Strona główna Blog Strona 31

Ceny zbóż i oleistych: Giełdy ignorują droższą ropę i suszę. Spekulanci realizują zyski z kontraktów przed zamknięciem miesiąca

0
ceny zbóż i rzepalu

Ceny zbóż i oleistych na giełach: Środowa sesja na globalnych giełdach towarowych wygenerowała obraz pełen skrajnych kontrastów. Podczas gdy na rynku surowców energetycznych doszło do gwałtownego wystrzału cen ropy naftowej, a na rynku walutowym dolar stracił na wartości po decyzji Rezerwy Federalnej, giełdy zbóż i oleistych zaświeciły na czerwono. Fale upałów w Europie i USA, wysychające koryta rzek transportowych oraz napięcia na Bliskim Wschodzie wyznaczają dziś krajobraz na rynku fizycznym. Teoretycznie bilans wskazuje, że towaru może być mniej, a jego transport będzie droższy. Tymczasem w środę w Chicago i Paryżu dominowały spadki. Jak to możliwe, że obrót kontraktami całkowicie zignorował otoczenie rynkowe?

To nie jednodniowe załamanie, lecz korekta trwająca od piątku

Aby właściwie odczytać środową czerwień na wykresach, należy spojrzeć na nią we właściwej perspektywie czasowej. Spadki na giełdach rolniczych nie są odosobnionym incydentem z ostatnich godzin. Rynek znajduje się w fazie technicznego cofnięcia już od zeszłego piątku, kiedy to notowania uderzyły w lokalny „sufit” po wyjątkowo intensywnym, lipcowym rajdzie wzrostowym.

Przypomnijmy, że to właśnie silna fala wzrostów z pierwszej połowy miesiąca mocno wyciągnęła wyceny zbóż w górę. Od piątku do wtorku spadek cen zbóż wpisywał się jeszcze w szerszy ruch spadkowy na całym rynku surowcowym, gdzie wyprzedaż na rynku ropy naftowej ciągnęła za sobą biopaliwa i osłabiała ogólny apetyt na ryzyko. Środa przyniosła jednak całkowity zwrot akcji.

Od wspólnego spadku z ropą do całkowitego rozprzężenia

Podczas środowego handlu doszło do rzadko spotykanego rozkojarzenia korelacji rynkowych. Ropa naftowa gwałtownie skoczyła w górę – surowiec typu Brent podrożał aż o +7,91% (do poziomu 90,74 USD/bbl), a amerykańska ropa WTI wzrosła o +6,56% (do 84,46 USD/bbl).

W normalnych warunkach tak dynamiczny skok cen energii natychmiast ciągnie za sobą kompleks oleistych i kukurydzę. Tymczasem na rynku rolnym zobaczyliśmy coś skrajnie odmiennego:

  • Soja w Chicago (ZSQ26): spadła aż o -2,81% (do 1178,0 centów/buszel), pociągając za sobą śrutę sojową (-1,56%) oraz olej sojowy (-2,25%).
  • Kukurydza w USA (ZCU26): staniała o -2,07% (do 449,0 centów/buszel).
  • Pszenica: w Chicago (ZWU26) straciła -0,26% (do 660,6 centów/buszel), natomiast na paryskim MATIF-ie (MLU26) osunęła się o -0,55% do poziomu 226,50 EUR/t.

Zamykanie pozycji przed końcem miesiąca dyktuje zasady

Za obecną falą spadkową stoją dwa główne mechanizmy finansowe, które tymczasowo całkowicie przysłoniły niekorzystne prognozy pogodowe:

  1. Czyszczenie portfeli przed końcem miesiąca: Kapitał spekulacyjny (fundusze typu Managed Money), który napędzał lipcowe wzrosty, wykorzystał ostatnie sesje lipca do masowego „zdejmowania zysków ze stołu”. Zamykanie długich pozycji przed przejściem w nowy miesiąc wywołało czysto techniczną presję sprzedażową, całkowicie odłączoną od fundamentów rynkowych.
  2. Agresywny hedging producentów: Drugim hamulcowym okazała się strona podażowa. Poziomy cenowe osiągnięte po wcześniejszym skoku zachęciły farmerów oraz komercyjne elewatory do masowego zabezpieczania stawek dla nadchodzących zbiorów, co postawiło na wykresach twardy „sufit”.

Podwójny cios z rynku walutowego: FED i skok EUR/USD

Dodatkowym elementem środowej układanki była decyzja amerykańskiej Rezerwy Federalnej (FED), która utrzymała stopy procentowych bez zmian w przedziale 3,50%–3,75%. Mimo rozłamu w komitecie (trzech członków opowiedziało się za podwyżką), brak natychmiastowego zacieśnienia polityki przełożył się na wyraźne osłabienie amerykańskiej waluty i gwałtowny skok kursu EUR/USD do poziomu 1,1464.

Taki układ walutowy zadziałał dwutorowo:

  • Mocniejsze euro uderzyło w MATIF: Umocnienie waluty unijnej pogorszyło konkurencyjność europejskiego ziarna w przetargach eksportowych (m.in. w Afryce Północnej), dając paryskiej pszenicy bezpośredni cios zniżkowy.
  • Słabszy dolar nie pomógł Chicago: Zazwyczaj spadek wartości dolara sprzyja amerykańskiemu eksportowi i wywołuje wzrosty na CBoT. W środę jednak czyszczenie pozycji przez fundusze przed końcem miesiąca było tak dominujące, że całkowicie zignorowało pozytywne impulsy walutowe.

Co to oznacza dla rynku?

Obecne spadki na giełdach nie oznaczają, że susza czy utrudnienia logistyczne w żegludze rzecznej przestały istnieć. Obrót kontraktami terminowymi ma jednak to do siebie, że w krótkim horyzoncie czasowym podlega dynamice przepływu kapitału, a nie rzeczywistemu bilansowi ziarna w magazynach.

Mamy do czynienia z klasyczną, głębszą korektą techniczną po silnym wybiciu w górę. Zanim giełdy ponownie zaczną dyskontować realne braki towaru na rynku fizycznym, inwestorzy finansowi muszą dokończyć przetasowanie portfeli na przełomie miesięcy.

