Mariusz Mierzwicki z Wielowsi koło Gniewkowa (woj. kujawsko-pomorskie) od lat udowadnia, że fabryczne Ursusy można skutecznie unowocześniać. Samodzielnie modernizuje ciągniki, które nie tylko sprawdzają się podczas codziennej pracy w gospodarstwie, ale również pozwalają zajmować czołowe miejsca w wyścigach traktorów organizowanych w Wielowsi koło Pakości.
Pomysły, które mogłyby trafić do fabryki Ursusa
Na samym wstępie trzeba powiedzieć, że gdyby Mariusz Mierzwicki miał możliwość podjęcia pracy w biurze projektowym fabryki ciągników Ursus, a jego pomysły weszłyby do realizacji, to z pewnością lista wyposażenia traktorów wydłużyłaby się o kilka ważnych pozycji, które sprawdziłyby się w każdym gospodarstwie.
Słowa kluczowe, które przyświecają młodemu konstruktorowi, to przymiotniki „wzmocniony” lub „większy”. Pod tym określeniami kryje się większy udźwig podnośnika poprzez zamocowanie dodatkowych siłowników wspomagających, większy uciąg poprzez zamontowanie przedniego napędu.
Wzmocniona jednostka napędowa natomiast to konieczność zamontowania turbosprężarki, a większy komfort pracy daje zamontowanie klimatyzacji. Wszystkie te elementy można zamontować, korzystając z elementów innych pojazdów, co powoduje, że takie modernizacje nie są aż tak kosztowne. Trzeba tylko wiedzieć, w jaki sposób doprowadzić do tego, by efekt był taki sam jak założenia konstruktora.
Skąd wzięła się pasja do modernizacji?
Nasz bohater talent do majsterkowania odziedziczył po ojcu. Wszystko zaczęło się od wspólnej jazdy traktorem przy pracach polowych, a później rozpoczęła się przygoda z naprawami i majsterkowaniem. Silnik w polonezie dziadka został wyremontowany, gdy konstruktor miał zaledwie 12 lat. Wcześniej zdarzały się naprawy motoroweru marki „Romet”, które zawsze kończyły się sukcesem.
Wiedza z mechaniki pozyskana od ojca i zdobyta w szkole rolniczej przełożyła się na to, że dziś Mariusz Mierzwicki nie ma najmniejszych problemów z tym, by w fabrycznym ciągniku coś zmienić i poprawić, żeby pracowało się lepiej, wydajniej i z większym komfortem.
Rolnik gospodaruje na niespełna 17 ha gruntów własnych, a z dzierżawami i łąkami łącznie jest to areał wynoszący 108 ha różnej klasy gleby – od I do VI. Rocznie zbiera się ok. 600 bel słomy oraz 500 bel siana. Do zbioru trawy i żyta z pnia wykorzystywana jest sieczkarnia rodzimej produkcji Orkan Z350/3 z Poznańskiej Fabryki Maszyn Żniwnych. Zboża z kolei są zbierane kombajnami Bizon Z050 i BS Z-110.
Kolekcja ciągników do zadań specjalnych
Główną siłą pociągową były i są nadal ciągniki Ursus. Warto dodać, że wszystkie traktory są w pełni sprawne i każdy z nich jest zmodyfikowany pod potrzeby gospodarstwa. Takiej kolekcji Ursusa pozazdrościć może niejeden rolnik, a już na pewno każdy posiadacz fabrycznie oryginalnych ciągników z Ursusa.
W gospodarstwie znajdują się:
- Ursus C-330,
- dwa egzemplarze modelu Ursus C-360 3P,
- Ursus C-360,
- Ursus C-4011,
- Zetor 8045.

Od kilku lat do najcięższych prac wykorzystywany jest ciągnik Case IH 1255 XL. Pracuje on m.in. z 4-skibowym pługiem obracalnym i agregatem uprawowo-siewnym o szerokości roboczej 4 m, który do uprawy wykorzystuje bronę wirnikową.
