wtorek, 28 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 124

Jak zamówić duplikat kolczyków dla bydła?

0
Letnie choroby bydła

W gospodarstwach zajmujących się hodowlą bydła jednym z elementów identyfikacji zwierząt są kolczyki słuchowe. Zdarza się, że oryginalne oznaczniki zostają utracone lub uszkodzone w wyniku urazu zwierzęcia czy intensywnej eksploatacji pastwiska. W takich sytuacjach konieczne jest zamówienie duplikatu. Poniżej omówimy krok po kroku cały proces zamawiania duplikatu oznacznika, tak aby hodowca mógł sprawnie przejść przez wszystkie etapy.

Sprawdzenie obowiązujących przepisów oraz wymogów identyfikacyjnych

Pierwszym krokiem jest zapoznanie się z obowiązującymi przepisami w zakresie identyfikacji i rejestracji zwierząt gospodarskich. W Polsce hodowla bydła podlega przepisom dotyczącym identyfikacji oznaczeń słuchowych oraz zgłaszania zmian w systemie rejestracji rolniczej. Hodowca powinien upewnić się, że kolczyk, który uległ uszkodzeniu lub zgubieniu, został zgłoszony we właściwym organie, a jego numer identyfikacyjny był wprowadzony do systemu. W wielu przypadkach duplikat może zostać wydany jedynie po dostarczeniu odpowiednich danych dotyczących pierwotnego oznaczenia oraz zwierzęcia.

Określenie danych potrzebnych do zamówienia duplikatu

Aby zamówić duplikat kolczyka dla zwierzęcia, konieczne jest przygotowanie pełnej informacji identyfikacyjnej. Należy zebrać: numer pierwotnego oznaczenia (jeżeli nadal jest czytelny), numer identyfikacyjny zwierzęcia (np. numer ewidencyjny w systemie rejestracji), dane hodowli (PESEL rolnika lub numer gospodarstwa, adres, województwo). Często wymagany jest także powód wystąpienia o wydanie duplikatu – może to być zgubienie oznacznika, jego uszkodzenie lub odczyt nieważny z powodu trwałego zniekształcenia. Warto także przygotować dokument potwierdzający zgłoszenie utraty lub uszkodzenia oznaczenia, jeżeli takie wymagania stawia instytucja wydająca.

Wybór dostawcy oraz rodzaju oznaczenia

Rynkowo dostępnych jest kilka typów kolczyków słuchowych dla bydła: standardowe kolczyki z tworzywa sztucznego, oznaczenia metalowe, a także specjalne wersje z kodem kreskowym lub chipem RFID. Wybór odpowiedniego rodzaju zależy od wymagań systemu ewidencji w regionie, budżetu i procesu identyfikacji stada. Przy zamówieniu duplikatu warto wybrać ten sam typ oznaczenia co pierwotnie, aby uniknąć konieczności zmiany całej procedury identyfikacyjnej. Dostawca powinien być zatwierdzony przez organ odpowiedzialny za rejestrację zwierząt lub mieć pozytywne referencje w środowisku rolniczym.

Przygotowanie dokumentacji i formularzy wniosku

Po wybraniu dostawcy trzeba wypełnić wniosek lub formularz zamówienia duplikatu oznaczenia. W formularzu należy podać wszystkie dane, które zostały wcześniej przygotowane, oraz zaznaczyć, że chodzi o duplikat oznaczenia już istniejącego. Niektóre instytucje wymagają załączenia potwierdzenia zgłoszenia utraty lub uszkodzenia oraz wykazania, że pierwotny kolczyk został usunięty lub że jego odczyt jest niemożliwy lub nieczytelny. Wypełniony wniosek należy przesłać do odpowiedniego wydziału weterynarii lub instytucji rejestracyjnej – często można to zrobić online lub osobiście.

Opłaty i terminy realizacji zamówienia

Zamówienie duplikatu oznaczenia zwykle wiąże się z określoną opłatą manipulacyjną. Wysokość opłaty zależy od regionu, dostawcy oraz formy oznaczenia. Warto sprawdzić cennik przed złożeniem wniosku, aby móc odpowiednio zaplanować koszty. Termin realizacji może być różny – niekiedy jest to kilka dni roboczych, w innych przypadkach nawet kilka tygodni, zależnie od zapasów dostawcy oraz procedur administracyjnych. Ważne jest, by oznaczyć zwierzę nowym kolczykiem w możliwie najkrótszym czasie, ponieważ brak identyfikacji może uniemożliwiać dokonanie ruchu zwierzęcia lub sprzedaż.

Odbiór i zamocowanie duplikatu oznaczenia

Gdy duplikat zostanie przygotowany i dostarczony do gospodarstwa lub wydania przez instytucję, należy go fizycznie zamocować na uchu zwierzęcia. Przed zamocowaniem warto upewnić się, że udało się zlokalizować właściwe zwierzę i usunąć pozostałości starego oznaczenia, jeśli nadal istnieją. Montaż należy wykonać zgodnie z instrukcją producenta kolczyków – zazwyczaj stosuje się specjalne szczypce lub urządzenie zaciskające. Warto przy tym zachować odpowiednie warunki higieniczne: oczyścić ucho, zabieg wykonać spokojnie i szybko, aby minimalizować stres zwierzęcia. Po założeniu nowego oznaczenia trzeba sprawdzić czy numer jest prawidłowy, dobrze widoczny i czy nie ma luzu lub naciągania.

Aktualizacja danych w systemie rejestracyjnym

Po fizycznym zamocowaniu duplikatu oznaczenia istotnym krokiem jest zaktualizowanie danych w systemie ewidencyjnym. Hodowca musi wprowadzić nowy numer oznaczenia w rejestrze stada lub zgłosić zmianę do instytucji odpowiedzialnej za identyfikację i rejestrację zwierząt. W wielu przypadkach system automatyczny wymaga potwierdzenia, że stara identyfikacja jest unieważniona, a nowa została przypisana do tego samego zwierzęcia. Niezaktualizowanie danych może skutkować problemami przy sprzedaży, przemieszczeniu lub uboju zwierzęcia – może to również prowadzić do sankcji administracyjnych.

Monitorowanie stada i kontrola oznaczeń

Posiadanie duplikatu to nie koniec prac identyfikacyjnych. W ramach dobrej praktyki hodowlanej warto regularnie kontrolować oznaczenia słuchowe w stadzie. Oznacza to wizualne sprawdzenie poprawności i stanu kolczyków, realizację konserwacji lub wymiany ich w przypadku uszkodzeń oraz prowadzenie ewidencji w gospodarstwie. Rolnik powinien utrzymywać dokumentację dotyczącą daty wydania duplikatu, numeru oznaczenia, danych zwierzęcia oraz przyczyny konieczności duplikatu. Dzięki temu zarządzanie stadem jest bardziej przejrzyste i elastyczne w przypadku kontroli lub audytu.

Jak zminimalizować ryzyko zagubienia?

Aby ograniczyć ryzyko konieczności wydania kolejnego duplikatu, warto zastosować kilka praktycznych środków. Po pierwsze, wybieraj kolczyki wykonane z trwałych materiałów odporne na warunki atmosferyczne i eksploatację w terenie. Po drugie, stosuj dodatkowe zabezpieczenia mechaniczne – np. pierścienie mocujące lub specjalne zaciski, które zmniejszają ryzyko wypadnięcia oznaczenia. Po trzecie, planuj regularne przeglądy wszystkich oznaczeń przed i po sezonie pastwiskowym. Wreszcie dokumentuj wszelkie działania dotyczące oznakowania stada – posiadanie dobrej dokumentacji znacznie ułatwia procedurę w przypadku potrzeby duplikatu. W razie planowanych przesiedleń lub sprzedaży zwierzęcia warto dodatkowo wykonać fotografię oznaczenia i dodać ją do akt zwierzęcia.

