Ostatnie dni mamy bardzo ciepłe. Jedynie noce są mroźne ale to efekt nie masy powietrza a pustynnie suchej masy powietrza- wczoraj w południe miejscami było zaledwie 15-25% wilgotności powietrza.
Najbliższa noc nadal zimna z racji braku chmur, suchego powietrza i słabego wiatru. Jedynie w Sudetach mocniej powieje z południa oraz na północnym stoku Kaszub- np. w Lęborku.
Nad ranem od -3 stopni na Podlasiu do -1 na zachodzie kraju ale miejscami jak na wybrzeżu oraz wzniesieniach Dolnego Śląska i Ziemi Lubuskiej cieplej- pod działaniem halnego temperatura wyniesie od 4 do 8 stopni na plusie.
9 marca bezchmurnie i bardzo ciepło
Po chłodnym poranku w ciągu dnia pogoda typowo kwietniowa. W górach powieje halny a w Sudetach rozpędzi się on do 90 km/h. Silnie powieje także na nizinach Wielkopolski- zwłaszcza wschodniej i południowej, zachodu Łódzkiego, Opolskiego, Dolnego Śląska- do 40-50 km/h z południa. Słaby wiatr pozostanie tylko lokalnie na południu Kaszub, Podlasiu i Mazurach oraz wschodzie Mazowsza.
Przez wiatr odczuwalnie nie będzie już tak ciepło jak dziś czy wczoraj.
Marzec idzie na rekord- czyli kwiecień nie może być bardzo ciepły
Gdyby obecny miesiąc był tylko ciepły było by wszystko ok.
Jednak marzec idzie na rekord. Jeśli nic się nie zmieni- według prognoz tylko na gorzej bo przymrozki będą zanikać to marzec zapiszemy jako najcieplejszy w historii, najsuchszy i najbardziej słoneczny.
To źle wróży na kwiecień. Po rekordowo ciepłym miesiącu musi przyjść odreagowanie w postaci kilkunastu chłodniejszych dni od normy. Niższe temperatury od normy w kwietniu to okolica +1/+8 stopni w ciągu dnia i -8/-2 stopni nocami- w zależności od tego czy niebo nadal będzie bezchmurne i temperatura nocami może silnie spaść czy popada krupa śnieżna, przelotny śnieg lub drobny grad przy silnych wiatrach z północy.
Wielkanoc wypada w tym roku na początku kwietnia wobec tego możemy się spodziewać zimnej pierwszej dekady kwietnia.
Polski eksport zbóż:Rok 2025 przyniósł gwałtowne wyhamowanie dynamiki handlu zagranicznego polskim ziarnem, co wyraźnie odbiło się na bilansie płatniczym sektora rolnego. Po rekordowych wynikach z lat ubiegłych, krajowi eksporterzy musieli zmierzyć się z silną presją cenową oraz ogromną podażą surowca na rynkach globalnych. Analiza najnowszych danych MRiRW potwierdza, że wolumen sprzedaży zbóż spadł w 2025 roku do poziomów nienotowanych od 2019 roku.
Analiza danych: Polski eksport zbóż pod presją
Najnowsze zestawienia statystyczne obrazują skalę regresu, jaki dotknął polski handel zbożem w 2025 roku:
Historyczne dno wolumenowe (t): Całkowity eksport zbóż wyniósł około 8,31 mln ton, co jest najsłabszym wynikiem w sześcioletnim cyklu obejmującym lata 2019–2025.
Głęboka dynamika spadku: W porównaniu do 2024 roku, kiedy wywieziono 10,27 mln ton, wolumen skurczył się o 19,0%.
Załamanie przychodów: Wartość eksportu spadła do poziomu 1,83 mld EUR, co stanowi regres o 18,2% rok do roku i jest wynikiem niemal o połowę niższym od rekordu z 2023 roku.
Pszenica w odwrocie: Eksport najważniejszego polskiego zboża, pszenicy, spadł o 23,1%, osiągając wolumen 3,89 mln ton.
Kukurydza najbardziej stabilna: Choć wywóz kukurydzy również zmalał (o 7,1%), to spadek jej wartości był minimalny, co czyni ją najbardziej odpornym gatunkiem w polskim portfelu eksportowym.
Kryzys w handlu żytem: Największą stratę procentową odnotowano w przypadku żyta, którego eksport zapadł się o 41,3% wolumenowo.
Polski eksport zbóż, import i saldo – WYKRES
Obecna sytuacja wynika z globalnej nadpodaży i dużej konkurencji cenowej (zwłaszcza przy silnym złotym), co przy ogromnych zapasach na świecie zmusiło polskich dostawców do ograniczenia aktywności na rynkach trzecich.
Kukurydza jest rośliną o wysokim potencjale plonowania, ale też o dużych wymaganiach pokarmowych. Aby w pełni wykorzystać możliwości odmiany, gleba musi zapewnić nie tylko odpowiednią ilość składników odżywczych, lecz także ich dostępność. A ta w ogromnym stopniu zależy od odczynu gleby.
Optymalny zakres pH dla kukurydzy mieści się zazwyczaj między 5,8 a 7,2. W glebach o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego roślina najlepiej pobiera azot, fosfor, potas, magnez oraz mikroelementy. Gdy pH spada poniżej 5,5, pojawia się kilka problemów jednocześnie. Zmniejsza się aktywność mikroorganizmów odpowiedzialnych za mineralizację materii organicznej, fosfor staje się trudno dostępny, a glin i mangan mogą osiągać poziomy toksyczne dla systemu korzeniowego.
W takich warunkach kukurydza często wykazuje słabszy wzrost początkowy, płytki system korzeniowy i mniejszą tolerancję na suszę. Dlatego odczyn gleby jest jednym z pierwszych parametrów, które należy sprawdzić przed założeniem plantacji.
Czy kukurydza lubi wapnowanie?
Odpowiedź brzmi: Tak, ale pod pewnymi warunkami. Kukurydza korzysta z wapnowania wtedy, gdy gleba jest zbyt kwaśna. Zabieg ten podnosi pH i poprawia strukturę gleby, a także zwiększa dostępność wielu składników pokarmowych.
Wapń pełni w glebie kilka istotnych funkcji. Poprawia agregację cząstek glebowych, wpływa na lepszą przepuszczalność powietrza i wody oraz wspiera rozwój pożytecznych mikroorganizmów. Dla kukurydzy oznacza to silniejszy system korzeniowy i efektywniejsze wykorzystanie nawożenia mineralnego.
