Strona główna Blog Strona 29

Zbiory zbóż w Niemczech 2026 – lipcowa korekta KE potwierdza presję suszy

0

Zbiory zbóż w Niemczech w 2026 roku stanęły pod znakiem zapytania ze względu na ekstremalne zjawiska pogodowe. Szacunki Komisji Europejskiej z końca czerwca wskazywały na wyjątkowo udany sezon u naszego zachodniego sąsiada. Jednak najnowszy, lipcowy raport KE obniżył wyliczenia dla zbóż ogółem aż o 1,62 mln ton. Potwierdza to niepokojące doniesienia z pól: czerwcowa fala upałów i susza wywołały zjawisko przedwczesnego zasychania roślin (Notreife), uderzając w tonaż oraz parametry jakościowe ziarna.

W lipcowej prognozie Komisja Europejska zredukowała szacunek produkcji zbóż w Niemczech do 43,16 mln ton (wobec 44,78 mln t prognozowanych w czerwcu). Oznacza to, że oczekiwany początkowo silny wzrost wobec 5-letniej średniej (+5,6%) skurczył się do zaledwie +1,8%.

Czerwcowe upały i zjawisko Notreife

Głównym sprawcą zamieszania okazują się gwałtowne upały oraz niedobory opadów z drugiej połowy czerwca. Trafiły one w krytyczny moment rozwoju upraw – fazę nalewania ziarna w pszenicy oraz dojrzewanie łuszczyn w rzepaku.

Uprawy, broniąc się przed ucieczką wody, drastycznie skróciły okres wegetacji. Zjawisko tzw. Notreife sprawiło, że kłosy pszenicy kryją ziarno drobne i o obniżonej gęstości, a w rzepaku doszło do przedwczesnego zamierania łuszczyn i osypywania nasion.


Porównanie prognoz KE dla Niemiec (Czerwiec vs Lipiec 2026p)

Najnowsze dane KE oficjalnie sankcjonują straty zgłaszane przez Niemiecki Związek Rolników (DBV) oraz portal agrarheute:

Gatunek / KategoriaPrognoza KE (Czerwiec)Prognoza KE (Lipiec)Korekta m/mWynik vs średnia 5-letnia
Pszenica miękka22,66 mln t21,85 mln t-808 tys. t (-3,6%)+1,8%
Rzepak ozimy4,24 mln t4,13 mln t-103 tys. t (-2,4%)+4,95%
Jęczmień11,16 mln t10,80 mln t-357 tys. t (-3,2%)-0,4%
Zboża ogółem44,78 mln t43,16 mln t-1,62 mln t (-3,6%)+1,8%

Sytuacja w poszczególnych uprawach

  1. Pszenica ozima: Lipcowe cięcie KE sprowadziło produkcję z 22,66 mln t do 21,85 mln t (-808 tys. ton). Wcześniejsza przewaga nad średnią wieloletnią (+5,5%) niemal wyparowała (+1,8%). Z pól wciąż napływają informacje o stratach na lżejszych glebach sięgających 10–15%.
  2. Jęczmień: KE skorygowała prognozę z 11,16 mln t do 10,80 mln t (-357 tys. ton). Choć większość jęczmienia zeszła z pól przed apogeum upałów, ostateczny wynik spchnął gatunek poniżej średniej 5-letniej (-0,4%).
  3. Rzepak obronił przewagę: Lipcowa prognoza rzepaku została obniżona o 103 tys. ton m/m (z 4,24 mln t do 4,13 mln t). Warto jednak zauważyć, że mimo tej korekty i lokalnych strat w plonach sięgających 18%, rzepak pozostaje jedyną główną uprawą w Niemczech, która obroniła wyraźny plus. Wynik 4,13 mln ton jest o blisko 5% (+4,95%) wyższy od średniej 5-letniej (3,94 mln t).

Co to oznacza dla rynku?

Redukcja wolumenu zbiorów u naszego zachodniego sąsiada to tylko część problemu. Równie istotnym czynnikiem staje się jakość surowca. Niższa gęstość pszenicy oraz obniżone zaolejenie rzepaku ograniczą podaż ziarna i nasion najwyższej klasy. W kolejnych miesiącach stworzy to dodatkową presję na cenniki skupowe w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Źródło danych: KE

„Proszę ukarać rolnika za kombajn po 22.” Burmistrz Kleczewa nie wytrzymał

0

Skarga jednego mieszkańca na hałasujący nocą kombajn wywołała mocną reakcję burmistrza gminy Kleczew. Mariusz Musiałowski w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych staje w obronie rolników pracujących do późna podczas żniw, przypominając, że wieś to nie tylko miejsce do życia, ale przede wszystkim produkcji żywności.

Skąd wzięło się nagranie?

Historia zaczęła się od telefonu – a właściwie wiadomości od znajomego samorządowca z Wielkopolski. Do jego urzędu trafiła skarga: mieszkaniec domagał się, by ukarać rolnika, który prowadził żniwa kombajnem po godzinie 22.00.

Mariusz Musiałowski przyznaje, że początkowo potraktował tę informację jako żart. Dopiero druga lektura skargi uświadomiła mu, że sprawa jest jak najbardziej poważna – ktoś naprawdę oczekiwał sankcji za pracę w polu w nocnych godzinach w szczycie sezonu żniwnego.

„Pogoda, nie zegarek, decyduje o żniwach

W nagraniu burmistrz punktuje logikę, która dla każdego, kto ma kontakt z rolnictwem, jest oczywista, ale najwyraźniej nie dla wszystkich mieszkańców wsi: to nie kalendarz ani godzina na zegarku wyznaczają termin zbioru, tylko pogoda i stan ziarna.

Przywołuje konkretny obrazek sytuacji: zboże dojrzałe, gotowe do zebrania, po tygodniu deszczy pojawia się w końcu kilka suchych godzin, a prognoza zapowiada powrót opadów już nad ranem. Pytanie, jakie stawia Musiałowski, brzmi wprost – co w takiej sytuacji ma zrobić rolnik? Zgasić kombajn o 22.00 i patrzeć, jak deszcz niszczy roczny plon?

Dodaje przy tym, że żniwa to zupełnie inny rytm pracy niż standardowy etat – nie da się ich zamknąć w ośmiu godzinach. Rolnik korzysta z każdego okna pogodowego, jakie akurat się nadarzy, niezależnie od tego, czy wypada to w środku tygodnia, w niedzielę, czy właśnie po zmroku.

Wieś to nie tylko sypialnia

Drugi wątek nagrania dotyka szerszego problemu, jaki widzi burmistrz – zatarcia w świadomości części społeczeństwa tego, czym wieś właściwie jest. To nie wyłącznie miejsce zamieszkania, ale przede wszystkim przestrzeń, w której powstaje żywność trafiająca później do sklepów i na stoły.

Musiałowski nie neguje przy tym, że rolnicy powinni zachowywać zdrowy rozsądek i liczyć się z sąsiadami. Zwraca jednak uwagę na sprzeczność w oczekiwaniach: nie można domagać się dostępności chleba, mąki czy paszy, a jednocześnie wymagać, żeby cały proces ich wytwarzania odbywał się bezgłośnie i wyłącznie w standardowych godzinach biurowych.

