Strona główna Blog Strona 14

Pół miliona złotych poszło z dymem! Tragiczny finał prac polowych w łódzkim

0

Gorący początek lata przyniósł fatalne wieści z województwa łódzkiego. Podczas rutynowych prac polowych w powiecie radomszczańskim doszło do pożaru nowoczesnego ciągnika rolniczego. Mimo błyskawicznej reakcji służb ratunkowych, maszyna spłonęła doszczętnie. Wstępne szacunki strat finansowych przyprawiają o zawrót głowy. To potężny cios dla gospodarstwa tuż przed zbliżającymi się żniwami.

Ogień strawił maszynę w kilka minut. Akcja gaśnicza w Aleksandrowie

Do tego niebezpiecznego zdarzenia doszło w środowe popołudnie, 24 czerwca 2026 roku, w miejscowości Aleksandrów (powiat radomszczański). Podczas wykonywania prac na polu, w jednej z maszyn nagle pojawił się ogień. Żywioł rozprzestrzeniał się błyskawicznie.

Na miejsce natychmiast zadysponowano lokalne zastępy Ochotniczych Straży Pożarnych oraz Państwowej Straży Pożarnej. Gdy pierwsi ratownicy dotarli na pole, zastali dramatyczny widok – cały pojazd był już w płomieniach, a nad okolicą unosiły się kłęby gęstego, czarnego dymu. Strażacy zabezpieczyli teren i podali prądy gaśnicze w natarciu na źródło ognia. Niestety, wysoka temperatura i specyfika materiałów palnych w maszynie rolniczej sprawiły, że z ciągnika pozostał jedynie spalony szkielet.

Straty oszacowano na pół miliona złotych

Nowoczesna technika rolnicza kosztuje fortunę, o czym boleśnie przekonał się poszkodowany rolnik. Wstępne, bardzo szacunkowe straty materialne wynikające ze zniszczenia pojazdu wyliczono na około 500 000 złotych. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, jednak utrata kluczowego traktora w przededniu najgorętszego okresu w roku to scenariusz, którego boi się każdy gospodarz.

Fala upałów w Polsce. Jak chronić maszyny przed pożarem?

Zdarzenie z powiatu radomszczańskiego zbiega się w czasie z nadchodzącym uderzeniem afrykańskiego powietrza. Przed nami wyjątkowo upalne dni – prognozy synoptyków ostrzegają, że słupki rtęci w kraju mogą zbliżyć się nawet do granicy 40°C.

Ekstremalne temperatury, suche powietrze, pył oraz tarcie elementów mechanicznych to gotowy przepis na pożar maszyny rolniczej. Aby zminimalizować ryzyko tragedii na własnym polu, warto pamiętać o kilku zasadach:

  • Regularne czyszczenie z kurzu i plew: Komora silnika oraz okolice układu wydechowego muszą być regularnie przedmuchiwane kompresorem.
  • Kontrola instalacji elektrycznej i paliwowej: Przetarte przewody czy wycieki oleju w połączeniu z rozgrzanym wydechem to najczęstsze przyczyny samozapłonu.
  • Sprawne i odpowiednie gaśnice: Jedna przepisowa gaśnica 2 kg to za mało. Warto doposażyć ciągnik i kombajn w większe gaśnice proszkowe (np. 4-6 kg) oraz regularnie sprawdzać ich legalizację.
  • Monitorowanie wskaźników temperatur: W czasie upałów układ chłodzenia pracuje na skraju wydolności. Nie ignorujmy alertów na desce rozdzielczej.

Żniwa i letnie prace polowe to czas ogromnego pośpiechu, ale pamiętajcie – bezpieczeństwo i życie są bezcenne. Dbajcie o stan techniczny swoich maszyn i uważajcie na siebie podczas nadchodzącej fali upałów!

źródło: OSP Kamieńsk

Dopłaty do materiału siewnego 2026: Jak i do kiedy złożyć wniosek w ARiMR?

0
Wystartowały dopłaty do materiału siewnego!

Trwa nabór wniosków o dopłaty do zakupu materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany w ramach pomocy de minimis. Rolnicy mają czas tylko do 10 lipca 2026 roku, a dokumenty można składać wyłącznie drogą elektroniczną przez Portal Rolnika. Do tej pory do ARiMR wpłynęło zaledwie 13 tys. wniosków.

Do kiedy wnioski o dopłaty do materiału siewnego? Ostateczny termin

Jeśli zastanawiasz się, do kiedy wnioski o dopłaty do materiału siewnego muszą trafić do Agencji, zapamiętaj datę 10 lipca 2026 roku. Po tym terminie system teleinformatyczny zostanie zamknięty i rolnicy stracą szansę na zrekompensowanie kosztów zakupu nasion.

Gdzie i jak złożyć dokumenty? Agencja przypomina, że wniosek o dopłaty do materiału siewnego można złożyć tylko za pośrednictwem Portalu Rolnika. Tradycyjna forma papierowa nie jest już akceptowana.

Wskazówka ARiMR: Rolnicy, którzy mają trudności z obsługą systemu online lub potrzebują pomocy przy wypełnianiu wniosków, mogą skorzystać z bezpłatnego wsparcia technicznego w biurach powiatowych ARiMR. Na stronie Agencji dostępny jest również oficjalny film instruktażowy (wideo instrukcja), który krok po kroku pokazuje proces wysyłania formularza.

Kwalifikowany materiał siewny – do jakich upraw przysługują dopłaty ARiMR?

Dofinansowanie przysługuje do zakupu materiału siewnego kategorii elitarny lub kwalifikowany. Aby otrzymać dotację, minimalna powierzchnia działki uprawniająca do uzyskania wsparcia musi wynosić 0,1 ha.

Wsparcie finansowe obejmuje trzy główne grupy upraw:

  1. Zboża ozime i jare: pszenica zwyczajna, pszenica twarda, orkisz, żyto, jęczmień, owies (zwyczajny, nagi, szorstki) oraz pszenżyto.
  2. Rośliny strączkowe: groch siewny (rolniczy), bobik, łubin żółty, łubin wąskolistny, łubin biały, soja oraz wyka siewna.
  3. Ziemniaki (sadzeniaki).

Stawki dopłat do materiału siewnego 2026

Wysokość wsparcia wyliczana jest jako iloczyn powierzchni danej uprawy zadeklarowanej we wniosku oraz stawki ryczałtowej przypisanej do konkretnej grupy roślin. W 2026 roku stawki zostały zróżnicowane ze względu na sposób prowadzenia produkcji (rolnictwo konwencjonalne oraz certyfikowane rolnictwo ekologiczne).

Tabela: Aktualne stawki dopłat do materiału siewnego (zł/ha)

Gatunek roślinyMateriał konwencjonalnyMateriał ekologiczny
Zboża i mieszanki zbożowe/pastewne65 zł / ha78 zł / ha
Rośliny strączkowe115 zł / ha138 zł / ha
Ziemniaki (sadzeniaki)350 zł / ha420 zł / ha

Dopłaty de minimis w rolnictwie

Dopłaty do zakupu materiału siewnego są przyznawane w formule pomocy de minimis. Oznacza to, że limit pomocy dla jednego gospodarstwa rolnego nie może przekroczyć 30 tysięcy euro w okresie 3 lat obrotowych. Przed wysłaniem wniosku przez Portal Rolnika warto sprawdzić stan wykorzystania swojego limitu krajowego i indywidualnego, aby mieć pewność, że wsparcie zostanie wypłacone w pełnej wysokości.

Z uwagi na to, że w lipcu ruszają pierwsze prace żniwne, a systemy ARiMR pod koniec naborów bywają przeciążone, rekomendujemy złożenie wniosku jak najszybciej.

źródło: ARIMR

Od 1 lipca tańsze kredyty rolnicze. Rząd wprowadza zmiany w finansowaniu

0
kredyty preferencyjne

Od 1 lipca 2026 roku wchodzą w życie nowe, znacznie korzystniejsze zasady wsparcia w ramach instrumentów finansowych Planu Strategicznego dla Wspólnej Polityki Rolnej (PS WPR 2023-2027). Preferencyjne kredyty rolnicze będą od teraz łatwiej dostępne zarówno dla rolników indywidualnych, jak i spółdzielni czy przetwórców.

Tańszy kredyt rolniczy dla każdego gospodarstwa

Do tej pory rolnicy ubiegający się o wsparcie zwrotne musieli mierzyć się z istotnym ograniczeniem. Maksymalna, 50-procentowa dopłata do oprocentowania kredytu była zarezerwowana niemal wyłącznie dla projektów o charakterze prośrodowiskowym lub proklimatycznym. Pozostałe inwestycje produkcyjne realizowane były na standardowych, znacznie droższych warunkach.

Od 1 lipca 2026 roku ta bariera odchodzi w przeszłość. Rząd zdecydował, że 50% dopłaty do oprocentowania obejmie wszystkich beneficjentów korzystających z instrumentów finansowych PS WPR. Niezależnie od tego, czy fundusze zostaną przeznaczone na zakup nowego ciągnika, rozbudowę parku maszynowego, czy modernizację linii technologicznej w przetwórstwie – koszt obsługi długu spada o połowę dla każdego rolnika.

Wprowadzone zmiany to nie tylko łatwiejszy dostęp do finansowania inwestycji, lecz także niższe koszty pozyskania kapitału na rozwój gospodarstw i przedsiębiorstw. Zachęcam wszystkich beneficjentów do zapoznania się z nową ofertą instrumentów finansowych – podkreśla minister Stefan Krajewski.

Wyższa płynność finansowa – limity kredytu obrotowego w górę

Prowadzenie intensywnej produkcji polowej czy zwierzęcej w trakcie realizacji dużych inwestycji bywa trudne pod kątem finansowym. Zamrożenie gotówki w murach nowej chlewni czy w zaawansowanym technologicznie opryskiwaczu często rodzi ryzyko zatorów płatniczych, uniemożliwiając bieżące zakupy środków do produkcji rolnej, takich jak nawozy czy materiał siewny.

