piątek, 20 lutego, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 30

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi [ROLNICTWO ŚWIATA]

0
Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Co znajdziesz w artykule?

Kazachstan to jedno z najbardziej surowych i zarazem fascynujących miejsc na Ziemi. Kraj pośrodku kontynentu euroazjatyckiego, bez dostępu do morza, z ogromnymi, płaskimi przestrzeniami, gdzie zimą temperatura spada do –40°C, a latem dobija do +40°C. Roczne opady w wielu regionach nie przekraczają 100–200 mm, a wiatr potrafi nieustannie szarpać suchym powietrzem, nie przynosząc deszczu.

Mimo tak ekstremalnych warunków Kazachstan stał się poważnym producentem zbóż, szczególnie pszenicy. Przez kilka dni przejechaliśmy ponad 5 tysięcy kilometrów, odwiedzając gospodarstwa liczące setki tysięcy hektarów, nowoczesne fermy mleczne i biedne wsie polskich zesłańców. To opowieść o rolnictwie w Kazachstanie – kraju, w którym ziemia jest znakomita, ale klimat robi wszystko, żeby rolnikowi przeszkodzić.

Astana – futurystyczna stolica na środku stepu

Nasza wyprawa zaczyna się w Astanie – jednej z najzimniejszych stolic świata, zaraz po Ułan Bator. Miasto wygląda, jakby ktoś zaprojektował je od zera na desce kreślarskiej. Nic dziwnego – decyzję o uczynieniu go stolicą podjęto dopiero w 1997 roku. Władze postanowiły wtedy stworzyć wizytówkę na skalę światową i zaprosiły do projektu japońskiego architekta Kisho Kurokawę.

Efekt? Futurystyczne, symetryczne miasto o szerokich alejach, błyszczących wieżowcach i ekspresowym tempie rozwoju. W ciągu ostatniej dekady Astana niemal podwoiła liczbę mieszkańców. Ludzie ściągają tu z prowincji, a korzystna demografia tylko przyspiesza proces. W Kazachstanie statystyczna kobieta ma prawie troje dzieci – około trzykrotnie więcej niż w Polsce. To w dużej mierze efekt konserwatywnego stylu życia i silnego przywiązania do rodziny i tradycji.

Ale kto zobaczy tylko Astanę, ten Kazachstanu tak naprawdę nie pozna. Prawdziwe oblicze tego kraju zaczyna się tam, gdzie kończy się asfalt stolicy – na bezkresnym stepie.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi.

Jak step w Kazachstanie zamienił się w pola – plan Chruszczowa

Przez tysiąclecia Kazachstan był krajem stepów, a nie kraju pól uprawnych. Dominowały koczownicze tradycje pasterskie, a ziemia leżała odłogiem, porośnięta trawą. Wszystko zmieniło się dopiero w latach 60. XX wieku.

W 1961 roku Nikita Chruszczow wprowadził tzw. „plan zagospodarowania nieużytków”. W praktyce oznaczało to przekształcenie ponad 25 milionów hektarów stepów w pola uprawne. Znaczna część tych terenów leżała na obszarze dzisiejszego Kazachstanu, który był wtedy częścią ZSRR.

Na cześć tego programu miasto, w którym dziś leży stolica, nazwano Celinograd – od rosyjskiego „celina”, czyli nieużytek. Nazwa zmieniała się później wielokrotnie, ale skala ingerencji w przyrodę i krajobraz pozostała faktem: Kazachstan z pasterskiego stepu stał się wielkim rolniczym eksperymentem.

Prywatyzacja bez ziemi – ziemia w Kazachstanie nie jest na sprzedaż

Po upadku Związku Radzieckiego przyszedł czas na przemiany ustrojowe i prywatyzację majątków państwowych. Schemat był podobny jak w innych krajach byłego bloku wschodniego: pracownikom kołchozów i sowchozów przydzielano udziały, swoiste „akty własności”.

Problem w tym, że:

  • ludzie nie mieli doświadczenia z gospodarką rynkową,
  • przedsiębiorstwa były zadłużone i nierentowne.

W efekcie większość udziałów sprzedawano za grosze – dyrektorom dawnych kołchozów, ludziom powiązanym z władzą albo inwestorom z Rosji, Turcji czy krajów arabskich.

Jedna rzecz odróżnia Kazachstan od choćby Polski, Rumunii czy Ukrainy: ziemi nie sprzedano. Do dziś około 98% gruntów rolnych pozostaje własnością państwa. Rolnik może ziemię dzierżawić, ale praktycznie nie może jej wykupić na własność. Umowy dzierżawy zawiera się za to na bardzo długie okresy – nawet do 49 lat – co daje pewne poczucie stabilności.

Tanie paliwo i wielkie odległości

Kazachstan jest ogromny, a odległości między miejscowościami potrafią mieć po kilkaset kilometrów bez żadnej stacji paliw. Dlatego podróż samochodem trzeba planować z zapasem – dodatkowe kanistry to standard, nie fanaberia.

Z naszego punktu widzenia paliwo w Kazachstanie jest bardzo tanie. Powody są dwa:

  • ogromne złoża ropy i gazu – kraj nie musi importować paliw,
  • niskie podatki na paliwa – dużo niższe niż w Europie.

Na stacjach króluje benzyna 92-oktanowa – większość pojazdów jest do niej dostosowana. Przy tak dużym kraju i tak niskich plonach z hektara tanie paliwo jest jednym z filarów opłacalności rolnictwa.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Gospodarstwa po 300 tysięcy hektarów – skala nie do wyobrażenia

Po wielogodzinnej jeździe przez step docieramy do jednego z oddziałów ogromnej firmy rolniczej Atameken Agro. Całe przedsiębiorstwo gospodaruje na ponad 300 tysiącach hektarów, a do niedawna w Kazachstanie działało nawet gospodarstwo przekraczające milion hektarów.

Struktura organizacyjna wygląda zupełnie inaczej niż w Europie:

  • pojedynczy „oddział” to ok. 8 tys. hektarów,
  • kilka oddziałów tworzy większy „nadoddział”,
  • każdy agronom odpowiada za tysiące hektarów.

Przy takiej skali logistyka staje się kluczowa, a żniwa to walka z czasem. Zboże trzeba zebrać w około trzy tygodnie – pod koniec września mogą już nadejść mrozy i śnieg. Kombajny pracują z prędkościami, które w Europie mogłyby uchodzić za szaleństwo – nawet 12–14 km/h. Ale mała masa nadziemna i słabe plony pozwalają na taką przepustowość.

Na jednym 260-hektarowym kawałku sześć kombajnów jest w stanie skosić wszystko w około 8 godzin.

Krótka wegetacja i desykacja – jak zbiera się zboże w Kazachstanie

Największym wrogiem kazachskich rolników nie jest gleba, ale czas. Wegetacja trwa bardzo krótko, a jesienne przymrozki przychodzą szybko i bez zapowiedzi. Zboże często po prostu nie ma czasu dojrzeć w naturalny sposób.

Dlatego stosuje się dwa podejścia:

  1. Desykacja chemiczna
    Pole opryskuje się środkiem osuszającym (najczęściej na bazie glifosatu), czeka około dwóch tygodni, aż rośliny zaschną, i wtedy wykonuje się zbiór jednoetapowy – klasycznym kombajnem.
  2. Zbiór dwuetapowy
    Najpierw specjalną przystawką ścina się jeszcze zielone zboże i odkłada na pokos. Po kilku dniach, gdy rośliny doschną na ziemi, wjeżdża kombajn z podbieraczem i wymłaca materiał.

Plony na większości terenów to 1–3 tony z hektara. Miejscami, w lepszych regionach górskich lub na południu, udaje się zebrać 5–8 ton, ale to raczej wyjątki niż norma.

Gleby Kazachstanu – czarnoziemy, które nie ratują sytuacji

Pod względem gleb Kazachstan wygląda jak rolniczy ideał:

  • na północy – głębokie czarnoziemy o miąższości od pół metra do kilku metrów,
  • dalej na południe – gleby kasztanowe, przejściowe,
  • na południu – gleby pustynne o znikomym znaczeniu rolniczym.

Czarnoziemy te należą do tego samego pasa żyznych gleb, który ciągnie się od Ukrainy, przez Rosję, aż po Kazachstan. Na papierze – marzenie każdego rolnika.

W praktyce gleby są mocno zdegradowane przez intensywną, często niewłaściwie prowadzoną uprawę. Tworzą się wielkie bryły, w glebę ciężko wbić szpadel, a spulchnianie głęboszem na 20 cm to często maksimum, na jakie można sobie pozwolić. Do tego dochodzi kluczowy problem: brak wody.

W Kazachstanie:

  • zimą temperatury sięgają –40°C,
  • latem przekraczają +40°C,
  • roczne opady wynoszą w wielu regionach 100–250 mm (często głównie w postaci śniegu),
  • bardzo silne wiatry dodatkowo wysuszają glebę.

Efekt? Gleba jest świetna, ale klimat praktycznie niszczy potencjał plonowania. Dlatego realistycznie plony 1–3 t/ha uznaje się za normalne.

Niskie koszty produkcji i ogromne dopłaty – ekonomia kazachskiego rolnictwa

Jak przy tak niskich plonach można w ogóle zarobić?

Kazachowie nadrabiają skalą i kosztami. Kluczem są dwa podejścia:

  1. Minimalizacja uprawy
    Królują systemy min-till i no-till.
    • Głęboszowanie wykonuje się rzadko i płytko.
    • Często jedyną uprawą przed siewem jest lekkie bronowanie i wejście siewnikiem.
  2. Bardzo niskie koszty środków produkcji
    • nawozy są znacząco tańsze niż w Europie,
    • paliwo jest tanie,
    • koszty pracy są dużo niższe (typowe pensje 1200–3000 zł miesięcznie),
    • maszyny rosyjskie są znacznie tańsze niż zachodnie.

