Strona główna Blog Strona 45

Międzyplony – fakty i mity. Czy naprawdę warto je siać?

0
Międzyplony
Podstawą uprawy międzyplonów jest wysiew wysokiej jakości, bogatej mieszanki. Fot. M. Piśny

Międzyplony mają zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników. Postaramy się wspólnie odpowiedzieć na podstawowe i mniej oczywiste pytania, przytoczyć fakty oraz obalić powielane mity związane z tą szeroko pojętą tematyką.

Międzyplony
Rośnie zainteresowanie uprawą wartościowych mieszanek międzyplonowych. Fot. M. Piśny

Międzyplony – dlaczego zyskują na znaczeniu?

Międzyplony to nowy wymysł Unii Europejskiej”. Mit. Międzyplony pod różną postacią są znane od dekad, a nawet i wieków. Niegdyś uprawiane głównie z przeznaczeniem na paszę, rzadziej jako „zielony nawóz”. Nasi przodkowie wypasali na nich bydło i inne przeżuwacze, przedłużając sezon pastwiskowy aż do nadejścia srogiej i śnieżnej zimy. Gatunki ozime – między innymi rzepik i żyto – stanowiły także pierwsze źródło wartościowej zielonki w okresie wczesnowiosennym.

Z przeznaczeniem na „zielony nawóz” wysiewano natomiast rośliny strączkowe – najczęściej łubiny, wówczas formy gorzkie z wysoką zawartością alkaloidów. Przed laty nie znano naturalnych zdolności bobowatych do wiązania azotu atmosferycznego, ale wiadomym było, że pozostawione po nich stanowisko jest znacznie żyźniejsze. Wysiew – obecnie usystematyzowanych i nazywanych w nomenklaturze – międzyplonów ścierniskowych i ozimych to więc praktyka znana od pokoleń.

Najczęstsze błędy przy uprawie międzyplonów

Czy międzyplony mają wady? Wady są, ale najczęściej pozorne i wynikają głównie z naszych zaniedbań lub błędów. Rolnicy próbują chociażby wysiewać międzyplony ścierniskowe w krótkim „okienku” – po żniwach, ale przed wysiewem zbóż ozimych. Praktyka oczywiście jest wykonalna, jednak nie w każdych warunkach pogodowych i nie w każdej technologii w gospodarstwie.

Wiele niepowodzeń wynika więc nie tyle z samej charakterystyki międzyplonów, co nieodpowiedniej agrotechniki, nieprawidłowego doboru komponentów w mieszankach lub niekorzystnego przebiegu pogody – między innymi wysokich temperatur czy braku opadów w okresie wschodów i wzrostu roślin.

Międzyplony a składniki pokarmowe w glebie

„Międzyplony pobierają cenne składniki pokarmowe”. Fakt. Gatunki wysiane w międzyplonach, jak każda inna roślina, pobierają niezbędne do wzrostu pierwiastki. Większość z nich zostaje jednak wprowadzona powtórnie do gleby, szczególnie jeśli międzyplon pełni funkcję „zielonego nawozu”. W przypadku wykorzystania biomasy na paszę objętościową pobrane składniki pokarmowe powracają najczęściej w postaci cennych nawozów naturalnych jak obornik czy gnojowica.

W tym miejscu warto jeszcze wspomnieć o innej ważnej, a często bagatelizowanej zalecie. Wiele gatunków wysiewanych w międzyplonach może pobierać trudno dostępne i uwstecznione pierwiastki znajdujące się w profilu glebowym – szczególnie fosfor. Rośliny „wyłapują” także intensywnie przemywane azotany. To przekłada się natomiast na ochronę ekosystemów, w tym ograniczenie zanieczyszczenia wód powierzchniowych i gruntowych. Co ważne, każdy z cennych pierwiastków powraca do obiegu i jest dostępny dla roślin następczych po mineralizacji materii organicznej z międzyplonów.

Jak międzyplony wpływają na żyzność i strukturę gleby?

Międzyplony chronią glebę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. To szczególnie istotne w dobie postępujących zmian klimatycznych. Anomalie temperatur i niekorzystny rozkład opadów przynoszą długotrwałe okresy suszy na przemian z nawalnym deszczem czy silnymi wiatrami. Pokrywa z międzyplonów – zarówno martwych, jak i zielonych – ogranicza znacząco ryzyko erozji wietrznej i wodnej.

W tym miejscu należy wspomnieć także o istotnej roli pokrywy z międzyplonów wobec ograniczenia wzrostu temperatury gleby. Nieokryta wierzchnia warstwa roli jest szczególnie podatna na działanie promieni słonecznych oraz niekontrolowane i gwałtowne ogrzewanie. To szczególnie niebezpieczne zjawisko dla pożytecznych mikroorganizmów i dżdżownic zasiedlających glebę, które w skrajnych warunkach mogą nawet masowo wymierać.

Międzyplony a chwasty – naturalna konkurencja

Prawidłowo wysiane i prowadzone międzyplony mogą ograniczać rozwój i konkurencyjność niepożądanych chwastów. Podkreślamy – prawidłowo wysiane i prowadzone. To szczególnie ważny aspekt, ponieważ niska obsada roślin międzyplonowych i nieprawidłowa agrotechnika ich uprawy może przyczynić się do zdominowania łanu i wzbogacenia glebowego banku nasion chwastów.

Silne i bogate międzyplony to jednak naturalni przeciwnicy chwastów – dzięki zacienianiu łanu i konkurowaniu o wodę i składniki pokarmowe.

Niektóre gatunki międzyplonowe cechują się także działaniem allelopatycznym – wydzielają związki (kwasy fenolowe, flawonoidy, alkaloidy) hamujące kiełkowanie i wzrost niektórych chwastów. Zaliczyć można do nich między innymi:

  • grykę siewną,
  • nostrzyk biały,
  • kozieradkę pospolitą.

Międzyplony a bioróżnorodność – dlaczego mają tak duże znaczenie?

Poprawa bioróżnorodności – mówi się o tym dużo, ale chyba nadal mało w tym zakresie robi. Tymczasem zamiast pożądanego wzrostu notujemy kolejne spadki w puli genetycznej roślin i zwierząt. Jako rolnicy powinniśmy szczególnie zadbać o wzrost bioróżnorodności poprzez szereg działań – począwszy od ubogacania płodozmianu, kończąc na wysiewie bogatych międzyplonów. Wysiew mieszanek składających się z kilku, a nawet kilkunastu gatunków z różnych rodzin to wymierna korzyść dla ekosystemu, ale i dla nas samych.

Dlaczego? Ubogacenie gatunkowe wpływa na wzrost aktywności fauny glebowej, która jest odpowiedzialna między innymi za rozkład materii organicznej oraz ograniczenie rozwoju patogenów. Prośrodowiskowe działania mają w konsekwencji wpływ na wzrost potencjału plonowania roślin uprawnych.

Jakie międzyplony pomagają zwalczać nicienie?

Czy międzyplony mogą ograniczać rozwój szkodników? Tak, szczególnie glebowych jak nicienie. Wysiew rzodkwi oleistej czy gorczycy białej może ograniczyć rozwój mątwika burakowego w sprzyjających warunkach nawet o 40% – to bardzo dobry wynik. Jest tylko jeden warunek – wysiane gatunki muszą należeć do puli odmian mątwikobójczych. W innym przypadku możemy uzyskać efekt odwrotny. Najlepiej więc używać do wysiewu kwalifikowanego materiału siewnego ze sprawdzonego i pewnego źródła.

Walka z nicieniami glebowymi poprzez wysiew międzyplonów jest jeszcze bardziej powszechna i ceniona w warzywnictwie, szczególnie z wysokim udziałem roślin z rodziny kapustowatych. Tu – oprócz wspomnianej gorczycy białej czy rzodkwi oleistej – wykorzystuje się inne, często nietypowe gatunki jak aksamitki (potocznie nazywane turkami). Dlaczego? Wyselekcjonowane odmiany wydzielają bowiem specyficzny i intensywny zapach oraz trujące substancje odstraszające szkodniki glebowe.

