Ukraina wchodzi w „kulminacyjny moment” negocjacji z Unią Europejską. Jak zapowiedział w środę w Brukseli Taras Kaczka, Kijów nie tylko jest gotowy na czasową rezygnację z dopłat rolnych, ale planuje zamknąć negocjacje w co najmniej jednym z sześciu klastrów tematycznych jeszcze przed końcem 2026 roku.
Ambitny harmonogram: 1800 zadań do wykonania
Podczas szczytu biznesowego Ukraina-UE, wiceminister gospodarki Taras Kaczka podkreślił determinację Kijowa. Ukraina otrzymała już od państw członkowskich pełną listę wymogów – to 34 sekcje negocjacyjne i aż 145 konkretnych kryteriów rozdzielonych na sześć klastrów.
W odpowiedzi Ukraina wdrożyła Narodowy Program obejmujący około 1800 działań legislacyjnych i technicznych, które mają dostosować tamtejsze prawo do standardów unijnych. Co istotne, proces ten odbywa się obecnie na koszt strony ukraińskiej, co ma pokazać Brukseli pełną gotowość do integracji.
Taktyka „Szybkiej Ścieżki” – rezygnacja z WPR jako karta przetargowa
Największą barierą pozostaje rolnictwo. Aby wybić argumenty przeciwnikom akcesji, Ukraina oficjalnie dopuszcza możliwość odroczenia korzyści płynących ze Wspólnej Polityki Rolnej (WPR).
„Naszym priorytetem jest członkostwo. Jesteśmy gotowi rozmawiać o konkretnych warunkach i odroczeniu funduszy, aby rozwiać obawy obecnych członków bloku” – deklaruje Kaczka.
Kijów zakłada, że zamknięcie pierwszego klastra negocjacyjnego jeszcze w 2026 roku udowodni, że proces akcesyjny jest nieodwracalny, a Ukraina potrafi błyskawicznie wdrażać unijne standardy (tzw. acquis communautaire).
Co to oznacza dla rynku?
Dla europejskiego sektora agro to jasny sygnał: Ukraina nie czeka na „prezenty” z budżetu UE, ale walczy o pełny dostęp do rynku. Zamknięcie klastrów negocjacyjnych w tak ekspresowym tempie może oznaczać, że unijne wymogi fitosanitarne i środowiskowe zostaną na Ukrainie wprowadzone szybciej, niż przewidywali analitycy, co docelowo wyrówna zasady konkurencji, ale też trwale otworzy granice dla towarów ze Wschodu.
Ceny płodów rolnych w marcu 2026 r.:Najnowsze zestawienie Głównego Urzędu Statystycznego wskazuje na wyczekiwane ożywienie, choć nie jest ono widoczne we wszystkich sektorach. Ceny płodów rolnych w marcu wzrosły średnio o 1,1% w porównaniu do lutego, jednak ogólny wynik maskuje istotne przypadki spadków m/m – pogorszenie sytuacji odnotowali m.in. producenci bydła, mleka oraz zbóż paszowych.
Jak kształtowały się ceny płodów rolnych w marcu?
Analiza danych rynkowych pokazuje, że marzec był miesiącem dużych kontrastów. Podczas gdy silne wzrosty w sektorze ziemniaków i trzody chlewnej wywindowały ogólny wskaźnik, wiele gospodarstw odczuło realne obniżki przychodów. Kluczowym czynnikiem wpływającym na statystyki była duża dynamika w skupach hurtowych, przy jednoczesnym braku stabilizacji cen zbóż paszowych i produktów mleczarskich.
Roślinne płody rolne w marcu: ziemniaki i pszenica liderami wzrostów
W segmencie produkcji roślinnej najbardziej spektakularny skok dotyczył ziemniaków. Ich cena w punktach skupu wzrosła aż o 17,6% m/m, osiągając poziom 105,12 zł/dt.
Analizując ceny płodów rolnych w marcu, warto zauważyć umiarkowaną poprawę w zbożach konsumpcyjnych – pszenica podrożała o 1,5% (do 75,73 zł/dt), a żyto o 1,9%. Niestety, trend ten nie objął wszystkich gatunków. Producenci odnotowali spadki m/m w przypadku:
Pszenżyta: spadek o 3,2%,
Owsa: spadek o 3,5%.
Produkcja zwierzęca: wieprzowina nadrabia straty, bydło i mleko pod kreską
Jeśli chodzi o zwierzęce ceny płodów rolnych w marcu, rynek był wyjątkowo dwubiegunowy. Z jednej strony cena skupu trzody chlewnej wzrosła o imponujące 14,3% (do 5,82 zł/kg), dając nadzieję producentom wieprzowiny.
Z drugiej strony, to właśnie w tym sektorze odnotowano najbardziej dotkliwe spadki w relacji do lutego:
Żywiec wołowy: Zanotował wyraźny spadek ceny o 7,9% (do 14,89 zł/kg). Mimo to pozostaje on jedynym produktem, którego cena jest wyższa niż przed rokiem (+6,7%).
Mleko krowie: Cena ponownie spadła, tym razem o 1,7% (do 183,23 zł/hl). To pogłębia trwający kryzys w mleczarstwie, gdzie stawki są o niemal 20% niższe niż w marcu ubiegłego roku.
Tabela: Średnie ceny płodów rolnych w marcu 2026 (Skup)
Kategoria płodów rolnych
Cena netto
Dynamika m/m
Dynamika r/r
Ziemniaki
105,12 zł/dt
+17,6% ⬆️
-24,1%
Trzoda chlewna
5,82 zł/kg
+14,3% ⬆️
-5,3%
Pszenica
75,73 zł/dt
+1,5% ⬆️
-16,1%
Mleko krowie
183,23 zł/hl
-1,7% ⬇️
-19,6%
Bydło rzeźne
14,89 zł/kg
-7,9% ⬇️
+6,7% ⬆️
Podsumowanie: Mimo że ogólny wskaźnik poszedł w górę, ceny płodów rolnych w marcu pokazały, że rolnictwo porusza się w dwóch różnych prędkościach. Podczas gdy hodowcy świń i producenci ziemniaków mogli liczyć na lepsze wpływy, branża mleczarska i producenci bydła musieli pogodzić się z kolejną redukcją stawek, co przy wysokich kosztach energii i pasz paszowych nadal stanowi ogromne wyzwanie dla rentowności gospodarstw.
Źródło danych: Opracowanie własne na podstawie informacji sygnalnych GUS z dnia 23.04.2026 r.
Soja nie jest trudnym gatunkiem w uprawie, jednak wymaga skrupulatności w trakcie zakładania plantacji, jak i późniejszej wegetacji. Przypominamy podstawowe zalecenia agrotechniczne, które pomogą osiągnąć urodzajny plon.
Uprawa soi – dobór stanowiska
Soja pozostaje jednym z bardziej wymagających gatunków wśród bobowatych. Pod jej uprawę wybieramy kompleksy pszenne w dobrej kulturze rolnej i uregulowanym odczynie. Gleby nie mogą być także zbyt zwięzłe i zimne. Najlepszymi przedplonami dla soi są gatunki zbożowe, w tym również kukurydza, jak i okopowe. Należy uwzględnić także ryzyko pozostałości herbicydów z poprzednich lat np. aminopyralid czy mezotrion.
