Główny Lekarz Weterynarii poinformował o potwierdzeniu kolejnego ogniska wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) u drobiu. Jest to ognisko nr 97 w 2025 roku, wykryte na podstawie badań laboratoryjnych przeprowadzonych 23 października 2025 r. przez Państwowy Instytut Weterynaryjny – Państwowy Instytut Badawczy (PIWet-PIB) w Puławach.
Szczegóły dotyczące ogniska HPAI nr 97
Nowe ognisko HPAI potwierdzono 23 października 2025 r. w gospodarstwie komercyjnym utrzymującym 14 505 indyków rzeźnych. Hodowla zlokalizowana jest w miejscowości Kamień Duży, gmina Iława, powiat iławski, województwo warmińsko-mazurskie. Próbki do badań laboratoryjnych zostały pobrane dzień wcześniej – 22 października 2025 r.
Działania Inspekcji Weterynaryjnej
Inspekcja Weterynaryjna niezwłocznie wdrożyła wszystkie procedury przewidziane w przepisach unijnych – rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/429 oraz rozporządzeniu delegowanym Komisji (UE) 2020/687. Obejmują one m.in.:
likwidację drobiu i jego utylizację w uprawnionych zakładach,
czyszczenie i dezynfekcję obiektów,
prowadzenie dochodzenia epidemiologicznego,
wyznaczenie stref zapowietrzonych i zagrożonych.
Celem tych działań jest szybkie zahamowanie rozprzestrzeniania się wirusa oraz ochrona innych stad drobiu w regionie.
Sytuacja epizootyczna w Polsce i Unii Europejskiej
Od początku 2025 roku na terytorium Polski potwierdzono:
97 ognisk HPAI u drobiu,
21 ognisk HPAI u ptaków utrzymywanych w niewoli,
39 ognisk HPAI u ptaków dzikich.
Od września 2025 r. na terenie Unii Europejskiej wykryto łącznie 69 ognisk grypy ptaków u drobiu, w tym:
23 w Niemczech,
12 w Hiszpanii,
12 w Polsce,
6 we Włoszech,
4 we Francji,
3 w Bułgarii,
3 w Danii,
po 1 w Portugalii, Słowacji, Litwie, Niderlandach, Irlandii Północnej (UK) i Belgii.
Ursus C-4011 to pierwszy ciągnik średniej mocy produkowany w Polsce w oparciu o licencję Zetora 4011. Produkcja rozpoczęła się w 1965 roku i trwała do 1970. Model ten był kamieniem milowym w rozwoju krajowej mechanizacji rolnictwa – stanowił bazę dla późniejszych konstrukcji, które na wiele lat zdominowały polskie gospodarstwa. Następca (Po zakończeniu produkcji C-4011 jego następcą został Ursus C-355, a dopiero później zmodernizowany C-360), Ursus C-360, wszedł do produkcji seryjnej w 1976 roku i był wytwarzany aż do 1994. Choć wizualnie przypominał poprzedników, w rzeczywistości przeszedł szereg modernizacji konstrukcyjnych, które poprawiły trwałość, moc oraz komfort obsługi.
Silnik i parametry robocze obu ciągników
W Ursusie C-4011 zastosowano czterocylindrowy silnik wysokoprężny typu S-4001 o pojemności 3120 cm³, rozwijający moc 42 KM przy 2000 obr./min i moment obrotowy około 180 Nm. Silnik ten był prosty, trwały i łatwy w obsłudze, choć wymagał regularnego serwisowania i precyzyjnego ustawienia pompy wtryskowej.
Nowszy Ursus C-360 otrzymał jednostkę S-4003 – konstrukcyjnie zbliżoną, ale o zwiększonej mocy 52 KM przy 2200 obr./min i momencie obrotowym ok. 188 Nm. Zastosowano w niej inne tłoki, poprawiony układ smarowania oraz lepsze chłodzenie. Wersja C-360-3P (produkowana od 1981 roku) korzystała z silnika Perkins AD3.152 o mocy 47 KM i trzech cylindrach, który oferował wyraźnie niższe spalanie i cichszą pracę.
Skrzynia biegów i napęd
Ursus C-4011 był wyposażony w dziesięciobiegową skrzynię przekładniową (10 biegów do przodu i 2 wsteczne), pochodzącą z Zetora 4011. Była to konstrukcja niesynchronizowana, wymagająca wprawy w zmianie biegów. Z kolei Ursus C-360 otrzymał skrzynię o dziesięciu przełożeniach do przodu i dwóch do tyłu, również niesynchronizowaną, ale bardziej trwałą i łatwiejszą w serwisie.
Oba modele miały napęd na tylną oś z możliwością blokady mechanizmu różnicowego. Napęd przedni nie był dostępny w wersjach fabrycznych, ale pojawiał się w późniejszych adaptacjach (np. w C-360 4×4 przerabianych przez użytkowników).
Hydraulika i układ podnośnika
W modelu C-4011 zastosowano układ hydrauliczny z pompą o wydajności ok. 20 l/min i maksymalnym ciśnieniu roboczym 12 MPa. Udźwig tylnego podnośnika wynosił około 1,2 tony. W C-360 zastosowano pompę o podobnej wydajności, lecz o poprawionej trwałości i lepszym chłodzeniu oleju. Udźwig tylnego podnośnika wzrósł do około 1,5 tony. Dzięki temu ciągnik mógł współpracować z cięższymi maszynami uprawowymi, jak pług trzyskibowy czy agregat uprawowy.
Wyposażenie i komfort pracy
W C-4011 kabina była opcjonalna i w większości przypadków ciągnik pracował bez osłon. Operator miał do dyspozycji proste siedzenie sprężynowe i podstawowe wskaźniki. W C-360 producent wprowadził większą liczbę wersji wyposażenia – dostępne były kabiny metalowe, siedzenia amortyzowane, oświetlenie robocze i lepsze wyciszenie. Modernizacja obejmowała także wygodniejszą dźwignię zmiany biegów, nowy układ pedałów i przeprojektowaną deskę rozdzielczą.