Czy międzyplony mogą zastąpić głęboszowanie?

Międzyplony mogą w sposób naturalny zastąpić mechaniczne głęboszowanie? Tak, pod warunkiem że do mieszanki dobierzemy odpowiednie gatunki, które mają zdolność głębokiej i silnej penetracji gleby. Do nich można zaliczyć między innymi:

  • rzodkiew oleistą i melioracyjną,
  • bobowate grubonasienne,
  • lucernę
  • oraz słonecznik.

Palowy system korzeniowy drenuje glebę na głębokość kilkudziesięciu centymetrów, przechodząc przez kolejne warstwy profilu. Każdy wydrążony kanał pozwala na przemieszczanie wody opadowej. Niestraszna im również podeszwa płużna powstała w wyniku nieprawidłowo wykonywanych zabiegów uprawy roli.

Zdolność i siłę korzeni – często grubości cienkiej nitki – można najlepiej zaobserwować w coraz częściej przygotowywanych i prezentowanych podczas spotkań polowych odkrywkach glebowych.

Międzyplony
Korzeń palowy gatunków międzyplonowych doskonale penetruje profil glebowy. Fot. M. Piśny
Międzyplony
Historia mieszanki gorzowskiej – jednego z najpopularniejszych międzyplonów – sięga 1928 roku. Fot. M. Piśny

Międzyplon to chwast

„Międzyplony stanowią problematyczne zachwaszczanie w uprawach”. Półprawda. Niektóre gatunki wysiewane w międzyplonach mogą zanieczyszczać pola uprawne przeznaczone pod rośliny następcze, takie jak ziemniak, burak cukrowy czy warzywa. Jak to możliwe? Większość wysiewanych gatunków w międzyplonach ścierniskowych to formy jare. Niektóre z nich – na przykład gryka czy facelia – charakteryzują się krótkim okresem wegetacji, dlatego wysiane zbyt wcześnie mogą wydać – nawet w okresie jesiennym – nasiona, które osypują się na glebę.

Niewykluczone również, że pewna pula wysianych nasion może nie skiełkować. Przyczyną tego jest najczęściej zbyt głęboki siew lub obniżona zdolność kiełkowania i wigor nasion. Coraz częściej obserwuje się także zjawisko przezimowania gatunków jarych i wznowienia wiosennej wegetacji w obliczu łagodnych zim. Wobec powyższych czynników plantatorzy muszą zwrócić szczególną uwagę na tego typu zagrożenia.

Międzyplony w uprawie orkowej i bezorkowej

„Międzyplony nie pasują do każdej technologii uprawy”. Mit. O roli międzyplonów mówi się szczególnie przy okazji uprawy konserwującej – np. mulcz w systemie strip-till. Prawidłowo dobrany międzyplon, wysiany w odpowiednim zmianowaniu może spełnić swoje zadanie zarówno w uproszczeniach, jak i w konwencjonalnej uprawie z wykorzystaniem pługa. Kluczem do sukcesu jest jednak odpowiednie zagospodarowanie biomasy – rozdrobnienie, równomiernie rozprowadzenie na powierzchni pola i prawidłowe wymieszanie z glebą.

Zadanych celów nie zrealizujemy jednak bez odpowiedniego parku maszynowego. Standardem w tym przypadku jest brona lub agregat talerzowy. Warto również posiadać siewnik wyposażony w redlice talerzowe. Wspomniane narzędzia są ważne w przypadku siewu drobnych nasion, dlatego szczególną uwagę zwracają na te zagadnienia plantatorzy buraka cukrowego. Klasyczne, lekkie siewniki nie utrzymają bowiem zadanych parametrów siewu w przypadku dużej ilości resztek na powierzchni gleby. To są często niuanse, które najlepiej przećwiczyć w swoim gospodarstwie.

KUHN siewnik
Sukces w uprawie międzyplonów zaczyna się od odpowiedniego przygotowania roli i prawidłowo przeprowadzonego siewu. Fot. M. Piśny

Dlaczego coraz więcej rolników sieje międzyplony?

Wspomnieliśmy już trochę o samych międzyplonach, jednak pojawia się także inna ważna do poruszenia kwestia. Jak polscy rolnicy podchodzą do uprawy międzyplonów? To pytanie pojawia się często – zarówno podczas spotkań polowych, konferencji czy w bezpośrednich rozmowach. Odpowiedź brzmi – to zależy, bardzo różnie. Począwszy od tych, którzy kochają międzyplony i praktykują ich uprawę od lat, poprzez takich, którzy wysiewają je z niechęcią i przymusem, kończąc na tych, którzy bagatelizują ich sens, przekreślając wszystkie zalety, powtarzając kategoryczne – nie.

A jakie podejście mimo wszystko przeważa? Większość rolników doceniło już korzyści wynikające z uprawy międzyplonów. Korzyści prośrodowiskowe, ale i również finansowe. Ekoschematy czy programy rolno-środowiskowe stały się pieniężną zachętą lub rekompensatą za poniesione nakłady. Nie oznacza to jednak, że międzyplony uprawiamy już w wystarczającej ilości i w prawidłowy sposób. Wysiewane międzyplony są bowiem dalej zbyt ubogie, źle skomponowane, a jakość nasion pozostawia wiele do życzenia.

Bogata mieszanka to taka, która zawiera nie dwa lub trzy gatunki (tak jak wymagają założenia ekoschematów), ale minimum pięć. A przyzwoity międzyplon to taki, który zawiera w swoim składzie nawet kilkanaście gatunków z różnych rodzin – ich udział może być nawet stosunkowo mały.

Międzyplony – czy to się opłaca?

Wspominając wyżej o pieniądzach, warto wyartykułować jeszcze jedną z powszechnych opinii. „Międzyplony są zbędnym kosztem, który nigdy się nie zwróci’. Takie wąskie myślenie oznacza redukcję potencjału plonowania roślin uprawnych i ograniczenie dochodów gospodarstwa. W prostym rachunku – od siewu do wprowadzenia do gleby – międzyplon rzeczywiście stanowi tylko koszt. Patrząc jednak szerzej – przez pryzmat całego zmianowania – może się okazać, że za sprawą odbudowy żyzności gleby wzrośnie jej produktywność.

Tak więc każdy międzyplon to wymierny zysk. Nie bagatelizujmy tego faktu i patrzmy na działania oraz ich efekty długofalowo, a nie przez pryzmat jednego sezonu. Co ważne, w hierarchii wartości międzyplonów finansowy zysk należy umieścić pod prośrodowiskowymi korzyściami.

Jaka jest przyszłość międzyplonów?

Znamy przeszłość, wiemy jak wygląda teraźniejszość, ale jaka będzie przyszłość międzyplonów? Jedno jest pewne. Zasadność uprawy międzyplonów jest bezapelacyjna.

Odpowiadając na kluczowe pytanie – czy międzyplony mają sens? Tak, mają. Korzyści płynące z ich uprawy są bowiem bezcenne i nie do zastąpienia. Międzyplony są jednym z najważniejszych narzędzi w odbudowie żyzności gleby i przeciwdziałaniu skutkom postępujących zmian klimatycznych.

Jeszcze a propos przyszłości. Nie sposób nie wspomnieć również o prośrodowiskowej polityce Unii Europejskiej. Coraz większa presja na ochronę zasobów naturalnych i wzrost bioróżnorodności ekosystemów sprawia, że międzyplony wpisują się idealnie w nadany kierunek.