Do tego dochodzi silne wsparcie państwa. Zamiast dopłat do hektara, jak w UE, Kazachstan dopłaca do:

  • zakupu materiału siewnego (nawet 50%),
  • ubezpieczenia upraw (około 80%),
  • nawozów (50–60%),
  • zakupu maszyn rolniczych (50–60%),
  • inwestycji w budynki i infrastrukturę (również około 50–60%).

Najbardziej uderzająca jest jednak kwestia samej ziemi. Formalnie rolnicy ziemi nie kupują, a dzierżawią ją od państwa. Opłata dzierżawna? Około 2 zł za hektar rocznie.

To nie pomyłka. Dzierżawa ma charakter symboliczny – państwu bardziej zależy na tym, żeby ktoś w ogóle chciał tę ziemię obrabiać, niż na ściąganiu z rolnika wysokiego czynszu.

Istnieje też „wtórny” rynek dzierżaw, gdzie płaci się nie za ziemię, a za cesję umowy dzierżawy. W zależności od regionu to około 2000 dolarów za hektar – jednorazowo, za przejęcie prawa do użytkowania ziemi przez resztę okresu umowy.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Nowoczesna farma mleczna w nieludzkim klimacie

Rolnictwo w Kazachstanie to nie tylko zboża, ale również intensywna produkcja zwierzęca. Przykładem jest farma mleczna Atameken Agro w miejscowości Kornijewka – jeden z najnowocześniejszych obiektów w kraju.

Farma jest zaprojektowana na około 1200 krów dojnych rasy holsztyńsko-fryzyjskiej. Średnio uzyskuje się tam:

  • około 32 litry mleka dziennie na krowę,
  • ponad 10 tysięcy litrów mleka rocznie od sztuki – jak na kazachskie warunki to absolutna czołówka.

Obiekt wyposażono w:

  • pełną klimatyzację i system wentylacji – krowy mają utrzymywaną temperaturę niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest –40°C zimą czy +37/+40°C latem,
  • podgrzewane poidła i systemy wodne zabezpieczone przed zamarzaniem,
  • automatyczne zgarniacze obornika,
  • karuzelową halę udojową, gdzie krowy doi się trzy razy dziennie,
  • legowiska z materacami dopasowującymi się do ciała zwierząt.

Żywienie opiera się na:

  • sianokiszonce z lucerny,
  • kiszonce z kukurydzy,
  • śrutach białkowych (rzepakowa, sojowa),
  • premiksach mineralno-witaminowych.

Problemem jest jednak sama kukurydza.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi.

Kukurydza jako egzotyka – dlaczego liczy się tylko kiszonka

Kukurydza w Kazachstanie to niemal roślina egzotyczna. Uprawia się ją na niecałych 200 tysiącach hektarów, czyli około dziesięć razy mniej niż w Polsce, mimo że Kazachstan ma ponad 114 milionów hektarów użytków rolnych.

Powód jest prosty: klimat.

  • Na północy kraju kukurydza nie ma szans dojrzeć na ziarno.
  • Sieje się ją wyłącznie na kiszonkę.
  • Na początku września rośliny są ledwo w fazie mlecznej, a temperatura już spada w okolice 0°C.
  • Kilkustopniowy przymrozek kończy wegetację – ziarno nigdy nie dojrzeje.

Dlatego kukurydzę kosi się wcześnie, kilka dni przed spodziewanymi przymrozkami, sieka i zakisza – głównie z myślą o intensywnych fermach mlecznych takich jak ta w Kornijewce.

Kazachstan – królestwo pszenicy, ale nie plonów

Kazachstan jest postrzegany jako królestwo pszenicy. Rzeczywiście:

  • zajmuje miejsce w czołówce światowych producentów pszenicy (ok. 14. pozycja),
  • ogromne połacie czarnoziemów robią wrażenie.

Ale jeżeli spojrzymy na liczby, pojawia się zaskoczenie. Polska, dysponując nieporównywalnie mniejszą powierzchnią użytków rolnych i gorszymi glebami, produkuje:

  • około 35 mln ton zbóż rocznie,
  • Kazachstan – około 25 mln ton.

Mimo słabszych gleb, Polska ma:

  • łagodniejszy klimat,
  • wyższą kulturę agronomiczną,
  • wyższe plony z hektara.

Kazachstan nadrabia wielkością pól, ale przegrywa na poziomie wydajności.

Gdzie trafia kazachskie zboże?

Położenie geograficzne Kazachstanu rodzi ogromne wyzwania logistyczne:

  • brak dostępu do morza – kraj jest największym państwem na świecie bez dostępu do morza lub oceanu,
  • słabo rozwinięta infrastruktura kolejowa,
  • brak własnych portów do eksportu dalekomorskiego.

Zboże trafia więc przede wszystkim do sąsiadów:

  • na południe – do Turkmenistanu, Tadżykistanu, Uzbekistanu i Kirgistanu, czyli krajów, które same są importerami zbóż,
  • na wschód – do Chin, które są w stanie „wciągnąć” każdą ilość pszenicy,
  • częściowo na północ – do Rosji i przez rosyjską infrastrukturę dalej.

Dochody rolnika zależą w dużej mierze od odległości do granicy i terminali przeładunkowych. Ten, kto gospodaruje blisko granicy z rynkiem zbytu, może liczyć na wyższe ceny pszenicy. Tam, gdzie dominuje zboże rosyjskie – często jeszcze tańsze – ceny spadają.

Tylko 10% ziemi to grunty orne – reszta to „pastwiska”

Statystycznie Kazachstan często podaje, że nawet 80% powierzchni kraju stanowią „grunty rolne”. W praktyce:

  • tylko około 10–11% to grunty orne, na których można coś zasiać i zebrać,
  • reszta to stepy, półpustynie i rozległe pastwiska, na których wypasa się bydło, owce i konie.

Na południowym wschodzie kraju krajobraz to niemal pustynia: rzadko porośnięty step, na którym naturalnie prawie nic produktywnego nie rośnie. Jedyną szansą na jakąkolwiek produkcję rolną jest nawadnianie, najczęściej za pomocą deszczowni obrotowych – pivotów.

Tak powstają zielone wyspy na środku wypalonej ziemi: plantacje ziemniaka czy warzyw. Choć z europejskiego punktu widzenia te uprawy nie wyglądają imponująco, biorąc pod uwagę:

  • zaledwie 100 dni wegetacji,
  • około 100 mm opadów w sezonie,

są dowodem ogromnej determinacji, by utrzymać produkcję żywności nawet w tak ekstremalnym klimacie.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Bydło i konie – hodowla na stepie

Kazachstańska hodowla zwierząt opiera się w dużej mierze na ekstensywnym wypasie. Na rozległych pastwiskach spotkać można stada bydła rasy Akbas – mieszańców lokalnych ras z Herefordem.

Hereford nie jest tu przypadkiem. To rasa, która:

  • dobrze znosi mrozy, tworząc zimą długą, gęstą okrywę włosową,
  • radzi sobie także przy wysokich temperaturach, zrzucając sierść latem,
  • daje dobre przyrosty i jakościowe mięso.

Byle nie oczekiwać tam europejskiej intensywności. Zimą temperatury na pastwiskach spadają do –40°C, latem sięgają +45°C. Zwierzęta często nie mają żadnego zadaszenia. To czysta szkoła przetrwania.

W Kazachstanie jest około 9 milionów sztuk bydła, z czego około 3 miliony to bydło mleczne. Mimo że to o milion więcej krów mlecznych niż w Polsce, kraj produkuje mniej więcej połowę polskiej produkcji mleka. Wynika to właśnie z ekstensywnego charakteru hodowli.

Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

4 miliony koni – dlaczego Kazachowie tak kochają konie?

Konie w Kazachstanie są symbolem narodu. Jest ich w kraju ponad 4 miliony, podczas gdy w Polsce – około 270 tysięcy.

Historycznie konie dawały:

  • transport na ogromnych przestrzeniach,
  • mięso,
  • mleko,
  • skóry na ubrania i schronienie.

Do dziś ważną rolę odgrywa kumys – lekko alkoholowy napój z fermentowanego mleka klaczy, o około 2% alkoholu.

W XXI wieku większość koni hoduje się jednak po prostu na mięso. Konina jest tu mięsem jak każde inne – tak jak dla nas wieprzowina czy drób. Znajdziemy ją w każdej restauracji, od tradycyjnych dań po pizzę z kawałkami smażonej koniny.

Jak śnieg zamienia się w wodę dla zbóż

Jedną z najbardziej charakterystycznych dla Kazachstanu praktyk jest zimowe rozgarnianie śniegu na polach. W internecie można czasem zobaczyć filmy, na których ciągniki robią na polach śnieżne wały – i to nie jest fanaberia.

Powody są dwa:

  1. Ochrona gleby przed głębokim zamarzaniem
    Przy –30/–40°C odkryta gleba zamieniłaby się w twardą jak beton lodówkę. Gdy ziemia zamarza zbyt głęboko, rolnik później może wjechać w pole, a każdy dzień opóźnienia siewu jest w tym klimacie na wagę złota.
  2. Zatrzymanie wody na polu
    Śnieg w wielu regionach stanowi ponad połowę rocznych opadów. Na idealnie płaskim stepie wiatr mógłby go całkowicie zdmuchnąć z pola, tworząc zaspy gdzieś w oddali.
    Tworzenie śnieżnych wałów co kilkanaście metrów sprawia, że:
    • śnieg równomiernie pokrywa pole,
    • woda z topniejącego śniegu trafia dokładnie tam, gdzie będzie potrzebna roślinie.

Bez tej wody pszenica nie urosłaby nawet na tę skromną tonę czy dwie z hektara.

Słonecznik zamiast rzepaku – uprawa roślin oleistych

W kazachskich warunkach to słonecznik jest główną rośliną oleistą:

  • uprawia się go na około 1,3 mln hektarów,
  • rzepak zajmuje jedynie ok. 320 tys. hektarów.

Dlaczego?