Soja największą popularność zyskuje w południowej i południowo-wschodniej części Polski. / fot. J. Józefczyk
Soja – przygotowanie roli
Głęboki palowy system korzeniowy soi ceni sobie głęboką uprawę i rozluźnioną glebę. Przygotowanie roli pod zasiewy soi powinno zostać wykonane skrupulatnie. Maszynami szczególnie przydatnymi są wobec tego agregaty uprawowe wyposażone w wały krusząco-zagęszczające, które zapewnią prawidłowe stosunki wodno-powietrzne w łożu siewnym. Nie należy, jednak zbytnio przesuszać gleby, gdyż nasiona soi potrzebują do wschodów stosunkowo dużej ilości wody. Dodatkowo w przypadku rozpylenia wierzchniej warstwy utrudnione pozostaje działanie doglebowych herbicydów będących podstawą w odchwaszczaniu.
Soja cechuje się także nisko osadzonymi pierwszymi strąkami, co stwarza problemy przy zbiorze. Technika rolnicza wychodzi naprzeciw tym oczekiwaniom przystosowując zespół żniwny w elastyczną listwę nożową. Takich rozwiązań, jednak brakuje, dlatego ważnym pozostaje możliwe odkamienianie pola.
Popularnym na przestrzeni lat stają się uproszczone systemy uprawy roli, które pozwalają na ograniczenie strat wody na stanowiskach gleb lżejszych i bardziej przepuszczalnych. Przy rozwiązaniach technologii strip-till należy mieć, jednak na uwadze, że pole musi być wyrównane, a gleba wolniej się ogrzewa, co za tym idzie termin siewu może być nieco późniejszy.
Soja jest rośliną dwuliścienną kiełkującą epigeicznie. Zdjęcie 12 dni po siewie. /fot. A. Siuda
Soja – wczesność odmian ma znaczenie
Soja jest gatunkiem uprawianym stosunkowo od niedawna w naszym kraju. Małymi krokami zadomawia się na naszych polach, a to przede wszystkim za sprawą hodowli. W polskiej strefie klimatycznej zaleca się przede wszystkim wybór odmian wczesnych i średnio wczesnych. Odmiany te są oznaczone jako „0000” (okres wegetacji 120-130 dni) i „000” (okres wegetacji 130-150 dni). Odmiany najwcześniejsze są gotowe do zbioru zazwyczaj po okresie około 4 miesięcy od siewu, jest to zazwyczaj początek września. Za wczesnością idzie, jednak niższy potencjał plonotwórczy w porównaniu do odmian trzyzerowych, które można zbierać kilkanaście dni później tj. od połowy września do początku października.
Soja – uprawa na podstawie badań COBORU
W doborze odmian zwraca się także uwagę na wysokość osadzenia najniższych strąków, która jest ważną cechą z punktu widzenia prawidłowego zbioru. Plantatorzy zwracają, również szczególną uwagę na stabilność, powtarzalność i wysokość plonowania. Te cechy dają gwarancję opłacalności. Pomocnym narzędziem w doborze odmian są badania COBORU i listy zalecanych odmian.
Cechą szczególną odmian soi jest ich wczesność. Należy odpowiednio ją dobrać w zależności od regionu uprawy. /fot. M. Piśny
Kiedy siać soję? Termin siewu
Jednym z najważniejszych czynników decydujących o plonowaniu soi jest termin siewu. Rolnicy chcący rozpocząć uprawę tego gatunku często zastanawiają się kiedy siać soję? Soja jest rośliną ciepłolubną, dlatego optymalny termin na siew soi w Polsce przypada na okres ostatniej dekady kwietnia i pierwszej dekady maja, gdy górna warstwa gleby osiągnie temperaturę 10°C, a więc kilka-kilkanaście dni po optymalnym terminie siewu kukurydzy. Fenologicznym wskaźnikiem jest okres kwitnienia klonu i koniec kwitnienia wiśni. Soja jest też rośliną dnia krótkiego, co oznacza, że terminu siewu soi nie powinno się zbytnio opóźniać, ponieważ w warunkach wydłużającego się dnia indukcja kwitnienia jest słabsza, a w związku z tym zmniejsza się potencjał plonowania plantacji.
W jakiej obsadzie siać soję?
Optymalna obsada roślin na plantacji soi powinna wynosić około 50-60 roślin/m². Aby taką obsadę otrzymać, należy wysiać 600 000 – 675 000 nasion/ha. Soja jest dość elastyczną rośliną pod względem rozstawy siewu. Można ją siać siewnikami zbożowymi w rzędach co 12,5-25 cm, można rozstaw rzędów zwiększyć nawet do 60 cm i siać punktowo, odpowiednio zmniejszając odległości między nasionami w rzędzie. Należy jednak pamiętać, że zwiększanie szerokości międzyrzędzi zwiększa presję chwastów.
Nasiona soi należy siać na głębokość 3-4 cm przy dobrej wilgotności gleby. Zbyt głęboki siew utrudnia wschody, gdyż soja kiełkuje epigeicznie – wynosząc liścienie ponad glebę. Siew zbyt głęboki lub siew na polach ze zwięzłymi glebami mającymi tendencję do zaskorupiania się może prowadzić do słabszych, wolniejszych, niewyrównanych wschodów.
Do siewu soi należy podjeść fachowo i skrupulatnie planując odpowiednią obsadę, rozstaw i głębokość siewu. /fot. J.Zachraj
Czym szczepić soję?
Ważnym aspektem jest dodatkowe zaprawianie materiału siewnego szczepami bakterii z gatunku Bradyrhizobium japonicum, które gwarantują powstawanie brodawek na korzeniach. Coraz więcej materiału siewnego soi jest już w ten sposób przygotowane do siewu. Nabywając nasiona warto się, jednak upewnić i w przypadku braku inokulacji wykonać ją osobiście. Zabieg należy przeprowadzić w ciemnym pomieszczeniu, ponieważ bakterie nitryfikacyjne są wrażliwe na promienie UV. Szczepienie nasion inokulantem pozwala uzyskać zdecydowanie wyższy potencjał plonotwórczy. Dzięki bakteriom brodawkowym roślina ma dostępny azot w momencie rosnącego zapotrzebowania.
Inokulacja nasion soi poprawia efektywność wiązania azotu atmosferycznego. /fot. A. Siuda
Dlaczego warto uprawiać soję?
Soja jest rośliną wartą uwagi i zainteresowania. To przede wszystkim gatunek należący do rodziny bobowatych, który w pozytywny sposób oddziaływuję na gleby i uprawy następcze. Silny system korzeniowy wyciąga z głębszych partii gleby do warstwy uprawnej niedostępny dla innych roślin fosfor. Uprawa soi to także dodatkowe źródło krajowego białka. W obliczu niekorzystnych sytuacji na rynku płodów rolnych pozostaje, jednak dalej opłacalnym i niskonakładowym gatunkiem.
Polska branża mleczarska coraz odważniej szuka szans poza nasyconym rynkiem unijnym. Grupa Polmlek, po przejęciu spółki Safilait w 2022 roku, udowadnia, że kluczem do sukcesu w Afryce Północnej jest nie tylko eksport, ale przede wszystkim obecność na miejscu. Własna farma, nowoczesne przetwórstwo i silna marka Jibal to fundamenty strategii, która zabezpiecza zbyt dla polskiego surowca i produktów przetworzonych.