Międzyplony wymagają wiedzy i doświadczenia

Szanowni Rolnicy, nie sposób przedstawić i szczegółowo opisać na łamach portalu szeroko pojęty temat międzyplonów. Wielokrotnie poruszamy zagadnienia i odpowiadamy na nurtujące Was pytania w merytorycznych artykułach, publikacjach filmowych oraz podczas spotkań polowych. Wśród społeczności rolniczej coraz częściej już pojawiają się nie pytania, czy siać międzyplony – a jak to prawidłowo wykonać. Takie podejście buduje i napawa optymizmem.

Dlaczego warto dbać o żyzność gleby?

Dbajmy o żyzność gleby na różne sposoby – nie tylko poprzez wspomniane międzyplony. Ochrona ekosystemów i wzrost bioróżnorodności to zadanie, które spoczywa przede wszystkim na naszych barkach.

Pogoda 16 lipca- gorąco i słonecznie

0
16 lipca
16 lipca

W nocy z 15/16 lipca od +8 do +17 stopni Celsjusza

Najbliższej nocy padać już nigdzie nie powinno ale po ulewach na sporym obszarze Dolnego Śląska, Opolskiego, zachodu Łódzkiego i południu Wielkopolski powstaną mgły. Na termometrach od 8 stopni na Kaszubach do 10-12 stopni nad resztą Pomorza Gdańskiego i na Warmii. +13/+14 stopni na Podlasiu, Mazurach, Kurpiach do 15 stopni na wschodzie kraju oraz na zachodzie i Kujawach w tym także w rejonie z mgłami. Najcieplej będzie od Ziemi Łódzkiej po Górny Śląsk- tu od 15 do 17 stopni na plusie.

Czwartek 16 lipca suchy i gorący

Wiatr zmieni na zachodzie kierunek na wschodni. Na południu ma być niemal bezwietrznie a nad resztą kraju wiatr słaby z północy i północnego wschodu.

Na niebie dominować ma słońce. Miejscami cały dzień będzie bezchmurny. Pojawi się małe ale- być może (szanse wynoszą 5-15%) od Roztocza po wschód Świętokrzyskiego (dokładnie wzdłuż wzgórz); w rejonach podgórskich pojawi się kilka małych rozmiarów chmur z opadem do 1-3 mm. Pokropić będzie mogło także w pasie od Pomorza Zachodniego po środkową Wielkopolskę- szanse wynoszą 5%.

Dzień zapowiada się gorąco- rześko na wybrzeżu z powodu wiatru od Morza- ledwo 20-21 stopni. Na Żuławach i Kaszubach około 24-26 stopni. Na zachodzie, południu i w centrum czeka nas pierwszy w lipcu dzień upalny.

16 lipca

Konkurs-Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Radar- https://radar-opadow.pl/?radartype=cappi

Ceny paliw: Orlen dawkuje nam szok na raty! Diesel przebił 6000 zł w hurcie, a Trump paraliżuje Ormuz

0
ceny paliw

Ceny paliw: Koszty nadchodzących żniw i wakacyjnych wyjazdów rosną w zastraszającym tempie. Spokój na giełdach paliw trwał zaledwie chwilę. Środowe cenniki hurtowe PKN Orlen (z 15 lipca) oraz najnowsze dane z rynków globalnych przyniosły brutalne przebudzenie. Mamy do czynienia z potężnym, geopolitycznym wstrząsem podażowym, który natychmiast uderzył w polskie rafinerie. Co ważne, krajowy monopolista nie przeniósł całego uderzenia od razu – dzisiejsze drastyczne podwyżki to spóźniona amortyzacja poniedziałkowego szoku.

Przeczytaj aktualną analizę:

Hurt reaguje z opóźnieniem: Dzisiejsza podwyżka to „druga rata”

Analitycy i uczestnicy rynku hurtowego powinni zwrócić uwagę na kluczowy mechanizm: dzisiejsza podwyżka o kilkanaście groszy netto na litrze to bezpośrednie, rozłożone w czasie dyskontowanie poniedziałkowego (13 lipca) paraliżu giełdowego.

Wtedy to ceny gotowego diesla na giełdzie ARA oraz surowej ropy Brent wystrzeliły o blisko 10% w zaledwie jeden dzień. Krajowy hurtownik nie mógł przełożyć tak ogromnej skali wzrostu jednorazowo bez wywołania paniki na rynku. We wtorek globalne ceny rosły już znacznie wolniej, a w krajowym hurcie diesel zdrożał o umiarkowane 87 zł/m³. Dzisiejsze, środowe podbicie cen w Orlenie o kolejne 155 zł/m³ to nic innego jak domknięcie tamtego potężnego wstrząsu geopolitycznego i dostosowanie krajowych cenników do realiów rynkowych.

Geopolityczny armagedon: Trump i Rosja dokręcają śrubę

Bezpośrednim impulsem do paniki na giełdach naftowych stały się poniedziałkowe zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który ogłosił wprowadzenie opłat dla statków przepływających przez strategiczną Cieśninę Ormuz w wysokości aż 20% wartości całego przewożonego ładunku. Dodatkowo Trump zapowiedział na platformie Truth Social natychmiastowe przywrócenie blokady irańskich portów położonych w pobliżu cieśniny. Według informacji Amerykańskiego Dowództwa Centralnego, blokada ta weszła w życie w miniony wtorek o godzinie 16:00 czasu wschodnioamerykańskiego (EST).

Przed rozpoczęciem amerykańskich i izraelskich ataków na Iran (28 lutego) przez Cieśninę Ormuz przepływało około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej. Choć po marcowych atakach odwetowych Iranu ruch tam drastycznie spadł, ostatnio zaczął się stopniowo odbudowywać dzięki tymczasowemu porozumieniu na linii Waszyngton-Teheran. Decyzja Trumpa grzebie te nadzieje. Analitycy banku Citi wprost wskazują, że propozycja nałożenia tak gigantycznych opłat drastycznie zwiększa ryzyko eskalacji militarnej. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Iran wycofa się z memorandum porozumienia, co skazuje świat na długotrwale wysokie ceny surowca.

Sytuację na rynku średnich destylatów drastycznie pogarsza drugi, równoległy cios – całkowite zablokowanie eksportu diesla przez Rosję (braki na rynku wewnętrznym w wyniku ukraińskich ataków na rafinerie).

Ceny na giełdach wciąż pod presją

Reakcja rynków finansowych na te doniesienia była natychmiastowa. Po poniedziałkowym rajdzie, wtorkowa sesja (14 lipca) przyniosła kontynuację wzrostów, choć w znacznie spokojniejszym tempie:

  • Ropa Brent (kontrakty wrześniowe): Zyskała we wtorek kolejne +1,72% (+1,43 USD), zamykając się na poziomie 84,73 USD za baryłkę (w ciągu dnia notowania szybowały do 87,54 USD). Z kolei wtorkowe kontrakty terminowe według części zestawień zyskały 2,14%, osiągając poziom 85,11 USD/bbl.
  • Ropa WTI (kontrakty sierpniowe): Podrożała we wtorek o +1,54% do 79,34 USD za baryłkę (notowania terminowe w szczycie wkraczały na poziom 79,91 USD).
  • Diesel ARA (gotowe paliwo w Europie): Notowania tego kluczowego dla cen ON wskaźnika w środę rano (15 lipca, godz. 7:42) rosną o kolejne +0,60% do poziomu 1165,74 USD za tonę! W porównaniu do stawek z końcówki lutego (ok. 756 USD/t), gotowy diesel w Europie podrożał już o ponad 54%!
  • Kurs USD/PLN: Choć złoty po wcześniejszym tąpnięciu zaliczył we wtorek drobną korektę (-0,51% do 3,7872 zł), w ciągu dnia dolar i tak był testowany na poziomie 3,8128 zł, co utrzymuje presję na polskich importerów.

