Strona główna Blog Strona 44

Wsparcie dla sektora owoców i warzyw – nabór wniosków trwa do 27 lipca

0

Wsparcie dla sektora owoców i warzyw: Przypominamy wszystkim zrzeszonym producentom owoców i warzyw, że trwa nabór wniosków o wsparcie finansowe w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027. Dokumenty przyjmowane są za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych.

Kto może ubiegać się o pomoc?

O wsparcie mogą wnioskować uznane organizacje producentów owoców i warzyw, które zrzeszają co najmniej pięciu członków.

Zakres wsparcia (interwencje)

Pomoc jest realizowana w ramach sześciu obszarów działań:

  • I.7.1 – Rozwój i modernizacja infrastruktury (planowanie, organizacja, stabilizacja cen).
  • I.7.2 – Modernizacja zaplecza technicznego (koncentracja dostaw, przygotowanie do sprzedaży).
  • I.7.3 – Działania informacyjne, promocyjne i marketingowe.
  • I.7.4 – Wycofywanie owoców i warzyw z rynku.
  • I.7.5 – Inicjatywy prośrodowiskowe i ograniczanie skutków zmian klimatu.
  • I.7.6 – Prace badawczo-rozwojowe w sektorze.

Ważne: Trzy pierwsze interwencje mają charakter obowiązkowy.

Kluczowe informacje o wniosku

  • Program operacyjny: Jest obowiązkowym załącznikiem do wniosku i musi zostać zatwierdzony przez dyrektora oddziału regionalnego ARiMR. Określa on zakres działań na okres od 3 do 7 lat.
  • Forma pomocy: Refundacja kosztów kwalifikowalnych.
    • 60% – standardowy poziom dofinansowania.
    • 80% – w przypadku przeznaczenia odpowiedniej części programu na działania prośrodowiskowe, klimatyczne lub badania i rozwój.
    • Do 100% – w szczególnych przypadkach dotyczących wycofywania produktów z rynku i ich bezpłatnej dystrybucji.

Termin składania wniosków upływa 27 lipca 2026 r.

Źródło: ARiRM

Słoma w uprawie uproszczonej – jak ją prawidłowo zagospodarować?

0
słoma uprawa uproszczona
Kombajn jest pierwszym i najważniejszym narzędziem w uprawie pożniwnej.

Wraz ze wzrostem popularności uproszczonych systemów uprawy rośnie znaczenie prawidłowego zagospodarowania słomy i resztek pożniwnych. Odpowiednie rozdrobnienie oraz wymieszanie materiału wpływa na jakość siewu i tempo rozkładu materii organicznej.

Znaczenie słomy w uprawie uproszczonej

Uprawa uproszczona obejmuje wiele technologii różniących się intensywnością ingerencji w glebę. Do najczęściej stosowanych należą uprawa bezorkowa z wykorzystaniem kultywatorów i bron talerzowych, uprawa pasowa (strip-till) oraz siew bezpośredni. Każda z tych metod wymaga nieco innego podejścia do zagospodarowania resztek pożniwnych, a przede wszystkim słomy.

W tradycyjnym systemie płużnym słoma jest mieszana i przykrywana przez glebą podczas orki. W systemach uproszczonych pozostaje natomiast częściowo lub całkowicie na powierzchni pola, pełniąc funkcję ściółki (mulczu).

O sposobie postępowania ze słomą decydują między innymi:

  • ilość pozostawionych resztek,
  • termin siewu rośliny następczej,
  • warunki pogodowe
  • oraz dostępny czas na wykonanie uprawek pożniwnych.

Składniki pokarmowe zawarte w słomie

Słoma stanowi cenne źródło składników pokarmowych oraz materii organicznej, dlatego jej pozostawienie na polu może przynosić wymierne korzyści ekonomiczne i środowiskowe. Zawartość składników pokarmowych w słomie zależy od gatunku rośliny, poziomu nawożenia oraz warunków siedliskowych.

Największe zawartości dotyczą potasu. Jest on pierwiastkiem pobieranym przez rośliny również luksusowo, dlatego na stanowiskach zasobnych w ten składnik zawartość potasu w słomie może być szczególnie wysoka. Wraz ze słomą z pola, zabieramy około 80% potasu, który roślina pobrała w trakcie wegetacji. Inaczej jest w przypadku fosforu. Tutaj większość fosforu pobranego przez roślinę wynoszona jest w ziarnie.

Przyjmuje się, że w przypadku zbóż ozimych stosunek plonu słomy do plonu ziarna wynosi około 1:1. W praktyce nowoczesne odmiany krótkosłome oraz wysokie plony powodują, że proporcja ta jest często niższa. Pszenica plonująca 5 t/ha i 8 t/ha może pozostawić podobną ilość słomy. Dla zbóż jarych relacja słomy do ziarna wynosi zwykle około 0,7:1.

Jeszcze większą wartość nawozową posiada słoma rzepakowa. Przy plonie nasion 4 t/ha ilość resztek może przekraczać 5–6 t/ha, co oznacza pozostawienie nawet ponad 100 kg KO na hektarze.

Warto jednak pamiętać, że ekonomiczna wartość składników zawartych w słomie zależy od konkretnego gospodarstwa. Na polach o niskiej zasobności w potas pozostawienie słomy może mieć szczególnie duże znaczenie dla bilansu składników. Natomiast na stanowiskach zasobnych efekt ten będzie mniej widoczny.

słoma uprawa uproszczona
Warstwa słomy ogranicza parowanie wody z gleby, dzięki czemu dłużej utrzymuje ona odpowiedni poziom wilgotności. Fot. B. Ryńska

Zawartość składników pokarmowych w słomie

Składnik Słoma pszenna
Zawartość w 1 t
Słoma rzepakowa
Zawartość w 1 t
Azot (N) 4–7 kg 7–12 kg
Fosfor (P₂O₅) 1,5–3 kg 3–5 kg
Potas (K₂O) 8–15 kg 18–30 kg
Wapń (CaO) 3–6 kg 15–25 kg
Magnez (MgO) 1–2 kg 2–4 kg
Siarka (S) 0,8–1,5 kg 5–8 kg

Słoma jako źródło materii organicznej

Jeszcze większe znaczenie ma rola słomy jako źródła materii organicznej. Mikroorganizmy glebowe rozkładają resztki pożniwne, a część zawartego w nich węgla zostaje przekształcona w stabilną materię organiczną.

W gospodarstwach bez produkcji zwierzęcej słoma często stanowi główne źródło świeżej materii organicznej. Jej znaczenie wzrasta szczególnie na glebach lekkich i ubogich w próchnicę. Należy jednak pamiętać, że słoma charakteryzuje się wysokim stosunkiem węgla do azotu (C:N), wynoszącym zwykle od 60:1 do 100:1. Podczas jej rozkładu mikroorganizmy zużywają azot glebowy, co może prowadzić do czasowego ograniczenia jego dostępności dla roślin. Zjawisko to określane jest jako immobilizacja azotu.

W praktyce problem można ograniczyć poprzez m.in.:

  • Zastosowanie niewielkiej dawki azotu mineralnego,
  • wysiew międzyplonów,
  • dokładne rozdrobnienie słomy
  • czy zapewnienie dobrego kontaktu resztek z glebą.

Materia organiczna poprawia wiele właściwości gleby:

  • zwiększa pojemność wodną,
  • poprawia infiltrację wody opadowej,
  • ogranicza skutki suszy,
  • wspomaga tworzenie agregatów glebowych,
  • poprawia napowietrzenie gleby,
  • zwiększa aktywność biologiczną,
  • ogranicza podatność na erozję i zaskorupienie.

Rozdrabnianie słomy zaczyna się podczas żniw

W technologii uproszczonej jakość zagospodarowania słomy zaczyna się już podczas żniw. Można powiedzieć, że pierwszym zabiegiem pod roślinę następczą jest prawidłowo wykonany zbiór przedplonu. Żadne narzędzie uprawowe nie rozprowadzi słomy tak równomiernie jak dobrze ustawiony kombajn. Dlatego szczególną uwagę należy zwrócić na pracę sieczkarni oraz rozrzutnika plew. Dobrze rozdrobniona słoma powinna mieć długość nieprzekraczającą 4–6 cm. Ułatwia to późniejszą pracę talerzówki, kultywatora czy siewnika.

W nowoczesnych kombajnach dodatkowo stosowane są kierownice rozrzutu umożliwiające równomierne rozprowadzenie słomy na szerokości nawet ponad 10 metrów. Szczególnie niekorzystne są miejsca pozostawienia dużych pokosów lub skupisk słomy. Takie strefy utrudniają późniejsze uprawki, pogarszają wschody roślin i mogą stwarzać dogodne warunki dla rozwoju gryzoni.

słoma uprawa uproszczona
Duża ilość słomy może sprzyjać szkodnikom, np. ślimakom lub łokasiowi garbatkowi. Fot. S. Świtek

Na jakość rozdrabniania wpływają przede wszystkim:

  • stan noży sieczkarni,
  • stan przeciwostrzy,
  • liczba obrotów wirnika
  • oraz równomierność podawania materiału.

Brona palcowa

W rozprowadzeniu słomy po polu pomocna może być brona palcowa, ciesząca się coraz większą popularnością. Narzędzie to pracuje bardzo płytko, zwykle na głębokości 2–4 cm. Praca z dużą prędkością, często przekraczającą 15 km/h, pozwala uzyskać bardzo dobrą wydajność. Dodatkową korzyścią jest mechaniczne niszczenie części jaj i młodych osobników ślimaków. W systemach bezorkowych brona palcowa może zastępować część tradycyjnych uprawek pożniwnych.

Do zalet stosowania brony palcowej należy:

  • równomierne rozprowadzenie słomy,
  • pobudzenie samosiewów i chwastów do kiełkowania,
  • ograniczenie parowania wody,
  • niszczenie młodych chwastów
  • oraz poprawa kontaktu resztek z glebą.

Wały nożowe

Ciekawym rozwiązaniem są również wały nożowe, szczególnie przydatne do stosowania na ścierniskach po rzepaku, kukurydzy czy słoneczniku. Wyposażone w noże wały tną łodygi podczas toczenia się po powierzchni pola. Efektem jest rozdrobnienie dużych resztek na krótsze fragmenty, które szybciej ulegają rozkładowi. Rozwiązanie to sprawdza się szczególnie w gospodarstwach stosujących siew bezpośredni lub siew w mulcz, gdzie zależy nam na pozostawieniu resztek na powierzchni gleby.

