Strona główna Blog Strona 27

Ceny cukru mocno w górę. Raport FAO ujawnia powody majowego odbicia

0
Ceny cukru według FAO

Ceny cukru na światowych rynkach gwałtownie odbiły. Najnowszy raport FAO (Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) wskazuje na najwyższe notowania od jesieni zeszłego roku. Powodem są obawy o globalną podaż w nadchodzących miesiącach. Kluczowe decyzje zapadają w Brazylii, a nad Azją wisi widmo anomalii pogodowej.

Indeks cen cukru FAO najwyżej od października

Maj przyniósł gwałtowne odwrócenie trendu na rynku cukru. Średni indeks cen cukru FAO wyniósł w maju 95,1 punktu, co oznacza wzrost aż o 7,5% (o 6,6 punktu) w porównaniu do kwietnia. Jest to najwyższy poziom notowań tego surowca od października 2025 roku.

Mimo tak silnego miesięcznego skoku, globalne ceny cukru pozostają wciąż o 13,1% (o 14,3 punktu) niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Rynek wyraźnie jednak reaguje na sygnały świadczące o tym, że zapasy surowca mogą zacząć się kurczyć szybciej, niż zakładano.

Indeks światowych cen cukru FAO – WYKRES

Brazylia wybiera etanol zamiast cukru

Głównym motorem majowych podwyżek były doniesienia z Ameryki Południowej. W kluczowych, południowych regionach uprawy trzciny cukrowej w Brazylii odnotowano istotną zmianę w przetwórstwie.

Dane pokazują, że mniejsza część zebranej trzciny trafia obecnie do rafinerii produkujących cukier spożywczy. Zamiast tego Brazylijczycy zwiększyli produkcję etanolu. Ta elastyczność tamtejszego przemysłu bezpośrednio przekłada się na mniejszą podaż cukru na rynkach światowych, co automatycznie winduje stawki.

Przed jeszcze większymi wzrostami cen w maju uchroniło rynek jedynie bardzo wysokie tempo tłoczenia trzciny w drugiej połowie kwietnia, które tymczasowo zasiliło magazyny.

Susza zagraża uprawom w Indiach i Tajlandii

Inwestorzy z niepokojem patrzą również na Azję i prognozy na nowy sezon 2026/2027. Istnieje duże ryzyko, że zjawisko pogodowe El Niño wywoła dotkliwe susze w rejonach, które decydują o globalnym eksporcie:

  • Indie: Jeden z największych producentów, który już teraz mocno reglamentuje wywóz surowca za granicę.
  • Tajlandia: Kluczowego dostawcę na rynki azjatyckie.

Jeśli susza zniszczy tamtejsze plantacje trzciny, na rynku globalnym zabraknie cukru, co może oznaczać dalszy, długofalowy wzrost cen w drugiej połówce roku.

Analiza długoterminowa: Koniec trendu spadkowego?

Patrząc na długoterminowy wykres notowań, obecne odbicie następuje po bardzo długiej i głębokiej korekcie. Światowy indeks cen cukru FAO osiągnął swój historyczny szczyt pod koniec 2023 roku, przekraczając barierę 160 punktów. Od tamtego momentu obserwowaliśmy systematyczny zjazd cen, który wyhamował dopiero na przełomie 2025 i 2026 roku w okolicach 85 punktów.

Ostatnie dwa miesiące przyniosły jednak zdecydowane, schodkowe odbicie. Jeśli spadkowy trend trwający od dwóch lat został trwale przełamany, majowe 95,1 punktu może być dopiero początkiem drogi na wyższe poziomy cenowe.

Tabela: Światowe ceny cukru – raport FAO (Maj 2026)

ParametrWartośćZmiana %Interpretacja rynkowa
Indeks FAO95,1 pktNajwyższy poziom od października ubiegłego roku
Zmiana miesiąc do miesiąca+6,6 pkt+7,5%Silne odbicie po miesiącach spadków
Zmiana rok do roku-14,3 pkt-13,1%Ceny niższe niż w zeszłym roku, ale trend się odwraca

Sporysz wraca na celownik. Nowe przepisy UE mogą zablokować sprzedaż zbóż

0
Odmiany żyta

Sporysz przez stulecia budził strach wśród ludzi. W średniowieczu zatrucia wywołane przez ten grzyb, znane jako Ogień Świętego Antoniego, prowadziły do halucynacji, silnych skurczów oraz martwicy kończyn. Choć dziś przypadki zatruć należą do rzadkości, problem wciąż pozostaje aktualny dla rolników. Co więcej, nowe i bardziej rygorystyczne limity obowiązujące w Unii Europejskiej sprawiają, że nawet niewielkie zanieczyszczenie ziarna może skutkować odrzuceniem partii przez skupy i przetwórców.

Przez wieki sporysz wykorzystywano również w medycynie. Położne stosowały go do wywoływania porodu, a związki zawarte w grzybie odegrały później istotną rolę w opracowaniu LSD. Dziś jednak uwaga producentów zbóż skupia się przede wszystkim na ograniczaniu strat gospodarczych wynikających z jego obecności w plonach.

Które zboża są najbardziej narażone?

Za rozwój sporyszu odpowiada grzyb Claviceps purpurea, który zimuje w glebie i może infekować wiele gatunków zbóż. Największe zagrożenie dotyczy żyta i pszenżyta. Znacznie rzadziej porażane są gatunki samopylne, takie jak pszenica, orkisz czy jęczmień.

Po infekcji zamiast prawidłowo wykształconego ziarna powstaje ciemny przetrwalnik zwany sklerocjum. To właśnie on zawiera ponad 50 różnych alkaloidów o silnym działaniu toksycznym. Problem polega na tym, że związki te nie ulegają rozkładowi podczas produkcji mąki, pieczywa czy pasz. Jeśli trafią do łańcucha żywnościowego, mogą stanowić zagrożenie dla ludzi i zwierząt.

Dlaczego pylenie ma tak duże znaczenie?

Jednym z najważniejszych czynników ograniczających ryzyko wystąpienia sporyszu jest odpowiedni dobór odmiany. Kluczową rolę odgrywa ilość pyłku produkowanego podczas kwitnienia.

Jeżeli kwiaty żyta pozostają przez dłuższy czas otwarte i nie zostaną szybko zapylone, stają się łatwym celem dla zarodników grzyba. Im intensywniejsze pylenie, tym mniejsze ryzyko infekcji. Z tego powodu hodowcy od lat pracują nad odmianami produkującymi większe ilości pyłku.

Niektóre odmiany hybrydowe wyróżniają się pod tym względem szczególnie korzystnymi parametrami. Inne rozwiązania polegają na dodawaniu do materiału siewnego odmian o wysokiej zdolności zapylania, co poprawia skuteczność nawożenia kwiatów i ogranicza możliwość rozwoju patogenu.

Dlaczego żyto choruje częściej niż pszenica?

Różnice wynikają przede wszystkim ze sposobu zapylania. Grzyb wykorzystuje otwarte kwiaty do zakażenia rośliny, dlatego gatunki wymagające intensywnego zapylenia krzyżowego są bardziej podatne na infekcję.

Żyto należy właśnie do tej grupy, dlatego poziom pylenia bezpośrednio wpływa na skalę porażenia. Pszenica czy orkisz, które częściej zapylają się samodzielnie, znacznie rzadziej stwarzają grzybowi warunki do rozwoju.

Dla producentów oznacza to konieczność dokładnej analizy cech odmian przed siewem. Współczesne programy hodowlane coraz większy nacisk kładą właśnie na zwiększenie produkcji pyłku jako jednego z najskuteczniejszych narzędzi ograniczania ryzyka wystąpienia sporyszu.