Odpowiedzią na ten problem jest zwiększenie elastyczności finansowej. Nowe przepisy podnoszą limit kredytu obrotowego do 25% wartości kredytu inwestycyjnego (wcześniej próg ten wynosił 20%). Taka poduszka finansowa pozwoli zabezpieczyć bieżące funkcjonowanie agrobiznesu i utrzymać optymalną płynność finansową w kluczowych momentach modernizacji gospodarstwa.

Spółdzielczość wiejska z podwojonym limitem gwarancji

Nowelizacja programu PS WPR 2023-2027 to także doskonała wiadomość dla spółdzielni rolniczych oraz firm świadczących usługi rolne i leśne. W dobie konsolidacji rynku i budowy silnych grup producenckich, realizacja inwestycji o dużej skali wymaga solidnych zabezpieczeń.

Rząd zdecydował o podniesieniu maksymalnej kwoty gwarancji dla spółdzielni z 5 mln zł do aż 10 mln zł. Tak wysoki limit istotnie zwiększa zdolność kredytową spółdzielców i otwiera drogę do budowy nowoczesnych centrów logistycznych, przechowalniczych oraz przetwórczych.

Kto zyska najwięcej na nowych instrumentach PS WPR?

Choć z tańszego finansowania skorzysta szerokie grono przedsiębiorców rolnych, ustawodawca kładzie szczególny nacisk na sektory wymagające najszybszego wsparcia. Na preferencyjne traktowanie i dedykowane warunki mogą liczyć:

  • Młodzi rolnicy – dla których obniżenie kosztów startu w zawodzie i modernizacji przejmowanych gospodarstw jest kluczowe,
  • Producenci trzody chlewnej – odbudowujący pogłowie i inwestujący w zaawansowaną bioasekurację,
  • Inwestycje prośrodowiskowe i klimatyczne – czyli wdrażanie technologii ograniczających emisje, systemów retencji wody czy OZE.

Sprawdź szczegóły i zaplanuj inwestycje

Nowe, bardziej atrakcyjne warunki kredytowania ruszają już 1 lipca 2026 roku. Przed złożeniem wniosków w bankach warto dokładnie przeanalizować kryteria dostępowe. Pełna dokumentacja oraz szczegóły dotyczące m.in. Funduszu Gwarancji Rolnych Plus zostały opublikowane na oficjalnych stronach resortu rolnictwa pod adresem: https://www.gov.pl/web/rolnictwo/fundusz-gwarancji-rolnych-plus.

Zboże z Ukrainy: Rosja skutecznie niszczy logistykę w rejonie Odessy. Eksport może spaść nawet o jedną trzecią

0
Zboże z Ukrainy

Zboże z Ukrainy może w najbliższych miesiącach mieć ogromny problem z dotarciem do światowych odbiorców. Nasilające się ataki na infrastrukturę portową, kolejową oraz energetyczną w rejonie Odessy grożą całkowitym paraliżem logistycznym. Gra toczy się o miliony ton kukurydzy i pszenicy, które zamiast płynąć w świat, utkną w tamtejszych magazynach, drastycznie zwiększając zapasy przejściowe na nowy sezon.

Przeczytaj również:

Logistyka w potrzasku. Porty pracują „z doskoku”

Z szacunków ukraińskiego Ministerstwa Gospodarki oraz analiz rynkowych wynika, że miesięczny wolumen wysyłek realizowany przez kluczowe terminale odeskie może skurczyć się z 6 milionów do zaledwie 4 milionów ton. Oznacza to nagły spadek dynamiki wywozu o blisko 30-33%.

Alternatywne trasy, takie jak terminale rzeczne na Dunaju, są w stanie przejąć maksymalnie 1 milion ton dodatkowego ładunku, co jest kroplą w morzu potrzeb, a transport tam jest po prostu bardzo drogi. Sytuację operacyjną na miejscu paraliżują nieustanne alarmy. Przedsiębiorcy portowi wskazują na dramatyczne statystyki: bywają zmiany, podczas których terminal realnie pracuje przez godzinę, a kolejne 11 godzin załoga zmuszona jest spędzić w schronach. Do tego dochodzi uzasadniona niechęć armatorów, którzy ze względu na rosnące ryzyko i ostrzały statków żądają astronomicznych stawek frachtu.

Przeczytaj również:

Nadwyżki magazynowe a ceny – jak wpłynie zboże z Ukrainy na rynek?

Ograniczenia przepustowości uderzają w sektor w najgorszym możliwym momencie – na przełomie sezonów handlowych. Według szacunków agroholdingów oraz agencji APK-Inform, zapasy przejściowe pszenicy i kukurydzy na dzień 1 lipca mogą sięgnąć od 9 do nawet 9,5 miliona ton.

Dla porównania, w analogicznym okresie ubiegłego roku zapasy te wynosiły 7 milionów ton, a dwa lata temu – 6,4 miliona ton.

Stan na 1 lipcaZapasy przejściowe zbóż (łącznie)
2024 r.6,4 mln ton
2025 r.7,0 mln ton
2026 r. (Prognoza)9,5 mln ton

Tak wysoka poduszka zapasów, połączona z nadchodzącymi nowych zbiorami, będzie generować potężną presję sprzedażową na tamtejszym rynku wewnętrznym. Brak możliwości sprawnego wywozu drastycznie obniży lokalne ceny skupu, co bezpośrednio uderzy w i tak już nadwyrężone przychody producentów rolnych.

Prognozy USDA: Potężny napór ziarna na zablokowane porty

Najnowszy raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa (USDA) dla Ukrainy na nadchodzący sezon 2026/27 nie pozostawia złudzeń – tamtejsze pola mimo trudnych realiów wciąż rodzą ogromne ilości ziarna, które musi trafić na rynki międzynarodowe. To z kolei oznacza, że presja na zniszczoną infrastrukturę transportową będzie gigantyczna.

W przypadku kukurydzy, jej zbiory w nowym sezonie mają wynieść 30 mln ton (wobec 30,9 mln ton w roku poprzednim). Prawdziwe wyzwanie czeka jednak logistykę, ponieważ prognozowany eksport kukurydzy ma wzrosnąć do 23 mln ton (w mijającym sezonie było to 22 mln ton). Z kolei bilans dla pszenicy zakłada produkcję na poziomie 23,5 mln ton (rok wcześniej 24,1 mln ton) przy utrzymaniu dotychczasowego, wysokiego poziomu eksportu wynoszącego 14 mln ton.

Gatunek zbóżSezon 2025/26 (mijający)Sezon 2026/27 (nowy)
Kukurydza – produkcja30,9 mln ton30,0 mln ton
Kukurydza – eksport22,0 mln ton23,0 mln ton
Pszenica – produkcja24,1 mln ton23,5 mln ton
Pszenica – eksport14,0 mln ton14,0 mln ton

Powyższe dane USDA jasno pokazują, że Ukraina planuje wysłać za granicę lwią część swoich nowych zbiorów. W sytuacji, gdy Rosja skutecznie paraliżuje wywóz przez Odessę, zrealizowanie tych ambitnych celów handlowych staje się olbrzymim problemem, który zaciąży na bilansach na całym świecie.

Globalne zamieszanie – dlaczego dla rolnika to wciąż wielka niewiadoma?

Problemy z wywozem ziarna przez Morze Czarne uderzają rykoszetem w cały świat. Pamiętajmy, że tamtejsi gospodarze dostarczają na światowe rynki co dziesiątą tonę kukurydzy i mnóstwo pszenicy. Kiedy tak wielki dostawca ma kłopoty z transportem, na rynku spożywczym od razu robi się nerwowo. Co gorsza, nakładają się na to inne problemy, jak choćby ciągle napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie i spadające ceny ropy naftowej.

Dla polskiego rolnika to wszystko układa się w jedno wielkie równanie z wieloma niewiadomymi. Dlaczego? Ponieważ światowa polityka zderza się właśnie z tym, co dzieje się na naszych polach, a do gry wchodzą potężne anomalie pogodowe.

Czynnikami, które mogą wywrócić wszystkie rynkowe przewidywania do góry nogami, są afrykańskie upały w Europie oraz nadchodzące widmo Super El Niño.

Tegoroczna pogoda na Starym Kontynencie funduje nam skrajności, które mocno wpłyną na to, ile zboża ostatecznie zbierzemy:

  • Zasuszanie i upały na Zachodzie i Południu: W krajach takich jak Francja potężna fala upałów dosłownie „pali” uprawy przed samymi żniwami. Zamiast naturalnego dojrzewania, zboża zasychają na stojąco, przez co ziarno w kłosach jest drobne i niewyrośnięte (tzw. poślad). Słońce niszczy też kukurydzę, która przez brak wody nie zawiązuje kolb. Z powodu spalonej słońcem trawy cierpią też hodowcy bydła, którzy już teraz muszą skarmiać zimowe zapasy paszy.

Klimatyczny bat nad światową produkcją

Jakby tego było mało, meteorolodzy ostrzegają przed zjawiskiem Super El Niño. Prognozy wskazują na ponad 60-procentowe prawdopodobieństwo uderzenia tej potężnej anomalii pogodowej. Co to oznacza dla rolnictwa? Katastrofalne susze w Australii i Azji Południowo-Wschodniej oraz gigantyczne ulewy w Ameryce Południowej. Taki scenariusz drastycznie zetnie globalne plony zbóż i roślin oleistych w nadchodzącym sezonie.

