Strona główna Blog Strona 773

Gigantyczna chlewnia na 45 tys. świń. Mieszkańcy protestują przeciwko budowie

0
Gigantyczna chlewnia na 45 tys. świń. Mieszkańcy protestują przeciwko budowie

Do dużego konfliktu doszło między mieszkańcami pod jarocińskiego Siedlemina, a inwestorem, który planuje wybudować na obszarze wsi chlewnie na ok. 45 tysięcy świń. Mieszkańcy nie godzą się na odór a inwestor pyta, gdzie w takim razie ma budować?

Wina leży po stronie władz?

Wściekli mieszkańcy mają pretensje do władz gmin, że o planowanej inwestycji dowiedzieli się tak późno. Zbulwersowani zwołali spotkanie w tej sprawie, na którym nie stawił się ani inwestor, ani burmistrz. Jak czytamy na stronie portalu wlkp24.info przedstawiciele urzędu bronili się, że informacja została opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej, na tablicy ogłoszeń w urzędzie, ale została też przekazana przedstawicielom sołectwa. Nowe światło na tę sprawę rzucił sołtys Siedlemina Andrzej Skrzypczak, który wyjaśnił, że obwieszczenie przekazano mu 23 grudnia 2021 roku. Jego zdaniem dopiero to pismo zawierało szczegółowe dane dotyczące skali przedsięwzięcia i było dla niego impulsem do tego, by zwołać zebranie mieszkańców.

Nikt nie chce mieszkać obok chlewni

Mieszkańcy Siedlemina zdają sobie sprawę, że mieszkają na wsi jednak zwracają uwagę, że plany budowy świniarni za bardzo graniczą z zabudową osiedlową a także zalewem. Powstanie gigantycznej chlewni ich zdaniem może wpłynąć negatywnie na środowisko. Do batalii zaangażowali opozycję a nawet stowarzyszenie „Otwarte Klatki”, które wielokrotnie w ciągu dekady poruszali tematy związane z działalnością gospodarczą Wojciecha Wójcika.

W Poznaniu świniarni nie wybuduje, bo to miasto

Wojciech Wójcik w rozmowie z portalem wlkp24.info wyjaśnił, jak ocenia zachowanie mieszkańców wsi. 

Jeden z panów wybrał sobie taki, a nie inny sposób prowadzenia kampanii wyborczej. Wszelkie zarzuty są bezpodstawne. Do najbliższych zabudowań jest ponad 1 km. Natomiast powoływanie się na bliskie sąsiedztwo Mieszkań Plus jest zachowaniem nie na miejscu, z racji tego, iż do nich jest blisko 3 km. Jeśli w tym miejscu nie mogłaby powstać ta inwestycja oddalona od zabudowy zagrodowej wiejskiej o ponad 1 km, a od zabudowy mieszkaniowej o 3 km, to pytam, gdzie? W Poznaniu nie wybuduję, bo to miasto” – tłumaczy.

Dodał też, że nie planuje spotkać się z mieszkańcami przez wzgląd na panującą pandemię i “szacunek do nich.” W jego opinii spotkanie z protestującymi jest bez sensu bo stałby się kozłem ofiarnym. Jak twierdzi nie ma uzasadnienia dla argumentów, żeby ta inwestycja nie mogła powstać. Bardzo długo starał się o pozwolenie i otrzymał pozytywne opinie dotyczące powietrza, hałasu i odległości. 

“Jakich argumentów używać w takiej dyskusji z mieszkańcami? Jeśli oni wiedzą lepiej, niż urzędnicy. Uważam, że jest to podważanie kompetentnych ludzi i ich kompetencji. W polskim prawie ma powstać zapis, że takie zabudowania mogą powstać w odległości 500 m od innych, a my będziemy je mieć w odległość ponad 1 km” – dodaje. 

Negatywny wpływ na lokalne i zrównoważone rolnictwo 

Problem nie leży tylko w umiejscowieniu chlewni w okolicy zabudowy mieszkaniowej ale w postaniu zbyt dużej konkurencji dla lokalnych małych gospodarstw. Nie mogą one sobie pozwolić na obniżenie cen do poziomu oferowanego przez dużych kontrahentów. Niestety powstanie wielkoprzemysłowej chlewni w Siedleminie może doprowadzić do tego, że lokalne hodowle znikną z jej terenu. 

źródło:wlkp24.pl

UOKIK bierze pod lupę organizatorów tuczu kontraktowego. Nieuczciwych czeka procentowa kara od rocznego obrotu

0
UOKIK bierze pod lupę organizatorów tuczu kontraktowego. Nieuczciwych czeka procentowa kara od rocznego obrotu

Hodowcy trzody chlewnej z obszarów objętych restrykcjami w związku ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń (ASF) mogą otrzymać pomoc na wyrównanie strat spowodowanych niższą ceną sprzedaży zwierząt. Prezes UOKiK otrzymał sygnały nieuczciwych zagraniach wobec hodowców. Czy organizatorzy tuczu kontraktowego pozbawiają rolników ze stref ASF pomocy otrzymywanej za poniesione straty?