Uprawki pożniwne po zbiorze słomy

Nie istnieje jeden uniwersalny schemat postępowania. Liczba i głębokość zabiegów powinny być dostosowane do technologii uprawy.

W przypadku uprawy całopowierzchniowej pierwszy przejazd powinien być możliwie płytki – zwykle 3–5 cm. Jego celem jest pobudzenie samosiewów oraz wymieszanie jedynie części słomy z glebą.

Drugi zabieg może być wykonany głębiej, na 10–15 cm. Pozwala on lepiej wymieszać resztki i przygotować stanowisko pod siew. Duże znaczenie ma zastosowany wał doprawiający. Odpowiada on za wyrównanie powierzchni pola, ograniczenie parowania, poprawę kontaktu resztek z glebą, stworzenie warunków do równomiernych wschodów. W warunkach suszy należy ograniczać liczbę przejazdów, aby nie tracić cennej wilgoci.

Jednym z najtrudniejszych momentów w gospodarowaniu słomą jest siew rzepaku po zbożach. Nasiona rzepaku są drobne i wymagają bardzo dobrego kontaktu z glebą. Obecność słomy bezpośrednio w rzędzie siewnym może ograniczać podsiąkanie wody oraz pogarszać wschody. W praktyce skuteczne są dwa rozwiązania.

słoma uprawa uproszczona
Wymieszanie słomy z glebą to skuteczny sposób na poprawę struktury ziemi i zwiększenie ilości próchnicy. Fot. D. Tomaszewski

Pierwsze polega na dokładnym wymieszaniu słomy z glebą podczas uprawek pożniwnych. Dzięki temu powierzchnia pola jest względnie czysta, a redlice pracują w jednorodnym środowisku.

Drugie rozwiązanie stosowane jest w systemach strip-till i siewu bezpośredniego. W tym przypadku słoma pozostaje na powierzchni jako mulcz, natomiast redlica lub sekcja uprawowa odsuwa ją na boki i umieszcza nasiona w czystej glebie. Pozostawiony między rzędami mulcz ogranicza parowanie, zmniejsza nagrzewanie gleby oraz chroni powierzchnię przed erozją.

Budowanie żyzności gleby

Skuteczne zagospodarowanie słomy stanowi jeden z kluczowych elementów powodzenia uprawy uproszczonej. Słoma jest nie tylko źródłem składników pokarmowych, ale również cennym materiałem budującym żyzność gleby. Prawidłowe rozdrobnienie i równomierne rozprowadzenie resztek pożniwnych rozpoczyna się już podczas zbioru kombajnem. Kolejne zabiegi powinny być dostosowane do warunków glebowych, technologii uprawy oraz wymagań rośliny następczej.

Ziarno pszenicy pod lupą – co wpływa na jakość i cenę?

0
ziarna pszenicy
Pszenica jest najwartościowszym ziarnem zbóż wykorzystywanych w przemyśle spożywczym. Fot. M. Piśny

Ziarno pszenicy znajduje szerokie zastosowanie w przetwórstwie, dlatego podmioty prowadzące jego skup określają wymagane parametry jakościowe i technologiczne. Ich minimalne poziomy zależą od przeznaczenia surowca.

Ocena parametrów

Oceniane parametry pszenicy konsumpcyjnej są szczególnie ważne dla młynarstwa i piekarnictwa.

Podstawę oceny wartości wypiekowej tworzą wskaźniki, takie jak:

  • zawartość białka i glutenu,
  • liczba opadania,
  • wskaźnik sedymentacyjny SDS,
  • wodochłonność mąki,
  • rozmiękczenie ciasta,
  • praca odkształcenia
  • oraz objętość chleba.

Charakteryzują one właściwości ziarna, mąki, ciasta i pieczywa. Trzy pierwsze wymienione wyżej wskaźniki są najczęściej i wykorzystywane do oceny surowca w skupie.

Zawartość białka i glutenu

Zawartość białka i glutenu to podstawowe wskaźniki jakości ziarna pszenicy. W zależności od skupu mogą być stosowane zamiennie przy ocenie. Pszenica chlebowa i twarda wymaga wysokiej zawartości białka na poziomie 12,5–14%, natomiast z przeznaczeniem na ciastka dla lepszej kruchości wypieków nieco niższej – 9–11% suchej masy.

Polskie Normy (PN) jako minimalne kryterium przydatności do wykorzystania ziarna pszenicy do produkcji mąki na cele chlebowe określają zawartość białka co najmniej na poziomie 10,5% i glutenu co najmniej 26%. Ziarno z wysoką ich zawartością – ponad 14% białka i ponad 30% glutenu – może pełnić funkcję poprawiacza mąki w mieszankach przemiałowych.

ziarna pszenicy
Jakość ziarna zbóż jest niezwykle ważna w młynarstwie i piekarnictwie. Fot. M. Piśny

Liczba opadania

Liczba opadania informuje o aktywności enzymów amylolitycznych i świadczy o świeżości lub możliwym porastaniu ziarna. Gwarancją uzyskania jakościowej mąki pszennej odpowiedniej do wypieku chleba jest przemiał ziarna o liczbie opadania na poziomie 250–350 sekund. Według Polskich Norm ziarno pszenicy konsumpcyjnej na rynek krajowy powinno cechować się liczbą opadania nie mniejszą niż 220 sekund, a na eksport minimum 250 sekund.

Zbyt wysoka liczba opadania (ponad 400 sekund) również nie jest pożądana bowiem oznacza zbyt słabą aktywność enzymów amylolitycznych, co wpływa niekorzystnie na właściwości wypiekowe mąki – pieczywo nie będzie odpowiednio wyrastało.

Natomiast niska liczba opadania (poniżej 150 sekund) oznacza materiał o wysokiej zawartości wyżej wymienionych enzymów i jest przyczyną obniżenia siły wypiekowej mąki, sprężystości ciasta oraz zwiększenia jego rozciągliwości.

Wysoka aktywność enzymów amylolitycznych (np. amylazy) prowadzi do rozkładu skrobi na cukry proste, co jest związane z porastaniem ziarna. Porośnięte ziarno nie nadaje się do siewu, ponieważ nie ma wystarczającego wigoru i zdolności kiełkowania. Takim ziarnem nie powinniśmy również skarmiać zwierząt z uwagi na podwyższoną w nim zawartość groźnych mikotoksyn.

Niska liczba opadania świadczy także o aktywnym oddychaniu surowca, w trakcie którego wydzielane są ciepło i woda. Może być to przyczyną zawilgocenia i samozagrzewania materiału. Takie ziarno nie nadaje się do celów piekarniczych, dlatego skupy raczej odmówią jego przyjęcia lub przy obniżonym wskaźniku będą oferować niższą cenę.

Ziarna pszenicy
Porośnięte ziarno nie zostanie przyjęte w skupie. Nie nadaje się też do siewu, ponieważ nie ma wystarczającego wigoru i zdolności kiełkowania. Fot. K. Szulc

Wskaźnik sedymentacyjny SDS

Wskaźnik sedymentacyjny (metoda SDS/Zeleny’ego) jest wartością wyrażoną w centymetrach sześciennych lub mililitrach. Określa objętość osadu powstającego w ściśle określonych warunkach z zawiesiny mąki otrzymanej z badanego ziarna pszenicy w roztworze kwasu mlekowego. Parametr ten służy do oceny jakości technologicznej ziarna oraz jego przydatności do celów wypiekowych, ponieważ odzwierciedla jakościowo-ilościowe właściwości glutenu, w tym jego zdolność do pęcznienia i kleistość.

Wysokie wartości wskaźnika sedymentacyjnego są szczególnie pożądane w przypadku ziarna przeznaczonego do produkcji mąki chlebowej, ponieważ świadczą o odpowiedniej zawartości glutenu oraz jego korzystnych właściwościach technologicznych.

Zbyt niska zawartość glutenu w ziarnie ogranicza jego przydatność do wypieku pieczywa. Przyjmuje się, że minimalna wartość wskaźnika sedymentacyjnego dla ziarna przeznaczonego na cele młynarsko-piekarskie wynosi około 22–25 cm³, natomiast wartości przekraczające 30 cm³ świadczą o dobrej jakości surowca. Ziarno o wskaźniku powyżej 40 cm³ spełnia kryteria tzw. poprawiacza mąki, wykorzystywanego do polepszania jakości mieszanek mącznych. Z kolei wartość wskaźnika poniżej 20 cm³ wskazuje na niską przydatność ziarna do celów młynarskich i kwalifikuje je głównie do wykorzystania paszowego.

Gęstość ziarna

Gęstość ziarna w stanie zsypnym odzwierciedla dorodność i wykształcenie ziarna, co pozwala też ocenić jego przydatność do przemiału. Według wymogów Polskich Norm ziarno pszenicy dobrej jakości powinno mieć gęstość na poziomie co najmniej 73 kg/hl, a najlepiej ponad 76 kg/hl. Można z niego uzyskać wysoki wyciąg mąki jasnej, która jest najbardziej poszukiwana na rynku i też na ogół najdroższa.

Wilgotność ziarna a bezpieczne przechowywanie

Skupy wymagają określonej wilgotności ziarna, która nie powinna przekraczać 14,5%. Ma to znaczenie dla możliwości jego długotrwałego przechowywania. Ziarno może być magazynowane przy wilgotności 14% do 6 miesięcy, a przy 13% powyżej 6 miesięcy. Stąd, gdy okazuje się, że wilgotność materiału przekracza 14,5%, należy liczyć się z obniżeniem ceny pszenicy w skupie, co najczęściej wynika z konieczności jego dosuszania.

Na wilgotność ziarna pszenicy wpływ mają warunki pogodowe w czasie żniw oraz stan plantacji – przede wszystkim zachwaszczenie. Chwasty nie dość, że mogą utrudniać proces zbioru, to przy omłocie podnoszą wilgotność ziarna i mogą przyczynić się do przekroczenia dopuszczalnych progów zanieczyszczeń.

Zanieczyszczenia ziarna

Zanieczyszczenia zwiększają wspomnianą wilgotność ziarna i sprzyjają jego samozagrzewaniu. Skupy nie przyjmują tym samym ziarna pszenicy, która ma być przeznaczona do konsumpcji z ogólnymi zanieczyszczeniami powyżej 6%. W tym ujęte są zanieczyszczenia nieużyteczne, czyli wszelkie domieszki organiczne (np. piasek, kamienie, grudki ziemi, szkło) i mineralne (fragmenty łodyg, słoma, plewy, nasiona innych roślin nietrujących) – te na ogół nie mogą przekroczyć 2%.

