Strona główna Blog Strona 20

Ile jaj znosi perliczka? W szczycie sezonu wynik jest całkiem dobry

0
perliczka

Perliczki coraz częściej pojawiają się w przydomowych gospodarstwach obok kur, kaczek czy gęsi. Przyciągają uwagę charakterystycznym wyglądem, są ruchliwe, dobrze radzą sobie na wybiegu i mogą dostarczać smacznych jaj. Ich hodowla różni się jednak od utrzymywania typowych kur niosek. Ile jaj dziennie znosi perliczka i czy można trzymać ją razem z kurami? Odpowiedź zależy między innymi od pory roku, warunków utrzymania oraz wieku ptaka.

Ile jaj dziennie znosi perliczka?

Perliczka nie jest typową kurą nioską, dlatego nie należy oczekiwać, że przez cały rok będzie regularnie dostarczała jednego jajka każdego dnia. W okresie intensywnego nieśnego dorosła samica może składać jajko niemal codziennie, ale zdarzają się również przerwy.

W dobrych warunkach można więc przyjąć, że w szczycie sezonu jedna perliczka znosi około 5 do 6 jaj tygodniowo. Nie oznacza to jednak, że taki wynik utrzymuje przez wszystkie miesiące.

Perliczki są ptakami zdecydowanie bardziej sezonowymi niż współczesne rasy i mieszańce kur niosek. Najintensywniejsze znoszenie jaj przypada zazwyczaj na cieplejszą część roku, kiedy dni są długie. Jesienią produkcja spada, natomiast zimą może praktycznie całkowicie ustać.

Duże znaczenie ma również dostęp do światła, jakość żywienia, temperatura, stres oraz możliwość swobodnego ruchu.

Ile jaj rocznie może znieść perliczka?

W ciągu całego sezonu jedna samica może znieść około 80 do 150 jaj, chociaż wynik zależy od pochodzenia ptaków i warunków hodowli. W dobrze prowadzonym stadzie liczba ta może być większa.

To znacznie mniej niż w przypadku specjalistycznych mieszańców kur nieśnych, które mogą osiągać ponad 250, a nawet około 300 jaj rocznie. Jeśli więc głównym celem hodowcy jest możliwie duża produkcja jaj, kura będzie zazwyczaj bardziej wydajnym wyborem.

Perliczki mają jednak inne zalety. Są dobrze przystosowane do korzystania z dużych wybiegów, intensywnie poszukują naturalnego pokarmu i mogą wyjadać owady znajdujące się na terenie gospodarstwa.

Trzeba przy tym pamiętać, że swobodnie chodzące perliczki potrafią znaleźć sobie własne miejsce do składania jaj. Gniazdo może znajdować się w wysokiej trawie, pod krzewami, w zaroślach albo w innym spokojnym miejscu, którego właściciel początkowo nawet nie zauważy.

Kiedy perliczki zaczynają znosić jajka?

Młode perliczki zaczynają nieść zazwyczaj po osiągnięciu dojrzałości płciowej, często w wieku około 6 do 8 miesięcy. W praktyce moment pojawienia się pierwszych jaj zależy jednak również od terminu wyklucia.

Jeżeli młoda samica osiąga odpowiedni wiek jesienią lub zimą, krótki dzień może sprawić, że właściwe znoszenie jaj rozpocznie dopiero wiosną.

Pierwsze tygodnie nieśności nie zawsze oznaczają regularne jajka każdego dnia. Organizm młodego ptaka dopiero wchodzi w okres produkcyjny. Z czasem częstotliwość znoszenia może się zwiększyć.

Wiosną warto więc regularnie obserwować miejsca, w których perliczki spędzają najwięcej czasu. Samice często wybierają jedno wspólne gniazdo i mogą składać w nim kolejne jaja.

Jak wyglądają jajka perliczki?

Jajko perliczki jest zazwyczaj mniejsze od typowego jajka kurzego. Ma charakterystyczny, lekko stożkowaty kształt oraz bardzo twardą skorupkę. Najczęściej jest ona jasnobrązowa lub kremowa, czasami z drobnymi plamkami.

Twarda skorupa dobrze chroni zawartość jajka, ale podczas przygotowywania posiłku potrafi zaskoczyć osobę przyzwyczajoną wyłącznie do jaj kurzych.

Jaja perliczek są jadalne i mogą być wykorzystywane w kuchni podobnie jak kurze. Nadają się między innymi do gotowania, smażenia, przygotowywania ciast, naleśników czy potraw jajecznych.

Ze względu na mniejszy rozmiar podczas przygotowywania przepisów trzeba jednak uwzględnić, że jedno jajko perliczki nie zawsze odpowiada objętością jednemu dużemu jajku kurzemu.

Czy perliczki mogą mieszkać razem z kurami?

Perliczki można hodować razem z kurami, ale wymaga to odpowiedniej ilości miejsca oraz obserwowania zachowania stada. Oba gatunki drobiu mogą korzystać z tego samego budynku i wybiegu, jednak różnią się temperamentem.

Kury zazwyczaj szybciej przywiązują się do kurnika i określonego miejsca nocowania. Perliczki są bardziej ruchliwe, czujne i płochliwe. Potrafią również bardzo głośno reagować na obcych ludzi, zwierzęta lub nietypowe sytuacje.

Jeżeli ptaki są przyzwyczajane do siebie od młodości, wspólne utrzymywanie jest zwykle łatwiejsze. Wprowadzanie dorosłych perliczek do istniejącego stada kur powinno odbywać się stopniowo.

Każde stado ustala własną hierarchię. Konflikty mogą pojawiać się przede wszystkim przy karmidłach, poidłach i miejscach noclegowych. Z tego względu nie należy trzymać zbyt wielu ptaków na niewielkiej powierzchni.

Czy perliczki potrzebują osobnego kurnika?

Osobny budynek nie zawsze jest konieczny. Jeżeli kurnik jest wystarczająco przestronny, perliczki i kury mogą nocować razem.

Warto jednak przygotować odpowiednią liczbę grzęd, ponieważ perliczki bardzo chętnie nocują wysoko. Brak miejsca może powodować przepychanki między ptakami.

Kurnik powinien być suchy, wentylowany i zabezpieczony przed drapieżnikami. Należy także unikać przeciągów.

Większym problemem niż samo wspólne nocowanie może być nauczenie młodych perliczek powrotu do budynku. Ptaki mają silną potrzebę przemieszczania się i po wypuszczeniu na duży teren mogą próbować nocować na drzewach, dachach albo innych wysoko położonych miejscach.

Dlatego po zakupie lub przeniesieniu perliczek do nowego gospodarstwa warto przez pewien czas utrzymywać je w zamkniętym pomieszczeniu lub zabezpieczonej wolierze. Ptaki muszą nauczyć się, gdzie znajduje się ich miejsce nocowania i karmienia.

Czy perliczki mogą jeść to samo co kury?

Dorosłe perliczki utrzymywane razem z kurami mogą korzystać z podobnej paszy, pod warunkiem że jest ona odpowiednio zbilansowana.

W okresie nieśności samice potrzebują odpowiedniej ilości energii, białka, składników mineralnych i witamin. Szczególnie istotny jest wapń wykorzystywany do budowy skorupy jaj.

Ptaki korzystające z dużego wybiegu uzupełniają jadłospis naturalnym pokarmem. Perliczki intensywnie poszukują między innymi owadów, nasion i zielonych części roślin.

Nie oznacza to jednak, że sam wybieg zastąpi pełnoporcjową paszę. Jeżeli oczekujemy regularnego znoszenia jaj, podstawowe żywienie powinno być dobrze dobrane.

Czy perliczki niszczą ogród tak jak kury?

To jedna z cech, która dla właścicieli dużych działek może być szczególnie interesująca. Perliczki spędzają dużo czasu na poszukiwaniu owadów, ale zwykle grzebią ziemię mniej intensywnie niż kury.

Kura potrafi w krótkim czasie rozgrzebać świeżo przygotowaną rabatę, rozsypać ściółkę albo odkopać młodą roślinę. Perliczki częściej przemieszczają się po większym terenie i zbierają pokarm znajdujący się na powierzchni.

Nie oznacza to oczywiście, że są całkowicie obojętne dla roślin. Przy dużej liczbie ptaków także mogą uszkadzać delikatną roślinność.

Zaletą perliczek jest natomiast intensywne polowanie na drobne bezkręgowce. W gospodarstwie mogą zjadać między innymi różnego rodzaju owady i ich larwy.

Czy perliczki są głośniejsze od kur?

Zdecydowanie tak. To jedna z najważniejszych rzeczy, które warto wiedzieć przed rozpoczęciem hodowli.

Perliczki są niezwykle czujne. Pojawienie się nieznanej osoby, psa, kota, samochodu czy innego nietypowego bodźca może spowodować bardzo głośną reakcję całej grupy.

Na gospodarstwie położonym z dala od sąsiadów nie musi to stanowić większego problemu. Na niewielkiej działce otoczonej zabudową mieszkaniową sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Osoba zainteresowana hodowlą powinna więc brać pod uwagę nie tylko powierzchnię wybiegu, lecz także odległość od sąsiednich posesji.

Czy perliczki uciekają z gospodarstwa?

Perliczki znacznie łatwiej pokonują ogrodzenia niż ciężkie rasy kur. Dobrze latają i bez większego problemu mogą znaleźć się po drugiej stronie stosunkowo wysokiego płotu.

Po przyzwyczajeniu do gospodarstwa zwykle traktują je jako swoją bazę i wracają w okolice miejsca, w którym znajdują pokarm oraz wodę. Mimo tego mogą w ciągu dnia zapuszczać się daleko.

Jeżeli gospodarstwo znajduje się bezpośrednio przy ruchliwej drodze albo sąsiednich posesjach, swobodny wybieg może być ryzykowny. Rozwiązaniem jest odpowiednio duża, zabezpieczona woliera.

Wypuszczanie nowo kupionych perliczek od razu na otwarty teren może skończyć się ich utratą. Najpierw ptaki powinny dobrze poznać nowe miejsce.

Czy warto trzymać perliczki razem z kurami?

Dla wielu niewielkich gospodarstw takie połączenie sprawdza się bardzo dobrze. Kury zapewniają bardziej regularną produkcję jaj, natomiast perliczki urozmaicają stado i dobrze wykorzystują duże wybiegi.

Nie należy jednak traktować ich jak kolejnej rasy kur. Mają inne zachowanie, są bardziej płochliwe, głośniejsze i znacznie chętniej oddalają się od kurnika.

Jeśli właściciel dysponuje dużym wybiegiem, spokojnym miejscem oraz odpowiednio przestronnym budynkiem, oba gatunki mogą funkcjonować w jednym stadzie. Trzeba jedynie zapewnić im wystarczającą liczbę grzęd, karmideł i poideł oraz regularnie sprawdzać, czy żadne ptaki nie są odganiane od jedzenia.

