Strona główna Blog Strona 17

Modernizacja Ursusa krok po kroku. Tak powstały wyjątkowe ciągniki z Wielowsi

0
Ursus

Mariusz Mierzwicki z Wielowsi koło Gniewkowa (woj. kujawsko-pomorskie) od lat udowadnia, że fabryczne Ursusy można skutecznie unowocześniać. Samodzielnie modernizuje ciągniki, które nie tylko sprawdzają się podczas codziennej pracy w gospodarstwie, ale również pozwalają zajmować czołowe miejsca w wyścigach traktorów organizowanych w Wielowsi koło Pakości.

Pomysły, które mogłyby trafić do fabryki Ursusa

Na samym wstępie trzeba powiedzieć, że gdyby Mariusz Mierzwicki miał możliwość podjęcia pracy w biurze projektowym fabryki ciągników Ursus, a jego pomysły weszłyby do realizacji, to z pewnością lista wyposażenia traktorów wydłużyłaby się o kilka ważnych pozycji, które sprawdziłyby się w każdym gospodarstwie.

Słowa kluczowe, które przyświecają młodemu konstruktorowi, to przymiotniki „wzmocniony” lub „większy”. Pod tym określeniami kryje się większy udźwig podnośnika poprzez zamocowanie dodatkowych siłowników wspomagających, większy uciąg poprzez zamontowanie przedniego napędu.

Wzmocniona jednostka napędowa natomiast to konieczność zamontowania turbosprężarki, a większy komfort pracy daje zamontowanie klimatyzacji. Wszystkie te elementy można zamontować, korzystając z elementów innych pojazdów, co powoduje, że takie modernizacje nie są aż tak kosztowne. Trzeba tylko wiedzieć, w jaki sposób doprowadzić do tego, by efekt był taki sam jak założenia konstruktora.

Skąd wzięła się pasja do modernizacji?

Nasz bohater talent do majsterkowania odziedziczył po ojcu. Wszystko zaczęło się od wspólnej jazdy traktorem przy pracach polowych, a później rozpoczęła się przygoda z naprawami i majsterkowaniem. Silnik w polonezie dziadka został wyremontowany, gdy konstruktor miał zaledwie 12 lat. Wcześniej zdarzały się naprawy motoroweru marki „Romet”, które zawsze kończyły się sukcesem.

Wiedza z mechaniki pozyskana od ojca i zdobyta w szkole rolniczej przełożyła się na to, że dziś Mariusz Mierzwicki nie ma najmniejszych problemów z tym, by w fabrycznym ciągniku coś zmienić i poprawić, żeby pracowało się lepiej, wydajniej i z większym komfortem.

Rolnik gospodaruje na niespełna 17 ha gruntów własnych, a z dzierżawami i łąkami łącznie jest to areał wynoszący 108 ha różnej klasy gleby – od I do VI. Rocznie zbiera się ok. 600 bel słomy oraz 500 bel siana. Do zbioru trawy i żyta z pnia wykorzystywana jest sieczkarnia rodzimej produkcji Orkan Z350/3 z Poznańskiej Fabryki Maszyn Żniwnych. Zboża z kolei są zbierane kombajnami Bizon Z050 i BS Z-110.

Kolekcja ciągników do zadań specjalnych

Główną siłą pociągową były i są nadal ciągniki Ursus. Warto dodać, że wszystkie traktory są w pełni sprawne i każdy z nich jest zmodyfikowany pod potrzeby gospodarstwa. Takiej kolekcji Ursusa pozazdrościć może niejeden rolnik, a już na pewno każdy posiadacz fabrycznie oryginalnych ciągników z Ursusa.

W gospodarstwie znajdują się:

  • Ursus C-330,
  • dwa egzemplarze modelu Ursus C-360 3P,
  • Ursus C-360,
  • Ursus C-4011,
  • Zetor 8045.
Ursus
Mariusz Mierzwicki to stały uczestnik w wyścigach ciągników w Wielowsi. Wraca z nich zawsze z pamiątkowym pucharem. Fot. K. Grzeszczyk

Od kilku lat do najcięższych prac wykorzystywany jest ciągnik Case IH 1255 XL. Pracuje on m.in. z 4-skibowym pługiem obracalnym i agregatem uprawowo-siewnym o szerokości roboczej 4 m, który do uprawy wykorzystuje bronę wirnikową.

Ogrom przeróbek w każdym ciągniku może przyprawić o zawrót głowy, nie wspominając już o lepszych parametrach technicznych i eksploatacyjnych. Przekłada się to również na ogromną satysfakcję, gdyż zawsze pan Mariusz przywozi pamiątkowe puchary z wyścigów traktorów odbywających się w Wielowsi.

Najbardziej zmodyfikowany Ursus C-330

Najwięcej zmian przeszedł Ursus C-330. Na pierwszy rzut oka uwagę zwracają turbosprężarka oraz przedni napęd, jednak lista modyfikacji jest znacznie dłuższa.

Ciągnik został wyposażony w autorski ładowacz czołowy, którego konstrukcja została opracowana i wykonana samodzielnie. Rama opiera się na korpusie skrzyni przekładniowej, a mocowanie poprowadzono aż do przedniej osi i tylnych zwolnic. Za podnoszenie odpowiadają wyjątkowo wytrzymałe siłowniki dwustronnego działania pochodzące z górnictwa.

16 lat temu wykonałem od podstaw ładowacz czołowy. Gospodarstwo się powiększało, przybywało bel słomy, więc potrzebowałem mocniejszej konstrukcji. Z praktyki mogę powiedzieć, że jego udźwig przekracza 2 tony

– mówi Mariusz Mierzwicki.

Rama ładowacza została poprowadzona pod korpusem skrzyni przekładniowej, a wsporniki zamocowano zarówno przy osi przedniej, jak i tylnych zwolnicach. Do podnoszenia wysięgnika wykorzystano siłowniki dwustronnego działania pochodzące z kopalni węgla kamiennego, stosowane wcześniej do rozpychania ścian wydobywczych. Dzięki takiej konstrukcji ciągnik bez problemu układa trzy warstwy bel o średnicy 120 cm na przyczepie.

Po zamontowaniu łyżki może również wykonywać prace ziemne, wykopując doły o głębokości około 70 cm. Dodatkowo przewidziano możliwość wysunięcia wysięgnika o 30 cm, co ułatwia układanie wysokich stogów bez użycia ładowarki teleskopowej.

Tak duży udźwig wymagał również zmian w układzie kierowniczym. Zastosowano wspomaganie zasilane pompą pochodzącą z podnośnika Ursusa C-330. Pompa została zamocowana do specjalnie dorobionej pokrywy napędu rozrządu, dzięki czemu zachowano fabryczną sprężarkę odpowiedzialną za zasilanie pneumatycznych hamulców przyczep.

Wzmocniono także podnośnik. Otrzymał dodatkowe siłowniki wspomagające oraz zawór kulowy umożliwiający odcięcie zasilania po ustawieniu odpowiedniej pozycji ramion. Takie rozwiązanie pozwala utrzymać jednakową głębokość pracy maszyny niezależnie od tego, czy pompa hydrauliczna jest w danym momencie załączona.

Jaka był ciąg dalszy przeróbek?

Praca z ładowaczem czołowym ujawniła jednak kolejne ograniczenie fabrycznego Ursusa C-330. Zimą ciągnik miał problemy z transportem ciężkich bel sianokiszonki, dlatego zapadła decyzja o montażu przedniego napędu.

Ursus
W dźwigni sterującej ładowaczem czołowym znajdują się przyciski od załączania przedniego napędu, blokady tylnego mostu, sygnału dźwiękowego, świateł na wysięgnik i do załączania 3. funkcji na wysięgniku, do obsługi np. chwytaka. Fot. K. Grzeszczyk

Oryginalna oś i zwrotnice nie były przystosowane do tak dużych obciążeń, dlatego wykorzystano dwa mosty firmy Melo pochodzące z włoskiego kombajnu do zbioru pomidorów. Charakteryzowały się one solidną konstrukcją, podwójnymi krzyżakami oraz dużym kątem skrętu.

