KWS Erebor otwiera nowy rozdział w żytach krótkosłomych. Fot. M.Piśny
KWS umacnia pozycję lidera w hodowli żyta hybrydowego wprowadzając na rynek w Polsce i Danii odmianę KWS EREBOR, pierwszą na świecie odmianę żyta hybrydowego krótkosłomego o wysokim potencjale plonowania.
Przedstawiciel KWS podkreśla: „Naszym celem jest dostarczanie rolnikom innowacyjnych, wydajnych i przyszłościowych rozwiązań, które wspierają zrównoważone, opłacalne zarządzanie gospodarstwem. KWS EREBOR jest doskonałym przykładem takiego podejścia. Odmiana łączy bardzo wysoki potencjał plonowania z takimi korzyściami jak:
bardzo krótkie źdźbło (ok. 100 cm),
bardzo wysoka odporność na wyleganie (maksymalne noty w COBORU 9/9),
brak konieczności stosowania retardantów w technologii prowadzenia łanu,
wysoka odporność na sporysz dzięki technologii PollenPLUS®”.
Co wyróżnia krótkosłome żyto hybrydowe?
KWS jako pierwsza firma na świecie doprowadziła odmiany żyta hybrydowego krótkosłomego do poziomu plonowania klasycznego żyta hybrydowego, jednocześnie znacząco poprawiając tolerancję na sporysz. Kluczową cechą tego nowego segmentu odmian jest genetycznie obniżona wysokość roślin, która przekłada się na szereg korzyści w uprawie oraz podczas zbioru.
Żyto hybrydowe krótkosłome wyróżnia się doskonałą odpornością na wyleganie, stabilnym plonowaniem, zoptymalizowaną korelacją plonu ziarna do ilości słomy na poziomie najkrótszych odmian pszenżyta a nawet jęczmienia ozimego. Mniejsza masa plonu ubocznego poprawia ekonomikę zbioru oraz ułatwia wykonanie uprawek pożniwnych. Odmiana stanowi również atrakcyjną alternatywę dla uprawy pszenicy w monokulturze, czy też jęczmienia oraz pszenżyta uprawianych w wymagających stanowiskach granicznych, co zwiększa elastyczność zmianowania oraz możliwości doboru gatunków do konkretnych warunków gospodarstwa.
Z lewej strony klasyczna odmiana żyta hybrydowego KWS FIDALGOR po zastosowaniu retardantów, po prawej odmiana krótkosłoma żyta hybrydowego KWS EREBOR bez zastosowania retardantów.
Uprawa żyta bez regulatorów wzrostu
Brak potrzeby stosowania regulatorów wzrostu w technologii prowadzenia łanu pozwala dodatkowo ograniczyć koszty środków produkcji i nakładu pracy. Rolnicy korzystają jednocześnie z naturalnych zalet uprawy żyta, takich jak wysoka tolerancja na suszę, dobra zdrowotność oraz efektywne wykorzystanie składników pokarmowych. „Rozwój wysoko plonujących odmian żyta hybrydowego krótkosłomego pozwoli jeszcze lepiej wykorzystać potencjał tego gatunku” – dodaje przedstawiciel KWS.
KWS EREBOR – charakterystyka odmiany
KWS EREBOR to żyto hybrydowe krótkosłome, wyróżniające się bardzo krótkim źdźbłem, niskim plonem słomy, wysokim plonem ziarna oraz dobrą zdrowotnością roślin. Dzięki wyjątkowej odporności na wyleganie odmiana nie wymaga stosowania regulatorów wzrostu. Te cechy sprawiają, że KWS EREBOR doskonale sprawdza się w intensywnym zmianowaniu i stanowi atrakcyjną alternatywę dla bardziej wymagających gatunków zbóż ozimych.
Za nami piękny, gorący i słoneczny piątek a przed nami przeważnie upalna i słoneczna sobota.
Mimo ciepłej masy powietrza noce będą zimne.
Temperatura w sobotę o świcie
Kto musi wstać o świcie na Podlasiu, Podkarpaciu, Lubelskim, północy i wschodzie Mazowsza oraz na Wyżynie Krakowskiej i południu Świętokrzyskiego musi spodziewać się zaledwie +8/+11 stopni a lokalnie może być jeszcze chłodniej.
Najcieplejszy ranek będziemy mieć na wybrzeżu, Pomorzu Zachodnim, zachodzie Ziemi Lubuskiej i południowym zachodzie Dolnośląskiego ( w tym ostatnim wpływ mieć będzie halny). Tu temperatura obniży się do 14-16 stopni w głębi lądu do 18-20 stopni na wybrzeżu i na Przedgórzu Sudeckim. Nad resztą województw o poranku od 12 do 14 stopni.
Sobota gorąca i słoneczna
Od samego rana do nocy niebo będzie bezchmurne. Pojedyncze chmury wysokie pojawią się tylko na Mazurach, Podlasiu i Kurpiach.
Temperatura ma szybko rosnąć i o godzinie 15:00 wyniesie od 25 stopni w Suwałkach do 34 stopni w Zgorzelcu, Żaganiu, Żarach i Słubicach.
Wiatr powieje słabo z południa a nieco silniej zawieje na zachodzie kraju i w Sudetach- do 30-50 km/h.
Od niedzieli na Pomorzu a od poniedziałku w reszcie kraju ochłodzenie i dużo chmur
Tak jak wspominaliśmy w niedzielę okres 17-23 sierpnia przyniesie spore ochłodzenie. Na północy temperatura maksymalna wynosić ma od 18 do 22 stopni Celsjusza. Na najcieplejszym południu można będzie liczyć na +22/+26 stopni Celsjusza.
Przybędzie chmur; od czasu do czasu pojawi się szansa na niewielki deszcz oraz powieje silniejszy wiatr zwłaszcza na północy kraju z kierunków zachodnich.
Sprzedaż działki rolnej nie zawsze jest tak prosta jak sprzedaż gruntu przeznaczonego pod zabudowę. Odpowiednie przygotowanie nieruchomości jeszcze przed wystawieniem ogłoszenia może znacząco skrócić czas poszukiwania nabywcy, zwiększyć wartość działki oraz ograniczyć ryzyko problemów podczas finalizacji transakcji. Warto więc zadbać zarówno o kwestie formalne, jak i atrakcyjną prezentację oferty.
W przeciwieństwie do sprzedaży typowej działki budowlanej, właściciel gruntów rolnych musi liczyć się z koniecznością przeprowadzenia formalności określonych dodatkowymi przepisami, a potencjalni kupujący często oczekują szczegółowych informacji o możliwościach zagospodarowania terenu.
Fot. Paweł Szypuła
Sprawdzenie stanu prawnego nieruchomości
Pierwszym krokiem powinno być dokładne sprawdzenie stanu prawnego działki. Kupujący często analizują dokumenty jeszcze przed pierwszym spotkaniem, dlatego wszelkie niejasności mogą skutecznie zniechęcić do zakupu.
Przede wszystkim należy zweryfikować księgę wieczystą. Powinna ona potwierdzać prawo własności oraz informować o ewentualnych hipotekach, służebnościach czy innych ograniczeniach. Jeżeli w księdze znajdują się nieaktualne wpisy lub niezgodności z rzeczywistym stanem, należy je wyjaśnić jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży.
Dobrym rozwiązaniem jest również przygotowanie aktualnego wypisu i wyrysu z ewidencji gruntów oraz mapy ewidencyjnej. Dokumenty te ułatwią kupującemu ocenę nieruchomości i przyspieszą pracę notariusza.
Weryfikacja przeznaczenia gruntu
Jednym z najważniejszych pytań, jakie zadają zainteresowani zakupem, jest możliwość zabudowy działki. Dlatego warto sprawdzić, czy teren jest objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Plan określa między innymi przeznaczenie gruntu, dopuszczalną zabudowę, wysokość budynków czy minimalną powierzchnię biologicznie czynną.
Jeżeli plan miejscowy nie obowiązuje, warto ustalić, czy dla okolicy wydawane były decyzje o warunkach zabudowy. Choć nie gwarantuje to możliwości zabudowy konkretnej nieruchomości, stanowi dla kupujących cenną wskazówkę dotyczącą potencjału inwestycyjnego terenu.
Ma to szczególne znaczenie w 2026 roku ze względu na reformę planowania przestrzennego. Po 1 września 2026 r. w gminie, w której nie wszedł w życie plan ogólny, co do zasady nie będzie można wydać nowej decyzji o warunkach zabudowy, z wyjątkiem m.in. postępowań wszczętych przed tym terminem. Jeżeli plan ogólny już obowiązuje, jego ustalenia mają znaczenie dla możliwości wydawania nowych decyzji WZ.
Sprzedający powinien również sprawdzić klasę bonitacyjną oraz rodzaj użytków ujawnionych w ewidencji gruntów. Informacje te są istotne zarówno dla osoby zamierzającej dalej użytkować ziemię rolniczo, jak i dla kupującego rozważającego zmianę jej przeznaczenia. Sama klasa gruntu nie przesądza jednak o możliwości zabudowy nieruchomości.
Czy warto odrolnić działkę przed sprzedażą?