Źródło danych: Euronext-Paryż, CBoT, CFTC

Ceny paliw w czwartek: Diesel w hurcie Orlenu w górę do prawie 8,20 zł/l brutto

0
ceny paliw

Ceny paliw: Przełom lipca przynosi potężną huśtawkę nastrojów na rynku paliwowym, a polscy kierowcy i właściciele stacji paliw kolejny raz doświadczają drastycznej asymetrii w wycenie paliw przez krajowego monopolistę. Mimo że między piątkiem a wtorkiem notowania ropy naftowej na świecie spadły o ponad 15%, wystarczyło środowe, częściowe odrobienie strat, by najnowszy cennik hurtowy Orlenu przyniósł ponowny skok stawek.

W nowym cenniku hurtowym cenę Ekodieslu wyśrubowano do poziomu 6 646–6 656 PLN/m³ netto, co po doliczeniu podatku VAT i akcyzy daje w przeliczeniu prawie 8,20 zł/l brutto (dokładnie 8,19 zł/l).

Czytaj również:

Presja ze Wschodu i Bliskiego Wschodu

O ile wycena samej ropy Brent (rejon 90 USD/bbl) trzyma się z dala od tegorocznych maksimów, o tyle rynek gotowego diesla pozostaje niezwykle napięty. Z jednej strony nakładają się na to obawy o transport przez cieśninę Ormuz po ostatnich atakach, z drugiej – utrzymujące się sankcje i strukturalny brak rosyjskiego diesla w Europie, co trwale podbija marże rafineryjne (crack spread).

Mocny skok marż przy kursie dolara na poziomie 3,7750 PLN uderzył bezpośrednio w rynek diesla, przy stosunkowo spokojnej wycenie benzyny:

  • Olej Napędowy Ekodiesel: ~6 646 PLN/m³ netto (~8,19 zł/l brutto)
  • Benzyna Eurosuper 95: 5 794 PLN/m³ netto (7,13 zł/l brutto)

Przepaść cenowa między benzyną a dieslem w hurcie wynosi obecnie potężne 852 PLN/m³ netto (ponad 1,05 zł różnicy na litrze na niekorzyść właścicieli aut z silnikiem Diesla).

Promocje wakacyjne i polityczny bufor na horyzoncie

Przy cenach podstawowego diesla oscylujących wokół 8,0 zł/l, jedyną ulgą dla portfeli kierowców pozostają komercyjne rabaty wakacyjne oferowane przez sieci stacji (sięgające standardowo 30–40 gr/l na aplikacjach lojalnościowych).

Sytuacja stała się jednak na tyle napięta, że do gry włącza się polityka. W przestrzeni publicznej pojawiły się sygnały ze strony premiera o możliwym powrocie tarczy antyinflacyjnej / mechanizmu CPN na ostatnie dwa tygodnie wakacji. Jeśli rząd zdecydowałby się na czasowe obniżenie podatków lub wprowadzenie ręcznych buforów cenowych w drugiej połowie sierpnia, mogłoby to sztucznie zbić stawki na pylonach tuż przed szczytem powrotów z urlopów.

Co to oznacza dla stacji i kierowców?

Opublikowany przed chwilą cennik Orlenu dobitnie pokazuje, że płocki gigant błyskawicznie reaguje na każdy wzrostowy impuls giełdowy, podczas gdy kilkudniowe spadki cen surowca są filtrowane z ogromnym opóźnieniem.

Dla właścicieli stacji detalicznych czwartkowy cennik oznacza dalszą pracę na minimalnych marżach. Do czasu ewentualnej interwencji rządowej w drugiej połowie sierpnia lub głębszych obniżek w Płocku, detaliczne ceny oleju napędowego utwierdzają się w przedziale 8,10–8,25 zł/l brutto.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe

Nożyce cenowe znów się zaciskają. Żywność tanieje, koszty produkcji rosną

0

Czerwiec przyniósł rolnikom wyjątkowo niekorzystne zestawienie danych. Z jednej strony ceny żywności w sklepach spadają, z drugiej – drożeją paliwa, nawozy i inne nakłady potrzebne do prowadzenia gospodarstwa. To klasyczny mechanizm nożyc cenowych, który bezpośrednio uderza w opłacalność produkcji rolnej.

Żywność tanieje – i to nie jest dobra wiadomość dla rolnika

Według szybkiego szacunku GUS, inflacja w gospodarce narodowej w czerwcu 2026 r. wyniosła w ujęciu rocznym 2,5%, trafiając prosto w cel inflacyjny NBP. Na pierwszy rzut oka to dobra wiadomość dla konsumentów. Problem w tym, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o 0,3% – czyli żywność tanieje, podczas gdy inne towary i usługi drożeją.

Dla producentów rolno-spożywczych to sygnał ostrzegawczy. Spadek cen żywności przy jednoczesnym wzroście cen pozostałych towarów i usług może negatywnie wpływać na opłacalność całej produkcji rolno-spożywczej.

Koniunktura w rolnictwie wciąż na minusie

Sytuację potwierdza syntetyczny wskaźnik koniunktury w rolnictwie (SWKR), obliczany przez Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. W czerwcu 2026 r. nieznacznie się poprawił, ale nadal pozostaje na ujemnym poziomie – wyniósł 98,8 punktu, czyli poniżej progu 100, oznaczającego stabilizację.

Co istotne, otoczenie rynkowe dla produkcji rolnej w Polsce od pół roku pozostaje trudne, a kluczowe wskaźniki uległy odczuwalnemu pogorszeniu w porównaniu do stabilniejszych poziomów notowanych w ostatnich latach.

Paliwa i nawozy drożeją w najgorszym momencie

Podczas gdy przychody rolników są pod presją, koszty prowadzenia gospodarstwa rosną z kilku kierunków jednocześnie:

Koniec pakietu CPN. Od 1 lipca 2026 r. przestały obowiązywać obniżone stawki VAT i akcyzy na paliwa – VAT wrócił do poziomu 23%, a akcyza do stawki sprzed obniżki. Zniknął też mechanizm ceny maksymalnej. Efekt jest natychmiastowy: podwyżki cen paliw na stacjach benzynowych, a w ślad za tym wyższy odczyt inflacji w lipcu.

Drożejąca ropa. Napięcia wokół cieśniny Ormuz i zapowiedź 20-procentowej opłaty od ładunków przepływających przez ten strategiczny szlak podbiły ceny ropy WTI z 70 do 80 dolarów za baryłkę w ciągu jednego miesiąca.