Montaż wymagał przebudowy skrzyni przekładniowej i zastosowania przystawki przekazującej napęd na przednią oś. Wykorzystano tylny most z Ursusa C-335, którego korpus był fabrycznie przystosowany do montażu takiej przystawki. Sam napęd załączany jest mechanicznie za pomocą dźwigni.

Fabryczna oś po prostu nie wytrzymywała pracy z ładowaczem. Po zamontowaniu przedniego napędu ciągnik zyskał zupełnie nowe możliwości, zwłaszcza podczas pracy zimą.

Kolejnym etapem modernizacji był montaż turbosprężarki pochodzącej z samochodu dostawczego Renault Master 2.8. Konieczne było wykonanie nowego układu dolotowego, poprowadzenie przewodu doprowadzającego powietrze do kolektora ssącego oraz zapewnienie smarowania turbiny poprzez doprowadzenie oleju do jej łożysk.

Zmieniono również ogumienie – na tylnej osi zastosowano opony w rozmiarze 9.6-36, natomiast z przodu 8.5-17.5, co pozwoliło lepiej wykorzystać możliwości zmodyfikowanego ciągnika.

Ursus
Przedni napęd pochodzi z kombajnu do zbioru pomidorów, a turbosprężarka – z auta dostawczego. Fot. K. Grzeszczyk

Jakie jeszcze znajdziemy modernizacje?

Dwie różne wersje Ursusa C-360 3P

Modernizacje objęły również dwa Ursusy C-360 3P. Pierwszy z nich został złożony z części i otrzymał autorską adaptację do montażu ładowacza czołowego. Zastosowano w nim przedni napęd z samochodu GAZ 51, który załączany jest przyciskiem umieszczonym na dźwigni sterującej ładowaczem.

Na tej samej dźwigni znajdują się także przyciski do obsługi:

  • blokady mechanizmu różnicowego,
  • sygnału dźwiękowego,
  • świateł roboczych,
  • trzeciej sekcji hydrauliki, wykorzystywanej m.in. do sterowania chwytakiem.

Podnośnik został dodatkowo wzmocniony cylindrem z tłokiem pochodzącym z Zetora 7211 oraz siłownikiem wspomagającym od kombajnu Bizon, służącym do podnoszenia nagarniacza. Dzięki temu ciągnik bez problemu radzi sobie z podnoszeniem rozsiewacza nawozów o ładowności około 1 t.

Staram się, aby każda modernizacja nie tylko zwiększała możliwości ciągnika, ale również ułatwiała codzienną pracę. Jeśli da się wykorzystać sprawdzone podzespoły z innych maszyn, szkoda z tego nie skorzystać

– wyjaśnia Pan Mariusz.

Drugi Ursus C-360 3P wyposażono natomiast w przedni most pochodzący z samochodu Robur. Most został zwężony tak, aby rozstaw przednich kół odpowiadał rozstawowi osi tylnej, a jego mocniejsze zwrotnice lepiej znoszą pracę pod obciążeniem.

Zetora 8145 – gruntowna przebudowa

Gruntowną przebudowę przeszedł również Zetor 8145. Ciągnik został praktycznie rozebrany do ostatniej śrubki, pozostawiono jedynie przedni most. Otrzymał ładowacz czołowy oraz silnik przygotowany do współpracy z turbosprężarką.

W jednostce napędowej zastosowano wzmocnione korbowody, nowe tłoki, prowadnice i gniazda zaworowe, a także zwiększono dawkę paliwa. Zmodyfikowano również skrzynię przekładniową, montując koła zębate umożliwiające jazdę z prędkością około 40 km/h. Komfort pracy poprawia klimatyzacja ze sprężarką pochodzącą z Audi A6, natomiast za wzrost osiągów odpowiada dodatkowo zamontowany intercooler z samochodu dostawczego.

Zetor 8145
Zetor 8145 ma klimatyzację, turbosprężarkę oraz zmodernizowaną skrzynię przekładniową pozwalającą na jazdę z prędkością 40 km/h. Fot. K. Grzeszczyk

Kolejne projekty już czekają

Na dotychczasowych modernizacjach lista pomysłów Mariusza Mierzwickiego się nie kończy. Najbliższym projektem jest przywrócenie do pełnej sprawności Ursusa 1614. Ciągnik ma otrzymać nowe koła zębate w skrzyni przekładniowej, które pozwolą osiągać prędkość około 40 km/h. W planach jest również montaż 38-calowych kół na tylnej osi oraz większej turbosprężarki, która ma poprawić osiągi jednostki napędowej.

Mechaniczna pasja właściciela wykracza jednak poza ciągniki rolnicze. Szczególne miejsce zajmuje w niej Tarpan – samochód, którym w dzieciństwie woził go do szkoły dziadek. Gdy po latach udało się kupić taki egzemplarz, okazało się, że brakuje w nim silnika. Rozwiązanie znalazło się we własnym warsztacie:

Zawsze marzyłem, żeby mieć takiego Tarpana. Kiedy kupiłem egzemplarz bez silnika, wybór był prosty – zamontowałem jednostkę z Ursusa C-360. Po remoncie auto bez problemu osiąga ponad 70 km/h, a dodatkową zaletą jest sprężarka, dzięki której w każdej chwili można choćby dopompować koło.

Grad wielkości 10 cm zniszczył uprawy. „Myślałem, że to koniec świata”

0

Grad o średnicy nawet 8–10 cm, potężna ulewa i pola, z których części plonu nie będzie można już zebrać. W piątek, 7 sierpnia 2026 roku przez gospodarstwo Leszka Osowskiego przeszła gwałtowna nawałnica. Rolnik szacuje, że rzeczywiste straty mogą sięgnąć co najmniej 70 proc.

Leszek Osowski wraz z żoną prowadzi ponad 80-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną. Wystarczyło zaledwie kilka minut, aby skutki całego sezonu pracy stanęły pod znakiem zapytania.

Grad wielkości 8–10 cm spadł na pola

W czwartek 6 sierpnia przez gospodarstwo przeszło wyjątkowo silne gradobicie. Według relacji rolnika kule gradu osiągały 8–10 cm średnicy, a całe zjawisko trwało około 10 minut.

Grad spadał z ogromną siłą, a nawałnicy towarzyszyły potężny huk, świst i grzmot. Jak podkreśla gospodarz, nawet najstarsi mieszkańcy okolicy nie pamiętają podobnego zjawiska.

W ciągu 10 minut prawie pół gospodarstwa przestało istnieć. Kule spadającego gradu miały 8–10 cm średnicy. Jak rozmawiam z innymi, to nawet najstarsi ludzie czegoś takiego nie pamiętają

– relacjonuje Leszek Osowski.

Z informacji przekazywanych przez mieszkańców pobliskich miejscowości wynika, że miejscami spadały również duże, nieregularne bryły lodu. Niektóre z nich miały ważyć nawet około pół kilograma.

Po gradobiciu przyszła potężna ulewa

Po gradzie rozpoczęły się intensywne opady deszczu. Według szacunków mieszkańców w ciągu 10–15 minut mogło spaść miejscami nawet około 140 litrów wody na metr kwadratowy. Dokładnego wyniku w gospodarstwie nie udało się jednak zmierzyć, ponieważ urządzenie pomiarowe zostało uszkodzone przez grad.

Ogromna ilość wody spływała przez pola, powodując silną erozję. Na wzniesieniach i pomiędzy łanami powstały głębokie wymycia i koryta utworzone przez spływającą wodę.

Zboża znalazły się pod wodą

Kolejne opady jeszcze bardziej pogorszyły sytuację. Na obniżonych fragmentach pól zebrało się tyle wody, że zbiór części upraw może być niemożliwy.

Według szacunków gospodarza około 8–10 hektarów zbóż znalazło się pod wodą. Szczególnie ucierpiał owies – cztery hektary tej uprawy zostały zalane. W gospodarstwie znajduje się również kilka innych pól położonych w obniżeniach terenu, gdzie straty mogą być całkowite.

Nawet tam, gdzie zboże będzie można zebrać, warunki podczas żniw będą bardzo trudne. Rozmoknięta gleba utrudnia wjazd kombajnem i zwiększa ryzyko ugrzęźnięcia maszyny.