W efekcie rolnicy stoją przed ogromnym dylematem. Z jednej strony słabsze zbiory w Europie przez złą pogodę oraz globalny strach przed Super El Niño powinny oznaczać, że ziarno będzie poszukiwane, a jego cena w skupach pójdzie w górę. Z drugiej strony potężne zapasy niesprzedanego zboża na Wschodzie i dobre prognozy zbiorów w basenie Morza Czarnego ograniczają skalę wzrostów na rynku.

W tym układzie sił wystarczy jedna fala ulew podczas żniw, kolejny paraliż portów albo nagły raport o stratach spowodowanych przez El Niño, by sytuacja w skupach zmieniła się o 180 stopni w zaledwie kilka dni. Dla każdego, kto żyje z uprawy roli, oznacza to jedno: nadchodzące miesiące będą wymagały nie tylko pracy na polu, ale też stalowych nerwów przy pilnowaniu momentu sprzedaży swojego ziarna.

Za fałszowanie żywności nawet więzienie? Nowe, rygorystyczne przepisy IJHARS wchodzą w życie

0

Polski rynek rolno-spożywczy czeka potężne uderzenie w nieuczciwe praktyki. Rada Ministrów oficjalnie przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych oraz niektórych innych ustaw. Dla rolników, przetwórców, importerów oraz handlowców oznacza to jedno – nadchodzi czas bezkompromisowej walki z oszustwami. Nowelizacja przepisów nie tylko dostosowuje polskie prawo do nowych wytycznych Unii Europejskiej, ale przede wszystkim drastycznie zaostrza sankcje za świadome wprowadzanie konsumentów w błąd.

Jak nowe przepisy IJHARS wpłyną na codzienną rzeczywistość polskiego agrobiznesu i dlaczego branża mówi o prawdziwej rewolucji? Przyjrzyjmy się szczegółom.

Koniec z bezkarnością: Drastyczne kary za fałszowanie żywności

Jednym z najważniejszych punktów nowelizacji jest bezwzględne zaostrzenie przepisów dotyczących oszustw żywnościowych. Proceder ten od lat spędzał sen z powiek uczciwym, rodzimym producentom. Przepakowywanie zagranicznych warzyw w worki z napisem „Produkt Polski” czy podrabianie certyfikatów jakościowych ma przestać być opłacalnym ryzykiem.

Nowe przepisy wprowadzają surowe kary za celowe wprowadzanie konsumentów w błąd. W kuluarach branżowych coraz głośniej mówi się o tym, że najbardziej rażące przypadki systemowego, masowego fałszowania żywności o charakterze przestępczym powinny wiązać się z odpowiedzialnością karną – w tym karą pozbawienia wolności. Nowe sankcje finansowe i administracyjne mają skutecznie odstraszać od takich praktyk i eliminować oszustów z rynku.

Bat na szarą strefę: Kara za brak faktur w obrocie warzywami i owocami

Nowelizacja uderza bezpośrednio w brak transparentności w łańcuchu dostaw. Wprowadzona zostaje bezwzględna kara za brak faktur lub brak wymaganych informacji o sprzedawanych owocach i warzywach na dokumentach księgowych.

To kluczowa zmiana dla rolników. Od teraz każdy podmiot pośredniczący w obrocie będzie musiał precyzyjnie dokumentować pochodzenie i parametry towaru. Koniec z anonimowymi partiami warzyw niewiadomego pochodzenia, które psuły ceny na hurtowniach i rynkach hurtowych.

Nowe, potężne uprawnienia IJHARS i kontrola internetu

Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) zyskuje zupełnie nowe instrumenty do walki z patologiami rynkowymi. Nadzór nad jakością handlową żywności – ze szczególnym uwzględnieniem sektora świeżych owoców i warzyw – zostanie wzmocniony na każdym etapie: od pola, przez transport i przetwórstwo, aż po handel detaliczny.

Co niezwykle istotne w dobie cyfryzacji, inspektorzy IJHARS będą kontrolować informacje o żywności kierowane do konsumentów poza tradycyjną etykietą. Pod lupę trafią:

  • Sklepy internetowe i platformy e-commerce,
  • Reklamy radiowe, telewizyjne oraz w mediach społecznościowych,
  • Ulotki, broszury oraz gazetki promocyjne marketów.

Jeśli sieć handlowa lub importer zastosuje nieuczciwy chwyt marketingowy w sieci, sugerując np. wyższą klasę jakości lub błędne pochodzenie geograficzne produktu, inspektorzy będą mogli natychmiast wyciągnąć konsekwencje.

Uszczelnienie granic: Stałe opłaty za kontrole graniczne

W odpowiedzi na wieloletnie postulaty organizacji rolniczych, rząd zdecydował o usprawnieniu kontroli żywności importowanej spoza Unii Europejskiej. Wprowadzone zostają stałe opłaty za kontrole graniczne.

Ma to na celu nie tylko dokładniejsze badanie jakości napływającego towaru, ale również ukrócenie procederu wwożenia do kraju produktów niespełniających rygorystycznych norm unijnych, które stanowiły nieuczciwą konkurencję dla droższej w produkcji, wysokiej jakości polskiej żywności.

Kim jest „handlowiec”? Definicja i ochrona znaków jakości

W znowelizowanej ustawie pojawia się oficjalna, prawna definicja „handlowca”. Będzie to przedsiębiorca spełniający ściśle określone wymagania dotyczące obrotu owocami i warzywami objętymi unijnymi normami jakościowymi. Ma to ułatwić identyfikację podmiotów profesjonalnie zajmujących się handlem i odsiać przypadkowych pośredników.

Jednocześnie zaostrzono zasady korzystania ze znaku jakości „Poznaj Dobrą Żywność”. Rząd chce zapobiec sytuacjom, w których prestiżowe wyróżnienie było nadużywane marketingowo przez firmy, które obniżyły standardy produkcyjne. Oznaczenie to ma być gwarantem najwyższej, bezkompromisowej jakości.

Zaostrzenie kontroli IJHARS i wprowadzenie surowych kar to krok, na który polscy rolnicy czekali od lat. Czy nowe przepisy skutecznie wyeliminują z rynku „czarne owce” fałszujące pochodzenie produktów i pomogą ustabilizować ceny naszych rodzimych warzyw i owoców?

źródło: gov.pl

Import czereśni pod lupą. Ministerstwo żąda ostrych kontroli na granicach!

0

Sezon na polskie owoce miękkie w pełni, ale na rynku robi się gorąco. W odpowiedzi na niepokojące sygnały od plantatorów oraz doniesienia medialne, resort rolnictwa przechodzi do ofensywy. Minister Stefan Krajewski oficjalnie zwrócił się do Głównego Inspektora Sanitarnego o natychmiastowe wzmożenie kontroli importowanych czereśni. Sprawdzamy, co trafia na polskie stoły i jak urzędy zamierzają chronić nasz rynek przed nieuczciwą konkurencją.

Tureckie i serbskie czereśnie zalewają rynek. Co z jakością?

W ostatnich tygodniach w Polsce notujemy gwałtowny, sezonowy wzrost importu czereśni. Owoce szerokim strumieniem płyną do nas nie tylko z krajów Unii Europejskiej, ale przede wszystkim z tzw. państw trzecich – w tym z Turcji oraz Serbii.

Dla polskich sadowników, którzy w tym roku mierzą się z kaprysami pogody i wysokimi kosztami produkcji, to potężny cios cenowy. Co gorsza, w przestrzeni medialnej oraz w bezpośrednich przekazach branżowych zaczęły pojawiać się alarmujące sygnały. Dotyczą one potencjalnych nieprawidłowości związanych z jakością handlową oraz – co najbardziej niepokojące – bezpieczeństwem zdrowotnym sprowadzanych owoców.

– W przestrzeni medialnej oraz przekazach branżowych pojawiają się sygnały dotyczące możliwych nieprawidłowości w zakresie jakości importowanych czereśni, w tym bezpieczeństwa zdrowotnego tych produktów. W związku z tym zwróciłem się do Głównego Inspektora Sanitarnego z prośbą o rozważenie podjęcia wzmożonych działań kontrolnych – podkreśla minister Stefan Krajewski.

Większy nadzór Państwowej Inspekcji Sanitarnej ma oznaczać przede wszystkim częstsze i bardziej szczegółowe badania na obecność pozostałości środków ochrony roślin (pestycydów). Polscy producenci muszą spełniać niezwykle rygorystyczne normy unijne – konsumenci mają prawo oczekiwać, że owoce z importu będą traktowane taką samą miarą.

Służby w akcji: Sanepid bada pestycydy, IJHARS sprawdza etykiety

Nadzór nad owocami wjeżdżającymi do kraju odbywa się dwutorowo. Podczas gdy Sanepid tropi chemię w żywności, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) prowadzi bezwzględną walkę z oszustwami na etykietach. Inspektorzy sprawdzają m.in. klasę jakości owoców, ich kaliber, świeżość oraz – kluczowy dla konsumentów – kraj pochodzenia.

Na efekty zaostrzonego rygoru nie trzeba było długo czekać. Przykładem bezkompromisowego działania służb jest głośna decyzja Wojewódzkiego Inspektoratu IJHARS w Gdańsku z 19 czerwca 2026 r.

Inspektorzy wydali tam całkowity zakaz wprowadzenia do obrotu pięciu partii importowanych przetworów owocowych. W zatrzymanym towarze stwierdzono rażące niezgodności dotyczące oznakowania i składu produktów oraz rozbieżności między tym, co zadeklarowano na etykiecie, a stanem faktycznym.

Koniec z fałszowaniem żywności. Idą potężne kary i zmiany w prawie

Problem z importem gorszej jakości towaru i „przepakowywaniem” go w polskie łubianki to bolączka, z którą branża sadownicza walczy od lat. Rząd zapowiada jednak systemowe rozwiązanie tego procederu.

Rada Ministrów przyjęła właśnie projekt nowelizacji ustawy o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych. Co to zmieni w praktyce?