Czarne statystyki Orlenu: Szokujący wzrost cen diesla i benzyny

Krajowy gigant paliwowy przeniósł giełdowe zawirowania na polski rynek hurtowy. Wprowadzone w środę 15 lipca korekty przyniosły bardzo duży skok cen:

  • Ekstremalny skok diesla (ON): Cena Oleju Napędowego Ekodiesel wzrosła dziś o kolejne 155 zł/m³, bezwzględnie przebijając granicę 6000 zł i osiągając poziom 6067 zł/m³!
    • W ujęciu tygodniowym (od 8 lipca): Diesel w hurcie zdrożał o 496 zł/m³, co dla kupujących oznacza wzrost o astronomiczne 61,0 gr/l brutto w zaledwie 7 dni!
    • Od początku lipca: Wzrost wynosi już 572 zł/m³ (+70,4 gr/l brutto).
    • Od wybuchu wojny (koniec lutego): Hurtowa cena netto diesla jest wyższa o 1258 zł/m³ (sam surowiec z podatkiem akcyzowym podrożał o 1,55 zł/l brutto).
  • Benzyna bezołowiowa (Pb95): W środę cena Eurosuper 95 skoczyła o 141 zł/m³ do poziomu 5641 zł/m³.
    • W skali tygodnia (od 8 lipca): Wzrost o 218 zł/m³ (+26,8 gr/l brutto).
    • Od wybuchu wojny (koniec lutego): Benzyna w hurcie podrożała o 1175 zł/m³ (+1,45 zł/l brutto).

Co to oznacza dla kierowców i rolników? Gdzie szukać ratunku?

Wygaśnięcie z końcem czerwca krajowego pakietu osłonowego „CPN” (powrót stawki VAT do 23%) w połączeniu z rosnącym w zastraszającym tempie hurtem bije bezpośrednio w portfele Polaków.

Okazyjne oferty Pb95 za 6,58 zł/l czy ON za 6,78 zł/l odeszły do przeszłości. Na pylonach dużych stacji sieciowych ceny zbliżają się już do 7,15–7,25 zł/l. Dzisiejsza, potężna reakcja Orlenu na globalne zawirowania zapowiada, że granica 7,50 zł/l brutto zostanie przekroczona lada moment, a paliwa nieuchronnie zmierzają w kierunku 7,60–7,70 zł/l.

Gdzie jeszcze tli się nadzieja dla kierowców? Jaskrawym przykładem są niskomarżowe stacje przymarketowe. Dzisiejsze notowania z rana (środa, 15 lipca, godz. 08:03) na stacji Auchan w Lublinie pokazują ogromny rozjazd rynkowy:

  • Pb95 (E10): Kosztuje tam jeszcze 6,75 zł/l
  • ON (B7): Sprzedawany jest po 6,95 zł/l
  • Pb98 (E5): Wyceniono na 7,68 zł/l

Tak niskie ceny to efekt niskich marż utrzymywanych stale przez sieć handlową w celach marketingowych. Przy obecnej cenie hurtowej diesla w Orlenie (6067 zł/m³, czyli ok. 6,07 zł/l netto / 7,46 zł/l brutto!), stacje przymarketowe lada moment będą musiały podnieść ceny o kilkadziesiąt groszy, by nie sprzedawać paliwa ze stratą. Warto jednak przypomnieć, że Orlen sprzedaje odbiorcom hurtowym paliwa z upustami od oficjalnego cennika.

Dla rolników przygotowujących się do żniw to ostatni dzwonek na szukanie tańszych alternatyw, choć przy pracach polowych zapotrzebowanie idzie w tysiące litrów – tam liczy się wyłącznie czysta, aktualna cena hurtowa, a ta bije właśnie nowe rekordy.

Źródło cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe

Eksport zbóż z UE wzrósł w zakończonym sezonie 2025/26

0
eksport zbóż

Eksport zbóż z UE: Zakończony sezon 2025/2026 przyniósł wyraźne ożywienie w unijnym handlu zbożami. Całkowity wolumen eksportu osiągnął 39,05 mln ton, co stanowi wzrost o 15% w porównaniu do poprzedniego okresu. Wynik ten osiągnięto przy jednoczesnym ograniczeniu importu o 16%, co przełożyło się na zwiększenie ilości ziarna zagospodarowywanego na rynku wewnętrznym.

Dominacja pszenicy i sukces jęczmienia

W strukturze unijnego eksportu prym wiodła pszenica zwyczajna (23,42 mln ton, +8% r/r). Absolutnym liderem dynamiki wzrostu okazał się jednak jęczmień – jego wywóz skoczył o 72%, osiągając poziom 8,98 mln ton. Na drugim biegunie znalazła się kukurydza, której eksport spadł o 26%, zamykając się wynikiem 1,87 mln ton.

Polska w czołówce unijnych eksporterów

Wśród krajów członkowskich najwyższe wolumeny wywozu odnotowały:

  • Rumunia: 11,19 mln ton (28,65% udziału w eksporcie UE)
  • Francja: 10,02 mln ton (25,65% udziału)
  • Niemcy: 4,34 mln ton (11,11% udziału)
  • Polska: 3,67 mln ton (9,40% udziału)

Wymienione państwa oraz Litwa odpowiadają za zdecydowaną większość unijnej sprzedaży na rynki zewnętrzne.

Perspektywa szersza: sezon 2025/26 na tle 2023/24

Mimo dodatniej dynamiki r/r, miniony sezon był trudniejszy niż okres 2023/2024. Wówczas eksport ogółem wynosił 45,92 mln ton, podczas gdy w 2025/2026 było to 39,05 mln ton (-15%). Słabsze wyniki w kluczowych kategoriach (pszenica i kukurydza) nie pozwoliły na powrót do szczytowych poziomów sprzed dwóch lat.

Paradoks eksportowy: wzrost wolumenu przy spadku cen

Wzrost unijnego eksportu nie przyniósł jednak oczekiwanej poprawy sytuacji cenowej. Globalny rynek zmagał się z rekordowymi zbiorami, co w połączeniu z olbrzymią konkurencją w walce o nabywców wywierało silną presję na obniżkę cen. Choć większy udział ziarna zagospodarowywanego wewnątrz Wspólnoty mógłby sugerować stabilizację, dla rolników sytuacja była mniej jednoznaczna. Zwiększona podaż wewnętrzna, w obliczu ograniczonego popytu zewnętrznego i wysokich kosztów logistyki, wywierała silną presję na ceny skupu. W wielu przypadkach rolnicy musieli mierzyć się z cenami poniżej granicy opłacalności, co w połączeniu z napiętą sytuacją geopolityczną oraz skokowym wzrostem cen paliw i nawozów czyni miniony sezon okresem wymagającym ogromnej odporności finansowej.

Źródło danych: KE

Wsparcie Krajowej Grupy Spożywczej dla rolników po gradobiciach

0
Nawałnica gradobicie
Fot. M. Piśny

Pomoc po gradobiciach: W odpowiedzi na apel ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego, Krajowa Grupa Spożywcza (KGS) wprowadziła pakiet pomocy dla rolników z Wielkopolski, których uprawy zostały zniszczone przez niedawne gradobicia. Wsparcie ma na celu pomoc w odtworzeniu potencjału produkcyjnego w gospodarstwach, w których straty zostały potwierdzone protokołem oszacowania strat.

Oferowane formy pomocy

W ramach pakietu przygotowanego przez spółki hodowlano-nasienne wchodzące w skład Grupy Kapitałowej KGS, rolnicy mogą skorzystać z następujących rozwiązań:

  • 20% obniżki ceny na kwalifikowany materiał siewny przeznaczony do siewów ozimych w 2026 r. (szczegóły ustalane indywidualnie z dystrybutorami).
  • 50% obniżki opłaty za odstępstwo rolne w przypadku wykorzystania do siewu jesiennego 2026 r. materiału pochodzącego z własnego zbioru.

