Strona główna Blog Strona 1095

ARiMR: ponad pół miliona wniosków o dopłaty bezpośrednie

0

W tym roku rolnicy po raz trzeci przez internet składają wnioski o przyznanie płatności bezpośrednich i obszarowych z PROW. Do środy 29 kwietnia do ARiMR wpłynęło ich ponad pół miliona. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi podjął decyzję o przedłużeniu do 15 czerwca 2020 r. terminu składania wniosków.

W ubiegłym roku o dopłaty bezpośrednie i obszarowe PROW wnioskowało ponad 1,3 mln rolników. W obecnej kampanii, do środy 29 kwietnia do ARiMR wpłynęło 529 tys. wniosków. W tym roku wnioski o dopłaty rolnicy będą mogli składać do 15 czerwca 2020 r. Dotyczy to płatności bezpośrednich oraz obszarowych z PROW (w ramach działań: rolno-środowiskowo-klimatycznego, rolnictwo ekologiczne, dobrostan zwierząt oraz płatności ONW i premii zalesieniowej).

Utrzymana została także możliwość złożenia papierowego oświadczenia potwierdzającego brak zmian w stosunku do wniosku z roku poprzedniego. I w tym przypadku rolnicy dostali więcej czasu na dostarczenie dokumentów. Z powodu epidemii koronawirusa, zgodnie z zapisami ustawy o COVID-19, oświadczenia można składać w terminie 15 dni kalendarzowych po odwołaniu epidemii (stanu zagrożenia epidemicznego), ale nie później niż do ostatniego dnia składania wniosków o przyznanie płatności, czyli do 15 czerwca 2020 r. Do środy 29 kwietnia do Agencji wpłynęło 180 tys. oświadczeń potwierdzających brak zmian w 2020 r. w odniesieniu do wniosku o przyznanie płatności złożonego w roku 2019.

Wnioski i oświadczenia będzie można składać również po 15 czerwca 2020 r., z tym, że za każdy dzień roboczy opóźnienia (do 10 lipca 2020 r.) należna kwota płatności zostanie pomniejszona o 1 proc.

Oświadczenia można obecnie przekazywać do biur powiatowych ARiMR w następujący sposób: wysłać je pocztą, złożyć poprzez platformę ePUAP lub przesłać zeskanowane dokumenty pocztą elektroniczną na adres mailowy biura powiatowego (dostępne na www.arimr.gov.pl w zakładce kontakt/adresy e-mail biur powiatowych), a oryginał dostarczyć w terminie późniejszym. Dokumenty można również pozostawić w udostępnionych przy wejściach do biur powiatowych wrzutniach. Jest jeszcze inna dostępna ścieżka: rolnicy uprawnieni do złożenia oświadczenia mogą zalogować się do aplikacji eWniosekPlus i wysłać wniosek przez internet.

Rolnicy, którzy mają techniczne problemy z wypełnieniem wniosku mogą kontaktować się telefonicznie z biurami powiatowymi ARiMR (www.arimr.gov.pl zakładka kontakt) lub pod bezpłatnym numerem infolinii 800 38 00 84.

Źródło: ARiMR

Pomoc suszowa: nie wszyscy dostaną pieniądze

 

 

Komisarz Wojciechowski o wsparciu rolnictwa

0

W czwartek, 30 kwietnia br. w ramach cyklu „Dialog obywatelski” organizowanego przez Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce i Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów, odbyła się wideokonferencja z Januszem Wojciechowskim Komisarzem Europejskim ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Konwencja wideo spotkania dopuszczała pytania zadawane przez dziennikarza prowadzącego i osoby wyrażające taką wolę. Na te pytania odpowiadał Komisarz Wojciechowski. W gronie osób zadających pytania za pośrednictwem internetu, znaleźli się przedstawiciele organizacji i związków rolniczych, samorządowcy, a także reprezentanci instytucji obsługujących sektor rolny.

 

Zakres pytań

Pytania podzielić można na trzy grupy: działania Komisji Europejskiej w dobie kryzysu związanego z pandemią koronawirusa; susza i zmiany klimatyczne, a także funkcjonowanie Unii Europejskiej w najbliższej perspektywie. Oczywiście w odniesieniu do rolnictwa.

– Na pytanie czy Unia Europejska radzi sobie z obecnym kryzysem odpowiem następująco: kryzys ten był i jest wielkim zaskoczeniem dla Europy i dla całego świata. Oczywiście wiele dziedzin gospodarki ucierpiało. Ze swoimi problemami walczy też rolnictwo. Nadzieją jednak napawa to, że udało nam się utrzymać ciągłość dostaw żywności. Oczywiście pojawia się wiele problemów. Z cenami, z odbiorem surowców i produktów, ale żywność i inne produkty docierają do konsumentów i to jest bardzo ważne. Należy jednak  z zaistniałej sytuacji wyciągnąć wnioski i skonstruować mechanizmy zabezpieczające na przyszłość – mówił Komisarz Janisz Wojciechowski.

 

Komisarz Wojciechowski: zmiany w unijnym budżecie

Komisarz WojciechowskiKomisarz Europejski ds. Rolnictwa stwierdził też, że UE  radykalnie przebudowuje konstruowany obecnie budżet. Zmiany idą w tym kierunku, by w najbliższych siedmiu latach znalazło się w nim więcej środków na programy wspierające rolnictwo, a także min. na takie mechanizmy, które skompensują ryzyko związane z wykonywaniem zawodu rolnika, który to zawód, z wielu względów, zalicza się do grupy: „wysokiego ryzyka”.

– Ważne jest też to by wyciągnąć wnioski z zaistniałej sytuacji. By przyjrzeć się temu, co jest słabą stroną europejskiej gospodarki, a szczególnie rolnictwa – stwierdził Janusz Wojciechowski.

 

 

 

Słabe strony rolnictwa

W tym kontekście Komisarz wymienił uzależnienie rolnictwa od importu z zagranicy i uzależnienie od długich szlaków transportowych. Przykładem, który wymienił był import pasz. Kolejna sprawa do przemyślenia, zdaniem Komisarza, to odejście dużych gospodarstw od mono produkcji ku kilku kierunkom gospodarowania realizowanym równolegle. Taka strategia w przypadku gospodarstw dużych, zapewnić ma możliwość kompensowania strat w jednym asortymencie wzmożeniem produkcji w innym. Janusz Wojciechowski jednoznacznie opowiedział się też za realizacją działań służącym skracaniu drogi produktów rolnych od pola do stołu. Opowiedział się również za przemyślanym wspieraniem gospodarstw mniejszych i rodzinnych. Docenił rolę Wspólnej Polityki Rolnej jako mechanizmu adresowanego do rolników i producentów rolnych. Uznał jednak, że potrzebne jest też  zwiększenie wsparcia dla mieszkańców wsi w ramach Funduszu Spójności i Funduszy Regionalnych. Argumentem za była tu m.in. arytmetyka,

– Skoro blisko 40 procent mieszkańców Polski to mieszkańcy wsi i obszarów wiejskich, należy zadbać o dofinansowanie działań polepszających warunki życia w tych obszarach. Należy odejść od nadmiernego preferowania obszarów miejskich na korzyść równowagi.