W zamian perliczki mogą dostarczać sezonowo nawet kilka jaj tygodniowo, a przy okazji przez większą część dnia aktywnie przeszukiwać teren gospodarstwa. Właśnie ta niezależność jest jednocześnie ich największą zaletą i cechą, która najbardziej odróżnia je od spokojniejszych kur utrzymywanych przy kurniku.

Niemcy na skraju katastrofy! Najgorsze zbiory buraków cukrowych od 34 lat?

0
buraki i cukier

Zbiory buraków cukrowych 2026: Niemieckie rolnictwo zmaga się z najcięższym kryzysem od dekady. Według najnowszych doniesień tegoroczne zbiory buraków cukrowych u naszego zachodniego sąsiada mogą okazać się najgorsze od 1990 roku, czyli od momentu zjednoczenia kraju. Głównym winowajcą są ekstremalne warunki pogodowe – długotrwałe upały oraz dotkliwa susza, które dotknęły m.in. południowe regiony Niemiec. Trudne warunki klimatyczne nie tylko powstrzymały rozwój korzeni, ale także wywołały presję fitosanitarną i masowe rozprzestrzenianie się chorób na polach.

Stowarzyszenie Producentów Buraków Cukrowych w Południowych Niemczech oficjalnie ocenia sytuację jako krytyczną. Jak podaje dyrektor wykonawczy organizacji, Paul-Martin Pfoyffer, produkcja cukru w Niemczech może w tym sezonie spaść nawet o jedną trzecią w porównaniu z ubiegłym rokiem. Tak drastyczny spadek podaży surowca grozi destabilizacją rynku wewnętrznego. Coraz większe ryzyko produkcyjne zmusza branżę do szukania nowych strategii i odmian odpornych na zmiany klimatyczne, a sytuacja w Niemczech staje się poważnym ostrzeżeniem dla całego europejskiego sektora cukrowniczego.

Czytaj również:

Prognozy plonów w UE: Raport MARS pokazuje ogromne rozbieżności

Anomalia pogodowa w Niemczech rzuca nowe światło na publikowane prognozy plonowania w Unii Europejskiej (raport JRC MARS). Podczas gdy oficjalne modelowanie dla niektórych krajów wciąż wskazuje na stabilne wyniki, rzeczywistość polowa w odmiennych regionach Europy okazuje się skrajnie zróżnicowana:

  • Polska: Prognozowany plon wynosi 64,6 t/ha, co stanowi wynik zbliżony do średniej 5-letniej (odchylenie w przedziale od -4% do +4%).
  • Francja: Oczekuje się plonów na poziomie 84,8 t/ha.
  • Włochy: Szacunki mówią o 60,6 t/ha (wzrost o ponad 10% względem średniej wieloletniej).
  • Niemcy: Choć wcześniejsze uśrednione prognozy MARS wskazywały na 83,7 t/ha, dotkliwa susza na południu kraju i straty fitosanitarne drastycznie zredukują ostateczny wynik produkcyjny.

Sytuacja w Polsce: Szacunki GUS oraz dane z prób roboczych Südzucker

W kontekście niemieckich problemów produkcyjnych wzrok branży kieruje się na Polskę. Zgodnie z szacunkami Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), powierzchnia uprawy buraków cukrowych w naszym kraju pozostaje stabilna. Warunki pogodowe wywoływały jednak lokalny stres wodny, co znajduje już odzwierciedlenie w pierwszych próbach polowych.

Z danych koncernu Südzucker opublikowanych przez portal Farmer wynika, że w 31. tygodniu roku wyliczony plon korzeni w rejonie działania spółki wynosi 46,7 t/ha (przy obsadzie 102,3 tys. szt./ha). Oznacza to wyraźny spadek w porównaniu do ubiegłych lat – w 2025 roku w analogicznym okresie było to 53,9 t/ha, w 2024 roku 59,1 t/ha, a wieloletnia średnia wynosi 56,5 t/ha.

Słabiej wygląda również szacowany plon cukru z hektara, który obecnie wynosi 7,12 t/ha (wobec 7,73 t/ha rok wcześniej i 8,74 t/ha w 2024 r.). Warto jednak zauważyć, że w przypadku samego cukru tegoroczny wynik jest tylko nieznacznie niższy od średniej z poprzednich sezonów (7,55 t/ha), co daje nadzieję na lepsze polaryzacje mimo niższej masy korzeni.

120 mln zł od KGS na skup zbóż. Elewarr zwiększa możliwości przyjęć pszenicy i rzepaku

0

Elewarr zwiększa możliwości przyjęć pszenicy i rzepaku: Sytuacja na rynku zbóż i rzepaku w trakcie tegorocznych żniw pozostaje wymagająca. Niższe szacunki zbiorów oraz presja podażowa w szczycie prac polowych skłoniły państwowe podmioty do interwencji płynnościowej. Spółka Elewarr otrzymała od Krajowej Grupy Spożywczej (KGS) dodatkowe 120 mln zł finansowania, które mają zostać bezpośrednio przeznaczone na zwiększenie oraz utrzymanie ciągłości skupu płodów rolnych – w pierwszej kolejności pszenicy i rzepaku.

Zwiększenie środków budżetowych na skup ma umożliwić rolnikom płynną sprzedaż surowca w okresie największego natężenia dostaw. Jak podkreślają przedstawiciele resortu rolnictwa oraz MAP, celem zastrzyku kapitałowego jest wywieranie presji stabilizacyjnej na rynek i zagwarantowanie producentom rolnym wiarygodnego punktu zbytu.

120 mln zł z KGS na kontynuację skupu

Przyznana kwota ma zasilić potencjał zakupowy Elewarru – największego państwowego podmiotu operującego na rynku obrotu zbożem. Spółka posiada w 17 obiektach w Polsce łączną przestrzeń magazynową przekraczającą 700 tys. ton.

Zależy nam na tym, aby rolnicy mieli możliwość sprzedaży swoich plonów i mogli korzystać ze stabilnego, wiarygodnego rynku zbytu. Wykorzystujemy potencjał spółek z udziałem Skarbu Państwa, aby wspierać producentów rolnych, stabilizować rynek i wzmacniać bezpieczeństwo żywnościowe Polski – zaznaczył minister rolnictwa i rozwoju wsi, Stefan Krajewski.

Ważnym elementem utrzymania płynności przyjęć w elewatorach jest sprawna wywózka zgromadzonego ziarna. Elewarr od ponad roku rozwija logistykę opartą na transporcie kolejowym, kierując surowiec z magazynów wewnętrznych do portów morskich, skąd trafia on na rynki eksportowe. Taki model pozwala na bieżąco zwalniać powierzchnię magazynową pod kolejne partie ziarna od rolników.

Udzielony dodatkowy kredyt oznacza zabezpieczenie środków na dalszy skup zbóż oraz realne wsparcie dla polskich rolników – dodał prezes Krajowej Grupy Spożywczej, Lech Świętochowski. Z kolei podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych, Grzegorz Wrona, zwrócił uwagę na strategiczną rolę spółki w kontekście utrzymania sprawności obrotu i magazynowania w sytuacjach kryzysowych.

Zbiory zbóż i rzepaku w 2026 roku zauważalnie niższe

Tegoroczna kampania żniwna odbywa się w warunkach wyraźnie niższych wolumenów produkcyjnych w porównaniu do ubiegłego sezonu:

  • Zbiory zbóż ogółem: szacowane na ok. 33,6 mln ton (spadek o blisko 3,4 mln ton r/r).
  • Pszenica: prognoza produkcji na poziomie ok. 12,2 mln ton.
  • Rzepak: zbiory według prognoz nie przekroczą 2,83 mln ton (wobec ok. 3,6 mln ton w 2025 r.).
  • Kukurydza: szacunki wskazują na poziom przekraczający 9 mln ton.

Choć podaż krajowa jest niższa niż przed rokiem, wyzwaniem dla rynku pozostaje logistyka oraz synchronizacja sprzedaży z zapotrzebowaniem przetwórców i eksportu. Przedstawiciele branży zwracają również uwagę, że problemy z produkcją kukurydzy w innych krajach europejskich mogą w kolejnych miesiącach zwiększyć popyt na polskie ziarno na rynkach zagranicznych.

Źródło: MRIRW

Podsumowanie pogody w lipcu 2026- wody gruntowe na coraz niższym poziomie

1
Suma opadów w lipcu 2026
Suma opadów w lipcu 2026

Podsumowanie pogody

Lipiec 2026 – Opady

Lipiec był dotychczas najbardziej mokrym miesiącem w tym roku na obszarze Polski co wcale nie powinno dziwić bowiem statystycznie to właśnie w lipcu spada najwięcej deszczu.

Niestety po raz kolejny w połowie naszego kraju opady były poniżej normy. Tym razem najsuszej było na południu oraz miejscami na zachodzie, wschodzie i w centrum kraju. Skutki są dziś widoczne na głównych rzekach w Polsce; które notują historycznie niskie poziomy wód wpływając ostatnio nawet na elektrownię w Połańcu i Kozienicach.

Wody ubywało nie tylko w rzekach ale także w gruncie. Mniej więcej na południe od Gorzowa Wielkopolskiego, Poznania, Kutna, Warszawy, Terespola deszcze zwilżały tylko wierzchnią warstwę gleby nie docierając do głębokości 1 metra nie wspominając o odbudowie wód gruntowych. Dlatego nie powinny nas dziwić nadal wysychające rzeki, jeziora, stawy czy studnie.

W lepszej sytuacji znalazła się północna Polska; która doświadczyła zatrzymania się niżu z opadami nad Białorusią wpływając na codzienne opady w samym środku Lipca od Podlasia po Warmię, Mazury i Kaszuby.

Dane opadowe pochodzą z głównych stacji meteorologicznych. Aby dorzucić większą ilość danych podajemy do wglądu mapę IMGW oraz IUNG Puławy.

Suma opadów w lipcu 2026

Odchylenie opadów od normy według danych ze stacji IMGW

Dla przypomnienia: 100% oznacza taką sumę opadów jaka powinna spaść w danym miejscu. Opady poniżej 100% oznaczają mniejsze wartości od normy zaś powyżej 100% wyższe od normy.

Lipiec był jednym z najbardziej wietrznych w historii pomiarów

Warto wspomnieć, że w Lipcu mieliśmy do czynienia z kilkoma dniami solidnego sztormu; którego siła odpowiadała tym, które zazwyczaj występują u nas w okresie zimowym. Silny wiatr negatywnie wpływa na wodę opadową, która spadła na ziemię. Silny wiatr bardzo szybko wysusza wierzchnią warstwę gleby oraz zmusza rośliny do pobierania większej ilości wody z gleby.

W jednych regionach w lipcu było chłodno zaś w innych ciepło

Częste wiatry z północy oraz niż znad Białorusi w samym środku miesiąca znacząco obniżył średnią miesięczną temperaturę lipca zwłaszcza na wybrzeżu, Kaszubach, Warmii i Mazurach oraz na Podlasiu.

