czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 28

Podjazd, plac, przejazd – zimowa logistyka w gospodarstwie

0
Podjazd, plac, przejazd – zimowa logistyka w gospodarstwie. Odśnieżarka Milwaukee

W gospodarstwach rolnych infrastruktura wokół zabudowań musi funkcjonować niezależnie od pory roku. Nawet w okresach mniejszej aktywności produkcyjnej ich drożność ma znaczenie dla organizacji pracy, bezpieczeństwa oraz dostępu do budynków i maszyn. Zimą głównym czynnikiem utrudniającym korzystanie z tych przestrzeni pozostaje zalegający lub nawiewany śnieg.

Prace nieregularne, ale konieczne

Odśnieżanie należy do prac wykonywanych doraźnie, bez stałego harmonogramu. Pojawia się wtedy, gdy warunki pogodowe tego wymagają, często w krótkim czasie i bez możliwości wcześniejszego przygotowania. Z tego względu w przypadku tego typu zadań szczególnego znaczenia nabiera nie tyle maksymalna wydajność sprzętu, co jego gotowość do pracy w każdej chwili.

Podjazd, plac, przejazd – zimowa logistyka w gospodarstwie. Odśnieżarka Milwaukee

Gotowość sprzętu jako kluczowy parametr

W ostatnich latach coraz częściej zwraca się uwagę na rozwiązania, które ograniczają liczbę czynności przygotowawczych. Sprzęt wykorzystywany sporadycznie, a jednocześnie krytyczny w danym momencie, powinien działać przewidywalnie i bez dodatkowej obsługi. Dotyczy to w szczególności urządzeń używanych zimą, gdy warunki atmosferyczne same w sobie stanowią dodatkowe obciążenie.

W tym kontekście pojawiają się odśnieżarki akumulatorowe, zaprojektowane z myślą o pracy wokół zabudowań i na utwardzonych nawierzchniach.

Podjazd, plac, przejazd – zimowa logistyka w gospodarstwie. Odśnieżarka Milwaukee

Zasilanie akumulatorowe w praktyce

Model MILWAUKEE® M18™ F2SSBL o mocy 6 KM wykorzystuje dwa akumulatory systemu M18™, co eliminuje konieczność stosowania paliwa oraz czynności serwisowych typowych dla urządzeń spalinowych. Sprzęt jest gotowy do użycia natychmiast – bez potrzeby rozruchu czy regulacji.

Szerokość robocza przekraczająca 50 cm i sterownik wyrzutni w pobliżu układu kierowniczego umożliwiają sprawne usuwanie śniegu z podjazdów, placów i przejść pomiędzy budynkami. Wyrzut śniegu na kilka metrów pozwala odkładać go poza ciągi komunikacyjne, ograniczając konieczność wielokrotnego przejazdu po tym samym obszarze. Brak spalin i niski poziom hałasu mają znaczenie szczególnie przy pracy w pobliżu budynków inwentarskich oraz magazynowych.

Podjazd, plac, przejazd – zimowa logistyka w gospodarstwie. Odśnieżarka Milwaukee

Uzupełnienie, nie alternatywa dla ciężkich maszyn

Odśnieżarka akumulatorowa nie zastępuje ciągnika ani maszyn przeznaczonych do utrzymania długich dróg dojazdowych. Jej rola polega na uzupełnieniu parku maszynowego w zakresie prac wymagających precyzji i szybkiej reakcji – tam, gdzie liczy się dostępność infrastruktury wokół gospodarstwa.

Kompaktowa konstrukcja oraz możliwość przechowywania urządzenia w pozycji pionowej ułatwiają zagospodarowanie miejsca poza sezonem zimowym, bez konieczności dodatkowych zabiegów konserwacyjnych.

Podjazd, plac, przejazd – zimowa logistyka w gospodarstwie. Odśnieżarka Milwaukee

Wnioski z użytkowania

Rozwiązania akumulatorowe coraz częściej znajdują zastosowanie nie tylko w podstawowych pracach rolniczych, ale również w zadaniach pomocniczych związanych z utrzymaniem infrastruktury. Odśnieżarka MILWAUKEE® M18™ F2SSBL jest przykładem sprzętu zaprojektowanego z myślą o funkcjonalności i ograniczeniu obsługi do minimum.

Dla gospodarstw poszukujących przewidywalnych rozwiązań do utrzymania drożności wokół zabudowań w okresie zimowym może stanowić praktyczne i logiczne uzupełnienie wyposażenia.

Polska do końca walczy w sprawie warunków umowy z Mercosur

0

Trwa decydujące starcie o przyszłość polskiego rolnictwa. Podczas dzisiejszej konferencji (godz. 11:30) minister Stefan Krajewski potwierdził, że Warszawa nie odpuszcza w Brukseli ani o krok. „Walczymy o każdy przecinek w zapisach, który może ochronić polskiego rolnika przed nieuczciwą konkurencją” – deklaruje szef resortu rolnictwa.

Walka na dwóch frontach: Politycznym i technicznym

Polska delegacja prowadzi obecnie dwutorową strategię. Z jednej strony minister Krajewski wraz z Francją buduje sojusz, który ma jutro (9 stycznia) zablokować umowę z MERCOSUR. Z drugiej strony – na wypadek przegłosowania Polski – nasi negocjatorzy „wyrywają” Brukseli kolejne ustępstwa w zapisach technicznych.

Najważniejsze punkty „polskiej tarczy”:

  • Próg interwencji obniżony do 5%: To ogromny sukces negocjacyjny. Pierwotnie unijny „hamulec bezpieczeństwa” miał reagować dopiero przy 8-procentowym spadku cen. Polska wywalczyła, by pomoc i blokada importu ruszały znacznie szybciej.
  • Zasada wzajemności (Mirror Clauses): Polska twardo domaga się, by każdy transport wołowiny czy drobiu z krajów Mercosur przechodził te same rygorystyczne badania na obecność antybiotyków, co produkty z UE.
  • Fundusz Solidarnościowy: To polski postulat „faktury dla Brukseli”. Jeśli umowa uderzy w kieszenie hodowców, to Unia, a nie budżet krajowy, ma wypłacać odszkodowania.

