Strona główna Blog Strona 16

Pogoda- od +9 do +35 stopni Celsjusza

0
Pogoda 25 czerwca
Pogoda 25 czerwca

Pogoda- słonecznie, sucho a od Pomorza Zachodniego po Mazowsze wietrznie

Zarówno najbliższa noc jak i jutrzejszy dzień będzie pogodny; niemal bezchmurny. Pierwsze szanse na burze będą w niedzielę wieczorem na północnym zachodzie kraju.

Na termometrach od 9 stopni w obniżeniach terenu od Lubelskiego po Podkarpacie, Małopolskę i Świętokrzyskie do 10-11 stopni na wschodzie, południu i w centrum kraju. Od okolic Warszawy po Podlasie, Mazury, Warmię, Kujawy, Kaszuby, Wielkopolskę, Dolny Śląsk od 12 do 14 stopni a najcieplejsza noc upłynie od Ziemi Lubuskiej po Pomorze Zachodnie – tu 15-16 stopni a wzdłuż granicy z Niemcami około 17 stopni.

Na zachodzie kraju rosa nad ranem będzie niewielka. Nad resztą kraju umiarkowana.

Z upływem godzin temperatura szybko ma rosnąć. Wyjątkiem będzie wybrzeże- tu w nocy i w dzień podobna temperatura- w rejonie Gdańska w pobliżu 19-22 stopni. Najcieplej w pasie od Zgorzelca po Słubice- wzdłuż zachodniej granicy nie mniej niż 35 stopni.

Wiatr od Pomorza Zachodniego po północ Wielkopolski, Kujawsko Pomorskie, okolice Łodzi po środkowe Mazowsze powieje dość silnie z północnego zachodu. Na wybrzeżu bryza od Morza a nad resztą kraju powieje słabo.

Pogoda 25 czerwca

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Aktualna temperatura- https://www.infoclimat.fr/

Żar z nieba i nocne żniwa. Dramatyczna fala upałów paraliżuje francuskie rolnictwo

0
Ilustracja poglądowa

Fala upałów paraliżuje francuskie rolnictwo: Podczas gdy w Polsce z niepokojem obserwujemy kaprysy letniej pogody, na zachodzie Europy rozgrywa się prawdziwy rolniczy dramat. Francję nawiedziła bezprecedensowa, czerwcowa fala upałów. Temperatury przekraczające 40–42°C w cieniu paraliżują pracę gospodarstw, dziesiątkują inwentarz i drastycznie obniżają prognozy tegorocznych zbiorów.

„W ciągu 42 lat pracy zawodowej nigdy czegoś takiego nie widziałem” – mówią tamtejsi rolnicy. Oto jak ekstremalna aura uderza w kluczowe sektory produkcji u jednego z największych producentów żywności w Unii Europejskiej.

Czytaj również:

Katastrofa w kurnikach i straty w oborach

Dla producentów drobiu i bydła czerwcowy skwar okazał się zabójczy. W gospodarstwach dochodzi do masowych padnięć zwierząt z powodu stresu cieplnego.

  • Dramat u drobiarzy: Stéphane Delapré, hodowca z departamentu Wandea, stracił w zaledwie jeden dzień blisko 50% stada objętego prestiżowym certyfikatem jakości Label Rouge (drób z wolnego wybiegu). Ptaki dusiły się z gorąca zarówno w budynkach, jak i bezpośrednio na wybiegach pod drzewami, mimo pracującej wentylacji.
  • Mniej mleka w tankach: Producenci mleka walczą o dobrostan krów za pomocą zraszaczy i mgiełek wodnych. Mimo to wydajność sztuk spada o 4 do 5 litrów dziennie (z normalnych 42 l/dobę). Hodowcy zgłaszają już upadki sztuk najbardziej wrażliwych, u których dochodzi do niewydolności układu oddechowego.

Żniwa pod nadzorem straży pożarnej i nocna praca silosów

Zbieranie zbóż w temperaturze powyżej 40°C niesie za sobą ogromne ryzyko pożarowe. Susza hydrologiczna i ekstremalny upał sprawiają, że iskra z kombajnu może w kilka minut strawić dorobek całego roku.

  • Zakazy zbiorów w dzień: W wielu regionach (m.in. Charente-Maritime) prefektury wprowadziły oficjalne zakazy pracy kombajnów w godzinach największego upału (od 14:00 do 19:00).
  • Nocna rewolucja w skupach: Aby umożliwić rolnikom bezpieczną pracę, lokalne spółdzielnie (np. Terre Atlantique) diametralnie zmieniły godziny otwarcia silosów. Skupy przyjmują ziarno od godziny 20:00 wieczorem do 2:00 w nocy.
  • Drastyczny spadek plonów: Tam, gdzie żniwa już ruszyły, rolnicy mówią o fatalnych wynikach. Zamiast gwarantujących rentowność 65 kwintali z hektara (6,5 t/ha), zbiory pszenicy miękkiej oscylują wokół zaledwie 38 q/ha (3,8 t/ha). Ziarno przez błyskawiczne dosychanie na pniu jest małe, niewyrośnięte i ucieka z plewami podczas omłotu.

„Efekt szybkowaru” – co z kukurydzą?

Eksperci z francuskiego instytutu INRAE podkreślają, że obecna fala upałów mocno różni się od tej pamiętnej z 2003 roku. Wtedy kryzys przyszedł w sierpniu, gdy wegetacja była niemal zakończona. Teraz mamy do czynienia z tzw. efektem szybkowaru na samym początku lata.

Największe obawy budzi kukurydza, która w wielu rejonach dopiero przygotowuje się do kwitnienia. Jeśli wysokie temperatury utrzymają się na początku lipca, pyłek kukurydzy stanie się sterylny, co doprowadzi do fatalnego zaziarnienia kolb. Szansą dla upraw jarych jest w tej chwili wyłącznie sprawna irygacja, jednak w 13 departamentach już wprowadzono drastyczne ograniczenia w poborze wody do podlewania pól.

Wniosek dla sektora: Francuscy rolnicy głośno mówią o tym, że w obliczu powtarzających się anomalii system musi się zmienić. Potrzebne jest nie tylko elastyczne podejście punktów skupu do godzin pracy, ale też systemowe wdrażanie założeń agroekologii na poziomie każdego regionu. Klimat zmienia się szybciej niż procedury, a powtarzalność ekstremów wycieńcza ludzi, zwierzęta i rośliny.

Jak oceniacie sytuację w Waszych rejonach? Czy polskie gospodarstwa są lepiej przygotowane na potencjalne uderzenie takich afrykańskich upałów w trakcie nadchodzących żniw? Piszcie w komentarzach!

Rynek słonecznika u progu rekordów. Czerwcowy raport USDA potwierdza potężny skok produkcji

0
Czerwcowe prognozy USDA dla słonecznika

Rynek słonecznika u progu rekordów: Jak rozwinie się globalny rynek słonecznika w nadchodzącym sezonie? Z najnowszego, czerwcowego raportu USDA wynika, że światowa produkcja nasion słonecznika w roku obrotowym 2026/27 wzrośnie do rekordowych 62,06 mln ton. To potężny skok o blisko 12,3% (aż o 6,81 mln ton) w porównaniu do 55,25 mln ton w ubiegłym roku. Co kluczowe dla handlu, Amerykański Departament Rolnictwa podniósł swoje prognozy globalne względem maja o kolejne 290 tysięcy ton.