Po drugiej stronie Polski, gdzie rzadko padało lipiec zapisał się nawet powyżej normy termicznej.

Wszelkie anomalie, które poniżej zobaczycie na mapach odnoszą się już do nowych norm. Jeszcze w latach 50-80 ubiegłego wieku obecny lipiec zostałby okrzyknięty miesiącem ciepłym.

Susza wciąż narasta

Sierpień rozpoczął się na południu, wschodzie i w centrum silnymi upałami; tropikalnymi nocami, które znów wpłynęły na bardzo szybkie wysuszanie gleby. Chociaż ostatni front przyniósł dużo gwałtownych burz z ulewami to jednak ta woda w znacznej mierze spłynęła zamiast wsiąknąć w glebę. Według prognoz przed nami suchy sierpień i niestety bardzo ciepły co negatywnie wpłynie na bilans wodny w całej Polsce.

A jakie sumy opadów zanotowaliście w swoich stronach i w jakim województwie?

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Mapy z IMGW- https://cmm.imgw.pl/cmm/?page_id=18414&view=current&c_mode=summary&c_param=TAVE

Mapa IUNG Puławy- https://www.facebook.com/photo?fbid=1680457090750100&set=a.540579864737834

Eksport zbóż z UE drastycznie spada. Znamy najnowsze dane KE za lipiec

0
Unijny eksport zbóż

Eksport zbóż z UE: Początek sezonu handlowego 2026/27 przyniósł gwałtowne wyhamowanie unijnego handlu zagranicznego. Jak wynika z najnowszego raportu Komisji Europejskiej (DG AGRI), obejmującego pierwsze pięć tygodni nowego sezonu (od 1 lipca do 2 sierpnia 2026 r.), wywóz zbóż i ich przetworów z Unii Europejskiej skurczył się aż o 67% r/r, osiągając zaledwie 1,35 mln ton (wobec 4,02 mln ton w analogicznym okresie ubiegłego roku). Osłabienie wywozu zbiega się w czasie ze spadkową korektą prognoz tegorocznych zbiorów w Europie oraz rosnącymi obawami o stan upraw kukurydzy.

Czytaj również:

Załamanie na pszenicy i jęczmieniu

Spadek eksportu dotknął przede wszystkim dwa strategiczne gatunki zbóż – pszenicę zwyczajną oraz jęczmień.

Z Unii Europejskiej wywieziono w analizowanym okresie jedynie 703,5 tys. ton pszenicy zwyczajnej, co oznacza spadek o 61% r/r (rok temu było to 1,79 mln t, a dwa lata temu – 2,67 mln t). Jeszcze głębsza redukcja objęła jęczmień, którego eksport spadł o 82% r/r – z 1,70 mln ton do zaledwie 307,3 tys. ton.

Gatunek / PrzetwórEksport 2026/27 (t)Eksport 2025/26 (t)Zmiana r/r
Pszenica zwyczajna703 5131 790 853-61%
Mąka pszenna (ekwiwalent ziarna)42 57051 305-17%
Pszenica durum22 368105 502-79%
Jęczmień307 2661 702 426-82%
Słód (ekwiwalent ziarna)195 128263 273-26%
Kukurydza50 48488 090-43%
Żyto4 415683+546%
Owies3 5452 815+26%
Łącznie zboża i przetwory1 345 9634 022 709-67%

Mimo dodatnich dynamik na nisko wolumenowych rynkach żyta (+546% r/r), owsa (+26% r/r) i sorga (+73% r/r), ich łączny udział nie zdołał poprawić ogólnego bilansu wywozu.

Największym odbiorcą unijnej pszenicy zwyczajnej na początku sezonu pozostaje Nigeria (160 tys. ton; 22,7% udziału w eksportowanym wolumenie), przed Indonezją (62,6 tys. t), Algierią (57,7 tys. t), Wietnamem (56,8 tys. t) oraz Angolą (55,4 tys. t).

UE stała się importerem netto zbóż

Zderzenie spadającego eksportu z rosnącym sprowadzaniem surowca doprowadziło do rzadko spotykanej sytuacji na rynku – na początku sezonu 2026/27 Unia Europejska stała się importerem netto zbóż.

  • Łączny eksport zbóż z UE: 1,35 mln ton
  • Łączny import zbóż do UE: 1,73 mln ton (wzrost o 15% r/r)
  • Ujemny bilans handlowy: -388,9 tys. ton

W analogicznym okresie ubiegłego roku UE notowała wysokie dodatnie saldo wywozowe na poziomie +2,51 mln ton.

Głównym czynnikiem ciągnącym import do góry jest kukurydza, której sprowadzono 1,26 mln ton (wzrost o 30% r/r). Trzon dostaw stanowi ziarno z Ukrainy (681,1 tys. t; 54% udziału), USA (483,1 tys. t; 38,3%) oraz Kanady (51,5 tys. t). Z kolei w przypadku pszenicy zwyczajnej import spadł o 25% r/r do 202,9 tys. ton, trafiając głównie z Kanady (56 tys. t) i Mołdawii (52,1 tys. t).

Słabsze zbiory w Europie i presja na plony

Większe zapotrzebowanie na import przy słabej dynamice eksportowej u progu sezonu wynikają bezpośrednio z niekorzystnych warunków pogodowych w Europie. Fala upałów i powracające susze w trakcie napełniania ziarna negatywnie odbiły się na plonowaniu i jakości zbóż ozimych.

Jednostka monitorująca zasoby rolnicze Komisji Europejskiej (MARS) w najnowszych raportach obniżyła szacunki plonów dla większości upraw:

  • Przewidywany plon pszenicy zwyczajnej spadł do 5,88 t/ha (spadek o 7% w porównaniu z ubiegłym rokiem).
  • Znaczące ubytki w zbiorach odnotowują kluczowi producenci – we Francji, Niemczech, Węgrzech i Słowacji fali letnich upałów towarzyszyły przedwczesne dojrzewanie ziarna oraz spadek masy tysiąca ziaren.

Agencja badawcza COCERAL obniżyła całkowitą prognozę zbiorów zbóż w UE-27 i Wielkiej Brytanii w 2026 roku do 286,6 mln ton (wobec 310 mln ton zebranych w roku poprzednim). Zbiory samej pszenicy zwyczajnej szacowane są na zaledwie 140,8 mln ton.

Rosnące obawy o kukurydzę

O ile zbiory zbóż ozimych są już na ukończeniu, o tyle najtrudniejsza sytuacja dotyczy kukurydzy. Ekstremalnie wysokie temperatury w lipcu i sierpniu przypadły na kluczowe fazy kwitnienia i zawiązywania kolb, co wywołało dotkliwy stres wodny na plantacjach w Europie Środkowej i Południowej.

Przewidywana średnia plonów kukurydzy w UE została zredukowana przez MARS do 6,93 t/ha. Trudna sytuacja panuje m.in. we Francji, gdzie prognozuje się zbiory kukurydzy na poziomie zaledwie 9,4 mln ton – jednym z najniższych od ponad dwóch dekad. Równolegle obserwowana od kilku lat redukcja powierzchni zasiewów tego gatunku sprawia, że całkowita produkcja kukurydzy w UE może spaść wyraźnie poniżej 53 mln ton. Obawy o niedobory ziarna paszowego tłumaczą wzmożony popyt na import kukurydzy już na początku sezonu.

Kontekst cenowy i konkurencja rynkowa

Spadek unijnej sprzedaży zagranicznej wpisuje się w wyczekiwanie rynku na rozwój sytuacji podażowej. Na giełdzie Matif (Euronext) kontrakt na pszenicę z terminem realizacji na grudzień 2026 roku oscyluje wokół poziomu 228–230 EUR/t.

Chociaż osłabione zbiory w Unii Europejskiej stanowią czynnik podtrzymujący ceny na rynku wewnętrznym, silną barierą dla wzrostów pozostają duże zapasy globalne oraz agresywna konkurencja cenowa na rynkach eksportowych ze strony dostawców z Ameryki Północnej i innych kluczowych rejonów produkcji. Dodatkowo niepewność na rynku ropy naftowej oraz wskaźniki makroekonomiczne ograniczają gotowość importerów z Afryki i Azji do zawierania kontraktów długoterminowych.

Informacja techniczna: Komisja Europejska zastrzega, że bieżące dane handlowe mogą ulec korekcie w kolejnych publikacjach ze względu na opóźnienia w sprawozdawczości celnej części krajów członkowskich (w tym niepełne raportowanie wywozu z Francji i Bułgarii).

Źródło informacji: KE, COCERAL

200 metrów nowego asfaltu zniszczone. Rolnik wjechał na drogę ciągnikiem z pługiem

0
Ostropy zniszczona droga
fot. Gliwicka Policja

W piątek po południu w gliwickiej dzielnicy Ostropa doszło do zniszczenia około 200 metrów świeżo ułożonej nawierzchni na ulicy Rybackiej. Rolnik kierujący ciągnikiem marki Ursus wjechał na drogę z pługiem i uszkodził nowy asfalt. Mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku.

Prace na ulicy Rybackiej rozpoczęły się w poniedziałek. Obejmowały wymianę nakładki asfaltowej i miały poprawić bezpieczeństwo. Mieszkańcy tej części Gliwic czekali na remont od wielu lat.

– Przed dalszym uszkodzeniem jezdni powstrzymali go pracownicy budowy, którzy tak ustawili maszyny budowlane, że nie pozwolili mu na dalszą jazdę – przekazała nadkom. Marzena Szwed z Komendy Miejskiej Policji w Gliwicach.

Na miejsce wezwano funkcjonariuszy, którzy zatrzymali kierującego ciągnikiem na gorącym uczynku. W sobotę rolnik jest przesłuchiwany przez śledczych z Prokuratury Rejonowej Gliwice Zachód.

Nagranie z Ostropy trafiło do sieci

Zdarzenie zostało zarejestrowane, a nagranie pojawiło się w mediach społecznościowych. Do sprawy odniosła się prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka.

– Tak rolnik z Ostropy zniszczył kładziony dzisiaj asfalt na ulicy Rybackiej. Wcześniej nagrywał filmiki na ten temat. Na ten remont mieszkańcy czekali wiele lat – napisała.

Po zdarzeniu pojawiły się nieoficjalne informacje, według których działania rolnika miały mieć związek ze sporem majątkowym. Pojawiły się również twierdzenia, że część drogi nie należy w całości do miasta.

Prezydent Gliwic zaprzeczyła tym doniesieniom.

– Nie tylko cała szerokość wyasfaltowanej drogi jest własnością miasta, ale także blisko metr od niej jest działką gminną – podkreśliła Katarzyna Kuczyńska-Budka.

Zarząd Dróg Miejskich zabrał głos

W sobotę stanowisko w sprawie opublikował także Zarząd Dróg Miejskich w Gliwicach. Jednostka odniosła się do informacji o rzekomej współwłasności ulicy Rybackiej.

