niedziela, 26 kwietnia, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 116

Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

0
Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

Rolnictwo precyzyjne w praktyce – automatyzacja, która działa

Współczesne rolnictwo staje się coraz bardziej zależne od precyzji, efektywności i danych. W dobie presji ekonomicznej, ograniczonych zasobów i rosnących kosztów produkcji automatyzacja nie jest już futurystyczną wizją, lecz realnym wsparciem codziennej pracy.

Nowoczesne rozwiązania technologiczne pozwalają rolnikom zwiększyć wydajność, ograniczyć zużycie paliwa, nasion i środków ochrony roślin, a także znacząco poprawić komfort pracy. Jednym z najbardziej dostępnych i opłacalnych kroków w stronę automatyzacji jest wdrożenie systemów prowadzenia maszyn rolniczych.

„Klienci na całym świecie, zainteresowani przyszłością automatycznie prowadzonych maszyn, już dziś mogą korzystać z dostępnych usług” – mówi Kamil Walkiewicz, Product Sales Specialist w John Deere Polska. – „Sercem naszego ekosystemu jest odbiornik StarFire™ 7500 i wyświetlacz G5. W połączeniu z systemami AutoTrac™, AutoPath™ czy AutoTrac™ Turn Automation tworzą one środowisko, w którym operator nie musi walczyć o utrzymanie linii przejazdu – wszystko dzieje się automatycznie.”

Prosta obsługa, natychmiastowe efekty

Fenomen systemów prowadzenia John Deere polega na ich łatwej obsłudze i mierzalnych efektach już od pierwszego dnia pracy. Dzięki precyzyjnemu prowadzeniu maszyny co do centymetra rolnik eliminuje kosztowne nakładki i omijaki, które w skali sezonu mogą generować ogromne straty.

W efekcie:

  • zużycie paliwa spada nawet o kilkanaście procent,
  • siew i nawożenie stają się bardziej równomierne,
  • operator pracuje spokojniej i wydajniej,
  • a każda godzina w polu przynosi maksymalny efekt.

To właśnie te praktyczne korzyści sprawiają, że automatyzacja przestaje być luksusem dużych gospodarstw, a staje się realnym narzędziem optymalizacji dla każdego rolnika – niezależnie od wielkości pola.

Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

AutoTrac™ – fundament automatyzacji

Precyzyjne prowadzenie niezależnie od warunków

System AutoTrac™ to podstawowy, a zarazem najważniejszy element automatyzacji w maszynach John Deere. Już od ponad 20 lat wspiera rolników na całym świecie w utrzymaniu idealnych torów jazdy, zarówno prostych, jak i krzywoliniowych.

Dzięki temu operator nie musi stale kontrolować kierownicy – może skupić się na pracy narzędzia, jakości siewu czy parametrach oprysku. AutoTrac™ umożliwia prowadzenie maszyn także w trudnych warunkach pogodowych i przy ograniczonej widoczności, gdzie precyzyjna ocena sytuacji przez człowieka byłaby niemożliwa.

W praktyce oznacza to mniej zmęczenia, większą dokładność i mniejsze ryzyko błędów.

Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

AutoTrac™ Turn Automation – pełna automatyzacja nawrotów

Idealne manewry bez udziału operatora

Z kolei AutoTrac™ Turn Automation to system, który samodzielnie wykonuje manewry zawracania na uwrociach. Program automatycznie podnosi i opuszcza narzędzie – niezależnie od tego, czy jest to kultywator, opryskiwacz czy siewnik – i precyzyjnie ustawia maszynę na kolejną ścieżkę roboczą.

Dzięki temu nawroty są idealnie powtarzalne, dokładne i szybkie, a operator nie musi interweniować. System nie tylko podnosi komfort pracy, ale też gwarantuje spójność i efektywność całego zabiegu.

AutoPath™ – precyzja sezon po sezonie

Jedna linia, wiele przejazdów

AutoPath™ to nowoczesne rozwiązanie, które automatycznie tworzy linie prowadzenia dla wszystkich kolejnych przejazdów w sezonie – na podstawie danych z pierwszego przejazdu, np. podczas siewu.

Dzięki temu każdy kolejny zabieg – nawożenie, oprysk czy zbiór – odbywa się po dokładnie tych samych ścieżkach. Opryskiwacz i kombajn trafiają w linie z dokładnością do centymetra, co minimalizuje straty i chroni rośliny przed uszkodzeniem.

„AutoPath™ to przykład technologii, która realnie upraszcza życie rolnika. Raz wykonany przejazd staje się wzorem dla całego sezonu – to ogromna oszczędność czasu i gwarancja precyzji” – tłumaczy Kamil Walkiewicz.

Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

StarFire™ 7500 i wyświetlacz G5 – centrum dowodzenia nowoczesnej farmy

Systemy automatycznego prowadzenia John Deere współpracują z najnowszymi komponentami – odbiornikiem StarFire™ 7500 oraz wyświetlaczem G5.

Odbiornik zapewnia najwyższą dokładność sygnału korekcyjnego SF-RTK, co pozwala utrzymać linię przejazdu z precyzją rzędu kilku centymetrów – nawet przez długi czas. Wyświetlacz G5 to natomiast nowoczesne, intuicyjne narzędzie do obsługi wszystkich funkcji maszyny, zarządzania danymi i wizualizacji pracy.

Dzięki integracji z platformą John Deere Operations Center™, rolnik ma pełny dostęp do danych o wydajności, przebiegach maszyn, ścieżkach przejazdu i historii zabiegów, zarówno z kabiny, jak i z poziomu smartfona czy komputera.

Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

Automatyzacja, która zwraca się szybciej, niż myślisz

Wdrożenie systemów automatycznego prowadzenia maszyn to inwestycja, która zwraca się nie tylko finansowo, ale i organizacyjnie.

Każdy zaoszczędzony litr paliwa, każda minuta pracy operatora czy każde równiej wysiane pole to wymierne korzyści. Automatyzacja pozwala również lepiej planować logistykę pracy i efektywnie wykorzystywać czas.

„Nowoczesne technologie prowadzenia to pierwszy krok w kierunku cyfryzacji gospodarstwa. Umożliwiają automatyzację wielu procesów od razu, bez konieczności dużych nakładów finansowych. To właśnie dlatego stanowią dziś fundament rolnictwa precyzyjnego” – podkreśla przedstawiciel John Deere Polska.

Automatyzacja na każdym etapie produkcji: inteligentne prowadzenie maszyn

Automatyzacja na wyciągnięcie ręki

Automatyczne systemy prowadzenia John Deere – AutoTrac™, AutoPath™ i AutoTrac™ Turn Automation – to nie tylko nowoczesne rozwiązania technologiczne, ale realne narzędzia wspierające codzienną pracę w gospodarstwie.

Dzięki nim rolnik zyskuje:

  • większą precyzję i efektywność pracy,
  • oszczędność paliwa i środków produkcji,
  • mniejsze zmęczenie operatora,
  • oraz pełną kontrolę nad procesem uprawy.

Automatyzacja w rolnictwie nie jest już przyszłością – to teraźniejszość, dostępna dla każdego gospodarstwa.

Ceny zbóż w kraju: pszenica z największą rozbieżnością, kukurydza najtańsza w UE – raport MRiRW (09.11.2025)

0
Ceny zbóż

Ceny zbóż w kraju pozostają na najniższych poziomach od co najmniej 2020 roku, a najnowszy raport MRiRW po raz kolejny wskazuje na duże różnice regionalne oraz wyraźne odstawanie cen polskiego ziarna od średnie dla Unii Europejskiej.
Prezentowane wartości to wyłącznie ceny transakcyjne raportowane do MRiRW.

Przeczytaj również – USDA i CONAB wywołują presję spadkową na rynku zbóż i soi. Ceny zbóż na Matif – podsumowanie tygodnia


Ceny zbóż w kraju: pszenica konsumpcyjna zdecydowanie tańsza niż średnia w UE

Średnia cena pszenicy konsumpcyjnej w Polsce wynosi 770 zł/t, co oznacza utrzymywanie się rynku na poziomach najniższych od pięciu lat.

Dla porównania:

  • średnia cena pszenicy w UE wynosi 822 zł/t,
  • różnica na niekorzyść Polski to 52 zł/t.

Polska pszenica pozostaje jedną z najtańszych w całej Wspólnocie, co przy ograniczonym eksporcie i silnej konkurencji ze strony Ukrainy, Rosji oraz krajów basenu Morza Czarnego pogłębia presję na krajowych producentów.

Wahania cen w Polsce przekraczają nawet 120–140 zł/t, zależnie od regionu, dostępu do portów i lokalnej podaży.

Wykres: Ceny pszenicy w UE


Ceny zbóż w kraju: pszenica paszowa stabilna, ale historycznie niska

Pszenica paszowa pozostaje stabilna, lecz jej poziom – podobnie jak w przypadku ziarna konsumpcyjnego – jest jednym z najniższych od 2020 roku.
Popyt ze strony mieszalni paszowych jest ograniczony, a część odbiorców wciąż liczy na dalsze spadki.


Ceny zbóż w kraju: kukurydza najtańsza w całej UE

Najistotniejszym elementem najnowszego raportu jest sytuacja na rynku kukurydzy.

Średnia cena kukurydzy suchej w Polsce wynosi:

  • 734 zł/t,

podczas gdy średnia w UE to:

  • 894 zł/t.

Oznacza to, że kukurydza w Polsce jest najtańsza spośród wszystkich krajów Unii Europejskiej, a różnica aż 160 zł/t czyni eksport praktycznie nieopłacalnym.

Wykres: Ceny kukurydzy w UE

Niska cena wynika m.in. z:

  • dużej podaży z tegorocznych zbiorów,
  • silnej konkurencji z Ukrainy i Rosji,
  • ograniczonego popytu paszowego,
  • wysokich kosztów logistyki.