Jednak kukurydza nie lubi świeżego wapnowania bezpośrednio przed siewem, zwłaszcza w dużych dawkach. Wysoka jednorazowa ilość wapna może zaburzyć równowagę jonową w glebie i ograniczyć dostępność niektórych mikroelementów, takich jak cynk czy bor. W praktyce oznacza to, że zabieg powinien być zaplanowany z wyprzedzeniem, najlepiej jesienią poprzedzającą uprawę.
Jak rozpoznać, że pole wymaga wapnowania
Najbardziej wiarygodnym sposobem oceny potrzeb jest analiza gleby w stacji chemiczno rolniczej. Wynik pH oraz zasobność w wapń i magnez pozwalają dobrać odpowiednią dawkę i rodzaj nawozu wapniowego.
Objawy wskazujące na zbyt kwaśne podłoże to między innymi:
nierównomierne wschody
słaby rozwój systemu korzeniowego
fioletowe zabarwienie liści związane z utrudnionym pobieraniem fosforu
niższa skuteczność nawożenia azotowego
Warto pamiętać, że nawet przy wysokich dawkach nawozów mineralnych plon nie wzrośnie, jeśli ograniczeniem jest odczyn gleby. W takiej sytuacji wapnowanie przynosi większy efekt ekonomiczny niż zwiększanie ilości NPK.
Kiedy najlepiej wykonać zabieg?
Najkorzystniejszym terminem jest okres po zbiorze przedplonu, najczęściej jesień. Wapno potrzebuje czasu, aby zareagować z glebą i ustabilizować odczyn. Wysiew jesienny pozwala uniknąć bezpośredniego kontaktu świeżego wapna z młodymi korzeniami kukurydzy.
Jeśli zachodzi konieczność wykonania zabiegu wiosną, należy zastosować mniejsze dawki i dobrze wymieszać nawóz z warstwą orną. Warto też zachować odstęp między wapnowaniem a aplikacją nawozów fosforowych i azotowych, aby ograniczyć straty składników.
Jakie wapno wybrać pod kukurydzę?
Wybór zależy od rodzaju gleby i jej zasobności w magnez. Na glebach lekkich i ubogich w magnez korzystne będzie wapno dolomitowe, które oprócz wapnia dostarcza również ten pierwiastek. Na glebach cięższych częściej stosuje się wapno węglanowe lub tlenkowe.
Wapno tlenkowe działa szybciej, ale jest bardziej agresywne i wymaga ostrożności w stosowaniu. Wapno węglanowe działa wolniej, lecz bezpieczniej i jest polecane tam, gdzie nie ma potrzeby gwałtownej korekty pH.
Dawkę należy ustalić na podstawie kategorii agronomicznej gleby. Inne ilości stosuje się na piaskach, inne na glinach. Zbyt wysoka dawka może prowadzić do przewapnowania, które również negatywnie wpływa na przyswajalność składników.
Wpływ wapnowania na pobieranie składników przez kukurydzę
Podniesienie pH poprawia dostępność fosforu, który w kwaśnych warunkach wiąże się z glinem i żelazem. To szczególnie istotne w początkowych fazach wzrostu, gdy kukurydza intensywnie buduje system korzeniowy i część nadziemną.
Lepszy odczyn sprzyja również aktywności bakterii nitryfikacyjnych, co zwiększa efektywność nawożenia azotem. Roślina lepiej wykorzystuje zastosowane dawki, a straty azotu są mniejsze.
Z drugiej strony przy zbyt wysokim pH może dojść do ograniczenia dostępności cynku, manganu i żelaza. Kukurydza jest szczególnie wrażliwa na niedobór cynku, który objawia się jasnymi pasami między nerwami liści. Dlatego wapnowanie powinno być elementem przemyślanej strategii nawożenia, a nie działaniem wykonywanym rutynowo co roku.
Wapnowanie, a struktura gleby i odporność na suszę
Kukurydza często uprawiana jest na stanowiskach narażonych na niedobory wody. Poprawa struktury gleby dzięki obecności wapnia zwiększa stabilność agregatów glebowych i poprawia retencję wody. Lepsze napowietrzenie sprzyja rozwojowi korzeni, które mogą penetrować głębsze warstwy profilu glebowego.
W efekcie roślina jest bardziej odporna na okresowe susze i lepiej reaguje na nawożenie. Wapń wpływa także na ściany komórkowe, zwiększając mechaniczną wytrzymałość tkanek, co może mieć znaczenie w warunkach silnych wiatrów czy intensywnych opadów.
Czy każda plantacja kukurydzy wymaga wapnowania?
Nie. Jeśli analiza gleby wskazuje pH w optymalnym zakresie, a zawartość wapnia jest wystarczająca, dodatkowe wapnowanie nie przyniesie korzyści. W takim przypadku ważniejsze będzie zbilansowane nawożenie azotem, fosforem i potasem oraz dbałość o materię organiczną.
W praktyce wielu rolników stosuje wapnowanie interwencyjne, czyli wtedy, gdy odczyn spada poniżej wartości zalecanych. Regularne badania gleby co kilka lat pozwalają utrzymać stabilne warunki i uniknąć gwałtownych wahań pH.
Kukurydza dobrze reaguje na właściwie zaplanowane wapnowanie, szczególnie na glebach kwaśnych i ubogich w wapń. Kluczem jest trafna diagnoza, odpowiedni termin oraz dopasowanie dawki do potrzeb stanowiska, co przekłada się na silny system korzeniowy, lepsze wykorzystanie nawozów i stabilny wzrost w całym okresie wegetacji
Ursus C-355 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich ciągników rolniczych produkowanych na początku lat siedemdziesiątych. Maszyna ta powstała jako rozwinięcie wcześniejszych konstrukcji i przez wiele lat stanowiła podstawowe wyposażenie średnich gospodarstw.
Model wyposażono w czterocylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności 3121 cm³. Jednostka napędowa rozwija moc około 45 KM przy 2000 obr./min. Taka wartość nie robi dziś wrażenia, jednak w czasach swojej świetności była w pełni wystarczająca do pracy z pługiem, broną, przyczepą czy prasą.
Ciągnik posiada mechaniczną skrzynię biegów z 10 przełożeniami do przodu oraz 2 wstecznymi. Prosta i wytrzymała konstrukcja przekładni pozwala na dobranie odpowiedniego biegu zarówno do transportu, jak i do ciężkiej pracy w polu.
Masa własna maszyny wynosi około 2000 kg, co ma bezpośredni wpływ na jej zdolność do przenoszenia siły na podłoże. To właśnie masa ciągnika, w połączeniu z odpowiednimi oponami, decyduje o skutecznej przyczepności.
Czym właściwie jest uciąg ciągnika?
Uciąg to siła, z jaką ciągnik może ciągnąć przyczepę lub maszynę rolniczą. W praktyce rolniczej często mówi się o tym w tonach, choć technicznie chodzi o siłę wyrażaną w kilogramach siły.