Jibal: Polska ofensywa na marokańskim rynku
Kiedy w 2022 roku Polmlek przejmował spółkę Safilait, wielu zastanawiało się, czy polski gigant poradzi sobie na tak specyficznym rynku. Dziś marka Jibal to trzecia siła w marokańskim sektorze mleczarskim. To potężna machina zatrudniająca 1,5 tysiąca osób, która z sukcesem łączy lokalne surowce z polskim know-how.
Spółka nie stoi w miejscu – Jibal dynamicznie reaguje na to, jak zmienia się styl życia Marokańczyków. W ich portfolio znajdziemy:
Mleko UHT i świeże – fundament diety,
Jogurtową rewolucję – produkty funkcjonalne i „wygodne”, które idealnie wpisują się w potrzeby tamtejszej klasy średniej.
Farma Tarmast: Polski model hodowli na afrykańskiej ziemi
Kluczowym elementem tej układanki jest farma Tarmast. Polmlek nie chce polegać wyłącznie na skupie, dlatego rozwija własne stado, które liczy obecnie 700 krów (w tym 450 krów dojnych). To właśnie tutaj wdrażane są standardy zarządzania stadem znane z najlepszych polskich obór.
Własna farma to dla firmy bezpiecznik jakościowy. Model działania Jibal jest jednak szerszy: firma buduje lojalność lokalnych dostawców i spółdzielni, oferując im stabilny zbyt i dostęp do nowoczesnych technologii. To strategia „całego łańcucha”, która pozwala kontrolować marżę na każdym etapie – od koryta aż po sklepową kasę.
Brama do Afryki: Maroko jako hub eksportowy dla polskich produktów
Dla polskiego rolnika inwestycja w Maroku to świetna wiadomość. Dlaczego? Bo Jibal to „koń trojański”, który wprowadza polskie produkty na tamtejsze stoły. Przez marokańską sieć dystrybucji Polmlek sprzedaje:
Polskie sery żółte i mleko w proszku,
Nowoczesne desery i musy, które cieszą się coraz większą popularnością.
Co więcej, Maroko to dopiero początek. Dzięki stabilnej pozycji w tym kraju, Polmlek śmiało spogląda dalej na południe i wschód. Produkty z logo Jibal i wsparciem polskiej centrali trafiają do Mauretanii, Senegalu, a nawet do bogatych krajów Zatoki Perskiej, takich jak Katar czy Dubaj.
Matematyka nie kłamie: Polska musi eksportować, by przetrwać
Dlaczego takie inwestycje są konieczne? Odpowiedź dają liczby. W 2025 roku polskie krowy wyprodukowały niemal 16 miliardów litrów mleka. To ogromna nadwyżka, której polski konsument nie jest w stanie wypić. Wartość eksportu sięgająca 3,9 mld euro pokazuje, że to właśnie rynki zagraniczne utrzymują rentowność produkcji w polskich gospodarstwach.
„Żeby dalej dobrze zarabiać na mleku, musimy być tam, gdzie jest popyt” – to rynkowa zasada, którą Polmlek wciela w życie. Maroko staje się naturalnym hubem, który pozwala polskiemu nabiałowi ominąć unijne ograniczenia i konkurencję, otwierając drzwi do milionów nowych klientów w Afryce.
Sukces Polmleku w Afryce pokazuje, że polska branża mleczarska ma potencjał światowy. Czy uważacie, że inne polskie spółdzielnie i firmy powinny iść tą drogą i kupować udziały w zagranicznych mleczarniach?
Szybkie pozbycie się „rolniczych śmieci” może stać się najdroższą decyzją w historii Twojego gospodarstwa. Wiceminister Klimatu i Środowiska, Mikołaj Dorożała, opublikował w mediach społecznościowych bezkompromisowy wpis, który elektryzuje branżę. Stawka jest potężna: od wysokich mandatów po całkowite wstrzymanie przelewów z ARiMR.
Finansowy wyrok na własne życzenie. Ile możesz stracić?
Wiceminister Dorożała stawia sprawę jasno: „Twoje pole to Twoja fabryka, a Twoja ziemia to Twój kapitał. Nie niszcz go jednym nierozważnym ogniskiem”. Jeśli myślisz, że spalenie kilku bel agrowłókniny ujdzie Ci na sucho, spójrz na twarde liczby, które mogą zrujnować płynność finansową gospodarstwa:
1. Cięcia dopłat ARiMR: Od 3% do 100%
Spalanie plastików na polu to drastyczne złamanie norm warunkowości. Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa nie ma tu dużego pola do negocjacji:
Standardowe naruszenie skutkuje obcięciem płatności o 3%.
W przypadku uznania działania za celowe lub powtarzalne, sankcja rośnie do 15%.
W skrajnych przypadkach rolnik może stracić nawet 100% dopłat bezpośrednich za dany rok! Przy kilkudziesięciu hektarach to kwoty idące w dziesiątki tysięcy złotych.
2. Kary z WIOŚ: Nawet 1 000 000 zł?
Choć najwyższe wymiary kar dotyczą firm, to administracyjne kary pieniężne za nielegalne przetwarzanie odpadów (czyli ich spalanie poza instalacjami) są dla osób fizycznych i rolników wyjątkowo dotkliwe. Mandat karny od policji to zaledwie początek problemów – postępowanie z Inspektoratu Ochrony Środowiska może zakończyć się karą sięgającą wielu tysięcy złotych.
Wiceminister wylicza powody, dla których państwo tak surowo karze za ogniska z agrowłókniny:
Zniszczenie kapitału glebowego: Spalanie polipropylenu uwalnia dioksyny i furany. To najgroźniejsze trucizny świata, które osiadają na polu. Ziemia staje się „biologicznym trupem”, a wyprodukowane na niej warzywa mogą nie przejść badań jakościowych.
Bomba onkologiczna: Koszty leczenia raka płuc czy zaburzeń hormonalnych, wywołanych wdychaniem oparów z plastiku, są niewspółmierne do jakichkolwiek oszczędności na utylizacji. „Ten dym wraca na Twój talerz” – ostrzega Dorożała.
Zamiast kary – legalne rozwiązanie. Jak nie stracić?
Ministerstwo przypomina, że istnieją bezpieczne i darmowe (lub tanie) sposoby na pozbycie się problemu:
BDO to podstawa: Uporządkuj dokumentację odpadową, aby móc legalnie przekazać surowiec.
Gminne zbiórki i PSZOK: Wiele gmin, korzystając z dotacji NFOŚiGW, organizuje darmowe odbiory folii i włóknin rolniczych.
Recykling: Czysty polipropylen to surowiec, za który wyspecjalizowane firmy mogą wystawić Ci odpowiednie zaświadczenie, chroniące Cię przed kontrolą.
Prowadzenie gospodarstwa to ogromna odpowiedzialność, która wiąże się nie tylko z ciężką pracą, ale i wymogami prawnymi. Jednym z najważniejszych jest ubezpieczenie OC rolnika. Z tego artykułu dowiesz się, kto musi je wykupić, ile kosztuje ochrona oraz jak uniknąć kar z UFG.