Kolejnymi ważnymi tematami były zagadnienia związane ze zwalczaniem skutków suszy min. poprzez realizację działań z zakresu małej retencji, wsparcia dla bioróżnorodności, poprawy warunków glebowych, a także przygotowania i wdrażania założeń  „Nowego Zielonego Ładu”.

– Nasi rolnicy powinni inaczej spojrzeć na te sprawy. Choćby na założenia konstruowanego obecnie Nowego Zielonego Ładu, które wiążą się nowymi możliwościami. Trzeba podejść do tych spraw jak do szansy.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński

100 tysięcy euro dla gospodarstw – nowe propozycje Komisji Europejskiej

Pożar w Biebrzańskim Parku – ingerował człowiek?

0

O pożarze w Biebrzańskim Parku Narodowym informowaliśmy już we wcześniejszym tekście.
Jak wiadomo wysoce prawdopodobną, bezpośrednią przyczyną tych dramatycznych wydarzeń mógł być udział człowieka. Bierze się pod uwagę min. nieumyślne lub być może zamierzone wywołanie sytuacji pożarowej. Zapewne też czas jakiś potrwa dochodzenie, którym zajmują się uprawnione do tego służby.
Nas jednak, jako miesięcznik rolniczy interesuje głębsza analiza przyczyn tych wydarzeń, czyli odpowiedź na podstawowe  pytania o to:
– Jakie czynniki zadecydowały o tym, że pożar wybuchł w takiej, a nie innej skali, zasięgu, i o tej a nie innej porze roku? Naszym zamiarem jest też znalezienie odpowiedzi na pytania: – Co można zrobić by uniknąć tego rodzaju zdarzeń, zarówno w Biebrzańskim Parku Narodowym, jak i w innych rejonach kraju?
– Jak zachować się winni rolnicy gospodarujący w podobnych rejonach?
– Co można zrobić, by się to nie powtórzyło?

Aby uzyskać odpowiedzi staraliśmy się dotrzeć do osób znających temat od podszewki, a także do naocznych świadków wydarzeń. Oto, co na ten moment udało nam się ustalić.

Brak ingerencji człowieka i biomasa

Sporo światła na interesujące nas sprawy rzucił Krzysztof Tołwiński, działacz społeczny, rolnik, zaangażowany obrońca polskiej przyrody, a także Prezes Federacji Gospodarstw Rodzinnych. To co nam powiedział stanowi też dobry przyczynek do dociekań o sytuacji w Biebrzańskim Parku Narodowym i jego otoczeniu.

– W mojej ocenie, problem z Biebrzańskim Parkiem Narodowym i tym nieszczęsnym pożarem, to efekt wielu nawarstwień. Praprzyczyną obecnej sytuacji jest zmiana w sposobie podejścia do opieki nad tymi terenami. Dawniej, czyli w dekadach poprzedzających przystąpienie Polski do Unii Europejskiej, realizowano zasadę zrównoważonego i mądrego podejścia do zachowania przyrodniczych warunków. Jednak z odpowiedzialnym udziałem człowieka. Była to tradycyjna polska szkoła, która nie eliminowała uczestnictwa  ludzi. Łąki były na odpowiednich warunkach wykaszane. Prowadzone były ekstensywne działania, a rolnik nie był tam intruzem. Wręcz przeciwnie, jego praca przyczyniała się do stwarzania miejsc dogodnych do rozwoju miejscowej fauny i flory, bez gromadzenia zbędnego, czy wręcz szkodliwego nadmiaru biomasy. Natomiast obecnie, po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, pojawiło się co prawda znacznie więcej możliwości, ale obrano niewłaściwy kierunek opieki nad parkiem. Obecna preferencja to maksymalna eliminacja udziału człowieka w toczących się tam procesach. W efekcie na terenach należących do parku i w jego bezpośrednim otoczeniu, doszło do zgromadzenia się nadmiaru biomasy. A to, w połączeniu z przedłużającą się i niespotykaną dotąd suszą, sprawiło, że zagrożenie pożarowe uległo spotęgowaniu. Biomasy na obszarze parku jest tyle, że wystarczy zwykłe soczewkujące szkło, na przykład jakaś porzucona butelka, a efekty z pewnością będą opłakane.

Ogromny pożar Biebrzańskiego Parku Narodowego

Inną przyczyną obecnej fatalnej sytuacji jest sposób wykorzystania i zagospodarowania należących do parku obszarów łąkowych. Park Narodowy organizuje przetargi na dzierżawy. Sposób przeprowadzania tych przetargów budzi wiele wątpliwości u okolicznych rolników. Kryteria przetargów są tak dobrane, że rolnicy w przewadze nie mają szans na dzierżawę. Pojawiają się natomiast w okolicy gospodarcze podmioty, spółki i osoby dysponujące środkami umożliwiającymi im podjęcie dzierżaw. Jednak podmioty te z naszym rejonem, czy otoczeniem parku, nie mają nic wspólnego. Ludzie ci pochodzą z miejsc zupełnie niezwiązanych z naszymi okolicami. Do legendy przeszedł przykład spółki z siedzibą w warszawskim hotelu Marriott. Jest  więc wysoce prawdopodobne, że w rzeczywistości może chodzić tylko i wyłącznie o ubieganie się o obszarowe dopłaty, czy o pozyskiwanie pieniędzy na realizację kontrowersyjnych lub wręcz negatywnych dla środowiska projektów. Uważam, że obecna sytuacja powinna być skuteczniej i wszechstronniej przebadana przez uprawnione do tego służby, jak na przykład CBA. Innego sposobu na uzdrowienie sytuacji nie widzę.
Kolejna sprawa to zmiana w składzie Rady Naukowej czy wręcz w sposobie sprawowania nadzoru nad Parkiem. Do tego rodzaju gremiów powinno się dopuścić rolników, samorządowców, ogólnie ludzi od podszewki znających charakter tego terenu. Nie mam nic przeciw naukowemu podejściu do tematu. Nie mam nic przeciw naukowcom, ale nie powinno się wykluczać praktyków i praktycyzmu. W przeciwnym razie, obecny stan będzie się pogłębiał. Problemy spotęguje też dalsza susza i inne trwałe zmiany w środowisku. A jeśli się tak stanie, to podobne nieszczęścia jak ten ostatni pożar, będą się powtarzać. Dochodzić będzie do coraz większych dewastacji naturalnego środowiska. Szczególnie, że tak jak mówiłem, jest ono mocno obciążone nadmiarem biomasy zalegającej w terenie, w ciekach wodnych i w ich otoczeniu. Zastanawiam się nawet, czy ten pożar to nie była forma obrony natury przed błędną polityką człowieka, bo nadmiar biomasy nie jest korzystny dla nikogo. Nawet dla zwierzyny. Na przykład dla ptactwa, któremu po prostu brakuje miejsca, ponieważ duże obszary są nadmiernie zarośnięte lub zalegają w nich nieusunięte pozostałości martwych roślin. Wszystko to po prostu trzeba zmienić!

