy dostęp do zabudowań. Coraz częściej pojawiają się jednak również na osiedlach domów jednorodzinnych i parkingach przy blokach.

Jeżeli w okolicy zauważono obecność tych zwierząt, nie warto czekać na pierwsze szkody. Wcześnie zastosowane zabezpieczenia są znacznie tańsze niż naprawa uszkodzonej instalacji elektrycznej, przewodów układu chłodzenia czy elementów osprzętu silnika.

Bezpieczne żniwa. Dlaczego warto zwolnić, gdy widzisz kombajn na drodze?

0
Bezpieczne żniwa. Dlaczego warto zwolnić, gdy widzisz kombajn na drodze?

Żniwa to najważniejszy czas w roku dla rolników

Rozpoczęły się żniwa. Dla wielu osób lato oznacza odpoczynek, wakacyjne wyjazdy i więcej czasu spędzanego na świeżym powietrzu. Dla rolników jest to jednak najważniejszy i często najbardziej wymagający okres całego roku.

To właśnie teraz praca na polach trwa od wczesnego rana do późnej nocy. Kombajny, ciągniki i przyczepy pojawiają się na lokalnych drogach, a odgłosy maszyn mogą być słyszalne także po zmroku. Nie wynika to jednak z braku szacunku dla mieszkańców. Rolnicy muszą wykorzystać każde sprzyjające okno pogodowe, ponieważ dojrzałe zboże nie może długo czekać na zbiór.

Każda godzina opóźnienia może oznaczać pogorszenie jakości ziarna, wzrost strat, a nawet utratę części plonu, nad którym gospodarstwo pracowało przez wiele miesięcy.

Kombajn na drodze to tylko chwilowe utrudnienie

Duże maszyny rolnicze zajmują znaczną część jezdni i poruszają się wolniej niż samochody osobowe. Dla kierowcy oznacza to najczęściej kilka minut spokojniejszej jazdy. Dla operatora kombajnu lub ciągnika przejazd drogą publiczną wiąże się natomiast z dużą odpowiedzialnością, stresem i koniecznością zachowania pełnej koncentracji.

Operator musi kontrolować gabaryty maszyny, obserwować pobocze, mijane pojazdy, znaki, drzewa i infrastrukturę znajdującą się przy drodze. Dlatego nerwowe wyprzedzanie, jazda zbyt blisko maszyny czy próba przeciskania się w wąskim miejscu mogą doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji.

Widząc kombajn lub ciągnik z maszyną rolniczą, warto zwolnić, zachować odpowiednią odległość i poczekać na bezpieczną możliwość wykonania manewru. Kilka minut cierpliwości może zdecydować o bezpieczeństwie wszystkich uczestników ruchu.

Praca po zmroku nie jest wyborem rolnika

W czasie żniw pogoda wyznacza rytm pracy. Opady, wysoka wilgotność ziarna czy gwałtowne burze mogą zatrzymać zbiór na wiele godzin lub dni. Gdy warunki stają się odpowiednie, rolnicy często pracują do późnego wieczora, aby zebrać zboże przed kolejnym załamaniem pogody.

Hałas maszyn dochodzący z pól może być uciążliwy, jednak zwykle jest zjawiskiem krótkotrwałym i ściśle związanym z sezonem. Rolnik nie pracuje nocą dla wygody ani przyjemności. Próbuje ochronić plon, który stanowi podstawę utrzymania gospodarstwa i jest źródłem żywności dla całego społeczeństwa.

To właśnie dzięki tej pracy następnego dnia w sklepach dostępne są chleb, mąka, kasze, pasze oraz wiele innych produktów, które każdego dnia trafiają na nasze stoły.

Bezpieczne żniwa zależą również od rolników

Apel o ostrożność nie dotyczy wyłącznie kierowców samochodów. Również rolnicy przed wyjazdem na drogę powinni dokładnie sprawdzić stan techniczny ciągników, kombajnów, przyczep i pozostałych maszyn.

Szczególne znaczenie mają sprawne hamulce, oświetlenie, kierunkowskazy oraz właściwe oznakowanie elementów wystających poza obrys pojazdu. Przewożone ładunki muszą być odpowiednio zabezpieczone, a zabrudzenia pozostawione na jezdni powinny zostać możliwie szybko usunięte.

