Strona główna Blog Strona 22

Sianokosy bez ofiar. Myśliwi i rolnicy wspólnie chronią młode zwierzęta

0

Początek sezonu sianokosów to jeden z najtrudniejszych momentów dla młodych dzikich zwierząt. Ukryte w wysokiej trawie koźlęta saren, młode zające i ptasie lęgi często nie są widoczne dla operatorów maszyn. Polski Związek Łowiecki przypomina, że współpraca rolników i myśliwych, wsparta wykorzystaniem dronów z kamerami termowizyjnymi oraz psów myśliwskich, pozwala ograniczać straty w przyrodzie.

Wysoka trawa jest naturalnym schronieniem dla wielu gatunków. Dla koźląt saren bywa jednak pułapką. Ich naturalną reakcją na zagrożenie jest bezruch i pozostanie w ukryciu. Taka strategia pomaga w chronieniu się przed drapieżnikami, ale wobec szybko pracującej maszyny rolniczej pozostawia zwierzę praktycznie bezbronne.

Zagrożone są również ptaki gniazdujące na ziemi. W przypadku części gatunków łąkowych termin i sposób koszenia mogą decydować o powodzeniu lęgów. Dlatego coraz większe znaczenie ma wcześniejsze planowanie prac, kontakt rolnika z lokalnym kołem łowieckim i sprawdzenie łąki przed rozpoczęciem koszenia.

W tej akcji najważniejszy jest czas i współpraca. Rolnik wie, kiedy będzie kosił. Myśliwi znają teren, potrafią go sprawdzić i mogą pomóc zabezpieczyć miejsca, w których znajdują się zwierzęta. W wielu przypadkach wystarczy wcześniejsza informacja i dobra organizacja, żeby uniknąć tragedii na łące.” – mówi Wacław Matysek z Wydziału Prasowego PZŁ.

Drony pomagają zobaczyć to, czego nie widać z ziemi

Jednym z najskuteczniejszych narzędzi wykorzystywanych przed koszeniem są drony wyposażone w kamery termowizyjne. Oblot łąki wykonany przed wjazdem kosiarki pozwala zlokalizować ciepłe punkty ukryte w trawie. Następnie zespół pracujący w terenie sprawdza wskazane miejsce i zabezpiecza je tak, aby operator maszyny mógł je ominąć.

W praktyce akcja wymaga koordynacji kilku osób. Rolnik informuje o planowanym koszeniu, operator drona wykonuje oblot, a myśliwi wraz z wolontariuszami pomagają oznaczyć miejsce, w którym znajduje się zwierzę. Po zakończeniu prac zabezpieczenie jest usuwane, a młode pozostaje w środowisku, do którego wraca matka.

Termowizja, psy myśliwskie i znajomość terenu dają szansę na szybką reakcję. To pokazuje, że łowiectwo to także codzienna, praktyczna ochrona przyrody.” – podkreśla Wacław Matysek.

Nie zabierać, nie dotykać bez potrzeby, nie działać na własną rękę

Myśliwi przypominają, że znalezienie młodego dzikiego zwierzęcia w trawie nie oznacza, że zostało porzucone. W przypadku saren samica (koza) często pozostawia swoje młode (koźlę) w ukryciu i wraca do niego później. Dlatego nie należy zabierać takich zwierząt do domu ani przenosić ich bez potrzeby. 

Wspólna odpowiedzialność za przyrodę

Ochrona młodych zwierząt podczas sianokosów jest przykładem działań, w których potrzebne są zarówno wiedza przyrodnicza, jak i praktyczna znajomość terenu. Rolnicy są kluczowym partnerem, bo od wcześniejszej informacji o planowanym koszeniu zależy możliwość sprawdzenia łąki. Myśliwi wnoszą doświadczenie terenowe, sprzęt i gotowość do szybkiego działania.

Polski Związek Łowiecki apeluje, aby przed koszeniem łąk, szczególnie w okresie rozrodu dzikich zwierząt (maj, czerwiec), kontaktować się z lokalnymi kołami łowieckimi. Wspólne sprawdzenie terenu może uratować koźlęta saren, młode zające i ptasie lęgi, a jednocześnie ułatwia rolnikom prowadzenie prac w sposób odpowiedzialny wobec przyrody.

Co można zrobić przed koszeniem łąki?

W praktyce warto pamiętać o kilku zasadach:

•  zgłosić planowane koszenie lokalnemu kołu łowieckiemu z możliwym wyprzedzeniem,

•  umożliwić oblot łąki dronem z kamerą termowizyjną przed rozpoczęciem prac,

•  sprawdzić miejsca wskazane podczas oblotu lub przez psa myśliwskiego,

•  oznaczyć i ominąć miejsca, w których znajdują się zwierzęta lub ptasie lęgi,

•  nie zabierać młodych dzikich zwierząt z natury i nie dotykać ich bez potrzeby.

źródło: Polski Związek Łowiecki

Cena pszenicy na Matif spadła poniżej 200 eur/t – podsumowanie poniedziałkowej sesji

0
Cena pszenicy na Matif

Cena pszenicy na europejskiej giełdzie Euronext (MATIF) przełamała wczoraj kluczowy, psychologiczny poziom wsparcia. Poniedziałkowe zamknięcie przyniosło oficjalne rozliczenie kontraktu wrześniowego poniżej dotychczasowej granicy obrony, co wywołało spore poruszenie wśród uczestników rynku rolnego. Globalna presja podażowa oraz istotne przetasowania na rynku makroekonomicznym i geopolitycznym zepchnęły notowania unijnego ziarna na poziomy nienotowane od ponad miesiąca.

Przeczytaj również:

Geopolityczne tąpnięcie na rynku ropy naftowej

Głównym impulsem do wyprzedaży na rynkach surowcowych były doniesienia z Bliskiego Wschodu. Zapowiedź rychłego osiągnięcia porozumienia dyplomatycznego między USA a Iranem, które zakłada odblokowanie strategicznej Cieśniny Ormuz i przywrócenie płynności ruchu statków handlowych, wywołała gwałtowną, około 4-procentową przecenę na rynku ropy naftowej. Tani surowiec energetyczny natychmiast uderzył w opłacalność sektora biopaliw. Rykoszetem oberwał unijny rzepak, który stracił kluczowe wsparcie na poziomie 520 EUR/t i zamknął sesję zasadniczą z wynikiem 513,25 EUR/t. Presja ta przeniosła się również na sektory zbożowe.

Dlaczego cena pszenicy na MATIF zamknęła się na minusie?

Głównym powodem słabości europejskiego parkietu w relacji do giełdy w Chicago było wczorajsze zachowanie par walutowych. Umocnienie się euro względem dolara amerykańskiego zadziałało jak hamulec dla unijnego eksportu. Silna europejska waluta automatycznie obniża konkurencyjność tamtejszego ziarna na rynkach globalnych, zwłaszcza w obliczu wciąż agresywnej konkurencji cenowej ze strony innych globalnych dostawców.

Dodatkowo nastroje handlowców determinują napływające, bardzo dobre prognozy produkcyjne ze Środkowo-Wschodniej Europy. Agencja Argus Media opublikowała raport po swoim czerwcowym „crop tour” w Rumunii, w którym oszacowała potencjał tamtejszych zbiorów pszenicy na rekordowe 13,86 miliona ton, co oznacza wyraźny wzrost w stosunku do ubiegłego roku. W połączeniu z rewelacyjnymi ocenami kondycji upraw we Francji (podawanymi przez FranceAgriMer), europejski bilans podażowy wygląda na bezpieczny, co nie sprzyja odbiciu cenowemu.

W efekcie tych czynników zasadnicza sesja na MATIF zakończyła się oficjalnym rozliczeniem na poziomie 199,75 EUR/t, a dzienne minima testowały nawet rejon 198 EUR/t.

