Strona główna Blog Strona 29

Jak ograniczyć spalanie ciągnika w pracach wiosennych?

0
Dotacje 2025 na maszyny do zbioru pasz. Sprawdź, jak wykorzystać ofertę FIRST CLAAS
We współczesnych ciągnikach coraz częściej montowane są systemy sterowania ciśnieniem w oponach, które często współpracują z zaawansowanymi systemami kontroli.

Przedstawiamy rozwiązania konstrukcyjne, które wpływają na mniejsze zużycie paliwa. Warto je wziąć pod uwagę i zastosować, by zużywać go w jak najmniejszych ilościach.

Bilans ekonomiczny gospodarstw rolnych w znaczącej mierze jest zależny od kosztów środków produkcji. Jednym z najistotniejszych elementów jest tutaj koszt paliwa, jakie musimy zakupić do ciągników i maszyn samobieżnych. Kwestia ta jest szczególnie istotna w obecnych czasach, gdy ceny paliwa nie są stabilne. Należy zatem poszukiwać metod ograniczania zużycia paliwa. Można to osiągnąć poprzez odpowiednie działania eksploatacyjne i techniczne, ponadto producenci maszyn coraz intensywniej wprowadzają rozwiązania techniczne sprzyjające redukcji zużycia paliwa.

Jak ograniczyć zużycie paliwa w ciągniku rolniczym?

Zużycie paliwa przez silnik ciągnika rolniczego zależne jest od wielu czynników. W celu dokładniejszego ich rozpoznania zasadne jest krótkie omówienie łańcucha przepływu mocy. Na samym jego początku mamy silnik spalinowy, w którym energia chemiczna zawarta w paliwie jest zamieniana na moc użyteczną oddawaną na wale korbowym. Ta moc jest następnie transformowana przez układ napędowy do elementów układu jezdnego, czyli kół lub gąsienic. W końcowym etapie następuje przeniesienie mocy na podłoże, w czego efekcie pojazd może się przemieszczać. W przypadku każdego z wymienionych elementów można podjąć działania zmierzające do redukcji zużycia paliwa.

Silnik a spalanie ciągnika – kluczowe zasady pracy

To właśnie silnik spalinowy jest tym elementem, który konsumuje paliwo. Od parametrów konstrukcyjnych oraz osprzętu zależeć będzie to, jakimi ilościami paliwa zadowoli się nasza jednostka. Współczesne silniki ciągników, kombajnów czy sieczkarni wyposażone są w układy zasilania common rail, które pozwalają na precyzyjne dawkowanie paliwa w zależności od sygnału sterującego pobieranego z komputera zarządzającego pracą silnika.

Jednak chwilowe warunki pracy ciągnika mogą wymuszać różny stopień obciążenia silnika, a to z kolei może wpływać na zużycie paliwa. Każdy silnik spalinowy ma tzw. ekonomiczny zakres prędkości obrotowej. Przypada on na przedział między maksymalnym momentem obrotowym a maksymalną mocą. Zakres ten można bardzo dobrze zilustrować na tzw. charakterystyce prędkościowej silnika.

Podczas eksploatacji należy więc unikać sytuacji, gdy silnik pracuje ze zbyt wysoką prędkością obrotową, gdyż temu towarzyszyć będzie nadmierne zużycie paliwa. Z tego powodu producenci silników przeznaczonych do maszyn rolniczych stosują dziś rozwiązania, które redukują obroty silnika przy zapewnieniu pożądanej prędkości jazdy. Bardzo często rozwiązanie takie jest efektem zastosowania systemu sterującego jednocześnie pracą silnika i skrzyni biegów.

Na podstawie danych odczytanych przez czujniki dobierane jest odpowiednie przełożenie (zapewniające pożądaną prędkość) oraz prędkość obrotową silnika (przypadającą na zakres ekonomicznej eksploatacji). Taki sposób kontroli parametrów jazdy przydaje się nie tylko w pracach polowych, ale również w transporcie. W wielu przypadkach takie rozwiązanie umożliwia osiąganie maksymalnej prędkości jazdy przy obniżonych obrotach silnika.

Oprócz obniżenia zużycia paliwa dodatkowymi zaletami będzie zmniejszenie drgań i hałasu pochodzących od silnika. Jazda w transporcie staje się nie tylko bardziej ekonomiczna, ale również bardziej komfortowa.

Przykładowo w ciągnikach John Deere dostępna jest funkcja ECO Shift, która polega na takim doborze przełożenia, aby osiągnąć daną prędkość jazdy przy zredukowanych obrotach. W ciągnikach Deutz Fahr 6.4 ze skrzynią RV Shift występuje funkcja ECO, która również ogranicza prędkość obrotową silnika przy zadanej prędkości jazdy. Podobny system sterowania może być stosowany nie tylko w ciągnikach. Na przykład w kombajnach Claas dostępna jest funkcja zarządzania obrotami silnika podczas jazdy transportowej. Zapewnia ona zredukowanie prędkości obrotowej silnika do 1600 obr./min, co daje co najmniej kilka procent oszczędności w spalanym paliwie.

Oprócz parametrów silnika niemałe znaczenie dla zużycia paliwa ma też jego osprzęt. Współcześnie dąży się do zminimalizowania zużycia energii przez elementy dodatkowe, którą są napędzane od wału korbowego silnika. To z tego powodu coraz częściej w ciągnikach stosuje się inteligentne układy chłodzenia, które zapewniają utrzymywanie prawidłowej temperatury pracy przy minimalnym zapotrzebowaniu na pobieraną moc.

Znany z kombajnów Claas system Dynamic Cooling polega na zarządzaniu prędkością obrotową wentylatora chodnicy tak, aby zapewnił on chłodzenie proporcjonalnie do temperatury i stopnia obciążenia silnika. Dodatkowo inteligentne zarządzanie pracą „wiatraka” umożliwia nie tylko chłodzenie, ale również usuwanie kurzu z radiatorów chłodnicy, co zwiększa efektywność chłodzenia. Szacunkowa oszczędność mocy kształtować się może na poziomie nawet kilkunastu kilowatów, co oczywiście przełoży się na zmniejszenie zapotrzebowania na paliwo.

Oszczędności w układzie napędowym

Jak wiadomo, układ napędowy, czyli potocznie „przekładnia”, ma również niemałe znaczenie dla ekonomiki pracy ciągnika czy maszyny samobieżnej. To właśnie skrzynia biegów ma kluczowe znaczenie dla płynności przenoszenia mocy z silnika na koła lub gąsienice. Dzięki dobraniu odpowiedniego przełożenia zapewnimy pożądaną prędkość przy jednoczesnym wstrzeleniu się w optymalny zakres prędkości obrotowej silnika.

Niemałe znaczenie dla ograniczenia strat mocy ma ciągłość przenoszenia momentu obrotowego. Przy „klasycznym” wysprzęglaniu występuje chwilowe przerwanie przekazywania mocy z silnika na dalsze elementy układy napędowego i jezdnego. Silnik jednak ciągle wtedy pracuje i zużywa paliwo. W chwili, gdy moment nie jest przekazywany (nawet chwilowo), praca silnika staje się jałowa, a zużycie paliwa niepotrzebnie rośnie.

To właśnie z tego powodu upowszechniły się skrzynie biegów z przełożeniami przełączalnymi pod obciążeniem, czyli bez wysprzęglania. Daje to gwarancję ciągłego płynnego przenoszenia mocy. Mamy pewność, że paliwo, które dostarczamy, nie idzie na marne. Podobne rezultaty można osiągnąć, stosując przekładnie bezstopniowe, przy czym tu pojawia się wątpliwość co do strat mocy podczas jej przenoszenia przez hydrauliczną część układu (skrzynie bezstopniowe stanowią połączenie przekładni mechanicznej z hydrostatyczną).

Rzeczywiście, część hydrauliczna stanowiła słabszy element, jeśli chodzi o ograniczanie strat, jednak producenci sobie z tym poradzili. W większości przekładni bezstopniowych udział mocy przenoszonej za pośrednictwem hydrostatu jest bowiem mniejszy niż udział mocy przenoszonej mechanicznie (np. w traktorach Claas Axion udział mocy przenoszonej hydraulicznie wynosi maksymalnie 30%). Ponadto wprowadzane są skrzynie bezstopniowe, w których układ hydrauliczny został zastąpiony przez układ elektryczny (John Deere, model 8R410).

