Strona główna Blog Strona 14

Za Gierka trafiały do polskich PGR-ów. Dziś kombajny Rivierre-Casalis są prawdziwą rzadkością

4
Rivierre-Casalis ABM 480

Dziś kombajn zbierający kukurydzę na ziarno nie jest na polskich polach niczym niezwykłym. Kilkadziesiąt lat temu sytuacja wyglądała jednak zupełnie inaczej. Jedną z maszyn, które zapisały się w historii mechanizacji zbioru kukurydzy w Polsce, był francuski Rivierre-Casalis ABM. Nie był to zwyczajny kombajn zbożowy wyposażony w odpowiednią przystawkę. Francuzi skonstruowali maszynę przeznaczoną praktycznie od podstaw do zbioru kukurydzy na ziarno.

Szczególnie interesujący jest model Rivierre-Casalis ABM 480, który można było spotkać również w Polsce. Maszyny tej marki trafiały między innymi do państwowych gospodarstw rolnych, a dziś należą już do prawdziwych rolniczych zabytków. Co ciekawe, pojedyncze egzemplarze nadal można zobaczyć przy pracy.

Rivierre-Casalis to nie była firma produkująca wyłącznie kombajny

Historia francuskiego producenta zaczęła się znacznie wcześniej niż historia kombajnów ABM. Przedsiębiorstwo założone przez Désiré Rivierre’a powstało w 1886 roku, a od 1922 roku funkcjonowało jako Établissements Rivierre-Casalis. Firma miała siedzibę w okolicach Orleanu i specjalizowała się w maszynach rolniczych.

Marka była szczególnie znana z pras zbierających, ale jej oferta była znacznie szersza. Powstawały również maszyny do zbioru i obróbki kukurydzy, w tym jednorzędowe zbieracze, przystawki montowane do kombajnów, stacjonarne młocarnie do kukurydzy oraz samobieżne maszyny serii ABM.

W latach 70. zakład Rivierre-Casalis w Saint-Jean-de-Braye zatrudniał nawet około 1200 pracowników. Była to więc wówczas znacząca francuska firma produkująca sprzęt dla rolnictwa, a nie niewielka manufaktura tworząca pojedyncze maszyny.

Rivierre-Casalis ABM był kombajnem stworzonym specjalnie do kukurydzy

Największą ciekawostką dotyczącą tej maszyny jest samo rozwinięcie nazwy ABM. Pochodzi ona od francuskiego określenia Automoteur Batteur Maïs, które można przetłumaczyć jako samobieżna młocarnia lub samobieżny kombajn do kukurydzy. Konstrukcja powstała więc z myślą o jednym konkretnym zadaniu.

Pierwszy prototyp testowano już w 1966 roku. Rok później pojawiły się pierwsze seryjne maszyny wyposażone w silnik Perkinsa o mocy około 85 KM oraz trzyrzędową przystawkę do kukurydzy. W późniejszych egzemplarzach stosowano również jednostki Mercedes-Benz. Zachowany ABM 480 z początku lat 70. opisywany przez belgijską prasę rolniczą posiada sześciocylindrowy silnik Mercedesa.

Rivierre-Casalis oferował przystawki trzyrzędowe i czterorzędowe. Kolby były odrywane od łodyg już w przedniej części maszyny, dlatego do mechanizmu omłotowego trafiała znacznie mniejsza ilość niepotrzebnej masy roślinnej niż w przypadku zbioru całych roślin.

W środku kryło się rozwiązanie wyprzedzające swoją epokę

Rivierre-Casalis ABM wygląda dziś niepozornie, ale pod względem konstrukcyjnym był bardzo interesującą maszyną. Zamiast typowego wówczas poprzecznego bębna młócącego zastosowano dwa rotory ustawione wzdłużnie. Obracały się one w przeciwnych kierunkach, młócąc kolby i oddzielając ziarno.

