W tym roku wielu rolników w całej Polsce ratowało swoje owoce i warzywa, organizując samozbiory. To była reakcja na dramatycznie niskie ceny skupu – często tak niskie, że nie pokrywały nawet kosztów zbioru. Teraz okazuje się, że ci, którzy zdecydowali się wpuścić ludzi na pola, mogą otrzymać od fiskusa… wezwanie do zapłaty VAT.
Rolnicy są zszokowani i zapowiadają, że jeśli państwo nie zmieni podejścia, w przyszłym roku „nie będzie żadnych samozbiorów – będą pługi”.
Symboliczne kwoty, a nawet darowizny – fiskus i tak chce VAT
Część gospodarstw organizowała samozbiory za symboliczne opłaty, a niektórzy – jak Tomasz Sagan z Niewirkowa – nie pobierali zapłaty dla siebie w ogóle.
Warunek udziału był prosty: kto chce zbierać, składa dobrowolną ofiarę na rzecz kościoła. Zdaniem rolnika nie ma tu żadnego przychodu, który mógłby zostać objęty podatkiem VAT.
Mimo to interpretacja fiskusa może być jasna: jeśli rolnik nie jest na ryczałcie, lecz rozlicza się na zasadach ogólnych, to VAT należy się od każdej sprzedaży produktów rolnych – nawet wtedy, gdy ich wartość była czysto umowna albo wręcz zerowa.
Jolanta Nawrocka z Wielkopolskiej Izby Rolniczej podkreśla, że rolnicy już ponieśli straty: „Dzisiaj żądanie od nich podatku od towaru oddanego za darmo lub za przysłowiową złotówkę jest po prostu nieetyczne”.
Rolnicy: „Za rok zaoramy pola”
Wielu gospodarzy mówi wprost: jeśli fiskus naprawdę będzie żądał podatku od akcji, które uratowały plony przed zmarnowaniem, to samozbiory przestaną istnieć. Jak mówią, bardziej opłaci się zaorać pole, niż ryzykować późniejsze problemy podatkowe.
Przyszły sezon może więc wyglądać zupełnie inaczej. A sytuacja dotyka szczególnie tych, którzy w tym roku ucierpieli z powodu nadpodaży warzyw i owoców – głównie producentów malin, truskawek, warzyw gruntowych i sadowników.
Minister rolnictwa reaguje: rolnicy nie powinni płacić
Minister rolnictwa Stefan Krajewski zapowiedział, że sprawę omówi z ministrem finansów. Jego zdaniem rolnicy nie powinni płacić VAT za samozbiory, jeśli akcje te nie przynosiły realnego przychodu.
Problem jednak w tym, że potrzebna jest jednoznaczna interpretacja prawa, która rozwieje wątpliwości i pozwoli rolnikom działać bez strachu przed kontrolą.
Co dalej? Rolnicy czekają na jasne stanowisko
Gospodarze oczekują pilnej reakcji rządu. Bez jasnych zasad samozbiory mogą zniknąć z polskich pól – a to potężny cios zarówno dla rolników, jak i dla tysięcy rodzin, które traktują takie akcje jako tani sposób na świeże produkty.
W tle pozostaje pytanie: czy państwo naprawdę chce karać tych, którzy oddawali żywność, by się nie zmarnowała?
Wracam do żywych. Po monotonnej pogodzie od środy nie będzie już znaku na niebie i na termometrach.
Przed nami jeszcze pochmurna noc z zamgleniami i pochmurny dzień z wędrującą od Ziemi Lubuskiej po Łódzkie strefą około godzinnych opadów mżawki w ilości do 1-3 mm. Szanse na przejaśnienia będą na południowym wschodzie kraju oraz w Małopolsce a wieczorem i po zmroku także na Ziemi Lubuskiej i Pomorzu Zachodnim.
Wiatr na wschodzie, południu i w centrum jeszcze słaby bądź bezwietrznie. Na zachodzie a zwłaszcza po zakończeniu opadu wiatr słaby i umiarkowany.
Temperatura jeszcze wyrównana na poziomie 8-11 stopni.
Od środy pojawi się więcej słońce, halny w górach i ocieplenie. W czwartek wsie podgórskie zanotują nawet 15-19 stopni. Im dalej na północ tym chłodniej ale i w Suwałkach czy Lęborku powinniśmy mieć 12 stopni.
Kolejne zmiany w weekend. Z północy na południe przemknie front z opadami deszczu. Za frontem pojawi się nareszcie czyste, świeże powietrze z północy. Dla mieszkańców wybrzeża środkowego, wschodniego i północy Kaszub może to oznaczać konwekcje z przelotnymi opadami krupy śnieżnej, gradu i deszczu. W głębi lądu zaś przewagę słońca. Wrócą też przymrozki.
W ostatnich 30 latach wschód Polski miał jeden solidny atak zimy. Był to rok 1995, kiedy na wschodzie pojawił się dwucyfrowy mróz o świcie; pola pokrywał śnieg a nawet w dzień nie było powyżej 0 stopni.
Ceny zbóż w tygodniu kończącym się 2-go listopada. Rynek zbóż w Polsce na przełomie października i listopada wyraźnie pokazał, jak duże są różnice cenowe pomiędzy poszczególnymi regionami kraju oraz pomiędzy cenami minimalnymi i średnimi notowanymi przez MRiRW. Największa rozbieżność wystąpiła w pszenicy paszowej, która przy średniej krajowej wynoszącej 754 zł/t była miejscami skupowana po tylko nico więcej niż 600 zł/t. To różnica sięgająca aż 150zł/t. Pszenica konsumpcyjna skupowana była średnio po 773 zł/t, ale najniższe ceny transakcyjne sięgały poniżej 670 zł/t. To różnica przekraczająca 100zł/t, która oddaje słabą aktywność handlową oraz selektywny popyt młynów i eksporterów. Dla rolników oznacza to, że rynek jest bardzo lokalny — w zależności od regionu i dostępności transportu te same partie ziarna potrafią mieć wycenę różniącą się o kilkanaście procent. Jednocześnie w zestawieniu unijnym Polska pozostaje jednym z najtańszych krajów UE pod względem cen pszenicy.