Zastosowanie w gospodarstwie
Ursus C-4011 był idealny dla mniejszych gospodarstw, sprawdzając się w orce, siewie, transporcie i pracach pomocniczych. Jego prostota i niewielka masa pozwalały na eksploatację nawet na glebach lekkich. Ursus C-360 dzięki wyższej mocy i zwiększonemu udźwigowi mógł współpracować z cięższym sprzętem, co czyniło go ciągnikiem uniwersalnym. Używano go także w sektorze komunalnym i leśnictwie. Model ten zyskał opinię wyjątkowo trwałego i ekonomicznego – w wielu gospodarstwach pracuje do dziś.
Eksploatacja i serwis
Oba modele charakteryzowały się prostą budową i łatwością napraw. C-4011 wymagał częstszej regulacji zaworów i kontroli układu wtryskowego, natomiast C-360 miał bardziej niezawodny silnik i mocniejsze podzespoły układu przeniesienia napędu. Wymiana części w C-360 jest do dziś bezproblemowa, ponieważ podzespoły te są wciąż produkowane w Polsce i w Czechach.
Znaczenie w historii polskiej motoryzacji rolniczej
Ursus C-4011 stanowił fundament nowoczesnych ciągników krajowych, a jego konstrukcja była punktem wyjścia dla rozwoju całej serii modeli C-355, C-355M i C-360. Ursus C-360 z kolei stał się ikoną polskiej wsi – trwały, prosty i niezawodny, przez lata był symbolem samowystarczalności rolnictwa indywidualnego.
Dla wielu użytkowników różnica między nimi to nie tylko parametry, lecz także epoka – C-4011 to okres wczesnej mechanizacji, a C-360 to już dojrzała, powszechna technika rolnicza.
Ważna informacja dla beneficjentów wsparcia na budowę i wyposażenie silosów. Zgodnie z nowelizacją przepisów, rolnicy zyskali dodatkowe cztery miesiące na realizację kluczowych inwestycji. Sprawdź, co to oznacza dla Twojego gospodarstwa.
Dotacje na silosy zbożowe 2025
Rozwój infrastruktury magazynowej jest kluczowy dla zwiększenia odporności gospodarstw rolnych na wahania rynkowe i kryzysy. Inwestycje w nowoczesne silosy zbożowe pozwalają na lepsze zarządzanie plonami, ich bezpieczne przechowywanie i sprzedaż w optymalnym momencie.
Wychodząc naprzeciw licznym postulatom i potrzebom rolników, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zdecydowało się na wydłużenie terminu na realizację przedsięwzięć związanych z zakupem, montażem i wyposażeniem nowych silosów. To doskonała wiadomość, która daje beneficjentom znacznie większy margines czasu na dopięcie formalności i przeprowadzenie inwestycji.
Szczegóły wydłużenia terminu realizacji inwestycji
Najważniejsza zmiana dotyczy daty końcowej, do której rolnicy muszą zrealizować swoje projekty wspierane w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO) w zakresie infrastruktury magazynowania.
Nowy ostateczny termin
Pierwotny termin realizacji przedsięwzięć upływał 31 października 2025 roku. Dzięki nowelizacji przepisów, rolnicy zyskali dodatkowe cztery miesiące.
Nowy ostateczny termin to 28 lutego 2026 r.
Wydłużenie to dotyczy wszystkich działań związanych z projektem, w tym:
Zakupu nowego silosu.
Zakupu jego wyposażenia (np. systemów wentylacyjnych, urządzeń do czyszczenia ziarna).
Zakupu urządzeń stanowiących integralną część tego wyposażenia.
Montażu nowego silosu wraz z wyposażeniem.
Transportu silosu i jego wyposażenia.
Nie zwlekaj z realizacją, ale wykorzystaj ten dodatkowy czas mądrze!
Prezydent podpisał ustawę o zmianie ustawy o zwrocie podatku akcyzowego zawartego w cenie oleju napędowego wykorzystywanego do produkcji rolnej. Najważniejsza zmiana wprowadzona przez nowelizację polega na tym, że rolnik zajmujący się hodowla samodzielnie może wygenerować potrzebny dokument z bazy danych ARiMR. Sprawdź szczegóły!
Najważniejsze zmiany w systemie zwrotu akcyzy dla rolników
Projekt zakłada uproszczenie procedur oraz dalszą cyfryzację procesu składania wniosków o zwrot podatku akcyzowego. Najważniejsza zmiana to możliwość samodzielnego generowania dokumentu z systemu ARiMR, zawierającego informacje o liczbie DJP (dużych jednostek przeliczeniowych) bydła, świń, kóz, owiec i koni. Dokument ten będzie podstawą do złożenia wniosku w urzędzie gminy.
Nowelizacja ustawy wpisuje się w szerszy trend cyfryzacji administracji rolnej i eliminowania zbędnej biurokracji. Jednocześnie zachowano dotychczasową możliwość pobrania dokumentu w formie tradycyjnej – dla rolników niekorzystających z narzędzi elektronicznych.
Proponowane kierunki dalszych uproszczeń
W trakcie sejmowej debaty przedstawiono dodatkowe propozycje zmian mające na celu usprawnienie systemu zwrotu akcyzy dla rolników:
1. Jeden wniosek dla gospodarstw w różnych gminach
Obecnie rolnicy posiadający grunty w kilku gminach muszą składać osobne wnioski w każdej jednostce samorządu. Proponowane zmiany zakładają uproszczenie – składanie jednego wniosku w gminie właściwej dla siedziby gospodarstwa.
2. Pełna cyfryzacja procesu
Postuluje się pełne przeniesienie procesu do systemu elektronicznego ARiMR i jego powiązanie z Krajowym Systemem e-Faktur. Takie rozwiązanie pozwoliłoby zautomatyzować proces, zmniejszając liczbę błędów i przyspieszając wypłaty zwrotów.
3. Barwione paliwo rolnicze
Alternatywnym rozwiązaniem systemowym miałoby być wprowadzenie paliwa rolniczego barwionego – co całkowicie eliminowałoby konieczność późniejszego zwrotu akcyzy. Wymagałoby to jednak stworzenia nowych struktur dystrybucji i kontroli.
4. Podniesienie stawki zwrotu akcyzy
W związku z rosnącymi kosztami produkcji rolnej pojawiły się również postulaty zwiększenia stawki zwrotu akcyzy, np. do poziomu 2 zł/litr. Obecnie jednak brak podstaw prawnych i zgody Komisji Europejskiej na taki krok.