Prezes UOKiK wszczął postępowanie wyjaśniające

Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa przekazała niepokojące informacje dotyczące sytuacji na rynku trzody chlewnej. Wynika z niej, że podmioty organizujące tucz kontraktowy mogą zobowiązywać rolników do przekazywania uzyskanej pomocy finansowej bądź obniżać cenę sprzedaży o kwotę rekompensaty. Takie praktyki mogą z kolei stanowić nieuczciwe wykorzystywanie przewagi kontraktowej.

Pomoc publiczna dla hodowców trzody z terenów ASF ma na celu poprawę ich trudnej sytuacji, dlatego żądanie oddania tego wsparcia przez silniejszych kontrahentów może stanowić nieuczciwe wykorzystanie przewagi kontraktowej. Po uzyskaniu informacji, że takie praktyki mogą występować, wszcząłem postępowanie wyjaśniające. Zleciłem również kontrole u organizatora tuczu kontraktowego – Agri Plus oraz kontrolującej tego przedsiębiorcę spółki Animex. Pracownicy Urzędu zebrali obszerny materiał, który obecnie analizujemy” – mówi Prezes UOKiK Tomasz Chróstny.

Za nieuczciwe praktyki zostanie nałożona kara

Jak informuje prezes UOKIK, jeżeli  podejrzenia wobec organizatorów tuczu się potwierdzą, wówczas mogą im zostać postawione zarzuty nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej. Maksymalna kara za takie praktyki wynosi 3 proc. rocznego obrotu przedsiębiorcy.

To kolejne działanie, w którym Prezes UOKiK sprawdza, czy hodowcy trzody chlewnej nie są dyskryminowani przez dużych kontrahentów. Wcześniejsze działania Urzędu

wykazały, że sieci handlowe i duże zakłady mięsne nie odmawiają bez uzasadnionego powodu przyjmowania bezpiecznego dla ludzi mięsa ze zdrowych zwierząt hodowanych w strefach ASF, przy czym część przedsiębiorców zmieniło swoje praktyki w trakcie postępowania.

źródło: UOKIK
Zdj:unsplash

Lawina osób objętych kwarantanną rozkręca e-zakupy

0
Lawina osób objętych kwarantanną rozkręca e-zakupy

5 fala pandemii rozpędziła się na dobre. Ponad 1 mln Polaków przebywa na kwarantannie. Zamknięci w domu zdani są na internet jeśli chodzi o zakupy, szczególnie spożywcze – pisze w poniedziałek “Rzeczpospolita”

Omikron przyniósł 60% wzrost zamówień

Wysoka zaraźliwość nowego wariantu Covid-19 powoduje, że z dnia na dzień lawinowo rośnie liczba zamówień internetowych od klientów, którzy przebywają w izolacji. Chodzi zwłaszcza o produkty spożywcze czy gotowe posiłki. 

„W styczniu widzimy ponad 60-proc. wzrost liczby zamówień i zbliżamy się do poziomu 5 tys. dostaw dziennie. Pomimo stale rosnącej liczby zachorowań i osób na kwarantannie zakupy spożywcze online bez problemu można zrobić z dostawą na jutro, a nawet na ten sam dzień” – mówi, cytowany przez „Rz” Jan Domański, dyrektor ds. korporacyjnych Grupy Eurocash, właściciela sklepu Frisco.pl 

Jedzenie zamawiamy nawet do paczkomatu

Firmy pozwalające zrobić zakupy spożywcze online rozszerzyły swoją ofertę nie tylko w opcji dostawą pod drzwi. Te wyjście świetnie się sprawdza gdy nie mamy kogo prosić o pomoc a jesteśmy objęci kwarantanną natomiast z zamówień przez internet korzystają również osoby nieobjęte nadzorem epidemiologicznym. Życie w ciągłym biegu, szczególnie w dużych miastach sprawia, że ciężko wygospodarować czas na zakupy potrzebne do codziennego funkcjonowania. Stąd też rzeczy,  których potrzebujemy możemy zamówić do paczkomatu oszczędzając czas, który musielibyśmy przeznaczyć na podróż do sklepu, z powrotem i stanie w kolejkach. 

Jak czytamy w “Rzeczpospolitej “ napływ klientów obserwują również internetowe sklepy wielkich sieci. Potwierdziła to w rozmowie z gazetą Małgorzata Piekarska, dyrektor w Auchan Retail Polska. 

„Obserwujemy znaczny wzrost zainteresowania zakupami online. Dotyczy to zarówno zakupów z dostawą do domu, jak i z odbiorem w paczkomacie czy w sklepie. Zakupy online realizujemy również dzięki współpracy z partnerami, takimi jak Glovo, Everli oraz Allegro. […] Odpowiadając na zwiększone zapotrzebowanie na usługi zarówno z dostawą do domu, jak i do punktów odbioru, dostosowaliśmy organizację i zasoby. Obecnie klienci mogą zamawiać zakupy z dostawą już na ten sam dzień”– przekazuje dyrektor. 