1. Rynek pszenicy: duży rozstrzał cen minimalnych i średnich
Według najnowszego raportu MRiRW (27.10–02.11.2025):
Pszenica konsumpcyjna • cena średnia: 773 zł/t • cena minimalna: 667 zł/t • cena maksymalna: 824 zł/t
Różnica między cenami minimalnymi a średnimi jest wyjątkowo duża — sięga ponad 15%, co w warunkach spowolnienia eksportu i wysokich zapasów magazynowych sprawia, że wielu rolników nadal wstrzymuje się ze sprzedażą.
Wykres: Cena pszenicy konsumpcyjnej w Polsce
Ceny pszenicy paszowej są niższe, ale również stabilne, a cena średnia oscyluje wokół 750 zł/t. Niestety ceny minimalne zakupu (605 zł/t) były nawet o ponad 150 zł/t niższe od raportowanej ceny średniej.
2. Kukurydza: lekki wzrost
Kukurydza pozostaje relatywnie stabilna, choć jej poziom cenowy nadal rozczarowuje Kukurydza delikatnie odbiła w górę po kilku tygodniach spadku cen, choć jej poziom cenowy nadal rozczarowuje producentów.
Kukurydza sucha: średnio kupowana była po 740 zł/t,
Kukurydza mokra: średnio kosztowała 440 zł/t,
Ceny minimalne sięgały tylko 365 zł/t dla kukurydzy mokrej i 676 zł/t dla suchej.
Trwające zbiory, wysoka wilgotność surowca oraz duża podaż w skupach utrzymują nadal presję na ceny.
Wskaźnik międzynarodowych cen cukru FAO wyniósł w październiku 94,1 punktu, co oznacza spadek o 5,3 punktu (–5,3%) w porównaniu z wrześniem. To drugi z rzędu miesięczny spadek cen cukru, który doprowadził do obniżenia indeksu aż o 35,4 punktu (–27,4%) rok do roku – do najniższego poziomu od grudnia 2020 r.
Wykres: Indeks cen cukru FAO
Większa produkcja w Brazylii, Tajlandii i Indiach
Głównym czynnikiem spadku światowych cen cukru są oczekiwania na obfite globalne dostawy. W południowych regionach Brazylii sprzyjająca pogoda wspiera wysokie tempo produkcji cukru, a w Tajlandii i Indiach rozpoczęto już wstępne operacje tłoczenia. Te czynniki razem budują obraz rekordowej podaży na rynku światowym.
Wpływ niższych cen ropy naftowej
Na rynek cukru wpływają także niższe notowania ropy, które zmniejszają popyt na etanol, a tym samym ograniczają zapotrzebowanie na trzcinę cukrową z przeznaczeniem na biopaliwa. To kolejny element, który wzmaga presję spadkową na ceny cukru na świecie.
Ceny cukru w Polsce
W Polsce, mimo światowego trendu spadkowego, ceny cukru raportowane przez MRiRW (wykres poniżej) pozostawały do września relatywnie stabilne (na wrześniu kończą się dane MRiRW). Jednak globalna nadpodaż utrzymuje się, a uaktualnione raporty MRiRW zapewne pokażą spadek cen cukru także w kraju.
➡️ Globalny rynek cukru wchodzi w fazę dużej podaży i słabego popytu. ➡️ Ceny światowe spadły do najniższego poziomu od pięciu lat, przekłada się również na rynek krajowy. ➡️ Dla producentów buraka cukrowego w Europie i Polsce oznacza to trudniejszy sezon 2025, z presją na marże i ceny skupu.
Zbiory słonecznika w UE w 2025 r. nadal będą jednymi z najniższych od dekady, mimo niewielkiego odbicia po katastrofalnym 2024 r. Dodatkowo, mniejsze zbiory na Ukrainie — drugim największym producencie świata utrzymują presję na wzrost cen nasion i oleju.
Wykres – Zbiory słonecznika w UE-27
UE: trzeci najniższy wynik w dekadzie
Według Komisji Europejskiej w 2025 r. zbiory słonecznika w UE wyniosą ok. 8,5 mln ton, czyli o 3% więcej niż w fatalnym 2024 r., ale nadal będą to jedne z najniższych zbiorów ostatniego dziesięciolecia. Powodem jest słaby plon — prognozowane 18,0 t/ha wobec 20,1 t/ha średniej długookresowej. Także powierzchnia upraw spadła nieznacznie (–0,5%), do poniżej 4,8 mln ha.
Ukraina i Rosja – kluczowi gracze na światowym rynku słonecznika
Ukraina jest drugim po Rosji największym producentem słonecznika na świecie. Według ostatniej prognozy USDA, w sezonie 2025 zbiory na Ukrainie mają wynieść 12,7 mln ton (wobec 13,5 mln ton rok wcześniej).
W tym samym czasie produkcja w Rosji — największego światowego producenta — ma wzrosnąć z 18 mln ton do 19 mln ton.
Spadek ukraińskich zbiorów ogranicza podaż na rynkach europejskich i wzmacnia presję na ceny nasion oraz oleju.
