Strona główna Blog Strona 1037

Zakaz zjeżdżania kombajnami uchylony? Znamy odpowiedź Powiatowej Lekarz Weterynarii!

0

Ożywioną dyskusję i wiele komentarzy rolników m.in. na naszym profilu FB, wywołał opisany przez nas temat zakazu zjeżdżania maszyn rolniczych z pól do gospodarstw, w związku z wystąpieniem ognisk ASF w gospodarstwach rolnych na terenie gmin: Czerwieńsk i Sulechów w województwie lubuskim.

Przypomnijmy, że tego rodzaju zalecenie wydała Powiatowa Lekarz Weterynarii w Zielonej Górze lek. wet. Natalia Wojniusz, a informacja o tym do niedawna widniała min. na stronie  internetowej gminy Czerwieńsk.

Rolnicy bali się o kombajny

Niepokój rolników dotyczył przede wszystkim kwestii: w jaki sposób bezpiecznie, szczególnie nocą, przechowywać kombajny i inny niezbędny, a często cenny sprzęt rolniczy. Szczególnie teraz podczas żniw.
Natomiast komentujący sprawę na naszym redakcyjnym profilu w portalu FB, przedstawiciele środowisk rolniczych, w ironiczny sposób prześcigali się m.in. w pomysłach w jaki sposób to urzędnicy mogliby pilnować rolniczego sprzętu w nocy, skoro wydali tak kontrowersyjną decyzję.

Jak pilnować sprzętu w nocy?

Jednak ze względu na to, że sprawa jest poważna i mogłaby mocno rzutować na kondycję finansową rolników, których zalecenie miało dotyczyć, skierowaliśmy do Powiatowej Lekarz Weterynarii w Zielonej Górze lek. wet. Natalii Wojniusz następujące pytania:

 – W jaki sposób rolnicy mogą, zgodnie z zaleceniami służb weterynaryjnych, bezpiecznie przechowywać kombajny w przerwach pomiędzy pracami, a szczególnie nocą?
– Co grozi rolnikom, którzy z przyczyn niezależnych, nie mogą dostosować się do zaleceń?

Powiatowa Lekarz wyjaśnia

W odpowiedzi, zielonogórska Powiatowa Lekarz Weterynarii wyjaśniła co następuje:

Chore dziki przebywające w lasach i na polach mogą stanowić źródło wirusa zawleczonego do gospodarstwa utrzymującego świnie m.in. przez maszyny rolnicze zjeżdżające z pól oraz osoby zbierające runo leśne. W związku z trwającymi pracami polowymi oraz związanym z tym przemieszczaniem się maszyn rolniczych […] pojawiła się konieczność zwrócenia uwagi na obowiązek przestrzegania zasad bioasekuracji”.

I cofa kontrowersyjne zalecenie

Lekarz Weterynarii Natalia Wojniusz poinformowała również, że zmianie i doprecyzowaniu uległa treść ogłoszenia w sprawie zagrożenia ASF na stronie Gminy Czerwieńsk.
I rzeczywiście, dziś (17 sierpnia br.), na tym portalu ukazało się ogłoszenie o następującej treści:
Powiatowy Lekarz Weterynarii w Zielonej Górze zaleca zachowanie szczególnej ostrożności oraz przypomina o bezwzględnym obowiązku stosowania zasad bioasekuracji również podczas zjeżdżania maszyn rolniczych z pól do gospodarstw.”

Odseparować sprzęt od zwierząt

Po naszej interwencji, okazało się więc, że nie ma żadnego zakazu, jednak bezwzględnie przestrzegać należy zasad bioasekuracji.
Dodajmy, że podczas naszej piątkowej telefonicznej rozmowy z Powiatową Lekarz Weterynarii w Zielonej Górze, nasza rozmówczyni, w kontekście zachowania zasad bioasekuracji zalecała wyznaczanie w gospodarstwach specjalnych stref parkowania i składowania sprzętu używanego do prac polowych. Tak aby bezwzględnie zapobiec jego kontaktowi ze zwierzętami hodowlanymi i gospodarskimi.