 

Sytuacja w Kopytkowie

Poszukując odpowiedzi na nasze pytania dotarliśmy też do przedstawicieli mieszkańców miejscowości bezpośrednio dotkniętych dramatem pożaru.

Tak poważnego pożaru, jak żyję jeszcze u nas nie było – mówi Wiesław Polkowski Sołtys Kopytkowa w Gminie Sztabin. – Doszło do tego, że obawialiśmy się o własne życie. Ogień podchodził prawie pod zabudowania. Wiatr porywał płonącą roślinność. Dodam, że do wsi prowadzi tylko jedna gminna droga. Z drogi tej korzystali strażacy. Było naprawdę ciężko. Pożarnicy dawali z siebie wiele, ale co można poradzić na tak potężny żywioł? Trzeba tylko starać się go gasić i z nim walczyć. Oni to robili, a my staraliśmy się jakoś ochronić. Pożar nasilał się od niedzieli wieczorem, a najgorsze przyszło we wtorek. Wtedy pozostało nam jedynie chować się w zabudowaniach i czekać. Trzeba było mieć nadzieję… No ale przeżyliśmy. Tylko pozostała jedna troska: gdyby ta droga do nas była lepsza, to byłoby bezpieczniej. Teraz i w przyszłości.

Sołtys Kopytkowa pytany o opinię na temat przyczyn pożaru stwierdził co następuje:

Gdybym miał się nad tym zastanawiać, to oczywiście można sądzić że stoi za tym człowiek. Prawda jest jednak też taka, że na tych ogromnych, podmokłych wcześniej ternach, na które  przyszła teraz tak wielka susza, a koszenie nie jest takie jak w innych miejscach w kraju, na tych łąkach i bagniskach pozostaje wiele materiału, który mocno przesuszony może zapłonąć. I tak też się stało. A gdybym miał coś zaradzić, to starałbym się porozumieć z władzami Parku Narodowego by dopuszczono miejscowych rolników do wykosów i do dzierżawy. Jednak nas po prostu na to nie stać. Przetargi są, ale trzeba mieć pieniądze by w to wejść, a tu ludzie ich nie mają. No i zajmują się tym osoby z daleka.

Tymczasem w Polkowie

Podobną opinię wyraziła Emilia Mitros Sołtys Polkowa (Gmina Sztabin), innej okolicznej miejscowości, także niedawno mocno doświadczonej przez pożar.

– Tu u nas na najwyższą pochwałę zasługują strażacy ochotnicy – podkreśla Emilia Mitros. – Nasi i ci wszyscy z wielu innych miejsc, którzy się tak starali. Im by trzeba pomóc… doposażyć… bo straż to bardzo ważna sprawa i teraz to było widać. Przydałoby się też zmienić cos w okolicy. Jest tu wiele łąk, które nieodpowiednio koszone stają się palne. O tym wiedzą wszyscy. I to jest ogromny problem. Rolnicy chętnie by się zajęli dzierżawą i wykosami. Byłby większy porządek. No ale niewielu tutejszych stać na dokładanie, jak pamiętam, tysiąca złotych do hektara. No i sprawa się kończy. Kółko się zamyka.

Pytania do Dyrekcji Parku

Natknąwszy się na tego rodzaju problemy nie omieszkaliśmy skierować pytań do Dyrekcji Biebrzańskiego Parku Narodowego. Nawiązaliśmy kontakt telefoniczny z Sekretariatem BPN. Poinformowano nas jednak, że Dyrektor tej instytucji – Andrzej Grygoruk jest niedostępny z uwagi na sytuację związaną z pożarem. Uznaliśmy, że to zrozumiałe dlatego bezzwłocznie (28.04.2020 r, o godz. 9.27), przesłaliśmy, na wskazany adres, mail z pytaniami.
Zapytaliśmy Dyrektora Biebrzańskiego Parku Narodowego o to:

  1. Co jest możliwą przyczyną (przyczynami) niedawnego pożaru (sytuacji pożarowych)?
  2. Jaka jest struktura, charakter, powierzchnia i geografia obszarów objętych sytuacjami pożarowymi?
  3. Co wpłynęło na taki, a nie inny zasięg pożaru/pożarów?
  4. W jaki sposób obszary te wykorzystywano (użytkowano) przed pożarem?
  5. Komu i na jakich zasadach Biebrzański Park Narodowy je powierzał?
  6. W jaki sposób, na jakich zasadach (wg jakich kryteriów) dokonywano wyboru użytkowników?
  7. Jaki był udział w użytkowaniu miejscowych rolników – mieszkańców Państwa rejonu?
  8. Na czym polegała opieka nad tymi obszarami?
  9. Co należało do obowiązków podmiotów/osób użytkujących powyższe obszary?
  10. Jakie środki zaradcze Dyrekcja Biebrzańskiego Parku Narodowego podejmie by sytuacja się nie powtórzyła – by Park i obszary przyległe zostały zabezpieczone?
  11. Jakie działania zostaną podjęte, by doszło do rekonstrukcji stanu poprzedniego lub jakie inne działania planuje Dyrekcja Parku w stosunku do obszarów objętych pożarem i do całej struktury Parku?

W oczekiwaniu na odpowiedzi

Po przesłaniu powyższych pytań, przez kolejne dni, regularnie kontaktowaliśmy się z Sekretariatem Biebrzańskiego Parku Narodowego, gdzie zapewniono nas że pytania do Dyrektora Parku dotarły lecz sytuacja i treść merytoryczna poruszonych tematów wymagają czasu na udzielenie odpowiedzi. To oczywiście też jest zrozumiałe. Mamy jednak również nadzieję na jak najszybsze udzielenie wyjaśnień. Szczególnie, że nasi czytelnicy mogliby zyskać przez to cenną wiedzę w kwestii zapobiegania pożarom podczas suszy.
Do tematu z pewnością powrócimy.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
fot. Biebrzański Park Narodowy

Piątek również deszczowy [POGODA]

0

Duża część Polski w ciągu ostatnich dni została podlana na głębokość 5-50 cm, co uratowało wiele upraw.

