W historii polskiej mechanizacji rolnictwa nie brakowało maszyn, które mimo ciekawych rozwiązań nie odniosły rynkowego sukcesu. Do tego grona należy Mazur D-50, nazywany również po prostu Mazurem 50. Był to ciągnik gąsienicowy zaprojektowany z myślą o najtrudniejszych zadaniach. Sprawdzał się podczas ciężkiej orki, prac melioracyjnych, robót drogowych oraz w leśnictwie. Chociaż dziś pozostaje mało znany, przez kilka lat był jedną z najbardziej wszechstronnych polskich konstrukcji tego typu.
Dlaczego Mazur 50 wyróżniał się na tle innych ciągników?
W latach sześćdziesiątych większość gospodarstw korzystała z klasycznych ciągników kołowych. Mazur D-50 reprezentował zupełnie inne podejście. Zastosowanie gąsienic sprawiało, że nacisk na podłoże był znacznie mniejszy, dzięki czemu maszyna mogła pracować tam, gdzie koła szybko traciły przyczepność.
Takie rozwiązanie było szczególnie przydatne na ciężkich glebach, terenach podmokłych oraz podczas prac wymagających dużej siły uciągu. Z tego powodu ciągnik trafiał nie tylko do rolnictwa, lecz także do przedsiębiorstw zajmujących się melioracją, budową dróg czy gospodarką leśną.
Polski silnik zamiast zagranicznych rozwiązań
Największą zmianą względem wcześniejszych modeli było zastosowanie krajowej jednostki napędowej. Mazur D-50 otrzymał trzycylindrowy silnik wysokoprężny S323C, produkowany w Andrychowie. Rozwijał 50 KM, co w chwili premiery stanowiło zauważalny krok naprzód w porównaniu z wcześniejszymi odmianami ciągnika.
Zmianie uległ również sposób uruchamiania maszyny. Zrezygnowano z niewielkiego silnika rozruchowego stosowanego wcześniej, zastępując go elektrycznym rozrusznikiem z instalacją 24 V. Dzięki temu przygotowanie ciągnika do pracy było prostsze i szybsze.
Projektanci od początku zakładali, że Mazur D-50 nie będzie maszyną przeznaczoną wyłącznie do prac polowych. Powstało kilka wersji dostosowanych do różnych zadań.
Rolnicza odmiana współpracowała z ciężkimi narzędziami uprawowymi i dobrze radziła sobie podczas głębokiej orki. Wersja leśna była wykorzystywana przy zrywce drewna, natomiast budowlana często pracowała jako baza dla spycharek. Produkowano również odmiany przeznaczone do robót melioracyjnych.
Na bazie tego podwozia konstruowano także inne maszyny, między innymi ładowarki i sprzęt wykorzystywany przez przedsiębiorstwa drogowe.
Skąd wzięła się rodzina ciągników Mazur?
Historia modelu D-50 rozpoczęła się znacznie wcześniej. Po wojnie Polska korzystała z radzieckich ciągników KD-35, a następnie rozpoczęto produkcję własnej wersji tej konstrukcji.
Pierwszym etapem był Mazur D-35, później pojawił się D-40, a kolejnym krokiem rozwoju został właśnie D-50. Każda modernizacja przynosiła większą moc oraz kolejne udoskonalenia, dzięki którym maszyny mogły wykonywać coraz cięższe zadania.
Dlaczego Mazur 50 nie zdobył dużej popularności?
Mimo wielu zalet ciągnik miał również ograniczenia. Gąsienice zapewniały świetną przyczepność, ale jednocześnie utrudniały przemieszczanie się pomiędzy odległymi polami. Prędkość maksymalna wynosząca około 11 km/h sprawiała, że transport zajmował sporo czasu.
Dodatkowo w drugiej połowie lat sześćdziesiątych do Polski zaczęły trafiać radzieckie ciągniki DT-75, które dysponowały większym potencjałem i stopniowo przejmowały zadania wykonywane wcześniej przez Mazury.
Powstał następca, który nigdy nie trafił do seryjnej produkcji
Niewiele osób wie, że polscy konstruktorzy pracowali nad całkowicie nowym ciągnikiem gąsienicowym oznaczonym jako G-75. Projekt miał zastąpić Mazura D-50 i według przeprowadzanych prób osiągał bardzo dobre wyniki podczas pracy na ciężkich glebach.
Ostatecznie zrezygnowano jednak z uruchomienia produkcji. Decyzje gospodarcze zakładały dalszy import radzieckich maszyn, a krajowe zapotrzebowanie na ciągniki gąsienicowe uznano za zbyt małe, aby inwestować w nową linię produkcyjną.
Mazur D-50 pozostaje ważnym elementem historii polskiej techniki
Choć produkcja zakończyła się około 1970 roku, zachowane egzemplarze są dziś cennymi zabytkami. Można je oglądać podczas zlotów zabytkowych maszyn rolniczych oraz w muzeach techniki. Dla wielu pasjonatów Mazur D-50 jest dowodem na to, że w Polsce powstawały konstrukcje, które mogły z powodzeniem wykonywać najcięższe prace w rolnictwie i poza nim.
Ceny mleka w polskich skupach oraz na rynku europejskim pozostają pod silną presją spadkową, jednak najświeższe dane z globalnych giełd oraz prognozy analityków przynoszą pierwsze sygnały wyczekiwanego przełomu. Podczas gdy czerwcowy raport GUS oraz lipcowe zestawienie Komisji Europejskiej odnotowują kolejne spadki stawek, notowania na nowozelandzkiej giełdzie Global Dairy Trade (GDT) wyraźnie wyhamowują przeceny.
Unijny i krajowy rynek mleka: Lipcowe spowolnienie w skupach
Z opublikowanego 7 sierpnia 2026 r. raportu Komisji Europejskiej wynika, że średnia cena skupu mleka surowego w Unii Europejskiej w lipcu spadła do poziomu 41,84 EUR/100 kg (spadek o 1,1% m/m). W Polsce stawka wyliczona przez KE ukształtowała się na poziomie 40,53 EUR/100 kg, co lokuje krajowe ceny poniżej średniej unijnej.
Równolegle dane GUS wskazują na pogłębienie spadków w krajowych podmiotach skupujących. W czerwcu średnia cena mleka w Polsce wyniosła 174,09 zł/hl (1,74 zł/l), co oznacza spadek o 3,5% w ujęciu miesięcznym oraz o 22,7% r/r. Utrzymuje się przy tym ogromne zróżnicowanie regionalne – najwyższe stawki płacono w województwie podlaskim (1,86 zł/l) oraz lubelskim (1,80 zł/l), podczas gdy najniższe odnotowano w łódzkim i pomorskim (po 1,62 zł/l).
Rynek / Wskaźnik
Stawka (Lipiec/Czerwiec – GUS)
Zmiana m/m
Zmiana r/r
Średnia UE (KE)
41,84 EUR/100 kg
-1,1%
b.d.
Polska (KE w EUR)
40,53 EUR/100 kg
-1,6%
b.d.
Polska (GUS w PLN)
1,74 zł/l (174,09 zł/hl)
-3,5%
-22,7%
Wskaźnik FAO i giełda GDT: Sery i proszki przełamują spadek
Oficjalny Indeks Cen Nabiału FAO za lipiec wyniósł 116,2 pkt (-0,7% m/m oraz -24,8% r/r), odzwierciedlając wcześniejszą słabość rynku tłuszczów i proszków. Jednak bezpośrednie notowania giełdowe z przełomu lipca i sierpnia pokazują, że rynek natrafił na twarde dno.
Podczas aukcji GDT nr 408 (21 lipca) główny indeks wzrósł o +1,5%, a kolejna aukcja nr 409 z 4 sierpnia potwierdziła stabilizację wynikiem +0,1% (średnia cena: 3 778 USD/MT przy sprzedaży 40 504 MT). Kluczowym filarem tej poprawy były wyraźne wzrosty cen serów oraz laktozy:
Ser Cheddar:+3,8% (3 723 USD/MT)
Laktoza:+4,1% (1 780 USD/MT)
Mozzarella:+1,0% (3 992 USD/MT)
Odtłuszczone mleko w proszku (SMP):+1,2% (3 261 USD/MT)
Pełne mleko w proszku (WMP):+0,2% (3 483 USD/MT)
Lekkim korektom uległy jedynie tłuszcze (masło -2,3% do 5 225 USD/MT oraz AMF -0,8%).
Prognozy dla rynku mleka: Co przyniesie druga połowa roku?
Mimo wyzwań związanych z kosztami energii, paliw oraz logistyki, perspektywy dla przetwórców i dostawców mleka stają się coraz bardziej stabilne. Wyhamowanie globalnej nadpodaży surowca oraz powolna odbudowa popytu na rynkach azjatyckich i bliskowschodnich dają podstawy do prognozowania wzrostów cen w kolejnych kwartałach.
Jak wskazują analitycy Credit Agricole w najnowszym wydaniu raportu Agromapa, sezonowe ograniczenie podaży surowca w Unii Europejskiej w drugiej połowie roku oraz odbudowa popytu na rynkach światowych powinny przełożyć się na stopniowy powrót do wzrostów. Zgodnie z ich przewidywaniami, ceny mleka w polskim skupie powinny stopniowo zmierzać w stronę 2,10 zł/l na koniec 2026 roku oraz osiągnąć poziom 2,30 zł/l w 2027 roku.
Źródło danych: GUS, Komisja Europejska, Global Dairy Trade (GDT), FAO, Agromapa (Credit Agricole)
Kury Orpington należą do ras, które trudno pomylić z innymi. Są duże, masywne, wyjątkowo puszyste i często wyglądają na jeszcze większe, niż są w rzeczywistości. Jednocześnie słyną ze spokojnego charakteru, dlatego chętnie wybierają je zarówno doświadczeni hodowcy, jak i osoby zakładające niewielki przydomowy kurnik. Orpington nie jest jednak wyłącznie kurą ozdobną. Rasa może dostarczać jaj, dobrze odnajduje się w niewielkich stadach i ma kilka cech, dzięki którym przez lata zdobyła dużą popularność.