Należy odkażać kombajny

Powiatowa Lekarz Weterynarii zalecała też stosowanie odkażania sprzętu, szczególnie w miejscach styku maszyn z polem i roślinnością, które mogły mieć kontakt np. z zainfekowanymi dzikami lub padliną.
Pytana o konkretne preparaty i metody odkażania, Powiatowa Lekarz Weterynarii w Zielonej Górze odesłała zainteresowanych do strony internetowej Głównego Inspektoratu Weterynarii gdzie szczegółowo opisano metody bioasekuracji, łącznie ze spisem substancji możliwych do stosowania w opisanych przypadkach.


Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: Powiatowa Lekarz Weterynarii w Zielonej Górze
Foto: Pixabay
 

Czy nowy sposób znakowania może negatywnie wpłynąć na branżę mleczarską?

0

Szereg obaw budzą prace zmierzające do wdrożenia unijnej Strategii „Od pola do stołu”. Głos w stawie zabrał teraz Związek Polskich Przetwórców Mleka. Problem dotyczy znakowania polskich produktów mleczarskich.

Ocalić zagraniczne rynki!

Władze Związku są zdania, że planowane umieszczenie informacji o pochodzeniu surowca na opakowaniu np. mleka w proszku wyprodukowanego z polskiego mleka, ale sprzedawanego na rynkach zagranicznych np. pod holenderską marką, będzie negatywnie oddziaływać na wyniki polskiego eksportu mleczarskiego. Zdaniem ZPPM, tego rodzaju sytuacja może spowodować ograniczenie rynków zbytu dla produktów z Polski i zmarnowanie wielu lat pracy polskiej branży mleczarskiej dla ich zdobycia. 

Będą segregować mleko?

Wątpliwa i dotychczas nierozwiązana jest tez sprawa  mieszania mleka pochodzącego z różnych krajów. Zakładane, obowiązkowe znakowanie kraju pochodzenia surowca w przypadku mleka, wymusi segregację tego produktu w czasie lub w linii produkcyjnej. Mało tego: w wielu przypadkach (zwłaszcza dla mniejszych zakładów), będzie to niemożliwe do wykonania lub nieopłacalne.

Dużym problemem może się też okazać etykietowanie przetworzonego mleka w konkretnym dniu, które jest skupowane nie tylko z polskich gospodarstw, a trafia często do jednego zbiornika. 

Co z topionymi serami?

ZPPM nie zapomina też o innych surowcach stosowanych do produkcji przetworów mlecznych – np. masła i serów stosowanych przy produkcji serów topionych. W tych przypadkach dostawcy składników mogą się zmieniać, co także będzie wymagało każdorazowej wymiany etykiet. Natomiast ilość możliwych kombinacji krajów pochodzenia składników dla produktów, nawet o stosunkowo prostym składzie, w opinii przetwórców branży mlecznej, czyni takie znakowanie praktycznie niemożliwym do wykonania.
W konsekwencji nastąpić możewzrost kosztów przetwórstwa, obniżenie konkurencyjności (zwłaszcza polskich produktów), a ostatecznie także upadek mniejszych przedsiębiorstw, co bezpośrednio i mocno dotknie rolników – hodowców bydła mlecznego.

Wniosek o podstawowy składnik

W konsekwencji, w odpowiedzi na ministerialne pismo w tej sprawie, Związek Polskich Przetwórców Mleka opowiedział się za utrzymaniem obowiązkowego znakowania pochodzenia jedynie podstawowego składnika produktu. I to wyłącznie zgodnie z zasadami wynikającymi z dotychczasowego brzmienia art. 26 ust. 3 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. ZPPM optuje też za utrzymaniem możliwości dobrowolnego znakowania pochodzenia produktu lub surowca w przypadkach, gdy nie jest ono wymagane.


Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: Związek Polskich Przetwórców Mleka
Foto: Pixabay

Nowa opona MICHELIN TrailXBib

0

Nowa opona MICHELIN TrailXBib do rolniczych przyczep i maszyn ciągnionych

Do sprzedaży trafia opona rolnicza MICHELIN TrailXBib. Nowy model charakteryzuje się wyjątkową wytrzymałością i odpornością na uderzenia, jak i niskim ugniataniem gleby. Opona została zaprojektowana we współpracy z rolnikami z całego świata.