O co chodzi z OC rolnika?
Mówiąc najprościej, OC rolnika to polisa odpowiedzialności cywilnej, która chroni Twoje finanse. Jeśli Ty, Twoi domownicy lub pracownicy wyrządzicie komuś szkodę (np. zniszczycie czyjeś mienie lub nieumyślnie doprowadzicie do uszczerbku na zdrowiu osoby trzeciej) w związku z pracą w gospodarstwie, odszkodowanie wypłaci ubezpieczyciel, a nie Ty z własnej kieszeni.
Czy OC rolnika jest obowiązkowe?
Wielu gospodarzy zastanawia się: OC rolnika czy jest obowiązkowe? Odpowiedź jest jednoznaczna: tak. Obowiązek ten reguluje Ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych z 2003 roku. Brak aktualnej polisy to ryzyko wysokich kar finansowych nakładanych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.
Nie każda osoba posiadająca kawałek ziemi podlega temu obowiązkowi. Kto musi mieć OC rolnika? Przepisy wskazują na osoby, które:
posiadają użytki rolne o łącznej powierzchni przekraczającej 1 ha,
prowadzą działalność rolniczą,
są płatnikami podatku rolnego (przynajmniej w części).
OC rolnika – kiedy obowiązkowe?
Obowiązek ubezpieczeniowy powstaje w dniu objęcia gospodarstwa w posiadanie. Jeśli więc kupiłeś ziemię, otrzymałeś ją w spadku lub darowiźnie, musisz wykupić polisę tego samego dnia.
Ile kosztuje OC dla rolnika w 2026 roku?
Pytanie: OC rolnika ile kosztuje – nie ma jednej odpowiedzi, ponieważ stawki są ustalane indywidualnie przez towarzystwa ubezpieczeniowe.
Cena zależy od:
Metrażu posiadanych użytków rolnych.
Rodzaju prowadzonej działalności (roślinna, zwierzęca).
Zniżek za bezszkodowy przebieg ubezpieczenia.
Wyboru konkretnego ubezpieczyciela (np. OC rolnika PZU vs mniejsze firmy).
Aby znaleźć najtańszą opcję, warto wykorzystać OC rolnika Kalkulator np. rankomat, który w kilka minut porówna oferty wielu firm.
Gdzie kupić i jak sprawdzić polisę?
W dobie cyfryzacji najwygodniejszym rozwiązaniem jest OC rolnika online. Możesz zawrzeć umowę przez internet, co pozwala na spokojną analizę warunków i cen.
OC rolnika jak sprawdzić? Informacje o ważności ubezpieczenia znajdziesz na swojej polisie lub w bazie UFG.
Kto sprawdza OC rolnika? Kontrolę mogą przeprowadzić urzędnicy (wójt, burmistrz, prezydent miasta), starosta oraz bezpośrednio Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny.
OC rolnika – przykłady ochrony w praktyce
W jakich sytuacjach przyda Ci się polisa? Oto najczęstsze OC rolnika przykłady:
Zwierzęta hodowlane uciekły z zagrody i uszkodziły samochód sąsiada.
Podczas oprysków wiatr przeniósł substancje na sąsiednią plantację, niszcząc plony.
Osoba postronna poślizgnęła się na błocie naniesionym przez Twój ciągnik na drogę publiczną i doznała urazu.
Użytkujesz pojazd wolnobieżny (np. kombajn) w ramach prac polowych i doszło do kolizji.
Ważne kwestie formalne
Czy polisa wznawia się automatycznie?
Tak, jeśli opłaciłeś pełną składkę za obecny rok, ubezpieczenie przedłuży się na kolejne 12 miesięcy samoczynnie. Ma to zapobiegać przerwom w ochronie. Jeśli jednak chcesz zmienić firmę, musisz złożyć wypowiedzenie najpóźniej dzień przed końcem umowy.
Sprzedaż gospodarstwa
Czy OC rolnika przechodzi na nowego właściciela? Tak, nabywca przejmuje polisę wraz z gospodarstwem. Jako sprzedający musisz jednak powiadomić o tym fakcie ubezpieczyciela w ciągu 14 dni.
FAQ – Szybkie odpowiedzi:
Kiedy muszę płacić OC rolnika? Składkę opłacasz raz w roku (lub w ratach), zgodnie z terminem na polisie.
Ile kosztuje OC dla rolnika? Ceny zaczynają się od kilkudziesięciu złotych za małe gospodarstwa, ale zawsze warto sprawdzić aktualne stawki przez kalkulator online.
Co jeśli zapomnę o polisie? Narażasz się na kary z UFG, które mogą wynosić nawet kilka tysięcy złotych.
Mączniak prawdziwy w uprawach pszenżyta. Fot. A. Wieremczuk
Środki ochrony roślin i ich nieodpowiednie stosowanie może wpłynąć na pojawianie się agrofagów odpornych na dostępne na rynku substancje czynne. Jakie są skutki pojawiania się odporności? W jaki sposób możemy temu zapobiec?
Jak do tej pory chemiczna ochrona roślin jest najpowszechniejszą i najefektywniejszą metodą walki z agrofagami. Jednak powinniśmy pamiętać, żeby korzystać z niej w sposób bezpieczny, przemyślany i uzasadniony ekonomicznie. Zbyt częste lub nieprawidłowe stosowanie środków ochrony może nie tylko zagrażać bezpieczeństwu ludzi i środowiska, ale również powodować nabywanie odporności na substancje czynne zawarte w środkach ochrony roślin przez szkodniki, patogeny czy chwasty.
Jakie są skutki odporności na środki ochrony roślin?
W uprawach rolniczych osobniki odporne wśród agrofagów pojawiają się coraz częściej, co powoduje, że zabiegi ochrony roślin sąmniej skuteczne. Dodatkowo utrata skuteczności środka ochrony wiąże się często z usunięciem jednego lub kilku preparatów opartych o daną substancję czynną z rejestru środków dopuszczonych do stosowania na terenie kraju. Wytworzenie odporności na wiele substancji czynnych może spowodować, że ilość środków ochrony będzie ograniczona, co wiąże się również z wyższymi cenami środków, a co za tym idzie opłacalnością produkcji. W tym miejscu należy zwrócić uwagę na fakt, że opracowywanie nowych preparatów i otrzymywanie kolejnych substancji czynnych jest procesem długotrwałym i kosztownym oraz wymagającym wielu lat badań.
Warto zdać sobie sprawę, że w populacji agrofagów (choroby, szkodniki, chwasty) występują organizmy różniące się pomiędzy sobą pod względem genetycznym. Wśród nich znajdą się osobniki bardziej odporne na substancję czynną danego środka, a także i te mniej odporne. Organizmy odporne (niewrażliwe) na działanie danego preparatu rozmnażają się, przez co z czasem w populacji jest ich więcej. Szczególnie kiedy stosujemy tę samą substancję czynną wiele razy po sobie lub też stosujemy zbyt małe dawki środka. Im więcej pojawia się osobników odpornych w danej populacji, tym skuteczność środka ochrony roślin jest coraz mniejsza. Kiedy organizmy odporne stanowią coraz większą część populacji, mówimy o wytworzeniu się odporności.