Zaangażowane spółki

W akcję pomocy zaangażowanych jest pięć kluczowych spółek hodowlano-nasiennych Grupy Kapitałowej KGS:

  1. Danko Hodowla Roślin
  2. Poznańska Hodowla Roślin
  3. Małopolska Hodowla Roślin
  4. Kutnowska Hodowla Buraka Cukrowego
  5. Pomorsko-Mazurska Hodowla Ziemniaka

Minister Stefan Krajewski podkreślił, że decyzja o obniżeniu opłat za odstępstwo rolne – które stanowią wynagrodzenie dla hodowców za ochronę ich własności intelektualnej – jest działaniem wyjątkowym, podyktowanym troską o stabilność polskiego rolnictwa w obliczu klęski żywiołowej.

Opracowano na podstawie komunikatu MRiRW

Mlekomat w gospodarstwie. Czy sprzedaż bezpośrednia to realna alternatywa dla niskich cen w skupie?

0

Niestabilna sytuacja na rynku mleka i drastyczne wahania cen w skupach zmuszają wielu polskich hodowców bydła do poszukiwania nowych źródeł dochodu. Jednym ze sposobów na uniezależnienie się od dyktatu mleczarni jest sprzedaż bezpośrednia. W branży głośno jest o rolnikach, którzy decydują się na zakup automatów do sprzedaży mleka i bez problemu upłynniają w ten sposób ponad 200 litrów surowca dziennie. Czy to jednak biznes dla każdego? Przyglądamy się bliżej rentowności, kosztom oraz wymogom prawnym prowadzenia mlekomatu.

Dlaczego rolnicy uciekają przed pośrednikami?

Głównym motorem napędowym decyzji o inwestycji we własny punkt sprzedaży jest ekonomia. Podczas gdy cena mleka w skupie bywa skrajnie niestabilna i często oscyluje na granicy opłacalności produkcji, cena litra mleka z mlekomatu kształtuje się na poziomie od 4,00 do nawet 6,00 zł.

Dla gospodarstwa oznacza to drastyczne skrócenie łańcucha dostaw – rolnik staje się jednocześnie producentem, przetwórcą i sprzedawcą. Dodatkowym atutem jest natychmiastowy dopływ gotówki (płynność finansowa), co w dobie opóźnionych płatności od odbiorców hurtowych jest dla wielu gospodarstw kluczowe.

Ile kosztuje mlekomat? Analiza kosztów inwestycyjnych

Decyzja o wejściu w sprzedaż bezpośrednią za pomocą automatów wymaga sporego kapitału początkowego. Na jakie wydatki musi przygotować się rolnik?

  • Zakup urządzenia: Ceny nowych maszyn (wyposażonych w agregat chłodniczy, system automatycznego mycia, mieszadło oraz terminal płatniczy) zaczynają się od 45 000 zł, a za bardziej zaawansowane modele o pojemności powyżej 200 litrów trzeba zapłacić nawet 70 000–90 000 zł. Na rynku wtórnym sprawne urządzenia można znaleźć za około połowę tej kwoty.
  • Lokalizacja i dzierżawa: Sukces tego biznesu w 90% zależy od miejsca. Najlepsze punkty to okolice marketów, targowisk miejskich lub osiedli mieszkaniowych. Miesięczny koszt dzierżawy gruntu pod automat wraz z przyłączem prądu to wydatek rzędu 500–1500 zł.
  • Eksploatacja i logistyka: Do kosztów stałych należy doliczyć zużycie energii elektrycznej (chłodzenie surowca), zakup butelek (szklanych lub plastikowych, które również sprzedaje automat) oraz codzienne dojazdy w celu czyszczenia maszyny i wymiany zbiorników z mlekiem.

Wymogi formalno-prawne: Sanepid i Weterynaria

Sprzedaż surowego mleka (niepoddanego pasteryzacji) podlega pod rygorystyczne przepisy ustawy o produktach pochodzenia zwierzęcego. Rolnik planujący uruchomienie mlekomatu musi spełnić szereg warunków:

Rejestracja działalności

Przed rozpoczęciem sprzedaży należy złożyć wniosek do Powiatowego Lekarza Weterynarii o rejestrację gospodarstwa w ramach sprzedaży bezpośredniej.

Standardy higieniczne i badania

Mleko przeznaczone do automatu musi pochodzić wyłącznie od zdrowych krów, z gospodarstw wolnych od gruźlicy i brucelozy. Konieczne jest regularne wykonywanie badań laboratoryjnych na:

  • ogólną liczbę drobnoustrojów (poniżej 100 000 w 1 ml),
  • liczbę komórek somatycznych (poniżej 400 000 w 1 ml),
  • brak obecności substancji hamujących (antybiotyków).

Obowiązek informacyjny

Na mlekomacie musi znaleźć się wyraźna informacja dla konsumenta o konieczności przegotowania mleka przed spożyciem, a także dane producenta (weterynaryjny numer identyfikacyjny) i data przydatności surowca do spożycia (maksymalnie 48 godzin od udoju).

Kalkulacja opłacalności: Czy to się kalkuluje?

Sprawdźmy uproszczoną symulację finansową dla średniej wielkości urządzenia:

ParametrWartość szacunkowa
Dzienny zbyt mleka150 litrów
Cena za litr w mlekomacie5,00 zł
Dzienny przychód750,00 zł
Miesięczny przychód (30 dni)22 500,00 zł
Szacowane koszty stałe (prąd, dzierżawa, dojazdy, badania)ok. 3 500,00 zł
Koszt produkcji surowca (150 l x np. 1,80 zł)2 700,00 zł / msc
Szacowany zysk netto (przed opodatkowaniem)ok. 16 300,00 zł / msc

Uwaga: Powyższe obliczenia mają charakter poglądowy. Przy pełnej kalkulacji należy uwzględnić amortyzację sprzętu oraz koszt pracy własnej (codzienna obsługa automatu zajmuje średnio 1,5–2 godziny).

Podsumowanie: Dla kogo mlekomat będzie strzałem w dziesiątkę?

Automatyczna sprzedaż bezpośrednia to bez wątpienia szansa na znaczne zwiększenie rentowności produkcji mleka, ale nie jest to rozwiązanie dla każdego. Największe szanse na sukces mają gospodarstwa położone w bliskim sąsiedztwie aglomeracji miejskich, dysponujące wolnymi mocami przerobowymi (ktoś musi ten automat codziennie obsłużyć) oraz posiadające doskonały status sanitarny stada.

Dla mniejszych, rodzinnych gospodarstw, które nie chcą powiększać stada, a szukają sposobu na podniesienie rentowności „z litra”, mlekomat może okazać się najlepszą inwestycją na trudne czasy w agrobiznesie.

A co Wy sądzicie o tej formie sprzedaży?

Czy w Waszych okolicach funkcjonują jeszcze mlekomaty, czy może moda na nie już przeminęła? Czy bylibyście gotowi na taką inwestycję w swoim gospodarstwie, czy obawy przed biurokracją i weterynarią są zbyt duże? Dajcie znać w komentarzach pod artykułem!

Ponad 7 tys. kandydatów na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Które kierunki były najpopularniejsze?

0

Rekrutacja na studia pierwszego stopnia na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu potwierdza rosnące zainteresowanie ofertą Uczelni. W tegorocznym naborze zarejestrowało się ponad 7000 kandydatów, czyli znacznie więcej niż przed rokiem. Wyniki kwalifikacji zostaną ogłoszone 16 lipca, jednak już dziś wiadomo, które kierunki cieszyły się największą popularnością.

Najpopularniejsze kierunki na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu

Tradycyjnie największym zainteresowaniem kandydatów cieszą się weterynaria, dietetyka, biotechnologia, architektura krajobrazu oraz finanse i rachunkowość. Tegoroczna rekrutacja pokazuje także wyraźny wzrost popularności kierunków związanych z ochroną środowiska i zrównoważonym rozwojem.