Nawet największa presja czasu nie może usprawiedliwiać ryzykownych zachowań. Wiedza, ostrożność i wyobraźnia powinny być ważniejsze niż pośpiech.

Okażmy rolnikom cierpliwość podczas żniw

Za kombajnem zajmującym część drogi i pracą maszyn słyszaną po zmroku stoi człowiek, który odpowiada za zebranie plonu w odpowiednim momencie. Dla pozostałych uczestników ruchu oznacza to czasem niewielkie utrudnienie, ale dla rolnika każda godzina może decydować o wyniku całego sezonu.

Zwolnijmy więc, ustąpmy miejsca i nie podejmujmy niebezpiecznych manewrów. Rolnicy z kolei powinni zadbać o właściwy stan oraz oznakowanie maszyn. Wspólna odpowiedzialność pozwoli sprawić, aby tegoroczne żniwa przebiegły sprawnie i bezpiecznie dla wszystkich.

Rzepakowe żniwa. Jak przygotować kombajn do zbioru?

0
kombajny do rzepaku
Zbiór jednoetapowy rzepaku wymaga doposażenia przyrządu żniwnego w aktywne rozdzielacze łanu. Fot. K. Krzyżaniak

Zbiór rzepaku to jeden z najbardziej wymagających etapów sezonu, do którego trzeba odpowiedniego przygotować. Ograniczenie strat nasion oraz płynna praca maszyny zależą od wielu czynników. Kluczowe jest dopasowanie parametrów do warunków panujących na polu.

Jak przygotować kombajny do pracy?

Uprawa rzepaku w Polsce jest bardzo wymagającym procesem, co jest spowodowane m.in.:

  • wysokimi wymaganiami agrotechnicznymi,
  • presją chorób
  • oraz nie zawsze sprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.

Mimo to powierzchnia zasiewów rzepaku i rzepiku rok do roku utrzymuje się na porównywalnym poziomie. Według danych GUS, w 2024 roku wynosiła 1 mln 10 tys. ha, a zebraną masę ziarna szacuje się na 3267,8 tys. ton.

kombajny do rzepaku
Do zbioru dwuetapowego rzepaku wykorzystuje się podbieracz pokosu. Fot. K. Krzyżaniak

W całym procesie produkcji rzepaku największe nakłady kosztów, robocizny oraz zapotrzebowania energetycznego wiążą się ze zbiorem tych roślin. Wykorzystuje się tu kombajny do zbioru zbóż z odpowiednio przystosowanym przyrządem żniwnym. Powszechnie stosuje się metodę jednoetapową zbioru, aczkolwiek ze względu na warunki pogodowe i nierównomierne dojrzewanie rzepaku coraz częściej można zaobserwować powrót do metody dwuetapowej.

Wybór metody zależy od warunków uprawy i preferencji rolnika. Niezależnie od wybranej metody zbiór stanowi wyzwanie i mimo stosowania zaawansowanych technologii może okazać się problematyczny.

Na co więc należy zwrócić uwagę podczas przygotowania kombajnu do zbioru rzepaku? I jak parametry zespołów roboczych wpływają na jakość i straty nasion oraz zużycie paliwa?

Przyrząd żniwny w kombajnach do rzepaku

Porównując kombajnowy zbiór roślin zbożowych ze zbiorem rzepaku, największą różnicę można zaobserwować w przyrządzie żniwnym. W metodzie jednoetapowej jego zadaniem jest ścięcie masy oraz przetransportowanie jej do przenośnika pochyłego kombajnu. Ze względu na gęstość łanu i zwiększoną podatność na osypywanie się nasion heder wymaga przedłużonej podłogi, tzw. stołu do rzepaku lub przenośnika taśmowego. Dodatkowo przyrząd żniwny powinien być wyposażony w aktywne rozdzielacze łanu, tzw. kosy boczne.

Heder do zbioru zbóż o klasycznej budowie można wyposażyć w dokładany stół z kosami bocznymi. Zaletą tego rozwiązania jest możliwość dostosowania do zbioru rzepaku przyrządu żniwnego, który jest już na wyposażeniu gospodarstwa oraz prosta konstrukcja samego dokładanego adaptera.