Wysokie ceny nawozów azotowych. Jak zauważają analitycy, obserwowane obecnie wysokie ceny nawozów azotowych i paliw ropopochodnych – skutek wcześniejszego ataku USA i Izraela na Iran – mogą dalej pogarszać koniunkturę, utrzymując produkcję rolną pod silną presją cen i opłacalności.

Co pokazują prognozy NBP?

Narodowy Bank Polski w projekcji inflacji i PKB z początku lipca 2026 r. przewiduje, że średnioroczna inflacja w 2026 roku wyniesie 2,9%, a w 2027 r. spadnie do 2,7%. W przypadku samej żywności bank centralny spodziewa się wzrostu cen o 0,8% w 2026 roku, a w kolejnym roku – za sprawą opóźnionego wpływu rosnących kosztów produkcji – inflacja żywności ma przyspieszyć do 2,3%.

Brzmi to jak dobra wiadomość na przyszłość, ale NBP wprost wskazuje na mechanizm, który najbardziej dotyka producentów: utrzymanie wyższego tempa inflacji ogółem niż inflacji żywności może być niekorzystne dla producentów produktów rolno-spożywczych, ponieważ podnosi koszty produkcji przy jednoczesnym ograniczeniu możliwości wzrostu cen skupu surowców rolnych. Do tego rosnąca presja inflacyjna może dodatkowo skutkować spadkiem popytu konsumenckiego na żywność.

Rok wcześniej było inaczej

Warto spojrzeć na to w szerszej perspektywie. W całym 2025 roku inflacja ogółem wyniosła 3,6%, a samej żywności i napojów bezalkoholowych aż 4,7% – czyli żywność drożała wyraźnie szybciej niż pozostałe towary. Obecna sytuacja to więc odwrócenie trendu, i to odwrócenie niekorzystne dla portfeli rolników.

Mechanizm nożyc cenowych jest prosty, ale bolesny: gospodarstwo płaci więcej za paliwo do maszyn, więcej za nawozy azotowe, a jednocześnie nie może liczyć na wyższe ceny skupu swoich produktów, bo te na rynku detalicznym tanieją. W efekcie marża, która i tak w wielu gospodarstwach jest napięta, może się dodatkowo skurczyć jeszcze przed jesiennymi rozliczeniami sezonu.

Kluczowe pytanie na najbliższe miesiące brzmi, czy zapowiadane przez NBP przyspieszenie inflacji żywności w 2027 roku rzeczywiście pozwoli odrobić część strat, czy presja kosztowa wyprzedzi tempo wzrostu cen skupu.

źródło: IERGŻ

Ratunkowy program dla wsi? Prezydencka Rada Rolnictwa mówi wprost o kryzysie

0

W Ciechocinku odbyło się wyjazdowe posiedzenie Rady Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP. Padły mocne słowa o kondycji polskiej wsi, a na stole znalazły się konkretne propozycje – od uboju pastwiskowego po nową platformę sprzedażową łączącą rolników z konsumentami.

Przewodniczący Rady Jan Krzysztof Ardanowski nie owijał w bawełnę: polskie rolnictwo mierzy się dziś z presją konkurencyjną ze strony Ameryki Południowej, Ukrainy i krajów azjatyckich, rosnącymi kosztami produkcji oraz coraz częstszymi anomaliami pogodowymi. Zdaniem przewodniczącego potrzebny jest program ratunkowy dla polskiej wsi – bez niego trudno mówić o utrzymaniu samowystarczalności żywnościowej kraju.

Krótsze łańcuchy dostaw – rolnik bliżej klienta

Głównym tematem spotkania, w którym uczestniczył minister Mateusz Kotecki z Kancelarii Prezydenta RP, były krótkie łańcuchy dostaw – czyli sposoby na to, by żywność trafiała od rolnika do konsumenta z pominięciem pośredników. Mowa tu przede wszystkim o Rolniczym Handlu Detalicznym (RHD) i sprzedaży bezpośredniej.

Jako przykład dobrze działającego rozwiązania wskazano platformę „Wiejska e-skrzynka”, stworzoną z inicjatywy Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie we współpracy z Uniwersytetem Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy.

Eksperci byli zgodni: Polska jest samowystarczalna pod względem produkcji rolnej, ale kuleje infrastruktura dystrybucji. Brakuje lokalnych centrów skupu, przetwórni, magazynów i wspólnych chłodni – elementów, bez których trudno sprawnie gromadzić i sortować żywność od małych producentów.

Spółdzielnie jako odpowiedź na przewagę marketów

Wnioski z dyskusji są dość jednoznaczne: małe gospodarstwa same nie są w stanie konkurować z sieciami handlowymi ani ceną, ani ciągłością dostaw. Rozwiązaniem, na które wskazywali eksperci, jest tworzenie grup producentów lub spółdzielni – to one mogłyby dać rolnikom realną siłę negocjacyjną przy ustalaniu cen i warunków sprzedaży.

Nie zabrakło też krytycznych głosów pod adresem RHD. Rolnicy prowadzący sprzedaż bezpośrednią wciąż zmagają się z restrykcyjnymi wymogami sanitarnymi, biurokracją oraz często zmieniającymi się przepisami, które utrudniają planowanie i prowadzenie tego typu działalności.

Ubój pastwiskowy – krok w dobrą stronę, ale niedopracowany

Osobnym wątkiem spotkania były nowe zasady tzw. uboju pastwiskowego – metody pozwalającej na humanitarne uśmiercanie bydła bezpośrednio w gospodarstwie, bez stresującego zwierzę transportu i załadunku.

Eksperci ocenili to rozwiązanie pozytywnie, jednak zwrócili uwagę, że towarzyszące przepisy wymagają jeszcze doprecyzowania, by ubój pastwiskowy mógł funkcjonować sprawnie w praktyce.

Co dalej?

Spotkanie w Ciechocinku było kontynuacją kwietniowej debaty eksperckiej w Belwederze, poświęconej roli polskiej żywności wysokiej jakości. Ardanowski podkreślił, że środowisko prezydenckie jest zdeterminowane, by szukać realnych rozwiązań dla polskiej wsi – zarówno w kwestii dochodowości gospodarstw, jak i bezpieczeństwa żywnościowego kraju.