Wysoką liczbę kandydatów odnotowały ochrona środowiska, inżynieria środowiska oraz gospodarka przestrzenna.

Bardzo dobrze zadebiutował również nowy kierunek geodezja i kartografia, który już w pierwszym roku rekrutacji znalazł się w ścisłej czołówce zarówno pod względem liczby kandydatów, jak i konkurencji o miejsce.

Wyniki te mogą świadczyć o rosnącej świadomości młodych ludzi, którzy dostrzegają znaczenie kompetencji związanych z ochroną zasobów naturalnych, adaptacją do zmian klimatu oraz odpowiedzialnym planowaniem i kształtowaniem przestrzeni.

Coraz częściej wybierają oni studia przygotowujące do rozwiązywania współczesnych wyzwań środowiskowych, gospodarczych i społecznych.

Weterynaria najbardziej obleganym kierunkiem na UPP

Największą konkurencję odnotowano na kierunkach:

  • weterynaria – 10 osób na jedno miejsce,
  • architektura krajobrazu – 5,32 osoby na miejsce,
  • biologia stosowana – 5,16 osoby na miejsce,
  • dietetyka – 4,80 osoby na miejsce,
  • ochrona środowiska – 4,51 osoby na miejsce,
  • geodezja i kartografia – 4,37 osoby na miejsce,
  • gospodarka przestrzenna – 4,35 osoby na miejsce,
  • finanse i rachunkowość – 4,15 osoby na miejsce.

Ilu kandydatów zgłosiło się na weterynarię?

Najwięcej kandydatów zarejestrowało się na kierunki:

  • weterynaria – 1204 osoby,
  • finanse i rachunkowość – 498 osób,
  • dietetyka – 432 osoby,
  • ekonomia – 426 osób,
  • biotechnologia – 424 osoby,
  • architektura krajobrazu – 319 osób,
  • zootechnika – 280 osób,
  • leśnictwo – 274 osoby,
  • geodezja i kartografia – 262 osoby,
  • gospodarka przestrzenna – 261 osób.

Kiedy wyniki rekrutacji na UPP?

Kandydaci zakwalifikowani do przyjęcia będą mogli złożyć wymagane dokumenty po ogłoszeniu wyników 16 lipca. Osoby, które nie wezmą udziału w pierwszym etapie rekrutacji lub zdecydują się na studia w późniejszym terminie, będą mogły aplikować na kierunki z wolnymi miejscami podczas drugiej tury naboru, zaplanowanej na sierpień.

Źródło: Informacja prasowa UPP

Kredowe i pogrubione nogi u kur mogą oznaczać pasożyty. Tak rozpoznasz problem i pomożesz ptakom

0
kury

Kredowe, pogrubione i pokryte strupami nogi to problem, z którym spotyka się wielu hodowców kur. Zmiany bywają potocznie nazywane łuszczycą nóg, jednak najczęściej odpowiadają za nie roztocza Knemidocoptes mutans. Pasożyty zagnieżdżają się pod łuskami nóg, powodując swędzenie, podrażnienie skóry, ból oraz stopniowe pogorszenie sprawności ptaków.

Wczesne rozpoznanie objawów ma duże znaczenie. Nieleczona inwazja może się rozwijać, prowadząc do coraz większego pogrubienia nóg, trudności w poruszaniu się, a w ciężkich przypadkach nawet do kulawizny.

Jak rozpoznać roztocza na nogach kur?

Roztocza Knemidocoptes mutans należą do grupy roztoczy ryjących. Drążą niewielkie tunele pod łuskami na nogach ptaków, wywołując stan zapalny i charakterystyczne zmiany skórne.

Pierwszym sygnałem może być lekkie unoszenie się łusek. Z czasem nogi stają się nierówne, pogrubione i pokrywają się szarobiałymi lub kredowymi strupami. Kury mogą częściej podnosić nogi, unikać chodzenia albo mieć trudności ze wskakiwaniem na grzędy.

Regularna kontrola stada pozwala zauważyć problem, zanim zmiany staną się zaawansowane.

Jak pielęgnować zmiany?

Jednym z najczęściej stosowanych sposobów jest moczenie nóg w ciepłej wodzie. Zabieg pomaga zmiękczyć stwardniałą skórę i strupy. Nóg nie należy jednak szorować ani odrywać łusek na siłę, ponieważ może to spowodować ból, krwawienie i dodatkowe podrażnienie.

Po delikatnym osuszeniu na zmienione miejsca można nałożyć tłustą warstwę oliwy, oleju lub wazeliny. Ma ona ograniczyć dostęp powietrza do pasożytów, a jednocześnie zmiękczyć skórę i wspomóc jej regenerację.

Zabieg trzeba regularnie powtarzać co kilka dni. Jednorazowe zastosowanie preparatu zazwyczaj nie wystarcza, ponieważ pod łuskami mogą nadal znajdować się pasożyty oraz ich kolejne stadia rozwojowe.

Olej czy wazelina – co stosować?

Przy łagodnych zmianach hodowcy często sięgają po olej kuchenny lub oliwę z oliwek. Substancje te łatwo rozprowadzić na skórze i między łuskami. Wazelina tworzy grubszą i dłużej utrzymującą się warstwę, dlatego bywa stosowana przy bardziej widocznych zmianach.

Niektórzy wykorzystują także preparaty przeznaczone do pielęgnacji skóry zwierząt, lanolinę, propolis lub olej neem. Należy jednak zachować ostrożność, ponieważ nie każdy domowy sposób ma potwierdzoną skuteczność i bezpieczeństwo.

Nie powinno się stosować oleju napędowego, nafty ani innych drażniących substancji. Mogą one uszkodzić skórę, wywołać zatrucie lub pogorszyć stan ptaka.

Samo smarowanie nóg może nie wystarczyć

Roztocza mogą przenosić się pomiędzy ptakami przez bezpośredni kontakt oraz przez skażone elementy wyposażenia kurnika. Z tego względu pielęgnacja nóg powinna iść w parze z dokładnym sprzątaniem otoczenia.

Szczególną uwagę warto zwrócić na grzędy, budki lęgowe, szczeliny w ścianach oraz miejsca, w których kury odpoczywają. Powierzchnie należy starannie oczyścić, a ściółkę wymienić. Konieczne jest także sprawdzenie pozostałych ptaków, nawet jeśli nie mają jeszcze widocznych objawów.

Niektórzy hodowcy stosują profilaktycznie ziemię okrzemkową w kurniku, jednak trzeba używać jej ostrożnie, aby nie doprowadzić do nadmiernego zapylenia. Drobny pył może podrażniać drogi oddechowe ludzi i zwierząt.

Kiedy potrzebna jest pomoc weterynarza?

Domowa pielęgnacja może być pomocna przy łagodnych i wcześnie wykrytych zmianach. Konsultacja z lekarzem weterynarii jest jednak wskazana, gdy nogi są mocno pogrubione, pojawiają się rany, krwawienie, obrzęk lub wydzielina.

Pomocy specjalisty wymaga również sytuacja, w której kura kuleje, nie chce chodzić, przestaje jeść albo jej stan nie poprawia się mimo regularnych zabiegów. Weterynarz może ocenić, czy przyczyną zmian rzeczywiście są roztocza, oraz dobrać odpowiedni lek przeciwpasożytniczy.

Regularne kontrole pomagają zapobiegać problemowi

Najlepszą metodą ograniczania inwazji roztoczy jest systematyczna obserwacja stada. Podczas kontroli warto dokładnie oglądać nogi kur, zwracając uwagę na unoszące się łuski, zgrubienia i jasne strupy.