Dzień prawdy: Piątek, 9 stycznia

Jutrzejsze głosowanie Stałych Przedstawicieli (COREPER) pokaże, czy Polska zdoła zebrać mniejszość blokującą. Kluczem są Włochy, które wciąż wahają się pod naciskiem Komisji Europejskiej. Minister Krajewski podkreślił jednak, że niezależnie od wyniku głosowania, dzięki obecnej presji, umowa z Mercosur nie będzie już tym samym dokumentem, który planowano podpisać rok temu.

Polska jest dziś liderem oporu przeciwko naiwności handlowej Europy. Nie pozwolimy, by nasze gospodarstwa stały się ofiarą wielkiej polityki – podsumował minister.


Czy wierzycie, że Polsce uda się jutro zatrzymać umowę w Brukseli? A może klauzule ochronne to tylko „pudrowanie” problemu?

ROLNICTWO PROGNOZA DO 2035: Bruksela prognozuje wzrost, wieś liczy straty: Wielki rozdźwięk w raporcie KE

0

ROLNICTWO PROGNOZA DO 2035: Choć od grudniowej publikacji raportu „EU Agricultural Outlook 2025–2035” minęło już kilka tygodni, emocje w środowisku rolniczym nie opadają. Komisja Europejska (KE) patrzy w przyszłość z optymizmem, kreśląc wizję nowoczesnego i wydajnego rolnictwa. Jednak analiza danych ujawnia brutalną prawdę: wizja Brukseli to rolnictwo, w którym dla wielu tradycyjnych gospodarstw po prostu nie ma już miejsca. Czy urzędnicy i producenci żywności patrzą na ten sam bilans zysków i strat?

Statystyczny rolnik bogaty, ale tylko na papierze?

W raporcie KE z 16 grudnia 2025 roku czytamy, że realny dochód na pracownika rolnego w UE będzie rósł. Brzmi jak obietnica dobrobytu? Niestety, ten wzrost nie wynika z wyższych marż, lecz z „postępującej zmiany strukturalnej”. W tłumaczeniu na język praktyki: mniejsze gospodarstwa upadają, a ich ziemię przejmują giganci. Dochód na pracownika rośnie, bo ubywa rąk do pracy i samych właścicieli gospodarstw. To nie rozwój, to brutalna konsolidacja pod płaszczem statystyki.

PROGNOZA do 2035: Co urośnie, a co spadnie?

Zamiast prostej produkcji masowej, Bruksela narzuca specjalizację. Największym wygranym raportu jest drób i rośliny strączkowe, największym przegranym – tradycyjna hodowla ssaków.

Ceny: Będzie drożej, ale czy zyskowniej?

Raport rzuca też światło na portfele. KE przewiduje, że ceny skupu wołowiny i wieprzowiny wzrosną, ale nie dlatego, że rynek chce płacić więcej rolnikowi, lecz dlatego, że podaż będzie drastycznie ograniczona. Mięso ma stać się „towarem premium”.

Z drugiej strony, ceny zbóż pozostaną pod ogromną presją kosztówStatystyczny rolnik bogaty, ale tylko na papierze? energii i nawozów oraz taniego importu. Bruksela wprost przyznaje: marże będą zagrożone, jeśli koszty produkcji (środki ochrony roślin, paliwo) będą rosły szybciej niż ceny rynkowe. To scenariusz „droższej żywności przy pustym portfelu rolnika”.

Zielona technologia: Szansa czy pętla na szyi?

Bruksela wierzy, że rolnictwo precyzyjne rozwiąże wszystkie problemy. Według raportu, sukcesem jest prognozowana redukcja emisji gazów cieplarnianych i nadwyżek azotu. Ale wieś pyta: kto za to zapłaci? Podczas gdy unijny rolnik jest zmuszany do inwestycji w drogie systemy GPS i nowoczesne opryskiwacze, rynki globalne zalewa towar z krajów, gdzie ekologia jest jedynie pustym hasłem.

Komentarz redakcyjny: Czy to jeszcze nasze rolnictwo?

Raport „EU Agricultural Outlook” to dokument pisany dla strategów i rynków finansowych. Ma uspokoić opinię publiczną, że żywności w UE nie zabraknie. Jednak dla polskiego rolnika, który patrzy na prognozy spadku produkcji mięsa oraz rosnące wymogi środowiskowe, dokument ten jest potwierdzeniem najgorszych obaw. Model tradycyjnego, rodzinnego gospodarstwa, który przez dekady zapewniał nam bezpieczeństwo, w oczach Brukseli powoli przechodzi do historii.

Czy wchodząc w 2026 rok, podzielacie optymizm Brukseli? A może to jedynie zaklinanie rzeczywistości przed ostateczną reformą WPR po 2027 roku? Czekamy na Wasze komentarze!

Czy globalne odbicie na GDT zatrzyma spadki cen mleka w Polsce?

0
światowy nabiał w górę

Początek 2026 roku przyniósł długo wyczekiwane „zielone światło” z antypodów. Indeks cen na aukcji Global Dairy Trade (GDT) wzrósł o 6,3%, co stanowi pierwszy wzrost od lipca 2025 roku. Czy ten gwałtowny zwrot akcji wystarczy, by zahamować pogłębiające się obniżki w krajowych skupach? Zestawiamy najnowsze dane rynkowe z grudniowymi prognozami analityków Credit Agricole.

Pierwsza w 2026 roku aukcja GDT (6 stycznia) zakończyła się wynikiem 3533 USD/t. To wyraźne odbicie o 6,3% po serii dziewięciu spadkowych sesji, które w drugiej połowie 2025 roku zepchnęły światowe ceny nabiału na wielomiesięczne minima.

Przeczytaj również – Światowe ceny nabiału spadły we IX trzeci miesiąc z rzędu

Zmiany indeksu cen GDT – wykres

Czym właściwie jest GDT i dlaczego rolnik powinien je śledzić?

Global Dairy Trade (GDT) to najważniejsza na świecie platforma aukcyjna, na której najwięksi gracze (tacy jak nowozelandzka Fonterra czy europejska Arla) sprzedają produkty mleczarskie odbiorcom z całego świata.

