Ceny zbóż na Matif zanotowały w czwartek spadkową korektę. Unijne kontrakty oddały środowe zyski, a inwestorzy na paryskim parkiecie zdecydowali się na realizację zysków po wcześniejszym podejściu pod lokalne opory. Mimo że w tle sesji widać było rosnące ceny ropy naftowej oraz lekko umacniającego się dolara – co zazwyczaj sprzyja notowaniom surowców rolnych – europejskie ziarno uległo presji rynkowego otoczenia.
Na początku sierpnia unijne kontrakty na zboża i rzepak próbują znaleźć równowagę po dużej przecenie z przełomu miesięcy. Konsolidacja rzepaku utrzymuje się po wcześniejszym wymazaniu całych lipcowych wzrostów, podczas gdy giełdowe wyceny zbóż ciągle utrzymują około 2/3 skali lipcowego wybicia.
Czwartkowa sesja na giełdzie Euronext minęła pod znakiem przewagi podaży:
Pszenica (wrzesień 2026 r.) potaniała o 2,75 EUR/t (-1,24%), zamykając się na poziomie 219,75 EUR/t (seria grudniowa zamknęła handel przy 228,25 EUR/t). Mimo trwających zakłóceń transportowych, europejskie ziarno przegrywa na rynkach międzynarodowych z dyskontowanymi cenowo ofertami ze wschodu.
Kukurydza (listopad 2026 r.) spadła o 3,75 EUR/t (-1,50%) do 246,50 EUR/t, wymazując w całości zwyżkę z poprzedniego dnia.
Rzepak (listopad 2026 r.) obronił pozycję i po raz kolejny wykazał się siłą własną, zyskując 2,75 EUR/t (+0,53%) i kończąc sesję na poziomie 526,25 EUR/t.
Morze Czarne, dyplomacja i logistyczne przeciąganie liny
Rzeczywistość w basenie Morza Czarnego i Azowskiego pozostaje niezwykle napięta. Głębokowodne terminale portowe ugrzęzły w problemach logistycznych, a ciągłe ryzyko ostrzałów podbija koszty frachtu oraz ubezpieczeń. Mimo to ziarno wypychane ze wschodu mniejszymi statkami i szlakami alternatywnymi trafia do międzynarodowych przetargów z dużym dyskontem cenowym, odciągając popyt od droższego surowca unijnego.
Dodatkowo rynkową presję spadkową potęgują sygnały ze strony dyplomatycznej. Kijów ponawia apele do Turcji o podjęcie mediacji z Rosją w celu udrożnienia korytarzy morskich. Choć fizyczny brak dostaw morskich wciąż trzyma surowiec w uwięzi, już sama nadzieja na wypracowanie ustępstw lub porozumienia powoduje wycofywanie z cen giełdowych tzw. premii za ryzyko geopolityczne.
Dla europejskiego rynku rolniczego wyzwaniem pozostaje także logistyka wewnętrzna. Utrzymująca się susza oraz niski poziom wód w Renie i Dunaju drastycznie utrudniają żeglugę śródlądową, blokując sprawne przemieszczanie towarów wewnątrz Unii Europejskiej.
Amerykańskie giełdy pod wpływem ropy, biopaliw i chińskiego popytu
Na giełdzie w Chicago doszło w czwartek do wyraźnego rozstrzału. Amerykańska pszenica straciła 1,71% (spadek do 631,2 centa/buszel) pod presją zbliżających się zbiorów w Ameryce Północnej.
Z kolei kompleks sojowy i kukurydza zdołały wypracować zyski (soja +0,30%, kukurydza +0,52%). Popyt na amerykańskie uprawy wsparły z jednej strony mocne zakupy eksportowe ze strony Chin i Meksyku, z drugiej zaś dynamiczne wzrosty cen ropy naftowej – odmiany WTI i Brent zyskały ponad 1% (WTI podskoczyła do 78,13 USD/baryłkę) ze względu na ponowne obawy o bezpieczeństwo szlaków morskich. Silniejsza ropa natychmiast poprawiła sentyment w amerykańskim sektorze biopaliw.
Ceny paliw w kraju: Piątek (07.08.2026 r.) przynosi wyraźny koniec fali spadków na rynku paliw. Po trzech dniach głębokich obniżek, w trakcie których olej napędowy w Płocku potaniał od początku sierpnia o 60 groszy na litrze brutto, piątkowy cennik PKN Orlen przyniósł delikatną podwyżkę Ekodiesla o 8 zł/m³ netto (cennik w rafinerii to 7,64 zł/l brutto). Z kolei benzyna 95 potaniała w piątek o 26 zł/m³ netto, schodząc poniżej granicy 6,50 zł/l brutto (dokładnie 6,49 zł/l brutto). Czwartkowe notowania na giełdach światowych – gdzie ropa Brent skoczyła o 3,8%, a diesel w Europie o 4,5% – pokazują jasno: taniej w hurtowniach już w najbliższych dniach nie będzie. Do tego dochodzi apel premiera Donalda Tuska, który prosi o 48 godzin cierpliwości w sprawie rządowej tarczy osłonowej.
Zamknięcie giełd z czwartku (06.08.2026 r.): Światowe giełdy mocno w górę
Czwartkowe notowania na światowych rynkach przyniosły nagłe podbicie cen paliw przy jednoczesnym spadku cen zbóż:
Paliwo / Surowiec
Zamknięcie (Czwartek 06.08)
Zmiana
Co to oznacza?
Diesel ARA (Europa)
1 202,49 USD/t
+4,47% (+51,50 USD/t)
Mocny skok cen gotowego paliwa w Europie
Ropa Brent
82,49 USD/bbl
+3,83% (+3,04 USD)
Ropa znowu drożeje powyżej 82 USD
Ropa WTI
77,29 USD/bbl
+2,75% (+2,07 USD)
Wzrosty cen surowca w USA
Rzepak MATIF
526,25 EUR/t
+0,53% (+2,75 EUR)
Lekki wzrost cen rzepaku
Pszenica MATIF
219,75 EUR/t
-1,24% (-2,75 EUR)
Spadek cen pszenicy w Europie
Kukurydza MATIF
246,50 EUR/t
-1,50% (-3,75 EUR)
Spadek cen kukurydzy
Dolar (USD/PLN)
3,7339 PLN
-0,01%
Tani dolar wciąż powstrzymuje większe podwyżki
[Kluczowe dane surowcowe z czwartku 06.08.2026 r.]
----------------------------------------------------------------------
Diesel giełda ARA (czwartek): 1 202,49 USD/t (+51,50 USD / +4,47%)
Ropa Brent: 82,49 USD/bbl (+3,04 USD / +3,83%)
Skok cen diesla w 2 dni (ARA):+83,12 USD/t (ok. +0,32 zł/l brutto na giełdzie)
Cennik hurtowy Płocka (07.08.2026 r.): Koniec tygodniowego maratonu obniżek
Piątkowy cennik Orlenu podsumowuje bardzo dynamiczny początek sierpnia w hurtowniach:
Paliwo / Wskaźnik
Wtorek (04.08)
Środa (05.08)
Czwartek (06.08)
Piątek (07.08)
Łącznie od 1 sierpnia
Ekodiesel (ON)
-81 zł/m³
-202 zł/m³
-213 zł/m³
+8 zł/m³
-488 zł/m³ (ok. -0,60 zł/l brutto)
Eurosuper 95 (Pb95)
-71 zł/m³
-242 zł/m³
-125 zł/m³
-26 zł/m³
-464 zł/m³ (ok. -0,57 zł/l brutto)
[Ceny hurtowe Płock - PKN Orlen z piątku 07.08.2026 r.]