Prędkość rotorów można było regulować w zakresie od około 450 do 1150 obr./min. Po omłocie materiał trafiał na układ czyszczący. Ziarno przechodziło przez sita, natomiast pozostałości kolb i liści były usuwane z maszyny. Oczyszczone ziarno trafiało następnie za pomocą przenośników do zbiornika.

Co szczególnie ciekawe, zastosowanie dwóch podłużnych rotorów nastąpiło jeszcze zanim rozwiązania rotorowe zdobyły większą popularność w świecie kombajnów. Rivierre-Casalis zaprezentował seryjny ABM w 1967 roku, podczas gdy New Holland przedstawił swój słynny kombajn Twin Rotor TR70 w 1975 roku.

Nie oznacza to oczywiście, że były to identyczne konstrukcje. Pokazuje jednak, jak nietypowe jak na drugą połowę lat 60. było podejście francuskich inżynierów.

Rivierre-Casalis ABM 480 w Polsce. Maszyny trafiły do PGR-ów

Najbardziej interesujący dla polskich rolników jest rozdział związany z eksportem tych kombajnów do naszego kraju. W drugiej połowie lat 70. Polska rozwijała produkcję kukurydzy na ziarno, a wraz z nową technologią potrzebny był również odpowiedni park maszynowy.

W 1977 roku Rivierre-Casalis otrzymał duże zamówienie eksportowe na dostawę kombajnów ABM do Polski. Źródła dotyczące historii tej konstrukcji potwierdzają, że był to jeden z ważniejszych kontraktów eksportowych pod koniec produkcji modelu.

To właśnie dlatego maszyny Rivierre-Casalis do dziś są kojarzone w Polsce przede wszystkim z PGR-ami. Ślady tej historii można znaleźć nawet wiele lat później. Na polskich forach rolniczych pojawiały się relacje użytkowników posiadających egzemplarze kupione właśnie z byłych państwowych gospodarstw rolnych.

Dlaczego specjalistyczny kombajn miał przewagę nad zwykłym Bizonem?

Rivierre-Casalis ABM został zaprojektowany do jednego zadania i właśnie w tym tkwiła jego największa zaleta. Klasyczny kombajn zbożowy jest maszyną uniwersalną. Po zmianie przystawki oraz odpowiednim ustawieniu może pracować w różnych uprawach. ABM miał natomiast konstrukcję podporządkowaną kukurydzy.

Dzięki temu maszyna potrafiła szybko oddzielić kolby, wymłócić je i oczyścić ziarno. W relacjach polskich użytkowników pojawiają się opinie o wysokiej wydajności tych kombajnów oraz bardzo dobrym czyszczeniu kukurydzy. Jeden z użytkowników wspominał nawet, że obserwowany przez niego Rivierre-Casalis podczas zbioru poruszał się z zaskakująco dużą prędkością. Takie informacje trzeba jednak traktować jako relacje użytkowników, a nie fabryczne dane techniczne.

Rolnicy dobrze oceniali także stosowane silniki Mercedesa. Znacznie większym problemem wraz z upływem lat stawały się pozostałe podzespoły oraz dostępność części zamiennych. Trudno się temu dziwić, ponieważ wiele maszyn pracujących jeszcze w XXI wieku miało już ponad 30 lat.

Rivierre-Casalis miał także swoje wady

Specjalizacja, która podczas zbioru kukurydzy była ogromną zaletą, z punktu widzenia całego gospodarstwa stawała się jednocześnie wadą. Typowy kombajn można było wykorzystać do pszenicy, jęczmienia, rzepaku, kukurydzy oraz innych roślin po zastosowaniu właściwego wyposażenia. Rivierre-Casalis ABM przez większą część roku czekał natomiast na swoje jedno zadanie.

To właśnie ograniczone możliwości wykorzystania były jedną z przyczyn, dla których maszyna nie zdobyła większego udziału w europejskim rynku. Specjalistyczne źródła opisujące ABM podkreślają, że mimo prostego układu, dobrej wydajności i wysokiej jakości omłotu konstrukcja przegrała z bardziej uniwersalnymi kombajnami.