W populacjach maku występują biotypy odporne. Fot. A. Wieremczuk
Dlaczego agrofagi uodparniają się na substancje czynne?
Na powstawanie odporności oraz tempo tego procesu wpływakilka czynników. Niektóre z nich związane są z cechami samego agrofaga, inne zaś będą wynikały ze sposobu stosowania środka. Wysoka liczba początkowa osobników niewrażliwych na substancję czynną w danej populacji to czynnik związany ze specyfiką populacji agrofagów. Taka sytuacja powoduje, że obniżenie dawki środka ochrony roślin może okazać się nieskuteczne, co nie tylko nie ograniczy występowania agrofaga, ale zwiększy ryzyko powstania odporności. Takie zagrożenie występuje także w populacjach agrofagów o dużym potencjale rozrodczym oraz podczas wystąpienia korzystnych warunków umożliwiających szybki rozwój populacji.
Na szybkość powstawania odporności wpływ ma również długość cyklu życiowego agrofaga. Im krótszy cykl życiowy oraz im więcej pokoleń w danym roku jest w stanie rozwinąć, tym większe prawdopodobieństwo powstania odporności. Szanse na rozwinięcie odporności stwarza również duża naturalna zmienność genetyczna oraz potencjał dla mutacji spontanicznych, oraz wysoka adaptowalność szczepów odpornych. Innym czynnikiem może być fakt występowania odporności krzyżowej na grupę środków ochrony roślin, do której zalicza się dany preparat.
Powstawanie odporności może zależeć także od użytkowania środków ochrony roślin. Jedną z przyczyn jest stosowanie środków ochrony roślin z jednej z grup odporności, czyli brak rotacji środków z grup o różnym mechanizmie działania. Brak rotacji może być spowodowany także deficytem preparatów zawierających substancje czynne z różnych grup. Powstawaniu odporności sprzyja konieczność wykonywania dużej liczby zabiegów lub długa ekspozycja na działanie środka. Również uprawa odmian podatnych na agrofagi, tu w szczególności na choroby, prowadzi często do zwiększenia szczepów odpornych.
Jak widać, przyczyn powstawania odporności jest wiele. Natomiast w przypadku, gdy wykonujemy zabiegi i stwierdzimy, że nie są one efektywne i pojawiła się odporność na naszym polu, to należy to zgłosić do Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa lub też instytucji zajmujących się odpornością. Takimi ośrodkami są np. Instytut Ochrony Roślin w Poznaniu oraz uniwersytety.
Rodzaje odporności – prosta, krzyżowa i wielokrotna
Z punktu widzenia praktycznego odporność na środki ochrony roślin możemy podzielić na 3 kategorie tj. odporność: prostą, krzyżową i wielokrotną.
Odporność pojedyncza (prosta)
Jest to odporność tylko na jedną substancję czynną z wybranej grupy chemicznej o tym samym mechanizmie działania. Taka odporność w praktyce występuje bardzo krótkotrwale i rzadko. Najczęściej pojawia się, gdy przez wiele lat na jednym polu lub jego okolicy stosowany jest tylko jeden preparat, lub nieprawidłowo ustaliliśmy płodozmian. W takiej sytuacji należy zmienić preparat, przy czym najlepiej wybrać substancję czynną należącą do innej grupy chemicznej, a jeszcze lepiej o innym mechanizmie działania (wg HRAC, IRAC lub FRAC).
Odporność krzyżowa
Kolejnym rodzajem odporności jest odporność krzyżowa, czyli odporność na różne substancje aktywne w obrębie tej samej grupy HRAC, IRAC lub FRAC. Tego rodzaju odporność najczęściej występuje na terenie naszego kraju. Niestety w takim przypadku, nie możemy, wymienić preparatu, który nie działa na naszym polu, na inny o tym samym mechanizmie działania. Rozwiązaniem jest zastosowanie preparatu, na który nie ma jeszcze odporności np. jeżeli mamy odporność na herbicyd z grupy A to w kolejnym zabiegu powinniśmy wybrać herbicyd z grupy B i odwrotnie, gdy występuje odporność na herbicydy z grupy B, to należy zaaplikować substancję czynną z grupy A.
Odporność wielokrotna
Najtrudniejszym typem odporności jest odporność wielokrotna, ponieważ dotyczy ona 2 lub więcej mechanizmów działania. W takim przypadku produkty z różnych grup chemicznych, które charakteryzują się odmiennymi mechanizmami działania, przestają być skuteczne. Rozwiązaniem takiej sytuacji będzie zastosowanie środka ochrony o mechanizmie działania, na który nie ma jeszcze odporności. W skrajnych przypadkach należy zmienić stosowany płodozmian, poprzez wyłączenie uprawy ze zmianowania.
Istnieje wiele sposobów, które mogą zostać wykonane, by przeciwdziałać odporności. Używając jednocześnie wiele metod, zwiększamy szanse na ograniczenie powstawania odporności.
Przede wszystkim należy przestrzegać zasad dobrej praktyki ochrony roślin oraz zaleceń opracowanych dla poszczególnych roślin. Do uprawy powinno wybierać się odmiany odporne. Ważny jest odpowiednio dobrany płodozmian, a także wykorzystywanie niechemicznych metod zwalczania agrofagów. W przypadku szkodników zwracajmy uwagę na ochronę fauny pożytecznej i wrogów naturalnych szkodników, którzy ograniczają liczebność wszystkich gatunków szkodników, bez względu na stopień czy mechanizmy ich odporności na insektycydy.
Należy również dobrze planować zabieg ochrony. Termin zabiegu oraz środek powinien być dostosowany do faz rozwoju rośliny lub rozwoju agrofaga krytycznych dla optymalnego zwalczania agrofaga. Zabieg ochrony roślin powinien zostać wykonany po przekroczeniu progu ekonomicznej szkodliwości, jak również przy sprzyjających warunkach do jego wykonania jak np. odpowiednia temperatura czy możliwość wystąpienia opadów. W planowaniu terminu zabiegu pomocne mogą być tu systemy ostrzegania pojawu agrofagów, jakie prowadzi np. Instytut Ochrony Roślin w Poznaniu. Warto również dokładnie zapoznać się z zaleceniami, co do częstotliwości jego stosowania czy też łączenia z innymi środkami ochrony roślin.
Jak prawidłowo stosować środki ochrony roślin?
Należy także stosować substancje czynne naprzemiennie z substancjami czynnymi z innych grup. Dana substancja czynna nie powinna być stosowana na tej samej uprawie więcej niż raz w sezonie. Dodatkowo wybierając substancję czynną z danej grupy chemicznej, należy wybierać tą o największej skuteczności w stosunku do zwalczanego szkodnika. Ponadto wybierając lub komponując mieszaniny, należy zwrócić uwagę czy nie znajduje się w niej substancja czynna, na którą została wykształcona odporność.