Kilka godzin vs. cały rok na stole

Na koniec burmistrz formułuje apel skierowany do wszystkich, których czasem budzi nocny hałas kombajnu. Zwraca uwagę na dysproporcję – ten hałas trwa realnie kilka godzin w skali roku, podczas gdy jego efekt, czyli żywność, towarzyszy wszystkim mieszkańcom przez kolejnych dwanaście miesięcy.

Zachęca, żeby przy najbliższej takiej sytuacji, zamiast irytacji, pomyśleć o rolniku, który nie próbuje nikomu zakłócać snu, tylko walczy z czasem i kaprysami pogody, żeby uratować to, na co pracował przez cały sezon.

Zmiana narracji w Brukseli. UE w końcu nazywa hodowlę „zasobem strategicznym”

0
ke

Przez lata unijna polityka traktowała produkcję zwierzęcą głównie jako problem klimatyczny do ograniczenia. 7 lipca coś się zmieniło – Komisja Europejska po raz pierwszy nazwała hodowlę zwierząt strategicznym elementem bezpieczeństwa żywnościowego. Czy to faktyczny zwrot, czy tylko ładne słowa bez pieniędzy?

Koniec traktowania hodowli jako „problemu”

Przez ostatnie lata unijna narracja wokół produkcji zwierzęcej była w gruncie rzeczy jedna: to sektor generujący emisje, który trzeba ograniczać. 7 lipca Komisja Europejska przyjęła dokument, który tę narrację odwraca – EU Livestock Strategy po raz pierwszy uznaje hodowlę za zasób strategiczny, filar bezpieczeństwa żywnościowego i autonomii Unii.

Skala sektora, o którym mowa, tłumaczy, dlaczego ta zmiana ma znaczenie: to około 400 mld euro rocznego obrotu, 7 milionów miejsc pracy w całym łańcuchu produkcji i eksport wart ponad 50 mld euro rocznie.

Jak ocenia Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, to dokument, na który europejska hodowla czekała od lat – po raz pierwszy Bruksela mówi o niej jako o zasobie strategicznym, a nie sektorze do ograniczania.

Pięć filarów nowej strategii

EU Livestock Strategy opiera się na pięciu priorytetach: odporności sektora, konkurencyjności, zrównoważonej produkcji, uwzględnieniu różnorodności regionalnej oraz promocji jakości. Komisja zapowiada m.in. europejski plan białkowy, wsparcie inwestycji i specjalny mechanizm zarządzania ryzykiem.

Ładne słowa, ale bez konkretnych pieniędzy

Tu jednak zaczyna się problem. Strategia nie określa wysokości finansowania ani nie gwarantuje środków niezależnych od kurczącego się budżetu Wspólnej Polityki Rolnej. Nie wprowadza też twardych klauzul lustrzanych, które uzależniałyby dostęp produktów z państw trzecich od spełnienia norm wymaganych od unijnych producentów.

O tym, czy zmiana narracji przełoży się na realną zmianę sytuacji rolników, zdecydują dopiero przyszłe przepisy, budżet UE po 2027 roku oraz sposób wdrożenia strategii w planach krajowych i regionalnych.

Wierzbicki nie zostawia złudzeń: kierunek jest dobry, ale rzeczywistą wartość strategii pokażą dopiero przepisy i pieniądze przeznaczone na jej wdrożenie. Inaczej Europa będzie miała najwyższe normy na papierze i coraz mniej własnej produkcji.

Kto zapłaci za dekarbonizację?

Polscy producenci już dziś spełniają wysokie standardy – problem w tym, że dalsze ich podnoszenie, w tym dekarbonizacja gospodarstw, musi oznaczać realny podział kosztów w całym łańcuchu, a nie tylko obciążenie rolnika.

Sama strategia to dostrzega – wskazuje na porozumienia obejmujące cały łańcuch wartości, w których odpowiedzialność finansową przejmują również przetwórcy, handel i instytucje finansowe. Branża postuluje mechanizm, dzięki któremu premia za wyższą jakość i niższy ślad węglowy wraca również do producenta bydła. W Polsce podobny model wypracowywany jest już w ramach Okrągłego Stołu ESG – i to właśnie to doświadczenie branża chce przenieść na forum unijne, nadając europejskiemu zespołowi wdrożeniowemu rangę analogicznego okrągłego stołu.

Podczas gdy Bruksela zmienia słowa, Polska zmienia rynki

Co ciekawe, ta zmiana narracji w Brukseli zbiegła się w czasie z bardzo konkretnymi działaniami polskiej branży mięsnej – nie na papierze, tylko na azjatyckich rynkach.

Tajlandia utrzymała uprawnienia eksportowe dla 11 polskich zakładów sektora wołowego, a 4 kolejne dopuściła do sprzedaży. Przy cle na wołowinę sięgającym tam 50%, to ważny krok przygotowujący polskie firmy do przyszłej umowy o wolnym handlu UE-Tajlandia.

Na Filipinach Polska po raz pierwszy wystawiła się na targach WOFEX w Manili, pod hasłem „Poland tastes good”. Minister rolnictwa Stefan Krajewski osobiście prowadził rozmowy z tamtejszą branżą mięsną i administracją, a polscy eksporterzy realizowali równolegle projekt promujący polską wołowinę i wieprzowinę wśród lokalnych importerów.

Jak zauważa Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, otwarcie rynku to dopiero początek pracy – teraz trzeba przekonać importerów do polskiej oferty i doprowadzić do realnych kontraktów.

Dlaczego to ważne dla polskiego hodowcy?

Polska to jeden z największych eksporterów wołowiny w UE, a nowe rynki azjatyckie to coś więcej niż dodatkowy kanał sprzedaży. Jak podkreśla Wiesław Różański, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego, Polska nie może budować swojej pozycji wyłącznie na eksporcie surowca i konkurencji cenowej – liczy się jakość, przetwórstwo i zdolność dopasowania oferty do lokalnego odbiorcy.

W praktyce więcej rynków zbytu oznacza możliwość lepszego zagospodarowania różnych elementów tuszy i wyższą wartość uzyskiwaną z każdego sprzedanego zwierzęcia – a to przekłada się bezpośrednio na opłacalność produkcji w gospodarstwie.

Zmiana narracji w Brukseli to ważny sygnał polityczny, ale sama w sobie nie zmienia jeszcze sytuacji ekonomicznej gospodarstw. Kluczowe pytanie brzmi, czy deklaracje o strategicznym znaczeniu hodowli przełożą się na konkretne pieniądze i przepisy, czy pozostaną – jak ostrzega Wierzbicki – „najwyższymi normami na papierze” przy malejącej europejskiej produkcji. Na razie to polscy eksporterzy, nie unijni urzędnicy, przynoszą wymierne rezultaty na rynkach azjatyckich.

źródło: Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego

Porzeczki po zbiorach – jak przycinać, żeby zachować przyszłoroczny plon

0

Zbiory porzeczek dobiegają końca, a to oznacza, że nadszedł najlepszy moment na przycięcie krzewów. Odpowiednio wykonane cięcie porzeczek zdecyduje o wielkości i jakości plonu w przyszłym sezonie – a błędy popełnione teraz mogą kosztować sporo owoców za rok.