Głównym motorem napędowym tych zmian jest gwałtowny wzrost areału zasiewów oraz oczekiwane wyższe plony, zwłaszcza w rejonie Morza Czarnego i Unii Europejskiej. Na decyzje rolników na całym świecie silnie wpływa ekonomia – rynek słonecznika gwarantuje obecnie lepszą rentowność niż wiele gatunków zbóż, wymagając przy tym mniejszych nakładów na nawożenie.

Czytaj również:

Areał w górę: Gdzie przybędzie najwięcej surowca?

Według oficjalnych prognoz bilansowych, światowy obszar zbiorów słonecznika w sezonie 2026/27 osiągnie 32,08 mln hektarów (wobec 30,18 mln ha rok wcześniej). Sam czerwcowy raport przyniósł korektę areału w górę o blisko 200 tys. ha względem prognoz majowych.

Spójrzmy na strukturę zmian u kluczowych producentów:

  • Rosja: Absolutny lider wzrostów. Areał wzrasta do 11,20 mln ha (skok o 700 tys. ha rok do roku). Przekłada się to na prognozowaną produkcję na poziomie 19,50 mln ton (wzrost o 2 mln ton względem zeszłego sezonu). Co ważne, prognoza ta została podniesiona w czerwcu o 300 tys. ton względem maja.
  • Ukraina: Mimo trudnej sytuacji i opóźnień w siewach, areał stabilizuje się na poziomie 6,00 mln ha (wzrost z 5,60 mln ha). Dzięki wyższym zakładanym plonom (2,25 t/ha) zbiory na Ukrainie mają odbić do poziomu 13,50 mln ton (+2,50 mln ton r/r, czyli wzrost o blisko 23%).
  • Argentyna: Areał rośnie do 3,50 mln ha (z 3,10 mln ha), co ma przynieść produkcję na poziomie 8,00 mln ton (wzrost o 600 tys. ton r/r).

Unia Europejska mocnym punktem na mapie

Dla europejskich przetwórców i rolników kluczowe są dane dotyczące Wspólnoty. Unia Europejska notuje bardzo solidne perspektywy i stabilizację bilansu:

  • Areał upraw w UE: Szacowany jest na 4,90 mln hektarów (wzrost z 4,63 mln ha w sezonie 2025/26).
  • Wysokie plony: USDA prognozuje średni plon w UE na poziomie 2,02 tony z hektara (rok temu było to 1,87 t/ha).
  • Produkcja w UE: Przełoży się to bezpośrednio na zbiory rzędu 9,90 mln ton. Oznacza to potężny wzrost unijnej produkcji o 14,38% (czyli o 1,25 mln ton więcej niż w ubiegłym roku).

Czytaj również:

Bilans popytu i podaży: Dlaczego globalny rynek słonecznika wchłonie te rekordy?

Z perspektywy analitycznej tak duży napływ ziarna mógłby zwiastować drastyczne tąpnięcie cen, jednak fundamenty popytowe pozostają silne. Wynika to m.in. z prognozowanego spadku podaży oleju palmowego w Azji Południowo-Wschodniej. Olej słonecznikowy, dysponujący potężną bazą surowcową, staje się bardzo konkurencyjny cenowo, co stymuluje zakupy ze strony kluczowych importerów (m.in. Indii, których krajowa produkcja nasion wynosi zaledwie 110 tys. ton).

Ryzyka dla rynku (Uwaga na logistykę): Analitycy (w tym UkrAgroConsult) ostrzegają jednak przed huraoptymizmem na starcie sezonu. Choć potencjał produkcyjny jest rekordowy, kampanie siewne w Rosji i na Ukrainie ruszyły z opóźnieniem. Może to przesunąć realny termin zbiorów na jesień. Przy relatywnie niskich zapasach przejściowych z poprzedniego roku, przetwórcy w Europie wejdą w nowy sezon „na styku”, co w pierwszej połowie roku obrotowego może rodzić lokalne zatory logistyczne i podwyższoną zmienność cenową (np. na giełdzie MATIF).

Dla krajowych producentów słonecznika wysokie prognozy zbiorów w UE (blisko 10 mln ton) oznaczają, że konkurencja o miejsce w tłoczniach będzie duża, ale globalny głód na oleje roślinne sprawia, że rynek słonecznika powinien zachować solidną poduszkę bezpieczeństwa dla cen skupu.

Opracowanie na podstawie oficjalnych danych: USDA (raport WASDE z czerwca 2026 r.), Oil World oraz UkrAgroConsult.

Niemcy wyprzedziły USA i Chiny w dostawach traktorów na Ukrainę

0
Ilustracja poglądowa

Na ukraińskim rynku maszyn rolniczych doszło do historycznego przetasowania. Po raz pierwszy od lat niemieccy producenci ciągników zepchnęli z podium amerykańskich i chińskich konkurentów. Zwycięstwo Berlina ma jednak gorzki smak, bo cały rynek zmaga się z głęboką stagnacją.

Według wyników za pierwsze pięć miesięcy 2026 roku, łączny wolumen importu ciągników na Ukrainę zamknął się w kwocie 360 mln USD. To zaledwie o 1,2% więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Taka dynamika jasno wskazuje na niemal całkowity paraliż zakupowy. Biorąc pod uwagę globalną inflację oraz wzrost cen technologii, realna, fizyczna liczba sprowadzonych maszyn najprawdopodobniej spadła.

Przeczytaj również:

Wielka trójka tasuje karty. Wojna zmienia logistykę

Najciekawszy zwrot akcji nastąpił w strukturze geograficznej dostawców. Tradycyjny lider – amerykańscy producenci maszyn rolniczych – stracił w tym roku koronę na rzecz dostawców zza Odry. Różnice w czołówce są minimalne i w ujęciu statystycznym mogą uchodzić za błąd pomiaru, jednak dla układu sił w regionie mają kolosalne znaczenie.

Udziały państw w imporcie ciągników na Ukrainę (styczeń-maj 2026 r.)

Kraj dostawcyWartość eksportu (2026)Udział w rynku (2026)Wartość eksportu (2025)
Niemcy71,4 mln USD19,8%61,4 mln USD
USA71,3 mln USD19,1%70,1 mln USD
Chiny66,6 mln USD18,6%61,3 mln USD

Głos z rynku: Dla dystrybutorów i dealerów sprzętu na Ukrainie to wyraźny sygnał reorientacji przepływów zaopatrzeniowych. W warunkach wojny kluczowe znacznie zyskują dwa czynniki: wyższa konkurencyjność cenowa europejskiego sprzętu oraz niepodważalne korzyści logistyczne wynikające z bliskości geograficznej dostawcy.

Sezonowość pod dyktando siewów. Majowe tąpnięcie

Analiza miesięczna potwierdza, że ukraiński import wciąż podlega sztywnym ramom kalendarza agrotechnicznego. W maju wartość sprowadzonych ciągników wyniosła 65,5 mln USD. Choć to wzrost o prawie 9% w ujęciu rok do roku, to w zestawieniu z kwietniem 2026 roku odnotowano gwałtowny spadek aż o 21,6%.

To podręcznikowy efekt sezonowości – kwiecień był tradycyjnym szczytem zakupowym przed intensywnymi pracami polowymi i kampanią wiosennych siewów. Gdy ciągniki wyjechały w pole, majowy popyt naturalnie wygasł.