W mieszaninach środków powinny znajdować się substancje czynne należące do różnych grup chemicznych w dawkach zapewniających efektywność zabiegu. Ważne jest, by stosować środki ochrony roślin w zalecanych dawkach. Zbyt niskie dawki mogą okazać się nieskuteczne w zwalczaniu agrofagów i przyczynić się do wyselekcjonowania populacji o średnim stopniu odporności. Natomiast zbyt duże mogą doprowadzić do wykształcenia odporności o stopniu bardzo silnym. Zabiegi ochrony należy przeprowadzać odpowiednią, sprawną aparaturą, biorąc pod uwagę takie parametry, jak: optymalne pH cieczy użytkowej, prawidłowe ciśnienie cieczy i optymalną temperaturę w czasie przeprowadzania zabiegu.
Jeżeli nasz zabieg był nieskuteczny i istnieje konieczność wykonania korekty, należy określić przyczyny nieskuteczności i kiedy istnieje taka potrzeba, zastosować środek zawierający substancję aktywną z innej grupy chemicznej. W przypadku, gdy w naszej okolicy stwierdzono odporność lokalnej populacji agrofaga na substancje czynne z danej grupy chemicznej, nie powinno się stosować środków o podobnym mechanizmie działania.
Wielu gospodarzy melduje, że na plantacjach zbóż widać już pierwsze dorosłe chrząszcze. Skrzypionki rozpoczęły żerowanie, ale eksperci i doświadczeni agronomowie ostrzegają: to jeszcze nie jest odpowiedni moment! Jeśli teraz wyjedziesz w pole z opryskiwaczem, tylko niepotrzebnie wydasz pieniądze na insektycydy. Skuteczna walka o plon rozegra się za dni. Sprawdź, jak nie przegapić kluczowego momentu i skutecznie uratować liść flagowy.
Pogoda w tym roku sprawiła, że szkodniki obudziły się wyjątkowo wcześnie. Na liściach pszenicy, jęczmienia czy żyta b można spotkać teraz charakterystyczne, ciemne chrząszcze. To skrzypionka zbożowa oraz jej mniejsza kuzynka – skrzypionka błękitek. Choć widać już pierwsze wygryzione dziurki w liściach, to nie same chrząszcze są największym problemem. One teraz głównie myślą o przedłużeniu gatunku.
Skrzypionki na zbożach. Największy „żarłok” dopiero się wykluwa. Nie daj się zwieść!
Największe spustoszenie sieją nie dorosłe osobniki, a ich larwy. Wyglądają jak małe, oślizgłe, brunatne ślimaki, które potrafią w kilka dni „zeskrobać” z liścia cały miękisz. To tzw. bielenie liści. Jeśli dopuścisz do zniszczenia liścia – w szczególności flagowego i podflagowego – możesz zapomnieć o rekordowych zbiorach. Straty w plonie ziarna mogą sięgnąć nawet 30-40 proc., bo roślina zamiast „pompować” energię w kłos, będzie walczyć o przetrwanie.
Obecnie chrząszcze składają jaja – znajdziesz je na górnej stronie liści, ułożone wzdłuż nerwów. Wykonany teraz oprysk na skrzypionkę zlikwiduje tylko te osobniki, które akurat siedzą na roślinie, ale nie zadziała na jaja. Za tydzień lub dwa wylegną się z nich młode larwy i „zacznie się od nowa, a Twoje pieniądze „wyparują” z pola.
Kiedy faktycznie wykonać zabieg? Licz larwy, nie chrząszcze
Skuteczne zwalczanie skrzypionki wymaga cierpliwości i regularnego zaglądania w łan. Z zabiegiem czekamy do momentu, aż nastąpi masowy wylęg larw – zazwyczaj mają wtedy od 2 do 4 milimetrów długości. To wtedy są najbardziej wrażliwe na insektycydy.
Zanim kupisz insektycyd, zrób prosty test. Przejdź się w głąb pola i sprawdź progi szkodliwości:
W pszenicy ozimej, pszenżycie czy życie: szukamy średnio 1 do 1,5 larwy na jednym źdźble.
W zbożach jarych (szczególnie w jęczmieniu i owsie): tutaj trzeba reagować szybciej – wystarczy już 0,5 do 1 larwy na źdźbło.
Pamiętaj, żeby nie patrzeć tylko na czubki roślin. Larwy często zaczynają od dolnych liści, a dopiero potem przenoszą się wyżej, by „uderzyć” w najważniejszy liść flagowy.
Jakich insektycydów użyć? Sprawdzone sposoby i temperatura
Wybór insektycydu zależy od tego, jaka pogoda panuje za oknem.
Gdy jest chłodniej (do 20 stopni): Najczęściej wybierane są tanie i szybkie pyretroidy (np. te oparte na deltametrynie czy cypermetrynie). Działają błyskawicznie – larwy spadają z roślin niemal od razu.
Gdy idą upały: Pyretroidy w pełnym słońcu i wysokiej temperaturze działają znacznie słabiej. Wtedy lepiej sięgnąć po środki o działaniu wgłębnym lub układowym (np. zawierające acetamipryd), które „krążą” w soku rośliny i chronią ją dłużej, nawet gdy słońce mocno przygrzeje.
Bardzo często moment wylęgu larw skrzypionki pokrywa się z zabiegiem T2, czyli ochroną liścia flagowego. Jeśli Twoja lustracja pola potwierdzaja, że szkodników jest dużo, warto dodać insektycyd do mieszaniny z fungicydem. Załatwisz dwie sprawy za jednym przejazdem, co przy dzisiejszych cenach paliwa jest po prostu mądrym gospodarowaniem.
Polscy plantatorzy ziemniaków znaleźli się w dramatycznym położeniu. Nad rodzimym rynkiem zawisło widmo potężnego załamania. Szacuje się, że w magazynach wciąż zalega od 700 tysięcy do miliona ton niesprzedanego towaru. Brak zbytu dla tak ogromnej ilości surowca to dla wielu rolników prosta droga do utraty płynności finansowej i bankructwa.
Import z Zachodu zalewa polskie magazyny
Polska Federacja Ziemniaka wskazuje, że obecny paraliż to efekt splotu nieszczęśliwych zdarzeń w całej Unii Europejskiej. Problemy zaczęły się od upadłości dużego podmiotu przetwórczego na Zachodzie, co uwolniło na rynek nadwyżkę blisko 2 mln ton ziemniaków. Ten tani surowiec, głównie z Niemiec, Belgii oraz Holandii, trafia teraz do Polski, drastycznie obniżając ceny skupu.
Sytuację pogarsza postawa sieci handlowych. Wykorzystują one rynkową nadpodaż jako kartę przetargową do wymuszania na dostawcach niższych stawek, co często spycha rentowność produkcji poniżej kosztów jej wytworzenia.
Spór o przyczyny: Nadprodukcja czy brak ochrony rynku?
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi patrzy na problem inaczej. Resort argumentuje, że trudności wynikają przede wszystkim z wysokich zbiorów krajowych, które osiągnęły poziom 7 mln ton (wzrost o ponad 18% w skali roku). Według oficjalnych danych, poziom importu pozostaje stabilny, a problemem są nadmierne zapasy wewnętrzne.
Branża nie zgadza się z taką diagnozą. Eksperci przypominają, że w minionych latach polski rynek potrafił wchłonąć nawet 11 mln ton ziemniaków bez większych wstrząsów. Obecny kryzys to zdaniem plantatorów efekt braku mechanizmów chroniących lokalnych producentów przed dumpingowymi cenami z zagranicy oraz trudności w eksporcie, m.in. ze względu na restrykcje fitosanitarne (bakterioza).
