Ceny pszenicy w regionie Morza Czarnego szorują po dnie. Egipt i Turcja mówią „pas”

Advertisement
spot_imgspot_img
spot_imgspot_img
AtriGran Osadkowski

Ceny pszenicy w regionie Morza Czarnego zaliczyły gwałtowny spadek, osiągając najniższy poziom od 13 miesięcy. W konsekwencji indeks Platts Milling Wheat Marker wpadł w dołek, osiągając poziom 225,50 USD/t FOB. Co naprawdę dusi rynki?

Na pierwszy rzut oka sytuacja w rejonie Morza Czarnego wygląda paraliżująco. Armatorzy z powodu wysokiego ryzyka i drastycznie rosnących stawek ubezpieczeń omijają kluczowe porty głębokowodne (Odessa, Czarnomorsk, Jużnyj). Handel na warunkach FOB praktycznie zamarł. Ruch przeniósł się częściowo na Dunaj (Izmaił, Reni), ale tam z kolei drogę dużym statkom zamyka niski poziom wody.

Logistyka leży, ziarna po obfitych żniwach nie brakuje, a sprzedawcy są zmuszeni do drastycznych obniżek, by w ogóle znaleźć chętnych na zakup. Zamiast jednak panicznego popytu na światowych giełdach, po stronie importerów panuje głęboka cisza.

Czytaj również:

Od czego zależą obecnie ceny pszenicy na kluczowych rynkach zbytu?

Głównym hamulcem dla wzrostów jest brak aktywności ze strony tradycyjnych, największych odbiorców czarnomorskiej pszenicy:

  • Turcja po własnych, rekordowych zbiorach ma pełne magazyny i importuje wyłącznie śladowe ilości ziarna o bardzo wysokim parametrze białka.
  • Egipt w lipcu sprowadził zaledwie 306 tysięcy ton ziarna – to aż o 57,6% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wysoki fracht (sięgający nawet 60 USD/t) w połączeniu z dużymi zapasami wewnętrznymi skutecznie schłodził apetyt Kairu na zakupy.

W rezultacie oferta w regionie znacząco przewyższa realne zapotrzebowanie ze strony globalnych graczy.

Rumunia i Bułgaria wygrywają bezpieczeństwem, ale nie jakością

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w unijnych portach Morza Czarnego. Ziarno FOB z Rumunii i Bułgarii osiągało w lipcu średnio o 21,76 USD/tonę wyższe wyceny niż to oferowane z portów ukraińskich czy rosyjskich. Handlowcy płacą wysoką premię za spokój i pewność realizacji kontraktów.

Tutaj jednak pojawia się inny problem – jakość zbiorów. Według szacunków rynkowych nawet 40–50% tegorocznych zbiorów w Rumunii i Bułgarii spełnia jedynie parametry ziarna paszowego. Podaż towaru konsumpcyjnego mocno się skurczyła, co w kolejnych miesiącach może wytworzyć wyraźne rozwarstwienie stawek między ziarnem przemiałowym a paszowym.

Co to oznacza dla polskiego rynku?

Sytuacja w basenie Morza Czarnego wysyła jasny sygnał dla całego globalnego sektora: to nie paraliż logistyczny ani ryzyko geopolityczne, ale słaby popyt i duże zapasy dyktują dziś warunki. Dopóki na rynek nie powrócą duzi importerzy z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, presja na rynku europejskim utrzyma się na wysokim poziomie.

spot_imgspot_img
Andrzej Bąk
Andrzej Bąk
Pochodzę ze wsi położonej na Lubelszczyźnie. Wykształcenie zdobyłem na studiach rolniczych w Olsztynie i Lublinie (ekonomika rolnictwa), oraz w Wyższej Szkole Menedżerów (doradztwo inwestycyjne i analiza finansowa). Pracowałem przy tworzeniu Warszawskiej Giełdy Towarowej S.A. (WGT S.A.) przy udziale ekspertów z giełdy w Chicago. Aktualnie prowadzę portal internetowy e-WGT - Internetowa Giełda Rolna. Na co dzień zajmuję się analizą rynków rolnych i paliw na Agro Profil.

Napisz komentarz

0 0 głosy
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów

Podobne artykuły

Bieżący Agro Profil

spot_img
spot_img

Śledź nas

Ostatnie artykuły

Strefa wiedzy

Pogoda dla rolników