Natomiast zawartość zanieczyszczeń szkodliwych, takich jak obecność sporyszu, nie może przekraczać 0,2 g/kg, czyli 0,02%. Zawartość mykotoksyn, np. deoksyniwalenolu (DON) – wtórnego metabolitu grzybów z rodzaju Fusarium – w pszenicy nieprzetworzonej nie może przekraczać 1000 μg/kg. W przypadku pszenicy przeznaczonej bezpośrednio do spożycia przez ludzi limit ten wynosi 750 μg/kg, natomiast dla mąki pszennej, otrębów i kiełków pszennych – 500 μg/kg.

W przypadku zearalenonu (ZEN) limit w ziarnie pszenicy nieprzetworzonej wynosi 100 μg/kg, a dla pszenicy przeznaczonej bezpośrednio do spożycia przez ludzi – 50 μg/kg. Limit 50 μg/kg dotyczy również pieczywa, drobnych wyrobów piekarniczych oraz makaronu.

Ponadto oddawany do skupu materiał powinien być wolny od szkodników we wszystkich ich stadiach rozwojowych – uszkodzenia przez nie powodowane nie powinny przekraczać 0,5%. Dopuszczalne jest maksymalnie 5% ziarna połamanego oraz pośledniego i 4% porośniętego.

Skupy zbóż – jakie parametry sprawdzają?

Podmiot realizujący skup określa badane parametry jakościowe oraz ich minimalny poziom w zależności od kierunku przeznaczenia skupowanego zboża. Czyli uwzględniając, jaki produkt będzie uzyskany z ziarna i w jakiej technologii będzie on wytwarzany. Przy produkcji mąki wykorzystanej do wypieku chleba ważne jest, aby ziarno posiadało wystarczająco dużą ilość glutenu, co warunkuje wyprodukowanie chleba o odpowiednich cechach jakościowych.

Z kolei w produkcji ciastek biszkoptowych wysoka zawartość białka i glutenu nie jest pożądana. Stąd firmy skupujące zboże określają wyróżniki jakościowe i ich poziom we własnym zakresie, przez co wymagania mogą się różnić. Podmioty zajmujące się skupem zbóż mogą (nie muszą) korzystać z Polskich Norm, które określają minimalne wymogi jakościowe i sposób ich oceny. Są one podstawą m.in. do kwalifikacji ziarna w przypadku wprowadzenia np. skupu interwencyjnego.

Orientacyjne parametry technologiczne i jakościowe pszenicy oceniane w skupie

Parametr ziarna Konsumpcyjna Konsumpcyjna Konsumpcyjna Paszowa
Zawartość białka (%) min. 12,5 min. 13 min. 14 9–11
Wilgotność (%) max. 14,5 max. 14,5 max. 14,5 max. 14,5
Zawartość ogólna zanieczyszczeń (%) max. 6 max. 6 max. 6 6–8
W tym zanieczyszczenia nieużyteczne (%) max. 2 max. 2 max. 2 max. 2
W tym zanieczyszczenia szkodliwe (%) max. 0,5 max. 0,5 max. 0,5 max. 0,5
Liczba opadania (s) 220–250 220–250 220–250 220–250
Minimalna gęstość (kg/hl) 76 77 78 73

Podział wyróżników jakościowych ziarna

Cechy ogólne:

  • minimalny stopień dojrzałości,
  • wygląd,
  • barwa,
  • zapach;

Przydatność przechowalnicza:

  • wilgotność,
  • obecność szkodników,
  • zawartość zanieczyszczeń,
  • liczba opadania;

Wartość technologiczna:

  • gęstość ziarna w stanie zsypnym,
  • wyrównanie ziarna,
  • zawartość popiołu (w przypadku pszenicy konsumpcyjnej ważny jest także szereg innych cech przedstawionych w tym artykule);

Informacje o bezpieczeństwie zdrowotnym żywności

Cena pszenicy konsumpcyjnej – co na nią wpływa?

Cena pszenicy konsumpcyjnej w skupie obok jakości surowca jest kształtowana przede wszystkim przez aktualny rynek zapasów, wiążące się z tym zapotrzebowanie oraz wielkość produkcji. W przypadku skupu ziarna szczególne znaczenie ma jego jakość.

Jakość ziarna jest odzwierciedleniem sposobu prowadzenia plantacji, gdzie na finiszu uprawy musimy zwrócić uwagę m.in. na aplikację trzeciej dawki nawożenia azotowego oraz ochronę kłosa. Każde agrotechniczne zaniechanie czy błąd na tym etapie mają swoje odzwierciedlenie w słabej jakości ziarna. W takim przypadku uzyskanie wymaganych progów jakościowych okazuje się trudne do spełnienia, nawet dla odmian o genetycznie uwarunkowanej wysokiej zawartości białka.

Nie bez znaczenia są również warunki pogodowe w trakcie sezonu wegetacyjnego, a szczególnie w końcowym okresie wzrostu i dojrzewania zbóż. Pogoda bowiem wpływa na aktywność enzymów amylolitycznych, np. przy deszczowej aurze zwiększa się aktywność amylazy, co w efekcie wpływa na niską liczbę opadania.

Klasyfikacja typu odmian pszenicy wg COBORU

Typ odmiany Cechy i wartość technologiczna
(E) Elitarna* Wysoka odporność na porastanie, bardzo dobre właściwości przemiałowe i wypiekowe. Traktowana jako poprawiacz jakości odmian słabszych.
(A) Jakościowa* Odporna na porastanie, o bardzo dobrych cechach przemiałowych i wypiekowych. Wysoka przydatność do produkcji pieczywa dobrej jakości.
(K) Ciasteczkowa Preferowana przez przemysł cukierniczy. Charakteryzuje się niższą zawartością białka, niską aktywnością enzymatyczną, małym rozmiękczeniem oraz niską energią ciasta.
(B) Chlebowa* Dobre cechy przemiałowe i wypiekowe oraz odpowiednie parametry technologiczne. Przydatna do wypieku pieczywa i produkcji mąki chlebowej.
(C) Paszowa Wykazuje słabsze parametry technologiczne, m.in. niższą zawartość białka lub gorszą jakość glutenu. Zdrowe, czyste i odpowiednio dosuszone ziarno jest zalecane w żywieniu zwierząt.
* Uwaga: Odmiany z grup E, A i B są przydatne do wypieku chleba.

Cena pszenicy wystrzeliła na Matif! Obawy o dostęp do ziarna z basenu Morza Czarnego windują notowania

0
Cena pszenicy na Matif i CBoT (15.07.2026)

Cena pszenicy w kontraktach wrześniowych na paryskim Matif wzrosła w środę o 15 euro, przebijając psychologiczną barierę 230 €/t, co stanowi najwyższy poziom od lutego 2025 roku. Tak gwałtowna reakcja rynku jest bezpośrednim skutkiem eskalacji konfliktu w regionie Morza Czarnego, gdzie paraliż logistyczny w Cieśninie Kerczeńskiej oraz ataki na infrastrukturę portową drastycznie ograniczają globalne możliwości eksportowe.

Gwałtowny wzrost ceny pszenicy w cieniu wojny

Dynamiczny ruch w górę to nie tylko efekt niepewności geopolitycznej, ale także sygnał ostrzegawczy płynący z europejskich pól. Rozczarowujące prognozy produkcyjne, zwłaszcza z Francji, gdzie deficyt opadów i fale upałów zredukowały potencjał plonowania pszenicy zwyczajnej do 32,0 Mt, pogłębiają obawy o podaż. W tym samym czasie rynek amerykański, napędzany przez napięcia na Bliskim Wschodzie i w rejonie Morza Czarnego, wywindował notowania pszenicy SRW w stronę 7 USD/buszel. Operatorzy z niepokojem śledzą sytuację, licząc się z koniecznością głębokiego przetasowania map globalnych przepływów zboża.

Przeczytaj również:

Analiza pozostałych kontraktów i kompleksu surowcowego

Wzrosty nie ograniczyły się jedynie do pszenicy, obejmując szerokie spektrum surowców rolniczych:

  • Kompleks oleistych: Rzepak odnotował nowe szczyty, osiągając 548,5 €/t w terminie listopadowym, co wynika z bardzo niepokojącej sytuacji plantacji słonecznika w Europie Zachodniej.
  • Kukurydza: Na Euronext obserwujemy wysokie obroty, a w USA rynek skupia uwagę na „Pasie Kukurydzy”, gdzie kwitnienie przypada na okres rozproszonych opadów. Globalny bilans kukurydzy pozostawia minimalny margines błędu, co czyni rynek podatnym na dalsze wahania.
  • Soja: Dane NOPA potwierdziły wysoki poziom przetwórstwa, przy jednoczesnym utrzymaniu niskich zapasów oleju sojowego, co skutecznie wspierało notowania podczas ostatnich sesji.
  • Jęczmień: Szacunki dla jęczmienia zimowego we Francji wskazują na poziom 8,86 Mt, natomiast jęczmień wiosenny zmaga się z silniejszym spadkiem produkcji, osiągając 2,24 Mt wobec 3,50 Mt rok wcześniej.

W obliczu spadku globalnych zapasów pszenicy do ok. 24% stosunku zapasów do spożycia, rynek staje się skrajnie podatny na wszelkie szoki podażowe, co przy ograniczonej logistyce rosyjskiej sugeruje utrzymanie presji wzrostowej w drugiej połowie 2026 roku.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Przegląd zgrabiarek. Jak wybrać odpowiedni model?

0
Funkcja sterowania sekcjami umożliwia automatyczne podnoszenie i opuszczanie karuzel na uwrociach. Fot. firmowe

Precyzyjne zgrabianie zielonki ma kluczowe znaczenie dla jakości paszy oraz wydajności zbioru. Odpowiednio dobrana zgrabiarka pozwala ograniczyć straty materiału, zmniejszyć zanieczyszczenie paszy ziemią i uformować równy pokos dla kolejnych maszyn.

Jak wybrać zgrabiarkę do gospodarstwa?

W nowoczesnym gospodarstwie coraz większą uwagę zwraca się nie tylko na samą skuteczność zgrabiania, ale również na wydajność pracy, szerokość roboczą oraz możliwość dopasowania maszyny do areału i warunków terenowych.

Dobrze dobrana zgrabiarka pozwala ograniczyć liczbę przejazdów, zmniejszyć zużycie paliwa i poprawić organizację zbioru zielonki. Choć zgrabianie często traktowane jest jako jeden z prostszych etapów zbioru pasz, w praktyce ma ogromny wpływ na końcowy efekt. Nierówny pokos może powodować przeciążenia pras i sieczkarni, zwiększać straty materiału lub pogarszać jakość belowania. Z kolei dokładnie uformowany wał zielonki pozwala zachować płynność pracy całego zestawu maszyn.