Wieczorem mokro będzie jeszcze w wielu regionach na Pomorzu Zachodnim, wybrzeżu środkowym i w Wielkopolsce oraz na północy Ziemi Lubuskiej. Po północy opady deszczu wędrować mają znad Czech i do rana obejmą swoim zasięgiem Dolny Śląsk, większą część Wielkopolski i do południa dojdą nad Zatokę Gdańską. Wczesnym popołudniem frontowe chmury z opadami i pojedynczymi wyładowaniami zaciągną niebo na południu kraju, a także w Łódzkiem i na Kujawach. Wieczorem dużo burz pojawi się w pasie od Żuław i wschodniej Warmii po większość Mazowsza i Lubelszczyzny aż po Podkarpacie- w strefie wyżej wymienionej popada na około 95% obszaru. Suma opadów będzie oscylować od 1-3 mm, przeważnie 5-10 mm, do 10-55 mm w ciągu doby.

Pojedyncze i bardzo krótkotrwałe burze po południu pojawią się od Opolszczyzny po Dolny Śląsk, zachodnią i północną Wielkopolskę i Pomorze Zachodnie i Środkowe z opadem do 0-5 mm.

Temperatury będą bardzo różne. W nocy od 3 stopni na wschodzie- możliwe zamglenia i mgły w dolinach rzek, do 6-9 stopni na południu, północy i w centrum. Najcieplejsza noc na zachodzie i południowym zachodzie- 9/11 stopni.

W ciągu dnia podczas opadów około 10-12 stopni. Po i przed nimi do 16-17 stopni. Najcieplej na wschodzie Lubelszczyzny i Podlasiu- do 18-19 stopni.

Wiatr powieje silniej do 20-50 km/h a podczas burz do 75 km/h. W pasie od Warmii po Mazowsze i Podkarpacie podczas burz sypnie gradem o średnicy do 1 cm- czyli mały, drobny.

Łukasz Sieligowski 

Minister odpowiada i uzasadnia zaproponowane zmiany

0
Bydło ceny wołowiny

Do opisanego przez nas wczoraj listu organizacji rolniczych, leśnych i pro środowiskowych do Premiera i Ministra Zdrowia, w sprawie działań środowisk i organizacji ekologicznych, w którym wzięto też pod obronę Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ustosunkował się sam zainteresowany. Na stronie internetowej MRiRW opublikowano krótkie, podpisane imieniem i nazwiskiem, oświadczenie Ministra Rolnictwa:

„Odpowiadając na postulaty branży i informacje o nagminnym, bezpodstawnym i zagrażającym zdrowiu i życiu ludzi wykorzystywaniu przez organizacje pro zwierzęce prawa do zabierania zwierząt ich właścicielom, zaproponowałem zmiany w ustawie o ochronie zwierząt.
Dziękuję organizacjom rolnym i producenckim za ich inicjatywę oraz wsparcie moich działań.”
  

Pod powyższym tekstem zamieszczono również zapewnienie, że MRiRW jednoznacznie potępia maltretowanie zwierząt. A  ich dobrostan to jeden z kanonów pracy rolnika. Rolnicy w Polsce opiekują się milionami zwierząt. Natomiast wprowadzane przepisy wspierać mają działania związane z podwyższeniem standardów utrzymywania zwierząt gospodarskich. Ministerstwo zapewnia też, że wprowadza programy zachęcające do zwiększania ich dobrostanu, czyli np. (potocznie): krowa+ i świnia+ (Działanie 14 „Dobrostan zwierząt” – PROW 2014-2020 – przyp. red.).

Organizacje rolnicze stanęły w obronie ministra rolnictwa

Reakcja na skargi

MRiRW poinformowało, że do resortu napływają liczne wnioski hodowców i posiadaczy zwierząt (zarówno gospodarskich jak i towarzyszących), z prośbami o zmianę ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2020 r. poz. 638). To, zdaniem Ministerstwa, wynika z zauważalnych patologii przy odbieraniu zwierząt przez przedstawicieli organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt.
Jak informuje Ministerstwo, hodowcy i posiadacze zwierząt zwracają w swych skargach uwagę na powtarzające się przypadki nadużywania tego uprawniania przez niektóre organizacje.

Na stronie MRIRW czytamy:

„Od rolników, często ludzi w podeszłym wieku, niezamożnych, napływa coraz więcej skarg, że zwierzęta są odbierane nawet pomimo decyzji odmawiającej odebrania zwierząt. Zdarza się, że nawet przy braku wyroku sądowego o przepadku zwierząt, zwierzęta te nie są zwracane prawowitym właścicielom.”

 

Czas pandemii

Resort rolnictwa stwierdza również, że wnioski hodowców i właścicieli zwierząt nasiliły się po ogłoszeniu na obszarze Polski stanu epidemii. Nadawcy pism sygnalizują ryzyko rozprzestrzeniania się COVID-19 związane z bezpośrednim kontaktem w sytuacji odbierania zwierząt.

W rezultacie Minister Ardanowski przeanalizował postulaty rolników i zaproponował wprowadzenie zmian.

Zmiany w ustawie o ochronie zwierząt, w opinii resortu mają być odpowiedzią na powyższe zjawiska, a także na to że:

„Rolnicy zwracają uwagę, że zdarzają się przypadki odsprzedawania zabranych prawowitym właścicielom zwierząt innym osobom i czerpania z tego tytułu przez organizacje społeczne korzyści finansowych.”

Jak podkreśla Ministerstwo Rolnictwa proponowane zmiany do ustawy o ochronie zwierząt zyskały poparcie branżowych związków i organizacji  rolniczych, w tym też hodowców zwierząt gospodarskich i towarzyszących, a także licznej grupy rolników. Czego dowodem jest min. w/w list organizacji rolniczych i branżowych do Premiera i Ministra Zdrowia.

Dodajmy, że proponowane przez ministra zmiany dotyczą przede wszystkim art. 7 ust. 3 Ustawy o ochronie zwierząt, który umożliwia odbiór zwierzęcia m.in. przez przedstawicieli organizacji zajmujących się ochroną zwierząt. Ten właśnie zapis, zdaniem Ministra, sygnatariuszy listu i wspomnianych skarg, jest nadużywany. Ważnym argumentem, szczególnie w warunkach pandemii koronowirusa, a także walki z ASF, jest kontakt osób nieuprawnionych z chronionymi zwierzętami, przekraczanie zamkniętych stref oraz zagrożenie dla osób zajmujących się hodowlą. Do tematu z pewnością powrócimy.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: MRiRW
Foto: Pixabay

 

 

Rolnicy w walce z koronawirusem. Liczy się wszechstronność maszyn i pomysłowość

0

Maszyny i pojazdy rolnicze na co dzień wykorzystywane do innych zadań, w dobie pandemii zyskały nowe funkcje. Wielozadaniowość, możliwość doposażenia sprawiają, że rolnicy mogą wspierać lokalne społeczności w walce z COVID-19.