Krajobraz po bitwie: Rolnik kalkuluje ryzyko

Obecna stagnacja to bezpośrednia wypadkowa barier finansowych i strukturalnych, z jakimi mierzy się tamtejszy sektor agro:

  • Zniszczenia wojenne: Część lokalnych przedsiębiorstw handlowych i punktów dealerskich została zniszczona lub pozostaje na terenach pod tymczasową okupacją, co drastycznie ogranicza fizyczną dostępność sprzętu.
  • Brak płynności: Ukraińscy rolnicy zmagają się z niestabilnymi cenami skupu płodów rolnych i ograniczoną wypłacalnością.
  • Asekuracja walutowa: Większość gospodarstw odkłada decyzje o modernizacji parku maszynowego do czasu ustabilizowania się kursu hrywny i powrotu przewidywalności rynkowej.

Rynek klienta?

Dla dużych przedsiębiorstw rolnych, które posiadają stabilne finansowanie, obecny impas stwarza pole do twardych negocjacji. Agresywna walka o udziały w rynku między Niemcami, USA i Chinami zmusza dostawców do oferowania korzystniejszych warunków handlowych. Kluczem do realnego ożywienia popytu pozostaje jednak szeroko dostępny leasing i programy wsparcia kredytowego.

Opracowanie na podstawie danych AgroReview

VII Krajowe Dni Pola 2026 w Szepietowie. Rolnictwo, które ma się czym pochwalić

0

Tysiące odwiedzających, setki wystawców, najlepsze zwierzęta hodowlane z całej Polski, nowoczesne technologie i debaty o przyszłości rolnictwa. VII Krajowe Dni Pola w Szepietowie pokazały, że polska wieś nie tylko nadąża za zmianami, ale coraz częściej sama wyznacza kierunki rozwoju.

Przez trzy dni Szepietowo stało się najważniejszym miejscem spotkań rolników, hodowców, naukowców i przedstawicieli branży agro. Tegoroczna edycja wydarzenia miała wyjątkowy charakter. Obok imponujących kolekcji roślin, pokazów maszyn i stref innowacji szczególne zainteresowanie wzbudziła Ogólnopolska Wystawa Bydła Hodowlanego oraz wystawy koni i królików.

– Wszyscy, którzy przyjechali w tym roku, są zaskoczeni ogromem wystawy. Mamy więcej firm, więcej stref tematycznych, debaty, dyskusje, wystawy zwierząt, bogate kolekcje roślin. Można tu naprawdę dużo zobaczyć – podkreślał Jerzy Leszczyński, zastępca dyrektora Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie.

Prestiż ważniejszy niż puchary

Dla hodowców bydła udział w krajowej wystawie to znacznie więcej niż rywalizacja o medale i czempionaty. To przede wszystkim możliwość spotkania ludzi, którzy każdego dnia mierzą się z podobnymi wyzwaniami.

– Samo uczestnictwo w wystawie to wielki prestiż dla gospodarstwa. Nie przyjeżdża się tutaj tylko po czempiony. Przyjeżdża się po to, żeby być tu z ludźmi i poczuć tę więź. To jest najważniejsze – mówił Tomasz Cieślik.

Jak podkreślał hodowca, przygotowanie zwierzęcia do wystawy zaczyna się na długo przed jego narodzinami.

– Wybór odpowiedniego buhaja i właściwa selekcja to największa praca hodowcy. Już podczas inseminacji myślimy o tym, które zwierzę może kiedyś reprezentować gospodarstwo na wystawie.

Sukcesów nie brakowało także wśród hodowców bydła mięsnego. Paweł Rydelek wracał z Szepietowa z dwoma tytułami czempionów.

– Było dużo przygotowań, ale dziś widać efekty. Mamy dwóch czempionów w dwóch kategoriach. Dla mnie większej satysfakcji nie potrzeba – podsumował.

Młodzi hodowcy przejmują pałeczkę

Tegoroczne Krajowe Dni Pola pokazały również rosnącą aktywność młodego pokolenia. Widać to było zarówno podczas konkursów, jak i na wystawach zwierząt.

– Wiedza zdobyta podczas Szkoły Młodych Hodowców jest wykorzystywana w praktyce. Możemy podpatrywać rozwiązania stosowane przez innych i stale się rozwijać – mówiła Joanna Kurzyna.

Podobne obserwacje mają hodowcy koni.

– Coraz więcej młodych ludzi zwraca uwagę na poprawność hodowlaną. Kiedy zaczynałem hodować, wszystko wyglądało znacznie skromniej. Dziś zmieniła się nie tylko jakość zwierząt, ale nawet sposób ich prezentacji – zauważał Andrzej Ślepowroński.

Dla wielu hodowców najważniejszym elementem wystawy pozostają jednak spotkania i wymiana doświadczeń.

– Puchar daje radość na chwilę, ale możliwość spotkania się z hodowcami z całej Polski pozostaje na długo. To najważniejsze święto w roku dla naszej branży – podkreślał Zbigniew Słowikowski.

Rolnictwo stawia na technologię

W Szepietowie wyraźnie było widać, że nowoczesne technologie coraz śmielej wkraczają do gospodarstw.

Mateusz Znorko zwracał uwagę, że fundamentem efektywnej produkcji pozostaje gleba.

– Badania gleby to podstawa. Sprawdzamy pH, fosfor, potas, magnez czy wapń, aby rolnik dokładnie wiedział, czym dysponuje. W czasach, gdy rolnictwo znajduje się na zakręcie, badania są fundamentem podejmowania dobrych decyzji.

Coraz większe znaczenie mają także drony i cyfrowe monitorowanie upraw. Jak podkreślał ekspert, nowoczesne gospodarstwo powinno wykorzystywać dane nie tylko z laboratorium, ale również z obserwacji prowadzonych z powietrza.

Równie dynamicznie rozwija się automatyzacja w produkcji zwierzęcej.

– Tak jak roboty udojowe weszły do gospodarstw mlecznych, tak coraz większą rolę będą odgrywać automatyczne stacje odpajania cieląt. Wiemy dziś znacznie więcej niż dwadzieścia lat temu i możemy skutecznie automatyzować odchów młodego bydła – mówił Tomasz Polak.

Sprzedaż bez pośredników

Jednym z ciekawszych tematów poruszanych podczas wydarzenia była sprzedaż bezpośrednia produktów rolnych.

Przemysław Kotliński zauważa, że konsumenci coraz chętniej korzystają z automatów sprzedażowych oferujących żywność od lokalnych producentów.

– Ludzie są dziś dużo bardziej otwarci na nowe technologie. Tak jak przyzwyczaili się do paczkomatów czy zakupów internetowych, tak szukają miejsc, gdzie mogą kupić żywność o dowolnej porze dnia i nocy. Wierzę, że w przyszłości w każdej gminie, a może nawet w każdej wsi, będzie funkcjonował przynajmniej jeden taki automat.

Jego zdaniem jest to szansa na skrócenie łańcucha dostaw i odbudowanie relacji między producentem a konsumentem.

– Dziś często nie wiemy, skąd pochodzi nasza żywność. Automat z lokalnymi produktami daje odpowiedź na to pytanie.

Ekologia wymaga potwierdzenia

Nie zabrakło również tematów związanych z rolnictwem ekologicznym. Maciej Sidorowicz, prowadzący gospodarstwo ekologiczne, zwracał uwagę na znaczenie formalnego potwierdzania jakości produkcji.

– Żyjemy w świecie dokumentów i certyfikatów. To one pozwalają później legalnie korzystać z efektów wieloletniej pracy.

Jak wyjaśniał Paweł Szymona, certyfikacja daje producentom możliwość sprzedaży wołowiny jako produktu ekologicznego, a konsumentom gwarancję jakości i odpowiednich warunków utrzymania zwierząt.