  • Barometr cen: Aukcje odbywają się dwa razy w miesiącu. Ich wyniki są traktowane jako oficjalny „wyznacznik” cen masła, serów i proszków mlecznych na świecie.
  • Wpływ na Polskę: Polska jako potężny eksporter nabiału musi dostosowywać swoje ceny do rynków światowych. Jeśli GDT rośnie, polskie mleczarnie mogą drożej sprzedać towar za granicę, co docelowo przekłada się na wyższe ceny skupu dla polskiego dostawcy.
  • Mechanizm: To tutaj „odkrywana” jest realna cena mleka w proszku czy tłuszczów, zanim trafi ona do oficjalnych cenników handlowych w Europie.

Weryfikacja prognoz: Co przewidywała grudniowa „Agromapa”?

Zgodnie z grudniowym wydaniem raportu „Agromapa” Credit Agricole, rynek mleka wchodził w 2026 rok w fazie silnej presji podażowej. Analitycy banku przewidywali wtedy, że:

  • Cena skupu w Polsce na koniec 2025 r. ukształtuje się w okolicach 2,15 zł/l.
  • Trend spadkowy na świecie może potrwać nawet do III kwartału 2026 r., ze względu na powolne wygasanie szoku podażowego w Unii Europejskiej.
  • Konkurencja o surowiec między polskimi mleczarniami będzie jedynym czynnikiem chroniącym nasze ceny przed drastycznym zrównaniem się ze średnią unijną.

Giełda wyprzedza prognozy?

Styczniowy wynik aukcji GDT sugeruje, że rynek mógł znaleźć „dno” nieco szybciej, niż zakładano jeszcze miesiąc temu. Wzrost o 6,3% to potężny impuls psychologiczny. Jeśli kolejne notowania (20 stycznia) potwierdzą ten kierunek, polskie mleczarnie, które w grudniu informowały o obniżkach rzędu 10–20 groszy, mogą zostać zmuszone do rewizji swoich planów na pierwszy kwartał.

Warto jednak pamiętać o przestrodze ekspertów z grudniowego raportu: nadpodaż mleka w UE i USA pozostaje faktem. Odbicie na giełdzie GDT wynikało w dużej mierze z mniejszej ilości towaru wystawionego na aukcję (zaledwie 29,3 tys. ton). Aby realnie zatrzymać spadki cen w Polsce, wzrosty na giełdach muszą stać się trendem stałym.

Rolnicy patrzą na portfele i… przepisy

Mimo dobrych wieści z giełdy, nastroje w gospodarstwach są mieszane. Hodowcy w wyszukiwarkach internetowych najczęściej szukają dziś odpowiedzi na pytania o realny wpływ tych wzrostów na ich portfele, wpisując hasło „ceny skupu mleka styczeń 2026”. Niepewność potęgują nowe obowiązki biurokratyczne, jak status Aktywnego Rolnika czy zbliżający się termin wejścia KSeF.

Podsumowanie

Wynik aukcji GDT z 6 stycznia to pierwszy od pół roku argument za tym, że ceny mleka w Polsce mogą przestać spadać szybciej, niż przewidywały to grudniowe analizy. Choć Credit Agricole wskazywał na trudną pierwszą połowę roku, globalne ożywienie daje nadzieję, że zapowiadane w „Agromapie” odbicie do poziomu 2,30 zł/l na koniec 2026 roku może zacząć się wcześniej.

Źródła: GDT Auction 395, Credit Agricole – Agromapa (Grudzień 2025), AgroPortal.

„Pięknieje wielkopolska wieś” – do 100 tys. dla sołectwa w ramach XVI edycji konkursu

0
Do 100 tys. dla sołectwa w ramach XVI edycji konkursu „Pięknieje wielkopolska wieś”

Ogłoszony został nabór wniosków w ramach XVI edycji konkursu „Pięknieje Wielkopolska Wieś” z programu „Wielkopolska Odnowa Wsi 2020+”. W tegorocznej edycji sołectwa mogą uzyskać nawet do 100 tys. zł dofinasowania z budżetu Województwa Wielkopolskiego na realizację przedsięwzięć i zadań inwestycyjnych związanych z infrastrukturą, dziedzictwem kulturowym oraz promocją miejscowych tradycji. Nabór zgłoszeń trwa do 6 lutego 2026 roku.

Główny cel konkursu

Zarząd Województwa Wielkopolskiego przyjął uchwałę ogłaszająca XVI edycję konkursu „Pięknieje Wielkopolska Wieś 2020+”, który jest realizowany w ramach złożeń samorządowego programu „Wielkopolska Odnowa Wsi”. Głównymi celami konkursu jest aktywizacja mieszkańców wsi i społeczności wiejskich, podniesienie jakości życia na terenach wiejskich, integracja lokalnych społeczności poprzez ich bezpośrednie zaangażowanie w realizację projektu, a także promocja idei odnowy wsi. Konkurs umożliwia uzyskanie dofinansowania do realizacji projektu dotyczącego poprawiającego estetykę, zagospodarowanie i funkcjonalność wspólnej przestrzeni publicznej zakupu sprzętu lub wyposażenia w ramach realizacji projektów zagospodarowania przestrzeni publicznej oraz przedsięwzięć, które przyczyniają się do zachowania tradycji społeczności lokalnej, dziedzictwa kulturowego, przyrodniczego lub krajobrazowego. 