Poprawne i szybkie zamówienie duplikatu kolczyka słuchowego dla bydła wymaga uwzględnienia zarówno wymogów administracyjnych jak i właściwej obsługi logistycznej. Przygotowanie danych, wybór odpowiedniego oznaczenia, realizacja zamocowania i aktualizacja rejestracji to kolejne etapy, które pozwalają utrzymać identyfikację stada w zgodzie z wymogami prawa i dobrego zarządzania hodowlą.

Ile pali Ursus C-360 na hektar orki?

0

Ursus C-360 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciągników w historii polskiego rolnictwa. Wyposażony jest w silnik wysokoprężny typu S-4003 o mocy około 52 KM (38,8 kW) i pojemności skokowej 3120 cm³. Ciągnik posiada 10 biegów do przodu oraz 2 wsteczne, a jego masa robocza wynosi ok. 2100 kg. Pojemność zbiornika paliwa to 70 l.

Według danych technicznych, jednostkowe zużycie paliwa w tym modelu wynosi ok. 265 g/kWh. W praktyce spalanie zależy jednak od wielu czynników, takich jak typ gleby, głębokość orki, szerokość robocza pługa, a także stan techniczny silnika i osprzętu.

Ile naprawdę pali Ursus C-360 na hektar orki?

Podczas orki Ursus C-360 zużywa średnio od 15 do 25 litrów oleju napędowego na hektar, w zależności od warunków pracy. Przy lekkiej glebie, dobrze dobranym pługu i płynnej pracy silnika spalanie może wynosić ok. 15–18 l/ha. W przypadku gleb ciężkich i głębokiej orki spalanie wzrasta do 22–25 l/ha.

W praktyce rolnicy często podają wyniki pomiarów zużycia paliwa w polu. Przy orce 3-skibowym pługiem i normalnych warunkach spalanie wynosi około 18–20 l/ha. Zdarza się jednak, że w przypadku gleb gliniastych lub mokrych wartość ta przekracza 25 l/ha.

Przy przeliczeniu tych wartości można oszacować, że wykonanie orki na powierzchni 10 ha wymaga zużycia około 180–250 l paliwa, co pozwala określić realny koszt pracy ciągnika w gospodarstwie.

Czynniki wpływające na spalanie Ursusa C-360

  1. Głębokość orki
    Im głębiej prowadzona jest orka, tym większe opory stawia gleba. Głębsza praca pługa zwiększa obciążenie silnika i w konsekwencji powoduje wzrost zużycia paliwa nawet o kilkanaście procent.
  2. Rodzaj gleby
    Na glebach lekkich Ursus C-360 pracuje płynnie i ekonomicznie, natomiast w glebach ciężkich, zwięzłych i wilgotnych, spalanie rośnie z powodu większych oporów roboczych.
  3. Stan techniczny ciągnika
    Zużyte końcówki wtryskiwaczy, nieszczelności w układzie paliwowym czy zanieczyszczony filtr powietrza powodują, że silnik spala więcej oleju napędowego. Regularna konserwacja i przeglądy techniczne pozwalają ograniczyć nadmierne spalanie.
  4. Uślizg kół i dobór opon
    Duży uślizg kół prowadzi do strat energii. Właściwe ciśnienie w oponach, odpowiedni balast i równomierne obciążenie osi pomagają poprawić przyczepność i zmniejszyć spalanie.
  5. Szerokość i rodzaj pługa
    Ursus C-360 najlepiej współpracuje z pługiem 3-skibowym. Zastosowanie zbyt szerokiego narzędzia przeciąża silnik i zwiększa spalanie nawet o 20 %. Z kolei zbyt wąski pług powoduje niepotrzebne wydłużenie czasu pracy.
  6. Technika orki i prędkość robocza
    Optymalna prędkość orki dla Ursusa C-360 to 5–6 km/h. Zbyt wolna jazda wydłuża czas pracy, natomiast zbyt szybka powoduje większy poślizg i wzrost spalania.

Jak zmniejszyć spalanie Ursusa C-360 podczas orki?

  • Regularnie wymieniaj filtry i olej w silniku, utrzymując układ wtryskowy w czystości.
  • Stosuj paliwo dobrej jakości, które zapewnia prawidłowe spalanie i ogranicza powstawanie nagaru.
  • Dopasuj głębokość orki do typu gleby – nie ma potrzeby nadmiernego zagłębiania pługa.
  • Dbaj o prawidłowe ciśnienie w oponach i unikaj orki na zbyt mokrej glebie.
  • Dobrze wyreguluj pług, by nie powodował dodatkowych oporów i nierównomiernego obciążenia ciągnika.
  • Jeśli to możliwe, wykonuj orkę przy umiarkowanej wilgotności gleby, kiedy stawia ona najmniejszy opór.

Praktyczne przykłady z gospodarstw

W gospodarstwach prowadzących orkę na glebach lekkich (piaski, lessy) Ursus C-360 zużywa zwykle 15–18 l/ha. Przy średnich warunkach i standardowej głębokości 20–25 cm spalanie kształtuje się na poziomie 18–22 l/ha. W trudniejszych warunkach, gdy gleba jest wilgotna, a praca odbywa się z pługiem 4-skibowym, zużycie paliwa może dochodzić do 25 l/ha.

Rolnicy zwracają uwagę, że odpowiednie przygotowanie sprzętu przed sezonem, wyregulowanie pompy wtryskowej oraz dbałość o czystość filtrów pozwala obniżyć spalanie nawet o 2–3 l/ha. To oznacza realne oszczędności przy większej powierzchni orki.

Rzeczywiste spalanie w gospodarstwie

Przy dobrze utrzymanym Ursusie C-360, prawidłowo dobranym pługu i optymalnej prędkości roboczej można przyjąć orientacyjne zużycie paliwa:

  • Lekkie gleby, płytka orka: 15–18 l/ha
  • Średnie warunki, standardowa głębokość 20–25 cm: 18–22 l/ha
  • Gleby ciężkie, głęboka orka lub zbyt szeroki pług: 22–25 l/ha

Na tej podstawie łatwo obliczyć, że przy średnim spalaniu 20 l/ha orka 10 ha pola wymaga około 200 l oleju napędowego. Znajomość tych wartości pomaga rolnikom dokładnie planować zapotrzebowanie na paliwo i koszty prac polowych.

FAO: Ceny zbóż w październiku najniższe od 2020 roku

0
Zboża FAO

Ceny zbóż w październiku najniższe od 2020 roku! Światowy indeks cen zbóż FAO spadł do 103,6 punktu, co oznacza spadek o 1,3 punktu (–1,3%) względem września i aż 9,5% mniej niż rok temu. To najniższy poziom od sierpnia 2020 roku, wskazujący na wyraźne ochłodzenie koniunktury na rynku zbóż.

Indeks cen zbóż FAO – wykres

Na wykresie indeksu FAO widać wyraźny trend spadkowy, który rozpoczął się wiosną 2025 roku i przyspieszył w ostatnich miesiącach.

Spadki dotknęły w październiku wszystkie główne grupy zbóż:

Pszenica potaniała o 1% – przyczyniły się do tego duże globalne zapasy, korzystne prognozy zbiorów na półkuli południowej oraz postęp zasiewów pszenicy ozimej w krajach północy.
Zboża paszowe (kukurydza, jęczmień, sorgo) obniżyły ceny średnio o 1,1% – choć presję na spadek ograniczały informacje o słabszych plonach kukurydzy w UE i potencjalnie także w USA, a także doniesienia o nowych umowach handlowych między Chinami a Stanami Zjednoczonymi.
Ryż odnotował spadek cen o 2,5% w skali miesiąca, gdyż rozpoczęcie zbiorów w krajach półkuli północnej zwiększyło podaż i zaostrzyło konkurencję na rynkach eksportowych.