Nie każda działka rolna wymaga odrolnienia, jednak w wielu przypadkach może ono znacząco zwiększyć zainteresowanie ofertą. Odrolnienie jest procesem kilkuetapowym i nie zawsze możliwym do przeprowadzenia. W pierwszej kolejności grunt powinien zostać przeznaczony pod zabudowę w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego lub objęty odpowiednimi decyzjami administracyjnymi. Dopiero później możliwe jest wyłączenie gruntu z produkcji rolnej, jeśli wymagają tego przepisy.
Należy jednak pamiętać, że procedura może trwać wiele miesięcy i wiązać się z dodatkowymi kosztami. Przed rozpoczęciem warto ocenić, czy wzrost wartości nieruchomości będzie wyższy od poniesionych nakładów.
Podział większej działki
Duże działki rolne zdecydowanie wolniej znajdują nabywców niż mniejsze parcele. Jeżeli przepisy na to pozwalają, warto rozważyć geodezyjny podział nieruchomości. Mniejsze działki są zwykle bardziej dostępne cenowo dla indywidualnych kupujących, co zwiększa liczbę potencjalnych zainteresowanych.
Podział powinien być poprzedzony analizą miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego oraz konsultacją z geodetą. Trzeba również uwzględnić koszty procedury oraz czas oczekiwania na decyzje administracyjne. Bardzo często sprzedaż kilku mniejszych działek pozwala osiągnąć zdecydowanie wyższą łączną cenę niż sprzedaż całego areału.
Przy podziale gruntów przeznaczonych na cele rolne trzeba pamiętać również o ograniczeniach dotyczących powierzchni wydzielanych działek. Co do zasady wydzielenie działki mniejszej niż 0,3 ha jest dopuszczalne tylko w przypadkach określonych w przepisach.
Przygotowanie kompletu dokumentów
Kompletna dokumentacja buduje zaufanie i skraca czas potrzebny na zawarcie umowy. Przed wystawieniem oferty warto zgromadzić:
odpis księgi wieczystej lub przynajmniej jej numer pozwalający sprawdzić dokument elektronicznie,
wypis i wyrys z ewidencji gruntów,
mapę ewidencyjną lub zasadniczą,
numer działki i obrębu geodezyjnego,
informacje o klasach bonitacyjnych,
dokumenty dotyczące ewentualnych służebności,
informacje o dostępie do drogi technicznej,
informacje o uzbrojeniu terenu,
decyzje administracyjne dotyczące nieruchomości, jeżeli zostały wydane.
Jeżeli działka była przedmiotem podziału lub scalania, dobrze przygotować również dokumentację geodezyjną.
Atrakcyjny wygląd nieruchomości
Choć grunt rolny nie wymaga kosztownego przygotowania, estetyka nadal ma znaczenie. Warto usunąć zalegające odpady, stare elementy ogrodzeń, zarośla utrudniające ocenę granic czy niepotrzebne pozostałości po dawnych zabudowaniach.
Dobrze widoczne granice działki oraz łatwy dostęp do drogi znacząco poprawiają pierwsze wrażenie. Jeżeli dojazd prowadzi drogą wewnętrzną, warto przygotować mapę pokazującą przebieg służebności lub udziałów w drodze.
Rzetelna wycena nieruchomości
Zawyżona cena często powoduje, że ogłoszenie przez wiele miesięcy pozostaje bez odzewu. Z kolei zbyt niska oznacza niepotrzebną stratę dla sprzedającego. Przy wycenie gruntu rolnego trzeba brać pod uwagę znacznie więcej niż tylko ceny podobnych ofert w okolicy. Na wartość wpływają m.in.:
lokalizację,
powierzchnię,
klasę gruntów,
dostęp do drogi publicznej,
uzbrojenie,
obowiązujący plan miejscowy,
możliwość zabudowy,
ceny podobnych nieruchomości w okolicy.
W przypadku gruntów o wysokiej wartości, położonych w szczególnie atrakcyjnej lokalizacji, lub o nietypowych cechach utrudniających ich porównanie z innymi działkami, dobrym rozwiązaniem jest zlecenie wyceny rzeczoznawcy majątkowemu. Profesjonalny operat często ułatwia negocjacje z kupującym.
Profesjonalne ogłoszenie
Dobre ogłoszenie powinno odpowiadać na większość pytań jeszcze przed pierwszym telefonem. Opis powinien zawierać przede wszystkim:
dokładną lokalizację,
powierzchnię,
numer obrębu,
klasę gruntów,
rodzaje użytków i dotychczasowy sposób użytkowania gruntu,
informacje o ewentualnej dzierżawie,
kształt i ukształtowanie działki oraz możliwość dojazdu maszynami rolniczymi,
informacje o planie miejscowym,
szczegóły dostępu do drogi,
dane dotyczące uzbrojenia,
ukształtowanie terenu,
sąsiedztwo,
odległość od najbliższych miejscowości,
informacje o możliwości zabudowy lub prowadzenia działalności rolniczej.
Nie warto ukrywać ewentualnych ograniczeń. Przejrzyste informacje zwiększają wiarygodność sprzedającego i ograniczają liczbę niepotrzebnych spotkań. Przed przygotowaniem własnego ogłoszenia warto przejrzeć działki wystawione na sprzedaż w tej samej okolicy i sprawdzić, jakie informacje najczęściej podają sprzedający.
Ogromne znaczenie mają również fotografie. Najlepiej wykonać je przy dobrej pogodzie, pokazując całą działkę, dojazd i okolicę. Dobrym rozwiązaniem jest pokazanie widoku z lotu ptaka, jeżeli jest możliwość wykonania zdjęć z drona.
Weryfikacja ograniczeń w sprzedaży gruntów rolnych
Przed rozpoczęciem sprzedaży warto upewnić się, czy transakcja nie będzie podlegała przepisom ograniczającym obrót nieruchomościami rolnymi.
W określonych przypadkach zastosowanie mają przepisy ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego. Mogą one wpływać na krąg osób uprawnionych do zakupu, a także przyznawać określonym podmiotom prawo pierwokupu lub prawo nabycia nieruchomości. Znajomość tych regulacji pozwala uniknąć niepotrzebnych komplikacji podczas finalizacji sprzedaży.
Przygotowanie do negocjacji
Kupujący często pytają nie tylko o cenę, ale również o możliwość podziału działki, dostępność mediów, warunki zabudowy, historię użytkowania gruntu czy planowane inwestycje w okolicy. Im więcej informacji będzie posiadał sprzedający, tym większe zaufanie wzbudzi i łatwiej odpowie na pytania zainteresowanych.
Dobrym pomysłem jest przygotowanie krótkiego zestawienia najważniejszych parametrów nieruchomości, które można przekazać podczas oględzin lub przesłać e-mailem.
Formalności przed podpisaniem aktu notarialnego
Po znalezieniu kupującego warto jeszcze raz zweryfikować komplet dokumentów wymaganych przez notariusza. W zależności od charakteru nieruchomości mogą być potrzebne dodatkowe zaświadczenia z urzędu gminy, starostwa lub innych instytucji.
Jeżeli strony planują zawarcie umowy przedwstępnej, należy dokładnie określić termin podpisania aktu notarialnego, wysokość zadatku lub zaliczki oraz warunki, których spełnienie będzie konieczne do zawarcia umowy przyrzeczonej.
Sprzedaż działki rolnej wymaga znacznie więcej przygotowań niż samo zamieszczenie ogłoszenia w internecie. Uporządkowanie stanu prawnego, zgromadzenie dokumentów, właściwa wycena, analiza możliwości odrolnienia lub podziału gruntu oraz rzetelne przedstawienie wszystkich informacji sprawiają, że oferta staje się bardziej atrakcyjna dla kupujących. Dzięki temu można nie tylko skrócić czas sprzedaży, ale również ograniczyć ryzyko problemów formalnych i zwiększyć szanse na uzyskanie satysfakcjonującej ceny za nieruchomość.
Inflacja w lipcu 2026: Choć ogólny wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych utrzymuje się na umiarkowanym poziomie, wewnątrz koszyka dochodzi do wyraźnych przetasowań. Z punktu widzenia rolnictwa i przemysłu spożywczego kluczowym zjawiskiem pozostaje rosnąca rozbieżność między drożejącymi nośnikami energii i paliwami a spadającymi cenami większości podstawowych surowców rolnych.
CZĘŚĆ I: Dane ogólne o inflacji (Lipiec 2026)
Główny Urząd Statystyczny opublikował pełne dane dotyczące wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych. Inflacja w lipcu 2026 roku wyniosła 3,0% r/r (w ujęciu rocznym) oraz 0,8% m/m (w ujęciu miesięcznym).
W strukturze wskaźnika widoczne jest wyraźne rozwarstwienie cenowe między towarami a usługami:
Towary: Ceny towarów r/r rosną wolniej, a ich poziom jest tonowany przez spadki w kategoriach żywnościowych oraz odzieży, przy jednoczesnym silnym wpływie drożejących paliw.
Usługi: Utrzymują wyższą dynamikę wzrostu r/r, co wynika z presji na koszty pracy oraz obsługi w takich sektorach jak zdrowie, rekreacja czy gastronomia.