Natomiast największą wadą jest praco- i czasochłonny montaż stołu, który uniemożliwia szybkie przezbrojenie w warunkach polowych. Jest to istotne ze względu na nierównomierne dojrzewanie rzepaku i termin jego zbioru pokrywający się ze zbiorem pszenicy. W celu przyspieszenia przystosowania hederu do zbioru rzepaku producenci maszyn żniwnych wprowadzili do swojej oferty przyrządy żniwne wyposażone w wysuwane stoły do rzepaku lub z przenośnikami taśmowymi. W takich zaawansowanych rozwiązaniach konieczne jest tylko dołożenie aktywnych rozdzielaczy łanu. Jest to nieskomplikowana czynność, którą z powodzeniem można wykonać na polu w kilkanaście minut.

Napęd kos bocznych – które rozwiązanie wybrać?

Kosy boczne mogą być wyposażone w napęd mechaniczny, hydrauliczny lub elektryczny.

Pierwsze rozwiązanie jest tańsze, ale wymaga dodatkowych przekładni w celu przeniesienia napędu z przekładni napędowej zespołu tnącego.

Rozwiązanie hydrauliczne jest obecnie najczęściej spotykane ze względu na proste podłączenie i wysoką sprawność. Silniki hydrauliczne mogą generować znacznie wyższy moment obrotowy niż silniki elektryczne.

Napęd elektryczny jest najkorzystniejszy ze względu na podłączenie, ponieważ potrzebne są tylko dwa przewody elektryczne, natomiast układ ten jest wrażliwy na wszelkie przeciążenia. W przypadku zablokowania kosy bocznej przez grubą, twardą łodygę lub gałąź możliwe jest przepalenie bezpiecznika. Mimo to nie wolno stosować większych bezpieczników, niż zaleca producent, ponieważ będzie wiązało się to z przegrzewaniem lub nawet spaleniem instalacji elektrycznej.

Przed sezonem warto sprawdzić stan kos bocznych, powinny się poruszać płynnie i bez zacięć. Jeśli napęd hydrauliczny korzysta z własnego układu hydraulicznego należy również sprawdzić stan oleju i wymieniać go zgodnie z zaleceniami producenta.

kombajny do rzepaku
W celu uniknięcia samosiewów rzepaku i zachwaszczenia następnej uprawy można zastosować w miejsce klasycznego rozrzutnika plew rozdrabniacz nasion. Jego zadaniem jest uszkodzenie nasion, które wypadają z zespołu czyszczącego. Fot. K. Krzyżaniak

Ustawienie hedera i przenośnika ślimakowego

Ważnym parametrem przy przystosowaniu hederu do zbioru rzepaku jest wysokość przenośnika ślimakowego. Ze względu na większą objętość masy roślinnej powinien być on uniesiony wyżej niż podczas zbioru zbóż – w standardowych warunkach na około 25 mm, licząc od wstęgi do podłogi (na zboże ok. 15 mm). Niemniej jednak należy zweryfikować, czy będzie to wartość odpowiednia do panujących na polu warunków.

Na prawidłowe ustawienie wysokości przenośnika ślimakowego poza objętością masy wpływ ma stopień dojrzałości łodyg. Jeśli łodygi są zielone, lepiej zastosować mniejszą szczelinę pomiędzy wstęgą przenośnika a podłogą (np. 20 mm). Wpłynie to na spowolnienie przepływu masy, co pozwoli ochronić zespół młócący przed przeciążeniami lub ewentualnym zapchaniem. Istotne jest również dostosowanie prędkości jazdy. Jeśli rzepak jest desykowany i ma grube łodygi, wysokość przenośnika ślimakowego powinna być większa niż zalecana (ok. 30 mm).

Widocznym objawem złego ustawienia przenośnika ślimakowego będzie zaburzony przepływ masy. Najczęściej przy zbyt niskim ustawieniu można zaobserwować zapchanie przenośnika ślimakowego, problemy z wciąganiem materiału lub wyrzucanie masy poza przyrząd żniwny. Natomiast przy zbyt wysokim ustawieniu transport masy nie będzie płynny oraz może ona być przerzucana przez przenośnik ślimakowy, ponadto może zapychać zespół młócący. Ważne, aby przy każdej regulacji wysokości przenośnika ślimakowego sprawdzić, czy jest on ustawiony równolegle do podłogi przyrządu żniwnego oraz dodatkowo wyregulować skrobaki umieszczone za nim.