Chicago odczepia się od ropy i notuje nocne spadki

Niezwykle ciekawy przebieg miała poniedziałkowa sesja za oceanem. Choć po otwarciu giełdy w USA kontrakty na kukurydzę, soję i pszenicę mocno traciły w ślad za spadającą ropą (grudniowy kontrakt na kukurydzę spadł przejściowo poniżej 4,35 $/bu), to w drugiej części dnia doszło do odwrócenia trendu. Słabszy dolar wsparł tamtejszy kompleks rolny, dzięki czemu ostatecznie zboża w Chicago zamknęły dzień na lekkim plusie. Ta poprawa nastrojów pomogła również MATIF-owi – w sesji przedłużonej (dogrywce wyrównującej godziny z USA) unijna pszenica zdołała odrobić część strat i podskoczyła w rejon 200,50 EUR/t.

Optymizm z końcówki poniedziałkowej sesji w USA zaczął jednak wyparowywać podczas nocnego handlu elektronicznego. Wszystko za sprawą opublikowanego wieczorem (po sesji w Chicago), tygodniowego raportu USDA Crop Progress. Amerykański resort rolnictwa poinformował, że stan upraw wiosennych uległ lekkiej poprawie. Jednocześnie zbiory pszenicy ozimej w Stanach Zjednoczonych postępują w szybkim tempie i osiągnęły już pułap 25%. Te napływające, realne dane o rosnącej podaży nowego ziarna zaczęły ciążyć giełdzie za oceanem, wywołując spadki notowań podczas nocnej sesji i stwarzając realne ryzyko ujemnego zamknięcia rynków we wtorek.

Dołek cenowy aktywuje kluczowych importerów

Zjazd notowań na giełdzie w Paryżu poniżej psychologicznej bariery 200 EUR/t nie pozostał bez odpowiedzi ze strony globalnych graczy kupujących. Tak gwałtowna korekta cenowa natychmiast uaktywniła popyt fizyczny ze strony krajów importujących, które szukają rynkowych okazji do zabezpieczenia dostaw.

Na taki krok zdecydowała się wczoraj algierska agencja rządowa OAIC, która oficjalnie rozpisała nowy, duży międzynarodowy przetarg na zakup pszenicy konsumpcyjnej (z opcjonalnym pochodzeniem) na bliskie, sierpniowe terminy załadunku. Wejście na rynek tak dużego gracza może stanowić naturalny bufor powstrzymujący dalsze, drastyczne spadki w Europie. Inwestorzy na giełdach towarowych stają teraz przed pytaniem, czy presja postępujących żniw w USA przeważy nad uaktywniającym się popytem na taniejące ziarno.

Źródło cen: Euronext_Paryż, CBoT

Blisko 3,5 tys. rolników w KRD. Kryzys dotyka głównie producentów zbóż i hodowców trzody chlewnej

0

Oficjalne statystyki mówią o blisko 240 milionach złotych zaległości. Tymczasem eksperci branżowi nie pozostawiają złudzeń: realne zadłużenie polskiej wsi jest nawet dwukrotnie większe i sięga pół miliarda złotych! Dlaczego rejestry dłużników pokazują tylko wierzchołek góry lodowej i które gospodarstwa najbardziej kręcą się w spirali finansowych kłopotów? Analizujemy najnowsze dane KRD za I kwartał 2026 roku pod kątem realiów współczesnego agrobiznesu.

Statystyka kontra agrorealia: Skąd bierze się ukryty dług?

Według oficjalnych danych Krajowego Rejestru Długów (KRD) na koniec pierwszego kwartału 2026 roku liczba zadłużonych rolników spadła o blisko 6% rok do roku, zatrzymując się na poziomie 3481 podmiotów. Łączna kwota zarejestrowanego długu skurczyła się o niecałe 4%, osiągając pułap 239,9 mln zł.

Choć na papierze wygląda to na umiarkowany optymizm, Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych, bez ogródek studzi emocje. Jego zdaniem publikowane rejestry odzwierciedlają maksymalnie 40-50% stanu faktycznego, a realne zobowiązania sektora to nawet 500 mln zł.

Dlaczego dane są tak drastycznie niedoszacowane? Odpowiedź zna każdy, kto prowadzi gospodarstwo rolne. Setki producentów żywności zalegają z płatnościami bezpośrednio u swoich partnerów biznesowych:

  • u dystrybutorów nawozów mineralnych i środków ochrony roślin,
  • w mieszalniach pasz,
  • w lokalnych punktach skupu i u mechaników.

Wielu z tych wierzycieli odkłada wpis do KRD na później, próbując porozumieć się z rolnikiem polubownie, by nie palić mostów i nie tracić klienta na kolejny sezon. W efekcie, dług istnieje, ale w oficjalnych systemach go nie widać.

5,6 miliona złotych długu u jednego rolnika. Kto ugrzązł najgłębiej?

Choć ogólna liczba dłużników w bazach nieznacznie maleje, to kondycja tych gospodarstw, które w rejestrach pozostały, uległa pogorszeniu. Zjawisko to idealnie obrazują dwie kluczowe statystyki:

  1. Średnie zadłużenie rolnika wzrosło do poziomu 68 906 zł (to o ponad 1,4 tys. zł więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku).
  2. Rekordzista z województwa mazowieckiego ma do spłaty aż 5,6 mln zł! Dla porównania – rok wcześniej największy dłużnik zalegał na kwotę 3,3 mln zł.

Analiza eksperta: „Mniejsze tempo spadku kwoty zadłużenia w stosunku do liczby dłużników oznacza, że z rejestru znikają podmioty z relatywnie niewielkimi zaległościami. Zostają najwięksi gracze. Ponadpięciomilionowe długi dotyczą zazwyczaj dużych, towarowych gospodarstw. To podmioty, które mocno inwestowały w modernizację parku maszynowego, leasingi czy rozbudowę infrastruktury magazynowej. Przy niesprzyjających warunkach rynkowych i braku stabilności cen skupu, tacy przedsiębiorcy najszybciej tracą płynność finansową” – komentuje Adrian Parol, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Kryzys u producentów zbóż i hodowców trzody chlewnej

Geografia zadłużenia w Polsce pokrywa się z regionami o najbardziej intensywnej produkcji rolniczej. Liderami niechlubnego rankingu są województwa mazowieckie (548 dłużników) oraz wielkopolskie (509 dłużników). Z kolei najdłużej zator płatniczy ciągnie się w województwie świętokrzyskim, gdzie statystyczny rolnik zalega ze spłatą zobowiązań przez 975 dni (średnia krajowa to 704 dni, czyli blisko 23 miesiące).

Strukturalne problemy widać najwyraźniej przy podziale na konkretne kierunki produkcji:

  • Hodowla trzody chlewnej i uprawa zbóż: To tutaj pętla zaciska się najmocniej. Producenci trzody od lat zmagają się z wahaniami cenowymi i presją ze strony chowu przemysłowego, co zmusza wielu z nich do całkowitej rezygnacji z działalności. Z kolei rynek zbóż wciąż odczuwa skutki globalnych zawirowań geopolitycznych i nadpodaży.
  • Hodowla bydła i produkcja mleka: W tym sektorze ostatnie 2-3 lata przyniosły relatywnie stabilną koniunkturę, co pozwoliło wielu hodowcom wyjść na prostą i podreperować budżet gospodarstwa.

Druga strona medalu: czyszczenie statystyk czy bankructwa?

Spadek liczby dłużników w KRD to w dużej mierze zasługa stabilizacji kosztów kluczowych komponentów (energii, paliw i nawozów) po drastycznych skokach z lat ubiegłych. Pomogły także celowane dopłaty bezpośrednie i programy restrukturyzacji zadłużenia.

Niestety, eksperci wskazują też na ciemniejszą stronę tych zmian – część zadłużonych rolników po prostu zwinęła interes. Ich ziemię i aktywa na określonych warunkach przejęli zamożniejsi sąsiedzi, spłacając ich długi i automatycznie wymazując ich z rejestrów KRD.

Finansowa blokada rozwoju

Dla przeciętnego gospodarstwa kwota blisko 69 tysięcy złotych długu to nie tylko cyfry w systemie, ale realna blokada działalności. Jak zaznacza Łukasz Goszczyński, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny z kancelarii GKPG, tak długi czas zalegania z płatnościami (niemal dwa lata) dowodzi, że problemy finansowe polskiej wsi mają charakter strukturalny, a nie tylko sezonowy.