Główne grupy towarów i usług
Grupa produktów / usług
Zmiana r/r (VII 2026 vs VII 2025)
Zmiana m/m (VII 2026 vs VI 2026)
Transport (w tym paliwa)
+7,0%
+7,4%
Napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe
+6,9%
+0,6%
Rekreacja, sport i kultura
+5,4%
+3,6%
Edukacja
+5,3%
0,0%
Informacja i komunikacja
+5,2%
+1,6%
Zdrowie
+4,9%
+0,1%
Mieszkanie / Energia / Gaz / Paliwa
+4,5%
+0,3%
Restauracje i hotele
+4,2%
+0,2%
Żywność i napoje bezalkoholowe (całość)
-0,4%
-0,8%
Odzież i obuwie
-3,6%
-4,1%
Subiektywne odczuwanie wskaźnika CPI
Wskaźnik ogólny inflacja w lipcu 2026 na poziomie 3,0% stanowi wartość uśrednioną dla pełnego koszyka statystycznego. Indywidualne odczucie wzrostu cen zależy od struktury wydatków konkretnego gospodarstwa domowego:
Mieszkańcy miast i osoby korzystające z usług: Silniej odczuwają wzrost cen w sektorze usługowym (usługi medyczne, rekreacyjne, gastronomiczne).
Użytkownicy pojazdów: Odczuli w lipcu istotny skok kosztów ze względu na cenę paliw płynnych, które wzrosły o 15,8% r/r oraz o 13,9% m/m.
Gospodarstwa domowe o niższych dochodach: Przeznaczają większy udział budżetu na żywność, dzięki czemu spadek cen produktów spożywczych (-0,8% r/r) częściowo mityguje wzrost opłat stałych.
CZĘŚĆ II: Sytuacja w rolnictwie i agrobiznesie
Dla sektorów rolnego i przetwórczego inflacja w lipcu 2026 oznacza dalsze rozszerzanie się nożyc cenowych. Dochodzi do skumulowanego wzrostu kosztów operacyjnych przy jednoczesnej deflacji na poziomie cen skupu surowców i detalicznych cen żywności.
1. Koszty produkcji: Paliwa uderzają w żniwa
Rosnące ceny środków transportu i paliw płynnych stanowią główny czynnik kosztowy w szczycie prac polowych:
Paliwa i smary do środków transportu:+15,8% r/r | +13,9% m/m
Paliwa płynne ogółem:+36,9% r/r
Eksploatacja środków transportu:+13,1% r/r
2. Ceny zbytu i skupu: Presja deflacyjna w detalistach
Siła przetargowa sieci handlowych oraz sezonowa podaż przekładają się na niższe ceny większości podstawowych produktów spożywczych, co przenosi się na niższe ceny skupu surowców od rolników:
Jabłka:-24,6% r/r (m/m: +1,1%)
Masło i tłuszcze mleczne:-24,4% r/r (m/m: -0,6%)
Kapusta:-23,3% r/r (m/m: -2,9%)
Buraki świeże:-21,9% r/r (m/m: +11,3%)
Cukier:-15,9% r/r (m/m: -1,1%)
Mleko surowe pełne:-6,1% r/r (m/m: -0,9%)
Mąka:-3,7% r/r (m/m: -0,1%)
3. Wyjątki na rynku rolnym
Trwałą odporność cenową wykazuje żywiec wołowy, co wynika z ograniczeń podażowych na rynku europejskim:
Mięso wołowe i cielęce:+11,1% r/r (m/m: -0,5%)
Pieczywo:+2,8% r/r (m/m: 0,0%) – cenę końcową utrzymują rosnące koszty energii, transportu i pracy w piekarniach.
Podsumowanie dla agrobiznesu
Dane za lipiec 2026 r. pokazują przesunięcie marż wzdłuż łańcucha dostaw. Wysokie koszty nośników energii i paliw obciążają producentów rolnych, którzy ze względu na spadkowe trendy na światowych giełdach towarowych i politykę zakupową sieci handlowych mają ograniczoną możliwość przeniesienia tych wyższych kosztów na cenę surowca rolnego.
Źródło: Opracowano na podstawie danych GUS z 13.08.2026
W przypadku wykrycia niezgodności przez monitoring satelitarny, rolnik ma czas do 15 września na przesłanie zdjęć geotagowanych przez aplikację Mobilna ARiMR.
Dopłaty bezpośrednie 2026:Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa opublikowała pierwsze w tym sezonie wyniki monitoringu satelitarnego upraw. Z danych wynika, że część deklaracji nie pokrywa się ze stanem faktycznym na polach. Jeśli składasz wniosek o dopłaty bezpośrednie 2026, koniecznie zaloguj się do aplikacji eWniosekPlus i sprawdź status swoich działek, aby uniknąć opóźnień w wypłacie środków.
Jak sprawdzić status swoich upraw na mapie?
Dla wszystkich gospodarzy ubiegających się o dopłaty bezpośrednie 2026, kluczowe jest sprawne weryfikowanie komunikatów wysyłanych przez Agencję. Aby upewnić się, że system wczesnego ostrzegania nie wykrył błędów na Twoich polach, zaloguj się do aplikacji eWniosekPlus i przejdź do zakładki z mapą:
Kolor zielony – uprawa została rozpoznana prawidłowo i zgadza się z deklaracją.
Kolor żółty lub czerwony – system odnotował nierozpoznanie gatunku lub stwierdził inną uprawę niż ta, którą zgłoszono we wniosku.
Żółta lub czerwona działka? Prześlij zdjęcia geotagowane
Wystąpienie żółtej lub czerwonej flagi nie oznacza automatycznie utraty środków, ale wymaga szybkiej reakcji ze strony rolnika. Aby wyjaśnić niezgodności i zabezpieczyć należne dopłaty bezpośrednie 2026, należy przesłać od 2 do 5 zdjęć geotagowanych.
Fotografie powinny przedstawiać:
ogólny widok pola oraz łanu (łodygę),
cechy szczególne rośliny (kłosy, łuszczyny, strąki, kwiatostany, owoce) lub rżysko.
Najprostszym i najszybszym sposobem na wykonanie oraz bezpośrednie przesłanie takiej dokumentacji fotograficznej jest skorzystanie z aplikacji Mobilna ARiMR.
Termin mija 15 września 2026 r.
Brak reakcji na ostrzeżenia monitoringu satelitarnego lub nieprzesłanie wymaganych zdjęć geotagowanych może negatywnie wpłynąć na zakwalifikowanie uprawy do danej grupy płatności lub ekoschematu.
Szybkie potwierdzenie stanu faktycznego na polu pozwala Agencji na sprawne zakończenie kontroli administracyjnej i wcześniejsze naliczenie zaliczek na dopłaty bezpośrednie 2026. Czas na wyjaśnienie sprawy lub wprowadzenie ewentualnych korekt we wniosku mija 15 września 2026 roku.
Instrukcję krok po kroku znajdziesz w aplikacji eWniosekPlus (Część 6. Funkcje na MAPIE, rozdział 6. Wyniki monitoringu satelitarnego).
Eksport zbóż z Ukrainy znalazł się w krytycznym punkcie. Nasilające się ataki na porty Wielkiej Odessy i faktyczna blokada morskiego szlaku handlowego stawiają tamtejszy sektor rolny na skraju załamania. Ministerstwo Polityki Agrarnej i Żywności Ukrainy zwróciło się do Komisji Europejskiej o przyznanie 220 mln euro bezzwrotnej pomocy grantowej. Środki mają posłużyć jako dopłaty do oprocentowania kredytów dla małych i średnich gospodarstw, które straciły płynność finansową.
Zablokowany eksport zbóż z Ukrainy zamraża kapitał rolników
Przedłużające się ograniczenia w funkcjonowaniu morskich terminali sprawiają, że ukraińscy producenci nie są w stanie sprzedawać zebranych ziaren. Zamrożony kapitał uniemożliwia finansowanie bieżących prac oraz przygotowanie do nadchodzącej kampanii siewów jesiennych.
Według szacunków ukraińskiego resortu rolnictwa, jeśli blokada morska utrzyma się w kolejnych miesiącach, eksport zbóż z Ukrainy i innych produktów rolnych w sezonie 2026/2027 może spaść niemal o połowę – z planowanych 64,4 mln ton do zaledwie 29,6 mln ton.
Najbardziej narażonym rynkiem jest pszenica. Szacunki wskazują na możliwy spadek jej wywozu z 17,6 mln ton do zaledwie 8,3 mln ton.
Wskaźnik rynkowy (Ukraina 2026/2027)
Prognoza standardowa
Prognoza w warunkach blokady morskiej
Całkowity eksport zbóż i produktów rolnych
64,4 mln ton
29,6 mln ton
Eksport pszenicy
17,6 mln ton
8,3 mln ton
Szacowany dochód sektora
–
6,4 mld euro
Koszty operacyjne sektora
–
11,2 mld euro
Groźba przepełnienia magazynów przed listopadem
Skutki logistycznego zatoru odczuwalne są już na rynku wewnętrznym. Ukraiński resort rolnictwa ostrzega, że do października dostępna pojemność magazynowa zostanie całkowicie wykorzystana. Do listopada br. bez odpowiednich możliwości składowania może pozostać ponad 9 mln ton zbóż, nasion oleistych i śruty.