Co dalej? Rolnicy powinni oczekiwać na szczegółowe instrukcje techniczne od ARiMR dotyczące sposobu i miejsca generowania tych zaświadczeń
Protest rolników nabiera ogólnopolskiego wymiaru. Rolnicy z województwa zachodniopomorskiego zapowiadają masową akcję protestacyjną, która ma potrwać od połowy listopada do połowy grudnia. Na drogi krajowe, a w niektórych miejscach nawet na blokady, wyjadą setki traktorów. To ma być powtórka skali buntu z 2023 roku. Skala niezadowolenia, spowodowana kryzysem cen skupu i napływem towarów rolnych z zagranicy, rośnie, a ogniska protestu są zgłaszane w każdej gminie.
Mapa protestów listopad/grudzień 2025 – gdzie odbędą się protesty rolników?
inicjatorzy akcji „Oddolny Ogólnopolski Protest Rolników” są zdeterminowani, by maksymalnie zwiększyć widoczność swojego sprzeciwu. Jakub Buchajczyk, jeden z liderów protestu, w rozmowie z WP zapowiada:
„Zaczynamy zgłaszać protesty władzom w każdej gminie i każdym powiecie. Chcemy, żeby mapa protestów wyglądała jak w 2023 roku – gęsto od ognisk niezadowolenia.”
Według informacji WP, zgłoszenia wpłynęły już m.in. z gmin Recz, Drawno, Krzęcin, Choszczno i Pyrzyce. Akcja ma rozpocząć się w połowie listopada, tuż po zakończeniu prac polowych, i potrwać około miesiąca, aż do połowy grudnia. Miejscowi liderzy, tacy jak Edward Kosmal, już organizują symboliczne blokady (jak ta na DK 10 w Krąpielu), ale wkrótce mają to być masowe przejazdy ciągników, paraliżujące kluczowe arterie regionu.
Dlaczego rolnicy protestują w 2025?
Dramatyczna decyzja o masowym protestach rolników jest podyktowana pogarszającą się sytuacją ekonomiczną, która, według Buchajczyka, stawia większość gospodarstw „pod kreską” finansową. Niezależnie od specjalizacji – czy to uprawa kukurydzy i nawożenie pszenicy, czy hodowla bydła – gospodarze stoją przed tymi samymi wyzwaniami:
Dramatycznie niskie ceny skupu: Cena zboża, rzepaku i mleka jest nieadekwatna do ponoszonych kosztów. Zjawisko tzw. „samozbiorów” jest jedynie desperacką próbą sprzedaży towaru, który na rynku hurtowym ma wartość poniżej opłacalności.
Zalew importu: Główną przyczyną zapaści jest niekontrolowany napływ importowanej żywności. Jak podkreślają rolnicy, rynek został zalany tanim towarem – zbożem, warzywami i mlekiem w proszku – w wyniku liberalizacji handlu z krajami spoza UE (np. Ukraina, Mercosur). Samo wprowadzenie tych umów wystarczyło, by ceny „spadły dosłownie na łeb, na szyję”.
Wysokie koszty, niespłacone kredyty: Polscy rolnicy, którzy w ostatnich latach ogromnie zainwestowali w modernizację i dostosowanie do restrykcyjnych standardów UE, są obciążeni kredytami. Spełniają wymogi środowiskowe, ale nie mają żadnej tarczy ochronnej przed nieuczciwą konkurencją.
Brak skutecznej interwencji Państwa: Choć minister rolnictwa wyraża sprzeciw, rolnicy twierdzą, że „samo stanowisko, że Polska sprzeciwia się, to za mało”. Domagają się realnych mechanizmów ochronnych i twardej polityki zabezpieczającej krajowy rynek przed destabilizacją.
Protesty rolników mają swoje kluczowe daty, będące odpowiedzią na eskalację problemów. Najważniejsze fale sprzeciwu w ostatnich latach, które przykuły uwagę opinii publicznej i mediów, miały miejsce:
Jesień 2023: Koncentracja na blokadach przejść granicznych z powodu niepohamowanego importu zboża i towarów rolnych z Ukrainy, co drastycznie obniżyło ceny skupu w Polsce.
Zima/Wiosna 2024: Największa fala masowych, ogólnopolskich blokad dróg (nawet setki ognisk protestu jednocześnie). Główny powód to sprzeciw wobec założeń Europejskiego Zielonego Ładu (m.in. obowiązek ugorowania) oraz kontynuacja walki z niekontrolowanym importem.
Zapowiedź: Listopad/Grudzień 2025: Planowana, miesięczna akcja blokad i przejazdów ciągników, której epicentrum ma być Zachodniopomorskie (wg doniesień WP). Decyzja podyktowana jest dramatyczną sytuacją ekonomiczną – cenami skupu poniżej opłacalności i brakiem realnej ochrony przed tanim importem (np. ryzyko umowy Mercosur).
Te cykliczne i coraz silniejsze akcje podkreślają, że polskie rolnictwo pilnie potrzebuje systemowych rozwiązań dla utrzymania stabilności cen i konkurencyjności.
Skala niezadowolenia, widoczna w intensywnym zgłaszaniu ognisk protestu (Recz, Drawno, Krzęcin, Choszczno, Pyrzyce), stwarza realną groźbę rozlania się buntu na całą Polskę. Organizatorzy, opierając się na relacjach z innych województw, są przekonani, że determinacja rolników z Północy pociągnie za sobą resztę kraju. W ich ocenie wystarczy „drobny impuls”, by protest rolników przekształcił się w największą falę blokad od lat.
Jeśli władza nie zaoferuje rolnikom realnego wsparcia i nie wprowadzi postulowanych mechanizmów ochronnych, listopad i grudzień upłyną w cieniu paraliżu dróg i masowego sprzeciwu.
Robert Telus i Rafał Romanowski zawieszeni w PiS! Powodem jest głośna afera dotycząca sprzedaży przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) 160 hektarów ziemi pod budowę linii Kolei Dużych Prędkości (KDP) do CPK. Kontrowersyjna transakcja, w której nabywcą była firma Dawtona, stawia pod znakiem zapytania zasady gospodarowania państwową ziemią rolną. Były minister i wiceminister rolnictwa zapewniają o swojej niewiedzy i oczekują szybkiego wyjaśnienia sprawy.