Ceny zbóż w kraju: jęczmień i żyto bez kierunku, ale najtaniej od lat

Jęczmień i żyto utrzymują się na poziomach najniższych od pięciu sezonów. Handel jest ograniczony, a rynek pozostaje wyraźnie ospały.


Podsumowanie – ceny zbóż w kraju na historycznie niskich poziomach

  • Wszystkie główne zboża w Polsce znajdują się na najniższych poziomach od co najmniej 2020 roku.
  • Pszenica konsumpcyjna (770 zł/t) pozostaje wyraźnie tańsza niż średnia w UE (822 zł/t).
  • Kukurydza sucha w Polsce (734 zł/t) jest najtańsza w całej UE, z różnicą 160 zł/t wobec średniej UE (894 zł/t).
  • Dane MRiRW obejmują wyłącznie ceny transakcyjne.

Źródło: MRiRW

Jedyny taki samojezdny kombajn do zbioru dyni na pestkę Kernsteier [50 ha rocznie]

0
Jedyny taki samojezdny kombajn do zbioru dyni na pestkę Kernsteier [50 ha rocznie]

Lubelszczyzna – dyniowe zagłębie Europy

Uprawa dyni bezłupinowej na pestkę w Polsce dynamicznie rośnie – powierzchnia wszystkich upraw dyni zwiększyła się z ok. 5 tys. ha w 2020 r. do ponad 8 tys. ha w 2021 r., a Lubelszczyzna jest wskazywana jako lider w UE pod względem areału i koncentracji produkcji.

W gospodarstwie Sylwestra Szwaja dynia odmiany Gleisdorfer i hybrydowej Atomic stała się główną rośliną towarową. Co ważne – uprawa prowadzona jest na lekkich glebach klasy IV–V, które dla wielu upraw są problematyczne, a dla dyni oleistaj okazują się szansą na opłacalną specjalizację.

„Dynię uprawiam od pięciu lat. Pole jest lekkie, czwarta, piąta klasa. A mimo tego dynia na pestkę daje bardzo dobre wyniki” – podkreśla rolnik.

Uprawa dyni na pestkę – od orki zimowej do siewnika kukurydzianego

Przygotowanie stanowiska

Uprawa dyni bezłupinowej na pestkę wymaga dobrze zaplanowanej agrotechniki, choć sama technologia nie jest skomplikowana.

„Proces uprawy dyni na pestkę wygląda następująco: musimy przygotować pole najlepiej zimową orką. Następnie uprawiamy pole na wiosnę i siejemy siewnikiem punktowym” – tłumaczy Sylwester.

Zbiór dyni

Zimowa orka pomaga:

  • rozluźnić glebę,
  • ograniczyć zachwaszczenie,
  • poprawić warunki wodno-powietrzne.

Na wiosnę wykonywana jest uprawa przedsiewna, której celem jest wyrównanie pola i stworzenie dobrego łoża siewnego dla nasion dyni oleistej. W praktyce często wykorzystuje się agregaty uprawowe lub brony aktywne, w zależności od stanu gleby i wilgotności.

Siew dyni bezłupinowej

Dynie wysiewane są siewnikiem punktowym do kukurydzy, co pozwala uzyskać równomierne rozmieszczenie roślin w rzędzie.

„Siejemy kwalifikowanym materiałem, w zależności, kto jaką dynię chce. Może być to odmiana populacyjna, może być hybrydowa. Aktualnie znajdujemy się na polu, na którym jest populacyjna – te dynie są bardzo duże. Sieje się około 19 tysięcy nasion na hektar” – wyjaśnia rolnik.

W praktyce wybór odmiany ma ogromne znaczenie dla wyniku ekonomicznego:

  • odmiany populacyjne – tańszy materiał siewny, większe owoce, ale zwykle niższy plon pestki,
  • odmiany hybrydowe (np. Atomic) – droższe nasiona, mniejsze owoce, za to większa ilość i grubość pestki, a więc wyższy plon suchego ziarna z hektara.

„Jesteśmy teraz na plantacji dyni hybrydowej Atomic. Ta dynia jest praktycznie jedna w jedną, mała, ale po rozłupaniu pestki jest bardzo dużo i jest bardzo gruba. Hybryda potrafi plonować powyżej tony z hektara” – dodaje Sylwester Szwaj.

Jedyny taki samojezdny kombajn do zbioru dyni na pestkę Kernsteier [50 ha rocznie]

Nawożenie dyni oleistej – mniej azotu, więcej fosforu i potasu

Dla dyni oleistej kluczowe jest odpowiednie zbilansowanie nawożenia. Roślina ta dobrze reaguje na nawożenie organiczne, ale w wielu gospodarstwach – podobnie jak u Sylwestra – brak jest dostępu do obornika.

„Najlepsze nawożenie pod dynię to nawożenie organiczne. Ze względu na to, że nie posiadamy nawozów organicznych w postaci obornika, stosuję nawóz wieloskładnikowy NPK w dawce około 300 kg na hektar. Azotu jest jakieś 80 kg na hektar, bo dynia nie lubi azotu – ona woli bardziej fosfor i potas” – tłumaczy rolnik.

Badania i doświadczenia innych plantatorów potwierdzają, że nadmiar azotu sprzyja nadmiernemu rozwojowi części wegetatywnej (liści, pędów) kosztem kwitnienia i zawiązywania owoców, a także może pogarszać trwałość pestki w przechowywaniu. Z kolei odpowiednio wysoki poziom fosforu i potasu sprzyja:

  • dobremu rozwojowi systemu korzeniowego,
  • kwitnieniu i zawiązywaniu owoców,
  • parametrom jakościowym pestki (zawartość tłuszczu, masa 1000 nasion).

Plony pestki dyni i ekonomika – od kosztów do zysku

Ile pestki można zebrać z hektara?

Plonowanie dyni bezłupinowej zależy przede wszystkim od odmiany, warunków pogodowych i technologii uprawy.

„Plony pestki dyni zależą od odmiany. Odmiana populacyjna zazwyczaj plonuje do tony z hektara suchej pestki. Natomiast hybrydy powyżej tony potrafią sypnąć – są rekordy nawet 1,4–1,6 tony z hektara suchej pestki” – mówi Sylwester.

Podobne wartości plonów podają również inni producenci w Polsce i za granicą – średnie plony rzędu 0,7–1,0 t/ha przy dobrze prowadzonej uprawie uznaje się za realne, a poziom powyżej 1,2 t/ha za bardzo dobry.

Ceny pestki dyni i koszty produkcji

Rynek pestki dyni jest zmienny i mocno zależy od podaży surowca oraz sytuacji eksportowej.

„Cena waha się w zależności od ilości tej pestki na danym terenie. W granicach od 9 do 12, a nawet do 14 zł za kilogram suchej pestki” – podkreśla rolnik z Nietjach.

Koszty produkcji w jego gospodarstwie kształtują się na poziomie 3–4 tys. zł/ha, przy czym:

  • odmiana populacyjna – tańszy materiał siewny (ok. 400 zł/ha),
  • odmiana hybrydowa – materiał siewny rzędu 1300 zł/ha, ale wyższy potencjał plonowania.

„Ze względu na to, że hybryda potrafi dać więcej plonu, wolałbym stosować hybrydę” – podsumowuje Sylwester.

Przy plonie 1,2–1,4 t/ha i cenie 10–12 zł/kg pestki, dochód brutto z hektara może być bardzo atrakcyjny, co tłumaczy, dlaczego wielu rolników na Lubelszczyźnie decyduje się na specjalizację w tej uprawie.

Jedyny taki samojezdny kombajn do zbioru dyni na pestkę Kernsteier [50 ha rocznie]

Lubelszczyzna – dynia zamiast ziół. Nowa specjalizacja regionu

Dynamiczny rozwój uprawy dyni na pestkę w województwie lubelskim nie jest przypadkowy.

„Na Lubelszczyźnie było bardzo dużo gospodarstw, które zajmowały się uprawą zielarską, typu rumianek, mięta. Sporo osób postawiło suszarnie do tych ziół. Teraz, gdy rynek się zmienił, te suszarnie trzeba czymś zastąpić – i dynia bezłupinowa bardzo dobrze się w to wpasowała” – wyjaśnia Sylwester.

Dzięki istniejącej infrastrukturze – suszarniom, magazynom, punktom skupu – region szybko przestawił się na nową gałąź produkcji. Pestka dyni trafia nie tylko na rynek krajowy, ale przede wszystkim do przetwórstwa i eksportu – m.in. jako surowiec do tłoczenia oleju czy dodatek do mieszanek bakalii.

Rewolucja w zbiorze: z dwuetapowego zbioru do samojezdnego kombajnu Kernsteier Meister

Od zgrabiania w wałki do jednoetapowego zbioru

Przez wiele lat zbiór dyni na pestkę odbywał się metodą dwuetapową:

  1. Formowanie z dyni wałów
  2. Przejazd kombajnu zaczepianego do ciągnika, który wybierał dynie, rozdrabniał je i oddzielał pestkę.

„Do tej pory był to dwuetapowy zbiór. Zwoływaliśmy dynie w rządki, a następnie kombajnem przyczepionym do ciągnika je wybieraliśmy. Teraz ściągnęliśmy kombajn samojezdny do zbioru pestki – mamy jednoetapowy zbiór” – mówi Sylwester.

Nowa maszyna to samojezdny kombajn do pestki dyni Kernsteier Meister, przystosowany m.in. do uprawy odmiany Gleisdorfer (GWS). Według danych producenta, kombajn wykonuje zbiór w jednym przejeździe – od nabrania dyni z pola, przez rozdrobnienie i separację pestki, aż po załadunek do zbiornika.