Różnica między spodziewanymi przychodami rolników (6,4 mld euro) a ich kosztami operacyjnymi (11,2 mld euro) generuje potężną lukę finansową. Bez zewnętrznego wsparcia rolnicy będą zmuszeni do wyprzedaży ziarna na rynku lokalnym po drastycznie zaniżonych cenach.
„Z powodu blokady eksportu morskiego przez Rosję tysiące ukraińskich rolników nie jest w stanie sprzedać wyhodowanych produktów i pozyskać środków na kontynuowanie działalności. Zwróciliśmy się do Komisji Europejskiej o wsparcie ukraińskich producentów poprzez rekompensatę odsetek od kredytów. Pozwoli to zachować płynność finansową, przeprowadzić siewy jesienne i uniknąć wymuszonej sprzedaży poniżej kosztów” – podkreślił minister polityki rolnej Ukrainy, Taras Wysocki.
Mechanizm wsparcia: 220 mln euro ma wygenerować 4 mld euro kredytów
Złożona w Brukseli propozycja nie zakłada bezpośrednich wypłat odszkodowawczych. Środki w wysokości 220 mln euro mają zostać skierowane do państwowego programu „Dostępne kredyty 5–7–9%”.
Dzięki subsydiowaniu stóp procentowych z unijnego grantu, usunięta ma zostać bariera wysokiego kosztu pieniądza:
Wartość portfela kredytowego: zastrzyk 220 mln euro ma odblokować dla gospodarstw akcję kredytową na kapitał obrotowy o wartości do 4 mld euro.
Maksymalne oprocentowanie: ostateczny koszt kredytu dla gospodarstwa nie przekroczy 10% w skali roku.
Beneficjenci: małe i średnie gospodarstwa rolne spełniające wymogi zrównoważonego rozwoju (kryteria ESG).
Pozyskany w ten sposób kapitał ma pozwolić na opłacenie czynszów dzierżawnych, wypłatę wynagrodzeń, zakupy paliwa, nawozów oraz materiału siewnego pod nadchodzące zasiewy. Kijów argumentuje ponadto, że udrożnienie płynności po stronie ukraińskiej zmniejszy presję transportową na lądową infrastrukturę graniczną państw członkowskich UE.
Źródło:Ministerstwo Polityki Agrarnej i Żywności Ukrainy (Minagro) / Oficjalny Portal Rządowy Ukrainy (kmu.gov.ua) / Agro Perspective (Kijów)
Wśród upraw prowadzonych przez Macieja Krukowskiego szczególne miejsce zajmuje rzepak ozimy. Fot. M. Piśny
Każdy rok uprawy rzepaku ozimego to nowe wyzwania i kolejne – często trudne – decyzje. Maciej Krukowski podsumowuje miniony sezon, dzieli się praktycznymi wnioskami i spostrzeżeniami oraz przedstawia plany związane z nadchodzącymi zasiewami.
Maciej i Artur Krukowscy prowadzą gospodarstwo rolne w Boruniu, w powiecie krasnostawskim, w województwie lubelskim. Gospodarują na 60 hektarach gruntów rolnych klas II–IV, koncentrując się na produkcji roślinnej.
Rzepak ozimy w płodozmianie – jak często powinien wracać na pole?
Krukowscy uprawiają rzepak ozimy od wielu lat. Każdego roku zajmuje areał średnio od 10 do 15 hektarów. To jeden z najważniejszych gatunków w ich gospodarstwie, który dotychczas zapewniał urodzajne plony i zadowalającą opłacalność. W płodozmianie znajdują się również buraki cukrowe, jęczmień i pszenica ozima oraz soja, w ostatnich latach zyskująca na znaczeniu.
– W płodozmianie mamy pięć gatunków roślin. W zmianowaniu rośliny jednoliścienne są wysiewane naprzemiennie z dwuliściennymi. Rzepak ozimy „powraca” na to samo pole co 4–5 lat. To jeden z ważnych elementów ograniczania presji chorób odglebowych, takich jak zgnilizna twardzikowa, oraz szkodników – mówi Maciej Krukowski.
Plon rzepaku ozimego mocno ograniczyła susza
Tegoroczny sezon był bardzo trudny dla uprawy rzepaku ozimego. Stosunkowo mroźna zima, wiosenne przymrozki oraz susza przyczyniły się do redukcji obsady roślin, ich słabego rozwoju oraz niskiego stopnia zawiązania łuszczyn i nasion. Szczególnie dotknięte zostały plantacje między innymi we wschodniej Polsce. Uzyskanie pełnego potencjału rzepaku ozimego utrudniła także wysoka presja szkodników, które niszczą plantacje mimo prowadzonej – często nieskutecznej – pełnej ochrony insektycydowej.
– Do końca czerwca odnotowaliśmy opady na poziomie około 144 litrów na metr kwadratowy. Dla porównania w Poznaniu w tym samym okresie spadło około 240 litrów. To łączna suma opadów deszczu i śniegu. W tym roku zmagamy się z drastyczną suszą. W ubiegłym sezonie rzepak ozimy plonował na poziomie 4,1–4,3 t/ha. W tym roku nie było szans, aby zbliżyć się do tego wyniku. Nawet doskonała ochrona i nawożenie nie przyniosą oczekiwanych efektów przy tak dużym deficycie wody – podkreśla Maciej Krukowski.
Odmiany rzepaku ozimego na siew 2026 – na co stawia rolnik?
Prawidłowy dobór odmiany to jeden z pierwszych i najważniejszych czynników decydujących o powodzeniu uprawy rzepaku ozimego. Wielu rolników nie wykorzystuje jednak w pełni potencjału, który oferuje postęp biologiczny. Tymczasem w ofercie hodowli i firm nasiennych znajduje się wiele wyselekcjonowanych kreacji rekomendowanych do różnych technologii i regionów uprawy. Odmiany te charakteryzują się również szerokim pakietem zdrowotnościowym, co w ostatnich latach ma szczególne znaczenie.
– Stawiamy na odmiany mieszańcowe rzepaku ozimego. Co roku staramy się testować nowości i sprawdzać ich potencjał na naszych glebach. W ostatnim sezonie naszą uwagę zwrócił LG Avenger, który obok sprawdzonych odmian, takich jak Dominator i Kuga, z pewnością zagości w gospodarstwie.
Przy wyborze odmian kieruję się wynikami badań COBORU oraz zwracam uwagę na indywidualne cechy, takie jak tolerancja na pękanie łuszczyn, wigor początkowy roślin oraz odporność na wirus żółtaczki rzepy czy grzyb Phoma – wylicza Maciej Krukowski.
Jedną z odmian rzepaku ozimego wybranych przez rolnika na nadchodzący sezon jest LG Avenger. Fot. M. Piśny
Siew rzepaku ozimego w technologii strip-till
Rzepak ozimy jest jednym z najczęściej uprawianych gatunków w Polsce w technologii strip-till. Pionowe spulchnienie gleby oraz zlokalizowana aplikacja nawozów mineralnych sprzyjają rozwojowi zarówno biomasy podziemnej, jak nadziemnej roślin. Silny i prawidłowo rozwinięty korzeń palowy był widoczny również na plantacji w Boruniu.
– W 2021 roku po raz pierwszy wysialiśmy rzepak w technologii strip-till. Korzystamy z usług zewnętrznych. Testowaliśmy maszyny marki Szewera, Mzuri oraz Cymech. Przy siewie utrzymujemy normę na poziomie 45 nasion na metr kwadratowy. Na naszych glebach ta technologia gwarantuje prawidłowe wschody, co pozwala poprowadzić odpowiednio wyrównany łan. W przypadku systemu orkowego często mieliśmy z tym problem – mówi Maciej Krukowski.
Uproszczona uprawa roli i właściwy płodozmian sprzyjają zachowaniu żyzności oraz produktywności gleb. Fot. M. Piśny
Odchwaszczanie rzepaku ozimego – kiedy wykonać zabieg?
Utrzymanie plantacji rzepaku ozimego wolnej od chwastów nie jest prostym zadaniem. W tym roku przekonało się o tym szczególnie wielu rolników, których pola tuż przed zbiorami zostały opanowane przez wiele niepożądanych gatunków. W strategii odchwaszczania kluczowe są jesienne zabiegi doglebowe i nalistne zwalczające gatunki jedno- i dwuliścienne.
– Rzepak odchwaszczamy zazwyczaj przedwschodowo, jednak w ubiegłym roku zrezygnowaliśmy z tego zabiegu. Przesuszona gleba po siewie oraz brak opadów obniżyłyby skuteczność działania herbicydów. Tuż przed żniwami plantacja była wolna od chwastów – zaznacza Maciej Krukowski.
Nawożenie rzepaku ozimego na podstawie badań gleby
Nawożenie mineralne jest jednym z najbardziej kosztownych aspektów produkcji rzepaku ozimego. Chcąc zoptymalizować uprawę, należy na bieżąco analizować zawartość składników pokarmowych w glebie i w odniesieniu do uzyskanych czynników obliczać potrzeby nawozowe i pokarmowe roślin.