Ceny zbóż w Polsce (kukurydza i pszenica) – wykres od 2018 roku


Podobny trend obserwujemy w ostatnich miesiącach również na rynku krajowym, gdzie ceny skupu wszystkich zbóż są najniższe od co najmniej 2020 roku.
Według danych MRiRW i e-WGT:
– Pszenica konsumpcyjna spadła w wielu regionach mocno poniżej 800 zł/t, a zdarzają się też ceny skupu w okolicy 600 zł/t pszenicy paszowej,
– Kukurydza mokra skupowana jest często po 420–460 zł/t, ale ceny minimalne to tylko ok. 360 zł/t,
co oznacza poziomy notowane ostatnio przynajmniej pięć lat temu.

Wykres pokazuje, że od początku 2024 roku notowania pszenicy (uśredniona cena konsumpcji i paszy) systematycznie zniżkują, mimo wysokich kosztów produkcji, przy ograniczonym eksporcie. Jedynie stara kukurydza trzymała długo cenę, ale mocno potaniała wraz z pojawieniem się tegorocznego ziarna.
Nadpodaż po żniwach i ostrożność skupujących utrzymują presję na rynku. Jednak ostatnie odbicie w cenach giełdowych ożywiło lekko kupujących.

Przeczytaj również – Ceny pszenicy w USA i na Matif rosną – inwestorzy liczą na chiński popyt

Podsumowanie: świat i Polska w fazie niskich cen


Światowy rynek zbóż wszedł w październiku w okres stabilnych, lecz niskich notowań. Obfite zapasy, korzystne warunki pogodowe i słabszy popyt eksportowy sprawiają, że zarówno w ujęciu globalnym (FAO), jak i krajowym, ceny zbóż są najniższe od 2020 roku.

Dla polskich rolników oznacza to trudniejszy sezon sprzedażowy – niskie ceny skupu przy jednocześnie wciąż wysokich kosztach nawozów, paliwa i usług transportowych ograniczają opłacalność produkcji.

Źródło: FAO Food Price Index, listopad 2025 | MRiRW, e-WGT,

Interesuje Cię uprawa soi? SPRAWDŹ, co radzi doświadczony rolnik

0
Interesuje Cię uprawa soi? SPRAWDŹ, co radzi doświadczony rolnik

Soja w Polsce – roślina z ogromnym potencjałem

Uprawa soi w Polsce z roku na rok zyskuje na popularności. Jeszcze dekadę temu była traktowana jako ciekawostka, dziś coraz częściej stanowi stały element płodozmianu. Wynika to nie tylko z rosnącego zapotrzebowania rynku na białko roślinne, ale też z korzyści agronomicznych, jakie przynosi sama roślina.

Soja wzbogaca glebę w azot dzięki symbiozie z bakteriami brodawkowymi, poprawia jej strukturę i stanowi świetny przedplon dla zbóż. Nic więc dziwnego, że coraz więcej rolników zaczyna interesować się tą uprawą – w tym również ci, którzy dotąd specjalizowali się w zbożach czy kukurydzy.

Jednym z nich jest Piotr Grudziński z woj. kujawsko-pomorskiego, który od kilku lat z powodzeniem uprawia soję, a swoje doświadczenia przekazuje innym rolnikom.

Pierwsze kroki odnośnie uprawy soi – od teorii do praktyki

Jak mówi Piotr Grudziński, decyzja o wprowadzeniu soi do gospodarstwa nie była przypadkowa.

– Szukałem rośliny, która poprawi żyzność gleby i wpisze się w nowoczesne, zrównoważone rolnictwo. Soja idealnie spełniła te warunki – wspomina rolnik.

Interesuje Cię uprawa soi? SPRAWDŹ, co radzi doświadczony rolnik

Na początku kluczowe okazało się poznanie wymagań uprawowych i odpowiedni dobór odmiany. W polskich warunkach najlepiej sprawdzają się odmiany wczesne, odporne na chłody i krótszy dzień.

Rolnik podkreśla, że soja wymaga precyzyjnego przygotowania pola – gleba musi być wolna od chwastów, a stanowisko ciepłe i dobrze nasłonecznione. W gospodarstwie Piotra proces ten przebiega z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi John Deere, które pomagają utrzymać wysoki poziom precyzji i efektywności.

Wybór sprzętu ma znaczenie

Współczesne gospodarstwa coraz częściej inwestują w technologie, które ułatwiają nie tylko siew, ale i zbiór czy analizę danych z pola.

Piotr Grudziński korzysta z kombajnu John Deere T550 wyposażonego w heder 625R, który sprawdza się zarówno przy zbożach, jak i przy soi. Maszyna umożliwia precyzyjny zbiór niskich łanów, co ma kluczowe znaczenie przy tej roślinie.

Interesuje Cię uprawa soi? SPRAWDŹ, co radzi doświadczony rolnik

– Ziarno soi dojrzewa nierównomiernie, a strąki często znajdują się nisko nad ziemią. Dlatego tak ważne jest, by kombajn był wyposażony w heder o dużej precyzji i czułym systemie kopiowania terenu. Heder 625R świetnie daje sobie z tym radę – podkreśla rolnik.

W gospodarstwie wykorzystuje się także ciągniki serii 6R z systemem AutoTrac™, który pozwala na automatyczne prowadzenie maszyny i ograniczenie nakładek podczas siewu i oprysków. Dzięki temu oszczędza się paliwo i środki ochrony roślin, a praca staje się szybsza i dokładniejsza.

Precyzyjny siew i nawożenie – fundament udanej uprawy soi

Siew soi to etap, w którym dokładność ma kluczowe znaczenie. Od właściwego ustawienia siewnika i równomiernego rozmieszczenia nasion zależy późniejszy rozwój roślin.

Piotr Grudziński stosuje siew punktowy, dostosowany do rozstawy rzędów 45 cm. Jak podkreśla, zbyt gęsty wysiew prowadzi do większego ryzyka chorób, natomiast zbyt rzadki utrudnia zwalczanie chwastów.

Przy uprawie soi nie można zapominać o szczepieniu nasion bakteriami Bradyrhizobium japonicum, które wiążą azot z powietrza. Dzięki temu roślina sama zapewnia sobie dostęp do składników pokarmowych, ograniczając potrzebę stosowania nawozów azotowych.

Ważnym elementem jest też nawożenie fosforem i potasem – pierwiastkami, które wspierają rozwój systemu korzeniowego i kwitnienie.

Ochrona roślin i zbiór – technologia wspiera efektywność

W nowoczesnym gospodarstwie rolnik korzysta z map aplikacyjnych i systemu John Deere Operations Center, który pozwala śledzić zabiegi polowe, monitorować wydajność i planować kolejne etapy uprawy.

Dzięki integracji danych z maszyn można analizować, jak konkretne decyzje – np. zmiana terminu oprysku lub nawożenia – wpływają na plon i jakość nasion.

Interesuje Cię uprawa soi? SPRAWDŹ, co radzi doświadczony rolnik

– To ogromna różnica w porównaniu z dawnymi metodami. Teraz nie działam na wyczucie, tylko na podstawie danych – tłumaczy Piotr. – W efekcie mam wyższe plony i niższe koszty jednostkowe.