----------------------------------------------------------------------
Ekodiesel (Hurt netto): 6 208 PLN/m³ (7,64 zł/l brutto - wyjście)
Eurosuper 95 (Hurt netto): 5 274 PLN/m³ (6,49 zł/l brutto - wyjście)
Piątkowa zmiana ON: +8 PLN/m³ (symboliczna podwyżka o 1 gr/l brutto)
Różnica ON a Pb95: ON jest droższy od benzyny o 0,93 zł/l netto
Jak to działa w praktyce: Osiągnęliśmy dno cenowe w hurtowniach
Piątkowy cennik Orlenu pokazuje, że fala przecen diesla w hurcie dobiegła końca:
Diesel w Europie podrożał o 83 USD w 2 dni: Na giełdzie ARA w środę i czwartek cena diesla skoczyła z 1 119 USD do 1 202 USD za tonę. W przeliczeniu na nasze pieniądze to wzrost o około 32 grosze na litrze brutto.
Piątek wyznacza najniższe ceny: Ceny wyjściowe z Płocka – 7,64 zł/l brutto za ON oraz 6,49 zł/l brutto za Pb95 – to najniższe poziomy, jakie zobaczymy w tym tygodniu. Drobny wzrost ceny diesla w piątek (+8 zł/m³) to pierwszy znak, że hurt zaczyna reagować na czwartkowy skok cen ropy.
Tani dolar ratuje sytuację: Kurs dolara na poziomie 3,73 PLN jest niski, dzięki czemu podwyżki ze świata nie uderzają w nas z pełną siłą.
Polityka: Premier prosi o 48 godzin, Sejm odpoczywa, możliwa zmiana VAT
W sprawach rządowych i prawnych sytuacja wygląda następująco:
Premier prosi o 48 godzin: Premier Donald Tusk zapowiedział, że decyzje o ewentualnych działaniach obniżających ceny paliw zapadną w ciągu 48 godzin. Rząd czeka na rozwój sytuacji wokół Cieśniny Ormuz, gdzie według zapowiedzi Donalda Trumpa jest szansa na odblokowanie ruchu statków. Premier rozmawia z ministrem finansów o rozwiązaniach, które mają ulżyć kierowcom wracającym z wakacji.
Rozmowy z Orlenem o marżach: Minister Energii Miłosz Motyka rozmawia z Orlenem o zmniejszeniu marż na stacjach i rozszerzeniu letnich promocji. Zaznacza jednak, że marże nie mogą być zbyt niskie, aby na stacjach nie zabrakło paliwa.
Obniżka VAT bez zwoływania Sejmu: Sejm ma przerwę wakacyjną, a ustawa o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych trafiła do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego Ministerstwo Energii proponuje obniżenie VAT-u na paliwa zwykłym rozporządzeniem Ministra Finansów – do tego nie potrzeba nowej ustawy ani posłów w Warszawie.
Rynek w tym tygodniu: W hurtowniach tanio, na stacjach wciąż drogo
Oficjalne podsumowanie e-petrol.pl z 5 sierpnia pokazuje ogromną różnicę między ceną na stacji a ceną w hurtowni:
Paliwo
Średnia cena na stacji (05.08)
Hurt Orlen wyjście (07.08)
Dostawa hurtowa do gospodarstwa
Olej Napędowy (ON)
8,22 zł/l
7,64 zł/l brutto
7,35 – 7,50 zł/l brutto
Benzyna 95 (Pb95)
7,55 zł/l
6,49 zł/l brutto
6,30 – 6,40 zł/l brutto
Jak wygląda cena ON w sąsiednich krajach (dane e-petrol.pl z 05.08):
Słowacja:7,46 zł/l (1,73 EUR)
Czechy:7,69 zł/l (43,20 CZK)
Polska (stacje detaliczne):8,22 zł/l
Litwa:8,53 zł/l (1,98 EUR)
Niemcy:9,38 zł/l (2,18 EUR)
Co to oznacza dla rolnika? Stacje paliw zmieniają ceny bardzo wolno i 5 sierpnia średnia cena ON na pylonie wynosiła aż 8,22 zł/l (drożej niż w Czechach i na Słowacji). Jednak rolnik kupujący paliwo w hurtowej dostawie do gospodarstwa płaci według bieżącego wyjścia z Płocka – czyli realnie 7,35–7,50 zł/l brutto.
Podsumowanie: Piątkowy cennik Orlenu domyka sierpniową falę obniżek w hurtowniach (ON staniał w tydzień o 60 gr/l brutto, a benzyna o 57 gr/l brutto). Czwartkowy wystrzał cen ropy i diesla na świecie wyraźnie pokazuje, że piątkowa cena hurtowa to dno i niżej już nie będzie. Rolnicy potrzebujący paliwa na dokończenie żniw powinni jak najszybciej zamówić paliwo do gospodarstwa, zanim hurtownie podniosą ceny.
Pchełka rzepakowa pozostaje jednym z problemów, z którymi plantatorzy rzepaku muszą mierzyć się już na początku rozwoju roślin. Nowe doświadczenia prowadzone w kilku krajach wskazują jednak, że pomocna może być uprawa współrzędna z odpowiednio dobraną mieszanką roślin okrywowych. W przeprowadzonych testach liczba larw szkodnika spadła od około 20 do ponad 40 procent.
Problem staje się coraz poważniejszy wraz ze wzrostem presji szkodnika, ograniczoną skutecznością niektórych insektycydów oraz mniejszą liczbą dostępnych możliwości ochrony. Dorosłe pchełki uszkadzają młode rośliny, wygryzając otwory między innymi w liścieniach. Przy silnej presji może to wyraźnie osłabić rzepak już na samym początku wegetacji.
Larwy pchełki również mogą poważnie uszkadzać rzepak
Po wykluciu larwy rozpoczynają żerowanie w ogonkach liściowych zewnętrznych liści. Z czasem mogą przemieszczać się głębiej w roślinie, także w kierunku wierzchołków pędów. Silne porażenie prowadzi do osłabienia rzepaku, a w skrajnych przypadkach może kończyć się obumieraniem pojedynczych roślin.
Podobne konsekwencje może mieć duża liczba dorosłych chrząszczy pojawiających się jesienią. Dlatego coraz większe zainteresowanie budzą rozwiązania, które pozwalają ograniczać presję szkodnika bez opierania ochrony wyłącznie na zabiegach chemicznych.
Jednym z takich rozwiązań może być zastosowanie mieszanki roślin okrywowych wysiewanej razem z rzepakiem.
Mieszanka roślin okrywowych ograniczyła liczbę larw
Niemiecka firma hodowlano-nasienna DSV przez kilka lat prowadziła doświadczenia dotyczące wpływu roślin towarzyszących na występowanie pchełki rzepakowej. Badania prowadzono między innymi w Terminiers we Francji, około 120 kilometrów na południe od Paryża, oraz w Asendorfie w Dolnej Saksonii.
W doświadczeniach zastosowano mieszankę TerraLife-BrassicaPro. Wyniki z ostatniego sezonu potwierdziły tendencje obserwowane już wcześniej. Na plantacjach z roślinami towarzyszącymi stwierdzono mniej larw niż na rzepaku uprawianym bez takiej mieszanki.
W Asendorfie liczba larw była niższa o około 20 procent. Presja szkodnika była tam jednak stosunkowo niewielka.
Znacznie większą różnicę odnotowano we Francji. W Terminiers liczba larw spadła o około 42 procent. W przeliczeniu na jedną roślinę oznaczało to zmniejszenie ich liczby ze 110 do 64.
Im więcej larw, tym większe znaczenie roślin towarzyszących?
Według DSV dotychczasowe obserwacje wskazują, że znaczenie roślin okrywowych może rosnąć wraz ze zwiększającą się presją pchełki rzepakowej.
Firma wskazuje na tak zwany efekt dywersyjny. Obecność różnych gatunków roślin może utrudniać szkodnikom odnajdywanie rzepaku oraz zmieniać warunki panujące na plantacji.
– Zgodnie z obecnym stanem wiedzy znaczenie upraw okrywowych w ograniczaniu pchełki wzrasta wraz ze wzrostem liczby larw, a ich redukcja jest związana z efektem dywersyjnym wywoływanym przez rośliny okrywowe – podaje DSV.
Larwy policzono specjalną metodą
Stopień porażenia oceniano metodą Berlèse’a. Polega ona na wykorzystaniu światła i ciepła do wypędzania larw z pobranych próbek roślin. Szkodniki trafiają następnie do pojemnika, gdzie mogą zostać policzone.