Jak działa samojezdny kombajn do dyni – techniczne serce nowej technologii

Głos zabiera Jarek, przedstawiciel firmy prezentującej maszynę:

„Chciałem zaprezentować kombajn samobieżny do odbioru dyni. Sam zbiera, sam przygotowuje i sam młóci. Pierwszym elementem jest wał z gumowymi odbijakami. Ma on za zadanie obijać chwasty przy wjeździe w nie do końca dobrze uprawioną ziemię, tak aby nie nabijać ich na kolce” – tłumaczy.

„Jeż”, walce i mulczowanie resztek

Kluczową częścią roboczą kombajnu jest tzw. „jeż” – duży wał kolczasty o szerokości ok. 2,7 m z gęsto rozmieszczonymi prętami ze stali kwasoodpornej.

„Jeż nabija dynie i podaje je dalej. Duża liczba kolców sprawia, że wał nie wbija się w ziemię, nie zapycha się i utrzymuje stałą głębokość pracy. Kolce są wkręcane, w razie potrzeby można je łatwo wymienić” – wyjaśnia Jarek.

Za wałem kolczastym pracuje wał mulczujący, który rozdrabnia łęciny i resztki miąższu, równomiernie rozrzucając je po powierzchni pola. Dzięki temu masa organiczna jest dobrze rozłożona, a pole nie pozostaje w „kopczykach”, jak bywało po starszych kombajnach jednorzędowych.

Separacja pestki i zabezpieczenia przed kamieniami

Nabite na „jeża” dynie są odbierane przez palce i walce odbierające, które obracają się przeciwbieżnie, wyrzucając ziemię i resztki w dół. Dwa duże ślimaki podają masę dyniową do młocarni / mocarni, gdzie następuje rozdrobnienie owoców i oddzielenie pestek.

„Ważne są zabezpieczenia przeciw kamieniom. Pierwsze to sam gęsty wał kolczasty, przez który trudno jest wciągnąć duży kamień. Drugie zabezpieczenie to sprzęgło cierne przy młocarni – jeśli coś twardego wejdzie, mechanizm staje, operator podnosi klapy, usuwa kamień i maszyna może bezpiecznie pracować dalej” – opisuje Jarek.

Na końcu strumienia materiału pracują wirniki separujące, które doczyszczają pestkę z resztek miąższu. To, co trafia do zbiornika, to już dobra jakościowo, wstępnie oczyszczona pestka dyni, gotowa do suszenia.

„Można zobaczyć na pokosie – masa pozostała po przerobie jest równomiernie rozłożona, a pestka jest sucha, dobrze odseparowana” – dodaje.

Silnik, napęd i wydajność – parametry Kernsteier Meister

Kernsteier Meister to maszyna zaprojektowana typowo pod uprawę dyni oleistej:

  • Silnik 6-cylindrowy o mocy ok. 221–226 kW (~300 KM),
  • Napęd 4×4 lub 4×2, przełączany mechanicznie – napęd na cztery koła używany w polu, 4×2 w transporcie po drogach,
  • Skrzynia 4-biegowa z hydrostatem, pozwalająca płynnie regulować prędkość jazdy,
  • Prędkość robocza ok. 5 km/h,
  • Wydajność robocza do ok. 2–2,2 ha/h w dobrych warunkach,
  • Zbiornik na pestkę ok. 4 m³,
  • Zbiornik paliwa ok. 400 l, co pozwala na długą pracę bez częstego tankowania.

„Maszyna waży niespełna 15 ton, ale dzięki napędowi 4×4 dobrze radzi sobie nawet w grząskich warunkach. Skręt odbywa się poprzez tylne koła, a hydrostat umożliwia płynne zatrzymywanie i cofanie” – mówi Jarek.

Silnik spełnia aktualne normy emisji spalin obowiązujące w UE, wyposażony jest w układ oczyszczania spalin zgodny z europejskimi wymaganiami.

Komfort operatora i serwis – nowoczesna kabina i standardowe części

W kabinie kombajnu przewidziano miejsce dla operatora oraz dodatkowego pasażera.

„Mamy dźwignię hydrostatu – przód/tył, przyspieszanie, dwa zakresy biegów (polowy i szosowy), półbiegi, przyciski sterujące podnoszeniem hedera i zbiornika, oświetleniem, wentylacją. Duży cyfrowy wyświetlacz pokazuje parametry maszyny, obraz z kamery, ewentualne błędy. To już standard, jak przystało na nasze czasy” – tłumaczy Jarek.

Istotnym elementem jest także centralne smarowanie oraz zastosowanie standardowych łożysk, pasów i łańcuchów, co ułatwia zaopatrzenie w części zamienne:

„Pasy, łożyska, łańcuchy – wszystko jest znormalizowane. Nie ma tutaj części egzotycznych. Olej hydrauliczny to standardowy olej wysokiej jakości, dostępny w każdym sklepie rolniczym. Dzięki temu utrzymanie maszyny w ruchu nie nastręcza problemów” – podkreśla przedstawiciel firmy.

Jedyny taki samojezdny kombajn do zbioru dyni na pestkę Kernsteier [50 ha rocznie]

Pierwszy taki kombajn w Europie – z Chin przez Arktykę prosto na Lubelszczyznę

Ciekawostką jest sama droga, jaką kombajn trafił do Polski.

„Ten kombajn, przy którym stoimy, jest – z tego co wiemy – pierwszym w Europie kombajnem samobieżnym do dyni, pracującym bez potrzeby wcześniejszego przygotowania pokosu. Przypłynął do nas z Chin, pierwszym kursem przez Arktykę. Były opóźnienia, nikt nie wiedział dokładnie, kiedy dopłynie, ale w czwartek dotarł, zrobiliśmy szybkie przygotowanie i od razu wyjechaliśmy w pole” – opowiada Jarosław.

Po pierwszych godzinach pracy maszyna zdała egzamin:

„Maszyna jest dopracowana, po przepracowaniu pierwszych godzin nie stwierdziliśmy żadnych poważnych usterek. Wydajność na poziomie ok. 2 ha na godzinę przy prędkości około 5 km/h – to bardzo dobry wynik” – dodaje.

Współpraca z dystrybutorem – Agrolink Taborski i Kernsteier

Kombajn Kernsteier Meister został zakupiony przez Sylwestra Szwaja za pośrednictwem firmy Agrolink Taborski, która jest europejskim dystrybutorem marki Kernsteier i zajmuje się kompleksową obsługą plantatorów dyni bezłupinowej – od uprawy po sprzedaż pestki.

„Naszą misją jest łączenie ludzi z techniką i sprzedażą płodów rolnych. Dlatego ta maszyna pojawiła się w Polsce jako pierwsza w Europie. Dziś gościliśmy na polu jednych z największych odbiorców pestki dyni na świecie. Maszyna została doceniona także przez zagranicznych partnerów” – podkreśla przedstawiciel firmy.

Symbolicznym momentem było przekazanie tablic rejestracyjnych i „chrzciny” maszyny na polu Sylwestra.

„Rolnik zaufał naszej technologii i naszej filozofii współpracy. Jako pierwszy w Europie zdecydował się na zakup tego kombajnu” – dodaje Jarosław.

Dynia bezłupinowa – technologia i odwaga w podejmowaniu decyzji

Historia Sylwestra Szwaja z Nietjach pokazuje, że nawet na lekkich glebach IV–V klasy można zbudować bardzo dochodową specjalizację, jeśli połączy się:

  • dobrą roślinę – dynię bezłupinową na pestkę,
  • przemyślaną agrotechnikę – orka zimowa, właściwy siew, zbilansowane nawożenie,
  • nowoczesną technologię zbioru – samojezdny kombajn Kernsteier Meister,
  • oraz współpracę z firmami, które oferują skup, doradztwo i wsparcie technologiczne.

„Tej pestki jest coraz więcej, zasiewów jest coraz więcej i trzeba przyspieszyć zbiór. Samojezdny kombajn to mniejsze koszty, mniej przejazdów, szybsza praca. A dynia na Lubelszczyźnie na pewno zostanie z nami na długo” – podsumowuje Sylwester.

Dla wielu gospodarstw jego przykład może być inspiracją do dywersyfikacji produkcji i wejścia w rosnący segment, jakim jest uprawa dyni na pestkę bezłupinową, wspierana nowoczesną techniką.

Pogoda 18 listopada

0
Pogoda 18 listopada
Pogoda 18 listopada

Pogoda. O poranku od -5 na Podhalu do +2 w Warszawie

Pogoda 18 listopada

Za nami deszczowe godziny na południu kraju oraz w woj. Lubelskim, wschodzie i południu Mazowsza.

Do północy padać ma na południu kraju- deszcz a powyżej 350 m.n.p.m popada mokry śnieg. Na Podhalu, Śląsku Cieszyńskim, Pieninach i w Bieszczadach nad ranem pojawi się 2-8 cm pokrywa śnieżna.

Na termometrach od -5 stopni na Podhalu oraz w rejonie Kłodzka i Jeleniej Góry do 0/+2 nad resztą kraju.

We wtorek przed południem na wschodzie i południu kraju przejaśnienia. Na zachodzie i północy oraz w centrum pochmurnie i miejscami słabo popada mżawka. Mocniej i przelotnie popada na północy Kaszub- oprócz deszczu popada śnieg i krupa śnieżna przy temperaturze 0/+1 stopień. Po południu tam niewiele cieplej bo 2 stopnie i nadal chwilami przelotnie popada krupa, grad lub opad mieszany.

Z zachodu po centrum na Podlasie jeśli popada to chwilami mżawka. Na południu nadal słonecznie ale powyżej 680 m.n.p.m temperatura nie przekroczy 0 stopni w cieniu.

W środę nadal na południu sporo chwil ze słońcem. Słońce sięgnie najdalej na północ w rejon Siedlec, Warszawy, Kutna, Kalisza, Leszna. Północ w chmurach i chwilami spadnie mżawka.