– Chodzi o jakość, troskę o środowisko i dobrostan zwierząt. Zwierzęta powinny żyć w jak najlepszych warunkach, a rolnik powinien mieć możliwość potwierdzenia tego odpowiednim certyfikatem.

Rolnictwo już nie jest powodem do wstydu

Wielu rozmówców zwracało uwagę na zmieniający się wizerunek polskiej wsi. Jeszcze kilkanaście lat temu młodzi ludzie często uciekali z gospodarstw. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

– Rolnictwo już nie jest powodem do wstydu. Bycie rolnikiem staje się modne. Nowoczesne gospodarstwa oferują bardzo dobre warunki pracy, a młodzi ludzie widzą w nich swoją przyszłość – przekonywał Tomasz Stypułkowski.

Potwierdzeniem tych słów była obecność licznych uczniów szkół rolniczych oraz młodych gospodarzy odwiedzających targi.

– Rolnicy mimo ogromu obowiązków znajdują czas, aby przyjechać na takie wydarzenia, zobaczyć nowości, porozmawiać i zdobyć wiedzę. To pokazuje, że branża chce się rozwijać – podsumował Mateusz Znorko.

Szepietowo jako wizytówka polskiego rolnictwa

VII Krajowe Dni Pola były nie tylko prezentacją nowoczesnych technologii i osiągnięć hodowlanych. Stały się również okazją do pokazania potencjału polskiego rolnictwa gościom z kraju i zagranicy.

– Mamy czym się pochwalić. Jesteśmy potęgą w produkcji mleka, ale również w wielu innych sektorach. Pokazujemy nowoczesne technologie, innowacje i rozwój całego przemysłu rolno-spożywczego – podkreślał Jerzy Leszczyński.

WNI bez wychodzenia z domu? Inspekcja Weterynaryjna i ARiMR biorą formalności na siebie

0
krowa

Dobre wiadomości dla polskich hodowców zwierząt kopytnych. Proces nadawania Weterynaryjnych Numerów Identyfikacyjnych (WNI) wchodzi w nową fazę, która oznacza jedno: koniec z dublowaniem dokumentów i niepotrzebną bieganiną po urzędach. Dzięki ściślejszej współpracy Inspekcji Weterynaryjnej oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, administracja weźmie formalności na siebie.

Nowe procedury po 18 czerwca. Co się zmieniło?

18 czerwca 2026 roku minął ostateczny termin na uzupełnienie zgłoszeń rejestracyjnych, które były niezbędne do uzyskania WNI przez podmioty utrzymujące zwierzęta kopytne. Dla wielu gospodarzy oznaczało to nerwowe odliczanie dni i kompletowanie dokumentacji. Na szczęście kolejny etap tego procesu będzie dla rolników znacznie mniej angażujący.

Obecnie Powiatowi Lekarze Weterynarii (PLW) rozpoczynają masowe wydawanie decyzji o nadaniu WNI podmiotom, które są już zarejestrowane, ale fizycznie takiego numeru jeszcze nie posiadają. Kluczowy jest tu fakt, że decyzje te będą wydawane z urzędu.

Kiedy urząd zadziała automatycznie?

Jeśli Powiatowy Lekarz Weterynarii dysponuje kompletem informacji niezbędnych do nadania numeru, hodowca nie musi składać żadnych dodatkowych wniosków. Do zweryfikowania danych urzędnicy wykorzystają m.in. zasoby, które rolnicy zgłosili już wcześniej do bazy ARiMR.

Pełna cyfryzacja: Dane trafią bezpośrednio do bazy ARiMR

Jednym z największych problemów polskiego rolnictwa od lat był brak spójności między systemami różnych instytucji. W przypadku WNI ten problem nareszcie znika. Po wydaniu decyzji przez Inspekcję Weterynaryjną, informacja o nadaniu numeru oraz sam WNI zostaną automatycznie wyeksportowane do komputerowej bazy danych ARiMR.

Dotyczy to wszystkich podmiotów, które figurują już w systemie Agencji, posiadają unikalny numer producenta oraz zarejestrowany numer siedziby stada.

Ważna data: Już 8 lipca 2026 r. Inspekcja Weterynaryjna otrzyma pełną techniczną możliwość bezpośredniej edycji danych dotyczących WNI w systemach informatycznych ARiMR. To ostatecznie przypieczętuje integrację obu baz.

Identyfikacja zwierząt bez zbędnych papierów. Dlaczego to krok w dobrą stronę?

Cyfrowa wymiana informacji między PIW a ARiMR to realna ulga dla portfela i czasu rolnika. Dotychczasowe procedury często zmuszały hodowców do kilkukrotnego składania tych samych zaświadczeń w różnych okienkach.

Co zyskuje hodowca?

  • Oszczędność czasu: Brak konieczności ponownego wypełniania i zawożenia formularzy, które system państwowy już posiada.
  • Szybszy przepływ informacji: Automatyczna aktualizacja danych w ARiMR ułatwi formalności np. przy wnioskowaniu o dopłaty czy podczas kontroli na miejscu.
  • Mniej błędów w dokumentacji: Ręczne przepisywanie numerów WNI zostaje zastąpione przez automatyczną synchronizację systemów, co eliminuje ryzyko tzw. czeskich błędów.

źródło: MRIRW

Zwrot akcyzy za paliwo rolnicze: Szykują się ogromne zmiany!

0
Czy stawka zwrotu akcyzy za paliwo powinna być wyższa?

Rząd szykuje potężną reformę zwrotu akcyzy za paliwo rolnicze. Obsługę wniosków przejmie ARiMR, przejdziemy na system elektroniczny i tylko jeden nabór w roku.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oficjalnie skierowało do wykazu prac legislacyjnych rządu (pod numerem UD423) projekt zupełnie nowej ustawy o zwrocie podatku akcyzowego. Dotychczasowy, archaiczny mechanizm składania papierowych dokumentów w urzędach gmin ma bezpowrotnie odejść w przeszłość. Cały proces przejmie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR), a rolnicy będą składać wnioski wyłącznie drogą elektroniczną – i to tylko raz w roku.

Koniec ery 20-letnich przepisów. Dlaczego zmiany są konieczne?

Obecnie funkcjonujący system dopłat do paliwa rolniczego opiera się na przepisach, które mają już ponad 20 lat. W realiach postępującej cyfryzacji administracji publicznej i rolnictwa precyzyjnego, dotychczasowa procedura stała się dla gospodarzy uciążliwym anachronizmem.

Do tej pory standardem była konieczność aplikowania o zwrot akcyzy dwa razy w roku – w lutowym oraz sierpniowym okienku naboru. Dla tysięcy producentów rolnych największą zmorą była jednak regionalizacja. Rolnicy posiadający grunty na terenie kilku sąsiadujących gmin musieli składać oddzielne, papierowe formularze wraz z kopiami faktur VAT w każdym urzędzie z osobna. Generowało to potężne koszty logistyczne, stratę czasu oraz niepotrzebne komplikacje urzędowe.

Najważniejsze założenia nowej reformy (Projekt UD423):

  • Przejęcie obsługi przez ARiMR – całkowita likwidacja procedur w urzędach gmin.
  • Jeden wniosek w roku – zamiast dotychczasowych dwóch uciążliwych naborów.
  • Pełna elektronizacja – wnioski składane wyłącznie przez platformy teleinformatyczne ARiMR.
  • Nowy sposób naliczania limitu – powiązanie z wnioskami o dopłaty bezpośrednie z roku poprzedniego.
  • Automatyczna wymiana danych z KAS – bezpośrednie pobieranie e-faktur z Krajowej Administracji Skarbowej.