  • Rzepak ozimy praktycznie nie ma szans przetrwać tak mroźnych zim.
  • Rzepak jary wymaga z kolei długiego okresu wegetacji i jest trudny do doprowadzenia do dojrzałości w tym klimacie.

Słonecznik rośnie szybko, jeśli tylko ma wodę i ciepło. Problemem jest znowu dojrzewanie – dlatego bardzo powszechna jest desykacja słonecznika przed zbiorem. Zabieg wykonuje się:

  • albo wysokimi opryskiwaczami samojezdnymi (stąd tyle Horschów na kazachskich polach),
  • albo z powietrza – przy użyciu samolotów i śmigłowców (agrolotnictwo jest tu legalne i praktykowane).

Średnie plony słonecznika oscylują w granicach 2 ton z hektara, co przy stosunkowo niskich kosztach daje opłacalną uprawę.

Bogactwa naturalne kontra bieda na wsi

Największe bogactwo Kazachstanu nie znajduje się na polach, ale pod ziemią. Około połowa dochodów budżetowych pochodzi z wydobycia:

  • ropy,
  • gazu,
  • węgla,
  • rud metali,
  • uranu (Kazachstan odpowiada za około połowę światowej produkcji uranu).

To dzięki temu państwo stać na:

  • budowę nowoczesnych autostrad,
  • rozbudowę futurystycznych miast,
  • intensywne dotowanie rolnictwa.

Ale to bogactwo nie przekłada się wprost na poziom życia zwykłych ludzi. Mediana zarobków w Kazachstanie to nieco ponad 2000 zł miesięcznie – około trzy razy mniej niż w Polsce.

Na wsiach widzimy dziwną dysproporcję:

  • nowy asfalt, latarnie, chodniki,
  • obok – drewniane domki i ludzie, których na wiele po prostu nie stać.

Tempo rozwoju infrastruktury jest znacznie szybsze niż tempo realnego bogacenia się społeczeństwa.

Jezioro Aralskie – przestroga dla całego świata

Na rolniczej mapie Kazachstanu nie sposób pominąć historii Jeziora Aralskiego. Na południu kraju i w Uzbekistanie od XIX wieku uprawiano bawełnę. W czasach ZSRR postanowiono zrobić z tego regionu wielkiego producenta „białego złota”.

Bawełna lubi ciepło – z tym problemu nie było. Nie lubi jednak suszy. Rozwiązaniem miała być gigantyczna sieć kanałów nawadniających, które wykorzystywały wodę z Jeziora Aralskiego i jego dopływów.

Przez kilka dekad wszystko wyglądało „dobrze” – plony rosły, areał bawełny się zwiększał. Ale pod koniec XX wieku jezioro, które jeszcze w latach 50. należało do czterech największych na świecie, praktycznie zniknęło. Dziś zachowało około 10% pierwotnej powierzchni.

Skutki:

  • dramatyczna zmiana lokalnego klimatu na jeszcze bardziej pustynny,
  • spadek opadów,
  • upadek rolnictwa nawet tam, gdzie wcześniej nawadnianie nie było konieczne.

Dziś podejmuje się próby odbudowy Jeziora Aralskiego, ale to proces na dekady. Dla nas to czytelny znak, jak bardzo duże zbiorniki wodne wpływają na klimat i jak łatwo można zniszczyć równowagę, jeśli traktuje się wodę wyłącznie jako „surowiec do pobrania”.

Wschodni Kazachstan – górski region wysokich plonów

W miarę jak przesuwamy się na wschód, krajobraz zaczyna się zmieniać. W okolicach miasta Oskemen (dawniej Ust-Kamienogorsk), u podnóża gór Ałtaj, woda nie jest już aż tak wielkim problemem jak na stepie.

W jednym z oddziałów firmy Aytas Agro:

  • obsiewa się około 6,5 tysiąca hektarów,
  • roczna suma opadów sięga 700 mm,
  • plony pszenicy w mokrym roku dochodzą do 3,5–4,5 t/ha.

Gospodarstwo korzysta z nowoczesnego parku maszyn:

  • ciągniki Claas Xerion,
  • siewniki Horsch z możliwością miejscowego stosowania nawozów płynnych i granulowanych,
  • zestawy uprawowe i duże opryskiwacze samojezdne.

W strukturze zasiewów obok pszenicy pojawiają się:

  • jęczmień browarny,
  • słonecznik,
  • groch,
  • soja.

To jeden z niewielu regionów, gdzie klimat faktycznie pozwala „rozwinąć skrzydła” intensywnej produkcji roślinnej.

Semej – miasto pośród nuklearnej przeszłości

Na trasie naszej podróży mijamy miejsce, które wygląda jak sceneria filmu postapokaliptycznego – miasto Semej. Obok niego, w czasach ZSRR, znajdował się poligon nuklearny o powierzchni 18 milionów hektarów.

Przeprowadzono tam prawie 500 testów jądrowych. Szacuje się, że ucierpiało około 220 tysięcy ludzi, a zachorowalność na raka w Semej jest dziś o około 30% wyższa niż w reszcie kraju.

To kolejna, mroczna warstwa kazachskiej rzeczywistości – obok rolnictwa, bogactw naturalnych i trudnego klimatu.

Polacy w Kazachstanie – życie na nieludzkiej ziemi

Kazachstan to nie tylko stepy i zboża, ale także historia polskich zesłańców. Na tereny dzisiejszego Kazachstanu deportowano około 120 tysięcy Polaków, głównie w dwóch falach: w 1936 i 1940 roku.

Powstały wsie takie jak:

  • Oziornoje,
  • Zielony Gaj,
  • Jasna Polana.

To właśnie w Oziornoje kończymy naszą podróż.

Oziornoje – wieś wyrwana z mapy Polski

Osiedlonych tu Polaków wyrzucono dosłownie na goły step – do „więzienia bez murów”. Przez wiele lat:

  • nie mieli prawa opuszczać miejsca zesłania,
  • nie posiadali dokumentów,
  • jedyną szansą na przetrwanie zimy były ziemianki – dziury w ziemi, w których mieszkano całymi rodzinami.

Klimat był wtedy jeszcze bardziej surowy niż dziś. Wielu zesłańców nie przeżyło pierwszych lat. Dopiero po śmierci Stalina pozwolono im budować normalne domy i nadano podstawowe prawa.

W 1941 roku wieś dotknął dotkliwy głód. Wiosną, w okolicach święta Zwiastowania, w wyniku roztopów w pobliżu powstało jezioro, które w niewytłumaczalny sposób wypełniło się rybami. Dzięki nim mieszkańcy przeżyli. Dziś nad brzegiem tego jeziora stoi sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju – figura Maryi z siecią pełną ryb.

Przez lata język polski w Oziornoje prawie całkowicie zanikł. Po polsku mówi się jeszcze w kościele, podczas mszy, którą prowadzi m.in. ksiądz Lucjan – proboszcz parafii i opiekun lokalnej wspólnoty.

Mimo biedy i trudnych warunków mieszkańcy żyją prosto i, na swój sposób, spokojnie. Utrzymują się głównie z tego, co zdołają wyhodować sami – z małych stad krów, owiec, koni i niewielkich areałów uprawnych.

110 hektarów to „działka”

Na tle kazachskich gigantów rolnik z 110 hektarami to praktycznie działkowicz. Takim gospodarstwem zajmuje się Olek – rolnik z Oziornoje, który:

  • uprawia ziemię od ponad 30 lat,
  • stara się ograniczać chemię i prowadzić produkcję bardziej „biologiczną”,
  • sam, własnymi rękami, zbudował i zgromadził wszystkie maszyny gospodarstwa.
Kazachstan – rolnictwo na nieludzkiej ziemi. [REPORTAŻ]

Dzięki doświadczeniu potrafi „wyczuć” pogodę i rok, dostosowując:

  • to, co sieje,
  • kiedy i czym opryskuje,
  • czy w danym sezonie pewne zabiegi w ogóle mają sens.

Problemem nie jest sama produkcja, a brak następców. Młodzi ludzie wyjeżdżają do miast, nie chcą wiązać przyszłości z rolnictwem. Niejeden wieśniak uważa, że za 10 lat po prostu nie będzie już wsi – zostaną tylko „mamuty”, ostatnie pokolenia rolników przywiązanych do ziemi.

Rolnictwo w Kazachstanie – podsumowanie

Rolnictwo w Kazachstanie to:

  • nieludzki klimat: od –40°C zimą do +40°C latem, z niewielką liczbą opadów,
  • zachwycające gleby: głębokie czarnoziemy, które w innych warunkach dawałyby rekordowe plony,
  • bardzo niskie plony: realnie 1–3 t/ha pszenicy na większości kraju,
  • olbrzymia skala: gospodarstwa liczone w setkach tysięcy hektarów,
  • niskie koszty jednostkowe: tanie paliwo, nawozy, praca,
  • silne wsparcie państwa: dopłaty do środków produkcji i inwestycji,
  • specyficzna własność ziemi: ziemia pozostaje własnością państwa, rolnicy płacą symboliczne kwoty za dzierżawę,
  • mieszanka nowoczesności i biedy: obok najnowszych maszyn i futurystycznych miast istnieją wsie, w których czas się zatrzymał.

To kraj, w którym z jednej strony trudno sobie wyobrazić życie i produkcję rolną, a z drugiej – rolnictwo jest jednym z filarów bezpieczeństwa żywnościowego regionu. Kazachstan jest ostatnim tak dużym krajem w tym rejonie, gdzie da się jeszcze coś uprawiać – na południu zaczynają się już pustynie Turkmenistanu, Uzbekistanu czy Tadżykistanu, a na wschodzie pasterska Mongolia.

Najczęstsze pytania o rolnictwo w Kazachstanie

Czy w Kazachstanie można kupić ziemię rolną?

Praktycznie nie. Około 98% gruntów rolnych to własność państwa. Rolnicy ziemię dzierżawią, najczęściej na bardzo długie okresy (nawet do 49 lat). Opłata dzierżawna jest symboliczna – rzędu kilku złotych za hektar rocznie. Realne pieniądze płaci się tylko przy cesji umowy dzierżawy.

