Strona główna Blog Strona 32

Jak produkować więcej paszy z hektara? Pokazy maszyn Kuhn i Bobcat podczas wydarzenia Siła Zielonej Integracji

0
Jak produkować więcej paszy z hektara? Pokazy maszyn Kuhn i Bobcat podczas wydarzenia Siła Zielonej Integracji

Pokazy maszyn zielonkowych, praktyczne rozwiązania dla produkcji pasz objętościowych oraz wymiana doświadczeń między rolnikami – tak wyglądało wydarzenie „Siła Zielonej Integracji”, które odbyło się w Nepomucenowie w powiecie krotoszyńskim.

Organizatorzy – KMK Agro oraz Agrointegracja – przygotowali dla uczestników możliwość obejrzenia pracy maszyn w rzeczywistych warunkach polowych, a także zaprezentowali przykłady rozwiązań wspierających zrównoważoną produkcję rolniczą.

Od koszenia po prasowanie

Główną część wydarzenia stanowiły pokazy maszyn zielonkowych marki Kuhn. Uczestnicy mogli obserwować pełny proces przygotowania paszy – od koszenia, przez przetrząsanie i zgrabianie, aż po formowanie bel. W pracy zaprezentowano m.in. zestawy kosiarek, przetrząsacz Kuhn GF 10103T, zgrabiarkę dwukaruzelową Kuhn GA 7501+ oraz prasę zwijającą Kuhn VB 7190. Dzięki pokazom prowadzonym bezpośrednio na polu rolnicy mogli na własne oczy ocenić jakość pracy poszczególnych maszyn, sposób formowania pokosu oraz organizację całego procesu zbioru zielonki.

Jak podkreślali organizatorzy, ideą spotkania było pokazanie praktycznych rozwiązań wykorzystywanych w gospodarstwach nastawionych na produkcję wysokiej jakości pasz. Nie zabrakło również możliwości rozmów z przedstawicielami firm oraz wymiany doświadczeń pomiędzy samymi rolnikami.

Koniczyna czerwona jako dodatkowy plon

Istotnym elementem wydarzenia była także prezentacja doświadczeń związanych z wykorzystaniem międzyplonów i roślin motylkowych. Na polu pokazowym uczestnicy mogli zobaczyć plantację koniczyny czerwonej wysianej jako wsiewkę w pszenicę ozimą. Rozwiązanie to miało na celu nie tylko poprawę struktury gleby i zwiększenie udziału roślin motylkowych w zmianowaniu, ale również uzyskanie dodatkowej masy paszowej.

Podczas wydarzenia zaprezentowano uprawę koniczyny czerwonej wysianej jako wsiewka w pszenicę ozimą. Po zbiorze zboża latem 2025 roku koniczyna szybko odrosła, pozwalając jesienią uzyskać blisko 20 bel zielonki z hektara. Po przezimowaniu plantacja ponownie wytworzyła wysoki plon masy zielonej przeznaczonej na paszę. Rozwiązanie to pozwala uzyskać dodatkowy plon z tej samej powierzchni, wspiera realizację ekoschematów oraz wzbogaca płodozmian o rośliny motylkowe. Po tegorocznym zbiorze zielonki planowany jest również zbiór nasion koniczyny.

– Wojciech Styburski, prezes AgroIntegracja

Ładowarki Bobcat w praktyce

Oprócz maszyn zielonkowych uczestnicy mogli zapoznać się także z ofertą ładowarek Bobcat. Na specjalnie przygotowanym placu pokazowym prezentowano pracę ładowarki teleskopowej Bobcat TL43.80 V-Drive oraz ładowarki przegubowej L85. Była to okazja do oceny możliwości maszyn wykorzystywanych na co dzień przy obsłudze gospodarstw hodowlanych, załadunku pasz czy pracach transportowych.

Jak produkować więcej paszy z hektara? Pokazy maszyn Kuhn i Bobcat podczas wydarzenia Siła Zielonej Integracji

Wymiana wiedzy i doświadczeń

Pokazy w Nepomucenowie połączyły praktyczną prezentację maszyn z wymianą wiedzy dotyczącą nowoczesnej produkcji pasz i gospodarowania glebą. Dzięki temu uczestnicy mogli nie tylko zobaczyć sprzęt w pracy, ale również poznać rozwiązania, które pomagają zwiększać efektywność gospodarstw przy jednoczesnym uwzględnieniu wymagań środowiskowych i zmieniających się warunków klimatycznych.

Pogoda 5 czerwca- miejscami spadnie ponad 40 mm deszczu

0
Pogoda 5 czerwca
Pogoda 5 czerwca

W nocy zanikające burze na wschodzie i zachodzie kraju- mapa opadów wieczorem

Minionej doby miejscami dolało- od Cieszyna po okolice Gliwic, Katowic, po Działoszyn spadło od 35 do 80 mm deszczu. Opady tradycyjnie ominęły miejscowości między Skierniewicami, Rawą Mazowiecką a Brzezinami.

W nocy zanikające burze pojawią się na wschodzie kraju- glównie przy granicy do okolic północy zaś na zachodzie aż po rejon Łeby, Chojnic, Bydgoszczy zagrzmi miejscami do około 1-2 w nocy.

Nad ranem nowa strefa opadów ciągłych pojawi się na Dolnym Śląsku, Ziemi Lubuskiej oraz wschodzie Pomorza Zachodniego- Szczecin opady ominą ale Wałcz, Mirosławiec już popada. W południe mocno padać ma od Koszalina, Darłowa po Piłę, Poznań, Zieloną Górę, Wrocław, Jelenią Górę. Po południu gwałtowne burze z ulewami dotyczyć będą Warmii, Mazur, Krupi, Suwalszczyzny- podczas burz miejscami spadnie ponad 40 mm deszczu- lokalnie do 60 mm. Z opadów ciągłych można będzie liczyć na opad rzędu 5-30 mm.

Na południu i w centrum opady raczej niewielkie i lokalne- więc szansa na deszcz w rejonie Skierniewic znów jest niewielka a na solidny deszcz nie ma rzadnych szans.

Temperatura na Żuławach, centrum Kujaw, zachodzie Łódzkiego czy Górnym Śląsku najwyższa- do 20-22 stopni będzie do południa- potem się ochłodzi do 15-17 stopni.

Między Żyrardowem, Mszczonowem, Kozienicami, Zamością zanotujemy jutro +28 stopni.

Pogoda 5 czerwca

Rzepak pęka na polach. Rolnicy nie mają już czym zwalczać szkodnika

1
rzepak

Na wielu plantacjach rzepaku pojawiają się niepokojące objawy, które można dostrzec nawet z drogi. Zamiast charakterystycznych zielonych strąków, rolnicy coraz częściej obserwują żółte, spuchnięte i popękane łuszczyny. Problem jest widoczny m.in. na polach w Niemczech, gdzie eksperci alarmują o nasileniu występowania groźnych szkodników.