Telus i Romanowski zawieszeni. Afera KOWR pod CPK
Sprawa sprzedaży przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) 160 hektarów gruntu pod planowaną linię Kolei Dużych Prędkości (KDP) do Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK) budzi poważne kontrowersje w świecie polityki i rolnictwa. Reakcja na medialne doniesienia była natychmiastowa. W poniedziałek prezes PiS, Jarosław Kaczyński, ogłosił zawieszenie w prawach członka partii byłego ministra rolnictwa, Roberta Telusa, oraz jego ówczesnego zastępcy, Rafała Romanowskiego.
Dawtona CPK
Transakcja, w której kluczową rolę odegrała działka nabyta przez firmę Dawtona, stawia pod znakiem zapytania transparentność gospodarowania państwową ziemią i stanowi istotny temat dla polskiego agrobiznesu i polityki rolnej.
Afera w KOWR: sprzedaż ziemi pod kluczową inwestycję
Media, w tym Wirtualna Polska, opisały transakcję z 2023 roku, która dotyczyła sprzedaży 160 ha ziemi wiceprezesowi firmy Dawtona – dotychczasowemu dzierżawcy.
Co wiemy?
Kluczowe wątpliwości, które pojawiły się wokół tej transakcji, to:
Lokalizacja pod CPK: Sprzedany grunt jest terenem kluczowym dla budowy planowanej linii KDP. Firma CPK, występując o przejęcie ziemi pod inwestycję, miała otrzymać informację, że działka została już zbyta.
Ciek naturalny: Już w 2021 roku Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie miało informować o obecności na działce cieku naturalnego, który powinien być traktowany jako wody śródlądowe płynące, co mogło oznaczać, że grunt nie powinien podlegać sprzedaży.
Rola Ministerstwa Rolnictwa: Sprzedaż gruntów Skarbu Państwa przez KOWR wymagała zgody Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, którym wówczas kierował Robert Telus.
Sprzedaż ziemi Skarbu Państwa. Co dalej?
Decyzja o zawieszeniu ma charakter tymczasowy – do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy. Oboje politycy przyjęli ją „ze zrozumieniem” i wyrazili chęć pełnej współpracy.
Oświadczenie Roberta Telusa
Były minister rolnictwa Telus kategorycznie zapewnia, że nie miał żadnej wiedzy o konkretnej transakcji sprzedaży ziemi. Na platformie X (dawniej Twitter) podkreślił:
Sprzeciw wobec sprzedaży ziemi: „Jestem przeciwnikiem sprzedaży państwowej ziemi, uważając ją za rezerwę strategiczną, której Polska nie może się pozbywać.”
Wątek Mercosur: Zasugerował, że jego zawieszenie może mieć związek z jego głośnym i stałym sprzeciwem wobec umowy handlowej Mercosur, która „uderza w polskie rolnictwo”.
Oświadczenie Rafała Romanowskiego
Rafał Romanowski również wyraził gotowość do współpracy i podobnie jak Telus, stwierdził, że grunty Skarbu Państwa to „zasób narodowy, który należy chronić”.
W reakcji na medialne doniesienia poseł partii Razem, Maciej Konieczny, zapowiedział złożenie zawiadomienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), wskazując na to, że okoliczności transakcji „budzą poważne wątpliwości”. Obecnie oczekuje się na formalne wszczęcie postępowania wyjaśniającego.
Sprzedaż ziemi Skarbu Państwa to od lat jeden z najbardziej wrażliwych tematów w polskim rolnictwie. Afera w KOWR, dotycząca terenu pod kluczową dla kraju inwestycję CPK, jest sprawą o wielkim znaczeniu, rzutującą na wiarygodność zarządzania gruntami rolnymi i politykę państwa w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego. Rolnicy i agronomowie oczekują transparentnego i szybkiego wyjaśnienia, które pokaże, czy zasady gospodarowania państwową ziemią zostały zachowane.
Co dalej? Będziemy śledzić rozwój wydarzeń i informować o ustaleniach CBA oraz prokuratury.
Zachęcamy do dyskusji: Jakie są Wasze opinie na temat sprzedaży państwowej ziemi w kontekście rezerw strategicznych? Czy polityka rolna powinna bardziej chronić te zasoby? Podzielcie się swoimi przemyśleniami w komentarzach!
Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Cornella pokazuje, że wirus ptasiej grypy H5N1 może przetrwać w niektórych rodzajach sera produkowanego z surowego mleka. Okazuje się, że o bezpieczeństwie produktu decyduje wartość pH w procesie wytwarzania.
Wysoce zjadliwa grypa ptaków (HPAI) od miesięcy budzi niepokój hodowców na całym świecie. W Europie, w tym w Polsce kolejne fermy drobiu zmagają się z epidemiami, a w Stanach Zjednoczonych wirus rozprzestrzenił się także wśród krów mlecznych. Najnowsze wyniki badań rzucają nowe światło na potencjalne ryzyko w przemyśle mleczarskim.
Wartość pH decyduje o przetrwaniu wirusa H5N1
Naukowcy zbadali wpływ różnych wartości pH – 5,0, 5,8 i 6,6 na aktywność wirusa w serze. W przypadku pH 5,0 wirus HPAI przestał być wykrywalny, natomiast przy pH 5,8 i 6,6 pozostał aktywny i potencjalnie zakaźny, mimo pełnego procesu dojrzewania sera.
Oznacza to, że sery o wyższym pH, takie jak camembert (około 7) czy niektóre odmiany surowego mleka, mogą stanowić potencjalne źródło zagrożenia. Dla porównania cheddar ma pH około 5,4, a feta – około 4,6, co sprawia, że są one bezpieczniejsze pod względem mikrobiologicznym.
Eksperyment z fretkami potwierdza wyniki badań
W drugiej części eksperymentu naukowcy wystawili fretki (gatunek szczególnie podatny na zakażenie H5N1) na kontakt z zakażonym mlekiem oraz serem wyprodukowanym z tego mleka. Chorowały wyłącznie zwierzęta, które piły surowe mleko. Fretki karmione serem nie wykazywały objawów infekcji.
Badacze wyjaśniają, że mleko w formie płynnej łatwiej przenika przez błony śluzowe, podczas gdy struktura sera utrudnia tę drogę transmisji wirusa.
Jak bezpiecznie produkować ser z surowego mleka?