Rolnik szacuje straty na minimum 70 proc.

Zboża ozime w gospodarstwie były ubezpieczone. Po oględzinach straty zostały oszacowane przez ubezpieczyciela na około 40–50 proc. Zdaniem rolnika rzeczywista skala szkód będzie jednak znacznie większa.

Do roślin zniszczonych bezpośrednio przez grad dochodzą zalane fragmenty pól oraz zboża, których nie uda się zebrać. Wzrosną również koszty samych żniw – potrzebne będzie więcej paliwa, a praca ciężkich maszyn na rozmokniętej glebie zwiększa ryzyko awarii.

Straty uważam, że będą gdzieś w granicach minimum 70 proc. Do tego dojdą koszty zbioru: więcej paliwa i więcej awarii, bo kombajn się kopie, a ziemia jest rozmokła

– podkreśla gospodarz.

Problemem będzie również jakość zebranego ziarna. Po intensywnych opadach może ono wymagać suszenia, a osiągnięcie parametrów oczekiwanych przez odbiorców będzie znacznie trudniejsze.

Kukurydza miała zastąpić wymarznięty rzepak

Wyjątkowo trudna sytuacja jest także na plantacji kukurydzy. Została wysiana 9 maja jako uprawa zastępcza po rzepaku ozimym, który wcześniej ucierpiał wskutek wiosennych przymrozków sięgających według relacji gospodarza nawet -12°C.

Kukurydza miała więc częściowo uratować sezon na polu po zlikwidowanym rzepaku. Po gradobiciu z 6 sierpnia również ona została jednak bardzo poważnie zniszczona.

Gospodarstwo stoi teraz przed decyzją, co zrobić z uszkodzoną plantacją. Jednym z rozważanych rozwiązań jest przeznaczenie kukurydzy na kiszonkę, o ile jej stan pozwoli jeszcze na taki zbiór.

Grad zniszczył również panele i uszkodził ciągnik

Skutki nawałnicy nie ograniczyły się do pól. Grad uszkodził również jeden z ciągników oraz rozbił panele fotowoltaiczne znajdujące się w gospodarstwie. Ślady uderzeń pozostały na dachach pokrytych blachą i blachodachówką. Jeszcze większe szkody pojawiły się na starszych budynkach z pokryciem eternitowym, w którym grad wybił dziury.

Siłę zjawiska pokazują również straty wśród zwierząt. Po przejściu nawałnicy znajdowano martwe ptaki, a według relacji okolicznych gospodarzy ucierpiało także bydło przebywające w tym czasie na pastwiskach.

„Co będzie dalej? Ciężko powiedzieć”

Pełną skalę strat będzie można określić dopiero po zejściu wody i zakończeniu żniw. Już teraz wiadomo jednak, że konsekwencje kilkunastu minut ekstremalnej pogody gospodarstwo będzie odczuwało znacznie dłużej.

Oprócz utraconych plonów trzeba będzie zmierzyć się z kosztami trudniejszego zbioru, suszenia ziarna, naprawą infrastruktury oraz zagospodarowaniem uszkodzonej kukurydzy.

Co będzie dalej? Ciężko nam powiedzieć

– podsumowuje Leszek Osowski.

Ceny paliw [12.08.2026]: O ile spadnie ON po ewentualnym przywróceniu tarczy CPN? Płock mocno podnosi hurt, rząd obiecuje decyzje w tym tygodniu

0
ceny paliw

Ceny paliw w kraju: O ile naprawdę spadnie cena diesla, jeśli rząd zdecyduje się na powrót do tarczy paliwowej? Przy obecnym wyjściowym cenniku Ekodiesla w PKN Orlen (6 380 PLN/m³ netto, tj. 6,38 zł/l netto), obniżenie stawki VAT z 23% do 8% oznaczałoby spadek ceny brutto na litrze ON o dokładnie 0,96 zł (95,7 gr/l) – z 7,85 zł/l brutto do 6,89 zł/l brutto. Na pylonach stacji detalicznych cena wyjściowa spadłaby z obecnych 8,15–8,25 zł/l w okolice 7,20–7,30 zł/l.

Przeczytaj najnowszą analizę:

Środa (12.08.2026 r.) przyniosła kolejną falę podwyżek w krajowych rafineriach i ostateczne przekreślenie sierpniowej fali spadków. W środowym cenniku hurtowym PKN Orlen podniósł cenę benzyny Eurosuper 95 aż o 93 zł/m³ netto (do 5 483 PLN/m³, tj. 6,74 zł/l brutto), natomiast Ekodiesel podrożał o 82 zł/m³ netto. To bezpośrednia reakcja Płocka na nieprzerwany rajd cenowy na giełdach międzynarodowych:

  • Diesel giełdowy (ARA) podrożał o kolejne +2,6% do poziomu 1 251,49 USD/t – to wycena wyższa o +87,1% niż przed wybuchem wojny z Iranem (ok. 668,88 USD/t na koniec lutego) oraz najwyższy poziom od początku maja 2026 r.
  • Ropa Brent wzrosła we wtorek o +1,36% (+1,19 USD) do 88,91 USD/bbl.
  • Ropa WTI zwyżkowała o +1,30% (+1,07 USD) do 83,20 USD/bbl.
  • Dolar (USD/PLN) trzyma stabilny kurs 3,7265 PLN (-0,02%).

Tymczasem po przekroczeniu pierwotnego 48-godzinnego terminu, rząd deklaruje obecnie, że ostateczne rozstrzygnięcia w sprawie tarczy paliwowej zapadną w tym tygodniu. Minister energii Miłosz Motyka przyznał w radiowej Jedynce, że sytuacja dla kierowców „nie jest optymistyczna”, a ewentualny pakiet CPN jest analizowany pod kątem wdrożenia na ostatnie dwa tygodnie sierpnia. Rząd obarcza odpowiedzialnością prezydenta Karola Nawrockiego za skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, która miała sfinansować działania osłonowe.

Tarcza CPN: Wyliczenie dla diesla i kto naprawdę zyska na ewentualnej obniżce VAT do 8%?

Przeanalizujmy efekt cięcia stawki VAT z 23% do 8% na przykładzie środowej stawki Ekodiesla w Płocku (6 380 PLN/m³ netto, tj. 6,38 zł/l netto):

  • Dzisiejsza cena wyjściowa z VAT 23%: 7,85 zł/l brutto
  • Cena wyjściowa po cięciu VAT do 8%: 6,380 * 1,08 = 6,89 zł/l brutto
  • Suma obniżki przy dystrybutorze: -0,96 zł/l brutto (spadek o blisko 96 gr/l)

Kto zyska, a dla kogo obniżka VAT będzie obojętna?

  1. Kierowcy indywidualni (konsumenci): Bezpośredni i największy beneficjent. Mniejszy VAT na paragonie przekłada się 1:1 na niższy koszt tankowania prywatnego auta.
  2. Rolnicy ryczałtowi: Gospodarstwa rozliczające się na zasadach ryczałtu (niebędące czynnymi podatnikami VAT) płacą na stacji cenę brutto. Dla nich spadek podatku VAT oznacza realnie tańsze paliwo do ciągników i kombajnów w szczycie prac polowych.
  3. Transportowcy i rolnicy „na VAT” (BEZ RÓŻNICY): Dla firm transportowych, przedsiębiorstw przewozowych oraz rolników będących czynnymi podatnikami VAT obniżka stawki podatku pozostaje całkowicie neutralna ekonomicznie. Podmioty te odliczają VAT naliczony od zakupionego paliwa, więc ich realnym kosztem jest zawsze cena netto (która nie ulega zmianie). Niższy VAT zmniejszy jedynie ich przepływy gotówkowe przy zakupie, ale nie obniży faktycznego kosztu prowadzenia działalności.