Na problem zwróciła uwagę Lilli Stooß, doradczyni z Izby Rolniczej Szlezwiku-Holsztynu, która opublikowała materiał na profilu Felderkiek.sh. Jak podkreśla, na części pól uszkodzone strąki są już widoczne z samochodów przejeżdżających w pobliżu upraw.

Dwa szkodniki działają razem

Za uszkodzenia odpowiada przede wszystkim pryszczarek kapustnik, którego larwy rozwijają się wewnątrz młodych strąków rzepaku. Ich żerowanie prowadzi do deformacji, żółknięcia oraz pękania strąków, a w konsekwencji do strat plonu.

Sytuację dodatkowo komplikuje chowacz podobnik. Choć sam jest uznawany za mniej groźnego szkodnika, pozostawia w strąkach charakterystyczne nakłucia. To właśnie przez te uszkodzenia pryszczarek może łatwiej składać jaja, co zwiększa skalę problemu.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że pryszczarek kapustnik nie jest całkowicie uzależniony od obecności chowacza. Potrafi składać jaja również w młodych strąkach, które nie zostały wcześniej uszkodzone.

Skuteczna ochrona staje się coraz trudniejsza

Rolnicy mają obecnie ograniczone możliwości walki z tymi szkodnikami. Chowacz podobnik wykazuje wysoką odporność na dostępne środki ochrony roślin, co znacząco utrudnia jego zwalczanie.

Jeszcze trudniejsza sytuacja dotyczy pryszczarka kapustnika. W praktyce brakuje obecnie zatwierdzonych preparatów, które pozwalałyby skutecznie ograniczyć jego występowanie. Próby prowadzone przez Izbę Rolniczą Szlezwiku-Holsztynu z wykorzystaniem preparatów na bazie krzemu oraz wodorotlenku potasu nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Rolnicy zastanawiają się nad przyszłością rzepaku

Rosnące problemy ze szkodnikami oraz brak skutecznych metod ochrony sprawiają, że część producentów zaczyna kwestionować opłacalność uprawy rzepaku. W komentarzach pod materiałem opublikowanym przez ekspertów pojawiły się głosy rolników rozważających rezygnację z tej rośliny.

Jeden z użytkowników napisał: – Z tych powodów nie będę już uprawiał rzepaku. Nie da się dziś zagwarantować stabilnych plonów.

Rolnik zadeklarował, że zamiast rzepaku zamierza wprowadzić do płodozmianu kukurydzę przeznaczoną na paszę dla zwierząt. Podobne opinie pojawiają się coraz częściej, co pokazuje, że problem szkodników staje się jednym z największych wyzwań dla producentów rzepaku.

agrarheute.com

Zetor zaskakuje nową serią. To może być hit w gospodarstwach

0
Zetor Seria 5
fot. Zetor

Wielu rolników nie szuka dziś ciągnika przeładowanego elektroniką i funkcjami, z których rzadko korzysta. Potrzebują maszyny prostej, trwałej i gotowej do codziennej pracy. Właśnie w ten kierunek wpisuje się nowa Seria 5 marki Zetor.

Czeski producent rozszerza ofertę o trzy modele z czterocylindrowymi silnikami o mocy od 102 do 122 KM. Prototyp zaprezentowano pod koniec maja podczas Zielonego AGRO SHOW, a sprzedaż ma ruszyć latem tego roku, wcześniej niż pierwotnie zakładano.

Wszechstronna maszyna do gospodarstwa

Nowa Seria 5 została pomyślana jako ciągnik do typowych zadań w gospodarstwie. Ma sprawdzić się przy pracy z ładowaczem czołowym, w hodowli zwierząt, transporcie oraz klasycznych pracach polowych. To propozycja dla rolników, którzy oczekują solidnej konstrukcji mechanicznej, łatwego serwisowania i rozsądnych kosztów eksploatacji.

W porównaniu z wcześniejszą serią Proxima nowe ciągniki mają oferować więcej praktycznej siły. Zetor stawia na większą masę własną, mocniejszą hydraulikę i wyższy udźwig. Ma to poprawić stabilność, szczególnie podczas pracy z cięższym osprzętem oraz w codziennym użytkowaniu z ładowaczem.

Solidna technika zamiast gadżetów

Pod maską nowych modeli pracują czterocylindrowe silniki FPT spełniające normę emisji Stage V. Jednostki wyposażono w układ common rail oraz filtr cząstek stałych DPF. W zależności od wersji dostępne będą różne przekładnie: od podstawowej mechanicznej, przez PowerShuttle, po dwustopniowy PowerShift. Maksymalna prędkość jazdy wynosi 40 km/h.

Na potrzeby codziennej pracy przygotowano również układ hydrauliczny o wydajności pompy do 80 l/min. Tylny TUZ ma oferować udźwig do 5500 kg, co daje zapas mocy do obsługi nowoczesnych maszyn towarzyszących.

Kabina i współpraca z Hattatem

Kabina została zaprojektowana z myślą o wygodzie operatora. Producent zapowiada dobrą widoczność we wszystkich kierunkach, intuicyjne rozmieszczenie elementów sterowania oraz klimatyzację.

Seria 5 powstała we współpracy z tureckim producentem Hattat Traktör. Dla Zetora to ważny powrót do segmentu mocy, który nadal ma duże znaczenie w europejskich gospodarstwach. Nowe ciągniki mają być odpowiedzią na potrzeby tych rolników, którzy wolą prostą, mocną i praktyczną maszynę od ciągnika pełnego skomplikowanych rozwiązań.

Domowy oprysk na mszyce działa lepiej, niż myślisz. Poznaj sprawdzone sposoby bez chemii

0
oprysk na mszyce

Mszyce potrafią w krótkim czasie opanować ogród, balkon, a nawet domowe rośliny doniczkowe. Te niewielkie owady wysysają soki z liści i młodych pędów, przez co rośliny słabną, przestają prawidłowo rosnąć, a często także stają się bardziej podatne na choroby. Wiele osób sięga od razu po środki chemiczne, jednak istnieją skuteczne i znacznie bezpieczniejsze rozwiązania. Domowy oprysk na mszyce można przygotować w kilka minut z produktów, które zazwyczaj znajdują się w każdej kuchni.

Dlaczego warto stosować naturalne opryski?

Naturalne preparaty mają kilka istotnych zalet. Przede wszystkim nie zawierają agresywnych substancji chemicznych, dzięki czemu są bezpieczniejsze dla ludzi, zwierząt domowych oraz pożytecznych owadów. W przeciwieństwie do wielu gotowych środków nie wymagają specjalnych środków ostrożności podczas przygotowywania.

Dodatkowo samodzielne wykonanie oprysku pozwala ograniczyć koszty pielęgnacji ogrodu. Wystarczy kilka prostych składników, aby skutecznie zwalczyć pierwsze oznaki inwazji. Regularne stosowanie naturalnych metod może również pomóc w zapobieganiu nawrotom problemu.

Jak rozpoznać obecność mszyc?