Polacy zaczęli zamawiać jedzenie “z pola”

Wraz z pandemią nastał trend ekologii, również w odniesieniu do jedzenia. Polacy, w szczególności mieszkający w miastach zaczęli kupować warzywa i owoce lokalne tzw “prosto od rolnika”. Tak powstały firmy zajmujące się pośrednictwem między gospodarstwem rolnym a konsumentem. Narazie jest to nisza ale już teraz zyskuje szerokie grono odbiorców, którzy chwalą sobie świeżość dostarczanych produktów, ich smak oraz to, że pochodzą z lokalnych upraw. Na terenie kraju dostawami zajmują się takie firmy jak Pora na Pola, Zielona Skrzynka, Paczka od Rolnika, Toczygroszek czy Ekoj a ich ilość z każdym rokiem wzrasta. Kto wie, może wkrótce sprzedaż bezpośrednio od rolnika stanie się dużą konkurencją dla dużych sieci handlowych? 

źródło:RP.pl
Zdj: unsplash.com

Jakie warzywa najczęściej goszczą na stołach Polaków?

0
Jakie warzywa najczęściej goszczą na stołach Polaków?

Zdrowie, odporność, wpływ na wygląd, ale też smak i… radość spożywania (!) – to podstawowe motywy, którymi według badań przeprowadzonych na zlecenie Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw, motywowali  się Polacy włączając warzywa i owoce do swej codziennej  diety w 2021 roku.

Zdrowie to podstawa? 

Badania przeprowadzone na zlecenie KZGPOiW, dowodzą że w ubiegłym roku znacząco w polskim społeczeństwie wzrosła świadomość prozdrowotnej roli warzyw i owoców. Coraz większa grupa polskich konsumentów widzi w nich podstawę zdrowego sposobu odżywania. Ważny jest przy tym ich wpływ na odporność organizmu, samopoczucie i wygląd konsumentów. 
Zmiany w podejściu Polaków do konsumpcji wywołała też  pandemia COVID-19. Obostrzenia z nią związane i np. przejście na pracę w trybie on-line w domach, sprawia że Polacy zyskali więcej czasu, który z chęcią poświęcają na gotowanie i jedzenie. 

Polak radosnym kucharzem?!

W efekcie też smak zaczął być postrzegany jako kluczowa korzyść z jedzenia warzyw i owoców. Autorzy badań zauważają też, że Polacy zaczynają jeść warzywa i owoce dla samej radości ich spożywania, a nie jedynie dla zdrowia. Do najczęściej zjadanych z tą intencją warzyw i owoców należą: pomidory, ogórki, cebula, jabłka i truskawki.

Pomidor, ziemniak i…

Najczęściej jedzonymi przez Polaków warzywami są pomidory i ziemniaki. W 2021 roku, co najmniej raz w tygodniu spożywało je odpowiednio 90 i 91% badanych, a tylko co setny (1%) nie jadł ich wcale. Wśród najpopularniejszych warzyw są ogórki, cebula, marchew i sałata. W sezonie, co najmniej raz w miesiącu jadło je 97% Polaków, co najmniej raz w tygodniu odpowiednio: 83, 80 i 77%, 71% badanych.

Niemal wszyscy Polacy regularnie jedzą również kapustę i kalafiora. W sezonie, co najmniej raz w miesiącu jadło je 93% badanych, a co najmniej raz w tygodniu odpowiednio 50% i 43%. Natomiast 87% Polaków regularnie (czyli co najmniej raz w miesiącu), je paprykę i pieczarki.
W czołówce spożycia znalazły się również brokuły (72%), cukinia (67%) oraz dynia. Konsumpcję tej ostatniej deklaruje już blisko połowa Polaków (48%).

Natomiast ogólna częstotliwość spożywania warzyw w sezonie utrzymuje się na stałym poziomie. W 2021 r. w porównaniu do 2019 nie zaobserwowano większych zmian w spożyciu poszczególnych gatunków. Zarówno w deklaracjach spożycia, jak i jego częstotliwości.

Na szczycie jabłka i truskawki! 

Jak wykazują cytowane badania, najpopularniejszymi owocami w Polsce są jabłka (98%) i truskawki (97%). Co najmniej 90% mieszkańców naszego kraju w sezonie próbowało także czereśni, gruszek i malin. Wśród najpopularniejszych owoców są również wiśnie, borówki, czerwone i czarne porzeczki, aronia. 49% Polaków w sezonie, co najmniej raz w tygodniu, je śliwki, 34% borówkę, 30% wiśnie. A 25% badanych spożywało w sezonie, co najmniej raz w tygodniu, czerwoną porzeczkę. Największy natomiast spadek spożycia zanotowały śliwki (6 punktów procentowych).

Analizując zmiany deklaracji konsumpcji najpopularniejszych gatunków owoców, specjaliści zauważają też, że najbardziej stabilną pozycję mają: jabłka, truskawki, borówka oraz aronia i jej przetwory. Natomiast statystycznie, zmiany dla większości gatunków, oscylują wokół ok. 3%.

Jednak wciąż zbyt mało!

I mimo, że w 2021 roku ponad połowa Polaków zadeklarowała, że sięgnęła po niektóre gatunki warzyw i owoców częściej niż w latach poprzednich, to jednak zdaniem specjalistów jemy ich ciągle zbyt mało! Badania wykazują, że dużo się w tym obszarze zmienia na lepsze, jest jednak jeszcze wiele do zrobienia. Wspomnieliśmy już, że smak stał się podczas pandemii COVID-19 kluczową korzyścią konsumencką z jedzenia owoców i warzyw. Warto też mocno podkreślić, że nie odbywa się to kosztem walorów zdrowotnych, a wręcz przeciwnie! Ich wpływ na wybory Polaków cały czas rośnie! 