Ogrom przeróbek w każdym ciągniku może przyprawić o zawrót głowy, nie wspominając już o lepszych parametrach technicznych i eksploatacyjnych. Przekłada się to również na ogromną satysfakcję, gdyż zawsze pan Mariusz przywozi pamiątkowe puchary z wyścigów traktorów odbywających się w Wielowsi.
Najbardziej zmodyfikowany Ursus C-330
Najwięcej zmian przeszedł Ursus C-330. Na pierwszy rzut oka uwagę zwracają turbosprężarka oraz przedni napęd, jednak lista modyfikacji jest znacznie dłuższa.
Ciągnik został wyposażony w autorski ładowacz czołowy, którego konstrukcja została opracowana i wykonana samodzielnie. Rama opiera się na korpusie skrzyni przekładniowej, a mocowanie poprowadzono aż do przedniej osi i tylnych zwolnic. Za podnoszenie odpowiadają wyjątkowo wytrzymałe siłowniki dwustronnego działania pochodzące z górnictwa.
16 lat temu wykonałem od podstaw ładowacz czołowy. Gospodarstwo się powiększało, przybywało bel słomy, więc potrzebowałem mocniejszej konstrukcji. Z praktyki mogę powiedzieć, że jego udźwig przekracza 2 tony
– mówi Mariusz Mierzwicki.
Rama ładowacza została poprowadzona pod korpusem skrzyni przekładniowej, a wsporniki zamocowano zarówno przy osi przedniej, jak i tylnych zwolnicach. Do podnoszenia wysięgnika wykorzystano siłowniki dwustronnego działania pochodzące z kopalni węgla kamiennego, stosowane wcześniej do rozpychania ścian wydobywczych. Dzięki takiej konstrukcji ciągnik bez problemu układa trzy warstwy bel o średnicy 120 cm na przyczepie.
Po zamontowaniu łyżki może również wykonywać prace ziemne, wykopując doły o głębokości około 70 cm. Dodatkowo przewidziano możliwość wysunięcia wysięgnika o 30 cm, co ułatwia układanie wysokich stogów bez użycia ładowarki teleskopowej.
Tak duży udźwig wymagał również zmian w układzie kierowniczym. Zastosowano wspomaganie zasilane pompą pochodzącą z podnośnika Ursusa C-330. Pompa została zamocowana do specjalnie dorobionej pokrywy napędu rozrządu, dzięki czemu zachowano fabryczną sprężarkę odpowiedzialną za zasilanie pneumatycznych hamulców przyczep.
Wzmocniono także podnośnik. Otrzymał dodatkowe siłowniki wspomagające oraz zawór kulowy umożliwiający odcięcie zasilania po ustawieniu odpowiedniej pozycji ramion. Takie rozwiązanie pozwala utrzymać jednakową głębokość pracy maszyny niezależnie od tego, czy pompa hydrauliczna jest w danym momencie załączona.
Jaka był ciąg dalszy przeróbek?
Praca z ładowaczem czołowym ujawniła jednak kolejne ograniczenie fabrycznego Ursusa C-330. Zimą ciągnik miał problemy z transportem ciężkich bel sianokiszonki, dlatego zapadła decyzja o montażu przedniego napędu.

Oryginalna oś i zwrotnice nie były przystosowane do tak dużych obciążeń, dlatego wykorzystano dwa mosty firmy Melo pochodzące z włoskiego kombajnu do zbioru pomidorów. Charakteryzowały się one solidną konstrukcją, podwójnymi krzyżakami oraz dużym kątem skrętu.
Montaż wymagał przebudowy skrzyni przekładniowej i zastosowania przystawki przekazującej napęd na przednią oś. Wykorzystano tylny most z Ursusa C-335, którego korpus był fabrycznie przystosowany do montażu takiej przystawki. Sam napęd załączany jest mechanicznie za pomocą dźwigni.
Fabryczna oś po prostu nie wytrzymywała pracy z ładowaczem. Po zamontowaniu przedniego napędu ciągnik zyskał zupełnie nowe możliwości, zwłaszcza podczas pracy zimą.
Kolejnym etapem modernizacji był montaż turbosprężarki pochodzącej z samochodu dostawczego Renault Master 2.8. Konieczne było wykonanie nowego układu dolotowego, poprowadzenie przewodu doprowadzającego powietrze do kolektora ssącego oraz zapewnienie smarowania turbiny poprzez doprowadzenie oleju do jej łożysk.