Dlaczego trzeba przycinać porzeczki po zbiorach?

Po zakończeniu zbiorów porzeczki wchodzą w okres, który w dużym stopniu decyduje o plonowaniu w następnym roku. Właściwie wykonane cięcie porzeczek poprawia doświetlenie wnętrza krzewu, ogranicza jego nadmierne zagęszczenie oraz pobudza wyrastanie nowych pędów, które będą owocować za rok.

Przerzedzony krzew porzeczki ma jeszcze jedną zaletę – szybciej wysycha po deszczu i porannej rosie, co ogranicza rozwój chorób grzybowych. Łatwiejsza staje się też późniejsza pielęgnacja i sam zbiór owoców w kolejnym sezonie.

Kiedy przycinać porzeczki – najlepszy termin cięcia

Termin letni ma jedną kluczową przewagę nad cięciem jesiennym czy wiosennym – bezpośrednio po zbiorach najłatwiej odróżnić pędy porzeczki, które zakończyły już owocowanie, od młodych przyrostów odpowiadających za plon w kolejnym sezonie.

W przypadku odmian wcześniejszych zabieg wykonuje się najczęściej od drugiej połowy lipca do początku sierpnia. Jak rozpoznać właściwy moment na cięcie porzeczek? Dolna część pędów powinna zacząć drewnieć – twardnieć i zmieniać barwę z zielonej na jasnobrązową. Dobrym sygnałem jest też wyraźne zahamowanie wydłużania się końcówek pędów.

Cięcie porzeczek da się oczywiście wykonać także pod koniec zimy lub wczesną wiosną, ale to rozwiązanie głównie dla krzewów, których nie udało się przyciąć latem, albo roślin osłabionych przez suszę czy choroby. Zdrowe porzeczki zwykle znacznie lepiej reagują na zabieg wykonany od razu po owocowaniu.

Jak przycinać porzeczkę czerwoną i białą

Te dwie odmiany porzeczki prowadzi się w bardzo podobny sposób. Najwięcej owoców powstaje u nich na krótkich pędach wyrastających z gałęzi dwu- i trzyletnich – dlatego starszych części krzewu nie wolno usuwać zbyt radykalnie.

Jednakowe skrócenie wszystkich pędów albo wycięcie większości kilkuletnich gałęzi może poważnie ograniczyć plon porzeczki w przyszłym roku. Zasada jest prosta: usuwamy tylko pędy najstarsze (starsze niż 5 lat), chore, uszkodzone lub nadmiernie zagęszczające krzew, a resztę zostawiamy do dalszego owocowania.

Jak przycinać porzeczkę czarną

Zupełnie inaczej wygląda cięcie porzeczki czarnej. Ta odmiana najlepiej owocuje na pędach jednorocznych oraz dwu- i trzyletnich, dlatego wszystkie gałęzie owocujące dłużej niż 3-4 lata powinny zostać wycięte.

To jedna z najczęstszych pomyłek popełnianych przy przycinaniu porzeczki czarnej – zbyt łagodne cięcie, przy pozostawieniu starych pędów, które i tak już nie zaowocują obficie. Warto pamiętać: stare pędy porzeczki czarnej nie dają dobrego plonu, więc oszczędzanie ich nie ma sensu.

Wycinanie porzeczki warto rozpoczynać od strony zewnętrznej krzewu, stopniowo przesuwając się do środka – usunięcie wyłącznie pędów zewnętrznych prowadzi do nadmiernego zagęszczenia rośliny od wewnątrz.

Jak powinien wyglądać dobrze przycięty krzew porzeczki?

Po zakończeniu cięcia dobrze prowadzony krzew porzeczki powinien składać się z około 10-15 silnych pędów w różnym wieku, z wyraźną przewagą młodszych gałęzi, które odpowiadają za przyszłoroczne owocowanie.

Młode pędy porzeczki rozpoznamy po gładkiej, jasnej korze i dużej elastyczności. Starsze są znacznie ciemniejsze, grubsze i sztywniejsze w dotyku. Najstarsze gałęzie należy usuwać jak najniżej – wykonując cięcie około 1-2 cm nad powierzchnią ziemi. Przy całkowitym wycinaniu pędu kąt cięcia nie ma większego znaczenia – najważniejsze, żeby rana była gładka, a drewno nie zostało zmiażdżone.

Najczęstsze błędy przy cięciu porzeczek

  • Zbyt późne przycinanie porzeczek – osłabia krzew i zmniejsza plon w nadchodzącym sezonie.
  • Zbyt łagodne cięcie porzeczki czarnej – pozostawienie starych pędów, które i tak nie zaowocują obficie.
  • Usuwanie wszystkich pędów jednorocznych u porzeczki czerwonej – to właśnie one dadzą owoce w kolejnych latach.
  • Pozostawianie zbyt wielu pędów w środku krzewu porzeczki – ogranicza to dostęp światła i cyrkulację powietrza, sprzyjając chorobom.
  • Cięcie porzeczek wiosną – rany wydzielają wtedy dużo soków, co osłabia roślinę i sprzyja infekcjom.

Kiedy jeszcze można przycinać porzeczki, jeśli nie zdążysz teraz?

Jeśli nie zdążysz przyciąć porzeczek w lipcu czy na początku sierpnia, kolejną dobrą okazją będzie okres jesienny – od sierpnia do września, lub przed samą zimą, na przełomie października i listopada. Warto jednak pamiętać, że dla zdrowych krzewów termin letni, tuż po zbiorach, pozostaje najbardziej korzystny dla przyszłorocznego plonu porzeczek – i to właśnie teraz warto wziąć się za sekator.

Pierwsze szacunki GUS. Zbiory zbóż będą niższe o 4,9%, rzepaku o 14,4%

0
Żniwa 2026 szacunki gus

Rzepak traci w tym sezonie aż 14,4% plonu, a zboża 4,9% – wynika z pierwszych szacunków GUS. Winna jest przede wszystkim pogoda: mrozy, susza i letnie upały odcisnęły piętno na całym sezonie wegetacyjnym.

Zbiory wyraźnie słabsze niż rok temu

Główny Urząd Statystyczny podał pierwsze szacunki tegorocznych zbiorów, i nie napawają one optymizmem. Zbiory rzepaku wyniosą około 3,1 mln ton, czyli o 14,4% mniej niż rok temu. Zbiory zbóż podstawowych z mieszankami zbożowymi spadną o 4,9%, do poziomu 25,3 mln ton.

Winna jest w obu przypadkach ta sama przyczyna: wyjątkowo trudny sezon pogodowy.

Co poszło nie tak?