– Polacy są coraz bardziej świadomi znaczenia konsumpcji owoców i warzyw w budowaniu odporności i zdrowym odżywianiu – mówi Urszula Krassowska, Managing Director Public Division w Kantar. – Wyniki badania z 2021 roku, jeśli zestawimy je z wynikami sprzed dwóch lat, pokazują, jak pandemia zmieniła zwyczaje Polaków związane z odżywianiem się. Wyraźnie wzrosła świadomość znaczenia jedzenia warzyw i owoców we wzmacnianiu odporności organizmu, choć wciąż nie do końca wiemy, ile powinniśmy ich jeść. I to wskazuje na kluczową rolę edukacji.

Norma to połowa posiłku!

– Za każdym razem, gdy jesteśmy proszeni o poradę w tej sprawie, przypomnijmy Polakom, że warzywa i owoce powinny stanowić połowę każdego posiłku – wyjaśnia Agata Zadrożna, ekspert Kantar.

Niestety, większość, czyli 62% Polaków przyznaje, że nie wie, ile warzyw i owoców powinno się spożywać dziennie. I jedynie co piąty (19%), z nas wie, ile warzyw i owoców należy spożywać, aby dieta była zgodna z obecnym stanem wiedzy i rekomendacjami dietetyków. Ta niewiedza jest też głównym powodem tego, że konsumpcja warzyw i owoców nie rośnie tak jak należało tego oczekiwać.

Wiedza to zdrowie

Jak wykazują badania, wiedza na temat zasad prawidłowego odżywiania wzrasta wraz z wykształceniem. Co czwarta (26%) osoba z wyższym wykształceniem wie, ile powinno się jeść warzyw i owoców, w porównaniu do 19% osób z wykształceniem podstawowym lub gimnazjalnym. Połowa Polaków uważa też, że spożywa warzywa i owoce w wystarczającej ilości, podświadomie ignorując argumenty za jej zwiększeniem. 

Co trzeba zrobić? 

Do pocieszających trendów zaliczyć trzeba także to, że Polacy chcą spożywać to, co sezonowe i lokalne. Preferujemy zakupy w sezonach zbioru poszczególnych gatunków. Ponad połowa Polaków sięgnęła także po niektóre gatunki częściej niż w latach poprzednich. Natomiast spowodowane sytuacją pandemiczną rzadsze zakupy wspierają rozwój rynku przetworów, mrożonek i soków NFC (ang.:  not from concentrate – „nie z koncentratu owocowego”, czyli soki  świeżo tłoczone, mętne, proste i bezpośrednie). Do pozytywów zaliczyć też trzeba w/w wzrost prozdrowotnej świadomości. Problemem jest natomiast utrzymujący się brak wiedzy na temat tego ile powinniśmy spożywać warzyw i owoców. Innym powodem tego, że Polacy nie spożywają większej ilości warzyw i owoców jest to, że sądzą, że nie muszą gdyż ilość, którą spożywają jest już wystarczająca. I nad tym trzeba jeszcze mocno popracować, a kluczem do tego ma być promocja i edukacja. 

A co wy o tym sądzicie? 

Tyle specjaliści, my natomiast chcielibyśmy wiedzieć, jaka jest wasza opinia na temat poziomu spożycia warzyw i owoców w polskim społeczeństwie? Z czego wynika stan obecny? Co można zrobić, by zachęcić ludzi do większego spożycia warzyw i owoców? Czy macie jakieś pomysły lub przemyślenia? Napiszcie. Z chęcią się im przyjrzymy. 

Dodajmy, że wyżej cytowane badania spożycia warzyw i owoców w Polsce realizowane są przez Firmę Kantar dla Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw w ramach projektu „CORE TEAM – promocja konsumpcji owoców i warzyw i forum współpracy sektora”. Projekt realizowany jest we współpracy z agencją INSPIRE smarter branding i pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zadanie sfinansowano ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. 

Źródła: Kantar, INSPIRE smarter branding, KZGPOiW, Core Team
Foto: Pixa
bay 

W nocy wszędzie chwyci mróz [POGODA]

0
W nocy wszędzie chwyci mróz [POGODA]

W nocy na Podlasiu zanotujemy nawet -7/-5 stopni Celsjusza. Na wschodzie i w centrum około -5/-3 stopni, a najcieplej na zachodzie, południu i wybrzeżu od -3 do 0 stopni. Noc na wschodzie, północy i w centrum pogodna- dopiero nad ranem przelotne opady śniegu pojawią się od Warmii po Podlasie, północne Mazowsze. Na zachodzie i południu dużo chmur i w nocy często padać ma śnieg. Będzie niemal bezwietrznie.

W ciągu dnia przelotne opady śniegu pojawią się na wschód od Wisły oraz na południu i zachodzie kraju. Najwięcej słońca od okolic Łodzi po Kutno, Bydgoszcz. Wiatr powieje słabo, wieczorem umiarkowanie w porywach do 40 km/h.

W kolejnych dniach lekka zima utrzyma się na wschodzie kraju. Dopiero w weekend odwilż zapanuje w całej Polsce.