Aby zminimalizować ryzyko przeniesienia wirusa H5N1 w produktach mlecznych, zespół naukowców zaleca wdrożenie trzech podstawowych zasad bezpieczeństwa:
każda partia surowego mleka powinna być badana pod kątem obecności HPAI,
do produkcji należy używać wyłącznie mleka wolnego od wirusa,
delikatne podgrzanie mleka przed przetwarzaniem skutecznie unieszkodliwia wirusa, nie wpływając negatywnie na jakość sera.
– Dzięki tym środkom zagwarantowane jest zarówno bezpieczeństwo żywności, jak i wysoka jakość produktu – podkreśla prof. Diego Diel, kierownik badań.
Publikacja w Nature Medicine i znaczenie dla branży mleczarskiej
Badanie zostało wsparte przez Departament Rolnictwa Stanu Nowy Jork oraz Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków (FDA). Wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Nature Medicine.
Odkrycie ma duże znaczenie dla producentów serów rzemieślniczych i konsumentów produktów z surowego mleka. Wyniki badań potwierdzają, że kontrola pH i jakość mleka są kluczowe dla bezpieczeństwa żywności w kontekście potencjalnego zagrożenia wirusem ptasiej grypy.
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformowało, że rolnicy mogą uzyskać wydłużony termin na dostosowanie gospodarstw do wymogów programu azotanowego. Aby skorzystać z tej możliwości, należy do 28 listopada 2025 roku wypełnić formularz zgłoszeniowy dostępny w Biuletynie Informacji Publicznej MRiRW.
Nowe przepisy wprowadza ustawa z 25 lipca 2025 roku o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przechowywania nawozów naturalnych. Zgodnie z ustawą, terminy dostosowania miejsc do przechowywania nawozów naturalnych zostały wydłużone:
– do końca 2025 roku dla gospodarstw posiadających od 21 do 210 DJP (jednostek przeliczeniowych inwentarza), – do końca 2027 roku dla gospodarstw do 20 DJP oraz dla rolników poszkodowanych przez powódź we wrześniu 2024 roku.
Rolnicy zainteresowani wydłużeniem terminu muszą zgłosić ten fakt poprzez formularz online. Wniosek umożliwia uzyskanie prawa do późniejszego dostosowania powierzchni lub pojemności miejsc przechowywania nawozów naturalnych do wymogów programu azotanowego.
Proces koncentracji ziemi rolniczej postępuje globalnie. W Polsce, mimo że ok. 50% rolników wciąż dysponuje areałem poniżej 5 ha, coraz silniej zaznacza się tendencja do łączenia i dzierżawienia gruntów. Odpowiadając na te zmiany, marka Rolmako – producent maszyn klasy premium – stale rozwija swoją ofertę sprzętu o szerokościach roboczych dochodzących do 12 m. W artykule przeanalizujemy, jak rośnie skala rodzimego rolnictwa i jakie rozwiązania techniczne proponuje Rolmako.
Struktura gospodarstw rolnych w Polsce – zmiany w ostatnich 10 latach
W krajach Europy Zachodniej oraz w USA procesy konsolidacji i zaniku małych gospodarstw zaszły znacznie wcześniej i szybciej niż w Polsce. Spadek liczby gospodarstw oraz równoczesny wzrost ich średniego rozmiaru obserwuje się tam od wielu dekad, a jak szacują naukowcy z University of Colorado-Boulder wielkość przeciętnego gospodarstwa do końca XXI wieku podwoi się, a liczebność spadnie z 616 milionów (2020 r.) do 272 milionów (2100 r.).W efekcie struktura agrarna w zachodniej Europie i najbardziej rozwiniętych krajach świata jest obecnie bardziej skoncentrowana – dominują gospodarstwa duże i wysoko towarowe, podczas gdy najmniejsze farmy stanowią tam marginalny ułamek ogólnej liczby.
Spadek liczby małych gospodarstw w Polsce (<10 ha)
Polska stopniowo podąża tym samym kierunkiem zmian, choć z opóźnieniem w stosunku do krajów zachodnich. W ciągu minionej dekady utrzymała się wieloletnia tendencja ubywania najmniejszych gospodarstw rolnych w Polsce. Według Powszechnego Spisu Rolnego 2020 ich ogólna liczba spadła o ok. 192 tys. (12,7%) w porównaniu z 2010 rokiem. Spadek ten dotyczył przede wszystkim gospodarstw małoobszarowych: w grupie najmniejszych o powierzchni 1-2 ha użytków rolnych odnotowano ubytek o ponad 25%, a w grupie 5-10 ha – o ponad 16%.
Pomimo tego drobne gospodarstwa nadal stanowią ponad połowę wszystkich – np. jednostki do 5 ha stanowią 52% ogółu, lecz użytkują tylko ok. 12% powierzchni gruntów rolnych (według raportu Eurostatu). Sprawia to, że Polska jest w czołówce UE pod względem liczby jednostek rolniczych (za Rumunią). Wiele z nich to rodzinne posiadłości prowadzące produkcję głównie na własne potrzeby (samozapewnienie żywnościowe).
Konsolidacja gruntów i powiększanie areałów
Ubywanie małych gospodarstw postępuje równolegle z koncentracją ziemi w rękach większych podmiotów. Zmniejszenie liczebności rolników indywidualnych przy niemal stałej powierzchni użytków rolnych, przełożyło się na wzrost średniego areału przypadającego na gospodarstwo – z ok. 9,8 ha w 2010 r. do ok. 11,1 ha w 2020 r. (wzrost o ok. 13%). Dynamicznie przybyło gospodarstw dużych: liczba gospodarstw o powierzchni ≥50 ha zwiększyła się z 27 tys. do blisko 41 tys. (wzrost o 50% w dekadę), a w grupie 20-50 ha odnotowano wzrost o ok. 10%.
Coraz powszechniejszym zjawiskiem jest konsolidacja gruntów przez dzierżawy – udział gospodarstw indywidualnych użytkujących ziemię również na podstawie dzierżawy wzrósł z 16% do 28% w latach 2011-2020, a odsetek ziemi dzierżawionej w ogólnej powierzchni gospodarstw zwiększył się z ok. 15% do 20%. Zjawisko to oznacza, że większe jednostki powiększają swoje areały, przejmując pola od mniejszych (często w formie dzierżawy sąsiedzkiej) – a to bezpośrednio wpływa na strukturę własności i użytkowania gruntów.