Soja po zbiorach [WIDEO]

0

Praktycznie skończyły się późne żniwa soi. Mokra druga połowa lata i początek jesienie spowodowały, że większość opolskich rolników później niż planowali zaczęła zbierać soję. I niektórzy wciąż zbierali do połowy listopada narzekając, że nasiona nie wyschły wystarczająco. W tym roku uwidoczniły się skutki suszy, a przede wszystkim chłodnego lata i plony są słabe.

Soję skończyli właśnie zbierać pracownicy Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Głubczycach, którzy na swoich poletkach uprawiają soję od 12 lat.

Wilgotność nasion wciąż jest bardzo duża i pogarsza się jakość

Mariusz Sikora, prezes Kombinatu Rolnego Kietrz:

– W tym roku żniwa soi przebiegają dość ciężko, jeżeli chodzi o zbiór, no bo jesteśmy przy połowie listopada, a jeszcze plantacje stoją na polu. Zbiory soi są bardzo ciężkie. Nawet dzisiaj, biorąc pod uwagę, że już mamy tam trzeci dzień troszeczkę lepszej pogody, ta wilgotność soi nadal jest w granicach dwudziestu paru, a dokładnie dwudziestu pięciu procent. Ale musimy ją zebrać, bo z każdym dniem zaczęła się pogarszać jakość, więc nie czekamy, bo i tak ten termin zbioru jest późny. Po drugie, to nie był wybitny rok do plonowania soi w stosunku do roku poprzedniego.

Słabe plony

– Mamy o około trzydziestu procent mniejsze plony. Przy tegorocznym areale pięciuset hektarów soi to jest dużo. Natomiast w tych pięciuset hektarach soi, oprócz typowej, towarowej soi, były również plantacje nasienne. W przyszłym roku planujemy zasiewy na podobnym poziomie, chociaż rok poprzedni był najlepszy dla uprawy soi i pod względem planowania, i pod względem dopłat w ramach ekoschematów.

dr Marta Bednarczyk, dyrektor Stacji Doświadczalnej Oceny Odmian w Głubczycach:

W tym roku soja, jeżeli chodzi o wyniki plonowania wyszła słabo. W doświadczeniach prowadzonych przez naszą Stację wyniki wyszły średnie: od dwóch i pół tony do czterech i pół ton z poletka. Wiadomo, że na poletkach doświadczalnych plon jest zawsze trochę większy niż z produkcji towarowej.

Zbyt chłodny sezon do uprawy soi

– Niski plon spowodowany był na pewno złymi, nieodpowiednimi warunkami dla uprawy soi. Było chłodno, było bardzo dużo opadów, no i przede wszystkim był utrudniony zbiór, bo nasze doświadczenia zostały zebrane dopiero pod koniec października.

15 lat doświadczeń uprawowych przynosi efekty

– Prowadzimy doświadczenia w soi zarówno odmianowe, jak i agrotechniczne. Jeżeli chodzi o doświadczenia agrotechniczne, to w tym roku, ze względu na występujące warunki, zmieniła się tendencja co do gęstości wysiewu. W tym roku bardziej korzystne jednak było wysianie 60 sztuk na metr kwadratowy. Czyli ta większa obsada się sprawdziła, jeżeli chodzi o uzyskany później plon, aniżeli niższe gęstości wysiewu, co się sprawdzało w poprzednich latach. Widać, że jednak musimy się cały czas uczyć tej uprawy. Na polach produkcyjnych miałam zasianych dwie odmiany i średnio uzyskany plon wyniósł 2,7 tony z hektara. To troszeczkę za słaby wynik na soję, jak na dotychczasowe wyniki osiągane tutaj na naszych polach.

Na cenę soi mają wpływ głównie rynki globalne

Wojciech Bieszczad, współwłaściciel firmy AGRENA z Łąki Prudnickiej:

– Rynek soi jest rosnący w Europie. Dzieje się to za sprawą różnych przyczyn, ale między innymi za sprawą rzepaku, który troszeczkę jest w niełasce z różnych powodów. Po poprzednim roku, który był bardzo udany dla soi, nastąpił wzrost areału. Natomiast trzeba pamiętać, że soja w Polsce to jest również część rynku globalnego, europejskiego i światowego i na ceny soi ma wpływ przede wszystkim to, co się dzieje w Stanach Zjednoczonych i to, gdzie jest największa produkcja soi w Ameryce Południowej, czyli głównie w Brazylii i Argentynie. Tam te rynki są ogromne (sama Brazylia to jest 170 milionów ton) i one, czyli amerykańskie giełdy decydują o cenie i o cenie soi w Polsce.

Zapotrzebowanie na soję jest ogromne

– Rozwija się przetwórstwo, rynek niemiecki jest cały czas chłonny. To, co udaje nam się robić, to po prostu łączyć bezpośrednio gospodarstwa producentów z fabrykami w Niemczech, gdzie jest spore zapotrzebowanie na soję.

Mamy jeszcze takie ciekawe zjawisko, które też będzie miało wpływ na polskich plantatorów, a mianowicie coraz większe problemy z deficytem wody na obszarze Europy Południowej. Na Węgrzech, w Rumunii i Bułgarii drugi rok powtarza się problem deficytu wody wiosną, który rzutuje na plony słonecznika, kukurydzy i soi na południu Europy. Dlatego ta uprawa ma szansę coraz bardziej się rozwijać u nas i jest zbyt. Tam produkcja spada, a u nas rośnie, co dla nas jest korzystne.

dr Mariusz Drożdż

V Forum Producentów Żywności: wyzwania i kierunki rozwoju polskiego sektora rolno-spożywczego

0
V Forum Producentów Żywności

V Forum Producentów Żywności pokazało, jak szybko zmienia się polski sektor rolno-spożywczy oraz z jakimi wyzwaniami musi się mierzyć produkcja roślinna i zwierzęca. Dyskusje koncentrowały się na transformacji energetycznej, rosnących wymaganiach środowiskowo-klimatycznych oraz potrzebie zwiększenia konkurencyjności polskich gospodarstw i przetwórstwa. W wydarzeniu, zorganizowanym przez Polską Federację Producentów Żywności, uczestniczyli przedstawiciele najważniejszych branż i organizacji sektora.

Sektor rolny jako „system naczyń połączonych”

Forum otworzył minister rolnictwa Stefan Krajewski, podkreślając, że nowoczesne rolnictwo wymaga myślenia systemowego. Produkcja roślinna i zwierzęca muszą rozwijać się równolegle – nie można zlikwidować nadwyżki zbóż paszowych bez rozbudowy krajowej hodowli, a ta z kolei nie może funkcjonować bez stabilnej bazy paszowej.

Minister zaznaczył również, że polskie bezpieczeństwo żywnościowe pozostaje stabilne, a rolno-spożywcza pozycja eksportowa jest jedną z najmocniejszych w UE.
– Wartość eksportu przekracza 231 mld zł i stanowi ok. 15% całego handlu zagranicznego. Mamy jedno z najwyższych sald w UE – ponad 18 mld euro – przypomniał Krajewski.

Dodał również, że trwają intensywne rozmowy dotyczące otwarcia brazylijskiego rynku na polskie jabłka, które ciągną się od 2015 r., ale pojawiły się sygnały o możliwym przełomie.

Innowacje rolnicze mocnym filarem rozwoju

Podczas V Forum Producentów Żywności wiele uwagi poświęcono technologiom, które zmieniają oblicze współczesnej produkcji. Coraz częściej rolnicy korzystają z dronów, czujników wilgotności, systemów GPS oraz zaawansowanej automatyki. To podnosi efektywność, precyzję i konkurencyjność polskiego rolnictwa.

Minister przypomniał, że rośnie znaczenie rolnictwa ekologicznego i zrównoważonego oraz że ekoschematy i ochrona biologiczna będą dalej wzmacniane.

Samozbiory a VAT – interwencja resortu

Odnosząc się do medialnych doniesień o obowiązku odprowadzania VAT od samozbiorów, Krajewski wyjaśnił, że resort wcale nie zamierza zwiększać obciążeń producentów.
Do Ministra Finansów wysłano pismo ws. niekorzystnej interpretacji przepisów, która budziła niepokój wśród rolników.

Promocja produktów i współpraca producentów

Forum zwróciło uwagę na rosnące znaczenie kampanii edukacyjnych, które mają wzmacniać patriotyzm konsumencki i wybór polskiej żywności. Podkreślono też, że zrzeszanie się rolników w grupy producenckie daje im większą siłę negocjacyjną i lepszy dostęp do rynków.

Uczestnicy wydarzenia

W Forum udział wzięli reprezentanci kluczowych organizacji branżowych, m.in.:

  • Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego
  • Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP
  • Związku „Polskie Mięso”
  • Związku Polskich Przetwórców Mleka
  • Związku Producentów Cukru w Polsce
  • Federacji Polskich Banków Żywności

Źródło: MRiRW

Serbscy dziennikarze z wizytą w Polsce

0
Serbscy dziennikarze z wizytą w Polsce

„Rolnictwo w Polsce – europejska historia sukcesu”: taki był tytuł programu wizyty, podczas której serbscy dziennikarze odwiedzili Polskę tej jesieni. W dniach 2–6 listopada przedstawiciele czołowych serbskich mediów odwiedzili Polskę, aby zbadać, w jaki sposób kraj ten z powodzeniem unowocześnił sektor rolny i spożywczy po przystąpieniu do UE.

Było to wyjątkowe doświadczenie dla trzynastu serbskich dziennikarzy z ogólnokrajowych mediów elektronicznych, prasowych i internetowych, którzy przybyli do Warszawy w szary listopadowy dzień. Byli przygotowani na intensywny program, ale kolejne pięć dni dało im jeszcze więcej – mogli żywo prześledzić drogę imponującej ewolucji polskiego rolnictwa od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej. Dzięki spotkaniom z decydentami, wizytom w gospodarstwach rolnych oraz rozmowom z ekspertami akademickimi uzyskali jasny obraz: członkostwo w UE przekształciło polskie rolnictwo w jeden z najbardziej dynamicznych sektorów europejskiej gospodarki – właśnie dlatego, że Polska nauczyła się wykorzystywać fundusze unijne z wizją i długofalowym planowaniem.