Na razie jednak konkretów – w postaci np. harmonogramu prac nad zapowiadanym „programem ratunkowym” – wciąż brakuje.

źródło: Prezydent.pl

Białe kłosy żyta pod Kórnikiem. To nie choroba, a nieznany wcześniej sprawca

0

W Wielkopolsce zaobserwowano nietypowe uszkodzenia żyta – białe, puste kłosy wyraźnie odcinające się od zielonego łanu. Jak ustalili naukowcy z IOR-PIB, za zniszczeniami stoi rzadko opisywany w Polsce motyl. Czy rolnicy powinni się niepokoić?

9 czerwca w okolicach Kórnika rolnicy zauważyli coś nietypowego: kilkadziesiąt białych, pozbawionych ziarna kłosów żyta, ciągnących się wzdłuż brzegu plantacji założonej na słabej, piaszczystej glebie. Rośliny dało się łatwo wyrwać z ziemi – ich łodygi łamały się tuż przy gruncie lub tuż pod jego powierzchnią.

Sprawca ukryty w źdźble

Bliższe oględziny uszkodzonych roślin ujawniły ślady żerowania – wygryzione fragmenty pędu, a w kilku przypadkach także same sprawczynie: gąsienice wypełniające niemal cały przekrój źdźbła tuż przy powierzchni gleby. To właśnie ich żerowanie, niszczące wiązki przewodzące w dolnej części łodygi, doprowadziło do charakterystycznego bielenia kłosów.

Naukowcy z Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego zebrali larwy i podjęli próbę ich wyhodowania. Po ponad dwóch tygodniach, 28 czerwca, uzyskano poczwarki, a 7 lipca – dorosłe motyle. Analiza, potwierdzona badaniem mikroskopowym budowy genitaliów, wskazała na gatunek Anerastia lotella.

Co to za szkodnik?

Anerastia lotella to motyl z rodziny omacnicowatych (Pyralidae) – tej samej, do której należą groźne szkodniki magazynowe, takie jak mklik czy omacnica spichrzanka, a także barciaki atakujące pszczele plastry. W Polsce z tej rodziny opisano blisko sto gatunków.

Sam gatunek nie jest rzadkością – występuje pospolicie na terenie całego kraju. Dorosłe osobniki to niewielkie motyle o rozpiętości skrzydeł 20-25 mm, których ubarwienie skutecznie kamufluje je wśród roślinności. Żółtawe gąsienice żerują pod powierzchnią gleby, ukryte w twardej rurce zbudowanej z jedwabiu i piasku, przytwierdzonej do rośliny żywicielskiej.

Trawy, a czasem żyto

Biologia gatunku wciąż nie jest w pełni poznana. Wiadomo, że gąsienice żerują na korzeniach i podziemnych fragmentach łodyg różnych traw – piaskownicy zwyczajnej, szczotlichy siwej czy kostrzewy owczej. Ze zbóż literatura wymienia właśnie żyto zwyczajne.

Przypadki uszkodzeń upraw żyta przez ten gatunek notowano już w przeszłości – najstarszy odnotowany epizod pochodzi z 1869 roku, kiedy gąsienice niemal całkowicie zniszczyły kilka piaszczystych pól żyta w okolicach Herzbergu w Niemczech. Jak podkreślają jednak specjaliści, mimo regularnych stwierdzeń gatunku w uprawach żyta, zwykle nie wyrządza on poważnych strat gospodarczych.

Ciekawostka czy sygnał ostrzegawczy?

Zdaniem IOR-PIB pojedyncza obserwacja z Kórnika to na razie raczej naukowa ciekawostka niż zapowiedź nowego, groźnego zagrożenia dla upraw. Kluczowe będzie jednak to, czy podobne sygnały napłyną z innych regionów kraju – dopiero wtedy będzie można mówić o gatunku istotnym gospodarczo.

Instytut zwraca uwagę, że w ostatnich dekadach obserwuje się wyraźne zmiany w populacjach szkodników roślin uprawnych. Pojawiają się gatunki wcześniej w Polsce nienotowane, a inne – dotąd rzadkie – zyskują na znaczeniu, poszerzając zakres atakowanych roślin o gatunki uprawne. W tym kontekście przypadek z Kórnika warto mieć na uwadze, tym bardziej że żerowiska tego szkodnika są trudne do wykrycia, a sam gatunek ma już w historii udokumentowane przypadki wyrządzania szkód.

Rolnicy uprawiający żyto na słabszych, piaszczystych glebach powinni zwracać uwagę na nietypowe, białe kłosy pojawiające się w łanie – zwłaszcza przy brzegach plantacji. W razie podobnych obserwacji warto zgłosić je do lokalnego ośrodka doradztwa rolniczego lub bezpośrednio do IOR-PIB.

źródło: IOR-PIB

Ukraina chce zwiększać przepustowość portów dunajskich. Korytarz morski działa mimo ataków Rosji?

0
Zboże z Ukrainy

Korytarz morski na Morzu Czarnym działa? Po wcześniejszych doniesieniach o paraliżu portów Wielkiej Odessy w wyniku zmasowanych ataków Rosji, najnowsze oficjalne komunikaty sugerują, że porty Wielkiej Odessy są otwarte (cokolwiek to znaczy). Utrzymujące się dostawy, zdaniem rządu, oraz wysokie wcześniej wolumeny wywozu z basenu Morza Czarnego mogą mieć wpływ na przeceny na paryskiej giełdzie Matif.

Mimo że w lipcu Rosja nasiliła ataki rakietowe i dronowe na infrastrukturę portową oraz statki handlowe, ukraiński korytarz morski nie został zdaniem władz zamknięty. Statki – choć w mniejszej liczbie – nadal zawijają do portów Wielkiej Odessy, a Kijów we współpracy z Bukaresztem intensywnie pracuje nad kolejnym zwiększeniem możliwości przeładunkowych portów nad Dunajem.

„Nie zamykamy portów. Statki nadal przypływają i odpływają. Ich liczba spadła, ale mamy nadzieję, że ruch się odrodzi. Porty nad Dunajem również działają. Współpracujemy z Rumunią, aby zwiększyć ich przepustowość, tak jak w latach 2022–2023, kiedy brały na siebie główny ciężar operacji eksportowych” — poinformował pierwszy wiceminister rozwoju społeczności i terytoriów, Serhij Derkacz.