Rolnik z negatywną historią w KRD traci możliwość zakupu środków do produkcji z odroczonym terminem płatności. Hurtownie nie wydadzą mu nawozów, kwalifikowanego materiału siewnego czy komponentów paszowych na tzw. kredyt kupiecki. To zmusza do szukania drastycznych oszczędności, co bezpośrednio przekłada się na gorszą agrotechnikę, niższe plony i dalsze pogłębianie się kryzysu dochodowego.

Co ciekawe, branża handlowa i dostawcy zgodnie przyznają: rolnicy ze swej natury są jedną z najbardziej rzetelnych i uczciwych grup płatniczych. Im mniejsze, rodzinne gospodarstwo, tym większa determinacja, by zapłacić na czas. Jeśli rolnik przestaje płacić, zazwyczaj oznacza to, że został postawiony pod ścianą.

Oficjalny spadek długu w KRD do blisko 240 milionów złotych to jedynie fasada, za którą kryje się potężny, niewidoczny w systemach zator płatniczy u dystrybutorów. Choć rynek agro delikatnie się stabilizuje po kosztowym szoku, to gospodarstwa wysokotowarowe, które zainwestowały miliony w rozwój, balansują na granicy opłacalności.

źródło: MondayNews

Ćwierć wieku rewolucji na polach. John Deere świętuje 25 lat rolnictwa precyzyjnego

0

Od prostych wskazówek na małym ekranie, pokazujących kierowcy jak trzymać kierownicę, po autonomiczną pracę z dokładnością do 2,5 centymetra i flotę miliona maszyn połączonych w chmurze. Brzmi jak scenariusz filmu science-fiction? To rzeczywistość, którą John Deere kształtuje już od 25 lat. Zautomatyzowane prowadzenie maszyn rolniczych całkowicie zmieniło oblicze współczesnego agrobiznesu. Jak wyglądała ta droga i co czeka nas w najbliższej przyszłości?

Od StarFire do AutoTrac: Jak technologia GPS trafiła pod strzechy

Wszystko zaczęło się w 2001 roku. To właśnie wtedy na rynku zadebiutował pierwszy odbiornik StarFire™ oraz kultowy już wyświetlacz GreenStar™. Dla wielu rolników był to prawdziwy szok technologiczny. System nie sterował jeszcze ciągnikiem samodzielnie, ale pokazywał operatorowi na ekranie, czy powinien skręcić w lewo, czy w prawo. Ta prosta – z dzisiejszej perspektywy – jazda równoległa pozwoliła diametralnie zmniejszyć omijaki i nakładki.

Prawdziwy przełom nastąpił jednak rok później. W 2002 roku John Deere zaprezentował system AutoTrac™. To moment, w którym rolnicy mogli po raz pierwszy puścić kierownicę. Maszyna, wspierana sygnałem GPS, sama utrzymywała idealny tor jazdy z dokładnością do 30 cm. W tym samym czasie narodziła się technologia JDLink™, kładąc podwaliny pod zdalną diagnostykę i telemetrię.

Centymetrowa precyzja i rewolucja RTK

Jeżeli 30 centymetrów dokładności robiło wrażenie, to wprowadzenie w 2004 roku systemu AutoTrac™ z korekcją RTK zrewolucjonizowało rynek. Dokładność na poziomie ±2,5 cm otworzyła przed rolnikami zupełnie nowe możliwości:

  • Uprawa rzędowa i pasowa (Strip-Tandem): Idealne trafianie w te same rzędy w kolejnych zabiegach.
  • Ochrona gleby: Praca po stałych śladach (CTF – Controlled Traffic Farming), co drastycznie ograniczyło ugniatanie gleby.
  • Mechaniczne pielenie: Możliwość precyzyjnego niszczenia chwastów tuż obok rośliny uprawnej bez ryzyka jej uszkodzenia.

Warto wiedzieć: Powtarzalność sygnału RTK sprawiła, że ciągniki i kombajny mogły poruszać się po tych samych śladach nie tylko w dzień i w nocy, ale także przez wiele kolejnych sezonów.

Cyfrowe rolnictwo: Koniec z „danymi w kieszeni”

Początki cyfryzacji rolnictwa bywały uciążliwe. Starsni stażem operatorzy pamiętają system FieldDoc™, gdzie mapy plonów czy dawkowania zapisywano na kartach pamięci. Rolnik musiał fizycznie wyjąć kartę z terminala w kabinie i zanieść ją do komputera w biurze.

Dziś te czasy odeszły w zapomnienie. Dzięki modemom JDLink™ wymiana danych odbywa się w czasie rzeczywistym. Wprowadzony w 2022 roku Planer Pracy pozwala zarządcy gospodarstwa zaplanować cały dzień roboczy online w zaciszu biura. Gdy operator wjeżdża na pole, wyświetlacz w kabinie automatycznie pobiera zadanie z chmury. Żadnych pendrive’ów, żadnych pomyłek.

Dodatkowo funkcja Data Sync dba o to, aby każda nowa linia prowadzenia, granica pola czy profil narzędzia były natychmiast widoczne na wszystkich maszynach pracujących w gospodarstwie. Efekt? Ponad 1 000 000 maszyn John Deere na całym świecie działa dziś w jednej, globalnej sieci cyfrowej.

AutoPath™ – Wyższy poziom automatyzacji

Innowacje w naprowadzaniu nie zatrzymały się na jeździe po liniach prostych. W 2020 roku pojawił się system AutoPath™ Rzędy, który precyzyjnie rejestruje ślady poszczególnych sekcji roboczych podczas siewu czy sadzenia, by potem idealnie poprowadzić opryskiwacz lub pielnik.

Najnowszym dzieckiem inżynierów z Walldorfu jest AutoPath™ Granice (wdrożone w 2024 roku). System ten potrafi samodzielnie, na podstawie granic działki i uwroci, wytyczyć najbardziej optymalne ścieżki przejazdu dla całego pola.

Co przyniesie przyszłość?

„W ciągu ostatnich 25 lat rolnictwo precyzyjne przeszło drogę od wczesnych systemów wizualnego naprowadzania do zintegrowanych, zautomatyzowanych procesów roboczych” – podsumowuje Peter Koch z działu marketingu systemów produkcyjnych technologii precyzyjnych John Deere. Cel jednak pozostaje niezmienny: uproszczenie pracy rolnika oraz maksymalne zwiększenie wydajności z każdego hektara.

Przed nami kolejny krok. Technologia zmierza w kierunku pełnej autonomizacji – systemów, które nie tylko wykonają zadanie bez udziału rąk kierowcy, ale będą same uczyć się, analizować stan gleby i roślin oraz reagować na warunki polowe w czasie rzeczywistym.

Krok po kroku: 25 lat historii w pigułce

  • 2001: Premiera StarFire™ i GreenStar™ – początek jazdy równoległej.
  • 2002: Debiut automatycznego sterowania AutoTrac™ oraz telemetrii JDLink™.
  • 2003: Mapowanie plonu staje się standardem w rolnictwie precyzyjnym.
  • 2004: Sygnał RTK zapewnia legendarną dokładność do ±2,5 cm.
  • 2020: AutoPath™ Rzędy rewolucjonizuje uprawy rzędowe.
  • 2022: Planer Pracy automatyzuje zarządzanie zadaniami z poziomu chmury.
  • 2024: AutoPath™ Granice optymalizuje przejazdy i uwrocia.
  • Dziś: Ponad milion maszyn spiętych w inteligentny ekosystem wymiany danych.

A jak to wygląda w Waszych gospodarstwach? Pamiętacie jeszcze pierwsze zielono-żółte wyświetlacze w kabinach, czy Wasza przygoda z GPS zaczęła się od razu od centymetrowej dokładności RTK? Korzystacie już z automatycznego planowania zadań w John Deere Operations Center? Dajcie znać w komentarzach pod artykułem i podzielcie się swoimi doświadczeniami z rolnictwem precyzyjnym!

Inflacja w maju 2026. Paradoks: woda drożeje, a mleko tanieje!