Zanim przygotujesz oprysk, warto upewnić się, że rzeczywiście masz do czynienia z mszycami. Najczęściej można je zauważyć na młodych pędach, spodniej stronie liści oraz wokół pąków kwiatowych. Owady występują w różnych kolorach, od zielonego i żółtego po czarny.

Objawami ich żerowania są:

  • zwijające się liście,
  • zahamowanie wzrostu roślin,
  • deformacje młodych pędów,
  • lepka wydzielina na liściach,
  • obecność mrówek krążących wokół roślin.

To właśnie lepka substancja, zwana spadzią, przyciąga mrówki i sprzyja rozwojowi grzybów sadzakowych.

Oprysk z szarego mydła

Jednym z najpopularniejszych sposobów walki z mszycami jest wykorzystanie szarego mydła. Taki preparat działa kontaktowo, oblepiając owady i utrudniając im oddychanie.

Do przygotowania potrzebujesz:

  • 20 gramów szarego mydła,
  • 1 litr ciepłej wody.

Mydło należy dokładnie rozpuścić w wodzie i pozostawić do ostygnięcia. Gotowy płyn przelej do spryskiwacza i dokładnie pokryj nim zaatakowane części roślin. Szczególną uwagę zwróć na spodnią stronę liści, ponieważ właśnie tam najczęściej ukrywają się szkodniki.

Zabieg warto powtarzać co kilka dni, aż do całkowitego pozbycia się problemu.

Czosnek jako naturalna broń przeciwko mszycom

Intensywny zapach czosnku skutecznie odstrasza wiele szkodników ogrodowych. Przygotowany na jego bazie preparat jest łatwy do wykonania i może być stosowany zarówno na roślinach ozdobnych, jak i warzywach.

Potrzebujesz:

  • 4 do 5 ząbków czosnku,
  • 500 ml wody.

Czosnek należy rozgnieść, zalać wodą i odstawić na około dobę. Następnie przecedź płyn i przelej do butelki z atomizerem. Oprysk stosuj bezpośrednio na miejsca występowania mszyc.

Regularne używanie tej mieszanki nie tylko pomaga zwalczać szkodniki, ale także ogranicza ryzyko pojawienia się kolejnych kolonii.

Wywar z cebuli

Cebula zawiera związki siarkowe, które działają odstraszająco na wiele owadów. To jeden z najstarszych domowych sposobów stosowanych przez ogrodników.

Przygotowanie jest bardzo proste. Wystarczy:

  • 1 dużą cebulę,
  • 1 litr wody.

Pokrojoną cebulę gotuj przez około 30 minut. Po ostudzeniu przecedź wywar i przelej do opryskiwacza. Tak przygotowany preparat można stosować nawet kilka razy w tygodniu.

Najlepsze efekty osiąga się przy pierwszych oznakach obecności szkodników.

Oprysk z pokrzywy

Pokrzywa jest ceniona nie tylko jako naturalny nawóz, ale także jako środek wspomagający ochronę roślin. Zawarte w niej substancje wzmacniają rośliny i pomagają ograniczać rozwój szkodników.

Do przygotowania potrzebujesz:

  • około 500 gramów świeżej pokrzywy,
  • 5 litrów wody.

Rośliny zalej wodą i pozostaw na 24 godziny. Po przecedzeniu otrzymasz preparat gotowy do użycia. W przeciwieństwie do gnojówki nie trzeba czekać na długą fermentację.

Taką mieszanką można opryskiwać zarówno warzywa, jak i rośliny ozdobne.

Mleko i woda na mszyce

Niewiele osób wie, że skuteczny preparat można przygotować również z mleka. Zawarte w nim związki pomagają ograniczać rozwój niektórych szkodników oraz tworzą na powierzchni liści cienką warstwę ochronną.

Wymieszaj:

  • 100 ml mleka,
  • 400 ml wody.

Gotową mieszankę rozpyl na porażonych roślinach. Najlepiej wykonywać zabieg rano lub wieczorem, gdy słońce nie operuje zbyt mocno.

Jak prawidłowo wykonywać oprysk?

Nawet najlepszy preparat nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli zostanie użyty niewłaściwie. Opryski należy wykonywać w dni bezdeszczowe i bezwietrzne. Dzięki temu substancja pozostanie na liściach wystarczająco długo.

Warto pamiętać o dokładnym pokrywaniu wszystkich części rośliny. Mszyce często chowają się w trudno dostępnych miejscach, dlatego pobieżne spryskanie może okazać się nieskuteczne.

Najlepszą porą na wykonanie zabiegu jest wczesny poranek lub wieczór. Wysoka temperatura i silne nasłonecznienie mogą powodować szybsze odparowanie preparatu.

Jak zapobiegać pojawianiu się mszyc?

Skuteczna ochrona roślin nie polega wyłącznie na zwalczaniu szkodników. Duże znaczenie mają działania profilaktyczne. Warto regularnie kontrolować liście i młode pędy, aby szybko wychwycić pierwsze oznaki problemu.

Pomocne jest również sadzenie roślin odstraszających mszyce. Do takich gatunków należą między innymi czosnek, mięta, lawenda oraz aksamitki. Ich intensywny zapach utrudnia szkodnikom odnalezienie atrakcyjnych roślin żywicielskich.

Dobrą praktyką jest także dbanie o obecność naturalnych sprzymierzeńców w ogrodzie. Biedronki, złotooki i bzygowate żywią się mszycami, dzięki czemu pomagają utrzymać ich populację pod kontrolą. Tworzenie przyjaznych warunków dla tych pożytecznych owadów sprawia, że ogród sam staje się bardziej odporny na ataki szkodników, a potrzeba stosowania dodatkowych środków ochrony znacząco maleje.

Dopłaty do nawozów i paliwa 2026. Pierwszy kraj UE uruchamia miliony euro z nowego programu!

0
Dopłaty do paliwa i nawozów

Dopłaty do nawozów i paliwa 2026 stają się faktem w Unii Europejskiej, jako odpowiedź na drastyczny wzrost kosztów produkcji wywołany kryzysem na Bliskim Wschodzie. W obliczu blokady Cieśniny Ormuz, która uderzyła w ceny surowców energetycznych, Komisja Europejska dała zielone światło na gigantyczne wsparcie finansowe. Pierwszym państwem, które otwiera budżet dla swoich producentów rolnych, jest Hiszpania. Bruksela zatwierdziła tamtejszy program ratunkowy o łącznej wartości aż 554 milionów euro.

Gwałtowny wzrost cen nawozów mineralnych oraz oleju napędowego zmusił rząd w Madrycie do reakcji. Hiszpańscy rolnicy jako pierwsi w UE mogą liczyć na bezpośredni zastrzyk gotówki, który ma zamortyzować rynkowe turbulencje. Komisja Europejska zatwierdziła te środki w ramach zupełnie nowego, nadzwyczajnego mechanizmu METSAF.