Jakie są plony pszenicy w Kazachstanie?

Na większości terenów plony pszenicy wynoszą 1–3 t/ha. Tylko w lepszych, bardziej wilgotnych regionach (np. górskich) udaje się osiągnąć około 4–5 t/ha. Ekstremalne wartości wyższe to rzadkość.

Dlaczego Kazachstan produkuje mniej zbóż niż Polska, mimo że jest większy?

Powód jest prosty: klimat. Polska ma gorsze gleby, ale:

  • łagodniejszy klimat,
  • dłuższy okres wegetacji,
  • więcej opadów,
  • wyższą kulturę rolną.

Dzięki temu z każdego hektara zbiera się znacznie więcej. W Kazachstanie potencjał czarnoziemów hamuje brak wody i ostro kontynentalny klimat.

Czy warto jechać do Kazachstanu, żeby zobaczyć rolnictwo?

Jeśli interesuje Cię rolnictwo, wielkie gospodarstwa, stepy i ekstremalne warunki produkcji – tak, bardzo warto. Największe wrażenie robi skala: pola po kilkaset hektarów w jednym kawałku, minimalna uprawa, kombajny pędzące kilkanaście kilometrów na godzinę i świadomość, że wszystko to odbywa się na granicy możliwości natury.

Zachęcamy również do obejrzenia Naszego materiału filmowego, opowiadającego o rolnictwie w Kazachstanie.

Fatalny bilans końcówki roku: 81 ognisk BT w Polsce…

0

Najnowsze dane Głównego Inspektoratu Weterynarii (GIW) nie pozostawiają złudzeń: wirus BT w końcówce sezonu mocno zaatakował stada w województwach zachodniopomorskim i dolnośląskim. Gdzie sytuacja jest najtrudniejsza?

Grudzień w statystykach weterynaryjnych

Zaktualizowane raporty służb weterynaryjnych z 5 stycznia 2026 r. potwierdzają, że walka z wirusem BT w Polsce weszła w nową, niepokojącą fazę. O ile jesień dawała nadzieję na wyciszenie zakażeń, o tyle 23 grudnia 2025 r. przyniósł zatwierdzenie aż 5 nowych ognisk (nr 77–81).

Łączna liczba potwierdzonych przypadków w całym ubiegłym roku wzrosła tym samym do 81, co wymusza na Inspekcji Weterynaryjnej utrzymanie rygorystycznych stref ochronnych w 2026 roku.

Szczecinecki i Lubański na celowniku. Gdzie uderzył wirus?

Analiza najnowszych ognisk pokazuje wyraźną koncentrację wirusa w jednym regionie. Aż 80% nowych zakażeń (4 z 5 ognisk) dotyczy jednej gminy – Barwic. Sugeruje to wysoką aktywność owadów przenoszących wirusa w tej konkretnej mikrolokalizacji.

Numer ogniskaMiejscowośćPowiatWojewództwoWielkość stada (szt.)
2025/77Nowe Koprzywnoszczecineckizachodniopomorskie30
2025/78Ostropoleszczecineckizachodniopomorskie8
2025/79Chłopowoszczecineckizachodniopomorskie4
2025/80Chłopowoszczecineckizachodniopomorskie5
2025/81Siekierczynlubańskidolnośląskie11

Pojawienie się wirusa w stadzie (nawet małym) uruchamia procedury administracyjne, które dotykają również sąsiadów. BT nie jest bezpośrednim zagrożeniem dla ludzi, ale dla agrobiznesu stanowi potężne obciążenie.

Dajcie znać w komentarzu, jak sytuacja z BT wpływa na handel w Twoim regionie.

źródło: GIW

Zima to dla rolników najlepszy sezon na edukację

0
Zima to dla rolników najlepszy sezon na edukację [John Deere]

Zima od lat postrzegana jest w rolnictwie jako czas względnego spowolnienia prac polowych. Coraz więcej gospodarzy wykorzystuje go jednak w zupełnie inny sposób, traktując zimę jako najlepszy moment na zdobywanie wiedzy, rozwój kompetencji oraz przygotowanie się do nowego sezonu. Szkolenia rolnicze, spotkania branżowe i warsztaty technologiczne organizowane przez dealerów John Deere pokazują, że edukacja stała się dziś jednym z kluczowych elementów nowoczesnego i konkurencyjnego gospodarstwa.

Zimowe szkolenia rolnicze jako element strategii rozwoju

Rolnicy coraz częściej zdają sobie sprawę, że efektywność produkcji rolnej nie zależy wyłącznie od areału czy parku maszynowego, ale również od umiejętności zarządzania danymi, znajomości nowoczesnych technologii oraz świadomego planowania inwestycji. Zima, jako okres mniejszego obciążenia pracą fizyczną, sprzyja uczestnictwu w szkoleniach i spotkaniach edukacyjnych.

Dealerzy John Deere, tacy jak Agro-Sieć Maszyny, Wanicki Agro oraz Agro-Efekt, przygotowali na sezon zimowy rozbudowane programy edukacyjne, które przyciągają setki rolników z całej Polski. Spotkania te obejmują zarówno zagadnienia techniczne związane z obsługą maszyn, jak i tematy dotyczące rolnictwa precyzyjnego, planowania sezonu czy możliwości pozyskiwania dotacji.

Agro Deere Night – wiedza o kombajnach i dotacjach w jednym miejscu

Jednym z najbardziej rozbudowanych cykli wydarzeń jest Agro Deere Night, organizowany przez Agro-Sieć Maszyny. Spotkania te koncentrują się na nowoczesnych rozwiązaniach w kombajnach John Deere serii T, S oraz X, a jednocześnie odpowiadają na aktualne potrzeby rolników związane z finansowaniem inwestycji.

Zima to dla rolników najlepszy sezon na edukację [John Deere]

– Jesteśmy w trakcie realizacji kolejnej edycji Agro Deere Night – cyklu wydarzeń poświęconych najnowszym rozwiązaniom w zakresie kombajnów serii T, S, X. W tym roku wydarzenia te mają szczególny wymiar – oprócz prezentacji kombajnów i technologii rolnictwa precyzyjnego, koncentrujemy się również na aktualnych możliwościach pozyskiwania dotacji oraz profesjonalnym wsparciu w procesie składania wniosków o dofinansowanie. Kilka spotkań mamy już za sobą i cieszymy się bardzo pozytywnym odbiorem ze strony uczestników. Łącznie zaplanowaliśmy 8 wydarzeń, a średnia frekwencja na każdym z nich wynosi około 100 osób! Są to zarówno obecni klienci, jak i rolnicy aktywnie zainteresowani inwestycjami w nowoczesne technologie.

Wierzymy, że trwająca seria spotkań Agro Deere Night stanowi doskonałą okazję do pogłębiania współpracy oraz zwiększania świadomości w zakresie innowacyjnych rozwiązań dla gospodarstw rolnych – mówi Marta Ćwiklińska, kierownik marketingu w Agro-Sieć Maszyny

Tak duże zainteresowanie pokazuje, że rolnicy coraz chętniej łączą wiedzę techniczną z informacjami o finansowaniu, traktując szkolenia jako realne wsparcie w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych.

Rolnictwo precyzyjne w praktyce. Szkolenia z Operations Center i One Soil

Część gospodarzy rozpoczęła zimowy sezon edukacyjny już w listopadzie, biorąc udział w szkoleniach organizowanych przez Wanicki Agro. Tematem przewodnim były aplikacje John Deere Operations Center oraz One Soil, które coraz częściej stają się podstawowymi narzędziami zarządzania gospodarstwem.

– W listopadzie oraz grudniu firma Wanicki zorganizowała cykl szkoleń z aplikacji John Deere Operations Center oraz One Soil. Nasi specjaliści odwiedzili 6 oddziałów w różnych miejscach Polski, gdzie pokazano klientom korzyści płynące z używania technologii rolnictwa precyzyjnego.

Spotkania miały charakter prezentacji połączonej z warsztatami, gdzie na prawdziwym przykładzie demonstrowaliśmy możliwości obu aplikacji, a następnie rozwiązywaliśmy zadania, których treść również odnosiła się do codziennej pracy na roli. Osoby biorące udział w szkoleniu miały okazję nauczyć się m.in. jak monitorować maszyny i ich parametry, analizować pola i dane pochodzące z pracy, a także jak tworzyć mapy zmiennego wysiewu oraz dawkowania.

Spotkania zamykały sesje Q&A, podczas których rolnicy mogli zadawać pytania odnośnie do działania technologii. Czujemy, że dzięki takim szkoleniom realnie rośnie świadomość klientów, jak mogą w codziennej pracy wykorzystać cyfrowe technologie – mówi Aleksandra Bąk, Specjalista John Deere Operations Center w Wanicki Agro

Warsztatowy charakter spotkań pozwolił uczestnikom przełożyć teorię na praktykę, co znacząco zwiększa skuteczność wdrażania rolnictwa precyzyjnego w gospodarstwach.

Zima to dla rolników najlepszy sezon na edukację [John Deere]

Edukacja młodego pokolenia i długofalowe myślenie o branży

Dealerzy John Deere coraz częściej postrzegają edukację jako proces długoterminowy, obejmujący nie tylko obecnych rolników, ale również przyszłe kadry sektora rolnego. Przykładem takiego podejścia są działania Agro-Efekt, który już jesienią otworzył swoje oddziały dla uczniów szkół rolniczych.

– W listopadzie opowiadaliśmy uczniom o ścieżkach kariery w rolnictwie, prezentowaliśmy nowoczesne maszyny, przybliżaliśmy nowinki ze świata nowoczesnych technologii. W skrócie – staraliśmy się, żeby młodzi załapali rolniczego bakcyla – wspomina Ilona Walczak, Marketing Manager w Agro-Efekt

Takie inicjatywy budują świadomość technologiczną młodego pokolenia i pokazują, że nowoczesne rolnictwo oferuje realne perspektywy rozwoju zawodowego.