  • Większe uprawnienia kontrolne: Inspektorzy zyskają narzędzia do monitorowania i kontrolowania informacji o produktach publikowanych w internecie (np. na portalach ogłoszeniowych czy w e-sklepach).
  • Odpowiedzialność karna: Nowe przepisy wprowadzają surową odpowiedzialność karną za świadome i celowe oszustwa żywnościowe oraz fałszowanie produktów.
  • Lepsza ochrona rynku: Już na najbliższym posiedzeniu Sejm zajmie się również głęboką nowelizacją ustawy o samym IJHARS, co ma uszczelnić granice i skuteczniej chronić interesy polskich rolników oraz zdrowie konsumentów.

źródło: MRIRW

NAJSZERSZY Ursus C330 w Polsce! Do czego ma służyć?

0
Ursus C-330
Wiesław Stańczyk wraz z synem Tomaszem nie wyobrażają sobie dziś pracy bez szerokiego ursusa. Fot. E. Lemański

Rolnicy często dokonują mniejszych bądź większych przeróbek w swoich maszynach, nawet tych leciwych. Wiesław Stańczyk wraz z synem Tomaszem postanowili przerobić swojego Ursusa C-330 w bardzo nietypowy sposób, mianowicie poszerzając go o niemal 2 metry! W jakim celu?

Ursus C-330
Zagony okryte folią perforowaną mieszczą się między kołami ciągnika. Fot. E. Lemański

Wiesław Stańczyk prowadzi niewielkie, 9-hektarowe gospodarstwo rolne położone w gminie Piątek w województwie łódzkim. 9 hektarów to, jak na dzisiejsze standardy, bardzo mało, jednak trzeba zaznaczyć, że produkcja w gospodarstwie jest bardzo intensywna, bo nastawiona w dużej mierze na uprawę wczesnych warzyw, które sprzedawane są na giełdzie. Wiosną pod okrywy trafiają kapusta, kalafior i brokuł. Oprócz tych roślin rolnicy uprawiają jeszcze zboża, seler, cebulę oraz fasolkę szparagową.

Dlaczego rolnik poszerzył Ursusa C-330?

Kapusta, kalafior, seler, brokuł i fasolka szparagowa to rośliny uprawiane z rozsady. Część roślin wysadzane jest pod folię perforowaną oraz pod niskie tunele, tak by jak najbardziej przyśpieszyć zbiór.

Niestety, taka uprawa wiąże się z tym, że rozsadę trzeba wysadzić bardzo wcześnie, z reguły na przełomie stycznia i lutego. Rzadko się zdarza, aby tak wczesna porą warunki były dobre, mowa tutaj o uwilgotnieniu gleby. Ugniatanie zbyt wilgotnej gleby ciągnikiem sprawiłoby, że rozsada rosnąca w śladach ciągnika nie mogłaby się prawidłowo rozwijać, dlatego sadzenie wykonywano ręcznie, na kolanach. Ręczne sadzenie kilkunastu tysięcy sztuk rozsady w ten sposób było niezwykle pracochłonne, a sam komfort pracy pozostawiał wiele do życzenia, dlatego rolnicy zdecydowali się w końcu coś zmienić.

Jak przebiegała przebudowa Ursusa?

Aby ułatwić sobie pracę, rolnicy postanowili przerobić swojego leciwego Ursusa C-330 tak, by rozstawem kół pasował pod 3-metrowe zagony, w których sadzone są warzywa. Zadanie nie było wcale takie proste, gdyż seryjna szerokość Ursusa C-330 to 149 cm, a żeby mógł tworzyć 3-metrowe zagony trzeba go poszerzyć o 1,8 m! Szerokość 3 m wynika z tego, że właśnie taką szerokość ma folia perforowana wykorzystywana do okrywania warzyw.

Tył został poszerzony poprzez dołożenie dystansów wykonanych z rury grubościennej o średnicy 20 cali, z przyspawanymi flanszami, tak by bez przeróbek pasowały one w seryjne otwory służące do przykręcenia felgi. Z poszerzeniem przodu było więcej problemów ze względu na układ kierowniczy. Oś przednia została wykonana z połączenia dwóch seryjnych osi. Ursus C-330 ma układ kierowniczy oparty na dwóch drążkach wzdłużnych. Konieczne było zastąpienie tego systemu układem opartym na jednym drążku wzdłużnym i jednym poprzecznym, tak jak jest to zrobione w Ursusie C-360.

W tym celu przerobiony został drążek wzdłużny, dorobiony został długi drążek poprzeczny i założone zostały wąsy od Ursusa C-360.

Zalety i wady poszerzonego Ursusa C-330

Zalet wynikających z modyfikacji Ursusa jest wiele.

Po pierwsze, możliwe jest zasadzenie rozsady za pomocą sadzarki bez ryzyka nadmiernego ubicia gleby. Znacząco poprawia to wydajność i komfort pracy, a rośliny sadzone są w pulchną glebę, i jak sami rolnicy podkreślają – rozsada nie czerwienieje, co było częstym zjawiskiem w rzędach roślin sadzonych za kołem ciągnika.

Kolejny plus to możliwość rozwijania i zwijania folii perforowanej przy użyciu specjalnego narzędzia. Warto podkreślić, że wcześniej wspomnianym ciągnikiem wykonywane są wszystkie zabiegi na plantacji, od momentu przygotowania podłoża do momentu zbioru. Mowa tu m.in. o bronowaniu, sadzeniu, pieleniu czy ochronie chemicznej. Wszystkie te zabiegi odbywają się w tych samych śladach, dzięki czemu ciągnik porusza się po zbitej glebie i nie grzęźnie nawet po ulewnym deszczu.

Są też niemałe wady tak znaczącego poszerzenia ciągnika.

Chyba największą z nich jest bardzo niewielka zwrotność maszyny. Seryjny Ursus C-330 ma promień skrętu wynoszący zaledwie 6,6 m, po modyfikacjach, wartość ta wzrosła znacząco, co zmusza operatora do wykonywania nawrotów na polu na kilka razy. Do samego kierowania też trzeba przyłożyć zdecydowanie więcej siły.

Największe obawy budzi jednak wytrzymałość zwolnic. Przy tak długim dystansie na odlewy działają zdecydowanie większe siły ze względu na dźwignię która powstaje. – Największe obawy wśród osób oglądających ten ciągnik budzi wytrzymałość zwolnic i fakt – są one zdecydowanie bardziej obciążone i my zdajemy sobie z tego sprawę, dlatego jeździmy bardzo ostrożnie i powoli, szczególnie jeżeli na podnośniku mamy zawieszoną jakąś maszynę. Jak na razie nie zdarzyła nam się żadna poważna awaria, ale trzeba bardzo uważać – podkreśla rolnik.

Żniwa 2026 pod znakiem zakazów? Ekstremalne upały paraliżują pracę francuskich rolników

0
Żniwa 2026
Ilustracja poglądowa

Żniwa 2026 w Europie Zachodniej rozpoczynają się w atmosferze skrajnego napięcia. Trwająca we Francji fala afrykańskich upałów zmusiła tamtejsze władze do podjęcia radykalnych kroków. W szczycie sezonu zbiorów rolnicy w wielu regionach kraju mają kategoryczny zakaz wjazdu kombajnami w pole w najgorętszych godzinach doby. Powód? Skrajne ryzyko gigantycznych pożarów.

Przeczytaj również:

Podczas gdy polscy plantatorzy przygotowują sprzęt do wjazdu w pole, ich koledzy znad Sekwany zderzyli się z urzędniczą ścianą podpartą ekstremalną pogodą. Aż w 72 francuskich departamentach ogłoszono najwyższy stopień zagrożenia upałami. Aby zminimalizować ryzyko zaprószenia ognia od rozgrzanych maszyn, lokalne władze wydały oficjalne dekrety wprowadzające tzw. „godziny policyjne” na polach.

Przymusowa sjesta we Francji. Gdzie obowiązują restrykcje?

Restrykcje nie są jednolite – każdy departament wprowadza własne ramy czasowe, co wprowadza spore zamieszanie w logistyce:

  • Mayenne oraz Orne: Całkowity zakaz zbioru zbóż, sianokosów, koszenia i prasowania w godzinach 12:00–20:00.
  • Seine-Maritime oraz Ille-et-Vilaine (Bretania): Maszyny muszą zjechać z pól w godzinach 13:00–18:00 (w Bretanii zakaz belowania słomy wydłużono nawet do 21:00).
  • Calvados i Marne: Blokada pracy w godzinach 14:00–18:00 przez cały okres obowiązywania czerwonego alertu.
  • Region Owernia-Rodan-Alpy (Allier): Zakaz zbierania plonów i prasowania od 12:00 do 19:00 (wyłączono z niego jedynie zbiór rzepaku).

Żniwa 2026 a bezpieczeństwo: kombajn tylko w asyście wozu z wodą

Tam, gdzie prefektury nie zdecydowały się na całkowity zakaz pracy, wprowadzono rygorystyczne obostrzenia BHP i przeciwpożarowe. Rolnicy, którzy chcą kosić, muszą organizować pracę niemal jak operację bojową.

W departamentach takich jak Oise, Indre-et-Loire czy Pas-de-Calais praca jest legalna tylko wtedy, gdy na polu lub w promieniu maksymalnie 1 km od kombajnu znajduje się ciągnik z podpiętym kultywatorem ścierniskowym lub broną talerzową (by w razie pożaru natychmiast oborać ogień) oraz mobilny zbiornik z wodą (w niektórych regionach wymagane jest minimum 1000 litrów wody).

Co ciekawe, w departamencie Eure-et-Loir władze nie zakazały wprost samych zbiorów, ale… zamknęły silosy skupowe w godzinach 14:00–18:00, co w praktyce i tak sparaliżowało płynność dostaw ziarna.