Zamknięcie giełd surowcowych: Ropa i giełdowy diesel kontynuują marsz w górę

Rynki międzynarodowe utrzymują silny wzrostowy kierunek wycen paliw gotowych i surowca przy stabilnych kursach walutowych:

Walor / SurowiecOpis / KontraktWycena (Środa 12.08)Zmiana sesyjnaZmiana procentowa
Diesel giełda (ARA)Kontrakt giełdowy1 251,49 USD/t+31,75 USD+2,60%
Ropa Brent (QAV26)Październik 202688,91 USD/bbl+1,19 USD+1,36%
Ropa WTI (CLU26)Wrzesień 202683,20 USD/bbl+1,07 USD+1,30%
Gaz Ziemny (NGU26)Wrzesień 20262,767 USD-0,027 USD-0,97%
USD/PLN (^USDPLN)Dolar / Złoty3,7265 PLN-0,0009 PLN-0,02%
EUR/PLN (^EURPLN)Euro / Złoty4,3013 PLN-0,0014 PLN-0,03%
[Kluczowe wskaźniki giełdowe - środa 12.08.2026 r.]
----------------------------------------------------------------------
Diesel giełdowy (ARA):        1 251,49 USD/t    (+87,1% vs okres przedwojenny! Najwyżej od maja)
Ropa Brent (QAV26):           88,91 USD/bbl     (+1,19 USD / +1,36% dalszy wzrost)
Ropa WTI (CLU26):             83,20 USD/bbl     (+1,07 USD / +1,30% dalszy wzrost)
Kurs USD/PLN (^USDPLN):       3,7265 PLN        (kurs dolara stabilny)

Cennik hurtowy Płocka (Środa 12.08.2026 r.): Druga fala podwyżek w Orlenie

PKN Orlen zdecydowanie podnosi cenniki hurtowe drugi dzień z rzędu:

Paliwo / WskaźnikSobota (08.08)Wtorek (11.08)Środa (12.08)Suma zmian od 1 sierpnia
Ekodiesel (ON)+24 zł/m³+66 zł/m³+82 zł/m³-316 PLN/m³ (-0,39 zł/l brutto)
Eurosuper 95 (Pb95)+55 zł/m³+61 zł/m³+93 zł/m³-255 PLN/m³ (-0,31 zł/l brutto)
[Ceny hurtowe Płock - PKN Orlen ze środy 12.08.2026 r.]
----------------------------------------------------------------------
Ekodiesel (Hurt netto):      6 380 PLN/m³  (7,85 zł/l brutto - wyjście)
Eurosuper 95 (Hurt netto):   5 483 PLN/m³  (6,74 zł/l brutto - wyjście)
Środowa zmiana ON:           +82 PLN/m³    (+0,082 zł/l netto / +0,10 zł/l brutto)
Środowa zmiana Pb95:         +93 PLN/m³    (+0,093 zł/l netto / +0,11 zł/l brutto)
Dystans cenowy (ON vs Pb95): ON droższy od benzyny o 0,90 zł/l netto

Przegapiony dołek: Stacje nie zdążyły obniżyć cen, a hurt zjada sierpniowe spadki

  1. Efekt spóźnionej reakcji detalistów: W pierwszym tygodniu sierpnia hurtowe ceny ON spadły w Płocku o blisko 60 gr/l brutto, jednak większość stacji zwlekała z obniżkami na pylonach, wyprzedając wcześniejsze zapasy.
  2. Wymazana szansa na tanie paliwo: Skumulowane podwyżki w Płocku z soboty, wtorku i środy (łącznie +172 zł/m³ na ON oraz +209 zł/m³ na Pb95) napędzane drożejącą ropą Brent (88,91 USD/bbl) i dieslem ARA (1 251,49 USD/t) sprawiają, że stacje po prostu utrzymają dotychczasowe wysokie ceny.
  3. Kierowcy bez dyskontu, rząd przesuwa decyzje: Zamiast oczekiwanego przez kierowców zejścia cen detalicznych na stacjach poniżej 8,00 zł/l za ON, rynek detaliczny utrzyma poziomy w granicach 8,10–8,25 zł/l, podczas gdy rząd zapowiada decyzje w sprawie tarczy paliwowej na ten tydzień.

Polityka i finanse: Rząd obiecuje decyzje w tym tygodniu, spór o podatek od zysków

Wystąpienie ministra energii Miłosza Motyki w „Sygnałach Dnia” rzuca nowe światło na działania rządu ws. cen paliw:

  • Decyzja w tym tygodniu: Rząd deklaruje, że rozstrzygnięcia dotyczące tarczy zapadną w ciągu najbliższych dni, a ewentualny pakiet CPN miałby funkcjonować w ostatnich dwóch tygodniach sierpnia.
  • Blokada Pałacu Prezydenckiego: Minister Motyka zarzucił prezydentowi Karolowi Nawrockiemu zablokowanie rozwiązań osłonowych poprzez skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego ustawy o podatku od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych, który miał współfinansować pakiet CPN.
  • Problem działania prawa wstecz: Pałac Prezydencki zakwestionował retroaktywność przepisów. Resort energii odpiera zarzuty, argumentując, że podatki od nadzwyczajnych zysków z natury nakładane są po wypracowaniu tych zysków przez koncerny.
  • Oczekiwanie na rozporządzenia: Resort finansów i resort energii wciąż analizują pole manewru w zakresie obniżek VAT lub działań osłonowych.

Tygodniowy obraz rynku: Hurt vs Stacje

PaliwoŚrednia stacje (aktualna)Hurt wyjście Płock (12.08.2026)Realna dostawa hurtowa
Olej Napędowy (ON)8,13 – 8,22 zł/l7,85 zł/l brutto7,60 – 7,80 zł/l brutto
Benzyna 95 (Pb95)7,38 – 7,55 zł/l6,74 zł/l brutto6,50 – 6,60 zł/l brutto

Podsumowanie: Środowe podwyżki w Płocku (+82 zł/m³ na ON, +93 zł/m³ na Pb95) oraz dalszy skok diesla ARA do 1 251,49 USD/t (+87,1% od wybuchu wojny) i ropy Brent do 88,91 USD/bbl ostatecznie przekreślają szanse na obniżki na stacjach. Rząd zapowiada decyzję w sprawie tarczy paliwowej na ten tydzień. Wyliczenia pokazują, że cięcie VAT do 8% dałoby 0,96 zł/l oszczędności dla kierowców i rolników ryczałtowych, ale dla branży transportowej i podatników VAT byłoby całkowicie neutralne.

Źródło cen: PKN Orlen, giełdy towarowe

Przymrozki w Bieszczadach- pogoda 13 sierpnia

0
Pogoda 13 sierpnia
Pogoda 13 sierpnia

W nocy od zaledwie +2 do +9 stopni Celsjusza

Już minionej nocy i to nie w górach a na nizinnych terenach województwa Lubelskiego, Pomorskiego, Podkarpackiego wystąpiły przymrozki i to nawet do -1,5 stopnia Celsjusza. Podczas gdy przeważnie notowano +6/+8 stopni Celsjusza to w obniżeniach terenu słupki rtęci spadły do +2/+5 stopni a przy gruncie chwycił przymrozek.

Noc z 12 na 13 sierpnia najzimniejsza na wschodzie kraju

Według prognoz jutro o świcie najniższe temperatury zanotujemy w obniżeniach terenu w Bieszczadach. Tam lokalnie słupki rtęci spadną do +2/+4 stopni na 2 metrach i do -2 przy gruncie.

Lokalne przymrozki w dolinach rzek; obniżeniach terenu zostaną zanotowane także na Podlasiu i w woj. Lubelskim. Tam także miejscami temperatura spadnie do zaledwie +3/+5 stopni na 2 metrach. Przeważnie zanotujemy jednak około +6/+8 stopni na plusie.

Od Małopolski po centrum i Kaszuby oraz na zachodzie kraju na termometrach od +7 do +9 stopni. Lokalnie +10/+11 stopni zanotujemy wzdłuż granicy z Niemcami.

Noc oczywiście bezchmurna i sucha. Tam gdzie przeszły ostatnio burze rosa będzie obfita.

13 sierpnia słoneczny i ciepły

Aby po tak zimnej nocy nastał tak ciepły dzień muszą pojawić się dodatkowe czynniki. W naszym wypadku to susza.