Rumunia i Węgry pozostają liderami w UE
• Rumunia: 1,8 mln ton (więcej niż 1,5 mln t w 2024 r.), przy spadku powierzchni do 1,2 mln ha. • Węgry: niemal 1,8 mln ton – mogą drugi rok z rzędu zostać największym producentem UE.
Niemcy zwiększają produkcję, Francja pod presją suszy
W Niemczech zasiewy wzrosły pierwszy raz od dwóch lat. Zbiory mają osiągnąć ok. 150 tys. ton, czyli o 16 tys. ton więcej niż rok wcześniej.
We Francji sytuację pogorszyła letnia susza i upały. Zbiory mają wynieść poniżej 1,5 mln ton, co oznacza spadek wobec poprzedniego roku i wyraźne odchylenie od średniej (1,8 mln ton). Główny czynnik: 9% spadek powierzchni zasiewów.
Polska: produkcja nadal mała, ale lekko w górę
Wykres – Zbiory słonecznika w Polsce
Polska pozostaje niewielkim w skali UE producentem słonecznika. W 2025 r. zbiory wzrosły do ok. 44 tys. ton po znacznym spadku rok wcześniej.
Ceny słonecznika i oleju w trendzie wzrostowym
Niższe od średniej zbiory w UE oraz spadek produkcji na Ukrainie — drugim największym producencie świata — spowodowały, że ceny słonecznika w Europie rosną od początku sezonu.
Ukraina
• 590–600 USD/t (bez VAT, 50% oleju, dostawa do zakładu) Ceny są wyższe niż w UE, dlatego europejscy przetwórcy wolą importować olej, a nie nasiona.
Opóźnienia w zbiorach podbiły ceny oleju słonecznikowego do 1300–1350 USD/t w dostawach do UE. Obecnie jednak rynek wchodzi w fazę rosnącej podaży, co może wywołać niewielką korektę.
Sezon trudny dla przetwórców, rolnicy wstrzymują sprzedaż
Niedobory surowca i rosnące ceny skupu będą nadal obciążać zakłady tłuszczowe. Rolnicy w UE i na Ukrainie wstrzymują sprzedaż, licząc na dalszy wzrost cen — co dodatkowo ogranicza dostępność nasion.
Co oznacza to dla polskiego rolnika?
• Wzrost cen w UE będzie wspierał ceny śruty i oleju na rynku krajowym. • Dla gospodarstw, które wchodzą w uprawę słonecznika, utrzymuje się korzystna relacja cenowa, choć przy dużej zmienności eksportowej Ukrainy. • Przetwórcy będą konkurować o surowiec — co ogranicza ryzyko gwałtownego spadku cen nasion w pierwszej połowie sezonu 2025/26.
Jakość gleb w UE będzie monitorowana i raportowana. Unia Europejska po raz pierwszy przyjęła kompleksową Dyrektywę o monitorowaniu jakości gleb, która tworzy jednolity system oceny i klasyfikacji jakości gleb we wszystkich państwach członkowskich. To kluczowy krok w stronę ochrony zasobów ziemi, bezpieczeństwa żywnościowego oraz przeciwdziałania degradacji gleby – problemowi, który dotyczy już ponad 60% gleb w Europie.
Choć nowe przepisy nie nakładają na rolników obowiązkowej rekultywacji, to znacząco zmieniają sposób, w jaki kraje UE będą badać i raportować stan swoich gleb.
Dlaczego ta dyrektywa powstała? Gleby Europy w złym stanie
Według danych unijnych, degradacja gleb postępuje głównie wskutek:
intensywnego użytkowania terenów,
zanieczyszczeń,
erozji i utraty materii organicznej,
zasklepiania gleby betonem i infrastrukturą,
zmian klimatu i ekstremów pogodowych.
Zdrowe gleby są kluczowe dla produkcji żywności, retencji wody, ograniczenia powodzi, magazynowania węgla i stabilności ekosystemów. Aż 95% żywności zależy od jakości gleb.
Co wprowadza nowa dyrektywa? Najważniejsze zasady
1. Obowiązkowy monitoring wszystkich gleb w UE
Państwa będą musiały regularnie badać stan fizyczny, chemiczny i biologiczny gleb w oparciu o wspólną metodologię. To koniec sytuacji, w której każdy kraj stosuje inne standardy.
Badane mają być m.in.:
zawartość węgla,
zagęszczenie,
erozja,
struktura,
poziom zanieczyszczeń,
obecność pestycydów, PFAS i mikroplastiku.
2. Nowa klasyfikacja gleb – od dobrej do złej
Każdy grunt otrzyma ocenę w trzystopniowej skali dla poszczególnych parametrów. Przykład: gleba może być „dobra” pod względem węgla, ale „zła” pod względem zagęszczenia.
To ważny krok do lepszego planowania polityki rolnej i środowiskowej.
3. Rejestr terenów zanieczyszczonych
Każde państwo będzie musiało:
zidentyfikować tereny potencjalnie skażone,
przeprowadzić ich analizę,
stworzyć publiczny rejestr,
ocenić ryzyko i zaplanować procesy naprawcze.
To szczególnie istotne w kontekście terenów poprzemysłowych, powojskowych i górniczych.
kontrolę nad usuwaniem żyznych warstw gleby w budownictwie,
raportowanie skali przejmowania gruntów.
Jakie skutki dla rolników w Polsce?
Choć dyrektywa nie nakłada obowiązkowej rekultywacji, to zmieni sposób prowadzenia polityki rolnej i środowiskowej na poziomie państwa. Co to oznacza w praktyce?
Dla rolników:
państwo będzie prowadzić regularne badania gleb – lokalne dane będą bardziej precyzyjne, co może wpłynąć na dopłaty i wymogi środowiskowe w przyszłych latach;
wzrośnie znaczenie praktyk budujących materię organiczną, takich jak:
zwiększanie udziału roślin okrywowych,
ograniczenie orki,
poprawa struktury gleby;
łatwiejsze będzie pozyskiwanie danych o stanie gleby dla gospodarstw.