Struktura własności i użytkowania ziemi rolnej
Jak już wspomniano, liczebność gospodarstw rolnych w Polsce jest druga co do wartości w Unii Europejskiej. Przez to polskie rolnictwo cechuje rozdrobniona własność ziemi, choć stopniowo rośnie rola dzierżaw. Nadal zdecydowaną większość stanowią gospodarstwa indywidualne – ok. 99% wszystkich – które użytkują około 91% powierzchni użytków rolnych. W 2020 r. odnotowano w Polsce najwyższy w UE odsetek gruntów rolnych będących własnością rolników użytkujących (ok. 75%).
Mimo to udział dzierżawy w użytkowaniu ziemi zwiększa się (jak zaznaczono w poprzednim akapicie, już ok. 20% areału gospodarstw indywidualnych jest dzierżawiona). Ogólna powierzchnia użytków rolnych nieznacznie zmniejszyła się w ostatnich 10 latach – do ok. 14,6 mln ha (spadek o ok. 1%). Dzieje się tak głównie na skutek wyłączania z użytkowania najsłabszych jakościowo gruntów (np. zalesiania lub przeznaczania na inne cele pozarolnicze). Tym samym dostępny areał pozostaje prawie stały, lecz jest uprawiany przez mniejszą liczbę większych gospodarstw.
Jak wzrost gospodarstw rolnych wpływa na projektowanie i produkowanie maszyn? Przykład Rolmako
Trendy w strukturze gospodarstw rolnych w Polsce powinny skłaniać producentów maszyn do kilku strategicznych decyzji.
Skalowanie maszyn w górę – rośnie zapotrzebowanie na maszyny o większej wydajności: szersze, mocniejsze, zdolne do pracy na dużych areałach w krótkim czasie. Producenci muszą zatem projektować sprzęt, który realnie zmniejsza liczbę przejazdów i oszczędza paliwo (znaczenie tych dwóch czynników w kontekście dbałości o glebę i plony od lat podkreśla marka Rolmako, projektując zresztą maszyny nie tylko dla dużych rolników).
Modułowość i elastyczność – część rolników działa na gruntach własnych i dzierżawionych, nierzadko rozproszonych, co oznacza różne gleby, warunki i wymagania. Sprzęt powinien być dostosowywalny: np. z możliwością szybkiej zmiany konfiguracji, szerokości roboczej czy rodzaju wału (pod tym względem Rolmako również daje świetny przykład – niezliczone możliwości konfiguracji sprzętu).
Transport i składanie maszyn – im większe maszyny, tym większe wyzwania transportowe. Maszyny składane hydraulicznie do szerokości transportowej <3 m stają się nie tyle opcją, co standardem w dużym gospodarstwie (przykład: brona talerzowa PowerDisc czy chwastownik ActiVAgro Rolmako mają 12 m szerokości roboczej i 3 m szerokości transportowej).
Maszyny Rolmako zaprojektowane dla największych gospodarstw – przegląd
To dobry moment, żeby szerzej omówić zalety największych maszyn marki Rolmako.
Brona talerzowa Rolmako PowerDisc
Brona talerzowa PowerDisc U 665 to flagowy produkt Rolmako. Szerokość do 12 m przy prędkości roboczej do 20 km/h oraz duża przepustowość sprawia, że przy każdym zabiegu agrotechnicznym działa efektywnie, energooszczędnie i szybko. To doskonałe narzędzie do wymieszania ogromnych ilości resztek pożniwnych (zarówno pod względem masy, jak i powierzchni). Do tego U 665 sprawdza się nie tylko w uprawie ścierniska, ale też podstawowej pielęgnacji gleby.
Chwastownik Rolmako ActiVAgro
Chwastownik AcitVAgro to doskonała alternatywa dla chemicznego zwalczania chwastów. Po zabiegu z wykorzystaniem maszyny chwasty pozostają na powierzchni gleby i usychają, kretowiska zostają rozbite, a wierzchnia warstwa ziemi zostaje delikatnie rozkruszona i napowietrzona. Maszyna nadaje się również do pielęgnacji użytków zielonych, np. wygrabiania darni. Używanie ActiVAgro zapewnia to namacalne korzyści: oszczędność na śor, poprawa warunków do wegetacji i wzrostu roślin oraz ochrona przed szkodnikami.
System łączenia maszyn BigField
BigField to system modułowy, w którym na jednym podwoziu (wózku nośnym) można zamontować kilka narzędzi, co przekłada się i na oszczędność, i na maksymalne dostosowanie maszyny do konkretnego gospodarstwa. To narzędzia kompatybilne z BigField:
Brony talerzowe U 652 i U 671,
Kompaktowa brona talerzowa U 693,
Kultywator uniwersalny U 497 lub U 684 (wersje PRO i standard).
Niezależnie od wybranych opcji cały zestaw składa się z dwóch 4-metrowych, sztywnych maszyn zawieszonych na TUZ i wymaga ciągnika o mocy przynajmniej 300 KM.
Inne maszyny Rolmako przeznaczone do dużych gospodarstw
Co jeszcze ma do zaoferowania Rolmako? Inne, duże maszyny to:
Pług dłutowy U 624 DeepTiller (w standardowej wersji do 4 m, ale na kanadyjski rynek jest produkowany również o szerokości 5 m dla ciągników o mocy nawet 800 KM).
Z kolei na przedni TUZ dla wielkoareałowych gospodarstw, które dysponują ciągnikami o dużych mocach, marka Rolmako poleca podwójny wał nożowy TurboCut (szerokość 6 m). Jak więc widać, marka Rolmako dba o każdy etap produkcji rolnej, również na dużych areałach.
Podsumowując, rosnąca skala gospodarstw to sygnał dla producentów, by inwestować w większe, bardziej zaawansowane maszyny – ale bez rezygnacji z uniwersalności i elastyczności. Rolnictwo w Polsce staje się coraz bardziej profesjonalne, więc sprzęt musi za tym nadążyć. A maszyny Rolmako nie tylko nadążają – one wyznaczają tempo. Więcej na www.rolmako.pl
Cena pszenicy na Matif, też kukurydzy i rzepaku pozostaje niska! Czy jednak ceny ruszą w górę za giełdą w Chicago?Notowania giełdowe zbóż i oleistych (Chicago, Paryż) wyznaczają kierunek zmian cen na rynkach krajowych. Zarówno przetwórcy i handlowy, jak i producenci rolni obserwują zmiany rynkowe, by w odpowiednim czasie dokonywać zakupów/sprzedaży fizycznych zbóż lub zająć pozycję na rynku giełdowym (w Polsce bardzo trudne).