Przykłady pozytywnej mobilizacji przedstawicieli różnych zawodów w walce z koronawirusem od tygodni obiegają media w wielu krajach. Również rolnicy, którzy dysponują specjalistycznymi maszynami, ruszyli na pomoc.

Sadownicy pokazali jedność

Przykład, w jaki sposób wykorzystać maszyny dali rolnicy z Hiszpanii i Włoch. Hiszpanie działając w Stowarzyszeniu Młodych Rolników wyjechali na ulice miast i wsi w całym kraju i własnymi opryskiwaczami dezynfekują przestrzeń publiczną, jak ulice, place, parki. Chętnych do pomocy wciąż przybywa, a biuro Stowarzyszenia sporządza listy ochotników i przekazuje lokalnym władzom.

W równie odpowiedzialny sposób zareagowali włoscy rolnicy, którzy dezynfekują ulice miast i miasteczek, a w ostatnich dniach, w ślad za nimi poszli polscy koledzy z Grójca. Jak informuje Burmistrz Miasta i Gminy Grójec, lokalni sadownicy działając w porozumieniu z urzędem, w nocy, kiedy ruch był minimalny, przeprowadzili akcję dezynfekcji ulic i chodników, wykorzystując do tego celu podchloryn sodu, który jest jedną z substancji zalecanych przez Główny Inspektorat Sanitarny.

– Jesteśmy dumni, że rolnicy czują odpowiedzialność społeczną i z tak dużym zaangażowaniem pomagają, jak np. sadownicy w Grójcu. To pokazuje, że w kryzysowych momentach potrafimy się zjednoczyć bez względu na branże czy  wykonywaną pracę – mówi Bartosz Białas, kierownik marketingu John Deere, czołowego producenta maszyn rolniczych, który wraz z dealerami udostępnia rozwiązania wspierające dezynfekcje.

https://agroprofil.pl/p/bezplatny-numer-magazynu-agro-profil/

Ciągniki z opryskiwaczami

W przestrzeni wymagającej dezynfekcji doskonale sprawdzają się ciągniki kompaktowe John Deere serii 1, 2, 3 i 4 doposażone w zawieszane lub ciągnięte opryskiwacze, które tym razem spełniają inną rolę niż zwykle. Niewielkie rozmiary, zwrotność, ale też możliwość adaptacji to kluczowe cechy tych maszyn w działaniach wspierających dezynfekcję w przestrzeni miejskiej czy parkach.

Właściwie skrojoną opcją będzie opryskiwacz ciągnięty, jak np. Kuhn Vision T50 czy Vision T75, który wyposażono w belki o regulowanej długości (oprysk na szerokości do 2 metrów), elektryczne i wydajne pompy ze stałym przepływem przez co dezynfekcja przebiega sprawnie. Dodatkowa lanca opryskowa na wężu okaże się ważną opcją. Sprzęt jest łatwy w obsłudze, czyszczeniu, konserwacji.

Co ważne, ciągniki kompaktowe dzięki opcji doposażenia przez przedni i tylny TUZ, np. w  agregat koszący, zamiatarkę czy pług staną się wszechstronną maszyną wykorzystywaną przez samorządy cały rok. Również kosiarki samojezdne po demontażu kosza można doposażyć opryskiwaczami o odpowiednich rozmiarach.

Nic więc dziwnego, że zainteresowanie tymi rozwiązaniami w ostatnim czasie jest bardzo duże.

Tam, gdzie trudniej dotrzeć

W wielu miejscach niedostępnych dla ciągników kompaktowych świetnie sprawdzą się mniejsze pojazdy użytkowe, jak np. Gator.

Pojazd można łatwo doposażyć mniejszym opryskiwaczem dzięki dużej przestrzeni ładunkowej o ładowności do 4540 kg (uciąg wynosi 900 kg, a całkowita ładowność 680 kg). Dodatkowo może on poruszać się z prędkością aż do 50 km/h po drogach publicznych, co w praktyce oznacza również sprawniejszą pracę. Ponadto niewielkie gabaryty maszyny sprawiają, że może dotrzeć nawet do najmniej dostępnych zakamarków, np. na drogach osiedlowych. Po dotarciu na miejsce druga osoba, dla której jest miejsce w pojeździe może za pomocą opryskiwaczy plecakowych o pojemności do 16 litrów, dezynfekować mniejsze powierzchnie, np. części wspólne osiedli, klatki schodowe, poręcze itd.

– Gator doposażony w opryskiwacz, np. Kuhn Elis staje się najbardziej wszechstronnym rozwiązaniem pozwalającym dezynfekować przestrzenie. Zbiornik o pojemności aż do 400 litrów, belka o szerokości 4 metrów, wygodne sterowanie belką z kabiny, a przy tym kompaktowe rozmiary wydłużają pracę i czynią ją bardziej efektywną. Warto wspomnieć też o sterowaniu jazdy Gatora poprzez system AutoTrac, dzięki odbiornikowi StarFire 6000 oraz wielozadaniowemu terminalowi GreenStar. Czyni w połączeniu z opryskiwaczem KUHN ELIS pojazd autonomiczny z możliwością regulacji dawki w zależności od prędkości jazdy –  mówi Mateusz Archałowicz, Przedstawiciel handlowy maszyn komunalnych.

Prace dezynfekcyjne wykonywane w nocy mogą powodować u operatorów zmęczenie. Komfort pracy w Gatorze, dzięki dopracowanym w nowym modelu XUV 865R rozwiązaniom, zostaje w istotny sposób podniesiony.

– Cicha, w pełni wyposażona i, co ważne, przeprojektowana pod kątem ergonomiki kabina, zapewnia wygodne siedzenia w stylu samochodowym dla maksymalnie trzech osób podczas jazdy w terenie, a także łatwe do otwierania klamki drzwi i sprawdzony, niezwykle wydajny system ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji. Regulowane siedzisko 40/60, odchylana regulowana kierownica, łatwe w obsłudze elementy sterujące w stylu motoryzacyjnym umieszczone w środku deski rozdzielczej sprawią, że korzystanie z nowego modelu pojazdu będzie jeszcze wygodniejsza – dodaje Bartosz Białas.

Nowy Gator XUV 865R jest napędzany trzycylindrowym silnikiem wysokoprężnym OHV o pojemności 854 cm3, wytwarzającym 23 KM przy 3600 obr./min, przy maksymalnej prędkości aż do 50 km/h.