W najcieplejszym momencie dnia zanotujemy od +20 stopni na wybrzeżu wschodnim do +23 stopni w głębi lądu i nawet +27 stopni na krańcach zachodnich Ziemi Lubuskiej i Dolnego Śląska.

Wiatr na Kaszubach i Pomorzu słaby z południa. Na wschodzie kraju powieje umiarkowanie z północy i północnego wschodu. Na zachodzie kraju zaś powieje z południowego wschodu i wschodu a w centrum i na południu kraju ze wschodu i północnego wschodu.

Pogoda 13 sierpnia

Najbliższa szansa na deszcz pojawi się w niedzielę miejscami na zachodzie i północy kraju. Tymczasem w piątek na wschodzie kraju nadal będą szanse a nawet mamy pewność, że pojawią się przygruntowe przymrozki w obniżeniach terenu.

Konkurs- Konkurs z okazji Jubileuszu 10–lecia Agro Profil

Zachmurzenie w Polsce- https://www.sat24.com/pl-pl/country/pl

Kijów rozmawia z Warszawą o alternatywnych trasach eksportu zbóż i groźbie zapchanych elewatorów

0
Eksport zbóż z Polski

Nasilające się rosyjskie ataki rakietowe i dronowe na infrastrukturę portową Wielkiej Odessy doprowadziły do sparaliżowania żeglugi handlowej na Morzu Czarnym. W efekcie ukraiński sektor rolny znalazł się w trudnym położeniu logistycznym w samym środku szczytu żniwnego. W Kijowie odbyły się rozmowy przedstawicieli ukraińskiego resortu rolnictwa z polskimi dyplomatami na temat zwiększenia przepustowości lądowych korytarzy transportowych oraz mocniejszego wykorzystania infrastruktury przeładunkowej polskich portów nad Bałtykiem.

Rozmowy w Kijowie: Zwiększenie wolumenów tranzytu i rola polskich portów

W Kijowie odbyło się robocze spotkanie kierownictwa Ministerstwa Polityki Rolnej i Żywności Ukrainy z reprezentantami Ambasady Rzeczypospolitej Polskiej. Stronę ukraińską reprezentowali p.o. ministra Taras Wysocki oraz wiceminister Denys Baszłyk, natomiast polską delegację dyplomatyczną – kierownik placówki Piotr Łukasiewicz i radca Zbigniew Eckert.

Głównym tematem rozmów była optymalizacja przepustowości szlaków kolejowych i drogowych oraz szersze włączenie do obsługi ukraińskiego ziarna polskich portów morskich: Gdańska, Gdyni, Szczecina oraz Świnoujścia.

Strona ukraińska akcentuje, że jej priorytetem pozostaje odzyskanie pełnej funkcjonalności morskiego korytarza na Morzu Czarnym. Jednak stały ostrzał statków handlowych oraz terminali w Odessie wymusza szukanie rozwiązań awaryjnych. Jednocześnie Kijów przyznaje, że przekierowanie głównych strumieni na Bałtyk wymaga skrupulatnej analizy pod kątem opłacalności ekonomicznej.

Logistyka lądowa pod presją kosztów i hydrologii

Odejście od bezpośredniego frachtu morskiego ze swoich portów na rzecz transportu kombinowanego drastycznie podnosi koszty dostawy ziarna do odbiorców docelowych. Szacuje się, że przekierowanie strumienia zbóż na trasy lądowe do portów UE generuje dodatkowy koszt w wysokości 45–50 USD na tonie.

Sytuację logistyczną dodatkowo komplikują czynniki pogodowe w Europie Południowo-Wschodniej. Susza i wysokie temperatury doprowadziły do znaczącego spadku poziomu wód na Dunaju. Ograniczenia zanurzenia barek sprawiają, że szlak dunajski w kierunku rumuńskiej Konstancy nie jest w stanie przejąć całości nadwyżek, przekierowując dodatkowy nacisk na przewozy kolejowe i samochodowe w stronę granicy z Polską.

Widmo deficytu magazynowego na Ukrainie

Spowolnienie wywozu zbiega się z napływem nowego ziarna z tegorocznych zbiorów. Jeśli blokada portów morskich utrzyma się w kolejnych miesiącach, pojemność ukraińskich elewatorów (szacowana na ok. 59 mln ton) może wyczerpać się na początku listopada.

Analitycy wskazują, że do końca jesieni deficyt powierzchni składowej na Ukrainie może sięgnąć od 10 do 11 mln ton. Brak możliwości zwolnienia silosów grozi potężną presją spadkową na ceny skupu na ukraińskim rynku wewnętrznym oraz ryzykiem degradacji jakości ziarna przechowywanego w warunkach tymczasowych.

Parametr rynkowyStan / Szacunek
Pojemność magazynowa na Ukrainieok. 59 mln ton
Prognozowany moment zapełnienia elewatorówPoczątek listopada 2026 r.
Przewidywany deficyt powierzchni składowej10 – 11 mln ton
Szacowane bezpośrednie straty sektora rolnego UA1,5 – 3,0 mld USD

Zasady tranzytu a moce przerobowe polskich portów

Warto podkreślić, że tranzyt ukraińskiego ziarna przez terytorium Polski odbywa się nieprzerwanie – rozmowy dotyczą wyłącznie zwiększenia wolumenów przewożonych towarów.

Ewentualna rozbudowa korytarzy transportowych musi uwzględniać formalne i rynkowe uwarunkowania po stronie polskiej:

  • Ścisły nadzór korytarzowy: W Polsce nadal obowiązuje bezterminowe embargo krajowe na wjazd wybranych produktów rolnych (m.in. pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika) do obrotu wewnętrznego. Wszelkie dodatkowe tonaże mogą poruszać się wyłącznie w formule tranzytu do punktów wywozowych.
  • Wyzwania wykonawcze i przepustowość: Przejęcie większego strumienia masy towarowej wymaga sprawnej organizacji transportu na przejściach granicznych oraz zapewnienia odpowiedniej liczby składów kolejowych.
  • Priorytet dla krajowego ziarna: Polskie porty morskie obsługują w pierwszej kolejności eksport krajowych nadwyżek rynkowych. Efektywne zagospodarowanie mocy przeładunkowych wymaga harmonogramowania dostaw, aby obsługa ziarna tranzytowego nie blokowała wywozu polskiego zboża w szczycie powracającego popytu globalnego.

Dla polskich operatorów logistycznych i terminali portowych wyższe wolumeny tranzytowe stanowią okazję do zwiększenia przychodów z usług przeładunkowych, jednak kluczowe pozostaje zachowanie pełnej płynności na węzłach kolejowych i nabrzeżach.

Źródło: Oficjalny komunikat Ministerstwa Polityki Rolnej i Żywności Ukrainy

Puma Mazowsze: Pilny komunikat i ostrzeżenie dla rolników w powiecie ciechanowskim!

0
Puma - ilustracja poglądowa /AI/

Puma Mazowsze: Egzotyczny drapieżnik znów budzi niepokój w kraju. Po niedawnych, głośnych wydarzeniach w gminie Polanów, teraz pilne ostrzeżenie przed obecnością pumy na Mazowszu wydało Starostwo Powiatowe w Ciechanowie oraz Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego w Gołyminie-Ośrodku.

Zwierzę widziano w rejonie miejscowości Osiek-Wólka w gminie Gołymin-Ośrodek (powiat ciechanowski). Sygnał o obecności dużego kota przekazał myśliwy korzystający z urządzenia termowizyjnego, a straż leśna potwierdziła na miejscu obecność charakterystycznych tropów.

Czytaj również:

Puma Mazowsze – co warto wiedzieć o tym gatunku?

Puma płowa (Puma concolor), znana również jako lew górski, to duży ssak drapieżny z podrodziny kotów wielkich, zamieszkujący naturalnie obie Ameryke. Jest niezwykle zwinna i wszechstronna – potrafi doskonale skakać, wspinać się na drzewa oraz pływać. Charakteryzuje się smukłym ciałem, krótką sierścią o jednolitej barwie oraz długim ogonem, który pomaga jej w utrzymaniu równowagi podczas szybkich pościgów za zdobyczą. Jako samotnik i drapieżnik szczytowy, puma poluje głównie na duże ssaki kopytne, odgrywając istotną rolę w ekosystemie.