Pogoda może sprzyjać infekcji

Duże znaczenie mają również warunki atmosferyczne. Chłodna i wilgotna pogoda podczas kwitnienia stwarza idealne warunki do rozwoju choroby. Podobny efekt może wywoływać nawadnianie, które sprzyja sklejaniu się pyłku i ogranicza jego rozprzestrzenianie.

Korzystniejsze są natomiast stanowiska dobrze przewietrzane. Wiatr przyspiesza wysychanie roślin i ułatwia przenoszenie pyłku między kwiatami. Znaczenie ma również płodozmian. Dłuższe przerwy w uprawie zbóż na tym samym polu pomagają ograniczyć liczbę przetrwalników obecnych w glebie.

W praktyce ochrona chemiczna nie rozwiązuje problemu. Obecnie nie ma skutecznych fungicydów zwalczających sporysz. Jeżeli jednak przetrwalniki znajdą się w zebranym ziarnie, można je usuwać przy pomocy nowoczesnych technologii czyszczenia, takich jak sortowniki sitowe czy separatory kolorów.

Nowe limity UE stawiają producentom wyższe wymagania

W całej Unii Europejskiej obowiązują ścisłe normy dotyczące dopuszczalnej zawartości sporyszu w ziarnie. W przypadku zbóż przeznaczonych na paszę limit wynosi maksymalnie 1 gram przetrwalników na kilogram ziarna.

Znacznie bardziej restrykcyjne wymagania dotyczą zbóż przeznaczonych do spożycia przez ludzi. Od lata 2025 roku dopuszczalna zawartość przetrwalników w życie została obniżona z 0,5 do 0,2 grama na kilogram ziarna. Taki sam limit obowiązuje już w przypadku pszenicy i orkiszu.

To jednak nie koniec zmian. W lipcu 2028 roku nastąpi kolejne zaostrzenie przepisów. Maksymalna zawartość sporyszu w mące żytniej zostanie obniżona z 0,0005 do 0,00025 grama na kilogram, co odpowiada 250 mikrogramom na kilogram produktu.

Rolnicy muszą zwracać większą uwagę na profilaktykę

Coraz niższe limity oznaczają, że skuteczna profilaktyka staje się nie tylko kwestią zdrowia publicznego, ale również opłacalności produkcji. Odpowiedni dobór odmian, właściwy płodozmian oraz monitorowanie warunków pogodowych mogą decydować o tym, czy ziarno spełni wymagania odbiorców.

W praktyce nawet niewielka obecność sporyszu może dziś oznaczać problemy ze sprzedażą plonów. Dlatego świadomość zagrożenia i wdrażanie działań ograniczających ryzyko infekcji stają się jednym z ważniejszych elementów nowoczesnej produkcji zbóż.

Stary John Deere dostał drugie życie. Rolnik sam zamienił go w elektryka

0
Stary John Deere bez Diesla. Rolnik sam zamienił go w elektryka
fot. Peter Aigner

Ponad 50-letni John Deere z Bawarii przeszedł niezwykłą metamorfozę. Zamiast silnika Diesla pracuje dziś na napędzie elektrycznym, a energię czerpie z instalacji fotowoltaicznej zamontowanej na gospodarstwie. Choć nie zastąpi dużych maszyn podczas najcięższych prac polowych, doskonale sprawdza się w codziennych obowiązkach na farmie.

Zabytkowy traktor bez spalin i hałasu

Gdy elektryczny John Deere przejeżdża przez podwórze gospodarstwa Petera Aignera w Simbach koło Landau, uwagę zwraca przede wszystkim cisza. Nie słychać charakterystycznego ryku silnika ani nie czuć zapachu spalin. Zamiast tego pojawia się jedynie delikatny szum napędu elektrycznego.

Rolnik pracujący na pół etatu postanowił samodzielnie zelektryfikować swój ponad półwieczny ciągnik. Powód był prosty – nowe traktory elektryczne są bardzo drogie, a używane egzemplarze trudno znaleźć na rynku.

Około 100 godzin pracy nad przebudową

Realizacja projektu wymagała wielu zmian konstrukcyjnych. Z ciągnika usunięto zbiornik paliwa, silnik wysokoprężny, układ wydechowy oraz sprzęgło. Następnie całość została dostosowana do pracy z napędem elektrycznym.

Na wykonanie wszystkich prac Aigner poświęcił około 100 godzin. Jako emerytowany inżynier geodeta od dwóch lat zajmuje się przebudową traktorów i klasycznych pojazdów, dlatego tego typu wyzwania traktuje nie tylko jako hobby, ale również sposób na rozwijanie swojej pasji.

Moc pozostała taka sama jak wcześniej

Efekt końcowy okazał się zaskakująco dobry. Elektryczny John Deere dysponuje mocą 25 kW, czyli około 34 KM. To dokładnie tyle samo, ile oferował wcześniej z silnikiem spalinowym.

Dzięki temu ciągnik zachował swoje możliwości podczas wielu codziennych prac wykonywanych w gospodarstwie.

Akumulator wystarcza nawet na dwie godziny pracy

Kluczowym elementem projektu jest akumulator o pojemności 14 kWh. Energia potrzebna do jego ładowania pochodzi z instalacji fotowoltaicznej zamontowanej na gospodarstwie.

Według właściciela jedno ładowanie pozwala na około godzinę koszenia lub nawet dwie godziny pracy przy sianie. To wystarczający wynik do wielu typowych zadań wykonywanych na podwórzu i pastwiskach.

Jednocześnie rolnik przyznaje, że w przypadku ciężkich prac, takich jak orka czy ciągnięcie dużych maszyn, nadal konieczne jest wykorzystanie większego ciągnika z silnikiem Diesla.

Coraz większe zainteresowanie elektryfikacją maszyn rolniczych

Przy realizacji projektu Aigner korzystał ze wsparcia Hansa Hausa z Pfarrkirchen, który od lat zajmuje się konwersją klasycznych pojazdów na napęd elektryczny.

Jak podkreśla specjalista, zainteresowanie elektryfikacją w rolnictwie stale rośnie. Szczególnie popularne stają się elektryczne ładowarki i pojazdy pracujące wewnątrz budynków gospodarczych. Brak spalin poprawia warunki pracy w stodołach, a własna energia z paneli słonecznych pozwala ograniczyć koszty eksploatacji.

Koszt inwestycji wyniósł około 15 tysięcy euro

Przebudowa zabytkowego Johna Deere’a nie była tania. Peter Aigner przeznaczył na projekt około 15 tys. euro. Kwota objęła zakup silnika elektrycznego, pompy hydraulicznej oraz akumulatora.

Mimo to właściciel uważa, że inwestycja ma sens, zwłaszcza że projekt wciąż jest rozwijany.

Akumulator ciągnika pomoże zasilać dom

Rolnik planuje wykorzystać baterię swojego elektrycznego traktora również poza pracą w gospodarstwie. W przyszłości akumulator ma pełnić funkcję magazynu energii dla domu.

Kiedy ciągnik będzie stał zaparkowany na podwórku, zgromadzona energia będzie mogła zasilać budynek w okresach mniejszej produkcji z paneli fotowoltaicznych. Dzięki temu stary John Deere stanie się nie tylko maszyną rolniczą, ale również elementem domowego systemu energetycznego.

Cena pszenicy na Matif i CBoT zaliczyła głęboką korektę w czerwcu. Czy najgorszy od 40 lat stan ozimin w USA zatrzyma spadki?