 

Środowe burze przyniosły intensywne opady deszczu i gradu

0

W środę po południu nad województwem lubelskim przeszły burze, które przyniosły intensywne opady deszczu. W rejonie Lublina i w Świdniku spadło kilka centymetrów gradu.

Środowa strefa burz rozciągająca się od Annopola, poprzez Kraśnik, Lublin, Świdnik i Łęczną przyniosła m.in. intensywne opady gradu oraz deszczu. Miejscami doszło do podtopień.

Jak przekazali czytelnicy, w rejonie Lublina i w Świdniku spadło kilka centymetrów gradu. Opadom towarzyszyły wyładowania atmosferyczne.

Poradnik suszowy cz. I -> Skąd się bierze susza i jak przeciwdziałać jej skutkom? – POBIERZ TUTAJ

Obecnie zjawiska konwekcyjne na terenie woj. lubelskiego powoli zanikają. Lokalnie może jeszcze zagrzmieć na Pojezierzu Łęczyńsko-Włodawskim. Grzmi również w rejonie Kazimierza Dolnego, Nałęczowa, Józefowa nad Wisłą i Poniatowej. Burze powoli przesuwają się z południowego-zachodu w kierunku północno-wschodnim.

Na zdjęciach przesłanych od Czytelników zobaczycie sytuację pogodową, która wystąpiła w Świdniku, Lublinie i okolicach Lublina (gmina Głusk).

Źródło/fot: lublin112.pl

 

 

 

 

Czwartek ciepły i z deszczem [POGODA]

0

W nocy popadało od Suwalszczyzny po Kaszuby, Pomorze Zachodnie i północ Lubuskiego.

Wieczorem po burzach powstanie spora chmura z opadami deszczu od okolic Radomia, Kozienic po Siedlce, Terespol, Lublin, Kozienice (tutaj spadnie dodatkowo około 2-10 mm deszczu)- miejscami popada też na południu i wschodzie. Niewielka strefa opadu trwająca do 1 h w nocy wędrować ma wzdłuż wybrzeża z zachodu na wschód- w ilości 1,5 mm.

Temperatura w nocy od +2 stopni na Żuławach i północy Warmii, 3-5 stopni na północy, do 6-8 stopni na pozostałym obszarze. Najcieplej na południu i wschodzie- 10 stopni.

Przed południem pokropi jeszcze miejscami na południowym wschodzie, po południu już sucho i słonecznie. Cały dzień suchy również w centrum kraju i na południu.

Burze pojawią się na zachodzie kraju- prawdopodobnie z pominięciem dużej części Ziemi Lubuskiej. Zagrzmi i popada na całym Pomorzu Środkowym, północy i w centrum Wielkopolski- kolejno te opady zawędrują na zachód Kujaw, wschód Wielkopolski i na Kaszuby- tutaj spadnie około 2-14 mm deszczu podczas burz. Miejscami popada także na Dolnym Śląsku, Opolszczyźnie i zachodzie Łódzkiego: 0-6 mm.

Temperatura wyniesie od 15-17 stopni na wschodzie, 19 stopni w centrum i na północy, 20-22 stopni na zachodzie i południowym zachodzie, a także na Kujawach.

Łukasz Sieligowski 

Tak obecnie wyglądają opady w Polsce [godz. 16]

Organizacje rolnicze stanęły w obronie ministra rolnictwa

0
W ostatnim czasie wobec ministra rolnictwa rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego pojawiła się fala hejtu i nienawiści aktywistów ekologicznych w związku z zaproponowanymi zmianami w ustawie o ochronie zwierząt. Dotyczy to głównie okresu pandemii, żeby zakazać aktywistom wstępu do gospodarstw. Jest również szansa, bardzo duża, że zaproponowane zmiany zostaną wprowadzone na stałe.

Reprezentanci blisko stu organizacji zrzeszających rolników, leśników i osoby zaangażowane w ochronę środowiska skierowali list do Premiera Mateusza Morawieckiego i Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego, w którym czytamy:

„z zaniepokojeniem obserwujemy sytuację z ostatnich dni związaną z bezpardonowym atakiem organizacji ekologicznych, które w sposób dla nas niezrozumiały, usilnie starają się zaburzyć funkcjonowanie państwa w tym trudnym i skomplikowanym dla nas wszystkich czasie […] Roszczenie sobie praw wchodzenia na teren prywatnych posesji i gospodarstw przez tzw. aktywistów prozwierzęcych bez asysty organów państwowych musi zostać ukrócone. Ostatni incydent, podczas którego aktywiści wtargnęli na teren prywatny, nie informując o tym policji, miał miejsce na Dolnym Śląsku. Organizacja o nazwie “Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt” […], złamała zasady obowiązującej kwarantanny, zarządzonej przez Inspektorat Sanitarny w tym miejscu. Akcja organizacji ekologicznej zakończyła się opublikowaniem w sieci wizerunku mieszkańców tej posesji (w tym nieletnich) i miała charakter samosądu, ponieważ pozbawiono ich  podstawowej zasady prawa rzymskiego – domniemania niewinności.” stwierdzają autorzy listu.

 

W cytowanym piśmie do Premiera i Ministra Zdrowia wyrażono też opinię, że niezależnie od sytuacji i ewentualnych okoliczności uzasadniających działania DIOZ niewłaściwe było to, że podjęto je w Poniedziałek Wielkanocny bez udziału funkcjonariuszy państwowych i właściwych terenowo służb sanitarnych.

 

„Jako przedstawiciele polskiego rolnictwa pragniemy żyć w kraju, w którym wszystkie interwencje wobec obywateli prowadzone są poprzez instytucje państwowe” – podkreślono w piśmie.

 

Przypomniano, że poza działaniami ograniczającymi pandemię koronawirusa krajowi rolnicy prowadzą też obecnie walkę z ASF, co wymaga wdrażania ścisłych reżimów sanitarnych. Natomiast działania osób nieuprawnionych, bez asysty państwowych służb, mogą potęgować zagrożenie – zagrożenie nie tylko w stosunku do zwierząt, ale też ludzi których źródłem utrzymania jest hodowla i produkcja rolna.

 

Obrona Ministra Ardanowskiego

Przedstawiciele organizacji rolniczych, branżowych i pro środowiskowych wyrazili także wdzięczność wobec postawy Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Pana Jana Krzysztofa Ardanowskiego, który w ich opinii, podejmuje właściwe działania dla zabezpieczenia rolnictwa przed konsekwencjami nieodpowiedzialnych akcji podejmowanych przez niektóre organizacje ekologiczne.