Czyste grzędy, regularna wymiana ściółki, utrzymywanie higieny w kurniku oraz szybka reakcja na pierwsze objawy pomagają zahamować rozwój pasożytów. Dzięki temu można ograniczyć ból i dyskomfort ptaków, a także uniknąć rozprzestrzenienia się problemu na całe stado.

Krowa w jeziorze Łebsko: Relacja z akcji ratunkowej służb

0
Krowa ratowana w jeziorze Łebsko - ilustracja poglądowa

Krowa w jeziorze Łebsko: Niedzielna akcja na jeziorze Łebsko pokazała niezwykłą skuteczność współdziałania służb ratunkowych. Po raz pierwszy w historii regionu, strażacy oraz ratownicy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa połączyli siły, by ocalić krowę uwięzioną w podmokłych szuwarach. Przedstawiamy szczegóły operacji, która zakończyła się szczęśliwym finałem.

Sytuacja, jakiej nie pamiętają najstarsi mieszkańcy wybrzeża. W niedzielę 12 lipca 2026 roku, spokojne wody jeziora Łebsko stały się areną skomplikowanej operacji ratunkowej. Służby stanęły przed niecodziennym wyzwaniem: ocaleniem krowy, która utknęła w podmokłym, trudnodostępnym terenie przybrzeżnym.

Przeczytaj również:

Nietypowy meldunek w raporcie służb

Zgłoszenie, które wpłynęło do służb ratunkowych, początkowo wydawało się być pomyłką. Informacja o topiącej się krowie na trzecim co do wielkości jeziorze w Polsce postawiła w stan gotowości nie tylko lokalne jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej, ale także wyspecjalizowane służby morskie.

W akcji wzięły udział zastępy OSP Łeba oraz OSP Łebieniec, wspierane przez załogę Brzegowej Stacji Ratowniczej (BSR) z Łeby, działającej w ramach Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR). To połączenie sił strażackich z ratownictwem morskim okazało się kluczowe w tak trudnym terenie.

Walka z czasem i „żywym” podłożem

Największym wyzwaniem dla ratowników nie była sama odległość od brzegu, lecz specyfika hydrologiczna jeziora Łebsko. Podmokłe grunty i muliste dno sprawiły, że zwierzę straciło możliwość samodzielnego wydostania się na ląd.

  • „Akcja była logistycznym wyzwaniem. Zwierzę było skrajnie wyczerpane, a teren uniemożliwiał standardowy hol” – relacjonują uczestnicy zdarzenia.

Po zlokalizowaniu krowy (w czym nieocenioną pomoc okazał się lokalny wędkarz), ratownicy musieli wykazać się precyzją. Zdecydowano o użyciu specjalistycznego sprzętu. Zwierzę, zabezpieczone i unieruchomione, zostało przetransportowane na bezpieczny, twardy grunt. Całość operacji, wymagającej zaangażowania 25 osób, trwała kilka godzin.

Lekcja dla hodowców: prewencja przede wszystkim

Choć finał historii jest szczęśliwy, zdarzenie to jest ważnym przypomnieniem dla hodowców prowadzących wypas na terenach nadwodnych i przyrodniczo cennych. Mimo że bydło wykazuje instynkt pływacki, nagłe wejście w muliste podłoże często kończy się utknięciem, z którego zwierzę nie jest w stanie się oswobodzić.

Akcja na jeziorze Łebsko pokazała, że profesjonalizm polskich służb – od strażaków ochotników po ratowników SAR – nie zna granic, nawet gdy „obiektem” akcji jest zwierzę gospodarskie.

Materiał przygotowano na podstawie relacji służb.

Polska utrzymywać będzie embargo na import zbóż i rzepaku z Ukrainy: Głos w Radzie AGRIFISH

0

Embargo na import zbóż i rzepaku z Ukrainy będzie utrzymane: Podczas ostatniego posiedzenia Rady UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa w Brukseli, polska delegacja zajęła twarde stanowisko w sprawie ochrony krajowego rynku. Podsekretarz stanu Adam Nowak potwierdził, że w obliczu bieżących wyzwań, Polska będzie utrzymywać jednostronne zakazy importu wybranych produktów rolnych z Ukrainy. Sytuacja ta staje się jednak coraz bardziej złożona: z jednej strony trwa walka o ochronę rolników, z drugiej – krajowa branża przetwórcza alarmuje, że restrykcje mogą doprowadzić do poważnego deficytu surowca.

Solidarność w regionie i ochrona granic

Polska, działając w koordynacji z krajami ościennymi, konsekwentnie wskazuje na konieczność ochrony unijnych rynków przed niekontrolowanym napływem towarów. Wiceminister Adam Nowak podkreślił, że jednostronne zakazy importu zbóż i rzepaku pozostają niezbędnym narzędziem stabilizacyjnym w obliczu światowych nadwyżek surowców, które zagrażają opłacalności krajowych gospodarstw.

Kontrowersje w branży: Embargo vs. deficyt surowca

Utrzymanie embarga budzi jednak coraz większe kontrowersje wewnątrz kraju. Polska branża zajmująca się przetwórstwem rzepaku wystosowała apel o zniesienie zakazu importu nasion. Przedstawiciele sektora ostrzegają przed przewidywanym dużym deficytem nasion w kraju, który może negatywnie wpłynąć na płynność operacyjną zakładów tłuszczowych.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że rynek jest wypierany przez gotowy olej rzepakowy pochodzenia ukraińskiego, który wjeżdża do kraju bez przeszkód. – Mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją: blokujemy dostęp do surowca, który jest niezbędny dla naszych przetwórców, podczas gdy rynek zalewany jest tanim olejem o wysokiej wartości dodanej. To nieszczelność, która uderza w nasze przetwórstwo, a nie w import – wskazują eksperci branżowi. Wiceminister Nowak przyznał, że kwestia ta wymaga pilnego wyważenia interesów rolników, którzy potrzebują ochrony cen, oraz przetwórców, którzy potrzebują surowca do utrzymania mocy produkcyjnych. Polska oczekuje od Komisji Europejskiej propozycji, które zabezpieczą oba te filary rynku.

Strategia dla produkcji zwierzęcej i uczciwy handel

W szerszym kontekście debaty, Polska ponownie zaapelowała o skuteczniejsze monitorowanie importu produktów wrażliwych. Wiceminister Nowak przypomniał, że unijne rolnictwo nie może być obciążane kolejnymi kosztownymi wymogami, takimi jak wycofanie chowu klatkowego, w sytuacji, gdy producenci z zewnątrz – korzystający z mniej restrykcyjnych norm – rywalizują z unijnymi rolnikami.

Polska podtrzymała postulat wprowadzenia w umowach handlowych (m.in. z krajami Mercosur i USA) bilateralnych klauzul ochronnych, które nie byłyby ograniczone okresami przejściowymi, co jest kluczowe dla ochrony stabilności cen w obliczu globalnych wahań rynkowych.

Kobiety w rolnictwie i przyszłość WPR

W części poświęconej roli kobiet w rolnictwie, polska delegacja wskazała na ich kluczową rolę w zarządzaniu gospodarstwami i rozwoju przedsiębiorczości wiejskiej, przypominając o wsparciu realizowanym w ramach Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-27.

Spotkanie zakończyło się deklaracją Polski o dalszej ścisłej współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej (V4). Ministrowie rolnictwa Polski, Czech, Słowacji i Węgier zadeklarowali wspólne działanie na rzecz kształtowania przyszłej WPR po 2027 r. oraz wypracowania mechanizmów reagowania na kryzysy rynkowe, które w obliczu napiętej sytuacji geopolitycznej wymagają od Unii Europejskiej zdecydowanej i solidarnej odpowiedzi.