Zbiór soi odbywa się zwykle w październiku, gdy strąki są suche, ale nie pękają. Kluczem jest zachowanie ostrożności, by uniknąć strat przy omłocie.

Soja – inwestycja w przyszłość gospodarstwa

Uprawa soi to nie tylko sposób na dywersyfikację produkcji, ale także element rolnictwa regeneratywnego i zrównoważonego. Roślina poprawia strukturę gleby, zmniejsza zapotrzebowanie na nawozy mineralne i ogranicza emisję CO₂.

W połączeniu z nowoczesną technologią – jak rolnictwo precyzyjne John Deere, systemy telemetrii czy automatyczne prowadzenie – soja staje się opłacalną i ekologiczną alternatywą dla tradycyjnych upraw.

– Soja to uprawa przyszłości, ale tylko wtedy, gdy podejdziemy do niej z wiedzą i technologią. Z roku na rok widzę, że inwestycja w precyzję po prostu się zwraca – podsumowuje Piotr Grudziński.

Dane, doświadczenie i technologia

Współczesna uprawa soi to połączenie wiedzy rolnika, doświadczenia praktycznego i nowoczesnych narzędzi cyfrowych.

Interesuje Cię uprawa soi? SPRAWDŹ, co radzi doświadczony rolnik

Wdrażanie takich rozwiązań jak John Deere Operations Center, AutoTrac™, czy systemy zmiennego dawkowania pozwala podejmować decyzje oparte na faktach, a nie domysłach. To właśnie ta filozofia – „data-driven farming” – staje się fundamentem nowoczesnego rolnictwa.

Soja może być rośliną przyszłości dla wielu polskich gospodarstw, pod warunkiem, że zostanie wprowadzona z odpowiednim przygotowaniem. Odpowiedni dobór sprzętu, precyzyjna technologia i świadomość agronomiczna to trzy filary sukcesu, które pozwalają osiągnąć wysokie plony i trwałe efekty środowiskowe.

Przewód, który daje przewagę – Wiertarka przewodowa [Elektronarzędzia]

0
Przewód, który daje przewagę - nowa seria o elektronarzędziach
Wiertarka firmy Milwaukee charakteryzuje się wysokimi osiągami przy niskiej prędkości i wysokim momencie obrotowym. Fot. Firmowe

Gospodarstwa rolne mogą być nastawione na różne kierunki użytkowania i rozwoju. Nie w każdym spotkamy produkcję zwierzęcą czy najnowsze maszyny. Jednak któż z nas nie lubi majsterkować, mając warsztat z podstawowymi oraz rzadziej używanymi elektronarzędziami. Zbliżając się do okresu zimowego, chcemy przybliżyć ich charakterystykę – czym się różnią, co oferują producenci i na co powinniśmy zwrócić największą uwagę.

Cykl o elektronarzędziach nie mógłby zacząć się inaczej. Wiertarka przewodowa to narzędzie, które w warsztatach, garażach i gospodarstwach domowych od dekad pełni tę samą, niezmiennie ważną rolę. Choć dziś półki uginają się od modeli akumulatorowych, wersje sieciowe wciąż mają przewagę tam, gdzie liczy się moc, stabilność i gotowość do długiej pracy bez przerw. Zasilane prądem z sieci oferują pełne osiągi przez cały czas, nie proszą o ładowanie, nie słabną po kilku godzinach, a ich silniki – pozbawione ograniczeń baterii – pozwalają na wiercenie w twardszych materiałach, wiertłami o dużych średnicach i pod większym obciążeniem.

Ich jedyną realną wadą pozostaje przewód, który ogranicza mobilność. Ale w warsztacie, gdzie i tak wszystko ma swoje miejsce, nie stanowi to większego problemu. Zamiast pilnować poziomu naładowania akumulatora, wystarczy włożyć wtyczkę do gniazdka i można pracować bez przerw. Dodatkową zaletą wiertarek przewodowych jest ich trwałość – brak baterii to brak najdroższego elementu eksploatacyjnego, a silniki sieciowe łatwiej serwisować.

Zastosowanie wiertarek jest bardzo rozmaite. Mimo zaleceń i wskazówek producenta niezmiernie często te narzędzia są wykorzystywane w zdecydowanie szerszy sposób. Przeanalizowaliśmy wielu producentów elektronarzędzi, szczególnie biorąc pod uwagę urządzenia najpopularniejsze, ale zarazem również te najprostsze.

Bosch – niemiecka solidność

Bosch od lat wyznacza standard wśród elektronarzędzi, łącząc precyzję z niezawodnością. W wiertarkach przewodowych tej marki czuć niemieckie podejście do konstrukcji: nic zbędnego, pełna kontrola i równa praca silnika. Dobrym przykładem jest Bosch EasyImpact 600 – lekka wiertarka o mocy 600 W, osiągająca do 3000 obr./min, z możliwością wiercenia do 25 mm w drewnie, 10 mm w stali i 12 mm w murze. W zestawie znajdziemy rękojeść boczną i ogranicznik głębokości, a 2,5-metrowy przewód daje swobodę ruchu. To klasyczny model domowo-warsztatowy – zgrabny, niezawodny i odporny na przeciążenie. W wersji profesjonalnej GSB 13 RE oferuje tę samą precyzję, ale w bardziej kompaktowym, metalowym korpusie i z regulacją udaru do 47000 uderzeń/min, dzięki czemu radzi sobie nawet z twardym betonem.

Przewód, który daje przewagę - nowa seria o elektronarzędziach
System Bosch Electronic umożliwia regulację prędkości podczas wiercenia poprzez stopniowanie siły nacisku na włącznik. Fot. Firmowe

Makita – ergonomia i kultura pracy

Makita to mistrz ergonomii i trwałości. W przewodowych modelach tej marki czuć perfekcyjne wyważenie i liniowe rozwijanie obrotów. Wiertarka Makita HP1640 (710 W, 0–2800 obr./min) to przykład japońskiej dbałości o szczegóły – pracuje równo, nie szarpie przy starcie, a udar w cegle czy betonie działa płynnie. Rękojeść jest pokryta gumą, włącznik reaguje precyzyjnie, a 13-milimetrowy uchwyt samozaciskowy trzyma wiertło z imponującą pewnością. W zestawie znajduje się rękojeść boczna, ogranicznik głębokości i często walizka. To narzędzie dla tych, którzy cenią precyzję i komfort pracy – w gospodarstwie, warsztacie czy na budowie.

Przewód, który daje przewagę - nowa seria o elektronarzędziach
Makita posiada regulację prędkości za pomocą pokrętła w celu dopasowania do różnych zastosowań. Fot. Firmowe

DeWalt – moc i profesjonalizm

Wiertarki DeWalt od zawsze kojarzą się z siłą i trwałością. Model DeWalt DWD112 (701 W, 0–2500 obr./min) z uchwytem samozaciskowym 10 mm to przykład sprzętu, który po prostu robi swoje. Moment obrotowy 10,9 Nm pozwala wiercić w drewnie do 25 mm, w stali do 10 mm, a płynna regulacja zapewnia świetną kontrolę. Silnik pracuje z charakterystyczną „twardą” kulturą, a obudowa z wzmocnionego tworzywa i gumowane wstawki sprawiają, że narzędzie dobrze znosi cięższe warunki. DeWalt w tej klasie to gwarancja długowieczności – sprzęt, który potrafi pracować codziennie, przez lata, bez utraty mocy.