Nie należy mylić mocy silnika z uciągiem. Moc określa potencjał jednostki napędowej, natomiast uciąg zależy również od przełożeń skrzyni biegów, masy ciągnika, rodzaju ogumienia oraz warunków terenowych.
Dlatego odpowiedź na pytanie ile ton może uciągnąć Ursus C-355 nie jest jednowymiarowa. Wiele zależy od konkretnej sytuacji.
Rzeczywisty uciąg Ursusa C-355
W warunkach optymalnych Ursus C-355 jest w stanie wygenerować siłę uciągu odpowiadającą około 2100 kg. Oznacza to, że w praktyce może ciągnąć przyczepę o masie przekraczającej 2 tony, pod warunkiem że nawierzchnia jest twarda, a ciągnik znajduje się w dobrym stanie technicznym.
W transporcie po drodze asfaltowej maszyna poradzi sobie nawet z nieco większym obciążeniem. W polu sytuacja wygląda inaczej. Na miękkiej glebie lub w warunkach wilgotnych zdolność przenoszenia siły na podłoże wyraźnie spada.
Przy pracy w ciężkiej ziemi bezpieczne obciążenie przyczepy najczęściej mieści się w zakresie od 1,5 do 2 ton. Przekroczenie tej wartości może prowadzić do poślizgu kół oraz nadmiernego obciążenia układu napędowego.
Co wpływa na maksymalną masę ciągniętej przyczepy?
Najważniejszym czynnikiem jest przyczepność. Nawet mocny silnik nie pomoże, jeśli koła tracą kontakt z podłożem. Odpowiedni bieżnik, właściwe ciśnienie w oponach oraz ewentualne dociążenie tylnej osi znacząco poprawiają efektywność pracy.
Drugim elementem jest dobór biegu. Niższe przełożenia zwiększają siłę przenoszoną na koła, co pozwala ciągnąć cięższy ładunek, jednak kosztem prędkości jazdy. Do ciężkiego transportu w polu należy wybierać biegi robocze, które zapewnią stabilną pracę bez nadmiernego obciążania silnika.
Istotna jest również kondycja techniczna. Zużyte sprzęgło, wyeksploatowana skrzynia biegów czy problemy z układem paliwowym mogą znacząco obniżyć realne możliwości maszyny.
Udźwig podnośnika, a zdolność transportowa Ursusa C-355
Ursus C-355 wyposażono w trójpunktowy układ zawieszenia o udźwigu około 1200 kg. Oznacza to, że ciągnik może bezpiecznie podnosić maszyny rolnicze o takiej masie, na przykład pługi, agregaty uprawowe czy siewniki.
Warto pamiętać, że ciężkie narzędzie zawieszone z tyłu wpływa na rozkład masy i może poprawić przyczepność tylnej osi, co paradoksalnie zwiększa zdolność uciągu. Jednocześnie nadmierne obciążenie może pogorszyć sterowność przedniej osi.
Transport w gospodarstwie i na drodze
W gospodarstwach Ursus C-355 najczęściej pracował z przyczepami jednoosiowymi oraz dwuosiowymi o ładowności 2 ton. Przy odpowiednim rozłożeniu ładunku i sprawnych hamulcach przyczepy taki zestaw jest w pełni funkcjonalny.
W transporcie drogowym należy uwzględnić nie tylko możliwości techniczne, lecz także bezpieczeństwo. Hamulce w starszych ciągnikach nie dorównują współczesnym konstrukcjom, dlatego przeciążanie zestawu może wydłużyć drogę hamowania.
Czy można zwiększyć możliwości uciągu?
Rolnicy często stosują dodatkowe obciążniki na tylne koła lub zaczepiają cięższe maszyny w celu poprawy trakcji. Takie rozwiązania rzeczywiście pomagają, jednak należy zachować rozsądek. Zbyt duże obciążenie prowadzi do szybszego zużycia podzespołów.
Regularny serwis, kontrola stanu ogumienia oraz właściwe ustawienie podnośnika to najprostsze sposoby na wykorzystanie pełnego potencjału ciągnika.
Ile ton może więc uciągnąć Ursus C-355?
W praktyce przyjmuje się, że Ursus C-355 bezpiecznie radzi sobie z przyczepami o masie kilku ton. W sprzyjających warunkach możliwe jest nieco większe obciążenie, jednak w pracy polowej warto zachować margines bezpieczeństwa.
To konstrukcja prosta, trwała i odporna na przeciążenia, lecz jej możliwości wynikają z realiów technicznych epoki. Odpowiednio użytkowany i zadbany egzemplarz wciąż potrafi sprawnie obsłużyć wiele prac transportowych i polowych, pokazując że nawet po latach może być solidnym wsparciem w gospodarstwie rolnym.
Jeszcze w 2009 roku Łukasz Tomaszewski wraz z rodziną utrzymywał zaledwie cztery krowy. Obecnie stado liczy 100 sztuk bydła, w tym 40 krów dojnych. Jedną z kluczowych decyzji okazał się zakup wozu paszowego od polskiego producenta, firmy ALIMA-BIS i przejście na TMR.
Rozwój gospodarstwa mlecznego – od małej produkcji do stabilnej hodowli
Gospodarstwo o powierzchni 25 hektarów początkowo nie było ukierunkowane na produkcję mleka. Wraz ze wzrostem liczby zwierząt zmieniła się jednak strategia zarządzania. Podstawą żywienia stały się kiszonka z kukurydzy oraz lucerna, a przy rosnącym stadzie konieczny był także zakup dodatkowych pasz objętościowych. Właściciel szybko zauważył, że przy większej liczbie krów tradycyjne zadawanie paszy przestaje być efektywne. Problemy z nierównomiernym pobraniem składników i wahania parametrów mleka zaczęły wpływać na wyniki produkcyjne.
System TMR – dlaczego to przełom w żywieniu krów?