Jeden wniosek rocznie i pełna cyfryzacja przez systemy ARiMR

Kluczowym elementem reformy jest centralizacja i digitalizacja. Przeniesienie kompetencji z urzędów gmin do ARiMR pozwoli na realizację procedury bez wychodzenia z domu. Nowy system zakłada, że rolnik złoży tylko jeden e-wniosek rocznie za pośrednictwem dedykowanego portalu agencji. Niezależnie od tego, jak rozproszone są jego działki rolne i w ilu gminach się znajdują – cała struktura gospodarstwa zostanie scalona w jednej ewidencji. To fundamentalne uproszczenie, które odciąży zarówno producentów żywności, jak i samorządy.

Nowy limit zwrotu akcyzy. Zmiana zasad gry w produkcji roślinnej

Projekt ustawy wprowadza całkowicie nowy mechanizm kalkulacji limitów paliwowych dla produkcji roślinnej. Do tej pory podstawą prawną do wyliczenia przysługującego zwrotu była powierzchnia użytków rolnych będących w posiadaniu rolnika na dzień 1 lutego danego roku, weryfikowana na podstawie ewidencji gruntów i budynków (EGiB).

Po wejściu w życie nowych przepisów, limit będzie ściśle skorelowany z powierzchnią użytków rolnych zatwierdzonych do płatności bezpośrednich, o które producent wnioskował w roku poprzedzającym rok złożenia wniosku o zwrot podatku. Urzędnicy uzasadniają to racjonalizacją wydatków i eliminacją nadużyć – ARiMR posiada już kompletne i zweryfikowane dane z kampanii dopłatowych, więc system automatycznie podstawi odpowiednie wartości, eliminując ryzyko błędów we wnioskach.

Integracja z KAS: Faktury ustrukturyzowane trafią bezpośrednio do agencji

Wielkim ułatwieniem ma być również modyfikacja zapisów w Ordynacji podatkowej. Nowe prawo upoważni Szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) do bezpłatnego, automatycznego przekazywania faktur ustrukturyzowanych (z systemu KSeF) bezpośrednio do systemów teleinformatycznych ARiMR drogą teletransmisji. W praktyce oznacza to, że w niedalekiej przyszłości rolnik nie będzie musiał ręcznie przepisywać ani skanować faktur za zakupiony olej napędowy. Systemy administracji państwowej wymienią się danymi samodzielnie, co ograniczy formalności do absolutnego minimum.

Zwrot akcyzy dla spadkobierców – koniec luki prawnej

Ważnym, a często pomijanym dotychczas elementem, który reguluje nowy projekt, jest kwestia sukcesji gospodarstw. Nowe przepisy precyzyjnie określą warunki i tryb ubiegania się o zwrot podatku akcyzowego oraz innych opłat paliwowych przez spadkobierców producentów rolnych. Rozwiąże to dotychczasowe spory prawne w sytuacjach, gdy rolnik zmarł w trakcie roku gospodarczego, a jego następcy faktycznie ponieśli koszty zakupu paliwa i kontynuowali produkcję rolną, napotykając na bariery w odzyskaniu należnych środków.

Kiedy rewolucja wejdzie w życie? Terminy legislacyjne

Zgodnie z oficjalną dokumentacją opublikowaną w wykazie prac legislacyjnych rządu, planowany termin przyjęcia projektu nowej ustawy przez Radę Ministrów przewidziany jest na III kwartał 2026 roku. Oznacza to, że nadchodzące miesiące będą kluczowe dla całego procesu legislacyjnego oraz dla dostosowania systemów IT Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa do obsługi milionów nowych operacji e-faktur i e-wniosków.

„Oszczędzam do 9 tys. nasion na hektarze”. Młody rolnik z Podlasia postawił na proste rozwiązania od John Deere

0

Gospodarstwo rolne Mateusza Gul, znanego również z kanału „My Farm My Passion”, nie jest bardzo duże, ale jednak tyle hektarów mozaikowatych działek to zbyt wiele jak na jedną osobę. Więcej pracowników, wyzwania terenu, rosnące koszty nasion i paliwa wymagały od Mateusza zmiany optyki.

– Cyfrowe rozwiązania stosuję od 10 lat, testowałem różne programy, ale mniej więcej 4 lata temu zacząłem korzystać z John Deere Operations Center. Połączenie maszyn za pomocą JDLink bardzo mi ułatwia zarządzanie gospodarstwem i zespołem pracowników. W jednej aplikacji widzę w czasie rzeczywistym lokalizację maszyn, ile ciągniki palą, jak idą postępy pracy. Chociaż nie mam pod opieką setek hektarów, to jednak są to bardzo rozdrobnione działki, więc taki rzetelny nadzór nad codziennymi pracami byłby niemożliwy bez wsparcia technologii – mówi Mateusz XYZ, właściciel gospodarstwa Naturfarm w Czechach Zabłotnych, w pow. bielskim, w którym uprawia głównie kukurydzę.

Pracownik wyjeżdża na pole i wszystko wie

W John Deere Operations Center można zarządzać wszystkimi danymi pola (od granic, przez linie naprowadzania, znaczniki, aż po odmiany roślin) i planować pracę z wyprzedzeniem. Można również dokumentować aplikacje środków, mapy plonów i białka na potrzeby przyszłych analiz oraz tworzyć mapy zmiennego dawkowania, aby zoptymalizować wysiew, nawożenie i oprysk.

– Planer pracy i połączenie wszystkich maszyn towarzyszących w Operations Center mocno podniosły efektywność codziennej pracy. Teraz pracownik wyjeżdża na pole i od razu widzi na wyświetlaczu w maszynie, gdzie dokładnie jest, jak idą ścieżki, co ma zrobić, widzi inne maszyny. Może natychmiast wystartować z pracą – opowiada Mateusz.

Zmienne dawkowanie i odczuwalne oszczędności

Zanim Mateusz zaczął tworzyć mapy aplikacyjne i praktykować zmienne dawkowanie w John Deere Operations Center bazował na swojej intuicji i doświadczeniu. Praca na oko częściowo zdawała egzamin, ale – jak się okazuje – słono za to płacił. 

– Zwykle liczyłem, że potrzebuję 75–80 tys. nasion na hektar i tyle kupowałem, a teraz, dzięki mapom, okazuje się, że potrzebuję na wysiew tylko 71 tys. Czyli oszczędzam nawet do 9 tys. nasion na hektarze. Wiadomo, nasiona są drogie, więc szybko odczułem te oszczędności. Jednocześnie na działce, na której jako pierwszej zastosowałem zmienne dawkowanie, pobiłem swój rekord plonów – mówi Mateusz.

Mateusz planuje również wprowadzić w swoim gospodarstwie technologię zmiennego dawkowania nawozów.

– Nasze działki są bardzo mozaikowate, są obszary z ziemią różnej jakości, więc teraz muszę manipulować dawką nawozu z ręki. I nawet jak to robię tak z grubsza, to widzę oszczędności, a co dopiero, kiedy porcję nawozu będzie za mnie precyzyjnie ustalać program, na podstawie wgranych map! Bez dwóch zdań to mi się opłaci – stwierdza Mateusz.

Plany na przyszłość

Obecnie gospodarstwo Mateusza pracuje na standardowym sygnale GPS, ale dąży do osiągnięcia dużo lepszej dokładności dzięki wprowadzeniu technologii RTK we wszystkich ciągnikach.