Jesień 2025 zapowiadała się dobrze – siewy przebiegły w optymalnych terminach, a oziminy zdążyły się rozkrzewić jeszcze przed zimą. Później zaczęły się jednak kłopoty, jeden za drugim:

  • silne mrozy przy niewielkiej pokrywie śnieżnej – bez naturalnej „izolacji” rośliny były bardziej narażone na przemarznięcie,
  • przymrozki w trzeciej dekadzie kwietnia, lokalnie do -11°C,
  • susza od marca do maja – rośliny rosły wolniej i słabiej wykorzystywały nawożenie,
  • rekordowe upały pod koniec czerwca i w lipcu, przekraczające 40°C,
  • burze z gradem i silnym wiatrem, które – jak to ujął GUS – dosłownie „wymłóciły” zboże jeszcze na pniu.

Efekt? Nawet tam, gdzie rolnicy obsiali tyle samo hektarów co rok wcześniej, z pola zjedzie wyraźnie mniej ziarna.

Zboża: areał bez zmian, plon w dół

W przypadku zbóż to właśnie plon, a nie powierzchnia zasiewów, odpowiada za cały spadek. Areał wynosi ok. 5,5 mln ha – praktycznie tyle samo co rok temu (-0,1%). Średni plon spadł jednak do 46,3 dt/ha, czyli o 4,7%.

Wewnątrz tej kategorii są jednak spore rozbieżności:

Rodzaj zbóżZbiory 2026Zmiana r/r
Ozime21,0 mln t-8,0%
Jare4,4 mln t+13,3%

Zboża jare to jedyny promyk dobrych wiadomości w tym zestawieniu – ich zbiory rosną, bo rolnicy zwiększyli powierzchnię zasiewów, częściowo rekompensując straty w ozminach.

Rzepak: podwójne uderzenie

Przy rzepaku problem jest głębszy, bo dotyczy nie tylko plonu, ale i areału – powierzchnia uprawy spadła o 8,4%, do około 1 mln hektarów. Rolnicy obsiali mniej, a to co obsiali, dało gorszy plon.

Majowe i czerwcowe opady poprawiły co prawda uwilgotnienie gleby, ale przyszły za późno – nie zdołały odrobić strat poniesionych przez rośliny wcześniej w sezonie.

Pełne zestawienie danych GUS

WskaźnikWartość 2026Zmiana r/r
Zbiory zbóż podstawowych z mieszankami25,3 mln t-4,9%
Powierzchnia upraw zbóżok. 5,5 mln ha-0,1%
Średni plon zbóż46,3 dt/ha-4,7%
Zbiory zbóż ozimych21,0 mln t-8,0%
Zbiory zbóż jarych4,4 mln t+13,3%
Powierzchnia upraw rzepaku i rzepikuok. 1,0 mln ha-8,4%
Zbiory rzepaku i rzepiku3,1 mln t-14,4%

Najważniejsze wnioski

  • Produkcja zbóż będzie mniejsza o około 1,3 mln ton rok do roku.
  • Największy regres dotyczy rzepaku i rzepiku – zarówno pod względem plonu, jak i areału.
  • Powierzchnia zasiewów zbóż praktycznie się nie zmieniła, więc o wyniku zadecydowały gorsze plony, a nie mniejsza produkcja jako taka.
  • Zwiększona powierzchnia zasiewów jarych częściowo zrekompensowała spadki w zbożach ozimych.

To wciąż wstępny szacunek – ostateczne dane poznamy po zakończeniu żniw. Już teraz widać jednak, że sezon 2026 zapisze się jako wyraźnie słabszy od poprzedniego, szczególnie dotkliwy dla producentów rzepaku, którzy w tym roku stracili zarówno na powierzchni uprawy, jak i na samym plonie.

Źródło: Główny Urząd Statystyczny

Inflacja w lipcu: Najnowsze dane GUS o rosnących kosztach i spadku cen żywności

0
Inflacja w lipcu 2026
Inflacja roczna według GUS

Inflacja w lipcu na poziomie trzech procent to wyzwanie dla branży rolniczej. Główne obawy dotyczą strony kosztowej, gdzie najsilniejszym impulsem są drożejące paliwa. W porównaniu do lipca ubiegłego roku ich ceny wzrosły o piętnaście i osiem dziesiątych procenta, a w skali miesiąca podskoczyły o kolejne prawie czternaście procent.

Presja na ceny skupu żywności

Według GUS żywność i napoje bezalkoholowe potaniały o 0,4% r/r i o 0,8% m/m i jest to czynnik ograniczający wzrost wskaźnika ogólnego.

Przy skokowo rosnących kosztach w rolnictwie sieci handlowe utrzymują ceny żywności na niskich poziomach, co wywiera silną presję na producentów i bezpośrednio przekłada się na niższe ceny skupu płodów rolnych od rolników.

Sytuacja ta jest pozytywnym zjawiskiem dla konsumentów, jednak druzgocącym dla opłacalności gospodarstw rolnych, zważywszy, że w lipcu ceny żywności i napojów bezalkoholowych spadły o osiem dziesiątych procenta w porównaniu z czerwcem.

Opracowanie własne na podstawie danych GUS.

MSWiA wysłało alert RCB „bądź przygotowany”. Link nie działa – o co chodzi?

0

W piątek wszyscy Polacy otrzymali SMS od Rządowego Centrum Bezpieczeństwa z komunikatem „MSWiA: bądź przygotowany”. Wiadomość zachęcała do pobrania poradnika bezpieczeństwa, ale link do strony przez długi czas się nie ładował. Wyjaśniamy, co dokładnie się wydarzyło i co zawiera poradnik.

Co to był za alert RCB?

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało w piątek do wszystkich odbiorców na terenie Polski wiadomość SMS o treści „MSWiA: bądź przygotowany. Pobierz: poradnikbezpieczenstwa.gov.pl”. Alert MSWiA miał charakter ogólnokrajowy i trafił jednocześnie do milionów Polaków.

Po kliknięciu w link zawarty w SMS-ie, użytkownicy byli przekierowywani na adres gov.pl/web/poradnikbezpieczenstwa. Problem w tym, że strona poradnik bezpieczeństwa gov pl przez dłuższy czas się nie ładowała, co uniemożliwiało pobranie dokumentu.

Dlaczego alert RCB „bądź przygotowany” nie działał?

Zarówno link w SMS-ie, jak i odnośnik do poradnika bezpieczeństwa opublikowany w komunikacie w mediach społecznościowych, nie działały prawidłowo przez pewien czas po wysłaniu alertu. Powodem – jak przekazało Ministerstwo Cyfryzacji – była duża liczba jednoczesnych wejść na stronę, a nie usterka techniczna systemu.

Dyrektor biura komunikacji Ministerstwa Cyfryzacji przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że problemy z dostępem do stron rządowych mają charakter przejściowy. Niedostępne były w tym czasie również inne strony rządowe – w tym Kancelarii Premiera, wybranych ministerstw, a także strona samego Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Czym jest poradnik bezpieczeństwa gov.pl?

Poradnik bezpieczeństwa MSWiA to dokument opracowany z myślą o przygotowaniu społeczeństwa na sytuacje kryzysowe. Poradnik bezpieczeństwa opisuje, jak przygotować siebie, bliskich oraz dom na wypadek różnych zagrożeń. Dokument jest dostępny publicznie od sierpnia ubiegłego roku, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa już wcześniej apelowało o zapoznanie się z jego treścią i zachowanie go na przyszłość.

Co zawiera poradnik bezpieczeństwa?