Wysokość cięcia należy dopasować tak, aby ścinać łodygi poniżej łuszczyn. Wysokość nagarniacza powinna być jak najwyższa, natomiast prędkość w stosunku 1:1 do prędkości obrotowej koła kombajnu. Nagarniacz przy zbiorze rzepaku powinien delikatnie przesuwać masę w kierunku przenośnika ślimakowego. Zbyt intensywne nagarnianie masy będzie skutkowało zwiększonymi stratami nasion. Jeśli do zbioru wykorzystywany jest przyrząd żniwny z przenośnikiem taśmowym, to wysokość nagarniacza może być wyższa, ponieważ jego zadaniem jest tylko pochylanie masy roślinnej w kierunku kombajnu.

Zespół młócąco-separujący – jak ustawić?

Do zbioru rzepaku zespół młócąco-separujący kombajnu do zbioru zbóż, nie wymaga specjalnych zmian i przezbrojeń. Istotny jest natomiast dobór prawidłowych obrotów bębna młócącego oraz szczeliny pomiędzy bębnem a klepiskiem. Przykładowe ustawienia początkowe dla kombajnu z konwencjonalnym zespołem młócącym to obroty w zakresie od 700 do 800 1/min, szczelina na wlocie klepiska 30 mm, natomiast na wylocie 20 mm. Wartości te będą zależeć od takich czynników jak stopień dojrzałości roślin, wilgotność nasion i plon.

Niezależnie od warunków istotne jest, aby nigdy nie otwierać szczeliny maksymalnie, ponieważ w przypadku zapchania niezbędne jest zluzowanie masy poprzez opuszczenie klepiska. Jeśli zbieramy suchy, dobrze omłacający się materiał, obroty bębna należy zredukować. Pozwoli to zmniejszyć uszkodzenia nasion oraz ilość zanieczyszczeń. Suche łuszczyny są podatne na kruszenie, co w konsekwencji może powodować nadmierne obciążenie zespołu czyszczącego.

Jeśli kombajn za odrzutnikiem słomy wyposażony jest w fartuch przytrzymujący masę, to do zbioru rzepaku należy go podciągnąć do najwyższej pozycji, aby nie doprowadzić do zapchania na początku wytrząsacza klawiszowego. W przypadku kombajnów wyposażonych w dodatkowy wielopalcowy bęben separujący nad wytrząsaczem klawiszowym konieczne jest wsunięcie palców. W przeciwnym razie masa będzie owijać się na tym bębnie i powodować zator zespołu separującego.

Zespół czyszczący – regulacja sit i wentylatora

Do zbioru rzepaku również zespół czyszczący nie wymaga szczególnych zmian. Można z powodzeniem używać sit żaluzjowych wykorzystywanych do zbioru zbóż. Istotny jest dobór właściwych parametrów roboczych oraz regularne czyszczenie podzespołów. Ze względu na intensywne zanieczyszczanie podczas zbioru rzepaku podsiewacz powinien być codziennie dokładnie wyczyszczony, w przeciwnym razie będzie to powodować zwiększone straty nasion oraz więcej zanieczyszczeń w zbiorniku ziarna, przeciążenie wieszaków podsiewacza, a w konsekwencji nawet uszkodzenie mechaniczne.

Przykładowe ustawienia początkowe zespołu czyszczącego do zbioru rzepaku to:

  • szczelina górnego sita 8–10 mm,
  • dolnego sita 4-5 mm,
  • obroty wentylatora 400–450 1/min.

Częstym błędem przy zbiorze rzepaku jest całkowite zamykanie dolnego sita z powodu nadmiernych zanieczyszczeń trafiających do zbiornika. W celu zwiększenia stopnia czystości nasion szczelinę dolnego sita można zmniejszyć do 2 mm oraz dostosować obroty wentylatora. Zbyt mała szczelina będzie skutkować nadmiernym uszkodzeniem nasion i widocznymi połówkami w zbiorniku.