 GPS to dzisiaj podstawa, choć wiem, że niektórzy wciąż się przed nim bronią. Dlaczego jednak stawiam na RTK? Bo to wejście poziom wyżej i koniec z uciążliwym przesuwaniem linii na każdej działce. RTK to nieprawdopodobna precyzja i wygoda – wjeżdżamy na ścieżkę, aktywujemy system jednym kliknięciem i maszyna idealnie trzyma się mapy. Eliminuje to konieczność ręcznego korygowania granic przy przejazdach między działkami, co ogromnie usprawnia pracę. Wreszcie możemy mieć pewność, że wykorzystujemy maksymalnie każdy centymetr pola – komentuje Mateusz.

Dokładne prowadzenie maszyn jest fundamentem inteligentnego rolnictwa.

– Sygnał SF-RTK zapewnia dokładność ±2,5 cm między przejazdami z długoterminową powtarzalnością (czyli nawet przez 5 lat) i bez potrzeby stosowania lokalnych stacji bazowych lub innych dodatkowych komponentów. Znajomość dokładnego położenia sprzętu w trakcie pracy pozwala nam uniknąć marnotrawstwa nasion, nawozów czy oprysków. To nie tylko czysta oszczędność pieniędzy, ale też realne dbanie o środowisko, ponieważ każda substancja trafia dokładnie tam, gdzie powinna – dodaje Piotr Ziemecki z John Deere Polska.

źródło: John Deere/materiał prasowy

Masło najtańsze od dwóch lat. Jesienią czeka nas jednak powrót do wyższych cen?

0

Od 2023 roku do prawie połowy 2026 roku rynek masła pokazał, jak szybko może zmieniać się poziom cen. W ww. okresie przełomowy był październik 2024 roku. Wtedy średnia cena kostki masła wzrosła z 5,47 zł we wrześniu do 8,44 zł, czyli o ponad 54 proc. mdm. Do tamtej pory rynek pozostawał stabilny, a w kolejnych miesiącach produkt dalej drożał. Rok 2025 przyniósł lekką stabilizację w przedziale 7,3-8,1 zł. Natomiast dopiero w br. średnia cena kostki zbliżyła się do poziomu sprzed szoku cenowego, zanotowanego jesienią 2024 r. Do tego widać, że w zeszłym miesiącu produkt potaniał o 36,8 proc. rdr. Autorzy analizy przewidują, że do końca I połowy br. rynek powinien pozostawać pod presją spadkową, ale pod koniec roku mogą wrócić ceny w granicach 6-7 zł. 

Maślany rollercoaster

Analiza danych UCE Research, Uniwersytetu WSB Merito i Shopfully Poland wykazała, że w latach 2023-2026 rynek masła w Polsce przeszedł jedną z najbardziej dynamicznych zmian cenowych w całym sektorze FMCG. Było to gwałtowne przejście do nowego poziomu cenowego. Za moment przełomowy dla całej kategorii można uznać październik 2024 roku. Wtedy średnia cena kostki masła 200 g (uśredniona wartość cen regularnych i promocyjnych) wzrosła z 5,47 zł we wrześniu do 8,44 zł. 

– Patrząc na twarde dane, wyraźnie widać, że to był skok o ponad 54 proc. w ciągu zaledwie miesiąca. W przypadku produktu pierwszej potrzeby taka zmiana jest zjawiskiem wyjątkowym i wskazuje na wystąpienie silnego szoku kosztowo-podażowego – komentuje Robert Biegaj, współautor analizy z Shopfully Poland.

Dane obejmujące blisko 50 tys. cen detalicznych z przeszło 48 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych pokazują, że w 2023 roku rynek pozostawał stabilny. Był to okres stopniowego wygaszania wcześniejszego szoku inflacyjnego, wywołanego kryzysem energetycznym, wzrostem kosztów produkcji żywności i drogim mlekiem surowym. Ceny masła przez większość roku utrzymywały się na poziomie 5-7 zł za kostkę. Najtańszy okazał się sierpień 2023 roku, kiedy średnia cena wyniosła 5,13 zł. 

– Wtedy handel detaliczny prowadził jeszcze bardzo agresywną politykę promocyjną, szczególnie w dyskontach, gdzie masło pełniło funkcję produktu przyciągającego klientów. Sieci handlowe wykorzystywały je jako element wojny cenowej, często ograniczając własne marże w celu budowania wizerunku najtańszego sklepu – przypomina Robert Biegaj.

Od 9 zł do 5 zł za kostkę masła w kilka miesięcy

Analitycy z UCE Research zauważają, że sytuacja zmieniła się radykalnie jesienią 2024 roku. Jeszcze do września ceny pozostawały stosunkowo stabilne, jednak październik przyniósł gwałtowne przejście rynku do zupełnie nowego poziomu cenowego. W kolejnych miesiącach trend się utrzymał, a ceny nadal rosły, np. w listopadzie średnia wyniosła 8,56 zł, a w grudniu osiągnęła rekordowe 8,99 zł. Oznacza to, że rynek nie wrócił już do poziomów cenowych znanych z 2023 roku oraz I połowy 2024 roku. 

– Wynikało to z wyższych cen tłuszczu mlecznego i ograniczenia podaży mleka w Europie. Jednocześnie producenci i retailerzy nadal odczuwali skutki wysokich kosztów energii, transportu i przetwórstwa. Dodatkowo, po okresie intensywnej wojny cenowej, sieci handlowe ograniczyły skalę promocji. Klienci stopniowo zaczęli akceptować wyższe ceny żywności – analizuje ekspert z Shopfully Poland.

Rok 2025 był okresem stabilizacji na wysokim poziomie cenowym. Średnie ceny masła utrzymywały się w przedziale 7,3-8,1 zł za kostkę. – Rynek przestał być tak zmienny jak wcześniej. Wysoki poziom cen został zaakceptowany przez handel i konsumentów. Był to moment utrwalenia nowej normy cenowej. O ile 2024 rok można określić jako fazę szoku, o tyle 2025 rok był już okresem stabilizacji rynku po gwałtownej zmianie – dodaje Robert Biegaj.

Dopiero pierwsze miesiące br. przyniosły wyraźniejsze korekty. Średnia cena masła spadła z 6,89 zł w styczniu do 5,45 zł w kwietniu, czyli wróciła do poziomów sprzed szoku cenowego. To pierwszy tak wyraźny spadek od jesieni 2024 roku. Może on świadczyć o początku nowego cyklu rynkowego, związanego ze stabilizacją kosztów energii, odbudową podaży mleka i ponownym nasileniem wojny promocyjnej.

– Cała analiza pokazuje też silną sezonowość rynku masła. Najniższe ceny najczęściej pojawiały się latem i na początku jesieni, a najwyższe przypadały na IV kwartał roku, szczególnie na okres przedświąteczny. Oznacza to, że mimo dużych zmian strukturalnych rynek nadal pozostaje silnie uzależniony od sezonowego popytu oraz polityki promocyjnej największych sieci handlowych – zaznacza ekspert z Shopfully Poland.

Do tego analitycy z UCE Research informują, że w maju br. masło zaliczyło spadek średniej ceny sklepowej o 36,8% rdr. Przewidują też, że I połowa br. będzie okresem dalszej korekty cen masła po wyjątkowo drogim przełomie lat 2024-2025. Dane z pierwszych miesięcy 2026 roku już pokazują przecież wyraźne wyhamowanie wcześniejszego trendu wzrostowego. 

– To oznacza powrót do poziomów sprzed jesieni 2024 roku. W mojej ocenie, to efekt jednoczesnego działania kilku czynników – poprawy sytuacji na rynku mleka surowego w Europie, stabilizacji kosztów energii i transportu oraz powrotu agresywniejszych promocji w największych sieciach handlowych – uważa Robert Biegaj.