Przewód, który daje przewagę - nowa seria o elektronarzędziach
Dobry stosunek mocy do wielkości narzędzia, zapewnia moc i wytrzymałość wiertarki przy jej kompaktowym rozmiarze. Fot. Firmowe

Milwaukee – ciężka liga

Milwaukee HDE 13 RQX to jednobiegowa wiertarka o mocy 950 W, stworzona do pracy w wymagających warunkach. Oferuje prędkość 0–850 obr./min, wysoki moment obrotowy i metalową przekładnię gwarantującą trwałość. Uchwyt FIXTEC 13 mm umożliwia szybką wymianę wierteł, a ergonomiczna rękojeść boczna zapewnia pewny chwyt. Przewód QUIK-LOK 4 m daje dużą swobodę ruchu. To mocny, precyzyjny model dla fachowców ceniących solidność i niezawodność.

Einhell – funkcjonalność w dobrej cenie

Niemiecki Einhell od lat celuje w segment „zrób to sam”, ale jego wiertarki sieciowe potrafią pozytywnie zaskoczyć. Model Einhell TC-ID 710 E ma 710 W mocy i prędkość do 2700 obr./min. Wierci w drewnie do 25 mm, w stali do 10 mm i w betonie do 13 mm. To urządzenie proste, lekkie, ale funkcjonalne – idealne do prac remontowych, montażowych i stolarskich. Udar działa skutecznie, a obudowa dobrze tłumi wibracje. W zestawie użytkownik dostaje rękojeść, ogranicznik i walizkę – gotowy komplet do pracy w domu lub garażu.

Przewód, który daje przewagę - nowa seria o elektronarzędziach
Ogranicznik głębokości zapewnia stałą głębokość wiercenia podczas pracy seryjnej. Fot. Firmowe

MacAllister – siła z marketu

Marka MacAllister, obecna w sieciach budowlanych, proponuje modele zaskakująco mocne w stosunku do ceny. Przykładem jest MacAllister MSRH1500-A, wiertarko-młot SDS+ o mocy 1500 W. Choć formalnie należy już do klasy młotowiertarek, świetnie pokazuje, jak dużo można uzyskać z zasilania sieciowego. Osiąga 900 obr./min i generuje energię udaru 4,5 J, dzięki czemu wierci otwory 32 mm w betonie, 13 mm w stali i 40 mm w drewnie. Długi kabel, zestaw dłut i walizka w komplecie czynią z niej sprzęt gotowy do cięższych prac w murze czy betonie.

Graphite – solidny środek rynku

Wiertarki Graphite to kompromis między jakością a ceną. Model Graphite 58G726 (650 W, 0–3000 obr./min) waży nieco ponad 2 kg i oferuje wszystko, czego oczekuje majsterkowicz. Wierci 28 mm w drewnie, 10 mm w stali i 13 mm w betonie, a uchwyt 13 mm z blokadą wiertła daje poczucie pewności. Konstrukcja jest zwarta, a gumowane elementy poprawiają chwyt i stabilność. W zestawie użytkownik otrzymuje rękojeść i ogranicznik – komplet wystarczający, by od razu ruszyć do pracy.

Przewód, który daje przewagę - nowa seria o elektronarzędziach
Wiertarka Graphite podczas wiercenia osiąga do 3000
obrotów na minutę, a po włączeniu udaru częstotliwość
uderzeń dochodzi do 48000 w ciągu minuty. Fot. Firmowe

Dedra – praktyczna i odporna

Dedra od lat buduje reputację solidnych narzędzi w rozsądnej cenie. Model Dedra DED7959 to 700 W mocy, 0–2300 obr./min, udar i uchwyt 13 mm. W drewnie osiąga 25–30 mm, w stali 10 mm, w betonie 13 mm. Niewielka masa i dobrze wyprofilowana rękojeść sprawiają, że to jedno z tych narzędzi, które „leży w dłoni” od pierwszego użycia. Świetnie sprawdza się w gospodarstwach, gdzie wiertarka bywa używana do wszystkiego – od napraw po montaż ogrodzenia.

Zawsze gotowe do działania

Wybór wiertarki przewodowej sprowadza się więc do kilku kluczowych decyzji: ile mocy potrzebujesz, jak długo pracujesz ciągiem i czy liczy się mobilność, czy raczej stabilność. Modele o mocy 600–700 W w zupełności wystarczą do codziennych prac warsztatowych, zaś jednostki przekraczające 1000 W sprawdzą się w cięższym wierceniu w betonie lub metalu. Długość przewodu, uchwyt 13 mm i płynna regulacja obrotów to dziś standard, który warto traktować jako absolutne minimum.

Wiertarki przewodowe, choć pozbawione nowoczesnego szyku modeli akumulatorowych, wciąż pozostają niezastąpione tam, gdzie liczy się moc, precyzja i długowieczność. Jedno jest pewne – jeśli w warsztacie masz dostęp do prądu, to wiertarka przewodowa zawsze będzie gotowa do działania.

Seria o elektronarzędziach

Zachęcamy do przeczytania naszych pozostałych artykułów z serii o elektronarzędziach:

Szlifierki przewodowe

Odśnieżarki akumulatorowe

Piły szablaste

Światowy rynek wołowiny: USA znów w centrum, Europa płaci rekordowe ceny, Chiny biją rekord importu. Polska może na tym zyskać

0
Ceny wołowiny

Na rynku wołowiny występuje obecnie dotkliwy niedobór. Jak podkreśla Diego Ponti z AZ Group, globalny rynek wołowiny wchodzi w nową fazę, a Stany Zjednoczone ponownie odgrywają w nim kluczową rolę.
W obliczu spadku krajowej produkcji i prognozowanego ożywienia dopiero w latach 2027–2028, USA umacniają pozycję głównego nabywcy mięsa, otwierając nowe możliwości dla eksporterów – zwłaszcza z krajów Mercosuru.


🇺🇸 Rynek wołowiny w USA – deficyt, który napędza import

Stany Zjednoczone utrzymują strukturalny deficyt na rynku wołowiny – importują ponad 2 mln ton mięsa rocznie, przy eksporcie wynoszącym około 1,2 mln ton.
Krajowy popyt sięga aż 13 mln ton masy ubojowej, co powoduje, że nawet zwiększenie kontyngentów taryfowych nie zaspokoi pełnego zapotrzebowania.

Argentyna i inne kraje Mercosuru starają się zwiększyć preferencyjny kontyngent eksportowy (20 tys. ton), korzystając z dobrych relacji handlowych z USA i wysokich cen. Różnica cen między rynkami pozostaje kluczowa – w USA ceny sięgają 8 USD/kg, podczas gdy w Mercosur wynoszą 4,5–5 USD/kg.


🇪🇺 Rynek wołowiny w Europie – rekordowe ceny i powrót do mięsa premium

Po targach Anuga w Niemczech analitycy AZ Group zauważyli wyraźne ożywienie popytu na rynku wołowiny w Europie. Ceny eksportowe wzrosły nawet o 50% rok do roku.
Polityka środowiskowa i ograniczenia produkcji krajowej doprowadziły do niedoborów, co podniosło wartość kontyngentów Hilton i 481 – obecnie wołowina w eksporcie osiąga ok. 19 tys. USD za tonę, wobec 12–13 tys. USD rok wcześniej.

Dodatkowo, po porażce „mięsa syntetycznego”, wołowina odzyskała prestiż w europejskiej diecie, co wzmacnia rynek wołowiny premium i segment mięsa wysokiej jakości.


🇵🇱 Rynek wołowiny w Polsce – szansa dla krajowych hodowców

Polska, jako jeden z czołowych producentów w Unii Europejskiej, może skorzystać na obecnych trendach na rynku wołowiny. Rosnące ceny eksportowe w Europie i utrzymujący się globalny deficyt mięsa stwarzają korzystne warunki dla krajowych hodowców.