Kompleksowe przygotowanie gospodarstw do nowego sezonu

Wraz z początkiem nowego roku Agro-Efekt kieruje swoją ofertę szkoleniową do doświadczonych producentów rolnych, koncentrując się na praktycznym przygotowaniu gospodarstw do sezonu.

– W styczniu organizujemy kompleksowe szkolenia dla zaproszonych klientów, łączące wiedzę produktową, nowości techniczne oraz doradztwo działu agro. Skupimy się na całościowym przygotowaniu gospodarstw do nadchodzącego sezonu, damy mnóstwo konkretnych, praktycznych wskazówek dotyczących optymalizacji pracy i doboru rozwiązań. W lutym z kolei poświęcimy więcej uwagi stricte rolnictwu precyzyjnemu oraz korzystaniu z systemów zarządzania danymi – wymienia Ilona Walczak, Marketing Manager w Agro Efekt

Tak zaplanowany cykl spotkań odpowiada na rosnącą potrzebę łączenia wiedzy agronomicznej, technicznej i cyfrowej.

Zima to dla rolników najlepszy sezon na edukację [John Deere]

Wiedza, networking i wymiana doświadczeń

Edukacja w rolnictwie to nie tylko szkolenia techniczne, ale również budowanie relacji i wymiana doświadczeń. Agro-Efekt uzupełnia swoją ofertę o spotkania integracyjne, które sprzyjają networkingowi i rozmowom biznesowym.

– Współczesny rolnik, któremu zależy na efektywnym prowadzeniu swojego gospodarstwa, nie osiada na laurach. Świetnie widzimy to po naszych klientach. Wiedzą, że umiejętność mądrego gromadzenia danych, a później ich odpowiedniej interpretacji, jest dzisiaj kluczem do sukcesu. Rolnicy chętnie więc się szkolą i wykorzystują okres zimowy, z natury trochę spokojniejszy, żeby zainwestować w kompetencje jutra.

Iskrą do zmian w gospodarstwie zawsze bowiem jest sam gospodarz – podsumowuje Patrycja Mikołajczak, Shows & Events Coordinator z John Deere

Zimowy sezon edukacyjny pokazuje jasno, że nowoczesne rolnictwo opiera się dziś na wiedzy, danych i świadomych decyzjach. Dla coraz większej liczby gospodarzy inwestycja w kompetencje staje się równie ważna jak inwestycja w maszyny.

Cena diesla bilans 2025: Ropa i dolar najtańsze od lat, ale marże stacji „zjadły” zyski rolników

0
cena diesla

Cena diesla i benzyny w Polsce – bilans 2025 roku. Mijający rok na rynku paliw był festiwalem niewykorzystanych szans dla sektora rolnego. Choć globalne wskaźniki sugerowały powrót do cen sprzed lat, krajowy rynek został zdominowany przez politykę rekordowych marż. Jak to możliwe, że przy ropie tańszej o ponad jedną trzecią, diesel na stacjach niemal nie staniał? Analizujemy twarde dane z całego roku.

Ropa i dolar: Fundamenty sprzyjały rolnikom

Z perspektywy makroekonomicznej rok 2025 był dla Polski wyjątkowo łaskawy. Połączenie taniejącego surowca i rekordowo mocnego złotego stworzyło idealną bazę do drastycznych obniżek kosztów produkcji rolnej:

  • Ropa Brent: W skali roku potaniała o 24,7% (do ok. 61 USD). Nawet atak USA na Wenezuelę (3 stycznia 2026 r.) nie zachwiał rynkiem – w poniedziałek 5 stycznia cena pozostała stabilna przy 61 USD/b.
  • Silny złoty: Kurs dolara spadł o blisko 13% (z 4,13 PLN do ok. 3,60 PLN).
  • Efekt: Koszt baryłki ropy w przeliczeniu na złotówki spadł w rok o 34,6%. Przy takim spadku kosztów wsadu, cena diesla powinna z impetem przebić barierę 5,50 zł/l.

Cena diesla i benzyny w Polsce – wykres

Gdzie podziały się obniżki? Rekordowe marże państwowego lidera

Dane za 52. tydzień roku są bezlitosne i pokazują ogromny „rozjazd” między ceną hurtową a detaliczną. To lider rynku, państwowy Orlen, dyktuje warunki cenowe, a reszta rynku skwapliwie z tego korzysta, utrzymując wysokie ceny na pylonach.

  • Olej Napędowy (ON): Podczas gdy koszt surowca w PLN spadł o 35%, cena diesla na stacjach drgnęła o zaledwie 1,1% (tylko 7 groszy różnicy rok do roku). Różnicę wchłonęła marża detaliczna, która pod koniec roku sięgnęła rekordowych 0,49 zł/l (rok wcześniej było to 0,12 zł/l).
  • Benzyna (Pb95): Tu sytuacja jest jeszcze jaskrawsza. Średnia roczna marża wyniosła 0,32 zł/l (w 2019 r. było to 0,09 zł/l!), a w ostatnim tygodniu grudnia wystrzeliła do poziomu 0,53 zł/l.
Kategoria (Zmiana r/r)Wartość
Koszt baryłki ropy w PLN-34,6%
Cena hurtowa ON (Orlen)-8,7%
Cena detaliczna ON (Stacje)-1,1%

Podatkowa „dokładka” i geopolityka

Obok polityki marżowej, cenę diesla w Polsce sztucznie podtrzymuje rola naszego kraju jako głównego dostawcy paliwa dla Ukrainy. Ogromny popyt za wschodnią granicą sprawia, że olej napędowy jest w Polsce towarem deficytowym i droższym od benzyny.

Dodatkowo, od 1 stycznia 2026 r. rolników dobijać będzie nowa opłata paliwowa. Stawka dla ON wzrosła do 214,83 zł za 1000 l (o ok. 17,50 zł więcej niż przed rokiem). To kolejny „podatek”, który stacje paliw z nawiązką przerzucą na barki kupujących, maskując nim brak obniżek wynikających z taniejącej ropy.

Podsumowanie dla gospodarstw

Rok 2025 był rokiem gigantycznego transferu kapitału z kieszeni rolników do kas koncernów paliwowych. Mimo idealnych warunków na świecie, cena na pylonie pozostała „zabetonowana” przez marże. W 2026 roku rolnicy muszą jeszcze uważniej negocjować zakupy hurtowe – tam wciąż kryje się jedyny realny potencjał do oszczędności, którego stacje detaliczne, pod dyktando lidera, nie chcą odpuścić.

Źródło cen: e-Petrol.pl, PKN Orlen

Ile wynosi zasiłek pogrzebowy z KRUS w 2026 roku? Przewodnik po nowych przepisach

0

W 2026 roku wchodzą w życie przełomowe zmiany w przepisach dotyczących wsparcia finansowego po stracie bliskiej osoby. Najważniejszą informacją dla rolników i ich rodzin jest fakt, że zasiłek pogrzebowy KRUS w 2026 roku wzrasta do 7.000 zł.

Poniżej znajdziesz kompletny przewodnik po nowych zasadach, który pomoże Ci odnaleźć się w formalnościach i sprawdzić, na jaką kwotę możesz liczyć.

Jaki będzie zasiłek pogrzebowy w 2026 roku?

Od 1 stycznia 2026 r. wysokość zasiłku pogrzebowego wynosi 7.000 zł. Jest to znaczący wzrost o 3.000 zł w stosunku do kwoty obowiązującej przez ostatnie lata (4.000 zł).

Kluczowa zasada: O wysokości świadczenia decyduje data śmierci, a nie data złożenia wniosku.

  • Śmierć do 31 grudnia 2025 r. = zasiłek 4.000 zł (nawet jeśli wniosek składasz w 2026 r.).
  • Śmierć od 1 stycznia 2026 r. = zasiłek 7.000 zł.

Ile KRUS zwraca za pogrzeb?

Wysokość zwrotu zależy od tego, kto organizuje pochówek:

Kilku płatników: Jeśli koszty pokryło kilka osób, zasiłek jest dzielony między nie proporcjonalnie do poniesionych nakładów.

Członkowie rodziny: Otrzymują pełną, zryczałtowaną kwotę 7.000 zł, niezależnie od tego, ile faktycznie wydali na pogrzeb.

Osoby obce i instytucje: Jeśli pogrzeb organizuje np. sąsiad, gmina lub dom pomocy społecznej, KRUS zwraca koszty do wysokości faktycznie poniesionych i udokumentowanych wydatków, ale nie więcej niż 7.000 zł.

Ile wynosi zasiłek pogrzebowy od 1 lipca 2026 roku?

Wiele osób szuka informacji o zmianie stawki w połowie roku. Należy wyjaśnić: od 1 lipca 2026 roku kwota zasiłku pozostaje na poziomie 7.000 zł.

Warto jednak wiedzieć, że nowe przepisy przewidują mechanizm waloryzacji zasiłku, który ma odbywać się 1 marca. Jednak waloryzacja następuje tylko wtedy, gdy wskaźnik inflacji za rok poprzedni przekroczy 5%. Jeśli ten warunek zostanie spełniony, kolejna zmiana kwoty może nastąpić dopiero w marcu kolejnego roku.

Czy z KRUS dostaje się pieniądze za śmierć rodzica?

Tak. Dzieci (własne, drugiego małżonka, przysposobione) znajdują się w kręgu najbliższej rodziny uprawnionej do świadczenia. Jeśli jako dziecko pokryłeś koszty pogrzebu rodzica, który był ubezpieczony w KRUS lub pobierał rolniczą emeryturę/rentę, otrzymasz pełną kwotę 7.000 zł.

Kogo jeszcze KRUS uznaje za członka rodziny?

  • Małżonka (wdowę, wdowca).
  • Rodziców, ojczyma, macochę.
  • Rodzeństwo.
  • Dziadków i wnuki.
  • Osoby pod opieką prawną.