Na razie giełda Matif nie daje jednoznacznych sygnałów do wzrostu cen zbóż, chociaż sugeruje, że obserwowane od tygodni minima kontraktów mogą się już nie pogłębiać. Nadzieja na to płynie z giełdy w Chicago, gdzie zboża i soja drożały w minionym tygodniu w nadziei na zawarcie porozumienia handlowego z Chinami, chociaż nawet bez rynku chińskiego eksport (zbóż zwłaszcza) jest dobry. Unijnym kontraktom mogłoby pomóc zdecydowane osłabienie euro (krajowym cenom osłabienie złotego) względem dolara, ale zapowiadana na ten tydzień obniżka stóp procentowych w USA (kolejna bardzo prawdopodobna w grudniu) w tym nie pomaga.
Ceny pszenicy na Matif i kukurydzy (niebieska linia) – wykres
Nadzieje na porozumienie handlowe z Chinami wsparły ceny w Chicago
Na giełdzie w Chicago panował trend wzrostowy w notowaniach soi i zbóż w minionym tygodniu. Sprzyjały temu sygnały wskazujące na możliwą poprawę stosunków między USA a Chinami w obliczu zbliżającego się, zaplanowanego na czwartek, spotkania prezydentów Donalda Trumpa i Xi Jinpinga w Korei. Szczególnie mocno drożała soja, która w ostatnich miesiącach została całkowicie wyparta z chińskiego rynku przez dostawców z Ameryki Południowej.
Trzy główne kontrakty w Chicago zaliczyły kolejny wzrostowy tydzień
W grupie trzech głównych amerykańskich kontraktów najlepiej wypadła soja notując 2,2% wzrost w skali tygodnia. Gorzej, z wynikiem +1,7% tydzień zakończyła pszenica SRW i tylko 0,2% wzrost zanotowała kukurydza po piątkowej korekcie.
Grudniowy kontrakt na soję zamknął czwartek najwyżej od czerwca – 10.45 USD/buszel, by stracić nieco w piątek na wartości. W skali tygodnia soja podrożała o 2,2%. Uczestnicy rynku pozostają zatem optymistyczni po licznych obietnicach prezydenta USA o zwiększeniu eksportu soi do Chin, ale ciągłe zmiany stanowiska władz amerykańskich wciąż podtrzymują pewną nerwowość na rynku.
Amerykańska kukurydza z kolei przeszła sporą korektę techniczną w piątek po gwałtownym wzroście na poprzedniej sesji, w ślad za cenami ropy naftowej. Oczekuje się, że drastyczne zaostrzenie amerykańskich sankcji na rosyjską ropę może znacząco ograniczyć globalną podaż, co spowodowało gwałtowny wzrost cen ropy w minionym tygodniu. Oczywiście zwyżki cen ropy są korzystne dla wszystkich surowców wykorzystywanych do produkcji etanolu i biodiesla. Trwające zbiory w USA powinny zwiększać dostępność, ale farmerzy opóźniają sprzedaż kukurydzy i soi z powodu niskich cen. Ceny kukurydzy w Chicago stabilizują się w wąskim przedziale od 4,20 do 4,28 USD/buszel wspierane przez silny eksport i popyt krajowy ze strony sektora etanolu.
Ceny pszenicy SRW w Chicago pozostawały do niedawna stabilne, hamowane przez dużą podaż globalną. Kontrakt grudniowy oscylował wokół wieloletnich minimów – 5,0 USD/buszel, ale w czwartek jego cen wybiła o 1,8% w górę. Piątkowa sesja przyniosła wprawdzie korektę spadkową, ale i tak pszenica podrożała o 1,7% w skali tygodnia.
Wszystkim trzem amerykańskim kontraktom pomagają też zapowiedzi Japonii dotyczące zobowiązania się do zakupu towarów pochodzących z USA, zwłaszcza soi. Także niepewność wynikająca z braku ważnych raportów rynkowych (zamknięcie rządu w USA trwa od 1 października) sprowokowała inwestorów spekulacyjnych do redukcji krótkich pozycji.
Warto również zauważyć, że amerykańskie kontrakty zaliczyły wzrostowy tydzień mimo 0,5% umocnienia dolara względem euro w tym czasie.
Notowania euro/dolara spadły 0,5% w skali tygodnia w okolice 1,16 dolara za euro, co oczywiście jest pozytywne dla konkurencyjności unijnego eksportu i podnosi ceny importowanej kukurydzy, rzepaku i olejów roślinnych. Ruch ten był jednak zbyt mały, aby znacząco wesprzeć ceny unijnej pszenicy.
Cena pszenicy na Matif wzrosła tylko symbolicznie
Cena pszenicy na Matif od początku października porusza się w trendzie bocznym w pobliżu swoich minimów kontraktowych z przełomu wrzesień/październik (186,25 eur/t). Piątkową sesję seria na grudzień zamknęła ceną 190,25 eur/t, czyli tylko 1 euro wyżej niż tydzień wcześniej. Ceny unijnej pszenicy nie chcą rosnąć po doskonałych zbiorach i w obliczu nadal słabego eksportu. Na globalnym rynku pszenicy rekordowe prognozy/szacunki produkcji systematycznie rosły w aktualizowanych raportach. Warto przypomnieć, że USDA 30-go września (przed zamknięciem rządu) podniósł krajowe zbiory o 1,44 mln ton do wysokiego poziomu 53,89 mln ton (nieco więcej niż przed rokiem). Pod koniec września Komisja Europejska podniosła szacunki zbiorów pszenicy w UE-27 aż o 4,5 mln ton do 284,17 mln ton – najwięcej od 2020 roku. W górę korygowane są prognozy zbiorów w Argentynie i Australii (trwają).
Eksport unijnej pszenicy ożywił się lekko w ostatnich tygodniach, ale nadal jest o 21% słabszy niż w poprzednim sezonie,z wynikiem tylko 5,87 mln ton (16 tygodni sezonu 2025/26).