Mimo wysokich kosztów pasz i energii, rynek wołowiny w Polsce pozostaje stabilny, a ceny skupu utrzymują się na relatywnie wysokim poziomie. Eksport – głównie do krajów UE i na Bliski Wschód – pozostaje opłacalny, co poprawia sytuację ekonomiczną producentów bydła mięsnego.
Dla wielu gospodarstw to najkorzystniejszy okres dla hodowli bydła od kilku lat.


🌍 Rynek wołowiny w Azji i na Bliskim Wschodzie – Chiny i Izrael stabilizują światowe ceny

We wrześniu Chiny sprowadziły rekordowe 300 tys. ton wołowiny. Rosnąca klasa średnia zwiększa spożycie mięsa premium, a rynek wołowiny w Chinach staje się jednym z głównych motorów światowego popytu.
Z kolei Izrael odgrywa strategiczną rolę w przetwórstwie i redystrybucji mięsa – dostarcza ćwierćtusze i stabilizuje ceny w regionie.


📈 Prognozy dla rynku wołowiny – wysokie ceny co najmniej do 2028 roku

Według Diego Pontiego, odbudowa pogłowia bydła w USA potrwa co najmniej do 2027–2028 roku, co oznacza, że globalny rynek wołowiny pozostanie napięty, a ceny – wysokie.
„Dla krajów eksportujących, w tym Polski, to stabilność i szansa na lepsze ceny w skupie” – podsumowuje analityk AZ Group.

Obecne tendencje wskazują, że rynek wołowiny pozostanie jednym z najbardziej dynamicznych segmentów rolnictwa światowego w najbliższych latach.

Brazylia zwiększy przepływ Amazonki, aby umożliwić całoroczny eksport soi i kukurydzy

0
Brazylia

Brazylia planuje przekształcić część dorzecza Amazonki w całoroczną arterię transportową dla swoich kluczowych produktów rolnych – soi i kukurydzy. Jak donosi agencja Reuters, krajowe organy regulacyjne dały zielone światło na budowę kanału o długości 35 kilometrów, który umożliwi żeglugę przez dotąd niedostępny, skalisty odcinek rzeki.

Nowa droga wodna dla brazylijskiego eksportu

Projekt otwarcia szlaku rzecznego Araguaia–Tocantins ma strategiczne znaczenie dla brazylijskiego rolnictwa. Umożliwi transport nawet 20 milionów ton soi i kukurydzy rocznie do północnych portów rzecznych, skracając czas dostaw i ograniczając emisje związane z przewozem drogowym. Dzięki temu brazylijski eksport może skutecznie konkurować z amerykańskim systemem transportu rzeką Missisipi, który dotąd pozostawał kluczowym kanałem dla eksportu zboża z USA.

Kontrowersje i sprzeciw ekologów

Inwestycja, której wartość szacuje się na 7,3 miliarda dolarów, budzi jednak kontrowersje. Projekt zakłada nie tylko przekopanie 35 kilometrów skalistego odcinka, ale również pogłębienie kolejnych 110 mil koryta rzeki. Federalni prokuratorzy wnoszą apelacje do sądów, domagając się dokładniejszej oceny wpływu przedsięwzięcia na lokalne społeczności i ekosystem.

Podczas rozprawy terenowej pod koniec września, miejscowi rybacy ostrzegali sędziów, że zwiększony ruch statków może zniszczyć tradycyjne łowiska i zagrozić bezpieczeństwu mieszkańców regionu.

Rekordowy eksport soi

Brazylia już teraz jest największym eksporterem soi na świecie, a jej wyniki w 2025 roku przewyższają prognozy. W pierwszych dziesięciu miesiącach bieżącego roku kraj wysłał za granicę 102 miliony ton soi, wobec 93,49 miliona ton w analogicznym okresie 2024 roku.
Rząd w Brasílii liczy, że nowa trasa rzeczna wzmocni pozycję kraju jako globalnego lidera w handlu zbożem, jednocześnie otwierając nowe szanse rozwoju dla północnych regionów Amazonii.

Cena diesla mocno rośnie – kolejny tydzień podwyżek na rynku paliw

0
Cena paliw

Cena diesla wzrosła w hurcie o ok. 30 groszy na litrze w ciągu dwóch tygodni, a benzyny o ok. 10 groszy. Stacje bardzo szybko zareagowały podnosząc również ceny paliw, zwłaszcza cenę diesla. Obserwowane wzrosty są prawdopodobnie konsekwencją odbicia cen ropy w końcówce października, droższego dolara i rosnących marż detalicznych.


Na szczęście w pierwszym tygodniu listopada ropa Brent potaniała o 1 USD, osiągając poziom 63,4 USD/b w czwartkowe popołudnie. Niestety dla kierowców, ale korzystnie dla eksporterów (np. zbóż) kurs USD/PLN wzrósł powyżej 3,70 zł w środę, ograniczając efekt spadku cen ropy. W czwartek złoty odrobił ok. 2 grosze do dolara przy lekko taniejącej ropie. Zatem jutro powinna nastąpić delikatna korekta w dół w cennikach hurtowych.

💧 Hurtowe ceny paliw netto (bez VAT) PKN Orlen z 6 listopada 2025

PaliwoCena netto [zł/m³]Zmiana tygodniowa w gr/l
Olej napędowy (Ekodiesel)4 828▲+6 gr/l
Benzyna Pb95 (Eurosuper 95)4 5100 gr/l

🏪 Średnie ceny detaliczne na stacjach (e-Petrol, 5 listopada 2025)

PaliwoŚrednia cena detaliczna [zł/l]Zmiana tydzień do tygodnia
Pb955,94▲ +5 gr
Pb986,69▲ +4 gr
ON (diesel)6,11▲ +7 gr
LPG2,60▲ +1 gr

📉Ceny paliw na wykresie

Marże stacji paliw osiągają rekordowe poziomy drugi rok z rzędu

💡 W skrócie: Cena diesla rośnie najszybciej zarówno w hurcie, jak i na stacjach. Benzyna drożeje powoli, a LPG pozostaje stabilny. W najbliższych dniach raczej nie należy spodziewać się obniżek cen na stacjach.

Źródło cen: e-petrol.pl, PKN Orlen

Mgła, niskie chmury i mżawki- pogoda do poniedziałku

0
Jak zabezpieczyć kombajn na zimę?
Każdy zespół i podzespół w kombajnie wymaga odpowiedniego wyczyszczenia przed zimowaniem. Fot. D. Tomaszewski
Jak zabezpieczyć kombajn na zimę?

Pogoda

W związku z nagłym i nieplanowanym wyjazdem kolejna prognoza pogody dopiero w poniedziałek. W weekend nie będzie się działo nic szczególnego oprócz gęstych mgieł utrudniających pracę lotnisk oraz smogu, który z powodu słabego wiatru; miejscami jego całkowitego braku będzie na bardzo wysokich poziomach.

Piątek słoneczny jeszcze na południu kraju- Małopolska po Dolny Śląsk z przejaśnieniami na zachodzie kraju, Wielkopolsce i zachodzie Łódzkiego. Reszta kraju już raczej pod chmurami z mgłą.

Na termometrach od 6-8 stopni w strefie mgieł i chmur do 14 stopni w Małopolsce i na południowym zachodzie kraju.

Sobota, niedziela i poniedziałek to dni pochmurne, mgliste. Miejscami widzialność spadnie do 30 metrów. Do tego podczas opadania mgieł spadnie lekka mżawka.

Temperatury się wyrównają i przez całą dobę pod chmurami mieć będziemy podobne wartości na poziomie 7-9 stopni.