0
Inflacja w maju

Inflacja w maju 2026: Podczas gdy ogólnokrajowe media ekscytują się chwilowym oddechem dla portfeli konsumentów, my zaglądamy za kulisy oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego. Maj przyniósł rzadko spotykane zjawisko, które na pierwszy rzut oka może cieszyć kupujących, ale dla rolników jest kolejnym sygnałem alarmowym. Sprawdźmy, jak naprawdę wygląda inflacja w maju 2026 roku i co kryje się pod powierzchnią oficjalnych komunikatów.

Miesięczna deflacja – ulga dla konsumenta, presja dla rolnika

Najnowszy raport GUS przyniósł spore zaskoczenie. Wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 roku wzrósł wprawdzie w ujęciu rocznym o 3,1%, ale w zestawieniu z kwietniem odnotowaliśmy spadek o 0,3%.

To prawdopodobnie pierwszy wynik miesięcznej deflacji od kilkunastu miesięcy! Dla przeciętnego Polaka stojącego przy sklepowym koszyku to oczywiście korzystne zjawisko – codzienne zakupy stały się minimalnie tańsze. Niestety, ten medal ma dwie strony. Spadek cen w ujęciu miesiąc do miesiąca wynika w dużej mierze z faktu, że to na producentów rolnych przerzucono koszty walki o klienta. W skali miesiąca żywność staniała średnio o 1,0%, co napędzały głównie sezonowe spadki cen warzyw oraz permanentna presja cenowa w skupach.

Nożyce cenowe się rozwierają: Usługi i paliwa duszą gospodarstwa

Głębsza analiza struktury inflacji obnaża potężny paradoks i dysproporcję, które uderzają rykoszetem w polskie progi gospodarstw. Koszty produkcji rolnej drastycznie rosną, podczas gdy ceny surowców w sklepach spadają.

  • Towary vs Usługi: Ceny towarów w skali roku wzrosły o 2,1% (a w ujęciu miesięcznym spadły o 0,4%). Tymczasem ceny usług, z których rolnicy muszą masowo korzystać (naprawy, serwis, ubezpieczenia, weterynaria), rosną w zatrważającym tempie aż o 5,7% rok do roku!
  • Paliwa bez litości: Choć w ujęciu miesięcznym ceny na stacjach benzynowych mogły wydawać się stabilne, to w skali roku paliwa i smary do prywatnych środków transportu podrożały aż o 12,3%. Dla rolnika w pełni sezonu polowego to gigantyczne obciążenie.
  • Energia i inne opłaty: Użytkowanie mieszkania i nośniki energii poszły w górę o 5,0% rok do roku, a napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe o 6,4%. Tanieje za to odzież i obuwie (o 3,4%), co jednak w żaden sposób nie równoważy kosztów prowadzenia działalności.

Paradoks na półce: Woda droższa niż mleko

Najbardziej jaskrawym przykładem tego, jak bardzo rynkowe mechanizmy odkleiły się od realiów produkcyjnych, jest zestawienie dwóch podstawowych płynów: mleka oraz zwykłej wody. Dane GUS obnażą ten absurd w sposób bezwzględny.

Mamy do czynienia z jawną niesprawiedliwością ekonomiczną. Ciężka, całodobowa praca hodowców bydła mlecznego – obciążona drastycznymi kosztami pasz, energii niezbędnej do chłodzenia surowca oraz surowymi rygorami sanitarnymi – jest przez rynek wyceniana coraz niżej. Mleko w detalu w skali roku potaniało aż o 3,9%! Taki zjazd cen na półkach sklepowych bezpośrednio przekłada się na coraz niższe stawki płacone hodowcom. Drastyczne spadki w skupach spychają już wielu producentów poniżej granicy opłacalności.

Z drugiej strony barykady mamy wodę. Produkt, którego „produkcja” to w gruncie rzeczy wydobycie, zabutelkowanie i marketing. Koszty plastiku, logistyki oraz rosnące marże przetwórców i sieci handlowych sprawiły, że woda w skali roku podrożała o 4,1%.

W efekcie dochodzi do kuriozalnej sytuacji: wyprodukowanie naturalnego, pełnowartościowego biologicznie mleka staje się dla rynku mniej warte niż pozyskanie i zamknięcie w plastiku zwykłej wody.

Co to oznacza dla branży?

Dane za maj 2026 roku nie pozostawiają złudzeń. Choć inflacja w maju wyhamowała na poziomie konsumenckim, dla sektora agro jest to hamowanie bolesne. Rolnicy znaleźli się w kleszczach: z jednej strony drożejące o kilkanaście procent paliwa i galopujące ceny usług, z drugiej strony presja na obniżanie cen produktów rolnych w imię „walki z drożyzną” w marketach. Paradoks wody i mleka to idealny symbol tego, że obecny łańcuch dystrybucji żywności w Polsce wymaga natychmiastowych, systemowych zmian, bo koszty rzekomej stabilizacji ponosi dziś polska wieś.. Paradoks wody i mleka to idealny symbol tego, że obecny łańcuch dystrybucji żywności w Polsce wymaga natychmiastowych, systemowych zmian, bo koszty rzekomej stabilizacji ponosi dziś polska wieś.

Źródło danych: GUS

Ceny paliw na wtorek i środę po powrocie akcyzy [PROGNOZA]

0
ceny paliw

Ceny paliw w kraju: Oficjalna modyfikacja rządowej tarczy „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) weszła w życie we wtorek, 16 czerwca. Choć obniżony VAT na poziomie 8% został przedłużony do końca miesiąca, Ministerstwo Finansów oficjalnie potwierdziło całkowite wygaszenie ulgi akcyzowej. Najnowsze cenniki hurtowe PKN Orlen bezlitośnie obnażają mechanizm zmian: zamiast gwałtownych podwyżek, krajowy koncern zamortyzował większość nowego podatku, podnosząc cenę benzyny o kilkanaście groszy, a diesla o kilka groszy na litrze netto. To jednak nie przejaw altruizmu, lecz efekt gigantycznego, 18-procentowego tąpnięcia cen gotowego diesla na europejskim rynku ARA. Koncern nie wykorzystał zapewne w całości tych giełdowych spadków w swoich marżach. Jak przyznał minister Motyka, rząd liczy na pozyskanie aż 4 mld zł z podatku od zysków nadmiarowych koncernów. Co to oznacza dla cen na stacjach dzisiaj i w środę? Nasza najnowsza prognoza uwzględniająca marżę detaliczną pokazuje, jak zachowa się rynek (stacje paliw).

Przeczytaj aktualną analizę z 20.06.2026:

Ogromne koszty tarczy i powrót podatków

W opublikowanym komunikacie Ministerstwo Finansów oficjalnie poinformowało o stopniowym ograniczaniu programu CPN, jako powód podając zmieniającą się sytuację na Bliskim Wschodzie. Resort potwierdził, że od wtorku, 16 czerwca, przestają obowiązywać obniżone stawki akcyzy na wybrane paliwa silnikowe. Oznacza to powrót do pełnych stawek podatkowych i teoretyczny wzrost obciążeń fiskalnych dokładnie o 29 gr/l w przypadku benzyny oraz 28 gr/l w przypadku oleju napędowego.

Wycofanie się z tych mechanizmów to dla państwa konieczność zbilansowania ogromnych kosztów. Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Finansów, dotychczasowe wsparcie generowało gigantyczne wyrwy fiskalne:

  • Sama obniżka akcyzy na paliwa kosztowała budżet państwa aż 700 mln zł miesięcznie.
  • Oddzielnie niższa stawka podatku VAT to koszt rzędu 900 mln zł miesięcznie.

Łącznie program CPN pochłaniał z kasy państwa aż 1,6 miliarda złotych każdego miesiąca. Aby zrekompensować te kolosalne ubytki w budżecie, rząd wprowadza zapowiadany podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych (tzw. windfall tax). Jak otwarcie zadeklarował minister Motyka, rząd liczy na wpływy z podatku od zysków nadmiarowych koncernów w wysokości aż 4 miliardów złotych. Kwota ta ma pomóc w stabilizacji finansów publicznych obciążonych programami pomocowymi.

Wtorkowy paradoks na stacjach: Skąd ten spadek cen detalicznych?