Czytaj również:

Matif dyskontuje dostępność eksportu?

Ostatnie spadki notowań pszenicy na giełdzie Matif wpisują się w obraz rynku, na który ziarno z regionu Morza Czarnego jest nadal dostępne. Reakcja giełdy może wynikać z faktu, że mimo lokalnych dużych utrudnień logistycznych podaż ukraińskiego ziarna pozostaje realna i dostarczana na światowe rynki. Warto zauważyć, że równoległe źródła twierdzą jednak co innego. Zapewne zauważymy to w kolejnych danych eksportowych.

Na razie, dane za pierwsze trzy tygodnie lipca pokazują, że wywóz pszenicy z ukraińskich portów głębokowodnych (POC) sięgnął 744 tys. ton – to ponad dwukrotnie więcej niż w analogicznym bardzo słabym (opóźnione zbiory) okresie ubiegłego roku (360 tys. ton).

Eksport pszenicy z portów Morza Czarnego (1–22 lipca, w tys. ton)

Dunaj ograniczony przez suszę, kolej w odwodzie

Plany rozbudowy logistyki dunajskiej trafiają jednak na dodatkową barierę natury pogodowej. Dunaj jest obecnie rekordowo płytki, co znacząco ogranicza zanurzenie barek i chwilowo paraliżuje sprawną żeglugę na tej magistrali. To sprawia, że ciężar utrzymania płynności handlu tymczasowo przesuwa się w stronę portów morskich oraz transportu lądowego.

Ukraińskie Koleje (Ukrzaliznycia) sprawnie przywracają do ruchu uszkodzone w ostrzałach lokomotywy, starając się zabezpieczyć ciągłość dostaw. Utrzymanie stabilnego eksportu rolnego pozostaje strategicznym priorytetem rządu w Kijowie i było przedmiotem narad u prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

Od początku pełnoskalowej inwazji ukraińskim korytarzem morskim przeładowano już ponad 200 mln ton ładunków, z czego 120 mln ton stanowiło zboże.

Dopłaty na cenne siedliska tylko dla hodowców? Jest oficjalna decyzja resortu rolnictwa!

0

Dopłaty na cenne siedliska: Krajowa Rada Izb Rolniczych zawnioskowała, aby dopłaty na cenne siedliska w ramach pakietów rolno-środowiskowo-klimatycznych były przyznawane wyłącznie gospodarstwom posiadającym zwierzęta. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydało w tej sprawie oficjalną, odmowną decyzję. Jakie argumenty stoją za stanowiskiem resortu i co to oznacza dla rolników?

30 czerwca 2026 r. Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) skierował do resortu rolnictwa pismo z postulatem, aby wsparcie rolno-środowiskowo-klimatyczne uzależnić od prowadzenia produkcji zwierzęcej. Odpowiedź Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) z 25 lipca 2026 r. rozwiewa jednak wątpliwości – proponowane zmiany nie wejdą w życie.

Przeczytaj również:

Dlaczego dopłaty na cenne siedliska pozostaną bez zmian?

Resort rolnictwa argumentuje, że wprowadzenie wymogu obsady zwierząt zablokowałoby dostęp do wsparcia znacznej części gospodarstw, które skrupulatnie realizują plany ochrony (PO/PZO) na obszarach Natura 2000.

Gospodarstwa te, niezależnie od posiadania inwentarza żywego, są zobowiązane do ekstensywnego użytkowania trwałych użytków zielonych (TUZ). Ponoszą przy tym realne koszty zabiegów agrotechnicznych i pielęgnacyjnych. Uzależnienie płatności od posiadania zwierząt mogłoby doprowadzić do zaprzestania użytkowania części TUZ, co utrudniłoby realizację celów ochronnych.

Korzyści dla hodowców bez zbędnej biurokracji

Resort zwraca uwagę, że obecny system, w którym przyznawane są dopłaty na cenne siedliska, wciąż pośrednio wspiera lokalnych hodowców:

  1. Źródło paszy i ściółki: Warianty przyrodnicze wymagają koszenia (lub użytkowania kośno-pastwiskowego) oraz obowiązkowego usunięcia biomasy z działek. Pozyskana zielonka i siano trafiają do okolicznych gospodarstw hodowlanych.
  2. Wypas przez inne gospodarstwo: Przepisy dopuszczają, aby wypas na działkach objętych zobowiązaniem prowadziło inne gospodarstwo niż to, które wnioskuje o płatności.

Zagrożenie dla retencji wody i walki z suszą

Kolejnym argumentem MRiRW są finanse związane z retencjonowaniem wody. Grunty, na które przysługują dopłaty na cenne siedliska, kwalifikują się również do płatności retencyjnej (retencjonowanie wody na TUZ).

Wykluczenie rolników bezinwentarzowych pozbawiłoby ich obu form wsparcia. Mogłoby to drastycznie ograniczyć zdolność krajobrazu rolniczego do zatrzymywania wody, co w warunkach narastających susz stanowiłoby poważne zagrożenie dla całego sektora.

Co z premiowaniem hodowców po 2027 roku?

Choć w obecnym stanie prawnym dopłaty na cenne siedliska nie wymagają posiadania inwentarza, resort zapewnia, że analizuje rozwiązania na przyszłość. W nowej perspektywie finansowej Wspólnej Polityki Rolnej (WPR) po 2027 roku rozważane są warianty wzmocnienia wsparcia kierowanego bezpośrednio do gospodarstw z produkcją zwierzęcą.

Źródło: Opracowano na podstawie komunikatu KRIR

Eksport żywności do Egiptu: Szansa na powrót polskiej pszenicy i rozwój handlu

0

Eksport żywności do Egiptu: Polska przechodzi do ofensywy w handlu rolno-spożywczym z Afryką Północną. 28 lipca 2026 roku sekretarz stanu Małgorzata Gromadzka spotkała się z Ambasadorem Egiptu w Polsce Ahmedem Samy Mohamedem Mahmoudem ElAnsarym. Główny cel rozmów był jasny: wznowienie dostaw polskiej pszenicy, rozszerzenie dostępu dla rodzimego mięsa oraz wykorzystanie Kairu jako bramy na kolejne rynki afrykańskie.