Nowe ramy prawne: Unia reaguje na kryzys na Bliskim Wschodzie

Brukselskie urzędy po raz pierwszy uruchomiły złagodzone zasady pomocy publicznej w kontekście nowej sytuacji geopolitycznej – tzw. ramowe programy METSAF.

Mechanizm METSAF został przyjęty pod koniec kwietnia tego roku jako integralna część unijnego planu działania na rzecz rynku nawozów. Na jego podstawie państwa członkowskie UE mogą – do końca 2026 roku – przyznawać celowe wsparcie sektorom gospodarki, które najmocniej odczuły skutki zawirowań wokół Iranu i blokady Cieśniny Ormuz. W grupie podmiotów najbardziej narażonych na straty znalazły się właśnie rolnictwo oraz rybołówstwo. Co ciekawe, na ten moment inne unijne potęgi rolnicze, jak choćby Niemcy, nie zgłosiły jeszcze do Komisji Europejskiej własnych wniosków.

Dopłaty do nawozów i paliwa 2026 – jakie stawki otrzymają rolnicy?

Hiszpański plan ratunkowy precyzyjnie określa, na jakie konkretnie wsparcie finansowe mogą liczyć tamtejsi gospodarze. Całkowity budżet został podzielony na dwa kluczowe filary:

1. Dopłaty do paliwa rolniczego (54 mln euro)

Rolnicy otrzymają bezpośrednią dotację w wysokości 20 centów do każdego litra oleju napędowego zakupionego w okresie od 22 marca do 30 czerwca. Szacuje się, że zabezpieczona kwota pozwoli na dofinansowanie nawet 270 milionów litrów paliwa.

2. Wsparcie rynku nawozowego (500 mln euro)

Lwia część zatwierdzonej pomocy trafi na odciążenie rolników kupujących drogie nawozy mineralne. Dopłaty bezpośrednie będą wypłacane w zależności od specyfikacji upraw i stopnia uwodnienia gruntów:

  • 22 euro na hektar w przypadku upraw na terenach suchych,
  • 55 euro na hektar w przypadku gruntów nawadnianych.

Ważne ograniczenie: Aby wsparcie trafiło przede wszystkim do gospodarstw towarowych i najbardziej potrzebujących, wprowadzono limit powierzchniowy. Jeden beneficjent może otrzymać dopłaty do maksymalnie 300 hektarów. Wszystkie wypłaty w ramach tego programu mają charakter nadzwyczajny i będą realizowane wyłącznie w bieżącym roku.

Czy polskie Ministerstwo Rolnictwa powinno wnioskować o środki z METSAF?

Sytuacja na polskim rynku nawozów mineralnych oraz hurtowych cen diesla jest równie napięta. Niepewność na rynku ropy naftowej i gazu bezpośrednio uderza w rentowność produkcji roślinnej w kraju.

Skoro Hiszpania przetarła szlaki w Brukseli i udowodniła, że unijne procedury kryzysowe pozwalają szybko uruchomić dopłaty do nawozów i paliwa 2026, pojawia się pytanie o reakcję Warszawy. Czy polskie Ministerstwo Rolnictwa również wystąpi o środki w ramach mechanizmu METSAF w związku z drożejącymi środkami produkcji? Czasu na wdrożenie krajowych programów nie ma wiele, ponieważ obecne nadzwyczajne ramy prawne wygasają z końcem tego roku.

Źródło informacji: agrarheute

Apteczka w każdym samochodzie od 1 czerwca 2026? Ministerstwo Infrastruktury wydało pilny komunikat

0
Apteczka samochodowa

W ostatnich dniach w mediach pojawiły się informacje sugerujące, że od 1 czerwca 2026 roku każdy kierowca samochodu osobowego będzie musiał obowiązkowo wozić w aucie apteczkę pierwszej pomocy. Doniesienia wywołały duże poruszenie wśród milionów właścicieli pojazdów. Teraz Ministerstwo Infrastruktury oficjalnie odniosło się do sprawy i rozwiewa wszelkie wątpliwości.

Ministerstwo dementuje. Nie będzie nowego obowiązku od 1 czerwca

Resort infrastruktury wydał komunikat, w którym jednoznacznie zaprzeczył pojawiającym się w mediach informacjom.

– Ministerstwo Infrastruktury dementując nieprawdziwe doniesienia medialne, informuje, że od 1 czerwca 2026 r. nie wchodzi w życie obowiązek wyposażenia samochodów osobowych w apteczki pierwszej pomocy – przekazał resort.

Oznacza to, że kierowcy samochodów osobowych nie muszą obecnie dokupywać apteczek ani obawiać się mandatów związanych z ich brakiem.

Skąd wzięły się informacje o obowiązkowych apteczkach?

Zamieszanie nie pojawiło się bez powodu. Ministerstwo rzeczywiście pracuje nad zmianami w przepisach dotyczących wyposażenia pojazdów. Jak informowała rzeczniczka resortu Anna Szumańska, trwają prace nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia.

Projekt znajduje się jednak dopiero na etapie uzgodnień wewnątrzresortowych. Jedną z analizowanych zmian jest wprowadzenie obowiązku wyposażania samochodów osobowych kategorii M1 w apteczkę doraźnej pomocy.

Resort podkreśla, że celem takiego rozwiązania byłoby zwiększenie dostępności podstawowych środków pierwszej pomocy podczas zdarzeń drogowych i innych sytuacji wymagających szybkiej reakcji.

Czy obowiązek apteczki pojawi się w przyszłości?

Tego nie można wykluczyć. Ministerstwo potwierdza, że taki pomysł znajduje się wśród rozważanych propozycji, jednak nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje.

Co więcej, ewentualne wprowadzenie nowych wymogów miałoby zostać rozłożone w czasie. Ostateczny kształt przepisów oraz termin ich wejścia w życie będą zależeć od wyników konsultacji społecznych i branżowych oraz zgłoszonych uwag.

Na obecnym etapie nie ma więc ani uchwalonych przepisów, ani wyznaczonej daty, od której kierowcy samochodów osobowych musieliby obowiązkowo posiadać apteczkę.

Które pojazdy już dziś muszą mieć apteczkę?

Obowiązujące przepisy przewidują obowiązkowe wyposażenie w apteczkę doraźnej pomocy wybranych kategorii pojazdów. Dotyczy to między innymi:

  • pojazdów przeznaczonych do nauki jazdy,
  • pojazdów egzaminacyjnych,
  • taksówek,
  • autobusów,
  • niektórych pojazdów ciężarowych przystosowanych do przewozu osób.

W przypadku zwykłych samochodów osobowych taki obowiązek obecnie nie istnieje.

Warto mieć apteczkę mimo braku obowiązku

Choć przepisy nie wymagają dziś od kierowców samochodów osobowych posiadania apteczki, eksperci od bezpieczeństwa drogowego od lat zachęcają do jej przewożenia. W sytuacji wypadku lub nagłego zagrożenia zdrowia odpowiednio wyposażona apteczka może pomóc udzielić pierwszej pomocy jeszcze przed przyjazdem służb ratunkowych.