Objęte ostrzeżeniem miejscowości Władze apelują o zachowanie szczególnej ostrożności przede wszystkim do mieszkańców oraz rolników z rejonu sołectw:

  • Osiek-Wólka
  • Osiek-Aleksandrowo
  • Osiek Górny
  • Stare Garnowo

Zalecenia dla mieszkańców i rolników Służby kryzysowe zalecają bezwzględne unikanie lasów oraz terenów zalesionych w wskazanej okolicy. Wzmożona czujność wskazana jest również przy przemieszczaniu się oraz w opiece nad dziećmi.

W obliczu zagrożenia przypominamy apel do rolników gospodarujących w sąsiedztwie kompleksów leśnych: warto zadbać o bezpieczne zamknięcie inwentarza na noc oraz unikanie wypasu zwierząt w pobliżu lasów do czasu wyjaśnienia sytuacji przez odpowiednie służby.

Jak postępować? Pod żadnym pozorem nie wolno zbliżać się do dzikiego zwierzęcia, próbować go łapać ani przepędzać. W przypadku zauważenia pumy należy natychmiast powiadomić służby, dzwoniąc pod numer alarmowy 112.

Źródło: Powiat Ciechanowski /komunikat z 10.08.2026/

Zboże z Ukrainy: USDA drastycznie obniża prognozy eksportu. Zapasy u naszego sąsiada wystrzelą

0
Rosja blokuje eksport z Ukrainy

Zboże z Ukrainy: Sytuacja na rynku zbóż w rejonie Morza Czarnego powraca na pierwsze strony gazet i nagłówków w Internecie. Najnowszy raport Foreign Agricultural Service działającego przy USDA (FAS USDA) w Kijowie wywołał niemałe poruszenie wśród analityków rynkowych. Amerykańska agenda zdecydowała się na radykalne obniżenie prognoz eksportu ukraińskiego ziarna w sezonie marketingowym 2026/27.

Przyczyną tak gwałtownej korekty jest narastająca eskalacja działań wojennych w rejonie Morza Czarnego, gdzie nasiliły się ataki na infrastrukturę portową oraz handlową flotę morską.

Przeczytaj również:

Krach ukraińskiego eksportu: Kukurydza i pszenica zablokowane

Zgodnie z najnowszymi szacunkami USDA, możliwości wywozowe Ukrainy zostaną drastycznie ograniczone. Mimo że rząd w Kijowie nie zamknął oficjalnie szlaków morskich, rosnące ryzyko i brak dostępnych statków wymuszają szukanie alternatywnych, znacznie mniej wydajnych dróg lądowych i rzecznych.

Kluczowe liczby z raportu USDA:

  • Drastyczne cięcie eksportu kukurydzy: Prognoza wywozu kukurydzy w sezonie 2026/27 została obniżona z zakładanych wcześniej 23 mln ton do zaledwie 14 mln ton (spadek o blisko 39%).
  • Eksport pszenicy w dół: Wywóz pszenicy skorygowano z 14,5 mln ton do 10,8 mln ton.
  • Spadek średniego miesięcznego wolumenu: Eksport zbóż z Ukrainy ma wynieść średnio 2,3 mln ton miesięcznie, co stanowi znaczny spadek w porównaniu do pierwszej połowy 2026 roku.

Gwałtowny skok zapasów końcowych na Ukrainie

Niemożność sprawnej sprzedaży ziarna za granicę doprowadzi do spiętrzenia zapasów w ukraińskich magazynach. Szacuje się, że łączne zapasy końcowe zbóż na Ukrainie w sezonie 2026/27 wzrosną do niemal 25 mln ton.

Sama kukurydza wygeneruje zapasy na poziomie 13,5 mln ton (dla porównania: w sezonie 2025/26 było to zaledwie 1,3 mln ton), natomiast zapasy pszenicy skoczą do 8,2 mln ton.

Wyzwania logistyczne i infrastrukturalne:

  1. Pojemność magazynowa: Ukraina dysponuje łączną pojemnością magazynową wynoszącą ok. 74 mln ton (w tym ok. 23 mln ton w certyfikowanych elewatorach).
  2. Potrzeba tymczasowych elewatorów: Ukraińskie Ministerstwo Polityki Agrarnej i Żywności szacuje, że w przypadku dalszej blokady portów, do sprawnego przeprowadzenia zbiorów kukurydzy konieczne będzie pozyskanie dodatkowych 10–12 mln ton tymczasowej powierzchni magazynowej, szczególnie w rejonach przyfrontowych.
  3. Przetwórstwo wewnętrzne: Alternatywą dla zalegającego ziarna może stać się lokalny przemysł bioetanolowy. Zapaść eksportowa może wymusić zwiększenie przerobu kukurydzy na biopaliwa — obecnie ukraińskie zakłady wykorzystują jedynie ok. 150 tys. ton ziarna rocznie, przy całkowitym potencjale sięgającym 450–650 tys. ton.

Jak reagują światowe giełdy (CBOT i Euronext)?

Co ciekawe, reakcja światowych giełd na tak znaczny ubytek ukraińskiego ziarna z rynku międzynarodowego pozostaje stosunkowo spokojna. Inwestorzy na giełdach w Chicago (CBOT) oraz w Paryżu (Euronext/MATIF) skupiają się na dobrych prognozach zbiorów w innych kluczowych rejonach świata.

  • Silna podaż z Ameryki: Wysokie zbiory kukurydzy i pszenicy w USA, Kanadzie oraz sprawny napływ ziarna z Ameryki Południowej (Brazylia i Argentyna) skutecznie łagodzą obawy o globalną podaż.
  • Sytuacja w Europie: Unia Europejska po wprowadzeniu wokalnych ograniczeń i kwot taryfowych (TRQ) drastycznie ograniczyła import zbóż z Ukrainy, zastępując je dostawami z własnych zbiorów oraz z kierunku południowoamerykańskiego.

Podsumowanie i perspektywy

Brak możliwości swobodnego eksportu przez porty Wielkiej Odessy wywrze ogromną presję na ukraińskie ceny wewnętrzne. Jeśli szlaki morskie nie zostaną odblokowane przed pełnym rozpoczęciem zbiorów kukurydzy, ukraińscy rolnicy staną w obliczu poważnego kryzysu magazynowego oraz dalszego spadku opłacalności produkcji. Dla rynku europejskiego i światowego oznacza to z kolei dalszą zmianę układu sił handlowych i szukanie alternatywnych dostawców ziarna.

Źródło: FAS USDA

Ceny mięsa na świecie spadały w lipcu po miesiącach wzrostów. Indeks FAO w dół o niemal 3%

0
Światowe ceny mięsa - FAO

Ceny mięsa na świecie zanotowały w lipcu pierwszy miesięczny spadek w tym roku. Średnia wartość Indeksu Cen Mięsa FAO wyniosła 127,7 pkt, co oznacza spadek o 3,6 pkt (2,8%) w porównaniu do czerwca. Mimo tej obniżki ceny mięsa w ujęciu rocznym pozostają o 0,8% (1,1 pkt) wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Do przeceny przyczyniły się niższe notowania większości gatunków, za wyjątkiem mięsa owczego.

Czytaj również:

Ceny mięsa drobiowego pod presją Brazylii i przepisów UE

Międzynarodowe ceny mięsa drobiowego zaliczyły spadek, do czego w głównej mierze przyczyniła się wysoka podaż eksportowa z Brazylii. Na rynku rośnie też niepewność co do dalszego dostępu do rynku Unii Europejskiej z powodu zaostrzenia wymogów dotyczących środków przeciwdrobnoustrojowych. Obawy, że droższe produkty przeznaczone pierwotnie do UE trafią na alternatywne rynki, nasilają konkurencję i spychają ceny mięsa drobiowego w dół.