Skąd pochodzą kury Orpington?
Historia rasy Orpington rozpoczęła się w Anglii w XIX wieku. Jej nazwa pochodzi od miejscowości Orpington w hrabstwie Kent. Za stworzenie rasy uznawany jest William Cook, który chciał uzyskać dużą kurę użytkową, nadającą się zarówno do produkcji jaj, jak i mięsa.
Pierwsze Orpingtony pojawiły się pod koniec XIX wieku. Z czasem zaczęto tworzyć kolejne odmiany barwne, a rasa zdobywała popularność poza Wielką Brytanią.
Hodowcy doceniali ją przede wszystkim za połączenie spokojnego temperamentu, stosunkowo dobrej nieśności i dużej masy ciała. Dziś Orpingtony często spotykane są również w hodowlach amatorskich i ozdobnych.
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech tych ptaków jest obfite upierzenie. Pióra sprawiają, że sylwetka wygląda niemal kulisto. Szczególnie efektownie prezentują się dorosłe kury swobodnie chodzące po zielonym wybiegu.
Jak wygląda kura Orpington?
Orpington to duża rasa kur o szerokiej i głębokiej sylwetce. Tułów jest masywny, pierś dobrze rozwinięta, a ciało znajduje się stosunkowo nisko nad ziemią.
Koguty mogą osiągać około 4 kg, a czasem nawet więcej, natomiast dorosłe kury najczęściej ważą około 3 do 3,5 kg. Konkretna masa zależy między innymi od linii hodowlanej, sposobu żywienia oraz wieku ptaka.
Dużą część charakterystycznego wyglądu zapewnia gęste, miękkie upierzenie. Pióra są dość luźne, przez co kura sprawia wrażenie wyjątkowo puszystej. Nogi pozostają stosunkowo krótkie i zazwyczaj nie są opierzone.
Orpington posiada pojedynczy grzebień, czerwone dzwonki i czerwone zausznice. Oczy mają najczęściej odcień pomarańczowy lub czerwonawy.
Rasa występuje w różnych odmianach barwnych. Szczególnie rozpoznawalny jest Orpington żółty, określany także jako buff. Spotyka się również ptaki czarne, białe, niebieskie oraz w bardziej wyszukanych odmianach hodowlanych.
Orpington nie należy do ras nastawionych wyłącznie na maksymalną produkcję jaj, jednak przy prawidłowym żywieniu potrafi być całkiem dobrą nioską.
W zależności od linii hodowlanej i warunków utrzymania kura może znieść około 150 do 200 jaj rocznie. W hodowlach amatorskich wyniki mogą być niższe, zwłaszcza w okresach pierzenia, zimą lub w przypadku starszych kur.
Jaja Orpingtonów mają zazwyczaj jasnobrązową lub kremowo brązową skorupę. Ich masa może wynosić około 55 do 65 g.
Na nieśność wpływa nie tylko rasa. Znaczenie mają długość dnia, jakość paszy, dostęp do świeżej wody, kondycja ptaków, temperatura oraz stan zdrowia stada.
Młode kury rozpoczynają nieśność zwykle później niż typowe lekkie rasy nieśne. Jest to związane między innymi z wolniejszym dojrzewaniem dużych ras.
Jeżeli głównym celem hodowcy jest uzyskanie maksymalnej liczby jaj przy możliwie niskim zużyciu paszy, Orpington prawdopodobnie nie będzie najbardziej ekonomicznym wyborem. Jeżeli jednak liczy się spokojna kura, ciekawy wygląd i przyzwoita produkcja jaj, rasa prezentuje się znacznie bardziej interesująco.
Czy Orpingtony są spokojne?
Temperament jest jednym z największych atutów tej rasy. Orpingtony są zazwyczaj spokojne, łagodne i stosunkowo łatwe w oswajaniu.
Dobrze prowadzona kura może przyzwyczaić się do obecności człowieka i bez większego problemu podchodzić podczas karmienia. Dzięki temu rasa bywa wybierana do małych gospodarstw, zagród edukacyjnych oraz przydomowych hodowli.
Spokojny charakter ma jednak również drugą stronę. W stadzie składającym się z wielu ras bardzo łagodne Orpingtony mogą znajdować się niżej w hierarchii. Szczególnie energiczne lub agresywne ptaki mogą utrudniać im dostęp do karmidła.
Dlatego podczas łączenia różnych ras warto obserwować zachowanie stada przez pierwsze dni.
Koguty również uchodzą za stosunkowo spokojne, ale nie oznacza to, że każdy osobnik będzie łagodny. Temperament zależy również od genetyki, warunków utrzymania i sposobu obchodzenia się z ptakiem.
Czy kury Orpington potrzebują dużego wybiegu?
Orpingtony nie należą do szczególnie ruchliwych kur. Zazwyczaj nie wykazują tak dużej potrzeby eksplorowania terenu jak niektóre lekkie rasy.
Nie oznacza to jednak, że powinny całe życie spędzać na bardzo ograniczonej przestrzeni. Dostęp do wybiegu pozwala kurom grzebać w ziemi, wyszukiwać owady, kąpać się w piasku i realizować naturalne zachowania.
Ze względu na dużą masę ciała Orpingtony stosunkowo słabo latają. Niski płot często stanowi dla nich większą przeszkodę niż dla lekkich, aktywnych kur.
Wybieg powinien być przede wszystkim suchy. Obfite upierzenie może łatwo ulec zabrudzeniu podczas długotrwałych opadów i na błotnistym podłożu.
Warto również zapewnić cień. Duże, mocno opierzone ptaki mogą gorzej znosić bardzo wysokie temperatury niż niewielkie kury o lekkiej budowie.
Jaki kurnik dla Orpingtonów?
Przy projektowaniu kurnika trzeba uwzględnić przede wszystkim wielkość ptaków. Orpington potrzebuje więcej miejsca niż niewielka kura ozdobna lub typowa lekka nioska.
Grzędy nie powinny znajdować się zbyt wysoko. Ciężki ptak podczas zeskakiwania może przeciążać nogi i stawy. Lepszym rozwiązaniem są solidne, szerokie grzędy zamontowane na umiarkowanej wysokości.
Podobna zasada dotyczy gniazd. Powinny być odpowiednio przestronne i umieszczone tak, aby kura mogła łatwo do nich wejść.
Kurnik musi być suchy i dobrze wentylowany, ale pozbawiony silnych przeciągów. Szczególną uwagę warto poświęcić ściółce. Wilgotna może szybko zabrudzić obfite pióra znajdujące się w dolnych partiach ciała.
Zimą Orpingtony radzą sobie stosunkowo dobrze dzięki gęstemu upierzeniu. Bardziej problematyczne mogą być wilgoć i przeciągi niż sam mróz.
Czym karmić kury Orpington?
Podstawą żywienia powinna być pełnoporcjowa mieszanka przeznaczona dla konkretnej grupy ptaków. Innej paszy potrzebują rosnące kurczęta, a innej dorosłe nioski.
Kury znoszące jaja potrzebują między innymi odpowiedniej ilości białka, energii, witamin i składników mineralnych. Szczególnie istotny jest wapń wykorzystywany do budowy skorupek.
Orpingtony mają skłonność do nadmiernego przybierania na wadze. Wynika to zarówno z ich dużej budowy, jak i niezbyt wysokiej aktywności. Stałe podawanie dużej ilości energetycznych dodatków, zbóż i resztek kuchennych może prowadzić do zatuczenia.
Nadwaga u kury nie jest wyłącznie problemem dotyczącym wyglądu. Może pogarszać nieśność i zwiększać obciążenie nóg.
Ptaki powinny mieć również przez cały czas dostęp do czystej wody. Latem jej zużycie wyraźnie wzrasta, dlatego poidła warto kontrolować nawet kilka razy dziennie podczas największych upałów.
Czy Orpington jest dobrą kwoką?
U Orpingtonów stosunkowo często pojawia się instynkt kwoczenia. Kura może przestać znosić jaja, pozostawać przez większość dnia w gnieździe i próbować wysiadywać znajdujące się w nim jaja.
Dla osoby nastawionej wyłącznie na nieśność nie jest to zaleta, ponieważ podczas kwoczenia produkcja jaj zostaje ograniczona.
W hodowli prowadzącej naturalny rozród może być jednak odwrotnie. Spokojne Orpingtony mogą dobrze sprawdzać się jako kwoki i opiekować się pisklętami.
Trzeba jedynie pamiętać o ich znacznej masie. Gniazdo dla kwoki powinno być odpowiednio duże i zabezpieczone tak, aby ptak mógł swobodnie zmieniać pozycję.
Czy kury Orpington nadają się dla początkujących?
Pod wieloma względami tak. Spokojny charakter sprawia, że obsługa ptaków jest łatwiejsza niż w przypadku bardzo płochliwych ras. Orpingtony nie są także wybitnymi lotnikami, dzięki czemu rzadziej próbują opuszczać dobrze przygotowany wybieg.
Trzeba jednak pamiętać o kilku ograniczeniach. Są dużymi ptakami, dlatego potrzebują odpowiednio przestronnego kurnika i zużywają więcej paszy niż lekkie nioski. Właściciel powinien również pilnować ich masy ciała.
Obfite upierzenie wymaga obserwacji, szczególnie podczas deszczowej pogody. Warto regularnie kontrolować okolice kloaki i pióra znajdujące się najbliżej podłoża.
Dzięki spokojnemu zachowaniu Orpington może natomiast stać się jedną z najbardziej charakterystycznych kur w przydomowym stadzie. Ptaki często poruszają się niespiesznie, nie są przesadnie płochliwe i szybko zaczynają kojarzyć człowieka z karmieniem.