Pulse of Europe – Media Trips to EU

Wizytę zorganizowano w ramach projektu Pulse of Europe – Media Trips to EU, finansowanego przez Unię Europejską i realizowanego w Serbii, we współpracy z Ambasadą RP w Belgradzie. Cel projektu jest prosty: pomóc serbskim dziennikarzom zobaczyć najlepsze europejskie praktyki z bliska – nie jako abstrakcyjną politykę, lecz jako codzienną rzeczywistość. Była to już druga wizyta media trip do Polski – wcześniej, w maju 2022 roku, inna grupa serbskich dziennikarzy odwiedziła kraj, by zbadać zarządzanie kryzysem uchodźców z Ukrainy. Tym razem zarówno organizatorzy, jak i Ambasada RP z entuzjazmem przystąpili do tworzenia programu nowej wizyty.

Główną ideą było zaprezentowanie serbskim dziennikarzom – a za ich pośrednictwem także serbskiej opinii publicznej oraz decydentom – polskich doświadczeń. Szczególnie istotne w sytuacji, gdy rolnictwo w Serbii jest uznawane przez tamtejszy rząd za sektor strategiczny. Rolnictwo wnosi 6–7% do PKB kraju, a w 2022 r. zatrudniało ok. 15% siły roboczej. Serbia posiada 5,1 mln hektarów gruntów rolnych, z czego ok. 60% to grunty orne, a liczba gospodarstw rolnych wynosi ok. 500 tys. Sektor rolniczo-spożywczy jest mocno zorientowany na eksport (ponad połowa trafia do UE).

Jako kraj kandydujący do UE Serbia korzysta z funduszy przedakcesyjnych (IPARD). Obecnie wdrażany jest program IPARD III o wartości 175 mln euro. Na poziomie politycznym Serbia nie otworzyła jeszcze klastra 5 (zawierającego Rozdział 11 – Rolnictwo i rozwój obszarów wiejskich).

W takim kontekście zrozumiałe było zainteresowanie, jak Polska jako państwo członkowskie UE osiągnęła dziesięciokrotny wzrost eksportu produktów rolno-spożywczych w porównaniu z okresem sprzed wejścia do UE.

Serbscy dziennikarze z wizytą w Polsce

Co obejmował program wizyty?

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Program obejmował spotkania z instytucjami publicznymi, ekspertami oraz wizyty w gospodarstwach rolnych. Wizyta rozpoczęła się w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdzie dziennikarze wysłuchali prezentacji wiceministra Jacka Czerniaka. Przedstawił on podstawowe dane i cele Wspólnej Polityki Rolnej. „Staramy się wykorzystywać środki unijne w 100 procentach. Wcześniej fundusze służyły głównie do zakupu maszyn; dziś wspieramy rolnictwo 4.0, czyli innowacje w sektorze” – powiedział Czerniak.

Grupa Organic

Jak wygląda to w praktyce, grupa mogła zobaczyć w Magnuszewie, podczas wizyty w firmie Gruppa Organic.

Jej prezes, Damian Kozłowski, oprowadził gości po magazynach przedsiębiorstwa, wyjaśniając, jak inwestycje współfinansowane przez UE pomogły we wprowadzeniu nowoczesnych technik przechowalniczych. Dane nie pozostawiają wątpliwości: firma produkuje rocznie ok. 10 000 ton ekologicznych jabłek – doskonałych w smaku.

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa

W Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa grupa poznała sposób działania tej stosunkowo młodej, bo ośmioletniej instytucji, która odpowiada m.in. za zarządzanie państwowymi gruntami rolnymi, rozwój obszarów wiejskich oraz realizację polityk rynkowych. W pamięci odwiedzających zapadło hasło przewodnie kampanii Agencji: „Poland tastes good”, a także działania na rzecz zdrowia publicznego – m.in. poprzez usprawnienia w systemie żywienia w szkołach: zdrowsze, krajowe produkty oraz ograniczenie marnowania żywności.

Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej

Następnie, w Instytucie Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, badacze omawiali z dziennikarzami trendy ekonomiczne, wyzwania związane ze zrównoważonym rozwojem oraz wdrożenie w Polsce nowego systemu FSDN (Farm Sustainability Data Network). Dla gości z Serbii – kraju, w którym rolnictwo odgrywa dużą rolę gospodarczo – były to cenne punkty odniesienia.

Wspólny wątek był już jasny: sukces Polski wynika w dużej mierze z reform instytucjonalnych – nie tylko na początku drogi do UE, lecz także kontynuowanych po akcesji.

Wizyta w Poznaniu

Laboratorium Dronowe

Wyjazd terenowy do Poznania przeniósł grupę w samo serce polskiej innowacji rolniczej. Rozpoczął się na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, gdzie największe wrażenie zrobiło Laboratorium Dronowe – miejsce, w którym studenci i naukowcy wykorzystują technologie lotnicze do monitorowania upraw, optymalizacji nawożenia i doskonalenia metod rolnictwa precyzyjnego. Dr Jan Barabach opowiedział o wykorzystaniu nowoczesnych technologii w kształceniu studentów i w badaniach naukowych. 

RGD Przybroda

Następnie uczestnicy odwiedzili gospodarstwo doświadczalne w Przybrodzie, prowadzeni przez niezwykle gościnnego przewodnika, dra Stanisława Świtka z Wydziału Rolnictwa, Ogrodnictwa i Biotechnologii. Serbscy dziennikarze wyrażali ogromną wdzięczność nie tylko wobec pana Świtka, ale także wobec całej ekipy PULS – m.in. Prorektor ds. współpracy międzynarodowej prof. Karoliny Pawlak oraz Prodziekana ds. nauki Wydziału Inżynierii Środowiska i Inżynierii Mechanicznej prof. Tomasza Garbowskiego.

Zwiedzanie gospodarstwa w Przybrodzie okazało się zbyt krótkie jak na liczbę zainteresowań dziennikarzy specjalizujących się w tematyce rolniczej. Produkcja mleka, uprawa jabłek, farma fotowoltaiczna – wszystko to zostało sfotografowane i sfilmowane. Serbscy dziennikarze rozmawiali także z dyrektorem gospodarstwa, Filipem Mazurem, który przedstawił działalność Rolniczego Gospodarstwa Doświadczalnego.

Gospodarstwo Rolnika

Kolejnym punktem odwiedzin serbskich dziennikarzy było pobliskie gospodarstwo Jakuba Napierały, zaproponowaną przez Naszą redakcję. Grupa poznała inną perspektywę: indywidualnego rolnika, który odniósł sukces, lecz dziś – jak powiedział – „ma trudności w prowadzeniu działalności” z powodu obciążeń administracyjnych i wymogów związanych z zieloną transformacją oraz zrównoważonym rolnictwem.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa

Kolejne dowody na kluczową rolę sprawnych instytucji dziennikarze odnaleźli w Warszawie, podczas wizyty w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. To tam otrzymali brakujące elementy układanki – najnowsze dane o funkcjonowaniu Agencji, przyznanych i wypłaconych subwencjach oraz wykorzystaniu funduszy unijnych. „W latach 2004–2024 wypłacono 56,1 mld euro w ramach płatności bezpośrednich w sektorze rolnym” – powiedział zastępca dyrektora, Tomasz Wązbinski.

Zwieńczeniem programu było wyjątkowe spotkanie z byłym głównym negocjatorem Traktatu Akcesyjnego Polski, Janem Truszczyńskim. Przedstawił on historyczną perspektywę, opowiadając o strategicznych wyborach Polski, wyzwaniach procesu akcesyjnego oraz długofalowych korzyściach dla kraju. Jego przesłanie było jasne: po przystąpieniu do UE Polska notowała coroczny wzrost PKB o 3,6%, a wolumen produkcji rolno-spożywczej zwiększył się dziesięciokrotnie. „To zdecydowanie było warte wysiłku” – podsumował.

Finał był więc symboliczny: rolnictwo nie tylko dostosowano do standardów UE – stało się symbolem udanej integracji Polski z europejską wspólnotą.

Co powiedzieli serbscy dziennikarze:

Marija Miladinović Lisov, dziennikarka Telewizji Serbskiej (publiczny nadawca):

„Wizyta studyjna w Polsce uświadomiła mi, że same dotacje unijne nie wystarczą do funkcjonowania dużych systemów rolnych. Kluczowe są dobra organizacja, wiedza i kompetencje osób na stanowiskach kierowniczych.
Dla mnie jednym z najważniejszych faktów, które poznałam podczas wizyty, był system żywienia w szkołach, który poprawia zdrowie dzieci, jednocześnie rozwiązując problem marnowania żywności.”

Co powiedział organizator:

„Ta wizyta była jedną z najlepszych spośród 22 naszych wyjazdów dziennikarskich. Program był wymagający, ale zdecydowanie warto było go zrealizować”.
Marina Rakić, kierownik projektu Pulse of Europe – Media Trips to EU

Artykuł przygotowany przy wykorzystaniu materiałów otrzymanych od Mariny Rakić.

Kalkulacja uprawy kukurydzy. W 2025 roku ciężko o opłacalność

0

Kalkulacja uprawy kukurydzy pokazuje, że o opłacalność w tym sezonie bardzo trudno. Niskie ceny skupu i wysokie koszty produkcji stawiają plantatorów w niełatwej pozycji. Dodatkowo kapryśna, jesienna aura i przymrozki wpływają na podwyższoną wilgotność ziarna podczas zbioru. Czy kukurydza w ogóle się opłaca?

