To miała być rekompensata za ubiegłoroczne zawirowania rynkowe. Tymczasem rolnicy doczekali się absurdu: mamy sierpień 2026 roku, żniwa w pełni, a parlament dopiero co pochylił się nad poselskim projektem wsparcia dla producentów zbóż i nasion oleistych za… 2025 rok (druk nr 1817).
Finał 175. posiedzenia Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi z 30 lipca 2026 r. przyniósł jednak jeszcze mocniejszy zwrot akcji. Posłowie w głosowaniu przegłosowali wniosek o odrzucenie projektu ustawy w pierwszym czytaniu przez Sejm.
Wystąpienie posła Kołodziejczaka podczas obrad komisji:
Kasa i polityka rządzą procedurą: Cień Ministra Finansów
Kulisy tej decyzji nie są dla nikogo niespodzianką. W przypadku wszystkich tego typu ustaw zakładających wsparcie finansowe ostateczny głos niemal zawsze należy do Ministra Finansów.
Gdy stan budżetu państwa jest napięty, a deficyt ogranicza jakiekolwiek dodatkowe wydatki, projekty pomocowe stają się pierwsze do skreślenia. Negatywne stanowisko resortu finansów połączone z bezwzględną układanką polityczną przesądziło o losie projektu.
Dlaczego ta sytuacja tak mocno wzburzyła branżę?
- Rok marnowania czasu: Projekt przeleżał w sejmowych szufladach długie miesiące tylko po to, by na posiedzeniu 30 lipca zderzyć się z twardą ścianą budżetową i arytmetyką sejmową w komisji, w wyniku której otrzymał rekomendację odrzucenia.
- Brak realnego wsparcia: Po raz kolejny okazuje się, że obietnice pomocy kończą się tam, gdzie zaczynają się wyliczenia Ministerstwa Finansów. Wsparcie opóźnione o rok i tak nie uratowałoby płynności za 2025 rok, a ostatecznie rolnicy zostają z niczym.
- Bieżący kryzys bez odpowiedzi: Podczas gdy wczorajsze obietnice trafiają do kosza z braku środków, rolnicy na polach mierzą się z dzisiejszymi realiami: niskimi cenami skupu w żniwa 2026, wysokimi kosztami środków do produkcji i brakiem jakichkolwiek gwarancji na przyszłość.
Zamiast szybkiego, przewidywalnego mechanizmu stabilizacyjnego, producenci zbóż i nasion oleistych po raz kolejny zobaczyli ten sam scenariusz: długa zwłoka, pusta kasa państwa, układ sił w komisji i ostateczne wyrzucenie projektu do kosza.
Czy Waszym zdaniem składanie projektów pomocowych bez wcześniejszego, realnego zabezpieczenia środków w budżecie ma jeszcze jakikolwiek sens? Czekamy na Wasze opinie! 👇
Źródło: Materiały Sejmowe