Niemałe znaczenie dla oszczędności w układzie napędowym ma zarządzanie parametrami przekładni. Oczywiście tu najważniejszą rolę odgrywa oprogramowanie w jednostce sterującej.

W ciągnikach John Deere (np. seria 6R ze skrzynią AutoPowr lub IVT) dostępne są dwa tryby zarządzania przepływem mocy: sterowanie obciążeniem oraz sterowanie oszczędnością. W drugim trybie możemy ustawić stałą prędkość jazdy przy możliwie niskich obrotach silnika. Ta opcja jest zalecana do jazdy z małymi obciążeniami.

W ciągnikach New Holland T5 Dynamic Command zastosowano system Ground Speed Management, który jest odpowiedzialny za zarządzanie przełożeniem oraz parametrami pracy silnika. Podobnie działający system występuje w ciągnikach Deutz Fahr pod nazwą Power Efficiency. Z kolei w ciągnikach Claas w celu lepszego przenoszenia mocy stosuje się automatyczną blokadę mechanizmu różnicowego; podczas jazdy ciągnikiem w pracach polowych blokada jest załączona, ale gdy zbliżamy się do uwroci, to następuje jej automatyczne wyłączenie poprzez wykrycie sygnału z TUZ (podnoszenie maszyny). Blokada wyłącza się również po przekroczeniu prędkości jazdy 20 km/h.

Układ jezdny i opony – wpływ na spalanie ciągnika

W pojazdach rolniczych największe straty mocy występują na styku koła lub gąsienicy z podłożem. W wielu przypadkach, zwłaszcza podczas prac polowych, moc jest w dużym stopniu przenoszona na elementy jezdne, jednak przy słabej trakcji ta moc tylko w niewielkim stopniu zostaje przeniesiona na podłoże. W rezultacie z siły trakcyjnej na kołach tylko niewielka część zostanie odzyskana w postaci siły uciągu.

Jest to powodowane dwoma głównymi problemami: poślizgiem oraz oporem przetaczania. Należy zatem wprowadzać takie działania, które zredukują te dwa zjawiska, a tym samym pozwolą oszczędzić paliwo. Jednym ze sposobów ograniczania poślizgu jest zwiększenie powierzchni styku kół z podłożem. Oprócz tego, że działanie takie daje lepszą przyczepność, to ogranicza również zagęszczanie gleby. Te właśnie korzyści sprawiły, iż we współczesnych ciągnikach coraz częściej montowane są systemy sterowania ciśnieniem w oponach, które często współpracują z zaawansowanymi systemami kontroli.

Przykładem zaawansowanego systemu kontroli ciśnienia może być VarioGrip stosowany w traktorach Fendt. Polepszanie przyczepności jest możliwe również dzięki dokładnemu monitorowaniu poślizgu. Do tego celu wykorzystuje się dziś układy GPS lub radary. Jeśli taki układ monitorowania poślizgu połączymy z systemem kontroli ciśnienia w oponach, to możemy zapewnić ciągłe reagowanie na zmieniające się warunki przyczepności.

Oszczędności paliwa związanych z przyczepnością należy doszukiwać się również w przypadku napędzanej przedniej osi. Tu z pomocą może nam przyjść samopoziomujący układ amortyzacji przedniej osi TLS John Deere. Automatyczne poziomowanie przedniej osi wyposażonej w zawieszenie niezależne zapewnia praktycznie stały kontakt kół z podłożem, co ogranicza zjawisko poślizgu.

WOM i maszyny towarzyszące

Maszyny aktywne pobierające napęd od wałka odbioru mocy są kolejnym potencjalnym źródłem strat energii skutkujących zwiększeniem zużycia paliwa. Podczas pracy tych maszyn nie zawsze występuje zapotrzebowanie na maksimum mocy i niezasadne jest wówczas dostarczanie jej w pełnym zakresie.

To z tego powodu we współczesnych ciągnikach upowszechnił się zakres ECO. Jego działanie opiera się na tym, że w przypadku zmniejszonego zapotrzebowania na energię w trybie ECO robocza prędkość WOM jest osiągana przy zmniejszonej prędkości obrotowej silnika, co zapewnia zredukowane zużycie paliwa. Tendencja do redukowania prędkości WOM jest obserwowana nie tylko w ciągnikach, zmiany konstrukcyjne obejmują również same maszyny.

Przykładowo dla kosiarek Claas Disco obniżenie prędkości wejściowej WOM z 1000 do 850 obr./min skutkuje oszczędnością paliwa w ciągniku do 1,2 l/ha. Podobną tendencję obserwuje się w prasach rolujących, np. w prasach Claas serii 400 redukcja obrotów WOM z 1000 do 800 obr./min pozwala zaoszczędzić nawet kilkanaście procent paliwa. Zaznaczyć należy, ze konstrukcje maszyn przystosowanych do obniżenia prędkości obrotowej WOM są tak opracowane, że działanie takie nie ma wpływu na pogorszenie jakości ich pracy.

Jak zmniejszyć spalanie w kombajnach i sieczkarniach?

Maszynami, które odznaczają się bardzo dużym zapotrzebowaniem na moc (a zatem na paliwo), są kombajny zbożowe i sieczkarnie polowe. Nic więc dziwnego, iż ich producenci starają w każdym elemencie maszyny wprowadzać rozwiązania prowadzące do obniżenia zużycia paliwa przez silnik.

Oprócz opisanych już rozwiązań w zakresie silnika i układu przeniesienia napędu konieczne jest również przyjrzenie się elementom roboczym. Zarówno w przypadku kombajnów, jak i sieczkarni duża część mocy jest zużywana na przepływ masy i jej obróbkę (w kombajnach – omłot i czyszczenie, w sieczkarniach – rozdrabnianie). Należy jednak pamiętać, że masa przepływająca przez kombajn czy sieczkarnię nie jest stała i mogą wystąpić okresy zmniejszonego zapotrzebowania na moc.

Wówczas zasadne jest np. obniżenie prędkości obrotowej elementów roboczych, co zapewni redukcję zużycia paliwa. To właśnie dlatego w kombajnach stosuje się kontrolowany przepływ masy, np. w kombajnach Claas występuje on pod nazwą APS Synflow. W wielu rozwiązaniach kombajnów i sieczkarni stosuje się również dobór prędkości jazdy oraz mocy silnika w zależności od chwilowego przepływu masy przez maszynę. Oszczędności paliwa można wiązać również z wykorzystaniem systemów prowadzenia maszyn opartych na GPS, ograniczają one bowiem ryzyko nakładania się przejazdów roboczych.

PROCAM CUP 2026: jubileuszowa, dziesiąta edycja turnieju dla dzieci z małych miejscowości i wsi

0

Start i znaczenie turnieju

Już 10 maja rozpoczyna się X, jubileuszowa edycja PROCAM CUP – ogólnopolskiego turnieju piłkarskiego dla dzieci z małych miejscowości i terenów wiejskich. Wydarzenie jest organizowane od 2017 roku i przez lata wypracowało pozycję jednego z najbardziej rozpoznawalnych projektów sportowych w tej formule w Polsce.

Jubileusz i organizatorzy

Tegoroczna edycja ma wyjątkowy charakter, ponieważ turniej świętuje 10-lecie istnienia. Organizatorami PROCAM CUP 2026 są PROCAM, BASF Polska, BIO-GEN oraz BIO-LIDER, a wydarzenie odbywa się pod honorowym patronatem Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Skala wydarzenia

W rozgrywkach weźmie udział blisko 1500 młodych piłkarek i piłkarzy z całej Polski, a udział w turnieju jest bezpłatny.

Idea i misja turnieju

PROCAM CUP to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także projekt promujący rozwój pasji, aktywność fizyczną, grę zespołową i zasady fair play. Turniej od początku kierowany jest do dzieci z miejsc, które na co dzień mają mniejszy dostęp do wielkich wydarzeń sportowych.