W poradniku bezpieczeństwa gov pl znajdują się m.in.:

Opis sygnałów alarmowych. W Polsce obowiązują dwa rodzaje sygnałów alarmowych:

  • ogłoszenie alarmu – ciągły, modulowany dźwięk syreny trwający 3 minuty,
  • odwołanie alarmu – ciągły, jednostajny dźwięk syreny, również trwający 3 minuty.

Zawartość plecaka ewakuacyjnego. Poradnik bezpieczeństwa wskazuje najważniejsze przedmioty, które powinny się w nim znaleźć – w tym wodę butelkowaną, apteczkę, dokumenty oraz gotówkę.

Informacje o miejscach schronienia. Dokument wyjaśnia, co zrobić, jeśli nie można dotrzeć do oznaczonego miejsca schronienia. Lokalizacje takich miejsc można sprawdzić:

  • w urzędzie gminy,
  • w jednostce Państwowej lub Ochotniczej Straży Pożarnej,
  • na stronie gov.pl/web/kgpsp,
  • w aplikacji mobilnej „SCHRONY”,
  • na stronie gdziesieukryc.pl.

Gdzie pobrać poradnik bezpieczeństwa?

Poradnik bezpieczeństwa MSWiA dostępny jest oficjalnie na stronie rządowej gov.pl. Ze względu na duże zainteresowanie po wysłaniu alertu RCB, strona z poradnikiem bezpieczeństwa może okresowo działać wolniej lub być czasowo niedostępna – warto spróbować ponownie po kilku minutach, jeśli strona się nie ładuje.

Reakcje na alert MSWiA „bądź przygotowany”

Problemy techniczne z dostępem do strony szybko odbiły się echem w komentarzach politycznych. Janusz Cieszyński z PiS ocenił sytuację jako „totalną amatorkę”, kierując swój komentarz do ministra spraw wewnętrznych i administracji. W kolejnym wpisie stwierdził, że decyzja o rozesłaniu alertu MSWiA doprowadziła w praktyce do zablokowania dostępu do stron rządowych.

Głos w sprawie zabrali też inni politycy, zwracając uwagę na niedziałający link oraz na zapisany w samym poradniku bezpieczeństwa zalecenie, by w sytuacji alarmowej śledzić komunikaty w mediach.

Pocisk eksplodował w Polsce

Przypomnijmy, że jeszcze w czwartek, dzień wcześniej, doszło do poważnego incydentu na Lubelszczyźnie – w polską przestrzeń powietrzną wleciała i spadła w okolicach Tarnawy-Kolonii prawdopodobnie uzbrojona rosyjska rakieta manewrująca typu Ch-101. Do zdarzenia doszło w trakcie kolejnego zmasowanego rosyjskiego nalotu na Ukrainę. Wojsko wykryło obiekt w polskiej przestrzeni powietrznej o godzinie 3.40, a już kilka minut później uruchomiono procedurę SPO-13 i syreny alarmowe. Premier Donald Tusk potwierdził, że rakieta była uzbrojona i najprawdopodobniej rosyjska, a sprawą zajęły się zarówno polskie władze, jak i NATO.

Choć MSWiA nie łączyło wprost piątkowego alertu z czwartkowym incydentem, trudno nie zauważyć zbiegu czasowego – wysłanie przypomnienia o poradniku bezpieczeństwa dzień po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjski pocisk wpisuje się w szerszy kontekst podwyższonej czujności służb po tym zdarzeniu.

Alert MSWiA „bądź przygotowany” pojawił się też w formie komunikatu w mediach społecznościowych, z odnośnikiem do poradnika bezpieczeństwa mswia.

Najczęstsze pytania o alert RCB i poradnik bezpieczeństwa

Czym jest alert RCB „bądź przygotowany”?
To ogólnokrajowy alert SMS wysłany przez Rządowe Centrum Bezpieczeństwa w imieniu MSWiA, zachęcający do pobrania poradnika bezpieczeństwa.

Dlaczego link do poradnika bezpieczeństwa nie działał?
Według Ministerstwa Cyfryzacji przyczyną była duża liczba jednoczesnych wejść na stronę, a nie usterka techniczna.

Gdzie znaleźć poradnik bezpieczeństwa gov.pl?
Oficjalny dokument dostępny jest na stronie rządowej gov.pl, w zakładce poświęconej poradnikowi bezpieczeństwa.

Co zawiera poradnik bezpieczeństwa MSWiA?
Opis sygnałów alarmowych, zawartość plecaka ewakuacyjnego oraz informacje o miejscach schronienia.

źródło: MSWIA

Korytarz zbożowy na Morzu Czarnym: Koszt transportu morskiego wzrósł o 90%. Pieniądze nie pomagają – przewoźnicy omijają ukraińskie porty

0
Zboże z Ukrainy

Korytarz zbożowy na Morzu Czarnym znalazł się pod ogromną presją. Ostrzał infrastruktury portowej w Wielkiej Odessie oraz na Dunaju doprowadził do gwałtownego skoku stawek frachtu morskiego – na wybranych kierunkach nawet o 90%. Sama podwyżka cen nie rozwiązuje jednak problemów eksportowych Ukrainy. Wysokie ryzyko wojenne sprawia, że armatorzy masowo wycofują oferty, a zachęty finansowe przestały odgrywać decydującą rolę.

Czytaj również:

Korytarz zbożowy pod presją: Gwałtowny skok stawek frachtowych

Pierwsza reakcja rynku na ponowne zagrożenie w rejonie Morza Czarnego była natychmiastowa. W ciągu zaledwie kilku dni od rozpoczęcia ataków stawki transportu małych partii ładunków z Wielkiej Odessy do Egiptu skoczyły z 28–29 USD do 43–44 USD za tonę. W szczytowych momentach nerwowości na rynku pojedynczy operatorzy podyktowali jeszcze wyższe warunki, wykorzystując presję czasu, pod jaką znaleźli się eksporterzy goniący terminy realizacji kontraktów.

Podobną presję cenową odnotowano na trasach dunajskich. Według danych rynkowych stawki za przewóz z Izmaiłu wzrosły niemal na wszystkich głównych kierunkach:

  • Morze Marmara: 35–40 USD/t (wcześniej 28 USD/t)
  • Mersin (Turcja): 40–47 USD/t (wcześniej 33 USD/t)
  • Liban: 42–48 USD/t (wcześniej 34 USD/t)
  • Egipt (partie 5–7 tys. ton): 43–55 USD/t (wcześniej 35 USD/t)

Największą dynamikę podwyżek zarejestrowano na kierunku egipskim, gdzie koszty dostawy pojedynczych przesyłek uległy niemal podwojeniu.

Armatorzy rezygnują z rejsów: Pieniądze to za mało

Analitycy oraz przedstawiciele firm żeglugowych podkreślają, że kluczowym wyzwaniem nie jest sama wysokość stawek, lecz brak dostępnego tonażu. Armatorzy, którzy początkowo akceptowali wysokie wyceny, w wielu przypadkach ostatecznie wycofali swoje statki z rejsów.