Jak ubiegać się o zasiłek? Najważniejsze formalności

Aby otrzymać pieniądze, musisz złożyć wniosek do KRUS w ciągu 12 miesięcy od dnia śmierci.

Wymagane dokumenty:

  • Wniosek na nowym formularzu KRUS SR-26.
  • Oryginały rachunków i faktur za koszty pogrzebu.
  • Dokumenty potwierdzające pokrewieństwo (np. akty stanu cywilnego – choć KRUS może je pobrać samodzielnie z rejestrów państwowych).

Ważne: Wniosek możesz złożyć osobiście, pocztą lub upoważnić do tego zakład pogrzebowy, który rozliczy się bezpośrednio z Kasą.

Zasiłek pogrzebowy dla osoby nieubezpieczonej

Wypłata świadczenia jest możliwa nawet w sytuacji, gdy osoba zmarła nie posiadała własnego ubezpieczenia. Warunkiem jest jednak to, aby koszty pochówku zostały pokryte przez członka rodziny, który podlega ubezpieczeniu w KRUS. W takim przypadku prawo do zasiłku „przechodzi” na osobę ubezpieczoną, co pozwala na odzyskanie funduszy wydanych na organizację ceremonii.

Dodatkowe pieniądze po zmarłym z KRUS

Warto pamiętać, że zasiłek pogrzebowy to nie jedyne świadczenie, o jakie można się ubiegać po śmierci bliskiej osoby. Bardzo ważne jest sprawdzenie prawa do tzw. niezrealizowanych świadczeń emerytalno-rentowych. Są to pieniądze, które należały się zmarłemu (np. emerytura za dany miesiąc), ale nie zostały pobrane przed jego śmiercią. Rodzina może złożyć stosowny wniosek do KRUS, aby otrzymać te zaległe środki.

źródło: KRUS

RAPORT: Ceny zbóż szorują po dnie. Polska najtańsza w Unii

0
Ceny pszenicy

Koniec roku 2025 przyniósł polskim rolnikom trudne rozliczenia. Choć grudzień na giełdach światowych bywa okresem stabilizacji, krajowy rynek ugiął się pod ciężarem rekordowej podaży i słabnącego popytu na mniejsze partie ziarna. Mimo że cena pszenicy w skupie spadła w ciągu roku o ponad 21%, ceny mąki w sklepach drgnęły (w dół) jedynie o 2-4%, a chleb wciąż drożeje.

📊 Bieżące ceny i dynamika (notowania z 28.12.2025)

TowarCena średnia (zł/t)Zmiana tyg.Cena Min. (Małe partie)Cena Max. (Port/Hurt)
Pszenica kons.767🔻 -0,5%688794
Pszenica paszowa744↔️ 0,0%633773
Kukurydza sucha764🟢 +3,5%697785
Kukurydza mokra412🔻 -1,8%390432

Kluczowe punkty raportu MRiRW i KE:

  • Rekordowa podaż blokuje wzrosty: Produkcja zbóż w 2025 r. (KE) osiągnęła potężne 37,27 mln ton (wzrost o 6,4% powyżej średniej). Szczególnie kukurydza (+23,2% wobec średniej) zdominowała strukturę obrotu (31,1%), spychając ceny do poziomów sprzed 5 lat.
  • Dramat małych partii: Podczas gdy ceny maksymalne w portach trzymają się stabilnie, ceny minimalne (płacone za mniejsze dostawy) drastycznie spadły. Pszenica paszowa w najtańszych punktach kosztuje już tylko 633 zł/t, co przy obecnych kosztach produkcji jest poniżej progu opłacalności.
  • Polska „czerwoną latarnią” Europy: Jesteśmy obecnie najtańszym dostawcą kukurydzy w całej UE (764 zł/t vs 884 zł/t średniej unijnej). Pszenica konsumpcyjna jest u nas o blisko 10% tańsza niż średnio we Wspólnocie i wyraźnie poniżej notowań giełdy MATIF (798 zł/t).

Paradoks konsumenta

Mimo że cena pszenicy w skupie spadła w ciągu roku o ponad 21%, ceny mąki w sklepach drgnęły jedynie o 2-4%, a chleb wciąż drożeje. Koszty energii i marże pośredników całkowicie „wchłonęły” korzyści z taniego surowca, pozostawiając rolnika z niskim przychodem, a konsumenta z drogim koszykiem zakupowym.


Komentarz Agro Profil: Rynek wszedł w 2026 rok z ogromnymi zapasami zbóż. Bez wyraźnego impulsu z giełdy MATIF lub nagłego przyspieszenia eksportu drogą morską, szanse na znaczące odbicie cen przed wiosną są znikome.

Źródło: MRiRW, KE

Drzewa owocowe, które lepiej trzymać na dystans – błędy, które kosztują plony

0
Trwa wypłata pomocy dla producentów jabłek i hodowców trzody chlewnej

Sadzenie drzew owocowych to inwestycja na lata. Wiele osób skupia się na wyborze odmiany, jakości sadzonki czy terminie sadzenia, a pomija jeden z najważniejszych aspektów – sąsiedztwo. Nie wszystkie drzewa owocowe dobrze znoszą swoje towarzystwo. Nieodpowiednie zestawienia mogą prowadzić do słabszego wzrostu, chorób, a nawet całkowitego braku owocowania. Poniżej znajdziesz praktyczne i sprawdzone informacje, które pomogą uniknąć tych problemów.

Dlaczego niektóre drzewa owocowe źle rosną obok siebie

Drzewa, podobnie jak inne rośliny, konkurują o światło, wodę i składniki odżywcze. Różnią się także wymaganiami glebowymi, tempem wzrostu oraz podatnością na choroby. Gdy zestawimy obok siebie gatunki o skrajnie różnych potrzebach, jedno z nich zawsze będzie przegrane.

Dodatkowo część drzew wydziela do gleby substancje hamujące rozwój innych roślin. To zjawisko, znane ogrodnikom od lat, potrafi skutecznie zniweczyć nawet najlepiej zaplanowany sad.

Jabłoń i grusza – podobne, ale nie zawsze zgodne

Choć jabłonie i grusze często spotyka się w jednym sadzie, ich bezpośrednie sąsiedztwo bywa problematyczne. Jabłoń rośnie szybciej i ma silniejszy system korzeniowy, przez co może dominować nad gruszą, ograniczając jej dostęp do wody i składników mineralnych.

Oba gatunki są też podatne na podobne choroby grzybowe, takie jak parch. Sadząc je zbyt blisko siebie, zwiększasz ryzyko szybkiego rozprzestrzeniania się infekcji, co w praktyce oznacza więcej oprysków i słabsze plony.

Czereśnia i wiśnia – rodzinne napięcia

Czereśnie i wiśnie należą do tej samej grupy, ale mają odmienne wymagania. Czereśnia preferuje gleby żyzne i przepuszczalne, natomiast wiśnia lepiej radzi sobie na stanowiskach uboższych. Posadzone obok siebie często rywalizują o zasoby, a wiśnia zwykle przegrywa tę walkę.

Dodatkowym problemem jest różna podatność na choroby drewna. Choroby przenoszą się łatwo między drzewami, co może prowadzić do stopniowego zamierania jednego z nich.

Morela i brzoskwinia – duet wysokiego ryzyka

Na pierwszy rzut oka morela i brzoskwinia wydają się idealnym zestawem. W praktyce jednak ich sąsiedztwo bywa kłopotliwe. Morela rozpoczyna wegetację bardzo wcześnie i jest wrażliwa na wiosenne przymrozki. Brzoskwinia, rosnąc obok, może tworzyć mikroklimat sprzyjający jeszcze wcześniejszemu ruszaniu soków w moreli.

Oba drzewa są również podatne na choroby kory i pędów. Gdy jedno zachoruje, drugie bardzo szybko podzieli ten sam los.

Orzech włoski, a drzewa owocowe – cichy sabotażysta

Orzech włoski to jedno z najbardziej problematycznych drzew w ogrodzie. Jego korzenie oraz opadające liście wydzielają juglon, substancję toksyczną dla wielu roślin, w tym większości drzew owocowych.

Jabłonie, grusze, śliwy czy brzoskwinie posadzone w pobliżu orzecha rosną wolniej, słabiej owocują, a z czasem mogą całkowicie zamierać. Jeśli planujesz orzech, zachowaj duży odstęp lub posadź go w zupełnie innej części działki.

Śliwa i jabłoń – konflikt pod ziemią

Śliwy mają rozbudowany, ale dość płytki system korzeniowy. Jabłonie z kolei potrafią sięgać głębiej i intensywnie pobierać wodę. Wspólne sadzenie tych drzew prowadzi do nierównowagi w glebie, co szczególnie źle wpływa na śliwę.

Efektem są drobne owoce, większa podatność na mszyce oraz słabsze przyrosty pędów. Problem narasta z każdym rokiem, gdy drzewa wchodzą w pełnię owocowania.

Drzewa o różnych terminach kwitnienia

Kolejnym często pomijanym aspektem jest termin kwitnienia. Drzewa kwitnące bardzo wcześnie nie powinny rosnąć w sąsiedztwie tych, które ruszają później. Powstaje wtedy nierówny mikroklimat, sprzyjający przemarznięciom pąków lub osłabieniu zapylania.

Dobrze zaplanowany sad uwzględnia grupowanie drzew o zbliżonym rytmie rozwoju, co ułatwia pielęgnację i zwiększa szanse na stabilne plony.

Jak planować sad, aby uniknąć problemów?

Najlepszym rozwiązaniem jest sadzenie drzew w grupach gatunkowych lub przynajmniej o podobnych wymaganiach. Zwracaj uwagę na siłę wzrostu, głębokość korzeni i podatność na choroby. Warto też zostawić więcej przestrzeni, niż sugerują minimalne odległości w poradnikach.

Dzięki temu drzewa mają lepszą cyrkulację powietrza, są łatwiejsze w pielęgnacji i rzadziej chorują. Odpowiednie sąsiedztwo to jeden z tych elementów ogrodu, który wpływa na plonowanie przez dekady, nawet jeśli na początku wydaje się mało istotny.