System rozgrywek i finał

W ramach jubileuszowej edycji zaplanowano osiem turniejów eliminacyjnych, które wyłonią finalistów. Wielki Finał PROCAM CUP 2026 odbędzie się 13 września na Polsat Plus Arenie Gdańsk.

Terminy i miejsca rozgrywek PROCAM CUP 2026

  • 10 maja – Krosino (woj. zachodniopomorskie)
  • 24 maja – Sztum (woj. pomorskie)
  • 30 maja – Żydowo (woj. wielkopolskie)
  • 7 czerwca – Zebrzydowa (woj. dolnośląskie)
  • 19 czerwca – Nowe Brzesko (woj. małopolskie)
  • 21 czerwca – Wykowo (woj. mazowieckie)
  • 16 sierpnia – Wikielec (woj. warmińsko-mazurskie)
  • 23 sierpnia – Hrubieszów (woj. lubelskie)
  • 13 września – Wielki Finał, Polsat Plus Arena Gdańsk

Sukcesy poprzedniej edycji

Dodatkowym potwierdzeniem rangi turnieju jest historia zwycięzców poprzedniej edycji. GKS Chynów, mistrzowie PROCAM CUP 2025, w ramach nagrody głównej spotkali się 6 września 2025 roku z Robertem Lewandowskim, a dzień później kibicowali reprezentacji Polski podczas meczu z Finlandią na Stadionie Śląskim w Chorzowie.

Nagrody dla zwycięzców

Corocznie główną nagrodą dla zwycięskiej drużyny jest między innymi wyjazd na mecz reprezentacji Polski.

Jubileusz jako symbol rozwoju

Jubileuszowa edycja PROCAM CUP 2026 zapowiada się nie tylko jako sportowe święto młodych zawodniczek i zawodników, ale także jako symbol dziesięciu lat konsekwentnego budowania turnieju, który łączy piłkarskie emocje z realnym wsparciem dziecięcych marzeń.

Eksport zbóż z Polski: Wyraźne odbicie wolumenu i afrykańska ofensywa w 2026 roku

0
eksport zbóż z Polski

Najnowsze dane Ministerstwa Finansów dotyczące handlu zagranicznego przynoszą powiew optymizmu dla krajowego sektora agro. Eksport zbóż z Polski w pierwszych dwóch miesiącach 2026 roku zanotował wyraźny wzrost wolumenu, choć nastroje tonuje utrzymująca się presja cenowa na rynkach globalnych.

Po trudnym 2025 roku, który zamknął się blisko 20-procentowym spadkiem sprzedaży zagranicznej, początek 2026 roku przyniósł oczekiwane ożywienie. Kluczowe gatunki, takie jak pszenica i kukurydza, ponownie zyskują na znaczeniu w strukturze handlu, a polscy eksporterzy coraz odważniej sięgają po rynki pozaeuropejskie.


Dwucyfrowy wzrost sprzedaży: Eksport zbóż z Polski w liczbach

W okresie styczeń–luty 2026 r. eksport zbóż z Polski (bez ryżu) osiągnął wolumen 1,4 mln ton, co oznacza wzrost o 11,2% w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku (1,26 mln t). Głównym motorem napędowym była pszenica, której wyeksponowano o blisko 45% więcej niż rok wcześniej (589 tys. t wobec 407 tys. t).

Warto jednak zwrócić uwagę na istotny paradoks cenowy. Mimo że wolumenowo wysłaliśmy za granicę znacznie więcej ziarna, łączna wartość, jaką wygenerował eksport zbóż z Polski, wyniosła 290,6 mln EUR, co jest wynikiem o 1,3% niższym r/r. Potwierdza to trudną sytuację producentów – aby utrzymać przychody, sektor musi sprzedawać coraz większe ilości towaru przy niskich cenach jednostkowych.

Niemcy pozostają filarem: Największy nabywca polskich zbóż

Mimo poszukiwania nowych rynków, dane MF nie pozostawiają złudzeń: to Niemcy pozostają najważniejszym partnerem handlowym. Eksport zbóż z Polski do naszego zachodniego sąsiada stanowi fundament stabilności sektora.

Niemcy są największym pojedynczym nabywcą zarówno polskiej kukurydzy (229 tys. ton – ok. 33% całego eksportu tego gatunku), jak i pszenicy (118,6 tys. ton). Bliskość geograficzna i rozwinięta infrastruktura transportowa sprawiają, że rynek niemiecki jest pierwszym wyborem dla wielu krajowych firm, generując w badanym okresie aż 73 mln EUR przychodu.

Geograficzna rewolucja: Eksport zbóż z Polski na nowe rynki

Najciekawsze zmiany zachodzą jednak w kierunkach wysyłek pszenicy. Tradycyjne rynki unijne, takie jak Belgia czy Holandia, tracą na znaczeniu na rzecz Afryki. Eksport zbóż z Polski w segmencie pszenicy zdominowały w tym roku:

  • Republika Południowej Afryki (110,5 tys. t),
  • Nigeria (48,7 tys. t),
  • Angola (51,5 tys. t).

Nigeria i Angola to zupełnie nowi gracze w czołówce odbiorców polskiego ziarna. Jednocześnie kukurydza znalazła silny popyt na Węgrzech, gdzie wysłano aż 82,7 tys. ton – to ponad pięciokrotny wzrost względem początku 2025 roku.

Wyzwania logistyczne i rynkowe: Eksport zbóż z Polski pod presją

Osiągnięte wyniki pokazują, że polskie ziarno jest konkurencyjne, ale wymaga sprawnej logistyki. Skoro pszenica coraz częściej trafia na inne kontynenty, kluczowa staje się przepustowość naszych portów. Z kolei sukces kukurydzy na Węgrzech czy w Belgii (wzrost do 120 tys. t) pokazuje, że branża musi błyskawicznie reagować na lokalne luki popytowe w Europie.

Utrzymująca się duża podaż zbóż na rynku światowym oraz globalna rywalizacja o nabywcę oznaczają, że w kolejnych miesiącach 2026 roku eksport zbóż z Polski będzie musiał mierzyć się z niskimi marżami. Kluczem do rentowności pozostanie dywersyfikacja odbiorców oraz optymalizacja kosztów transportu do naszych największych odbiorców – z Niemcami na czele.


Opracowanie: Redakcja AgroProfil na podstawie wstępnych danych Ministerstwa Finansów.

Chwasty w zbożach jarych – jakie występują i jak je zwalczać?

0
Chwastami typowymi, które mogą się pojawić po zasiewach zbóż jarych, są komosa biała, chwastnica jednostronna, tobołki polne, gwiazdnica polna czy maruna bezwonna. Fot. B. Ryńska

Podobnie jak w przypadku upraw zbóż ozimych, zboża jare powinno się chronić przed chwastami. Jakie chwasty w zbożach jarych pojawiają się najczęściej w ich uprawie?

Jakie chwasty występują w zbożach jarych?

Chwasty w zbożach jarych

Uprawom zbóż jarych zagrażają, podobnie jak uprawom zbóż ozimych, zarówno chwasty jednoliścienne, jak i dwuliścienne. Chwasty konkurują z roślinami uprawnymi o wodę, składniki pokarmowe oraz światło. Są też miejscami żerowania szkodników, a także źródłem porażenia chorób.

Występowanie chwastów utrudnia zbiór i pogarsza wartość skupową płodów rolnych. Wśród chwastów najczęściej występujących w zbożach jarych znajdują się gorczyca polna, gwiazdnica pospolita, komosa biała, mak polny, maruna bezwonna, rdest plamisty, rumian polny, samosiewy rzepaku, tasznik pospolity, tobołki polne, fiołek polny, przytulia czepna, rdest powojowy, a także takie chwasty jednoliścienne, jak: owies głuchy, chwastnica jednostronna, miotła zbożowa czy wyczyniec polny. W uprawie zbóż jarych nie zwalczamy chwastów zimujących, a rośliny młode, stąd też dawki środków są zwykle mniejsze.