Spotkanie w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi z udziałem przedstawicieli Głównego Inspektoratu Weterynarii oraz PIORIN było kontynuacją czerwcowej misji gospodarczej polskich przedsiębiorców z sektora zbożowego i młynarskiego w Egipcie.

Przeczytaj również:

Polska pszenica wróci do gry?

Jednym z najważniejszych punktów rozmów były możliwości powrotu polskiej pszenicy na rynek egipski po kilkuletniej przerwie. Egipt, będący jednym z największych importerów zbóż na świecie, intensywnie szuka obecnie opcji dywersyfikacji źródeł dostaw. Rozmowy rozpoczęte podczas czerwcowej wizyty wiceminister Gromadzkiej w Kairze stworzyły solidne fundamenty pod ponowne otwarcie tego kierunku. Przy dużej podaży zbóż i rosnącej konkurencji międzynarodowej, odblokowanie rynku egipskiego byłoby kluczowym impulsem dla polskich producentów i handlowców.

Czekając na zielone światło dla mięsa i drobiu

Drugim filarem negocjacji pozostaje dostęp polskich produktów pochodzenia zwierzęcego. Strona polska oczekuje na oficjalne wyniki audytu, który w czerwcu br. przeprowadziły egipskie służby w polskich zakładach drobiarskich, wołowych oraz chłodniach składowych. Pozytywna weryfikacja pozwoli nie tylko przedłużyć dotychczasowe uprawnienia eksportowe, ale także dopuścić do rynku kolejne podmioty z Polski.

Ambasador ElAnsary zadeklarował pełne wsparcie dla zwiększania wymiany handlowej, zwracając uwagę, że Egipt należy traktować nie tylko jako partnera bilateralnego, ale również jako strategiczny węzeł logistyczny na całą Afrykę.

Rekordowe tempo wzrostu sprzedaży

Egipt już teraz odgrywa istotną rolę w polskim handlu zagranicznym. W 2025 roku wartość eksportu produktów rolno-spożywczych na ten rynek osiągnęła 104 mln euro, co oznaczało wzrost o 18 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Do Egiptu wysyłaliśmy dotychczas głównie świeże jabłka, gruszki, sery, twarogi oraz produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego.

Dane za pierwsze cztery miesiące 2026 roku pokazują, że ten trend przyspiesza – wartość eksportu do kwietnia sięgnęła już około 51 mln euro. Szybkie domknięcie ustaleń w sprawie pszenicy i mięsa może sprawić, że ten rok okaże się przełomowy.

Źródło: MRiRW

Kondycja upraw w USA zaważy na cenach w Chicago, Matif i polskich skupach. Sprawdzamy jak sytuacja wygląda za oceanem?

0

Kondycja upraw w USA pogarsza się z powodu utrzymujących się upałów i braku opadów, co natychmiast przełożyło się na zmianę rynkowych nastrojów. Sytuacja polowa w Stanach Zjednoczonych ma olbrzymie znaczenie dla globalnych bilansów – to właśnie stan amerykańskich zasiewów nadaje obecnie kierunek notowaniom na giełdzie w Chicago, co bezpośrednio wyznacza trendy na paryskim Matif oraz przekłada się pośrednio na stawki oferowane w polskich skupach.

Przeczytaj również:

Kondycja upraw w USA: Wyraźny spadek ocen kukurydzy i soi

Data opublikowania najnowszego raportu USDA przyniosła spore zaskoczenie. Udział kukurydzy ocenianej jako dobra lub doskonała spadł o 4 punkty procentowe do poziomu 63% (73% przed rokiem).

Spadki jakości upraw odnotowano w kluczowych stanach produkcyjnych:

  • Kolorado: spadek ocen dobrych i doskonałych o 29 punktów,
  • Michigan: spadek o 28 punktów,
  • Północna Dakota i Nebraska: spadki odpowiednio o 21 i 18 punktów.

W przypadku soi wskaźnik dobrych i doskonałych plantacji obniżył się o 3 punkty procentowe, również do poziomu 63% (70% przed rokiem).

Szybka wegetacja przy rosnącym deficycie wody

Sam postęp fenologiczny roślin pozostaje wysoki: wiechowanie kukurydzy osiągnęło 78% (wobec 74% średniej 5-letniej), a zawiązywanie strąków soi 47% (wobec 39% średniej). Jednak szybki rozwój w okresie generatywnym przy jednoczesnym braku opadów pogarsza rokowania dla plonów.

Oceny wilgotności gleby wskazują na narastający problem: 47% powierzchni gleb wierzchnich w USA wykazuje niedobory wody (stan krótki lub bardzo krótki). Fale wysokich temperatur w pasie Corn Belt przypadły na moment najwyższego zapotrzebowania roślin na wodę.

Postępy w zbiorach zbóż i lekka korekta ocen pszenicy jarej

Zbiory pszenicy ozimej przebiegają bez zakłóceń – skoszono już 81% powierzchni upraw (w stanach Kansas i Oklahoma zbiory zakończono). Wykłoszenie pszenicy jarej sięga 92%.

Raport USDA wykazał również niewielkie pogorszenie jakości pszenicy jarej. Łączny udział plantacji w stanie dobrym i doskonałym obniżył się symbolicznie o 1 pkt proc. do poziomu 52% (kategoria Good spadła z 48% do 46%, przy lekkim wzroście Excellent z 5% do 7%). Udział upraw w stanie słabym i bardzo słabym wzrósł z kolei do 15% (wobec 12% tydzień wcześniej).

Największy udział słabszych zasiewów występuje w Południowej Dakocie (24% upraw w stanie słabym lub bardzo słabym) oraz Północnej Dakocie (19%). Bardzo dobrą kondycję utrzymują natomiast zasiewy w Minnesocie (88% ocen dobrych i doskonałych) oraz stanie Waszyngton (67%).

Stan na 26 lipca 2026 r. (Suma 6 stanów – pszenica jara):

  • Bardzo słaby: 3%
  • Słaby: 12%
  • Dostateczny: 32%
  • Dobry: 46%
  • Doskonały: 7%

Odpowiedź giełdy w Chicago oraz przeniesienie impulsów na Matif i rynek krajowy

Poniedziałkowe spadki cen zbóż i soi, wywołane przeceną na rynku ropy naftowej (o ponad 7 USD/bbl), zostały szybko odrobione. Inwestorzy zareagowali na raport USDA masowym zamykaniem krótkich pozycji, co przełożyło się na wyraźne wzrosty kontraktów na kukurydzę i soję na giełdzie w Chicago (Matif jeszcze spadał).