Pewnym problemem była również konstrukcja samego podwozia. Rozstaw osi wynosił tylko około 3,28 m, a długa przystawka mocno obciążała przód maszyny. W przypadku niektórych wersji konieczne było więc stosowanie dodatkowych obciążników z tyłu.

Kiedy zakończono produkcję Rivierre-Casalis ABM?

Paradoksalnie duże zamówienie z Polski pojawiło się właściwie pod koniec historii tej maszyny. W 1978 roku produkcja samobieżnych kombajnów ABM została zakończona. W tym samym okresie Rivierre-Casalis rozwijał współpracę z Renault Agriculture.

Sama firma działała jeszcze przez kolejne lata. W 1990 roku Rivierre-Casalis wraz z Viconem, PZ oraz częścią działalności Deutz-Fahr weszła w skład nowej grupy Greenland. Osiem lat później Greenland i Vicon zostały przejęte przez Kverneland Group, a marka Rivierre-Casalis stopniowo zniknęła z rynku.

Kombajny pozostały jednak w gospodarstwach. Jeszcze wiele lat po zakończeniu ich produkcji można było znaleźć ABM-y pracujące przy zbiorze kukurydzy. Opisywany w Belgii Rivierre-Casalis ABM 480 z 1971 roku po ponad 40 latach nadal był używany do omłotu kukurydzy.

Podobna sytuacja zdarzała się w Polsce, gdzie część egzemplarzy po likwidacji PGR-ów trafiła do prywatnych rolników. Dziś sprawny Rivierre-Casalis na polu zwraca uwagę nie tylko charakterystyczną sylwetką. To fragment historii mechanizacji rolnictwa i pamiątka po czasach, gdy wraz z rozwojem produkcji kukurydzy na ziarno do Polski sprowadzano wyspecjalizowane francuskie maszyny, których konstrukcja pod wieloma względami różniła się od dobrze znanych krajowych Bizonów.

Dlaczego indyki bywają agresywne? Jeden błąd w stadzie może szybko wywołać walki

0
indyki

Indyki kojarzą się zwykle ze spokojnymi, dużymi ptakami gospodarskimi, ale potrafią być bardzo stanowcze, a czasem wręcz agresywne. Szczególnie dotyczy to samców, które rywalizują o pozycję w stadzie i dostęp do samic. Problemy mogą jednak pojawić się także między indyczkami. Dziobanie, gonitwy, przepychanki i atakowanie słabszych osobników nie zawsze oznaczają, że z ptakami dzieje się coś nietypowego. Część takich zachowań wynika z naturalnej organizacji stada. Kiedy jednak agresja staje się częsta, trzeba sprawdzić warunki utrzymania i skład grupy.

Dlaczego indyki bywają agresywne?

Indyki są zwierzętami społecznymi i tworzą hierarchię. Poszczególne ptaki zajmują określone miejsce w stadzie, a dostęp do zasobów może zależeć właśnie od pozycji społecznej.

W praktyce oznacza to, że między osobnikami dochodzi czasem do prób sił. Ptaki mogą się przepychać, dziobać, odstraszać od karmidła albo podejmować krótkie walki. Najsilniejsze osobniki zwykle próbują utrzymać wyższą pozycję.

Szczególnie wyraźnie widać to u samców. Indyki mogą rywalizować ze sobą o dominację oraz możliwość rozmnażania. Według Merck Veterinary Manual w naturalnym zachowaniu indyków samce konkurują ze sobą, prezentując się przed samicami, a wyżej postawione osobniki mają większy sukces rozrodczy.

Sama obecność krótkich potyczek nie musi więc oznaczać poważnego problemu. Niepokojąca staje się sytuacja, gdy jeden ptak jest systematycznie prześladowany albo dochodzi do ran.

Kiedy indyki zaczynają być agresywne?