W 2016 roku zapadła decyzja o zakupie wozu paszowego i wprowadzeniu systemu TMR. To rozwiązanie polega na podawaniu krowom w pełni wymieszanej, jednorodnej dawki pokarmowej. Efekty wdrożenia TMR były wyraźne. Wzrost wydajności mlecznej, poprawa parametrów mleka, stabilizacja zdrowotności stada, czy ograniczenie strat paszy, to tylko część zauważalnych zmian. W praktyce oznacza większą kontrolę nad żywieniem. Właściciel gospodarstwa podkreśla, że dziś nie wyobraża sobie produkcji mleka bez systemu TMR. Wybór padł na wóz paszowy firmy ALIMA-BIS
Odpowiednio dobrany wóz paszowy – inwestycja na lata
Początkowo planowano zakup mniejszego wozu paszowego, jednak ostatecznie zdecydowano się na większą pojemność. Ta decyzja umożliwiła dalszy rozwój stada bez konieczności szybkiej wymiany sprzętu. Po dziewięciu latach intensywnej pracy maszyna stała się zbyt mała względem aktualnych potrzeb. Zamiast kupować nowy wóz, właściciel wybrał modernizację: powiększenie poprzez nadstawki, wymianę ślimaka oraz kompleksowy remont konstrukcji. Koszt wyniósł około 30% ceny nowej maszyny, co pozwoliło znacząco ograniczyć wydatki inwestycyjne. Warto podkreślić, że był to remont fabryczny wykonany przez producenta, a na okres jego trwania firma Alima Bis zapewniła maszynę zastępczą.
Renowacja wozu paszowego
Niezawodność w produkcji mlecznej ma kluczowe znaczenie
W produkcji mleka przestoje są szczególnie kosztowne. W ciągu dziewięciu lat użytkowania odnotowano jedynie dwie drobne awarie, które zostały szybko usunięte. Sprawny serwis i solidna konstrukcja maszyny zapewniły ciągłość żywienia, a tym samym stabilność produkcji. Dodatkowe wyposażenie, takie jak taśma wysypowa, czy przekładnia dwubiegowa umożliwiająca pracę z mniejszym ciągnikiem, pozwala ograniczyć zużycie paliwa i zwiększyć efektywność pracy.
Wyż powoli opuszcza Polskę i kieruje się nad Białoruś. U nas zmieni to kierunek wiatru. Z bezwietrznej pogody dziś jutro jeszcze tylko na Podlasiu będzie cicha pogoda.
Najbliższej nocy pogodnie, chociaż na zachodzie, północy aż po rejon południowych Kujaw czy zachodniego Mazowsza sporo chmur wysokich. Na termometrach od -2 do 0 stopni na wschodzie, południu i w centrum kraju do 0/+2 na zachodzie i północy. Najcieplej w rejonie Złotoryi- tam z powodu halnego nawet 9 stopni na plusie z rana.
Pogoda w ciągu dnia ulegnie zmianie. Od Pomorza po centrum i południe kraju niebo znów stanie się bezchmurne a chmury wysokie przesuwać się mają na zachód. Wiatr na Podlasiu słaby. Nad resztą kraju powieje umiarkowanie z południowego wschodu. W górach halny.
Na termometrach od 11 stopni w Sejnach do +19 w Złotoryi
Kolejne dni przyniosą znacznie silniejsze wiatry halne- lokalnie na Podkarpaciu, Dolnym Śląsku czy w Małopolsce na terenach zamieszkałych powieje do 75 km/h. Silniej powieje też na nizinach w oddziaływaniu halnego- często wieje od Łodzi po Sieradz, Wieluń, Opole
Ursus C-330M to rozwinięcie znanej trzydziestki, które wprowadzało modernizacje w stosunku do wcześniejszego modelu. Konstrukcja pozostała prosta i trwała, ale poprawiono między innymi przełożenia skrzyni biegów oraz niektóre elementy układu napędowego.
Ciągnik wyposażono w dwucylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności około 1,96 dm³. Jednostka rozwija moc około 30 KM przy 2200 obr./min. Moment obrotowy jak na tę klasę mocy jest wystarczający do pracy w małym i średnim gospodarstwie, jednak to masa i przyczepność w największym stopniu decydują o możliwościach transportowych.
Masa własna ciągnika wynosi około 1960 kg. W zależności od wersji, kabiny oraz dodatkowych obciążników wartość ta może być nieco większa. Układ napędowy 4×2 oznacza, że napęd przenoszony jest wyłącznie na tylną oś.
Ile ton może ciągnąć Ursus C-330M z przyczepą hamowaną?
Odpowiedź na to pytanie zależy od konfiguracji zestawu. W przypadku przyczepy wyposażonej w sprawny układ hamulcowy ciągnik tej klasy może współpracować z przyczepą o dopuszczalnej masie całkowitej sięgającej około 6000 kg.
Oznacza to, że w sprzyjających warunkach Ursus C-330M jest w stanie pociągnąć zestaw ważący około 6 ton. Warto jednak pamiętać, że mówimy o masie całkowitej przyczepy wraz z ładunkiem. Sama masa przewożonego towaru będzie więc mniejsza, ponieważ trzeba uwzględnić ciężar konstrukcji przyczepy.
Możliwość ta wynika nie tylko z mocy silnika, ale również z wytrzymałości zaczepu transportowego oraz konstrukcji ramy i tylnego mostu.
Przyczepa bez hamulca – bezpieczny zakres
W przypadku przyczepy nieposiadającej własnego układu hamulcowego dopuszczalne obciążenie jest znacznie niższe. Najczęściej przyjmuje się wartość około 1500 kg jako bezpieczny limit.
Ciągnik o masie niespełna dwóch ton nie jest w stanie skutecznie zatrzymać znacznie cięższego, niehamowanego ładunku. Szczególnie niebezpieczne staje się to podczas jazdy z górki lub na mokrej nawierzchni.
Dlatego w praktyce rolniczej większe ilości zboża, ziemniaków czy nawozów transportowane są wyłącznie przy użyciu przyczep z hamulcami pneumatycznymi lub hydraulicznymi.
Rzeczywista siła uciągu w polu
Parametry katalogowe to jedno, natomiast warunki pracy potrafią znacząco zmienić sytuację. Ursus C-330M dysponuje sześciobiegową skrzynią biegów do jazdy w przód oraz dwoma biegami wstecznymi. Odpowiedni dobór przełożenia ma ogromne znaczenie przy ruszaniu z ciężkim ładunkiem.
Na suchej, utwardzonej drodze ciągnik może pracować blisko maksymalnych wartości transportowych. Jednak na grząskim polu, piasku lub mokrej łące możliwości trakcyjne maleją. Koła zaczynają się ślizgać, a dwucylindrowy silnik, mimo dobrej elastyczności, może mieć trudności z utrzymaniem prędkości przy dużym obciążeniu.
W takich warunkach realna masa ciągnięta często spada do poziomu 3 do 4 ton, aby zachować bezpieczeństwo i nie przeciążać sprzęgła.
Znaczenie masy i rozkładu obciążenia
Kluczową rolę odgrywa stosunek masy przyczepy do masy ciągnika. Ursus C-330M waży około 1960 kg, dlatego ciągnięcie 6 ton oznacza, że zestaw przyczepy jest ponad trzykrotnie cięższy od samej maszyny.