Ile kosztuje kura Orpington?
Cena zależy od wieku ptaka, odmiany barwnej, jakości linii hodowlanej oraz tego, czy kupujemy kurczę, młodą kurę, dorosłego osobnika czy jaja przeznaczone do inkubacji.
Ptaki pochodzące z uznanych hodowli, posiadające cechy zgodne ze wzorcem rasy, mogą być wyraźnie droższe od Orpingtonów sprzedawanych jako typowe kury do niewielkiego stada przydomowego.
Przy zakupie warto zwrócić uwagę nie tylko na cenę. Zdrowa kura powinna być aktywna, mieć czyste oczy, drożne nozdrza, zadbane pióra i prawidłowo się poruszać. Niepokój powinny wzbudzać problemy z oddychaniem, osowiałość, zabrudzona okolica kloaki oraz widoczne trudności podczas chodzenia.
Jeżeli Orpingtony mają trafić do istniejącego stada, nowych ptaków nie należy od razu wpuszczać do wspólnego kurnika. Okres oddzielenia pozwala obserwować ich stan zdrowia i ogranicza ryzyko przeniesienia chorób lub pasożytów na pozostałe kury.
Dobrze utrzymany Orpington odwdzięcza się nie tylko jajami. To rasa wybierana również dla spokojnego zachowania i niezwykle efektownej sylwetki, która sprawia, że nawet pojedynczy ptak szybko wyróżnia się w całym stadzie.
Muszki owocówki potrafią pojawić się w kuchni niemal z dnia na dzień. Wystarczy dojrzały banan pozostawiony na blacie, otwarta butelka soku albo resztki owoców w koszu, aby wokół nich zaczęły krążyć niewielkie owady. Choć są drobne, ich duża liczba szybko staje się uciążliwa. Na szczęście nie trzeba od razu sięgać po specjalistyczne preparaty. Domowy płyn na muszki owocówki można przygotować z produktów, które większość osób ma w kuchni.
Jak zrobić domowy płyn na muszki owocówki?
Jedną z najprostszych metod jest wykorzystanie octu jabłkowego oraz płynu do mycia naczyń. Ocet ma intensywny, fermentacyjny zapach, który przyciąga muszki owocówki. Z kolei płyn do naczyń zmniejsza napięcie powierzchniowe cieczy, przez co owad, który siada na powierzchni przygotowanej mieszanki, nie może się na niej utrzymać.
Do niewielkiej miseczki lub szklanki należy wlać około 50 do 100 ml octu jabłkowego. Następnie wystarczy dodać kilka kropli zwykłego płynu do mycia naczyń i delikatnie wymieszać zawartość. Naczynie najlepiej ustawić w miejscu, w którym pojawia się najwięcej owadów, na przykład obok kosza na owoce, zlewu lub pojemnika na odpady.
Nie trzeba przygotowywać dużej ilości płynu. W przypadku muszek owocówek skuteczniejsza może być nawet niewielka pułapka ustawiona dokładnie tam, gdzie owady znajdują źródło pożywienia.
Domowy płyn na muszki owocówki z octu jabłkowego
Ocet jabłkowy jest jednym z najczęściej wykorzystywanych produktów do domowego zwalczania muszek. Nie jest to przypadek. Muszki owocówki, czyli niewielkie muchówki z rodzaju Drosophila, są zainteresowane przede wszystkim zapachem fermentujących owoców i innych produktów zawierających cukry.
Ocet jabłkowy powstaje w procesie fermentacji, dlatego jego aromat może przypominać owadom miejsce odpowiednie do żerowania i składania jaj.
Prosta mieszanka może wyglądać następująco:
pół szklanki octu jabłkowego,
kilka kropli płynu do mycia naczyń,
opcjonalnie łyżeczka cukru lub niewielka ilość soku owocowego.
Dodatek cukru nie jest konieczny, ale może zwiększyć atrakcyjność pułapki. Podobną rolę pełni sok owocowy, zwłaszcza jabłkowy, winogronowy albo pomarańczowy.
Pułapkę warto pozostawić na kilka godzin. Jeżeli problem jest większy, można przygotować kilka małych naczyń i rozstawić je w różnych częściach kuchni.
Czy można zrobić płyn na muszki z octu spirytusowego?
Ocet spirytusowy również można wykorzystać, ale zazwyczaj nie przyciąga muszek tak skutecznie jak ocet jabłkowy. Ma mocniejszy, bardziej ostry zapach i nie przypomina fermentujących owoców w takim stopniu.
Jeżeli w domu nie ma octu jabłkowego, można jednak spróbować połączyć ocet spirytusowy z niewielką ilością słodkiego soku, syropu lub cukru.
Do szklanki można wlać około 50 ml octu, 50 ml soku oraz kilka kropli płynu do mycia naczyń. Taką mieszankę najlepiej postawić w pobliżu miejsca, w którym owady najczęściej się pojawiają.
Nie należy natomiast zakładać, że sam intensywny zapach octu odstraszy muszki. W przypadku pułapki chodzi właśnie o ich zwabienie do naczynia i zatrzymanie w przygotowanym płynie.
Płyn na muszki owocówki bez octu
Brak octu nie oznacza, że nie można zrobić domowej pułapki. Muszki interesują się również sokami, winem, piwem i dojrzałymi owocami, ponieważ produkty te mogą wydzielać związki powstające podczas fermentacji.
Do niewielkiej szklanki można wlać trochę słodkiego soku owocowego i dodać dwie lub trzy krople płynu do naczyń. Najlepiej sprawdzają się soki o intensywnym aromacie, na przykład jabłkowy lub winogronowy.
Innym rozwiązaniem jest pozostawienie w naczyniu niewielkiej ilości bardzo dojrzałego banana albo jabłka. Naczynie można przykryć folią spożywczą i zrobić w niej kilka niewielkich otworów. Muszki przedostają się przez otwory do środka, ale trudniej jest im znaleźć drogę powrotną.
W takim przypadku nie mamy klasycznego płynu, ale zasada działania jest podobna. Owady zwabia zapach fermentującej materii organicznej.
Dlaczego do pułapki dodaje się płyn do naczyń?
Sam ocet jabłkowy może przyciągać muszki, jednak część owadów może po prostu usiąść na powierzchni płynu, a następnie odlecieć.
Dodanie niewielkiej ilości detergentu zmienia właściwości powierzchni cieczy. Płyn do mycia naczyń ogranicza napięcie powierzchniowe, dzięki czemu muszka nie utrzymuje się na powierzchni tak łatwo.
Nie ma potrzeby wlewania dużej ilości detergentu. Kilka kropli w zupełności wystarczy. Zbyt duża ilość płynu do naczyń może dodatkowo zmienić zapach mieszanki i sprawić, że zapach octu lub soku stanie się mniej wyczuwalny.
Gdzie ustawić domową pułapkę na muszki owocówki?
Nawet dobrze przygotowany płyn może działać słabo, jeżeli znajdzie się w niewłaściwym miejscu. Warto przez chwilę obserwować, gdzie gromadzi się najwięcej owadów.
Najczęściej są to okolice kosza z owocami, pojemnika na odpady, zlewu, butelek po sokach i napojach, kompostownika kuchennego oraz miejsca przechowywania warzyw.
Pułapkę najlepiej postawić możliwie blisko źródła problemu, ale poza zasięgiem dzieci oraz zwierząt domowych.
Jeżeli muszki występują w kilku miejscach jednocześnie, lepszym rozwiązaniem jest ustawienie dwóch lub trzech małych pułapek niż jednej dużej miski w przypadkowym miejscu.
Jak często wymieniać płyn na muszki?
Domową mieszankę warto regularnie kontrolować. Z czasem ocet oraz inne składniki zaczynają parować, a płyn traci intensywny zapach. Do środka mogą również wpadać resztki jedzenia i kurz.
Najlepiej przygotować świeżą porcję co jeden lub dwa dni, szczególnie jeżeli w pomieszczeniu jest ciepło.
Zużytą mieszankę można wylać, naczynie dokładnie umyć i przygotować kolejną porcję. W przypadku niewielkiej liczby owadów często już kilka dni stosowania pułapek wyraźnie ogranicza ich obecność.
Jeżeli jednak mimo regularnego wymieniania płynu cały czas pojawiają się nowe osobniki, trzeba znaleźć miejsce, w którym muszki mają dostęp do pożywienia i mogą się rozmnażać.
Skąd właściwie biorą się muszki owocówki?
Muszki owocówki nie pojawiają się znikąd. Dorosłe osobniki mogą dostać się do mieszkania przez otwarte okno lub drzwi, a czasem trafiają do domu razem z owocami i warzywami.
Szczególnie atrakcyjne są dla nich bardzo dojrzałe lub uszkodzone owoce. Muszki przyciąga również fermentujący sok, resztki alkoholu, słodkie napoje oraz organiczne pozostałości znajdujące się w koszu na śmieci.
Samica może składać jaja w miejscach, w których larwy po wykluciu będą miały dostęp do rozkładającej się materii organicznej. W ciepłych warunkach rozwój kolejnych pokoleń przebiega szybko, dlatego niewielki problem może w krótkim czasie zamienić się w dużą liczbę owadów.
Pułapka pomaga ograniczyć liczbę dorosłych muszek, ale bez usunięcia źródła pożywienia problem może regularnie powracać.
Co zrobić, żeby muszki owocówki nie wracały?
Najważniejsze jest ograniczenie dostępu owadów do jedzenia. Bardzo dojrzałe owoce można przechowywać w lodówce, zwłaszcza latem, gdy wysoka temperatura przyspiesza ich dojrzewanie.
Warto regularnie opróżniać kosz na odpady i myć jego wnętrze. Nawet niewielka ilość soku znajdująca się na dnie pojemnika może być atrakcyjna dla muszek.