Jaka przyszłość czeka plantatorów?
Choć Ministerstwo deklaruje chęć dialogu i wypracowania rozwiązań pomocowych, rolnicy potrzebują konkretów „na już”. Bez interwencji stabilizującej rynek, polski ziemniak może przegrać walkę o miejsce na sklepowych półkach z tańszym, importowanym odpowiednikiem.
W 2024 roku John Deere zaprezentował model 9RX 830, który po dziś dzień jest najmocniejszym seryjnie produkowanym ciągnikiem świata. Nie spoczęto jednak na laurach i w 2026 roku do Europy trafił pierwszy John Deere 8R 540, czyli najmocniejszy ciągnik świata o klasycznej budowie.
Zbiorniki paliwa o pojemności 936 l w modelach 8R i do 1123 l w modelach 8RX umożliwiają pracę do 14 godzin przy 85% obciążenia, eliminując konieczność tankowania podczas 12-godzinnych zmian.
Dlaczego powstał John Deere 8R 540?
John Deere dwa lata temu zaszokował rolniczy świat, prezentując model 9RX 830, czyli ciągnik o masie ponad 30 ton i mocy aż 913 KM. Maszyna ta do teraz „gra” we własnej lidze, bo żaden producent nie zdołał się do niej zbliżyć mocą i gabarytami. 9RX jest jednak ciągnikiem przegubowym. W tym roku amerykańska firma zaprezentowała nową serię 8R i 8RX, w której flagowe modele 8R 540 i 8RX 540 osiągają 634 KM. To więcej niż jakikolwiek inny, seryjnie produkowany ciągnik o klasycznej budowie.
Dlaczego akurat John Deere tak przyśpieszył w tym „wyścigu zbrojeń”, zostawiając w tyle konkurencję? O ile w Unii Europejskiej gospodarstwa o powierzchni powyżej 50 ha stanowią mniej niż 7% ogółu, a te powyżej 1000 ha zaledwie około 0,2%, to te największe oczekują coraz wyższej wydajności maszyn.
Po drugie John Deere nie tworzył tych ciągników z myślą tylko o Europie. Farmerzy w USA, Australii czy Brazylii tego po prostu oczekiwali, bo dla nich moc 400–500 KM często była już zbyt słaba. Nowy 8R i 8RX jest połączeniem uniwersalności ciągnika o klasycznej budowie z mocą i siłą uciągu ciągnika przegubowego. Ma to stanowić jego siłę, która pozwoli mu podbić rynki nie tylko w Europie.
Nowy CommandARM oferuje dwa nowe joysticki: CommandX Plus oraz CommandX Pro do zaawansowanego sterowania. Oba zapewniają szerokie możliwości konfiguracji, w tym sterowanie telefonem i multimediami, ulepszoną nawigację ekranu G5Plus oraz rozbudowane funkcje rolnictwa precyzyjnego. Fot. E. Lemański
Jak John Deere 8R 540 sprawdza się w polu?
Jako jedna z pierwszych redakcji w Europie mieliśmy możliwość zasiąść za sterami 8R 540 i zobaczyć tę maszynę w pracy, podczas testów odbywających się w okolicach Düsseldorfu w Niemczech. Pierwsze wrażenie? Dopiero gdy człowiek stanie obok tego ciągnika, można sobie uświadomić, o jak dużej maszynie mówimy. Zdjęcie czy wideo nie jest w stanie tego oddać.
Ponad 7 metrów długości i maksymalna dopuszczalna masa na poziomie 24 ton! Stojąc przy nim, człowiek czuje się po prostu mały. Mimo swoich gabarytów 8R jest zaskakująco zwinny, bowiem promień skrętu wynosi zaledwie 7 metrów. Żeby zadbać o przeniesienie tej mocy na grunt i chronić glebę przed nadmiernym zagęszczeniem, ciągnik można wyposażyć w jednoprzewodowy system CTIS, który pozwala na bieżąco sterować ciśnieniem w ogumieniu. Najbardziej wymagający mogą wybrać model 8RX, czyli ciągnik gąsienicowy. Chodź trudno w to uwierzyć, 8RX generuje jednostkowy nacisk na glebę na poziomie zaledwie 0,4 kg/cm2 – to mniej niż tylne koła Ursusa C330!
Serce maszyny stanowi jednostka JD 14 o pojemności 13,6 l. Silnik wykorzystywany jest między innymi w sieczkarniach John Deere F8. Moc znamionowa to 540 KM, a moc maksymalna 594 KM. Skąd zatem wcześniej wspomniane 634 KM? Jest to moc z tzw. Peak Power IPM i jest dostępna w określonych warunkach, np. praca z obciążonym WOM, hydrauliką czy w transporcie. Motor posiada hydrauliczną regulację luzów zaworowych, co umożliwiło zastosowanie hamulca silnikowego, który jest w stanie odebrać do 300 kW. Dalej moc trafia do przekładni eAutoPowr w trzech opcjach – 40, 50 i 60 km/h. Jest to wyjątkowa przekładnia bezstopniowa, w której część hydrostatyczną zastąpiono generatorem i silnikiem elektrycznym. Efekt? Sprawność na poziomie ok. 90%! To o kilka procent więcej niż w przekładni wykorzystującej hydrostatykę.
Samo kierowanie tym ciągnikiem nie jest tak zwyczajne, jakbyśmy się spodziewali – przypomina raczej prowadzenie samochodu osobowego. Wszystko za sprawą reaktywnego układu kierowniczego z samocentrowaniem i regulowanym oporem. Za kopiowanie nierówności odpowiada system zawieszenia niezależnego HD ILS. Istotne, że elementy zawieszenia zostały znacząco wzmocnione względem poprzednika, co nie dziwi, patrząc na to, jakie obciążenia musi przenosić przednia oś.
Operator swój czas pracy spędza w kabinie o kubaturze aż 3,3 m3. Wykonanie jest takie, jakiego oczekiwalibyśmy po ciągniku tej klasy, a na szczególną uwagę zasługuje fotel pokryty dobrą skórą, z dodatkowym nawiewem na kark. Ustawia się go przy pomocy niewielkiego dotykowego wyświetlacza, umiejscowionego w podłokietniku. Fotel i podłokietnik mają możliwość zapisania ustawień trzech operatorów, co jest bardzo pomocne w sytuacji, gdy ciągnikiem pracuje więcej niż jedna osoba w gospodarstwie. Nowy 8R otrzymał też rozwiązanie znane już z kombajnów serii X9, czyli automatyczne domykanie drzwi. W praktyce oznacza to, że wystarczy lekko je domknąć, a reszta zrobi się sama, nie trzeba używać do tego siły. Ulepszenia kabiny obejmują ponadto m.in. indukcyjne ładowanie telefonu, wycieraczkę przednią 330°, wycieraczkę prawej szyby oraz uruchamianie silnika przyciskiem z kodem PIN.