0
Cena pszenicy na Matif

Cena pszenicy na Matif i CBoT: Przełom maja i czerwca przyniósł gwałtowne załamanie na rynku zbóż. Po silnej, wiosennej fali wzrostowej nastąpił głęboki zwrot, który wymazał większość wcześniejszych zysków. Inwestorzy handlujący na giełdach po obu stronach Atlantyku masowo likwidowali długie pozycje. Skalę czerwcowej kapitulacji najlepiej widać w statystykach: w Paryżu cena pszenicy na MATIF potaniała aż 8 razy w ciągu ostatnich 9 sesji, natomiast na giełdzie w Chicago amerykańska pszenica SRW traciła na wartości aż 11 razy na przestrzeni ostatnich 13 sesji. Obecnie kluczowym pytaniem pozostaje to, czy fatalne dane o kondycji amerykańskich upraw, trwające już żniwa na południu USA oraz pogoda w Europie zdołają wyznaczyć twarde dno cenowe przed zbliżającym się raportem WASDE (11 czerwca).

Czytaj analizę z 10.06.2026:

Rynek europejski: Francuskie upały kontra presja zbliżających się zbiorów

Euronext (Paryż) – Cena pszenicy walczy o utrzymanie wsparcia

Na giełdzie Euronext w Paryżu cena pszenicy (kontrakt wrześniowy) znajduje się w kluczowym punkcie. Wspomniana czarna seria, w której kontrakt tracił na wartości podczas 8 z 9 ostatnich dni handlowych, sprowadziła notowania z majowych szczytów w okolicach 218 EUR/t drastycznie w dół.

Obecnie rynek podjął próbę obrony psychologicznej bariery 200 EUR/t (sesja zamknęła się na poziomie 200,75 EUR/t ze stratą -0,37%). Z perspektywy historycznej rejon 200 EUR/t stanowi bardzo istotne wsparcie – to w tych okolicach kształtowały się lokalne szczyty na początku marca tego roku, zanim rynek ruszył dynamicznie w górę.

Fundamentalnym oparciem dla obrony tego poziomu są doniesienia z Francji. Ostatnia fala upałów i susza na zachodzie Europy wyraźnie pogorszyły kondycję francuskich zbóż. Ponieważ Francja jest największym unijnym producentem, tamtejsze straty potencjału plonowania stanowią silną przeciwwagę dla stabilnych prognoz zbiorów we wschodniej części kontynentu i rejonie Morza Czarnego.

Euronext (Paryż) – Kukurydza w głębokiej korekcie technicznej

Spoglądając na roczny wykres kukurydzy na paryskim parkiecie (kontrakt listopadowy), widać bardzo podobną dynamikę spadków. Rynek po osiągnięciu lokalnego szczytu w maju na poziomie niemal 230 EUR/t zaczął gwałtownie tracić na wartości.

Podczas ostatniej sesji kontrakt zamknął się na poziomie 217,00 EUR/t (odnotowując spadek o -0,73%). Czerwcowa korekta sprowadziła ceny kukurydzy z powrotem w rejon konsolidacji z przełomu marca i kwietnia. Jest to techniczna strefa wsparcia, która na ten moment powstrzymuje dalsze osunięcie w kierunku lutowych dołków (poniżej 190 EUR/t).

Rynek amerykański: Historyczny dramat ozimin i szybki start żniw

CBoT (Chicago) – Cena pszenicy próbuje formować dno

W Chicago cena pszenicy (kontrakt lipcowy) próbuje się stabilizować po serii, w której SRW taniała 11 razy na 13 ostatnich sesji. Rynek podjął próbę odbicia w rejonie 586-6 centów za buszel (+0,60%). Dawny silny opór z przełomu roku działa teraz jako wsparcie, a głównym paliwem do obrony są skrajne dane z cotygodniowego raportu USDA Crop Progress:

  • Katastrofalny stan ozimin: Kondycja amerykańskiej pszenicy ozimej pogorszyła się o kolejny 1 punkt procentowy. Obecnie zaledwie 25% upraw znajduje się w stanie dobrym lub doskonałym. Jest to najniższy wynik w całej, 40-letniej historii prowadzenia tych statystyk przez USDA.
  • Żniwa na południu już trwają: Choć kondycja jest fatalna, zbiory ruszyły bardzo szybko. Zaawansowanie prac w USA wynosi już 11% (wobec 4% rok temu i 6% dla średniej 5-letniej). Susza na południowych Równinach przyspieszyła dojrzewanie – w Oklahomie zebrano już 44% upraw, a w Teksasie 35%. Napływ nowego ziarna na rynek fizyczny stanowi obecnie bezpośrednią presję podażową.
  • Pszenica jara radzi sobie lepiej: Kondycja pszenicy jarej poprawiła się o 5 punktów, osiągając 52% ocen dobrych do doskonałych. Wynik ten przewyższa oczekiwania handlu, choć wciąż pozostaje poniżej 5-letniej średniej wynoszącej 55%.

CBoT (Chicago) – Kukurydza szuka punktu podparcia

Na wykresie kukurydzy w Chicago (kontrakt lipcowy) czerwcowa korekta wymazała niemal cały wiosenny zysk, spychając notowania w dół. Aktualnie kukurydza notuje lekkie odbicie o +0,54%, podnosząc się do poziomu 421-0 ct/bu i testując silną, długoterminową strefę popytową (418–421 ct/bu).

  • Kondycja poniżej oczekiwań: Według raportu USDA stan dobry do doskonałego kukurydzy wynosi 67%. Analitycy liczyli na lekką poprawę ze względu na dobre wschody, tymczasem wynik pozostał bez zmian i ustępuje średniej pięcioletniej dla tego okresu (69%).

Co przyniesie raport WASDE? Wątek australijski

Przed czwartkowym raportem WASDE (11 czerwca) kluczowym czynnikiem hamującym zapędy rynkowych byków stały się nowe prognozy z Australii. Tamtejszy urząd ABARES oszacował nadchodzącą produkcję pszenicy na 26,9 mln ton.

Choć w ujęciu rok do roku jest to wynik słabszy z powodu wcześniejszego przebiegu pogody, to okazuje się on aż o blisko 6 mln ton wyższy niż bardzo niska, majowa prognoza USDA, która zakładała dla Australii zaledwie 21 mln ton dla nowego sezonu. Rynek spodziewa się, że w czwartek Waszyngton podniesie swoje szacunki produkcji dla Antypodów. Taka korekta w górę ze strony USDA zadziałałaby podażowo i mogłaby zneutralizować straty wynikające z fatalnego stanu ozimin w USA (25%) oraz suszy we Francji.

Przeczytaj również:

Wniosek rynkowy: Zarówno na kukurydzy, jak i na pszenicy po obu stronach Atlantyku, ceny dotarły do silnych, wielomiesięcznych stref wsparcia technicznego. Słabszy dolar po zawieszeniu broni na Bliskim Wschodzie oraz fatalna kondycja amerykańskich ozimin dają argumenty do obrony przed dalszymi spadkami. Jednak trwające już żniwa na południu USA (zaawansowanie 11%) i związany z tym fizyczny dopływ ziarna, a także spodziewana podwyżka prognoz dla Australii w raporcie WASDE skutecznie blokują na ten moment głębsze odbicie cen w górę.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Zboże z Ukrainy: Kolejowy transport przyspieszył w maju przez polską i węgierską granicę

0
Zboże z Ukrainy

Zboże z Ukrainy w maju tego roku było przewożone przez zachodnie granice w zmienionych relacjach. Jak wynika z najnowszych danych kolei ukraińskich (Ukrzaliznycia), wzrosły odprawy transportowe na przejściach granicznych z Polską oraz Węgrami, podczas gdy spadki odnotowano na granicy ze Słowacją.