Dla obszarów wiejskich:
ograniczenie zasklepiania gleby przy inwestycjach infrastrukturalnych,
większa kontrola zanieczyszczeń, również tych związanych z przemysłem.
Światowe ceny nabiału spadły w październiku czwarty miesiąc z rzędu – pokazuje wskaźnik cen nabiału FAO, który wyniósł średnio 142,2 punktu, spadając o 5,0 punktu (3,4%) w porównaniu z wrześniem. Pomimo tego obniżenia, wskaźnik pozostaje o 2,7% powyżej poziomu sprzed roku.
Indeks cen produktów mlecznych FAO – wykres
W październiku taniały wszystkie główne produkty mleczne
Spadły wszystkie podwskaźniki – masło o 6,5%, pełne mleko w proszku o 6,0%, odtłuszczone mleko w proszku o 4,0%, a ser o 1,5%.
Ciągły spadek wskaźnika cen masła w dużej mierze odzwierciedla dużą dostępność eksportową z Unii Europejskiej i Nowej Zelandii, ponieważ umiarkowane temperatury sezonowe zwiększyły produkcję mleka przy słabszym popycie importowym z Azji i Bliskiego Wschodu.
Notowania mleka w proszku również obniżyły się z powodu ograniczonego popytu i silnej konkurencji eksportowej.
W przypadku sera spadek był najłagodniejszy, ponieważ złagodzenie polityki mlecznej w Unii Europejskiej – przy nadal wystarczającej podaży mleka i ograniczonym popycie eksportowym – zostało częściowo zrekompensowane wzrostem cen w Oceanii, wspieranym przez solidne zamówienia z Azji i mniejsze dostawy na początku sezonu.
Polska – cena skupu mleka pozostawała stabilna, ale cena masła runęła w dół (oficjalne dane kończą się na wrześniu)
Wydziobywanie piór przez kury, znane również jako pterofagia, to jedno z częstszych zaburzeń behawioralnych w hodowli drobiu. Występuje zarówno w chowie klatkowym, jak i ściółkowym czy wolnowybiegowym. Choć często uznaje się je za wynik agresji, w rzeczywistości jest to złożone zachowanie, u którego podłoża leżą czynniki środowiskowe, żywieniowe i społeczne.
Kura jest zwierzęciem stadnym o ustalonej hierarchii, tzw. porządku dziobania. Jeśli w stadzie dojdzie do zachwiania tej hierarchii, np. przez wprowadzenie nowych osobników, może pojawić się stres i wzrost napięcia społecznego. W takich warunkach ptaki często odreagowują frustrację, wydziobując pióra współtowarzyszom lub sobie.
Nie bez znaczenia pozostaje też środowisko bytowania. Zbyt duże zagęszczenie, brak możliwości grzebania i poszukiwania pokarmu, zbyt intensywne oświetlenie czy wysoka temperatura w kurniku to czynniki, które nasilają to niepożądane zachowanie.
Rola żywienia w zapobieganiu pterofagii
Zaburzenia żywieniowe stanowią jedną z głównych przyczyn wydziobywania piór. Kury, które nie otrzymują wystarczającej ilości białka, aminokwasów siarkowych (metioniny i cysteiny) oraz minerałów, często próbują zaspokoić niedobory poprzez dziobanie piór. Pióra zawierają keratynę – bogate źródło siarki – dlatego w przypadku niedostatecznej podaży tych pierwiastków ptaki instynktownie sięgają po to, co mają w zasięgu dzioba.
Odpowiednia mieszanka paszowa powinna zawierać wysokiej jakości białko pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, a także dodatek witamin z grupy B, zwłaszcza biotyny i niacyny. Niedobory sodu i chloru również mogą nasilać agresywne zachowania. W praktyce oznacza to, że nawet niewielkie błędy w komponowaniu paszy lub stosowanie jednostronnej diety mogą uruchomić mechanizm pterofagii.
W hodowlach towarowych często stosuje się pasze pełnoporcjowe, które zaspokajają zapotrzebowanie kur na wszystkie składniki pokarmowe. W chowie przydomowym warto zwrócić uwagę na jakość zboża, rodzaj otrąb, udział białka oraz stały dostęp do gritów i czystej wody.
Wpływ światła, temperatury i przestrzeni
Kura jest niezwykle wrażliwa na warunki środowiskowe. Intensywne oświetlenie, zwłaszcza zbyt jasne lub o zbyt długim czasie naświetlania, zwiększa pobudliwość ptaków i może prowadzić do wzrostu agresji. Optymalne natężenie światła w kurniku powinno wynosić od 5 do 10 luksów, a długość dnia świetlnego nie powinna przekraczać 14 godzin.
Temperatura to kolejny istotny element. Przegrzanie pomieszczenia powoduje niepokój i wzajemne drażnienie się ptaków, natomiast zbyt niska temperatura obniża komfort i zwiększa zapotrzebowanie energetyczne, co również może prowadzić do zaburzeń zachowania. Najlepiej utrzymywać temperaturę na poziomie 18–22°C, z odpowiednią wentylacją i wilgotnością nieprzekraczającą 70%.
Zbyt duże zagęszczenie kur to jedna z najczęstszych przyczyn pterofagii. Każdy osobnik potrzebuje przestrzeni do grzebania, kąpieli piaskowych i swobodnego poruszania się. W chowie ściółkowym zaleca się nie więcej niż 7 kur na 1 m² powierzchni użytkowej. W przypadku chowu wolnowybiegowego warto zapewnić wybieg porośnięty trawą, z miejscami do schronienia i cieniem.