Rolnicy stale dążą do zwiększania wydajności upraw, średnia wielkość gospodarstw rośnie, a także wydłuża się droga, jaką farmerzy muszą pokonać, aby dotrzeć do swoich pól. Właśnie dlatego coraz szybciej zwiększa się zapotrzebowanie na ogumienie odpowiednie do użytkowania zarówno na polach, jak i na drogach. Dzięki nowym oponom MICHELIN TrailXBib rolnicy użytkujący przyczepy, rozrzutniki, wozy asenizacyjne i inne maszyny ciągnione będą mogli korzystać z pełnej gamy ogumienia zaprojektowanego specjalnie do tego typu pojazdów.

Opona MICHELIN TrailXBib została stworzona we współpracy z rolnikami z kilku kontynentów, którzy opowiedzieli o swoich potrzebach i oczekiwaniach. Zgodnie z wyrażonymi przez nich opiniami została stworzona nowa opona, która zapewnia lepsze osiąg oraz większą wydajność, co przekłada się na lepsze plony i oszczędności podczas pracy na polu i na drodze. Najważniejsze cechy charakterystyczne MICHELIN TrailXBib to:

  • Wysoka trwałość dzięki nowemu opasaniu spełniającemu normę VF2, co daje możliwość większego obciążenia, poprawia odporność na uszkodzenia i chroni glebę przed nadmiernym ugniataniem.
  • Wysokie właściwości samoczyszczące dzięki specjalnie zaprojektowanemu bieżnikowi, który pozwala na lepsze odprowadzanie błota.
  • Wyższa żywotność – w porównaniu z oponą MICHELIN CargoXBib Heavy Duty / High Flotation– dzięki nowemu wzorowi bieżnika z centralnym żebrem zaprojektowanym w celu zapewnienia pewniejszego prowadzenia na drodze i równomiernego zużywania się opony, co przekłada się na dłuższy okres eksploatacji.

W MICHELIN TrailXBib zastosowano technologię MICHELIN Ultraflex, która zapewnia doskonałe rozłożenie obciążenia oraz gwarantuje ochronę gleby, a przez to poprawia wielkość zbiorów. Gama opon MICHELIN TrailXBib jest kompatybilna z systemami zdalnego pompowania, co pozwala na łatwą regulację ciśnienia w czasie rzeczywistym i dostosowanie go do rodzaju podłoża.

MICHELIN TrailXBib, tak jak wszystkie opony rolnicze marki Michelin, są objęte 10-letnią gwarancją producenta oraz dodatkową rozszerzoną gwarancją na uszkodzenia przypadkowe (np. uszkodzenie na skutek uderzenia, przebicie boku czy przebicie czoła bieżnika).

Obecnie opona jest dostępna w dwóch rozmiarach VF 560/60 R22.5 i VF 650/55 R26.5, które pasują do większości pojazdów ciągnionych o różnym przeznaczeniu. Michelin będzie stopniowo rozszerzać ofertę o kolejne rozmiary MICHELIN TrailXBib.

Bele słomy wypadły na rondzie

0

Do niecodziennego zdarzenia doszło na rondzie Rotmistrza Witolda Pileckiego w miejscowości Kędzierzyn-Koźle. W trakcie przejazdu przez rondo ciągnika z przyczepą pełną słomy bale osunęły się i wypadły na jezdnię.

Przybyli na miejsce funkcjonariusze potwierdzili zagrożenie. Na jezdni leżała rozsypana słoma. Zewnętrzny pas ronda od strony galerii w kierunku osiedla Kuźniczka został wyłączony z ruchu. Służbom udało się sprawnie opanować sytuację. Osoby odpowiedzialne za zdarzenie, posprzątały jezdnie oraz zabezpieczyły ładunek. Szczegółowe okoliczności zdarzenia wyjaśniają funkcjonariusze wydziału ruchu drogowego.

Źródło: KK24.pl

Czy walka z ASF jest skuteczna?

0

W ostatnim czasie prawie nie ma dnia bez informacji o wykryciu kolejnych ognisk ASF w Polsce. Aktualnie na mapie prowadzonej przez Główny Inspektorat Weterynarii odnotowano już o 2 ogniska afrykańskiego pomoru świń więcej niż w całym ubiegłym – 2019 roku.