Informacje o strukturze majowego eksportu przekazał Walerij Tkaczow, zastępca dyrektora Departamentu Technologii Transportowych i Prac Handlowych JSC Ukrzaliznycia.

Przeczytaj również:

Jak zmieniały się kierunki transportu?

Zgodnie z udostępnionymi danymi, największą dynamikę wzrostową odnotowano na granicy ukraińsko-węgierskiej:

  • Węgry: Średni dzienny przeładunek w maju wzrósł o 1,3 wagonu/dobę w porównaniu do kwietnia, osiągając poziom 50,6 wagonów dziennie.
  • Polska: Na polskim kierunku również odnotowano delikatne ożywienie. Średni dzienny transfer zwiększył się o 0,4 wagonu/dobę, co pozwoliło osiągnąć wynik 13,4 wagonów na dobę.
  • Słowacja: Tutaj z kolei widoczny jest regres. Majowy przesył spadł o 1,8 wagonu/dobę w relacji miesiąc do miesiąca, zatrzymując się na poziomie 20,6 wagonów dziennie.
  • Rumunia: W tym przypadku sytuacja pozostała stabilna – tempo przesyłu utrzymało się na poziomie 1,1 wagonu na dobę.

Zboże z Ukrainy a polskie embargo – tylko tranzyt

Ważny kontekst rynkowy: Warto pamiętać, że Polska w dalszym ciągu utrzymuje jednostronne embargo na import kluczowych produktów rolnych od naszego sąsiada. Odnotowany przez Ukrzaliznycię wzrost odpraw w kierunku polskiej granicy oznacza, że zboże z Ukrainy wjeżdża do nas wyłącznie w procedurze tranzytu. Towar ten, zabezpieczony plombami, jedzie dalej – albo do polskich portów na Bałtyku w celu dalszego eksportu, albo drogą lądową do odbiorców w Europie Zachodniej.

Ogólny bilans kolejowy w dół

Mimo wzrostów na niektórych odcinkach, całkowity bilans wywozu ukraińskich płodów rolnych drogą kolejową okazał się w maju nieco niższy niż w miesiącu poprzedzającym.

„Łączna średnia dzienna szybkość przeładunku ładunków zboża i śruty w maju wyniosła 164 wagony na dobę. Oznacza to spadek o 3 wagony dziennie (czyli o 1,8%) w porównaniu do wyników kwietniowych” – podsumował Walerij Tkaczow.

Rynek nawozów pod presją geopolityki. Krajowe ceny i nadzwyczajny szczyt G7

0

Globalny rynek nawozów znajduje się obecnie pod ogromną presją wydarzeń międzynarodowych, co bezpośrednio przekłada się na nastroje w punktach sprzedaży. Początek czerwca 2026 roku przynosi relatywną stabilizację cen w krajowych punktach handlowych, jednak nad handlowcami i rolnikami wciąż wisi widmo zawirowań na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy w polskich regionach ruch przedżniwny dopiero się rozkręca, w Paryżu doszło do pilnego spotkania ministrów rolnictwa siedmiu potęg gospodarczych (G7). Temat? Bezpieczeństwo dostaw i drastyczne skoki cen surowców strategicznych.

Przeczytaj również:

Przegląd krajowych cenników: Ile kosztuje mocznik i saletra?

Z analizy najnowszych danych rynkowych pochodzących z pliku „myDownload.txt” wynika, że ceny w Polsce wykazują znaczne zróżnicowanie regionalne. Decydujący wpływ na ostateczny koszt ma polityka handlowa lokalnych dystrybutorów.

Nawozy azotowe

  • Mocznik z inhibitorem (46%): Najbardziej atrakcyjną ofertę na przełomie maja i czerwca przedstawiła firma „ROLMIX” z Brodnicy, oferując produkt w cenie 287 zł/dt. W Świeciu nad Wisłą (Family Farm) oraz w Żninie cena wynosiła równe 300 zł/dt, natomiast w Golubiu-Dobrzyniu (Ampol-Merol) stawki dochodziły do 310 zł/dt.
  • Saletra amonowa (34%): Średnie stawki w punktach sprzedaży wahają się w granicach od 180 zł/dt w Świeciu nad Wisłą do blisko 199 zł/dt w powiecie grudziądzkim (SKR Rogóźno).
  • Saletrzak: Rolnicy zaopatrujący się w Mogilnie mogli liczyć na cenę rzędu 159 zł/dt, podczas gdy w Grudziądzu (PZZ Kwidzyn) stawka wynosiła 183 zł/dt.

Nawozy wieloskładnikowe i fosforowe

  • Polifoska 6:20:30: Najniższe notowania zarejestrowano w Brodnicy (245 zł/dt), a najwyższe w Grudziądzu (294 zł/dt).
  • Fosforan amonu: Pozostaje najdroższą pozycją w zestawieniach – ceny wahają się od 313 zł/dt w Mogilnie do aż 370 zł/dt w Grudziądzu.

Jak szczyt G7 i konflikt w Iranie zmieniają globalny rynek nawozów?

Dynamiczna sytuacja na rynkach lokalnych jest bezpośrednio powiązana z napięciami na arenie międzynarodowej. W Paryżu odbyło się nadzwyczajne, pilne spotkanie ministrów rolnictwa państw grupy G7, zwołane pod przewodnictwem Francji. Rozmowy z udziałem przedstawicieli m.in. USA, Niemiec, Japonii oraz organizacji takich jak FAO i OECD, skupiły się na przeciwdziałaniu skutkom konfliktu na Bliskim Wschodzie i niemal całkowitego zamknięcia Cieśniny Ormuz, przez którą przepływa ok. 30% światowego handlu nawozami.

Głównym celem szczytu było wypracowanie mechanizmów poprawy przejrzystości rynku oraz analiza możliwości stworzenia zapasów strategicznych, które miałyby ochronić unijny rynek nawozów przed globalnymi wstrząsami cenowymi (w tym odnotowanym już na świecie skokiem cen mocznika o 70%). Wypracowane w Paryżu rekomendacje mają stać się fundamentem pod nadchodzący szczyt przywódców państw G7 w Évian.

Aktualne zestawienie cen nawozów netto (zł/dt)

Poniższa tabela przedstawia porównanie cen wybranych produktów z przełomu maja i czerwca 2026 roku u różnych kontrahentów:

NawózBrodnica („ROLMIX”) TXTŚwiecie nad Wisłą (Family Farm) TXTMogilno (Centrala Nasienna) TXTGolub-Dobrzyń (Ampol-Merol) TXT
Mocznik z inhib. 46%287 zł/dt300 zł/dt310 zł/dt
Saletra amonowa 34%183 zł/dt180 zł/dt184 zł/dt195 zł/dt
Polifoska 6:20:30245 zł/dt270 zł/dt263 zł/dt280 zł/dt
Sól potasowa 60%160 zł/dt164 zł/dt170 zł/dt

Wszystkie zaprezentowane stawki pochodzą z oficjalnych punktów skupu i są cenami netto za decytonę (100 kg).

Czy unijne plany stabilizacji i dywersyfikacji dostaw uchronią nas przed podwyżkami w drugiej połowie roku? Będziemy to dla Was na bieżąco monitorować. Śledźcie portal AgroProfil, aby nie przegapić kolejnych raportów cenowych.

