Co znajdziesz w artykule?
Opolscy rolnicy coraz częściej odchodzą od tradycyjnych upraw zbóż, ponieważ nie przynoszą one zysku. Problem pogłębił się w ostatnim sezonie. Popularność zdobywa także słonecznik, który ma małe wymagania glebowe. W tym roku słonecznika również będzie sporo, choć z powodu niekorzystnych warunków klimatycznych wielu rolników mocno opóźniło siewy.

Wielu rolników sieje słonecznik po raz pierwszy
Rafał Wistuba, rolnik z Białej:
– Dzisiaj sieję słonecznik. Jest to mój pierwszy rok, moja pierwsza przygoda. Zaczynamy od małego areału, ponieważ chcę spróbować, czy to się tutaj na moim polu uda. Jest to areał dwóch hektarów. Odrobinę obawiam się, że może się to nie udać ze względu na ptaki, ale trzeba próbować: kto nie ryzykuje, ten szampana nie pije, także może akurat na mój słonecznik nie siądą. Szukam alternatywy dla rzepaku. Uważam, że rzepak, będąc co cztery lata na tym samym polu, to jest on za często.
Słonecznik zamiast rzepaku
– Dlatego szukam tej alternatywy w soi, szukam tej alternatywy teraz w słoneczniku. Zobaczymy, jak to się wszystko uda. Ale jeśli by się udało, to wtedy będzie po prostu piątą, albo nawet i szóstą rośliną w płodozmianie. Wtedy ten rzepak będzie co sześć lat i to już będzie okej. Siejemy na trzy, cztery centymetry. Na tyle mamy wilgoć. Udało się tę wilgoć zatrzymać ze względu na to, że dosyć długo utrzymałem międzyplon ozimy. Później ten międzyplon był tylko raz ruszony talerzówką, wymieszany i bezpośrednio w to siejemy. Ta wilgoć jest na dwóch centymetrach, więc jest naprawdę dobrze. Dajemy też 80 kilo nawozu MPS do rządka i myślę, że to będzie okej. Myślę też, że ze sprzedażą nie będzie problemów. Coraz więcej ludzi gdzieś tam ten słonecznik sieje. Coraz więcej firm się interesuje słonecznikiem, dlatego myślę, że ze zbiorem i ze sprzedażą nie powinno być problemów. Ale zobaczymy. Do zbioru jeszcze daleko.
Najważniejszy jest płodozmian
Paweł Chyska, kierownik gospodarstwa Rolpol w Czarnolesiu:
– Słonecznik mam już posiany od dwóch tygodni. Jest to pierwszy rok w tym gospodarstwie, ale jak to, że posiadamy krowy mleczne, potrzebujemy też płodozmianu. Jest to też roślina, teoretycznie mówiąc, taka troszeczkę mniej wymagająca, odporniejsza na stresowe warunki z powodu braku wody. Zobaczymy. Wiąże się to oczywiście z tym, że gdzieś musimy inwestować w maszyny, w przystawki do tego słonecznika, bo nie wszystko jest uniwersalne. Jesteśmy zmuszeni do tego, żeby ten płodozmian i ekoschematy zachować. Będziemy próbować wszystkiego, żeby tylko się dało z tego wyżyć.
W ubiegłym roku słonecznik był opłacalny
Dariusz Klusko rolnik z Pągowa:
– Akurat jest to chyba jedyna roślina, która nastraja optymistyczne rolników, bo w zeszłym sezonie dała fajne plony. Cena też byłą i jest w miarę przyzwoita. Udało się dużo takiego fajnego towaru zebrać. Przy każdej roślinie jest jednak coś takiego, że pojawia się problem, jeżeli rolnicy za dużo zasieją w danym roku. Takim przykładem nawet jest soja. W tamtym roku był boom, wszyscy chcieli siać soję i potem już nastroje tych, którzy posiali, niestety były mniej optymistyczne. No i tak to po prostu jest: ten, kto robi to cały czas, to po prostu wie, że rolnictwo nie jest oderwane od gospodarki. Obowiązują takie zasady, że raz przychodzi bessa, a raz przychodzi hossa. Po hossie zawsze przychodzi bessa, a po bessie zawsze przychodzi hossa, więc po prostu trzeba być optymistą. Jeżeli robimy ten słonecznik od 12-tu czy więcej lat, to po prostu wiemy, że raz było tak, raz było tak, ale robimy swoje. Jestem bardzo zadowolony. Generalnie bardzo dużo rolników, tych, którzy zostali w tym słoneczniku, to nauczyli się już go robić, więc robią, a plony są wyższe.
Rolnicy nauczyli się już uprawy słonecznika
– To, jak zaczynaliśmy i to, co mamy teraz to naprawdę jest niebo, a ziemia. Wtedy cieszyliśmy się, kiedy uzyskaliśmy plon 2-3 tony z hektara. Dzisiaj rolnicy zbierają już po 4 czy po 4 i pół tony, więc te wyniki, które są na poletkach, gdzie się pojawia 5 ton, to widzimy, że są po prostu realne do osiągnięcia. To nie jest jakiś kosmos, który nie wiadomo skąd się bierze. Jeżeli mamy splot takich korzystnych zjawisk i zdarzeń i nic tam nie schrzanimy, to te plony naprawdę mogą być fajne i myślę, że ci rolnicy, którzy zostali przy tym słoneczniku, to się nauczyli tego robić.
Czy dobra cena słonecznika się powtórzy?
Tadeusz Simiński, dyrektor handlowy AgroAs:
– W tamtym roku była dobra spowodowana cena też chyba tym, że ten słonecznik na polach się nie udał , bo większość gospodarstw z uwagi na to, że było mokro, nie była w stanie zebrać go w terminie i trochę się tego ziarna zmarnowało w polu. Takie mamy wrażenie. Relacja cenowa do innych oleistych, do innych tłuszczowych była bardzo korzystna, ale czy to się powtórzy? Trudno powiedzieć, bo sam segment oleistych dzisiaj jest napędzany drogim dieslem, który ciągnie rzepach w górę, ciągnie olej sojowy w górę i ciągnie olej słonecznikowy w górę, ale czy tak będzie dalej, to zobaczymy. Jeżeli rzeczywiście wojna w Zatoce się zakończy, to możemy mieć zmianę sytuacji i niekoniecznie ten słonecznik będzie się tak opłacał, jak w poprzednim sezonie.
Jeśli słonecznika będzie dużo, to będzie go można w kraju przetwarzać
Mariusz Olejnik, prezes Opolskiego Związku Producentów Rolnych, prezes Spółdzielni Grup „Polski Rzepak i Zboża”
– Jeżeli chodzi o słonecznik, to jest kolejna uprawa, którą trzeba poważnie wziąć pod uwagę. Trzeba zwrócić uwagę na to, że ci, którzy zainwestowali w okopowe, typu ziemniaki czy pomidory, w tym roku mają bardzo trudną sytuację, bo wszyscy rzucili się na to. Natomiast słonecznik może być pewną alternatywą, bo liczymy na to, że w kraju będzie można go przetwarzać. Zobaczymy, co z tego wyniknie: czy to będzie Bodaczów, czy jakaś inny zakład przetwórczy. Ważne jest jedno, żeby zdecydować się na jakąś uprawę oleistą i spróbować stworzyć większą partię. My jednak będziemy zwolennikami produkcji soi.
dr Mariusz Drożdż