Kukurydza na topie

Kukurydza jest rośliną cenioną przez polskich rolników – uprawianą zarówno na dobrych,  jak i słabych stanowiskach. Wysokie plony, łatwość zbytu i zadowalające ceny w ostatnich latach sprawiły, że stała się drugą, po pszenicy, najważniejszą rośliną uprawną w Polsce. Niestety ten sezon, podobnie jak zeszłoroczny, dla sporej części rolników przyniesie niemiłą niespodziankę i “dokładkę” do interesu.

Ceny mokrego ziarna kukurydzy

Ceny skupu mokrego ziarna kukurydzy o wilgotności 30% wahały się w drugiej połowie października w przedziale 360–450 złotych netto za tonę. W przypadku ziarna o wyższej wilgotności można spodziewać się potrąceń w wysokości 10–15 złotych za każdy tonoprocent. Za ziarno o niższej wilgotności niż 30% firmy dopłacają natomiast kilka złotych (zazwyczaj 5–6) za tonoprocent.

Warto w tym miejscu dodać, że podmioty skupujące stosują bonusy – do ceny za wilgotność ziarna zazwyczaj do poziomu 24%, tj. za surowiec o wilgotności 21% i 24%,  uzyskamy już taką samą cenę. Dodajmy też, że za suche ziarno kukurydzy w drugiej połowie października można było otrzymać od 630 do 780 złotych netto.

Kalkulacja uprawy kukurydzy – założenia

Kalkulacja została przedstawiona w dwóch wariantach plonowania 9 i 12,5 t/ha. Na potrzeby kalkulacji przyjęto ceny: 360 i 420 oraz 480 złotych netto oraz uwzględniono 7-procentową stawkę podatku VAT przysługującą rolnikom ryczałtowym. Koszty oraz przychód ze sprzedaży ziarna są przedstawione w kwotach brutto. Gdyby liczyć wszystko w cenach netto (dla VAT-owców), to wyniki i wnioski wyjdą bardzo podobne.

W kalkulacji nie uwzględniono dopłat bezpośrednich ani zwrotu podatku akcyzowego, a także kosztów dzierżaw. Pominięto również wydatki związane z ubezpieczeniami, podatkami, składkami KRUS, czynszami dzierżawnymi oraz odsetkami od kredytów. Po stronie dochodowej nie uwzględniono dopłat bezpośrednich ani zwrotu podatku akcyzowego.

Przede wszystkim chciałem dokładnie ująć koszty i przychody bezpośrednie, które łatwo oszacować i są zbliżone u plantatorów. Nie każdy decyduje się na pełne ubezpieczenie upraw, a w przypadku dzierżaw stawki czynszów i warunki to kwestia bardzo zróżnicowana i dyskusyjna.

Brak stabilności i opłacalności może przynieść spadek areału uprawy kukurydzy w przyszłym sezonie. fot. M.Piśny

Norma wysiewu – czy można zaoszczędzić?

Rolnicy często decydują się na ograniczenie normy wysiewu. Taką opcję warto rozważyć szczególnie na najsłabszych stanowiskach. W przypadku suszy rośliny w niższej obsadzie wzrastają zdecydowanie lepiej od tych wysianych w klasycznej normie około 80 tys. nasion na hektar. Obsada na poziomie 60–65 tys. nasion może przynieść równie pozytywne efekty.

Na potrzeby kalkulacji przyjęliśmy dwa założenia w kwestii siewu. Plantacje prowadzone mniej intensywnie, która zostały obsiane tańszymi nasionami – to koszt z zaprawami 700 zł/ ha. Drugi wariant poprowadzono bardziej intensywnie i wysiano droższe nasiona – koszt 950 zł/ha.

Odmiany kukurydzy. Jak wybrać wśród setek kreacji? [PRZEWODNIK]

Skuteczne odchwaszczenie

Kukurydza jest rośliną o dużych wymaganiach termicznych, pokarmowych i wodnych. Ze względu na chłodny kwiecień i maj mieliśmy problemy z przedłużającymi się, nierównomiernymi wschodami. W takich warunkach wzrost kukurydzy był utrudniony, a duża presja chwastów potrafiła zagłuszyć plantację. Tym samym na potrzeby kalkulacji przyjęliśmy sprawdzone rozwiązanie z herbicydem Maister Power 42,5 OD – w maksymalnej dawce na hektar wyniósł 260 zł/ha. 

Zoptymalizowane nawożenie

Wielu rolników poszukuje oszczędności w nawożeniu. Taktyka bywa zasadna na stanowiskach wysoko zasobnychi w składniki pokarmowe. Ponadto składniki jak potas czy fosfor przemieszczają się wolno w glebie i niewykorzystane przez roślinę przedplonową mogą być z powodzeniem “skonsumowane” przez kukurydzę. Rozsądne ograniczenie i optymalizacja nawożenia nie zawsze są równoznaczne ze spadkiem plonów. Przy aplikacji nawozów ich dawki należy jednak korygować w oparciu o wspomniane zasobności i analizy glebowe. 

Dla przykładu ograniczenie dawek nawozów NPK w przedstawionej kalkulacji umożliwiło ograniczenie kosztów nawożenia z 2166 zł do 1422 zł. Ograniczono dawki mocznika – z 300 na 200 kg, Korn-Kali – z 400 na 200 kg oraz Polidapu – z 160 na 100 kg. Ponadto w obu wariantach przyjęto dwukrotne nawożenie dolistnie w fazie 4 i 8 liści z zastosowaniem 10 kg mocznika i siarczanu magnezu oraz nawozu mikroelementowego.

Dobór odmian to jeden z istotnych czynników, który może wpłynąć na ostateczny zysk w uprawie kukurydzy. fot. M.Piśny

Praca maszyn i usługi

W zależności od plonu koszty pracy maszyn oraz logistyki zebranego ziarna oszacowano na 1860–1965 zł/ha. Ich dokładne i rzetelne obliczenie to bardzo indywidualna i często dyskusyjna kwestia. Część rolników uwzględnia jedynie koszty paliwa oraz bieżącego utrzymania maszyn, pomijając przy tym ich amortyzację. Inni rolnicy kalkulują natomiast swoje koszty na podstawie cen usług – nawet jeśli posiadają pełen park. Starałem się więc wypośrodkować przedstawione koszty między cenami usług a tym, jak liczy się pracę własnym sprzętem.

Przymrozki – duża wilgotność ziarna i mniejszy plon

W trakcie wegetacji kukurydza nadrabiała wiosenne “zaległości” m.in. dzięki dużym opadom. Niestety, suma efektywnych temperatur nie pozwoliła tej o średniej i długiej liczbie FAO na osiągnięcie dojrzałości przed nadejściem niespodziewanych przymrozków. Przemrożenie liści, a nawet łodyg zakończyło wzrost roślin, a tym samym transport asymilatów do ziarniaków i wzrost ich masy, zaburzając proces dosychania.

Przymrozki dla roślin, które osiągnęły stadium czarnej plamki, nie mają negatywnego wpływu na wilgotność i plonowanie. Poza przymrozkami duża wilgotność powietrza, zachmurzenie i niskie temperatury mają negatywny wpływ na dosychanie, czego efektem będzie wysoka wilgotność.

Kalkulacja uprawy kukurydzy

Kalkulacja uprawy kukurydzy – czy zarobimy, a może dołożymy?

Przy cenie na poziomie 360 zł netto (385,20 zł brutto) za ziarno o wilgotności 30% nie jesteśmy w stanie “wyjść na zero”, zbierając 12,5 tony czy nawet 14 ton. Ceny oscylujące w okolicach 420 zł netto (449,40 zł brutto) za ziarno o wilgotności 30% pozwalają na wygenerowanie symbolicznej nadwyżki w kwocie 200–300 zł przy zebraniu 12,5 ton ziarna w intensywnej agrotechnice. 

Dopiero ceny zbliżone do poziomu 500 zł netto za tonę pozwoliłyby na zysk. Choć i tutaj będą to kwoty liczone raczej w setkach złotych na hektar. W przedstawionych kalkulacjach przy cenie 480 zł netto (513,60 złotych brutto) za ziarno o wilgotności 30% zarobimy odpowiednio 313,40 i 1012,00 złotych.

W tym roku wyjściowe ceny kukurydzy są nieznacznie niższe od zeszłorocznych, ale ceny finalne w skupach  – po uwzględnieniu potrąceń za wilgotność – będą prawdopodobnie sporo niższe.

USDA i CONAB wywołują presję spadkową na rynku zbóż i soi. Ceny zbóż na Matif – podsumowanie tygodnia

0
Cena zbóż na Matif

Wstęp

Ceny zbóż na Matif, też rzepaku spadły w piątek naśladując giełdę w Chicago. Jednak w ostatnich tygodniach amerykańskie kontrakty na zboża i soję drożały w efekcie niepewności rynkowej, wynikającej z braku kluczowych danych – m.in. zamknięcia rządu w USA, które uniemożliwiało publikację pełnych raportów USDA, oraz w reakcji na zawarcie porozumienia handlowego USA–Chiny. Czynniki te windowały ceny, ponieważ inwestorzy spekulacyjni wycofywali się z krótkich pozycji w kukurydzy, pszenicy i soi.

Po publikacji kluczowych prognoz USDA i danych CONAB (Brazylia), wraz z rozczarowującymi zakupami ze strony Chin, inwestorzy ponownie sprzedawali kontrakty w piątek, a analiza wskazuje, że sprzedaż może być dopiero początkiem większych spadków.