Źródło cen: notowania kpodr

Ceny paliw we wtorek i prognoza na środę: Bliskowschodni konflikt wyhamował spadki, ważą się losy tarczy [PROGNOZA]

0
Cena diesla i benzyny

Ceny paliw: We wtorek na stacjach paliw weszły w życie nowe ceny maksymalne ogłoszone przez Ministerstwo Energii. Sytuacja obu głównych paliw jest jednak skrajnie odmienna. Benzyna Pb95 kosztuje dziś najmniej w całej historii funkcjonowania pakietu osłonowego. Z kolei olej napędowy, mimo wtorkowej obniżki ceny maksymalnej, pozostaje o blisko 20 groszy droższy od swoich minimów z końcówki maja. Co gorsza, poranny cennik hurtowy PKN Orlen przyniósł kilkugroszową korektę w górę jako reakcję na wymianę ciosów rakietowych między Izraelem a Iranem. Nad rynkiem wisi też znacznie większa niewiadoma – program „Ceny Paliw Niżej” wygasa już za kilka dni.

Przeczytaj również najnowszą analizę:

Tarcza CPN tylko do 15 czerwca. Co zrobi rząd?

Obecne ceny maksymalne na stacjach zawdzięczamy rządowej tarczy, która obniża stawkę VAT na paliwa z 23% do 8% oraz ścina akcyzę do unijnego minimum. Aktualne rozporządzenie obowiązuje jednak wyłącznie do poniedziałku, 15 czerwca 2026 roku.

Z najnowszych doniesień wynika, że resort energetyki w obliczu zaognienia konfliktu na Bliskim Wschodzie chce utrzymania osłony. Minister energii Miłosz Motyka zapowiedział, że będzie rekomendował przedłużenie tarczy o kolejne dwa tygodnie, a ostateczne decyzje po uzgodnieniach z Ministerstwem Finansów zapadną do końca bieżącego tygodnia. Jeśli tarcza nie zostanie przedłużona, powrót do standardowych stawek podatkowych oznacza automatyczny skok cen na stacjach o kilkadziesiąt groszy na litrze od połowy czerwca.

Stan obecny: Oficjalne ceny maksymalne we wtorek (09.06.2026 r.)

Zgodnie z obwieszczeniem Ministra Energii z pliku, aktualne ceny maksymalne na wtorek wynoszą odpowiednio:

  • ⛽️ Benzyna Pb95: cena maksymalna 5,93 zł/l
  • ⛽️ Olej napędowy (ON): cena maksymalna 6,45 zł/l

Dla kierowców aut benzynowych wtorek jest dniem wyjątkowym – cena maksymalna 5,93 zł/l za Pb95 to najniższy poziom, jaki odnotowano od momentu wprowadzenia pakietu „Ceny Paliw Niżej”. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku diesla. Choć w maju olej napędowy mocno staniał, to swoje absolutne minima zaliczył na koniec maja. Obecna cena maksymalna 6,45 zł/l za ON jest o blisko 20 groszy wyższa od tamtego rekordowego dołka.

Światowy konflikt podbija surowiec, Orlen podnosi hurt

Powodem, dla którego rynek nie wraca do stałych spadków, jest poniedziałkowa, bezpośrednia wymiana ognia między Izraelem a Iranem. Izraelskie lotnictwo zaatakowało cele wojskowe w głębi Iranu, na co Teheran odpowiedział wystrzeleniem kolejnej fali rakiet w kierunku terytorium Izraela. Choć wieczorem irańskie dowództwo ogłosiło zakończenie operacji, rynki zareagowały nerwowo.

Wojenna premia strachu podbiła ceny amerykańskiej ropy Crude Oil WTI o +0,82% do poziomu 91,28 USD za baryłkę. Z kolei giełdowy diesel na rynku ARA zachował względny spokój, notując kosmetyczny spadek o -0,42% (do poziomu 1 057,49 USD/t). Choć w ujęciu długoterminowym diesel ARA kosztuje o 41% więcej niż na koniec lutego, to majowe spadki przyniosły rynkowi głęboki oddech. Lekkie umocnienie złotego do dolara (kurs 3,6774 zł, spadek o -0,17%) nie powstrzymało jednak Orlenu przed reakcją na drożejącą ropę naftową.

We wtorek rano krajowy monopolista podniósł ceny hurtowe obu paliw:

  • Benzyna Eurosuper 95 wzrosła do 5 221 zł/m³ (w górę z poziomu 5 189 zł/m³).
  • Olej napędowy Ekodiesel wzrósł do 5 682 zł/m³ (w górę z poziomu 5 674 zł/m³).

Dla rolników i odbiorców hurtowych zamawiających paliwo bezpośrednio do gospodarstw cysternami, te wyższe stawki weszły w życie natychmiast we wtorek rano, wyprzedzając tymczasowe, wtorkowe ceny maksymalne na stacjach detalicznych.

Prognoza: Jak zmienią się ceny maksymalne w środę (10.06.2026 r.)?

Regulator rynku ustala dzienne limity dla stacji, doliczając do hurtu Orlenu stałą marżę 30 groszy na litrze (po uwzględnieniu podatków). Poranny wzrost cen w Płocku automatycznie skoryguje dzisiejsze, urzędowe wskaźniki.

Zgodnie z kalkulacją, oficjalne ceny maksymalne, które zaczną obowiązywać od środy (10.06.2026 r.), wyniosą:

  • ⛽️ Benzyna Pb95: prognozowany wzrost ceny maksymalnej do 5,98 zł/l (w górę o +0,05 zł/l względem wtorkowej, historycznie najniższej ceny maksymalnej 5,93 zł/l).
  • ⛽️ Olej napędowy (ON): prognozowany wzrost ceny maksymalnej do 6,46 zł/l (w górę o symboliczny +0,01 zł/l względem wtorkowej ceny maksymalnej 6,45 zł/l).

Podsumowanie: Wtorek kluczowy dla tankujących benzynę

Dla kierowców i rolników uzupełniających zbiorniki bezpośrednio na stacjach detalicznych, wtorek pozostaje najlepszym momentem na zakupy, zwłaszcza w przypadku benzyny Pb95. Historycznie niska cena maksymalna 5,93 zł/l zniknie z dystrybutorów we wtorek o północy. Od środy ceny maksymalne wzrosną o kilka groszy ze względu na poranny hurt Orlenu, a nadchodzące dni przyniosą odpowiedź na najważniejsze pytanie: czy rząd utrzyma osłonę podatkową również po 15 czerwca.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, Giełdy Towarowe

John Deere pokazuje nowego giganta. 6R 260 przekracza 300 KM

0
John Deere nowa seria 6R

Po tygodniach zdjęć szpiegowskich i licznych spekulacjach John Deere oficjalnie prezentuje odświeżoną gamę ciągników na rok modelowy 2027. Producent stawia na większy komfort, zaawansowaną cyfryzację oraz wyższą wydajność pracy. Największe emocje budzi nowy flagowy model 6R 260, ale istotne zmiany obejmują także serię 6M oraz zmodernizowane maszyny 8R.

Seria 6R z nowym wyglądem i większym komfortem pracy

John Deere gruntownie udoskonalił duże ciągniki serii 6R. Modernizacja objęła modele 6R 180, 6R 200, 6R 220 i 6R 240, a także największe konstrukcje 6R 230 i 6R 260. Dzięki zintegrowanemu zarządzaniu mocą IPM maksymalna moc sięga teraz 305 KM.

Producent kieruje swoją ofertę przede wszystkim do dużych gospodarstw i firm usługowych, które każdego dnia wykonują intensywne prace transportowe oraz polowe. Właśnie dlatego szczególny nacisk położono na poprawę komfortu jazdy i ergonomii obsługi.

Nowy pakiet Sport Package Pro obejmuje ulepszone zawieszenie przedniej osi TLS Pro, hydrauliczne zawieszenie kabiny, zmodyfikowany układ kierowniczy oraz nowy system hamulcowy. Efektem ma być bardziej stabilne prowadzenie na drodze oraz większa precyzja podczas pracy w polu.