Zachowania stadne i ich kontrola
Kury, podobnie jak inne ptaki stadne, potrzebują stabilnej struktury społecznej. Zmiany w składzie stada, nagłe przenosiny do innego pomieszczenia czy nieprawidłowe łączenie różnych grup wiekowych mogą prowadzić do wzrostu agresji. Największe ryzyko występuje w okresie dojrzewania płciowego, kiedy ustala się hierarchia.
Warto ograniczać stres poprzez wprowadzanie nowych osobników stopniowo, najlepiej po zmroku, gdy ptaki są spokojniejsze. W praktyce sprawdza się także stosowanie zróżnicowanych elementów wyposażenia kurnika, takich jak grzędy na różnych wysokościach, zasłony, przegrody czy kostki słomy do dziobania. Takie rozwiązania odciągają uwagę kur i pozwalają im rozładować napięcie w sposób naturalny.
Znaczenie kąpieli piaskowych i zróżnicowanego środowiska
Naturalnym sposobem zachowania higieny u kur są kąpiele piaskowe. Ptaki w ten sposób oczyszczają pióra z tłuszczu i pasożytów zewnętrznych, a jednocześnie zaspokajają potrzebę dziobania i grzebania. Brak dostępu do suchych miejsc z piaskiem lub pyłem powoduje frustrację i może prowadzić do wydziobywania piór.
Dobrym rozwiązaniem jest przygotowanie w kurniku lub na wybiegu specjalnej skrzynki z drobnym piaskiem, popiołem drzewnym lub mieszanką tych materiałów. Regularne czyszczenie i uzupełnianie kąpieliska pozwala utrzymać higienę oraz zapobiega rozprzestrzenianiu się pasożytów, które również mogą prowokować ptaki do wydziobywania się nawzajem.
Jak reagować, gdy wydziobywanie już się pojawiło?
W momencie, gdy zauważymy pierwsze oznaki pterofagii, należy działać natychmiast. Początkowo zmiany obejmują zwykle grzbiet, ogon i okolice kloaki. Zranione miejsca szybko przyciągają uwagę innych ptaków, co może doprowadzić do rozwoju kanibalizmu.
Pierwszym krokiem jest izolacja najbardziej agresywnych osobników. Następnie należy przeanalizować warunki środowiskowe i żywieniowe, wprowadzając ewentualne korekty. W niektórych przypadkach skuteczne bywa czasowe przyciemnienie oświetlenia lub zastosowanie tzw. okularów przeciw dziobaniu ograniczających pole widzenia kur.
Zranione ptaki wymagają dezynfekcji ran oraz zabezpieczenia ich przed dalszym dziobaniem. Można zastosować specjalne preparaty odstraszające o gorzkim smaku lub zabarwiające pióra na ciemno, dzięki czemu przestają być atrakcyjne dla innych osobników.
Profilaktyka i znaczenie dobrostanu
Najskuteczniejszą metodą walki z pterofagią jest zapobieganie jej wystąpieniu. Dbałość o odpowiedni dobrostan kur, czyli zapewnienie im warunków zbliżonych do naturalnych, przynosi najlepsze efekty. Zrównoważona dieta, odpowiednie oświetlenie, dostęp do przestrzeni i zajęć behawioralnych to podstawowe filary skutecznej profilaktyki.
Nowoczesne podejście do hodowli drobiu coraz częściej opiera się na obserwacji zachowań ptaków i szybkim reagowaniu na wszelkie zmiany w stadzie. Kura, która ma co robić, nie będzie szukała ujścia frustracji w wydziobywaniu piór. Zadbane, spokojne stado to nie tylko lepsze wyniki produkcyjne, ale też mniejsze ryzyko urazów i infekcji.
Ursus C-330 jako lekki ciągnik rolniczy przez wiele lat stanowił nieodłączny element polskiego krajobrazu wiejskiego. Produkowany w latach 1967–1987 przez Zakłady Mechaniczne Ursus w Warszawie, był następcą modelu C-328 i szybko zdobył reputację maszyny niezawodnej, prostej w obsłudze oraz ekonomicznej. W roku 1986 wprowadzono jego zmodernizowaną wersję C-330M (produkowaną do 1993 roku), której celem było zwiększenie trwałości podzespołów, poprawa komfortu pracy operatora i przystosowanie konstrukcji do nowych wymagań użytkowników.
Konstrukcja podstawowa i silnik
Model C-330 napędzany był dwucylindrowym, czterosuwowym silnikiem wysokoprężnym S-312C o pojemności 1 960 cm³ i mocy 30 KM (22,5 kW) przy 2 200 obr./min. Skrzynia biegów miała 6 przełożeń do przodu i 2 do tyłu, co w połączeniu z prostą konstrukcją mechanizmu różnicowego zapewniało dużą trwałość oraz łatwość napraw.
W modelu C-330M zachowano ten sam silnik S-312C, który nadal generował około 31 KM. Skrzynia biegów pozostała mechaniczna i niesynchronizowana, ale niektóre jej elementy zostały wzmocnione, by sprostać dłuższemu okresowi eksploatacji. Choć na pierwszy rzut oka oba modele wyglądają podobnie i oferują zbliżone osiągi, modernizacja wprowadziła wiele subtelnych zmian, które w praktyce przełożyły się na większą niezawodność.
Zakres modernizacji w modelu C-330M
Modernizacja, którą otrzymał model C-330M, objęła przede wszystkim poprawę trwałości i ergonomii. Wzmocniono łożyskowanie skrzyni biegów oraz tylnego mostu, co zmniejszyło awaryjność w najbardziej obciążonych miejscach. Zmieniono przełożenia zwolnic, dzięki czemu ciągnik mógł poruszać się o około 8 procent szybciej niż jego poprzednik, zachowując przy tym tę samą moc.