Agresja może pojawiać się wraz z dojrzewaniem ptaków. Merck Veterinary Manual wskazuje, że indyki zwykle zaczynają wykazywać zachowania agresywne mniej więcej w wieku około trzech miesięcy.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy młody indyk po osiągnięciu tego wieku zacznie atakować inne ptaki. Jest to raczej okres, w którym zachowania społeczne i rywalizacja mogą stawać się bardziej widoczne.

W miarę dojrzewania samce zaczynają wyraźniej prezentować swoją pozycję. Stroszą pióra, rozkładają ogon, opuszczają skrzydła, wydają charakterystyczne odgłosy i próbują zrobić wrażenie na samicach.

Takie zachowanie samo w sobie jest normalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy prezentacja przechodzi w regularne ataki na inne osobniki.

Czy samce indyków są bardziej agresywne?

Zazwyczaj właśnie między samcami dochodzi do najbardziej widowiskowych konfliktów.

W naturalnych grupach indyki funkcjonują w strukturze społecznej, a samce rywalizują o pozycję. Dlatego utrzymywanie kilku dorosłych indorów razem może prowadzić do walk, szczególnie jeśli w pobliżu znajdują się samice.

Merck Veterinary Manual zwraca uwagę, że indyki naturalnie tworzą grupy rozdzielone według płci, choć poza sezonem rozrodczym mogą się mieszać. W hodowli komercyjnej samce i samice często są utrzymywane oddzielnie.

W niewielkim gospodarstwie również warto obserwować proporcje między samcami i samicami. Jeżeli kilka indorów intensywnie konkuruje o niewielką grupę indyczek, poziom napięcia może wzrosnąć.

Czy indyczki także mogą być agresywne?

Tak. Agresja nie jest zachowaniem zarezerwowanym wyłącznie dla samców. Samice również ustalają pozycję w grupie i mogą dziobać słabsze osobniki. Zwykle jednak ich konflikty są mniej spektakularne niż walki dorosłych indorów.

Problemy często nasilają się po zmianie składu stada. Gdy do grupy trafia nowy osobnik, dotychczasowa hierarchia zostaje zaburzona i ptaki mogą ponownie ustalać wzajemne relacje.

Penn State Extension wskazuje, że mieszanie ptaków w różnym wieku, wielkości albo o różnych cechach może nasilać dziobanie, ponieważ zaburza istniejący porządek społeczny.

Dlatego nowego indyka nie zawsze warto po prostu wypuszczać pomiędzy pozostałe ptaki bez wcześniejszej obserwacji ich reakcji.

Za mało miejsca zwiększa napięcie

Nawet spokojne stado może stać się bardziej konfliktowe, jeżeli ptaki mają zbyt mało przestrzeni.

Indyki są dużymi zwierzętami, dlatego potrzebują więcej miejsca niż kury. Gdy ptaki stale wpadają na siebie i nie mają możliwości odejścia od dominującego osobnika, ryzyko konfliktów rośnie.

Problem szczególnie łatwo zauważyć przy karmidle lub poidle. Jeśli wszystkie ptaki muszą korzystać z jednego niewielkiego punktu, silniejsze osobniki mogą blokować dostęp słabszym.

W efekcie podporządkowany indyk nie tylko jest dziobany, ale może również mieć ograniczony dostęp do jedzenia i wody.

Zwiększenie liczby miejsc karmienia oraz odpowiednia przestrzeń w budynku i na wybiegu mogą znacząco ograniczyć rywalizację.

Nuda również może prowadzić do dziobania

Drób ma silną potrzebę poszukiwania pokarmu. Indyki spędzają część dnia na eksplorowaniu terenu, dziobaniu i wyszukiwaniu różnych elementów pożywienia.

Merck Veterinary Manual podkreśla, że poszukiwanie pokarmu jest silnie motywowanym zachowaniem u drobiu i ptaki wykonują je nawet wtedy, gdy mają stały dostęp do pełnoporcjowej paszy.