Kabina klasy premium trafia do ciągników 6R

Znaczące zmiany zaszły również we wnętrzu. Nowa kabina CommandView 4 oferuje więcej przestrzeni, lepszą widoczność do tyłu oraz niższy poziom hałasu wynoszący zaledwie 66 dB(A).

Operatorzy otrzymują nową koncepcję sterowania CommandARM, bezprzewodowe ładowanie smartfonów, porty USB-C oraz rozszerzone możliwości integracji urządzeń mobilnych. Opcjonalnie dostępny jest także fotel Vision Seat obracający się o 50 stopni, co ma zwiększyć komfort podczas pracy z maszynami towarzyszącymi.

Cyfryzacja staje się standardem

John Deere konsekwentnie rozwija rozwiązania z zakresu rolnictwa precyzyjnego. Standardowe wyposażenie obejmuje odbiornik StarFire 7500, terminal G5 CommandCenter oraz modem JDLink.

Dzięki temu użytkownicy mogą korzystać z automatycznego prowadzenia, zarządzania maszynami, wymiany danych czy dokumentowania wykonanych prac. Producent pozostaje przy modelu, w którym sprzęt jest montowany fabrycznie, natomiast dodatkowe funkcje aktywowane są za pomocą licencji.

Nowy John Deere 6R 260 przekracza granicę 300 KM

Największą nowością jest bez wątpienia model 6R 260. To najmocniejszy przedstawiciel serii, który dzięki IPM osiąga nawet 305 KM.

Obok niego uwagę zwraca również 6R 240 rozwijający do 291 KM. Dzięki korzystnemu stosunkowi masy do mocy ma być atrakcyjną propozycją dla przedsiębiorców poszukujących uniwersalnego ciągnika do transportu i ciężkich prac polowych.

Flagowy 6R 260 otrzymał nową, w pełni automatyczną przekładnię e19 PowerShift. Opcjonalnie dostępny jest także zintegrowany system regulacji ciśnienia w ogumieniu oraz system balastowania EZ znany z większej serii 7R.

John Deere 6M zbliża się do segmentu premium

Duże zmiany nie ominęły również serii 6M. Dotychczas postrzegana jako bardziej uniwersalna i prostsza konstrukcja, teraz przejmuje wiele rozwiązań znanych z wyższych modeli.

Kluczową nowością jest automatyczna skrzynia biegów e19 PowerShift wykorzystująca technologię podwójnego sprzęgła. Według producenta pozwala ona zwiększyć wydajność nawet o 5 proc. i jednocześnie obniżyć zużycie paliwa o podobną wartość względem przekładni CommandQuad Plus.

Nowa kabina i łatwiejsza obsługa całej floty

Przeprojektowana kabina 6M otrzymała rozwiązania znane z serii 6R, 7R i 8R. Terminal G5 CommandCenter, podłokietnik Compact CommandARM oraz joystick CommandX Plus mają zapewnić spójność obsługi w gospodarstwach korzystających z różnych modeli marki.

Dzięki temu operatorzy mogą szybciej przesiadać się między maszynami bez konieczności nauki nowych systemów sterowania.

Rolnictwo precyzyjne trafia do średniej klasy

John Deere wyraźnie pokazuje, że przyszłość serii 6M opiera się nie tylko na mocy, ale także na danych. Ciągniki mogą współpracować z systemami AutoTrac Turn Automation, AutoPath, Section Control oraz Variable Rate Control.

Dodatkowo możliwa jest synchronizacja danych z Centrum Operacyjnym, co pozwala planować zadania, analizować wykonane prace i automatyzować wiele procesów w gospodarstwie.

John Deere stawia na ewolucję zamiast rewolucji

Nowe modele nie są całkowicie nowymi konstrukcjami, ale zakres zmian jest bardzo szeroki. Większy komfort jazdy, bardziej zaawansowane wyposażenie cyfrowe, nowoczesne przekładnie i wyższa jakość kabin mają sprawić, że zarówno seria 6R, jak i 6M będą lepiej odpowiadały potrzebom nowoczesnych gospodarstw oraz firm usługowych.

Szczególnie model 6R 260 pokazuje, że John Deere chce skutecznie rywalizować w segmencie ciągników przekraczających 300 KM, jednocześnie rozwijając technologie wspierające automatyzację i cyfryzację pracy w rolnictwie.

Drugi przypadek muchy śrubowej w Teksasie. Jak zareagują ceny bydła?

0
Mucha śrubowa - USA

Jak zachowają się globalne ceny bydła w obliczu narastającego kryzysu weterynaryjnego w USA? Po tym, jak czwartkowa sesja na giełdzie w Chicago (CBOT) przyniosła spektakularne odbicie, Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA) przekazał bardzo niepokojące informacje. W Teksasie oficjalnie potwierdzono drugi w tym tygodniu przypadek zakażenia larwą mięsożernej muchy śrubowej. Choć piątkowe notowania zdołały obronić minimalne wzrosty, sytuacja stawia hodowców w stan najwyższej gotowości.

Nowe ognisko w Teksasie – władze są zaniepokojone

Wokół walki z groźnym pasożytem narastają ogromne obawy. Pierwszy przypadek u 3-tygodniowego cielęcia w hrabstwie Zavala inwestorzy potraktowali jako zdarzenie odosobnione, co wywołało chwilową euforię i „kupowanie faktów” na giełdzie. Jednak w piątek rządowa agencja Animal and Plant Health Inspection Service (APHIS), podlegająca pod USDA, potwierdziła kolejne zakażenie.

Drugi przypadek wykryto na ranczu w miejscowości La Pryor (hrabstwo Zavala), zaledwie dziewięć kilometrów od miejsca pierwszego zakażenia. Tym razem ofiarą pasożyta padł miesięczny cielak. Choć służby weterynaryjne uspokajają, że wyniki pozostałych próbek pobranych od podejrzanych zwierząt w najbliższej okolicy okazały się negatywne, to bliskość obu przypadków rodzi uzasadniony niepokój, że mucha śrubowa zaczyna się zakorzeniać w regionie.

Jak na nowe zakażenie odpowiedzą giełdowe ceny bydła?

Obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania potężne wzrosty, jakie odnotowano podczas czwartkowej sesji (widoczne na grafikach obraz.png oraz obraz_2.png), kiedy to kontrakty na bydło paszowe wystrzeliły o maksymalny limit +10,750 USD.

Najnowsze wykresy giełdowe z końca tygodnia (piątek, 5 czerwca 2026 r.) pokazują, że rynek zareagował na doniesienia o nowym chorym cielaku gwałtownym wyhamowaniem euforii:

  • Bydło rzeźne (Live Cattle – LEQ26): Sesja dla serii sierpniowej zamknęła się na poziomie 241,650 centów za funt, co oznacza symboliczny wzrost o zaledwie +0,125 USD (+0,05%).
  • Bydło paszowe (Feeder Cattle – GFQ26): Sierpniowa seria zamknęła dzień na poziomie 353,900 centów za funt, notując skromny wzrost o +0,525 USD (+0,15%) (obraz_4.png). Zielona świeca na wykresie z długim górnym knotem wyraźnie obrazuje cofnięcie cen z dziennych maksimów po upublicznieniu raportu USDA.

Jeśli w kolejnych dniach giełda uzna, że kwarantanna w Teksasie nie przynosi pełnych skutków, rynkowe ceny bydła na CBOT mogą ponownie znaleźć się pod presją spadkową z powodu strachu przed ewentualnymi blokadami eksportu amerykańskiej wołowiny premium.