 

W piśmie zapisano:

„Pragniemy również zwrócić uwagę, że fala nienawiści i hejtu, która została przeprowadzona przeciwko Panu ministrowi, nosi znamiona zorganizowanej kampanii – w kontrze do prawa i poczucia bezpieczeństwa – gwarantowanego wszystkim obywatelom przez państwo. Chcielibyśmy zauważyć, że ekoaktywiści posługują się manipulacją przeciwko polskiemu rządowi, wywierając presję na parlamentarzystach, aby ich decyzje nie były podyktowane zdrowym rozsądkiem i bezpieczeństwem nas wszystkich, a jedynie doraźnym celem ideowym i finansowym wspomnianych organizacji. To niezwykle niebezpieczny proceder.” 

 

Sygnatariusze listu do Premiera i Ministra Zdrowia stwierdzili też, że prowadzone w Internecie negatywne kampanie wobec polskiego rolnictwa adresowane są do ludzi młodych (a przez to w ich opinii), podatnych na manipulacje. Natomiast budowanie nieprzychylnej w stosunku do rolnictwa narracji  przy użyciu anonimowych wpisów na portalach społecznościowych stanowi niebezpieczny, jak to określono: „precedens”.

 

„Piszemy więc do Pana Premiera, jako ludzie realni, istniejący, podpisując się pod każdym zdaniem swoim imieniem i nazwiskiem. Dysponujemy wiedzą i doświadczeniem, a nie internetowym nickiem. Szanowny Panie Premierze, jako rolnicy, obywatele, prosimy o pomoc i wsparcie w tej kwestii. Robimy to w poczuciu odpowiedzialności za nas wszystkich – dbając o bezpieczeństwo żywnościowe naszych Rodaków i naszej Ojczyzny”.

 

Pod listem podpisali się przedstawiciele blisko stu podmiotów, min.:  Krajowej Rady Izb Rolniczych i  regionalnych samorządów rolniczych, krajowych i regionalnych samorządów  branżowych, Instytutu Gospodarki Rolnej, grup i związków producenckich, stowarzyszeń i organizacji rolniczych.  Z uwagi na temperaturę sporów między powyższymi środowiskami, do tematu zapewne jeszcze powrócimy.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: IGR

Polskie rolnictwo po pandemii – plany i działania Ministerstwa

Duży pożar traw w okolicach jeziora Mytycze

0

Strażacy wczoraj przez kilka godzin walczyli z dużym pożarem traw w okolicach jeziora Mytycze w pow. lubartowskim. Spaliło się ponad 30 ha. Na miejscu pracowało kilkanaście zastępów straży pożarnej.

Paliła się okolica jeziora Mytycze w Rozkopaczewie w powiecie lubartowskim. Pożar rozpoczął się około godziny 15.00. Na miejscu działało 16 zastępów straży pożarnej.

Jak na razie spaliło się około 30 ha ziemi, ale sytuacja wydawała się być opanowana. Dym było widać z odległości kilku kilometrów.

Strażacy na razie nie podają przyczyny pożaru. Dogaszanie ognia trwało prawdopodobnie do późnych godzin nocnych.

Niestety dzisiaj okazało się, że trawy w tym miejscu palą się na nowo i akcja gaśnicza została wznowiona.

Źródło: kurierlubelski.pl

Minister środowiska: kary za wypalanie traw w górę

Ogromny pożar – zaczęło się od wypalania trawy..

Amazone czerpie korzyści ze swoich innowacji i strategii uprawy roli

0

Po dwóch rekordowych latach Grupa Amazone może ponownie odnotować dobre wyniki w roku obrotowym 2019 nawet jeśli w ciągu roku zgodnie z oczekiwaniami sprzedaż nieco się uspokoiła. Sprzedaż w 2019 r. spadła nieznacznie o 2,9% i osiągnęła wartość 467 mln EUR (rok wcześniej 481 mln EUR), ale była na oczekiwanym poziomie między dwoma poprzednimi rekordowymi latami 2017 i 2018. Biorąc pod uwagę drugie suche lato z rzędu jak również szczególne czynniki polityczne spowodowane przez konflikty handlowe i problemy strukturalne w niektórych krajach , zarząd Amazone ocenia pozytywnie przebieg interesów w 2019.

Szefowie firmy Amazone Christian Dreyer i dr Justus Dreyer spoglądają optymistycznie na sektor rolniczy w 2020 pomimo szczególnych wyzwań związanych z pandemią coronawirusa:

„Nawet w panujących obecnie niezwykle trudnych warunkach ramowych udało nam się przy dużym zaangażowaniu całego zespołu Amazone zamknąć obroty w pierwszym kwartale 2020 na wysokim poziomie. Oprócz konsekwentnego przestrzegania ochrony przed infekcjami za pomocą zalecanych do tego metod, naszymi głównymi celami w dalszym ciągu jest utrzymanie produkcji , dostaw i usług serwisowych. Nasze maszyny są pilnie potrzebne rolnikom i usługodawcom do produkcji żywności a tym samym do zapewnienia naszego bezpieczeństwa żywnościowego nie tylko dzisiaj ale również w przyszłości. Nie można jednak wykluczyć w dalszym przebiegu roku 2020 negatywnych skutków wywołanych pandemią oraz przez ekstremalne zjawiska pogodowe.“

 

Dostawy na wysokim poziomie

AmazoneDostawy maszyn rolniczych Amazone utrzymują się na wysokim poziomie i posiadamy optymistyczny portfel zamówień. Amazone w wielu obszarach produkcji jest niezależna od dostawców zewnętrznych i może w obliczu ogólnie trudnej międzynarodowej dostępności komponentów korzystać z własnych zapasów. Aktualnie logistyka części zamiennych działa stabilnie a osoby kontaktowe są również codziennie osiągalne telefonicznie lub elektronicznie. Przy przestrzeganiu wszystkich zalecanych środków ochronnych a szczególnie odległości, pracownicy działu obsługi klienta i sprzedaży dostępni są również na miejscu.

Ogólnie zainteresowanie klientów nowoczesną technologia rolną umożliwiającą precyzyjną i przez to oszczędzającą koszty pracę , pozostaje bardzo wysokie. Amazone w roku 2019 i dziś profituje dzięki swoim innowacyjnym rozwiązaniom dla szerokiego kręgu odbiorców jak również przy udziale eksportu wynoszącym 80% ze swojej silnej pozycji na wszystkich znaczących rynkach. Szczególnie silny rozwój biznesu odnotowano we Francji ,Polsce , Anglii , na Węgrzech i Ameryce Północnej. Również na bardzo istotnych rynkach jak Niemcy i Rosja zrealizowano dobrą sprzedaż.

https://agroprofil.pl/p/uprawa-uproszczona-publikacja-specjalna-agro-profil/

Nowe lokalizacje sprzedaży

Ważnymi wydarzeniami dla rozwoju Grupy Amazone było otwarcie w ubiegłym roku dwóch nowych lokalizacji sprzedaży w Anglii i na Węgrzech. Nowoczesne oddziały w Doncaster i Debreczynie posiadają sale szkoleniowe i wystawowe, magazyny z częściami zamiennymi i biura.