– Regularnie wykonuję badania gleby, w tym analizę kationową, aby dostosować nawożenie do rzeczywistych potrzeb. Szczególnie istotna jest optymalizacja stosunków między pierwiastkami, zwłaszcza potasu do magnezu. Podczas pobierania próbek dzielę pola na sekcje w zależności od rodzaju gleby. Pozwala to precyzyjnie monitorować zmiany i optymalizować nawożenie – podkreśla Maciej Krukowski.
Rzepak jest jedną z najważniejszych roślin oleistych uprawianych w Polsce. Z około miliona hektarów zbieramy średnio 3,5–3,6 mln ton nasion. To opłacalna, ale jednocześnie bardzo kosztochłonna uprawa. Niestabilność rynku, rosnące koszty produkcji oraz postępujące zmiany klimatyczne zmuszają plantatorów do poszukiwania nowych technologii i alternatywnych rozwiązań. Do tego potrzebna jest jednak wiedza, która musi iść w parze z doświadczeniem oraz – co równie ważne – chęcią rozwoju.
– Wprowadzam innowacyjne rozwiązania, które pozwalają mi między innymi zoptymalizować nawożenie i ochronę roślin. Szczególną uwagę poświęcam kwestii budowania żyzności gleby oraz zwiększania bioróżnorodności. Poszerzyłem płodozmian o soję, ustawiłem na polach tyczki dla ptaków oraz wprowadziłem uprawę bezorkową w całym gospodarstwie. Moim zdaniem kluczem do sukcesu w rolnictwie jest nieustanne pogłębianie wiedzy i dostosowywanie się do nowych wyzwań – podsumowuje Maciej Krukowski.
Polski pomidor gruntowy ponownie będzie miał swoje święto. 23 sierpnia 2026 roku w Milejowie odbędzie się II Ogólnopolskie Święto Pomidora Gruntowego. W programie znalazły się kulinaria, degustacje, spotkania z gośćmi, konkursy i atrakcje dla całych rodzin.
Święto Pomidora Gruntowego 2026 w Milejowie
Stowarzyszenie Polski Pomidor Gruntowy zaprasza na II Ogólnopolskie Święto Pomidora Gruntowego, które odbędzie się 23 sierpnia 2026 roku w Milejowie. Wydarzenie będzie częścią Dożynek Powiatu Łęczyńskiego i połączy promocję polskiego pomidora gruntowego z edukacją, kulinariami oraz dobrą zabawą dla całych rodzin.
To już druga edycja wydarzenia, którego celem jest promowanie jakości polskich pomidorów gruntowych, wiedzy o ich uprawie i przetwórstwie, a także integracja środowiska związanego z tą ważną gałęzią polskiego rolnictwa i przemysłu spożywczego.
Polski pomidor gruntowy w roli głównej
Organizatorzy przygotowali program, który ma pokazać polskiego pomidora gruntowego z różnych perspektyw – jako ważny segment rolnictwa, polskiej kuchni i zdrowej diety, ale także produkt, którego jakość i wyjątkowe walory zależą od pracy rolników oraz całego łańcucha produkcji.
Jednymi z głównych punktów wydarzenia będą spotkanie z dziennikarką i publicystką, Katarzyną Bosacką oraz z Idą Rojewską, zwyciężczynią programu MasterChef Junior, połączone ze wspólnym gotowaniem i degustacją dań z polskich pomidorów gruntowych. Uczestnicy będą mogli także porozmawiać o odmianach, uprawie oraz walorach polskiego pomidora gruntowego.
Od pola do stołu. O uprawie i przetwórstwie pomidorów
– Chcemy, aby Ogólnopolskie Święto Pomidora Gruntowego było okazją do spotykania rolników, przedstawicieli branży przetwórczej, ekspertów i konsumentów. Wydarzenie służy promocji i edukacji na temat pomidora gruntowego, jest też ważnym punktem działań naszego Stowarzyszenia, którego misją jest m.in. pokazanie znaczenia i potencjału rozwoju branży pomidora gruntowego w Polsce oraz integracja środowiska – mówi Marek Bąk, prezes Stowarzyszenia Polski Pomidor Gruntowy.
Tegoroczna edycja będzie miała również silny wymiar konsumencki i edukacyjny. Organizatorzy chcą przybliżyć uczestnikom drogę, jaką polski pomidor pokonuje – od uprawy i pracy rolnika, przez przetwórstwo, aż po kuchnię i stół konsumenta.
Dożynki Powiatu Łęczyńskiego 2026 – gdzie? Lokalizacja i organizator
II Ogólnopolskie Święto Pomidora Gruntowego będzie częścią większego wydarzenia – Dożynek Powiatu Łęczyńskiego 2026. W programie dożynek znalazły się m.in. prezentacje artystyczne gmin powiatu łęczyńskiego, konkursy dożynkowe oraz koncerty i wspólna zabawa. Na uczestników święta pomidora czekają także atrakcje dla dzieci, konkursy, upominki i niespodzianki.
II Ogólnopolskie Święto Pomidora Gruntowego organizuje Stowarzyszenie Polski Pomidor Gruntowy, przy współudziale Powiatu Łęczyńskiego, Gminy Milejów oraz Gminnego Ośrodka Kultury w Milejowie. Wydarzenie odbędzie się 23 sierpnia 2026 roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Milejowie, przy ul. Fabrycznej 1. Początek o godz. 14.00.
Mapa dojazdu
Gminny Ośrodek Kultury w Milejowie
Fabryczna 1 21-020 Milejów-Osada
Stowarzyszenie Polski Pomidor Gruntowy działa na rzecz promocji i rozwoju uprawy oraz przetwórstwa polskich pomidorów gruntowych. Organizacja zrzesza rolników uprawiających pomidory gruntowe, przetwórców oraz osoby i firmy wspierające branżę, zachęcając ich do współpracy i wzajemnej pomocy.
Wśród celów Stowarzyszenia znajdują się m.in. podnoszenie wiedzy i kompetencji członków, wzrost jakości produkcji, upowszechnianie wyników badań naukowych i wdrażanie nowoczesnych rozwiązań technicznych, rozszerzanie rynków zbytu oraz reprezentowanie interesów członków wobec władz i współpraca z instytucjami publicznymi.
Sprawdź również inne wydarzenia rolnicze w swojej okolicy
Jeśli interesują Cię targi rolnicze, wystawy, dni pola i inne wydarzenia agro organizowane w całej Polsce, koniecznie zajrzyj również do naszej zakładki z wydarzeniami rolniczymi. Regularnie publikujemy tam informacje o najważniejszych imprezach branżowych, programach wydarzeń oraz atrakcjach przygotowanych dla rolników i całych rodzin. Dzięki temu łatwo sprawdzisz, co dzieje się w Twojej okolicy i zaplanujesz udział w najciekawszych wydarzeniach sezonu.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu hektar zboża oznaczał godziny ciężkiej pracy, a po skoszeniu snopy trzeba było ustawić, zwieźć i wymłócić. Pojawienie się kombajnów całkowicie zmieniło polskie żniwa. Jak wyglądała droga od snopowiązałki Warta II, przez Vistulę i legendarnego Bizona, aż po współczesne maszyny?
Jak wyglądały żniwa przed pojawieniem się kombajnów?
Żniwa od zawsze były dla rolników jednym z najważniejszych momentów w roku. Stanowiły podsumowanie wielu miesięcy pracy, ale przez długi czas oznaczały również ogromny wysiłek fizyczny.
Początkowo podstawowym narzędziem wykorzystywanym do zbioru zbóż była kosa. Stopniowo pracę ludzi zaczęły przejmować maszyny. Jednym z ważniejszych etapów mechanizacji polskich żniw było rozpowszechnienie snopowiązałek.
Przykładem takiej konstrukcji jest Warta II, produkowana w latach 60. XX wieku. Maszyna o szerokości roboczej około 1,8 m mogła współpracować m.in. z ciągnikiemUrsus C-328.
Snopowiązałka Warta II – hektar zboża w około dwie godziny
Wprowadzenie snopowiązałek znacząco przyspieszyło koszenie. Wartą II można było zebrać około 1 ha zboża w ciągu dwóch godzin. Na tym jednak praca się nie kończyła.
Ścięte i związane snopy należało ustawić na polu, a następnie zwieźć do stodoły lub stogu. Kolejnym etapem był omłot wykonywany przy wykorzystaniu stacjonarnej młocarni.
Mechanizacja rozwiązała więc problem samego ścinania i wiązania zboża, ale do przeprowadzenia całych żniw nadal potrzeba było wielu osób.
Kombajn Vistula – maszyna, która zmieniła polskie żniwa
Prawdziwy przełom przyniosły kombajny zbożowe, które podczas jednego przejazdu mogły skosić rośliny, wymłócić ziarno i je oczyścić.
Produkcję kombajnów w Płocku rozpoczęto w latach 50. Początkowo wykorzystywano konstrukcje licencyjne, natomiast pod koniec dekady polscy konstruktorzy opracowali własną maszynę – kombajn Vistula.
W latach 60. była to maszyna przeznaczona przede wszystkim dla dużych gospodarstw państwowych i spółdzielczych. Dla większości indywidualnych rolników własny kombajn pozostawał wówczas poza zasięgiem.