Jeśli zwierzęta przebywają w ubogim środowisku i mają niewiele zajęcia, mogą częściej kierować uwagę na inne osobniki.

Pomocny może być odpowiednio urządzony wybieg, dostęp do podłoża umożliwiającego naturalne zachowania oraz rozproszenie części pokarmu w taki sposób, aby ptaki musiały go wyszukiwać.

Nie chodzi o zastępowanie prawidłowego żywienia przypadkowymi dodatkami, lecz o zapewnienie możliwości realizowania naturalnych zachowań.

Dlaczego indyki dziobią rany innych ptaków?

To szczególnie niebezpieczna sytuacja. Niewielkie skaleczenie może początkowo wydawać się niegroźne, ale widoczna krew często prowokuje inne ptaki do dalszego dziobania. W skrajnych sytuacjach zachowanie może przerodzić się w kanibalizm.

Merck Veterinary Manual opisuje agresywne dziobanie i kanibalizm jako poważny problem dobrostanowy u drobiu. Krwawiąca rana może przyciągać uwagę innych ptaków i powodować dalsze uszkodzenia.

Dlatego rannego indyka nie należy pozostawiać bez kontroli w agresywnym stadzie.

Jeśli inne ptaki zaczynają interesować się raną, poszkodowany osobnik może wymagać czasowego odseparowania i odpowiedniej opieki.

Czy agresywnego indyka trzeba odseparować?

W niektórych przypadkach tak. Jeżeli jeden osobnik regularnie atakuje pozostałe ptaki, powoduje rany albo nie pozwala im korzystać z karmidła i poidła, konieczna może być separacja.

Trzeba jednak pamiętać, że każda zmiana składu stada wpływa na hierarchię. Po ponownym połączeniu grupy mogą pojawić się kolejne próby ustalania pozycji.

Dlatego lepiej wcześniej sprawdzić, czy źródłem problemu nie jest nadmierne zagęszczenie, niewłaściwa liczba karmideł, rywalizacja samców albo pojawienie się nowego ptaka.

W niektórych stadach zdarzają się również wyjątkowo agresywne osobniki. Merck Veterinary Manual zaznacza, że predyspozycje do agresji mogą mieć podłoże genetyczne, a szczególnie agresywne ptaki czasem trzeba usunąć z grupy.

Czy indyk może zaatakować człowieka?

Może, szczególnie jeśli dorosły samiec zacznie traktować człowieka jak rywala. Indor może stroszyć pióra, rozkładać ogon i podchodzić bardzo blisko. Jeżeli dodatkowo próbuje dziobać, uderzać skrzydłami albo atakować nogami, sytuacji nie należy ignorować.

Duży indyk jest znacznie silniejszy, niż może się wydawać. W gospodarstwie warto więc unikać zachęcania młodych samców do zabaw polegających na przepychaniu się z człowiekiem.

Ptak może później zacząć traktować takie zachowanie jako element rywalizacji.

Szczególną ostrożność należy zachować przy dzieciach, które mogą znaleźć się na wysokości głowy dużego indyka i nie potrafią prawidłowo ocenić jego zachowania.

Jak ograniczyć agresję między indykami?

Najpierw warto przyjrzeć się całemu środowisku stada, zamiast skupiać się wyłącznie na najbardziej agresywnym osobniku.

Ptaki powinny mieć wystarczającą przestrzeń do swobodnego przemieszczania się i możliwość oddalenia od dominującego indyka. Karmidła i poidła należy ustawić tak, aby jeden ptak nie mógł łatwo kontrolować dostępu do wszystkich zasobów.

Znaczenie ma również stabilność grupy. Częste dokładanie nowych osobników wymusza ponowne ustalanie hierarchii i może prowadzić do kolejnych konfliktów. Penn State Extension wskazuje zaburzenie porządku społecznego jako jeden z czynników sprzyjających agresywnemu dziobaniu.