Według dyrektorów zarządzających w listopadzie na targach Agritechnica 2019 w Hanowerze odnieśliśmy szczególny sukces:

„Zaprezentowaliśmy łącznie 30 innowacyjnych rozwiązań we wszystkich sektorach, a trzy z nich zostały nagrodzone srebrnymi medalami przez komisję ds. nowości wiodących targów o światowym zasięgu. Bardzo dobra frekwencja krajowa i międzynarodowa na naszym stoisku nie tylko odzwierciedlała duże zainteresowanie naszym szerokim asortymentem, ale także doprowadziła do znacznego wzrostu zamówień, który utrzymuje się do dnia dzisiejszego.”

Wielu rolników jest zaniepokojonych dyskusjami społecznymi i otwartymi pytaniami na temat przyszłego kierunku polityki rolnej.

„Już na wczesnym etapie zidentyfikowaliśmy wiodące trendy w dziedzinie badań i rozwoju. Już dzisiaj możemy zaoferować rolnictwu konkretne rozwiązania w wielu kluczowych kwestiach”- podkreślają obydwaj dyrektorzy.

Przykładem tego są maszyny Amazone do uproszczonej uprawy gleby, siewu w mulcz i siewu bezpośredniego oraz do techniki mechanicznego zwalczania chwastów firmy Schmotzer. Szczególnie precyzyjne rozsiewacze do nawożenia zmiennego, dostosowanego do zapotrzebowania, oraz nowe cyfrowe rozwiązania w zakresie zintegrowanej ochrony roślin, jak np. elektryczne sterowanie pojedynczymi rozpylaczami, to również ważne technologie służące oszczędzaniu środków produkcji i ochronie środowiska. „Od wielu lat firma Amazone oferuje rolnikom na całym świecie zoptymalizowane technologie maszynowe do uprawy gleby zgodnie z koncepcją 3C. Nasze innowacyjne maszyny, dostosowane do gleby i klimatu, będą siłą napędową naszej sprzedaży w 2020 r. i w kolejnych latach” – podsumowują szefowie Amazone.

O firmie:
Na początku 2020 r. firma Amazone zatrudnia łącznie około 1900 pracowników, w tym 130 uczniów i praktykantów. Firma zainwestowała w dziedzinę badań i rozwoju ponad 7% swoich obrotów. Inwestycje w środki trwałe wyniosły ponad 20 mln euro.

Amazone

100 tysięcy euro dla gospodarstw – nowe propozycje Komisji Europejskiej

0

Jak już informowaliśmy Komisja Europejska przygotowuje nowe instrumenty służące łagodzeniu  skutków pandemii koronawirusa.
Kolejnym krokiem jest Komunikat Komisji Europejskiej pt.: „Tymczasowe ramy środków pomocy państwa w celu wsparcia gospodarki w kontekście trwającej epidemii COVID-19 (2020/C 91 I/01)”.
Tym razem KE zezwala państwom członkowskim UE na udzielanie pomocy w formie dotacji bezpośrednich, zaliczek zwrotnych lub korzyści podatkowych, w kwotach które nie przekraczają 120 000 EUR na przedsiębiorstwo prowadzące działalność w sektorze rybołówstwa i akwakultury lub 100 000 EUR dla przedsiębiorstw prowadzących działalność w sektorze produkcji podstawowej produktów rolnych.

Równolegle Komisja wydała zgodę na udzielanie wsparcia w formie gwarancji kredytowych, subsydiowanych stóp oprocentowania pożyczek, gwarancji i pożyczek udzielanych za pośrednictwem instytucji kredytowych lub innych instytucji finansowych i krótkoterminowe ubezpieczenia kredytów eksportowych.

 

Poradnik suszowy cz. I Skąd się bierze susza i jak przeciwdziałać jej skutkom? – POBIERZ TUTAJ

 

Co z tego wynika?

Ustanowienie przez KE tymczasowych środków pomocy umożliwia państwom członkowskim udzielanie wsparcia w związku z COVID-19  z krajowych środków publicznych, w ramach notyfikowanych w Komisji Europejskiej programów pomocy m.in. dla producentów rolnych w formie dotacji bezpośrednich, zaliczek zwrotnych lub ulg i zwolnień podatkowych w kwocie  nie przekraczającej 100 tys. euro na jedno gospodarstwo rolne.
Ponadto. w ramach pomocy de minimis w rolnictwie, która nie jest zgłaszana do notyfikacji w Komisji Europejskiej, mogą być uruchamiane programy pomocy zakładające udzielenie wsparcia producentom rolnym, która nie przekracza 20 tys. euro na jedno gospodarstwo rolne w okresie trzech lat albo też 25 tys. euro, pod warunkiem prowadzenia sektorowego rejestru udzielonej pomocy publicznej w formie de minimis w rolnictwie. Wynika więc z tego, że 100 tys. euro na gospodarstwo to dodatkowy, niezależny od limitu de minimis próg pomocy.

 

Możliwe kolejne programy

I więcej, jeżeli państwa członkowskie (np. Polska), przygotują odpowiednie programy pomocowe, wskażą źródło finansowania i przedłożą je KE do notyfikacji, to poza powyższymi limitami przypadającymi na jedno gospodarstwo rolne, np. polscy producenci rolni zyskają możliwość skorzystania z programów pomocy, które spełniają warunki określone w Komunikacie Komisji ustanawiającym Tymczasowe środki pomocy państwa w formie gwarancji kredytowych, preferencyjnych pożyczek, krótkoterminowych ubezpieczeń kredytów eksportowych, gwarancji i pożyczek udzielanych za pośrednictwem instytucji kredytowych lub innych instytucji finansowych.
Dodajmy, że w oparciu o powyższe wytyczne Rada Ministrów pracuje nad projektem ustawy o dopłatach do kredytów obrotowych dla producentów rolnych, która to dopłata przykładowo w przypadku sektora małych i średnich przedsiębiorstw wynosi 2%.

Tego rodzaju dodatkowa pomoc jest bardzo potrzebna dlatego, że na obecnym etapie, standardowe wsparcie w ramach pomocy de minimis zostało wykorzystane na poziomie ponad 90 proc. Są tez przesłanki ku temu (wypłata pomocy po ubiegłorocznej suszy), że już wkrótce limit zostanie wyczerpany. Teraz więc wszystko zależy od aktywności polskich władz.

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: KE, PE

Pomoc suszowa: nie wszyscy dostaną pieniądze