Ceny mięsa wieprzowego ogranicza obfita podaż i słaby popyt

Na rynku wieprzowiny również odnotowano spadki. Światowe ceny mięsa wieprzowego znalazły się pod naciskiem dużej dostępności surowca w Unii Europejskiej oraz osłabionego popytu globalnego. Przed głębszą przeceną rynek uchroniły jedynie letnie upały, które spowolniły przyrosty wagowe tuczników.

Ceny mięsa wołowego spadają przez bariery celne w Azji

Globalne ceny mięsa wołowego osłabły w reakcji na niższe zapotrzebowanie ze strony importerów z Azji:

  • Australia: Ceny eksportowe spadły po wyczerpaniu rocznych limitów kwotowych do Chin i Korei Południowej, co przekierowało dalsze dostawy na wyższe stawki celne.
  • Brazylia: Eksport wyhamował w związku z niemal pełnym wykorzystaniem chińskich kwot ochronnych (safeguard quota).

Ceny mięsa owczego z nowym rekordem

Wyjątkiem od ogólnego trendu spadkowego okazały się ceny mięsa owczego. W lipcu pobiły one kolejny historyczny rekord, do czego przyczyniła się utrzymująca się niska podaż eksportowa z Oceanii przy silnym, globalnym popycie importowym.

Źródło: FAO

Ceny rzepaku idą w górę we wtorek po odbiciu na MATIF. Indeks olejów FAO najwyżej od 2022 roku

0
Rynek olejów roślinnych

Ceny rzepaku i olejów roślinnych: Światowy Indeks Cen Olejów Roślinnych FAO osiągnął w lipcu poziom 195,7 pkt, co oznacza wzrost o 3,7 pkt (2,0%) w ujęciu miesięcznym. To najwyższy wynik od czerwca 2022 roku. Dalsze zwyżki to przede wszystkim zasługa rosnących notowań oleju palmowego i sojowego, które z nawiązką zrekompensowały spadki cen oleju słonecznikowego oraz rzepakowego. Tymczasem na rynku lokalnym ceny rzepaku we wtorek (11.08.2026) wyraźnie reagują na giełdowe odbicie.

Olej palmowy i sojowy ciągną rynek w górę

Międzynarodowe ceny oleju palmowego rosły drugi miesiąc z rzędu (po krótkotrwałym spadku w maju). Głównymi motorami napędowymi tego wzrostu były:

  • Silny popyt ze strony indonezyjskiego sektora biopaliw (sektor biodiesla generuje ogromne zużycie surowca na rynku lokalnym),
  • Wyższe ceny ropy naftowej na globalnych giełdach, które wzmacniają opłacalność biopaliw.

Czynniki te skutecznie przeważyły nad presją spadkową, wynikającą z sezonowo wyższej produkcji oleju palmowego w Azji Południowo-Wschodniej.

Czytaj również:

Równolegle wzrosły światowe ceny oleju sojowego. Tutaj kluczową rolę odegrał stale utrzymujący się, wysoki popyt na surowiec w Stanach Zjednoczonych oraz wzmożone zapotrzebowanie importowe na świecie, podyktowane większą konkurencyjnością cenową oleju sojowego na tle innych tłuszczów.

Słonecznik i rzepak pod presją nadchodzących zbiorów

Na drugim biegunie w raporcie FAO znalazły się globalne ceny oleju słonecznikowego i rzepakowego, które zanotowały spadki wynikające z oczekiwań większej podaży w nowym sezonie 2026/27. Głębszej przecenie rzepaku i słonecznika zapobiegły jednak powracające napięcia w rejonie Morza Czarnego oraz obawy rynku co do płynności i ciągłości przyszłych dostaw eksportowych z tego kluczowego regionu.

Ceny rzepaku w Polsce: MATIF decyduje o cenach

Mimo raportowanych przez FAO miesięcznych spadków cen oleju rzepakowego, bieżący sierpniowy rynek wysyła silne sygnały wzrostowe. Ceny rzepaku w Polsce idą w górę we wtorek jako bezpośrednia reakcja na wydarzenia z przełomu tygodnia na giełdzie MATIF. Podczas poniedziałkowej sesji (10.08.2026 r.) najbliższy kontrakt na rzepak (XRX26) zyskał 5,50 EUR/t (+1,03%), osiągając poziom 538,75 EUR/t przy wolumenie obrotu przekraczającym 12,6 tys. kontraktów. Wzrostom na paryskim parkiecie wtórował kanadyjski Canola (RSX26), rosnąc o 1,94% (+15,10 CAD/t) do poziomu 794,90 CAD/t.

Ceny rzepaku w Polsce od 2018 roku (w ujęciu miesięcznym) – WYKRES

Paryskie wybicie z poniedziałku (10.08.2026) natychmiast przełożyło się na wyceny u krajowych przetwórców i podmiotów skupujących. O ile według raportu ZSRIR za okres 27.07–02.08.2026 r. średnia cena skupu rzepaku w zakładach tłuszczowych wynosiła 2298 zł/t, o tyle notowania z wtorku 11 sierpnia przyniosły wyraźny skok. Przykładowo w Zakładzie Uszlachetniania Białka Roślinnego (ZUBR Osiek) ceny rzepaku bez dopłat (BD) wzrosły do 2340 zł/t, podczas gdy stawka za rzepak z pełnymi dopłatami (PD) wyniosła 2250 zł/t.

Źródła: Dane FAO, Biuletyn MRiRW, notowania giełdowe MATIF z dnia 10.08.2026 r. oraz cenniki skupowe z dnia 11.08.2026 r.

Plony na sprzedaż

0

W wielu regionach skończyły się żniwa. Rolnicy sprzedali część zbóż i rzepaku, a część przetrzymują w magazynach, bo spadek cen nie zachęca do sprzedaży. Czy to już koniec wyczekiwania?

Duża zmienność cen

Leszek Fornal, rolnik z Kantorowic:

– Część ziarna musieliśmy sprzedać, także jęczmień, pszenżyto, część pszenicy, a z rzepakiem jeszcze czekamy na sprzedaż, bo ceny się wahają. Będziemy musieli sprzedać, bo koszty nawozów i środków do produkcji są wysokie, a zbliża się jesień, trzeba siać, trzeba pryskać, no i za bardzo nie można czekać ze sprzedażą, bo pieniądze są potrzebne.

Rzepak – w poczekalni

Aleksander Materla, prezes Agrocentrum w Księżym Lesie:

– Jeśli chodzi o skup rzepaku jest jego zdecydowanie mniejsza ilość, ale to wynika przede wszystkim z plonów. Gigantyczny wpływ na plon rzepaku w tym roku miała przede wszystkim bardzo duża presja szkodników.

Presja szkodników

– Nie było tyle chorób co szkodników – twierdzi pan Aleksander. – A w związku z tym, że drastycznie nam się kurczą możliwości chemicznej ochrony, są coraz słabsze środki i coraz mniejsza pula. To powoduje, że rolnicy, którzy nie ochraniali idealnie swoich plantacji mają bardzo duże szkody i to wpłynęło zasadniczo wraz z wiosennymi przymrozkami na duży spadek całkowitych zbiorów. Myślę tu nie tylko o naszym rejonie, ale o całym kraju.

Tempo skupu spadło

Są wyraźnie oczekiwania cenowe, dlatego kto nie musi, nie sprzedaje – twierdzi właściciel firmy skupowej. – Sporo osób, które przywożą zbiory tutaj do naszego punktu skupu daje je na tak zwany skład, czyli przechowuje u nas z tą nadzieją, wiarą, że ceny trochę ruszą do góry i w ten sposób będzie lepsza rentowność w gospodarstwie. To wszystko wynikało z tego, jakie kto ma też ziemię, bo gdy były najwyższe ceny to akurat na tych najlepszych ziemiach ten rzepak często jeszcze był trochę niedojrzały do zbioru.

Kto nie sprzedał od razu, ten żałuje

– Sporo osób żałuje, że zostawiło rzepak na skład, a nie sprzedało. Mimo wszystko są też oczekiwania i próbujemy się ratować tymi prognozami, że być może ta cena rzepaku urośnie. Oczywiście mamy spore apetyty, ale myślę, gdyby ceny wynosiły około 2,5 tysiąca zł za tonę, to przemysł by to przełknął, a my byśmy byli zdecydowanie bardziej, mówię o braci rolniczej, zadowoleni.