Poprawiono także instalację elektryczną, zmieniając jej biegunowość (minus na masie) i dodając przerywacz kierunkowskazów oraz wyłącznik świateł awaryjnych. Modernizacja objęła również tłumik wydechowy (zastosowano dłuższy typ), co wpłynęło na niższy poziom hałasu podczas pracy.
Zmiany nie ominęły układu hydraulicznego. W ostatnich latach produkcji przeniesiono złącza hydrauliki zewnętrznej na wewnętrzną stronę błotnika, co ułatwiło dostęp i zwiększyło wygodę obsługi. Ulepszono także zaczepy transportowe i dodano drobne modyfikacje wizualne, które pomogły w odróżnieniu nowszej wersji od starszej.
Zarówno C-330, jak i C-330M to ciągniki idealne do gospodarstw o powierzchni do 15 hektarów. Sprawdzają się w lekkich pracach uprawowych, transportowych oraz w obsłudze maszyn pomocniczych. Ich konstrukcja pozwalała na wykorzystanie prostych narzędzi zaczepianych, a niskie zużycie paliwa czyniło z nich ekonomiczne rozwiązanie dla gospodarstw rodzinnych.
Rolnicy od lat doceniają Ursusa C-330 za prostotę, dostępność części i łatwość naprawy. Wersja C-330M wniosła do tej koncepcji dłuższą żywotność dzięki wzmocnieniom konstrukcyjnym oraz poprawionemu układowi smarowania. W praktyce przekładało się to na mniejszą liczbę usterek i niższe koszty utrzymania maszyny.
Oba modele posiadają zbiornik paliwa o pojemności 35 litrów, co w połączeniu z oszczędnym silnikiem pozwalało na wielogodzinną pracę bez konieczności tankowania.
Główne różnice techniczne pomiędzy ciągnikami
Porównując oba modele w zestawieniu technicznym, różnice przedstawiają się następująco:
Przełożenia zwolnic – w C-330M zmieniono ich wartości, co zwiększyło prędkość maksymalną o około 8 procent.
Skrzynia biegów i tylni most – w modelu M zastosowano wzmocnione łożyskowanie, co poprawiło trwałość tych elementów.
Instalacja elektryczna – zmodernizowano układ, wprowadzając ujemny biegun masy, nowy typ przerywacza i dodatkowe kontrolki.
Hydraulika i zaczepy – ulepszony układ hydrauliczny i zmodyfikowany zaczep transportowy zwiększyły wygodę użytkowania.
Wygląd zewnętrzny – w późniejszych latach produkcji C-330M otrzymał nową kolorystykę (maskę i błotniki malowano na czerwono zamiast na żółto).
Choć nie są to zmiany rewolucyjne, dla użytkownika oznaczały wyraźny wzrost komfortu, mniejsze wibracje, lepszą kulturę pracy oraz bardziej niezawodną eksploatację.
Znaczenie modernizacji i praktyczne różnice w użytkowaniu
Ursus C-330M nie był nową konstrukcją, lecz dopracowaną wersją sprawdzonego C-330. Modernizacja dotyczyła głównie trwałości podzespołów, lepszego dopasowania do wymagań codziennej pracy oraz wygody obsługi. Wzmocnione łożyskowanie, zmiana przełożeń zwolnic czy unowocześniona instalacja elektryczna to modyfikacje, które trudno dostrzec na pierwszy rzut oka, ale mają realny wpływ na długowieczność maszyny.
W praktyce oba modele zachowują podobne możliwości robocze i identyczny zakres zastosowań. Różnice ujawniają się przede wszystkim po latach użytkowania – C-330M zużywa się wolniej i wymaga nieco mniej napraw w porównaniu ze starszą wersją. Dlatego wielu rolników uważa go za bardziej dopracowaną i dojrzalszą wersję klasycznego Ursusa.
Dzięki tym usprawnieniom C-330M stał się symbolicznym zwieńczeniem rozwoju lekkich ciągników rolniczych tej serii, łącząc niezawodność, prostotę i ekonomiczność z drobnymi ulepszeniami, które poprawiły komfort oraz trwałość. To właśnie te niuanse sprawiły, że model ten do dziś pozostaje ceniony zarówno przez użytkowników, jak i kolekcjonerów, stanowiąc ważny etap w historii polskiej techniki rolniczej.
Ceny zbóż i oleistych na giełdach – na rynek zawitała korekta spadkowa po wcześniejszym dużym odbiciu. Ciągle najlepiej radzi sobie soja z 10% wzrostem w skali miesiąca, a rynek czeka na realizację porozumienia na linii USA-Chiny.
1. Soja odbija, ale rynek pozostaje bardzo nerwowy
Amerykańska soja pod koniec tygodnia odnotowała odbicie cenowe, mimo że inwestorzy wciąż obawiają się o kondycję gospodarki USA i możliwość pęknięcia „bańki spekulacyjnej” na rynku finansowym. Wpływ spadkowej Wall Street na towary rolnicze osłabł w piątek wieczorem, ponieważ rynek zaczął koncentrować się ponownie na popycie z Chin.
Jednak obietnica Pekinu zakupu 12 mln ton soi z USA nadal nie jest realizowana, co studzi optymizm. Jednocześnie soja południowoamerykańska z Brazylii i Argentyny pozostaje bardziej konkurencyjna cenowo na rynku chińskim, co ogranicza potencjał wzrostowy notowań w Chicago.