Trwa usuwanie skutków wichur w kraju. Ucierpiało wiele wsi

0
Trwa usuwanie skutków wichur w kraju. Ucierpiało wiele wsi

W weekend strażacy interweniowali ponad 16 tysięcy razy w związku z niebezpieczną pogodą w Polsce, nazywana mianem największej wichury od lat. Bilans strat jest miażdżący. Wiatr zniszczył auta, budynki gospodarcze a nawet Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej. 12 osób zostało rannych, jedna zginęła. 

Najwięcej interwencji na północy i zachodzie kraju

Orkan Malik, który nadciągnął do Polski przyniósł silny i porywisty wiatr na terenie całego kraju. Porywy dochodziły do nawet 130 km/h. Według danych IMGW na Śnieżce w Karkonoszach wiało z prędkością do 191 km/h. Najwięcej interwencji miało miejsce w województwach zachodniopomorskim, pomorskim i wielkopolskim. Jak przekazało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wg stanu na godz. 6:00, na terenie kraju bez prądu było 118 292 odbiorców. Najwięcej w województwach: zachodniopomorskim – 40 619 i pomorskim – 30 071. Pomimo stabilizacji pogody nadal jest niebezpiecznie. Niebezpieczny niż spowodował cofkę na rzece Elbląg, a poziom wód przekroczył stan alarmowy. 

Zniszczone Muzeum Rolnictwa

W Wielkopolsce w Osiecznej około godz. 7:00 silny wiatr powalił wiatrak edukacyjny, uszkodził jedno z zabytkowych śmigieł oraz ogrodzenie, o czym poinformowali przedstawiciele Muzeum na portalu społecznościowym:

“Silny powiew wiatru uszkodził też jeden z wiatraków w muzeum pod Lesznem. Smutny dziś dzień. Wiatr, który przez ostatnie lata napędzał śmigła naszego wiatraka, ciesząc przy tym oczy i serca naszych gości pokazał dziś swoją niszczycielską moc. Przegraliśmy z żywiołem”.

Na terenie województwa w powiecie kaliskim w miejscowości Rajsko ok. godziny 2.00 w nocy porywisty wiatr zerwał dach z budynku kurnika. W budynku przebywało 28 tys. dziesięciodniowych kurcząt. Niestety część z nich nie przeżyła tego zdarzenia. Strażacy utworzyli tymczasową ścianę w ocalałej części budynku oraz pomogli przenieść żywe kurczaki w bezpieczne miejsce.

W powiecie pleszewskim w gospodarstwie w Gizałkach-Lesie doszło do pożaru stodoły, która była połączona z oborą. Silny wiatr spowodował bardzo szybkie przemieszczanie się ognia. Gdy strażacy przyjechali na miejsce ogień objął już całą stodołę.  Strażakom i gospodarzowi na szczęście udało się uratować wszystkie zwierzęta z zagrożonej obory.

Z kolei województwie pomorskim w Kramarzynach wichura zerwała dach z budynku obory, w którym znajdowało się 60 sztuk bydła. Na szczęście żadna z nich nie ucierpiała.

To tylko kilka informacji  spośród kilkunastu tysięcy zgłoszeń do jakich doszło w kraju. Sprzątanie i naprawa szkód zajmie jeszcze kilka dobrych następnych dni…

źródło: RCB/raport dobowy; IMGW; Muzeum Młynarstwa i Rolnictwa w Osiecznej; Komenda Miejska PSP w Gdyni i Gdańsku; OSP w Rajsku i Gizałkach

Za nami burzliwy tydzień na giełdowym rynku zbóż i oleistych

0
Za nami burzliwy tydzień na giełdowym rynku zbóż i oleistych

Notowania soi i kukurydzy w Chicago są najwyższe od 6-7 miesięcy, podczas gdy pszenica (Chicago i Paryż) drożała drugi tydzień z rzędu i odrabiała wcześniejsze straty.

Na giełdzie w Paryżu, w rozliczeniu tygodniowym (21-28.01.2022), unijna pszenica podrożała o ponad 2% do 278,75 eur/t na piątkowym zamknięciu. Amerykański odpowiednik zyskał w Chicago niespełna 1%, a różnica w skali umocnienia wynika ze skokowego wzrostu kursu dolara wobec euro. Pszenica drożała to drugi z rzędu, po wielotygodniowej fali przecen.

Dużo bardziej, bo o 3%-4% umocniła się w minionym tygodniu kukurydza (po obu stronach Atlantyku). Jednak rekordzistą wzrostu tygodniowego była soja i śruta sojowa (+4% do +5%).

W minionym tygodniu na lekkim minusie tydzień zamknął jedynie unijny i kanadyjski rzepak. Zmienność dziennych notowań, zwłaszcza w Paryżu, była olbrzymia, ale piątkowe odbicie jedynie zminimalizowało wcześniejsze spadki.

Głównym czynnikiem napędzającym notowania zbóż w górę jest oczywiście realna groźba inwazji wojsk rosyjskich na Ukrainę. Skutkowałoby to zakłóceniami lub zaprzestaniem ukraińskiego eksportu ziarna oraz najpewniej nałożeniem embarga na handel z Rosją.