Konkurs „Pięknieje Wielkopolska Wieś” kolejny raz umożliwia sołectwom z Wielkopolski pozyskać dofinansowanie na wprowadzenie zmian w wspólną przestrzeń.  Warto dodać, że kolejny raz zwiększamy maksymalną kwotę dofinasowania projektu do 100 tys. zł. Każda z Gmin może złożyć do 3 wniosków na realizację projektów w swoich sołectwach. Rok rocznie program cieszy się ogromnym zainteresowaniem ze strony sołectw, dlatego też Zarząd Województwa Wielkopolskiego przeznaczył na realizację konkursu aż 17 mln zł z budżetu Województwa. – mów wicemarszałek Województwa Wielkopolskiego Krzysztof Grabowski

Warunki uczestnictwa

O wsparcie w ramach konkursu mogą pozyskać się wsie i miejscowości do 5 tys. mieszkańców. Warunkiem niezbędnym jest uczestnictwo sołectwa lub miasta w programie „Wielkopolska Odnowa Wsi 2020+”. Pomoc finansowa projektu w konkursie może wynosić maksymalnie do 70% kosztów kwalifikowalnych projektu, jednak nie mniej niż 20 tys. zł i nie więcej niż 100 tys. zł dla pojedynczego projektu. Gmina może złożyć maksymalnie 3 wnioski o dofinansowanie, po jednym dla danej miejscowości lub sołectwa. Program od wielu lat cieszy się ogromną popularnością wśród Wielkopolskich Samorządów i sołectw

Program „Wielkopolska Odnowa Wsi” to szereg konkursów i inicjatyw skierowanych do mieszkańców wsi organizacji pozarządowych działających na terenach wiejskich. Wiele przedsięwzięć odbywa się z ogromnym zaangażowaniem mieszkańców całych wsi. W ubiegłorocznej edycji złożono rekordowe 334 wnioski. Wsparcie finansowe trafiło do 221 sołectw z całego Regionu. Inicjatywa Wielkopolska Odnowa Wsi to powód do dumy dla naszych mieszkańców. W tym roku na wnioski czekamy do 6 lutego 2026 roku. – dodaje Wicemarszałek Krzysztof Grabowski

Szansa rozwoju

Dzięki wsparciu z budżetu wyremontowane zostają sale wiejskie, powstają miejsca wspólnego spędzania czasu, place zabaw, zakupione zostaje niezbędne wyposażenie i stroje, powstają miejsca pamięci oraz projekty o charakterze edukacyjnym. W ubiegłorocznej edycji konkursu „Pięknieje Wielkopolska Wieś” dofinansowanie o łącznej wartości 13 mln zł otrzymało 221 projektów. Ogromną szansę rozwoju dostrzegają same sołectwa, które współpracując z samorządami gminnymi realizują rozmaite projekty, organizują wydarzenia prezentując swoje walory, wyjątkowe tradycje i bogactwo przyrodnicze. W ramach tegorocznej edycji konkursu wnioski przyjmowane są do 6 lutego 2026 r..

Szczegółowe informacje na temat konkursu, w tym formularze, dostępne są na stronach internetowych: www.umww.pl (podstrona Departamentu Rolnictwa i Rozwoju Wsi) oraz www.wow.umww.pl.

Import z Ukrainy pod kontrolą? Eksport sąsiada do UE spadł o ponad 2 mld dolarów

0
Import z Ukrainy

Import z Ukrainy jest wreszcie pod kontrolą? Czy polskie embargo i unijne mechanizmy ochronne ostatecznie ukróciły dominację ukraińskiego ziarna na europejskim rynku? Najnowsze dane Ukraińskiego Klubu Biznesu Agrarnego (UCAB) za 2025 rok przynoszą przełomowe informacje: import produktów rolnych z Ukrainy do Unii Europejskiej wyraźnie wyhamował, a udział wspólnoty w strukturze ukraińskiego zbytu spadł poniżej połowy.

Koniec niekontrolowanego wzrostu

Z danych opublikowanych 6 stycznia 2026 roku wynika, że rok 2025 był dla Ukrainy czasem bolesnej weryfikacji rynkowej. Całkowita wartość wywiezionych produktów rolnych wyniosła 22,53 mld USD, co oznacza spadek o 2,15 mld USD (8,8%) w porównaniu z rokiem poprzednim. Co najważniejsze dla polskiego rolnika, najbardziej ucierpiał kierunek europejski. Jeszcze niedawno UE odbierała ponad 50% ukraińskiej żywności – obecnie wskaźnik ten spadł do poziomu 47,5% (10,7 mld USD).

Embargo krajowe – polska tarcza przed importem z Ukrainy

Ten spadek to nie przypadek, lecz efekt twardej polityki. Mimo nacisków Brukseli i wejścia w życie nowej umowy handlowej w październiku 2025 r., polskie embargo krajowe na kluczowe produkty pozostało w mocy. Zakaz wwozu ukraińskiej pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika realnie ograniczył możliwości zalania naszego rynku tanim surowcem.

Dzięki nieustępliwości Warszawy oraz wprowadzeniu przez Komisję Europejską tzw. „hamulców bezpieczeństwa” na produkty wrażliwe (cukier, jaja, drób), ukraińskie agro-holdingi zostały zmuszone do powrotu na tradycyjne szlaki morskie. Odblokowany korytarz czarnomorski stał się wentylem bezpieczeństwa, który wypchnął miliony ton ukraińskiego ziarna tam, gdzie jest ono najbardziej potrzebne – na rynki Globalnego Południa.

Bilans handlowy: Ukraina wciąż z przewagą, ale dystans maleje

Mimo spadków, Ukraina pozostaje potężnym eksporterem netto. Bilans handlowy w sektorze rolnym nadal wykazuje dużą nadwyżkę po stronie Kijowa, choć różnica ta systematycznie się zaciera. W 2025 roku saldo handlowe z UE spadło do 6,06 mld USD (wobec blisko 9 mld USD rok wcześniej).

Warto zauważyć drugą stronę medalu: podczas gdy nasz import produktów rolnych z Ukrainy jest ograniczany przez cła i embarga, Ukraina bije rekordy w zakupach żywności z Zachodu. W 2025 r. ukraiński import produktów rolnych wzrósł do 8,75 mld USD, z czego ponad połowa pochodziła z krajów UE. Dla polskich mleczarni i zakładów mięsnych rynek ukraiński staje się coraz ważniejszym odbiorcą gotowych produktów, co częściowo łagodzi napięcia w dwustronnych relacjach.

Ryzyko na horyzoncie: Ceny a Morze Czarne

Obecna stabilizacja opiera się na kruchym fundamencie drożności portów morskich. Musimy mieć świadomość, że ewentualna ponowna blokada Morza Czarnego przez Rosję wywołałaby gwałtowny wzrost cen na giełdzie MATIF, ale jednocześnie wywarłaby potężną presję na granice lądowe.

