Jeszcze kilka lat temu na Opolszczyźnie pomidory nie były uprawiane na większym areale w gruncie. Od trzech lat to się zmienia, zwłaszcza w powiatach: oleskim i kluczborskim. Dziś plantatorzy w tej uprawie mogą się porównywać z włoskimi rolnikami.

Roland Szulc, prezes RSP Gronowice:
– Wczesne pomidory były wysadzone na początku maja. Potem prace przerwała pogoda: najpierw przymrozki, potem opady deszczu.
Areał upraw – wzrost
Pomimo tego rolnik uważa, że tej wiosny początki uprawy były łatwiejsze, bo nie było takich mocnych przymrozków przygruntowych w momencie wczesnych nasadzeń. Po pierwszym próbnym roku pracownicy Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej w Gronowicach zwiększyli areał upraw do 60 hektarów, co im odpowiada do możliwości i przy nim planują zostać. Po tych trzech latach uprawy oraz obserwacji plantacji we Włoszech uważają, że produkcja pomidora gruntowego w Polsce wcale nie jest w tyle. Rolnicy robią to profesjonalnie.
Nawadnianie – ubezpieczenie upraw
Podstawą jest nawadnianie, bo nie ma innej opcji zabezpieczenia takich upraw wysokonakładowych. Rolnicy uważają, że uprawa pomidora gruntowego jest ekonomicznie uzasadniona, także w kwestiach środowiskowych, bo robią to za pomocą wężyków T-tape, gdzie zużycie wody jest bardzo małe i nie ma dużego odparowania wody.
Pracochłonne sadzenie
Mateusz Sarnicki, rolnik z Domaszowic:
– To jest dalej nowa uprawa na naszym terenie. Pogoda jest dla konwencjonalnego rolnictwa nieprzewidywalna, a co dopiero do warzywnictwa.
Rolnicy używają sześciorzędowej sadzarki, czyli na sadzarce siedzi sześć osób i wykłada sadzonki. Dziennie są w stanie posadzić sześć hektarów. Potrzeba jednak do tego 12 osób, a ponieważ pracują od 7-mej do 21-szej, to trzeba zmienić ludzi, bo praca jest ciężka: trzeba się schylać i dosadzać.
Automatyzacja i rozwój techniczny
Maciej Wita, agromenadżer w JAMAR:
– Cały czas sobie radzimy manualnymi czterorzędowymi i sześciorzędowymi sadzarkami ręcznymi. Nowa autonomiczna sadzarka to niewątpliwie innowacja, która pomoże przede wszystkim zaoszczędzić czas. Ważna jest również precyzja sadzenia, bo za sadzarką praktycznie nie potrzeba nic poprawiać i przyjęcie są praktycznie stuprocentowe. Oczywiście zdecydowanie mniej ludzi jest potrzebnych do zaangażowania przy samym procesie sadzenia. Wystarczy operator ciągnika, a na samej sadzarce jedna osoba do podawania tacek i jedna osoba, która ładowarką wymienia całą paletę sadzonek.
Zarówno rolnicy, jak i zakład przetwórczy największy rozwój powierzchni upraw mają już za sobą. Jest jeszcze pole do rozwoju technologicznego i jeżeli mówimy o profesjonalnym podejściu do polowej produkcji pomidora, to tu cały czas jest rozwój bardzo intensywny: od samego procesu sadzenia, dobór sadzarek z puli tych najbardziej profesjonalnych, po samą produkcję polową, jak nawadnianie kropelkowe i analizą gleby.
Skok technologiczny
Prowadzący uprawę pomidora gruntowego wychodzą z założenia, że jakość zaczyna się już na samym polu. Zimą zaczęło się od próby analizy gleby, żeby było wiadomo, co w ogóle w tej glebie jest. Do tej analizy gleby dostosowywane jest nawożenie, żeby było było zbilansowane. W zakładzie sprecyzowane są najbardziej wartościowe dla nich odmiany, które są tak dobierane w zależności od regionu i wczesności, żeby z jednej strony zagwarantować możliwie szybkie rozpoczęcie kampanii, równo długie jej trwanie kampanii, jak i również zapewnić oczekiwaną jakość surowca dla zakładu.
Ciągły monitoring upraw
Pracownicy zakładu regularnie jeżdżą i doglądają plantacje przez całe tygodnie wegetacji. Oceniają zapotrzebowanie roślin na wodę, czy zagrożenia ze strony patogenów, tak żeby były prowadzone w sposób zrównoważony i żeby zachować docelowo najwyższą jakość, której oczekują w zakładzie. Założenie jest takie, żeby w połowie sierpnia rozpocząć kampanię.
dr Mariusz Drożdż