Kolejny czynnik to pogoda. Na półkuli północnej deficyt wody utrzymuje się na wielu obszarach upraw pszenicy ozimej w USA. Na półkuli południowej po zakończeniu rekordowych zbiorów pszenicy w Argentynie i Australii przychodzi czas na soję na południu kontynentu. Jednak pogoda dla upraw soi i kukurydzy nie jest tak łaskawa. W końcówce roku upały i dotkliwa susza dotykały Argentynę, Paragwaj i południową Brazylię, a na północy kontynentu występowały nadmierne opady. W styczniu na dużej części wysuszonych regionów pojawiły się potrzebne opady deszczu. Jednak straty w uprawach są już nieuniknione, stąd systematycznie spadają, rekordowe początkowo, prognozy zbiorów kukurydzy i soi w Ameryce Południowej.

Zmiany okresowe notowań:

Andrzej Bąk – eWGT
Źródło cen: www.barchart.com

Rolnictwo gra z WOŚP. Ile pieniędzy zebrano w 2022 roku?

0
Rolnictwo gra z WOŚP. Ile pieniędzy zebrano w 2022 roku?

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy co roku bije swoje rekordy zbiórek. Tym razem nie było inaczej. Podczas 30 edycji zebrano 136 282 325 złotych. Są to wstępne szacunki ale już teraz zebrana kwota jest o 10 mln wyższa w porównaniu do tej 2021 r. Licytacje nadal trwają i wszystko wskazuje na to, że kolejny rekor zostanie pobity.

780 tysięcy złotych za złote najdroższe serduszko WOŚP

Aż 777 777 złotych zaoferowała firma Bio-Gen Łódż za Złote Serduszko Fundacji WOŚP. Jest to polska firma działająca na rynku wdrożeń biotechnologicznych, która od 30 lat zajmuje się produkcją biopreparatów wytwarzanych na bazie namnażanych i utrwalanych przez siebie mikroorganizmów. W ofercie firmy znajdują się produkty dla roślin i gleby, probiotyki dla zwierząt, bioutylizatory oraz preparaty do oczyszczania środowiska wodnego. Równocześnie – obok działalności produkcyjnej i wdrożeniowej – BIO-GEN realizuje prace rozwojowo-badawcze w dziedzinie nauk biologicznych, rolniczych i weterynaryjnych. W historii firmy to kolejne najdroższe serduszko, które udało się wylicytować. 

Wśród zwycięzców aukcji, na 4 miejscu znalazła się firma Polish Agro, która prowadzi działalność w zakresie sprzedaży środków produkcji rolnej oraz handlu zbożem. Za złote serduszko zaoferowali aż 123 123 złotych. Lista zwycięzców znajduje się na stronie https://licytacja.wosp.org.pl/

Wśród firm, które wspierają WOŚP jest również Timac Agro Polska, firma specjalizująca się w produkcji nawozów granulowanych i płynnych dla roślin, a także produktów do żywienia zwierząt hodowlanych. W tym roku zaangażowali się na kilka sposobów!  Pomogli Bukowskiemu sztabowi WOŚP poprzez obiad, wodę, oraz produkty spożywcze, dzięki którym wolontariusze i harcerze ugotować mogli aż 200 litrów grochówki. Oprócz tego opłacili chętnym pracownikom pakiet startowy Wirtualnego Biegu WOŚP. Pracownicy zbierali datki do wirtualnej firmowej puszki, które następnie zostały przekazane organizatorom WOŚP.  To kolejny rok, w którym połączyli się w szczytnym celu. 

W Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy biorą udział nie tylko duże firmy ale również te mniejsze, które i w tegorocznej edycji dokładały cegiełkę w różnych lokalnych zbiórkach i działaniach na rzecz WOŚP o czym warto pamiętać.

30 finał dla okulistyki dziecięcej

W tym roku akcja Jurka Owsiaka zbierała na zapewnienie najwyższych standardów diagnostyki i leczenia wzroku u dzieci. Zebrane pieniądze przeznaczone zostaną między innymi na zakup:

  • angiografu dwupłaszczyznowego do leczenia siatkówczaka – najczęstszego nowotworu złośliwego gałki ocznej u dzieci,
  • oftalmoskopy do badania dna oka,
  • lamp szczelinowych do diagnostyki przedniego odcinka oka,
  • tonometrów do pomiaru ciśnienia śródgałkowego (rogówki i soczewki),
  • synoptoforu do pomiaru kąta zeza,
  • urządzeń OCT do bezinwazyjnej diagnostyki schorzeń,
  • tomografii dna oka,
  • mikroskopów,
  • stołów operacyjnych.

źródło: linkedin.com/company/bio-gen-polska; wosp.org.pl
Zdj: wosp.org.pl

Dramatyczne dane płyną z rynku. Czy to koniec produkcji wieprzowiny w Polsce?

0
Dramatyczne dane płyną z rynku. Czy to koniec produkcji wieprzowiny w Polsce?

Według wstępnych danych GUS pogłowie świń w grudniu 2021 r. liczyło 10,2 mln sztuk, wykazując w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku spadek o 12,7%. Co gorsza wszystko wskazuje na to, że ten spadek będzie jeszcze większy. O komentarz do obecnej sytuacji poprosiliśmy Aleksandra Dargiewicz z POLPIG. 