– Droga w całości stanowi własność Miasta Gliwice. Nie jest to droga prywatna ani droga, której jakakolwiek część należy do osoby prywatnej – przekazał Zarząd Dróg Miejskich.

Przedstawiciele ZDM zaznaczyli również, że wykonanie nowej nawierzchni nie wymagało zgody żadnego prywatnego właściciela.

– Nieprawdziwe są również sugestie, jakoby brak zgody prywatnego właściciela miał wpływ na realizację remontu lub wykonanie nawierzchni asfaltowej na tej ulicy. Tego rodzaju twierdzenia nie znajdują potwierdzenia w obowiązującym stanie prawnym – przekazali urzędnicy.

Wirtualna Polska

Pogoda 9 sierpnia- od +7 do +30 stopni Celsjusza

0
9 sierpnia
9 sierpnia

Pogoda- w nocy od 7 do 12 stopni

Przed nami bezchmurna noc z bezwietrzną aurą. Taka pogoda wpłynie na szybki spadek temperatury. Na wschodzie, Podhalu i lokalnie od Kaszub po Warmię i Kurpie temperatura spadnie do 7-8 stopni a w zastoiskach mrozowych- jak dolina Biebrzy możemy mieć +5 stopni. W centrum kraju odnotujemy 11-13 stopni a ciut cieplej bo 14 stopni pokażą termometry wzdłuż zachodniej granicy.

9 sierpnia z niemal bezchmurnym niebem

Od samego rana do zachodu słońca na zachodzie, południu, wschodzie i w centrum niebo będzie niemal bezchmurne. Więcej chmur pojawi się od Pomorza Gdańskiego po północną Wielkopolskę i Kujawy.

Wiatr na Podlasiu znikomy z kierunków zmiennych a w Lubelskim i na Podkarpaciu słaby ze wschodu. Silniej powieje od Pomorza Zachodniego po Wielkopolskę, zachodnie i południowe Kujawy aż po zachód Łódzkiego. Nad resztą Polski powieje umiarkowanie z kierunków południowych.

Temperatura ma szybko rosnąć i po południu w Zgorzelcu, Żaganiu i Żarach zanotujemy nawet +30 stopni Celsjusza.

Poniedziałek z frontem

W poniedziałek przez Polskę przejdzie front chłodny. Na zachodzie kraju jest spore ryzyko, że przeważnie będzie sucho. Dopiero za Poznaniem są szanse na uaktywnienie się frontu i wówczas burze przeszły by przez całe wschodnie, południowe, środkowe i północne (Kaszuby) regiony Polski.

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

9 sierpnia

Temperatura-https://cmm.imgw.pl/?page_id=49533

Ten poplon wiąże azot i szybko rośnie. Zobacz, co zostawia po sobie w glebie

0
Peluszka

Peluszka, czyli groch polny, coraz częściej pojawia się w mieszankach poplonowych wysiewanych po zbiorze zbóż. Nie jest to przypadek. Roślina szybko tworzy sporą masę zieloną, może poprawiać warunki panujące w glebie i jako przedstawiciel bobowatych, współpracuje z bakteriami brodawkowymi wiążącymi azot atmosferyczny. Trzeba jednak wiedzieć, kiedy ją wysiać i z czym połączyć, ponieważ późny siew lub źle dobrana norma wysiewu mogą mocno ograniczyć jej wartość.

Czy peluszka jest dobra na poplon?

Tak, peluszka jest bardzo dobrym gatunkiem na poplon, szczególnie jeśli zostanie wysiana odpowiednio wcześnie i ma dostatecznie dużo czasu na rozwój przed nadejściem chłodów. Jej dużą zaletą jest stosunkowo szybkie tempo wzrostu oraz możliwość wytworzenia znacznej ilości zielonej masy.

Peluszka należy do rodziny bobowatych. Podobnie jak groch, łubin, bobik czy wyka może żyć w symbiozie z bakteriami brodawkowymi. Dzięki temu roślina wykorzystuje azot atmosferyczny, który następnie częściowo pozostaje w resztkach pożniwnych i może zostać wykorzystany w dalszym obiegu składników pokarmowych.

Nie oznacza to jednak, że po wysianiu peluszki całość związanego przez nią azotu natychmiast staje się dostępna dla kolejnej uprawy. Najpierw biomasa musi ulec rozkładowi. Tempo tego procesu zależy między innymi od temperatury, wilgotności gleby, ilości masy roślinnej i sposobu jej zagospodarowania.

Peluszka ma także rozbudowany system korzeniowy. Korzenie penetrują glebę, a po obumarciu pozostawiają w niej kanały, które mogą pozytywnie wpływać na jej strukturę i warunki powietrzno-wodne.

Co daje wysiew peluszki na poplon?

Najbardziej widocznym efektem jest szybkie przykrycie powierzchni pola. Ma ono znaczenie nie tylko dlatego, że na polu pojawia się dużo zielonej masy. Roślinność osłania glebę przed bezpośrednim działaniem silnych opadów i ogranicza jej pozostawienie bez okrywy przez kilka tygodni lub miesięcy.

Gęsty międzyplon może również utrudniać rozwój części chwastów. Nie jest oczywiście zamiennikiem prawidłowej ochrony pola, jednak szybko rosnące rośliny konkurują z chwastami o światło, wodę i przestrzeń.

Po zakończeniu wegetacji biomasa peluszki staje się źródłem materii organicznej. Jest to szczególnie istotne w gospodarstwach, w których stosuje się niewiele obornika albo nie prowadzi się produkcji zwierzęcej. Regularne wprowadzanie międzyplonów jest jednym ze sposobów zwiększenia ilości resztek organicznych pozostawianych na polu.

Peluszka ceniona jest też ze względu na stosunkowo korzystny rozkład jej młodej masy. Rośliny bobowate mają zwykle mniej zdrewniałe tkanki niż dojrzałe zboża, dlatego młoda biomasa może ulegać mineralizacji stosunkowo szybko.

Kiedy siać peluszkę na poplon?

W przypadku peluszki ogromne znaczenie ma termin wysiewu. Im więcej czasu roślina otrzyma na rozwój, tym większą masę może wytworzyć.

Najlepsze warunki pojawiają się po wcześnie schodzących z pola uprawach, szczególnie po zbożach zbieranych w lipcu lub na początku sierpnia. Po zbiorze warto możliwie szybko wykonać niezbędne zabiegi i przeprowadzić wysiew. Wielotygodniowe oczekiwanie zmniejsza szanse na uzyskanie dorodnego międzyplonu.

Przy późnym siewie dni stają się coraz krótsze, a średnie temperatury stopniowo spadają. Rośliny rozwijają się wolniej i przed jesiennymi chłodami mogą nie zdążyć wytworzyć odpowiednio dużej biomasy.

Nie warto więc patrzeć wyłącznie na datę w kalendarzu. Znaczenie mają także region kraju, przebieg pogody oraz wilgotność gleby. W suchym sierpniu nawet wcześnie wysiana peluszka może mieć problemy ze wschodami.

Ile peluszki wysiać na poplon?

Norma wysiewu zależy przede wszystkim od tego, czy peluszka ma rosnąć samodzielnie, czy stanowić składnik mieszanki. W czystym siewie potrzeba jej znacznie więcej niż w mieszankach składających się z kilku gatunków.

W praktyce przy tworzeniu poplonu bardzo często wykorzystuje się ją jako jeden z kilku składników. Pozwala to połączyć zalety roślin o różnym tempie wzrostu i odmiennym systemie korzeniowym.

Nie warto ustalać ilości nasion wyłącznie według liczby kilogramów przypadających na hektar. Masa tysiąca nasion peluszki może się różnić, podobnie jak zdolność kiełkowania konkretnej partii materiału siewnego. Przy dokładnym ustalaniu obsady należy więc uwzględnić parametry nasion oraz udział peluszki w całej mieszance.

Zbyt oszczędny wysiew może prowadzić do słabego zakrycia gleby. Z kolei nadmiernie zagęszczony łan oznacza większą konkurencję roślin o wodę, co szczególnie na stanowiskach podatnych na suszę nie zawsze jest korzystne.

Z czym siać peluszkę na poplon?

Peluszka bardzo dobrze nadaje się do mieszanek. Dzięki temu można wykorzystać jej właściwości, a jednocześnie uzupełnić je gatunkami mającymi inne cechy.

Często łączy się ją między innymi z owsem, wyką, facelią, słonecznikiem lub innymi roślinami dobranymi do stanowiska i zmianowania. Dobierając skład mieszanki, trzeba jednak patrzeć nie tylko na szybkość wzrostu.

Jeżeli w gospodarstwie uprawiany jest rzepak, należy rozsądnie podchodzić do częstego wykorzystywania w międzyplonach gatunków z rodziny kapustowatych, takich jak gorczyca czy rzodkiew oleista. Z punktu widzenia płodozmianu większa różnorodność botaniczna może być korzystniejsza niż ciągłe powtarzanie roślin należących do tej samej rodziny.

Podobna zasada dotyczy peluszki. W gospodarstwach intensywnie uprawiających groch, bobik lub inne bobowate skład mieszanki międzyplonowej powinien uwzględniać cały płodozmian oraz ryzyko rozwoju chorób i szkodników związanych z tą grupą roślin.

Peluszka na poplon pod kukurydzę

Peluszka może być interesującym elementem międzyplonu poprzedzającego kukurydzę. Kukurydza wysiewana jest stosunkowo późno wiosną, dlatego w zależności od systemu prowadzenia gospodarstwa można odpowiednio zaplanować zagospodarowanie międzyplonu.

Największą wartość ma dobrze rozwinięta biomasa. Resztki roślinne dostarczają materii organicznej, a zawarty w nich azot stopniowo wraca do obiegu wraz z ich rozkładem.

Trzeba jednocześnie kontrolować warunki wodne. Na stanowiskach z niedoborem wody bardzo intensywnie rozwijający się międzyplon nie powinien nadmiernie uszczuplać zapasów wilgoci potrzebnych roślinie następczej. Termin zakończenia międzyplonu trzeba więc dopasować do gleby, pogody i planowanego terminu siewu kukurydzy.

Peluszka na poplon pod zboża

Peluszka może znaleźć zastosowanie również w zmianowaniu z dużym udziałem zbóż. Jest to szczególnie interesujące tam, gdzie większość pól przez kolejne lata obsiewana jest pszenicą, jęczmieniem, pszenżytem lub innymi gatunkami z rodziny wiechlinowatych.

Wprowadzenie bobowatej rośliny międzyplonowej zwiększa różnorodność biologiczną zmianowania. Jej system korzeniowy różni się od systemu korzeniowego zbóż, a pozostałości mają inny skład chemiczny niż słoma.