Wiatr słaby a w niedzielę i poniedziałek przeważnie bezwietrznie co spowoduje gromadzenie się zanieczyszczeń przy powierzchni ziemi.

Do przeczytania się w poniedziałek. Dobrego i bezpiecznego weekendu życzę wszystkim czytelnikom.

LEMKEN wzmacnia zespół zarządzający – nowa struktura na 2026 rok

0
LEMKEN wzmacnia zespół zarządzający – nowa struktura na 2026 rok

Nowy etap w historii LEMKEN

W listopadzie 2025 roku niemiecka firma LEMKEN, jeden z najbardziej uznanych producentów maszyn rolniczych na świecie, ogłosiła reorganizację swojego zarządu. W miejsce dotychczasowego modelu zarządzania z jednym dyrektorem generalnym wprowadza trzyosobowy zespół kierowniczy, który ma wzmocnić kompetencje techniczne, operacyjne i strategiczne przedsiębiorstwa.

Nowa struktura ma na celu lepsze przygotowanie firmy na wyzwania globalnego rynku maszyn rolniczych, postępującą cyfryzację oraz zrównoważony rozwój rolnictwa.

Trzy filary zarządzania – doświadczenie i technologia

Na czele firmy pozostaje Anthony van der Ley, pełniący funkcję Chief Executive Officer (CEO) oraz rzecznika zarządu. Odpowiada on za strategię, sprzedaż i rozwój projektów strategicznych, kontynuując dotychczasową misję wzmacniania pozycji marki LEMKEN na rynkach międzynarodowych.

Nowy dyrektor ds. technologii – Dr Thomas Lange-Stalinski

Od 1 listopada 2025 roku do zespołu dołącza Dr Thomas Lange-Stalinski jako Chief Technology Officer (CTO). To doświadczony inżynier mechanik z bogatym dorobkiem menedżerskim w branży motoryzacyjnej i przemysłowej. Jego zadaniem będzie nadzór nad działami Rozwoju, Produkcji, Zakupów, Łańcucha Dostaw i Zarządzania Jakością.

Nowy CTO ma za zadanie przyspieszyć proces innowacji, rozwój inteligentnych rozwiązań dla rolnictwa oraz wdrażanie nowoczesnych standardów w obszarze jakości i produkcji. W praktyce oznacza to dalsze udoskonalanie maszyn do uprawy, siewu i pielęgnacji roślin, a także rozwój cyfrowych systemów zarządzania danymi w rolnictwie.

LEMKEN wzmacnia zespół zarządzający – nowa struktura na 2026 rok
Dr Thomas Lange-Stalinski

Wzmocnienie obszaru finansowego – Klaus Kuhl nowym CFO

Drugim filarem nowego zarządu został Klaus Kuhl, który objął stanowisko Chief Financial Officer (CFO). Odpowiada on za finanse, zasoby ludzkie i technologie informacyjne. Dzięki wieloletniemu doświadczeniu w średnich i dużych firmach przemysłowych oraz specjalistycznej wiedzy z zakresu IT i systemów SAP, Kuhl ma zapewnić dalszy rozwój finansowy i cyfrową transformację procesów wewnętrznych.

Dotychczasowy dyrektor finansowy, dr Geoffery Weisner, po 11 latach współpracy odchodzi z firmy w porozumieniu stron, pozostawiając po sobie stabilne fundamenty finansowe i nowoczesną strukturę zarządzania.

LEMKEN wzmacnia zespół zarządzający – nowa struktura na 2026 rok
Klaus Kuhl

Rada doradcza – strategiczne wsparcie zarządu

Od maja 2025 roku przy LEMKEN działa również rada doradcza (Advisory Board), której zadaniem jest wspieranie zarządu w podejmowaniu decyzji strategicznych i długoterminowym planowaniu rozwoju firmy.

W skład rady wchodzą:

  • Nicola Lemken – właścicielka i przewodnicząca rady,
  • Jürgen Altena – ekspert w dziedzinie finansów i zarządzania przedsiębiorstwem,
  • Axel Meyer – inżynier specjalizujący się w rozwoju i technologii.

Rada pełni funkcję łącznika między tradycją rodzinnego biznesu a nowoczesnym zarządzaniem korporacyjnym, wzmacniając tym samym pozycję firmy w obliczu globalnych zmian w rolnictwie i przemyśle maszynowym.

LEMKEN – tradycja, która inspiruje przyszłość

Rodzina Lemken prowadzi firmę już w siódmym pokoleniu, nieustannie rozwijając ją w duchu innowacji i odpowiedzialności za środowisko.

„Nowa, profesjonalna struktura zarządu i odmłodzenie zespołu kierowniczego to właściwy krok w stronę przyszłości — zarówno dla naszych pracowników, jak i dla jakości, jakiej oczekują nasi klienci” – podkreśla Nicola Lemken.

Reorganizacja pozwoli firmie jeszcze skuteczniej reagować na potrzeby nowoczesnego rolnictwa — od automatyzacji procesów, przez digitalizację danych, aż po rozwój maszyn zgodnych z zasadami zrównoważonej produkcji.

LEMKEN wzmacnia zespół zarządzający – nowa struktura na 2026 rok

Nowy rozdział w rozwoju LEMKEN

Reorganizacja struktury zarządu w LEMKEN to krok w kierunku większej efektywności, specjalizacji i przygotowania na przyszłe wyzwania branży rolniczej. Połączenie doświadczenia, technologii i finansowego know-how pozwoli firmie jeszcze skuteczniej wdrażać innowacje i wzmacniać swoją pozycję wśród światowych liderów sektora agro-tech.

Zarząd złożony z trzech specjalistów ma zapewnić stabilność, elastyczność i wizję – wartości, które od lat stanowią fundament sukcesu LEMKEN.

Ożywienie na rynku zbożowym

0

Rolnicy w żniwa sprzedali część zbóż i rzepaku, a dużą część przetrzymują w magazynach, bo spadek cen nie zachęcał do sprzedaży. Magazyny firm skupowych są pełne. Do tego dochodzi problem z eksportem, bo ceny na rynkach światowych są niskie. W ostatnich tygodniach jednak pojawiło się ożywienie na rynku zbożowym.

Rolnicy część zboża sprzedali, a część magazynują

Dariusz Klusko, gospodarstwo rolne w Pągowie:

– Część zbiorów tegorocznych została sprzedana w żniwa, część jeszcze została w takich kontraktach żniwnych i była odbierana po żniwach, a część jest w magazynie, bo zawsze prowadzimy sprzedaż przez cały rok, a nie sprzedajemy tylko w jeden miesiąc. Patrząc dzisiejszej perspektywy, to na pewno można by powiedzieć, że trzeba było sprzedać w żniwa i byłoby 100 złotych drożej na tonie.

Kombinat Rolny Kietrz nigdy nie sprzedaje w żniwa, ale już rozpoczął sprzedaż

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

– Długofalowa polityka naszego Kombinatu jest taka, że bezpośrednio po żniwach nie sprzedajemy, natomiast każdy rok jest inny i nikt tutaj nie jest wróżką i nie jest w stanie przewidzieć, jak się ukształtuje. W tym roku te ceny aktualnie oczywiście są na niskim poziomie, co znów odzwierciedla sytuację na światowych rynkach, natomiast powolutku rozpoczęliśmy sprzedaż pszenicy, czyli handlujemy.