Scenariusz, w którym import z Ukrainy znów próbuje wjechać do Europy ciężarówkami i pociągami, jest największym zagrożeniem dla stabilności polskiego sektora zbożowego w 2026 roku. Dlatego utrzymanie infrastruktury tranzytowej i szczelności embarga pozostaje dla resortu rolnictwa priorytetem, niezależnie od unijnych wytycznych.

Podsumowanie

Rok 2025 pokazał, że ochrona polskiego rynku przed nadmiernym importem z Ukrainy przynosi rezultaty. Saldo handlowe normalizuje się, a ukraiński surowiec w dużej mierze omija Polskę drogą morską. Czy w 2026 r. Bruksela uszanuje polskie embargo, czy czeka nas kolejny spór o otwarcie granic? Do tematu będziemy wracać.

Aktualne ceny nawozów – prognozy na nadchodzący sezon 2026

0

Początek 2026 roku przynosi rolnikom nowe wyzwania regulacyjne, które bezpośrednio wpływają na cenniki dystrybutorów. Wejście w życie finansowej fazy mechanizmu CBAM oraz stabilizacja cen surowców energetycznych to dwa przeciwstawne trendy, które będą kształtować opłacalność produkcji roślinnej w najbliższych miesiącach.

CBAM – „Cło węglowe” rewolucjonizuje rynek – o ile wzrosną ceny nawozów?

Od 1 stycznia 2026 r. unijny mechanizm CBAM (Carbon Border Adjustment Mechanism) przeszedł z fazy raportowania do fazy realnych opłat. Oznacza to, że importerzy nawozów spoza UE (np. z Chin, Egiptu czy USA) muszą wykupować certyfikaty emisyjne.

Według raportu Rabobank (październik 2025), wpływ tego mechanizmu na ceny będzie zróżnicowany, ale odczuwalny:

  • Mocznik: prognozowany wzrost cen o 10–15% w 2026 roku.
  • Amoniak: wzrost kosztów importu o 10–20%.
  • DAP (Fosforan diamonu): umiarkowany wzrost o ok. 2–5%.

Eksperci Wielkopolskiej Izby Rolniczej (WIR) zwracają uwagę, że choć CBAM uderza w import, może to paradoksalnie wzmocnić pozycję krajowych producentów, jak Grupa Azoty, których produkty nie są obciążone tym konkretnym „cłem”, co daje im większą przewagę konkurencyjną na polskim rynku.

Prognozy cen nawozów od instytucji finansowych na 2026 rok

Analizy największych banków wskazują na rok dużej zmienności, ale bez drastycznych skoków znanych z lat ubiegłych.

World Bank (Bank Światowy)

W swoim najnowszym raporcie Commodity Markets Outlook, Bank Światowy przewiduje, że po gwałtownym wzroście indeksu cen nawozów w 2025 roku (o ok. 21%), rok 2026 przyniesie lekką korektę spadkową na poziomie 5%. Będzie to wynikać z uruchomienia nowych mocy produkcyjnych na świecie, co powinno zrównoważyć rosnące koszty certyfikatów CO₂.

PKO BP i Pekao SA

Analitycy sektorowi polskich banków podkreślają ścisłą korelację cen nawozów z cenami płodów rolnych.

  • PKO BP w swoich analizach sektorowych wskazuje na ryzyko „usztywnienia” cen przez ograniczenie importu z kierunków wschodnich, co przy stabilnym popycie nie pozwoli na znaczące obniżki przed wiosennym szczytem.
  • Pekao SA zaznacza, że presja na marże rolników pozostanie wysoka, ponieważ ceny zbóż (szczególnie pszenicy) w pierwszej połowie 2026 r. mogą pozostawać pod presją dużej globalnej podaży, co ograniczy siłę nabywczą gospodarstw.

Aktualne zestawienie cen (styczeń 2026)

Na podstawie danych monitoringowych prowadzonych przez ośrodki doradztwa oraz izby rolnicze, średnie ceny netto prezentują się następująco:

Rodzaj nawozuŚrednia cena netto (zł/t)Tendencja (m/m)
Saletra Amonowa (34%)1550 – 1650Lekki wzrost
Mocznik (z inhibitorem)2150 – 2250Stabilizacja
Polifoska 62400 – 2550Stabilizacja
Sól Potasowa1580 – 1660Lekki spadek
RSM 32%1350 – 1450Stabilizacja

Ceny nawozów potrafią różnić się nawet o kilkaset złotych w zależności od województwa i wielkości zamówienia.

A jak sytuacja wygląda u Państwa? Czy lokalni dystrybutorzy mają już pełną ofertę na wiosnę?

Podziel się informacją, czy zdecydowałeś się na zakup, czy czekasz na dalsze spadki cen soli potasowej.

Napisz w komentarzu, jaką cenę za saletrę lub RSM oferuje Twój punkt skupu.

Dzietność polskiej wsi najniższa w historii! Zapaść demograficzna w rolnictwie

0

Przez dekady to polska wieś była „sercem” demografii, zapewniając zastępowalność pokoleń, której brakowało w miastach. Najnowsze dane publikowane przez KRUS wskazują jednak na przełom, którego skutki odczujemy wszyscy: wieś starzeje się i wyludnia w tempie, jakiego nie notowano nigdy wcześniej.

Koniec mitu wielodzietnej rodziny rolniczej

Historycznie obszary wiejskie kojarzyły się z gwarem dzieci i wielopokoleniowymi domami. Jeszcze w latach 60. współczynnik dzietności oscylował wokół poziomu 3,0, co gwarantowało rozwój sektora Agro. Dziś te statystyki to już historia. W 2024 roku wskaźnik ten osunął się do poziomu 1,149.

To nie jest zwykły spadek – to demograficzna przepaść. Różnica między miastem a wsią, która dawniej stanowiła bezpieczny bufor dla kraju, praktycznie przestała istnieć. Wieś wpadła w pułapkę „najniższej niskiej dzietności”, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość wielu gospodarstw rodzinnych.

Dlaczego rolniczki wybierają miasto? Systemowe „wypychanie” z wsi

Analiza przedstawiona w półroczniku „Ubezpieczenia w Rolnictwie” rzuca światło na realne przyczyny tego stanu rzeczy. Okazuje się, że problemem nie jest tylko niechęć do posiadania dzieci, ale drastycznie malejąca liczba kobiet w wieku rozrodczym na terenach wiejskich. W ciągu dwóch dekad populacja kobiet ubezpieczonych w KRUS, które mogłyby zostać matkami, skurczyła się o ponad 50%.