Vistula pozwalała jednak wykonać za jednym razem czynności, które wcześniej wymagały kilku etapów pracy. Czyste ziarno mogło po zbiorze trafić bezpośrednio do magazynu lub spichlerza.
Ile zboża mogła zebrać Vistula?
Wydajność Vistuli wynosiła około 1 ha na godzinę przy plonach charakterystycznych dla lat 60., wynoszących około 3–4 t/ha.
Według przytoczonych w materiale wyliczeń jedna taka maszyna była w stanie zastąpić pracę około 16 osób. Pokazuje to skalę zmiany, jaką wprowadzenie kombajnów oznaczało dla ówczesnego rolnictwa.
Konstrukcja miała jednak swoje ograniczenia. Stanowisko operatora znajdowało się obok silnika, przez co podczas wielogodzinnej pracy problemem były wysoka temperatura, hałas i duże zapylenie.
Rosły również plony, a wraz z nimi wymagania wobec maszyn. Potrzebny był większy i wydajniejszy następca.
Odpowiedzią konstruktorów stał się Bizon Z040, wdrożony do produkcji w 1972 roku.
Maszyna została opracowana przede wszystkim z myślą o zwiększeniu wydajności zbioru. Według danych przedstawionych w materiale przepustowość Vistuli wynosiła około 2,5 kg masy na sekundę, natomiast Bizon Z040 osiągał około 3 kg/s.
Ile hektarów na godzinę kosił Bizon?
Przy plonach na poziomie około 4 t/ha Bizon mógł zbierać nawet 1,5 ha zboża w ciągu godziny.
Istotna była również jakość pracy. Kombajn pozwalał uzyskać czyste ziarno przy stosunkowo niewielkiej ilości zanieczyszczeń, uszkodzeń i strat podczas zbioru.
Bizon poprawił również komfort operatora
Zmieniła się nie tylko wydajność. Stanowisko operatora Bizona umieszczono centralnie względem zespołu żniwnego, dzięki czemu obsługa maszyny była wygodniejsza.
Pierwsze egzemplarze posiadały jeszcze jedynie daszek chroniący operatora. W połowie lat 70. zaczęły pojawiać się kabiny, które znacznie poprawiały warunki podczas wielogodzinnych żniw.
Bizon szybko stał się maszyną poszukiwaną przez duże gospodarstwa, a produkowane w Płocku kombajny trafiały również na eksport, między innymi na rynki skandynawskie.
Co ciekawe, konstrukcja była w ogromnej mierze krajowa. Według relacji jednego z konstruktorów około 95 proc. materiałów wykorzystywanych do produkcji pochodziło z Polski.
Kilka dekad rozwoju techniki przyniosło ogromny wzrost mocy, wydajności i komfortu pracy. Sama zasada działania kombajnu nie zmieniła się jednak aż tak bardzo.
Dobrym przykładem jest Claas Lexion 510zestawiony ze starszymi konstrukcjami. Współczesna maszyna nadal posiada podstawowe elementy znane z Vistuli i Bizona:
zespół żniwny,
kosę,
przenośnik pochyły,
młocarnię,
układ czyszczący,
zbiornik ziarna.
Podobieństwa dotyczą nawet niektórych parametrów konstrukcyjnych i samej zasady omłotu. Zmieniła się natomiast skala. Większe silniki i zespoły robocze pozwalają osiągać znacznie większą przepustowość, a elektronikę wykorzystuje się do sterowania i kontroli pracy maszyny.
Nowoczesne kombajny – większa wydajność i komfort pracy
Jedną z największych zmian ostatnich kilkudziesięciu lat widać na stanowisku operatora.
Praca na Vistuli oznaczała kurz, hałas i wysoką temperaturę. Dzisiejsze kombajny oferują zamknięte, klimatyzowane kabiny, elektroniczne sterowanie i dostęp do najważniejszych informacji dotyczących parametrów pracy maszyny. Pozwala to operatorowi pracować przez wiele godzin w zdecydowanie bardziej komfortowych warunkach.
Zmieniła się również sytuacja na rynku. Po jego otwarciu do Polski zaczęły szerzej trafiać maszyny zagranicznych producentów, a produkcja kombajnów Bizon w Płocku została zakończona.
Żniwa retro przypominają, jak szybko zmieniło się rolnictwo
Maszyny, które kilkadziesiąt lat temu wykonywały codzienną pracę w gospodarstwach, dzisiaj coraz częściej można zobaczyć podczas pokazów i żniw retro.
Snopowiązałka Warta II, Ursus C-328, Vistula czy jeden z pierwszych Bizonów Z040 pozwalają prześledzić w praktyce kolejne etapy mechanizacji zbioru zbóż.
Różnica między nimi a współczesnymi kombajnami jest ogromna pod względem wydajności i komfortu. Jednocześnie podstawowy cel pozostaje dokładnie taki sam: szybko zebrać zboże przy możliwie małych stratach i dobrej jakości ziarna.
Najbliższa noc będzie bezchmurna i bezwietrzna. Na wschodzie, południu i w centrum kraju temperatura ponownie spadnie do zaledwie +7/+9 stopni Celsjusza w województwie Lubelskim w wielu miejscowościach zaledwie +5/+6 stopni Celsjusza. W zastoiskach mrozowych czyli w dolinach i obniżeniach terenu temperatura obniży się do +3/+4 stopni a przy gruncie spadnie do 0 stopni a nawet poniżej.
Nieco cieplejsza noc ma być na zachodzie, wybrzeżu i miejscami na Kaszubach, gdzie temperatura spadnie do +10/+12 stopni Celsjusza.
Piątek słoneczny a na północy kraju także wietrzny
Wiatr zmieni kierunek na południowy. A to oznacza, że w górach ale i przez wzgórza Kaszubskie na środkowym i wschodnim wybrzeżu pojawi się halny. Wiatr zwłaszcza na wybrzeżu Zatoki Gdańskiej może przekroczyć 45 km/h.
Nad resztą kraju powieje przyjemny wiatr z południa.
Niebo będzie przeważnie bezchmurne przez cały dzień w całym kraju.
Temperatura będzie wysoka. Na Ziemi Lubuskiej po raz kolejny tego lata pojawi się upał. W Gorzowie i Zielonej Górze temperatura wzrośnie do 30 stopni zaś w Słubicach, Żarach, Żaganiu do +31 stopni Celsjusza. Na wschodzie po lodowatej nocy temperatura podniesie się do przyjemnych 25-27 stopni Celsjusza.
W sobotę nadal gorąco; upalnie i słonecznie. Niestety niedzielny front w którym pokładaliśmy nadzieję na opady coraz bardziej słabnie i prawdopodobnie niedziela na wschodzie, południu i w centrum kraju może zapisać się jeszcze jako dzień suchy, słoneczny i upalny.
Potem przyjdzie zapowiadane kilka dni temu w pogodzie ochłodzenie na okres 17-23 sierpnia z większą ilością chmur.
Pożar kombajnu lub prasy może w ciągu kilku minut zniszczyć maszynę wartą setki tysięcy złotych i zatrzymać żniwa w najważniejszym momencie sezonu. Przegrzane łożyska, zwarcia instalacji, pył i suche resztki roślinne tworzą szczególnie niebezpieczne połączenie. Jak zabezpieczyć się przed jego finansowymi skutkami?
Pożary maszyn rolniczych są jednym z zagrożeń nieodłącznie związanych z okresem intensywnych prac polowych. Podczas żniw kombajny, ciągniki i prasy pracują często przez wiele godzin w wysokiej temperaturze, dużym zapyleniu i bezpośrednim kontakcie z bardzo suchym materiałem roślinnym. W takich warunkach niewielka awaria może w krótkim czasie doprowadzić do poważnego pożaru.
Pożar maszyn rolniczych to nie pojedynczy przypadek
Skalę zagrożenia dobrze pokazują dane Państwowej Straży Pożarnej z poprzednich żniw. Od 1 lipca do 12 sierpnia 2025 roku strażacy w całej Polsce interweniowali 1815 razy przy pożarach na terenach rolniczych. 1227 zdarzeń dotyczyło upraw i pożarów powstałych podczas zbiorów, natomiast 328 interwencji dotyczyło maszyn rolniczych, ciągników oraz środków transportu związanych z rolnictwem.
Wśród maszyn szczególnie narażonych na pożary znajdują się urządzenia pracujące z suchym materiałem roślinnym, a jednocześnie posiadające wiele elementów osiągających podczas pracy wysoką temperaturę.
– Najczęściej pożarom ulegają te maszyny, które są poddane działaniu wysokich temperatur i pracują z materiałem o niskiej temperaturze zapalenia. Oczywiście klasycznym przykładem jest słoma, która płonie już w temperaturze 250 stopni Celsjusza, a pył osiadły słomy ma jeszcze niższą temperaturę zapalenia. W tym przypadku najbardziej narażone na zapalenie są prasy i kombajny rolnicze – mówi Błażej Franek, Regionalny Dyrektor Sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Wielkopolsce
Dlaczego kombajny i prasy ulegają pożarom?