1. Pszenica

  • CBOT (Chicago): cena zamknięcia 193,8 USD/t
    • Zmiana tygodniowa: -0,1%
    • Zmiana miesięczna: +5,4%
    • Zmiana roczna: -0,6%
  • MATIF (Europa, grudzień 2025): cena zamknięcia 188,25 €/t
    • Zmiana tygodniowa: -3,25 €/t
    • Zmiana miesięczna: -3,25 €/t
    • Zmiana roczna: -22,5 €/t

Interpretacja:
Piątkowa wyprzedaż w Chicago (-1,6%) była wyraźna, podczas gdy w Europie ograniczony czas reakcji inwestorów (tylko pół godziny) spowodował mniejsze spadki. W krótkim terminie presja spadkowa utrzymuje się, a dalsze korekty cen w Europie są możliwe.

Przeczytaj również – Światowa produkcja pszenicy i zapasy mocno w górę w najnowszej prognozie USDA


2. Kukurydza

  • CBOT (marzec 2025): cena zamknięcia 169,4 USD/t
    • Zmiana tygodniowa: +0,7%
    • Zmiana miesięczna: +4,2%
    • Zmiana roczna: +2,7%
  • MATIF (marzec 2025): cena zamknięcia 189,5 €/t
    • Zmiana tygodniowa: +0,25 €/t
    • Zmiana miesięczna: +4,5 €/t
    • Zmiana roczna: -17,75 €/t

Interpretacja:
Minimalny wzrost tygodniowy na MATIF w połączeniu z wyraźniejszą przeceną w Chicago (-2,6% w piątek) pokazuje, że piątkowa sesja mogła być dopiero początkiem korekty cenowej w Europie. Presję spadkową wzmocniły rekordowe prognozy zbiorów kukurydzy w Brazylii (CONAB – 138,8 mln t) oraz wyższe zapasy w USA (USDA).

Przeczytaj również – USDA: Produkcja kukurydzy w USA minimalnie w dół, ale zapasy w górę. W reakcji kukurydza taniała w piątek


3. Soja

  • CBOT (styczeń 2026): cena zamknięcia 409,0 USD/t
    • Zmiana tygodniowa: +1%
    • Zmiana miesięczna: +10,6%
    • Zmiana roczna: +12,9%

Interpretacja:
W piątek soja spadła o 1,7% w Chicago. Rekordowa produkcja w Brazylii (CONAB – 177,6 mln t) i wysoki eksport zwiększają presję spadkową. Dalsze korekty cenowe są możliwe, szczególnie jeśli inwestorzy będą kontynuować realizację pozycji po piątkowej wyprzedaży.

Przeczytaj również – Rekordowe zbiory zbóż i soi w Brazylii drugi sezon z rzędu – CONAB wyżej niż USDA


4. Rzepak

  • MATIF (luty 2026): cena zamknięcia 479,75 €/t
    • Zmiana tygodniowa: +1,25 €/t
    • Zmiana miesięczna: +13 €/t
    • Zmiana roczna: -50,75 €/t

Interpretacja:
Rzepak tygodniowo delikatnie w górę, pomimo presji wynikającej z taniejącej soi i kukurydzy na rynku globalnym. Krótkoterminowo ceny mogą pozostawać stabilne, jednak dalsze spadki zbóż i oleistych w Europie mogą oddziaływać także na rynek rzepaku.


Podsumowanie i wnioski

  • Piątkowa wyprzedaż kontraktów po USDA i CONAB była tylko początkiem możliwej większej korekty cen, szczególnie na rynku europejskim (MATIF), gdzie inwestorzy mieli ograniczony czas reakcji.
  • Presję spadkową podtrzymują:
    1. Rekordowa produkcja soi i kukurydzy w Brazylii (CONAB).
    2. Wyższe zapasy początkowe i końcowe w USA (USDA).
    3. Rozczarowujące zakupy Chin, ograniczające impuls popytowy.
    4. Rosnąca podaż zbóż z Rosji i Ukrainy, zwiększająca konkurencję eksportową.
    5. Rekordowe zbiory pszenicy w Argentynie i trwające zbiory na półkuli południowej w Australii, które zwiększają globalną podaż zbóż i utrzymują presję spadkową na ceny.
  • W krótkim terminie trend spadkowy utrzymuje się, ale tygodniowe i miesięczne zmiany cen pokazują, że kukurydza i soja wciąż notują wzrosty w szerszej perspektywie.
  • Inwestorzy powinni monitorować kolejne sesje MATIF, ponieważ dalsza realizacja pozycji może doprowadzić do głębszych spadków cen, zwłaszcza w Europie.

Źródło: CBoT, Euronext-Paryż, USDA, Conab

Kampania Produkt Polski: Rusza ogólnopolska akcja „Kupuj Świadomie – PRODUKT POLSKI”

0

Kampania Produkt Polski to nowa ogólnopolska inicjatywa Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, która 15 listopada oficjalnie wystartowała pod hasłem „Kupuj Świadomie – PRODUKT POLSKI”. Jej celem jest promowanie polskiej żywności oraz ułatwienie konsumentom rozpoznawania produktów krajowego pochodzenia.

W ramach kampanii Produkt Polski resort przypomina, że świadome wybory zakupowe Polaków wzmacniają krajową gospodarkę, rolnictwo i lokalny przemysł spożywczy.


Dlaczego kampania Produkt Polski jest ważna?

Rosnąca świadomość konsumentów sprawia, że pochodzenie surowców staje się jednym z najważniejszych kryteriów przy wyborze żywności. Coraz więcej osób deklaruje, że chce kupować polskie produkty, a znak PRODUKT POLSKI umożliwia im szybkie rozpoznanie krajowych artykułów na sklepowych półkach.

Wybór polskiej żywności to:

  • większe wsparcie dla polskich rolników i przetwórców,
  • wzrost bezpieczeństwa żywnościowego kraju,
  • utrzymanie miejsc pracy w sektorze rolno-spożywczym,
  • mniejszy ślad transportowy – krótszy łańcuch dostaw,
  • przejrzystość i pewność pochodzenia surowca.

Znak PRODUKT POLSKI – co oznacza?

Kluczowym elementem kampanii jest jednolite oznaczenie PRODUKT POLSKI, które informuje konsumentów, że:

  • produkt powstał w Polsce,
  • co najmniej 75% składników pochodzi z krajowych surowców,
  • w produktach przetworzonych do 25% składników importowanych może być użyte tylko wtedy, gdy nie są dostępne w Polsce – dotyczy to m.in. przypraw, bakalii czy egzotycznych dodatków.

Znak jest:

  • dobrowolny,
  • bezpłatny,
  • niewymagający rejestracji.

To sprawia, że po jego sięgają zarówno duże przetwórnie, jak i małe rodzinne zakłady.


Kampania Produkt Polski a rynek: korzyści dla producentów

Eksperci rynku rolno-spożywczego wskazują, że kampania Produkt Polski jest także odpowiedzią na dynamicznie rosnący napływ importowanej żywności, w tym produktów z niską marżą lub wątpliwą jakością. Oznaczenie PRODUKT POLSKI:

  • ułatwia prowadzenie komunikacji marketingowej,
  • wzmacnia zaufanie konsumentów,
  • pozwala odróżnić polskie wyroby od importu,
  • zwiększa konkurencyjność marek krajowych.

Dla firm to narzędzie, które realnie wpływa na sprzedaż – szczególnie w branżach, gdzie pochodzenie surowca jest kluczowe (mięso, mleko, warzywa i owoce, pieczywo).


Kupuj Świadomie – jak kampania zmienia zakupy Polaków?

Jednym z celów kampanii jest edukowanie konsumentów, jak czytać etykiety i świadomie wybierać produkty z polskich gospodarstw i przetwórni.
Podczas zakupów coraz więcej osób zwraca uwagę na:

  • pochodzenie mięsa, mleka, warzyw i owoców,
  • kraj produkcji przetworów,
  • skład surowcowy i jego źródło,
  • przejrzystość opakowania.

Znak PRODUKT POLSKI ułatwia to w sposób bezpośredni i jednoznaczny.


Ekspercki komentarz o wpływie kampanii na branżę rolno-spożywczą

W opinii wielu analityków kampania Produkt Polski może stać się jednym z kluczowych elementów wzmacniających odporność polskiego rynku żywnościowego. Przejrzyste oznaczenie produktów skraca dystans między producentem a konsumentem i buduje lojalność wobec krajowych marek.

W środowisku rosnącej konkurencji ze strony importu oraz presji cenowej w handlu detalicznym, wyróżnienie pochodzenia krajowego staje się narzędziem strategicznym. Polskie firmy mogą dzięki temu łatwiej stabilizować sprzedaż, a rolnicy – budować przewidywalność dochodów.


Gdzie znaleźć szczegóły?

Pełne zasady stosowania znaku oraz materiały dla producentów są dostępne na stronie Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Źródło: MRiRW

Rekordowe zbiory zbóż i soi w Brazylii drugi sezon z rzędu – CONAB wyżej niż USDA

0
Produkcja zbóż i soi w Brazylii

Rekordowe zbiory zbóż i soi w Brazylii drugi sezon z rzędu prognozuje brazylijski Conab. W miniony piątek, obok bardzo optymistycznych – a więc negatywnych dla cen – prognoz USDA, swoje najnowsze szacunki podała również brazylijska agencja zaopatrzenia rolniczego CONAB. Co istotne, dane z Brazylii okazały się jeszcze wyższe niż amerykańskie, dodatkowo zwiększając presję podażową na światowych rynkach.


CONAB: nowy rekord – 354,8 mln ton zbóż w sezonie 2025/26

Według zaktualizowanej prognozy Conab, produkcja zbóż w Brazylii w sezonie 2025/26 osiągnie aż 354,8 mln ton, co oznacza wzrost o 2,9 mln ton względem rekordowego sezonu 2024/25. Wzrost napędza przede wszystkim rozszerzenie areału uprawnego o 3,3%, do 84,4 mln hektarów.

Struktura produkcji pozostaje zdominowana przez:

  • soję – 177,6 mln ton,
  • kukurydzę – 138,8 mln ton,
    oraz stabilne wolumeny:
  • ryż – ok. 11,3 mln ton,
  • strączkowe – ok. 3,1 mln ton.