Czy polskie żniwa 2026 przyniosą podobne obostrzenia?

Choć francuskie przepisy mogą wydawać się naszym producentom drastycznym ograniczaniem wolności gospodarczej, pokazują one, jak poważnie zachodnia Europa podchodzi do zmian klimatycznych i ochrony mienia.

Analizując dynamicznie zmieniające się warunki pogodowe w Europie Centralnej, eksperci alarmują, że susza i rekordowo wysokie temperatury mogą dotknąć także nasz kraj. Jeśli sytuacja hydrologiczna w Polsce będzie się pogarszać, żniwa 2026 mogą wymusić na krajowych gospodarzach podobne, oddolne praktyki bezpieczeństwa. Widok ciągnika z talerzówką asekurującego kombajn na suchym jak pieprz polu może wkrótce stać się standardem również na polskich wsiach.

Opracowanie własne na podstawie danych francuskiego portalu rolniczego Terre-net.fr

Najgroźniejsze szkodniki buraka i ziemniaka. Jak skutecznie chronić plantacje?

0

Szkodniki buraka i ziemniaka, żerując zarówno na nadziemnych, jak i podziemnych częściach roślin, mogą poważnie obniżać wielkość i jakość plonu, a w skrajnych przypadkach nawet całkowicie zniszczyć plantację. W ostatnich latach pojawiają się także nowe zagrożenia, z którymi musi zmierzyć się nowoczesna, integrowana ochrona roślin. Poznaj najgroźniejsze szkodniki buraka i ziemniaka oraz metody ich zwalczania.

Najgroźniejsze szkodniki ziemniaka

Stonka ziemniaczana – największy szkodnik liści ziemniaka

Od lat za najbardziej znanego i mającego największy gospodarczo wpływ szkodnika ziemniaka uważana jest stonka ziemniaczana.

Występuje corocznie i powszechnie na plantacjach ziemniaka. W ostatnich latach wzrasta problem odporności stonki na niektóre substancje czynne insektycydów, co utrudnia walkę z tym szkodnikiem.

Szkodniki ziemniaka: Stonka ziemniaczana larwa

Chrząszcze pojawiają się po przezimowaniu, zwykle gdy temperatura gleby wzrośnie do 15°C, choć okres ich pojawu może być rozciągnięty w czasie. Samice składają zazwyczaj po 400–600 jaj, a larwy po wylęgu od razu rozpoczynają żerowanie. Te najmłodsze wygryzają w liściach niewielkie otwory, natomiast starsze stadia i dorosłe chrząszcze niszczą liście aż po główne nerwy, a następnie zjadają ogonki liściowe i całe pędy, powodując całkowite gołożery.

Drutowce, pędraki i rolnice – zagrożenie dla bulw i korzeni

Na plantacjach ziemniaków znaczenie gospodarcze, szczególnie wyraźne w ostatnich kilkunastu latach, mają szkodniki glebowe:

  • drutowce,
  • pędraki,
  • lenie,
  • rolnice.

Drutowce to larwy chrząszczy sprężykowatych. Uszkadzają one system korzeniowy ziemniaka, podziemne pędy oraz bulwy, wewnątrz których powodują głębokie wżery i kanały.

Podobne uszkodzenia podziemnych części ziemniaka powodują pędraki, czyli larwy chrząszczy chrabąszczowatych i rutelowatych, larwy muchówek – lenia marcowego i ogrodowego oraz gąsienice rolnic, które dodatkowo mogą żerować na powierzchni na liściach ziemniaka. Główne przyczyny wzrostu negatywnego wpływu szkodników glebowych to ograniczenia zabiegów agrotechnicznych, uprawa po ugorach lub w ich pobliżu i rozdrobnienie gospodarstw.

Mszyce i skoczki – wektory groźnych wirusów ziemniaka

Kolejną grupą szkodników, dotkliwą zwłaszcza na plantacjach nasiennych ziemniaka, są mszyce. Na plantacjach ziemniaka może występować kilka gatunków mszyc.

Wśród nich są gatunki typowo „ziemniaczane”, np. mszyca brzoskwiniowa, mszyca szakłakowo-ziemniaczana i mszyca kruszynowo-ziemniaczana. Występują także niemniej ważne, tzw. mszyce „nieziemniaczane”, a wśród nich mszyca burakowa, które często przewyższają liczebnością mszyce „ziemniaczane”.

Mszyce, zasiedlając i wysysając soki głównie z liści ziemniaka, powodują ich skręcanie i zasychanie. Są także wektorami wirusów liściozwoju ziemniaka (PLRV), wirusa Y ziemniaka (PVY) oraz wirusów M (PVM) i S (PVS).

Podobne szkody mogą powodować występujące na plantacjach ziemniaka skoczki, głównie sześciorek, ziemniaczak i czarnoplamek.

Przędziorek chmielowiec i nicienie – wyzwania w uprawie ziemniaka

W ostatnich latach lokalnie pojawia się przędziorek chmielowiec – niewielki, ale występujący często w bardzo dużej liczebności pajęczak. Przędziorki żerują najczęściej na dolnej stronie liści, nakłuwając je i wysysając z tkanek sok. Pomiędzy roślinami przemieszczają się po oprzędzie, od brzegów w głębsze obszary uprawy.

Niezwykle ważną grupą szkodników ziemniaka są nicienie:

  • mątwik ziemniaczany,
  • mątwik agresywny,
  • niszczyk ziemniaczak,
  • guzak północny.

Ponieważ wiele gatunków nicieni ziemniaczanych to szkodniki kwarantannowe, dodatkowe straty wynikają z utrudnienia eksportu oraz wykluczenia z uprawy poddanych kwarantannie zamątwiczonych pól.

Rośliny ziemniaka w części nadziemnej nie wykazują objawów porażenia przez nicienie, choć może o tym świadczyć zahamowany wzrost czy gorzej wykształcone, pofałdowane liście. Objawy obecności nicieni w zależności od gatunku występują na korzeniach (kulki, wyrośla) i bulwach ziemniaka – plamy na powierzchni bądź gąbczasta tkanka na przekroju. Często uszkodzone przez nicienie tkanki są źródłem wtórnych infekcji grzybowych i bakteryjnych.

Znaczenie szkodników ziemniaków w zależności od przeznaczenia bulw

Szkodnik Sadzeniaki Konsumpcyjne Przemysłowe Frytki
i chipsy
Drutowce+++++++++
Lenie++++++++
Mszyce+++++++++
Nicienie++++++
Pędraki++++++++++
Przędziorki+(+)+(+)+(+)+(+)
Rolnice++++++++++
Skoczki+++++
Stonka ziemniaczana++++++++
Objaśnienia: +++ znaczenie bardzo duże, ++ znaczenie duże, + znaczenie małe, ( ) znaczenie lokalne.

Szkodniki buraka cukrowego – które powodują największe straty?

Burak przez cały okres wegetacji jest narażony na uszkodzenia powodowane przez szkodniki, które mogą obniżać plon nawet o 30%. Najgroźniejsze są te, które występują we wczesnych fazach rozwoju, ponieważ przy punktowym wysiewie buraka mogą doprowadzić do znacznej redukcji obsady roślin na plantacji.

Okres wschodów buraka to zagrożenie plantacji przez szkodniki glebowe – drutowce, pędraki i rolnice. Żerują, uszkadzając korzenie, a czasami nawet kiełkujące nasiona. Starsze gąsienice rolnic mogą uszkadzać także nadziemne części roślin lub wciągać młode siewki w całości pod powierzchnię i tam je zjadać.

Szarek komośnik – coraz większy problem plantacji buraka

Szkodniki buraka: Szarek komośnik

Przykładem szkodnika, który stosunkowo od niedawna mocno daje się we znaki plantatorom buraka, zwłaszcza w południowo-wschodnich rejonach kraju, jest szarek komośnik. Te chrząszcze z rodziny ryjkowcowatych żerują na wschodach buraka, zjadając liście i ogonki liściowe. W przypadku masowego pojawu ich żerowanie prowadzi do znacznych ubytków w zasiewach (szczególnie od brzegów plantacji) i konieczności przesiewania.

Pchełka burakowa i drobnica burakowa – zagrożenie dla młodych roślin

Młode siewki buraków w fazie pierwszych liści właściwych może atakować pchełka burakowa. Chrząszcze pchełek wygryzają w liściach otwory, a silnie uszkodzone rośliny mogą zamierać. Podczas suszy i chłodniejszych dni zagrożenie jest większe, ponieważ rozwój buraka jest wolniejszy.

W północnych rejonach uprawy buraka zagrożeniem może być drobnica burakowa, powodująca największe szkody w okresie od kiełkowania do fazy 2 par liści właściwych. Chrząszcze powodują deformacje liścieni i uszkadzają szyjkę korzeniową oraz hypokotyl, co prowadzi do przerwania wiązek przewodzących i osłabienia lub zamierania siewek.

Mszyce, śmietki i pluskwiaki – szkodniki liści buraka

Kolejną ważną grupą szkodników buraków są mszyce, głównie burakowa i mniej liczna – brzoskwiniowa.

Zasiedlają one już najmłodsze liście w rozecie, a w dalszych fazach wzrostu ich kolonie mogą pokrywać całą powierzchnię blaszek liściowych. Oprócz szkód bezpośrednich, polegających na wysysaniu soków z tkanek, mszyce na burakach mogą przenosić wirusy, m.in. żółtaczki buraka (BYV) i łagodnej żółtaczki buraka (BMYV).

Liście buraka mogą także uszkadzać larwy śmietek – burakowej i ćwiklanki, które żerują pomiędzy górną i dolną skórką, wygryzając miękisz, przez co znacznie zredukowana jest powierzchnia asymilacyjna liści.