Pożar maszyny rolniczej najczęściej nie zaczyna się od dużego płomienia. Pierwszym sygnałem może być charakterystyczny zapach, nietypowy hałas, nagły wzrost temperatury jednego z elementów albo niewielka ilość dymu wydobywająca się spod osłony.
Jedną z najczęściej wskazywanych przyczyn są przegrzewające się elementy robocze, szczególnie łożyska. Uszkodzone, niedostatecznie smarowane albo zatarte łożysko może osiągnąć bardzo wysoką temperaturę. Jeśli w jego bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się warstwa pyłu, plew czy słomy, pojawia się gotowy materiał do zapłonu.
KRUS wśród potencjalnych przyczyn pożarów podczas żniw wymienia m.in. przegrzewanie się urządzeń i elementów roboczych, w tym właśnie łożysk w kombajnach i prasach, a także przeciążenia oraz zwarcia instalacji elektrycznych.
Ryzyko zwiększają również:
zabrudzone powierzchnie silnika i układu wydechowego,
nagromadzenie słomy, plew i pyłu pod osłonami,
uszkodzone przewody instalacji elektrycznej,
nieszczelności w układzie paliwowym i hydraulicznym,
niewłaściwie napięte lub zużyte pasy,
przegrzewające się przekładnie i elementy napędu,
kontakt części roboczych z kamieniami lub metalowymi przedmiotami,
niesprawny albo trudno dostępny sprzęt gaśniczy.
W jednym z przypadków przytaczanych przez KRUS podczas pracy kombajnu doszło do zatarcia łożyska, które uszkodziło mechanizm paska klinowego i doprowadziło do pożaru maszyny. Rolnik próbował ugasić ogień, jednak znajdująca się na wyposażeniu gaśnica okazała się niesprawna.
Jak zabezpieczyć kombajn przed pożarem?
Podstawą jest codzienna kontrola maszyny. W okresie żniw przegląd wykonany przed sezonem nie powinien być ostatnią czynnością obsługową aż do zakończenia zbiorów.
Maszynę warto dokładnie oczyścić również podczas przerw w pracy. Szczególnej uwagi wymagają okolice silnika, układu wydechowego, przekładni, łożysk i innych miejsc, w których może gromadzić się pył i materiał roślinny.
Państwowa Straż Pożarna zwraca uwagę na konieczność sprawdzania stanu technicznego maszyn oraz regularnego usuwania z silników i układów wydechowych kurzu, oleju i pozostałości słomy. W komunikatach dotyczących żniw 2026 strażacy ponownie przypominają również o wyposażaniu maszyn w sprawne gaśnice.
– Ten sezon, wbrew przewidywaniom, jest bardzo spokojny. Mamy tylko kilka zgłoszeń dotyczących pożarów maszyn na polu. Na szczęście wysokie temperatury powietrza sprawiły, że operatorzy maszyn rolniczych zachowują dużą ostrożność. W ubiegłym sezonie strażacy interweniowali około dwa tysiące razy. Zobaczymy, jak zakończy się ten sezon – oby nie był tak tragiczny. Najwięcej zgłoszeń pożarów maszyn na polu dotyczy kombajnów i pras rolniczych. W tym sezonie jeden z rolników uratował swój kombajn dzięki gaśnicom. I w tym miejscu mój gorący apel: minimum dwie gaśnice sześciokilogramowe na wyposażeniu kombajnu. Nie zaszkodzi również przełożyć ich do ciągnika, do którego doczepiamy prasę – mówi Błażej Franek, Regionalny Dyrektor Sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Wielkopolsce
Nowy kombajn również może stanąć w ogniu
Wysoka wartość i niewielki przebieg maszyny nie eliminują zagrożenia. Nowoczesne kombajny są wyposażone w rozbudowaną elektronikę, instalację elektryczną i hydrauliczną oraz dużą liczbę elementów napędowych. Jednocześnie wykorzystuje się je często w gospodarstwach o dużym areale, gdzie w krótkim czasie muszą przepracować wiele godzin.
W efekcie pożar nie jest problemem dotyczącym wyłącznie kilkunasto- czy kilkudziesięcioletnich maszyn.
Znacznie większa może być natomiast wartość potencjalnej szkody. Cena nowego kombajnu wraz z hederem może być liczona w milionach złotych. Nawet jeśli pożar nie doprowadzi do całkowitego zniszczenia sprzętu, naprawa instalacji elektrycznej, hydrauliki, elementów napędowych czy elektroniki może okazać się bardzo kosztowna.
– Nowe maszyny są przeznaczone do pracy na większych areałach niż starsze, przez co są również bardziej narażone na awarie. Posiadając ubezpieczenie Agrocasco, można uniknąć bardzo przykrych konsekwencji. Przede wszystkim sprzęt jest bardzo drogi, a ubezpieczenie zabezpiecza właściciela w przypadku całkowitej utraty maszyny w wyniku pożaru, kradzieży, powodzi czy – jak już się zdarzało – huraganu. Ochrona obejmuje również awarie czy uszkodzenia powstałe w wyniku przedostania się ciała obcego do maszyny. W takiej sytuacji można skorzystać ze zwrotu kosztów wynajęcia sprzętu zastępczego, a naprawę przeprowadzić w serwisie – mówi Błażej Franek, Regionalny Dyrektor Sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Wielkopolsce
W przypadku pożaru w środku żniw problemem nie jest wyłącznie wartość zniszczonego sprzętu. Dochodzi jeszcze przestój w najbardziej newralgicznym momencie sezonu.
Zboże jest gotowe do zbioru, pogoda może się zmienić w ciągu kilku dni, a gospodarstwo zostaje bez podstawowej maszyny. Rolnik musi wówczas szukać usługodawcy lub sprzętu zastępczego. W szczycie żniw nie zawsze jest on dostępny od ręki.
Do bezpośredniego kosztu naprawy lub utraty kombajnu mogą więc dojść wydatki na wynajem maszyny, usługowy zbiór, transport uszkodzonego sprzętu czy opóźnienie prac. W najgorszym przypadku późniejsze zebranie ziarna może oznaczać także pogorszenie jego parametrów i dodatkowe straty.
W tym miejscu ubezpieczenie maszyny przestaje być wyłącznie kwestią zwrotu wartości spalonego sprzętu. Liczy się również to, jak szybko gospodarstwo może wznowić pracę.
Agrocasco tylko na żniwa? To może być kosztowny błąd
Żniwa są okresem największego zainteresowania ubezpieczeniami maszyn. Potwierdzają to również dane AGRO Ubezpieczeń. Rolnicy obawiają się przede wszystkim pożarów kombajnów i pras pracujących w wysokich temperaturach.
– Lipiec był w tym roku w Wielkopolsce rekordowy pod względem zainteresowania rolników polisami ubezpieczeniowymi. Było to spowodowane obawami rolników o pożary maszyn na polu. Przy tej okazji przypomnę, że zdarzały się sytuacje, gdy rolnik kupował ubezpieczenie Agrocasco około godziny jedenastej, chcąc jeszcze tego samego dnia wjechać maszyną na pole i mieć pewność, że będzie ona objęta ochroną. Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej pojazdu działa od godziny zawarcia, natomiast ubezpieczenie dobrowolne, a takim jest AgroCasco, obowiązuje od godziny zero dnia następnego. Oczywiście zawsze zachęcam do wykupienia ubezpieczenia całorocznego, a nie tylko na trzy miesiące. Ubezpieczenie trzymiesięczne kosztuje, w zależności od maszyny, około siedemdziesięciu procent składki rocznej – mówi Błażej Franek, Regionalny Dyrektor Sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Wielkopolsce
Ubezpieczenie wyłącznie na okres intensywnych prac może wydawać się sposobem na ograniczenie kosztów, jednak maszyna pozostaje narażona na szkody także poza sezonem.
Pożar instalacji elektrycznej może wystąpić podczas postoju, a w okresie jesienno-zimowym sprzęt narażony jest również na skutki wichur, nawałnic czy uszkodzenia budynków, w których jest przechowywany.
– Częstym błędem jest ubezpieczanie sprzętu rolniczego tylko na trzy miesiące, a nie na cały rok, tak jak by maszyny mogły ulec zniszczeniu wyłącznie na polu podczas wykonywania prac. Niestety, pożary i inne zdarzenia losowe w gospodarstwach zdarzają się bez względu na porę roku. Pamiętam sytuację z lutego 2024 roku, kiedy trąba powietrzna uszkodziła między innymi garaż rolnika. Znajdujące się w nim kombajn i ciągnik uległy szkodzie całkowitej. Były ubezpieczone tylko na trzy miesiące, a luty nie był jednym z nich. Strata wyniosła około miliona złotych. Ubezpieczenie powinno mieć jak najszerszy zakres. Pośrednicy zawsze służą w tym zakresie pomocą – mówi Błażej Franek, Regionalny Dyrektor Sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Wielkopolsce
Na co zwrócić uwagę przy ubezpieczeniu maszyny rolniczej?
Cena polisy nie powinna być jedynym kryterium wyboru Agrocasco. W przypadku sprzętu wartego kilkaset tysięcy lub kilka milionów złotych zdecydowanie ważniejszy jest zakres ochrony.
Przed zawarciem umowy warto sprawdzić przede wszystkim, jakie zdarzenia obejmuje konkretny wariant ochrony, jaka jest suma ubezpieczenia oraz w jaki sposób zostanie rozliczona szkoda częściowa i całkowita.