W takim układzie warto rozważyć mieszankę peluszki z rośliną szybko zakrywającą powierzchnię pola. Powstaje wówczas bardziej zróżnicowany międzyplon, który wykorzystuje różne warstwy gleby i światło w nieco inny sposób niż jednogatunkowa uprawa.

Czy peluszka wymaga nawożenia azotem?

Peluszka jako roślina bobowata nie powinna być traktowana tak samo jak intensywnie nawożone azotem zboże. Jej zdolność do współpracy z bakteriami brodawkowymi jest jednym z najważniejszych powodów, dla których wykorzystuje się ją w międzyplonach.

Duża dawka mineralnego azotu może ograniczać potrzebę biologicznego wiązania tego pierwiastka przez roślinę. W praktyce przed podjęciem decyzji o nawożeniu warto uwzględnić zasobność stanowiska, pozostałości po roślinie przedplonowej i skład całej mieszanki.

Znacznie ważniejsze od intensywnego nawożenia jest zapewnienie dobrego kontaktu nasion z glebą oraz wilgoci potrzebnej do równych wschodów.

Czy peluszka wymarznie zimą?

Peluszka nie należy do roślin przeznaczonych do przetrwania typowej polskiej zimy w taki sposób jak zboża ozime. Silniejsze mrozy prowadzą zazwyczaj do jej uszkodzenia i zamierania. Z punktu widzenia międzyplonu może być to zaletą.

Przemarznięta biomasa pozostaje na powierzchni gleby i z czasem zaczyna się rozkładać. W systemach uproszczonych może tworzyć naturalną warstwę resztek roślinnych chroniącą glebę.

Nie należy jednak zakładać, że każdej zimy rośliny zostaną całkowicie zniszczone w dokładnie tym samym terminie. Przebieg temperatur jest zmienny, dlatego stan międzyplonu trzeba kontrolować przed przygotowaniem pola do kolejnej uprawy.

Jakie wady ma peluszka jako poplon?

Największym ograniczeniem jest wrażliwość efektu końcowego na termin siewu i dostępność wody. Posiana wcześnie na wilgotne stanowisko może rosnąć bardzo intensywnie. Wysiana późno do przesuszonej gleby może natomiast wschodzić nierównomiernie i wytworzyć niewielką masę.

Peluszka ma także stosunkowo duże nasiona. Przy mieszankach z drobnonasiennymi gatunkami pojawia się więc kwestia odpowiedniej głębokości siewu i równomiernego rozmieszczenia nasion.

Nie zawsze najlepszym rozwiązaniem jest również wykorzystanie jej w czystym siewie. Mieszanka kilku odpowiednio dobranych gatunków pozwala zwykle stworzyć bardziej zróżnicowany system korzeniowy i lepiej zagospodarować przestrzeń na polu.

Czy warto siać peluszkę na poplon?

Peluszka zdecydowanie zasługuje na uwagę przy planowaniu międzyplonów. Szczególnie dobrze sprawdza się po wcześnie zebranych zbożach, kiedy pozostaje jeszcze kilka tygodni ciepłej pogody pozwalającej jej wytworzyć sporą ilość biomasy.

Największe korzyści daje wtedy, gdy traktowana jest jako element całego zmianowania, a nie przypadkowa roślina wysiewana po żniwach. Dobierając do niej owies, facelię, wykę lub inne gatunki, można stworzyć mieszankę odpowiadającą konkretnemu stanowisku i roślinie następczej.

Jeżeli po żniwach gleba zachowała wilgoć, a siew może zostać wykonany bez większej zwłoki, peluszka ma dobre warunki do szybkiego startu. Właśnie wtedy można najlepiej wykorzystać jej zdolność do tworzenia zielonej masy, pozostawiania resztek organicznych i udziału w biologicznym obiegu azotu na polu.

Niebieski Bizon z Płocka zrobił furorę za oceanem. Poznaj historię Longa 5000

0
Long 5000

Bizon kojarzy się przede wszystkim z czerwonym kombajnem pracującym podczas żniw na polskich polach. Mało kto pamięta jednak, że Fabryka Maszyn Żniwnych w Płocku próbowała swoich sił również za oceanem. Jednym z najbardziej niezwykłych efektów tych działań był Bizon Z055, przygotowany z myślą o zagranicznych odbiorcach. W Stanach Zjednoczonych rolnik nie zobaczył jednak na maszynie wielkiego napisu Bizon. Kombajn trafiał tam jako Long 5000 Grain Combine, miał charakterystyczne niebieskie malowanie i kilka rozwiązań odróżniających go od maszyn znanych z polskich gospodarstw.

Bizon w Stanach Zjednoczonych? Historia zaczęła się wcześniej niż Z055

Wejście polskiego kombajnu na amerykański rynek nie rozpoczęło się od modelu Z055. Według zachowanych relacji pierwszą maszynę wysłano do Stanów Zjednoczonych już w 1974 roku. Był to wcześniejszy Bizon oznaczony jako model 5050.

Maszyna została oceniona na tyle dobrze, że pojawiła się możliwość dalszej współpracy. Jednocześnie amerykański odbiorca miał własne oczekiwania dotyczące konstrukcji i wyposażenia kombajnu. Fabryka w Płocku musiała więc przygotować wersję lepiej odpowiadającą warunkom pracy oraz wymaganiom klientów za oceanem.

W rezultacie w 1975 roku pojawił się Bizon Z055, którego produkcja trwała do 1977 roku. Była to maszyna blisko spokrewniona z innymi Bizonami z tego okresu, jednak nie stanowiła po prostu krajowego kombajnu z innymi naklejkami. Wprowadzono w niej kilka rozwiązań charakterystycznych dla wersji eksportowej.

Dlaczego w USA Bizon nazywał się Long 5000?

Najbardziej zaskakująca jest nazwa maszyny. W Stanach Zjednoczonych Z055 był oferowany jako Long 5000 Grain Combine. Long był amerykańskim przedsiębiorstwem zajmującym się sprzedażą maszyn rolniczych. Firma sprowadzała sprzęt produkowany poza USA i oferowała go pod własną marką. Z tego powodu polski kombajn nie musiał być szerzej kojarzony przez amerykańskich rolników z nazwą Bizon czy Fabryką Maszyn Żniwnych w Płocku. Dla klienta w USA był to po prostu kombajn Long 5000.

Co ciekawe, Z055 miał być jedynym kombajnem zbożowym sprzedawanym przez Long pod własną marką. Firma oferowała również ciągniki i inne maszyny sprowadzane od zagranicznych producentów, dlatego takie działanie nie było czymś niezwykłym. Polski kombajn stawał się częścią amerykańskiej oferty handlowej, mimo że został zaprojektowany i wyprodukowany tysiące kilometrów dalej, w Płocku.

Niebieski Bizon wyglądał zupełnie inaczej

Jeżeli ktoś zobaczy oryginalnego Longa 5000 bez znajomości jego historii, może nie od razu rozpoznać w nim Bizona.

Maszyny przeznaczone dla Longa otrzymały niebieskie malowanie, zgodne z wymaganiami amerykańskiego odbiorcy. Już sam kolor sprawiał, że eksportowy kombajn mocno odróżniał się od czerwonych Bizonów doskonale znanych w Polsce.

Pod niebieską karoserią znajdowało się jednak wiele charakterystycznych elementów konstrukcji płockich kombajnów.

Z055 America napędzał sześciocylindrowy silnik SW 400/R3 o pojemności około 6,6 litra. W dostępnych danych technicznych jego moc określana jest na około 115 KM. Standardowy zespół żniwny miał szerokość około 4,2 m, choć wymieniane są również szersze wersje dochodzące do około 5,2 m.

Czym Bizon Z055 różnił się od kombajnów pracujących w Polsce?

Eksportowy Z055 otrzymał między innymi większy zbiornik na ziarno. Miało to znaczenie szczególnie podczas pracy na dużych polach, gdzie częste zatrzymywanie kombajnu w celu rozładunku ograniczało wydajność.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów była również hydraulicznie obsługiwana rura wysypowa. Rozwiązanie takie ułatwiało przygotowanie maszyny do pracy i transportu oraz odpowiadało wymaganiom zagranicznych odbiorców.

Jeszcze ciekawsza była tylna oś. Egzemplarze przygotowywane dla firmy Long wyposażano w szeroką regulowaną tylną oś, która pozwalała zmieniać rozstaw kół. Element ten jest dziś jedną z cech pomagających rozpoznać maszynę pierwotnie przeznaczoną na rynek amerykański.

Eksport nie polegał więc wyłącznie na przemalowaniu Bizona i przyklejeniu innego emblematu. Konstrukcja była dostosowywana do oczekiwań odbiorcy.

Amerykanie montowali własne sieczkarnie

Ciekawym szczegółem dotyczącym Longa 5000 była sieczkarnia słomy. Można byłoby przypuszczać, że urządzenie stanowiło fabryczne wyposażenie Z055 przygotowane w Płocku. Historia była jednak bardziej skomplikowana.

W zachowanych informacjach dotyczących tych maszyn pojawia się wiadomość, że sieczkarnie montowano już w Stanach Zjednoczonych. Long miał wykorzystywać urządzenia amerykańskiego producenta.

Fabryka Maszyn Żniwnych przygotowywała natomiast kombajny w taki sposób, aby późniejszy montaż był możliwy. Maszyny opuszczały Płock z wyprowadzonym odpowiednim napędem pasowym.

Pokazuje to, że Long 5000 nie był produktem całkowicie zamkniętym w momencie opuszczenia Polski. Część wyposażenia mogła zostać dostosowana już przez amerykańskiego dystrybutora zgodnie z oczekiwaniami tamtejszych rolników.

Ile polskich Bizonów rzeczywiście trafiło do USA?

Dokładna liczba wyeksportowanych maszyn nie zawsze jest podawana jednakowo, dlatego bezpieczniej mówić o ponad 200 egzemplarzach.

Materiały dotyczące historii Longa 5000 wskazują najczęściej na około 220 kombajnów, które miały zostać wysłane do Stanów Zjednoczonych. Taką skalę eksportu potwierdza również opis materiału poświęconego historii Bizonów za oceanem, w którym mowa o ponad 200 maszynach eksportowanych przez FMŻ w połowie lat 70.

W porównaniu z liczbą Bizonów pracujących w Polsce nie była to ogromna seria. Z dzisiejszej perspektywy właśnie niewielka liczba wyprodukowanych egzemplarzy sprawia jednak, że Long 5000 jest jedną z najbardziej interesujących odmian klasycznego Bizona.

Co stało się z kombajnami, które nie popłynęły do Ameryki?

Współpraca z firmą Long nie trwała długo. Kiedy amerykański partner zrezygnował z dalszych zamówień, w Polsce znajdowała się już kolejna przygotowana partia kombajnów.

Według informacji zachowanych przez miłośników marki chodziło o około 20 maszyn. Były przygotowane z myślą o amerykańskim odbiorcy, lecz ostatecznie nie trafiły za ocean.