Kiedy zwalczać chwasty w zbożach jarych?

Skuteczność zwalczania chwastów zależy od wielu czynników. Pierwszą z nich jest faza, w jakiej zwalczamy chwasty. Im wcześniejsza faza rozwojowa chwastów, tym wyższa skuteczność środka. Zabieg ochrony powinien być przeprowadzony maksymalnie do fazy 6 liści chwastu.

Jakie herbicydy stosować w zbożach jarych?

Na rynku mamy środki ochrony roślin do zwalczania chwastów w różnych fazach rozwojowych rośliny uprawnej. W większości są to środki przeznaczone do zwalczania po wschodach rośliny uprawnej. Zabiegi ochrony wykonuje się zazwyczaj od fazy 2 liści (BBCH 12), jak np. fluroksypyr, fenoksaprop-P-etylu, halauksyfen metylu, chociaż na rynku są zarejestrowane również preparaty do odchwaszczania od fazy 1. liścia, np. oparte o diflufenikan.

W późniejszych fazach rozwojowych chwasty można zwalczać, opierając się na takich substancjach czynnych, jak dikamba, florasulam, MCPA, mekoprop-p, tribenuron metylowy, metsulfuron metylowy, 2,4-D. Niektóre substancje czynne można stosować do pełni fazy liścia flagowego, np. preparaty oparte na mieszaninę takich substancjach, jak fluroksypyr, chlopyralid i MCPA.

Warunki pogodowe a skuteczność odchwaszczania

Skuteczność środków ochrony roślin jest większa podczas bezwietrznej pogody, co ogranicza znoszenie cieczy roboczej. Podczas wykonywania zabiegów ochrony należy pamiętać również o temperaturze powietrza. Każda substancja czynna posiada temperaturę minimalną działania. Poniżej wartości zabieg może być nieskuteczny. Dzieje się tak dlatego, że poniżej wartości minimalnej temperatury substancja czynna herbicydu wchłania się i przemieszcza znacznie wolniej. Stąd też środek może zadziałać z dużym opóźnieniem lub też jego działanie jest mniejsze. W tym czasie chwasty mają więcej czasu, by rozłożyć substancję czynną do metabolitów mniej aktywnych, co obniża skuteczność zabiegu herbicydowego.

Warto również wiedzieć, że wraz ze wzrostem temperatury skuteczność działania zwiększa się. Tribenuron metylu działa już w temperaturze 2–4°C. Florasulam działa już w temperaturze 4–5°C, a metsulfuron metylowy 5–6°C. Wyższych temperatur wymaga fluroksypyr (7–8°C), diflufenikan, mekoprop, i dikamba (8°C), zaś 2,4-D i MCPA to 8–12°C. Minimalna temperatura dla fenoksaprop-P-etylu to 10°C, a tifensulfuronu metylu 12°C.

Odporność chwastów na herbicydy – jak jej zapobiegać?

Odpowiedni wybór dawki, fazy rozwojowej rośliny uprawnej i chwastu oraz wykonanie zabiegu w sprzyjających warunkach pogodowych jest gwarantem sukcesu zabiegu. Co w sytuacji, gdy zabieg się nie powiedzie? Jeżeli spełniliśmy wyżej wymienione punkty, to może się okazać, że mamy do czynienia z uodpornieniem się danego gatunku chwastu na stosowaną substancję czynną. Takie zjawisko obserwuje się szczególnie w sytuacjach, gdy zbyt często substancje z jednej grupy HRAC, czyli o tym samym mechanizmie działania, pojawiają się na tym samym polu. Chcąc przeciwdziałać pojawianiu się odporności chwastów, należy substancje czynne stosować naprzemiennie. Warto, by substancja czynna należąca do tej samej grupy HRAC pojawiała się na stanowisku raz w sezonie wegetacyjnym.

Dla przykładu w Polsce stwierdzono odporność owsa głuchego na takie substancje czynne, jak fenoksaprop-P-etylu, jodosulfuron metylowy, mezosulfuron metylowy, pinoksaden, propoksykarbazon sodu czy sulfometuron metylowy. U wyczyńca polnego stwierdzono odporność na fenoksaprop-P-etylu, jodosulfuron metylowy, mezosulfuron metylowy, pioksaden oraz sulfometuron metylowy. Natomiast miotła zbożowa wykształciła odporność na chlorosulfuron, fenoksaprop-P-etylu, jodosulfuron metylowy, pinoksaden, prokarbazon, sulfosulfuron oraz sulfometuron metylowy. Jak widzimy, pojawianie się odporności oraz wycofywanie substancji czynnych przez UE sprawia, że ochrona staje się trudniejsza. Dlatego ważne jest, by zapobiegać pojawianiu się odporności chwastów poprzez rotację substancji czynnych oraz stosowanie odpowiednio wysokich dawek, które zwiększają efektywność zabiegu.

Chwasty w zbożach jarych
Miotła zbożowa. Fot. A. Wieremczuk

Jeśli podejrzewasz, że na plantacji pojawiły się chwasty odporne na działanie herbicydów, zgłoś się do najbliższej jednostki naukowej, np. Instytutu Ochrony Roślin lub uniwersytetu.

Ciężka seria Ursusa – jak powstał legendarny C-385?

0
Ursus C-385
Obecnie Ursus C-385 zachowany w oryginale to bardzo poszukiwany traktor przez kolekcjonerów. Fot. F. Michalski

Gdy ZM Ursus produkowały traktory lekkie, takie jak Ursus C-328 oraz C-4011, Polscy rolnicy zaczęli skarżyć się na to, że ciągniki te są zbyt małe i zbyt słabe na obecne realia. Kreatywni inżynierowie chcieli wyjść na przeciw oczekiwaniom rolników i dzięki temu powstała ciężka seria Ursusa.

Jak wiemy, ZM Ursus swoją pierwszą współpracę z czechosłowackim Zetorem nawiązały już w roku 1961. Dzięki temu powstał Ursus C-4011, który dał początek najpopularniejszemu ciągnikowi w Polsce, a mianowicie Ursusowi C-360, potocznie nazywanemu „sześćdziesiątką”. Do Brna został oddelegowany inżynier Sławski, aby tam Polsko-Czechosłowacki Ośrodek Badawczo-Rozwojowy opracował konstrukcję ciężkiego ciągnika rolniczego. Tak narodził się Ursus C-385 i nastąpił kolejny przełom w polskim rolnictwie.

Ursus
Ursusy ciężkiej serii dzięki swojej mocy i uciągowi służyły przez wiele lat, m.in. w PGR-ach. Fot. F. Michalski

Współpraca Ursusa z Zetorem i powstanie C-385

Lecz rodzi się pytanie: „Czy ten ursus był naszym dziełem, czy tak jak mniejszy C-4011, był kopią zetora?”. Otóż Ursus C-385 był i jest bez wątpienia nasz. Mimo że początki były w Zetorze, to polscy konstruktorzy z Ursusa go opracowali. Seryjna produkcja została uruchomiona w lipcu w 1969 roku. W Polsce powstawał Ursus C-385, natomiast w Czechosłowacji produkowano Zetora 8011 Crystal.

Budowa i możliwości Ursusa C-385

Silnik, jaki został zastosowany w tej konstrukcji, posiadał oznaczenie Z-7501 i generował moc 75 KM przy 2200 obr./ min. Jednostka napędowa o pojemności 4561 cm3 uzyskiwała moment obrotowy 268 Nm przy 1450 obr./min. W ciągniku zastosowano skrzynię biegów o ciekawej konstrukcji. Główna skrzynia posiadała jedynie 4 biegi do przodu, lecz bez wstecznego. Ze skrzynią pracował reduktor, w którym realizowano bieg wsteczny. Dzięki takiemu połączeniu można było uzyskać 8 biegów do przodu oraz 4 do tyłu. Jednakże zastosowano jeszcze planetarną przekładnię (wzmacniacz momentu). Takie rozwiązanie sprawiło, że kierowca miał do dyspozycji 16 biegów do przodu oraz 8 do tyłu. Konstruktorzy zastosowali również hydrauliczne wspomaganie kierownicy. Podczas ciężkich prac polowych było to dużym ułatwieniem i wygodą dla operatorów.