W niektórych rejonach kraju szkody powoduje pluskwiak – płaszczyniec burakowy, choć szkody powodowane przez bezpośrednie żerowanie larw i dorosłych osobników tego szkodnika mają znaczenie tylko w przypadku masowego pojawu. Dorosłe płaszczyńce mogą przenosić wirusy powodujące chorobę – kędzierzawkę płaszczyńcową, której główne objawy to zahamowanie wzrostu i marszczenie blaszek liściowych i obniżenie zawartości cukru w korzeniach.

Lokalnie szkody może wyrządzać inny gatunek pluskwiaka – tarczyk mgławy, którego larwy i osobniki dorosłe wygryzają w liściach nieregularne otwory, obniżając ich powierzchnię asymilacyjną.

Gąsienice, przędziorek i nicienie – szkodniki ograniczające plon korzeni

Do znacznej redukcji liści buraka mogą przyczyniać się żarłoczne gąsienice motyli – błyszczki jarzynówki i piętnówek, zwłaszcza gdy żerują po kilka na jednej roślinie.

Największe straty mają miejsce, kiedy zaatakowane zostaną młode rośliny. W ostatnich latach coraz częściej notowane są masowe pojawy przędziorka chmielowca, któremu sprzyja sucha i ciepła pogoda. Pojedynczy osobnik jest ledwie widoczny gołym okiem, ale szkody na plantacji wyrządzają miliony tych pajęczaków, przemieszczając się pomiędzy roślinami na przędzy. Początkowe objawy żerowania tego szkodnika to niewielkie, początkowo srebrzyste, z czasem żółte plamki. Przy silnym porażeniu rośliny mogą całkowicie zamierać, a straty w plonie dochodzić do 25%.

Problemem dla plantatorów buraków mogą być także nicienie – mątwik burakowy i guzak północny. Porażone rośliny wolniej rosną i są bardziej wrażliwe na niekorzystne warunki środowiskowe, takie jak susza, bądź stosowane herbicydy. W warunkach suszy i ciepłej pogody straty w plonie są większe i mogą dochodzić do 25%.

Jak skutecznie zwalczać szkodniki buraka i ziemniaka?

Przestrzeganie podstawowych zalecań agrotechnicznych ma istotne znaczenie i jest podstawą skutecznych programów ochrony roślin. Uproszczenia uprawy czy płodozmianu to główne czynniki zwiększające ryzyko masowego pojawu szkodników glebowych, szczególnie ważnych w produkcji ziemniaków i buraków.

Przestrzeganie dostatecznej izolacji przestrzennej pomiędzy tegoroczną i ubiegłoroczną uprawą czy regulacja zachwaszczenia to także skuteczne, niechemiczne sposoby ograniczania presji szkodników. Ważnym aspektem integrowanej ochrony roślin jest właściwy dobór odmian, co przyczynia się nie tylko do osiągnięcia lepszego jakościowo i ilościowo plonu, ale także do ograniczenia ochrony chemicznej.

Monitoring plantacji podstawą ochrony

Chemiczne zwalczanie szkodników musi poprzedzać systematyczny monitoring własnej plantacji i stwierdzenie, że dany szkodnik przekroczył próg ekonomicznej szkodliwości. Na większych plantacjach zwalczanie można przeprowadzić w pasie brzegowym, co ograniczy chemizację i tym samym zmniejszy koszty ochrony, ale wyłącznie po dokładnym monitoringu.

Kiedy wykonywać zabiegi insektycydowe?

Istotnym czynnikiem wpływającym na skuteczność zwalczania jest optymalna temperatura działania danego insektycydu, którą należy mierzyć bezpośrednio na plantacji. Podczas wykonywania chemicznych zabiegów ochrony trzeba pamiętać o bezpieczeństwie pszczół i innych zapylaczy, dlatego przede wszystkim należy zwrócić szczególną uwagę na toksyczność oraz okres prewencji, a zabiegi wykonywać po zakończeniu oblotu pszczół, najlepiej w godzinach wieczornych lub nocnych. Skutecznością w ograniczaniu szkodników w początkowych fazach wzrostu buraka wykazuje się aktualnie zarejestrowana zaprawa nasienna.

Progi szkodliwości i terminy obserwacji szkodników ziemniaka i buraka

Szkodnik Termin obserwacji Próg szkodliwości
ZIEMNIAK
Drutowce Przed sadzeniem 10–20 larw na 1 m²
Mątwik ziemniaczany Przed sadzeniem Do 10 jaj z żywymi larwami na 1 g gleby
Mszyce Po wschodach roślin Wektory chorób wirusowych – pierwsze uskrzydlone mszyce na plantacji nasiennej – zabieg interwencyjny
5–10 mszyc na 100 liści – plantacje nasienne
10–20 mszyc na 100 liści – plantacje produkcyjne
500 mszyc na 100 liści – szkodnik bezpośredni
Pędraki Przed sadzeniem 4–5 pędraków na 1 m²
Rolnice Przed sadzeniem 6 gąsienic na 1 m²
Stonka ziemniaczana Po wschodach roślin 10 złóż jaj na 10 roślin lub 15 larw na 1 roślinie, lub 1–2 chrząszczy zimujących na 25 roślinach
BURAK
Błyszczka jarzynówka Od czerwca 5–8 gąsienic/m² w fazie zwierania międzyrzędzi (BBCH 31–35) lub 25% uszkodzonych roślin
Drobnica burakowa Od wschodów do fazy 4 liści 20% opanowanych roślin
Drutowce Od początku okresu wegetacji 5–8 osobników/m²
Mątwik burakowy Od początku okresu wegetacji 500 jaj i larw / 100 g gleby
Mszyca burakowa Od fazy 3–4 liści Co najmniej 15% zasiedlonych roślin lub 15 mszyc nieuskrzydlonych na roślinę; mszyce-wektory – pierwsze uskrzydlone mszyce
Pędraki Od początku okresu wegetacji 5–6 osobników/m²
Pchełka burakowa Od wschodów do fazy 4–5 liści 5–10 chrząszczy/m²
Rolnice Od czerwca 6 gąsienic stadium L1 i L2/m²
Śmietka ćwiklanka Od maja 4 jaja lub miny/roślinę w fazie 2 liści właściwych (BBCH 12)
8 jaj lub min/roślinę w fazie 2 liści właściwych (BBCH 14)
>20 jaj lub min/roślinę w fazie 6 liści właściwych (BBCH 16)
Szarek komośnik Od początku wschodów 1 chrząszcz / 10 m²

Ceny zbóż na Matif rosną pod wpływem rekordowych upałów

0
Cena pszenicy na Matif

Ceny zbóż na Matif gwałtownie wzrosły podczas środowej sesji (24 czerwca 2026 r.), reagując na falę ekstremalnych, afrykańskich upałów, która przetacza się przez Europę Zachodnią. Inwestorzy z dużym niepokojem patrzą na prognozy pogody, które dla wielu kluczowych regionów produkcyjnych oznaczają drastyczny spadek potencjału plonotwórczego upraw jarych.

Podczas gdy stary kontynent liczy straty spowodowane suszą i słońcem, za oceanem giełda w Chicago (CBOT) notuje roczne minima, dusząc się pod presją silnego dolara i zapowiadanych opadów deszczu w USA.

Pogodowy paraliż we Francji i Niemczech

Głównym zapalnikiem do wzrostów na paryskim parkiecie stały się najnowsze raporty synoptyków i doniesienia z pól. W ogarniętej przedwczesnymi żniwami Francji rozszerzono najwyższy, czerwony poziom alertów przed upałami, a w wielu regionach padły historyczne rekordy temperatury. Co gorsza, potężna fala gorąca nie odpuszcza i przesuwa się na wschód – w kierunku Niemiec oraz krajów Beneluksu.

Taka aura to potężny cios dla kukurydzy, która znajduje się obecnie w kluczowej dla wielkości plonu fazie wegetacji. Reakcja rynku terminowego była natychmiastowa:

  • Kukurydza (seria sierpniowa – XBX26): podrożała na środowym zamknięciu o +1,83% (+4,00 EUR), osiągając poziom 222,25 EUR/t. Co istotne, kontrakt na nowy zbiór (listopad 2026) przebił psychologiczną barierę 220 EUR/t, wyznaczając nowe maksima.
  • Pszenica (seria wrześniowa – MLU26): wzrosła o +1,70% (+3,50 EUR) do poziomu 209,50 EUR/t, powracając tym samym do wysokich wycen notowanych pod koniec maja. Choć wysokie temperatury pozwalają na błyskawiczny postęp prac żniwnych, rynek obawia się o parametry jakościowe ziarna oraz finalny bilans zbiorów u kluczowych europejskich producentów.

Dodatkowym paliwem dla europejskich kontraktów okazał się rynek walutowy. Kurs EUR/USD spadł o -0,20% do poziomu 1,13582. Euro jest najtańsze wobec dolara od ponad roku, co mocno wspiera konkurencyjność unijnego ziarna na rynkach eksportowych.

Dlaczego ceny zbóż na Matif rosną, a w Chicago spadają?

Gdyby nie sytuacja za oceanem, wzrosty w Paryżu mogłyby być jeszcze bardziej spektakularne. Giełda w Chicago (CBOT) pozostaje jednak niewrażliwa na europejskie problemy pogodowe. Indeks dolara (Dollar Index) wzrósł powyżej poziomu 101,50 pkt. (najwyżej od maja 2025 r.), co skutecznie blokuje amerykański eksport.