Dlatego mimo braku obowiązku wielu kierowców już teraz wyposaża swoje pojazdy w podstawowe środki opatrunkowe i ratunkowe.

Najważniejsza informacja dla kierowców

Na dziś sytuacja jest jasna: Od 1 czerwca 2026 roku nie wchodzi w życie obowiązek posiadania apteczki w samochodzie osobowym. Ministerstwo Infrastruktury oficjalnie zdementowało takie informacje. Jednocześnie potwierdziło, że trwają prace nad zmianami przepisów, które w przyszłości mogą objąć kierowców aut osobowych, jednak obecnie nie zapadły jeszcze żadne wiążące decyzje.

Nowe obowiązki dla właścicieli psów i kotów. Prezydent podpisał ustawę

0

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę wprowadzającą obowiązkowe znakowanie i rejestrację psów oraz kotów. Nowe przepisy zakładają utworzenie Krajowego Rejestru Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), który docelowo ma objąć około 8 mln psów i 6 mln kotów w Polsce.

Nowe rozwiązanie ma zwiększyć bezpieczeństwo zwierząt, ułatwić ich identyfikację oraz ograniczyć problem bezdomności. Na wdrożenie systemu czekały zarówno organizacje zajmujące się ochroną zwierząt, jak i samorządy oraz właściciele czworonogów.

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski podkreślił znaczenie nowych przepisów:

– Podpisanie ustawy o KROPiK przez Prezydenta RP to ważny krok, na który czekali nie tylko właściciele zwierząt, lecz także samorządy oraz organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Cieszy mnie, że prezydent Nawrocki podjął decyzję, dzięki której będziemy mogli zwiększyć bezpieczeństwo zwierząt oraz ograniczyć skalę ich bezdomności. KROPiK umożliwia nam również stworzenie narzędzia, które pozwoli na skuteczne reagowanie w przypadku zagubienia lub porzucenia zwierzęcia. Dzięki tej ustawie skutecznie uporządkujemy i usprawnimy system opieki nad zwierzętami w Polsce.

Jakie zwierzęta obejmie obowiązek rejestracji?

Ustawa wprowadza obowiązek oznakowania i wpisania do rejestru wszystkich psów oraz kotów posiadających właściciela. Przepisy obejmą również zwierzęta przebywające w schroniskach oraz pozostające pod opieką organizacji prowadzących domy tymczasowe.

Inaczej wygląda sytuacja kotów wolno żyjących. W ich przypadku decyzję o oznakowaniu i rejestracji będą mogły podejmować gminy. Obowiązek nie obejmie natomiast kotów wolno żyjących bytujących w gospodarstwach rolnych.

KROPiK ma pomóc w walce z bezdomnością zwierząt

Nowy system ma uporządkować zasady opieki nad zwierzętami bezdomnymi. Ustawa po raz pierwszy wprost uwzględnia organizacje społeczne prowadzące domy tymczasowe dla zwierząt. Będą one funkcjonować w systemie KROPiK na podobnych zasadach jak schroniska.

Przepisy doprecyzowują również kwestie odpowiedzialności związanej z adopcjami. Osoby adoptujące zwierzęta ze schronisk nie będą ponosić konsekwencji ewentualnych zaniedbań po stronie placówek.

Dane zwierząt będą dostępne w mObywatelu

Za prowadzenie rejestru będzie odpowiadać Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Właściciele zwierząt uzyskają dostęp do danych swoich pupili za pośrednictwem aplikacji mObywatel.

Dzięki temu będą mogli sprawdzić informacje dotyczące zwierzęcia, zaktualizować wybrane dane oraz otrzymywać przypomnienia o obowiązkowych szczepieniach przeciwko wściekliźnie. Aktualizacja części informacji ma zostać uproszczona dzięki powiązaniu systemu z rejestrem PESEL i aplikacją mObywatel.

Kiedy nowe przepisy zaczną obowiązywać?

Ustawa nie wejdzie w życie od razu. Przewidziano dwuletni okres przygotowawczy, liczony od dnia ogłoszenia przepisów w Dzienniku Ustaw. Dopiero po tym czasie obowiązkowe znakowanie i rejestracja psów oraz kotów staną się powszechnym wymogiem na terenie całego kraju.

Bobcat Demo Days 2026 – nowe ładowarki dla rolnictwa i budownictwa

0
Bobcat Demo Days 2026 - nowe ładowarki dla rolnictwa i budownictwa

Podczas tegorocznych Bobcat Demo Days 2026, w Dobříš niedaleko Pragi, producent zaprezentował szeroką gamę maszyn kompaktowych, wśród których szczególne miejsce zajęły ładowarki Bobcat. Wydarzenie odbywało się od 26 maja do 4 czerwca i tradycyjnie miało praktyczny charakter. Uczestnicy mogli nie tylko obejrzeć maszyny, ale także sprawdzić je w pracy na specjalnie przygotowanych placach testowych.

Skala pokazów była imponująca. Do dyspozycji gości przygotowano ponad 90 maszyn oraz około 250 rodzajów osprzętu i akcesoriów. Bobcat prezentował rozwiązania dla budownictwa, rozbiórek, robót ziemnych, leśnictwa, transportu bliskiego, kształtowania terenu, ale także dla rolnictwa, które coraz częściej korzysta z kompaktowych i uniwersalnych maszyn.

Ładowarki teleskopowe Bobcat dla rolnictwa

Z punktu widzenia gospodarstw rolnych, jednym z najważniejszych punktów prezentacji była gama ładowarek teleskopowych Bobcat. Pokazano 10 modeli przeznaczonych do zastosowań rolniczych, wśród których największą nowością były modele z napędem V-Drive. Jest to zastosowanie bezstopniowej przekładni, która ma poprawić płynność jazdy, ograniczyć hałas i wibracje oraz zwiększyć komfort operatora. Dla rolnictwa to istotne, ponieważ ładowarka teleskopowa bardzo często pracuje przez wiele godzin dziennie przy załadunku paszowozu, przewozie bel, obornika, zboża, nawozów, palet czy materiałów sypkich.

Bobcat Demo Days 2026 - nowe ładowarki dla rolnictwa i budownictwa

Według informacji przedstawionych podczas prezentacji, nowe ładowarki teleskopowe Bobcat V-Drive zachowują te same wykresy udźwigu i poziom komfortu operatora, a jednocześnie wprowadzają nowe funkcje wspierające pracę. To ważne dla użytkowników, którzy oczekują większej płynności jazdy, ale nie chcą rezygnować z parametrów roboczych maszyny.

Ładowarki przegubowe Bobcat L85 i L100

W Dobříš zaprezentowano również kompaktowe ładowarki kołowe Bobcat, czyli maszyny, które w gospodarstwach rolnych mogą być bardzo praktycznym uzupełnieniem ładowarki teleskopowej lub ciągnika z ładowaczem. Producent pokazał zaktualizowany model L85 oraz całkowicie nową ładowarkę L100.