Widać ożywienie na rynkach, zwłaszcza oleistych

Wojciech Bieszczad, współwłaściciel firmy AGRENA z Łąki Prudnickiej:

– Można powiedzieć, że mamy ożywienie na rynku zbożowym, które wynika trochę z tego, że cały kompleks oleistych, na czele z soją, zareagował wzrostem. Mamy wyższe ceny soi. To jest oczywiście konsekwencja porozumienia Chińczyków z Trumpem i z USA w sprawie ewentualnie zakupów przez Chiny soi z USA. Natomiast rynki zareagowały jakimś optymizmem i kompleks sojowy, który zdrożał, troszeczkę pociągnął za sobą i zboża i leciutko kukurydzę. Natomiast nie wiadomo jak długo to będzie trwało i czy to jest trwały trend.

Najbardziej zdrożała soja

– Obawiam się, że to jest krótkotrwały trend. Nie można chyba mówić o jakiejś zmianie trendu w dłuższym wymiarze czasu, ale wydaje mi się, że to, z czym mamy w tej chwili do czynienia jest pewnego rodzaju okazją do sprzedaży. Na pewno jeśli chodzi o soję i inne oleiste, czyli na przykład rzepak, to pojawiły się lepsze ceny, powyżej 2000 złotych z dostawą do naszych zakładów tłuszczowych. Cena soi oscyluje nawet między 1550 a 1600 złotych za tonę, więc kilkadziesiąt złotych wyżej niż parę tygodni temu.

Wzrost cen oleistych spowodował lekką podwyżkę cen zbóż

– Jest też lekkie ożywienie po stronie cen zbóż. Mam na myśli tutaj wzrost cen o jakieś 10-20 złotych na tonie i dotyczy to i pszenicy konsumpcyjnej i pszenicy paszowej. Główny popyt kreują jednak firmy handlowe, które zakontraktowały pszenicę na dostawy listopad-grudzień do finalnych przetwórców i w tej chwili pokrywają sobie te kontrakty, oferując trochę wyższe ceny niż parę tygodni wcześniej.

Nie wiadomo, czy jest to trend długotrwały

– Wydaje mi się, że jest to dobry moment na to, żeby poszukać w tej chwili lepszej ceny na rynku i w perspektywie listopad-grudzień jeszcze sprzedać część zbioru, zwłaszcza tego, który nam zalega w magazynach. Z naszych obserwacji, z rozmów z gospodarstwami, rzeczywiście widać, że magazyny są pełne i jest pewna nadwyżka zbóż.

Tania pszenica w Argentynie

– Cały rynek, patrząc globalnie, jest absolutnie komfortowy, to znaczy, że jest nadwyżka zbóż. W tej chwili najtańszym źródłem pszenicy na świecie już nie jest Rosja, tak jak bywało w poprzednich sezonach, ale jest Argentyna. Tam samej pszenicy w poprzednim roku było 18,5 miliona ton, a w tej chwili jest około 23 milionów. I Argentyna będzie kreować dosyć sporą podaż na rynki światowe. Tak z ciekawości cena w tej chwili przeliczona z dolarów, to jakieś 210 dolarów za tonę na „FOBie”, czyli załadowanej na statek w porcie argentyńskim, to jest przy obecnym kursie gdzieś w okolicach 775 zł. Więc jest obarczona sporym kosztem już tak zwanego FOBingu, czyli całej operacji załadunku na statek w terminalu i z dostawą do portu. Jest najtańsze źródło w tej chwili pszenicy na świecie. I rynek światowy jest komfortowy, to znaczy ten popyt, który jest w Azji, w Afryce i na Bliskim Wschodzie będzie zaspokajany przede wszystkim z tych miejsc, gdzie jest tanio, a tym źródłem jest ewidentnie półkula południowa. Ostatnie kwotacje jakie widzę, to jest jakieś 231 dolarów na FOBie za pszenicę rosyjska versus 210 dolarów za argentyńską, więc jest 21 dolarów na korzyść pszenicy argentyńskiej.

dr Mariusz Drożdż

Premiera opon radialnych firmy Kabat

0
Premiera opon radialnych firmy Kabat
Podczas Agro Show Bednary firma Kabat zaprezentowała sześć pierwszych rozmiarów opon radialnych. Fot. J. Netter

Tegoroczne Agro Show w Bednarach – największe targi rolnicze w Polsce i jedne z największych w tej części Europy, były miejscem wielu premier, ale jedna z nich przyciągnęła wyjątkową uwagę. To właśnie tutaj firma Kabat Tyre, polski producent z Wielkopolski, zaprezentowała swoją pierwszą linię rolniczych opon radialnych.

Nowy etap rozwoju firmy

Prezentacja opon radialnych była wydarzeniem szczególnym dla firmy, która od lat konsekwentnie rozwija produkcję ogumienia rolniczego.

Dzisiaj jest szczególna okazja, bo po wielu latach prób, doświadczeń i eksperymentów zaprezentowaliśmy opony radialne. To pierwsza grupa – komplet sześciu rozmiarów, a w przygotowaniu mamy kolejne, które krok po kroku będziemy wdrażać – mówił podczas inauguracji Andrzej Kabat, prezes i właściciel przedsiębiorstwa.

Warto przypomnieć, że Kabat od ponad trzech dekad produkuje dętki, a od siedmiu lat także rolnicze opony diagonalne. Dziś w ofercie znajduje się około 140 indeksów opon diagonalnych oraz ponad 600 indeksów dętek. Wprowadzenie opon radialnych stanowi więc naturalne uzupełnienie gamy produktów i odpowiedź na potrzeby rynku.

Odpowiedź na oczekiwania rolników

Prace nad oponami radialnymi trwały około pięciu lat, a zanim trafiły na rynek, przez półtora roku testowali je rolnicy w Polsce i Niemczech.

Klienci wyczekiwali, sugerowali, podpowiadali, żeby pojawiła się też opona radialna. Dzisiaj mam wiele pozytywnych ocen, że te opony są naprawdę w porządku – podkreślał prezes Kabat.

Kabat Evolution – nowa jakość w polskim wydaniu

Nowe opony radialne Kabat Evolution mają homologację niemiecką i są przystosowane do prędkości do 65 km/h. Producent szczególny nacisk położył na trwałość oraz odporność na uszkodzenia. Solidna osnowa w połączeniu z mieszanką nowej generacji otrzymała dodatkowe wzmocnienia w kluczowych miejscach.

Nie bez znaczenia jest także zoptymalizowany kształt bieżnika. Równomierny kontakt klocków Evolution z podłożem przekłada się na mniejsze straty energii, co skutkuje oszczędnością paliwa. Opony charakteryzują się również doskonałą przyczepnością i stabilnością – również na mokrych nawierzchniach, a elastyczna konstrukcja poprawia komfort jazdy, redukując drgania i obciążenia.

Premiera opon radialnych firmy Kabat
Zoptymalizowany kształt bieżnika wpływa na równomierny kontakt opony z podłożem. Fot. J. Netter

Polskie opony na europejskim rynku

Kabat Tyre, jako polski producent, podkreśla, że rozwój oferty to nie tylko wzmocnienie pozycji firmy w kraju, ale także możliwość umocnienia marki na rynkach europejskich i światowych.

– Zaprezentowane w Bednarach sześć pierwszych rozmiarów to dopiero początek. W planach są kolejne typy i wielkości opon radialnych, a także dalszy rozwój oferty w zakresie ogumienia flotacyjnego i przemysłowego. To nowa grupa produktów, która uzupełnia naszą ofertę i otwiera przed firmą zupełnie nowe możliwości – podsumował Andrzej Kabat.

Premiera na Agro Show pokazała, że polscy producenci potrafią wprowadzać innowacje na światowym poziomie, a opony Kabat Evolution mogą wkrótce stać się ważnym punktem odniesienia dla rolników poszukujących nowoczesnych i niezawodnych rozwiązań.