Jak zauważają analitycy rynkowi, kukurydza w Chicago (ZCN26) osunęła się o -0,67% do 407-0 centów/bu, notując w ciągu dnia nowe 52-tygodniowe minimum na poziomie 4,05-6 $/bu. Z kolei tamtejsza pszenica (ZWN26), mimo prób popołudniowego odbicia na plecach giełdy Euronext, poddała się presji trwających w USA zbiorów oraz pozycjonowania kapitału i zamknęła sesję z lekkim minusem (-0,17%, cena 585-6 centów/bu). Dodatkowo, uprawom soi i kukurydzy w Pasie Kukurydzianym USA sprzyjają najnowsze prognozy meteorologiczne (NOAA), zapowiadające obfite opady deszczu (od 25 do 75 mm), co zdejmuje z amerykańskiego rynku jakąkolwiek premię pogodową.

Co to oznacza dla polskich rolników?

Sygnały płynące z Paryża są dobrym prognostykiem cenowym przed zbliżającymi się w Polsce żniwami. Wyższe ceny zbóż na Matif (powrót pszenicy w okolice 210 EUR/t) przy jednoczesnej stabilizacji kursu euro wobec złotego (wczorajsze zamknięcie EUR/PLN to 4,2854) dają podstawy do oczekiwania stabilnych i wyższych cenników startowych w punktach skupu oraz w krajowych portach.

Warto jednak bacznie obserwować rynek ropy naftowej. Środowa sesja przyniosła potężny, około 4-procentowy krach – ropa Brent tąpnęła do 73,74 USD/bbl, a WTI do 70,34 USD/bbl. Tak głęboka przecena surowców energetycznych przełożyła się już na spadek cen oleju sojowego w USA (aż o -1,60%) oraz wyhamowanie wzrostów rzepaku na giełdzie Euronext, który zamknął się na minusie (-0,43%, cena 515,75 EUR/t). Jeśli tani surowiec energetyczny utrzyma się dłużej, zdaniem analityków może zacząć ciążyć również cenom zbóż, ograniczając popyt ze strony sektora biopaliw.

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Pan Krzysztof ma 65 lat i nawet nie myśli o emeryturze. Sam obrabia 280 hektarów. Jak to możliwe?

0
jak samemu prowadzić gospodarstwo 280 ha

Jak samemu prowadzić gospodarstwo o powierzchni 280 hektarów?

Jeszcze kilkanaście lat temu trudno było wyobrazić sobie, że jedna osoba będzie w stanie samodzielnie prowadzić gospodarstwo o powierzchni blisko 300 hektarów. Dziś dla pana Krzysztofa z województwa lubuskiego to codzienność. Od ponad 46 lat pracuje w rolnictwie, nie korzysta z unijnych dotacji, nie inwestuje na kredyt, a mimo osiągnięcia wieku emerytalnego nie zamierza zwalniać tempa.

Na co dzień wszystkie decyzje i większość prac wykonuje sam. Nie ukrywa, że wymaga to bardzo dobrej organizacji, ale właśnie w tym widzi największą satysfakcję. Rolnictwo od lat jest dla niego czymś więcej niż zawodem. To pasja, która daje motywację do ciągłego rozwijania gospodarstwa i szukania nowych rozwiązań.

Jakie uprawy prowadzi rolnik na 280 hektarach?

Gospodarstwo pana Krzysztofa znajduje się w gminie Bledzew w województwie lubuskim i obejmuje 280 hektarów gruntów ornych. Całość nastawiona jest wyłącznie na produkcję roślinną. W strukturze zasiewów dominują pszenica konsumpcyjna, rzepak, pszenżyto oraz rośliny bobowate – wcześniej groch, a w tym sezonie peluszka.

Gospodarstwo nie należy do najłatwiejszych pod względem warunków glebowych. Pola są bardzo zróżnicowane – występują tu gleby od III aż do VI klasy bonitacyjnej, a dodatkowym utrudnieniem jest ich mozaikowatość. Na jednym polu można spotkać zarówno cięższe gliny, jak i lekkie, piaszczyste fragmenty, a całość uzupełnia pagórkowaty teren, który wymaga indywidualnego podejścia do każdej uprawy.

Mimo tych ograniczeń gospodarstwo od lat osiąga bardzo dobre wyniki produkcyjne. W korzystnych sezonach rzepak plonuje na poziomie około 4 ton z hektara, choć – jak przyznaje rolnik – sezon 2026 zapowiada się znacznie słabiej. Na wielu plantacjach problemem okazały się słabe wschody oraz uszkodzenia spowodowane przez zimę, dlatego trudno będzie powtórzyć wyniki z najlepszych lat.

Znacznie większe nadzieje wiąże z pszenicą. Średni plon powinien wynieść około 8 ton z hektara, choć wiele będzie zależało od stanowiska oraz przebiegu pogody w najbliższych tygodniach. Na słabszych, piaszczystych glebach potencjał jest oczywiście mniejszy, natomiast na lepszych fragmentach pól możliwe są znacznie wyższe wyniki. Jak podkreśla, decydujące znaczenie będą miały opady.

Co ciekawe, mimo prowadzenia gospodarstwa o powierzchni 280 hektarów praktycznie wszystkie prace wykonuje samodzielnie. Jedynie podczas żniw korzysta z pomocy dwóch kierowców odwożących ziarno oraz operatora ładowarki, który odpowiada za sprawne załadunki. Pozostałe zabiegi – od siewu, przez nawożenie i ochronę roślin, aż po organizację prac – realizuje we własnym zakresie.

Jak osiągnąć wysokie plony? Terminowość i dobra organizacja pracy

Zdaniem rolnika kluczowe znaczenie ma terminowość wykonywania wszystkich zabiegów. Opóźnienie siewu czy ochrony roślin oznacza utratę części potencjału plonowania, dlatego każde okno pogodowe musi zostać maksymalnie wykorzystane. Zabiegi regulacji łanu oraz ochrony fungicydowej wykonuje precyzyjnie, a dawki środków dobiera do jakości stanowiska. Na słabszych glebach ogranicza ilość regulatorów wzrostu, natomiast na lepszych zwiększa ich dawki, aby skutecznie zapobiegać wyleganiu.

Ochrona roślin dostosowana do jakości gleby

W osiąganiu wysokich plonów ważną rolę odgrywa również odpowiednio zaplanowana ochrona roślin. Rolnik nie ukrywa, że przy intensywnej technologii produkcji nie da się całkowicie zrezygnować ze środków ochrony czy regulatorów wzrostu. W tym sezonie na części plantacji pszenicy zastosował trzykrotnie regulator wzrostu Moddus, jednak dawki dostosowuje do warunków panujących na poszczególnych polach. Na słabszych stanowiskach ogranicza ilość preparatu, natomiast na lepszych glebach stosuje intensywniejszą regulację łanu, aby skutecznie ograniczyć ryzyko wylegania i utrzymać wysoki potencjał plonowania.

Park maszynowy dopasowany do dużego areału

Pan Krzysztof przyznaje, że samodzielna praca na tak dużym areale byłaby niemożliwa bez odpowiednio dobranych maszyn. Dlatego od kilku lat systematycznie inwestuje w sprzęt o dużej wydajności.

W gospodarstwie pracują:

  • ciągniki o mocy 410, 260, 250 i 135 KM,
  • ośmiometrowa brona talerzowa,
  • sześciometrowy siewnik,
  • nowoczesny opryskiwacz Dammann o pojemności 6000 litrów.

Kaażdy ciągnik współpracuje z przypisaną do niego maszyną, dzięki czemu nie ma potrzeby przepinania sprzętu i tracenia czasu podczas intensywnych prac polowych. To właśnie wydajność maszyn pozwala właścicielowi gospodarstwa wykonywać wszystkie prace praktycznie bez pomocy dodatkowych pracowników.

Nowoczesny opryskiwacz Dammann w praktyce

Jedną z najważniejszych inwestycji w gospodarstwie był zakup nowego opryskiwacza Dammann. Jak podkreśla pan Krzysztof, nie zdecydował się na jego wymianę dlatego, że poprzednia maszyna była zużyta. Chodziło przede wszystkim o większą precyzję pracy oraz rozwiązania, które pozwalają jeszcze lepiej wykorzystać krótkie okna pogodowe.

Nowy opryskiwacz został wyposażony w sześć kamer automatycznie kontrolujących wysokość belki polowej. To szczególnie ważne w gospodarstwie położonym na pagórkowatym i bardzo nierównym terenie, gdzie utrzymanie odpowiedniej wysokości oprysku ma ogromny wpływ na skuteczność zabiegu.

Rolnik zwraca uwagę również na możliwość składania belki do szerokości transportowej 15 metrów, co znacznie ułatwia przejazdy pomiędzy słupami energetycznymi i wąskimi drogami dojazdowymi. Poprzednia maszyna nie dawała takich możliwości.

Maszyna została wyposażona także w wydajny rozwadniacz środków ochrony roślin z elektronicznym sterowaniem oraz bardzo mocną pompę o wydajności 500 l/min. Opryskiwacz jest przystosowany również do stosowania RSM, choć w tym gospodarstwie nawożenie azotowe opiera się przede wszystkim na nawozach granulowanych, takich jak saletrosan i saletra.

Duży nacisk położono także na komfort prowadzenia maszyny. Skrętny dyszel z systemem naprowadzania sprawia, że opryskiwacz bardzo dokładnie podąża za ciągnikiem, a pneumatyczne zawieszenie z poduszkami powietrznymi zapewnia stabilność nawet przy pełnym zbiorniku ważącym około 12 ton. Dzięki temu belka zachowuje odpowiednią wysokość również podczas pracy na nierównym terenie.

Na uwagę zasługuje również system rozpylaczy. Zamiast klasycznych wielopozycyjnych głowic zastosowano tylko dwie dysze – niebieską i czerwoną z ceramicznymi wkładkami antyznoszeniowymi. Wielkość kropli operator ustawia bezpośrednio z poziomu komputera pokładowego, wybierając jeden z sześciu stopni rozpylania. Nie ma potrzeby ręcznej zmiany dysz przed kolejnym zabiegiem, co znacząco skraca czas pracy i pozwala szybko dostosować parametry oprysku do wykonywanego zabiegu.