Widmo wielkich strat finansowych i paraliżu handlu

Mucha śrubowa (Cochliomyia hominivorax) to pasożyt, który od dziesięcioleci nie pojawiał się u bydła w USA. Samice owada składają jaja w otwartych ranach lub błonach śluzowych zwierząt stałocieplnych. Wyklute larwy wnikają głęboko w żywą tkankę, dosłownie wyżerając organizm żywiciela od środka, co prowadzi do potwornego bólu, rozległych infekcji, a w przypadku braku leczenia – do nieuchronnej śmierci zwierzęcia.

Obecny powrót szkodnika w rejonie La Pryor stawia amerykański sektor mięsny w krytycznym położeniu. Jeśli pasożyt rozprzestrzeni się poza hrabstwo Zavala, hodowcy będą narażeni na gigantyczne straty finansowe. Dokładnie taki scenariusz ziścił się w stanach przygranicznych USA w latach 60. XX wieku, kiedy to plaga muchy śrubowej doprowadziła do masowego wyniszczenia dzikiej przyrody i postawiła amerykańskie rolnictwo na skraju katastrofy ekonomicznej.

Działania bioasekuracyjne i bezpieczeństwo żywności

Amerykańskie służby weterynaryjne zintensyfikowały działania ratunkowe w Teksasie. Utrzymywana jest strefa ścisłej kwarantanny wokół ognisk, a na zakażonym obszarze kontynuowany jest masowy zrzut milionów sterylnych samców muchówek, co ma uniemożliwić dalsze rozmnażanie się dzikiej populacji owada.

USDA, APHIS oraz analitycy rynkowi bezustannie przypominają konsumentom, że to odkrycie pod żadnym pozorem nie powinno wywoływać paniki w kontekście bezpieczeństwa żywności. Pasożyt żeruje wyłącznie na żywych organizmach. Wyprodukowane w USA mięso i nabiał pozostają w 100% bezpieczne. Kluczowy dla sprawy pozostaje jednak wymiar czysto ekonomiczny – rynki terminowe będą teraz bacznie obserwować każdą kolejną próbkę laboratoryjną z Teksasu, a globalne ceny bydła mogą w najbliższych dniach podlegać drastycznym wahaniom.

Źródła danych:

  • Raport Departamentu Rolnictwa USA (USDA) oraz agencji APHIS
  • Oficjalne dane rynkowe i wykresy CBOT/Barchart

Ceny zbóż w kraju: Czyszczenie magazynów i drastyczne rozbieżności regionalne

0
ceny zbóż

Ceny zbóż w kraju: Rynek zbóż znajduje się obecnie w intensywnej fazie przygotowań do nowego sezonu. W magazynach krajowych wolne zapasy ziarna starego zbioru prawdopodobnie zbliżają się już do końca. W wielu gospodarstwach oraz punktach skupu powoli rozpoczyna się rutynowe czyszczenie i dezynfekcja powierzchni magazynowych pod nowe zbiory. W bieżących transakcjach na rynku wewnętrznym widać bardzo selektywne zainteresowanie przetwórców, którzy poszukują głównie ubiegłorocznej kukurydzy, podczas gdy pszenica konsumpcyjna na rynku krajowym nieznacznie staniała.

Przeczytaj również:

Wyraźną aktywność notuje się w handlu przygranicznym – na eksport drogą lądową za naszą zachodnią granicę trafiają obecnie niemal wszystkie rodzaje zbóż. Sprzedaż do Niemiec pozwala na bieżąco upłynniać krajowe pozostałości, które lokalnie wydają się być już na wyczerpaniu, choć ceny uzyskiwane w tym kanale dystrybucji są znacznie niższe od oczekiwań producentów. Sytuację tę pogłębiają silne naciski z rynków zewnętrznych. Ubiegły tydzień na giełdzie MATIF przyniósł głębokie spadki, skutkujące przeceną pszenicy o 15 euro. Notowania na paryskim parkiecie znajdują się obecnie pod silnym wpływem geopolityki i ryzyka międzynarodowego (w tym konfliktu z Iranem), zmian na rynku ropy naftowej oraz mocnego dolara amerykańskiego. Presję spadkową na giełdach jedynie częściowo równoważą doniesienia o pogarszającej się kondycji upraw we Francji oraz obawy o potencjał plonotwórczy w Europie Zachodniej.

Ważne: Realne ceny transakcyjne a rynek lokalny

Istotna uwaga rynkowa: Dane prezentowane w oficjalnych notowaniach i programach informacyjnych to ceny transakcyjne, czyli stawki, po których faktycznie dochodzi do zawarcia umów i fizycznej sprzedaży ziarna (głównie w rejonach portowych i przy bezpośrednim eksporcie na Zachód). Należy wyraźnie odróżnić je od lokalnych cen wywoławczych. Ceny ofertowe – szczególnie we wschodnich i południowych regionach Polski – są obecnie zdecydowanie niższe, co wynika z lokalnej specyfiki, wysokich kosztów logistyki do portów oraz ograniczonego popytu wewnętrznego w tych częściach kraju.

Skrajne rozpiętości cenowe w kraju (dane z końca maja)

Doskonałym przykładem tej głębokiej rozbieżności są oficjalne dane dotyczące średnich, minimalnych i maksymalnych cen zakupu ziarna z końcówki maja (31.05.2026 r.). Pokazują one ogromne, nawet ponad stuzłotowe widełki na jednej tonie tego samego surowca, w zależności od regionu kraju i punktu dostawy:

  • Pszenica konsumpcyjna: Choć cena maksymalna dochodziła do 852 zł/t, to minimalne stawki transakcyjne w kraju spadały aż do 702 zł/t (przy średniej 826 zł/t).
  • Kukurydza sucha: Widełki wynosiły od 702 zł/t na południu czy wschodzie kraju do aż 874 zł/t w najlepszych lokalizacjach transakcyjnych.
  • Pszenżyto paszowe: Minimalne stawki spadły do zaledwie 628 zł/t, podczas gdy maksima wynosiły 735 zł/t.
  • Jęćmień paszowy: Najsłabsze oferty opiewały na 658 zł/t, podczas gdy transakcje maksymalne zawierano po 780 zł/t.

Tak drastyczne różnice potwierdzają, że rolnicy z regionów oddalonych od portów i zachodniej granicy muszą mierzyć się z cenami drastycznie niższymi niż te, które stanowią oficjalną średnią rynkową lub portową.

Aktualne notowania zbóż (ceny transakcyjne)

Poniższe tabele przedstawiają bieżące, realne stawki transakcyjne z bieżącego tygodnia na rynku portowym oraz w głębi kraju.

Zboża w portach (zł/t) – ceny transakcyjne

W portach realizowane są obecnie głównie wcześniejsze kontrakty. Ceny dla nowych dostaw prezentują się następująco:

Gatunek ziarnaCena (zł/tona)
Pszenica konsumpcyjna 12,5%850 – 855
Pszenica paszowa800 – 840
Pszenżyto710 – 720
Żyto paszowe620

Zboża w magazynach krajowych (zł/t) – ceny transakcyjne

Stawki za żyto paszowe w głębi kraju w najniższych transakcjach giełdowych spadły do poziomu 525 zł/t.

Gatunek ziarnaCena (zł/tona)
Kukurydza880 – 925
Pszenica konsumpcyjna 12,5%820 – 850
Jęczmień paszowy710 – 770
Pszenżyto710 – 740
Żyto paszowe525 – 640

Źródło cen: PHU START, MRiRW

Rewolucja na słoikach z miodem. Czy nowe przepisy ukrócą globalny proceder podrabiania i dumping?