Warto również obserwować, czy konkretne ptaki nie są słabsze, chore albo ranne. Osobnik zachowujący się inaczej niż reszta grupy może łatwiej stać się celem ataków.

Co zrobić, gdy indyki już się biją?

Najpierw trzeba ocenić skalę problemu. Krótkie przepychanki związane z ustalaniem hierarchii nie zawsze wymagają natychmiastowej ingerencji. Jeżeli jednak pojawia się krew, jeden ptak jest nieustannie goniony albo nie może spokojnie jeść i odpoczywać, sytuacja wymaga działania.

Ranne osobniki trzeba zabezpieczyć przed dalszym dziobaniem. Następnie warto przeanalizować liczbę ptaków, ich wiek, płeć, dostępną przestrzeń oraz rozmieszczenie karmideł i poideł.

Szczególną uwagę trzeba zwrócić na stada składające się z kilku dorosłych samców i niewielkiej liczby samic. W naturalnych zachowaniach indyków rywalizacja samców jest czymś normalnym, dlatego całkowite wyeliminowanie konfliktów w źle zestawionej grupie może okazać się bardzo trudne.

Najlepsze efekty daje więc nie karanie ptaków za ich naturalne zachowanie, lecz takie zorganizowanie stada, aby indyki miały przestrzeń, dostęp do zasobów i możliwość unikania ciągłej rywalizacji. Wtedy hierarchia nadal będzie istnieć, ale znacznie rzadziej będzie prowadziła do poważnych walk i obrażeń.

Pomidory czernieją od spodu? Powód jest zupełnie inny, niż myśli wielu ogrodników

0
czernienie pomidorów

Dorodne pomidory zaczynają rosnąć, wszystko wygląda dobrze, a po pewnym czasie na spodzie owocu pojawia się ciemna plama. Początkowo może być niewielka i brązowawa, później robi się niemal czarna, sucha i zapadnięta. Wielu ogrodników od razu podejrzewa chorobę grzybową. Tymczasem bardzo często nie ma ona z grzybami nic wspólnego. Czarne plamy na pomidorach mogą być objawem suchej zgnilizny wierzchołkowej, czyli zaburzenia fizjologicznego związanego z niedostatecznym zaopatrzeniem rozwijającego się owocu w wapń. Co ciekawe, wapnia w samej glebie może być przy tym całkiem dużo.

Jeżeli ciemna plama pojawia się na końcu owocu znajdującym się po przeciwnej stronie niż szypułka, jednym z najbardziej prawdopodobnych powodów jest sucha zgnilizna wierzchołkowa.

Typowym objawem jest ciemnobrązowa lub czarna, lekko zapadnięta i z czasem skórzasta powierzchnia. Zmiana może początkowo zajmować niewielki fragment pomidora, a następnie stopniowo się powiększać. Najbardziej narażone są rozwijające się owoce.

Nazwa zgnilizna może być trochę myląca, ponieważ sugeruje infekcję. W tym przypadku podstawowy problem jest jednak fizjologiczny. Tkanki owocu nie otrzymują odpowiedniej ilości wapnia w okresie intensywnego wzrostu i zaczynają zamierać.

Dopiero później uszkodzone miejsce może zostać wtórnie zasiedlone przez mikroorganizmy.

Czy czarne plamy na pomidorach to choroba?

Sucha zgnilizna wierzchołkowa nie jest chorobą zakaźną. Nie jest więc czymś, co przeniesie się z jednego krzaka pomidora na drugi tak jak niektóre infekcje grzybowe czy bakteryjne.

Problem wynika z zaburzeń zachodzących w roślinie. Rozwijający się owoc otrzymuje za mało wapnia, przez co część jego komórek nie rozwija się prawidłowo. University of Minnesota wskazuje, że pojawienie się suchej zgnilizny świadczy o niedoborze wapnia w rozwijającym się owocu, ale nie musi oznaczać niedoboru tego pierwiastka w glebie.

I właśnie tutaj pojawia się przyczyna, która może zaskoczyć początkujących ogrodników. Problemem bardzo często okazuje się woda.