Główne bariery dla młodych kobiet na wsi:

  • Ekonomiczny dualizm (KRUS vs ZUS): System ubezpieczeń rolniczych staje się hamulcem. Sztywny, niski zasiłek macierzyński z KRUS przegrywa z ofertą ZUS-u, gdzie świadczenia są powiązane z realnymi zarobkami. Dla ambitnej młodej kobiety ucieczka do miasta to często jedyny sposób na godne zabezpieczenie finansowe na czas macierzyństwa.
  • Deficyt usług publicznych: Choć drogi na wsiach są coraz lepsze, infrastruktura społeczna kuleje. Brak żłobków i nowoczesnej opieki medycznej sprawia, że wychowanie dziecka na wsi staje się logistycznym wyzwaniem, na które wiele osób nie chce się decydować.
  • Kryzys relacji: W wielu regionach rolniczych mamy do czynienia z ogromną dysproporcją płci. Na wsiach zostają głównie mężczyźni – w grupie wiekowej 20–44 lata jest ich często o 1/3 więcej niż kobiet. To zjawisko trwale niszczy strukturę lokalnych społeczności.

Mechanizacja a demografia: Mniej rąk, więcej maszyn?

Zmiana modelu produkcji rolnej również dołożyła swoją cegiełkę. Dzisiejsze rolnictwo to nowoczesne technologie i wydajność, a nie praca licznej rodziny. Z jednej strony to postęp, z drugiej – powód, dla którego wieś traci funkcję głównego pracodawcy. Młodzi ludzie, nie widząc dla siebie miejsca w skonsolidowanych gospodarstwach, emigrują do aglomeracji, co napędza spiralę wyludnienia.

Komentarz redakcji: Ujemny przyrost naturalny w większości powiatów ziemskich to sygnał alarmowy. Jeśli wieś straci zdolność do samoodtwarzania się, za kilkanaście lat zabraknie nie tylko następców w gospodarstwach, ale także lokalnych liderów, strażaków OSP czy animatorów wiejskiego życia.

Co dalej z polską wsią?

Dane płynące z opracowań KRUS powinny stać się fundamentem do debaty o natychmiastowej reformie wsparcia dla rodzin rolniczych. Bez wyrównania szans w dostępie do opieki nad dziećmi oraz uelastycznienia systemu ubezpieczeń społecznych, polska wieś może stać się demograficznym skansenem.

A jak sytuacja wygląda w Waszych regionach? Czy widać następców, czy raczej puste domy?

źródło: KRUS

Ponad 300 tys. sztuk drobiu do utylizacji! Gdzie zaatakował wirus HPAI?

0

Zaledwie w ciągu pierwszych kilku dni stycznia Główny Lekarz Weterynarii potwierdził aż pięć ognisk wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI). Skala strat jest porażająca – do utylizacji trafi ponad 307 tysięcy sztuk drobiu.

HPAI atakuje kluczowe regiony produkcji: Lubelskie i Wielkopolskie w ogniu

Zgodnie z oficjalnym komunikatem Głównego Lekarza Weterynarii, opartym na badaniach Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach, wirus nie wybiera. Atakuje zarówno fermy kaczek, indyków, jak i kur niosek. Najgorsza sytuacja panuje w województwach lubelskim i wielkopolskim, które są filarami polskiej produkcji drobiu.

Dramatyczny bilans pierwszych ognisk w 2026 roku:

  • Ognisko nr 1 (woj. lubelskie): Miłków, gmina Siemień – 13 199 kaczek rzeźnych.
  • Ognisko nr 2 (woj. wielkopolskie): Środa Wielkopolska – uderzenie w serce produkcji jaj. Do likwidacji aż 105 541 kur niosek.
  • Ognisko nr 3 (woj. lubelskie): Lisiowólka, gmina Wohyń – 25 438 indyków rzeźnych.
  • Ognisko nr 4 (woj. wielkopolskie): Gać Kaliska, gmina Koźminek – największe jednostkowe ognisko, utylizacja 77 284 indyków rzeźnych.
  • Ognisko nr 5 (woj. lubelskie): Wysokie, gmina Międzyrzec Podlaski – 85 876 kaczek rzeźnych.

Inspekcja Weterynaryjna nie zwleka z działaniami. W każdym z wymienionych miejsc wdrożono rygorystyczne procedury zwalczania choroby. Dla hodowców z okolicznych miejscowości oznacza to ogromne utrudnienia.

Polska, jako lider produkcji drobiu w UE, musi liczyć się z restrykcjami w handlu międzynarodowym. Każde kolejne ognisko to nie tylko bezpośrednie straty dla hodowcy, ale także ryzyko wstrzymania eksportu do krajów trzecich, które nie uznają regionalizacji.

Chcesz być na bieżąco z sytuacją epizootyczną w Polsce? Śledź nasz portal i zapisz się do newslettera AgroProfil, aby otrzymywać najważniejsze komunikaty prosto na e-mail.

źródło: GIW

Jakie dopłaty do ubezpieczeń upraw i zwierząt w 2026 roku? MRiRW ugięło się pod presją izb

0

Planowanie sezonu 2026 w polskim rolnictwie nabiera konkretnych kształtów. Po fali krytyki i intensywnych konsultacjach z izbami rolniczymi, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przedstawiło ostateczne wyjaśnienia dotyczące maksymalnych sum ubezpieczenia. Czy nowe limity ochronią gospodarstwa przed skutkami anomalii pogodowych i ASF? Sprawdzamy, co zmieniło się w kluczowych grupach upraw i inwentarza.

Sukces negocjacyjny: Stabilniejsze sumy dla zbóż i rzepaku

Największym punktem zapalnym w pierwotnym projekcie rozporządzenia były drastyczne obniżki stawek dla upraw strategicznych. Samorząd rolniczy (KRIR) alarmował, że proponowane kwoty doprowadzą do zjawiska niedoubezpieczenia. W praktyce oznaczałoby to, że w przypadku wystąpienia klęski, wypłacone odszkodowanie nie pokryłoby nawet podstawowych nakładów na produkcję, takich jak zakup kwalifikowanego materiału siewnego, nawozów czy paliwa.