– Mamy obecnie potwierdzone przez GIW 49 ognisko. Oby Covid-19 tak efektywnie nie był zwalczany jak ASF – ironicznie podsumowano tę sprawę na twitterowym profilu Krajowego Związku Pracodawców – Producentów Trzody Chlewnej POLPIG.

Czy zawodzi prawo?

I nic dziwnego, że emocje narastają. Szczególnie, że za każdym razem, gdy wykryte zostaje kolejne ognisko ASF, komunikaty Głównego Inspektoratu Weterynarii kończą się tą samą i niezmienną formułą:
„Inspekcja Weterynaryjna wdrożyła wszystkie procedury związane z likwidacją choroby, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 6 maja 2015 r. w sprawie zwalczania afrykańskiego pomoru świń.” – co w praktyce oznacza likwidację całych hodowli trzody, liczących niekiedy po kilkaset sztuk świń. Straty są więc ogromne. A środowisko producentów trzody powoli ogarnia panika. Rodzi się też zasadnicze pytanie o to, czy obowiązujące prawo i związane z nim działania, nadążają za rozwojem epidemii ASF?

Odstrzał dzików i siatki

Inna sprawa to przyczyny rozprzestrzeniania się epidemii ASF. Wiele środowisk, w tym też rolnicy, wskazuje głównego winowajcę – i bliskiego krewniaka świń – dzika. To on i jego występowanie na terenach sąsiadujących z hodowlami trzody, ma być główną przyczyną roznoszenia się ASF. Wiele w tym prawdy, ale jak temu zaradzić? I tu sytuacja się komplikuje, bo jedni stawiają na odstrzał, czy wręcz depopulację dzików w skali kraju lub też na dużych jego obszarach (jak np. niegdyś w Czechach). Inni natomiast angażują się w instalowanie siatek. Jednak w tym przypadku też nie ma całkowitej  pewności, czy siatki mające zatrzymywać dziki, do końca są skuteczne? I to z dwóch powodów: po pierwsze, nie ma całkowitej pewności czy są one rzeczywiście szczelne w granicach swych obrębów? Po drugie: do końca nie wiadomo czy ASF nie przenosi się za pośrednictwem innych gatunków zwierząt dziko żyjących (nawet ptaków), dla których siatki to praktycznie żadna przeszkoda?
W powyższych sprawach, co jakiś czas dochodzi też do ożywionych dyskusji między środowiskami rolniczymi a myśliwymi. Natomiast rząd sięga po nadzwyczajne rozwiązania z mocą specustawy. Wszystko po to by zmobilizować ludzi do czynnego przeciwdziałania epidemii ASF.

Bioasekuracja do przemyślenia?

Główny Inspektorat Weterynaryjny i inne instytucje państwowe, w obliczu rozprzestrzeniania się ASF propagują stosowanie zasad bioasekuracji. I nic w tym dziwnego. Potrzebne są przecież jasne i skuteczne zasady. Nie mniej jednak, to także temat do głębokiego przemyślenia. Szczególnie, że co jakiś czas pojawiają się niepokojące tematy. Takie jak na przykład nierozwiązana kwestia sąsiadowania otwartego i zamkniętego chowu trzody chlewnej. Albo przypadki podobne do wczoraj przez nas opisywanego: zakazu zjeżdżania kombajnów z pól do gospodarstw (w gminach pod Zieloną Górą), co naraża rolników na poważne problemy z zabezpieczeniem maszyn.

Dlaczego ponosimy klęskę? Podobnych spornych spraw jest więcej. Bardzo często organizowane są narady. Krążą pisma między instytucjami i organizacjami rolniczymi. Wiele osób pracuje też w terenie wypełniając powierzone im obowiązki. Nie mniej jednak: zasadniczy problem pozostaje otwarty: Czy walka z ASF jest prowadzona właściwie? I dlaczego jest tak mało skuteczna?
Wszystko to wymaga szybkiego przemyślenia i błyskawicznych decyzji. Stawką są rosnące, kolosalne straty w hodowlach trzody chlewnej, z groźbą upadku całej branży włącznie.


Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródła: KZP-PTCH, MRiRW
Foto: Pixabay

Ćma bukszpanowa w natarciu!