Dlaczego pomidory czernieją, skoro w glebie jest wapń?

Roślina pobiera wapń wraz z wodą przez system korzeniowy. Sam fakt, że wapń znajduje się w podłożu, nie gwarantuje więc, że odpowiednia jego ilość dotrze do rozwijających się owoców.

Gdy gleba przez pewien czas jest mocno przesuszona, pobieranie wody zostaje ograniczone. Kiedy później roślina otrzymuje bardzo dużo wody, warunki ponownie gwałtownie się zmieniają. Takie wahania wilgotności mogą utrudniać prawidłowe dostarczanie wapnia do owoców.

University of Minnesota podaje, że sucha zgnilizna wierzchołkowa jest nasilana przez wahania wilgotności podłoża. Z kolei University of Maryland wskazuje nieregularne lub płytkie podlewanie i suszę jako jedne z czynników prowadzących do tego problemu.

Dlatego czarne końcówki pomidorów mogą pojawić się nawet w bardzo żyznej ziemi.

Najczęstsza przyczyna może być w konewce

Pomidory lubią stabilne warunki wilgotnościowe. Najgorszy scenariusz wygląda mniej więcej tak: przez kilka gorących dni ziemia wysycha niemal całkowicie, a następnie roślina zostaje obficie zalana.

W kolejnym tygodniu sytuacja się powtarza. Krzak może wyglądać przy tym całkiem zdrowo. Liście są zielone, roślina rośnie, pojawiają się kolejne kwiaty i owoce. Problem ujawnia się dopiero na pomidorach.

Dlatego lepsze jest regularne i głębokie podlewanie niż częste polewanie niewielką ilością wody tylko powierzchni gleby. Celem powinno być utrzymywanie możliwie równomiernej wilgotności w strefie korzeniowej.

Szczególnie łatwo o problemy podczas upałów, kiedy rośliny intensywnie pobierają i tracą wodę.

Czy przy czarnych plamach trzeba podsypać pomidory wapnem?

Nie należy robić tego automatycznie. To jeden z najczęściej popełnianych błędów. Ogrodnik widzi czarną końcówkę pomidora, czyta o niedoborze wapnia i natychmiast zaczyna szukać preparatu wapniowego.

Tymczasem w glebie może znajdować się wystarczająca ilość tego pierwiastka. Problemem może być jego transport do owocu, a nie rzeczywisty brak w podłożu. University of Minnesota zwraca uwagę, że dodawanie skorupek jaj do gleby nie rozwiąże suchej zgnilizny, jeśli przyczyną jest zaburzony transport wody w roślinie.

Jeżeli podejrzewamy rzeczywisty niedobór składników pokarmowych, znacznie rozsądniejsze jest wykonanie analizy gleby niż nawożenie na ślepo. Dopiero wtedy wiadomo, czego rzeczywiście brakuje.

Czy skorupki jajek pomagają na czarne plamy na pomidorach?

To bardzo popularny domowy sposób, ale nie powinien być traktowany jako szybkie lekarstwo.

Skorupki rzeczywiście zawierają wapń. Problem polega na tym, że ich rozkład w glebie nie zachodzi natychmiast. Co ważniejsze, przy suchej zgniliźnie przyczyną często nie jest nawet niewystarczająca ilość wapnia w ziemi.

University of Minnesota jednoznacznie wskazuje, że skorupki jaj nie pomogą, jeśli problem wynika z zaburzonego transportu wody i wapnia w roślinie.

Znacznie więcej można osiągnąć przez poprawienie sposobu podlewania oraz ograniczenie wahań wilgotności gleby.

Jak podlewać pomidory, żeby nie czerniały?

Nie istnieje jedna ilość wody odpowiednia dla każdego ogrodu. Zapotrzebowanie zależy od temperatury, rodzaju gleby, wielkości rośliny, miejsca uprawy i pogody.

Najważniejsza jest regularność.