Małe gospodarstwa nie mają szans

Kryzys na rynku trzody chlewnej pogłębia się. Hodowcom przez cały miniony rok 2021 towarzyszył cień nadziei na wyjście z fatalnej sytuacji. Wpierw przez święta wielkanocne, majówke sezon grillowyi wygasanie kolejnej fali pandemii podczas lata.  Niestety zadne wymienione zdarzenia nie odmienely losu hodowcow. Dane przedstawione przez GUS boleśnie obrazują sytuację polskiego rynku trzody chlewnej. Redukcja pogłowia wystąpiła we wszystkich grupach świń, w szczególności w grupie loch prośnych, gdzie wyniosła 20,6%. Liczba loch ogółem spadła o 19,7% r/r. Czy można więc wnioskować, że zmierzamy ku końcowi produkcji wieprzowiny w Polsce?

“To nie jest koniec produkcji polskiej wieprzowiny, ale branża pozostanie mocno osłabiona. Wysokie koszty produkcji pasz i energii przy niskiej cenie skupu żywca prowadzą do braku opłacalności i dalszej zapaści sektora. Dodatkowo niekorzystnie oddziałują ASF i pandemia Covid-19.” – odpowiedział w rozmowie z naszym portalem prezes KZP-PTCh POLPIG

Dodał, że w najbliższych miesiącach będziemy obserwować dalsze odchodzenie od produkcji świń szczególnie w małych gospodarstwach i rosnącą koncentrację produkcji.

Czeka nas coraz większa skala importowanego mięsa

W rozmowie z nami Aleksander Dargiewicz zwrócił też uwagę na brak realnej pomocy. Przytoczył tu zachowanie Komisji Europejskiej, która konsekwentnie odmawia interwencji na rynku. Jak wyjaśnił dopłaty do prywatnego przechowalnictwa zwykle nie rozwiązują problemu nadprodukcji, a oddziaływanie tego instrumentu ma znaczenie bardziej psychologiczne niż rynkowe bo środki przeznaczone na interwencję nie trafiają do rolników tylko do podmiotów przechowujących wieprzowinę.

Każdy kryzys musi się kiedyś skończyć. Trudno będzie jednak namówić rolników do inwestycji w sektor produkcji trzody chlewnej i odbudowę pogłowia po kryzysie ze względu na brak stabilizacji i dużą niepewność na rynku. W konsekwencji przewidujemy dalsze utrwalanie niekorzystnych trendów uzależniających Polskę od importu prosiąt, tuczników i mięsa wieprzowego na coraz większą skalę” – podsumował.

Produkcja wieprzowiny w Polsce z pewnością nie zniknie całkowicie. Pytanie jaki procent hodowli da radę utrzymać się przy obecnych warunkach. 

źródło: GUS
Zdj: unsplash

Rodzice staną przed sądem bo 5 latek podczas kwarantanny pojechał z bratem na pole

0
Rodzice staną przed sądem bo 5 latek podczas kwarantanny pojechał z bratem na pole

Nieświadomi tego co ich spotka rolnicy pozwolili dziecku na kwarantannie pojeździć z bratem ciągnikiem. Teraz będą tłumaczyć się przed sądem – przekazała za pośrednictwem strony internetowej Komenda Powiatowa Policji w Iławie.

Według ustaleń policjantów chłopiec w wieku 5 lat zamiast przebywać w domu na kwarantannie za pozwoleniem rodziców pojechał z bratem ciągnikiem na pole, aby wykonać z nim zlecone prace.

„Kiedy wyszło to na jaw  o wszystkim został poinformowany Powiatowy Inspektor Sanitarny, który wszczął postępowanie administracyjne a policjanci dodatkowo sporządzili dokumentację do sądu w celu ukarania rodziców.” – czytamy na oficjalnej stronie Komendy Powiatowej Policji w Iławie.

Policja przestrzega przed łamaniem zasad kwarantanny ponieważ wobec osób niestosujących się do zasad odbywania kwarantanny policjanci sporządzają wnioski do sądu o ukaranie oraz do Powiatowego Inspektora Sanitarnego o wszczęcie postępowania podsumowuje przedstawicielka policji z Iławy.

źródło:ilawa.policja.gov.pl
Zdj:pixabay

Najlepsze odmiany kukurydzy na ziarno i kiszonkę w 2021 r.

0
Najlepsze odmiany kukurydzy na ziarno i kiszonkę w 2021 r.

Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych przedstawił „Wstępne wyniki plonowania odmian w doświadczeniach porejestrowych – kukurydza 2021” (PDO). W minionym roku siewy kukurydzy przypadły na deszczowy i zimny okres a że roślina jest odmianą ciepłolubną nie wszystkie odmiany poradziły sobie dobrze ze wschodami i rozwojem siewek. Jednak w 2021 r. zdecydowanie lepiej a właściwie bardziej opłacalnie  (z uwagi na bardzo wysokie koszty suszenia ziarna) wypadły odmiany wcześniejsze, które co prawda osiągały nieco niższe lub porównywalne plony, przy zdecydowanie niższej wilgotności ziarna podczas zbioru. 