Zmieniono również ogumienie – na tylnej osi zastosowano opony w rozmiarze 9.6-36, natomiast z przodu 8.5-17.5, co pozwoliło lepiej wykorzystać możliwości zmodyfikowanego ciągnika.

Jakie jeszcze znajdziemy modernizacje?
Dwie różne wersje Ursusa C-360 3P
Modernizacje objęły również dwa Ursusy C-360 3P. Pierwszy z nich został złożony z części i otrzymał autorską adaptację do montażu ładowacza czołowego. Zastosowano w nim przedni napęd z samochodu GAZ 51, który załączany jest przyciskiem umieszczonym na dźwigni sterującej ładowaczem.
Na tej samej dźwigni znajdują się także przyciski do obsługi:
- blokady mechanizmu różnicowego,
- sygnału dźwiękowego,
- świateł roboczych,
- trzeciej sekcji hydrauliki, wykorzystywanej m.in. do sterowania chwytakiem.
Podnośnik został dodatkowo wzmocniony cylindrem z tłokiem pochodzącym z Zetora 7211 oraz siłownikiem wspomagającym od kombajnu Bizon, służącym do podnoszenia nagarniacza. Dzięki temu ciągnik bez problemu radzi sobie z podnoszeniem rozsiewacza nawozów o ładowności około 1 t.
Staram się, aby każda modernizacja nie tylko zwiększała możliwości ciągnika, ale również ułatwiała codzienną pracę. Jeśli da się wykorzystać sprawdzone podzespoły z innych maszyn, szkoda z tego nie skorzystać
– wyjaśnia Pan Mariusz.
Drugi Ursus C-360 3P wyposażono natomiast w przedni most pochodzący z samochodu Robur. Most został zwężony tak, aby rozstaw przednich kół odpowiadał rozstawowi osi tylnej, a jego mocniejsze zwrotnice lepiej znoszą pracę pod obciążeniem.
Zetora 8145 – gruntowna przebudowa
Gruntowną przebudowę przeszedł również Zetor 8145. Ciągnik został praktycznie rozebrany do ostatniej śrubki, pozostawiono jedynie przedni most. Otrzymał ładowacz czołowy oraz silnik przygotowany do współpracy z turbosprężarką.
W jednostce napędowej zastosowano wzmocnione korbowody, nowe tłoki, prowadnice i gniazda zaworowe, a także zwiększono dawkę paliwa. Zmodyfikowano również skrzynię przekładniową, montując koła zębate umożliwiające jazdę z prędkością około 40 km/h. Komfort pracy poprawia klimatyzacja ze sprężarką pochodzącą z Audi A6, natomiast za wzrost osiągów odpowiada dodatkowo zamontowany intercooler z samochodu dostawczego.

Kolejne projekty już czekają
Na dotychczasowych modernizacjach lista pomysłów Mariusza Mierzwickiego się nie kończy. Najbliższym projektem jest przywrócenie do pełnej sprawności Ursusa 1614. Ciągnik ma otrzymać nowe koła zębate w skrzyni przekładniowej, które pozwolą osiągać prędkość około 40 km/h. W planach jest również montaż 38-calowych kół na tylnej osi oraz większej turbosprężarki, która ma poprawić osiągi jednostki napędowej.
Mechaniczna pasja właściciela wykracza jednak poza ciągniki rolnicze. Szczególne miejsce zajmuje w niej Tarpan – samochód, którym w dzieciństwie woził go do szkoły dziadek. Gdy po latach udało się kupić taki egzemplarz, okazało się, że brakuje w nim silnika. Rozwiązanie znalazło się we własnym warsztacie:
Zawsze marzyłem, żeby mieć takiego Tarpana. Kiedy kupiłem egzemplarz bez silnika, wybór był prosty – zamontowałem jednostkę z Ursusa C-360. Po remoncie auto bez problemu osiąga ponad 70 km/h, a dodatkową zaletą jest sprężarka, dzięki której w każdej chwili można choćby dopompować koło.