Szerokość robocza zgrabiarki a wydajność pracy

Jednym z najważniejszych parametrów podczas wyboru zgrabiarki jest szerokość robocza. To właśnie ona w dużej mierze określa wydajność maszyny i wpływa na liczbę przejazdów koniecznych do zebrania materiału z pola. W mniejszych gospodarstwach dobrze sprawdzają się maszyny o szerokości od 3 do 5 metrów. Są one stosunkowo lekkie, łatwe w manewrowaniu i nie wymagają dużej mocy ciągnika.

W przypadku większych areałów coraz częściej wybierane są zgrabiarki dwukaruzelowe lub zgrabiarki czterokaruzelowe o szerokości przekraczającej nawet 15 metrów. Dzięki większej szerokości roboczej możemy sobie pozwolić na wyższą wydajność pracy, mniejszą liczbę przejazdów oraz niższe zużycie paliwa w przeliczeniu na hektar. Nie zawsze jednak największa maszyna będzie najlepszym wyborem. Na terenach pagórkowatych lub na małych, nieregularnych działkach zbyt szeroka zgrabiarka może być trudniejsza w prowadzeniu.

Istotne znaczenie ma także masa maszyny i zapotrzebowanie na moc. W praktyce zgrabiarka powinna być dopasowana do pozostałych maszyn pracujących w gospodarstwie. Jeśli gospodarstwo korzysta z wydajnej prasy lub dużej sieczkarni, zbyt mała zgrabiarka może stać się wąskim gardłem podczas zbioru.

Zgrabiarki karuzelowe – najpopularniejsze rozwiązanie

Zgrabiarki karuzelowe to obecnie najpopularniejszy typ maszyn wykorzystywanych do formowania pokosu. Charakterystycznym elementem są wirujące karuzele wyposażone w ramiona z palcami sprężystymi. Zgrabiarki karuzelowe cenione są przede wszystkim za bardzo dobrą jakość formowanego pokosu, delikatne obchodzenie się z materiałem oraz niewielkie zanieczyszczenie zielonki.

Najprostsze modele jednokaruzelowe dobrze sprawdzają się w mniejszych gospodarstwach. Większe maszyny dwu- i czterokaruzelowe przeznaczone są do intensywnej pracy na dużych areałach. Dużą zaletą zgrabiarek karuzelowych jest możliwość regulacji szerokości pokosu. Dzięki temu można łatwo dopasować wał zielonki do szerokości podbieracza prasy lub przyczepy.

Zgrabiarki gwiazdowe – prosta konstrukcja i niskie koszty

Maszyny gwiazdowe wyróżniają się prostą konstrukcją oraz niskimi kosztami eksploatacji. Elementami roboczymi są koła gwiazdowe obracające się pod wpływem kontaktu z podłożem. Ich największe zalety to niewielkie zapotrzebowanie na moc oraz prosta budowa.

Zgrabiarki gwiazdowe często wykorzystywane są w mniejszych gospodarstwach lub przy pracy z suchym sianem. W przypadku mokrej zielonki i intensywnego zbioru zwykle ustępują jednak nowoczesnym konstrukcjom karuzelowym.

Zgrabiarki taśmowe – najwyższa jakość pokosu

To coraz popularniejsze rozwiązanie w dużych gospodarstwach nastawionych na wysoką jakość paszy. W tego typu maszynach materiał jest podawany na taśmy transportujące, które formują równy i dobrze napowietrzony pokos.

Największą zaletą zgrabiarek taśmowych jest to, że bardzo delikatne obchodzą się z materiałem oraz ograniczają zanieczyszczenie paszy, ale także mają możliwość pracy z dużą wydajnością. Takie rozwiązania są szczególnie cenione przy zbiorze lucerny i innych roślin wrażliwych na osypywanie liści.

Na co zwrócić uwagę przy wyborze zgrabiarki?

Zakup zgrabiarki powinien być dopasowany nie tylko do powierzchni gospodarstwa, ale również do rodzaju zbieranej masy oraz organizacji pracy.

Przy wyborze maszyny warto zwrócić uwagę na liczbę karuzel. Jednokaruzelowe zgrabiarki są tańsze i prostsze, jednak ich wydajność jest ograniczona. Zgrabiarki dwu- i czterokaruzelowe pozwalają pracować szybciej i formować większe pokosy. Nowoczesne układy kopiowania terenu pozwalają dokładniej prowadzić palce nad podłożem. Ma to ogromne znaczenie dla ograniczenia zanieczyszczenia paszy ziemią i kamieniami.

W przypadku dużych maszyn bardzo ważny jest szybki system składania do transportu. Ma to znaczenie szczególnie podczas częstych przejazdów między polami. Niektóre szerokie modele wymagają ciągników o większej mocy i wydajniejszej hydrauliki. Warto sprawdzić, czy posiadany ciągnik będzie w stanie w pełni wykorzystać możliwości maszyny.

Zgrabiarki Kuhn

Francuska marka Kuhn od lat należy do czołowych producentów maszyn zielonkowych. Zgrabiarki tej firmy cenione są przede wszystkim za trwałość, wysoką kulturę pracy oraz bardzo dobre kopiowanie terenu.

W ofercie producenta znajdują się zarówno kompaktowe modele jednokaruzelowe, jak i bardzo wydajne maszyny wielokaruzelowe przeznaczone do intensywnej eksploatacji. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się serie GA, które oferują szeroki wybór modeli o różnych szerokościach roboczych.

Producent stawia na rozwiązania poprawiające jakość zgrabiania oraz ograniczające zanieczyszczenie zielonki. Dużą zaletą maszyn Kuhn jest stabilna praca przy wyższych prędkościach roboczych. Dzięki temu operator może efektywnie wykorzystać krótkie okna pogodowe podczas zbioru.

Zgrabiarki Claas

Claas to marka dobrze znana producentom mleka oraz firmom usługowym. Zgrabiarki Liner należą do najpopularniejszych maszyn w segmencie profesjonalnego zbioru zielonek. Producent oferuje szeroką gamę modeli – od prostych maszyn jednokaruzelowych po duże konstrukcje czterokaruzelowe przeznaczone do pracy z najbardziej wydajnymi sieczkarniami.

Jednym z wyróżników maszyn Claas jest bardzo dobre kopiowanie terenu oraz wysoka kultura pracy układu jezdnego. W praktyce przekłada się to na równy pokos i ograniczenie zanieczyszczeń. Nowoczesne modele wyposażane są także w rozbudowane układy hydrauliczne i wygodne sterowanie z kabiny ciągnika. To ważne szczególnie podczas pracy na dużych areałach, gdzie liczy się nie tylko wydajność, ale także komfort operatora.

Zgrabiarka
W zgrabiarkach Liner szerokość roboczą można regulować bezpośrednio z kabiny operatora. W wersji Business Pro dostępna jest również hydrauliczna regulacja wysokości zgrabiania. Fot. firmowe

Zgrabiarki Pronar

Pronar kojarzony jest przede wszystkim z maszynami dostosowanymi do potrzeb mniejszych i średnich gospodarstw. Zgrabiarki tej marki wyróżnia prosta konstrukcja, łatwość obsługi oraz atrakcyjna cena.

Maszyny Pronar często wybierane są przez gospodarstwa poszukujące prostych i solidnych rozwiązań bez rozbudowanej elektroniki. Ich zaletą są również stosunkowo niskie koszty eksploatacji i łatwa dostępność części zamiennych. Choć nie są to zwykle najbardziej zaawansowane konstrukcje na rynku, w wielu gospodarstwach doskonale spełniają swoje zadanie i pozwalają sprawnie przygotować materiał do dalszego zbioru.

Zgrabiarka
Układ karuzel ustawionych jedna za drugą umożliwia formowanie jednego wałka z szerokiego pasa roboczego. Szerokość formowanego pokosu wynosi od 0,6 do 1,9 m. Fot. firmowe

Zgrabiarki SaMASZ

SaMASZ to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich producentów maszyn zielonkowych. Firma od lat rozwija ofertę zgrabiarek, które trafiają zarówno na rynek krajowy, jak i do wielu krajów Europy.

W ofercie znajdują się modele jedno-, dwu- i czterokaruzelowe. Producent stawia na prostą obsługę, trwałość konstrukcji oraz korzystny stosunek ceny do możliwości. Dużą popularnością cieszą się serie Z2 oraz Duo, które dobrze sprawdzają się w średnich i większych gospodarstwach.

Atutem maszyn SaMASZ jest stosunkowo niewielkie zapotrzebowanie na moc oraz dobra współpraca z popularnymi ciągnikami używanymi w polskich gospodarstwach. Producent stale rozwija także wyposażenie dodatkowe i rozwiązania poprawiające komfort pracy operatora.

Zgrabiarka
Największą zaletą zgrabiarek taśmowych jest to, że bardzo delikatne obchodzą się z materiałem oraz ograniczają zanieczyszczenie paszy. Fot. firmowe

Zgrabiarki Pöttinger

Austriacki Pöttinger od wielu lat specjalizuje się w maszynach zielonkowych. Zgrabiarki tej marki kojarzone są z wysoką jakością wykonania oraz bardzo dobrym dopracowaniem szczegółów.

Producent oferuje zarówno kompaktowe modele TOP do mniejszych gospodarstw, jak i szerokie maszyny wielokaruzelowe przeznaczone do profesjonalnego zbioru. Dużą uwagę zwraca się tutaj na dokładne kopiowanie terenu i delikatne prowadzenie palców roboczych. Ma to ogromne znaczenie przy produkcji wysokiej jakości sianokiszonki.

W wielu modelach stosowane są rozwiązania poprawiające stabilność pracy przy dużych prędkościach oraz systemy ułatwiające transport. Pöttinger mocno rozwija także segment maszyn o dużej szerokości roboczej, które pozwalają tworzyć równomierne pokosy pod wydajne sieczkarnie samojezdne.

Ceny paliw: Podwójny nokaut przed żniwami. Hurtowy diesel w Orlenie przebił 6200 zł, a stacje podnoszą ceny na pylonach!

0

Ceny paliw w kraju szybko rosną! Koszty nadchodzących żniw i wakacyjnych wyjazdów rosną w zastraszającym tempie. Choć na chwilę na światowych giełdach zapadł spokój, to dzisiejsze (czwartek, 16 lipca) cenniki hurtowe PKN Orlen przyniosły nam brutalne przebudzenie. Mamy do czynienia z potężnym wstrząsem na rynku ropy i paliw, który natychmiast uderzył w polskie rafinerie. Co ważne, krajowy monopolista nie przerzucił całego tego uderzenia na raz – dzisiejsze drastyczne podwyżki to spóźnione przenoszenie na polski rynek tego, co wydarzyło się na świecie na początku tygodnia.