Kombajny zostały przemalowane z niebieskiego na czerwony i skierowane na rynki skandynawskie. Właśnie dlatego w niektórych zachowanych egzemplarzach można znaleźć pod czerwoną farbą ślady wcześniejszego niebieskiego malowania.

To jeden z najciekawszych sposobów na rozpoznanie historii konkretnej maszyny. Kombajn może wyglądać jak czerwony eksportowy Bizon, a jednocześnie posiadać regulowaną tylną oś charakterystyczną dla wersji przygotowanej pierwotnie dla Longa.

Z055 America trafił również do Skandynawii

Po zakończeniu współpracy z amerykańskim importerem historia modelu Z055 jeszcze się nie skończyła. Maszynami zainteresowali się odbiorcy ze Skandynawii, w tym przede wszystkim z Danii, a w zachowanych materiałach i egzemplarzach pojawiają się również maszyny związane ze Szwecją.

To właśnie w przypadku późniejszych wersji eksportowych szerzej funkcjonowała nazwa Bizon America. W Stanach Zjednoczonych określenie to nie było bowiem najważniejsze z punktu widzenia użytkownika. Tam na maszynie znajdowała się marka Long.

Paradoksalnie więc Bizon America może być dziś spotykany w Europie, natomiast prawdziwy amerykański Z055 będzie nosił oznaczenie Long 5000 Grain Combine.

Long 5000 jest dziś prawdziwym kolekcjonerskim rarytasem

Po około pół wieku odnalezienie oryginalnego Longa 5000 w dobrym stanie jest niezwykle trudne. Część kombajnów została zużyta podczas normalnej eksploatacji, część zapewne rozebrano na części lub zezłomowano. Tym ciekawsze są przypadki zachowanych maszyn.

Udokumentowano między innymi egzemplarz znajdujący się w Stanach Zjednoczonych, który miał przepracowane zaledwie około 30 motogodzin. Przy tak niewielkim przebiegu trudno mówić o typowym kombajnie użytkowanym przez dziesięciolecia. Jest to raczej niezwykła kapsuła czasu pokazująca, jak wyglądał polski produkt przygotowany dla amerykańskiego rolnika w połowie lat 70.

Rzadkie egzemplarze Z055 wróciły również do Polski ze Skandynawii. Dzięki temu można dzisiaj zobaczyć maszyny, które opuściły kraj jako sprzęt eksportowy, przez dziesięciolecia pracowały poza Polską, a po latach ponownie pojawiły się na naszych polach i w kolekcjach miłośników dawnej techniki rolniczej.

Najciekawsze jest jednak to, że Long 5000 przypomina o mało znanym rozdziale historii płockiej fabryki. W czasach, gdy na polskich polach pracowały czerwone Bizony, po drugiej stronie Atlantyku rolnik mógł wsiąść do niebieskiego kombajnu z napisem Long 5000 Grain Combine, niekoniecznie zdając sobie sprawę, że jego maszyna powstała nad Wisłą w Płocku.

Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=ByMXdudOOYc

Ta kura znosi nawet 280 jaj rocznie. Rosa od lat króluje w polskich kurnikach

0
kury Rosa

Kury Rosa należą do najczęściej spotykanych niosek w polskich gospodarstwach przydomowych. Można je znaleźć zarówno w niewielkich stadach liczących kilka sztuk, jak i w większych hodowlach nastawionych przede wszystkim na pozyskiwanie jaj. Ich popularność nie jest przypadkowa. Rosa dobrze wykorzystuje wybieg, stosunkowo łatwo przystosowuje się do nowych warunków, a przy prawidłowym żywieniu potrafi utrzymywać wysoką nieśność. Warto jednak wiedzieć, że określenie Rosa nie powinno być traktowane tak samo jak nazwa tradycyjnej, ustabilizowanej rasy kur. W praktyce hodowlanej pod tą nazwą spotyka się użytkowe linie i mieszańce przeznaczone przede wszystkim do produkcji jaj.

Kury Rosa, co to za rasa?

Osoby szukające niosek bardzo często trafiają na ogłoszenia dotyczące kur Rosa. Sprzedawcy oferują je jako młode kurki w wieku od kilkunastu do ponad 20 tygodni. Ptaki te są szczególnie popularne w chowie przydomowym oraz wolnowybiegowym. Hodowcy cenią je za połączenie dobrej zdrowotności, stosunkowo spokojnego zachowania i wysokiej produkcji jaj.

Warto przy tym pamiętać, że w przypadku Rosa można spotkać ptaki różniące się wyglądem. Nie wszystkie będą miały identyczne upierzenie. W sprzedaży pojawiają się między innymi kury brązowe, czerwone, czarne, białe oraz jarzębate. Z tego powodu samo określenie kura Rosa nie zawsze wystarcza do dokładnego ustalenia pochodzenia i cech konkretnego ptaka.

Przed zakupem dobrze więc zapytać sprzedawcę, z jaką dokładnie linią mamy do czynienia, w jakim wieku są kurki oraz według jakiego programu były szczepione. Ma to większe znaczenie niż sam kolor piór.

Jak wyglądają kury Rosa?

Najbardziej charakterystyczne dla wielu kur Rosa jest brązowe lub rudawe upierzenie. W gospodarstwach można jednak spotkać również inne odmiany kolorystyczne. W sprzedaży występują między innymi ptaki czarne ze złocistymi lub brązowymi piórami na szyi oraz kury o bardziej zróżnicowanym, jarzębatym ubarwieniu.

Kury mają typową sylwetkę ptaka ogólnoużytkowego lub nieśnego. Nie są tak ciężkie jak rasy typowo mięsne, ponieważ ich najważniejszą cechą użytkową jest produkcja jaj. Dorosła kura może ważyć około 2 do 2,5 kg, chociaż masa zależy od konkretnej linii, sposobu żywienia i warunków utrzymania.

Zdrowa Rosa powinna być ruchliwa, mieć czyste i dobrze przylegające pióra, jasne oczy oraz prawidłowo rozwinięty grzebień. Przy zakupie młodych kur warto zwrócić uwagę także na nogi. Powinny być proste, bez obrzęków, ran i wyraźnych deformacji.

Ile jaj znosi kura Rosa?

To właśnie nieśność jest jednym z głównych powodów zainteresowania tymi kurami. W zależności od konkretnej linii, żywienia, wieku oraz warunków utrzymania można spotkać informacje o produkcji sięgającej około 260 do 280 jaj w ciągu roku. Masa jaj wynosi zwykle około 55 do ponad 60 g.

Nie należy jednak traktować tych wartości jak gwarancji. Kura nie jest maszyną produkującą przez cały rok dokładnie taką samą liczbę jaj. Na nieśność wpływa między innymi długość dnia, temperatura, dostęp do świeżej wody, skład dawki pokarmowej, kondycja zwierzęcia oraz pierzenie.

Największej wydajności można oczekiwać od młodych, dobrze odchowanych niosek. Wraz z wiekiem liczba jaj stopniowo maleje. Z tego powodu gospodarstwa nastawione przede wszystkim na produkcję jaj regularnie odmładzają stado.

Kiedy kury Rosa zaczynają znosić jajka?

Młode kury Rosa często trafiają do sprzedaży w wieku około 18 do 22 tygodni, czyli w okresie zbliżającym się do rozpoczęcia nieśności. Nie oznacza to jednak, że każda kura w dokładnie tym samym tygodniu zniesie pierwsze jajko.

Dużo zależy od sposobu odchowu. Znaczenie ma masa ciała, żywienie, długość dnia oraz pora roku. Kurka, która osiągnęła odpowiedni wiek zimą, przy krótkim dniu może rozpocząć regularną produkcję później niż ptak dojrzewający wiosną.

Pierwsze jajka bywają wyraźnie mniejsze. Z czasem ich rozmiar rośnie i stabilizuje się na poziomie charakterystycznym dla dorosłych niosek. Nie powinno więc niepokoić, jeśli młoda Rosa początkowo znosi niewielkie jajka.

Jakie jajka znoszą kury Rosa?

W praktyce najczęściej spotyka się jaja o jasnej, kremowej albo brązowawej skorupie. Konkretne zabarwienie może różnić się pomiędzy liniami i poszczególnymi ptakami. W aktualnych ofertach hodowlanych Rosa często opisywana jest jako kura znosząca stosunkowo duże jaja o jasnej skorupie.

Kolor skorupy nie decyduje przy tym o wartości odżywczej jajka. Znacznie większy wpływ na jego skład i jakość ma żywienie kury, stan zdrowia oraz warunki utrzymywania stada.

Przy wolnym wybiegu ptaki mogą uzupełniać dietę zielonką, nasionami i drobnymi bezkręgowcami. Nie oznacza to jednak, że sam wybieg zastąpi odpowiednio zbilansowaną paszę.

Czym karmić kury Rosa?

Jeżeli głównym celem hodowli są jajka, podstawą żywienia powinna być pełnoporcjowa mieszanka przeznaczona dla niosek. Dostarcza ona odpowiednią ilość energii, białka, witamin oraz składników mineralnych potrzebnych do tworzenia jaj.

Szczególne znaczenie ma wapń. Kura niemal każdego dnia musi zbudować skorupę kolejnego jajka, dlatego niedobory tego pierwiastka szybko mogą odbić się na jakości znoszonych jaj. Skorupy stają się wówczas cienkie, kruche albo nieprawidłowo uformowane.

Kury mogą otrzymywać również ziarno, zielonki oraz odpowiednie dodatki gospodarskie, ale nie należy opierać całego żywienia wyłącznie na pszenicy czy kukurydzy. Taka dieta może dostarczać dużo energii, lecz nie zapewnia właściwych proporcji wszystkich potrzebnych składników.

Niezbędny jest też nieograniczony dostęp do czystej wody. Brak wody nawet przez stosunkowo krótki czas może odbić się na nieśności, szczególnie podczas letnich upałów.

Czy kury Rosa nadają się na wolny wybieg?

To jeden z systemów, w których Rosa sprawdza się bardzo dobrze. Hodowcy oferujący te ptaki wskazują właśnie wolny wybieg jako jedno z typowych zastosowań tej linii.

Na większym terenie kury mogą grzebać w ziemi, skubać trawę, szukać owadów i wykonywać wiele naturalnych zachowań. Sam wybieg powinien być jednak dobrze zabezpieczony. Problemem mogą być lisy, kuny, psy oraz ptaki drapieżne.

W pobliżu powinno znaleźć się również zacienione miejsce, w którym stado może schronić się przed intensywnym słońcem. Kury znacznie gorzej znoszą bardzo wysoką temperaturę niż umiarkowany chłód.

Jaki kurnik przygotować dla kur Rosa?

Kurnik nie musi być skomplikowany, ale powinien być suchy, dobrze wentylowany i zabezpieczony przed przeciągami. Wilgotne podłoże sprzyja problemom zdrowotnym, dlatego ściółkę trzeba regularnie kontrolować i wymieniać.