Pogoda 6 stycznia- od -17 do -2 stopni

0
Pogoda 6 stycznia
Pogoda 6 stycznia

Pogoda- przy gruncie miejscami -20 stopni

Za nami zimna noc na południu. W rejonie warzywnym gdzie jest braku śniegu zanotowano -12/-10 stopni. Ale to nie tam a na Podhalu w Poroninie było najzimniej- -20 stopni na 2 metrach.

Najbliższa noc najzimniejsza będzie od Warmii (Kętrzyn, Olsztyn, Elbląg, Morąg, Iława, Działdowo) po zachodnie Mazowsze (Mława, Płock, Żuromin, Sierpc, Płońsk, Sochaczew); Kujawsko Pomorskie (Lipno, Rypin, Golub, Żnin, Włocławek, Brodnica, Toruń; Łódzkie (Kutno, Łowicz, Skierniewice, Łęczyca, Głowno, Łódź, Zgierz- na tym obszarze temperatura spadnie do -17/-12 stopni Celsjusza. Przy gruncie lokalnie do -20 stopni.

Zimno bo od -13 do -9 stopni zobaczymy od Kaszub po resztę Kujaw, wschód, południe Wielkopolski, Dolny Śląsk, Opolskie i Górny Śląsk do –7/-5 na zachodzie i północy oraz -4/-1 stopnia na wschodzie kraju w tym na Podkarpaciu. Lokalnie w obniżeniach terenu na wzniesieniach Górnego Śląska- czytaj Wyżyna Częstochowska oraz na Przedgórzu Sudeckim- Jelenia Góra możemy mieć również -17/-15 stopni na 2 metrach.

Mgły w nocy pojawią się w wielu miejscach na Kaszubach, Kujawach, zachodzie Warmii i Mazowsza oraz lokalnie na wschodzie i północy Wielkopolski i północy Łódzkiego. Dla odmiany na wschód od Rzeszowa i Lublina poprószy śnieg do 1-3 cm a w Bieszczadach do 4-5 cm.

Pogoda w dzień Trzech Króli na wschodzie kraju pod chmurami frontowymi i tam najcieplej. Zanikające opady śniegu pojawią się na wschodzie i południu Podlasia- do 1-2 cm. Chmury z mgieł utrzymać mogą się kilka godzin po wschodzie słońca na Warmii, Kujawach, zachodzie Mazowsza czy Kaszubach przez co tam temperatura wzrośnie do zaledwie -7/-5 stopni a nie można wykluczyć; że gdzieś między Żurominem, Olsztynem, Lubawą, Kwidzyniem temperatura wzrośnie tylko do -11/-9 stopni. Nad resztą kraju dużo słońca ale mróz się nasili względem dzisiejszego dnia.

Po zachodzie słońca temperatura szybko spadnie i jeszcze przed godziną 20:00 od Warmii po zachodnie Mazowsze, Wzniesienia Łódzkie zanotujemy dwucyfrowy mróz- lokalnie -13.

Pogoda 6 stycznia

Wiatr będzie słaby, chwilami bezwietrznie. Na wschodzie i południu powieje z zachodu i północnego zachodu a na zachodzie i północy powieje z zachodu i południowego zachodu.

Pogoda w ostatnich 30 latach-https://cmm.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Zimowy odchów cieląt bez błędów – sprawdzone zasady na zdrowy start

0
Prawidłowy odchów cieląt

Zima to jeden z najbardziej wymagających okresów w odchowie cieląt. Chłód, wilgoć i większa presja chorób sprawiają, że nawet drobne zaniedbania w higienie czy żywieniu mogą szybko odbić się na zdrowiu młodych zwierząt. Dobra wiadomość jest taka, że odpowiednie działania pozwalają zapewnić cielętom bardzo dobry start w życie – nawet w trudnych, zimowych warunkach.

Poniżej przedstawiamy praktyczne wskazówki, które pomogą ograniczyć straty i poprawić dobrostan cieląt w chłodniejszych miesiącach.

1. Ciepło i suchość to podstawa

Cielęta urodzone zimą są szczególnie narażone na stres termiczny. Im szybciej po porodzie wyschną, tym mniejsze zużycie energii na ogrzanie organizmu. Dzięki temu więcej sił mogą przeznaczyć na wzrost i budowanie odporności. Warto:

  • dokładnie wytrzeć cielę po urodzeniu,
  • zapewnić grubą warstwę świeżej, suchej słomy,
  • rozważyć stosowanie derek w pierwszych 3–4 tygodniach życia.

W praktyce stres zimna może pojawiać się już przy temperaturach poniżej 10–15°C.

2. Szczepienia – inwestycja w odporność

Profilaktyka to jeden z najskuteczniejszych sposobów ochrony zdrowia cieląt. Szczepienia przeciw chorobom układu oddechowego znacząco ograniczają ryzyko zapaleń płuc i infekcji wirusowych. Coraz częściej stosuje się:

  • szczepienia donosowe już w pierwszych dniach życia,
  • szczepienia krów matek, dzięki którym cielęta otrzymują ochronę wraz z siarą (m.in. przeciw biegunkom).

Na rynku dostępne są również nowoczesne rozwiązania chroniące przed kryptosporydiozą.

3. Higiena bez kompromisów

Zimą sprzątanie igloo czy kojców bywa wyjątkowo uciążliwe, ale to właśnie wtedy czystość ma kluczowe znaczenie. Ograniczony dostęp do słońca i promieni UV sprzyja namnażaniu bakterii. Dlatego:

  • regularnie myj i dezynfekuj igloo oraz zagrody,
  • dbaj o czystość poideł i wiader,
  • po wyschnięciu stosuj środki dezynfekujące, aby zmniejszyć presję drobnoustrojów.

To jeden z najprostszych sposobów na ograniczenie chorób.

4. Genetyka wspiera, ale nie zastąpi dobrej opieki

Postęp hodowlany pozwala wybierać zwierzęta o lepszej przeżywalności cieląt, jednak nawet najlepsza genetyka nie zrekompensuje błędów w zarządzaniu. Kluczowe pozostają warunki porodów, żywienie i codzienna obserwacja młodych zwierząt.

5. Suche legowisko i świeże powietrze

Wilgoć i przeciągi to najwięksi wrogowie zimowego odchowu. Cielęta powinny leżeć na suchym, miękkim podłożu, a powietrze w oborze musi być świeże, ale bez gwałtownych podmuchów. Zwróć uwagę na:

  • odpowiednią ilość ściółki,
  • regularną kontrolę legowisk,
  • zapach amoniaku – to sygnał ostrzegawczy dla dróg oddechowych.

Dobra wentylacja i ochrona przed warunkami atmosferycznymi poprawiają zdrowie cieląt i komfort pracy.

6. Więcej energii w zimowej diecie

Niskie temperatury oznaczają większe zapotrzebowanie energetyczne. Jeśli cielę nie otrzyma wystarczającej ilości składników odżywczych, jego rozwój może zostać zahamowany, a odporność osłabiona. W okresie zimowym:

  • zadbaj o stały dostęp do wody,
  • w razie jej ograniczonego pobrania zwiększ ilość mleka nawet o 10–30%,
  • kontroluj kondycję i tempo wzrostu cieląt.

7. Cyfryzacja w służbie zdrowia cieląt

Nowoczesne technologie coraz częściej wspierają hodowców także zimą. Systemy monitorujące aktywność, temperaturę czy zachowania żywieniowe cieląt pozwalają szybciej wychwycić pierwsze objawy chorób. Wczesna reakcja to:

  • skuteczniejsze leczenie,
  • mniejsze straty,
  • lepsze wyniki odchowu w dłuższej perspektywie.

Zima nie musi oznaczać problemów w odchowie cieląt. Odpowiednie warunki, dobra higiena, właściwe żywienie i szybka reakcja na niepokojące sygnały pozwalają przejść ten okres bez strat i zbudować solidne podstawy pod przyszłą produkcję.

Bilans zmian w rolnictwie UE na rok 2026: Między ustępstwami a walką o przetrwanie

0
bilans zmian

U progu 2026 roku europejskie rolnictwo znajduje się w zupełnie innym punkcie niż jeszcze dwa lata temu. Fala protestów, która w 2024 i 2025 roku zalała ulice Brukseli, Warszawy i Paryża, wymusiła na Komisji Europejskiej bezprecedensowy zwrot. Dziś oceniamy efekty tych zmian, patrząc na nie przez pryzmat nowej rzeczywistości rynkowej.

1. Przełom legislacyjny: Pakiet Omnibus III

Zatwierdzony pod koniec 2025 roku pakiet Omnibus III to najważniejszy dokument legislacyjny mijających dwunastu miesięcy. Przynosi on ulgę, o którą rolnicy walczyli najbardziej:

  • Koniec z przymusowym ugorowaniem: Norma GAEC 8, która była symbolem oporu wobec Zielonego Ładu, została ostatecznie przesunięta do sfery dobrowolności. Od 2026 roku rolnik sam decyduje o ugorowaniu, otrzymując za to premię w ramach ekoschematów, zamiast obawiać się kar.
  • Abolicja dla mniejszych gospodarstw: Gospodarstwa do 10 ha (stanowiące większość w Polsce) są od teraz wyłączone z kontroli warunkowości. To ogromna redukcja stresu i biurokracji dla milionów drobnych producentów.
  • Elastyczność w zmianowaniu (GAEC 7): Wprowadzono przepisy pozwalające na szybszą reakcję w przypadku suszy lub powodzi – państwa członkowskie mogą teraz zawieszać określone wymogi bez wielomiesięcznego oczekiwania na zgodę Brukseli.