Do końca I półrocza br. rynek powinien pozostawać pod presją spadkową. Nie można wykluczyć, że w czerwcu i lipcu średnie ceny masła mogą chwilowo spaść nawet w okolice 5 zł za kostkę, szczególnie przy intensyfikacji wojny promocyjnej między dyskontami. Już teraz widoczny jest powrót strategii wykorzystywania masła jako produktu przyciągającego klientów do sklepów. Dlatego skala promocji w tej kwestii może być większa niż w 2025 roku. 

Ceny masła pójdą w górę?

– Obecne spadki nie oznaczają powrotu rynku do realiów z 2023 roku. Koszty funkcjonowania producentów i handlu są wyraźnie wyższe niż przed okresem wysokiej inflacji. W II połowie br. rynek zacznie stopniowo podnosić ceny wraz ze wzrostem popytu jesienią. Po wakacyjnym minimum ceny ponownie zaczną rosnąć i pod koniec roku mogą wrócić w okolice 6-7 zł za kostkę. Największe podwyżki mogą być widoczne przed Bożym Narodzeniem – podkreślają analitycy z UCE Research.

Jak podsumowuje Robert Biegaj, to jednak nie będzie gwałtowny skok cen, jak na jesieni 2024 roku. Obecnie sytuacja podażowa w Europie jest znacznie stabilniejsza, a sieci handlowe mocniej konkurują o klientów niż jeszcze rok wcześniej. Bardziej prawdopodobny jest scenariusz stopniowej stabilizacji niż kolejnego szoku cenowego.


Opis metody analitycznej/badawczej

Dane pochodzą z cyklicznego raportu pt. „INDEKS CEN W SKLEPACH DETALICZNYCH” (powstającego co miesiąc od ponad 9 lat), autorstwa UCE Research, Uniwersytetów WSB Merito (dawniej Wyższych Szkół Bankowych) i Shopfully Poland. Analiza pokazuje średnią wartość cenową masła, tj. ustandaryzowanej kostki przeliczonej do gramatury 200 g w wartościach cen regularnych oraz w promocyjnych. Ceny były notowane w okresie od stycznia 2023 roku do maja 2026 br. Łącznie zestawiono ze sobą blisko 50 tys. cen detalicznych z przeszło 48 tys. sklepów należących do 62 sieci handlowych. Badaniem objęto wszystkie na rynku dyskonty, hipermarkety, supermarkety, sieci convenience oraz cash&carry docierające ze swoją ofertą do większości konsumentów w Polsce.

źródło: UCE RESEARCH

A może facelia?

0

Wkrótce żniwa, a po nich rolnicy posieją rośliny na poplon. Niektórzy posieją też facelię. Można ją uprawiać także na poplon, a i pszczelarze są zadowoleni, bo stanowi ona świetny pożytek dla pszczół.

Facelia na poplon

Bartłomiej Karamon, gospodarstwo rolne w Wołczynie:

– Tuż za mną rośnie plantacja facelii błękitnej. Jest tu 77 hektarów w jednym kawałku. Jest to plantacja nasienna, przygotowana dla firmy, która z tego robi później nasiona na poplon. Przeznaczona jest dla odbiorców w Polsce lub za granicą: mamy podpisany kontrakt na sprzedaż tych nasion.

Łamacz płodozmianu

Facelia świetnie wpasowała się weszła w płodozmian, zmieniając przede wszystkim strukturę gleby i poprawiając jej właściwości w wielu aspektach. Łamie płodozmian roślin zbożowych, ponieważ jest to roślina z innej rodziny.

Międzyplon – czemu nie?

Roślina jest przede wszystkim świetnym przedplonem przed uprawą np. pszenicy ozimej czy kukurydzy w przyszłym roku. Poprawia pojemność wodną.

Miód faceliowy

Facelia przynosi efekty nie tylko dla rolników, ale także dla pszczelarzy, ponieważ na całej plantacji rozstawionych jest ponad 100 uli.

Zbigniew Janicki, pszczelarz z Kluczborka:

– Przyjechałem na to piękne pole facelii z pszczołami. Nie mogę tutaj wyjść z podziwu.

Dużo z pszczołami jeżdżę i byłem na wielu polach facelii, ale tak pięknej, tak dorodnej, tak równej i tak czystej jeszcze w życiu nie widziałem. Szkoda, że zapachu nie jesteśmy w stanie przekazać, ale wierzcie mi na słowo, że pachnie miodem faceliowym.

Jakieś opryski?

Bartłomiej Karamon, gospodarstwo rolne w Wołczynie:

– Mamy ponad 100 hektarów facelii. Staramy się rozłożyć siewy na różne terminy, ze względu na to, żeby zbiór i dojrzewanie nasion nie były w jednym terminie. Dlatego siewy samej facelii mamy rozłożone na około 2-3 tygodnie. Akurat tu za nami ta plantacja była siana na początku kwietnia.

Rolnicy robili oprysk herbicydowy w zależności od sytuacji na polu. Później czekają na zbiory. Zbiór w gospodarstwie jest jednoetapowy, ale mogą być też dwuetapowe, czyli najpierw koszenie na pokosy i zbieranie po jakimś czasie.

To drugi rok uprawy facelii w tym gospodarstwie. Mają już doświadczenie, a w poprzednim roku byli bardzo zadowoleni z plonu i wydajności nasion.

dr Mariusz Drożdż

Dzień Pola RAGT 2026 w Markowicach – nowości odmianowe i sprawdzone rozwiązania dla rolników

0
Dzień Pola RAGT w Markowicach

Spotkanie branży rolniczej na polach demonstracyjnych RAGT

17 czerwca 2026 roku na polach demonstracyjnych RAGT w Markowicach odbył się coroczny Dzień Pola organizowany przez firmę RAGT Polska. Wydarzenie skierowane do gospodarstw rolnych oraz partnerów handlowych francuskiej hodowli przyciągnęło gości z różnych regionów kraju.

Uczestnicy mieli okazję zapoznać się z szerokimi kolekcjami odmian pszenicy ozimej, rzepaku ozimego oraz kukurydzy. Spotkanie na demo farmie w Markowicach od lat stanowi miejsce prezentacji zarówno nowości hodowlanych, jak i odmian, które z powodzeniem są uprawiane w polskich gospodarstwach.

Markowice – tradycyjne miejsce prezentacji odmian RAGT

Tradycyjnie wydarzenie odbyło się na polach demonstracyjnych gospodarstwa Przemysława i Sławomira Zaćmińskich w miejscowości Markowice, położonej w gminie Strzelno w województwie kujawsko-pomorskim.

Dzień Pola RAGT w Markowicach

Firma RAGT Polska zaprezentowała szerokie portfolio odmianowe, podkreślając swoją wielogatunkową ofertę skierowaną do nowoczesnych gospodarstw rolnych. Wśród prezentowanych roślin znalazły się odmiany zbóż ozimych, rzepaku oraz kukurydzy, dostosowane do różnych warunków uprawowych występujących w Polsce.

Nowości hodowli RAGT na polach demonstracyjnych w Markowicach

Jednym z najważniejszych punktów wydarzenia była prezentacja nowych odmian, które w najbliższych sezonach mogą odegrać znaczącą rolę na polskich polach.