Resort rolnictwa ostatecznie przychylił się do argumentacji ekspertów. Kluczową zmianą jest nowa metodologia obliczania maksymalnych sum. Zamiast opierać się na krótkookresowych, często zaniżonych cenach rynkowych, przyjęto średnią z ostatnich trzech lat. Dzięki temu ochrona ubezpieczeniowa zbóż i rzepaku w 2026 roku będzie bardziej odporna na gwałtowne wahania koniunktury, zapewniając rolnikom realne bezpieczeństwo finansowe.

Klasyfikacja upraw: Proso, sorgo i status dyni

Wątpliwości budziła również przynależność niektórych gatunków do konkretnych grup ubezpieczeniowych, co bezpośrednio przekłada się na wysokość dopłat do składek.

  • Proso i sorgo jako zboża: Ministerstwo oficjalnie potwierdziło, że rośliny te podlegają tym samym limitom i zasadom dopłat co pszenica, jęczmień czy kukurydza. To ważna informacja dla gospodarstw stawiających na rośliny bardziej odporne na suszę.
  • Dynia pozostaje warzywem: Mimo prób wyodrębnienia dyni jako osobnej kategorii, pozostaje ona w grupie „warzyw gruntowych”. Resort argumentuje, że każda zmiana w tym zakresie wymagałaby długotrwałej notyfikacji Komisji Europejskiej, na co w obecnym harmonogramie nie ma czasu.

Rynek zwierząt: Bydło w górę, niepokój w sektorze trzody

W sektorze produkcji zwierzęcej zmiany odzwierciedlają aktualną sytuację rynkową, choć budzą skrajne emocje wśród hodowców.

Gatunek zwierzątStara stawka (max)Nowa stawka 2026 (max)Tendencja
Bydło16 000 zł20 800 zł↑ Wzrost o 30%
Świnie2 900 zł2 400 zł↓ Spadek o 17%
Owce i kozyKorekta dodatniaKorekta dodatnia↑ Wzrost

Wzrost stawek dla bydła jest odpowiedzią na realne ceny rynkowe i wysoką wartość genetyczną stad. Z kolei obniżenie sum dla świń o 500 zł na sztuce spotkało się z ostrym sprzeciwem izb rolniczych. W dobie zagrożenia ASF i rosnących kosztów bioasekuracji, niższa suma ubezpieczenia jest oceniana jako niewystarczająca, jednak ministerstwo pozostało przy wyliczeniach opartych na twardych danych statystycznych.

Czego zabrakło w wykazie na 2026 rok?

Mimo postulatów środowiska rolniczego, system dopłat do ubezpieczeń wciąż nie obejmuje wszystkich gałęzi produkcji. W 2026 roku rolnicy nie otrzymają wsparcia do polis chroniących:

  • Chów jeleniowatych (jelenie, daniele),
  • Hodowlę królików,
  • Gatunki egzotyczne (z wyłączeniem strusi, które pozostają w systemie).

Ministerstwo przypomina, że maksymalne sumy ubezpieczenia są aktualizowane co roku. Dla rolnika oznacza to konieczność wnikliwej analizy ofert towarzystw ubezpieczeniowych jeszcze przed podpisaniem umowy. Wybór zbyt niskiej sumy ubezpieczenia może być kosztownym błędem w razie wystąpienia szkód całkowitych.

Czy Waszym zdaniem nowe stawki dla bydła i zbóż są wystarczające przy obecnych kosztach produkcji? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach.

źródło: WIR

Grupa Azoty podbija Skandynawię. Wieloletni kontrakt na dostawy nawozów podpisany!

0

Polska chemia umacnia swoją pozycję na północy Europy. Z końcem 2025 roku Grupa Azoty sfinalizowała kluczową umowę z duńskim partnerem Thoroe Nielsen A/S. Co to oznacza dla krajowego producenta i jak wpisuje się w nową strategię giganta z Puław, Polic i Tarnowa?

Stabilność na wymagającym rynku skandynawskim

Rynek skandynawski od lat uchodzi za jeden z najbardziej restrykcyjnych pod względem jakości i parametrów użytkowych środków do produkcji rolnej. Podpisanie wieloletniego kontraktu z firmą Thoroe Nielsen A/S to sygnał, że polskie nawozy wieloskładnikowe nie tylko spełniają wyśrubowane normy, ale są towarem pożądanym przez tamtejszych rolników.

Umowa koncentruje się na dostawach nawozów wieloskładnikowych NPK oraz NP, które stanowią fundament nawożenia startowego i pogłównego w intensywnych uprawach polowych. Dzięki tej współpracy Grupa Azoty zapewnia sobie stabilny kanał zbytu, co jest kluczowe dla zachowania ciągłości produkcji w polskich zakładach.

Strategiczny krok w kierunku eksportu

Dla Grupy Azoty Skandynawia to strategiczny kierunek. Systematyczny wzrost zapotrzebowania w tym regionie pozwala na planowanie większych wolumenów sprzedaży. Jak podkreśla Andrzej Dawidowski, Wiceprezes Zarządu Grupy Azoty oraz Prezes Zarządu Grupy Azoty Police:

„Długoterminowa współpraca z doświadczonym partnerem handlowym daje stabilność sprzedaży, pozwala lepiej planować wolumeny i potwierdza konkurencyjność nawozów Grupy Azoty pod względem jakości i parametrów użytkowych.”

Kontrakt wpisuje się w szerszą strategię dywersyfikacji rynków zbytu. W obliczu dużej dynamiki cen gazu i konkurencji spoza Unii Europejskiej, silna obecność na rynkach zagranicznych pozwala Grupie Azoty budować finansową odporność.