Ograniczenie potencjału plonowania u kluczowego globalnego producenta ma strategiczne znaczenie rynkowe. Sytuacja polowa w USA stanowi główny punkt odniesienia dla światowego handlu – podbicie stawek w Chicago przekłada się zwykle na wzrost notowań zbóż i oleistych na europejskiej giełdzie Matif w Paryżu. Dla polskiego rynku oznaczać to może impuls wzrostowy (po ostatnich spadkach): cenniki w podmiotach skupowych oraz w portach są ściśle powiązane z wycenami na Matif. Utrzymanie suszy w USA w kluczowym sierpniu powinno chronić krajowy rynek przed spadkową presją trwających żniw.

Źródło danych: USDA

Dramatycznie niski stan Sanu. Rekord suszy pobity, przemysł w strefie pod presją

0
Ilustracja poglądowa (AI)

Dramatycznie niski stan Sanu: Gwałtownie spadający poziom wód w polskich rzekach zatacza coraz szersze kręgi. Skrajnie niski stan Sanu pokazuje, że skutki suszy hydrologicznej przestają być wyłącznie problemem rolników walczących o plony. Dzisiejsze odczyty wskazują na przebicie historycznego minimum, a w podkarpackich strefach przemysłowych z braku wody wstrzymywano już dostawy dla kilkudziesięciu zakładów.

Czytaj również:

Sytuacja hydrologiczna na południu Polski osiągnęła punkt zwrotny. Na stacji wodowskazowej w Nisku oficjalne wskaźniki spadły poniżej dotychczasowych rekordów wszech czasów.

Mimo chwilowej poprawy po lokalnych opadach w miniony weekend, trend spadkowy szybko powrócił. Według stanu na środę, 29 lipca (godz. 12:20 UTC), stan aktualny na wodowskazie w Nisku wynosi 89 cm przy braku zmian w krótkoterminowym trendzie. Oznacza to oficjalne przekroczenie i pobicie dotychczasowego absolutnego minimum z września 2025 roku (90 cm).

Stacja hydro-meteo Nisko (San) – odczyt z 29 lipca 2026 (godz. 12:20 UTC):
• Stan aktualny: 89 cm (trend: bez zmian)
• Stan poprzedni: 89 cm (12:10 UTC)
• Dotychczasowe absolutne minimum: 90 cm (10–11 września 2025)
• Status stacji: Poniżej minimum okresowego
• Próg przepływu nienaruszalnego: 92 cm

Dramatycznie niski stan Sanu uderza w strefę przemysłową

Spadek poziomu wody do 89 cm plasuje San wyraźnie poniżej progu 92 cm, wyznaczającego tzw. przepływ nienaruszalny – czyli biologiczną granicę niezbędną do przetrwania ekosystemu rzeki. Skutki tej sytuacji dotykają jednak w równym stopniu gospodarkę.

Gdy poziom wody w Nisku osiąga tak krytyczne wartości, dostawcy są zmuszani do wstrzymywania ujęć technologicznych. Przekonało się o tym 65 przedsiębiorstw zlokalizowanych na terenach dawnej Huty Stalowa Wola, Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej oraz Euro-Parku Stalowa Wola, gdy spółka EkoSan musiała czasowo odciąć dostawy wody przemysłowej.

Dla 35 z nich woda z Sanu jest kluczowym elementem procesów technologicznych i chłodzenia maszyn, a dla pozostałych stanowi źródło zasilania zakładowych sieci przeciwpożarowych. Równolegle pobór wody na cele chłodnicze ograniczała strefowa elektrociepłownia.

Wyzwanie dla rolnictwa i ciężkiego przemysłu

Zarejestrowanie wartości 89 cm na wodowskazie w Nisku to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla całego sektora gospodarczego na Podkarpaciu. Brak trwałego zasilania opadowego w górnym biegu rzeki lub dodatkowych zrzutów ze zbiornika w Solinie utrzymuje rzekę w stanie wyczerpania zasobów.

Problem Stalowej Woli i Niska dowodzi, że deficyt wody staje się bezpośrednią barierą rozwojową uderzającą równolegle w produkcję rolną oraz ciężki przemysł. Bez przyspieszenia inwestycji w retencję i alternatywne ujęcia głębinowe, kolejne fale upałów i suszy będą stale zagrażać ciągłości funkcjonowania kluczowych zakładów w regionie.

Źródło danych: IMGW

Aktualny stan plantacji kukurydzy. Czy tegoroczne upały odbiją się na plonach?

0

Kukurydza wchodzi właśnie w najbardziej wymagający etap sezonu. Upały z przełomu czerwca i lipca, deszcze, które przyszły w ostatniej chwili, i rozbieżności między regionami – sprawdzamy, jak wygląda dziś sytuacja na polskich plantacjach i na co rolnicy powinni zwracać uwagę w najbliższych tygodniach.

Upały przyszły w idealnym momencie – dla nas

Na przełomie czerwca i lipca przez Polskę przeszła krótka, ale bardzo intensywna fala upałów. Lokalnie temperatura zbliżała się do 40°C, a liście kukurydzy zwijały się, by ograniczyć utratę wody. To właśnie wtedy mogło dojść do najgorszego – wysoka temperatura potrafi drastycznie ograniczyć żywotność pyłku i zniszczyć proces zapylenia kolb.

Kluczowe okazało się jednak to, że najsilniejsze upały ustąpiły zanim kukurydza zaczęła kwitnąć. Jak informuje Wielkopolska Izba Rolnicza, opady na początku lipca zdążyły odbudować wilgotność gleby na tyle, że większość plantacji weszła w kwitnienie w dobrej formie.

To ma ogromne znaczenie, bo właśnie teraz kukurydza pije najwięcej w całym sezonie. Pojedyncza roślina potrafi pobrać nawet 20–30 litrów wody dziennie, a ponad połowa jej sezonowego zapotrzebowania przypada właśnie na te kilka tygodni.

Nie wszędzie w Polsce tak samo

Rozwój roślin różni się w zależności od regionu. Na południu kraju kukurydza zakwitła już w pierwszej połowie lipca. W centrum i na północy proces ten opóźnił się nawet o dwa tygodnie – to efekt chłodniejszej wiosny.