Trzeba także zwracać uwagę na puste butelki i puszki po słodkich napojach, piwie lub winie. Jeżeli mają stać w domu przed wyrzuceniem, dobrze jest je wypłukać.
Blaty kuchenne należy przecierać po przygotowywaniu owoców. Kropla soku, kawałek brzoskwini schowany pod deską do krojenia czy fragment banana pozostawiony przy koszu może wystarczyć, aby owady nadal miały dostęp do pożywienia.
Czy domowy płyn wystarczy przy dużej liczbie muszek?
Przy niewielkiej liczbie owadów mieszanka octu jabłkowego i płynu do naczyń może być bardzo przydatna. Jeżeli jednak w kuchni znajduje się kilkadziesiąt muszek, trzeba połączyć stosowanie pułapek z dokładnym sprzątaniem.
Należy przejrzeć owoce i warzywa, usunąć zepsute produkty, opróżnić pojemniki na odpady i umyć miejsca, do których mógł dostać się sok lub resztki jedzenia.
Warto również sprawdzić okolice zlewu i odpływu. Nie każda mała mucha latająca w kuchni jest bowiem muszką owocówką. W pobliżu odpływów mogą pojawiać się także ćmiankowate, nazywane potocznie muszkami kanalizacyjnymi. W takim przypadku pułapka przygotowana z octu może ograniczyć liczbę dorosłych owadów, ale nie rozwiąże przyczyny ich występowania.
Najprostszy przepis na płyn na muszki owocówki
Jeżeli potrzebne jest rozwiązanie, które można przygotować w kilkadziesiąt sekund, wystarczą dwa składniki. Do niewielkiego naczynia należy wlać ocet jabłkowy i dodać kilka kropli płynu do mycia naczyń.
Mieszankę najlepiej postawić wieczorem przy owocach lub koszu na odpady i pozostawić na noc. Jednocześnie należy schować dojrzałe owoce, wyrzucić resztki żywności oraz przetrzeć kuchenny blat. Dzięki temu domowa pułapka stanie się dla muszek jednym z niewielu dostępnych źródeł atrakcyjnego zapachu i ma większą szansę przyciągnąć owady.
Różnorodność odmian jęczmienia ozimego jest zauważalna już na pierwszy rzut oka. Fot. M. Piśny
Po latach pozostawania w cieniu innych zbóż jęczmień ozimy ponownie zyskuje uznanie polskich rolników. Najnowsze odmiany zapewniają dobrą zimotrwałość i pozwalają uzyskać satysfakcjonujące, a często ponadprzeciętne plony nawet w wymagających warunkach.
Dni Pola to możliwość bezpośredniego poznania najnowszych odmian jęczmienia ozimego. Fot. M. Piśny
Dlaczego jęczmień ozimy zyskuje na popularności?
Kilkanaście lat temu jęczmień ozimy traktowany był jako gatunek bardziej ryzykowny w uprawie niż pszenica czy pszenżyto. Wpływ na to miała przede wszystkim jego niższa zimotrwałość w porównaniu do innych gatunków ozimych. Przy niekorzystnym przebiegu pogody plantacje jęczmienia ozimego musiały być często likwidowane. Obecnie sytuacja wygląda zupełnie inaczej – między innymi za sprawą postępujących zmian klimatycznych.
Polscy rolnicy coraz częściej wybierają i wprowadzają do płodozmianu jęczmień ozimy. Gatunek ten jest szczególnie pożądany ze względu na wysoki potencjał plonowania i wczesne dojrzewanie, które pozwala sprawnie organizować żniwa. Na uwagę zasługuje również dobra tolerancja jęczmienia ozimego na okresowe niedobory wody.
Kłos jęczmienia ozimego w typie dwurzędowym i wielorzędowym. Fot. M. Piśny
Nowe odmiany jęczmienia ozimego w 2026 roku
Obecnie w Krajowym rejestrze znajduje się już 58 odmian jęczmienia ozimego. Dominują odmiany wielorzędowe pastewne – 48 rejestracji. Odmian dwurzędowych jest natomiast 10, w tym dwie w typie browarnym. Zdecydowana większość materiału hodowlanego pochodzi z zagranicy.
Patrząc przez pryzmat nowych rejestracji, rok 2025 był dość nietypowy. Z powodu nieukończonych badań OWT (odrębność, wyrównanie i trwałość odmian) nie dokonano standardowej rejestracji nowych kreacji. W 2025 roku w okresie jesiennym udało się wpisać do Krajowego rejestru tylko jedną odmianę – była nią Loretta.
Kolejny sezon był już bardziej obfity. W 2026 roku wpisano do Krajowego rejestru aż 8 nowych odmian wielorzędowych, takich jak Charmant, Flamingo, KWS Futuris, KWS Joris, KWS Marillis, Stella, SY Barnabus oraz Talent.
Szczególne zainteresowanie wzbudził SY Barnabus – pierwsza odmiana mieszańcowa jęczmienia ozimego zarejestrowana w Polsce. Wszystkie pozostałe tego typu kreacje, powszechnie dostępne na polskim rynku, pochodzą natomiast ze Wspólnotowego katalogu odmian roślin rolniczych (CCA).
Charmant to najnowsza wielorzędowa odmiana jęczmienia ozimego hodowli DANKO. Fot. M. PiśnyStella to nowa odmiana jęczmienia ozimego w ofercie Poznańskiej Hodowli Roślin. Fot. M. PiśnyFot. M. Piśny
Jak COBORU ocenia odmiany jęczmienia ozimego?
Każda odmiana trafiająca do sprzedaży przechodzi wieloletnie badania prowadzone przez COBORU. Po rejestracji odmiany oceniane są dodatkowo w ramach porejestrowego doświadczalnictwa odmianowego (PDO), które pozwala sprawdzić ich zdolność adaptacji w zróżnicowanych warunkach klimatycznych i glebowych.
COBORU prowadzi doświadczenia na dwóch poziomach agrotechniki. Poziom podstawowy zakłada standardową technologię uprawy, natomiast poziom intensywny obejmuje ponadto:
wyższe nawożenie azotowe,
ochronę fungicydową,
aplikację regulatorów wzrostu oraz nawozów dolistnych.
Które odmiany jęczmienia ozimego są zalecane do uprawy?
Wyniki prowadzonych przez COBORU szeroko zakrojonych badań są podstawą do tworzenia List odmian zalecanych dla poszczególnych województw. W 2026 roku rekomendacje objęły aż 25 kreacji jęczmienia ozimego. Wśród nich znalazło się pięć odmian dwurzędowych.
Niektóre odmiany od lat utrzymują silną pozycję w wielu regionach kraju. KWS Morris i Julia kolejny raz trafiły do rekomendacji w większości województw, natomiast jedną z najdłużej polecanych pozostaje KWS Kosmos – szczególnie ceniony w Małopolsce.
Jęczmień ozimy plonował powyżej 10 t/ha
Rok 2025 przyniósł bardzo dobre wyniki plonowania jęczmienia ozimego. Odmiany wzorcowe osiągnęły w badaniach COBORU średnio ponad 93 dt/ha przy przeciętnym poziomie agrotechniki oraz ponad 106 dt/ha w technologii intensywnej.
Największą uwagę zwracają odmiany nowej generacji – KWS Futuris, KWS Marilis, KWS Joris, Julia, Flamingo, Loretta czy SY Barnabus – które uzyskiwały bardzo wysokie wyniki w doświadczeniach wieloletnich.
KWS Futuris wyróżnia się podwójną odpornością na wirusa żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV) oraz wirusa karłowatości pszenicy (WDV). Fot. M. PiśnyLoretta była jedyną odmianą wpisaną do Krajowego rejestru w 2025 roku. Fot. M. PiśnyFot. M. Piśny
Które choroby zagrażają jęczmieniowi ozimemu?
Najczęściej występującymi chorobami jęczmienia ozimego pozostają:
mączniak prawdziwy,
rdza jęczmienia,
plamistość siatkowa,
rynchosporioza,
ciemnobrunatna plamistość liści.
W doświadczeniach PDO szczególnie często obserwowano rdzę jęczmienia oraz plamistość siatkową.
Coraz większe znaczenie ma również wirus żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV), przenoszony przez mszyce. Ponieważ nie istnieje możliwość bezpośredniego zwalczania wirusa, kluczowe znaczenie ma monitoring plantacji oraz ograniczanie liczebności wektorów.
Zimotrwałość jęczmienia ozimego – czy nadal jest problemem?
Jednym z głównych ograniczeń uprawy jęczmienia ozimego przez wiele lat była wspomniana już stosunkowo słaba zimotrwałość. Gatunek ten jest bardziej podatny na wymarzanie niż pszenica czy pszenżyto ozime, dlatego w badaniach COBORU stosuje się wobec niego łagodniejsze kryteria oceny.
Zmieniający się klimat sprawia jednak, że ryzyko zimowych uszkodzeń stopniowo maleje. Coraz łagodniejsze zimy sprzyjają stabilniejszemu przezimowaniu plantacji, co dodatkowo zwiększa zainteresowanie uprawą jęczmienia ozimego.
Hodowla jęczmienia ozimego stawia na odporność i wysoki plon
Obecnie postęp hodowlany nie ogranicza się wyłącznie do zwiększania potencjału plonowania. Równie ważnym celem jest tworzenie odmian jęczmienia i innych zbóż o wyższej odporności na choroby i wyleganie, lepiej przystosowanych do zmiennych warunków środowiskowych i intensywnej technologii uprawy.
Ważniejsze cechy rolniczo-użytkowe odmian jęczmienia ozimego oceniane w latach 2022–2025 (wg COBORU)
Skutki anomalii pogodowych po raz kolejny dotkliwie dotknęły polskie rolnictwo. We wtorek, 6 sierpnia 2026 roku, przez miejscowości położone w gminie Raczki (powiat suwalski) przeszła niszczycielska nawałnica. Najbardziej ucierpiała wieś Ziółkowo niedaleko Dowspudy, gdzie porywisty wiatr zrywał dachy z budynków mieszkalnych i inwentarskich oraz łamał drzewa jak zapałki. Jedna osoba została poszkodowana i trafiła do szpitala w Suwałkach.