0

Ogrodnicy i działkowcy informują o inwazji szkodnika, jakim jest ćma bukszpanowa. Co warto wiedzieć o zwalczaniu tego szkodnika? Zapytaliśmy o to prof. dr hab. Marka Mrówczyńskigo – Dyrektora Instytutu Ochrony Roślin w Poznaniu.

Ćma bukszpanowa należy do najważniejszych szkodników bukszpanu. W ciągu kilku dni może całkowicie zniszczyć rośliny. Uszkodzeniom sprzyjają upały oraz brak deszczu. W tych warunkach nalot nowego pokolenia motyli ćmy bukszpanowej oraz rozwój gąsienic jest bardzo ułatwiony i szybki.
Aktualnie w Polsce zarejestrowanych jest 8 insektycydów nalistnych, w tym 6 to preparaty biologiczne, które są przyjazne dla środowiska, gdyż są selektywne dla organizatorów pożytecznych. Zabieg opryskiwania roślin należy przeprowadzić najlepiej bezpośrednio powylęgnięciu się gąsienice z jaj, wówczas uniknie się uszkodzeń roślin. Zwalczanie dużych gąsienic ( jak na zdjęciach ) jest mało skuteczne, gdyż zniszczenia roślin są całkowite, a bukszpan nadaje się tylko do usunięcia.

Polska krajem wolnym od ptasiej grypy!

0

13 sierpnia br., Główny Lekarz Weterynarii przekazał raport do Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt, o zakończeniu czynności związanych z likwidacją zjadliwej grypy ptaków (HPAI) w kraju. Dzięki temu, z dniem 13 sierpnia 2020 r., Polska odzyskała status kraju wolnego od tej choroby.

Apel do państw o zniesienie zakazów

Główny Lekarz Weterynarii zwrócił się przy tej okazji do wszystkich państw, które wprowadziły restrykcje związane z wystąpieniem w Polsce grypy ptaków, z wnioskiem o uchylenie nałożonych zakazów. Przypomnijmy, że sprawa dotyczy kilkudziesięciu państw na prawie wszystkich kontynentach globu.

Dodajmy też, że w sezonie 2019/2020 na obszarze naszego kraju wystąpiło 35 ognisk HPAI u drobiu. Inspekcja Weterynaryjna bezzwłocznie też wdrożyła przewidziane prawem procedury zwalczania choroby. 


Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: GIW
Foto: Pixabay

Nadal gorąco. Pojawi się więcej chmur i szans na opady. Gdzie i kiedy? [POGODA]

0

Po suchej i słonecznej niedzieli w poniedziałek do naszego kraju napłynie wilgotna masa powietrza. Na niebie od samego rana sporo chmur na południu, zachodzie, wschodzie i w centrum kraju. Tutaj po południu na przynajmniej połowie obszaru popada z opadu burzowego oraz po burzowego- sam deszcz bez wyładowań i wichur. O gwałtowności zjawisk dziś trudno mówić. Więcej szczegółów przybliżę w niedzielę wieczorem. Jeszcze sucho powinno być przez większość dnia na północnym wschodzie kraju. Ciepło- nocą około 15/20 stopni. W ciągu dnia 24/30 stopni.

Kropla wilgoci utrzyma się nad Polską również we wtorek (największa szansa na opady na wschodzie, północy, południu i w centrum- raczej sucho na południowym zachodzie). Ponownie popada tylko miejscami, chmur na niebie będzie wszędzie zauważalnie więcej o każdej porze doby. Możliwe zamglenia w godzinach porannych w pobliżu łąk, dolin rzecznych- szczególnie tam, gdzie dzień wcześniej popadało. Nadal ciepło. Około 15/20 stopni nocami i 24/30 w ciągu dnia.

W środę najmniejsza szansa istnieje w centrum kraju- być może nigdzie nie popada w tych stronach. Na pozostałym obszarze jeszcze jest szansa na burze i deszcz. Ciut cieplej. W ciągu dnia na środkowym zachodzie sięgnie 31 stopni.

W czwartek na zachód, południowy zachód kraju wróci upał do 30/32 stopni i tutaj sucho i bardzo słonecznie. Na północy, południu i w centrum chmury na zmianę ze słońcem i około 28/29 stopni. Być może szansa na opady pojawi się jeszcze na południowym wschodzie kraju przy temperaturze rzędu 26 stopni.