Notowania kukurydzy w Paryżu spadły minimalnie w skali tygodnia
Na Matif wyceny listopadowej serii kukurydzy pozostają od dwóch tygodni poniżej poziomu 185 eur/t, po spadku na 1,5-roczne minimum listopadowego kontraktu (ok. 180 eur/t) na przełomie września i października. Odbicie cen za oceanem nie wsparło notowań unijnego kontraktu, który odczuwa presję wynikającą z trwających zbiorów.
Kontrakt na rzepak pozostaje w szerokim trendzie bocznym
Unijny kontrakt na rzepak z dostawą w listopadzie podrożał w skali tygodnia 7,0 eur/t do 469,25 eur/t (tydzień wcześniej potaniał o 4,5 eur/t) w piątek. Notowania unijnego rzepaku pozostają w październiku w szerokim trendzie bocznym 460 – 470 eur/t.
Unijny rzepak pozostaje pod presją trwających zbiorów w Kanadzie i rosnących prognoz dla Australii. Również na giełdzie w Winnipeg widoczna jest stabilizacja po tym jak ceny canoli spadły na półroczne minima pod wpływem kończących się zbiorów, ale też w kontekście utrzymujących się napięć handlowych z Pekinem.
Ceny rzepaku na Matif (seria na listopad) – wykres
Kontrakt na ropę Brent podrożał o 8% w ciągu dwóch dni (środa, czwartek). Cena grudniowego kontraktu terminowego na ropę Brent wzrosła w środę o 2,2% a w czwartek o kolejne 5,5% do 66,2 USD/baryłkę, co zniwelowało niedawny spadek na półroczne minima w okolice 60 USD/baryłkę na początku tygodnia. Stany Zjednoczone wprowadzają nowe sankcje wobec Federacji Rosyjskiej z powodu braku poważnego zaangażowania Rosji w proces pokojowy mający na celu zakończenie wojny na Ukrainie. Dotkną one rosyjskie spółki Rosnieft i Łukoil, a także spółki, które są bezpośrednio lub pośrednio (50% lub więcej) własnością tych gigantów, nawet jeśli nie są bezpośrednio objęte sankcjami. Chodzi o 28 spółek zależnych Rosnieftu i 6 Łukoilu.
Przed nami ciepła noc z chmurami i deszczem na poziomie 1-4 mm. Najwięcej deszczu spadnie na wschód od Warszawy aż po cały wschód kraju a najmniej od Opolskiego po Łódzkie.
W ciągu dnia na zachodzie przeważnie pochmurnie i sucho- dopiero po południu/ wieczorem zacznie na nowo padać deszcz. Na południu kraju największa szansa na suchy okres jest w południe i miejscami pokaże się słońca. Nad resztą kraju szaruga jesienna z małą szansą na przejaśnienia z możliwymi przelotnymi ale niewielkimi opadami deszczu.
Wiatr powieje dość silnie z zachodu ale bez wichur.
Po ciepłej nocy z temperaturami na poziomie 6-7 stopni w dzień od 9 do 11 stopni w Jeleniej Górze, Tarnowie i Nowym Sączu.
Mocniej popada z wtorku na środę- do 4-8 mm po czym w środę jeśli popada to tylko na północy a nad resztą kraju pojawi się słońce i sucho no i cieplej bo w górach pojawi się halny.
Zmiany klimatu coraz silniej wpływają na zdrowie upraw. Wirusy zbóż, w tym wirus żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV) oraz wirus karłowatości pszenicy (WDV), stają się poważnym zagrożeniem dla plonów w Polsce i Europie. Łagodne zimy sprzyjają aktywności owadów przenoszących choroby (mszyc i cykad), które mogą przetrwać sezon zimowy i szybciej rozpocząć infekcje wiosną.
Eksperci ostrzegają, że choć duże straty plonów spowodowane wirusami zbóż zdarzają się rzadko, w niektórych latach mogą powodować znaczne szkody w uprawach jęczmienia, pszenicy i innych zbóż ozimych. Zintegrowane zwalczanie szkodników (IPM) pozostaje najskuteczniejszym sposobem ograniczania ryzyka i ochrony roślin.
Najgroźniejsze wirusy zbóż – BYDV i WDV
Wirus żółtej karłowatości jęczmienia (BYDV) uznawany jest za najgroźniejszą chorobę wirusową zbóż. Przenoszą go mszyce, głównie mszyca zbożowa (Sitobion avenae) i mszyca czeremchowo-zbożowa (Rhopalosiphum padi). Po pierwszej infekcji wirus rozprzestrzenia się wśród sąsiednich roślin poprzez potomstwo mszyc, tworząc skupiska przypominające gniazda.
Z kolei wirus karłowatości pszenicy (WDV) przenoszony jest przez cykadę piaskową (Psammotettix alienus). Ze względu na ruchliwość tego owada infekcje występują najczęściej wzdłuż pojedynczych rzędów upraw, szczególnie w pszenicy ozimej.
Źródła infekcji wirusów zbóż
Zarówno mszyce, jak i cykady muszą wcześniej pobrać wirusa z zainfekowanych roślin żywicielskich. Główne źródła zakażenia to:
samosiewy zbóż,
kukurydza,
dziko rosnące trawy.
Te rośliny często nie wykazują objawów, ale stanowią rezerwuar wirusów. Wysokie ryzyko infekcji pojawia się na polach sąsiadujących z obszarami trawiastymi lub uprawami późno dojrzewającej kukurydzy.
Jak chronić pszenicę i jęczmień przed wirusami?
Najważniejszym działaniem profilaktycznym jest likwidacja samosiewów zbóż, które stanowią łatwe źródło zakażenia. W przypadku mszyc przenoszących BYDV można zastosować insektycydy, jednak zwalczanie cykad, takich jak Psammotettix alienus, jest trudniejsze ze względu na ich ruchliwość.
Specjaliści zalecają zintegrowane podejście do ochrony roślin – łączenie metod agrotechnicznych, biologicznych i chemicznych:
stosowanie odpowiedniego płodozmianu,
terminowy siew zbóż,
monitoring populacji mszyc i cykad,
ograniczanie źródeł infekcji.
Dzięki tym działaniom rolnicy mogą skutecznie chronić swoje uprawy i ograniczać straty powodowane przez wirusy zbóż, które (wraz ze zmianami klimatycznymi) stanowią coraz poważniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa produkcji rolniczej.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.