Gwałtowne burze połączone z porywistym wiatrem i lokalnymi nawalnymi opadami deszczu to coraz częstsze zagrożenie dla gospodarstw rolnych w Polsce. Ostatnie wydarzenia na Suwalszczyźnie pokazują, jak w zaledwie kilka minut żywioł potrafi pozbawić rolników dorobku całego życia oraz dachu nad głową.
Krajobraz jak po przejściu tornada: 18 zniszczonych budynków w Ziółkowie
Żywioł uderzył nagle i z ogromną siłą. Z relacji mieszkańców oraz służb ratowniczych wynika, że najcięższe uderzenie wiatru skumulowało się w miejscowości Ziółkowo k. Dowspudy. BILANS strat materialnych jest zatrważający:
4 domy jednorodzinne zostały poważnie uszkodzone (zerwane lub znacząco uszkodzone więźby dachowe oraz poszycia),
14 budynków gospodarczych (stodoły, obory, garaże na sprzęt rolniczy) uległo częściowemu lub całkowitemu zniszczeniu,
znaczne zniszczenia odnotowano w lokalnym drzewostanie – wiatrołomy zablokowały drogi dojazdowe i uszkodziły linie energetyczne.
Niestety, nawałnica przyniosła ze sobą nie tylko ogromne straty materialne. W wyniku zdarzenia jedna osoba odniosła obrażenia i została niezwłocznie przetransportowana przez zespół ratownictwa medycznego do szpitala w Suwałkach.
Błyskawiczna akcja służb – na miejscu działały 33 zastępy Straży Pożarnej
Do usuwania skutków katastrofy natychmiast zadysponowano ogromne siły. W akcji ratowniczo-zabezpieczającej w gminie Raczki brało udział aż 33 jednostki Straży Pożarnej – zarówno Państwowej Straży Pożarnej (PSP z Suwałk), jak i okolicznych jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych (OSP).
Główne działania strażaków skupiały się na:
Zabezpieczeniu uszkodzonych dachów plandekami przed zapowiadanymi dalszymi opadami deszczu,
Udrożnieniu lokalnych dróg i usunięciu powalonych konarów oraz całych drzew z traktów komunikacyjnych,
Pomocy w ewakuacji mienia i zwierząt gospodarskich z zawalonych lub zagrożonych konstrukcji.
Dzięki sprawnej koordinacji służb udało się zapobiec dalszemu niszczeniu majątku rolników przez opady atmosferyczne.
Pomoc dla poszkodowanych rolników i formalności po klęsce żywiołowej
Zniszczenie budynków gospodarczych w szczycie sezonu prac polowych to ogromny cios dla ciągłości funkcjonowania gospodarstwa. Zerwane dachy obór czy zniszczone magazyny na płody rolne i maszyny wymagają natychmiastowej reakcji.
Co powinien zrobić rolnik poszkodowany przez wichurę?
Zgłoszenie szkody do ubezpieczyciela: Jeżeli budynki wchodzące w skład gospodarstwa rolnego były objęte obowiązkowym ubezpieczeniem budynków rolniczych (lub dobrowolnym AC na maszyny), należy niezwłocznie poinformować ubezpieczyciela i dokładnie sfotografować powstałe uszkodzenia przed rozpoczęciem gruntownych prac naprawczych.
Wniosek do Urzędu Gminy: Należy złożyć wniosek o oszacowanie strat przez gminną komisję do spraw szacowania szkód w gospodarstwach rolnych i działach specjalnych produkcji rolnej.
Wsparcie doraźne: Poszkodowane rodziny mogą ubiegać się o zasiłki celowe z Opieki Społecznej na zasiłek losowy/remontowy w przypadku zniszczenia budynku mieszkalnego.
Trwa nabór wniosków o przyznanie pomocy finansowej dla Kół Gospodyń Wiejskich (KGW) wpisanych do rejestru ARiMR. Łączna pula środków przeznaczona na wsparcie KGW w 2026 roku wynosi 140 mln zł. Zgłoszenia przyjmowane są do końca września, jednak ze względu na ogromne zainteresowanie warto pośpieszyć się ze złożeniem dokumentów.
Wyniki naboru i tempo wypłat dla KGW
Według stanu na 7 sierpnia 2026 roku o wsparcie wystąpiło już 16,2 tys. KGW, a łączna kwota wnioskowanych środków sięga 134,7 mln zł. ARiMR sukcesywnie wydaje decyzje i realizuje przelewy – na konta prawie 15,4 tys. KGW wpłynęło już ponad 130 mln zł.
Ile wynosi dofinansowanie dla KGW?
Wysokość dotacji dla konkretnego KGW zależy od liczby jego członków w momencie składania dokumentów:
8 000 zł – dla KGW liczących do 30 członków,
9 000 zł – dla KGW liczących od 31 do 75 członków,
10 000 zł – dla KGW liczących powyżej 75 członków.
Na co KGW mogą przeznaczyć dotację?
Otrzymane wsparcie finansowe KGW mogą przeznaczyć na realizację zadań statutowych, w tym m.in. na:
działalność społeczno-edukacyjną i kulturalną w środowisku lokalnym,
rozwój obszarów wiejskich i aktywizację mieszkańców,
podtrzymywanie tradycji lokalnych i kultywowanie folkloru,
rozwój przedsiębiorczości kobiet na wsi.
Jak złożyć wniosek dla KGW?
Wnioski o dofinansowanie dla KGW przyjmowane są do 30 września 2026 r. wyłącznie w formie elektronicznej – za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych (PUE ARiMR). Pomoc przyznawana jest do wyczerpania rocznego limitu środków, co oznacza, że o kolejności realizacji decyduje czas złożenia wniosku przez KGW.
Perz właściwy rozmnaża się zarówno generatywnie, jak i wegetatywnie za pomocą podziemnych kłączy. Fot. M. Piśny
Glifosat jest jedną z najbardziej znanych i kluczowych substancji czynnych stosowanych w herbicydach. Wykorzystywany przede wszystkim w okresie pożniwnym do nieselektywnego zwalczania chwastów i samosiewów. Skuteczność wielu wykonywanych zabiegów może być jednak ograniczona.
Niska dawka glifosatu z odpowiednim adiuwantem skutecznie zniszczyła samosiewy rzepaku w fazie pierwszej pary liści właściwych w ciągu tygodnia. Fot. M. Piśny
Jak działa glifosat i od czego zależy jego skuteczność?
Glifosat jest substancją czynną o działaniu systemicznym. Nie wykazuje skuteczności po aplikacji bezpośrednio na glebę, przez którą jest bardzo szybko wiązany. Pobierany najefektywniej przez zdrowe, zielone i niezdrewniałe części roślin – głównie liście i zielone pędy. Przemieszcza się wraz z sokami komórkowymi, docierając do części podziemnych (korzenie i rozłogi) i powodując zahamowanie wzrostu i zamieranie.
W herbicydach występuje w formie jonu, który ulega dysocjacji (rozpad cząsteczek na mniejsze cząstki) w wodzie. Anion glifosatu jest bardzo podatny na tworzenie nierozpuszczalnych soli z wapniem. Te sole nie ulegają rozpuszczeniu, a tym samym nie wnikają w tkanki chwastów, co obniża jego skuteczność działania.
Glifosat jest najbardziej podatny na negatywny wpływ twardej wody wśród wszystkich substancji czynnych dopuszczonych obecnie w Polsce. Większą wrażliwość wykazywał tylko wycofany już dikwat. Mniejszą, ale istotną podatność wykazują natomiast MCPA, dikamba, bentazon i inne substancje czynne z grupy regulatorów wzrostu.
Na skuteczność glifosatu wpływają przede wszystkim:
Ile wody do glifosatu? Niższa dawka cieczy może poprawić działanie
Najprostszym sposobem ograniczenia wpływu twardości wody na działanie glifosatu jest redukcja dawki cieczy użytkowej. W litrze twardej wody znajduje się średnio 400 mg CaCO3. Przy wydatku na poziomie 200 litrów na hektar aplikujemy tym samym 80 g CaCO3. Redukując dawkę cieczy użytkowej do 100 litrów, wprowadzamy już tylko 40 g CaCO3.
Glifosat przy niższym wydatku cieczy użytkowej wnika także szybciej do tkanek i dociera do komórek roślinnych. Jest to proces bierny odbywający się poprzez wyrównywanie stężenia substancji czynnej na i w roślinie. Przy wspomnianym dwukrotnie wyższym stężeniu zaczyna szybciej i sprawniej wnikać do roślin, wówczas jest bardziej odporny na zmycie przez deszcz lub rosę.
Ograniczenie wydatku cieczy użytkowej przy aplikacji glifosatu to także inne korzyści. Przede wszystkim optymalizujemy wydajność pracy – mniej przejazdów z gospodarstwa na pola – oraz poprawiamy efektywność działania wbudowanych w herbicyd adiuwantów.
Siarczan amonu, ocet i kwasek cytrynowy – czy poprawiają działanie glifosatu?
Najpopularniejszym rozwiązaniem zmiękczającym wodę jest dodanie siarczanu amonu. Niestety dostępny w Polsce nawóz tego rodzaju nie jest najwyższej jakości, a rozwiązanie samo w sobie jest mało skuteczne. Po dysocjacji reszta kwasu siarkowego tworzy z wapniem nierozpuszczalny w wodzie siarczan wapnia, który unosi się w cieczy w formie drobnego osadu. Siarczan amonu zawiera także sporo zanieczyszczeń mechanicznych, które zatykają rozpylacze i utrudniają pracę.