Czytaj najnowszą analizę:

Orlen dawkuje nam podwyżki na raty

Dlaczego paliwa w Polsce drożeją tak gwałtownie właśnie dzisiaj (16.07.2026), skoro wczoraj na świecie sytuacja się uspokoiła? Odpowiedź tkwi w mechanizmie działania hurtu. Dzisiejsze podwyżki w Orlenie to po prostu „kolejna rata” za poniedziałkowy paraliż na rynkach.

W poniedziałek (13 lipca) ceny ropy naftowej i gotowych paliw w Europie wystrzeliły w górę o blisko 10% w zaledwie jeden dzień. Krajowy monopolista nie mógł tak ogromnej podwyżki wprowadzić na raz, bo wywołałoby to panikę na stacjach. Choć wczoraj (w środę) rynki na świecie zaczęły się powoli stabilizować, Orlen musiał dokończyć rozliczanie tamtego szoku. Efekt? Dzisiejszy poranek przyniósł kolejny drastyczny skok cen w hurcie: o kolejne 144 zł/m³ na oleju napędowym i 96 zł/m³ na benzynie.

Geopolityczny armagedon: Trump i Rosja (Ukraina) dokręcają śrubę

Dlaczego na świecie zrobiło się tak nerwowo? Wszystko zaczęło się od poniedziałkowych zapowiedzi prezydenta USA, Donalda Trumpa. Ogłosił on nałożenie gigantycznego cła – aż 20% wartości ładunku – na wszystkie statki przepływające przez strategiczną Cieśninę Ormuz. Dodatkowo ogłosił natychmiastową blokadę portów w Iranie. Według doniesień z USA, ta blokada ruszyła we wtorek po południu czasu amerykańskiego.

Przez Cieśninę Ormuz przepływa aż jedna piąta światowych dostaw ropy. Choć po wcześniejszych konfliktach ruch tam zmalał, to ostatnio powoli wracał do normy. Decyzja Trumpa całkowicie grzebie nadzieje na stabilizację. Eksperci z rynku paliw ostrzegają, że ryzyko konfliktu zbrojnego drastycznie wzrosło, co skazuje nas na długie miesiące z drogą ropą.

Jakby tego było mało, rynek diesla w Europie cierpi z powodu drugiego ciosu – całkowitego wstrzymania eksportu tego paliwa przez Rosję. Rosja ograniczyła też eksport samej ropy w wyniku systematycznych i skutecznych ataków dronowych na rafinerie i tankowce floty rosyjskiej. Te uderzenia mocno sparaliżowały rosyjskie zdolności przerobowe i transportowe, co jeszcze bardziej kurczy i tak już napiętą ofertę surowca na starym kontynencie.

Co działo się wczoraj na światowych giełdach?

Wczorajsza (środa, 15 lipca) sesja przyniosła lekkie wyciszenie, ale ceny wciąż pozostają na bardzo wysokich poziomach:

  • Diesel ARA (gotowe paliwo w Europie): potaniał wczoraj o symboliczne -0,6% do poziomu 1153,50 USD za tonę. Mimo tego drobnego spadku, europejski diesel jest wciąż o aż 52% droższy niż przed wybuchem wojny z Iranem!
  • Ropa Brent: zamknęła się na poziomie 84,95 USD za baryłkę (+0,26%).
  • Ropa WTI: kosztowała na zamknięciu 79,60 USD za baryłkę (+0,33%).
  • Kurs USD/PLN: polski złoty lekko się umocnił – dolar potaniał o -0,48% i kosztował na koniec dnia 3,7690 zł.

Czarne statystyki Orlenu: Ile płacimy w hurcie?

Polski gigant paliwowy szybko przełożył globalne zawirowania na nasze podwórko. Dzisiejsze tabele Orlenu wyglądają dramatycznie:

  • Olej Napędowy (Ekodiesel): zdrożał dziś o 144 zł/m³ i kosztuje już astronomiczne 6 211 zł/m³!
    • W dwa dni (od wtorku) cena netto diesla skoczyła o 299 zł/m³ (czyli o +37 groszy na litrze z VAT-em).
    • W ujęciu tygodniowym (od zeszłego czwartku) płacimy w hurcie o 517 zł/m³ więcej – to wzrost aż o 64 grosze na litrze brutto!
    • Od wybuchu kryzysu (koniec lutego): hurtowa cena diesla netto poszła w górę o 1 402 zł/m³ (sam surowiec z podatkiem i VAT-em podrożał o 1,72 zł na litrze!).
  • Benzyna Pb95 (Eurosuper): poszła dziś w górę o 96 zł/m³ do poziomu 5 737 zł/m³.
    • W dwa dni podwyżka wyniosła 237 zł/m³.
    • W skali tygodnia benzyna podrożała o 211 zł/m³ (+26 groszy na litrze brutto).
    • Od końca lutego hurtowa cena Pb95 wzrosła o 1 271 zł/m³ (+1,56 zł na litrze brutto).

Pylony ruszają w górę. Tanie stacje już kapitulują!

Powrót pełnej, 23-procentowej stawki VAT z początkiem lipca (po wygaśnięciu rządowej tarczy paliwowej) w połączeniu z galopującymi cenami hurtowymi to najgorszy możliwy scenariusz przed startem tegorocznych żniw.

Tanie paliwo na stacjach to już przeszłość. Jeśli przeliczymy dzisiejszą cenę hurtową Orlenu na litry, to sam koszt zakupu paliwa w rafinerii wynosi obecnie 7,64 zł/l brutto dla diesla oraz 7,06 zł/l brutto dla benzyny Pb95. Stacje mają upusty od oficjalnego hurtu ale muszą przecież doliczyć do tego koszty transportu i swoją marżę!

Najlepszym dowodem na to, jak napięta jest sytuacja, są stacje przymarketowe. Ponieważ działają one na minimalnych marżach detalicznych, najszybciej przenoszą ceny hurtowe na swoje pylony. Śledzona przez nas stacja Auchan w Lublinie zaktualizowała cennik dziś rano (16 lipca o godzinie 04:35) i od razu zobaczyliśmy ogromne podwyżki:

  • Olej Napędowy (ON B7): wystrzelił w ciągu zaledwie jednej doby aż o 20 groszy – z 6,95 zł do 7,15 zł/l!
  • Benzyna Pb95 (E10): podrożała do 6,80 zł/l (wczoraj kosztowała jeszcze 6,75 zł/l).
  • Benzyna Pb98 (E5): kosztuje już 7,79 zł/l (wzrost z 7,68 zł/l).

Nawet po tych podwyżkach stacje przymarketowe sprzedają paliwo niemal po kosztach, starając się zatrzymać klientów. To jednak ostatnie chwile, by zatankować poniżej średniej rynkowej. Na tradycyjnych, sieciowych stacjach ceny bardzo szybko zaczną zbliżać się do przedziału 7,60–7,80 zł za litr.

Małe pocieszenie z giełdy Matif: Na osłodę tych fatalnych wiadomości dla rolników, wczorajsza sesja przyniosła potężne odbicie cen rzepaku. Na paryskiej giełdzie MATIF rzepak podrożał wczoraj o +3,54%, zamykając się na poziomie 541,00 EUR/t! Drożały też zboża wspierane obawami o podaż z basenu Morza Czarnego.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe

Gwałtowne burze na zachodzie kraju – 17 lipca

0
17 lipca- pogoda
17 lipca- pogoda

Upalny piątek z burzami na zachodzie kraju

Noc z 16 na 17 lipca

Noc zapowiada się pogodna i sucha. Różnica temperatury będzie jednak bardzo duża. W rejonie Wejherowa nad ranem zaledwie 9 stopni Celsjusza. Drugim najchłodniejszym rejonem będzie Warmia, Kurpie i Mazury wraz z resztą Kaszub — 11-14 stopni Celsjusza. Na wschodzie zanotujemy 15 stopni Celsjusza. Na południu i w centrum kraju około 16-18 stopni Celsjusza. Najcieplejsza noc zapowiada się od okolic Szczecina po całe województwo Lubuskie i Dolny Śląsk — tu temperatura nie spadnie poniżej 18-20 stopni Celsjusza.

17 lipca z burzami na zachodzie kraju

Opady

Pierwsza część dnia w całym kraju upłynie w słonecznej atmosferze chociaż na zachodzie kraju przybywać ma chmur.

Po południu, tak mniej więcej od godziny 14:00 na zachodzie Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej zaczną pojawiać się pierwsze burze; które do wieczora obejmą praktycznie całe Pomorza Zachodnie; Wielkopolskę, Dolny Śląsk i województwo Opolskie. O ile na Ziemi Lubuskiej popada na około 70% obszaru to na Pomorzu Zachodnim są szanse, że popada wszędzie.

Późnym wieczorem zagrzmi miejscami od Kaszub po Kujawy, Łódzkie, Górny Śląsk i Małopolskę, ale chmur burzowych będzie już znacznie mniej niż w ciągu dnia.

Podczas burz spodziewane są wysokie sumy opadów – od 2-20 mm do 50-80 mm w rdzeniu burzowym.

Wiatr podczas burz rozpędzi się na ogół do maksymalnie 70 km/h; jednak kilka chmur burzowych powstających w szybkim tempie może zrzucić nagłą ścianę wody z nieba a taka sytuacja wymusza powstanie bardzo silnego wiatru zwanego downburst bądź microbust, którego prędkość potrafi przekraczać 100 km/h.

Temperatura

Piątek będzie gorącym dniem chociaż na Pomorzu Zachodnim tylko do czasu.

Do momentu powstawania burz temperatura zdąży wzrosnąć do 25-28 stopni zarówno na Pomorzu Zachodnim jak i Ziemi Lubuskiej. Około godziny 16-17:00 na całym Pomorzu Zachodnim oraz miejscami na Ziemi Lubuskiej i Dolnym Śląsku temperatura po przejściu burz spadnie do zaledwie 18-22 stopni Celsjusza i taka pozostanie już do późnego wieczora.

Dla odmiany na wschodzie, południu i w centrum temperatura powyżej 30 stopni utrzyma się między godziną 12:00 a 17:00 po czym stopniowo będzie spadać.