W środku należy przygotować grzędy oraz gniazda. Kury bardzo chętnie nocują ponad poziomem podłogi, dlatego odpowiednio rozmieszczone grzędy pozwalają im zachowywać się naturalnie. Gniazda powinny znajdować się w spokojniejszej, nieco ciemniejszej części pomieszczenia.

Nie warto nadmiernie zagęszczać stada. Większa liczba ptaków na niewielkiej powierzchni oznacza więcej wilgoci, szybsze zabrudzenie ściółki i większą rywalizację przy karmidłach oraz poidłach.

Czy kury Rosa są spokojne?

Rosa uchodzi za ptaka dobrze nadającego się do niewielkich gospodarstw. Hodowcy opisują te kury jako spokojne i dobrze przystosowujące się do chowu przydomowego. Oczywiście charakter poszczególnych zwierząt może się różnić.

W stadzie zawsze tworzy się hierarchia. Po dołączeniu nowych kur przez kilka dni można obserwować przepychanki i dziobanie. Nie musi to oznaczać agresywnego charakteru rasy. Najczęściej jest to etap ustalania kolejności w grupie.

Znacznie poważniejszym sygnałem jest uporczywe dziobanie jednej kury przez pozostałe ptaki. Przyczyną może być zbyt mała powierzchnia, niedobory żywieniowe, stres albo brak możliwości zajęcia się grzebaniem i poszukiwaniem pokarmu.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie kur Rosa?

Najwygodniejszym rozwiązaniem dla osoby zakładającej pierwsze stado jest zakup odchowanych kurek znajdujących się niedaleko wieku rozpoczęcia nieśności. Wtedy nie trzeba zapewniać warunków wymaganych przez małe pisklęta.

Przed zakupem warto dowiedzieć się, ile dokładnie tygodni mają ptaki. Informacja typu młoda kura niewiele mówi, ponieważ różnica między kurką 12 i 22 tygodniową jest z punktu widzenia hodowcy bardzo duża.

Dobry sprzedawca powinien również potrafić przedstawić informacje dotyczące szczepień i pochodzenia stada. W profesjonalnych hodowlach młode kury są odchowywane według określonego programu weterynaryjnego.

Nie warto kierować się wyłącznie najniższą ceną. Kura z dobrego odchowu, prawidłowo rozwinięta i przygotowana do rozpoczęcia nieśności może okazać się znacznie lepszym zakupem niż tańszy ptak o nieznanej historii.

Rosa 1 i Rosa 5, czym się różnią?

W ofertach i wśród hodowców można spotkać oznaczenia różnych odmian Rosa. Jednym z najbardziej widocznych rozróżnień jest kolor upierzenia. Rosa 1 opisywana jest jako odmiana o kasztanowym lub rdzawym ubarwieniu, natomiast Rosa 5 może mieć ciemne, niemal czarne pióra oraz złociste zabarwienie szyi.

Dla właściciela niewielkiego stada kolor nie powinien być jednak najważniejszym kryterium wyboru. Znacznie istotniejsze są wiek kur, kondycja, stan zdrowia, prawidłowy odchów i potencjał nieśny konkretnej linii.

Różne odmiany można również utrzymywać razem. Dzięki temu przydomowe stado jest bardziej zróżnicowane wizualnie, a jednocześnie zachowuje podstawową zaletę kur Rosa, czyli połączenie dobrej nieśności z możliwością utrzymywania ich na wybiegu.

Czy warto kupić kury Rosa do przydomowego kurnika?

Dla osoby, której zależy przede wszystkim na regularnym pozyskiwaniu jaj, Rosa jest bardzo praktycznym wyborem. Nie trzeba przy tym tworzyć dużego stada. Kilka dobrze utrzymanych niosek może dostarczyć rodzinie znaczną liczbę świeżych jaj przez większą część roku.

Trzeba tylko pamiętać, że wysoka nieśność nie bierze się z samej nazwy kury. Nawet najlepsza linia nie wykorzysta swojego potencjału bez właściwej paszy, czystej wody, suchego kurnika i odpowiednich warunków świetlnych. Rosa szczególnie dobrze pokazuje tę zależność. Przy dobrym odchowie i dostępie do wybiegu staje się wydajną, stosunkowo łatwą w utrzymaniu kurą, dlatego od lat tak często można spotkać ją w polskich zagrodach.

Babcie robiły to od pokoleń. Liście dębu mogą odmienić kiszone ogórki

0
kiszenie ogórków

Liście dębu rzeczywiście można dodawać do ogórków kiszonych. Nie jest to wyłącznie zwyczaj znany z dawnych spiżarni. Liście zawierają garbniki, czyli związki roślinne, które mogą pomóc zachować bardziej jędrną strukturę kiszonych ogórków. Trzeba jednak wiedzieć, jakie liście zbierać, ile ich użyć i dlaczego nie warto przesadzać z ilością. Dąb nie zastępuje bowiem prawidłowej zalewy, odpowiednich ogórków ani właściwego przebiegu fermentacji.

Czy liście dębu daje się do ogórków kiszonych?

Tak. Liście dębu można wkładać do słoików z ogórkami przeznaczonymi do kiszenia. Jest to jeden z tradycyjnych dodatków stosowanych obok liści chrzanu, wiśni, czarnej porzeczki czy winorośli.

Najważniejszym powodem ich używania są garbniki, nazywane również taninami. Naturalnie występują one w wielu częściach roślin, między innymi w liściach, korze i owocach. Dąb jest szczególnie dobrze znany z wysokiej zawartości tych związków.

Podczas kiszenia garbniki mogą ograniczać działanie enzymów odpowiadających za rozpad niektórych składników ścian komórkowych warzyw. W praktyce oznacza to, że prawidłowo ukiszone ogórki mają większą szansę pozostać chrupiące.

Nie należy jednak oczekiwać, że kilka liści uratuje miękkie, przejrzałe albo długo przechowywane przed kiszeniem ogórki. Największe znaczenie nadal ma jakość surowca.

Po co dodawać liście dębu do ogórków?

Najbardziej pożądanym efektem jest poprawa jędrności ogórków. Wiele osób pamięta taki sposób z domowych przepisów przekazywanych przez rodziców lub dziadków. Do beczek i dużych słojów trafiały liście dębu, wiśni albo czarnej porzeczki.

Liście mogą również delikatnie wpływać na smak i aromat kiszonki. Nie powinny jednak dominować. Przy rozsądnej ilości ich obecność jest zwykle znacznie mniej wyczuwalna niż aromat kopru, czosnku czy chrzanu.

Garbniki mają cierpki smak. Z tego powodu wrzucenie dużej garści liści do niewielkiego słoika nie jest dobrym pomysłem. Ogórki mogą nabrać zbyt wyraźnej cierpkości, której trudno pozbyć się po zakończeniu fermentacji.

Liść dębu najlepiej więc traktować jako niewielki dodatek technologiczny i smakowy, a nie główny składnik kiszonki.

Ile liści dębu dać do ogórków?

Do typowego słoika o pojemności około 1 litra wystarczy zazwyczaj jeden lub dwa niewielkie, zdrowe liście dębu. Przy większych naczyniach można zwiększyć ich liczbę proporcjonalnie do ilości ogórków.

Nie istnieje konieczność dokładnego odmierzania liści co do sztuki. Ważniejsza jest zasada umiaru. Kilka liści w dużym słoju wystarczy, żeby dostarczyć garbników. Większa ilość nie oznacza automatycznie bardziej chrupiących ogórków.

Liść można umieścić na dnie razem z koprem i chrzanem albo między ogórkami. Niektórzy układają jeden również na samej górze.

Wszystkie składniki powinny znajdować się pod powierzchnią solanki. Fragmenty roślin wystające ponad zalewę mają kontakt z powietrzem, co może sprzyjać pojawieniu się niepożądanych mikroorganizmów.

Jakie liście dębu można wykorzystać?

Do kiszenia najlepiej wybierać zdrowe, zielone i nieuszkodzone liście. Nie powinny mieć plam, nalotu, oznak chorób ani widocznych żerowisk owadów.

Ogromne znaczenie ma miejsce zbioru. Liści nie warto pozyskiwać bezpośrednio przy ruchliwej drodze, parkingu, zakładzie przemysłowym czy miejscu, w którym mogły mieć kontakt ze środkami ochrony roślin.

Najbezpieczniej wybrać drzewo rosnące w czystej okolicy. W Polsce powszechnie występują między innymi dąb szypułkowy (Quercus robur) i dąb bezszypułkowy (Quercus petraea). Zdrowe liście tych rodzimych gatunków mogą być używane jako dodatek do kiszonek.

Po zebraniu liście należy dokładnie obejrzeć i umyć pod bieżącą wodą. Do słoika nie powinny trafiać razem z ziemią, piaskiem ani przypadkowymi zanieczyszczeniami.

Czy można dać suche liście dębu do ogórków?

Najczęściej wykorzystuje się świeże zielone liście, ponieważ są łatwo dostępne właśnie w okresie przygotowywania ogórków kiszonych. Jeżeli ktoś chce korzystać z nich później, liście można również odpowiednio wysuszyć.

Suszenie powinno odbywać się w suchym i przewiewnym miejscu. Liście przeznaczone do przechowywania nie mogą być zapleśniałe ani zawilgocone.

Przed włożeniem suszonego liścia do słoika warto go dokładnie obejrzeć. Jeżeli pojawił się na nim nalot lub nietypowy zapach, lepiej go wyrzucić.

Świeże liście są jednak prostszym rozwiązaniem. Latem można zebrać dokładnie tyle, ile potrzeba do aktualnie przygotowywanej partii przetworów.

Co daje liść dębu, a co odpowiada za samo kiszenie?

To ważne rozróżnienie. Liść dębu może wspierać zachowanie jędrności, ale nie odpowiada za ukiszenie ogórków.

Kiszenie jest fermentacją mlekową prowadzoną przez mikroorganizmy naturalnie występujące na warzywach i w ich otoczeniu. W odpowiednich warunkach bakterie kwasu mlekowego wykorzystują dostępne cukry i wytwarzają między innymi kwas mlekowy. Środowisko stopniowo staje się kwaśniejsze, dzięki czemu kiszonka zyskuje charakterystyczny smak i może być przechowywana.

Dlatego znacznie ważniejsze od obecności liścia dębu są odpowiednie stężenie solanki, całkowite zanurzenie ogórków oraz czyste naczynia.

Do klasycznych domowych kiszonek często przygotowuje się solankę w proporcji około 20 g soli na litr wody, czyli mniej więcej jedną czubatą łyżkę, zależnie od wielkości używanej łyżki i rodzaju soli. Dokładniejsze jest zawsze ważenie.

Co jeszcze dodać do ogórków kiszonych?