Rolę „zmiękczacza” wody może pełnić także ocet spożywczy. Jednak on również nie daje zadowalających efektów. Kwas octowy bardzo dobrze wiąże wapń, ale dostępny w sklepach ocet spożywczy zawiera go około 3–4%. Przy dawce octu rzędu 5 litrów na hektar nie uzyskamy pełnego pożądanego efektu zmiękczenia wody.
Skuteczności działania glifosatu nie podniesie również kwasek cytrynowy. Powstały w wyniku reakcji cytrynian wapnia ulega słabemu rozpuszczeniu w wodzie, a także zakwasza ciecz użytkową. Obniżenie pH nie jest zalecane przy stosowaniu glifosatu, ponieważ może przeprowadzić rozpuszczalną w wodzie sól glifosatu do formy kwasowej, która nie jest rozpuszczalna i wytrąci się w formie kryształów.
Jaki adiuwant do glifosatu?
Na rynku znajdziemy wiele rozwiązań dedykowanych do łącznego stosowania z glifosatem. Najczęściej wykorzystywane kondycjonery nie dają jednak zadowalających efektów. Prawdopodobnie wynika to z ich zbyt niskich – w stosunku do ilości wapnia w wodzie – dawek.
Wysokiej jakości produkty oferuje między innymi polski producent adiuwantów – firma Agromix z Niepołomic. W ofercie oprócz znanych produktów z serii Atpolan znajdziemy również preparaty, takie jak AS 500 SL i AS Premium. Według uzyskanych od producenta danych – adiuwanty w około 90% wiążą trwale wapń.
Skuteczność różnych wariantów herbicydowych w zwalczaniu chwastów na ściernisku
Wariant
Skuteczność zwalczania chwastów (%)
Glifosat (1,5 l/ha)
60
Glifosat (0,75 l/ha)
20
Glifosat (0,75 l/ha) + AS 500 SL (1,5 l/ha)
80
Glifosat (0,75 l/ha) + AS Premium (1,5 l/ha)
75
Glifosat (0,75 l/ha) + ocet spożywczy (5 l/ha)
40
Glifosat (0,75 l/ha) + kwasy humusowe (2 l/ha)
30
Glifosat (0,75 l/ha) + ProAqua (0,22 l/ha)
30
Glifosat (0,75 l/ha) + AdKontrol (0,15 l/ha)
30
Glifosat (0,75 l/ha) + melasa (3 l/ha)
20
Glifosat (0,75 l/ha) + siarczan amonu (5 kg/ha)
30
Objaśnienie: W nawiasach podano dawkę herbicydu opartego na glifosacie (360 g substancji czynnej/l). Źródło: Doświadczenie wykonane przez firmę Agromix – Klonowiec (woj. wielkopolskie), 2024 r.
Twarda woda a glifosat – czy warto ją uzdatniać?
Stacje uzdatniania wody dla rolnictwa stają się coraz popularniejsze, szczególnie w wielkoobszarowych gospodarstwach. Urządzenia działają w oparciu o żywicę jonowymienną. Zawiera ona między innymi sód, który zamienia występujące w wodzie jony wapnia na jony sodu. Woda poddana takim procesom jest przydatna między innymi do przygotowania mieszaniny zbiornikowej z glifosatem – jony sodu nie tworzą nierozpuszczalnych związków.
Terminowe i precyzyjne wykonanie zabiegu ma kluczowe znaczenie dla skuteczności odchwaszczania. Fot. M. Piśny
Oprysk na ściernisko glifosatem – zalety i koszty zabiegu
Wykorzystanie glifosatu w okresie żniwnym przynosi niewątpliwie wiele korzyści. „Chemiczna podorywka” to przede wszystkim niższe koszty i wyższa efektywność pracy opryskiwacza w porównaniu do klasycznych zabiegów. Oczywiście zastosowanie glifosatu nie zastąpi tradycyjnej uprawy. Mechaniczna podorywka jest niezbędna do płytkiego wymieszania resztek pożniwnych i nasion z glebą.
W ostatnich latach nad glifosatem zebrało się wiele „czarnych chmur”. Substancja czynna miała zostać potencjalnie wycofana przez Komisję Europejską. Zamieszanie przyczyniło się do wzrostu cen i ponadprzeciętnych zakupów dokonywanych przez rolników. Kryzys udało się jednak zażegnać, co wpłynęło na unormowanie sytuacji na rynku. Ceny oscylują obecnie w przedziale 12–18 zł za litr generycznego herbicydu w formulacji 360 SL i 25–30 zł za oryginalny produkt Roundup 360 SL.
Po zbiorze rzepaku należy stworzyć osypanym nasionom warunki sprzyjające kiełkowaniu, przede wszystkim zapewniając im dostęp do wilgoci. Jeśli słoma jest zbierana, warto pozostawić ją na pokosie przez około tydzień, aby ograniczyć parowanie wody z gleby. Gdy słoma jest rozdrobniona i równomiernie rozrzucona, zaleca się najpierw zwałowanie pola, a po skiełkowaniu nasion ich bardzo płytkie wymieszanie z glebą. Należy unikać uprawy głębszej niż 5 cm, ponieważ może ona wprowadzić nasiona w stan spoczynku.
Na efektywność likwidacji roślin rzepaku przez glifosat wpływa jego faza rozwojowa. Nasiona w fazie siewki i pierwszej pary liści właściwych giną już przy dawce 1,5 l/ha. W fazie 2–4 pary liści właściwych najkorzystniej jest zastosować około 1080 g glifosatu, natomiast rośliny mające cztery pary liści i więcej wymagają dawek rzędu 1440 g glifosatu. Dawki można obniżyć dzięki zastosowaniu dobrego adiuwanta.
Samosiewy zbóż
Likwidacja samosiewów zbóż jest o wiele prostsza niż rzepaku, ponieważ są one bardziej podatne na glifosat. Podstawa to niski wydatek cieczy użytkowej i zastosowanie odpowiedniego adiuwanta – wówczas wystarczy już 180 g substancji czynnej na hektar.
Aplikując glifosat solo, należy natomiast zwiększyć dawkę do 720 g. W przypadku zwalczania chwastów uciążliwych – między innymi rdestów – należy stosować się do zaleceń etykietowych.
Samosiewy zbóż wykorzystują cenne zasoby wody i stanowią biologiczny pomost dla agrofagów. Fot. M. Piśny.
Orientacyjne dawki glifosatu opisane w doświadczeniu:
samosiewy rzepaku w fazie siewki i pierwszej pary liści – 1,5 l/ha preparatu 360 SL,
rzepak w fazie 2–4 par liści – około 1080 g glifosatu/ha,
starsze samosiewy rzepaku – około 1440 g/ha,
samosiewy zbóż z odpowiednim adiuwantem – 180 g/ha,
perz właściwy – 900 g/ha z adiuwantem.
Opryski na perz – kiedy i jak wykonać zabieg?
W pełni skuteczne zwalczanie perzu właściwego (Elymus repens) na ściernisku jest możliwe pod warunkiem przestrzegania kilku zasad.
Pierwszą z nich jest odpowiednia faza rozwojowa roślin – powinny mieć one co najmniej 15 cm wysokości. Najlepiej jest więc odczekać po zbiorach około 10 dni, aby perz właściwy wytworzył nowe liście. Po wykonaniu zabiegu z użyciem glifosatu pozostawiamy plantację na co najmniej 14 dni (nawet do miesiąca). W tym czasie nie wykonujemy żadnych zabiegów uprawowych. Zalecana dawka do zwalczania perzu właściwego wynosi 900 g glifosatu na hektar, stosowanego łącznie z adiuwantem AS firmy Agromix.
Perz właściwy to jeden z najbardziej uciążliwych chwastów w uprawach rolniczych. Fot. M. Piśny
Ceny pszenicy w regionie Morza Czarnego zaliczyły gwałtowny spadek, osiągając najniższy poziom od 13 miesięcy. W konsekwencji indeks Platts Milling Wheat Marker wpadł w dołek, osiągając poziom 225,50 USD/t FOB. Co naprawdę dusi rynki?
Na pierwszy rzut oka sytuacja w rejonie Morza Czarnego wygląda paraliżująco. Armatorzy z powodu wysokiego ryzyka i drastycznie rosnących stawek ubezpieczeń omijają kluczowe porty głębokowodne (Odessa, Czarnomorsk, Jużnyj). Handel na warunkach FOB praktycznie zamarł. Ruch przeniósł się częściowo na Dunaj (Izmaił, Reni), ale tam z kolei drogę dużym statkom zamyka niski poziom wody.
Logistyka leży, ziarna po obfitych żniwach nie brakuje, a sprzedawcy są zmuszeni do drastycznych obniżek, by w ogóle znaleźć chętnych na zakup. Zamiast jednak panicznego popytu na światowych giełdach, po stronie importerów panuje głęboka cisza.
Od czego zależą obecnie ceny pszenicy na kluczowych rynkach zbytu?
Głównym hamulcem dla wzrostów jest brak aktywności ze strony tradycyjnych, największych odbiorców czarnomorskiej pszenicy:
Turcja po własnych, rekordowych zbiorach ma pełne magazyny i importuje wyłącznie śladowe ilości ziarna o bardzo wysokim parametrze białka.
Egipt w lipcu sprowadził zaledwie 306 tysięcy ton ziarna – to aż o 57,6% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wysoki fracht (sięgający nawet 60 USD/t) w połączeniu z dużymi zapasami wewnętrznymi skutecznie schłodził apetyt Kairu na zakupy.
W rezultacie oferta w regionie znacząco przewyższa realne zapotrzebowanie ze strony globalnych graczy.
Rumunia i Bułgaria wygrywają bezpieczeństwem, ale nie jakością
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w unijnych portach Morza Czarnego. Ziarno FOB z Rumunii i Bułgarii osiągało w lipcu średnio o 21,76 USD/tonę wyższe wyceny niż to oferowane z portów ukraińskich czy rosyjskich. Handlowcy płacą wysoką premię za spokój i pewność realizacji kontraktów.