17 lipca- pogoda

Sklep-https://sklep.agroprofil.pl/

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Temperatura powietrza- https://www.infoclimat.fr/

Zboże z basenu Morza Czarnego zagrożone wojną na wyniszczenie

0
Rosyjski eksport pszenicy

Zboże z basenu Morza Czarnego od lat stanowi fundament globalnej stabilności rynku. Rosja i Ukraina, jako kluczowi eksporterzy, odpowiadają za znaczną część światowych dostaw pszenicy. Przez ostatnie lata to Rosja faktycznie wyznaczała poziom cen w eksporcie, a jej ogromna podaż działała jak „sufit cenowy”, skutecznie tłumiąc wzrosty notowań na giełdach światowych.

Wspomnieniem, które do dziś rzutuje na obecne analizy, jest rok 2022. Wówczas gwałtowny szok podażowy i blokada portów wywołały skokowy wzrost cen, przypominając światu o krytycznym znaczeniu drożności czarnomorskich szlaków.

Eskalacja na morzu: koniec hegemonii rosyjskiego „taniego ziarna”

Obecnie zboże z basenu Morza Czarnego ponownie znalazło się w centrum konfliktu, który przybrał formę wojny na wyniszczenie. Rozszerzenie przez Ukrainę operacji „MołoCzKa” na Morze Czarne i skuteczny atak tylko jednej nocy na 20 jednostek (w tym tankowce i gazowce) to bezpośrednia odpowiedź na rosyjską strategię blokady.

Ta nowa faza konfliktu uderza w fundamenty rosyjskiej dominacji cenowej. Logistyczny paraliż w Cieśninie Kerczeńskiej i na Morzu Azowskim sprawia, że Rosja traci swoją najważniejszą broń: możliwość płynnej i taniej sprzedaży ziarna. Wzajemne ataki na statki handlowe oraz infrastrukturę portową drastycznie podnoszą stawki frachtowe i ubezpieczeniowe. Gdy „sufit cenowy” wynikający z rosyjskiej podaży zaczyna pękać, rynek przestaje być tak silnie uzależniony od rosyjskiego dyktatu, a zaczyna wyceniać ryzyko geopolityczne, co otwiera przestrzeń do wzrostów cen.

Ryzyka kosztowe i presja na wzrosty

Sytuację dodatkowo komplikuje globalny kryzys energetyczny. Trwająca od marca wojna z Iranem oraz systematyczne ataki na infrastrukturę rafineryjną, zarówno na Bliskim Wschodzie, jak i na terenie Rosji, drastycznie ograniczają światową podaż gotowych paliw.

  • Nożyce cenowe: Gwałtowny wzrost cen ropy naftowej oraz gazu ziemnego bezpośrednio uderza w rentowność rolnictwa poprzez drastyczne podwyżki kosztów nawozów azotowych, paliw wykorzystywanych w pracach polowych oraz kosztów energii niezbędnej do suszenia i przechowywania ziarna.
  • Kurczący się bilans: Prognozy wskazują na spadek globalnych zapasów pszenicy w sezonie 2026/2027 do poziomu ok. 24% stosunku zapasów do spożycia. Przy gorszym bilansie, rynek staje się skrajnie podatny na wszelkie szoki podażowe.
  • Szansa na wzrost cen: Przy ograniczonej logistyce rosyjskiej i drastycznie rosnących kosztach produkcji, wzajemne ataki na statki handlowe oraz infrastrukturę krytyczną mogą być katalizatorem dla gwałtownych skoków cen zbóż.

Rynek przestał być jednostronny. W obliczu deficytu paliw, trwałej niepewności szlaków transportowych i ograniczenia rosyjskiej przewagi logistycznej, presja na wzrost cen zbóż staje się coraz bardziej realnym scenariuszem na drugą połowę 2026 roku.

Hodowla trzody chlewnej doczeka się systemowego wsparcia? Minister Stefan Krajewski zapowiada odbudowę sektora

0

Hodowla trzody chlewnej: Jak odbudować polski sektor wieprzowiny? Krajowa hodowla trzody chlewnej musi przejść głęboką transformację, opartą na stabilnych i długofalowych rozwiązaniach, a nie na doraźnej pomocy. – Nie chcemy gasić pożarów benzyną i marnować pieniędzy podatników na jednorazową pomoc. Chcemy trwale odbudować sektor i stworzyć hodowcom warunki do bezpiecznego rozwoju produkcji – zadeklarował minister rolnictwa Stefan Krajewski podczas konferencji prasowej.

Sytuacja, w jakiej znajduje się obecnie polska hodowla trzody chlewnej, wymaga natychmiastowych, ale przede wszystkim przemyślanych działań. Szef resortu rolnictwa podkreślił, że ministerstwo nie zamierza ograniczać się do wyborczych zapomóg. Nowa strategia opiera się na trzech filarach: długofalowym wzmacnianiu konkurencyjności, poprawie bezpieczeństwa biologicznego oraz odbudowie krajowej bazy produkcyjnej.

Gorzki rachunek za przeszłość. Dlaczego hodowla trzody chlewnej się załamała?

Minister Krajewski w mocnych słowach podsumował działania poprzedników, wskazując, że największy kryzys i tąpnięcie w pogłowiu miały miejsce w latach 2022–2023. Realizowany wówczas program „Locha+” został oceniony jako kosztowny program socjalny, który zamiast pomóc, przyniósł drastyczny spadek pogłowia świń w Polsce o niemal 700 tys. sztuk.

Brak stabilności oraz ciągłe widmo ASF sprawiły, że krajowa hodowla trzody chlewnej zaczęła gwałtownie się kurczyć, co doskonale obrazują twarde dane:

  • 2010 rok: 388,5 tys. gospodarstw utrzymujących świnie w Polsce.
  • 2023 rok: zaledwie 47,9 tys. aktywnych producentów pod koniec kadencji poprzedniego rządu.

Nowa era walki z ASF i otwarcie na rynki azjatyckie

Kluczem do tego, by hodowla trzody chlewnej w Polsce znów stała się opłacalna, jest skuteczna walka z afrykańskim pomorem świń (ASF). Resort uruchomił w tym celu 100-procentową refundację kosztów bioasekuracji, co pozwala rolnikom zabezpieczać chlewnie bez obciążania własnego budżetu.

Wymierne efekty przynoszą także reformy w strukturach weterynaryjnych:

  • Styczeń 2026 r. – całe terytorium Polski zostało po raz pierwszy uwolnione od najbardziej rygorystycznych, czerwonych stref ASF.
  • Kolejny krok: Ministerstwo pracuje nad znoszeniem kolejnych ograniczeń oraz nad tym, aby państwa trzecie uznały regionalizację kraju, co otworzy nowe rynki zbytu, m.in. w Azji. Eksport nadwyżek ma trwale podnieść ceny skupu w polskich chlewniach.

Płynność finansowa i cztery filary zmian

Aby poprawić bieżącą płynność finansową rolników, resort prowadzi rozmowy z Komisją Europejską w sprawie wcześniejszej wypłaty zaliczek. Jeśli Bruksela wyrazi zgodę, środki zaczną trafiać do gospodarzy już we wrześniu 2026 roku.

Długofalowy plan odbudowy sektora:

  1. Efektywne Fundusze Promocji – audyt działań promocyjnych, by realnie wspierały one polskich hodowców i przetwórców.
  2. Wzmocnienie pozycji rolnika – skuteczniejsze pozycjonowanie producentów żywca w łańcuchu dostaw, ograniczające przewagę pośredników.
  3. Rozwój grup producenckich – wsparcie doradców i ekspertów ułatwiające rolnikom wspólne budowanie silnej pozycji rynkowej.
  4. Odbudowa stad zarodowych – wsparcie dla odtworzenia krajowej bazy genetycznej, co zmniejszy zależność od importu warchlaków.

Podsumowanie roku pracy już wkrótce

Minister Stefan Krajewski zapowiedział, że szczegółowy plan oraz konkretne ramy finansowe dla zapowiedzianych programów zostaną przedstawione do końca lipca. Prezentacja zbiegnie się w czasie z podsumowaniem pierwszego roku pracy szefa resortu na stanowisku Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Do tematu będziemy na bieżąco wracać na łamach AgroProfil.

Protest Solidarności RI pod ministerstwem. Trudny dialog w cieniu kryzysu rentowności

0
Protest Solidarności RI pod MRiRW - 14.07.2026

Protest Solidarności RI: We wtorek, 14 lipca 2026 roku, przed gmach Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w Warszawie wyszli producenci zrzeszeni w NSZZ Solidarność RI. Choć manifestacja zgromadziła rolników z jasnymi, lokalnymi postulatami i postawiła resort w trudnej sytuacji, to głębsza analiza problemów pokazuje, że klucz do rozwiązania kryzysu leży znacznie dalej – na poziomie polityki unijnej oraz globalnych zawirowań rynkowych.

Próby dialogu i twarde stanowisko związkowców

Zorganizowany pod hasłem „Nie damy się zniszczyć” protest miał przede wszystkim zwrócić uwagę opinii publicznej i decydentów na pogłębiające się problemy ekonomiczne polskiej wsi. Pod ministerstwem doszło do trudnych rozmów, które pokazały, jak skomplikowane jest wypracowanie wspólnego kompromisu:

  • Inicjatywa resortu: Kierownictwo ministerstwa, z ministrem Stefanem Krajewskim na czele, zaproponowało natychmiastowe podjęcie rozmów, zapraszając do gmachu 5-osobową delegację protestujących.
  • Stanowisko rolników: Zgromadzeni zdecydowali się jednak nie wchodzić do budynku, stojąc na stanowisku, że rozmowy powinny toczyć się bezpośrednio przed tłumem lub w szerszym gronie.
  • Rozmowy na ulicy: Ostatecznie do protestujących na ulicy wyszła sekretarz stanu Małgorzata Gromadzka, co pozwoliło na bezpośrednie przedstawienie postulatów na ręce przedstawicieli rządu.

Choć ze strony liderów związkowych, m.in. Tomasza Obszańskiego, padły ostre sformułowania i postulaty personalne – w tym żądanie dymisji szefa resortu – to sami rolnicy podkreślali, że zależy im przede wszystkim na wypracowaniu konstruktywnych rozwiązań.