Główną barierą pozostają gwałtownie rosnące stawki ubezpieczeń od ryzyk wojennych oraz bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa załóg i jednostek. W efekcie zachęty finansowe przestały być czynnikiem determinującym decyzje biznesowe firm żeglugowych. Dopóki zagrożenie ostrzałem portów pozostanie wysokie, dostępność floty dla ukraińskiego ziarna będzie drastycznie ograniczona, utrzymując koszty logistyki na wyśrubowanym poziomie.

Korytarz zbożowy zablokowany przy rosnących zapasach ziarna na Ukrainie

Paraliż wywozu morskiego nadszedł w wyjątkowo trudnym moment dla ukraińskiego sektora rolnego. Według danych Państwowej Służby Statystycznej, na dzień 1 lipca zapasy zbóż i roślin strączkowych na Ukrainie wynosiły 7,7 mln ton – aż o 3 mln ton więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej. W przedsiębiorstwach rolnych zmagazynowano 4,7 mln ton ziarna (+34,2% r/r), natomiast w zakładach przetwórczych i elewatorach podaż wzrosła aż 2,6-krotnie, osiągając poziom 3 mln ton.

W strukturze zapasów dominuje kukurydza na ziarno (3,9 mln ton, wzrost o 94,1% r/r) oraz pszenica (2,3 mln ton, wzrost o 36,7% w porównaniu z początkiem lipca ubiegłego roku). Wyższe są również zapasy jęczmienia (1,1 mln ton, +77%), podczas gdy spadek odnotowano jedynie w przypadku żyta (26,8 tys. ton, -4,8%), soi (653,4 tys. ton, -17,9%) oraz nasion słonecznika (1,1 mln ton, -68,2%). Spiętrzenie tak znacznych wolumenów zbóż w krajowych magazynach w połączeniu z blokadą szlaków eksportowych stwarza poważne ryzyko dalszego spadku cen skupu na rynku wewnętrznym.

Czytaj również:

Nowe zbiory jeszcze bardziej obciążają korytarz zbożowy

Sytuację na rynku dodatkowo komplikuje fakt, że na Ukrainie trwają już intensywne żniwa wczesnych zbóż. Do 28 lipca rolnicy wymłócili ziarno z 2,6 mln hektarów (22% planowanej powierzchni), uzyskując ponad 10,65 mln ton nowego ziarna. Zbiory pszenicy osiągnęły 6,61 mln ton z powierzchni 1,53 mln ha (30% planu) przy średnim plonie 4,32 t/ha. Jęczmienia zebrano 3,49 mln ton z 790 tys. ha (53% planu, plon 4,42 t/ha), a grochu 549,5 tys. ton (94,6% powierzchni, plon 1,97 t/ha). Równolegle trwają zbiory rzepaku – zebrano już 1,31 mln ton nasion z 539,6 tys. ha (41% powierzchni).

Największy strumień nowego ziarna płynie z regionów południowych, bezpośrednio zaplecza morskiego: obwodu odeskiego (2,43 mln ton), mikołajowskiego (1,80 mln ton) oraz dniepropietrowskiego (1,49 mln ton). Napływ milionów ton ziarna z tegorocznych zbiorów na rynek wewnętrzny, w warunkach braku sprawnego wywozu przez korytarz zbożowy, potęguje presję na infrastrukturę magazynową i zagraża dalszym załamaniem cen skupu w regionie.

Nowe ataki w basenie Morza Czarnego podbiły w czwartek ceny pszenicy na MATIF

0
Ceny zbóż na Matif

Ceny pszenicy: Wzrost napięć na Morzu Czarne doprowadził do gwałtownych skoków cen pszenicy na giełdzie Euronext (MATIF). Choć pierwsze godziny sesji z 30 lipca przyniosły podbicie stawek nawet o 9 euro na tonie, ostatecznie zyski wyhamowały pod presją silnego euro oraz amerykańskiego rynku. Za Atlantykiem od kilku dni trwa bowiem realizacja zysków przez fundusze spekulacyjne przed końcem miesiąca. W tle rynek przetrawia również najnowszy raport eksportowy amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) oraz wieści z Brukseli, gdzie Komisja Europejska przycięła prognozy zbiorów zbóż i rzepaku.

Gorąco na Morzu Czarnym: Pszenica w gwałtownym skoku

Czwartkowy handel na paryskim Euronext rozpoczął się od mocnego uderzenia. Nowe ataki rakietowe oraz uderzenia dronów w rejonie kluczowych portów i infrastruktury przesyłowej Morza Czarnego doprowadziły do natychmiastowego wzrostu obaw o ciągłość dostaw od dwóch kluczowych dostawców zbóż na świecie. W południe kontrakt na pszenicę z dostawą we wrześniu 2026 r. zyskiwał ponad 7 euro, dochodząc w szczytowym momencie sesji do skoku o +9 EUR/t.

Ostatecznie jednak zapał kupujących został schłodzony i wrzesień 2026 r. zamknął się na poziomie 229,50 EUR/t (+3,00 EUR/t). Czynnikiem jednoznacznie niekorzystnym dla europejskiego eksportu był skok kursu EUR/USD do poziomu 1,1512 – najwyższego od połowy czerwca. Silna waluta strefy euro, wynikająca ze wstrzymania zmian stóp przez FED i spływających danych inflacyjnych, skutecznie obniża konkurencyjność unijnego ziarna na globalnym rynku. Dodatkowym elementem niepewności pozostają najnowsze szacunki Komisji Europejskiej, która zdecydowała się na korektę w dół swoich dotychczasowych prognoz zbiorów zbóż oraz rzepaku we wspólnocie.

Chicago: Trwająca realizacja zysków i poprawa prognoz pogodowych

Za Atlantykiem presja podażowa wciąż bierze górę. Trwająca już od kilku sesji realizacja zysków przez fundusze spekulacyjne przed końcem miesiąca skutecznie wygasza kolejne próby odbicia cen pszenicy i kukurydzy. Zjawisko to zbiegło się w czasie z wyraźną zmianą prognoz pogodowych – po falach upałów w zachodniej części Pasa Kukurydzianego (Corn Belt), na sierpień zapowiadane są niższe temperatury oraz wilgotny front deszczowy, co znacząco poprawia perspektywy plonowania soi i kukurydzy.

Mimo czyszczenia pozycji przez inwestorów finansowych na giełdzie CBOT, opublikowany 30 lipca tygodniowy raport USDA Export Sales potierdził mocny popyt ze strony realnego handlu:

  • Pszenica: Słabszy wynik 285,2 tys. ton dla nowego sezonu 2026/27, co dodatkowo ciążyło wycenom w Chicago.
  • Kukurydza: Bardzo mocna sprzedaż na nowy plon – 1,06 mln ton (z głównym udziałem Meksyku i nieznanych kierunków) przy 362,9 tys. ton ze starego plonu.
  • Soja: Prawdziwy ból głowy dla rynkowych niedźwiedzi. Sprzedaż nowego plonu sięgnęła aż 1,33 mln ton, z czego ponad 519 tys. ton zamówiły same Chiny, powracając na amerykański rynek.