Tutaj jednak pojawia się inny problem – jakość zbiorów. Według szacunków rynkowych nawet 40–50% tegorocznych zbiorów w Rumunii i Bułgarii spełnia jedynie parametry ziarna paszowego. Podaż towaru konsumpcyjnego mocno się skurczyła, co w kolejnych miesiącach może wytworzyć wyraźne rozwarstwienie stawek między ziarnem przemiałowym a paszowym.
Co to oznacza dla polskiego rynku?
Sytuacja w basenie Morza Czarnego wysyła jasny sygnał dla całego globalnego sektora: to nie paraliż logistyczny ani ryzyko geopolityczne, ale słaby popyt i duże zapasy dyktują dziś warunki. Dopóki na rynek nie powrócą duzi importerzy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, presja na rynku europejskim utrzyma się na wysokim poziomie.
Już 5 i 6 września 2026 roku Stary Sącz ponownie stanie się miejscem spotkań rolników, hodowców, producentów żywności i mieszkańców regionu. XXXIV Wystawa Rolnicza AGROPROMOCJA 2026 odbędzie się pod hasłem „Wieś w odsłonie nowoczesności” i po raz kolejny połączy prezentację nowoczesnych technologii z promocją tradycji polskiej wsi.
AGROPROMOCJA od ponad 30 lat jest miejscem wymiany doświadczeń, prezentacji nowoczesnych technologii oraz promocji regionalnej żywności i przedsiębiorczości. To wydarzenie, podczas którego nowoczesne rozwiązania dla rolnictwa spotykają się z wielopokoleniową tradycją polskiej wsi.
Co roku wystawa przyciąga tysiące odwiedzających z Małopolski i innych regionów kraju, stając się ważnym miejscem spotkań rolników, producentów, naukowców i doradców.
XXXIV Wystawa Rolnicza AGROPROMOCJA odbędzie się 5 i 6 września 2026 roku na terenie Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania im. Jana Pawła II w Starym Sączu. To jedno z najważniejszych wydarzeń rolniczych organizowanych w południowej Polsce, które od ponad trzech dekad przyciąga tysiące odwiedzających.
XXXIV Wystawa Rolnicza AGROPROMOCJA – co czeka na odwiedzających?
Tegoroczna edycja wystawy będzie okazją do zapoznania się z najnowszymi rozwiązaniami dla rolnictwa oraz ofertą firm i instytucji związanych z branżą.
Na odwiedzających czekają między innymi:
prezentacje nowoczesnych maszyn i technologii rolniczych,
pokazy zwierząt hodowlanych,
stoiska producentów i instytucji rolniczych,
regionalna żywność i degustacje,
warsztaty oraz wydarzenia edukacyjne,
konkursy dla rolników i producentów.
W sobotę, 5 września, odbędzie się uroczyste otwarcie wystawy z udziałem przedstawicieli władz państwowych i samorządowych. Ważnym punktem programu będzie wręczenie odznak honorowych „Zasłużony dla Rolnictwa” oraz rozstrzygnięcie prestiżowych konkursów wojewódzkich, m.in. Agroliga, Najlepsze Gospodarstwo Ekologiczne, Najlepsze Gospodarstwo Agroturystyczne oraz Najlepszy Doradca Ekologiczny.
Na uczestników czekają także warsztaty poświęcone rzemieślniczemu browarnictwu, promocja tradycyjnej kuchni regionalnej, pokazy nowoczesnych maszyn rolniczych, prezentacja rodzimych ras zwierząt, konkurs potraw regionalnych oraz panel dyskusyjny „Wieś w odsłonie nowoczesności”, podczas którego eksperci będą rozmawiać o przyszłości polskiego rolnictwa.
Niedziela rozpocznie się Mszą Świętą dla uczestników wystawy przy Ołtarzu Papieskim. Tego dnia odbędzie się finał programu „Polska Smakuje”, konkurs „Nasze Kulinarne Dziedzictwo. Smaki Regionów”, pokazy kulinarne z udziałem Mikołaja Reya, wręczenie wyróżnień dla hodowców, zawody powożenia zaprzęgami konnymi oraz panel „Kobieta a bezpieczeństwo wsi”.
Nie zabraknie także występów zespołów regionalnych i kapel ludowych, które stworzą wyjątkową atmosferę wydarzenia, podkreślając bogactwo kultury i tradycji polskiej wsi.
AGROPROMOCJA 2026 – program wydarzenia
Sobota, 5 września 2026
Godzina
Wydarzenie
Miejsce
09:00–10:00
Występ kapeli Zagórzańska Siła
Występ muzyczny
Scena główna
10:00–11:00
Uroczyste otwarcie XXXIV Wystawy AGROPROMOCJA 2026
Nadanie odznaki honorowej „Zasłużony dla Rolnictwa”.
Uroczystość otwarcia
Scena główna
11:00–12:00
Rozstrzygnięcie wojewódzkich konkursów rolniczych
AgroLiga, Najlepsze Gospodarstwo Ekologiczne, Najlepsze Gospodarstwo Agroturystyczne oraz Najlepszy Doradca Ekologiczny.
Gala konkursowa
Scena główna
11:30
Wręczenie nagród w zawodach powożenia zaprzęgami konnymi
Konkurencja kobiet – runda honorowa.
Zawody
Strefa zwierząt
12:00–12:45
Rozstrzygnięcie etapu wojewódzkiego XXIII Ogólnokrajowego Konkursu „Bezpieczne Gospodarstwo Rolne” – KRUS
Konkurs KRUS
Scena główna
12:45–13:00
Podsumowanie 35-lecia działalności KRUS
Jubileusz
Scena główna
13:10–14:00
Rzemieślnicze browarnictwo – warsztaty
Promocja tradycji kulinarnych i regionalnego browarnictwa.
Warsztaty kulinarne
Pokazy tematyczne maszyn rolniczych
Pokaz techniczny
Strefa maszyn
17:00–17:30
Występ Zespołu Regionalnego POGÓRZAŃSKIE DZIECI z Kąclowej
Zespół folklorystyczny
Scena główna
Niedziela, 6 września 2026
Godzina
Wydarzenie
Miejsce
09:00
Msza Święta dla uczestników wystawy
Uroczystość religijna
Ołtarz Papieski
09:45–10:00
Występ Zespołu Kościelnioki
Występ muzyczny
Scena główna
10:00–10:30
Otwarcie drugiego dnia wystawy
Otwarcie
Scena główna
10:30–10:45
Otwarcie konkursu wojewódzkiego „Polska smakuje” – KOWR
Konkurs KOWR
Scena główna
10:45–11:15
Występ chóru męskiego „Harmonia” z Wejherowa oraz Zespołu Kaszubskiego „Na dobrą Nutę”
Występ muzyczny
Scena główna
11:00
Otwarcie konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo. Smaki Regionów”
Konkurs kulinarny
Sala „Opoka”
11:15–12:30
Zasmakuj AGROPROMOCJĘ – pokaz gotowania z Mikołajem Reyem
Live cooking oraz degustacja autorskich potraw regionalnych.
Pokaz mistrzowski
Strefa kulinarna
12:30–13:00
Wręczenie wyróżnień dla hodowców
Wyróżnienia
Scena główna
13:00–13:30
Wręczenie Pucharu Dyrektora MODR w zawodach powożenia zaprzęgami konnymi
Runda honorowa na strefie pokazowej.
Puchar Dyrektora MODR
Strefa zwierząt
13:30–13:45
Występ Zespołu Kościelnioki
Występ muzyczny
Scena główna
13:45–14:45
Panel dyskusyjny „Kobieta a bezpieczeństwo wsi”
Panel dyskusyjny
Scena główna
14:45–15:00
Quiz wiedzy o rolnictwie
Quiz / Konkurs
Scena główna
15:00–15:45
Rozstrzygnięcie konkursu „Nasze Kulinarne Dziedzictwo – Smaki Regionów”
Gala konkursowa
Scena główna
15:45–16:00
Rozstrzygnięcie konkursu wojewódzkiego „Polska smakuje” – KOWR
Gala KOWR
Scena główna
16:00–16:30
Rozstrzygnięcie konkursów „Najlepsza ekspozycja Agropromocji 2026” oraz „Najlepszy produkt Agropromocji 2026”
Nagrody Główne Wystawy
Scena główna
16:30–17:30
Oficjalne zakończenie XXXIV AGROPROMOCJI 2026
Koncert finałowy – występ Zespołu Pieśni i Tańca „Wadowice”.
Zakończenie i koncert finałowy
Scena główna
Lokalizacja i organizator wydarzenia
Organizatorem wydarzenia jest Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach, a współorganizatorami są Instytut Zootechniki – PIB, Powiat Nowosądecki oraz Gmina Stary Sącz. Partnerem wydarzenia jest Województwo Małopolskie.
Warto przypomnieć, że przez wiele lat AGROPROMOCJA odbywała się na terenie Zespołu Szkół Rolniczych w Nawojowej koło Nowego Sącza. Od 2025 roku organizatorzy przenieśli wydarzenie do Starego Sącza, na teren Diecezjalnego Centrum Pielgrzymowania im. św. Jana Pawła II „Opoka”. Nowa lokalizacja zapewnia większą przestrzeń dla wystawców, pokazów oraz licznie odwiedzających wystawę rolników i mieszkańców regionu.
Mapa dojazdu i lokalizacja
Diecezjalne Centrum Pielgrzymowania im. Jana Pawła II
ul. Papieska 10
33-340 Stary Sącz
Osoby planujące przyjazd samochodem będą mogły skorzystać z bezpłatnych parkingów przygotowanych w pobliżu terenu wystawy. Organizatorzy zadbają o odpowiednie oznakowanie oraz kierowanie ruchem, aby ułatwić dojazd i sprawny wjazd na teren wydarzenia.