Zmiany cen (Chicago – soja):
tydzień: –0,6%
30 dni: +10,0%
12 miesięcy: +12,1%
Co to oznacza dla polskich rolników? ➡ Wyższe światowe ceny soi mogą podnosić ceny śruty sojowej w Polsce. ➡ To z kolei wpływa na koszty żywienia trzody i drobiu – szczególnie istotne przy niskich cenach żywca.
2. Pszenica i kukurydza ponownie pod presją dostaw z półkuli południowej
Ceny zbóż w Chicago i Paryżu zakończyły tydzień spadkowo (nadal są jednak dużo wyższe w skali miesiąca). W Paryżu spadki z czwartku i piątku sprowadziły tygodniowe notowania pszenicy (191,5 eur/t) poniżej zamknięcia z poprzedniego piątku i tylko kukurydza (189,25 eur/t) utrzymała skromny wzrost tygodniowy.
Powodem powrotu do spadków notowań zbóż jest rosnąca konkurencja międzynarodowa, zwłaszcza:
odradzający się eksport z regionu Morza Czarnego,
napływ nowych dostaw z Argentyny i Australii,
bardzo ograniczony zakup amerykańskiej pszenicy przez Chiny (tylko 120 tys. ton).
Chicago – zmiany tygodniowe, miesięczne i roczne
Kontrakt
Tygodniowo
30 dni
12 miesięcy
Kukurydza
–1,2%
+2,9%
+4,1%
Pszenica SRW
–2,4%
+3,9%
–7,5%
MATIF – Europa
W Paryżu spadki z czwartku i piątku sprowadziły tygodniowe notowania pszenicy (191,5 eur/t) poniżej zamknięcia z poprzedniego piątku i tylko kukurydza (189,25 eur/t) utrzymała skromny wzrost tygodniowy.
Wykres cen pszenicy i kukurydzy (niebieska linia) na Matif:
3. Rzepak i canola: lekka korekta w UE, wzrosty w Kanadzie
Rzepak w Paryżu delikatnie spadł (478,5 eur/t w piątek), natomiast kanadyjska canola kontynuowała odbicie w skali tygodnia.
Notowania rzepaku i canoli
Kontrakt
Tygodniowo
30 dni
12 miesięcy
Rzepak Paryż
–0,5%
+2,5%
–10,2%
Canola Winnipeg
+0,6%
+1,9%
–2,9%
Wykres cen rzepaku na Matif:
Dla polskich rolników: ➡ Na krajowym rynku rzepaku ceny są stabilne, ale nadal wyraźnie niższe niż rok temu. ➡ Umocnienie EUR/USD (wzrost o 0,24% w tygodniu, ale -0,8% w skali miesiąca) ponownie pogarsza konkurencyjność unijnego eksportu zbóż. Ostatnie osłabienie złotego wobec dolara powinno wesprzeć nieco ceny w portach.
Przez ponad dwa lata sytuacja na rynku mleka była stabilna. Pomimo wysokich kosztów produkcja mleka była bardziej dochodowa niż inne gałęzie produkcji rolnej. W województwie opolskim w wielu rejonach jest niewiele jednak gospodarstw hodowlanych, a największym problemem jest brak pracowników. Teraz jednak cena mleka zaczęła spadać.
Martin Ziaja, prezes Opolskiego Związku Hodowców Bydła:
– Sytuacja na rynku mleka niestety bardzo mocno się pogorszyła i moje przewidywania sprzed dwóch i paru miesięcy niestety się potwierdziły. Tak jak przewidywałem, że w miesiącu listopadzie ceny spadną od 10 do 30 groszy, tak też się stało. Większość mleczarń właśnie w tym przedziale obniżyła ceny, za wyjątkiem jednej znanej mleczarni, która jest ewenementem na skalę, można powiedzieć europejską.
Rolnicy obawiali się, że zbyt wysoka cena spowoduje gwałtowny jej spadek
– Niestety nie mam dobrych wiadomości, sytuacja będzie się nadal pogarszała. W grudniu prawdopodobnie wiele mleczarni po raz kolejny bardzo mocno obniży ceny. Bierze się to stąd, że sytuacja geopolityczna na świecie spowodowała, że mamy bardzo poważne nadwyżki produkcji mleka w skali światowej, a Polska jest bardzo poważnym eksporterem mleka w skali światowej.
Polska jest uzależniona od eksportu
– Mamy samowystarczalność w produkcji mleka i eksportujemy blisko 3 miliardy litrów pod postacią różnych sera, masła, mleka w proszku i innych produktów. Dlatego nie mamy możliwości zamknięcia się na świat i produkowania tylko dla siebie. Jesteśmy uzależnieni od cen światowych, a te niestety w ostatnim czasie bardzo mocno spadły. Dodatkowym problemem dla polskiego czy europejskiego rynku jest sytuacja wywołana przez Stany Zjednoczone. To jest skrajnie niski poziom kursu dolara, który powoduje, że produkty nabiałowe z tamtych kierunków są o wiele tańsze od naszych. I z rynków światowych jesteśmy niestety wypierani, nie mając możliwości eksportowania naszych produktów, które się kumulują w Europie.
Sytuację na rynku europejskim utrudnia spełnianie wyśrubowanych norm
– My jako producenci mleka w Europie mamy ten poważny problem, że musimy spełniać coraz to bardziej wyśrubowanym normom, jakie są oczekiwania od klientów. W żadnych innych krajach świata tak wyśrubowanych norm nie ma i można stosować hormony, dodatki różne, antybiotyki, środki chemiczne, które u nas są niedozwolone. Tam są dozwolone i niestety musimy z nimi konkurować..