RGT Intakt – nowa pszenica ozima jakości A

Pszenica ozima Intakt

RGT Intakt to odmiana pszenicy ozimej z grupy jakościowej A, wyróżniająca się wysokim potencjałem plonowania oraz bardzo dobrą zimotrwałością ocenioną na poziomie 4,5. Dzięki połączeniu wysokiej produktywności, dobrej zdrowotności oraz szerokiej adaptacji do warunków środowiskowych może być uprawiana na terenie całego kraju.

Dystrybucją odmiany zajmują się firmy Osadkowski oraz Osadkowski-Cebulski.

RGT Reklam – wysoka adaptacja i bezpieczeństwo uprawy

Kolejną nowością była pszenica ozima RGT Reklam należąca do grupy jakościowej B. Odmiana charakteryzuje się bardzo dobrą zimotrwałością (4,5), wysoką zdolnością regeneracji po zimie oraz możliwością uprawy na różnych stanowiskach glebowych.

Wyłącznym dystrybutorem odmiany na rynku polskim jest firma Chemirol.

RGT Comebac – pierwsze pszenżyto ozime RAGT w Polsce

Dużym zainteresowaniem uczestników cieszyło się również pszenżyto ozime RGT Comebac. Jest to pierwsza odmiana pszenżyta ozimego pochodząca z hodowli RAGT dostępna na polskim rynku.

Odmiana wyróżnia się jednym z najwyższych potencjałów plonowania, potwierdzonym w badaniach PDO COBORU. Dystrybucją materiału siewnego zajmuje się firma Agrolok.

Bogata oferta rzepaku ozimego

Podczas Dnia Pola zaprezentowano także kilkanaście odmian rzepaku ozimego, które zyskują coraz większe uznanie wśród polskich producentów.

Wśród najważniejszych odmian znalazły się:

  • RGT Ceos – lider plonowania w doświadczeniach PDO COBORU 2024/2025,
  • RGT Pozznan – numer 1 pod względem plonowania w badaniach CCA COBORU 2024/2025,
  • RGT Ozzil – nowa odmiana hybrydowa zarejestrowana w 2026 roku,
  • RGT Blackmoon,
  • RGT Trezzor.

Prezentowane odmiany zwracały uwagę wysokim potencjałem plonowania, stabilnością wyników oraz dobrą adaptacją do warunków uprawowych występujących w różnych regionach Polski.

Wymiana doświadczeń i praktyczna wiedza dla gospodarstw

Dzień Pola RAGT w Markowicach był nie tylko okazją do zapoznania się z nowościami hodowlanymi, ale również miejscem wymiany doświadczeń pomiędzy rolnikami, doradcami oraz przedstawicielami branży nasiennej.

Dzień Pola RAGT

Bezpośrednia obserwacja odmian w warunkach polowych pozwoliła uczestnikom ocenić ich potencjał i porównać cechy poszczególnych kreacji hodowlanych. Takie spotkania pozostają ważnym elementem podejmowania decyzji dotyczących doboru odmian i planowania przyszłych zasiewów.

RAGT stawia na rozwój i innowacje

Tegoroczna edycja Dnia Pola w Markowicach potwierdziła zaangażowanie firmy RAGT Polska w rozwój nowoczesnych rozwiązań dla rolnictwa. Szeroka oferta odmian zbóż i rzepaku, połączona z prezentacją nowości hodowlanych, pokazała kierunek, w jakim rozwija się hodowla roślin odpowiadająca na potrzeby współczesnych gospodarstw.

Czy etanol będzie nadal wspierał ceny cukru? [ANALIZA]

0
Ceny cukru

Ceny cukru na rynku globalnym: W obliczu rosnącej konkurencji o surowce energetyczne, ceny cukru znajdują się w punkcie zwrotnym. Globalny rynek coraz wyraźniej odczuwa napięcie między rosnącym zapotrzebowaniem na biopaliwa a potrzebami sektora spożywczego. Priorytetyzacja produkcji etanolu w kluczowych regionach upraw trzciny cukrowej staje się głównym czynnikiem determinującym ograniczenie podaży i wymusza korektę prognoz dla handlu światowego.

Majowe odbicie: dlaczego ceny cukru rosną?

Maj przyniósł wyraźne umocnienie notowań. Indeks cen cukru FAO osiągnął średni poziom 95,1 punktu, co oznacza wzrost o 6,6 punktu (7,5%) w stosunku do kwietnia. Choć jest to najwyższy poziom od października 2025 roku, rynek wciąż pozostaje o 14,3 punktu (13,1%) poniżej wartości sprzed roku. Głównym motorem wzrostów były obawy o zacieśnienie globalnej podaży, potęgowane przez ścierające się interesy przemysłu energetycznego i spożywczego.

Polska na tle światowych trendów

Warto jednak zauważyć, że dynamika globalna nie zawsze przekłada się 1:1 na rynek krajowy. Jak wskazują najnowsze dane GUS, w Polsce detaliczne ceny cukru zachowywały się w maju odmiennie od trendu światowego – odnotowano spadek o 0,4% w porównaniu do kwietnia oraz znaczącą korektę o 18,5% w skali roku. Ta rozbieżność pokazuje, że lokalne uwarunkowania podażowe oraz zapasy z poprzednich okresów mogą chwilowo amortyzować impulsy płynące z rynków międzynarodowych.

Walka o surowiec: Indie i Brazylia kształtują rynek

Rywalizacja o trzcinę cukrową jako surowiec nabiera tempa, a decyzje podejmowane przez liderów branży mają bezpośrednie przełożenie na dostępność produktu:

  • Indie: Przemysł cukrowniczy wskazuje na delikatną równowagę ekonomiczną. Jeśli rentowność etanolu nie ulegnie poprawie, producenci mogą ograniczyć jego produkcję na rzecz cukru. Prognozy na sezon 2026/27 sugerują, że bez odpowiednich bodźców produkcja etanolu z melasy może zatrzymać się na poziomie około 3 mld litrów. Jednocześnie rynek obawia się, że zjawisko El Niño negatywnie wpłynie na zbiory w Indiach, co ograniczy globalną dostępność surowca na cele eksportowe.
  • Brazylia: Dane z południowych regionów wskazują na mniejszy udział trzciny cukrowej przeznaczanej na cukier, co sugeruje większą dywersyfikację w stronę etanolu. Mimo że silne tempo przerobu trzciny w drugiej połowie kwietnia krótkoterminowo ograniczyło wzrosty, strategia producentów – motywowana również zagrożeniami pogodowymi związanymi z El Niño – pogłębia napięcie między sektorem spożywczym a energetycznym.

Bilans rynkowy: Deficyt w zasięgu wzroku

Prognozy Departamentu Rolnictwa USA (USDA) wskazują, że globalna produkcja cukru w sezonie 2026/27 może spaść do 184,9 mln ton. Spadki produkcji w Brazylii, UE, USA i Tajlandii skutecznie niwelują wzrosty wypracowane w innych regionach.

Międzynarodowa Organizacja Cukru (ISO) ostrzega przed deficytem rynkowym szacowanym na 262 000 ton. W obliczu niestabilności pogodowej i konieczności zabezpieczenia surowców energetycznych, dynamika, jaką wykazują ceny cukru, stanie się w najbliższych miesiącach pochodną zażartej walki o trzcinę cukrową na globalnej arenie.

Czy w obliczu tak wyraźnych sygnałów wzrostowych i rosnącej presji na produkcję biopaliw, spodziewasz się, że trendy te wkrótce wpłyną na szerszą strategię energetyczną, jeszcze mocniej wypierając uprawy konsumpcyjne z rynków światowych?

Źródło danych: FAO, USDA, ISO