Bobcat L85 jest przeznaczony do pracy z łyżką o pojemności 0,8 m3, natomiast nowy Bobcat L100 ma współpracować z łyżką o pojemności 1,0 m3. W rolnictwie tego typu ładowarki przegubowe sprawdzają się przede wszystkim tam, gdzie liczy się zwrotność, dobra widoczność i szybka praca na placu lub w budynkach gospodarskich. Mogą być wykorzystywane przy załadunku pasz, nawozów, wapna, zboża, a także przy pracach porządkowych i transporcie palet.

Nowe modele mają oferować większą elastyczność konfiguracji, wyższą wydajność układu hydraulicznego oraz poprawioną ergonomię. Pomocniczy układ hydrauliczny ma pracować z ciśnieniem do 235 bar, co zwiększa możliwości współpracy z różnymi narzędziami roboczymi. Producent zwraca również uwagę na lepszą responsywność joysticka oraz bardziej ergonomiczne rozmieszczenie elementów sterowania w kabinie.

Bobcat baner KMK AGRO

Ładowarki burtowe i gąsienicowe Bobcat także w gospodarstwach

Choć ładowarki burtowe Bobcat przez lata kojarzyły się głównie z budownictwem, coraz częściej trafiają również do rolnictwa. Ich największą zaletą jest bardzo duża zwrotność, kompaktowe wymiary oraz możliwość pracy z szeroką gamą osprzętu. W gospodarstwach mogą być wykorzystywane do czyszczenia placów, zamiatania, załadunku, prac ziemnych czy wywozu obornika z ciasnych pomieszczeń.

Podczas Bobcat Demo Days 2026 pokazano najnowszą generację maszyn serii R. Wśród kompaktowych ładowarek gąsienicowych znalazły się modele T66-2, T76-2 i T86-2, a wśród ładowarek o sterowaniu burtowym S66-2, S76-2 i S86-2. Nowa generacja ma zapewniać wyższy komfort operatora, większą wydajność i lepszą niezawodność.

Najmocniejsze modele S86-2 i T86-2 otrzymały silnik o mocy 115 KM. Wprowadzono także większą wysokość podnoszenia, nowy 8-calowy ekran dotykowy oraz cztery tryby jazdy, które pozwalają dopasować charakter pracy maszyny do operatora lub konkretnego zadania. W rolnictwie szczególnie interesujące mogą być także wersje gąsienicowe, które lepiej radzą sobie na luźnym, nierównym lub wilgotnym podłożu.

Nowa Bobcat T650 Stage V

Wśród nowości znalazła się również kompaktowa ładowarka gąsienicowa Bobcat T650 Stage V. Maszyna została zaprojektowana z myślą o rynkach objętych rygorystycznymi normami emisji spalin. Co istotne, spełnia normę Stage V bez konieczności stosowania płynu AdBlue.

T650 napędzana jest 2,4 litrowym silnikiem o mocy 55 kW, czyli 74 KM. Zastosowano pionową ścieżkę podnoszenia, a znamionowa nośność operacyjna według ISO wynosi 1192 kg. Dzięki temu maszyna może sprawdzić się przy załadunku, obsłudze palet, pracach ziemnych i zadaniach wykonywanych w ograniczonej przestrzeni.

W standardzie dostępna jest telematyka Machine IQ, a maszyna może współpracować z szeroką gamą osprzętu Bobcat dzięki systemowi Bob-Tach. Opcjonalnie dostępna jest również hydraulika High Flow, która zwiększa możliwości pracy z bardziej wymagającymi narzędziami.

Bobcat Demo Days 2026 - nowe ładowarki dla rolnictwa i budownictwa

Bobcat coraz mocniej stawia na uniwersalność

Tegoroczne Bobcat Demo Days pokazały, że producent mocno rozwija ofertę ładowarek nie tylko dla budownictwa, ale również dla rolnictwa. Szczególnie istotne są nowe ładowarki teleskopowe Bobcat V-Drive, kompaktowe ładowarki przegubowe L85 i L100 oraz rozwój ładowarek burtowych i gąsienicowych serii R.

W gospodarstwach rolnych coraz większe znaczenie mają maszyny uniwersalne, które mogą pracować z różnym osprzętem i wykonywać wiele zadań w ciągu dnia. Bobcat wyraźnie wpisuje się w ten kierunek, oferując sprzęt kompaktowy, zwrotny i przygotowany do pracy zarówno na placu budowy, jak i w gospodarstwie.

Sojowa rewolucja w Polsce trwa. Większość upraw jest jednak niewidoczna w statystykach GUS i Brukseli [ANALIZA]

0
Boom na rynku soi w Polsce trwa

Sojowa rewolucja w Polsce: Gdybyśmy w analizach rynkowych opierali się wyłącznie na oficjalnych raportach Komisji Europejskiej i danych GUS, żylibyśmy w głębokiej nieświadomości. Podczas gdy unijne bilanse widzą w Polsce niszową uprawę na poziomie trzydziestu kilku tysięcy hektarów, rzeczywistość na polskich polach potężnie wystrzeliła. Oficjalne statystyki nie nadążają za rynkiem – większość realnych zasiewów soi i tysiące ton rodzimego białka pozostają w nich po prostu niewidoczne!

Prześledziliśmy najnowsze, operacyjne dane ARiMR z wniosków o dopłaty bezpośrednie z ostatnich siedmiu lat (2020–2026). Wnioski są uderzające: mamy do czynienia z jedną z najdynamiczniejszych i jednocześnie najbardziej niedoszacowanych transformacji w strukturze krajowych zasiewów po 1989 roku.

Mit a rzeczywistość: Co widzi Bruksela, a co sieje polski rolnik?

Spójrzmy na zaktualizowany pod koniec maja 2026 roku bilans Komisji Europejskiej (oparty na meldunkach GUS). Na papierze wszystko wygląda stabilnie, wręcz leniwie. Unijni urzędnicy prognozują, że w tym roku areał soi w Polsce zaliczy spadek i wyniesie skromne 32 510 ha (wobec rzekomych 37,4 tys. ha w roku ubiegłym).

Tymczasem system informatyczny ARiMR nie kłamie – rolnicy ubiegający się o dopłaty powiązane do strączkowych oraz realizujący ekoschematy muszą podać stan faktyczny z dokładnością do ara. Wynik dla Polski za 2026 rok? 103 512,56 hektarów!

To oznacza, że oficjalny obieg statystyczny w Europie nie zauważa aż 71 tysięcy hektarów soi nad Wisłą! Szacunki GUS kompletnie rozminęły się z rzeczywistością, pokazując areał ponad trzykrotnie mniejszy od realnego.

Siedmiolatka potężnych wzrostów

Ignorowany przez urzędników marsz soi po rekordy trwa nieprzerwanie od początku dekady. Z niszowej ciekawostki agrotechnicznej roślina ta stała się pełnoprawnym, wielkoobszarowym graczem.