Rzepak stabilizuje się wokół 530 EUR/t

Na rynku roślin oleistych panuje pat cenowy. Listopadowy kontrakt na rzepak w trakcie dnia próbował utrzymać poziom 531,50 EUR/t, napędzany wyższymi cenami ropy naftowej i odbiciem eksportowym malezyjskiego oleju palmowego. Z drugiej strony silna presja spadkowa na kompleksie sojowym w USA (napędzana u ubiegłym tygodniu zarówno poprawą pogody, jak i wycofywaniem kapitału spekulacyjnego) oraz bardzo obiecujące wieści z pól kanadyjskiej canoli sprawiły, że ostatecznie rzepak osłabł na zamknięciu do 527,75 EUR/t.

Źródło danych: Euronext-Paryż, CBoT, USDA, KE

Wichury, grad, trąby powietrzne. Groźne burze nad Polską

0
1 sierpnia
1 sierpnia

W nocy i jutro miejscami przejdą nawałnice

1 sierpnia

Jutro tak jak i dziś nie pewne są wszystkie obszary w Polsce. Na przykład dziś w nocy nie wiadomo jak daleko na południe sięgnie najgroźniejsza część burzy z wiatrem do 70-100 km/g; gradem do 0-3 cm czy szansą na trąbę powietrzną.

Na pewno groźnie będzie uogulniając od Dolnego Śląska po południe Lubuskiego; południe, wschód i centrum Wielkopolski; zachód i północ Łódzkiego czy południe Kujaw. O ile burza przejdzie także prawdopodobnie przez Poznań, Toruń to najgroźniej ma być po południowej stronie burzy.

Nad ranem słabnąca burza dotrze w okolice Suwalszczyzny.

Na termometrach nad ranem od 20 do 23 stopni Celsjusza. Cieplej do 24-28 stopni na Śląsku Cieszyńskim. Tutaj zaśnięcie w nocy będzie wyzwaniem. Chłodniej na poziomie 17-19 stopni termometry pokażą od Kaszub po Pomorze Zachodnie.

1 sierpnia z kolejnymi nawałnicami

Jutrzejszy dzień stawia wiele znaków zapytania dla województw Polski wschodniej i południowej a także Ziemi Łódzkiej i Mazowsza.

Wiadomo, że na pewno kolejne groźne burze przetoczą się późnym popołudniem od Dolnego Śląska po południe, wschód, centrum Wielkopolski; część Kujaw po Warmię i Mazury a być może także Żuławy.

Natomiast na wschodzie i południu kraju nie ma pewności co do burz. Są szanse na gwałtowne burze ale prawdopodobnie dopiero późnym wieczorem albo nawet dopiero kolejnej nocy- największe od Podkarpacia po Małopolskę i Górny Śląsk a mniejsze na wschodzie kraju.

W centrum natomiast szanse na burze nie są jakieś duże i już na pewno nie ma szans na burze gwałtowne. Od rana już do wieczora zdarzać się mogą przelotne opady deszczu; jednakże niestety nie popada wszędzie.

Podsumowanie burz

Podczas burz od Dolnego Śląska po Kujawy i Warmię:

tu spodziewać się można gradu do 1-4 cm; wichur z wiatrem lokalnie do 100 km/h a nawet trąb powietrznych.

Od Górnego Śląska po Podkarpacie:

tu zagrożeniem będą główne ulewne opady deszczu i nagłe powodzie błyskawiczne związane z dużą różnicą rzeźby terenu. Mimo godzin wieczornych i nocnych nadal może padać grad do 1-3 cm z wiatrem do 80 km/h.

SKLEP- https://sklep.agroprofil.pl/

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Ceny paliw (31.07.2026): Diesel w Płocku po 8,20 zł/l. Rolnicy w hurcie płacą więcej niż kierowcy na stacjach?

0
Ceny paliw

Ceny paliw w piątek (31.07.2026):Zapowiedzi obniżek na rynku paliw po czwartkowym zjeździe cen ropy i diesla na światowych giełdach okazały się przedwczesne. W najnowszym cenniku hurtowym Orlenu obowiązującym w piątek, 31 lipca 2026 r., cena hurtowa oleju napędowego (Ekodiesel) wzrosła o kolejne 13 PLN/m³ i osiągnęła poziom 6 669,00 PLN/m³ netto. W przeliczeniu na stawki detaliczne daje to dokładnie 8,20 zł/l brutto.

Czytaj najnowszą analizę:

Podczas gdy cena benzyny Eurosuper 95 odnotowała w Płocku (hurt PKN Orlen) symboliczny spadek do 5 788,00 PLN/m³ netto (7,12 zł/l brutto), diesel bije kolejne lokalne rekordy, pogłębiając hurtową dysproporcję cenową do niespotykanych dotąd poziomów.

  [ Czwartkowe giełdy (30.07) ]                        [ Cennik Orlenu (Piątek 31.07) ]        [ Stacja Auchan Modlińska (30.07) ]
   Diesel ARA: 1 202 USD/t (~3,79 zł/l / 3 794 zł/m³)   Ekodiesel: 6 669 PLN/m³ (+13 PLN/m³)    ON:   7,98 zł/l (Aplikacja: ~7,68 zł/l)
   Ropa Brent: 89,45 USD (-1,42%)                      (dokładnie 8,20 zł/l brutto)            Pb95: 7,09 zł/l (Aplikacja: ~6,79 zł/l)
   USD/PLN: 3,7355 (-0,98% / mocny złoty)              Pb95: 5 788 PLN/m³ (-6 PLN/m³)          Różnica ON vs Pb95: +0,89 zł/l

Spadki na giełdach i mocny złoty na zamknięciu 30 lipca

Czwartkowa sesja przyniosła wyraźne osłabienie na rynkach surowców energetycznych. Ropa Brent staniała o 1,42% do 89,45 USD/bbl (wycofując się z dziennego szczytu na poziomie 93,19 USD), a amerykańska ropa WTI spadła o 0,59% do 83,96 USD/bbl. Sam diesel giełdowy (Gasoil ARA/ICE) potaniał w czwartek o 2,34% (-28,75 USD) do poziomu 1 202,00 USD/t (ok. 3,79 zł/l).

Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym obniżkom cen paliw w Polsce było odczuwalne umocnienie krajowej waluty – kurs USD/PLN spadł w czwartek aż o 0,98% (-3,71 grosza), osiągając poziom 3,7355 PLN (z dziennym minimum na 3,7327 PLN). Euro (EUR/PLN) potaniało z kolei o 0,46% do 4,3063 PLN.

Mimo tak sprzyjającego otoczenia makroekonomicznego (spadek cen ropy i wyraźny spadek kursu dolara), płocki gigant zdecydował się na dalsze podnoszenie stawek hurtowych dla oleju napędowego. Wpływ na to mają utrzymujące się wysokie marże rafineryjne (crack spread), napędzane strukturalnym brakiem rosyjskiego diesla w Europie oraz ciągłym ryzykiem geopolitycznym wokół szlaków transportowych na Bliskim Wschodzie.