W zależności od wersji ciągnik mógł posiadać sztywną bądź amortyzowaną przednią oś. Kabina Ursusa C-385 zamontowana była na tzw. silentblokach (gumowych amortyzatorach), które tłumiły drgania i redukowały hałas w kabinie kierowcy.

Podnośnik hydrauliczny to również ciekawa konstrukcja, jaka została zamontowana w tym ciężkim ciągniku. Do jego sterowania służyły dwie dźwignie umieszczone obok fotela kierowcy. Jedna z nich służyła do wyboru regulacji podnośnika. Do wyboru była regulacja pozycyjna, regulacja siłowa, regulacja mieszana oraz regulacja ciśnieniowa. Druga dźwignia odpowiadała za podnoszenie oraz opuszczanie przyłączonego narzędzia.

Rozwój modeli ciężkiej serii Ursusa

W marcu 1971 roku linię produkcyjną opuścił tysięczny Ursus C-385. W kolejnych latach produkcji Zakłady Mechaniczne Ursus opuszczały kolejne ciągniki i tak w roku 1973 wprowadzono modernizację, która została wdrożona do produkcji w roku 1975. Najważniejszą zmianą było zastąpienie silnika Z-7501 na Z-8001, który generował moc 82 KM. Zastosowano również skrzynię biegów, która umożliwiała montaż przedniego napędu. I tak powstał pierwszy produkowany w Polsce ciągnik o napędzie czterokołowym – Ursus C-385A.

Ursusów C-385A powstało ok. 1600 egzemplarzy. Traktor ten cały czas był modernizowany i przez to powstało wiele różnych modeli, które tak naprawdę różniły się od siebie drobnymi zmianami. W swojej ofercie Ursus posiadał takie modele, jak: 902, 904, 912, 914, 1002, 1004, 1012 czy 1014. Ostatnia cyfra w oznaczeniu oznacza liczbę napędzanych kół. Ursusy z serii 1000 wyposażone były w turbosprężarki i generowały moc 96 KM.

Jeszcze cięższe modele – Ursus 1201 i 1604

Udana konstrukcja Ursusa C-385 skłoniła polskich inżynierów, aby dalej rozwijać ten traktor. Tak powstał Ursus 1201, który opracowany został na podstawie C-385.

Zastosowano w nim silnik sześciocylindrowy, który generował moc aż 112 KM. Zwiększono udźwig podnośnika z 1700 kg na 3000 kg oraz zastosowano lepsze sprzęgło. Mimo zmian udało uzyskać się unifikacje części na poziomie ok. 85%, co było bardzo dobrym wynikiem. Linie produkcyjne opuszczał również bliźniaczy model 1204, który wyposażony był w napęd na przednią oś, która pochodziła z Ursusa C-385A.

Polscy konstruktorzy rozwijali ciągnik dalej i tak w roku 1978 rozpoczęto produkcję modelu 1604. Traktor ten posiadał ten sam sześciocylindrowy silnik, co 1201, lecz o mocy aż 153 KM. Udało się wygenerować taką moc dzięki zastosowaniu turbosprężarki. Zwiększono udźwig tylnego podnośnika do 4000 kg. Załączanie wałka WOM odbywało się dzięki hydraulicznemu sprzęgłu w układzie, co było sygnalizowane kontrolką na tablicy rozdzielczej. Zmodyfikowano skrzynię biegów, zmniejszając liczbę biegów do 12 w przód i 6 w tył. W 1984 roku model ten zastąpiono Ursusem 1614, który był zmodernizowaną wersją 1604. Ciągnik ten produkowany był przez ZM Ursus aż do roku 2009.

Eksport i modernizacje ciągników Ursus

Podczas produkcji tzw. ciężkiej serii ZM Ursus postawił bardzo na eksport, gdzie trafiały m.in. wersje Finn oraz DeLuxe. Mówiło się, że traktory, które były przeznaczone na rynek zagraniczny, były lepiej wykonane. Do produkcji były używane materiały o dużo lepszej jakości, a części lepiej trzymały wymiar. Rynek krajowy rządził się innymi prawami, gdzie liczyła się sztuka i trzeba było pracować na tym, co jest. Obecnie wielu rolników chwali sobie sprowadzane z zagranicy Ursusy i używa ich do dzisiaj bez konieczności przeprowadzania poważnych remontów. Wersja DeLuxe miała w standardowym wyposażeniu to, co na polskim rynku było jako opcja.

Modernizacja M87

W roku 1990 rozpoczęta została modernizacja dotychczasowych modeli ciężkiej serii Ursusa. W skład tej serii wchodziło 10 modeli w przedziale mocy od 58 kW do 113 kW. Głównymi zmianami było zastosowanie zsynchronizowanej skrzyni biegów oraz hydraulicznego sterowania sprzęgłem. Zmienił się również wygląd ciągników. Wyposażono je w nowe maski, kabiny z nowym wnętrzem, regulowaną kierownicę. Traktor można było wyposażyć również w przedni TUZ oraz WOM. Nowe modele charakteryzowały się zmienionym sposobem ich oznaczania. W tym przypadku na masce można było zauważyć symbol np. 932, 934, 1032, 1034, 1134,1634 itd. Jednak najmocniejszym ciągnikiem z tej serii był Ursus 1934. Produkowano go od 2001 aż do 2009 r.

Pogoda- przymrozki do -4 stopni

0
pogoda 28 kwietnia
pogoda 28 kwietnia

Pogoda- tym razem najzimniej od Koszalina po Żnin, Łowicz

Najbliższa noc najniższe temperatury przyniesie od Kołobrzegu, Koszalina po Szczecinek, Chojnice, Żnin, Toruń, Inowrocław, Koło, Kutno, Łowicz i Skierniewice- tutaj nad ranem temperatura spadnie do -4/-2 stopni na 2 metrach i do -8/-4 stopni przy gruncie.

Najcieplejsza noc zapowiada się od Ziemi Lubuskiej po Dolny Śląsk, Opolskie, Górny Śląsk, Podkarpacie oraz południe i zachód województw: Wielkopolskiego, Łódzkiego, Świętokrzyskiego a także na Roztoczu- tu nad ranem od +2 do +5 stopni. Przy gruncie od 0 do +3 stopni.

Nad resztą niewymienionego obszaru- od Kaszub po Podlasie, Mazowsze, Lubelskie temperatura spadnie do -1/+1 stopnia i do -3/0 przy gruncie.

Jutro chłodniej niż dziś

Jutro przeważnie będzie o 2 a na zachodzie nawet o 4 stopnie chłodniej niż dziś. W dodatku na wschód od Wisły nadal wiać na silny wiatr z północy. Na zachodzie kraju wiatr zacznie skręcać na wschodni.

Padać nie będzie a jeśli gdzieś lokalnie spadnie kilka płatków śniegu to będzie to opad nic nieznaczący.

Na termometrach od 7 stopni na Helu do +13 w Legnicy, Żarach i Słubicach.

pogoda 28 kwietnia

Statystyka pogodowa-https://cmm.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=climate&cl_mode=day&cl_param=TEMPSR

Sklep- https://sklep.agroprofil.pl/

Produkcja świń w Chinach: Ministerstwo nakazuje radykalną redukcję pogłowia

0
produkcja świń w Chinach

Produkcja świń w Chinach mierzy się z największą od lat nadpodażą, która wymusiła interwencję rządu. Chiński minister rolnictwa, Han Jun, oficjalnie wezwał krajowych producentów do znacznego zmniejszenia mocy produkcyjnych. Powodem jest głęboki kryzys rentowności oraz spadki cen żywca do poziomów nienotowanych od ośmiu lat.

Produkcja świń w Chinach – dane za I kwartał 2026

Pomimo wcześniejszych zapowiedzi ograniczenia podaży, produkcja świń w Chinach w pierwszych trzech miesiącach 2026 roku wzrosła o 4,2% rok do roku, osiągając poziom 16,69 mln ton.

