Historia polskich kombajnów zbożowych kojarzy się przede wszystkim z Bizonem. Zanim jednak charakterystyczne czerwone maszyny zaczęły opuszczać Fabrykę Maszyn Żniwnych w Płocku, konstruktorzy próbowali stworzyć następcę wysłużonej Vistuli. Tak powstał KZS-4, nazywany przez pracowników fabryki Rekinem. Maszyna miała być znacznie wydajniejsza od poprzednika i odpowiadać na zmieniające się potrzeby rolnictwa. Projekt wyglądał obiecująco, lecz próby eksploatacyjne obnażyły problemy, których nie udało się skutecznie wyeliminować.
Rekin nie trafił do produkcji seryjnej. Mimo tego trudno uznać go za całkowicie nieistotny epizod. Nieudany projekt pojawił się w bardzo ważnym momencie historii płockiej fabryki, a po jego zakończeniu konstruktorzy rozpoczęli prace, z których narodził się późniejszy Bizon.
Dlaczego powstał kombajn Rekin KZS-4?
Na początku lat 60. podstawowym kombajnem wytwarzanym w Płocku była Vistula KZB-3. Konstrukcja odegrała ogromną rolę w mechanizacji polskich żniw, ale wraz ze wzrostem gospodarstw i wymagań dotyczących wydajności zaczęły uwidaczniać się jej ograniczenia. Fabryka już wtedy osiągała zdolność produkcyjną liczonych w tysiącach sztuk kombajnów rocznie i posiadała rozbudowane zaplecze konstrukcyjne oraz prototypownię.
Konstruktorzy zaczęli więc pracować nad następcą Vistuli. Założenie było ambitne. Nowa maszyna miała osiągać przepustowość około 4 do 5 kg masy na sekundę, czyli wyraźnie więcej niż produkowany dotąd kombajn. Projekt otrzymał oznaczenie KZS-4. Przy jego opracowaniu Fabryka Maszyn Żniwnych współpracowała z Przemysłowym Instytutem Maszyn Rolniczych w Poznaniu.
Prace nabrały tempa w 1963 roku, a już na początku lipca 1964 roku z płockiej prototypowni wyjechał egzemplarz modelowy nowego kombajnu. Konstrukcja powstawała pod kierunkiem inżyniera Tadeusza Michalskiego, kierującego Zakładowym Biurem Konstrukcyjnym.
Rekin miał być dwa razy wydajniejszy od Vistuli
Parametry zapowiadały spory skok w porównaniu z wcześniejszą maszyną. Podczas prezentacji prototypu Bolesław Rostowski informował, że KZS-4 dysponował zespołem żniwnym o szerokości cięcia około 4 metrów, natomiast szerokość młocarni wynosiła 1,2 metra. Napęd zapewniał silnik produkowany przez FSC w Starachowicach.
Najważniejszym parametrem była jednak przepustowość. Rekin miał przerabiać około 4 kg masy na sekundę. Dla porównania przepustowość wcześniejszych konstrukcji tego typu była znacznie niższa. W praktyce nowa maszyna miała być mniej więcej dwukrotnie wydajniejsza od Vistuli.
KZS-4 nie był przy tym kolejnym kombajnem zbudowanym na zagranicznej licencji. Konstruktorzy przedstawiali go jako własny projekt FMŻ wykorzystujący współczesne rozwiązania techniki kombajnowej. To ważne, ponieważ pierwsze powojenne kombajny produkowane w Płocku miały znacznie silniejsze związki z rozwiązaniami radzieckimi. Rekin miał pokazać, że polska fabryka potrafi opracować znacznie nowocześniejszą maszynę samodzielnie.
Dlaczego KZS-4 nazwano Rekinem?
Nazwa Rekin nie była oficjalnym oznaczeniem handlowym w takim znaczeniu, w jakim później używano nazwy Bizon. Tak zaczęli nazywać prototyp pracownicy płockiej fabryki. Określenie przyjęło się jednak na tyle dobrze, że właśnie jako Rekin KZS-4 maszyna funkcjonuje obecnie w opracowaniach dotyczących historii FMŻ.
Sam wygląd konstrukcji również wyraźnie odróżniał ją od późniejszych Bizonów. Dzisiaj Rekin jest szczególnie interesujący dla miłośników starej techniki właśnie dlatego, że stanowi brakujące ogniwo między epoką Vistuli a maszynami, które w kolejnej dekadzie stały się jednym z najbardziej rozpoznawalnych produktów polskiego przemysłu maszynowego.
Co poszło nie tak z Rekinem KZS-4?
Na papierze projekt wyglądał bardzo dobrze. Problem pojawił się, gdy kombajn zaczął przechodzić prawdziwe próby. Badania wytrzymałościowe i eksploatacyjne wykazały liczne usterki zarówno wytrzymałościowe, jak i funkcjonalne. Konstrukcja nie była jeszcze gotowa do wprowadzenia do produkcji seryjnej.