Odmiany wczesne kukurydzy na ziarno

Plon wzorca w przypadku odmian wczesnych kukurydzy na ziarno wyniósł 123,7 dt/ha. Rok wcześniej był on niższy i wynosił 115,6 dt/ha, w 2019 r. – 106,9 dt/ha, a w 2018 r. – 115,8 dt/ha. Wilgotność z kolei oceniono na 28,2 %. Najwyżej w grupie odmian wczesnych plonowały takie odmiany kukurydzy ziarnowej, jak: Amavit, KWS Odorico, ES Fieldgold, KWS Salamandra, RGT Irenoxx, Amaroc.

Tab.1 KUKURYDZA NA ZIARNO – odmiany wczesne. Plon i wilgotność ziarna.

Odmiany średniowczesne kukurydzy na ziarno 

Także odmiany z grupy średnio wczesnej przyniosły wyższe plony. Ogólny wzorzec wyniósł 126,8 dt/ha. W 2020 r. plon wzorca uplasował się na poziomie 121,4 dt/ha, w roku 2019 – 110,7 dt/ha, a w roku 2018 – 120 dt/ha. Wilgotność w przypadku tych odmian była trochę niższa w porównaniu do odmian wczesnych i wynosiła 27,9%. Najwyżej w grupie odmian średnio wczesnych plonowały, według wstępnych wyników PDO, takie odmiany kukurydzy ziarnowej, jak: P8834, Inception, P8329, Farmpower, Grateful i Magento.

Tab.2 KUKURYDZA NA ZIARNO – odmiany średniowczesne. Plon i wilgotność ziarna.

Odmiany średniopóźne kukurydzy na ziarno 

Wydajność odmian średnio późnych była najwyższa od czterech lat. Plon wzorca w 2021 r. wyniósł 134,3 dt/ha, rok wcześniej – 127,8 dt/ha, w 2019 – 111,7 dt/ha, 2018 – 121,9 dt/ha. Wilgotność oceniono na 27,5%. Najwyżej plonującymi odmianami w tej grupie były: ES Broadway, ES Winway, Hardware.       

Tab.3 KUKURYDZA NA ZIARNO – odmiany średniopóźne. Plon i wilgotność ziarna.

Odmiany wczesne kukurydzy na kiszonkę 

Plon ogólny suchej masy wzorca wyniósł w 2021 r. 206,9 dt/ha i był najwyższy w przeciągu czterech lat. W 2020 r wyniósł 202,6 dt/ha, w 2019 –167,1 dt/ha a w 2018 – 201,5 dt/ha. Średnia zawartość suchej masy w plonie ogólnym oceniono na 33,4 %. Była ona wyższa od tej w 2020 r.

Tab.4 KUKURYDZA NA KISZONKĘ – odmiany wczesne. Plon i zawartość suchej masy.

Odmiany średniowczesne kukurydzy na kiszonkę 

Odmiany  średniowczesne kukurydzy na kiszonkę także notowały najwyższą wydajność w przeciagu ostatnich lat. Plon ogólny suchej masy wzorca wyniósł w 2021 r. 214,3 dt/ha, a zawartość suchej masy w plonie ogólnym 32,5 %. 

Tab.5 KUKURYDZA NA KISZONKĘ – odmiany średniowczesne. Plon i zawartość suchej masy.

Odmiany średniopóźne kukurydzy na kiszonkę 

Ostatnia grupa cechowała się jako jedyna niższą wydajnością. Wyniosła ona 216,6 dt/ha przy zawartości suchej masy w plonie ogólnym 32,2%. W 2020 przy identycznym poziomie zawartości suchej masy w plonie, wydajność kształtowała się na poziomie 232,8 dt/ha.

Tab.6 KUKURYDZA NA KISZONKĘ – odmiany średniopóźne. Plon i zawartość suchej masy.

źródło: COBORU, Program Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego
Zdj:pixabay

Na wybrzeżu pojawi się cofka. Możliwe podtopienia i zalania [POGODA]

1
Na wybrzeżu pojawi się cofka. Możliwe podtopienia i zalania [POGODA]

W nocy z soboty na niedzielę w Polsce rozszaleje się wichura. Miejscami podczas opadów deszczu i gradu również pojawią się burze podczas których wiatr powieje do nawet 100 km/h, a między Poznaniem a Opolem nawet nieco więcej. Podczas opadów może spaść do 5 mm deszczu. Temperatura nad ranem wyniesie od około 1 stopnia na plusie na Suwalszczyźnie do 2-3 stopni na pozostałym obszarze.

W niedzielę czekają nas wichury- w dalszym ciągu powieje do 90-100 km/h- zwłaszcza nad ranem, zaś na wybrzeżu porywy do 122 km/h. Na zachodzie i północy z upływem dnia coraz więcej słońca- wieczór niemal bezchmurny. W dorzeczu Warty pojawiać się już mogą przelotne, słabe opady śniegu. Na wschodzie, południu i w centrum chwilami pojawią się jutro prawdziwe zawieje śnieżne z niemal zerową widocznością. Im blizej wieczora tym krajobrazy będą się zabielać zwłaszcza na wschód od Warszawy, Olsztyna, Radomia, Kielc, Punktowo na Podlasiu spadnie nawet ponad 10 cm śniegu. Z racji powrotu zimy na wschód kraju po niedzieli śnieg się utrzyma.