Tak rósł realny areał soi w Polsce (dane z wniosków ARiMR):

  • 2020 r. – 21 501,75 ha (początek dekady i faza nieśmiałych eksperymentów)
  • 2021 r. – 25 547,78 ha
  • 2022 r. – 47 867,38 ha
  • 2023 r. – 44 435,33 ha (chwilowa, jedyna korekta na rynku)
  • 2024 r. – 79 697,68 ha (pionowy skok i eksplozja o blisko 80% w jeden sezon!)
  • 2025 r. – 97 702,11 ha
  • 2026 r.103 512,56 ha (historyczny rekord i pęknięcie bariery stu tysięcy hektarów)

W ciągu zaledwie 7 lat polscy rolnicy zwiększyli obszar uprawy soi blisko pięciokrotnie (o ok. 381%)!

Polak potrafi, czyli ekspresowa krzywa uczenia się

Soja przestała być uprawą podwyższonego ryzyka, na której rolnicy „frycowe” płacą niskimi zbiorami. Równolegle z areałem szły w górę umiejętności naszych producentów.

Według danych KE/GUS średnie plonowanie soi w Polsce wzrosło z poziomu 2,05 t/ha w 2020 roku do stabilnych 2,56–2,59 t/ha notowanych w ostatnich sezonach. Odpowiedni dobór odmian (głównie z grup wczesnych), powszechne i profesjonalne szczepienie nasion bakteriami brodawkowymi oraz opanowanie technologii ochrony zmniejszyły ryzyko uprawy.

Ponad 180 tysięcy ton białka poza radarem

Dlaczego to metodologiczne ślepe pole GUS-u i KE jest tak groźne dla rynku? Ponieważ całkowicie fałszuje bilanse paszowe.

  • Wersja oficjalna (KE): Widząc 32,5 tys. ha i plon 2,59 t/ha, Bruksela szacuje polskie zbiory na niespełna 84 tys. ton.
  • Wersja realna (ARiMR): Przy faktycznym areale przekraczającym 103,5 tys. ha i tej samej średniej wydajności, polskie pola opuści jesienią ponad 268 tysięcy ton rodzimych nasion soi!

Mówiąc wprost: w oficjalnych unijnych raportach dotyczących bezpieczeństwa białkowego „gubi się” blisko 184 tysiące ton polskich nasion soi.

Krajowy rynek przetwórczy i paszowy rozwija się pod dyktando faktów, a nie ankiet. Soja na stałe weszła do kanonu polskich upraw obok rzepaku i kukurydzy. Warto więc postawić pytanie, czy obecny model zbierania danych statystycznych nadąża za tą dynamiką. Może to już najwyższy czas, aby GUS zaczął regularnie korzystać z precyzyjnych narzędzi teleinformatycznych, jakimi dysponuje ARiMR?

Zintegrowanie danych z wniosków obszarowych pozwoliłoby na poprawne i zgodne z rzeczywistością szacowanie zarówno areału upraw, jak i ostatecznych zbiorów. Skorzystaliby na tym wszyscy – od analityków, przez przetwórców, aż po samych rolników, którzy zyskali dojrzały i transparentny rynek informacji.

Źródło: Analiza własna na bazie danych ARiRM, KE i GUS

Sezon truskawkowy 2026: Krajowy boom wypycha import, ale przetwórcy zaczynają twardą grę

0
Sezon truskawkowy 2026

Sezon truskawkowy 2026: Początek czerwca przyniósł bezdyskusyjny przełom na rynku truskawek. Wysyp krajowych owoców z upraw polowych wywołał mocne tąpnięcie cen w hurcie i postawił importerów pod ścianą. Jednak obraz tegorocznej kampanii pozostaje dwubiegunowy. Równolegle ruszyły pierwsze punkty skupu surowca do przetwórstwa w województwach lubelskim i mazowieckim, gdzie zakłady chłodnicze rozpoczęły twardą grę psychologiczną, wykorzystując jako kartę przetargową… zapasy z Egiptu.

Początek wegetacji przyniósł plantatorom wiele wyzwań – od przymrozków po wysokie koszty pracownicze. W efekcie pierwsze partie owoców deserowych premium z tuneli wyceniane były na 25–35 zł/kg. Obecnie jednak główny sezon polowy ruszył na dobre, przynosząc rewolucję na placach hurtowych.

Czytaj również:

Tąpnięcie cen na Broniszach: Polska truskawka deklasuje import

Podwyższona podaż krajowej truskawki polowej wywołała na początku czerwca korektę cenową o blisko połowę.

  • Ceny na Broniszach: Stawki za polski produkt ustabilizowały się na poziomie 8,00–14,00 zł/kg (towar sprzedawany jest niemal wyłącznie w tradycyjnych, 2-kilogramowych łubiankach).
  • Odwrót importu: Tak silna pozycja rodzimego owocu zdemolowała opłacalność importu. Dostawcy z Grecji i Serbii zostali zmuszeni do obniżenia cen do poziomu 9,00–10,00 zł/kg i – jak informuje Maciej Kmera, ekspert rynku w Broniszach – sukcesywnie wycofują się już z rynku.

Szybkie tempo dostaw z gruntu i niższe ceny hurtowe powinny ukrócić opisywane na przełomie maja praktyki nieuczciwego rebrandingu, w których tańszy towar z importu bywał oferowany jako krajowy. Przy obecnych cenach polskiego owocu, taka gra pośredników traci ekonomiczne uzasadnienie.

Realia przemysłowe: Skupy ruszyły, ceny zamrożone

Zupełnie inne, znacznie trudniejsze nastroje panują wśród rolników, którzy kierują swoje owoce do zakładów przetwórczych. Pierwsze firmy w województwach lubelskim i mazowieckim rozpoczęły przyjmowanie truskawek przeznaczonych do mrożenia. Kolejne zakłady ruszają w najbliższych dniach.

Wyjściowe cenniki pokazują, że rynek przemysłowy otworzył się na poziomach identycznych jak przed rokiem:

  • Truskawka z szypułką: około 3,50 zł/kg
  • Truskawka bez szypułki: około 5,50 zł/kg

Stawki te w żaden sposób nie odpowiadają dzisiejszym kosztom produkcji (pracownicy, energia, ochrona plantacji) i spotykają się z dużą krytyką środowiska producentów. Przetwórcy kalkulują jednak na zimno: widząc potężny wysyp truskawki polowej i odwrót importerów z rynku deserowego, liczą na to, że nadmiar surowca naturalnie przekieruje się na rampy zakładów chłodniczych, zmuszając rolników do akceptacji stawek minimalnych.

„Mamy mrożonkę z Egiptu” – czyli presja na polskiego plantatora

W rozmowach z przedsiębiorcami zajmującymi się handlem owocami przemysłowymi powtarza się niepokojący, ale czysto biznesowy schemat. Część przetwórni wprost komunikuje dostawcom, że w tym sezonie „nie muszą kupować polskiej truskawki, bo mają mrożonkę z Egiptu”.