Zgodnie z najnowszymi danymi, Minister Energii opublikował nowe maksymalne ceny detaliczne obowiązujące od wtorku, 16 czerwca. Na pylonach widać zaskakujące, kilkugroszowe spadki względem stawek weekendowych:

  • Benzyna Pb95: Maksymalna cena spadła z 6,04 zł/l do 5,97 zł/l.
  • Benzyna Pb98: Spadek z 6,58 zł/l do 6,52 zł/l.
  • Olej Napędowy (ON): Stawka maksymalna spadła z 6,40 zł/l do 6,37 zł/l.

Skąd ten spadek, skoro od dzisiaj wzrosły podatki? Odpowiedź kryje się w mechanizmie kalkulacji cen urzędowych. Dzisiejsza obniżka cen maksymalnych na stacjach to bezpośredni efekt nieco niższych cen hurtowych w Orlenie z cennika sobotniego (13 czerwca). To właśnie wtedy płocki koncern skorygował ceny w dół. Ta weekendowa korekta hurtowa została z kilkudniowym poślizgiem uwzględniona we wtorkowym algorytmie ministerstwa.

Rzeczywistość w hurcie: Orlen chowa część akcyzy w giełdowych spadkach diesla ARA

Najnowsze, wtorkowe tabele hurtowe PKN Orlen przynoszą kluczowe dane, które pokazują bardzo interesującą strategię rynkową monopolisty:

  • Benzyna Pb95 (Eurosuper 95): Po sobotnim zjeździe do poziomu 5 228 zł/m³, we wtorek 16 czerwca cena hurtowa w Orlenie wzrosła o 121 złotych na metrze sześciennym (czyli o ok. 12 gr/l netto), osiągając pułap 5 349 zł/m³.
  • Olej Napędowy (Ekodiesel): Cena hurtowa diesla skoczyła o 71 złotych na metrze sześciennym (ok. 7 gr/l netto) – z sobotniego poziomu 5 597 zł/m³ do 5 668 zł/m³.

Dane te są jasnym dowodem na to, że Orlen zrekompensował większość podatku akcyzowego, zwłaszcza w przypadku diesla. Choć ustawowa akcyza wzrosła o 28 groszy na litrze oleju napędowego, hurtowa cena netto w Płocku drgnęła zaledwie o 7 groszy. W przypadku benzyny koncern wziął na własną klatę 17 groszy z 29-groszowej podwyżki podatku.

Skąd PKN Orlen miał przestrzeń do tak głębokiej amortyzacji i ochrony rynku przed skokiem cen? Odpowiedź dają notowania międzynarodowe. Gotowy diesel na europejskich giełdach (indeks ARA) potaniał w ciągu zaledwie tygodnia aż o 18%, zjeżdżając do poziomu 917,63 USD/t – to najniższa wycena tego paliwa od 2 marca. Tak potężne tąpnięcie na rynku europejskim dało krajowemu koncernowi gigantyczną poduszkę marżową. Orlen nie zdecydował się jednak na przeniesienie tych spadków na krajowe pylony w formie niższych cen. Zamiast tego wykorzystał giełdowy zjazd do niemal całkowitego zamortyzowania powracającej akcyzy, budując finansowy bufor ochronny pod nowe obciążenie w postaci zapowiadanego przez ministra Motykę 4-miliardowego podatku od zysków nadzwyczajnych.

Niestety, końcowy bilans dla przedsiębiorców i tak pozostaje ujemny. Ponieważ rolnicy na VAT oraz firmy transportowe bazują wyłącznie na cenach hurtowych netto, dzisiejszy dzień oznacza dla nich realny wzrost kosztów kwalifikowanych (odpowiednio o 12 i 7 gr/l netto) w samym środku sezonu intensywnych prac polowych i logistycznych.

Prognoza cenowa na jutro (środa, 17 czerwca): Wyższe ceny maksymalne pod urzędowym nadzorem

Dzisiejsze przesunięcia podatkowo-marżowe w Orlenie, w połączeniu z mechanizmem wyznaczania cen urzędowych, dają nam niezwykle ciekawy, ale stabilny obraz środy:

  • Prognoza dla stacji detalicznych (Jak zadziała urzędowy sufit?): Matematyka rynkowa oparta na wtorkowym hurcie Orlenu brutto (5,78 zł dla Pb95 i 6,12 zł dla ON) oraz standardowej marży detalicznej na poziomie 30 gr/l wskazuje, że czysta cena rynkowa w środę powinna wynosić 6,08 zł/l za benzynę Pb95 oraz 6,42 zł/l za olej napędowy.Choć przez cały czerwiec (wraz z utrzymaniem niższego VAT-u w tarczy CPN) na stacjach bezwzględnie obowiązuje maksymalna cena urzędowa, właściciele stacji nie muszą obawiać się drastycznego cięcia swoich zysków. Resort energii oficjalne limity na środę opublikuje dopiero dzisiaj w południe. Wszystko wskazuje na to, że ministerialny algorytm idealnie pokryje się z rynkową kalkulacją, wyznaczając maksymalny pułap dokładnie na poziomie: 6,08 zł/l dla Pb95 oraz 6,42 zł/l dla ON. Co to oznacza w praktyce? Cena urzędowa nie będzie w środę „gilotyną” dla biznesu, lecz oficjalnym usankcjonowaniem rynkowych realiów. Stacje benzynowe bez przeszkód zrealizują swoją założoną, 30-groszową marżę, a kierowcy na pylonach zobaczą stawki maksymalne równe limitom ministerstwa.
  • Prognoza dla rynku hurtowego (dostawy do gospodarstw i baz): W środę ceny dostaw spotowych (w hurcie bez marży detalicznej stacji pylonowych) poznamy po północy i odzwierciedlą dzisiejsze zmiany na rynkach giełdowych i walutowych. Już dzisiaj obowiązuje jednak podwyżka o 12 groszy netto na Pb95 i 7 groszy netto na dieslu.

Źródło cen PKN Orlen, Monitor Polski

Pogoda- Szczecin i Choszczno tylko +4 stopnie

0
pogoda 17 czerwca
pogoda 17 czerwca

Pogoda- od Szczecina po Choszczno tylko +4 stopnie nad ranem

Przed nami noc z podziałem na ciepłe południe i chmury- nawet popada miejscami od Dolnego Śląska- zwłaszcza pogórza po Górny Śląsk, Małopolskę i Podkarpacie- głównie na południu województw ( do 5 mm maksymalnie). Tutaj nad ranem nie mniej niż 14-16 stopni.

Nad resztą kraju pogodnie. Najzimniej między Reskiem, Choszcznem, Piłą- ledwie +4-5 stopni na 2 metrach i +2 przy gruncie. Ciut cieplej- 5-6 stopni na plusie wskażą termometry w Toruniu, Łodzi czy Warce. Nad resztą obszaru od 6 do 8 stopni na plusie.

W środę szanse na opady są w górach, Mazurach i na Podlasiu

Szczecin po zimnym poranku odnotuje w ciągu dnia wzrost temperatury aż o 18 stopni. Najzimniej będzie w regionach z szansą na opady- do 5-10 mm oraz na wybrzeżu, gdzie ma wiać od wychłodzonych wód Bałtyku.

Wiatr na wybrzeżu środkowym i wschodnim; od Warmii po Mazury, Podlasie, Mazowsze, Lubelskie oraz od Wzniesień Łódzkich po Świętokrzyskie i północ Podkarpacia silny i porywisty do 50-55 km/h. Na zachodzie i południu wiatr powieje umiarkowanie do 20-30 km/h.

pogoda 17 czerwca

Radar opadów- https://radar-opadow.pl/?radartype=cappi

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Jaka krowa jest najładniejsza?

0

Po rocznej przerwie opolscy, śląscy i dolnośląscy hodowcy bydła wzięli udział w pokazie użytkowości krów mlecznych podczas Opolagry. Tym razem dołączyli do nich właściciele bydła z Wielkopolski.

Opolagra

Na lotnisku w polskiej Nowej Wsi odbyła się 21. edycja największej w południowo-zachodniej Polsce wystawy rolniczej Opolagra 2026. Przez trzy dni ponad 30 tysięcy osób odwiedziło stoiska blisko 300 firm z kraju i zagranicy.