Rolnik wykonuje większość oprysków z prędkością około 12 km/h, natomiast przy zabiegach doglebowych maszyna pozwala pracować nawet z prędkością 18 km/h. Nad prawidłową prędkością czuwa komputer pokładowy, który informuje operatora zarówno o zbyt szybkiej, jak i zbyt wolnej jeździe.

Jak doświadczenie ze Szwecji zmieniło gospodarstwo?

Duży wpływ na sposób prowadzenia gospodarstwa miała kilkuletnia praca w Szwecji. To właśnie tam po raz pierwszy zobaczył nowoczesne maszyny, które w Polsce dopiero zaczynały się pojawiać.

Pracował na ciągnikach marki Ford, która później weszła w skład New Hollanda. Po powrocie do kraju postanowił rozwijać gospodarstwo właśnie w tym kierunku. Pierwszy kombajn Claas kupił już w 2000 roku, a rok później pierwszy ciągnik New Holland. Dziś konsekwentnie wymienia park maszynowy na coraz bardziej wydajne modele, dostosowane do pracy na dużych areałach.

New Holland

Gospodarstwo bez dotacji i kredytów – czy to się opłaca?

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów filozofii prowadzenia gospodarstwa jest sposób finansowania inwestycji. Rolnik podkreśla, że od lat nie korzysta z kredytów ani z programów unijnych.

Większość gruntów została wykupiona od Skarbu Państwa, a nowe maszyny kupowane są wyłącznie za gotówkę. Jak zaznacza, nie krytykuje osób korzystających z dotacji, jednak sam wybrał drogę stopniowego rozwoju finansowanego z wypracowanych zysków. Takie podejście daje mu większą niezależność i pozwala spokojnie planować kolejne inwestycje bez konieczności spłacania zobowiązań.

Ceny paliw w czwartek i prognoza na kolejne dni. Orlen nie reaguje na spadek cen ropy? [ANALIZA]

0
ceny paliw

Ceny paliw w kraju: Czwartek, 25 czerwca 2026 roku, przynosi spore emocje na rynku paliw. Chociaż notowania ropy wróciły prawie do poziomów sprzed konfliktu z Iranem, to paliwo gotowe (diesel na ARA) jest ciągle o kilkanaście procent droższe, a głównym problemem dla naszego rynku stało się 20-groszowe osłabienie złotego do dolara w stosunku do poziomu z końca lutego. W efekcie, mimo że globalny surowiec tanieje, krajowi odbiorcy nie widzą tak głębokich obniżek, na jakie liczyli. Przyglądamy się najnowszym danym hurtowym PKN Orlen, oficjalnym limitom cenowym oraz sprawdzamy, co czeka nas na pylonach w najbliższych dniach – zwłaszcza w kontekście nadchodzącego wielkiego powrotu 23% podatku VAT już 1 lipca.

Zapoznaj się z najnowszą analizą:

Globalne giełdy w dół: Efekt cieśniny Ormuz i rynkowe anomalie

Na rynkach światowych nastroje są jednoznacznie spadkowe. Przełom dyplomatyczny na linii Waszyngton–Teheran doprowadził do pełnego otwarcia strategicznej cieśniny Ormuz oraz czasowego zawieszenia sankcji na eksport irańskiej ropy. W efekcie:

  • Ropa Brent osunęła się w rejon 77,08 USD za baryłkę.
  • Ropa WTI notowana jest w okolicach 73,21 USD za baryłkę.

Wycena surowej ropy niemal całkowicie zmazała już premię wojenną – do poziomów z 27 lutego (sprzed wybuchu konfliktu z Iranem) brakuje już zaledwie kilku dolarów na baryłce.

Mimo to, na pylonach w Polsce nie widać powrotu do dawnych stawek. Dlaczego? Kluczowy, europejski rynek gotowych produktów rafinowanych (baza ARA) wykazuje ogromną odporność na spadki. Ceny gotowego diesla od kilku dni twardo oscylują wokół 880 USD/t i wciąż pozostają o kilkanaście procent droższe niż pod koniec lutego. To pierwsza i najważniejsza bariera dla głębszych obniżek w kraju – kupujemy relatywnie tani surowiec, ale gotowy produkt na Zachodzie wciąż jest drogi przez ograniczone moce przerobowe europejskich rafinerii oraz zwiększony popyt na destylaty.

Hurt w Płocku: Benzyna tanieje, ale diesel pod presją drogiego dolara

Najnowsze tabele hurtowe PKN Orlen z 25 czerwca pokazują, że sytuacja w kraju zależy przede wszystkim od stopnia uzależnienia danego paliwa od importu. Drugim potężnym hamulcem dla obniżek jest rynek walutowy Forex. Choć ropa tanieje, polski złoty drastycznie osłabił się od zimy – para USD/PLN jest dziś wyceniana o około 20 groszy wyżej niż pod koniec lutego (obecnie kurs wynosi 3,7638 zł). Ponieważ zakupy surowców i gotowych paliw rozliczane są w amerykańskiej walucie, ten skok kursowy niemal całkowicie pożera zyski z giełdowych spadków ropy.

  • Benzyna Eurosuper 95: Tutaj spadek jest widoczny i stabilny. Jak wynika z oficjalnych danych, 25 czerwca cena hurtowa spadła do 5 205 zł/m³ (z 5 214 zł/m³ dzień wcześniej). Spoglądając wstecz, widać wyraźną korektę w dół w stosunku do końcówki maja, gdy metr sześcienny kosztował 5 548 zł (27.05). Wynika to z faktu, że w przypadku benzyny polskie rafinerie w ogromnej większości pokrywają zapotrzebowanie krajowe z własnego przerobu, przez co zależność od zachodnioeuropejskich notowań gotowego błękitnego paliwa jest mniejsza.
  • Olej Napędowy (Ekodiesel): W przypadku diesla sytuacja wygląda zupełnie inaczej. 25 czerwca cena hurtowa ON wzrosła o 12 zł na metrze sześciennym – z 5 358 zł do 5 370 zł/m³. Choć to wzrost symboliczny, a diesel i tak jest o wiele tańszy niż pod koniec maja (5 793 zł/m³ w dniu 27.05), to uderza w nas struktura rynku. Polska zużywa znacznie więcej oleju napędowego, niż produkuje, przez co duża część diesla musi być importowana drogą morską z Europy Zachodniej. Skoro gotowy diesel na ARA utrzymuje kilkunastoprocentową premię cenową względem lutego, a złoty jest o 20 groszy słabszy do dolara, krajowy hurtownik ma całkowicie zablokowaną przestrzeń do obniżek.

Ceny detaliczne: Rządowe sufity a rynkowa rzeczywistość

Na stacjach paliw wciąż obowiązuje rządowy mechanizm osłonowy oparty na formule cen maksymalnych ogłaszanych przez Ministra Energii. Oficjalne limity na 25 czerwca to:

  • Pb95: 5,96 zł/l (spadek z 5,97 zł/l dzień wcześniej).
  • ON: 6,11 zł/l (bez zmian dzień do dnia).

Warto jednak zauważyć, że rynek i konkurencja działają doskonale. Oficjalne ceny maksymalne to jedynie nieprzekraczalny pułap, a stacje paliw w walce o klienta mocno ścinają swoje marże. Jak pokazuje rynkowa praktyka z ostatnich dni, na konkurencyjnych stacjach benzynę Pb95 można zatankować za 5,68 zł/l, a olej napędowy za 5,79 zł/l. To ceny o kilkadziesiąt groszy niższe od ministerialnych limitów, co dowodzi, że handlowcy natychmiast przekładają niższe koszty hurtowe na korzyść kierowców i rezygnują z dużej części własnych zysków.

Prognoza na kolejne dni: Co nas czeka przed i po 1 lipca?

Biorąc pod uwagę najświeższy układ sił z 25 czerwca (delikatny spadek hurtu benzyny i lekki wzrost diesla podbity drożejącym dolarem), w najbliższych dniach na stacjach zaobserwujemy stabilizację:

  • Benzyna Pb95: Na najtańszych stacjach utrzyma się w przedziale 5,65 – 5,70 zł/l. Oficjalny limit maksymalny na piątek powinien drgnąć o kolejny grosz w dół (do 5,95 zł/l).
  • Olej Napędowy: Ze względu na sztywność rynku ARA i kursu walut, stacje mogą minimalnie skorygować ceny w górę lub utrzymać je na obecnym, niskim poziomie kosztem własnej marży (5,79 – 5,85 zł/l na tańszych obiektach).

Oficjalne ceny maksymalne na stacjach na piątek powinny wynieść:

ON: 6,12 zł/l (+1gr/l);

Pb95: 5,95 zł/l (-1 gr/l).

Cisza przed podatkową burzą

To ostatni moment na tańsze tankowanie. Już 1 lipca wygasają pakiety osłonowe, a stawka podatku VAT na paliwa wzrasta z obecnych 8% do podstawowych 23%. Z prostej kalkulacji matematycznej wynika, że ponieważ podwójny filtr (drogi diesel na ARA + wysoki kurs USD/PLN) nie pozwolił cenom netto spaść niżej przed końcem miesiąca, sam skok podatku VAT mocno uderzy nas po kieszeni. Od przyszłej środy ceny na pylonach wzrosną o około 83-85 groszy na litrze. Podwyżka ta w pełni uderzy w klientów indywidualnych oraz rolników ryczałtowych, którzy nie mają możliwości odliczenia podatku od towarów i usług. Końcówka czerwca to idealny czas, by uzupełnić zapasy przed nieuchronnym, lipcowym skokiem cen.

Źródło cen: PKN Orlen, Monitor Polski, giełdy towarowe