Spadające ceny nie zachęcają do inwestycji
Zdzisław Kara, rolnik z Mochowa:
– Ten rok ogólnie był dla hodowców dobry, ceny mleka były cały rok stabilne, jakoś się to wszystko kręciło, ale co dziwne każdego roku jesienią, zimą ceny mleka zawsze szły w górę, a w tym roku ten trend się obrócił i ceny idą w dół. Wszystkie mleczarnie ogłaszają spadki. W naszej mleczarni w zeszłym miesiącu było to 4 grosze, w tym miesiącu 6 groszy, czyli razem już 10 groszy obniżki. Te ceny jeszcze nie są takie złe, ale z tego co widzę, to inne mleczarnie obniżyły ceny o 30-40 groszy na litrze i to już jest źle.
Spadki ceny skupu powodują milionowe straty w niektórych gospodarstwach
Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:
– Jeżeli chodzi o sytuację na rynku mleka, tak, ona się pogarsza, więc to nie są już zapowiedzi, ale faktyczne działania. W ostatnich dniach większość mleczarni obniżyła cenę skupu surowca. Średnio jest to między 10 a 15 groszy, ale są sytuacje, że te spadki sięgają nawet 30 groszy. W przypadku Kombinatu trzeba sobie uświadomić, że 10 to nie wydaje się dużo, ale w przypadku Kombinatu przy tym wolumenie ponad 9-ciu tysięcy krów mlecznych spadek ceny o 10 groszy powoduje ograniczenie dochodów w skali roku o ponad 4,5 miliona złotych. Mieć, a nie mieć 4,5 miliona złotych, to już dużą cyfrą. Oczywiście to nie jest tak, że tylko na Opolszczyźnie ta cena mleka spada, bo to jest trend ogólnoświatowy, mamy globalną wioskę, więc to też jest gdzieś tam kwestia globalnej polityki.
Opłacalność hodowli poprawiała niska cena zbóż, ale do czasu
– Pomimo optymalizacji kosztów nie mamy na to wielkiego wpływu na inne koszty. W pewnym momencie dochodzi się do granicy, poza którą ograniczenie kosztów by polegało na zaprzestaniu żywienia, zaprzestaniu doju, czyli de facto zaprzestaniu tej gałęzi produkcji w gospodarstwie. Na dzisiaj doszliśmy do tej granicy, no i mamy nadzieję, że ta cena dalej nie będzie spadała, że ten trend za jakiś czas się odwróci, bo w tej produkcji mleka, jak w pozostałych gałęziach rolnictwa, są górki i dołki i ten trend co jakiś czas się powtarza, pytanie tylko zawsze na ile są te dołki.
Na to wszystko nakłada się rozprzestrzenianie niebieskiego języka
– To też powoduje uszczerbek dochodów w związku z ograniczaniami, obrotem materiałem hodowlanym, ograniczeniem dochodów w gospodarstwie. Niestety do tego elementu przychylają się sami hodowcy, ściągając materiał hodowlany z południa czy zachodu Europy, nie zawsze ze sprawdzonych miejsc. Mieliśmy ostatni przykład tutaj na Opolszczyźnie, bo pojawiła się atrakcyjna cena, a ta atrakcyjna cena nie pojawia się znikąd. Podobne przypadki mieliśmy wcześniej w tych ogniskach związanych z pryszczycą, więc tutaj apel do hodowców: miejcie świadomość, bo podrzynamy sobie czasami gałąź, na której siedzimy.
Natomiast co do konsumentów to trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że na ten spadek ceny mleka ma wpływ globalna polityka, bo jeżeli w 2024 do Europy ze Stanów Zjednoczonych przyjechało masła za paręnaście tysięcy dolarów, a w 2025, który się jeszcze nie skończył, za parędziesiąt już milionów dolarów, więc widzimy o tej skali. Ale mam nadzieję, że konsumenci docenią jakość produktów z polskiego, europejskiego mleka, bo wiemy, że w Stanach w produkcji mleka dopuszczone są niektóre substancje hormonalne, które w Europie i w Polsce są zakazane. I to i dobrze, że zakazane, bo to świadczy o tym, że nasz produkt czy produkty z naszego mleka są najlepsze i myślę, że konsumenci to docenią.
Wskaźnik ceny olejów roślinnych FAO wyniósł średnio 169,4 punktu w październiku, co oznacza wzrost o 1,5 punktu (0,9%) w porównaniu z wrześniem i osiągnięcie najwyższego poziomu od czerwca 2022 r.
W październiku drożały wszystkie główne oleje roślinne
Wzrost ten był napędzany przez wyższe notowania oleju palmowego, rzepakowego, sojowego i słonecznikowego. 📈 Ceny oleju palmowego odbiły po wcześniejszych spadkach, wspierane przez oczekiwania mniejszych dostaw eksportowych z Indonezji po planowanym zwiększeniu obowiązku mieszania biodiesla w 2026 r., mimo wyższej produkcji w Malezji. 🌻 Ceny oleju słonecznikowego wzrosły czwarty miesiąc z rzędu z powodu ograniczonych dostaw z regionu Morza Czarnego, wynikających z opóźnień w zbiorach i ostrożnej sprzedaży przez rolników. 🌱 Olej rzepakowy i sojowy drożały w efekcie napiętych dostaw w Unii Europejskiej oraz rosnącego popytu krajowego w Brazylii i USA.
WYKRES: Indeks cen olejów roślinnych FAO
Ceny oleju rzepakowego rafinowanego w Polsce
Dla porównania, również w kraju widać było presję wzrostową w październiku. Notowania oleju rzepakowego rafinowanego w Polsce rosły w październiku w ślad za rynkami światowymi, co odzwierciedlało ograniczone zapasy surowca oraz droższy rzepak na giełdach europejskich.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.