Przeczytaj również – USDA: Produkcja kukurydzy w USA minimalnie w dół, ale zapasy w górę. W reakcji kukurydza taniała w piątek


CONAB kontra USDA: Brazylia prognozuje jeszcze więcej

Soja

  • CONAB: 177,6–177,7 mln ton
  • USDA: ~175 mln ton

➡️ CONAB wyżej o ok. 2,5–3 mln ton

Kukurydza

  • CONAB: 138,8 mln ton
  • USDA: ~131 mln ton

➡️ CONAB wyżej o ok. 7–8 mln ton

To wysyła rynkom sygnał, że globalna podaż może być jeszcze większa, niż zakłada światowy benchmark, czyli USDA.


Przeczytaj również – Światowa produkcja pszenicy i zapasy mocno w górę w najnowszej prognozie USDA

Ekspansja areału soi trwa 18. rok z rzędu

Według Itaú BBA Brazylia może zwiększyć produkcję soi w przyszłym sezonie aż o ponad 60% w perspektywie długoterminowej, m.in. dzięki przekształcaniu zdegradowanych pastwisk. Nawet 28 mln hektarów może zostać przeznaczone pod uprawy.

W tym sezonie obsiano 47% planowanej powierzchni, o 7 pp mniej niż rok wcześniej.


Silny eksport: ANEC podnosi prognozy wysyłek

Według ANEC, listopadowy eksport soi ma wynieść 4,26 mln ton, wyraźnie więcej niż tydzień wcześniej prognozowane 3,77 mln ton. Dostępność surowca i przewagi cenowe Brazylijczyków nadal wzmacniają ich pozycję na rynku globalnym.


Wpływ na ceny: presja spadkowa nadal silna

Rekordowe szacunki CONAB – wyższe niż USDA – działają jednoznacznie negatywnie na ceny zbóż i soi:

1. Globalna podaż rośnie szybciej, niż oczekiwał rynek

Wyższe prognozy dla Brazylii oznaczają dodatkowe miliony ton kukurydzy i soi w globalnym bilansie. To zwiększa presję na rynki terminowe w Chicago i w Europie.

2. Soja pod silną presją – Brazylia dominuje

Brazylia utrwala pozycję numer 1 na świecie. Wyższe prognozy CONAB mogą ograniczać potencjał wzrostu cen soi, mimo obaw o opóźnione siewy.

3. Kukurydza: różnica Conab–USDA działa na niekorzyść wycen

Rozbieżność ok. 7–8 mln ton między oboma agencjami jest zbyt duża, by rynek ją ignorował. Jeśli CONAB ma rację, globalny bilans kukurydzy jest bardziej „ciężki”, co ogranicza szanse na odbicie cen.

4. Efekt dla Europy i Polski

  • większa konkurencja eksportowa z Ameryki Południowej,
  • silniejsza presja na marże przetwórni,
  • trudniejsza sytuacja eksporterów kukurydzy z UE,
  • pośredni wpływ na ceny w Polsce – przede wszystkim poprzez notowania giełdowe i import do UE.

Źródło: CONAB, USDA

Nowa siła w gospodarstwie: Który ciągnik może dziś zastąpić Ursusa C360?

3

Ursus C-360, produkowany w latach 1976–1992, miał silnik czterocylindrowy o pojemności 3121 cm³, mocy 52 KM i momencie 190 Nm. Choć była to konstrukcja prosta, ceniona za mechaniczne sterowanie i łatwy dostęp do podzespołów, dziś stanowi już tylko bazę porównawczą. Mechaniczna skrzynia o 10 biegach do przodu i 2 do tyłu, brak rewersu, maksymalna prędkość około 25 km/h oraz udźwig tylnego podnośnika 1200 kg ograniczają współpracę z wieloma nowoczesnymi narzędziami. Wydajność hydrauliki wynosząca 20 l/min oraz zaledwie dwa wyjścia hydrauliczne także odbiegają od współczesnych standardów. Mimo to C-360 była ciągnikiem lekkim, ważącym 2170 kg, zwrotnym i oszczędnym, co do dziś wpływa na oczekiwania rolników poszukujących godnego następcy.

Jakich parametrów trzeba dziś, aby realnie zastąpić C360?

Nowoczesny ciągnik użytkowy powinien zachować to, co w C-360 było najważniejsze: Oszczędność, prostotę obsługi i niskie koszty eksploatacji. Jednocześnie powinien oferować większą moc (najlepiej 65–80 KM), aby nie tylko zastąpić, ale i poszerzyć zakres prac. Hydraulika powinna mieć wydajność co najmniej 45–55 l/min, a udźwig TUZ kierunek 2200–3000 kg. Napęd 4×4 i rewers poprawiają manewrowanie, szczególnie przy ładowaczu czołowym. W kabinie oczekuje się lepszego wygłuszenia i ergonomii, które dawniej były elementami marginalnymi – w C-360 kabina typu Sokółka była prosta, choć praktyczna, z otwieranym dachem i szybami, ale bez izolacji akustycznej.

Przykłady nowoczesnych następców C360

Poniżej znajdziesz modele najczęściej wybierane jako realna alternatywa dla Ursusa C-360 w gospodarstwach małych i średnich. Wszystkie bazują na parametrach wyraźnie przewyższających możliwości starego Ursusa, ale nadal pozostają maszynami prostymi, użytkowymi i ekonomicznymi.

Solis 75 N (około 75 KM)

To ciągnik o mocy zbliżonej do górnej granicy potrzeb typowego gospodarstwa, które przez lata pracowało na C-360. Silnik generuje około 75 KM, czyli o ponad 20 więcej niż Ursus. Hydraulika o wydajności ponad 50 l/min oraz udźwig przekraczający 2500 kg pozwalają pracować z cięższymi maszynami uprawowymi, co dla C-360 było nieosiągalne. Solis 75 N jest ceniony za nieskomplikowaną budowę silnika i skrzyni, dlatego utrzymanie kosztów serwisowych na niskim poziomie jest w tym modelu możliwe.

Mahindra NOVO 755 DI 4WD (około 74 KM)

Mahindra kieruje swoje modele do gospodarstw oczekujących wytrzymałego ciągnika o prostej konstrukcji. Wersja 4WD zapewnia znacznie większy uciąg niż C-360 z napędem tylko na tylną oś. Udźwig podnośnika znacząco przekracza wartość 1200 kg znaną z Ursusa, a skrzynia z wieloma przełożeniami poprawia płynność pracy. Silnik o pojemności ponad 3500 cm³ i wysoki moment przy niskich obrotach sprawiają, że maszyna jest wyraźnie silniejsza, ale nadal pozostaje ekonomiczna.

Kubota M7060 (około 71 KM)

W tej serii kluczowa jest wysoka kultura pracy silnika oraz wyjątkowo dobra hydraulika. Kubota M7060 może być traktowana jako następca dla rolników, którzy chcą przejść z prostoty C-360 na bardziej nowoczesną, ale jednocześnie bardzo trwałą maszynę. Wydajność układu hydraulicznego przewyższa czterokrotnie 20 l/min znane z Ursusa. Płynny rewers przy kierownicy ułatwia manewrowanie podczas pracy z ładowaczem, co w C-360 wymagało zatrzymania i ręcznego wybierania biegów.

Zetor Proxima CL 70 (około 70 KM)

Zetor pozostaje blisko filozofii maszyn użytkowych, dlatego Proxima CL 70 to jedna z najpopularniejszych propozycji dla następców C-360. Jej masa jest znacznie większa od 2170 kg Ursusa, lecz przekłada się to na stabilność z wszechstronnymi narzędziami. Skrzynia jest nadal mechaniczna, ale dostępne jest więcej przełożeń i możliwość wyboru wersji z rewersem. Hydraulika pracuje dużo szybciej i pozwala wykorzystać współczesne agregaty siewne czy cięższe prasy.

Tym T654 (około 65 KM)

Dla rolników przywiązanych do lekkich, zwrotnych ciągników Tym T654 jest ciekawą alternatywą. Jest mocniejszy niż C-360, ale nie tak ciężki jak niektóre Zetory czy Kuboty. Kabina jest dobrze wyciszona, co stanowi kontrast z kabiną Sokółka, w której hałas był kluczowym problemem podczas długiej pracy. Współczesna hydraulika oraz napęd 4×4 znacząco zwiększają możliwości robocze podczas transportu, koszenia czy pracy z ładowaczem.

Co zyskuje gospodarstwo wymieniając C360 na nowy model?

Najważniejszą zmianą jest komfort i efektywność energetyczna. Silniki nowszej generacji spalają mniej mimo większej mocy, ponieważ pracują w optymalnym zakresie momentu obrotowego. W C-360 moc 52 KM i moment 190 Nm były wystarczające przy lekkich narzędziach, lecz ograniczały rozwój gospodarstwa. Dzisiejsze ciągniki zapewniają także wyższą prędkość transportową, zwykle 35–40 km/h, co przyspiesza przewóz bel, ziarna lub nawozów. Znaczące jest również bezpieczeństwo – nowoczesne kabiny spełniają normy, których nie przewidywano w latach produkcji C-360.

Współczesny następca – nie kopia, lecz rozwinięcie idei

Ursus C-360 pozostaje fundamentem polskiej wsi, lecz jego parametry techniczne pochodzą z epoki, która dawno minęła. Dzisiejsze ciągniki, nawet jeśli pozornie skromne, oferują wielokrotnie większą wydajność hydrauliki, moc, komfort pracy i możliwości agregowania narzędzi. Rolnik wybierający między modelami o mocy 65–80 KM otrzymuje maszynę, która zachowuje praktyczność starego Ursusa, a jednocześnie otwiera drzwi do bardziej wydajnej i wygodnej pracy każdego dnia.