Główne przyczyny obecnej sytuacji to:

  • Wzrost wydajności: Nowoczesne fermy wielopiętrowe (tzw. wieżowce świń) znacząco zwiększyły skalę chowu.
  • Przyspieszony ubój: W I kwartale ubito 200,26 mln sztuk (wzrost o 2,8%), co wynikało z prób ratowania płynności finansowej przez gospodarstwa.
  • Spadek cen: W marcu 2026 ceny spadły do ok. 8,7 juana/kg (ok. 1,15 EUR), podczas gdy rok wcześniej wynosiły blisko 14,9 juana.

Jak nadmierna produkcja świń w Chinach wpływa na rynek pasz i zbóż

Obecna produkcja świń w Chinach generuje ogromne zapotrzebowanie na surowce, jednak rosnące koszty energii i pasz sprawiają, że hodowla staje się deficytowa. Pekin wprowadza obecnie restrykcje, które mają na celu:

  1. Redukcję liczby loch hodowlanych do „rozsądnego” poziomu.
  2. Ograniczenie masy ubojowej do maksymalnie 120 kg.
  3. Wstrzymanie finansowania nowych projektów rozbudowy ferm.

Dla rynków globalnych, w tym dla Polski, kluczowa będzie skala redukcji stada w Chinach. Zmniejszenie pogłowia u największego konsumenta na świecie może wpłynąć na globalne bilanse zbóż paszowych, szczególnie w kontekście obecnej wysokiej podaży kukurydzy i pszenicy na rynkach światowych.

Podsumowanie sytuacji rynkowej

Analitycy wskazują, że industrializacja sektora w Chinach doprowadziła do zakłócenia równowagi rynkowej. Przymusowa redukcja zapasów ma zapobiec dalszej deflacji w chińskiej gospodarce. W najbliższych miesiącach należy spodziewać się stabilizacji, ale kosztem mniejszej aktywności Chin w imporcie wieprzowiny z rynków zewnętrznych.

Źródło: Chińskie Ministerstwo Rolnictwa i Spraw Wiejskich

Unijny eksport rolno-spożywczy zwolnił na początku 2026 roku, ale i tak przewyższa import

0
Unijny eksport rolno-spożywczy

Unijny eksport towarów rolno-spożywczych wszedł w 2026 rok w fazie wyraźnego schłodzenia, jednak mimo spadku dynamiki, Wspólnota utrzymała solidną nadwyżkę handlową. Z opublikowanego w kwietniu raportu Komisji Europejskiej wynika, że bilans handlowy zamknął się kwotą 3,2 mld euro na plusie, co jest wynikiem o 4% lepszym niż w styczniu ubiegłego roku.

Unijny eksport pod presją globalnych cen

Mimo dodatniego salda, ogólna wartość wymiany handlowej uległa skurczeniu. Unijny eksport w styczniu 2026 roku osiągnął wartość 17,5 mld euro, co oznacza spadek o 8% w skali roku i o 9% w ujęciu miesiąc do miesiąca. Trend ten był jednak widoczny również po stronie zakupów – import spadł o 11% (do poziomu 14,4 mld euro).

To właśnie fakt, że import wyhamował mocniej niż unijny eksport, pozwolił na utrzymanie i lekkie poprawienie nadwyżki handlowej całego sektora agro.

Zboża stabilizują unijny eksport

W morzu spadków, sektor zbożowy okazał się wyjątkowo odporny. W tym segmencie unijny eksport wzrósł o 6% w ujęciu rocznym. Co istotne, wzrost ten nie wynika z cen, lecz z wolumenu – Europa wysyła w świat coraz więcej ziarna, skutecznie upłynniając wysokie stany magazynowe i zagospodarowując popyt na rynkach trzecich.

Jednocześnie Unia drastycznie ograniczyła import zbóż z zewnątrz (spadek o 30%), co dodatkowo wzmocniło pozycję rodzimych producentów.

Gdzie unijny eksport traci najwięcej?

Nie wszystkie kategorie produktów radzą sobie tak dobrze jak surowce masowe. Największe trudności odnotowano w sektorach wysokoprzetworzonych:

  • Produkty kakaowe: spadek o 19%.
  • Wieprzowina: spadek o 12%.
  • Wino: spadek o 11%.
  • Przetworzone produkty zbożowe: spadek o 7%.

Jedynym obiecującym kierunkiem poza zbożami pozostają owoce (szczególnie jabłka i gruszki), gdzie unijny eksport zanotował 5-procentowy wzrost.

Wołowina płynie do UE szerokim strumieniem

Podczas gdy unijny eksport większości grup towarowych zwalnia, w imporcie widać jeden wyraźny trend wzrostowy: wołowinę. Zakupy tego mięsa z Brazylii i Urugwaju wzrosły o 28%, co wynika z luki podażowej na rynku wewnętrznym UE i wysokich cen lokalnego żywca.


Źródło: Analiza danych statystycznych Komisji Europejskiej (styczeń 2026).

Ceny paliw wzrosną ponownie we wtorek. PROGNOZA

0
Cena diesla i benzyny

Ceny Paliw: Okres weekendowej stabilizacji na stacjach dobiega końca. Choć przez cały poniedziałek obowiązują jeszcze oficjalne ceny maksymalne (7,01 zł za ON), to rynek hurtowy już od sobotniego poranka funkcjonuje w zupełnie innej rzeczywistości. Kolejna podwyżka w Płocku (o 109 zł/m³ netto) wyznacza nowy poziom, który prawdopodobnie zobaczymy na pylonach we wtorek rano.

Paradoks: Promocja na stacji vs Drogi hurt

Obecnie mamy do czynienia z sytuacją bez precedensu. Orlen drastycznie podniósł ceny hurtowe, jednocześnie promując weekendowe rabaty dla klientów detalicznych (-20 do -35 gr z aplikacją).

To prowadzi do rynkowego absurdu:

  • Hurt (Agro/Transport): Sobotnia cena hurtowa netto (6,30 zł/l) z VAT 8% to ok. 6,80 zł/l. Po doliczeniu marży dostawcy i transportu, cena dla gospodarstwa staje się wyższa niż ta na stacji.
  • Detal (Kierowcy): Dzięki weekendowemu limitowi (7,01 zł) i promocji Vitay, cena na dystrybutorze może spaść do ok. 6,70 zł.

Wniosek: W ten weekend rolnikowi może bardziej opłacać się tankować traktor na stacji benzynowej jako klientowi detalicznemu, niż zamawiać cysternę do własnego zbiornika. To patologia, która uderza w logistykę dużych gospodarstw w szczycie prac polowych.

PROGNOZA: Nowe ceny maksymalne na wtorek (28.04)

Stosując schemat: (Ostatni hurt netto + 0,30 zł marży) x 1,08 VAT, wyliczamy nowe limity:

Rodzaj paliwaCena Max (Weekend 25-27.04)PROGNOZA NA WTOREK (28.04)Zmiana (brutto)
Olej Napędowy (ON)7,01 zł/l (Baza)7,12 zł/l+ 0,11 zł/l
Benzyna Pb956,17 zł/l (Baza)6,21 zł/l+ 0,04 zł/l

Kluczowe daty:

  • 27.04 (Poniedziałek): Ostatnia szansa na tankowanie w ramach bazy 7,01 zł max za ON.
  • 28.04 (Wtorek): Spodziewana rewizja limitów w górę.
  • 30.04 (Czwartek): Koniec tarczy VAT 8% – majówka może powitać nas dieslem po 8,15 zł/l. Rząd może jednak przedłużyć program CPN.

Rada: Tankujcie pod korek w poniedziałek. Jeśli macie aplikację i możliwość – tankowanie na stacji może być obecnie tańsze niż jakakolwiek oferta hurtowa, którą otrzymacie przez telefon.

Źródło cen: PKN Orlen

Grypa ptaków uderza w zagłębie drobiarskie. Służby w najwyższej gotowości!

0
grypa ptakow kwiecien 2026 giw

Grypa ptaków staje się coraz większym zagrożeniem dla producentów w północnej części Mazowsza. W ostatnich dniach resort rolnictwa oraz Główny Lekarz Weterynarii podjęli radykalne kroki, aby powstrzymać gwałtowny wzrost liczby ognisk w powiatach żuromińskim, mławskim i sierpeckim. Cel jest jeden: uniknąć paraliżu branży, jaki miał miejsce kilka lat temu.