Absurd rynku: Kierowca na stacji tankuje taniej niż rolnik w hurcie

Dynamiczny wzrost cen hurtowych wywołał potężne zawirowanie na rynku rolniczym. Rolnicy kupujący paliwo w hurtowych ilościach do własnych zbiorników rozliczają transakcje w oparciu o oficjalną cenę bazową Płocka, pomniejszoną o upust lokalnego dystrybutora. Przy obecnym cenniku oznacza to koszt zakupu na poziomie zbliżonym do 8,0 zł/l brutto.

Tymczasem kierowcy indywidualni na stacjach paliw są w znacznie lepszej sytuacji z uwagi na nawarstwienie promocji:

  • Rabaty wolumenowe dla stacji: Duzi operatorzy i stacje przymarketowe (np. Auchan Warszawa Modlińska, gdzie cena ON wyniosła 30 lipca 7,98 zł/l) kupują paliwo ze znacznymi upustami wolumenowymi od ceny tabelarycznej.
  • Agresywne rabaty promocyjne: Uwzględniając wakacyjne promocje sieciowe na aplikacjach (standardowo 30–40 gr/l), kierowca tankuje olej napędowy na stacji za ok. 7,70–7,85 zł/l.

W efekcie dochodzi do sytuacji absurdalnej: rolnik zaopatrujący się w hurcie na szczyt prac polowych płaci za litr diesla wyraźnie więcej niż przeciętny kierowca tankujący na stacji detalicznej z aplikacją rabatową.

Pustka w kieszeni rolnika, zastrzyk dla budżetu i spóźniony „Pakiet CPN”

Drożyzna na rynku paliw uderza w finanse gospodarstw rolnych, ale przynosi wymierne korzyści Ministerstwu Finansów. Wysoka kwotowa cena paliwa oznacza automatycznie wyższe wpływy z podatku VAT do budżetu państwa.

Ta dodatkowa poduszkowa linia przychodów podatkowych pozwala rządowi „odrobić” część kosztów planowanych interwencji cenowych. Premier zapowiedział niedawno powrót tarczy / pakietu CPN na ostatnie dwa tygodnie wakacji. Szacowany koszt takiego programu dla budżetu to ok. 1 mld zł, z czego spora część zostanie sfinansowana właśnie z nadwyżki VAT wygenerowanej w lipcu i sierpniu przy bardzo wysokich cenach przy dystrybutorach.

Powrót obniżonych stawek pod koniec sierpnia pomoże wprawdzie części rolników (zwłaszcza ryczałtowym, którzy nie odliczają podatku VAT od zakupionego paliwa), jednak z punktu widzenia prac polowych wsparcie to nadejdzie za późno – kluczowy szczyt zapotrzebowania na paliwo podczas żniw przypadł na lipiec i I połowę sierpnia, kiedy rolnicy musieli kupować najdroższy diesel w roku.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe, e-Petrol

Eksport jabłek na Filipiny staje się faktem. Polscy producenci wchodzą na nowy rynek

0
Spotkanie ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego z przedstawicielami władz Filipin / Źródło: MRiRW

Eksport jabłek z Polski na Filipiny staje się oficjalnie możliwy, a pierwsze wysyłki będą mogły ruszyć już z tegorocznych zbiorów. Podczas spotkań sekretarza stanu w MRiRW Stefana Krajewskiego z władzami w Manili przypieczętowano otwarcie ponad 100-milionowego rynku dla polskich owoców. Na tym jednak nie koniec – w kolejce do eksportu stoją już polska pszenica, cebula oraz borówka amerykańska.

Współpraca z tym azjatyckim krajem nabiera wyjątkowego tempa, a sprawne działania procedur fitosanitarnych i dyplomatycznych przekładają się na konkretne szanse handlowe dla polskiego sektora agro.

Eksport jabłek z tegorocznych zbiorów potwierdzony

Kluczową wiadomością dla branży sadowniczej jest zakończenie uzgodnień fitosanitarnych, które dotychczas blokowały wysyłki owoców do tego kraju.

Strona filipińska potwierdziła, że zakończono ustalanie warunków fitosanitarnych dla eksportu polskich jabłek. Tym samym otwiera się rynek dla tego towaru. Zapewniono, że pierwszy transport jabłek może być zrealizowany już z tegorocznych zbiorów – podkreśla główna inspektor ochrony roślin i nasiennictwa Magdalena Makowska.

Dla polskich sadowników to ważny krok w stronę dywersyfikacji rynków zbytu poza Unią Europejską i możliwość lokowania nadwyżek produkcyjnych na rynku o wysokim popycie.

Pszenica, cebula i borówki w kolejce do eksportu

Zielone światło dla owoców ziarnkowych to dopiero początek. Strona filipińska zgodziła się na równoległe prowadzenie trzech procedur analizy ryzyka fitosanitarnego (PRA) dla kolejnych polskich produktów. Oznacza to znaczne przyspieszenie rozmów w sprawie dostępu do rynku dla:

  • pszenicy konsumpcyjnej i paszowej,
  • cebuli,
  • borówki amerykańskiej.

Dodatkowo azjatyccy partnerzy wykazują duże zainteresowanie importem polskich pasz dla zwierząt.

Przełom w regionalizacji grypy ptaków (HPAI)

Dla polskich hodowców i eksporterów drobiu kluczowym punktem rozmów była zmiana podejmowanych obostrzeń weterynaryjnych. Dotychczasowe restrykcje na poziomie powiatów ograniczały możliwości handlowe wielu zakładów.

Obecnie wspólnie pracujemy nad zmianą zasad regionalizacji wysoce zjadliwej grypy ptaków z poziomu powiatów na poziom gmin. Liczymy, że proces ten zostanie pomyślnie zakończony w najbliższym czasie – poinformował główny lekarz weterynarii Paweł Meyer.

Przejście na poziom gmin pozwoli zmniejszyć obszary objęte zakazami eksportowymi i utrzymać ciągłość dostaw z wolnych od choroby terenów.

Rekordowe wzrosty sprzedaży – ponad 81 mln euro w 2025 roku

Filipiny są obecnie jednym z najszybciej rozwijających się kierunków dla polskiego eksportu rolno-spożywczego w Azji Południowo-Wschodniej. Dane handlowe jednoznacznie pokazują rosnący trend:

  • W 2025 roku wartość polskiego eksportu agro na Filipiny przekroczyła 81 mln euro (wzrost o ponad 21% r/r).
  • Głównymi filarami wysyłek pozostają produkty mleczarskie oraz drób – sprzedaż mięsa drobiowego w 2025 r. skoczyła aż o 72% w porównaniu z rokiem 2024.

Polska jest jednym z największych producentów żywności w Europie. Stawiamy na wysoką jakość, nowoczesne technologie i dbamy o dobrostan zwierząt. Filipiny to dla nas jeden z najbardziej perspektywicznych rynków w Azji Południowo-Wschodniej – podsumował minister Stefan Krajewski.

Zainteresowanie dalszym zacieśnianiem relacji handlowych potwierdził także sekretarz gabinetu Filipin Benjamin „Benhur” de Castro Abalos Jr. Wszystko wskazuje na to, że nadchodzące miesiące przyniosą kolejne porozumienia i nowe kontrakty dla polskich dostawców.

Opracowano na podstawie komunikatu MRiRW