Sto krów i jałówek

Mariusz Jabłoński, prezes zarządu DLG Markets Poland, organizator Opolagry:

– Mimo pogody, jaka w tym roku nawiedziła Opolagrę, czyli opady deszczu, szczególnie w dniach przygotowań, które były dla nas bardzo trudne, niezmiernie cieszy fakt, że na Opolagrę wróciła Śląska Wystawa Bydła Hodowlanego. Ponad setka zwierząt, co naprawdę dawno nie zdarzyło się na Opolagrze, zaprezentowała się publiczności, wybrano wiceczempiony, czempiony i superczempiona wystawy.

W sobotę wyłoniono superchampiona, jałóweczkę która pochodzi z Ośrodka Hodowli Zarodowej w Kamieńcu Ząbkowickim. Zdobywcy pozostałych championatów byli również zadowoleni, bo to znaczy, że wiele tygodni przygotowań do wystawy nie poszło na marne. Był też malowniczy pokaz młodego hodowcy, gdzie najmłodsi prezentowali swój dorobek hodowlany.

Święto hodowców bydła

Martin Ziaja, prezes Opolskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka:

– Po rocznej przerwie, która była spowodowana pryszczycą, gdzie zapobiegawczo odwołaliśmy wszystkie wystawy w kraju, żeby nie doszło do ewentualnego przeniesienia choroby, wracamy z większym rozmachem na Opolagrę z naszą Śląską Wystawą Bydła Hodowlanego. W tym roku jesteśmy już naprawdę w komplecie – trzy województwa śląskie: dolnośląskie, opolskie i śląskie, jesteśmy razem. Dodatkowo gościnnie mamy gospodarstwo z Wielkopolski, co nas bardzo cieszy.

Olbrzymi postęp hodowlany

Jest tradycją tej wystawy, jako chyba jedynej w kraju, która zawsze ma sędziów zagranicznych. W tym roku był sędzia z Niemiec, który bardzo podkreślał to, że mamy wysoki poziom hodowlany. I tu trzeba przyznać rzeczywiście, że przez te lata pracy hodowcy zrobili olbrzymi postęp.

– Cofając się 15-20 lat do tyłu, to ta różnica hodowlana była potężna – przyznaje Martin Ziaja. – Jeździliśmy wszyscy do krajów zachodnich, widzieliśmy tamte wystawy i czasami, jak się to mówi, łapaliśmy się za głowy, jakie my mamy zwierzęta. Tej różnicy dzisiaj nie ma. Te zwierzęta są tak samo piękne, dobrze zbudowane, dobrze wyglądające jak te w Francji, Holandii, Niemczech czy gdziekolwiek.

Czy krowa czerwono-biała jest ładniejsza od czarno-białej?

Jacek Ptak, prezes OHZ w Kamieńcu Ząbkowickim:

– To pierwsza nasza wystawa na Opolagrze. Jako Ośrodek Hodowli Zarodowej w Kamieńcu Ząbkowickim zdobyliśmy cztery tytuły czempiona, tytuł superczempiona, jak również i wiceczempiona. Jest to bydło rasy holsztyńsko-fryzyjskiej, czarno-białej i czerwono-białej.

Cieszę się, że jako państwo, jako spółka o strategicznym znaczeniu, posiadamy takie geny i ciągle je rozwijamy i jesteśmy w tym po prostu bardzo dobrze. Przede wszystkim chciałbym pogratulować całemu zespołowi, bo to była bardzo ciężka praca, która nie trwa tylko dwa czy trzy dni, ale takie geny uzyskuje się latami.

Marcin Sikora, prezes Śląskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka:

– Województwo Śląskie uczestniczy razem z Województwem Opolskim. Wspólnie organizujemy tę wystawę. Myślę, że wystawa udała się mimo kiepskiej pogody. Z roku na rok bydło jest coraz ładniejsze, stawki są bardzo wyrównane. Sędziemu ciężko było wybrać czempiona i wiceczempiony.

Widmo pryszczycy wisi w powietrzu

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

– Widać po wystawie, że brak jest krów. Mamy młodzież, bo ze względów epidemiologicznych lepiej dmuchać na zimne. Dlatego też tych sztuk bydła z naszego Kombinatu było w tym roku niewiele. W tym roku mamy nowych gości na wystawie, no i nasza ziemia musi być gościnna, więc nie chcieliśmy, tak w cudzysłowie, zebrać wszystkich nagród. Wystawy mają to do siebie, że z góry na pewno nie są ustawione.

Wydajność mleka – światowy poziom

Piotr Doligalski, wiceprezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka:

– Ja myślę, że w tych ostatnich 30 latach Polska zrobiła bardzo duży postęp w genetyce, w rozwoju, wydajności. My mieliśmy bardzo niskie wydajności mleka. Dzisiaj jesteśmy na światowym poziomie. W ocenie mamy średnią wydajność prawie 10 tysięcy litrów mleka od krowy. Jest to bardzo wysoko. No i myślę, że Polska bardzo dobrze się rozwija z produkcji mleka, co widać po ilości sprzedaży.

Mariusz Jabłoński, prezes zarządu DLG Markets Poland, organizator Opolagry:

– Dziś targi to nie do końca handel. To imidż, to chęć spotkania się z klientem, to chęć dalszego podtrzymywania relacji bądź nawiązania nowych. Trudno mówić dzisiaj o podpisywaniu umów. Te czasy dawno już minęły i dzisiaj targi to nie ta rola. Dzisiaj to przede wszystkim integracja, to przede wszystkim spotkanie, to przede wszystkim rozmowa i wymiana poglądów, doświadczeń. Czasami kwestia radzenia sobie z problemami i szukania rozwiązań tych problemów.

Organizator Opolagry przy okazji zaprosił na kolejną już za rok w dniach 11-13 czerwca w Polskiej Nowej Wsi.

dr Mariusz Drożdż

Bezpłatne turnusy rehabilitacyjne dla dzieci rolników w 2026 roku. Jak zyskać 3 tygodnie darmowej opieki i leczenia?

0

Prace polowe w pełni, ale letni grafik rolnika to nie tylko żniwa czy opryski – to także czas, kiedy warto zadbać o zdrowie najmłodszych. Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS) jak co roku wychodzi naprzeciw potrzebom rodzin wiejskich i organizuje letnie wyjazdy lecznicze. Bezpłatne turnusy rehabilitacyjne dla dzieci rolników w 2026 roku to doskonała okazja, aby połączyć wakacyjny odpoczynek z profesjonalną opieką medyczną.

Trzytygodniowe turnusy skierowane są do dzieci zmagających się z chorobami układu oddechowego oraz wadami postawy i schorzeniami układu ruchu. Sprawdź, jakie warunki trzeba spełnić, gdzie odbędą się wyjazdy oraz jak wyglądają kwestie finansowe i formalne.

Kto może skorzystać z programu KRUS? Kryteria wieku i ubezpieczenia

Program dedykowany jest konkretnej grupie wiekowej. Finansowane przez KRUS turnusy rehabilitacyjne dla dzieci rolników w 2026 roku obejmują młodzież urodzoną w latach 2011–2019.

Aby dziecko mogło wziąć udział w rekrutacji, musi zostać spełniony jeden z poniższych warunków:

  • Przynajmniej jedno z rodziców lub opiekunów prawnych podlega pod ubezpieczenie społeczne rolników w KRUS.
  • Rodzic/opiekun prawny pobiera rentę rolniczą z tytułu niezdolności do pracy (pod warunkiem, że przez co najmniej 12 miesięcy przed złożeniem wniosku podlegał nieprzerwanie ubezpieczeniu wypadkowemu, chorobowemu i macierzyńskiemu lub emerytalno-rentowemu).
  • Dziecko ma ustalone prawo do renty rodzinnej.

Ważne dla rodziców: Pierwszeństwo w skierowaniu na leczenie uzdrowiskowe mają dzieci posiadające aktualne orzeczenie o niepełnosprawności.

Koszty i dofinansowanie: Ile kosztuje turnus rehabilitacyjny dla dziecka w 2026 roku?