Nowa strategia Grupy Azoty do 2030 roku

Podpisanie kontraktu z Thoroe Nielsen A/S to nie tylko pojedynczy sukces handlowy, ale element większego planu. Grupa Azoty realizuje obecnie zaktualizowaną strategię do 2030 roku, która zakłada:

  • Wzmocnienie pozycji lidera: Utrzymanie statusu drugiego największego producenta nawozów w UE.
  • Dominację na rynku krajowym: Cel to przekroczenie 50% udziału w polskim rynku nawozowym.
  • Inwestycje i rozwój: Nakłady inwestycyjne rzędu 3–4 mld PLN w latach 2025–2030.
  • Ekologię: Redukcję śladu węglowego o 9% do 2030 roku (względem roku 2024), co staje się kluczowe w kontekście unijnej polityki Zielonego Ładu.

Choć kontrakt dotyczy eksportu, ma on bezpośredni wpływ na sytuację w kraju. Silna pozycja Grupy Azoty na rynkach zagranicznych pozwala firmie na lepszą optymalizację kosztów produkcji, co w dłuższej perspektywie przekłada się na stabilność oferty dostępnej w lokalnych punktach dystrybucji.

źródło: Grupa Azoty

Rekordowe zasiewy pszenicy w Indiach – dlaczego tam uprawa opłaca się najbardziej na świecie?

0
Indie - produkcja

Gdy światowe giełdy zbóż zmagają się z presją niskich cen, z Indii napływają zaskakujące wieści. Rekordowe zasiewy pszenicy w Indiach (drugi największy producent na świecie) stają się faktem. Powierzchnia uprawy pszenicy ozimej (rabi) osiągnęła oszałamiające 33,42 mln hektarów, co stanowi wzrost o 2% względem i tak wysokiej bazy z ubiegłego roku. Pytanie, które zadają sobie rolnicy w Europie, brzmi: jak to możliwe, że przy najniższych od lat cenach globalnych, indyjski rolnik tak chętnie zwiększa produkcję?

Odpowiedź nie leży w prawach wolnego rynku, lecz w potężnym systemie wsparcia państwowego, który czyni z Indii „rolniczą wyspę” odizolowaną od światowych zawirowań.

Gwarantowany zysk kontra martwe prawo UE

Kluczem do zrozumienia tego fenomenu jest porównanie systemów ochrony cen. W Unii Europejskiej cena interwencyjna pszenicy od lat pozostaje na poziomie 101,31 EUR/t (ok. 430 PLN/t). Przy obecnych kosztach paliwa, energii i pracy, kwota ta jest reliktem przeszłości, który nie pokrywa nawet połowy nakładów poniesionych przez polskiego rolnika.

Tymczasem w Indiach mechanizm MSP (Minimum Support Price) działa jako główny silnik gospodarki wiejskiej. Na sezon 2025/26 rząd w Nowym Delhi podniósł cenę wsparcia do poziomu ok. 280 EUR/t (ok. 1180–1200 PLN/t). Jest to cena, po której państwowe agencje mają obowiązek skupić ziarno od rolnika. Gwarantuje ona tamtejszym producentom marżę na poziomie ok. 100% powyżej kosztów produkcji. Podczas gdy Europejczyk drży o notowania MATIF, Hindus sieje z pewnością zysku obiecanego przez rząd.

Produkcja głównych upraw w Indiach (FAO) – wykres

Historia uczy czujności: Potencjał „uśpionego giganta”

Choć obecnie Indie skupiają się na konsumpcji wewnętrznej, rynek nie może zapominać o ich ogromnym potencjale eksportowym. Historia pokazuje, że Indie potrafią błyskawicznie wejść do gry o globalny rynek. Jeszcze niedawno, w sezonie 2021/22, kraj ten wyeksportował rekordowe ponad 10 mln ton pszenicy, stając się kluczowym dostawcą alternatywnym po wybuchu wojny na Ukrainie.

To dowód na to, że gdy wewnętrzne zapasy zostaną odbudowane, a cena na świecie stanie się atrakcyjna, Indie potrafią w krótkim czasie zalać rynek wolumenem, który rzuca wyzwanie największym eksporterom. Rekordowy areał zasiewów jest fundamentem, który może pozwolić na powtórkę tego scenariusza.

Wojna w WTO: Czy to nieuczciwa konkurencja?

Indyjski sukces odbywa się jednak w atmosferze międzynarodowych protestów. W listopadzie 2024 roku pięć potęg rolniczych – USA, Australia, Kanada, Argentyna i Ukraina – oficjalnie zakwestionowało w WTO indyjski program wsparcia. Skarżący udowadniają, że Delhi drastycznie zaniża skalę dopłat. Według ich wyliczeń, realne wsparcie dla indyjskiej pszenicy wynosi nie przepisowe 10%, a od 60% do nawet 80% wartości ziarna. To sprawia, że rekord zasiewów jest postrzegany przez światowych eksporterów jako efekt rażącego naruszania zasad wolnego handlu.

Dotacje, które zmieniają zasady gry

Opłacalność w Indiach wspierana jest również przez drastycznie niskie koszty wejścia. Rolnicy korzystają z ogromnych subsydiów do nawozów (głównie mocznika) oraz darmowej lub skrajnie taniej energii elektrycznej do pomp nawadniających. To sprawia, że pszenica stała się dla nich „bezpieczną przystanią” – uprawą o niskim ryzyku i gwarantowanym zbycie na potrzeby ogromnych programów socjalnych karmiących 800 mln obywateli.

Czy rynek ma się czego bać?

Paradoksalnie, te same wysokie dotacje, które napędzają rekordy produkcji, chronią obecnie rynek przed nagłym załamaniem cen. Przy wewnętrznej cenie wsparcia na poziomie 1200 PLN/t, indyjska pszenica jest obecnie po prostu… za droga na eksport. Bez dodatkowych dopłat eksportowych nie jest ona w stanie konkurować z tańszym ziarnem z Europy czy basenu Morza Czarnego.

Właśnie dlatego giełdy na początku 2026 roku reagują spokojnie, a nawet notują lekkie wzrosty. Rynek rozumie, że rekordowe 119 mln ton, które Indie planują zebrać, w pierwszej kolejności zasili puste magazyny strategiczne. Jednak pamięć o 10 mln ton eksportu sprzed kilku lat nakazuje analitykom uważnie obserwować każdą decyzję rządu w Delhi dotyczącą zniesienia blokady handlowej.