Niewłaściwe rozmieszczenie ładunku może spowodować odciążenie przedniej osi. W skrajnych przypadkach podczas ruszania pod górę przód ciągnika może się unosić. Aby temu zapobiec, wielu użytkowników montuje przednie obciążniki.
Opony o odpowiednim bieżniku i właściwym ciśnieniu również wpływają na skuteczność przenoszenia momentu obrotowego na podłoże. Zużyte ogumienie może znacząco ograniczyć realne możliwości transportowe.
Transport w małym gospodarstwie
W praktyce Ursus C-330M najczęściej współpracuje z przyczepami o ładowności 3 do 5 ton. Jest to zakres, w którym ciągnik pracuje stabilnie i bez nadmiernego obciążania podzespołów.
Przy regularnym wykorzystywaniu maksymalnych dopuszczalnych wartości szybciej zużywa się sprzęgło, skrzynia biegów oraz tylna oś. Dwucylindrowy silnik jest trwały, ale wymaga rozsądnej eksploatacji.
Możliwości tej konstrukcji są imponujące jak na około 30 koni mechanicznych. Przy odpowiednim doborze przyczepy, sprawnych hamulcach oraz rozsądnym stylu jazdy Ursus C-330M bez problemu radzi sobie z transportem kilku ton ładunku, pozostając solidnym wsparciem codziennej pracy w gospodarstwie.
Ilość mleka, jaką daje krowa, zależy od wielu czynników. Liczy się rasa, sposób żywienia, warunki utrzymania, długość laktacji oraz zdrowie zwierzęcia. Dla rolników i osób planujących własne gospodarstwo wiedza o wydajności mlecznej jest podstawą opłacalnej produkcji. W tym artykule znajdziesz konkretne liczby i praktyczne informacje, które pomogą zrozumieć różnice między rasami.
Ile mleka daje krowa w ciągu dnia i roku?
Średnia wydajność mleczna krowy w Polsce wynosi około 7 000 do 9 000 litrów rocznie. Najlepsze stada przekraczają 10 000 litrów w laktacji trwającej około 305 dni. W przeliczeniu na dzień oznacza to od 20 do 40 litrów mleka.
Wysokowydajne osobniki potrafią dawać nawet 50 litrów dziennie, jednak wymaga to precyzyjnego żywienia i stałej kontroli zdrowia. W małych gospodarstwach, gdzie żywienie opiera się głównie na paszach objętościowych, wynik bywa niższy i wynosi 15 do 25 litrów na dobę.
Warto pamiętać, że pierwsza laktacja jest zazwyczaj słabsza niż kolejne. Najwyższą produkcję krowy osiągają między trzecią a piątą laktacją.
Rasa zwierzęcia, a ilość mleka
Genetyka ma ogromne znaczenie. Niektóre rasy zostały wyhodowane typowo w kierunku produkcji mleka, inne łączą użytkowość mleczną i mięsną.
Holstein Friesian
To najbardziej rozpowszechniona rasa mleczna na świecie. Krowy tej rasy osiągają roczną wydajność od 9 000 do nawet 12 000 litrów mleka. Rekordowe sztuki przekraczają 14 000 litrów.
Mleko ma umiarkowaną zawartość tłuszczu, zwykle około 3,8 procent. Rasa wymaga intensywnego żywienia i bardzo dobrych warunków utrzymania. Sprawdza się w dużych gospodarstwach nastawionych na wysoką produkcję.
Jersey
Krowy rasy Jersey są mniejsze, ale produkują mleko o bardzo wysokiej zawartości tłuszczu, często powyżej 5 procent. Roczna wydajność wynosi przeciętnie 6 000 do 8 000 litrów.
Mimo niższej ilości mleka w porównaniu z rasą holsztyńsko fryzyjską, wysoka jakość surowca sprawia, że rasa ta jest ceniona w produkcji serów i masła. Dodatkową zaletą jest mniejsze zapotrzebowanie na paszę.
Polska Czerwona
To jedna z rodzimych ras, dobrze przystosowana do trudniejszych warunków środowiskowych. Roczna wydajność wynosi około 4 000 do 6 000 litrów mleka.
Mleko cechuje się dobrym składem i stabilnymi parametrami. Rasa jest odporna i długowieczna, dlatego bywa wybierana w gospodarstwach ekologicznych.
Simental
Rasa simentalska łączy użytkowość mleczną i mięsną. Wydajność roczna wynosi zazwyczaj 6 000 do 8 500 litrów mleka. Zawartość tłuszczu i białka jest korzystna, co wpływa na opłacalność produkcji.
Simentale są spokojne, dobrze wykorzystują pasze objętościowe i sprawdzają się w gospodarstwach o średniej intensywności.
Co wpływa na wydajność mleczną oprócz rasy?
Choć genetyka wyznacza potencjał, rzeczywista ilość mleka zależy od warunków utrzymania.
Żywienie
Podstawą jest zbilansowana dawka pokarmowa. Krowa produkująca 30 litrów mleka dziennie potrzebuje dużej ilości energii, białka oraz mikroelementów. Niedobory szybko odbijają się na spadku produkcji.
Komfort i dobrostan
Odpowiednia ilość miejsca, czysta ściółka, dostęp do wody oraz wentylacja obory mają bezpośredni wpływ na zdrowie wymienia. Stres cieplny może obniżyć wydajność nawet o kilkanaście procent.
Długość laktacji
Standardowa laktacja trwa około 305 dni. Najwięcej mleka krowa daje w pierwszych tygodniach po wycieleniu, następnie produkcja stopniowo spada. Odpowiednie zarządzanie okresem zasuszenia pozwala utrzymać wysoką wydajność w kolejnym cyklu.
Zdrowie stada
Choroby wymienia, takie jak mastitis, znacząco ograniczają produkcję. Regularne badania i higiena doju są kluczowe w nowoczesnych gospodarstwach.
Ile mleka daje krowa w małym gospodarstwie, a ile w dużej fermie?
W małych gospodarstwach tradycyjnych średnia produkcja często wynosi 4 000 do 6 000 litrów rocznie. Wynika to z mniej intensywnego żywienia oraz wyboru ras bardziej odpornych niż maksymalnie wydajnych.
W dużych fermach, gdzie stosuje się precyzyjne systemy żywieniowe i monitoring zdrowia, przeciętna wydajność przekracza 9 000 litrów rocznie na krowę. W najlepszych stadach osiąga się ponad 11 000 litrów.
Różnica nie wynika wyłącznie z genetyki, lecz także z organizacji pracy i technologii.
Jak wybrać rasę pod kątem produkcji mleka?