Wielu gospodarzy zastanawia się nad kwestiami finansowymi takich wyjazdów w dobie rosnących cen usług medycznych i turystycznych. Poniżej odpowiadamy na cztery najczęściej pojawiające się pytania dotyczące budżetu:

Ile kosztuje turnus rehabilitacyjny w 2026 roku?

Dla rodzin ubezpieczonych w KRUS turnus jest całkowicie bezpłatny. Rodzice nie ponoszą kosztów zakwaterowania, wyżywienia ani zabiegów leczniczych. Jedynym kosztem po stronie opiekunów może być zapewnienie transportu dziecka do wybranego ośrodka i z powrotem.

Ile jest dofinansowania do turnusu rehabilitacyjnego 2026?

W przypadku tego programu nie mówimy o częściowej dopłacie, lecz o 100% pokryciu kosztów przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Środki te gwarantują dziecku pełne całodzienne wyżywienie, zakwaterowanie w Centrach Rehabilitacji Rolników, całodobową opiekę medyczną, indywidualne zabiegi fizjoterapeutyczne oraz nadzór wykwalifikowanej kadry pedagogicznej.

Ile kosztuje turnus rehabilitacyjny dla dziecka niepełnosprawnego?

W ramach opisywanej akcji KRUS, turnusy rehabilitacyjne dla dzieci rolników w 2026 roku dla podopiecznych z orzeczeniem o niepełnosprawności są również całkowicie darmowe. Co więcej, dzieci te – ze względu na swój stan zdrowia – traktowane są priorytetowo podczas weryfikacji wniosków.

Gdzie i kiedy odbędą się wyjazdy? Harmonogram centrów KRUS

W tym roku 21-dniowe turnusy lecznicze będą realizowane w pięciu renomowanych Centrach Rehabilitacji Rolników (CRR KRUS). Ośrodki te są w pełni przystosowane do prowadzenia specjalistycznej fizjoterapii dziecięcej.

Jakie są terminy turnusów sanatoryjnych KRUS w 2026 roku?

Poniżej przedstawiamy szczegółowy grafik wyjazdów z podziałem na konkretne miejscowości:

Miejscowość (Ośrodek KRUS)Pierwszy turnusDrugi turnus
Horyniec-Zdrój28.06. – 18.07.2026 r.19.07. – 08.08.2026 r.
Iwonicz-Zdrój15.07. – 04.08.2026 r.05.08. – 25.08.2026 r.
Jedlec10.07. – 30.07.2026 r.31.07. – 20.08.2026 r.
Szklarska Poręba30.06. – 20.07.2026 r.brak drugiego turnusu
Świnoujście09.08. – 29.08.2026 r.brak drugiego turnusu

Jak zgłosić dziecko? Dokumenty i procedury krok po kroku

Organizując turnusy rehabilitacyjne dla dzieci rolników w 2026 roku, KRUS wymaga dopełnienia kilku formalności urzędowych i medycznych. Komplet dokumentów należy złożyć w Oddziale Regionalnym lub Placówce Terenowej KRUS właściwej dla miejsca zamieszkania.

Lista niezbędnych dokumentów:

  1. Wniosek o rehabilitację leczniczą / turnus regeneracyjny – wypełniony i podpisany przez lekarza POZ (podstawowej opieki zdrowotnej) lub lekarza specjalistę, u którego dziecko się leczy.
  2. Dodatkowa informacja o stanie zdrowia dziecka (specjalny załącznik KRUS).
  3. Formularz RODO dotyczący przetwarzania danych osobowych.
  4. Oświadczenie rodzica/opiekuna – zgoda na udzielenie pomocy przedmedycznej i medycznej w sytuacji zagrożenia życia lub zdrowia dziecka w trakcie podróży do CRR KRUS oraz w drodze powrotnej.

Weryfikacja lekarska: Samo złożenie wniosku nie jest równoznaczne z wyjazdem. Każdy dokument przechodzi przez ocenę merytoryczną lekarza regionalnego inspektora orzecznictwa lekarskiego KRUS, który wydaje ostateczną zgodę na skierowanie dziecka na turnus.

Bezpłatne turnusy rehabilitacyjne dla dzieci rolników w 2026 roku to sprawdzony sposób na poprawę kondycji zdrowotnej najmłodszych mieszkańców wsi, zwłaszcza tych zmagających się z wadami postawy czy problemami oddechowymi. Trzy tygodnie profesjonalnych zabiegów pod okiem specjalistów potrafią przynieść znakomite rezultaty terapeutyczne.

Liczba miejsc w poszczególnych ośrodkach uzdrowiskowych jest ograniczona. Szczegółowe informacje o ostatecznych terminach składania wniosków uzyskasz bezpośrednio w swojej najbliższej Placówce Terenowej lub Oddziale Regionalnym KRUS.

źródło: KRUS, forsal

Kiedy pomoc od Brukseli i dla kogo? Znamy konkretne propozycje wsparcia do zakupu nawozów!

0

Miliard euro z hakiem – to kwota, która ma ratować płynność finansową europejskich gospodarstw i zabezpieczyć plony przed drastycznymi podwyżkami kosztów produkcji. Komisja Europejska odkryła karty i przedstawiła szczegóły pakietu ratunkowego w ramach Fertilizer Action Plan. Dla polskich rolników kluczowe są dwa pytania: ile realnie można zyskać i kiedy pieniądze trafią na konta? Wyjaśniamy mechanizmy unijnego wsparcia.

540 milionów euro z rezerwy rolnej – jak popłyną środki?

Aby zminimalizować skutki kryzysu, Komisja Europejska zaproponowała dwa kluczowe mechanizmy krótkoterminowe. Pierwszym z nich jest bezpośredni zastrzyk gotówki na zakup środków do produkcji.

W najbliższych tygodniach KE zamierza zmobilizować łącznie 540 milionów euro. Bruksela zaproponowała zasilenie rezerwy rolnej dodatkową kwotą 300 milionów euro pochodzącą bezpośrednio z budżetu UE na 2026 rok.

Co ważne dla krajowego budżetu: Państwa członkowskie będą mogły uzupełnić te pule z własnych środków aż do 200% współfinansowania krajowego. Oznacza to, że całkowity unijny i krajowy budżet wsparcia dla rolników w Europie może wynieść nawet 1,5 miliarda euro.

Zmiany w WPR: Większa elastyczność i szybsze dopłaty bezpośrednie

Drugim filarem unijnego planu ratunkowego są celowe korekty w Wspólnej Polityce Rolnej (WPR). Mają one dać rządom państw członkowskich narzędzia do szybszego i bardziej elastycznego reagowania na kryzys. Zmiany obejmują trzy kluczowe obszary:

1. Nowy program płynnościowy (Wsparcie kryzysowe)

Powstanie specjalny mechanizm wsparcia płynnościowego w ramach rozwoju obszarów wiejskich. Program ten może być współfinansowany nawet w 65% ze środków Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EFRROW), w tym z niewykorzystanych funduszy, które w innym wypadku mogłyby przepaść.

Państwa członkowskie mogą dołożyć do tego do 200% finansowania krajowego. Aby maksymalnie uprościć formalności i skrócić biurokrację, pomoc ma być wypłacana w formie stałej kwoty na hektar i wdrożona poprzez Plany Strategiczne WPR.

2. Wyższe zaliczki dopłat bezpośrednich

Krajowe agencje płatnicze (w Polsce ARiMR) zyskają możliwość wcześniejszego uruchomienia wypłat zaliczkowych – jeszcze przed 16 października – z zastosowaniem wyższej stawki zaliczek. Ma to pomóc rolnikom w poprawie płynności finansowej w kluczowym momencie zakupów nawozów pod siewy.

3. Elastyczność budżetowa na rok 2027

Państwa członkowskie otrzymają możliwość przesunięć i modyfikacji w swoich budżetach na płatności bezpośrednie na rok kalendarzowy 2027, co pozwoli lepiej dopasować finansowanie do realnych skutków kryzysu nawozowego.