Metoda pozwala dokładniej porównać liczbę larw występujących na roślinach w różnych wariantach doświadczenia.
Według DSV uzyskane wyniki pokazują, że odpowiednio dobrane rośliny towarzyszące mogą stać się jednym z elementów zintegrowanej ochrony rzepaku.
Ich zastosowanie może przynosić również dodatkowe korzyści. Mieszanki roślin mogą wpływać na poprawę struktury gleby, wspierać aktywność organizmów glebowych, zmieniać obieg składników pokarmowych oraz ograniczać ryzyko erozji. Największe zainteresowanie budzi jednak możliwość ograniczenia liczby larw pchełki rzepakowej, szczególnie na plantacjach narażonych na dużą presję tego szkodnika.
Zboże z Ukrainy: Sytuacja logistyczna w basenie Morza Czarnego znów osiągnęła punkt krytyczny. Seria ostatnich ataków dronów na statki handlowe w okolicach Odessy – w tym uderzenie w jednostkę pod banderą turecką – doprowadziła do praktycznego paraliżu cywilnej żeglugi. W obliczu rosnącego zagrożenia strona ukraińska apeluje o pilne rozmowy z Unią Europejską oraz Turcją w celu udrożnienia szlaków handlowych. Stawką jest stabilizacja globalnych dostaw surowców rolnych oraz kluczowe dla Kijowa źródła finansowania obrony i prowadzenia wojny z Rosją.
Ostatnie dni przyniosły niebezpieczną eskalację w obwodzie odeskim. Uderzenia w statki cywilne zmuszają armatorów i ubezpieczycieli do wstrzymywania rejsów, co grozi całkowitym zablokowaniem ukraińskich portów morskich. Incydent z udziałem tureckiego frachtowca pokazuje, jak kruche są obecnie korytarze morskie – Turcja pozostaje przecież nie tylko kluczowym odbiorcą surowców rolnych, ale i głównym pośrednikiem w rozmowach o bezpieczeństwie żeglugi.
Dla Ukrainy sprawny eksport rolniczy to nie tylko kwestia przetrwania gospodarstw, ale przede wszystkim jedno z głównych źródeł napływu twardej waluty do budżetu państwa, niezbędnej do finansowania wydatków obronnych.
Dlaczego giełdy milczą? Dobra produkcja u tradycyjnych importerów
Choć paraliż logistyczny na Morzu Czarnym w normalnych warunkach wywołałby gwałtowne skoki cen na światowych giełdach towarowych, obecnie reakcja rynków finansowych pozostaje umiarkowana.
Kluczowym powodem tej względnej stabilizacji jest fakt, że w tym roku tradycyjni odbiorcy surowców rolnych z basenu Morza Czarnego – m.in. wybrane kraje Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu – notują wyjątkowo udane zbiory własne. Wysoka produkcja lokalna zmniejszyła ich natychmiastowe zapotrzebowanie na import ziarna z zewnątrz. W efekcie importerzy nie są zmuszeni do kupowania towaru „za wszelką cenę”, co krótkoterminowo amortyzuje skutki morskiego klinczu wokół Odessy.
Taka sytuacja nie oznacza jednak braku problemów. Długofalowo zboże z Ukrainy oraz dostawy z Rosji pozostają fundamentem globalnego bilansu zbóż i roślin oleistych (głównie oleju słonecznikowego). Jeśli blokada portów utrzyma się dłużej, a zapasy u importerów zaczną topnieć, rynki mogą z opóźnieniem zareagować wzrostem zmienności.
Susza w UE a bilans kukurydzy
Równolegle wyzwania produkcyjne pojawiają się w samej Unii Europejskiej. Z powodu trudnych warunków pogodowych i suszy w wielu regionach Europy, analitycy prognozują spadek zbiorów kukurydzy we Wspólnocie. Szacuje się, że Unia Europejska będzie musiała zabezpieczyć import na poziomie co najmniej 7 mln ton tego surowca, aby pokryć zapotrzebowanie przemysłu paszowego i przetwórczego.
W tej sytuacji przed unijnymi decydentami staje wyzwanie bilansowe: czy braki na rynku europejskim zostaną uzupełnione surowcem z Ameryki Południowej, czy też częściowo wykorzystany zostanie potencjał ukraiński. Ukraińskie środowiska rolnicze – reprezentowane m.in. przez Leonida Kozaczenko z Ukraińskiej Konfederacji Rolnej (ZAK) – postulują rewidowanie dotychczasowych ram handlowych, wskazując na bliskość geograficzną dostaw i potrzebę wsparcia ukraińskiej gospodarki.
Tło polityczne: Polskie embargo a stanowisko Komisji Europejskiej
Równolegle do wyzwań logistycznych na wschodzie, w tle wciąż pozostaje nierozwiązana kwestia ograniczeń handlowych na poziomie Unii Europejskiej. Polska, dbając o stabilność rodzimego rynku i ochronę lokalnych producentów rolnych, utrzymuje jednostronne embargo na import wybranych produktów z Ukrainy. Działania te spotykają się jednak z rosnącym oporem ze strony Brukseli. Komisja Europejska regularnie wywiera naciski na Warszawę, domagając się pełnego zniesienia krajowych zakazów i powrotu do jednolitej polityki handlowej Wspólnoty. Unijni urzędnicy argumentują, że w obliczu suszy i spodziewanego spadku zbiorów kukurydzy w Europie Zachodniej, swobodny przepływ surowca na rynku wewnętrznym będzie kluczowy dla zachowania płynności dostaw w całej UE. Jednak MRiRW deklaruje utrzymania embarga.
Kwestia korytarzy tranzytowych i portów Bałtyku
Z punktu widzenia Europy Środkowej kluczowym zagadnieniem pozostaje organizacja tranzytu. Ukraiński sektor rolny zabiega o usprawnienie procedur na granicach UE (w tym z Polską), podkreślając, że celem transportu lądowego ma być wyłącznie tranzyt do portów nad Morzem Bałtyckim oraz dalsza wysyłka ziarna na rynki trzecie.
Aby zapobiec presji cenowej na rynkach lokalnych w państwach przyfrontowych oraz ograniczyć pośpiech w sprzedaży, po stronie ukraińskiej pojawiają się również propozycje wykorzystania wewnętrznych, państwowych elewatorów (o pojemności do 7,5 mln ton) do tymczasowego magazynowania ziarna i skupów interwencyjnych.
To, jak potoczą się rozmowy na linii Kijów–Bruksela–Ankara oraz jak długo potrwa paraliż morskich szlaków, zaważy na stabilności giełd zbóż i oleistych w drugiej połowie sezonu.
Ceny zbóż w kraju na przełomie lipca i sierpnia uległy wyraźnemu przetasowaniu pod wpływem postępujących żniw oraz zawirowań na giełdach światowych. Raportowany tydzień zbiegł się w czasie z silną korektą spadkową notowań pszenicy i kukurydzy na giełdzie MATIF w końcówce lipca, co przełożyło się na spadek stawek na rynku krajowym – ze szczególnym uwzględnieniem cen w portach (wyznaczanych przez wskaźniki cen Max*). Jednocześnie dane Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi (MRiRW) pokazują gwałtowny wzrost udziału nowej pszenicy w skupie oraz zmianę pozycji polskiej kukurydzy na tle Unii Europejskiej.
Jakie są aktualne ceny zbóż w kraju i w portach?
Presja spadkowa płynąca z paryskiego parkietu najsilniej dotknęła podmioty nastawione na eksport. W ostatnim tygodniu lipca / początek sierpnia maksymalne ceny zbóż w kraju (średnia z 5 najwyższych ofert, wyznaczająca stawki portowe i w rejonach deficytowych) uległy wyhamowaniu lub spadkom w porównaniu z maksimami z połowy miesiąca. Z kolei w głębi kraju (wskaźniki cen Min*) notowania wykazały nieco większą odporność lub lekkie odrobienie strat po wcześniejszych dołkach.
Dla pszenicy konsumpcyjnej średnia z 5 najniższych cen (głąb kraju) wyniosła 751 zł/t, podczas gdy średnia z 5 najwyższych cen (kierunek portowy) zatrzymała się na poziomie 894 zł/t. Odzwierciedla to bezpośrednie przełożenie lipcowej przeceny z giełdy MATIF na wyceny eksporterów, którzy dostosowali swoje cenniki do niższych marż w handlu międzynarodowym.
Średnie, minimalne i maksymalne ceny zbóż w kraju (27.07–02.08.2026 r.)
Gatunek ziarna
Średnia cena (zł/t)
Min* (głąb kraju) (zł/t)
Max* (porty / rejony deficytowe) (zł/t)
Pszenica konsumpcyjna
839
751
894
Pszenica paszowa
812
728
875
Żyto paszowe
598
554
642
Jęczmień paszowy
674
619
730
Pszenżyto
682
625
738
Kukurydza sucha
910
835
975
*Min* / Max* oznacza średnią ważoną z 5 najniższych i najwyższych ofert cenowych w kraju.
Powrót pszenicy i wygasanie kukurydzy w strukturze skupu
Mimo zawirowań cenowych na giełdach, struktura zakupów w podmiotach skupowych wyraźnie odzwierciedla postęp prac polowych:
Pszenica konsumpcyjna: Po spadku udziału w skupie do 31,0% w połowie lipca, w omawianym okresie jej udział odbił do 43,0%, sygnalizując masowy wjazd na rynek ziarna z nowych zbiorów.
Kukurydza sucha: Udział tego gatunku w strukturze obrotów skurczył się do 5,0% (z 10,6% na początku lipca).
Kategoria „Pozostałe” (jęczmień, żyto, pszenżyto): Udział zbóż paszowych po szczycie zbiorów jęczmienia stabilizuje się na poziomie 30,3%.
Polska kukurydza i pszenica na tle notowań w UE
Pod koniec lipca spadki na MATIF zniwelowały część przewagi cenowej unijnego ziarna, jednak stawki w Polsce wciąż pozostają dyskontowane:
Pszenica konsumpcyjna: Średnia cena w Polsce (839 zł/t) pozostała o 89 zł/t (-9,6%) niższa od średniej UE (928 zł/t) oraz o 142 zł/t (-14,5%) niższa od wyceny na giełdzie MATIF (981 zł/t).
Kukurydza: Z ceną 910 zł/t Polska wyprzedziła Słowenię (734 zł/t), Bułgarię (836 zł/t), Rumunię (867 zł/t) oraz Chorwację (879 zł/t), plasując się na 5. miejscu od dołu w Unii. Różnica do niemieckiego rynku (1 127 zł/t) wynosi jednak wciąż 217 zł/t.
Upały w Chinach coraz częściej są tematem branżowych analiz. Podczas gdy polscy rolnicy wykorzystują każde okno pogodowe, by sprzątnąć ziarno z pól, sytuacja na globalnym rynku zbóż staje się wyjątkowo skomplikowana. Z jednej strony spływają doniesienia o niszczycielskich upałach w Chinach, z drugiej – o udanych zbiorach u tradycyjnych importerów z Afryki i na Bliskim Wschodzie. Oliwy do ognia dolewają napięcia w basenie Morza Czarnego oraz kryzys logistyczny na Dunaju. Jak ten splot wydarzeń wpłynie na cenniki w naszych skupach?
Trwające żniwa w Polsce i presja globalnych notowań
Praca w polach i spoglądanie na giełdy: Ostateczny bilans zbiorów w Polsce i Unii Europejskiej wciąż się kształtuje, ale pierwsze tonaże trafiające do skupów zderzają się z giełdową rzeczywistością.
Presja giełdowa od pierwszych dni: Ceny oferowane w krajowych punktach odbioru ściśle podążają za notowaniami na paryskiej giełdzie MATIF, która z kolei reaguje na doniesienia z kluczowych rejonów uprawnych i szlaków handlowych.
Morze Czarne i Dunaj: Dobre zbiory zablokowane przez logistykę
Kluczowym elementem układanki pozostaje sytuacja na wschodzie Europy, gdzie duże plony natrafiają na wąskie gardła transportowe:
Wysokie zbiory przy paraliżu morskim: W basenie Morza Czarnego plony okazują się dobre, jednak możliwości wywozu ziarna są mocno ograniczone przez konflikty, działania wojenne i paraliż żeglugi na Morzu Azowskim i Czarnym.
Rekordowo niski poziom Dunaju: Alternatywny, rzeczny szlak eksportowy przez Dunaj zmaga się z rekordowo niskimi stanami wody. Płytka rzeka uniemożliwia pełne załadunki barek, co drastycznie podnosi koszty frachtu i paraliżuje płynność dostaw z tego regionu.
Chiny pod presją upałów – potencjalny impuls wzrostowy
Zagrożenie dla kukurydzy i ryżu: Ekstremalne temperatury w Chinach przypadają na kluczowe fazy rozwoju roślin, co stawia pod znakiem zapytania wielkość tamtejszych zbiorów.
Szansa na wyższy import: Jeśli ubytek plonów w Państwie Środka okaże się znaczący, Pekin będzie zmuszony uzupełnić rezerwy zakupami na rynku globalnym, co mogłoby podbić ceny zbóż i pasz na światowych giełdach.
Udany sezon w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie – wyzwanie dla eksportu
Z punktu widzenia europejskiego i polskiego handlu zagranicznego kluczowe są doniesienia ze strefy śródziemnomorskiej:
Mniejsze zapotrzebowanie u kluczowych odbiorców: Bardzo dobre warunki pogodowe i wysokie zbiory w państwach takich jak Maroko, Algieria czy kraje Bliskiego Wschodu oznaczają, że tamtejsze rynki zgłoszą mniejsze zapotrzebowanie na importowaną pszenicę czy jęczmień.
Trudniejszy eksport z UE: Ograniczony popyt ze strony tradycyjnych importerów z basenu Morza Śródziemnego wymusza na europejskich dostawcach poszukiwanie nowych rynków zbytu i zaostrza konkurencję cenową.
Podsumowanie: Gdzie szukać równowagi cenowej?
Rynkiem zbóż targa obecnie kilka silnych, wykluczających się wzajemnie sił:
Czynniki pro-wzrostowe: Susza w Chinach oraz ogromne problemy logistyczne (zablokowane Morze Czarne, wyschnięty Dunaj), które utrudniają dopływ ziarna na rynek globalny.
Czynniki hamujące wzrosty: Niższe zapotrzebowanie ze strony państw Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu dzięki udanemu lokalnemu sezonowi.
Dla polskich gospodarzy kluczowa będzie obserwacja, czy narastające problemy transportowe na Wschodzie i ewentualny popyt z Azji przełamią presję wywoływaną przez mniejszy apetyt tradycyjnych importerów (Egipt, Turcja, Afryka Północna).
Jak idą u Was żniwa i jak oceniacie pierwsze propozycje cenowe w skupach? Kosicie i sprzedajecie, czy ziarno trafia do magazynów? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!
Kolejka do stacji paliw w Rosji - ilustracja poglądowa AI
Brak paliwa w Rosji doprowadził do sytuacji, której w Moskwie nikt się nie spodziewał: potęga naftowa, dysponująca jednymi z największych zasobów ropy na świecie, zaczęła cierpieć na drastyczny deficyt surowca na rodzimym rynku. Sytuacja jest na tyle poważna, że nie tylko uderza w kierowców na stacjach, ale bezpośrednio zagraża ciągłości prac polowych. Aby zatrzymać paraliż agrobiznesu, Kremlowi nie wystarcza już zakaz eksportu – zaczęto sprowadzać paliwo z Północnej Afryki.
Brak paliwa w Rosji konsekwencją skutecznych ataków na rafinerie
Główną przyczyną problemów w strefie przetwórczej jest precyzyjna kampania ukraińskich dronów, wymierzona w rosyjską infrastrukturę naftową. Uszkodzenia kluczowych zakładów oraz magazynów surowca, w połączeniu z przeciążeniem logistyki kolejowej, wywołały głęboki kryzys w bilansie paliwowym kraju.
Jak donosi portal agrarheute, pod koniec lipca do rosyjskiego portu Tamań zawinął tankowiec przewożący około 37 000 ton benzyny z Maroka. Ten nietypowy import to dobitny dowód na to, jak mocno brak paliwa w Rosji uszczuplił zapasy wewnętrzne. W efekcie na wielu stacjach w kraju pojawiły się tabliczki „Przepraszamy, nieczynne”, a ceny surowca poszybowały w górę.
Absolutny priorytet: paliwo ma trafić do maszyn rolnych
Dla rolników niedobory w szczycie prac zbiorczych oznaczają opóźnienia i ryzyko strat w plonach. Reagując na kryzys, rosyjski rząd podjął drastyczne kroki prawne:
Przedłużenie zakazu eksportu: Blokada wywozu benzyny i oleju napędowego została officially wydłużona aż do końca stycznia 2027 roku, aby zatrzymać całą produkcję w kraju.
Obowiązkowe dostawy dla agrobiznesu: Rząd nałożył na koncerny naftowe twardy obowiązek gwarantowania odgórnie wyznaczonych wolumenów paliwa dla gospodarstw rolnych.
Ręczne zarządzanie popytem: Ministerstwa energii oraz rolnictwa mają co miesiąc szacować zapotrzebowanie wsi na olej napędowy (do ciągników i kombajnów) oraz benzynę (dla floty pomocniczej), sterując ich przydziałem.
Rozporządzenie narzuca wielkość dostaw, ale nie gwarantuje rolnikom żadnych preferencyjnych cen ani rabatów.
Jak brak paliwa w Rosji wpływa na rynek europejski?
Kryzys paliwowo-rolny na Wschodzie niesie ze sobą konkretne konsekwencje dla Unii Europejskiej oraz globalnego handlu rolniczego:
Wzrost niepewności na rynku paliw: Wstrzymanie eksportu rosyjskiego diesla i paliw rafinowanych wpływa na globalne bilanse, co podbija marże rafineryjne i utrzymuje wysokie ceny oleju napędowego w Europie.
Presja na logistykę w basenie Morza Czarnego: Problemy paliwowe i ryzyko opóźnień w zbiorach po stronie rosyjskiej nakładają się na trudności Ukrainy. Kijów wprawdzie elastycznie przekierowuje eksport na szlaki alternatywne (np. Dunaj), ale rosnące stawki frachtu i bariery infrastrukturalne spowalniają płynność dostaw.
Sytuacja na rynku zbóż: Niestabilność u największego dotąd eksportu pszenicy może w dłuższej perspektywie stwarzać szanse dla dostawców z Unii Europejskiej, choć europejscy gospodarze wciąż zmagają się z wysokimi kosztami nośników energii.
Dla branży rolnej wniosek jest jednoznaczny: tegoroczne prace polowe i żniwa w basenie Morza Czarnego przebiegają w warunkach potężnej niepewności logistycznej, a rosyjski sektor rolny po raz pierwszy tak dotkliwie odczuł skutki wojny na własnym rynku paliwowym.
Janusz Białoskurski z Roska w gminie Wieleń przez 35 lat rozwijał gospodarstwo specjalizujące się w produkcji trzody chlewnej. Dziś ma 176 ha ziemi, około 200 macior, nowoczesne chlewnie, automatyczną mieszalnię pasz i zespół doświadczonych pracowników. Gospodarstwo jest rentowne, nie jest obciążone kredytami i nadal pracuje na pełnych obrotach. Mimo to jego właściciel podjął decyzję o sprzedaży. Powodem nie są problemy finansowe, lecz brak następcy i chęć przejścia na emeryturę.
Gospodarstwo budowane od podstaw przez 35 lat
Janusz Białoskurski ma 65 lat i od początku swojej aktywności zawodowej jest związany z rolnictwem. Własne gospodarstwo prowadzi od 35 lat. Jak wspomina, w miejscu, w którym obecnie stoją budynki produkcyjne, magazyny i domy mieszkalne, kiedyś znajdowało się zwykłe pole.
Rozwój następował stopniowo. Porodówkę wybudowano w 2001 roku, a cztery lata później powstała tuczarnia. Wraz ze zwiększaniem skali produkcji inwestowano w kolejne budynki, wyposażenie, magazyny i instalacje usprawniające obsługę zwierząt.
Dziś gospodarstwo obejmuje 176 ha ziemi, głównie klas IV–VI, z niewielkim udziałem gruntów klasy III. Dużym atutem jest położenie pól. Cały areał znajduje się w pobliżu siedliska, a najdalej położone działki oddalone są od gospodarstwa o około 500 metrów.
Zrobiłem swoje. Gospodarstwo zostało wybudowane od podstaw i nadal działa na pełnych obrotach. Nie ma kredytów, ma własne środki i pozostaje rentowne, mimo zawirowań na rynku trzody chlewnej
– podkreśla Janusz Białoskurski.
Dlaczego rolnik zdecydował się sprzedać gospodarstwo?
Decyzja o sprzedaży nie pojawiła się nagle. Dojrzewała przez około trzy lata i była wielokrotnie omawiana w gronie rodzinnym. Najważniejszym powodem jest brak osoby, która chciałaby przejąć gospodarstwo i kontynuować prowadzoną produkcję.
Właściciel przyznaje również, że po 45 latach pracy zawodowej odczuwa zmęczenie. Produkcja zwierzęca wymaga stałej kontroli, a charakter pracy w rolnictwie utrudnia planowanie dłuższego odpoczynku. W okresie, w którym wiele osób wyjeżdża na wakacje, w gospodarstwie trwają żniwa i najintensywniejsze prace polowe.
Rolnik nie chce jednak dzielić majątku i sprzedawać oddzielnie ziemi, budynków czy wyposażenia. Zależy mu na znalezieniu osoby, która przejmie całość i będzie dalej rozwijać gospodarstwo.
Szkoda byłoby to rozsprzedać w kawałkach. Wszystko jest dobrze poukładane, dlatego chciałbym przekazać gospodarstwo komuś, kto będzie kontynuował produkcję i nadal na niej zarabiał
Skala prowadzonej działalności jest duża. W gospodarstwie znajduje się około 200 macior, a roczna sprzedaż wynosi około 5000 tuczników o masie 125–130 kg. Produkcja odbywa się w cyklu zamkniętym. Okazjonalnie sprzedawane są również niewielkie partie prosiąt.
magazyny zbożowe o łącznej pojemności około 750–800 ton,
instalacja fotowoltaiczna o mocy 100 kW,
50 ha użytków zielonych w Dolinie Noteci,
budynki mieszkalne umożliwiające zamieszkanie kilku rodzin,
zatrudniony i doświadczony zespół pracowników.
Gospodarstwo produkuje rocznie około 4 mln litrów gnojowicy, która wykorzystywana jest do nawożenia pól. Wszystkie budynki dla trzody wyposażone są w system rusztowy, dlatego nie powstaje w nich obornik słomiasty.
Produkcja trzody chlewnej w cyklu zamkniętym – 200 macior i 5 tys. tuczników rocznie
W stadzie wykorzystywane są maciory rasy Danbred. Właściciel ceni je przede wszystkim za plenność oraz spokojne zachowanie. Maciory po odsadzeniu prosiąt trafiają na stanowiska indywidualne, gdzie są inseminowane. Nasienie pobierane jest od dwóch knurów utrzymywanych w gospodarstwie i przygotowywane na miejscu.
Skuteczność inseminacji od kilku lat utrzymuje się na poziomie przekraczającym 92%. Co trzy tygodnie gospodarstwo odwiedza lekarz weterynarii, który przeprowadza badania ultrasonograficzne. Po potwierdzeniu ciąży maciory trafiają do kojców grupowych, a około 95. dnia przenoszone są na porodówkę.
Prosięta pozostają z maciorami przez 25–28 dni. Następnie przechodzą do odchowalni, a po około trzech tygodniach do warchlakarni. Każda maciora ma własny numer oraz dokumentację obejmującą terminy krycia i porodów, liczbę miotów oraz liczbę urodzonych prosiąt. Dane wykorzystywane są również przy podejmowaniu decyzji o dalszym pozostawieniu zwierzęcia w stadzie.
Jak działa tuczarnia w systemie komorowym?
Tuczniki utrzymywane są w obiekcie wybudowanym w 2005 roku. Tuczarnia mieści około 1200–1300 zwierząt i składa się z dziewięciu komór. Produkcja prowadzona jest w systemie „pełne–puste”. Po opuszczeniu komory przez zwierzęta jest ona dokładnie myta, dezynfekowana i dopiero później ponownie zasiedlana.
Takie rozwiązanie ułatwia zachowanie wysokiego poziomu higieny i ogranicza ryzyko rozprzestrzeniania się chorób. Właściciel zwraca również uwagę na sprawną wentylację. W obiekcie nie występują problemy ze skraplaniem pary wodnej ani nadmierną wilgotnością, także zimą.
W zależności od wielkości komory utrzymuje się w niej około 130–160 tuczników. Wraz ze wzrostem zwierząt są one rozsadzane, aby zapewnić im odpowiednią przestrzeń.
Dlaczego połączono żywienie na mokro i na sucho?
Jednym z ciekawszych rozwiązań jest połączenie dwóch systemów żywienia. Początkowo gospodarstwo stosowało wyłącznie karmienie na mokro. Wymagało to jednak przeprowadzania nawet pięciu odpasów dziennie, a praca kończyła się późnym wieczorem. Jednocześnie osiągane przyrosty nie spełniały oczekiwań właściciela.
System został więc uzupełniony o linię suchego żywienia. Obecnie zwierzęta otrzymują dwa odpasy płynne – około godziny 8.00 i 13.00. Po godzinie 15.00 otwierane są karmidła z suchą paszą, z której tuczniki mogą korzystać do rana.
W ciągu nocy zwierzęta pobierają łącznie około dwóch ton suchej mieszanki. Połączenie obu systemów pozwala uzyskiwać dzienne przyrosty na poziomie około 1–1,1 kg.
Do przygotowania paszy płynnej wykorzystywana jest między innymi serwatka oraz odpady piekarnicze. Gdy zimą dostępność tych produktów była mniejsza, zastosowano niewielki dodatek odpadów czekoladowych.
Wystarczało około 2% dodatku czekolady. Zwierzęta bardzo szybko wyczuwały słodki smak i znacznie chętniej pobierały paszę
– wspomina rolnik.
Automatyczna mieszalnia pasz pracuje przez całą noc
Produkcja zwierzęca wymaga około 1200 ton paszy rocznie. Do jej przygotowania wykorzystywana jest automatyczna mieszalnia firmy Buschoff, umieszczona w budynku o powierzchni około 750 m².
Cały proces nadzorowany jest komputerowo. Po wprowadzeniu odpowiednich receptur instalacja może samodzielnie przygotować przez noc około 18 ton paszy. Pozwala to ograniczyć nakład pracy i zapewnić powtarzalny skład mieszanek dla poszczególnych grup zwierząt.
Część zboża pochodzi z własnej produkcji, natomiast około połowy surowca jest dokupywana. Gospodarstwo od wielu lat współpracuje ze stałymi dostawcami, dlatego nie ma problemów z dostępnością pszenicy czy jęczmienia.
W gospodarstwie zatrudnionych jest sześć osób na podstawie umowy o pracę. Zootechnik współpracuje z właścicielem od 24 lat, natomiast pozostali pracownicy są związani z gospodarstwem średnio od 12 do 16 lat.
Zdaniem Janusza Białoskurskiego tak długi staż pracowników świadczy o stabilności produkcji oraz dobrych warunkach pracy. Utrzymanie doświadczonego zespołu ma szczególne znaczenie w produkcji zwierzęcej, gdzie niezbędne są regularność, znajomość stada oraz szybkie reagowanie na ewentualne problemy.
176 ha „wokół komina” – ogromna zaleta gospodarstwa
Jednym z najważniejszych atutów gospodarstwa jest układ gruntów. Ziemia nie jest rozproszona, a najdalej położone pola znajdują się zaledwie około pół kilometra od zabudowań. Ogranicza to czas i koszty transportu podczas nawożenia, siewu oraz zbioru.
Choć przeważają gleby klas IV–VI, właściciel podkreśla, że są one utrzymywane w bardzo dobrej kulturze. Regularnie stosowana jest gnojowica, nawożenie mineralne i wapnowanie, a słoma pozostaje na polach i jest rozdrabniana. Dużą wagę przywiązuje się również do usuwania kamieni. W tym celu wykorzystywana jest specjalna maszyna do ich zbierania.
Efektem są dobre plony nawet na słabszych stanowiskach. Na jednym z lepszych pól pszenica osiągnęła plon około 6,4 t/ha, natomiast wynik rzędu 5 t/ha na przeważających w gospodarstwie glebach właściciel uważa za zadowalający.
Około 50 ha gospodarstwa stanowią użytki zielone położone w Dolinie Noteci. Są one zadbane i mogą stanowić bazę paszową dla bydła opasowego. Zdaniem właściciela daje to potencjalnemu nabywcy możliwość zróżnicowania działalności i rozwijania równolegle produkcji trzody chlewnej oraz bydła mięsnego.
Duża powierzchnia podwórza również pozwala na dalszą rozbudowę. Całość obejmuje około 8 ha ogrodzonego terenu, z czego około połowę zajmują obecnie zabudowania oraz zagospodarowana przestrzeń.
Nowoczesna infrastruktura i część mieszkalna
Na terenie gospodarstwa znajdują się dwa rozbudowane budynki mieszkalne. Starszy został powiększony w 2005 roku i ma około 650 m² powierzchni. W praktyce mieszczą się w nim trzy niezależne lokale, co pozwala na zamieszkanie kilku rodzin bez wzajemnego zakłócania prywatności.
Drugi dom powstał w 2013 roku i ma około 220 m². Znajdują się w nim między innymi ogród zimowy, dwie sypialnie, łazienka, garaż oraz piwnica. Budynki zostały docieplone styropianem, a dach zabezpieczono grubą warstwą materiału izolacyjnego.
Na terenie gospodarstwa są również:
wiaty i garaże,
ogród oraz sad,
kurnik,
dwa stawy,
miejsce spotkań nazywane „karczmą”,
tereny rekreacyjne,
ponad 2500 posadzonych drzew i krzewów.
Jeden ze stawów, po oczyszczeniu, został przystosowany do kąpieli. Ma około 300 m² powierzchni i głębokość około 1,4 m. Zbiornik służy obecnie głównie dzieciom jako przydomowe kąpielisko.
Gospodarstwo posiada instalację fotowoltaiczną o mocy 100 kW. Została ona już spłacona i działa na wcześniejszych, korzystniejszych zasadach rozliczania energii. Przy dużym zużyciu prądu w chlewniach, mieszalni pasz i pozostałych obiektach jest to istotny element ograniczający koszty działalności.
Szuka następcy, który przejmie całe gospodarstwo
Janusz Białoskurski nie ukrywa, że sprzedaż gospodarstwa jest dla niego trudną decyzją. Spędził w nim większość życia, samodzielnie rozwijał infrastrukturę, zwiększał areał i budował zespół pracowników. Nie chce jednak czekać do momentu, w którym wiek lub stan zdrowia uniemożliwią dalsze sprawne zarządzanie produkcją.
Zależy mu na znalezieniu poważnego inwestora, który przejmie gospodarstwo w całości. Cena nie jest ujawniana na pierwszym etapie. Szczegóły mają być omawiane bezpośrednio z osobami rzeczywiście zainteresowanymi zakupem.
Człowiek czuje się już trochę zmęczony i wypalony. Chciałbym wreszcie odpocząć, ale jednocześnie zależy mi, żeby ktoś dalej rozwijał to, co powstawało przez tyle lat
Upalna pogoda sprawiła, że większość opolskich gospodarstw skończyła żniwa.
Część zbiorów trafiła do magazynów rolników, a część do punktów skupu. Jaka jest aktualnie sytuacja? Postanowiliśmy sprawdzić.
Plony? – słabo
Wojciech Bieszczad, firma Agrena z Łąki Prudnickiej:
– Jesteśmy bardzo blisko finiszu tej akcji żniwnej. Myślę, że żniwa na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku dobiegają do końca. Plony są ewidentnie niższe w porównaniu z poprzednim rokiem, który był rekordowy. Teraz jest nawet o tonę, dwie tony z hektara mniej. Największym zmartwieniem jest jednak jakość zebranego ziarna i nasion. Większość gospodarstw raportuje i potwierdza, że w te żniwa nie udało się osiągnąć zbyt wysokiej jakości. 40 stopniowe upały, które się pojawiły pomiędzy czerwcem a lipcem spowodowały , że dużo pszenic, szczególnie takich niedojrzałych, jeszcze w fazie dojrzałości woskowej, po prostu zaschło.
Jakość? – nie najlepiej
– Największym problemem jest gęstość – stwierdza Pan Wojciech. – Pojawia się bardzo dużo dostaw pszenic o słabej gęstości, z niewykształconymi ziarnami. Oczywiście wszystko zależy od gleby, jej zasobności i od rozkładu opadów. W różnych gospodarstwach różnie się to kształtuje, ale widać, że podstawowym problemem jakościowym będzie gęstość.
Ceny? – w górę
– Pozytywnym zaskoczeniem, natomiast są ceny – dodaje właściciel firmy skupowej. – Przed żniwami wydawało się, że pszenica będzie kosztować poniżej 800 zł za tonę i nikt nie przewidywał skoku cenowego. Cena wzrosła z poziomu 850 zł, nawet do 950 zł w porcie. Geopolityka, a głównie, konflikt ukraińsko-rosyjski i jego eskalacja spowodowały, że rynki przestraszyły się troszeczkę niewydolności logistycznej Morza Czarnego. To jest obszar, z którego eksportuje się ogromną masę zboża na cały świat. W związku z tym giełdy zareagowały dużymi wzrostami. Stąd te ceny, ale nie wynikają one z bilansu, bo nie znaczy to, że mamy mniejszy zbiór. Nie mamy niedoboru, przynajmniej regionalnie w Europie. Natomiast wynika to tylko i wyłącznie z wojny i z toczących się działań wojennych wokół basenu Morza Czarnego. Więc można powiedzieć, że cena wzrosła około 80-100 zł tylko na skutek tego, co się dzieje w regionie Morza Czarnego. I teraz nie wiadomo, co będzie potem. Można snuć różne scenariusze, gdyby doszło do porozumienia pomiędzy Ukrainą a Rosją w kwestii udrożnienia tego kanału logistycznego. Zarówno jednej, jak i drugiej stronie tak naprawdę zależy na tym, żeby ten eksport jednak trwał, dlatego że i jedni i drudzy żyją z tego eksportu. Gdyby doszło do takiego porozumienia i uspokojenia tej sytuacji, to należałoby się spodziewać korekty na rynkach i spadku tej ceny.
Kto wygrał, a kto stracił?
Dariusz Klusko, gospodarstwo AgroTeam z Pągowa:
– Ruszyliśmy ze skupem nawet troszkę wcześniej, niż planowaliśmy. Nie było jeszcze warunków, cały czas kosiliśmy mokre i wysypywaliśmy na suszarnie, żeby uciekać przed załamaniem pogody. Ostatni tydzień była przepiękna pogoda i te parę dni pogody spowodowały, że każdy naprawdę mocno ruszył ze żniwami i mógł je skończyć. A jeżeli chodzi o ceny, to wydaje mi się, że ci, co sprzedali w poprzednim tygodniu, to dość mocno wygrali. Te różnice są bardzo duże.
Rzepak? – katastrofa
– Na bazie trzydziestoletniego doświadczenia uważam, że tutaj na naszym terenie to jest katastrofa, jeżeli chodzi o rzepak – mówi Pan Dariusz. – To, co rolnicy przywożą, to jest jedna czwarta plonów, które się normalnie tutaj zbierało. To jest tragedia. Gdy wyrywa się roślinę, to widać, że na niej brakuje połowy strąków. Rolnicy zrobili swoją robotę, ale na klimat niestety nie mamy wpływu.
Straty mrozowe
Rolnik stwierdza, że pomimo tego, że rolnicy uprawę wykonali perfekcyjnie, to wiosenne przymrozki zrobiły niesamowite spustoszenie. Cena jest za to dość stabilna, bo ziarno konsumpcyjne, jeżeli ma parametry, kosztuje w granicach 800 zł, a jeżeli chodzi o paszowe, to jest w granicach 750, 760, 740 zł za tonę, w zależności jeszcze czego jej brakuje.
Kiedy sprzedawać?
– Jeżeli przeanalizujemy zeszły rok – stwierdza rolnik – to ci, co sprzedali w żniwa, zrobili najlepszy interes. Wydaje mi się, że w tym roku cena w żniwa też jest dość wysoka. Można by zadać sobie pytanie, czy nie będzie wyższa ze względu na to, że nie ma tego towaru. Nie wiem, ale my nie jesteśmy pępkiem świata i jak ziarna nie ma u nas, to się go sprowadzi. Firmy też nie dadzą za nie wyższej ceny, bo można je ściągnąć z innej części świata, więc nie wiem, gdzie jest ta granica. Widać, że to funkcjonuje na tej zasadzie, że jak wybuchnie jedna bomba, to na drugi dzień cena rzepaku skacze do góry o 20%, a gdy sytuacja się uspokoi, to cena spada o 30%. Nie można niczego przewidzieć ani zaplanować.
Więksi rolnicy sprzedają nadwyżki
Diana Gach, firma Gach Agro z Mechnicy:
– Dzisiaj jest pogoda bardzo korzystna dla żniwiarzy, wszyscy wyjechali w pole, więc będziemy na pewno do nocy skupywać. Aktualnie rolnicy najwięcej przywożą pszenicy, choć jeszcze też niektórzy kończą rzepaki i może jęczmiona jare. Gospodarstwa, które nie mają możliwości magazynowych sprzedają wszystko aktualnie w żniwa. Może coś na miarę swoich możliwości będą magazynować, a więksi rolnicy po prostu sprzedają nadwyżki, których nie są w stanie pomieścić w swoich magazynach.
Ceny w górę, koszty też
– Ceny w porównaniu do zeszłego roku nie są złe – przyznaje Pani Diana, – jednakże porównując je do kosztów produkcji, na przykład kosztów nawozów, zwłaszcza saletry amonowej, to nie są zbyt zadowalające dla rolników. Żeby kupić tonę saletry, to trzeba sprzedać prawie trzy tony pszenicy. Nie jest to zbyt korzystny przelicznik.
Pogoda- najbliższa noc jeszcze duszna, parna i gorąca
Zanim odetchniemy od upałów to najbliższa noc nie pozwoli się dobrze wyspać z powodu gorąca. Na wschodzie, południu i w centrum kraju temperatura spadnie do 19-22 stopni Celsjusza w najchłodniejszym momencie co oznacza, że o północy miejscami będziemy mieć jeszcze +25/+27 stopni Celsjusza. Nieco chłodniej i przyjemniej po zachodniej i północnej połowie Polski. Tam na termometrach o poranku od 12 do 16 stopni Celsjusza.
Burze
Lokalne nawałnice przetoczą się wieczorem i w nocy przez niektóre gminy na południu i wschodzie kraju aż po południową część Mazowsza i Ziemi Łódzkiej. Podczas burz możliwe będą wichury do 110 km/h; grad do 2-3 cm oraz nawalne opady deszczu do 50 mm na godzinę.
7 sierpnia chłodniejszy i spokojniejszy
Jutro przed południem duże ryzyko silnych burz będzie nadal na Roztoczu, Podkarpaciu, Małopolsce i wschodzie Świętokrzyskiego. Po południu burze zanikną. Lokalnie od Podlasia po Mazury, Warmię, Kaszuby po południu pokropi deszcz. Dla odmiany od Ziemi Łódzkiej po Dolny Śląsk dominować ma słońce i tutaj będzie najcieplej.
Wiatr powieje umiarkowania a na północy silnie z północnego zachodu. Na środkowym wybrzeżu możliwy niewielki sztorm co wpłynie na zamknięcie kąpielisk.
Gorąca pogoda nie odpuści
Ochłodzenie potrwa dwa dni i będzie niewielkie zarówno w ciągu dnia jak i nocami.
W niedzielę na nowo poczujemy uderzenie gorącego powietrza a w poniedziałek upał pojawi się ponownie w większości naszego kraju.
Jeszcze miesiąc temu tuczniki leżały na rynku jak towar nadwyżkowy, a skupujący brali je z ciężkim sercem. Dziś to oni dzwonią do rolników i pytają, czy są zwierzęta na sprzedaż – nie dlatego, że rynek nagle rozkwitł, ale dlatego, że świń po prostu jest coraz mniej. Kryzys w produkcji trzody trwa, a jego skutkiem są właśnie takie gwałtowne ruchy cenowe. Festiwal podwyżek w Polsce trwa w najlepsze – i wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek.
Ceny świń: Niemcy w końcu dogoniły Polskę
Polski rynek od dawna reaguje szybciej niż niemiecki VEZG – tak było przy obniżkach, tak jest i teraz przy podwyżkach. Piątkowa mała giełda w Niemczech pokazała pierwszy mocny sygnał: cena za tuczniki w klasie E przekroczyła 1,50 euro/kg – pierwszy raz od ostatniej obniżki. Wtorkowa sesja ISW potwierdziła trend, a rynek spodziewał się co najmniej 5-centowej podwyżki na środowym VEZG.
Rzeczywistość okazała się jeszcze lepsza – podwyżka sięgnęła 10 centów na kg, a w kuluarach mówiło się nawet o 15 centach! Oficjalna cena za Odrą to teraz 1,50 euro/kg w klasie E, czyli 6,46 zł/kg.
W Polsce ceny świń już dawno uciekły do przodu
I tu robi się ciekawie – bo polski rynek od tygodni jest wyżej, niż Niemcy dopiero teraz osiągają:
W zeszłym tygodniu skupujący oferowali za tuczniki nawet 7,20 zł/kg w klasie E
Na początku tego tygodnia, przy indywidualnych negocjacjach, padały stawki do 7,40 zł/kg
To niemal złotówka więcej niż aktualna propozycja niemieckiego VEZG na najbliższy tydzień. Część rolników obawia się, że skupujący spróbują „wyrównać” tę różnicę i ściągnąć ceny w dół. Ale przy obecnym niedoborze podaży – kto odważy się zagrać va banque i zaniżyć stawkę, ryzykując utratę dostawcy?
Skąd ta nagła zmiana? Pięć powodów podwyżki cen tuczników
Nic nigdy nie dzieje się z jednego powodu – to zawsze wypadkowa kilku zjawisk:
Hiszpania odzyskuje rynki eksportowe – dzięki negocjacjom handlowym coraz więcej hiszpańskiego mięsa trafia tam, gdzie można na nim więcej zarobić, zamiast zalegać na rynku europejskim.
Nadwyżkowe zapasy zostały upłynnione – bufor, który wcześniej studził ceny, po prostu się skończył.
Holandia mocno ogranicza produkcję – program redukcji hodowli w związku z przeazotowaniem środowiska realnie zmniejsza podaż prosiąt i tuczników na europejskim rynku.
Rolnicy rezygnują z produkcji trzody – nie tylko w Polsce – co dodatkowo kurczy dostępną pulę zwierząt.
Polska rozwija eksport na rynki trzecie – w tym umacnia pozycję na Filipinach, co dodatkowo zwiększa popyt na rodzimego tucznika.
Podaż jest wyraźnie niższa niż popyt, a taka sytuacja niemal zawsze napędza dalsze podwyżki – to nie jest oznaka dobrej koniunktury, tylko konsekwencja kurczącego się pogłowia w całej Europie. Sygnały z rynku – zarówno z Niemiec, jak i z Polski – wskazują, że to nie jest chwilowy wystrzał, tylko trwalsza zmiana trendu.
Dane CEPiK za lipiec 2026 pokazują, że rolnicy ograniczają nie tylko zakupy ciągników, ale i przyczep. Choć sam lipiec przyniósł mocne odbicie względem czerwca, to licząc od początku roku rynek przyczep rolniczych stracił aż 27,2% w porównaniu do 2025 roku. Sprawdzamy, kto mimo trudnej koniunktury zyskuje, a kto traci najwięcej.
Lipcowe odbicie, ale roczny bilans wciąż na minusie
W lipcu 2026 roku zarejestrowano 806 nowych przyczep rolniczych – to aż o 81% więcej niż w czerwcu. Mimo tego dobrego miesiąca, w ujęciu 12-miesięcznym (sierpień 2025–lipiec 2026) zarejestrowano łącznie 5561 przyczep, czyli o 11% mniej niż rok wcześniej (6247 szt.).
Od stycznia do lipca 2026 roku sprzedano 3149 przyczep – wyraźnie mniej niż w 2025 roku (4325 szt.), choć wciąż mniej-więcej na poziomie 2024 roku (3435 szt.).
Pronar niekwestionowanym liderem, ale i on traci
Mimo ogólnego spadku sprzedaży Pronar utrzymuje mocną pozycję lidera rynku – 881 zarejestrowanych przyczep i 28% udziału w rynku od początku roku. To jednak o 21,7% (244 szt.) mniej niż rok wcześniej.
Pozostałe miejsca na podium:
Metal-Fach – 386 szt. (12,3% udziału), spadek aż o 42,5%
Meprozet – 289 szt. (9,2% udziału) – i to jedna z niewielu marek na plusie, ze wzrostem o 110,9%
Wielton – 191 szt. (6,1% udziału), spadek o 38,8%
Pomot – 165 szt. (5,2% udziału) – kolejny „zwycięzca” rynku, wzrost o 79,3%
Wyraźnie widać, że w trudniejszym roku najlepiej radzą sobie marki, które zdołały zwiększyć sprzedaż mimo ogólnego trendu – oprócz Meprozetu i Pomotu warto odnotować Kobzarenko (+76,5%) i Lisicki, który zadebiutował w zestawieniu z 22 sztukami.
Który model przyczepy wygrał lipiec?
Najczęściej rejestrowanym „modelem” w lipcu była Zasław (bez podanego konkretnego oznaczenia modelu) – 38 sztuk. Na drugim miejscu uplasował się Meprozet PW-1/5 (28 szt.), a trzecie miejsce podzieliły Pronar T026 oraz Wielton PRS-3S/S14 – po 24 sztuki każdy.
Wielkopolska liderem regionalnym
Najwięcej nowych przyczep od początku roku zarejestrowano w województwie wielkopolskim – 458 sztuk. Na drugim miejscu jest Mazowieckie (385 szt.), a podium zamyka Podlaskie (276 szt.).
Warto zwrócić uwagę na strukturę ładowności rejestrowanych przyczep – zdecydowanie dominują pojazdy o ładowności 12 000–16 999 kg (1097 szt., czyli 35% wszystkich rejestracji), a najmniej popularne są przyczepy najlżejsze, do 5000 kg (zaledwie 345 szt. w skali kraju).
Rynek wtórny w jeszcze gorszej kondycji
Jeśli sprzedaż nowych przyczep hamuje, to rynek używanych przeżywa prawdziwe załamanie. W lipcu 2026 roku zarejestrowano zaledwie 149 szt. przyczep używanych – o 100 sztuk mniej niż rok wcześniej, co oznacza spadek aż o 40%.
Podobnie jak w przypadku ciągników, rynek przyczep rolniczych w Polsce wyraźnie zwalnia – zarówno w segmencie nowych, jak i (jeszcze mocniej) używanych maszyn. Na tym tle wyróżniają się marki takie jak Meprozet czy Pomot, które mimo dekoniunktury zdołały istotnie zwiększyć sprzedaż – co może sugerować, że rolnicy szukają obecnie tańszych lub bardziej dopasowanych do potrzeb rozwiązań, zamiast automatycznie sięgać po dotychczasowych liderów rynku.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.