Rolnicy zaniepokojeni niską kukurydzą na polach centralnej Polski – miejscami nieprzekraczającą metra wysokości – mogą jednak odetchnąć. Niska biomasa wcale nie musi oznaczać słabszego plonu. Ostateczny obraz sytuacji będzie znany dopiero po zakończeniu nalewania ziarna.

Podczas gdy u nas dobrze, na południu Europy dramat

Zupełnie inny scenariusz rozegrał się w południowej i zachodniej Europie. Tam czerwcowe upały nałożyły się dokładnie na okres kwitnienia kukurydzy. Efekt? Zaburzone zapylenie, mniej ziaren w kolbach i plony, które – jak już dziś wiadomo – będą wyraźnie niższe od zakładanych.

Dla polskich producentów paradoksalnie może to być dobra wiadomość. Mniejsza podaż kukurydzy z południa Europy prawdopodobnie utrzyma korzystne ceny skupu – pod warunkiem, że reszta sezonu obejdzie się bez poważniejszych anomalii pogodowych.

Odmiana też ma znaczenie

W obliczu coraz częstszych fal upałów eksperci zwracają uwagę na dobór odmian odpornych na stres środowiskowy. Liczy się przede wszystkim głęboki system korzeniowy oraz dobra synchronizacja kwitnienia wiechy ze znamionami kolby – to właśnie ona decyduje o skuteczności zapylenia nawet w trudniejszych warunkach.

Co dalej? Plony kukurydzy – prognoza

Prognozy na najbliższe tygodnie są korzystne. Jeśli gleba pozostanie odpowiednio wilgotna, a temperatury nie wystrzelą ponownie w górę, tegoroczny sezon kukurydziany może zakończyć się lepiej, niż wielu się spodziewało.

A jak wygląda kukurydza w Waszej okolicy? Dajcie znać w komentarzach!

źródło: WIR

Sól potasowa – ukryte bogactwo Białorusi. Surowiec, bez którego trudno wyobrazić sobie współczesne rolnictwo

0
fabryka MTZ Belarus

Kiedy mówi się o białoruskim rolnictwie, najczęściej pojawiają się tematy dużych gospodarstw, produkcji mleka czy znanych ciągników Belarus. Tymczasem największe bogactwo tego kraju znajduje się tam, gdzie na co dzień nikt nie zagląda – głęboko pod ziemią.

To właśnie tam znajdują się jedne z największych na świecie złóż soli potasowej. Surowca, bez którego trudno wyobrazić sobie współczesną produkcję roślinną. Choć większość rolników zna nawozy potasowe z codziennej praktyki, niewielu zdaje sobie sprawę, jak ogromny wpływ na światowy rynek ma właśnie Białoruś.

sól potasowa Białoruś

Dlaczego Białoruś ma jedne z największych złóż soli potasowej na świecie?

Białoruś należy do krajów posiadających jedne z największych złóż soli potasowej na świecie. Szacuje się, że zasoby czystego tlenku potasu (K₂O) wynoszą około 750 milionów ton, co stawia ten kraj w światowej czołówce.

Skala robi jeszcze większe wrażenie, gdy porównamy ją z innymi państwami. Rosja, mimo że jest największym krajem świata, dysponuje zasobami porównywalnymi z Białorusią. Z kolei Chiny posiadają ich nawet pięciokrotnie mniej.

To pokazuje, jak ogromnym bogactwem naturalnym dysponuje nasz wschodni sąsiad. Choć powierzchnia kraju jest stosunkowo niewielka, pod względem zasobów potasu odgrywa on kluczową rolę dla światowego rolnictwa.

Bez białoruskiego potasu światowe rolnictwo miałoby problem

Znaczenie Białorusi nie kończy się na samych złożach. Równie istotne jest wydobycie i produkcja surowca.

Mimo obowiązujących sankcji dotyczących eksportu nawozów, w 2024 roku Białoruś nadal zajmowała trzecie miejsce na świecie pod względem wydobycia soli potasowej. To pokazuje, jak ważnym pozostaje graczem na rynku nawozów mineralnych.

Potas jest jednym z trzech podstawowych składników pokarmowych roślin, obok azotu i fosforu. Odpowiada między innymi za gospodarkę wodną roślin, poprawia odporność na stres, wpływa na jakość plonu oraz jego wielkość. Nic więc dziwnego, że nawozy potasowe są stosowane praktycznie we wszystkich najważniejszych uprawach.

Trudno wyobrazić sobie nowoczesne rolnictwo bez dostępu do tego surowca. Dlatego wszelkie zmiany dotyczące produkcji czy eksportu soli potasowej z Białorusi są odczuwalne nie tylko przez producentów nawozów, ale również przez rolników na całym świecie.

Sól potasowa jest najtańszym z podstawowych nawozów

Duże krajowe zasoby sprawiają, że sól potasowa pozostaje na Białorusi zdecydowanie tańsza od pozostałych nawozów mineralnych.

Dla porównania, podczas naszej wizyty usłyszeliśmy, że mocznik kosztuje około 1100 rubli białoruskich, fosforan amonu importowany z Rosji około 2500 rubli białoruskich, natomiast sól potasowa zaledwie 440 rubli białoruskich.

Różnice pokazują, jak duży wpływ na ceny nawozów ma dostęp do własnych złóż surowców. Produkcja krajowa pozwala ograniczyć koszty i uniezależnić się od importu, co ma znaczenie zarówno dla producentów nawozów, jak i dla samych gospodarstw rolnych.

Sól potasowa – największy skarb Białorusi?

Choć Białoruś kojarzy się przede wszystkim z dużymi gospodarstwami, produkcją mleka czy ciągnikami Belarus, jednym z jej najcenniejszych bogactw pozostaje sól potasowa. To właśnie dzięki ogromnym złożom i wysokiemu wydobyciu kraj od lat należy do światowych liderów w produkcji surowca niezbędnego do wytwarzania nawozów potasowych.

Dla rolników oznacza to jedno – potas, którego każdego roku używają na swoich polach, bardzo często rozpoczyna swoją drogę właśnie na Białorusi. I choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, znaczenie tego surowca dla światowego rolnictwa trudno przecenić.