0

Od 14 czerwca 2026 roku wchodzą w życie rewolucyjne zmiany w znakowaniu miodu. Unijna dyrektywa śniadaniowa kładzie kres enigmatycznym napisom „mieszanka miodów z UE i spoza UE”. Konsumenci zyskają pełną świadomość tego, co kupują, a dla polskich pszczelarzy nowe etykiety mogą stać się tarczą obronną przed dumpingowym importem i fałszerstwami na masową skalę.

Koniec z ukrywaniem pochodzenia. Procenty na stół

Nowe unijne przepisy, wypracowane jeszcze za kadencji komisarza Janusza Wojciechowskiego, wprowadzają obowiązek umieszczania na słoikach pełnej listy wszystkich krajów pochodzenia miodu. Państwa będą musiały być wymienione w kolejności od największego do najmniejszego udziału, wraz z podaniem dokładnej wartości procentowej dla każdego z nich.

Unia Europejska jest drugim producentem miodu na świecie (ok. 246 tys. ton w 2024 r.), ale jednocześnie potężnym importerem (blisko 175 tys. ton w tym samym roku). Najwięcej surowca trafia do nas z Ukrainy, Chin oraz Argentyny. Do tej pory pochodzenie to masowo ukrywano za fasadą wspomnianych „mieszanek”. Od połowy czerwca konsumenci czarno na białym zobaczą, skąd realnie pochodzi kupowany produkt.

Wyścig zbrojeń: Fałszerze kontra laboratoria

W tle nowych regulacji stoi walka z gigantycznym biznesem podrabiania miodu. Przepisy uderzają m.in. w tzw. miód przefiltrowany. Zgodnie z nowymi wytycznymi, produkt, z którego usunięto pyłek kwiatowy, nie może być już nazywany miodem.

Usuwanie pyłku to celowy zabieg fałszerzy – bez niego niezwykle trudno jest laboratoryjnie zidentyfikować geograficzne pochodzenie patoki. Jeśli w miodzie znajduje się pyłek eukaliptusa, jasne jest, że nie zebrano go na polskim polu z bławatka.

W branży spożywczej trwa obecnie stała rywalizacja, przypominająca rynek środków dopingowych w sporcie. Z jednej strony stoi olbrzymi, wyspecjalizowany biznes fałszerski (przodują w tym Chiny), który stosuje zaawansowane syropy z ryżu czy pszenicy oraz enzymy maskujące. Z drugiej strony działają instytucje kontrolne i laboratoria, które muszą stale wdrażać drogie i nowoczesne metody, takie jak analizy izotopowe czy magnetyczny rezonans jądrowy, by w ogóle nadążyć za procederem. Kluczowe pozostaje pytanie, jak nowe przepisy będą w praktyce nadzorowane i egzekwowane przez inspekcje handlowe (IJHARS).

Tarcza dla krajowych pasiek przed tanim importem

Dla lokalnych pszczelarzy nowe prawo to szansa na obronę rynku. Polska jest trzecim największym importerem miodu w UE (po Niemczech i Belgii). Spoza wspólnoty sprowadzamy rocznie około 19 tys. ton, a łącznie z innych krajów UE ściągamy ok. 25 tys. ton. To ilość niemal równa naszej rocznej produkcji krajowej.

Bezpiecznik przed dalszą liberalizacją handlu

Nowe etykiety mają stać się również konsumenckim bezpiecznikiem w obliczu kolejnych umów handlowych zawieranych przez Brukselę. Unia otwiera granice przed potęgami w eksporcie miodu: umowa z krajami Mercosuru (Argentyna, Brazylia), umowa handlowa z Meksykiem czy umowa DCFTA z Ukrainą mogą wpuścić na rynek jeszcze więcej taniego surowca.

Obowiązkowy procentowy podział na etykiecie nie zamyka granic fizycznie, ale daje konsumentom narzędzie do świadomego wyboru. Pszczelarze przypominają: droga od ula do słoika w lokalnej pasiece jest krótka i transparentna, a na etykietach uczciwych producentów od zawsze widnieje wyraźne oznaczenie „Produkt Polski”. Od 14 czerwca czytanie etykiet nabierze zupełnie nowego znaczenia.

FAO: Globalna produkcja zbóż spadnie o 2% w sezonie 2026/27

0
FAO - podaż i popyt na zboża - czerwiec 2026

Globalna produkcja zbóż w nadchodzącym sezonie marketingowym 2026/2027 odnotuje zauważalny spadek. Najnowszy raport Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) wskazuje na pogarszające się perspektywy zbiorów, co wywołuje uzasadnione obawy o stabilność rynkową i bezpieczeństwo żywnościowe na świecie. Po rekordowym i niezwykle obfitym sezonie 2025/2026, rolnicy oraz handlowcy muszą przygotować się na wyraźne zaciśnięcie globalnego bilansu.

Przeczytaj również:

Dlaczego globalna produkcja zbóż wyhamuje?

Prognozowany spadek światowych zbiorów o 2% rok do roku – do poziomu 2 982 mln ton – to przede wszystkim rezultat gorszych prognoz dla rynku pszenicy. FAO wskazuje na drastyczne pogorszenie warunków upraw u kluczowych globalnych eksporterów. Najbardziej alarmujące sygnały płyną z Ameryki Północnej, gdzie kondycja amerykańskiej pszenicy ozimej należy obecnie do najgorszych od dziesięcioleci.

Sama pogoda to jednak nie wszystko. Na ostateczny wynik negatywnie wpłyną również czynniki czysto ekonomiczne. Wysokie koszty energii, drogie paliwo oraz utrzymujące się wysokie ceny nawozów sztucznych nakładają ogromną presję na opłacalność produkcji rolnej, zmuszając wielu farmerów do szukania oszczędności.

Stabilny popyt zaczyna uszczuplać zapasy

Mimo że ziarna z pól zbierzemy mniej, globalny apetyt nie słabnie. FAO przewiduje, że światowe wykorzystanie zbóż w sezonie 2026/2027 wzrośnie o 0,6%, osiągając poziom 2 969 mln ton. Zwiększone zapotrzebowanie będzie widoczne zarówno w sektorze paszowym (głównie kukurydza i jęczmień), jak i konsumpcyjnym oraz przemysłowym.

W konsekwencji po okresie silnej odbudowy zapasów, światowe rezerwy skurczą się o 0,3% do poziomu 949 mln ton. Pocieszeniem dla rynku pozostaje fakt, że globalny wskaźnik zapasów do ich spożycia (stock-to-use ratio) utrzyma się na bezpiecznym i stosunkowo komfortowym poziomie 31,7%, co powinno amortyzować ewentualne gwałtowne skoki cenowe na giełdach towarowych.

Zmiany w strukturze handlu międzynarodowego

Mniejsza podaż bezpośrednio przełoży się na globalną logistykę. Międzynarodowy handel zbożami po wcześniejszym dynamicznym wzroście ma minimalnie wyhamować (-0,3% do 507,2 mln ton). Spadek obrotów odczuwalny będzie przede wszystkim w handlu pszenicą i jęczmieniem. Z kolei kraje importujące kukurydzę oraz ryż muszą liczyć się z większą rywalizacją – w tych segmentach FAO prognozuje wzrosty wymiany handlowej odpowiednio o 3,9% oraz 1,4%.

Więcej szczegółów oraz pogłębioną analizę rynkową, FAO opublikuje w pełnym raporcie Food Outlook już 18 czerwca 2026 r. Do tematu będziemy wracać na łamach AgroProfilu. Już w tym tygodniu swoje zaktualizowane prognozy dla rynku zbóż i oleistych opublikuje USDA.

Źródło danych: FAO