Przed podjęciem decyzji warto określić cel gospodarstwa. Jeśli liczy się maksymalna ilość surowca, najlepszym wyborem będzie rasa wysokomleczna, taka jak holsztyńsko fryzyjska. Jeśli priorytetem jest jakość mleka i produkcja serów, lepiej sprawdzi się Jersey. W gospodarstwach ekologicznych i na terenach górskich dobrze radzi sobie Polska Czerwona. Rasa simentalska stanowi kompromis między ilością mleka a produkcją mięsa.
Wybór powinien uwzględniać warunki klimatyczne, dostęp do pasz oraz możliwości inwestycyjne. Dopiero połączenie odpowiedniej rasy z właściwym zarządzaniem pozwala w pełni wykorzystać potencjał produkcyjny krowy i osiągnąć stabilne wyniki przez wiele lat.
Krajowe ceny pszenicy, pozostałych zbóż i rzepaku w piątek 06.03.2026 roku. Mimo dramatycznych doniesień z Bliskiego Wschodu i wybuchu konfliktu z Iranem, rynek zbóż wykazuje niezwykłą odporność na gwałtowne skoki cen. Kluczowym czynnikiem stabilizującym są rekordowe zapasy światowe, które skutecznie neutralizują wpływ drożejącego dolara na krajowe cenniki. Chociaż od ubiegłej soboty znajdujemy się w nowej rzeczywistości geopolitycznej, rynek ziarna pozostaje pod silnym wpływem dużej podaży międzynarodowej.
Ceny pszenicy: Globalna nadpodaż silniejsza niż wojenny impuls
To właśnie ceny pszenicy są obecnie papierkiem lakmusowym nastrojów na giełdach. Choć kursy walut mocno poszybowały w górę (1 USD=3,69 PLN, 1 EUR=4,27 PLN), notowania ziarna w portach i magazynach krajowych wzrosły jedynie symbolicznie. Od 27 lutego cena pszenicy konsumpcyjnej podniosła się zaledwie o 15 zł/t. Tak słaba reakcja na drożejącego dolara wynika z faktu, że na rynku międzynarodowym wciąż utrzymuje się ogromna konkurencja i potężne zapasy u kluczowych eksporterów, co skutecznie hamuje potencjalne wzrosty.
Aktualnie za pszenicę konsumpcyjną (12,5% białka) w portach można uzyskać 820–835 zł/t netto, podczas gdy w magazynach krajowych stawki oscylują w granicach 750–800 zł/t. Co ciekawe, rynek z większym optymizmem patrzy na nowe zbiory – kontrakty na sierpień i wrzesień 2026 r. wyceniane są w portach na poziomie 850–865 zł/t netto.
Rzepak liderem wzrostów
W przeciwieństwie do zbóż, rzepak gwałtownie zareagował na niestabilną sytuację polityczną. Jako surowiec powiązany z rynkiem energii, podrożał od 27 lutego średnio o 100 zł/t. W zakładach tłuszczowych oferuje się dziś za niego od 2200 do 2260 zł/t netto, w zależności od terminu dostawy (najwyższe ceny na maj 2026). Kontrakty na nowe zbiory rzepaku (lipiec-sierpień) wyceniane są obecnie na poziomie 2050–2100 zł/t.
Pozostałe zboża i kukurydza
Ceny pozostałych gatunków pozostają stabilne. Kukurydza podrożała zaledwie o 10 zł/t, osiągając w portach poziom 800 zł/t, a w kraju 730–780 zł/t. Jęczmień (g.62) wyceniany jest na 730–750 zł/t w portach, natomiast żyto paszowe oscyluje w granicach 640–665 zł/t.
Podsumowując, mimo trwającej wojny i niepokojów na rynku walutowym, to ogromna podaż zbóż na świecie decyduje o tym, że ceny ziarna utrzymują się na stałym, niskim poziomie. Rolnicy planujący sprzedaż muszą brać pod uwagę, że globalna konkurencja wciąż dominuje nad lokalnymi impulsami geopolitycznymi.
Opracowano na podstawie danych rynkowych PHU START
Grupa Azoty – polski producent nawozów informuje o powrocie do bieżącej sprzedaży i stabilizacji dostaw dla rolników. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin ponownie rozpocznie przyjmowanie zamówień na nawozy azotowe, kontynuując współpracę na standardowych warunkach rynkowych.
Marcin Celejewski Prezes Zarządu Grupy Azoty S.A.
Grupa Azoty – oficjalny komunikat
– W ciągu najbliższych kilkudziesięciu godzin, po dokończeniu niezbędnych analiz, Grupa Azoty powróci do przyjmowania zamówień na nawozy azotowe i standardowej współpracy na bieżących warunkach rynkowych. W decyzji tej musimy uwzględniać zarówno interes przedsiębiorców rolnych i naszych partnerów handlowych, jak i interes samej Spółki.
Podejmowane przez nas działania są przemyślaną reakcją biznesową na nadzwyczajną sytuację rynkową. Ich celem jest utrzymanie stabilności dostaw oraz aktywna ochrona rynku i polskich rolników przed nadmiernymi wahaniami cen nawozów.
Jednocześnie podkreślamy, że produkcja nawozów odbywa się na bieżąco z wykorzystaniem maksymalnych zdolności produkcyjnych. Ilość dostępnych nawozów oraz zapasy znajdujące się w magazynach autoryzowanej sieci dystrybutorów są wystarczające, aby zabezpieczyć zarówno bieżące, jak i przyszłe potrzeby przedsiębiorców rolnych.
Grupa Azoty od zawsze jest i pozostanie jednym z filarów bezpieczeństwa żywnościowego Polski i strategicznym partnerem polskiego rolnictwa. Naszą odpowiedzialnością jest nie tylko produkcja nawozów, ale także stabilne zarządzanie ich dostępnością w warunkach dużej zmienności na rynku nawozów i surowców – w szczególności gazu ziemnego, który pozostaje podstawowym kosztem produkcji nawozów –mówi Marcin Celejewski, Prezes Zarządu Grupy Azoty S.A.
Odmiany owsa odgrywają ważną rolę w produkcji roślinnej, szczególnie w kontekście rosnącego znaczenia zbóż jarych. Mimo zwiększającego się udziału zbóż ozimych w strukturze zasiewów, owies nadal pozostaje istotnym gatunkiem w uprawie polowej. W warunkach narastających niedoborów wody oraz ograniczeń wynikających z Europejskiego Zielonego Ładu jego znaczenie w systemach zrównoważonego rolnictwa będzie stopniowo rosło.