Źródła:

  • Oficjalne stanowisko: Komunikaty Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z posiedzenia Rady AGRIFISH (13.07.2026).
  • Polityka handlowa: Deklaracje MRiRW w sprawie utrzymania jednostronnych zakazów importu zbóż i rzepaku.
  • Analiza rynkowa: Bieżące dane dotyczące bilansu rzepaku oraz postulaty branży przetwórczej w zakresie deficytu surowca i importu oleju.
  • Współpraca V4: Ustalenia ze spotkania koordynacyjnego ministrów rolnictwa Polski, Czech, Słowacji i Węgier (13.07.2026).

Pogoda 15 lipca- kilka powiatów zagrożonych burzami z silną ulewą

0
Pogoda 15 lipca
Pogoda 15 lipca

Burzowa noc między Łodzią, Kaliszem, Wieluniem a Częstochową

Mamy sytuację w pogodzie nietypową. Nie mamy frontu ani chłodnego ani ciepłego nad głowami. To dobra wiadomość bo burze nie będą nieść ani wichur ani gradu.

Takie burze zwykle niosą silne ulewy ponieważ wolno się przemieszczają.

Według prognoz szanse na takie mocno ulewne burze wystąpią dziś w nocy między Koninem, Kaliszem, Łęczycą, Łodzią, Łaskiem, Sieradzem, Wieluniem, Mikstatem, Działoszynem, Częstochową, Piotrkowem Trybunalskim. Gdzie w tych regionach może spaść w kilka godzin ponad 70-80 mm deszczu. W tych regionach noc będzie najcieplejsza- około 16-19 stopni Celsjusza. Na Kaszubach przy pogodnym niebie około 10 stopni.

Od rana wiele burz nadal ma występować między Koninem a Częstochową ale są też szanse, że może coś powstanie w rejonie Kielc, Rzeszowa i Sandomierza.

Po południu burzowo może- ale nie musi być od całej Ziemi Łódzkiej po środkowe, południowe Mazowsze, Lubelskie, Podkarpacie, Małopolskę, Świętokrzyskie, Górny Śląsk. Z uwagi na to, że nie są to burze frontowe to ciężko przewidzieć ich rozmiar i lokalizacją ale można wysnuć przypuszczenie. Burze będą łatwo powstawać tam, gdzie są duże połacie wilgotnych lasów; gęsta siecz rzeczna i bagniste łąki.

Najchłodniej jutro będzie tam, gdzie spadnie najwięcej deszczu- zaledwie 18-20 stopni w ciągu dnia. Na wschód od Wisły na wschodzie Mazowsza w dzień pojawi się prawie upał.

Wiatr umiarkowany tylko na zachodzie, północnym zachodzie kraju. Nad resztą kraju będzie duszno, parno i chwilami nawet bezwietrznie.

Łączna suma opadów w ciągu 24 godzin lokalnie może wynieść około 100 mm.

Pogoda 15 lipca

Francja i rynki wschodnie: Dramatyczne cięcie prognoz zbiorów i zagrożenie logistyczne winduje ceny kukurydzy

0

Ceny kukurydzy: Francuski sektor rolny stoi w obliczu głębokiego załamania, które nakłada się na coraz bardziej niestabilną sytuację w handlu międzynarodowym. Choć jeszcze 25 czerwca prognozy Komisji Europejskiej wskazywały na zbiory kukurydzy w całej UE na poziomie 59,0 mln ton, lipcowe dane przynoszą zdecydowanie gorsze wieści. Aktualne szacunki USDA obniżyły prognozę zbiorów dla całej Unii Europejskiej do poziomu 53,78 mln ton, co stanowi wyraźny sygnał, że susza i ekstremalne upały drastycznie ograniczyły potencjał produkcyjny regionu.

Czytaj również:

Francja epicentrum problemów klimatycznych

W samym sercu francuskiego rolnictwa sytuacja jest wyjątkowo trudna. Obecnie analitycy prognozują zbiory na poziomie około 8,9 mln ton, a w pesymistycznych scenariuszach nawet poniżej 8 mln ton – co byłoby wynikiem najgorszym od pół wieku. Według danych FranceAgriMer, kondycja upraw znajduje się na najniższym poziomie od 2011 roku, co wyklucza szanse na szybką regenerację roślin.

Wojenna destabilizacja i zagrożenie importu

Problem niskich zbiorów w UE potęguje niebezpieczna sytuacja geopolityczna. Zaostrzenie wzajemnych ataków Rosji i Ukrainy na infrastrukturę portową i logistyczną w regionie Morza Czarnego stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo dostaw. Ukraina, będąca dla UE kluczowym dostawcą kukurydzy, znajduje się w centrum tego konfliktu. Uszkodzenia infrastruktury eksportowej ograniczają możliwość wywozu ziarna, co w połączeniu z własnymi niedoborami Wspólnoty tworzyć może niebezpieczną lukę podażową.

Wpływ na rynek i gospodarkę

Gwałtowna rewizja prognoz oraz blokowanie logistyki portowej wywierają silną presję na rynek:

  • Presja cenowa: Spadek podaży kukurydzy – zarówno własnej, jak i importowanej – automatycznie winduje ceny pasz, uderzając w rentowność branży hodowlanej i przetwórczej.
  • Zmienne geopolityczne i makroekonomiczne: Ceny zbóż pozostają pod silnym wpływem niestabilnej sytuacji na Bliskim Wschodzie, w tym ponownej eskalacji konfliktu z Iranem, oraz zmienności kursu dolara.
  • Ryzyko łańcuchów dostaw: Utrudniony import z Ukrainy, dotychczasowego fundamentu zaopatrzenia UE, wymusza na europejskich importerach gorączkowe poszukiwanie alternatywnych kierunków dostaw, co dodatkowo kosztuje i destabilizuje rynek.

Sygnał do zmian w strategii

Rozbieżność między czerwcowymi prognozami a obecną rzeczywistością, przy jednoczesnym zagrożeniu infrastruktury portowej na Wschodzie, to dla europejskich producentów brutalna lekcja pokory. Eksperci zaznaczają, że bez pilnego wdrożenia nowoczesnych technologii nawadniania oraz uprawy odmian hybrydowych, odpornych na skrajne susze, stabilność dostaw będzie zagrożona w każdym kolejnym sezonie.

Producentów czeka teraz trudny czas – precyzyjna ocena strat własnych oraz monitorowanie sytuacji logistycznej na Morzu Czarnym będą kluczowe dla opracowania długofalowych strategii rynkowych. Sektor przetwórczy musi z jeszcze większą uwagą monitorować sytuację, aby zabezpieczyć ciągłość produkcji w obliczu kurczącej się dostępności surowca.

Sytuacja na giełdzie MATIF: „Premia pogodowa” winduje ceny

Notowania kukurydzy na giełdzie MATIF wykazują obecnie silny trend wzrostowy, napędzany przede wszystkim obawami o tegoroczne zbiory we Francji. Rynek zareagował gwałtownie na doniesienia o suszy i ekstremalnych upałach, które znacząco pogorszyły kondycję upraw, co inwestorzy odczytują jako sygnał do ograniczonej podaży surowca w nadchodzącym sezonie. Na sesji z 13 lipca 2026 r. kontrakt na kukurydzę osiągnął poziom 239,00 EUR/t, utrzymując tendencję wzrostową. Wzrosty te mają charakter globalny, gdyż niepewność co do warunków agrometeorologicznych ma zasięg międzynarodowy. Dodatkowym czynnikiem podbijającym ceny jest zwiększona konkurencja o surowiec oraz destabilizacja łańcuchów dostaw spowodowana zaostrzeniem konfliktu na Morzu Czarnym, co utrudnia import z Ukrainy – kluczowego dostawcy dla krajów Unii Europejskiej. Inwestorzy, nie czekając na ostateczne dane o plonach, wliczają w cenę tzw. „premię pogodową”, co w połączeniu z przebiciem istotnych poziomów technicznych przyciąga na rynek kapitał funduszy inwestycyjnych.