Piątek wygląda na pierwszy suchy dzień w całym kraju. Prócz błękitu nieba zrobi się upalnie. Temperatura sięgnie 29 stopni w Suwałkach, 32 stopni w centrum i na wschodzie, do być może nawet 34 stopni na zachodzie i południowym zachodzie. Napływ powietrza z południa wywołać może zjawisko odpowiadające halnemu na wybrzeżu. Tutaj w piątek możemy mieć lokalnie nawet 35 stopni.

Na przyszły weekend w planach jest front atmosferyczny i za nim poczulibyśmy zdecydowanie chłodniejsze powietrze. Ale na krótko, bowiem do końca miesiąca raz będzie kilka dni chłodniejszych- koło 28 sierpnia nocami zaledwie 5/9 stopni. Natomiast w okresie ociepleń poczujemy jeszcze ponad 30 stopni popołudniami. Po 22 lipca prędkość wiatru w ciągu doby zdecydowanie wzrośnie. Bezwietrzną aurę jaką mamy ostatnio w wielu regionach kraju pożegnamy już na dobre.

Przed nami bardzo ciepły weekend [POGODA]

0

Front z opadami, który próbuje do nas dotrzeć będzie zablokowany nad Czechami i Niemcami.  W Polsce burze mogą się pojawiać tylko lokalnie na południu i zachodzie kraju.

Sobotni wschód słońca chmurami przywita południowy zachód kraju- tutaj noc zapowiada się bardzo ciepło. W najchłodniejszym momencie temperatura nie spadnie poniżej 20 stopni. Im dalej na wschód i północ tym pogodniej i zimniej. Na Podlasiu miejscami temperatura spadnie do 10 stopni.

Do południa na południowym zachodzie, południu i zachodzie sporo chmur, miejscami na pograniczu Polski, Czech i Słowacji słabo popada deszcz. Na pozostałym obszarze słonecznie, wschód, północ i centrum kraju niemal zupełnie bezchmurne. Po południu przelotne opady deszczu i burze mogą nawiedzić tereny południowej, wschodniej, zachodniej i środkowej Małopolski, południe Górnego Śląska, Bieszczady, południe Opolszczyzny oraz Sudety- burze będą słabe elektrycznie, bez wichur, gradobić.

Noc z soboty na niedzielę pogodniejsza przez co będzie chłodniej. Przy gruncie na wschodzie kraju około 8/10 stopni.

Słaby wiatr, błękit nieba oraz niska wilgotność powietrza wpłyną na bardzo szybki wzrost temperatury powietrza. Po południu na przeważajacym obszarze słupki rtęci pokażą 28/30 stopni.

Wiatr zarówno w sobotę jak i niedzielę powieje słabo. W okolicy południa umiarkowanie. Będą to idealne dni dla występowania zjawiska dust devil- wirów powietrza porywających w powietrze kurz, piasek i słomę.

Kombajn dachował podczas prac

0

Wczoraj (13 sierpnia br.) około godziny 12.20, na polu należącym do jednego z gospodarstw w Chróstach Wysińskich (powiat kościerski, woj. pomorskie), doszło do nietypowego wypadku. Wykonujący prace żniwne kombajn zsunął się z wzniesienia i ostatecznie dachował. Na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. Miejsce zdarzenia zabezpieczyli policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie. Interweniowały też jednostki OSP z Lubieszyna i Wysina. Obecnie trwa dokładne ustalanie przyczyn zdarzenia i szacowanie strat.

https://www.facebook.com/OspWysin/photos/pcb.3221348157940924/3221347514607655

Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródło: KP Policji w Kościerzynie
Foto: OSP Wysin

Polacy jedzą mniej mięsa niż rok temu

0

Jak wynika z danych przeprowadzonych przez GUS spożycie mięsa w skali roku zmniejszyło się o 20%. Oznacza, że przeciętny Kowalski zjadł o ok. 16 kg mniej mięsa niż rok wcześniej. To potwierdzenie badania opinii publicznej przeprowadzonej w kwietniu. Badacze z IQS wskazali wtedy, że 43 proc. z nich nie je mięsa, lub też ogranicza jego spożycie. Ruch zmniejszonego spożycia mięsa był już zauważalny w maju 2019 roku kiedy to panel Ariadna opublikował sondaż w którym 38,5% osób, które spożywają mięso, zadeklarowało że zmniejszy jego udziału w swojej diecie. Maciej Otrębski strategic partnerships manager w kampanii RoślinnieJemy wyraził swój entuzjazm dotyczących danych.