Grypa ptaków – dynamiczna sytuacja epizootyczna

W okresie od 13 do 21 kwietnia 2026 roku potwierdzono łącznie 13 nowych ognisk HPAI. Najtrudniejsza sytuacja panuje w powiecie mławskim (7 ognisk) oraz żuromińskim (5 ognisk). Choć od ostatnich 48 godzin nie odnotowano nowych przypadków, minister Stefan Krajewski ostrzega, że sytuacja w zagłębiu drobiarskim jest daleka od stabilizacji. Resort przypomina tragiczny rok 2021, kiedy na tym samym obszarze odnotowano ponad 400 ognisk, co doprowadziło do gigantycznych strat ekonomicznych i logistycznych problemów z utylizacją.

Specjalny zespół GLW i nowe procedury

22 kwietnia zaczął działać specjalny zespół ds. dochodzeń epizootycznych powołany przez Głównego Lekarza Weterynarii. Eksperci mają wspierać terenowe organy Inspekcji Weterynaryjnej w ustalaniu źródeł zakażenia oraz monitorowaniu przemieszczeń drobiu w strefach objętych ograniczeniami. Wykrycie wirusa skutkuje natychmiastowym wdrożeniem rygorystycznych procedur:

  • Nakazem uboju i utylizacji ptaków.
  • Ustanowieniem stref zapowietrzonych i zagrożonych w promieniu min. 10 km.
  • Blokadą handlu i transportu produktów pochodzenia zwierzęcego z obszarów zakażonych.

Bioasekuracja jako jedyna skuteczna ochrona

Ministerstwo przypomina o obowiązku przestrzegania zasad bezpieczeństwa wynikających z rozporządzenia z 11 marca 2026 r. Hodowcy muszą bezwzględnie zabezpieczyć drób, paszę i wodę przed dostępem dzikich ptaków oraz gryzoni. Kluczowe pozostaje stosowanie mat dezynfekcyjnych oraz posiadanie aktualnego planu bioasekuracji dostosowanego do specyfiki danego gospodarstwa.

Walka z wirusem toczy się nie tylko na fermach, ale i na arenie międzynarodowej – skuteczne zwalczanie ognisk jest warunkiem koniecznym do utrzymania i otwierania nowych rynków zbytu, o co minister Krajewski zabiegał m.in. podczas ostatniej wizyty w Maroku.


Źródło: MRiRW / GIW

Loader Camp 2026. Ładowarki teleskopowe i kołowe zaprezentowane przez Claas Polska

0
Loader Camp 2026. Ładowarki teleskopowe i kołowe zaprezentowane przez Claas Polska

Ładowarki teleskopowe coraz mocniej zaznaczają swoją pozycję w gospodarstwach rolnych. Jeszcze kilkanaście lat temu dominowały ciągniki z ładowaczami czołowymi, dziś jednak coraz więcej producentów i użytkowników stawia na wyspecjalizowane maszyny przeładunkowe. To właśnie wokół tego segmentu zbudowano wydarzenie Loader Camp 2026, zorganizowane przez CLAAS Polska w Niepruszewie.

Loader Camp 2026 w Niepruszewie

Wydarzenie zostało podzielone na część teoretyczną oraz praktyczne jazdy testowe. Organizatorzy przygotowali pięć stanowisk roboczych, na których prezentowano różne zastosowania ładowarek CLAAS. Uczestnicy mogli obserwować pracę modelu TORION 1611P podczas przesypywania materiału, sprawdzić TORION 535 i ciągnik AXOS 3 z ładowaczem czołowym, a także zobaczyć możliwości modeli SCORPION 742 oraz SCORPION 848 wyposażonych w systemy wspomagania operatora.

Nie zabrakło również toru przeszkód dla modelu TORION 738T SINUS, gdzie szczególną uwagę zwracano na zwrotność oraz stabilność maszyny podczas manewrowania.

Rynek ładowarek rośnie bardzo dynamicznie

Podczas prezentacji wielokrotnie podkreślano, że segment ładowarek teleskopowych rozwija się obecnie wyjątkowo dynamicznie. Jeszcze około 20–25 lat temu takie maszyny były w polskich gospodarstwach rzadkością. Dziś stają się standardem szczególnie w większych gospodarstwach mlecznych i firmach usługowych.

Przedstawiciele CLAAS zwracali uwagę, że maleje zainteresowanie dużymi ciągnikami wyposażonymi w ładowacze czołowe. Rolnicy coraz częściej wybierają wyspecjalizowane maszyny, które oferują większą wydajność hydrauliki, lepszą manewrowość i zdecydowanie wyższy komfort pracy.

Jednocześnie podkreślano, że ładowarka teleskopowa nie zawsze będzie najlepszym rozwiązaniem dla każdego gospodarstwa. W przypadku niewielkich gospodarstw wykorzystujących maszynę jedynie kilka godzin tygodniowo zakup nowej ładowarki może być ekonomicznie trudny do uzasadnienia.

SCORPION coraz bardziej zaawansowany

Najwięcej uwagi podczas Loader Camp poświęcono rodzinie ładowarek teleskopowych SCORPION. Obecnie gama obejmuje dziewięć modeli o udźwigu od 3300 do 6000 kg i wysokości podnoszenia sięgającej niemal 10 metrów.

Podczas prezentacji szczegółowo omawiano m.in. modele SCORPION 742, 738, 848 oraz 960. Sam system nazewnictwa pozostaje bardzo prosty. Pierwsza liczba odnosi się do wysokości podnoszenia, natomiast kolejne cyfry określają maksymalny udźwig maszyny.

Jednym z najważniejszych kierunków rozwoju było zwiększenie stabilności i parametrów pracy. W wybranych modelach kompaktowych rozstaw osi zwiększono o 100 mm, co pozwoliło poprawić rozkład masy i uzyskać większy udźwig.

Producent sporo miejsca poświęcił również samej konstrukcji ramienia teleskopowego. Podkreślano znaczenie czteropunktowego mocowania narzędzia, hydraulicznej blokady osprzętu oraz centralnego osadzenia ramki względem całej maszyny. Takie rozwiązanie ma poprawiać stabilność podczas pracy z ciężkimi materiałami oraz ograniczać nierównomierne obciążenia.

Automatyka i systemy wspomagające operatora

Jednym z najciekawszych tematów Loader Camp były systemy automatyzacji pracy. CLAAS coraz mocniej rozwija pakiet SMART LOADING, który ma przyspieszać cykle załadunkowe i odciążać operatora podczas codziennej pracy.

W praktyce system obejmuje m.in. automatyczny powrót narzędzia do zapisanej pozycji, funkcję wytrząsania łyżki czy automatyczne wsuwanie ramienia teleskopowego podczas opuszczania wysięgnika.

Duże zainteresowanie wzbudzał również system DYNAMIC POWER. Rozwiązanie automatycznie zwiększa obroty silnika w zależności od ruchu joysticka oraz zapotrzebowania hydrauliki. Operator nie musi więc samodzielnie dodawać gazu podczas intensywnej pracy ładowarki.

Podczas pokazów praktycznych dobrze było widać również działanie hydrauliki regeneracyjnej. Ramię teleskopowe może bardzo szybko opadać bez konieczności zwiększania obrotów silnika, co poprawia płynność pracy i ogranicza zużycie paliwa.

VARIPOWER i siła pchania

CLAAS sporo uwagi poświęcił także napędom hydrostatycznym VARIPOWER. W zależności od modelu stosowane są układy VARIPOWER 2, VARIPOWER 3, VARIPOWER oraz VARIPOWER PLUS.

Nowy VARIPOWER 3 dostępny m.in. w modelach SCORPION 738 i 742 pozwala zwiększyć siłę uciągu nawet o około 20% względem wcześniejszego rozwiązania.