Koszty produkcji pod ścianą. Głosy poszczególnych branż

Edward Kosmal, zastępca przewodniczącego NSZZ Solidarność RI, wskazywał, że trudna sytuacja dotyka niemal każdego kierunku produkcji. Na polowej scenie wybrzmiały konkretne argumenty ekonomiczne:

  • Sektor trzody chlewnej: Producenci, tacy jak Janusz Walczak czy Łukasz Komorowski, zwracali uwagę na niskie ceny skupu żywca przy jednoczesnym utrzymywaniu się wysokich cen detalicznych w sklepach. Wskazywano na problem kurczącego się rodzimego uboju na rzecz surowca z importu.
  • Rynek zbóż i wołowiny: Żniwa rozpoczęły się przy bardzo niskich cenach skupu (zboże na poziomie 555–600 zł/t), podczas gdy w magazynach wielu rolników wciąż zalegają zapasy z poprzedniego sezonu. Z kolei ceny wołowiny odczuły wyraźne spadki rok do roku.
  • Sadownictwo i warzywnictwo: Dominik Zawadzki (reprezentant powiatu grójeckiego) oraz Marcin Wroński (Samoobrona) poruszyli palący problem braku stabilnego dostępu do krajowych sieci handlowych. Wskazywali na dominację importowanych owoców i warzyw w szczycie polskiego sezonu oraz potrzebę systemowego uregulowania tzw. „polskiej półki”.

Globalne zawirowania i unijne tło kryzysu

Aby zachować pełen obiektywizm, należy podkreślić, że obecny paraliż rentowności to w ogromnej mierze efekt czynników niezależnych od decyzji w Warszawie.

Wiosną tego roku sytuację drastycznie skomplikował wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. To tożsamy dla całego świata impuls, który uderzył w polskie rolnictwo poprzez:

  • Ponowny, gwałtowny wzrost cen paliw napędowych i logistyki,
  • Zawirowania na rynku nawozów i trudniejszy dostęp do komponentów do produkcji rolnej,
  • Dodatkowe obciążenie w postaci tegorocznej suszy.

Marek Boruc, przewodniczący Mazowieckiej Rady Wojewódzkiej Solidarności RI, słusznie zauważył, że polskie rolnictwo stało się niezwykle wrażliwe na globalne tąpnięcia rynkowe. Źródła tych problemów tkwią jednak w polityce handlowej i klimatycznej Brukseli. Kosztowne wymogi Zielonego Ładu oraz umowy o wolnym handlu (m.in. z krajami Mercosur czy państwami trzecimi) stawiają unijnego rolnika w trudnej pozycji konkurencyjnej wobec producentów z regionów, gdzie surowe normy środowiskowe nie obowiązują.

Rola europosłów i rządu – potrzebne rozwiązania systemowe

W obliczu unijnych ram prawnych możliwości bezpośredniego działania każdego krajowego rządu są w pewnym stopniu ograniczone. Warto jednak zauważyć, że polska administracja decyduje się na twarde kroki – wbrew unijnym naciskom utrzymuje m.in. zakaz importu zbóż i rzepaku z kierunku wschodniego, chroniąc wewnętrzny rynek.

Rolnicy podkreślają jednak, że same doraźne dopłaty i tymczasowe blokady to jedynie „gaszenie pożaru”. Prawdziwym wyzwaniem, które stoi zarówno przed rządem, jak i przed polskimi europosłami w Parlamencie Europejskim, jest wywalczenie długofalowych i systemowych mechanizmów ochronnych na forum unijnym.

Postulat powołania stabilnej Rady Dialogu Społecznego dla sektora agro, o którym wspominali uczestnicy protestu, wydaje się być najlepszym kierunkiem. Tylko partnerski, merytoryczny dialog oparty na twardych danych ekonomicznych – a nie na politycznych emocjach – pozwoli polskiemu rolnictwu przetrwać ten trudny czas.

Uwaga Pszczelarze! Dzisiaj mija kluczowy termin na złożenie wniosków o płatność

0

Pszczelarze, którzy korzystają ze wsparcia w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej (PS WPR) na lata 2023–2027, mają już tylko kilka godzin na dopełnienie formalności. Dzisiaj, 15 lipca 2026 r., mija ostateczny termin na złożenie wniosków o płatność dla trzech kluczowych interwencji.

Jeżeli otrzymałeś wsparcie i zrealizowałeś zadania, ale nie złożyłeś jeszcze dokumentów rozliczeniowych – musisz to zrobić dzisiaj.

Dzisiaj (15 lipca 2026 r.) mija termin dla interwencji:

  • I.6.2 – Inwestycje, wspieranie modernizacji gospodarstw pasiecznych
  • I.6.3 – Wspieranie walki z warrozą przy użyciu produktów leczniczych
  • I.6.7 – Badanie jakości handlowej miodu oraz identyfikacja miodów odmianowych

Kolejny ważny termin: 3 sierpnia 2026 r.

Nieco więcej czasu pozostało na rozliczenie pomocy w ramach:

  • I.6.5 – Pomoc na odbudowę i poprawę wartości użytkowej pszczół

Ważne: Obsługa dokumentacji prowadzona jest wyłącznie drogą elektroniczną. Wnioski o płatność należy złożyć za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych (PUE) ARiMR. Nie warto zwlekać do ostatnich minut, aby uniknąć ewentualnych problemów z przeciążeniem systemu.

Źródło: ARiRM

Międzyplony – fakty i mity. Czy naprawdę warto je siać?

0
Międzyplony
Podstawą uprawy międzyplonów jest wysiew wysokiej jakości, bogatej mieszanki. Fot. M. Piśny

Międzyplony mają zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników. Postaramy się wspólnie odpowiedzieć na podstawowe i mniej oczywiste pytania, przytoczyć fakty oraz obalić powielane mity związane z tą szeroko pojętą tematyką.

Międzyplony
Rośnie zainteresowanie uprawą wartościowych mieszanek międzyplonowych. Fot. M. Piśny

Międzyplony – dlaczego zyskują na znaczeniu?

Międzyplony to nowy wymysł Unii Europejskiej”. Mit. Międzyplony pod różną postacią są znane od dekad, a nawet i wieków. Niegdyś uprawiane głównie z przeznaczeniem na paszę, rzadziej jako „zielony nawóz”. Nasi przodkowie wypasali na nich bydło i inne przeżuwacze, przedłużając sezon pastwiskowy aż do nadejścia srogiej i śnieżnej zimy. Gatunki ozime – między innymi rzepik i żyto – stanowiły także pierwsze źródło wartościowej zielonki w okresie wczesnowiosennym.

Z przeznaczeniem na „zielony nawóz” wysiewano natomiast rośliny strączkowe – najczęściej łubiny, wówczas formy gorzkie z wysoką zawartością alkaloidów. Przed laty nie znano naturalnych zdolności bobowatych do wiązania azotu atmosferycznego, ale wiadomym było, że pozostawione po nich stanowisko jest znacznie żyźniejsze. Wysiew – obecnie usystematyzowanych i nazywanych w nomenklaturze – międzyplonów ścierniskowych i ozimych to więc praktyka znana od pokoleń.

Najczęstsze błędy przy uprawie międzyplonów

Czy międzyplony mają wady? Wady są, ale najczęściej pozorne i wynikają głównie z naszych zaniedbań lub błędów. Rolnicy próbują chociażby wysiewać międzyplony ścierniskowe w krótkim „okienku” – po żniwach, ale przed wysiewem zbóż ozimych. Praktyka oczywiście jest wykonalna, jednak nie w każdych warunkach pogodowych i nie w każdej technologii w gospodarstwie.

Wiele niepowodzeń wynika więc nie tyle z samej charakterystyki międzyplonów, co nieodpowiedniej agrotechniki, nieprawidłowego doboru komponentów w mieszankach lub niekorzystnego przebiegu pogody – między innymi wysokich temperatur czy braku opadów w okresie wschodów i wzrostu roślin.

Międzyplony a składniki pokarmowe w glebie

„Międzyplony pobierają cenne składniki pokarmowe”. Fakt. Gatunki wysiane w międzyplonach, jak każda inna roślina, pobierają niezbędne do wzrostu pierwiastki. Większość z nich zostaje jednak wprowadzona powtórnie do gleby, szczególnie jeśli międzyplon pełni funkcję „zielonego nawozu”. W przypadku wykorzystania biomasy na paszę objętościową pobrane składniki pokarmowe powracają najczęściej w postaci cennych nawozów naturalnych jak obornik czy gnojowica.

W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o innej ważnej, a często bagatelizowanej zalecie. Wiele gatunków wysiewanych w międzyplonach może pobierać trudno dostępne i uwstecznione pierwiastki znajdujące się w profilu glebowym – szczególnie fosfor. Rośliny „wyłapują” także intensywnie przemywane azotany. To przekłada się natomiast na ochronę ekosystemów, w tym ograniczenie zanieczyszczenia wód powierzchniowych i gruntowych. Co ważne, każdy z cennych pierwiastków powraca do obiegu i jest dostępny dla roślin następczych po mineralizacji materii organicznej z międzyplonów.

Jak międzyplony wpływają na żyzność i strukturę gleby?

Międzyplony chronią glebę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. To szczególnie istotne w dobie postępujących zmian klimatycznych. Anomalie temperatur i niekorzystny rozkład opadów przynoszą długotrwałe okresy suszy na przemian z nawalnym deszczem czy silnymi wiatrami. Pokrywa z międzyplonów – zarówno martwych, jak i zielonych – ogranicza znacząco ryzyko erozji wietrznej i wodnej.

W tym miejscu należy wspomnieć także o istotnej roli pokrywy z międzyplonów wobec ograniczenia wzrostu temperatury gleby. Nieokryta wierzchnia warstwa roli jest szczególnie podatna na działanie promieni słonecznych oraz niekontrolowane i gwałtowne ogrzewanie. To szczególnie niebezpieczne zjawisko dla pożytecznych mikroorganizmów i dżdżownic zasiedlających glebę, które w skrajnych warunkach mogą nawet masowo wymierać.

Międzyplony a chwasty – naturalna konkurencja

Prawidłowo wysiane i prowadzone międzyplony mogą ograniczać rozwój i konkurencyjność niepożądanych chwastów. Podkreślamy – prawidłowo wysiane i prowadzone. To szczególnie ważny aspekt, ponieważ niska obsada roślin międzyplonowych i nieprawidłowa agrotechnika ich uprawy może przyczynić się do zdominowania łanu i wzbogacenia glebowego banku nasion chwastów.

Silne i bogate międzyplony to jednak naturalni przeciwnicy chwastów – dzięki zacienianiu łanu i konkurowaniu o wodę i składniki pokarmowe.

Niektóre gatunki międzyplonowe cechują się także działaniem allelopatycznym – wydzielają związki (kwasy fenolowe, flawonoidy, alkaloidy) hamujące kiełkowanie i wzrost niektórych chwastów. Zaliczyć można do nich między innymi:

  • grykę siewną,
  • nostrzyk biały,
  • kozieradkę pospolitą.