Co z pszenicą?

– Sporo pszenicy rolnicy przywieźli na skład i raczej ma ona dosyć dobrą jakość, nie ma dużo paszowej. Pomimo tego, że początek żniw zapowiadał się trudny, jakość ziarna jest utrzymana.

Grzegorz Wojtala, rolnik z Żywocic:

– My raczej sprzedajemy wszystko, co mamy. Zostawiliśmy tylko kwalifikat na reprodukcję.

Ziarno w magazynach

– Ceny zmieniają się z dnia na dzień. Rzepak był po 2,400, potem po 2,500, 2,300, 2,200 – to kwestia dnia i godziny. Zboża tak samo, bo pszenica też kosztuje raz więcej niż 800 zł/t, a raz mniej w zależności od tego, ile ma białka, chociaż spełnia inne parametry.

Jakie parametry?

Bernard Marks, gospodarstwo rolne w Ligocie Krapkowickiej:

– Całę zbiory mamy zmagazynowane w magazynach płaskich, które wybudowaliśmy. W tym roku jedyny problem jest z wyrównaniem ziarna pszenicy. Łapiemy wszystkie inne parametry oprócz wyrównania. Ale myślę, że po rozmowach z pobliskim młynem dogadamy się, jak to zrobić, żeby to zostało przyjęte. Wyczyścimy, najprawdopodobniej założymy większe sita, czyli częściowo poprawimy jakość i młyn będzie zadowolony. A tą gorszą pszenicę skonsumujemy jako paszę dla kur.

Najlepsza dywersyfikacja?

– Doświadczeniem lat ubiegłych prowadzę dywersyfikację tego, czyli sprzedaję co miesiąc 500 ton pszenicy – mówi rolnik. Taka jest moja strategia po to, żeby nie tylko łapać górki, czy doły, ale cały czas w ciągu roku sprzedawać po 500 ton. Czyli około 5000 ton sprzedam w całym sezonie.

Co dalej ze sprzedażą ziarna?

Wkrótce zaczną się robić kolejki do skupu, ponieważ ci wszyscy, którzy nie mają możliwości magazynowania, będą chcieli jak najszybciej sprzedać zbiory, czyli dostarczyć je do młyna. Albo firmy, które kupiły od rolnika, będą musiały mu zapłacić, czyli też muszą to sprzedać. Dlatego teraz jest taka gorączka, gdyż ci, co nie mają magazynów to niestety muszą to szybko sprzedać.

dr Mariusz Drożdż

Tak silnej nawałnicy dawno nie było. Blisko 9,5 tys. gospodarstw bez prądu na Mazowszu!

0

Przez Mazowsze i Kujawsko-Pomorskie przeszła fala gwałtownych burz, pozostawiając za sobą poważne zniszczenia w sieci energetycznej. Silny wiatr powyrywał przewody i uszkodził stacje transformatorowe, odcinając prąd tysiącom mieszkańców. W kilku miejscach zwisające kable całkowicie zablokowały ruch drogowy.

Skala zniszczeń: prawie 9,5 tysiąca odbiorców bez zasilania

Jak podaje Energa Operator, w wyniku nawałnicy bez prądu pozostaje obecnie około 9300 gospodarstw domowych i firm, a uszkodzeniu uległo aż 520 stacji transformatorowych. Najmocniej ucierpiały mieszkańcy powiatów: ciechanowskiego, makowskiego, mławskiego, nowodworskiego, płockiego, płońskiego, pułtuskiego, sierpeckiego oraz żuromińskiego.

Spółka potwierdza, że przerwy w dostawach energii mają bezpośredni związek z gwałtownym, porywistym wiatrem, który towarzyszył burzom. Fala uszkodzeń objęła rozległy obszar regionu, a skala awarii jest na tyle duża, że jej usuwanie zajmie służbom energetycznym wiele godzin.

Zerwane linie i uszkodzona infrastruktura

Wiatr nie oszczędził instalacji energetycznej — w wielu miejscach doszło do zerwania przewodów oraz uszkodzenia kluczowych elementów sieci przesyłowej. Ekipy techniczne pracują obecnie na miejscu, próbując zlokalizować wszystkie usterki i jak najszybciej przywrócić zasilanie mieszkańcom.

Operator zaznacza, że tempo napraw zależy od charakteru uszkodzeń oraz od tego, jak szybko brygady zdołają bezpiecznie dotrzeć do zniszczonych fragmentów sieci. W praktyce oznacza to, że część odbiorców może pozostać bez prądu jeszcze do popołudnia. Gdzie aktualnie nie ma prądu? Aktualne awarie można sprawdzić np. na stronie operatora energa:

Złamany słup wysokiego napięcia w Kujawsko-Pomorskiem

Równie dotkliwe skutki żywiołu odnotowano w sąsiednim województwie kujawsko-pomorskim. Wiatr okazał się na tyle silny, że doprowadził do złamania słupa linii wysokiego napięcia — to jeden z bardziej spektakularnych efektów burzowej nawałnicy w regionie.

W efekcie zniszczeń w kilku lokalizacjach przewody energetyczne zwisają bezpośrednio nad jezdniami, co całkowicie uniemożliwia przejazd. To realne zagrożenie zarówno dla kierowców, jak i pieszych — a dodatkowo poważnie utrudnia pracę służb, które starają się jak najszybciej zabezpieczyć teren.

Nie zbliżaj się do zerwanych przewodów

Służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności. Do momentu pełnego zabezpieczenia uszkodzonej infrastruktury nie wolno zbliżać się do zerwanych ani zwisających kabli energetycznych — to może być śmiertelnie niebezpieczne. Każdy taki przypadek należy natychmiast zgłaszać służbom ratunkowym lub bezpośrednio operatorowi sieci.

Mieszkańcy terenów objętych awarią powinni na bieżąco śledzić komunikaty operatorów energetycznych oraz lokalnych służb porządkowych. Przywracanie prądu będzie odbywać się stopniowo — w miarę zabezpieczania kolejnych zniszczonych odcinków sieci.

Dane dotyczące zasięgu wyłączeń oraz przewidywanego czasu przywrócenia zasilania mają charakter orientacyjny i mogą się zmieniać — informacje na mapach operatora bywają aktualizowane z opóźnieniem sięgającym kilkunastu minut.

źródło: WP.pl; miejskireporter.pl

Płonął stóg o długości 100 metrów! Do akcji ruszyło 17 zastępów

0

W nocy z poniedziałku na wtorek w Kornatowie (powiat chełmiński) doszło do dużego pożaru stogu. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do Stanowiska Kierowania Komendanta Powiatowego PSP w Chełmnie o godzinie 1:09.

Płonęła konstrukcja o wymiarach około 100 na 20 metrów – jeden z większych stogów, jakie w tym sezonie objął ogień w regionie.

Pożar stogu w Chełmnie. 54 strażaków w akcji

Do gaszenia skierowano 17 zastępów straży pożarnej, łącznie 54 strażaków. Priorytetem było nie tylko opanowanie samego ognia, ale przede wszystkim niedopuszczenie do jego rozprzestrzenienia się na sąsiednie zabudowania i pola.

Akcja zakończyła się sukcesem – strażacy nie stwierdzili zagrożenia dla okolicznych budynków, a w zdarzeniu nikt nie został ranny.

Pożary stert siana i słomy to jedne z trudniejszych zdarzeń dla straży pożarnej. Duża objętość i gęstość materiału sprawiają, że ogień potrafi tlić się wewnątrz stogu jeszcze długo po ugaszeniu widocznych płomieni. Dlatego strażacy muszą systematycznie dogaszać i kontrolować miejsce zdarzenia, nawet po opanowaniu głównego pożaru – to standardowa procedura przy tego typu pożarach.

Przyczyna pożaru wciąż nieznana

Na razie nie ustalono, co wywołało pożar. Sprawę bada policja, która ma wyjaśnić, czy doszło do zaprószenia ognia, samozapłonu, czy awarii technicznej.

źródło: Komenda Powiatowa Państwowej Straży Pożarnej w Chełmnie