Istotne mogą być również zasady dotyczące udziału własnego, wartości części użytych do naprawy, wyposażenia dodatkowego, kosztów transportu uszkodzonej maszyny czy wynajęcia sprzętu zastępczego. Dokładny zakres należy każdorazowo sprawdzić w warunkach konkretnej umowy.
W przypadku maszyn pracujących sezonowo szczególnie ważne jest także sprawdzenie daty rozpoczęcia i zakończenia ochrony. Pożar, wichura, powódź czy kradzież nie muszą bowiem wystąpić wtedy, gdy kombajn akurat pracuje na polu.
Co zrobić po pożarze maszyny?
Jeżeli podczas pracy pojawi się dym lub ogień, w pierwszej kolejności należy przerwać pracę i zadbać o bezpieczeństwo operatora oraz innych osób znajdujących się w pobliżu. Pożar suchego materiału roślinnego może rozwijać się błyskawicznie, dlatego nie należy podejmować ryzykownych prób ratowania maszyny za wszelką cenę.
Po zdarzeniu i zakończeniu akcji gaśniczej przychodzi czas na zabezpieczenie miejsca oraz zgłoszenie szkody. W przypadku ubezpieczonego sprzętu znaczenie ma również sprawne przekazanie dokumentów wymaganych przez osobę prowadzącą likwidację.
– Po dokonaniu zgłoszenia należy współpracować z likwidatorem prowadzącym sprawę. Jeśli konieczne jest dosłanie dokumentu niezbędnego w procesie likwidacji, proces zostaje zawieszony do czasu jego przekazania. Zdarzają się sytuacje, gdy likwidator prosi o numer konta do wypłaty odszkodowania i musi ponawiać tę prośbę. Kolejne dni mijają bez odpowiedzi klienta, a zgłoszenie nie może zostać zamknięte – mówi Błażej Franek, Regionalny Dyrektor Sprzedaży AGRO Ubezpieczeń w Wielkopolsce
W praktyce po pożarze warto więc zebrać dokumentację zdarzenia, wykonać zdjęcia uszkodzeń, zachować dokumentację przygotowaną przez służby oraz jak najszybciej skontaktować się z ubezpieczycielem. Przed rozpoczęciem naprawy lub demontażu uszkodzonych elementów należy również upewnić się, jakie działania przewiduje procedura likwidacji szkody.
Pożar maszyny podczas żniw – profilaktyka jest najważniejsza
Żadna polisa nie zastąpi codziennej kontroli stanu technicznego kombajnu czy prasy. Podstawowym zabezpieczeniem pozostaje właściwa eksploatacja maszyny, regularne czyszczenie, kontrola łożysk, pasów i instalacji, a także wyposażenie sprzętu w sprawne i łatwo dostępne gaśnice.
Szczególnie podczas wielogodzinnej pracy warto wykorzystywać przerwy na sprawdzenie miejsc najbardziej narażonych na przegrzanie. Kilka minut poświęconych na usunięcie nagromadzonej słomy i pyłu albo wykrycie rozgrzanego łożyska może zapobiec stracie maszyny wartej setki tysięcy złotych.
Nie każdego zdarzenia można jednak uniknąć. Awaria, zwarcie, przedostanie się ciała obcego czy gwałtowne zdarzenie pogodowe mogą wystąpić również w dobrze utrzymanym gospodarstwie. Dlatego obok profilaktyki technicznej coraz większego znaczenia nabiera także zabezpieczenie finansowe parku maszynowego.
W przypadku kombajnu czy ciągnika pożar oznacza bowiem nie tylko koszt naprawy lub zakupu kolejnej maszyny. W środku żniw równie poważnym problemem może być utrata kilku najważniejszych dni pracy. Właściwe przygotowanie sprzętu, odpowiednie wyposażenie przeciwpożarowe i świadomie dobrana ochrona ubezpieczeniowa tworzą więc trzy uzupełniające się elementy zabezpieczenia gospodarstwa.
Ceny kukurydzy na światowych giełdach zanotowały mocny akcent wzrostowy po opublikowaniu sierpniowego raportu WASDE przez amerykański Departament Rolnictwa (USDA). Kluczowym motorem podwyżek okazały się znaczne korekty w bilansach dwóch głównych graczy rynkowych: głęboki ubytek szacowanych zbiorów w Unii Europejskiej oraz wyraźne uszczuplenie zapasów końcowych w Stanach Zjednoczonych. Mimo że w regionie czarnomorskim prognozuje się wyższą produkcję, potencjał eksportowy tamtejszych dostawców został skorygowany w dół, co dodatkowo wzmacnia pro-wzrostowy wydźwięk sierpniowych danych.
Dlaczego ceny kukurydzy rosną? Raport USDA w szczegółach
Głównym źródłem rynkowego optymizmu jest amerykański bilans podaży i popytu. Chociaż areał zasiewów w USA zwiększono do 96,7 mln akrów (wzrost z 95,3 mln akrów w lipcu), to obniżka średniego plonu z 183,0 do 180,7 bu/akr sprawiła, że zbiory oszacowano na niemal niezmienionym poziomie 16 013 mln bu (406,75 mln t).
Jednak ze względu na niższe zapasy początkowe (1945 mln bu) oraz wyższy prognozowany eksport (3275 mln bu / 83,19 mln t), zapasy końcowe w USA spadły aż do 1653 mln bu (41,98 mln t; -137 mln bu m/m). W efekcie wskaźnik zapasów do zużycia (Stocks-to-Use Ratio) spadł z 11,0% do 10,1%, a USDA podniósł prognozę średniej ceny sezonowej dla amerykańskich rolników z 4,40 $/bu do 4,50 $/bu.
Równie silny impuls płynie z rynku europejskiego. W Unii Europejskiej niekorzystne warunki pogodowe wymusiły drastyczne cięcie prognozy zbiorów kukurydzy z 53,78 do zaledwie 50,20 mln t (-3,58 mln t). Deficyt ten spowodował podniesienie szacowanego importu do UE do poziomu 23,50 mln t (+1,00 mln t) przy jednoczesnym ograniczeniu krajowego zużycia paszowego.
Bilans w regionie czarnomorskim a światowe ceny kukurydzy
Ciekawie prezentuje się sytuacja w Europie Wschodniej, gdzie wyższe zbiory nie przełożą się bezpośrednio na presję podażową na rynkach docelowych, gdyż potencjał eksportowy obu krajów został ograniczony:
Ukraina: Zbiory podniesiono z 30,00 do 31,80 mln t (+1,80 mln t), ale prognoza eksportu została obniżona z 23,00 do 22,00 mln t (-1,00 mln t), co spowodowało wzrost lokalnych zapasów końcowych do 4,86 mln t.
Rosja: Produkcję podniesiono z 15,80 do 17,20 mln t (+1,40 mln t), jednak prognozę eksportu również obniżono – z 4,00 do 3,80 mln t (-0,20 mln t).
Ograniczenie wysyłek eksportowych z regionu czarnomorskiego przy jednoczesnym spadku zapasów globalnych (z 275,26 do 274,66 mln t) tworzy stabilny fundament pod dalsze utrzymanie wyższego poziomu cen kukurydzy.
Reakcja giełd: Wystrzał w Chicago i spóźniona reakcja w Paryżu
Sierpniowe szacunki USDA wywołały natychmiastową reakcję inwestorów na giełdach po obu stronach Atlantyku w trakcie środowej sesji:
CBOT (Chicago): Wrześniowy kontrakt na kukurydzę (ZCU26) zyskał aż +4,64% (+20’2 centów), osiągając poziom 457-0 bu przy szczycie sesji na 457-6 bu. W ślad za kukurydzą ruszyła również pszenica (+3,57% do 652-6 bu) i soja (+1,19% do 1165-2 bu).
MATIF (Paryż): Listopadowy kontrakt na kukurydzę (XBX26) w oficjalnym rozliczeniu dnia zyskał zaledwie +0,30% (+0,75 EUR/t), zamykając się na poziomie 248,00 EUR/t.
Z czego wynikała tak duża rozbieżność w dynamice? Składały się na to dwa czynniki. Po pierwsze, lekkie osłabienie euro wobec dolara (EUR/USD -0,19% do 1,1521) automatycznie podniosło wycenę unijnego ziarna w relacji do amerykańskiej waluty bez konieczności skokowego wzrostu samego nominalnego kursu w euro.
Po drugie – i kluczowe z punktu widzenia techniki handlu – główna sesja na MATIF zamknęła się przed pełnym przetrawieniem skoku z USA. Rozliczenie oficjalne (Settlement) ustalono o godzinie 18:30 CETS, gdy giełda w Chicago dopiero się rozkręcała. Potwierdzeniem tego jest wykres godzinowy dogrywki: tuż po godzinie 18:00 kurs XBX26 dynamicznie skoczył z poziomu 248,00 EUR/t prosto do 250,50 EUR/t przy wyraźnie podwyższonym wolumenie. Ta spóźniona reakcja z dogrywki wprost wyznacza kierunek otwarcia dla kolejnych sesji na europejskim rynku.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.