Struktura planowanego finansowania wsparcia nawozowego:

Element składowyWartość / Poziom wsparcia
Podstawa z budżetu UE (Rezerwa)540 mln € (w tym 300 mln € dodatkowych środków)
Maksymalne dopłaty krajowedo 200% koperty unijnej
Potencjał całkowity (UE + kraje)do 1,5 mld €
Współfinansowanie EFRROWdo 65% (nowy program płynnościowy)
Forma wypłaty wsparciaRyczałt (stała kwota na hektar)

Kiedy pieniądze trafią do gospodarstw? Harmonogram działań

Propozycje Komisji Europejskiej muszą teraz przejść formalną ścieżkę legislacyjną:

  • Zmiany w prawie WPR trafiły już do Parlamentu Europejskiego oraz Rady UE w celu uzyskania akceptacji.
  • Wniosek dotyczący rezerwy rolnej (540 mln €) wraz z podziałem na tzw. koperty narodowe zostanie poddany pod głosowanie państw członkowskich w ramach Komitetu ds. Wspólnej Organizacji Rynków Rolnych.

Jeśli państwa członkowskie wypracują porozumienie, ostateczne przyjęcie przepisów i uruchomienie procedur planowane jest na koniec lipca 2026 roku.

Długofalowo, zaprezentowany pierwotnie 19 maja 2026 r. Fertilizer Action Plan ma uniezależnić Europę od importu surowców energetycznych i komponentów do produkcji nawozów, stawiając m.in. na rozwój nawozów organicznych, bionawozów oraz rozwiązań gospodarki o obiegu zamkniętym.

Sprawność ARiMR i Ministerstwa kluczem do sukcesu

Zaproponowane przez Komisję Europejską mechanizmy, zwłaszcza dopłaty do hektara oraz wyższe zaliczki na dopłaty bezpośrednie, to krok w dobrą stronę. Kluczowa będzie teraz sprawność polskiego resortu rolnictwa. To od decyzji na szczeblu krajowym zależy, jak szybko zabezpieczone zostaną środki na maksymalne, 200-procentowe dofinansowanie unijnej puli oraz jak sprawnie ARiMR poradzi sobie z dystrybucją wsparcia. Przy obecnych kosztach energii i gazu, każda złotówka na tonie czystego składnika decyduje o finalnej opłacalności produkcji rolniczej.

źródło: eureporter.co

Pogoda na sianokosy – 16 czerwca

0
Pogoda 16 czerwca
Pogoda 16 czerwca

Pogoda – w centrum można zaczynać sianokosy

Według prognoz centrum kraju jako nieliczne miejsce ma największe szanse na suchy okres od wtorku do soboty włącznie. Będzie też coraz cieplej i wietrznie więc sianokosy powinny się udać.

Najbliższa noc z poniedziałku na wtorek pogodna i sucha a jeśli przelotny deszcz się pojawi to tylko na północnym wschodzie. Na termometrach od 8 stopni na krańcach południowych i zachodnich do 10-12 nad resztą kraju. Wiatr powieje umiarkowanie a na wschodzie, północy i w centrum silnie z zachodu.

Wtorek słoneczny – na wschodzie i w centrum wietrznie

Wtorek przyniesie silne porywy wiatru na wschodzie i w centrum, Kujawach, Kaszubach i wybrzeżu.

Na zachodzie powieje umiarkowanie z zachodu.

Od okolic przedpołudnia na Podlasiu i Mazurach pojawią się przelotne opady deszczu. Po południu zwłaszcza w okolicach Białegostoku przejść może kilka burz z ulewami. Lokalnie zwłaszcza na Podlasiu spadnie nawet ponad 25 mm deszczu.

Wieczorem zachmurzy się także na południu kraju oraz na Dolnym Śląsku i w Sudetach pokropi deszcz.

Na termometrach zimno od Kaszub po Suwalszczyznę i przyjemnie ciepło na południu i zachodzie kraju.

Noc z wtorku na środę przyniesie dużo chmur na południu kraju i tam noc ciepła- 12-15 stopni. Kawałek dalej będzie bezchmurnie, wiatr wreszcie osłabnie i zimno- od 5 stopni w Resku na Pomorzu; 6 w Toruniu, Łodzi i Szczecinku do 7-9 stopni nad resztą kraju.

Pogoda 16 czerwca

Radar opadów- https://radar-opadow.pl/?radartype=cappi

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Jest porozumienie w wojnie z Iranem – co to oznacza dla cen?

0

Światowe rynki zareagowały euforią na wieści o porozumieniu pokojowym między USA a Iranem. Deklaracja o natychmiastowym zakończeniu działań wojennych i otwarciu cieśniny Ormuz wywołała gwałtowny spadek cen ropy naftowej na giełdach. Dla rolników przygotowujących się do żniw to sygnał, że presja kosztowa może znacząco zelżeć, mimo zbliżającego się wygaszenia części rządowego pakietu osłonowego.

Przełom w cieśninie Ormuz

Zgodnie z informacjami potwierdzonymi przez prezydenta USA Donalda Trumpa oraz irańską telewizję państwową, strony uzgodniły „natychmiastowe i trwałe zakończenie działań wojennych”. Kluczowym punktem porozumienia, mającym bezpośredni wpływ na portfel rolnika, jest otwarcie cieśniny Ormuz dla statków handlowych. To rozwiązanie „wąskiego gardła”, przez które przepływa znaczna część światowej ropy, skutkuje błyskawicznym spadkiem notowań surowca. Rynek dyskontuje powrót do stabilnych łańcuchów dostaw energii, co w krótkim terminie przekłada się na tańszy surowiec w hurcie.

Ceny paliw w cieniu zmian podatkowych

Sytuacja w Polsce jest szczególna, gdyż 15 czerwca wygasa część rządowego pakietu osłonowego „Ceny Paliw Niżej” (CPN), co wiąże się z powrotem do pełnych stawek akcyzy. Choć teoretycznie mogłoby to sugerować presję na wzrost cen na stacjach, w praktyce sytuacja może być bardziej złożona. Dzięki strategii PKN Orlen, który przez ostatnie dni konsekwentnie budował „poduszkę cenową” (utrzymując ceny hurtowe mimo zmiennych notowań surowca), koncern dysponuje buforem, który może zneutralizować wpływ powrotu wyższych podatków. W efekcie, mimo zmian fiskalnych, kierowcy i rolnicy mogą być pozytywnie zaskoczeni – ceny na stacjach paliw od wtorku, 16 czerwca, nie muszą wzrosnąć, a przy utrzymującym się trendzie spadkowym na rynku ropy, mogą nawet lekko skorygować się w dół.

Wpływ na rynek zbóż i oleistych

Warto pamiętać, że giełdowy rynek rolny nie reaguje na porozumienie w próżni. Już od przełomu maja i czerwca każda informacja o zbliżających się rozmowach USA-Iran była dla inwestorów sygnałem do powolnego wycofywania się z pozycji długich (zakładających wzrosty cen). Obecna przecena jest zatem finalizacją procesu, który obserwujemy na wykresach od kilku tygodni:

  • Oleiste (Rzepak): Są pod największą presją. Spadek cen ropy obniża rentowność produkcji biopaliw, co bezpośrednio przekłada się na niższy popyt na surowiec i spadki w skupach.
  • Zboża: Rynek zbóż „odkręca” premię za ryzyko wojenne. Koniec niepewności oznacza powrót do brutalnych fundamentów – czyli ogromnych zapasów na świecie, które w obecnych warunkach nie sprzyjają wzrostom cen.

Co to oznacza dla gospodarstwa?

Dla rolników obecna sytuacja to czas „sprawdzania” rynku. Zniknięcie premii za ryzyko wojenne zdejmuje z łańcucha dostaw presję na nagłe skoki cen energii, co stabilizuje koszty logistyki żniwnej.

Nasza rekomendacja: Emocje związane z konfliktem odchodzą do lamusa, a przed nami czas chłodnej kalkulacji opartej na wolumenach produkcji i popycie, a nie na doniesieniach z frontu. Warto uważnie śledzić notowania kontraktów terminowych oraz ceny w lokalnych punktach skupu – jeśli prognozowana korekta cen paliw stanie się faktem, może to być dobry moment na uzupełnienie zapasów przed intensywnym okresem żniwnym. Tym bardziej, że spadające ceny ropy dadzą rządowi pretekst do całkowitego wygaszenia pakietu CPN od lipca.