2. Dialog i Wizja: Rolnictwo jako sektor strategiczny

Powołana w grudniu 2024 r. Europejska Rada ds. Rolnictwa i Żywności (EBAF) pod przewodnictwem komisarza Christophe’a Hansena stała się realnym bezpiecznikiem. Głos organizacji takich jak Copa-Cogeca jest teraz słyszalny na etapie tworzenia prawa, co zaowocowało przedstawioną w lutym 2025 r. Wizją dla rolnictwa. Zakłada ona:

  • Prymat bezpieczeństwa żywnościowego nad restrykcjami klimatycznymi.
  • Wzmocnienie pozycji rolnika w łańcuchu dostaw poprzez zbiorowe negocjacje cenowe rozszerzone na wszystkie sektory produkcji.

3. Mechanizmy ochronne w handlu

W odpowiedzi na destabilizację rynku przez import z krajów trzecich, rok 2025 przyniósł wzmocnienie narzędzi ochrony rynku (ATM). Wprowadzone „hamulce bezpieczeństwa” na produkty wrażliwe (cukier, drób, zboża) mają zapobiegać gwałtownym załamaniom cen, choć ich skuteczność w obliczu niskich cen światowych w 2026 roku wciąż jest poddawana próbie.

Podsumowanie: To dopiero początek drogi o konkurencyjność

Wymienione zmiany, choć korzystne i dające rolnikom chwilę wytchnienia, stanowią jedynie wstęp do realnej naprawy pozycji unijnego rolnictwa. Samo zdjęcie obciążeń biurokracyjnych nie rozwiąże problemów strukturalnych w obliczu globalnej konkurencji.

Obecna sytuacja rynkowa pozostaje trudna – niskie ceny wielu towarów nie wykazują tendencji do odbicia w 2026 roku, co przy wysokich kosztach produkcji uderza w rentowność gospodarstw. Co więcej, nad europejską wsią wciąż wisi widmo umowy z krajami Mercosur. Trwająca batalia o kształt tego porozumienia jest kluczowa: otwarcie rynku na tanią żywność z Ameryki Południowej, produkowaną bez spełniania surowych unijnych norm, może zniweczyć efekty obecnych uproszczeń.

Wszystko wskazuje na to, że aby powstrzymać nieuczciwą konkurencję i przetrwać cenowy dołek, niezbędna będzie dalsza presja środowisk rolniczych. Bez kolejnych protestów Bruksela może nie znaleźć determinacji, by realnie zabezpieczyć interesy europejskich producentów na światowej szachownicy.

Nawet 30 tys. zł sięga kara za wypalanie traw. Czy drastyczne przepisy zakończą ten proceder?

0
kara za wypalanie traw w 2026 roku

Zimny prysznic na początek 2026 roku. Od 2 stycznia obowiązuje nowelizacja Kodeksu wykroczeń, która ma raz na zawsze wybić z głowy pomysł „wiosennych porządków” z zapałką w ręku. Nowa, drastyczna kara za wypalanie traw to już nie tylko kilkusetzłotowy mandat, ale realne ryzyko bankructwa i utraty wolności. Prezydent Karol Nawrocki podpisał przepisy, w których nie ma już miejsca na pobłażliwość.

Statystyki, które stały się fundamentem zmian, są bezlitosne. Tylko w pierwszym kwartale 2025 roku strażacy wyjeżdżali do pożarów nieużytków ponad 15 tysięcy razy. Bilans to 35 rannych i 6 ofiar śmiertelnych. Odpowiedzią ustawodawcy jest radykalne zaostrzenie sankcji.

Grzywna wzrasta sześciokrotnie

Przez lata maksymalna sankcja finansowa w wysokości 5 tys. zł była postrzegana jako kara dotkliwa, ale rzadko orzekana w górnej granicy. Nowe prawo, które zaczęło działać w miniony piątek, przesuwa tę barierę drastycznie. Dzisiaj kara za wypalanie traw to:

  • Grzywna sądowa: do 30 000 zł (wcześniej 5 000 zł).
  • Mandat karny: do 5 000 zł (wcześniej 500 zł).

To jasny sygnał: państwo przestaje traktować ten proceder jako „rolniczą tradycję”. Teraz to kosztowny błąd, który może zrujnować budżet domowy.

Prace społeczne zamiast upomnienia

Największą zmianą w art. 82 Kodeksu wykroczeń jest usunięcie kary nagany. Uznano, że „pogrożenie palcem” przez sąd nie przynosi efektów. W to miejsce wprowadzono karę ograniczenia wolności.

W praktyce oznacza to, że sprawca podpalenia może zostać zmuszony do wykonywania nieodpłatnych prac na cele publiczne. Dla rolnika lub zarządcy terenu, który dopuścił się zaniedbania, taka kara to nie tylko strata czasu w szczycie sezonu, ale i ogromny cios wizerunkowy w lokalnej społeczności.

Odpowiedzialność bez ognia?

Warto podkreślić, że wysoka kara za wypalanie traw grozi nie tylko za samo przyłożenie ognia. Surowe sankcje objęły także:

  1. Brak nadzoru: Właściciele i zarządcy pól odpowiadają za niedopełnienie obowiązków przeciwpożarowych.
  2. Stwarzanie ryzyka: Kara 30 tys. zł może zostać nałożona nawet wtedy, gdy do pożaru nie doszło, ale zaprószony ogień realnie zagrażał mieniu, ludziom lub lasom (szczególnie w odległości mniejszej niż 100 metrów od zabudowań).
  3. Zadymienie dróg: Jeśli dym z pola ograniczy widoczność kierowcom, sprawca musi liczyć się z kumulacją kar – przeciwpożarowej oraz za zagrożenie w ruchu lądowym.

Czy to zadziała?

Eksperci wskazują, że dziesięciokrotny wzrost wysokości mandatów ma działać przede wszystkim psychologicznie. Wiosna 2026 będzie pierwszym sprawdzianem dla nowej reformy. Czy wizja gigantycznego długu i prac społecznych sprawi, że statystyki Straży Pożarnej wreszcie spadną? O tym przekonamy się już za kilka tygodni, gdy ruszy sezon prac polowych.

Protest rolników 9 stycznia w Warszawie. Czas zatrzymać unijny dyktat! [TRASA MARSZU]

0

Fala rolniczego niezadowolenia ponownie zalewa Polskę. Już 9 stycznia 2026 roku Warszawa stanie się centrum protestu przeciwko kontrowersyjnej umowie handlowej UE-Mercosur. Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników (OOPR) wzywa do mobilizacji, ostrzegając: „Gdy upadnie rolnictwo, zapłaci za to całe społeczeństwo”. Sprawdź, którędy przejdzie marsz i o co walczą polscy producenci żywności.

Harmonogram i trasa protestu rolników 9 stycznia w Warszawie

Po grudniowych blokadach dróg w ponad 200 punktach kraju, rolnicy przenoszą swój sprzeciw do stolicy. Kiedy następny protest rolników? Organizatorzy wyznaczyli datę na najbliższy czwartek, 9 stycznia.

Manifestanci spotkają się o godzinie 11:00 na Placu Defilad. Stamtąd wyruszy marsz, który przejdzie kluczowymi arteriami Warszawy pod Kancelarię Prezesa Rady Ministrów (KPRM). Planowana trasa obejmuje:

  • Aleje Jerozolimskie,
  • Rondo de Gaulle’a,
  • Nowy Świat,
  • Plac Trzech Krzyży,
  • ulice Wiejską i Piękną.

Choć wciąż nie ma potwierdzenia, czy premier lub członkowie rządu wyjdą do protestujących, rolnicy zapowiadają, że ich głos musi zostać usłyszany bezpośrednio w centrum decyzyjnym kraju.

O co chodzi ze strajkiem rolników? Mercosur w skrócie

Głównym powodem eskalacji napięć jest planowane na 12 stycznia podpisanie umowy handlowej między Unią Europejską a krajami bloku Mercosur (Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Urugwaj i Boliwia).

Co zakłada umowa i dlaczego jest groźna? Porozumienie przewiduje zniesienie lub drastyczne obniżenie ceł na produkty rolne z Ameryki Południowej. Do Europy może napłynąć ogromna ilość:

  • wołowiny,
  • drobiu,
  • cukru i etanolu,
  • nabiału.

Dla polskiego gospodarza oznacza to walkę z nieuczciwą konkurencją. Produkty z krajów Mercosur nie muszą spełniać rygorystycznych norm unijnego Zielonego Ładu, co czyni je znacznie tańszymi w produkcji, ale – zdaniem ekspertów – gorszymi jakościowo.

„To realna walka o Polskę” – apel do społeczeństwa

Organizatorzy z OOPR podkreślają, że nie jest to wyłącznie walka o interesy jednej grupy zawodowej. „To walka o naszą ziemię, o nasze gospodarstwa i o bezpieczeństwo żywnościowe nas wszystkich” – czytamy w komunikatach.

Warto przypomnieć, jaki był największy protest w Polsce w ostatnich latach – ubiegłoroczne manifestacje pokazały, że rolnicy potrafią zjednoczyć się ponad podziałami. Obecny zryw ma charakter oddolny i solidarnościowy z rolnikami z Francji czy Włoch, którzy również wychodzą na ulice.

Stanowisko rządu: Budowanie mniejszości blokującej

Resort rolnictwa deklaruje wsparcie dla postulatów rolników, choć jednocześnie studzi emocje. Wiceminister Małgorzata Gromadzka zapewnia, że polski rząd mówi jednoznaczne „nie” umowie w obecnym kształcie.

Z kolei minister Stefan Krajewski zapowiada, że 7 stycznia w Brukseli odbędą się kluczowe spotkania, których celem jest wypracowanie „mechanizmów bezpieczeństwa” lub zbudowanie mniejszości blokującej. Jeśli to się nie uda, Polska ma domagać się wysokich rekompensat dla producentów i przetwórców.

Ostatnie masowe działania z 30 grudnia 2025 r. pokazały determinację branży. Nadchodząca manifestacja w Warszawie może być ostatnią szansą na wywarcie presji przed zapowiadanym terminem podpisania umowy.

A Wy – wybieracie się do Warszawy? Dajcie znać!