Podczas prezentacji zwracano uwagę na zależność pomiędzy prędkością jazdy a siłą pchania maszyny. Wersje osiągające 30 km/h oferują większą siłę pchania niż warianty 40 km/h, co może mieć bardzo duże znaczenie podczas pracy w silosach czy przy załadunku ciężkiego materiału.

Producent podkreślał również zalety hydrostatu związane z płynnością jazdy, samohamowaniem maszyny oraz możliwością bardzo precyzyjnego manewrowania bez konieczności zmiany biegów.

SCORPION 848 wypełnia lukę w ofercie

Jedną z najważniejszych nowości prezentowanych podczas Loader Camp był model SCORPION 848. Maszyna została wprowadzona jako konstrukcja pośrednia pomiędzy modelami 756 i 960.

Nowa ładowarka oferuje udźwig 4800 kg i wysokość podnoszenia wynoszącą 8 metrów. Napędzana jest silnikiem Deutz o mocy 156 KM i wyposażona w układ VARIPOWER PLUS zapewniający siłę uciągu sięgającą 103 kN.

CLAAS podkreśla, że model ten ma odpowiadać na potrzeby gospodarstw oczekujących dużego udźwigu przy jednoczesnym zachowaniu rozsądnych gabarytów maszyny.

Komfort operatora coraz ważniejszy

Podczas Loader Camp bardzo mocno akcentowano również kwestie ergonomii. Nowe modele SCORPION otrzymały przeprojektowane kabiny, w których poprawiono widoczność, rozmieszczenie elementów sterujących oraz komfort codziennej pracy.

Joystick został zintegrowany z podłokietnikiem fotela operatora, a sama kolumna kierownicza została przeprojektowana tak, aby zapewnić więcej miejsca na nogi. Producent poprawił także izolację akustyczną oraz wydajność klimatyzacji.

Zmianie uległo również rozmieszczenie schowków i paneli sterowania. Operatorzy mogą korzystać m.in. z nowych uchwytów, gniazd USB czy dodatkowego oświetlenia LED z funkcją Coming Home.

TORION nadal ma mocną pozycję

Choć głównym bohaterem Loader Camp były ładowarki teleskopowe, CLAAS nie zapomniał również o ładowarkach kołowych TORION.

Podczas wydarzenia prezentowano modele TORION 535, TORION 738T SINUS oraz TORION 1611P. Szczególnie dużo uwagi przyciągał największy model określany mianem „króla silosów”. TORION 1611P wyposażony został w silnik John Deere DPS 6.8 l o mocy nawet 252 KM i przeznaczony jest do bardzo ciężkich prac przeładunkowych.

Podczas pokazów podkreślano także zalety centralnie osadzonej kabiny, bardzo dobrą widoczność oraz wysoką stabilność ładowarek kołowych podczas pracy z ciężkimi materiałami.

Ładowarki przyszłości coraz bardziej inteligentne

Loader Camp 2026 pokazał, że nowoczesne ładowarki rolnicze rozwijają się dziś przede wszystkim w kierunku automatyzacji, wydajności i komfortu operatora.

Coraz większe znaczenie mają inteligentne systemy wspomagające pracę, wydajna hydraulika, oszczędne napędy hydrostatyczne oraz rozwiązania poprawiające ergonomię codziennej obsługi maszyny.

CLAAS wyraźnie pokazuje również, że segment ładowarek teleskopowych będzie nadal dynamicznie rosnąć, a wyspecjalizowane maszyny przeładunkowe stają się jednym z najważniejszych elementów wyposażenia nowoczesnego gospodarstwa rolnego.

Wielkopolski Rolnik Roku 2026. Ruszył nabór zgłoszeń do prestiżowego konkursu

0

Poszukiwani najlepsi wielkopolscy rolnicy

Rozpoczął się nabór zgłoszeń do 26. edycji konkursu „Wielkopolski Rolnik Roku”. Plebiscyt organizowany przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego od lat promuje najlepsze gospodarstwa rolne w regionie oraz pokazuje potencjał wielkopolskiego rolnictwa na arenie krajowej i międzynarodowej. Zgłoszenia gospodarstw przyjmowane są do 3 czerwca 2026 roku.

Konkurs „Wielkopolski Rolnik Roku” od ćwierć wieku stanowi jedną z najważniejszych inicjatyw promujących nowoczesne i dobrze zarządzane gospodarstwa rolne w regionie. Dotychczas udział w nim wzięło blisko 1600 rolników z całej Wielkopolski, a ponad 230 laureatów otrzymało tytuł „Wielkopolskiego Rolnika Roku”, statuetkę Siewcy oraz nagrody finansowe.

Wielkopolski Rolnik Roku 2026. Ruszył nabór zgłoszeń do prestiżowego konkursu

Konkurs promuje nowoczesne gospodarstwa rolne

Kapituła konkursu, powoływana przez Zarząd Województwa Wielkopolskiego, wizytuje zgłoszone gospodarstwa i ocenia je według określonych kryteriów. Pod uwagę brane są m.in. wyniki ekonomiczne, nowoczesność gospodarstwa, wykorzystanie nowych technologii, bezpieczeństwo pracy oraz troska o środowisko i zasoby naturalne.

„Konkurs organizowany od ćwierć wieku promuje najbardziej przedsiębiorczych wielkopolskich rolników, którzy rozwijają swój warsztat pracy adaptując go nieustannego postępu technologicznego, warunków pogodowych, wymogów prawnych oraz potrzeb rynku. Ważny jest także aspekt troski o środowisko, zasoby naturalne oraz bezpieczeństwo pracy. Organizując konkurs Wielkopolski Rolnik Roku podkreślamy mocne strony wielkopolskiego rolnictwa zwłaszcza: pracowitość, nowoczesny park maszynowy, nowe technologie, jakość i konkurencyjność wytworzonych produktów rolniczych. Warto dodać, że uczestnictwo w konkursie jest nobilitacją dla gospodarzy którzy mogą zaprezentować swój wyjątkowy warsztat pracy. Zorganizowane wcześniejsze 25 edycji tego konkursu podkreśliły jak pomysłowych i pracowitych mamy Rolników w Wielkopolsce. Zachęcam do zgłaszania gospodarstw kandydatów przez odpowiednie służby i instytucje rolnicze.” – mówi Wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Krzysztof Grabowski

Wielkopolski Rolnik Roku 2026. Ruszył nabór zgłoszeń do prestiżowego konkursu

Kto może wziąć udział w konkursie Wielkopolski Rolnik Roku?

Zgodnie z regulaminem konkursu udział mogą brać rolnicy prowadzący gospodarstwo rolne od co najmniej 7 lat. W przypadku przejęcia gospodarstwa rodzinnego wymagane jest minimum 5 lat samodzielnego gospodarowania, jeśli wcześniej następca pracował wspólnie z rodzicami.

Do konkursu mogą zostać zgłoszeni producenci żywności przetworzonej i nieprzetworzonej, producenci warzyw, owoców, roślin ozdobnych, materiału siewnego i hodowlanego, a także producenci roślin leczniczych, wikliny czy trzciny.

Kto może zgłaszać kandydatów?

Kandydatów do konkursu mogą zgłaszać m.in. samorządy, starostwa, organizacje branżowe rolników, Wielkopolska Izba Rolnicza, Wielkopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego, Wielkopolska Rada Rolnicza oraz przedsiębiorcy związani z sektorem rolno-spożywczym.

Laureaci konkursu otrzymają tytuł „Wielkopolskiego Rolnika Roku”, statuetkę Siewcy oraz nagrody finansowe wręczane podczas uroczystej gali podsumowującej edycję konkursu.

Wielkopolski Rolnik Roku 2026. Ruszył nabór zgłoszeń do prestiżowego konkursu

Jak zgłosić gospodarstwo do konkursu?

Warunkiem udziału w konkursie jest wypełnienie deklaracji uczestnictwa oraz ankiety konkursowej. Dokumenty należy przesłać do Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu przy al. Niepodległości 34, 61-714 Poznań.

Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 3 czerwca 2026 roku. O ważności zgłoszenia decyduje data wpływu dokumentów do Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.

Wielkopolski Rolnik Roku 2026. Ruszył nabór zgłoszeń do prestiżowego konkursu