To bezpośrednie pokłosie sytuacji z ubiegłego roku. Przypomnijmy, że rok 2025 zamknął się rekordowym importem mrożonych truskawek do Polski – sam Egipt dostarczył wtedy aż 62 tysiące ton owoców (zajmując ponad 73% udziału w krajowym imporcie). Tani, wolnocłowy surowiec z Afryki Północnej służy dziś zakładom jako doskonały straszak i argument do zamrażania cen skupu krajowego owocu.

Warto jednak pamiętać o drugiej stronie egipskiego medalu, czyli kwestiach jakościowych i bezpieczeństwa żywności. W ubiegłym roku IJHARS zatrzymał transport 50 ton egipskich owoców z powodu pleśni i zepsucia, a z dużych sieci handlowych wycofywano partie mrożonych truskawek z Egiptu z powodu wykrycia bakterii Salmonella. Polski produkt pod względem rygorów produkcyjnych i świeżości bije masowy import na głowę – niestety, w pierwszych dniach skupu wygrywa chłodna kalkulacja przetwórców.

Czy powtórzy się scenariusz sprzed roku?

Branża znajduje się dopiero na samym początku kampanii. Choć wyjściowe 3,50/5,50 zł/kg budzi rozczarowanie, warto pamiętać o ubiegłorocznym scenariuszu. W analogicznym okresie 2025 roku zakłady również próbowały narzucić identyczne stawki startowe. Rzeczywista podaż i zapotrzebowanie rynkowe szybko zweryfikowały jednak te plany – wyścig o surowiec sprawił, że lokalnie ceny truskawek bez szypułki wzrosły w trakcie sezonu nawet do poziomu 10,00 zł/kg.

Ostateczny kształt cen w 2026 roku zależy od tego, jak długo utrzyma się obecna fala upałów, jak dynamicznie będą przebiegać zbiory oraz czy jakość owoców zmusi zakłady do realnej walki o polski surowiec premium.

A jak wyglądają pierwsze dni skupu w Waszych rejonach? Czy chłodnie w Waszej okolicy również powołują się na zapasy z importu, czy widać już pierwsze korekty stawek? Zachęcamy do merytorycznej dyskusji w komentarzach!

Autor: Redakcja Agroprofil

Bezpieczeństwo żywnościowe Polski pod presją. Eksperci o przyszłości rolnictwa

0
bezpieczeństwo żywnościowe BASF

W dniu 21 maja br. w gospodarstwie rodzinnym Państwa Postułów odbyło się spotkanie „Innowacje w rolnictwie na rzecz bezpieczeństwa żywnościowego”, zorganizowane przez Stowarzyszenie Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności oraz BASF Polska.

bezpieczeństwo żywnościowe BASF

Podczas spotkania Anna Zalewska, Advocacy Manager BASF Polska zaprezentowała wyniki raportu firmy badawczej HFFA Research dotyczące wpływu utraty substancji czynnych w ochronie roślin na produkcję rolną w Polsce, samowystarczalność żywnościową oraz bilans handlu zagranicznego netto.

Jak wycofywanie substancji czynnych wpłynie na produkcję rolną?

Niezależność żywnościowa, a w szczególności samowystarczalność żywnościowa, stały się coraz ważniejszymi tematami debat politycznych — nie tylko na świecie, ale także w Unii Europejskiej (UE) i Polsce. Kluczowym czynnikiem tej debaty jest rygorystyczny system regulacyjny UE dotyczący zatwierdzania środków ochrony roślin. Liczba dopuszczonych substancji aktywnych systematycznie maleje, co stanowi rosnące wyzwania dla produkcji rolnej.

Jakie straty może ponieść polskie rolnictwo?

Raport wyraźnie pokazuje, że bez substancji czynnych potencjalnie przewidzianych do wycofania do roku 2030, Polska poniosłaby znaczące straty nie tylko w produkcji krajowej, ale także w konkurencyjności międzynarodowej. Przykładowo dla pszenicy wskaźnik samowystarczalności mógłby zmaleć ze 130% do 114%, a starty w produkcji sięgnęłyby ponad 16%.

Jak wycofywanie substancji czynnych wpłynie na ochronę roślin?

W drugiej części spotkania uczestnicy (przedstawiciele Izb rolniczych, stowarzyszeń branżowych, rolnicy, biznes) odnieśli się do ograniczonej konkurencyjności wynikającej z braku długofalowej strategii Państwa i systemowej pomocy dla rolnictwa, jak również ze zbyt dużej biurokratyzacji. Olaf Horbańczuk, Dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności podkreślił, że rolnictwo znajduje się dziś w centrum wielu wyzwań – gospodarczych, klimatycznych, technologicznych i regulacyjnych, a od kondycji sektora rolnego zależy coś fundamentalnego: bezpieczeństwo żywnościowe Polski oraz stabilność całego łańcucha żywnościowego. Zwrócił uwagę, iż nie można z jednej strony zabierać rolnikom rozwiązań i narzędzi pracy, jednocześnie nie dając dostępu do innych – innowacyjnych, wynikających z postępu badań i nauki. Rolnicy powinni być świadomi swojej roli, swojego znaczenia, jak również powinni mieć zapewnioną spokojną pracę oraz jej kontynuację przez następne pokolenia.

Innowacje w rolnictwie – jakie technologie wybierają dziś rolnicy?

Dużą część dyskusji stanowiły innowacje, zgodnie wszyscy stwierdzili, że postęp w rolnictwie jest duży, ale rolnicy potrzebują narzędzi, takich jak środki ochrony roślin, do efektywnej pracy. Nie powinno dochodzić do wycofywania substancji bez dostępu do alternatyw, gdyż rolnicy nie mają czym chronić swoich upraw. Jednocześnie podkreślano znaczenie integrowanej ochrony roślin, że powinna być ona bardziej zauważalna, gdyż o samowystarczalności żywnościowej należy mówić w jej kontekście.

Młodzi rolnicy chętnie sięgają po innowacyjne rozwiązania (rolnictwo precyzyjne, drony), gdyż szukają rozwiązań usprawniających ich pracę. Nie należy jednak zapominać, że proces tworzenia nowych technologii, nowych substancji jest procesem długotrwałym, co wynika ze zmienności otaczającego nas środowiska zarówno pod kątem prawnym jak i klimatycznym, jak również długotrwałego procesu oceny i rejestracji.

Dyrektorka Generalna Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin odniosła się do kwestii regulacyjnych. Podkreśliła, że niezbędne jest stworzenie warunków zapewniających konkurencyjność polskich rolników. Na poziomie unijnym trwają prace dotyczące deregulacji, ale trzeba dyskutować, pracować nad tymi propozycjami, aby faktycznie Omnibus Food&Feed Safety przyniósł oczekiwane uproszczenia dla rolników i całej branży rolno-spożywczej.

Potrzeba dialogu i współpracy w całym łańcuchu rolno-spożywczym, wraz z udziałem środowiska naukowego i decydentów była wielokrotnie podkreślana podczas całego spotkania.