Podstawowy zestaw dodatków może być bardzo prosty. Najczęściej wykorzystuje się czosnek, koper wraz z łodygami i baldachami oraz korzeń chrzanu. Dopiero później dochodzą dodatki zależne od rodzinnego przepisu.

Do jednego słoika można więc włożyć ogórki, koper, kilka kawałków chrzanu, ząbki czosnku oraz jeden lub dwa liście dębu. Nie trzeba jednocześnie dodawać wszystkich znanych liści zawierających garbniki.

Popularne są także liście wiśni, czarnej porzeczki i winorośli. One również mogą dostarczać garbników, a przy okazji wpływać na aromat kiszonki.

Chrzan ma dodatkową zaletę. Zarówno jego korzeń, jak i liście od dawna wykorzystywane są podczas kiszenia i bardzo dobrze komponują się ze smakiem ogórków.

Liście dębu czy liście wiśni do ogórków?

Nie trzeba wybierać dodatku, który będzie bezwzględnie najlepszy. Zarówno dąb, jak i wiśnia są tradycyjnie stosowane podczas kiszenia.

Liście dębu zawierają garbniki i mają raczej neutralne zastosowanie z punktu widzenia aromatu. Liście wiśni również dostarczają garbników, a dodatkowo mogą pozostawiać bardzo subtelny roślinny aromat.

Część osób łączy różne liście. Do dużego słoja trafia wtedy przykładowo liść dębu i liść wiśni albo czarnej porzeczki. Nie ma jednak potrzeby tworzenia całego bukietu. Przy kiszeniu więcej dodatków nie zawsze oznacza lepszy rezultat.

Dlaczego ogórki kiszone robią się miękkie?

Jeżeli ogórki regularnie wychodzą miękkie, samo zwiększanie ilości liści dębu prawdopodobnie nie rozwiąże problemu.

Znaczenie ma przede wszystkim świeżość warzyw. Najlepsze są nieduże, twarde ogórki gruntowe przetwarzane możliwie szybko po zbiorze. Warzywa, które przez kilka dni leżały w cieple i straciły jędrność, mają mniejszą szansę odzyskać ją podczas fermentacji.

Problemem może być również niewłaściwa temperatura. Fermentacja zachodząca bardzo gwałtownie w wysokiej temperaturze może pogarszać strukturę ogórków. Nie bez znaczenia pozostaje stężenie soli oraz jakość wody.

Końcówka ogórka od strony kwiatu zawiera enzymy, które mogą sprzyjać mięknięciu tkanki. Z tego powodu w części tradycyjnych receptur końcówki są delikatnie odcinane przed kiszeniem.

Czy liście dębu są konieczne do kiszenia ogórków?

Nie. Można przygotować doskonałe, chrupiące ogórki bez ani jednego liścia dębu. Nie jest to składnik obowiązkowy tak jak odpowiednio przygotowana solanka.

Jeżeli mamy dostęp do zdrowych liści z pewnego źródła, warto jednak wypróbować ten tradycyjny sposób. Szczególnie gdy zależy nam na twardszych ogórkach i chcemy ograniczyć ryzyko ich nadmiernego mięknięcia.

Najlepiej zacząć od jednego lub dwóch liści na litrowy słój. Pozostałe zasady kiszenia zostają bez zmian. Świeże ogórki trzeba dokładnie umyć, ułożyć ciasno razem z koprem, czosnkiem i chrzanem, zalać solanką oraz dopilnować, żeby żaden składnik nie wystawał ponad powierzchnię płynu.

Po kilku dniach fermentacji można spróbować pierwszego ogórka i ocenić jego smak oraz twardość. Jeśli efekt okaże się dobry, liść dębu może już na stałe znaleźć miejsce obok kopru i chrzanu podczas przygotowywania kolejnych letnich słoików.

Ceny paliw [08.08.2026]: Sobotnie podwyżki w Płocku (ON +24 zł/m³, Pb95 +55 zł/m³). Ropa Brent po 83,55 USD, a 48 godzin premiera minęło bez tarczy

0
Ilustracja poglądowa (AI)

Ceny paliw w kraju: Sobota (08.08.2026 r.) przyniosła natychmiastową odpowiedź polskich rafinerii na czwartkowo-piątkowy skok cen surowców na giełdach światowych. PKN Orlen podniósł w sobotnim cenniku hurtowym cenę Ekodiesla o 24 zł/m³ netto (do 6 232 PLN/m³, tj. 7,67 zł/l brutto), wymazując spokój z ostatnich dni. Łącznie z sobotnią podwyżką benzyny Eurosuper 95 o 55 zł/m³ netto (do 5 329 PLN/m³, tj. 6,55 zł/l brutto), krajowy hurt jednoznacznie potwierdza odbicie od dna. To bezpośrednia reakcja na zamknięcie giełd międzynarodowych, gdzie ropa Brent skoczyła do 83,55 USD/bbl (+1,29%), ropa WTI do 78,18 USD/bbl (+1,15%), a giełdowy diesel zyskał +0,96% (+11,25 USD/t).

Jednocześnie minął deklarowany przez premiera Donalda Tuska termin 48 godzin na decyzje osłonowe, a konkretnych rozporządzeń podatkowych ws. VAT nadal brak. Wszystko wskazuje na to, że rząd zwleka z interwencją, licząc na to, że wcześniejsze obniżki hurtowe z początku sierpnia same sprowadzą ceny na stacjach detalicznych do niższego poziomu.

Zamknięcie giełd z piątku (07.08.2026 r.): Ropa i waluty

Ostatnia sesja tygodnia na rynkach międzynarodowych przyniosła wzrostowy impuls dla rynku paliwowo-surowcowego:

Walor / SurowiecOpis / KontraktZamknięcie (Piątek 07.08)Zmiana sesyjnaZmiana procentowa
Ropa BrentPaździernik 202683,55 USD/bbl+1,06 USD+1,29%
Ropa WTIWrzesień 202678,18 USD/bbl+0,89 USD+1,15%
Diesel giełda (ARA)Nowa seria kontraktu1 184,00 USD/t+11,25 USD+0,96%
USD/PLNDolar / Złoty3,7193 PLN-0,0148 PLN-0,40%
EUR/PLNEuro / Złoty4,2987 PLN-0,0046 PLN-0,11%
EUR/USDEuro / Dolar1,15580+0,00342+0,30%
[Kluczowe wskaźniki giełdowe z piątku 07.08.2026 r.]
----------------------------------------------------------------------
Ropa Brent (październik 2026):  83,55 USD/bbl  (+1,06 USD / +1,29%)
Ropa WTI (wrzesień 2026):      78,18 USD/bbl  (+0,89 USD / +1,15%)
Diesel giełda (ARA):           1 184,00 USD/t (+11,25 USD / +0,96%)
Kurs USD/PLN:                  3,7193 PLN     (spadek o -0,40% amortyzuje rynek)

Cennik hurtowy Płocka (Sobota 08.08.2026 r.): Odbicie ON i Pb95 w Orlenie

Sobotnie tabele cenowe PKN Orlen przynoszą podwyżki dla obu głównych paliw, zamykając okres sierpniowej przeceny:

Paliwo / WskaźnikŚroda (05.08)Czwartek (06.08)Piątek (07.08)Sobota (08.08)Suma zmian od 1 sierpnia
Ekodiesel (ON)-202 zł/m³-213 zł/m³+8 zł/m³+24 zł/m³-464 PLN/m³ (-0,57 zł/l brutto)
Eurosuper 95 (Pb95)-242 zł/m³-125 zł/m³-26 zł/m³+55 zł/m³-409 PLN/m³ (-0,50 zł/l brutto)
[Ceny hurtowe Płock - PKN Orlen z soboty 08.08.2026 r.]
----------------------------------------------------------------------
Ekodiesel (Hurt netto):      6 232 PLN/m³  (7,67 zł/l brutto - wyjście)
Eurosuper 95 (Hurt netto):   5 329 PLN/m³  (6,55 zł/l brutto - wyjście)
Sobotnia zmiana ON:          +24 PLN/m³    (+0,024 zł/l netto / +0,03 zł/l brutto)
Sobotnia zmiana Pb95:        +55 PLN/m³    (+0,055 zł/l netto / +0,07 zł/l brutto)
Dystans cenowy (ON vs Pb95): ON droższy od benzyny o 0,90 zł/l netto

Jak to działa w praktyce: Giełdy dyktują warunki w Płocku

  1. Oba paliwa w górę: Sobotni wzrost cen diesla (+24 zł/m³) oraz benzyny (+55 zł/m³) w Orlenie to bezpośrednie przeniesienie zwyżek cen ropy Brent (83,55 USD) oraz giełdowego diesla z czwartku i piątku na polski rynek rafineryjny.
  2. Dolar osłabia podwyżki: Spadek kursu USD/PLN do poziomu 3,7193 PLN (-0,40%) działa jak bufor bezpieczeństwa – zapobiegł silniejszym skokom w cennikach rafineryjnych.

Polityka: Premier nie dotrzymał słowa, rząd gra na zwłokę

Deklaracja premiera z czwartku, że decyzje w sprawie tarczy lub akcji na stacjach zapadną w ciągu 48 godzin, nie przyniosła rozstrzygnięć. Sytuacja na szczeblu rządowym wygląda następująco:

  • Brak rozporządzenia ws. VAT: Mimo zapowiedzi rząd nie zdecydował się na wydanie rozporządzenia obniżającego stawkę VAT na paliwa.
  • Kalkulacja budżetowa: Rząd liczy, że wypracowany na początku sierpnia spadek cen hurtowych (ON wciąż pozostaje o 57 gr/l brutto tańszy niż 1 sierpnia) w najbliższych dniach sam przełoży się na niższe stawki na pylonach detalicznych.
  • Presja na marże detaliczne: Nacisk kładziony jest na rozmowy z zarządem Orlenu w sprawie rozszerzenia letnich promocji dla kierowców. Sieć stacji Orlenu ma miejsce na obniżkę marży detalicznej, ponieważ trzyma ceny bardzo wysoko (śladem Orlenu pozostałe stacje) mimo wcześniejszych dużych przecen w hurcie.

Tygodniowy obraz rynku: Hurt odbija, stacje wciąż z opóźnieniem

PaliwoŚrednia stacje (05.08.2026)Hurt wyjście Płock (08.08.2026)Realna dostawa hurtowa
Olej Napędowy (ON)8,22 zł/l7,67 zł/l brutto7,40 – 7,52 zł/l brutto
Benzyna 95 (Pb95)7,55 zł/l6,55 zł/l brutto6,35 – 6,45 zł/l brutto

Podsumowanie: Sobotnie podwyżki obydwu paliw w Płocku oraz piątkowy skok ropy Brent do 83,55 USD/bbl ostatecznie kończą sierpniową falę obniżek w hurtowniach. Obietnica premiera o decyzjach w 48 godzin minęła bez konkretów – rząd czeka, aż obniżki z hurtowni same dotrą na pylony stacji detalicznych.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe.