czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 19

Rolniku, dopilnuj terminu 30 czerwca! Inaczej dopłacisz do prądu za 2024 rok

0

Produkcja rolna pochłania ogromne ilości energii, a każda oszczędność na kosztach stałych jest kluczowa dla rentowności gospodarstwa. Jeśli w drugiej połowie 2024 roku korzystałeś z zamrożonych stawek za energię, musisz pamiętać o ważnym obowiązku sprawozdawczym. Czas na złożenie oświadczenia mija nieubłaganie – sprawdzamy, co zrobić, by uniknąć drastycznych podwyżek wstecznych.

O co chodzi z oświadczeniem o pomocy publicznej?

Zamrożenie cen prądu, które chroniło polskie gospodarstwa i firmy w okresie od lipca do grudnia 2024 roku, nie było bezwarunkowe. Zgodnie z literą prawa, niższa stawka (cena maksymalna) jest traktowana jako pomoc de minimis lub pomoc publiczna. Aby państwo mogło ją rozliczyć, beneficjent – czyli Ty, jako producent rolny lub przedsiębiorca – musi dostarczyć sprzedawcy energii stosowną informację.

Ustawodawca wyznaczył ostateczny termin na te formalności: 30 czerwca. To „data zero”. Jeśli do tego dnia Twój sprzedawca nie otrzyma wymaganych dokumentów lub ich korekty, system automatycznie naliczy opłaty według stawek rynkowych z tamtego okresu.

Dlaczego nie warto zwlekać? Ryzyko finansowe jest realne

W sektorze agro, szczególnie w gospodarstwach nastawionych na produkcję zwierzęcą, przechowalnictwo czy intensywne uprawy pod osłonami, zużycie prądu jest liczone w tysiącach kilowatogodzin.

„Brak wymaganych dokumentów skutkuje koniecznością wyrównania rachunków do poziomu cen zapisanych w standardowej umowie. Dla wielu podmiotów może to oznaczać nagłe wezwanie do zapłaty różnicy, która narastała przez całe półrocze” – ostrzegają eksperci branżowi.

W samym Tauronie oświadczenia złożyło już blisko 90% uprawnionych, jednak w skali kraju wciąż tysiące rolników pozostaje w „szarej strefie” ryzyka. Warto poświęcić kilka minut teraz, by uniknąć stresu i strat finansowych w przyszłości.

Instrukcja dla rolnika: Jak dopełnić formalności?

Procedura jest prosta i nie wymaga wizyty u prawnika. Możesz to zrobić na trzy sposoby:

  1. Najszybciej: Formularz elektroniczny. Większość operatorów, takich jak Tauron, Enea czy PGE, przygotowała specjalne platformy online. Logujesz się, wypełniasz kilka pól i zatwierdzasz. To najbezpieczniejsza metoda, bo od razu otrzymujesz potwierdzenie złożenia.
  2. Tradycyjnie: List polecony. Możesz pobrać wzór oświadczenia (dostępny w BIP lub na stronie Twojego dostawcy), wypełnić go ręcznie i wysłać pocztą. Ważne: zachowaj potwierdzenie nadania – liczy się data stempla pocztowego.
  3. Osobiście: Biuro Obsługi Klienta. Jeśli wolisz kontakt bezpośredni, udaj się do najbliższego punktu operatora. Konsultant pomoże Ci zweryfikować, czy Twoje dane są kompletne.

Kluczowe informacje w pigułce:

  • Kogo dotyczy: Mikro, małych i średnich przedsiębiorców oraz producentów rolnych korzystających z ceny maksymalnej.
  • Ostateczny termin: 30 czerwca.
  • Skutek braku oświadczenia: Anulowanie zniżek i konieczność dopłaty do cen rynkowych za II połowę 2024 r.

Czy Twoje gospodarstwo złożyło już deklarację o pomocy de minimis? Jeśli nie masz pewności, najlepiej sprawdzić status zgłoszenia w panelu klienta online lub dzwoniąc na infolinię swojego dostawcy.

źródło: TAURON

Pułapka „aktywnego rolnika”. Czy nowe przepisy wypchną gospodarzy z KRUS?

0
Ważne! Od 2023 r. stosowanie definicji rolnika aktywnego będzie obowiązkowe i wpłynie na dopłaty bezpośrednie

Unijna reforma płatności bezpośrednich, zamiast uproszczeń, przynosi rolnikom kolejny powód do niepokoju. Na horyzoncie pojawił się poważny zgrzyt legislacyjny między wymogami ARiMR a statusem ubezpieczeniowym w KRUS. Czy walka o dopłaty może skończyć się utratą prawa do emerytury rolniczej?

Nowa definicja, stare problemy: Kim jest „aktywny rolnik”?

Wprowadzenie do polskiego porządku prawnego pojęcia „aktywnego zawodowo rolnika” miało być bezpiecznikiem, który sprawi, że unijne fundusze trafią wyłącznie do rąk osób faktycznie prowadzących produkcję rolną. Jednak diabeł tkwi w szczegółach, a konkretnie w braku spójności między Brukselą a Warszawą.

Parlamentarzyści w ostatnich interpelacjach alarmują: definicja stosowana przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) zaczyna niebezpiecznie rozjeżdżać się z kryteriami, na podstawie których rolnicy podlegają ubezpieczeniu w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego (KRUS). To rodzi ryzyko prawnego pata, w którym producent rolny może zostać uznany za „nie-rolnika” przez jedną z kluczowych instytucji.

Zbieg tytułów ubezpieczeń pod lupą. Gdzie czai się zagrożenie?

Głównym punktem zapalnym jest sytuacja rolników prowadzących tzw. działalność wielostronną. W dobie niskiej opłacalności wielu gospodarzy szuka dodatkowego dochodu poza rolnictwem. I tu pojawia się problem:

  • Weryfikacja aktywności: Jeśli ARiMR, na podstawie skali przychodów pozarolniczych, uzna, że dany podmiot nie spełnia definicji „aktywnego rolnika”, może to stać się pretekstem do kwestionowania jego statusu w KRUS.
  • Efekt domina: Istnieje uzasadniona obawa, że negatywna decyzja w sprawie dopłat uruchomi procedurę kontrolną w Kasie, co w czarnym scenariuszu grozi wykluczeniem z ubezpieczenia rolniczego i przymusowym przejściem do znacznie droższego systemu ZUS.

Taki dualizm to prosta droga do chaosu interpretacyjnego, w którym urzędnik, a nie litera prawa, będzie decydował o życiowym bezpieczeństwie socjalnym gospodarza.

Wybór mniejszego zła: Dopłaty czy emerytura?

Obecna sytuacja stawia polskich producentów pod ścianą. Jeśli przepisy nie zostaną zharmonizowane, rolnicy łączący pracę na roli z inną aktywnością mogą stanąć przed absurdalnym dylematem:

  1. Rezygnacja z dopłat, by nie ryzykować „podpadnięcia” pod definicję nieaktywnego rolnika i zachować ciągłość składek w KRUS.
  2. Walka o wsparcie finansowe z ryzykiem, że zostanie ono wykorzystane przeciwko nim w kontekście uprawnień emerytalnych.

To sytuacja niedopuszczalna, zwłaszcza w dobie kryzysu energetycznego i nawozowego, gdy każda złotówka w budżecie gospodarstwa jest na wagę złota.

Branża domaga się jasnych deklaracji resortu

Środowisko agrobiznesu i organizacje rolnicze oczekują od Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi wydania jednoznacznej, wiążącej wykładni. Postulat jest jasny: uznanie za „nieaktywnego rolnika” w systemie płatności bezpośrednich nie może automatycznie skutkować utratą statusu rolnika w rozumieniu ustawy o ubezpieczeniu społecznym.

Bez natychmiastowej harmonizacji Planu Strategicznego z krajową ustawą o KRUS, rolnicy pozostaną w sferze domysłów, co jest działaniem na szkodę stabilności polskiej wsi.

Wymagania dla surowców roślinnych importowanych do Polski

0
Mercosur

Import surowców roślinnych, pasz oraz żywności z krajów trzecich, czyli spoza Unii Europejskiej, wymaga coraz bardziej restrykcyjnego podejścia do kwestii bezpieczeństwa zdrowia ludzi, zwierząt oraz ochrony środowiska. Obowiązujące w UE normy znacząco różnią się od regulacji stosowanych w wielu krajach trzecich, co rodzi realne zagrożenia jakościowe i zdrowotne.

Nowe regulacje Francji od 2026 roku

Od 2026 r. Francja wprowadziła nowy wymóg dotyczący zawartości pozostałości środków ochrony w surowcach roślinnych wyprodukowanych w krajach Mercosur.

Francja wprowadziła normę pozostałości na poziomie 0,00 mg/kg dla substancji czynnych, które UE wycofała w latach 2002-2021 i dotyczy ona: benomylu, glufosynatu amonowego, karbendazymu, mankozebu i tiofanatu metylu.

Konieczność opracowania jednolitych wymagań w Polsce

W Polsce powinny zostać opracowane wymagania dotyczące zawartości substancji czynnych środków ochrony roślin oraz mykotoksyn i metali ciężkich w surowcach roślinnych i paszach oraz żywności, które zostały wyprodukowane w krajach trzecich, czyli poza UE.

Pozostałości pestycydów a rozporządzenie WE 396/2005

W surowcach i paszach oraz żywności importowanej z krajów trzecich, poziom pozostałości musi być zgodny z dopuszczalnymi poziomami pozostałości pestycydów, które regulowane są przez rozporządzenie WE 396/2005. W krajach trzecich normy NDP są od 10 do 200-krotnie wyższe, co stwarza zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt.

Mykotoksyny w surowcach roślinnych i żywności

Również w importowanych z krajów trzecich surowcach roślinnych, nie mogą być przekroczone normy na zawartości mykotoksyn, które w UE są określone w rozporządzeniu Komisji UE 2023/915, natomiast poza UE nie istnieją takie wymagania, co stwarza zagrożenie kancerogenne dla ludzi i zwierząt.

Metale ciężkie i nawozy mineralne

Także w UE istnieją bardzo restrykcyjne wymagania dotyczące zawartości metali ciężkich w nawozach mineralnych, co wynika z zapisów rozporządzenia Komisji UE 2019/1009.

W krajach trzecich można stosować nawozy mineralne, które zawierają metale ciężkie: arsen, kadm, nikiel, ołów. Takie nawozy są tańsze, ale zanieczyszczają środowisko i kumulują się w surowcach roślinnych i paszach, a także żywności, co wpływa ujemnie na zdrowie ludzi i zwierząt oraz środowisko.

Wprowadzenie wymogów i norm dla importowanych z krajów trzecich do Polski surowców roślinnych i pasz oraz żywności przyczyni się do zapewnienia jakości, które obowiązują w UE.

Surowce roślinne i pasze oraz żywności, które nie spełniają norm UE nie mogą być importowane do Polski z krajów, które nie należą do UE.

Import a integrowana ochrona roślin

Od 2014 r. w UE obowiązuje system integrowanej ochrony, natomiast poza UE nie istnieją takie zasady, co generuje większą chemizację produkcji roślinnej w krajach trzecich. Substancje czynne środków ochrony roślin, które UE już wycofała nie mogą posiadać zgody na śladowe ilości pozostałości w surowcach roślinnych i paszach, a także żywności, która jest importowana do Polski z krajów nie należących do UE.

Podsumowując, należy stwierdzić, że substancje czynne środków ochrony roślin, które UE już wycofała nie mogą posiadać zgody na śladowe ilości pozostałości w surowcach roślinnych i paszach a także żywności, która jest importowana do Polski z krajów nie należących do UE. Pozostałości substancji czynnych wycofanych przez UE muszą posiadać wartość 0,00 mg/kg.

Czy opłaca się uprawiać buraki cukrowe?

0

Zakończyła się kampania buraczana w należącej do koncerny Sues Zucker Cukrowni Cerekiew. Ci plantatorzy, którzy kopali buraki we wrześniu już zdążyli zaorać pola i posiać inne uprawy, inni kopali w grudniu, a odstawy trwały jeszcze w styczniu.

Sporo pracy mieli pracownicy Kombinatu Rolnego Kietrz, ponieważ uprawiali buraki na areale 1300 hektarów.

Śnieg i mróz nieznacznie utrudniały odstawy buraków

Mariusz Sikora prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

– Jeszcze jesteśmy w trakcie odstawy buraka cukrowego. W połowie stycznia mieliśmy ponad 8 tysięcy ton do wywiezienia. Ogólnie kampania przebiegała dość sprawnie. Nam warunki pogodowe nie przeszkadzały w odstawie, choć w okresie zimowym jest to bardziej utrudnione. Wszystko szło zgodnie z planem. Kombinat realizował też usługowo załadunek buraka cukrowego. Część tego wykonaliśmy dla plantatorów sąsiedniej cukrowni, któa miała miesięczny przestój.

Pryzmy trzeba było przykrywać

– Buraki kopaliśmy do pierwszych mrozów. Odstawa była później, więc te pryzmy, które są w tej chwili odbierane musiały być okrywane. W przypadku jednego koncernu robiliśmy to włókniną, a w przypadku cukrowni czeskiej – słomą.

Niższa polaryzacja

– Jeżeli chodzi o polaryzację w stosunku do roku poprzedniego jest troszeczkę niższa, ale za to o parę ton wyższy plon. Iloczyn polaryzacji plonu jeżeli chodzi o cukier jest na podobnym poziomie jak w roku poprzednim.

Nowy kontrakt o 25% niższy

– W tym roku Sued Zucker ograniczył nam kontraktację o blisko 25%. W strukturze zasiewów tego buraka w kombinacie będzie troszeczkę mniej. Mamy nadzieję, że te rynki cukru na świecie odwrócą się i za jakiś czas wrócimy do tego stałego poziomu uprawy buraka cukrowego na areale ponad tysiąca hektarów.

Plon bardzo dobry, ale bardzo niska cena

Bernard Marks, rolnik z Ligoty Krapkowickiej:

– Zakończyliśmy oddawanie naszych buraków w kampanii 2025. Plon 81-83 tony z hektara przy polaryzacji cukru 16,47%. Podsumowując dało to 13,8 tony cukru z jednego hektara pola. Plon bardzo ładny, polaryzacja również zadowalająca, ale cena naszego produktu, który dostaniemy za buraki cukrowe jest coraz to gorsza. Widzimy tendencję mocno ograniczającą uprawę tej rośliny, mimo tego, że płodozmian w ostatnim czasie w Polsce bardzo się zmienił na niekorzyść buraka cukrowego.

Burak cukrowy wypierany jest przez inne uprawy

– Siejemy już inne alternatywne rośliny dla buraka cukrowego typu soja, kukurydza, no i inne niszowe produkty, które muszą zastąpić burak cukrowy. Jeżeli w tym roku porównamy to do jakiejkolwiek rośliny, to produkcja roślinna w tym roku w gospodarstwach rolnych jest katastrofalna. Nie dość, że cena pszenicy wynosi około 700 zł za tonę, cena kukurydzy również jest niezadowalająca, a buraki cukrowe i ziemniaki sprzedajemy praktycznie za darmo albo nie ma zainteresowania ich kupnem. W tym roku naprawdę społeczeństwo nie powinno się zdziwić, że polscy rolnicy wyjdą na barykady, ponieważ cena jest naprawdę niezadowalająca i nie ma rentowności praktycznie z żadnej rośliny.

Paweł Smoła, dyrektor Cukrowni Cerekiew:

– Po 130 dniach pracy skończyła się kampania buraczana. W czwartek 22 stycznia kroimy ostatnią porcję buraków.

Śnieg i mróz spowodowały nieznaczne opóźnienia

– Jeśli chodzi o przebieg kampanii, to muszę powiedzieć, że praktycznie w tym roku przeszliśmy ją bezawaryjnie. W końcówce warunki pogodowe trochę dały nam w kość, ale ostatecznie udało nam się dotrwać do końca. W drugiej części kampanii, już od listopada, pojawiło się kilka problemów pogodowych, czyli pogoda się załamała. Widzieliśmy zdecydowanie, że jakość surowca się pogarsza, ilość zanieczyszczeń wzrosła. W końcowej części kampanii spadł śnieg, co oczywiście spowodowało bardzo duże wyzwanie pod kątem zanieczyszczeń. Ale ostatecznie przerwy produkcji, które mieliśmy, nie były takie duże.

Ostatnie dwa tygodnie był o około 10% mniejszy przerób. Ale to w zasadzie wszystko to były komplikacje związane z jakością surowca w okresie zimowym, czyli w okresie takiej zimy, w której padał śnieg i te warunki się mocno pogorszyły.

Niezła kampania powiększa nadprodukcję cukru

– Teraz widzimy, że podobnie jak w ubiegłym roku również bieżący sezon kończy się dość dużymi plonami. W tym roku będzie to ponad 80 ton z hektara, co łącznie z większą polaryzacją niż w zeszłym roku da prawdopodobnie jeden z wyższych wyników jeśli chodzi o plony z hektara. To nie jest też najlepszą wiadomością patrząc w kontekście rynku cukru, ponieważ cukru jest wciąż bardzo dużo, jest nadprodukcja, w związku z tym ceny są niskie. A musimy ten cukier sprzedać. I tu jest ten duży problem, jeżeli jest go więcej aniżeli rynek potrafi kupić. Jest to dość wciąż duże wyzwanie, myślę, że dla wszystkich koncernów.

Kampania sokowa przesunięta na lato

– W tym roku mamy troszeczkę inną sytuację, bo planujemy duży remont wnętrza komór silosu, co troszeczkę przesuwa nam nasz sezon produkcyjny, więc kampania sokowa zamiast na przedwiośniu odbędzie się dopiero w sierpniu i będzie poprzedzać kampanię buraczaną, czyli jakby połączymy je ze sobą.

Plantatorzy podpisują umowy kontraktacyjne na nowy sezon

– Umowy są podpisywane oczywiście w trochę mniejszej liczbie niż w zeszłym roku. Jest to spowodowane nie do końca taką sytuacją, na którą cukrownia ma wpływ. Mam taką nadzieję, że i plantatorzy też to rozumieją. Bo nadprodukcja cukru nie pomaga, żeby ten biznes i ta produkcja przenosiła korzyści. Dlatego musimy to w jakiś sposób przyhamować, przynajmniej spróbować. Taki jest cel na najbliższą kampanię.

Tekst i zdjęcia: dr Mariusz Drożdż

Pogoda 23 stycznia- powrócą chmury

0
Pogoda 23 stycznia
Pogoda 23 stycznia

Pogoda i jej zmiany za naszymi oknami

Już najbliższej nocy chmury szczelnie zakryją niebo na wschodzie, południu i w centrum kraju. Chmur przybędzie także na zachodzie i północy ale tam będzie jeszcze sporo dziur w chmurach. Chwilami między Rawą Mazowiecką, Radomiem, Kielcami, Sandomierzem, Cieszanowem poprószy śnieg.

Temperatura

O poranku spadnie do -15/-11 stopni na Kaszubach, północy Wielkopolski i północy Lubuskiego do -10/-8 na wschodzie, zachodzie i w centrum kraju. Najcieplej na południu- tam od -5 do -3 stopni a w Bieszczadach oraz między Katowicami a Opolem w nocy nie mniej niż 0 stopni.

23 stycznia w dzień

Na zachodzie kraju- aż po Śrem, Gostyń, Jarocin w Wielkopolsce zdarzać się będą przebłyski słońca. Po południu dziury w chmurach pojawią się w okolicy Sejn, Giżycka, Różanegostoku oraz rano na południu Małopolski.

Na wschodzie i w centrum chwilami słabo poprószy śnieg- do 1 cm na 24 godziny.

Wiatr w regionach podgórskich nieodczuwalny. Na południu powieje słabo ze wschodu. Nad resztą kraju wiatr umiarkowany i dość silny ze wschodu i południowego wschodu.

Odwilż, która w dzień pojawi się na południu kraju nie zniknie wieczorem. W Brzegu, Opolu, Katowicach, Nowym Sączy czy Krośnie aż do północy lekko powyżej zera lub około 0 stopni.

Kartka z kalendarza- pogoda w ostatnich 30 latach: https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Pogoda 23 stycznia

Cena diesla pod lupą: Rekordowe marże dyktowane przez lidera rynku

0
cena diesla

Aktualna cena diesla w Polsce jest obecnie tematem numer jeden dla gospodarstw rolnych, zwłaszcza w kontekście ogromnego „rozjazdu” między taniejącym hurtem a wolniej spadającymi stawkami na stacjach. Choć trzeci tydzień stycznia 2026 roku przynosi ulgę na pylonach, analiza danych rok do roku obnaża potężną skalę marż ukrytych w oficjalnych cennikach, które utrzymują się na poziomach wyższych niż w czasie pandemii COVID-19.

1. Porównanie roczne: Jak zmieniała się cena diesla i benzyny?

Zestawienie cen brutto (z VAT) pokazuje, że przestrzeń do obniżek na stacjach jest znacznie większa, niż sugerują to obecne średnie krajowe. Koszty zakupu paliwa przez stacje spadły drastycznie, co nie w pełni odczuwają kierowcy.

Wniosek: Podczas gdy hurtowa cena diesla spadła o 73 grosze na litrze, na stacjach obniżka wyniosła zaledwie 41 groszy. Ponad 30 groszy różnicy na każdym litrze zasila obecnie rekordowe marże pośredników i rafinerii.

2. Orlen jako cenotwórca a rzeczywista cena diesla

PKN Orlen, posiadając największą sieć stacji, pełni rolę cenowego hegemona, który de facto wyznacza poziom marż detalicznych w całym kraju.

  • Marże powyżej rekordów z COVID: Warto zaznaczyć, że już w 2024 i 2025 roku marże modelowe stacji paliw wzrosły powyżej rekordowych poziomów notowanych podczas pandemii. To „nowa normalność”, która uderza w rentowność produkcji rolnej.
  • Ukryte rabaty: Przykłady z lokalnych rynków (np. Chełm), gdzie detaliczna cena diesla zaczyna się od zaledwie 5,40 zł/l, udowadniają, że Orlen udziela dużym odbiorcom potężnych upustów od oficjalnej ceny SPOT (5,60 zł brutto).
  • Polityka lidera: Utrzymywanie średniej krajowej blisko poziomu 6 zł to wynik świadomej polityki lidera rynku, która „kotwiczy” ceny wysoko mimo sprzyjającego otoczenia makroekonomicznego.

3. Fundamenty rynkowe: Ropa i kurs dolara

Za relatywnie niską bazą kosztową stoją dwa główne czynniki, które powinny jeszcze mocniej zbijać ceny na pylonach:

  • Ropa Brent: Notowana stabilnie w granicach 64,10 USD/bbl. Globalna nadpodaż surowca skutecznie hamuje zapędy spekulacyjne.
  • Silny Złoty: Kurs USD/PLN na poziomie 3,60 to klucz do niskich cen hurtowych. Stabilność złotego neutralizuje zawirowania geopolityczne i jest głównym powodem, dla którego cena diesla w hurcie jest atrakcyjna.

4. Co obecna cena diesla oznacza dla rolnika?

Dla gospodarstw planujących zakupy przed sezonem prac polowych, dzisiejszy rynek to czas twardych negocjacji:

  • Wymuszaj upusty: Skoro niektóre stacje oferują paliwo za 5,40 zł/l, przestrzeń do rabatów od ceny oficjalnej Orlenu (SPOT) jest obecnie największa od lat. Przy zakupie cysterny (np. 30 tys. litrów) różnica 20 groszy na litrze to 6000 zł oszczędności.
  • Omijaj drogie punkty: Różnica między średnią krajową a stacjami agresywnie walczącymi o klienta sięga już 60 groszy na litrze.

Od redakcji Agroprofil: Rekordowe marże modelowe stały się nową rzeczywistością rynkową. Rolnicy muszą walczyć o swoje, negocjując dostawy hurtowe i omijając punkty sprzedaży, które sztucznie utrzymują wysokie ceny.

Źródło cen: e-Petrol.pl. PKN Orlen

Oleiste w kontrze do zbóż. Rzepak na MATIF odrabia straty

0
Rzepak na Matif

Rzepak na MATIF: Podczas gdy rynek zbóż pozostaje pod silną presją rekordowej podaży z Półkuli Południowej, notowania roślin oleistych 21 stycznia 2026 roku przyniosły długo oczekiwane odbicie. Głównym motorem zmian nie są tym razem fundamenty produkcyjne, lecz wielka polityka i nowe otwarcie w handlu z Chinami.

Geopolityczny „game changer” dla canoli

Najważniejszym impulsem dla giełdy w Paryżu stało się porozumienie handlowe na linii Ottawa–Pekin. Po miesiącach napięć Chiny zdecydowały się na radykalną obniżkę ceł na kanadyjską canolę (z zaporowych 84% do ok. 15%).

  • Skutek dla MATIF: Informacja ta zdjęła z europejskiego rynku widmo „zalania” tanią canolą, która dotychczas, nie mogąc trafić do Chin, szukała ujścia w unijnych portach. Kontrakt lutowy na rzepak zareagował wzrostem, zmierzając w stronę 480 €/t.

Efekt Trumpa i „środowe” rozmowy o soi

Równolegle w Chicago (CBOT) obserwowaliśmy rajd soi (+1,09%) i oleju sojowego (+2,76%). To pokłosie środowych doniesień o postępach w rozmowach nowej administracji Donalda Trumpa z chińskimi importerami.

  • Chiny, realizując cele zakupowe, stabilizują globalny popyt, co przy niepewności pogodowej w Ameryce Południowej tworzy silną bazę pod wzrosty.

Świat patrzy na Argentynę i Brazylię

Inwestorzy z uwagą śledzą doniesienia z Ameryki Południowej, gdzie „walka rekordów z pogodą” wchodzi w decydującą fazę:

  1. Argentyna: Choć kraj ten raportuje rekordową podaż zbóż (co potwierdzają ostatnie dane o pszenicy), to uprawy soi zaczynają odczuwać skutki deficytu opadów. Rynek obawia się, że prognozowane 62 mln ton soi może zostać skorygowane w dół przez zjawisko La Niña.
  2. Brazylia: Mimo że zbiory szacowane są na rekordowe 178 mln ton, wczesne żniwa w niektórych stanach (Mato Grosso do Sul) wykazują mniejszą wilgotność, co powstrzymuje ceny przed gwałtownym spadkiem.

Rynek olejów: Premia energetyczna wraca do gry

Wsparcie dla rzepaku płynie także z rynku energii. Stabilizacja ropy naftowej powyżej 62 USD/b oraz zapowiedzi administracji USA dotyczące sfinalizowania kwot biopaliwowych do marca 2026 r. przywróciły „premię energetyczną” do wyceny nasion oleistych. Drożejący olej palmowy (+1,5%) dodatkowo uatrakcyjnia europejski rzepak w oczach przetwórców.

Wnioski: Mimo że ogromna podaż zbóż w Australii i Argentynie skutecznie blokuje wzrosty cen pszenicy, rzepak na MATIF zdołał się „urwać” z tego trendu. Kluczowe będzie utrzymanie wsparcia na poziomie 465 €/t. Jeśli dyplomacja handlowa z Chinami nie zawiedzie, luty może przynieść testowanie bariery 500 €/t.


Źródło: Analiza własna na podstawie notowań MATIF/CBOT oraz raportów rynkowych (styczeń 2026).

PROTESTY ROLNICZE: Czy rolnicy zablokują Dołhobyczów? Sytuacja na granicy po decyzji PE (śledzimy na bieżąco)

0
Przejście graniczne Dołhobyczów

Zmasowane protesty rolnicze przeciwko działaniom Brukseli mają sens, zwłaszcza w skali ogólnoeuropejskiej i przynoszą efekty. Czy jednak granica z Ukrainą jest w obecnym czasie najlepszym miejscem do wyrażania żądań rolników? Mimo przełomowej decyzji Parlamentu Europejskiego w sprawie umowy z krajami Mercosur, zapowiadany na najbliższy piątek (23 stycznia) protest rolników przed przejściem granicznym w Dołhobyczowie nie został odwołany.

Przeczytaj również – Import z Ukrainy drastycznie spadł, a ceny kukurydzy nadal szorują po dnie. To nie Kijów, a rynek światowy dyktuje warunki

Komunikat służb: Protest wciąż w planach

Według informacji przekazanych przez Państwową Służbę Celną Ukrainy, powołującą się na ustalenia ze stroną polską, utrudnienia w ruchu w punkcie kontrolnym Dołhobyczów – Uhrynów mogą wystąpić w piątek w godzinach 11:00 – 15:30.

Zgłoszenie o zgromadzeniu publicznym obejmuje drogi dojazdowe do przejścia po polskiej stronie. Na ten moment żadna z organizacji rolniczych oficjalnie nie wycofała zapowiadanej akcji.

Kontekst brukselski: Sukces, ale bez euforii

Środowe (21.01.2026) głosowanie w Parlamencie Europejskim, skutkujące skierowaniem umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości (TSUE), znacząco zamraża proces ratyfikacji. Dla rolników to sygnał, że ich dotychczasowa presja przynosi efekty.

Jednak liderzy organizacji rolniczych podkreślają, że decyzja PE nie rozwiązuje kluczowego problemu na granicy wschodniej. Polska wciąż utrzymuje jednostronne embargo na ukraińskie produkty wbrew stanowisku Komisji Europejskiej, a rolnicy z Lubelszczyzny domagają się gwarancji, że zakaz ten nie zostanie zniesiony w ramach politycznych ustępstw.

Przeczytaj również – Zboże z Ukrainy: Unijny kontyngent na pszenicę nie został wykorzystany! Mamy dane za 2025 rok

Dlaczego nie ma pewności co do protestu/blokady?

Sytuacja jest dynamiczna z kilku powodów:

  • Możliwe zawieszenie: Część rolników może uznać decyzję PE za wystarczający powód do czasowego wstrzymania blokad, aby przejść do rozmów z rządem.
  • Problem Ukrainy: Jeśli protest w Dołhobyczowie dotyczy głównie kwestii importu ze Wschodu, to sukces w sprawie Mercosuru może nie mieć wpływu na determinację lokalnych grup.
  • Decyzje oddolne: W regionie zamojskim i hrubieszowskim decyzje o protestach/blokadach często zapadają na poziomie lokalnych komitetów protestacyjnych tuż przed rozpoczęciem akcji, a postulaty dotyczą szerszych miejscowych problemów.

Dla przypomnienia (2022-2023) – Kto czerpał korzyści z nielegalnego importu zboża z Ukrainy?

Co to oznacza dla transportu?

Dla przewoźników i podróżnych informacja o protestach pozostaje kluczowym ostrzeżeniem. Zaleca się śledzenie komunikatów Straży Granicznej w czwartek wieczorem oraz w piątek rano. Jeśli protest nie zostanie oficjalnie odwołany, należy liczyć się z całkowitym wstrzymaniem ruchu towarowego na kilka godzin.

W miarę możliwości będziemy informować o zmianach w planach protestujących.

Aktualizacja: Z informacji uzyskanej przez nas w Placówce Straży Granicznej w Dołhobyczowie wynika, że protest rolniczy się odbędzie ale nie spowoduje blokady w ruchu drogowym.

Źródło: Tygodnik Zamojski, APK Infrom, Straż Graniczna w Dołhobyczowie

Przetarg w Algierii: Cena pszenicy niższa niż w grudniu. Rynek pod presją rekordowych zbiorów

0
Cena pszenicy pod presją

Cena pszenicy na rynku międzynarodowym pozostaje pod silną presją także na początku 2026 roku. Algierska państwowa agencja zbożowa OAIC rozstrzygnęła pierwszy duży przetarg w 2026 roku. Wyniki z 19 stycznia br. potwierdzają scenariusz, którego obawiali się europejscy dostawcy: tani surowiec z Półkuli Południowej przejmuje inicjatywę, spychając globalne notowania na południe.

Argentyna rozdaje karty

Choć przetarg miał charakter opcjonalny pod względem pochodzenia ziarna, handlowcy nie mają wątpliwości – głównym źródłem dostaw będzie Argentyna. Według agencji Reuters, Algieria zakupiła około 600 000 – 720 000 ton pszenicy konsumpcyjnej.

Kluczowym czynnikiem jest cena. Transakcje zawierano na poziomie 253–254 USD/t C&F. To wyraźny sygnał osłabienia rynku, biorąc pod uwagę, że jeszcze 3 grudnia 2025 roku Algieria płaciła za ziarno 255–256 USD/t.

Przeczytaj również – Cena pszenicy pod presją. Rekordowe zbiory w Argentynie i umowa Mercosur namieszają na rynkach?

Rekordowe zbiory duszą notowania

Agresywna polityka cenowa Argentyny to efekt wyjątkowo udanego sezonu 2025/26. Według najnowszych raportów (m.in. BAGE i USDA), produkcja w tym kraju może osiągnąć historyczne 27,5 mln ton, co oznacza wzrost o blisko 50% rok do roku.

„Przy takich poziomach cenowych nawet pszenica z regionu Morza Czarnego traci na konkurencyjności. Argentyna musi upłynnić rekordowe nadwyżki, co tworzy ogromną presję na unijny eksport” – komentują analitycy.

Harmonogram dostaw i logistyka

Zgodnie z warunkami przetargu, surowiec trafi do Algierii w dwóch kluczowych oknach czasowych:

  • Pszenica z Ameryki Południowej i Australii: wysyłka w lutym 2026 r.
  • Pszenica z Europy i Morza Czarnego: wysyłka w marcu 2026 r. (podział na dwie dekady: 1-15 i 16-31 marca).

Co to oznacza dla polskiego rolnika?

Dla europejskich producentów, w tym z Polski, wynik algierskiego przetargu jest zapowiedzią trudnej wiosny. Druga połowa sezonu 2025/26 upłynie pod znakiem wzmożonej walki o rynki zbytu. Rekordowa podaż z Argentyny, wspierana dużą produkcją w Australii (prognozowane 37 mln ton) oraz stabilnym eksportem z Rosji, skutecznie ogranicza potencjał do odbicia cen na giełdzie MATIF.

Obecnie cena pszenicy znajduje się w okolicy 5-letnich minimów, a Algieria – jako jeden z największych importerów na świecie – po raz kolejny udowodniła, że potrafi bezlitośnie wykorzystać globalną nadpodaż do obniżenia kosztów zakupu.

PILNE: Przełom w Strasburgu! Parlament Europejski mrozi umowę z Mercosur

0
Mercosur - protesty rolnicze

Umowa z Mercosur zablokowana!? To historyczny dzień dla europejskiego rolnictwa. Parlament Europejski, głosami m.in. polskich deputowanych, przyjął rezolucję o skierowaniu umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE). Decyzja ta w praktyce wstrzymuje proces ratyfikacji kontrowersyjnego porozumienia, które mogłoby zalać nasz rynek żywnością z Ameryki Południowej.

Głosowanie „na żyletki”

W środę, 21 stycznia 2026 roku, w Strasburgu zapadła decyzja, na którą czekali rolnicy protestujący przed budynkiem Europarlamentu. Stosunkiem głosów 334 do 324 (przy 11 wstrzymujących się) przyjęto wniosek o zasięgnięcie opinii TSUE na temat zgodności umowy z unijnymi traktatami. Przeciwko forsowaniu umowy w obecnym kształcie opowiedziała się szeroka koalicja, w której kluczową rolę odegrali polscy europosłowie z różnych frakcji (m.in. PSL oraz Konfederacji).

Przeczytaj również – UE i Indie o krok od historycznego porozumienia. Czy polscy rolnicy mają się czego obawiać?

Dlaczego to sukces rolników?

Głównym zarzutem wobec Komisji Europejskiej jest próba tzw. „splittingu”, czyli podziału umowy na część handlową i polityczną. Taki zabieg miał pozwolić Brukseli na przyjęcie części handlowej bez zgody parlamentów narodowych (np. polskiego Sejmu czy francuskiego Zgromadzenia Narodowego).

Co oznacza dzisiejszy wyrok dla sektora agro?

  • Blokada na lata: Procedura przed TSUE trwa zazwyczaj od 18 do 24 miesięcy. Do tego czasu proces ratyfikacji w Parlamencie Europejskim zostaje zamrożony.
  • Pytanie o legalność: Trybunał zbada, czy KE nie przekroczyła swoich uprawnień, próbując ominąć kontrolę demokratyczną państw członkowskich.
  • Presja ma sens: Wynik głosowania to bezpośredni efekt potężnych protestów rolniczych, które w ostatnich dniach paraliżowały Strasburg i Brukselę.

Co dalej? Ruch po stronie Komisji

Mimo decyzji PE, sytuacja pozostaje napięta. Komisja Europejska teoretycznie mogłaby próbować tzw. tymczasowego stosowania umowy, jednak po dzisiejszym głosowaniu byłoby to uznane za „akt antydemokratyczny” i mogłoby doprowadzić do potężnego kryzysu politycznego wewnątrz Unii.

„To wyjątkowy moment. Udało się pokrzyżować plany unijnym elitom i stanąć w obronie bezpieczeństwa żywnościowego Europy” – komentują zgodnie przedstawiciele organizacji rolniczych obecni w Strasburgu.

Będziemy na bieżąco informować o reakcji Komisji Europejskiej na portalu Agroprofil.

Pogoda 22 stycznia- ochłodzenie/ ocieplenie i znów ochłodzenie

0
Pogoda 22 stycznia
Pogoda 22 stycznia

W nocy od -21 do -1 stopnia

W nocy bezchmurnie. Na termometrach od -21/-18 stopni na Warmii, Mazurach, Żuławach, Podlasiu, Kurpiach do -18/-15 stopni na Kaszubach, Lubelszczyźnie i wschodzie Mazowsza. Na zachodzie kraju około -11/-7 stopni. W centrum i na południu od -10 do -5 stopni ale miejscami od ziemi kaliskiej po opolską tylko -2/-1 stopień.

Pogoda w dzień- ochłodzenie na północy kraju i silny wiatr

Silny wiatr który powróci jutro na Mazowsze, Kujawy, Podlasie, Mazury, Warmię, Żuławy nie pozwoli na taki wzrost temperatury jak dziś. Przez to na Suwalszczyźnie znów maksymalnie tylko -10 stopni. Wieczorem silniej powieje też na północy i wschodzie Łódzkiego i północy Lubelskiego. Wiatr ze wschodu.

W sobotę ocieplenie

Chmury które napłyną do nas w piątek ocieplą nam noce. W sobotę o poranku od -12 do -2 stopni a w ciągu dnia od -9 na Suwalszczyźnie do +2 na południu kraju. Odwilż na południu kraju to zwiastun ocieplenia. W nocy z soboty na niedzielę na południu kraju będzie na plusie. W niedzielę odwilż sięgnie także Zielonej Góry, Łodzi czy Lublina a być może zawędruje aż po Szczecin, Toruń, Siedlce. Nie ma jeszcze pewności co do opadów- ale jest ryzyko póki co, że popada na południu, zachodzie i w centrum deszcz. W Krakowie w najcieplejszym momencie dnia w niedzielę może być i +8 stopni. Dokładne dane, które się sprawdzą znane będą dzień wcześniej czyli w sobotę a dzis można jedynie nakreślić trend.

Po ociepleniu w weekend od wtorku prawdopodobnie temperatura spadnie ale co, jak, gdzie i do ilu to nic nie wiadomo.

Pogoda 22 stycznia

UE i Indie o krok od historycznego porozumienia. Czy polscy rolnicy mają się czego obawiać?

0
Umowa handlowa z Indiami

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła przełom: Unia Europejska i Indie są „o krok” od podpisania umowy o wolnym handlu (FTA). Po niemal dwóch dekadach impasu, negocjacje mają zostać sfinalizowane 27 stycznia 2026 roku w New Delhi. Analizujemy, co ta „matka wszystkich umów” oznacza dla polskiego sektora agro.

Zaledwie kilka dni po podpisaniu kontrowersyjnej umowy z krajami Mercosur, Bruksela domyka kolejny gigantyczny projekt handlowy. Tym razem jednak narracja jest inna. Podczas gdy Mercosur budzi przerażenie wśród producentów wołowiny i drobiu, porozumienie z Indiami – krajem o populacji 1,4 miliarda ludzi – jest przedstawiane jako wielka szansa dla eksporterów technologii i produktów premium.

Przeczytaj również – Rekordowe zasiewy pszenicy w Indiach – dlaczego tam uprawa opłaca się najbardziej na świecie?

Strategiczne wyłączenia: Rolnictwo pod ochroną

Kluczową wiadomością dla europejskich farmerów jest fakt, że sektor rolny został uznany przez obie strony za „wyjątkowo wrażliwy”. Indie, gdzie rolnictwo daje utrzymanie prawie połowie ludności, nie zgodziły się na pełną liberalizację.

Dzięki temu:

  • Brak zalewu tanim towarem: Najbardziej wrażliwe rynki, takie jak nabiał, cukier oraz kluczowe gatunki zbóż, mają pozostać chronione wysokimi cłami lub ścisłymi kontyngentami.
  • Bezpieczeństwo polskiego cukru i mleka: Polska branża cukrownicza i mleczarska, obawiająca się konkurencji ze strony indyjskich gigantów, może odetchnąć – na ten moment nie przewiduje się bezcłowego otwarcia granic dla tych produktów.

Szanse dla Polski: Jabłka i technologie

Polska strona od początku negocjacji kładła nacisk na kilka priorytetowych obszarów, w których upatruje szans na ekspansję:

  1. Ekspansja sadownicza: Polscy sadownicy liczą na zniesienie barier fitosanitarnych. Jeśli umowa uprości procedury kwarantanny, polskie jabłka mogą stać się hitem na indyjskim rynku, zastępując tam owoce z USA czy Chile.
  2. Produkty Premium i GI: Umowa zapewni ochronę Oznaczeń Geograficznych. To szansa dla producentów regionalnych specjałów, którzy zyskają narzędzia do walki z podróbkami na tamtejszym rynku.
  3. Maszyny i Agri-Tech: Indie modernizują swoje rolnictwo. Polscy producenci maszyn rolniczych i systemów nawadniania zyskają preferencyjne warunki eksportowe, co może być silnym impulsem dla krajowego przemysłu maszynowego.

Ciemna strona: Pestycydy i „lustrzane klauzule”

Mimo optymizmu Brukseli, polskie organizacje rolnicze (m.in. KRIR) pozostają czujne. Głównym punktem zapalnym są standardy produkcji.

„Nie możemy pozwolić na import produktów z Indii, które nie spełniają surowych norm Zielonego Ładu, podczas gdy nasi rolnicy są nimi obciążeni” – to najczęstszy argument podnoszony w kuluarach.

Problemem pozostaje kwestia pozostałości pestycydów (szczególnie w indyjskim ryżu i przyprawach) oraz tzw. podatek węglowy (CBAM). Indie domagają się ulg w opłatach emisyjnych, co według polskich rolników może prowadzić do nieuczciwej konkurencji kosztowej.

Co dalej?

Harmonogram jest napięty. W dniach 25–27 stycznia 2026 r. delegacja UE z Ursulą von der Leyen na czele odwiedzi New Delhi. Jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego, 27 stycznia poznamy ostateczny tekst porozumienia.

Źródło: Komisja Europejska, Reuters, opracowanie własne Agroprofil