Czy wstęp na AGROPROMOCJĘ 2026 jest bezpłatny?
Tak. Wstęp na XXXIV Wystawę Rolniczą AGROPROMOCJA 2026 jest bezpłatny. Organizatorzy zapraszają zarówno rolników i przedsiębiorców z branży rolnej, jak i mieszkańców regionu oraz całe rodziny. Wydarzenie będzie otwarte dla wszystkich zainteresowanych nowoczesnym rolnictwem, regionalną żywnością i kulturą polskiej wsi.
Patronat Honorowy
Honorowy patronat nad XXXIV Wystawą AGROPROMOCJA 2026 objęli:
Wicemarszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Piotr Zgorzelski,
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefan Krajewski,
Wojewoda Małopolski Krzysztof Jan Klęczar,
Marszałek Województwa Małopolskiego Łukasz Smółka.
Partnerzy organizacyjni
Organizację wydarzenia wspierają:
Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego,
Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa,
Małopolska Hodowla Roślin,
Diecezjalne Centrum Pielgrzymowania „Opoka”,
Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa,
Kombinat Rolny Kietrz Sp. z o.o.,
Stadnina Koni Huculskich „Gładyszów” w Regietowie,
Krajowa Grupa Spożywcza S.A.
Sprawdź również inne wydarzenia rolnicze w swojej okolicy
Jeśli interesują Cię targi rolnicze, wystawy, dni pola i inne wydarzenia agro organizowane w całej Polsce, koniecznie zajrzyj również do naszej zakładki z wydarzeniami rolniczymi. Regularnie publikujemy tam informacje o najważniejszych imprezach branżowych, programach wydarzeń oraz atrakcjach przygotowanych dla rolników i całych rodzin. Dzięki temu łatwo sprawdzisz, co dzieje się w Twojej okolicy i zaplanujesz udział w najciekawszych wydarzeniach sezonu.
Pogoda- na termometrach od +10 do +25 stopni Celsjusza
W nocy od 10 do 17 stopni Celsjusza i bez opadów
W nocy dużo chmur na niebie pojawi się od Ziemi Lubuskiej po Łódzkie i Lubelskie oraz Mazowsze. Na południu i północy pogodnie.
Na termometrach o świcie od 10 stopni w Jeleniej Górze oraz między Reskiem a Szczecinkiem na Pomorzu do 12 stopni od Warmii po Kaszuby i miejscami na południu kraju. Na zachodzie i wschodzie od 14 do 15 stopni a na Ziemi Łódzkiej i południu Mazowsza nie mniej niż 15-17 stopni Celsjusza.
Sobota 8 sierpnia z przewagą chmur od Lubelskiego po Łódzkie i Lubuskie
Przez większość dnia od Ziemi Lubuskiej po Ziemię Łódzką i Lubelską na niebie przeważać mają chmury. Na północy i południu sporo przejaśnień.
Wiatr na zachodzie kraju słaby z do południa będzie bezwietrznie.
Od Górnego Śląska po zachód Łódzkiego i zachód Kujaw wiatr słaby. Na wschodzie kraju aż po zachodnie Mazowsze wiatr powieje silnie z północy i północnego zachodu.
Na termometrach od 19 stopni wzdłuż wybrzeża do +25 stopni w Przemyślu i Tarnowie.
Kolejne dni cieplejsze
Następne dni przynosić będą stopniowe ocieplenie aż do wystąpienia upałów w większej połowie kraju.
Praktycznie do końca przyszłego tygodnia temperatury oscylować będą w granicach +25/+34 stopni Celsjusza a chłodniejsze momenty można będzie znaleźć tylko na północy a zwłaszcza na Kaszubach i wybrzeżu.
W ostatnich dniach miejscami przeszły nawałnice i popadało. Jednak jak spojrzy się na mapę opadów w Polsce to w połowie Polski albo nie spadła ani kropla deszczu albo tylko orosiło i na ziemi nie ma już śladu deszczu. To zła wiadomość ponieważ do 18 sierpnia w wielu regionach jest ryzyko, że nie spadnie ani jedna kropla deszczu.
Rolnictwo regeneratywne przestaje być wyłącznie kierunkiem rozwoju gospodarstw nastawionych na ochronę gleby. Coraz częściej staje się także realnym źródłem dodatkowych dochodów. Gospodarstwo Ryszarda Kajper z Okmian (gmina Chojnów) pokazuje, że odpowiednie podejście do poplonów oraz inwestycja w nowoczesny sprzęt mogą przynieść ponad 200 tys. zł dodatkowych dopłat rocznie.
Dlaczego gospodarstwo postawiło na rolnictwo regeneratywne?
Ryszard Kajper prowadzi 800-hektarowe gospodarstwo rolne w Okmianach w gminie Chojnów. Uprawiane są tutaj m.in.:
Historia gospodarstwa sięga 1994 roku. Początkowo spółka pracownicza gospodarowała na około 400 ha, a z czasem areał powiększył się do obecnych 800 ha. Rosnące koszty produkcji oraz coraz mniejsza efektywność gleby sprawiły, że właściciel zaczął szukać nowych rozwiązań.
Doszliśmy do momentu, w którym gleba przestała oddawać to, co w nią wkładaliśmy. Trzeba było coś zmienić i postawić na rolnictwo regeneratywne.
Jak uzyskać dopłaty za rolnictwo węglowe i ekoschematy?
Jednym z efektów wdrożenia rolnictwa regeneratywnego było uzyskanie dodatkowych środków finansowych.
W gospodarstwie udało się pozyskać:
około 120 tys. zł z programu rolnictwa węglowego,
około 90 tys. zł z ekoschematów.
Łącznie oznacza to ponad 200 tys. zł dodatkowych dopłat.
Dzięki poplonom i pozostawianiu resztek pożniwnych udało się uzyskać około 120 tys. zł z rolnictwa węglowego. Do tego doszły dopłaty z ekoschematów. To nie tylko poprawa gleby, ale także realny dodatkowy dochód.
Dzięki podpisaniu umowy z firmą Cargill gospodarstwo otrzymało około 120 tys. zł za stosowanie poplonów oraz pozostawianie resztek pożniwnych. Program promuje praktyki zwiększające zawartość węgla organicznego w glebie i poprawiające jej żyzność.
Ekoschematy
Drugim źródłem dodatkowych środków są ekoschematy. Za realizację praktyk środowiskowych gospodarstwo otrzymało około 90 tys. zł, co w połączeniu z dopłatami z rolnictwa węglowego daje ponad 200 tys. zł dodatkowego wsparcia.
Dlaczego poplony są tak ważne?
Najważniejszą zasadą przyjętą w gospodarstwie jest utrzymywanie gleby pokrytej roślinnością praktycznie przez cały rok.
Poplony pozwalają:
poprawić strukturę gleby,
ograniczyć erozję,
zwiększyć ilość materii organicznej,
zatrzymać więcej wody,
spełnić wymagania programów środowiskowych.
W gospodarstwie wysiewane są również wsiewki, które umożliwiają zachowanie okrywy roślinnej nawet po zbiorach.
Wprowadzenie poplonów na dużej powierzchni wymagało zupełnie innego podejścia do organizacji pracy.
Tradycyjne siewniki nie pozwalały wykonać wszystkich zabiegów w odpowiednim terminie, dlatego trzy lata temu zakupiono Rauch AERO od firmy Agrohandel z Legnicy.
Każdy dzień opóźnienia siewu poplonów w lipcu to praktycznie tydzień straty. Potrzebowaliśmy maszyny, która pozwoli wykonać wszystko na czas
– mówi Pan Ryszard.
Nawet 150 hektarów poplonów w jeden dzień
Nowy rozsiewacz znacząco zwiększył wydajność prac. Maszyna pozwala obsiać nawet 150 hektarów dziennie, co ma ogromne znaczenie szczególnie w regionie o ograniczonej ilości opadów.
Koszt wykonania wsiewek wynosi około 300 zł/ha, jednak dzięki terminowemu wykonaniu zabiegu gospodarstwo spełnia wymagania programów dopłat oraz poprawia kondycję gleby.
Jak działa rozsiewacz Rauch AERO?
Operator maszyny Daniel Półchłopek podkreśla, że sprzęt został zaprojektowany z myślą o bardzo precyzyjnym wysiewie.
Najważniejsze cechy maszyny:
cztery sekcje robocze,
24 wylotki wysiewające,
automatyczna kontrola wysokości nad łanem,
możliwość pracy nawet podczas silnego wiatru,
równomierny wysiew bez nakładek i mijaków,
możliwość wysiewu zarówno poplonów, jak i nawozów.
Dzięki wysiewowi bezpośrednio nad łanem wiatr praktycznie nie wpływa na rozmieszczenie nasion.
Maszyna wykorzystywana jest również jesienią do siewu jęczmienia. Po wykonaniu siewu przejeżdża jeszcze pielnik rotacyjny, który miesza nasiona z glebą. Jak podkreśla operator, efekty są porównywalne z klasycznym siewnikiem, mimo że nasiona nie są wysiewane w rzędach.
Rolnictwo regeneratywne to inwestycja, która się zwraca
W gospodarstwie w Okmianach poplony nie są już jedynie obowiązkiem wynikającym z programów środowiskowych. Stały się elementem technologii produkcji, który:
poprawia żyzność gleby,
pozwala lepiej gospodarować wodą,
zwiększa bezpieczeństwo plonowania,
umożliwia uzyskanie ponad 200 tys. zł dodatkowych dopłat rocznie,
pozwala wykonywać wszystkie zabiegi w optymalnych terminach.
Połączenie odpowiedniej technologii, nowoczesnego sprzętu i rolnictwa regeneratywnego pokazuje, że inwestycje w poplony mogą przynosić korzyści zarówno środowiskowe, jak i ekonomiczne.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.