Maszyna wróciła więc do fabryki. Konstruktorzy rozpoczęli poprawki i próbowali doprowadzić projekt do stanu umożliwiającego seryjną produkcję. Nie była to jedna nieudana próba zakończona natychmiastowym porzuceniem pomysłu. Nad Rekinem pracowano przez kolejne sezony.
Jeszcze w 1966 roku liczono na to, że konstrukcja zostanie dopracowana i ostatecznie pokaże swoje możliwości podczas żniw. W pracach nad poprawkami uczestniczyli między innymi Tadeusz Michalski, Bolesław Rostowski, Roch Danielewicz, Wiktor Kardasz i Tadeusz Krajewski. Mimo kolejnych zmian kombajn nadal sprawiał jednak problemy.
Kiedy zakończono prace nad Rekinem?
Poprawiany KZS-4 był poddawany dalszym próbom eksploatacyjnym aż do jesieni 1966 roku. Wtedy zapadła decyzja o definitywnym zakończeniu prac nad projektem. Rekin nie doczekał się więc produkcji seryjnej, choć prace nad nim trwały około dwóch lat od prezentacji egzemplarza modelowego.
Dla Fabryki Maszyn Żniwnych była to bardzo poważna sytuacja. Vistula przestawała odpowiadać wymaganiom rynku, a jej przygotowywany następca nie zdał egzaminu. W kolejnych latach zainteresowanie starszym modelem zaczęło spadać, podczas gdy zakład wciąż nie miał nowoczesnego kombajnu gotowego do masowej produkcji.
Problem był na tyle poważny, że rozważano nawet odejście od produkcji kombajnów w Polsce i pokrywanie potrzeb rolnictwa importem. Dla płockiej fabryki oznaczałoby to zmianę profilu działalności i potencjalne zwolnienie około tysiąca pracowników.
Porażka Rekina otworzyła drogę do Bizona
W tym miejscu historia KZS-4 robi się szczególnie ciekawa. Niepowodzenie Rekina mogło doprowadzić do zakończenia produkcji polskich kombajnów, ale w FMŻ zdecydowano się na jeszcze jedną próbę. Powstał nieformalny zespół konstruktorów kierowany przez Bolesława Rostowskiego. Jego zadaniem było stworzenie od podstaw nowoczesnego kombajnu odpowiadającego światowym wymaganiom.
Czasu było niewiele. Pierwsze prototypy kolejnej konstrukcji pojawiły się już w 1968 roku. Tym razem projekt zakończył się zupełnie inaczej. Powstał KZS-3 Bizon, wyposażony między innymi w hydrauliczne wspomaganie układu kierowniczego oraz hydrauliczne sterowanie mechanizmami maszyny dostępne ze stanowiska operatora.
Przyszłość polskiego kombajnu nadal nie była jednak przesądzona. Pod uwagę brano między innymi import radzieckiej Niwy albo wschodnioniemieckiego Fortschritta E 512. Dopiero porównawcze badania maszyn pomogły wykazać możliwości Bizona. Seryjna produkcja ruszyła w 1971 roku, rozpoczynając zupełnie nowy okres w historii płockiej fabryki.
Czy Rekin KZS-4 naprawdę był największą porażką FMŻ?
Takie określenie jest efektowne i dobrze pokazuje skalę zawodu związanego z projektem, ale historycznie warto spojrzeć na Rekina szerzej. Kombajn rzeczywiście nie spełnił oczekiwań. Miał być następcą Vistuli, otrzymać dwukrotnie większą przepustowość i zapewnić płockiej fabryce nowoczesny produkt na kolejne lata. Zamiast tego przez dwa sezony walczono z problemami konstrukcyjnymi, a w 1966 roku projekt zamknięto.
Nie oznacza to jednak, że doświadczenia zdobyte podczas jego konstruowania były bezwartościowe. W płockim zakładzie pozostali ludzie, zaplecze techniczne i wiedza zdobyta podczas projektowania oraz prób. Zaledwie kilka lat później ta sama fabryka stworzyła Bizona, który zamiast krótkiego epizodu stał się całą rodziną kombajnów produkowaną przez następne dekady.
Rekin pozostał natomiast maszyną, której większość rolników nigdy nie miała okazji zobaczyć podczas normalnych żniw. Był ambitnym prototypem z połowy lat 60., który miał zastąpić Vistulę, lecz nie zdołał pokonać problemów wieku dziecięcego. Paradoksalnie jego porażka przyczyniła się do sytuacji, w której konstruktorzy FMŻ musieli podjąć jeszcze większe ryzyko. Tym razem jego efektem był kombajn, którego nazwa do dziś zna praktycznie każdy polski rolnik.
Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=PjUO_qHJ1vc