Wewnątrz w trakcie pracy jest bardzo cicho – po pierwsze ze względu na dobre wygłuszenie i zastosowanie podwójnych szyb, a po drugie za sprawą przekładni. Ogromną zaletę eAutoPowr stanowi fakt, że jest ona zdecydowanie cichsza niż klasyczne przekładnie bezstopniowe, w których przepływający pod wysokim ciśnieniem olej oraz praca pompy i hydromotoru generują charakterystyczne wycie. Sama praca operatora nie jest specjalnie wymagająca za sprawą pełnego pakietu rolnictwa precyzyjnego. Po odpowiednim ustawieniu ciągnik wszystko robi niemalże sam, a rola operatora sprowadza się w zasadzie do nadzorowania jego pracy.
Układ hydrauliczny i podnośnik – możliwości robocze
John Deere 8R posiada 3 opcje hydrauliki. Pojedyncza pompa (85 cm³) – 209 litrów/minutę, podwójna pompa (85 + 45 cm³) – 320 litrów/minutę, podwójna duża pompa (2 x 85 cm³) – 418 litrów/ minutę. Tylny podnośnik kategorii IV ma udźwig 10,9 tony (mierzone 610 mm za zaczepami). Dodatkowo posiada aktywny docisk dzięki siłownikom dwustronnego działania. Pozwala to przenieść część masy maszyny na narzędzie lub maszynę, z którą pracujemy.
Na własne oczy rolnicy w Polsce będą mogli zobaczyć nowego John Deere 8R prawdopodobnie podczas Agro Show Bednary 2026. Co jednak istotne, model ten jest już dostępny w konfiguratorze i można składać na niego zamówienia. Z nieoficjalnych doniesień zanosi się na podobną sytuację jak w przypadku kombajnów serii X9 czy ciągnika 9RX 830, czyli że to właśnie w kraju nad Wisłą nowy model John Deere będzie najbardziej rozchwytywany w całej UE.
Można zobaczyć z upływem czasu, że im suszej jest tym coraz częściej mocno wieje. Mamy też duże różnice na termometrze- rano były przymrozki a w ciągu dnia w Pile było nawet +18 stopni a w słońcu ponad 20.
Najbliższej nocy zachmurzenie umiarkowane. Przymrozki możliwe będą tylko na Podlasiu, Mazurach, wschodzie Mazowsza oraz na północy Lubelskiego- do -2 stopni.
0/+2 stopnie wskażą termometry przy gruncie od Ziemi Łódzkiej po południe kraju.
Nad resztą Polski ciepło- od 3 do nawet +7 stopni Celsjusza.
Temperatura w dzień będzie znośna- najzimniej na północy bowiem wiatr ma wiać od strony zimnego Bałtyku. Najcieplej od Tucholi po Człuchów, Piłę z powodu halnego na Kaszubach.
Wiatr dość silny z północy i północnego zachodu.
Według prognoz w sobotę wichury nawiedzą północ kraju- wiatr rozpędzi się do 75 km/h. W niedzielę wiatr najmocniej da się we znaki podczas konwekcji na wschodzie kraju- nawet do 80 km/h ale nie można wykluczyć, że zawieje nawet 100 km/h. Jeszcze mocniej ma wiać na Litewskim wybrzeżu- do 110 km/h.
Jeśli chodzi o opady to będą one nie warte uwagi. Przejdzie z północy na południe przez wschód, południe, północ i centrum kraju fala przelotnego opadu ale zwilży ziemię tylko 0-3 mm opadu przy wietrze do tych 60-80 km/h co oznacza, że 5 minut po opadzie na ziemi, asfalcie nie będzie już śladu.
Prognoza zbiorów 2026, opublikowana w kwietniu przez Niemiecki Związek Raiffeisen (DRV), wskazuje na stabilną sytuację podażową, ale jednocześnie alarmuje w kwestii drastycznie rosnących kosztów produkcji. Choć szacunki dotyczące wolumenu ziarna zostały skorygowane minimalnie w górę względem marca, ogólny wynik będzie znacząco niższy niż w ubiegłym roku. Informacja ta jest kluczowa dla polskich producentów, gdyż Niemcy pozostają od lat największym nabywcą polskiego ziarna i rzepaku.
Kluczowe znaczenie dla polskiego eksportu
Sytuacja na niemieckim rynku ma decydujące znaczenie dla dynamiki polskiego handlu zagranicznego. Jako główny partner handlowy i największy odbiorca polskiej pszenicy oraz rzepaku, Niemcy wyznaczają trendy cenowe w całym regionie. Spadek wewnętrznej produkcji u naszego zachodniego sąsiada przy jednoczesnym wzroście kosztów tamtejszych rolników może wpłynąć na zwiększone zainteresowanie surowcem z Polski, co bezpośrednio oddziałuje na cenniki w krajowych punktach skupu.
Liczby pod lupą: Podaż matematycznie bezpieczna
Zgodnie z najnowszym raportem, prognoza zbiorów 2026 zakłada produkcję zbóż w Niemczech na poziomie 43,85 mln ton (wobec 43,68 mln t prognozowanych w marcu). Mimo tej lekkiej korekty, wynik jest o ponad 3,1% słabszy od rekordowego sezonu 2025 (45,26 mln t).
Szczegółowe dane dla kluczowych upraw:
Pszenica: szacowana na 22,38 mln ton.
Rzepak: prognoza na poziomie 4,15–4,20 mln ton.
Jak podkreśla Guido Seedler, ekspert ds. rynku zbóż w DRV, przy szacowanym krajowym zużyciu na poziomie ok. 40 mln ton, zaopatrzenie Niemiec w zboże jest „matematycznie zabezpieczone”. Oznacza to, że mimo mniejszej produkcji, kraj ten dysponuje nadwyżką, która gwarantuje bezpieczeństwo żywnościowe.
Pogoda i zasiewy: Dobry start sezonu
Ogólna kondycja zasiewów jest oceniana pozytywnie. Zasoby wody w ostatnich tygodniach rozwijały się korzystnie dzięki opadom w większości regionów. Choć na północnym wschodzie odnotowano deficyt wilgoci względem oczekiwań, ogólny bilans wodny pozostaje wystarczający. Siewy zbóż jarych (z wyjątkiem kukurydzy) zostały już w dużej mierze zakończone.
Cień wojny: Koszty nawozów w górę o 40%
Największym zagrożeniem dla realizacji tych prognoz nie jest jednak pogoda, lecz sytuacja geopolityczna. Od momentu wybuchu konfliktu z Iranem, ceny energii i gazu drastycznie wzrosły, co uderzyło w sektor nawozowy.
„Ceny nawozów azotowych na światowych giełdach wzrosły o 40% od rozpoczęcia wojny. Naszą obawą jest to, że wysokie koszty zmuszą rolników do ograniczenia nawożenia, co negatywnie odbije się na parametrach jakościowych ziarna, szczególnie na zawartości białka w pszenicy” – alarmuje dr Michael Reininger, ekspert DRV.
Branża żąda cięć podatkowych
W obliczu szalejących cen oleju napędowego i nawozów, DRV wywiera presję na niemiecki rząd. Stowarzyszenie domaga się systemowych rozwiązań, w tym redukcji podatku od energii elektrycznej oraz opłat za emisję CO2. Bez tych działań rentowność produkcji może zostać zachwiana, co w dłuższej perspektywie wpłynie na strukturę handlu zbożem w całej Europie Środkowej.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.