 – Gdy nieco ponad dwa lata temu informowaliśmy o tym, że 58,6 proc. Polaków deklaruje ograniczenie spożycia mięsa na rzecz produktów roślinnych, dla wielu odbiorców nasz komunikat brzmiał wręcz niedorzecznie. 20-proc. spadek spożycia mięsa na osobę w 2019 roku to realny zwiastun zmieniających się norm społecznych – dodał.

Sklepy widząc popyt na roślinne mięso wychodzą naprzeciw i wprowadzają na swoje półki zamienniki. Producenci mięsa uważnie przyglądają się zmianę nawyków żywieniowych Polaków oferując substytuty mięsa, które możemy ujrzeć u takich marek jak: Sokołów Olewnik czy Dobra Kaloria. Do klubu roślinnych zamienników dołączył także Orlen, Lotos i Ikea oferując wegetariańskie hot dogi.

Fleksitarianizm bo tak nazywamy wzbogacanie swojej diety o produkty roślinne, rozwija się coraz prężniej wśród branży nie tylko handlowej, ale także gastronomicznej.Zwolenników bezmięsnej diety cieszą co rusz nowe produkty na sklepowych półkach. Natomiast hodowcy żywca martwią się o swoją sytuację na rynku. Według danych wynika, że Polacy spożywają 20% wołowiny dostępnej w kraju, reszta idzie na eksport. Ma to związek przede wszystkim z ceną towaru, który dla polskich konsumentów jest za wysoka. Nasze główne rynki zbytu to Włochy, Niemcy Turcja, Hiszpania i Izrael.

 Zatrzymanie kanały horeca  przyczyniło się do zmniejszenia eksportu oraz nadwyżek w kraju co skutkowało problemem w postaci przechowywania mięsa.

W wyniku lockdownu, konsumenci zaczęli uważniej przyglądać się swojej diecie co przełożyło się na spożywanie posiłków bezmięsnych. Market Research World przeprowadził  w czerwcu 2020 r. badanie z którego wynika ,że okres pandemii zachęcił 25,4 proc. Polaków do ograniczenia spożycia produktów pochodzenia mięsnego a 31,6 proc. badanych częściej kupowało roślinne alternatywy mięsa.

Czy czeka nas nowa, bezmięsna przyszłość?

Według prognoz analityków firmy Barclays za 10 lat rynek roślinnych zamienników mięsa wart będzie 140 miliardów dolarów. Polska ma szansę zabłysnąć ze swoim projektem opracowanym przez łódzki startup Napiferyn Biotech. Polacy zaprezentowali innowacyjną technologię FIDOs (Functional Isolates Derived from Oilseeds, która polega na wytworzeniu izolatów białkowych z rzepakowej biomasy powstającej podczas produkcji rzepakowego oleju. Białko pozyskiwane z rzepaku cechuje się wysoką wartością odżywczą przy zbilansowanym składzie aminokwasów i niskiej zawartości węglowodanów i tłuszczy co przekłada się na wszechstronne zastosowanie – od batonów energetycznych i deserów, aż po roślinne zamienniki mięsa- twierdzą przedstawiciele Napiferyn Biotech. Zważywszy na ilość produkowanego rzepaku w Europie (zajmujemy 3 miejsce) i przetwarzanego surowca w Polsce mamy realne szanse na wzbogacenie się. Dodatkowo w tym roku łódzki startup został wybrany jako jedno z 13 innowacyjnych przedsięwzięć rolno-spożywczych, które otrzymają wsparcie od Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii (EIT Food). Budżet na wsparcie tych przedsięwzięć ma wynieść 5,4 mln euro. Jedyny niuans jest taki, że Polska z roku na rok pustynnieje a uprawa rzepaku wymaga niestety dużej ilości wody.

Maria Chmal
Źródło: GUS
Zdjęcie: Jumpstory

Czy problemy z kredytami dla producentów trzody chlewnej zostanie rozwiązany?