Jare nadal potrzebne
Chociaż w strukturze zasiewów w Polsce obserwuje się systematyczny wzrost udziału zbóż ozimych, zboża jare nadal pełnią istotną rolę w produkcji rolnej. Ich uprawa jest szczególnie ważna w regionach, gdzie warunki zimowe są mniej korzystne dla ozimin (łagodne zimy i brak pokrywy śnieżnej zwiększają ryzyko wylegania lub przemarzania roślin). Zboża jare, w tym owies zwyczajny, pozwalają również na zachowanie elastyczności produkcyjnej w przypadku opóźnionych wschodów lub niekorzystnych warunków wiosennych, które mogą ograniczać powodzenie upraw ozimych.
Owies charakteryzuje się dobrą plennością w umiarkowanych warunkach klimatyczno-glebowych, wysoką wartością przedplonową oraz stosunkowo niskimi wymaganiami agrotechnicznymi w porównaniu z innymi zbożami. Jego silnie rozwinięty system korzeniowy umożliwia efektywne wykorzystanie trudno dostępnych składników pokarmowych, a wysoka konkurencyjność wobec chwastów oraz wydzielanie substancji organicznych o działaniu hamującym rozwój patogenów grzybowych pozwalają na ograniczenie liczby zabiegów ochronnych.
Pół miliona hektarów
Owies zajmuje ważną i stosunkowo wysoką pozycję w strukturze zasiewów w Polsce. Jego powierzchnia uprawy utrzymuje się na poziomie ok. 500 tys. ha i co warte podkreślenia – jest większa od pozostałych gatunków zbóż jarych takich jak jęczmień, pszenica czy żyto. W skali kraju najwięcej upraw owsa obserwuje się tradycyjnie w województwie mazowieckim.
Agrotechnika w obliczu niedoborów wody
Każdy sezon wegetacyjny niesie ze sobą nowe wyzwania spowodowane warunkami meteorologicznymi. Dostępność wody jest kluczowym elementem w produkcji roślin, a jej deficyt wywiera wpływ na wielkość plonów. Coraz więcej gospodarstw rolnych jest narażonych na stres suszy.
Owies na tle innych zbóż jarych wyróżnia się niewielkimi wymaganiami termicznymi, co sprawia, że niskie temperatury wczesną wiosną, jak i w późniejszym okresie wegetacji, są dla tego gatunkunieszkodliwe. Dzięki temu jego uprawa jest możliwia na terenie całego kraju, nawet w rejonach o niższej średniej temperaturze w okresie lata. Owies posiada jednak duże wymagania wodne, szczególnie od stadium strzelania w źdźbło.
Ważny jest odpowiedni dobór zabiegów uprawowych, które zmniejszają parowanie wody z powierzchni gleby, a także przyspieszą jej ogrzewanie. Zaleca się również jak najwcześniejszy termin siewu, co pozwoli na wykorzystanie zapasu wody zimowej zgromadzonej w glebie.
Owies jest cennym gatunkiem w płodozmianie pełniącym funkcje fitosanitarne. fot. M.Piśny
Wyzwania w hodowli
Ośrodki hodowlane mierzą się z licznymi wyzwaniami związanymi z produkcją zbóż. Prace hodowlane nad nowymi odmianami dążą przede wszystkim do poprawienia plenności. Istotne stają się jednak również inne cechy świadczące o wartości gospodarczej odmiany, takie jak odporność na choroby czy stresy abiotyczne, które mogą ograniczyć potencjał plonowania.
Strategie Komisji Europejskiej realizowane w ramach Europejskiego Zielonego Ładu, przewidujące istotne ograniczenia w stosowaniu środków ochrony roślin oraz nawozów, będą skutkowały nasileniem presji na firmy hodowlane w zakresie intensyfikacji działań hodowlanych.
Doświadczenia a produkcja polowa
Potencjał plonowania odmian owsa, wyznaczany w doświadczeniach COBORU, jest zazwyczaj wyższy niż osiągany w warunkach produkcji polowej. W doświadczeniach stosuje się optymalne zagęszczenie siewu, nawożenie oraz ochronę roślin, co pozwala w pełni wykorzystać genetyczne możliwości kreacji. W praktyce osiągane plony zależą od lokalnych warunków i technologii uprawy, dlatego kluczowe znaczenie mają odpowiedni dobór odmian, dostosowanie agrotechniki do warunków gospodarstwa oraz integrowana ochrona roślin, które pozwalają zbliżyć plony polowe do potencjału genetycznego.
Krajowy rejestr w 2025 roku
W roku 2025 do Krajowego rejestru (KR) dopisano tylko jedną odmianę pochodzącą z krajowej hodowli (Belfer). Obecnie producenci zbóż mogą wybierać spośród 36 odmian owsa zwyczajnego oraz 2 odmian owsa nagiego wpisanych do KR. Z Krajowego rejestru zostały wykreślone odmiany: Krezus, Nawigator, Paskal i Alfa.
W ostatnich latach znacząco rośnie popyt na ziarno konsumpcyjne owsa. fot. M.Piśny
Dominują rodzime kreacje
W Krajowym rejestrze dominują polskie odmiany owsa, co świadczy o silnej pozycji krajowej hodowli i dużej dostępności rodzimych kreacji dla producentów. Odmiany zagraniczne, które są wpisane do KR, stanowią 20%.
Krajowe hodowle owsa odgrywają istotną rolę w zapewnieniu stabilności i bezpieczeństwa produkcji rolnej w Polsce. Rodzimie wyhodowane odmiany są dobrze przystosowane do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych, wykazują odporność na lokalnie występujące choroby i stresy środowiskowe, a także dobrze wpisują się w wymagania integrowanej produkcji roślin.
W praktyce oznacza to możliwość osiągania stabilnych plonów przy niższych nakładach na ochronę i nawożenie w porównaniu z odmianami zagranicznymi. Użytkownicy cenią je nie tylko za plenność i odporność, ale także za wysoką wartość paszową oraz coraz większe zastosowanie w produkcji żywności funkcjonalnej.
Dobór odmian
Odpowiedni dobór odmian oraz stosowanie kwalifikowanego materiału siewnego może świadczyć o powodzeniu uprawy, a także pozwolić na ograniczenie nakładów na produkcję. Przed zakupem materiału siewnego warto zapoznać się z odmianami, których na rynku jest coraz więcej, tymi z Krajowego rejestru, a także z dostępnymi odmianami ze Wspólnotowego katalogu roślin rolniczych CCA.
Każdy rejon charakteryzuje się innymi glebami oraz warunkami klimatycznymi. Przed zakupem materiału siewnego warto zapoznać się z wydawaną corocznie przez COBORU listą zalecanych odmian do uprawy w poszczególnych województwach. Dodatkowo doświadczenia prowadzone w ramach PDO dostarczają informacji o wartości gospodarczej zarejestrowanych odmian, przydatności do uprawy w danym rejonie kraju oraz reakcji odmian na zastosowanie różnych poziomów agrotechnicznych. Porejestrowe doświadczalnictwo odmianowe powstało z myślą o producentach zbóż, aby wspomagać ich decyzje o doborze, co przekładać się ma na zwiększenie wydajności plonowania i opłacalności produkcji rolnej.