Międzyplony a bioróżnorodność – dlaczego mają tak duże znaczenie?

Poprawa bioróżnorodności – mówi się o tym dużo, ale chyba nadal mało w tym zakresie robi. Tymczasem zamiast pożądanego wzrostu notujemy kolejne spadki w puli genetycznej roślin i zwierząt. Jako rolnicy powinniśmy szczególnie zadbać o wzrost bioróżnorodności poprzez szereg działań – począwszy od ubogacania płodozmianu, kończąc na wysiewie bogatych międzyplonów. Wysiew mieszanek składających się z kilku, a nawet kilkunastu gatunków z różnych rodzin to wymierna korzyść dla ekosystemu, ale i dla nas samych.

Dlaczego? Ubogacenie gatunkowe wpływa na wzrost aktywności fauny glebowej, która jest odpowiedzialna między innymi za rozkład materii organicznej oraz ograniczenie rozwoju patogenów. Prośrodowiskowe działania mają w konsekwencji wpływ na wzrost potencjału plonowania roślin uprawnych.

Jakie międzyplony pomagają zwalczać nicienie?

Czy międzyplony mogą ograniczać rozwój szkodników? Tak, szczególnie glebowych jak nicienie. Wysiew rzodkwi oleistej czy gorczycy białej może ograniczyć rozwój mątwika burakowego w sprzyjających warunkach nawet o 40% – to bardzo dobry wynik. Jest tylko jeden warunek – wysiane gatunki muszą należeć do puli odmian mątwikobójczych. W innym przypadku możemy uzyskać efekt odwrotny. Najlepiej więc używać do wysiewu kwalifikowanego materiału siewnego ze sprawdzonego i pewnego źródła.

Walka z nicieniami glebowymi poprzez wysiew międzyplonów jest jeszcze bardziej powszechna i ceniona w warzywnictwie, szczególnie z wysokim udziałem roślin z rodziny kapustowatych. Tu – oprócz wspomnianej gorczycy białej czy rzodkwi oleistej – wykorzystuje się inne, często nietypowe gatunki jak aksamitki (potocznie nazywane turkami). Dlaczego? Wyselekcjonowane odmiany wydzielają bowiem specyficzny i intensywny zapach oraz trujące substancje odstraszające szkodniki glebowe.

Czy międzyplony mogą zastąpić głęboszowanie?

Międzyplony mogą w sposób naturalny zastąpić mechaniczne głęboszowanie? Tak, pod warunkiem że do mieszanki dobierzemy odpowiednie gatunki, które mają zdolność głębokiej i silnej penetracji gleby. Do nich można zaliczyć między innymi:

  • rzodkiew oleistą i melioracyjną,
  • bobowate grubonasienne,
  • lucernę
  • oraz słonecznik.

Palowy system korzeniowy drenuje glebę na głębokość kilkudziesięciu centymetrów, przechodząc przez kolejne warstwy profilu. Każdy wydrążony kanał pozwala na przemieszczanie wody opadowej. Niestraszna im również podeszwa płużna powstała w wyniku nieprawidłowo wykonywanych zabiegów uprawy roli.

Zdolność i siłę korzeni – często grubości cienkiej nitki – można najlepiej zaobserwować w coraz częściej przygotowywanych i prezentowanych podczas spotkań polowych odkrywkach glebowych.

Międzyplony
Korzeń palowy gatunków międzyplonowych doskonale penetruje profil glebowy. Fot. M. Piśny
Międzyplony
Historia mieszanki gorzowskiej – jednego z najpopularniejszych międzyplonów – sięga 1928 roku. Fot. M. Piśny

Międzyplon to chwast

„Międzyplony stanowią problematyczne zachwaszczanie w uprawach”. Półprawda. Niektóre gatunki wysiewane w międzyplonach mogą zanieczyszczać pola uprawne przeznaczone pod rośliny następcze, takie jak ziemniak, burak cukrowy czy warzywa. Jak to możliwe? Większość wysiewanych gatunków w międzyplonach ścierniskowych to formy jare. Niektóre z nich – na przykład gryka czy facelia – charakteryzują się krótkim okresem wegetacji, dlatego wysiane zbyt wcześnie mogą wydać – nawet w okresie jesiennym – nasiona, które osypują się na glebę.

Niewykluczone również, że pewna pula wysianych nasion może nie skiełkować. Przyczyną tego jest najczęściej zbyt głęboki siew lub obniżona zdolność kiełkowania i wigor nasion. Coraz częściej obserwuje się także zjawisko przezimowania gatunków jarych i wznowienia wiosennej wegetacji w obliczu łagodnych zim. Wobec powyższych czynników plantatorzy muszą zwrócić szczególną uwagę na tego typu zagrożenia.

Międzyplony w uprawie orkowej i bezorkowej

„Międzyplony nie pasują do każdej technologii uprawy”. Mit. O roli międzyplonów mówi się szczególnie przy okazji uprawy konserwującej – np. mulcz w systemie strip-till. Prawidłowo dobrany międzyplon, wysiany w odpowiednim zmianowaniu może spełnić swoje zadanie zarówno w uproszczeniach, jak i w konwencjonalnej uprawie z wykorzystaniem pługa. Kluczem do sukcesu jest jednak odpowiednie zagospodarowanie biomasy – rozdrobnienie, równomiernie rozprowadzenie na powierzchni pola i prawidłowe wymieszanie z glebą.

Zadanych celów nie zrealizujemy jednak bez odpowiedniego parku maszynowego. Standardem w tym przypadku jest brona lub agregat talerzowy. Warto również posiadać siewnik wyposażony w redlice talerzowe. Wspomniane narzędzia są ważne w przypadku siewu drobnych nasion, dlatego szczególną uwagę zwracają na te zagadnienia plantatorzy buraka cukrowego. Klasyczne, lekkie siewniki nie utrzymają bowiem zadanych parametrów siewu w przypadku dużej ilości resztek na powierzchni gleby. To są często niuanse, które najlepiej przećwiczyć w swoim gospodarstwie.

KUHN siewnik
Sukces w uprawie międzyplonów zaczyna się od odpowiedniego przygotowania roli i prawidłowo przeprowadzonego siewu. Fot. M. Piśny

Dlaczego coraz więcej rolników sieje międzyplony?

Wspomnieliśmy już trochę o samych międzyplonach, jednak pojawia się także inna ważna do poruszenia kwestia. Jak polscy rolnicy podchodzą do uprawy międzyplonów? To pytanie pojawia się często – zarówno podczas spotkań polowych, konferencji czy w bezpośrednich rozmowach. Odpowiedź brzmi – to zależy, bardzo różnie. Począwszy od tych, którzy kochają międzyplony i praktykują ich uprawę od lat, poprzez takich, którzy wysiewają je z niechęcią i przymusem, kończąc na tych, którzy bagatelizują ich sens, przekreślając wszystkie zalety, powtarzając kategoryczne – nie.

A jakie podejście mimo wszystko przeważa? Większość rolników doceniło już korzyści wynikające z uprawy międzyplonów. Korzyści prośrodowiskowe, ale i również finansowe. Ekoschematy czy programy rolno-środowiskowe stały się pieniężną zachętą lub rekompensatą za poniesione nakłady. Nie oznacza to jednak, że międzyplony uprawiamy już w wystarczającej ilości i w prawidłowy sposób. Wysiewane międzyplony są bowiem dalej zbyt ubogie, źle skomponowane, a jakość nasion pozostawia wiele do życzenia.

Bogata mieszanka to taka, która zawiera nie dwa lub trzy gatunki (tak jak wymagają założenia ekoschematów), ale minimum pięć. A przyzwoity międzyplon to taki, który zawiera w swoim składzie nawet kilkanaście gatunków z różnych rodzin – ich udział może być nawet stosunkowo mały.

Międzyplony – czy to się opłaca?

Wspominając wyżej o pieniądzach, warto wyartykułować jeszcze jedną z powszechnych opinii. „Międzyplony są zbędnym kosztem, który nigdy się nie zwróci’. Takie wąskie myślenie oznacza redukcję potencjału plonowania roślin uprawnych i ograniczenie dochodów gospodarstwa. W prostym rachunku – od siewu do wprowadzenia do gleby – międzyplon rzeczywiście stanowi tylko koszt. Patrząc jednak szerzej – przez pryzmat całego zmianowania – może się okazać, że za sprawą odbudowy żyzności gleby wzrośnie jej produktywność.

Tak więc każdy międzyplon to wymierny zysk. Nie bagatelizujmy tego faktu i patrzmy na działania oraz ich efekty długofalowo, a nie przez pryzmat jednego sezonu. Co ważne, w hierarchii wartości międzyplonów finansowy zysk należy umieścić pod prośrodowiskowymi korzyściami.

Jaka jest przyszłość międzyplonów?

Znamy przeszłość, wiemy jak wygląda teraźniejszość, ale jaka będzie przyszłość międzyplonów? Jedno jest pewne. Zasadność uprawy międzyplonów jest bezapelacyjna.

Odpowiadając na kluczowe pytanie – czy międzyplony mają sens? Tak, mają. Korzyści płynące z ich uprawy są bowiem bezcenne i nie do zastąpienia. Międzyplony są jednym z najważniejszych narzędzi w odbudowie żyzności gleby i przeciwdziałaniu skutkom postępujących zmian klimatycznych.

Jeszcze a propos przyszłości. Nie sposób nie wspomnieć również o prośrodowiskowej polityce Unii Europejskiej. Coraz większa presja na ochronę zasobów naturalnych i wzrost bioróżnorodności ekosystemów sprawia, że międzyplony wpisują się idealnie w nadany kierunek.

Międzyplony wymagają wiedzy i doświadczenia

Szanowni Rolnicy, nie sposób przedstawić i szczegółowo opisać na łamach portalu szeroko pojęty temat międzyplonów. Wielokrotnie poruszamy zagadnienia i odpowiadamy na nurtujące Was pytania w merytorycznych artykułach, publikacjach filmowych oraz podczas spotkań polowych. Wśród społeczności rolniczej coraz częściej już pojawiają się nie pytania, czy siać międzyplony – a jak to prawidłowo wykonać. Takie podejście buduje i napawa optymizmem.

Dlaczego warto dbać o żyzność gleby?

Dbajmy o żyzność gleby na różne sposoby – nie tylko poprzez wspomniane międzyplony. Ochrona ekosystemów i wzrost bioróżnorodności to zadanie, które spoczywa przede wszystkim na naszych barkach.