0

Rolnicy realizujący inwestycje w zakresie budowy obiektów inwentarskich dla trzody chlewnej, w ramach poddziałania 4.1.3 „Modernizacja gospodarstw rolnych” w obszarze D, z PROW 2014-2020, coraz częściej sygnalizują problemy z  pozyskaniem kredytów pomostowych na inwestycje. Wynika to z faktu, że banki produkcję trzody chlewnej postrzegają jako branżę o spadającej rentowności i w efekcie, w ich ocenie, tego rodzaju inwestycje zaliczają do grupy wysokiego ryzyka. 

Rosną bankowe progi

Skutkuje to wzrostem wymogów i warunków, które winien spełnić rolnik starający się o kredyt, a także żądaniem przez banki dodatkowych zabezpieczeń. Przedłużający się, tego rodzaju kryzys, może doprowadzić do rezygnacji przez rolników z inwestowania w produkcję trzody chlewnej, a także do rezygnacji z ubiegania się o środki PROW. W obecnej sytuacji, szczególnie zagrożone są inwestycje w obiekty reprodukcyjne (maciory i prosięta) mogące być podstawą tuczu w cyklu zamkniętym, a także mogące być dostawcami polskich prosiąt na rynek krajowy.

Dotkliwe straty rolników

W obecnej sytuacji rolnicy, którzy kupowali warchlaki w Danii lub Niderlandach po cenach: 450-550 zł, sprzedają tuczniki w cenie znacznie poniżej tej wartości (3,80-3,90 zł/kg) i ponoszą bardzo duże straty. Utrzymywanie się takiej sytuacji powodować będzie ogólny spadek produkcji trzody chlewnej w Polsce i konieczność importu tego rodzaju mięsa.

Czy Fundusz Gwarancji zaradzi?

Problem ten zauważyła Wielkopolska Izba Rolnicza, która zwróciła się do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z wnioskiem o jego rozwiązanie poprzez stworzenie mechanizmów ułatwiających rolnikom inwestowanie w sektor trzody. Ze szczególnym uwzględnieniem produkcji prosiąt.

W odpowiedzi Ministerstwo Rolnictwa poinformowało o możliwości zabezpieczenia kredytów inwestycyjnych za pośrednictwem gwarancji spłaty kredytu z Funduszu Gwarancji Rolnych (FGR). I  tu dobra wiadomość dla zainteresowanych modernizacją, bo o tego rodzaju gwarancje mogą się ubiegać właśnie rolnicy – beneficjenci działań PROW – dla Działań: Modernizacja Gospodarstw Rolnych oraz Wsparcie inwestycji w przetwarzanie produktów rolnych, obrót nimi lub ich rozwój. Przy czym, w takich przypadkach maksymalna wysokość kredytu zabezpieczonego gwarancją,  odpowiada wysokości wkładu własnego beneficjenta w projekcie dotacyjnym. Oblicza się ją jako różnicę pomiędzy sumą kosztów kwalifikowalnych projektu dotacyjnego, a kwotą dotacji. Należy też wiedzieć, że w przypadku gdy inwestycja, która będzie finansowana ze środków kredytu zabezpieczonego gwarancją FGR, w rzeczywistości realizowana jest ze wsparciem pochodzącym ze środków Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EFRROW) w formie: dotacji; innego kredytu inwestycyjnego zabezpieczonego gwarancją FGR lub kredytu obrotowego zabezpieczonego gwarancją FGR.

Gwarancja do 10 milionów zł

Natomiast łączna wartość pomocy otrzymanej przez kredytobiorcę nie może przekroczyć 50%, a w przypadku młodego rolnika 60% kosztów kwalifikowalnych na poziomie realizowanej inwestycji lub inwestycji wraz z zakupem rzeczowych środków do produkcji.
A wysokość samej gwarancji nie może być wyższa niż 10 mln zł i sięgać do 80% kapitału kredytu. Dodajmy, że z tytułu udzielenia gwarancji, banki kredytujące nie pobierają prowizji. Gwarancja udzielania jest na okres nie dłuższy niż 183 miesiące.


Tekst przygotował: Robert Gorczyński
Źródła: MRiRW, WIR
Foto: Pixabay