Tab.1. Ważniejsze cechy rolniczo-użytkowe odmian owsa zwyczajnego i nagiego (wg COBORU)
Plon i jakość ziarna
Najlepszym plonowaniem wykazała się odmiana Kreator (66,8 dt/ha), która została zarejestrowana w 2024 roku, oraz dobrze już znana Rambo (66,4 dt/ha). Warto również wymienić takie odmiany jak Belfer (65,9 dt/ha), Refleks (65,6 dt/ha), Wulkan (65,4 dt/ha) oraz Agent (65,2 dt/ha).
Wspomniana odmiana Kreator wykazała najmniejszy udział łuski spośród wszystkich badanych odmian (23%). Z kolei jedna z najlepiej plonujących odmian – Belfer, zarejestrowany w 2025 roku, uzyskał największą masę 1000 ziaren (44,2 g). Największą zawartością białka w ziarnie charakteryzuje się odmiana Vasco, natomiast tłuszczu Gepard.
Odporne na choroby i wyleganie
Najlepszą odporność na porażenie przez patogeny powodujące wystąpienie mączniaka prawdziwego wykazują odmiany Vasco oraz Bingo pochodzące z polskiej hodowli. W przypadku rdzy owsa najbardziej odporne odmiany to Dynamit i Motto, które odznaczały się również najlepszą odpornością na patogeny chorobotwórcze septoriozy liści. Wszystkie badane odmiany charakteryzowała średnia odporność na porażenie przez patogeny powodujące wystąpienie helmintosporiozy. Najniższą miała MHR Samuraj, która jednocześnie wykazuje dość dobrą odporność na wyleganie – podobnie jak odmiany Pablo, Panteon, Waran, Belfer i Gepard.
Dwie odmiany owsa nagiego
Obie przebadane odmiany owsa nagiego – Adorator i MHR Harem – plonowały na podobnym poziomie, osiągając odpowiednio 45,2 dt/ha i 45,9 dt/ha. Z reguły takie odmiany charakteryzują się niższym plonem ziarna, za to osiągają wyższą zawartość białka i tłuszczu w ziarnie. Odmiana MHR Harem wykazała wyższą zawartość białka w ziarnie niż odmiana Adorator, która z kolei miała więcej tłuszczu.
Nieco lepszą odpornością na wyleganie przed zbiorem cechował się MHR Harem. Natomiast obie odmiany wykazały dość dobrą odporność na porażenie przez patogeny grzybowe (powodujące wystąpienie mączniaka prawdziwego) i średnią na rdzę owsa, helmintosporiozę i septoriozę liści.
CENY DIESLA: Nie chcemy siać paniki, a jedynie rzetelnie relacjonować bezprecedensowe zmiany rynkowe. Jako redakcja analizująca dla Państwa rynek paliw, czujemy się w obowiązku wskazać na mechanizmy, które sprawiły, że w marcu 2026 roku ceny paliw w hurcie „odkleiły się” od realiów, do których przywykliśmy. Podczas gdy na stacjach sytuacja jest stabilniejsza (bezpieczne zapasy w kraju), rolnicy i przewoźnicy zamawiający paliwo do własnych zbiorników przeżywają każdego dnia szok cenowy.
Importowy „dynamit” i 40% deficytu
Kluczem do zrozumienia obecnych podwyżek jest struktura polskiego rynku. Dostępne analizy mówią, że krajowa produkcja pokrywa nieco ponad 60% zapotrzebowania na olej napędowy. Pozostałe blisko 40% musi pochodzić z importu.
W obliczu trwającej od soboty wojny z Iranem, gotowy diesel na rynkach europejskich (notowania ARA) podrożał o 45%, podczas gdy surowa ropa WTI wzrosła o 20% (zamknięcie z 05.03.2026). PKN Orlen, stosując tzw. parytet importowy, równa ceny krajowe do poziomów zachodnich, aby uniknąć wykupu paliwa przez podmioty zagraniczne. Oznacza to, że polski odbiorca płaci za światową niepewność „tu i teraz”, niezależnie od tego, kiedy surowiec został faktycznie zakupiony.
Fiskalny beneficjent rynkowej paniki
To, co czyni obecną sytuację wyjątkowo trudną, to fakt, że budżet państwa oraz PKN Orlen stają się beneficjentami skokowego wzrostu cen. W przeciwieństwie do 2022 roku, kiedy VAT obniżono do 8%, dziś obowiązuje pełna stawka 23%.
Zyski nadzwyczajne: Paliwa sprzedawane teraz po kosmicznych cenach były wyprodukowane lub sprowadzone znacznie wcześniej. Ta różnica to czysty zysk rafinerii i jej akcjonariuszy.
Dodatkowy wpływ dla budżetu: Każda złotówka wzrostu ceny netto na litrze paliwa generuje dodatkowe 23 grosze podatku VAT dla zadłużonego budżetu państwa. Przy obecnej dynamice, państwo pobiera z każdego metra sześciennego setki złotych więcej niż jeszcze tydzień temu.
Szokująca matematyka: Tydzień wzrostów w PKN Orlen
Poniższe zestawienie pokazuje, jak giełdowa panika i wysoki VAT drenują portfele odbiorców hurtowych:
W ciągu zaledwie tygodnia koszt jednego metra sześciennego diesla wzrósł w hurcie o blisko 1 650 zł brutto(+1,65 zł/l).
Czas na działanie rządu i nadzieja zza oceanu
Przy cenie diesla w hurcie przekraczającej 7,50 zł/l, koszty zbliżających się prac polowych oraz logistyki stają się barierą nie do przejścia. To najwyższy czas, aby rząd rozważył systemowe działania osłonowe (akcyza, VAT), które zamortyzują to uderzenie.
Mimo mrocznych prognoz, warto zachować nadzieję na przyszłość. Wiele zależy od dyplomacji i polityki USA. Wypada wierzyć, że administracja Donalda Trumpa wciąż panuje nad sytuacją i zdoła w dłuższej perspektywie ustabilizować Bliski Wschód. Amerykańskie obietnice sprowadzenia cen surowca do poziomu 50 USD/baryłkę są realnym scenariuszem – głównie dlatego, że bez taniej energii partia Trumpa ryzykuje porażkę w nadchodzących wyborach. Globalna gra o tanią ropę dopiero się zaczyna, a jej wynik może przynieść ulgę polskim rolnikom i przewoźnikom szybciej, niż się spodziewamy.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.