W celu jeszcze większego zredukowania zanieczyszczeń można zastosować zamiast górnego sita z szerokimi lamelami (tzw. rybia łuska – jest to typ sita obecnie najczęściej stosowany w nowych kombajnach) sita o wąskich lamelach.

Czysty podsiewacz jest konieczny do uzyskania wysokiego stopnia czystości nasion i wysokiej wydajności zbioru. Fot. K. Krzyżaniak

Zagospodarowanie resztek pożniwnych

Straty nasion są największą wadą kombajnowego zbioru rzepaku. Mimo wielu zabiegów mających na celu ich zredukowanie całkowite wyeliminowanie strat jest niemożliwe. W celu dokładnego określenia poziomu strat można zastosować specjalne tacki pomiarowe.

Fot. K. Krzyżaniak

Tackę umieszcza się pod kombajnem w trakcie przejazdu, następnie z zebranej masy odseparowuje się zanieczyszczenia od nasion, które na końcu się waży. Za pomocą specjalnej aplikacji jesteśmy w stanie określić poziom strat w procentach lub kilogramach na hektar. 

Podczas rozdrabniania słomy rzepakowej należy cofnąć do najniższej pozycji przeciwnoże rozdrabniacza słomy. Jest to istotne ustawienie, o którym wielu operatorów zapomina. W przeciwnym razie zwiększa się obciążenie silnika, a w konsekwencji zużycie paliwa. Ważne jest również, aby przed sezonem sprawdzić stan noży rozdrabniacza i w razie potrzeby wymienić je na nowe. Noże zawsze wymienia się parami oraz dodatkowo należy wymienić parę po przeciwnej stronie wału rozdrabniacza. Taki sposób wymiany pozwoli zminimalizować ryzyko wibracji spowodowanej złym wyważeniem.

Doświadczenie i obserwacja

Zbiór rzepaku nie należy do najprostszych zabiegów. Mimo dużej analogii do zbioru zbóż rzepak jest rośliną bardziej wrażliwą na zmianę parametrów zespołów roboczych.

Do zebrania materiału o wysokiej jakości przy równoczesnej małej ilości strat konieczne są:

Wskazówki zawarte w tym artykule mogą być pomocne podczas przygotowania kombajnu oraz w trakcie zbioru. Ważne jest również doświadczenie operatora i umiejętność obserwowania zmian zachodzących podczas regulacji zespołów roboczych kombajnu.

Głos z branży

Mateusz Janicki

specjalista ds. produktu John Deere Polska

W związku z tym, że obecnie nie można już stosować desykacji glifosatem, coraz większym wyzwaniem staje się wybór samego momentu zbioru rzepaku. Bardzo często mamy sytuację, gdy łodygi są jeszcze zielone, a to powoduje straty. Zielony materiał trudniej odseparować, nasiona przyklejają się do łodyg i liści, a dodatkowo rośnie zużycie paliwa. Właśnie dlatego coraz więcej gospodarstw decyduje się nieco opóźnić zbiór.

Trzeba jednak pamiętać, że zarówno zbyt wczesne, jak i zbyt późne żniwa mogą generować problemy. Zbyt późny termin zwiększa ryzyko osypywania nasion. Kluczowe jest więc znalezienie odpowiedniego kompromisu i obserwacja plantacji, a nie kierowanie się wyłącznie kalendarzem.

Bardzo ważne pozostaje również odpowiednie ustawienie kombajnu. Należy zwracać uwagę na obroty bębna młócącego lub rotora, ponieważ zbyt wysokie wartości mogą powodować uszkodzenia nasion i zwiększać ilość połówek w zbiorniku. Istotna jest także odpowiednia regulacja szczeliny pod klepiskiem. Nie można jej otwierać maksymalnie, bo w przypadku przeciążenia czy zablokowania maszyny trzeba mieć możliwość dalszej regulacji.

Trzeba też pamiętać o szczelności kombajnu i samego zespołu żniwnego. Nawet drobne nieszczelności czy nieprawidłowe połączenie zespołu żniwnego z przenośnikiem pochyłym mogą powodować zauważalne straty nasion. Duże znaczenie ma również wysokość koszenia. Zbyt niskie cięcie sprawia, że przez kombajn przechodzi więcej słomy i zielonego materiału, co dodatkowo zwiększa zużycie paliwa oraz utrudnia prawidłową separację.