Podłoże nie powinno raz być całkowicie wysuszone, a następnie mocno zalane. Lepiej podlewać rzadziej, ale dokładniej, dostarczając wodę bezpośrednio do gleby w pobliżu systemu korzeniowego.

W czasie upałów warto regularnie kontrolować wilgotność ziemi. Pomidory rosnące w donicach wymagają szczególnej uwagi, ponieważ niewielka ilość podłoża może przesychać znacznie szybciej niż ziemia w gruncie. Pomocne może być również ściółkowanie.

Ściółka może uratować owoce

Warstwa ściółki ogranicza parowanie wody i pomaga utrzymać bardziej stabilną wilgotność podłoża. Można wykorzystać między innymi słomę, odpowiednio przygotowaną materię organiczną albo inne materiały przeznaczone do ściółkowania warzywnika.

University of Maryland zaleca utrzymywanie pomidorów w dobrym nawodnieniu oraz stosowanie ściółki jako elementu zapobiegania suchej zgniliźnie wierzchołkowej.

Ma to szczególne znaczenie latem. Wierzchnia warstwa nieosłoniętej gleby wystawionej na mocne słońce może bardzo szybko wysychać.

Ściółka ogranicza takie gwałtowne zmiany.

Czy nadmiar nawozu może powodować czarne plamy?

Może zwiększać ryzyko problemu. Szczególnie niekorzystne może być nadmierne nawożenie azotem. Roślina zaczyna wtedy bardzo intensywnie rozwijać części zielone, a szybko rosnące owoce mogą być bardziej podatne na zaburzenia związane z gospodarką wapniem.

University of Maryland wymienia nadmierne stosowanie nawozów azotowych wśród czynników mogących sprzyjać suchej zgniliźnie wierzchołkowej.

Dlatego więcej nawozu nie oznacza automatycznie większych i zdrowszych pomidorów.

Jeżeli rośliny wyglądają dobrze, nie warto zwiększać dawek nawożenia tylko dlatego, że pojawił się problem z kilkoma owocami.

Czy uszkodzone korzenie mogą być przyczyną?

Tak. Wszystko, co utrudnia korzeniom prawidłowe pobieranie wody, może pośrednio wpłynąć na dostarczanie wapnia do owoców.

University of Minnesota wymienia uszkodzenia korzeni jako jeden z czynników sprzyjających suchej zgniliźnie.

Dlatego podczas pielęgnowania pomidorów trzeba uważać z głębokim spulchnianiem ziemi bezpośrednio przy roślinie. Korzenie mogą znajdować się stosunkowo płytko i łatwo je uszkodzić.

Podobny problem może pojawić się w pojemniku, jeżeli system korzeniowy ma zbyt mało miejsca albo podłoże bardzo szybko przesycha.

Czy pomidor z czarną plamą jeszcze się naprawi?

Nie. Uszkodzona część owocu nie odzyska już zdrowego wyglądu. Jeżeli tkanka na końcu pomidora zrobiła się brązowa, czarna i zapadnięta, zmiany nie da się cofnąć. Poprawienie podlewania może jednak sprawić, że kolejne rozwijające się owoce będą zdrowe. University of Minnesota zwraca uwagę, że dotknięte owoce nie zostaną naprawione, ale można ograniczyć występowanie problemu na następnych.

Mocno uszkodzone owoce warto usuwać, zwłaszcza gdy plama szybko się powiększa lub pojawiają się na niej wtórne oznaki rozkładu. Dzięki temu roślina może wykorzystać zasoby na rozwój kolejnych pomidorów.

Dlaczego pierwsze pomidory często mają czarne końcówki?

Sucha zgnilizna może szczególnie mocno występować na pierwszych owocach. University of Minnesota wskazuje, że pierwsze owoce bywają najbardziej dotknięte tym problemem.

Roślina w tym okresie intensywnie rośnie, rozwija liście, pędy i jednocześnie zaczyna wypełniać owoce. Jeśli dodatkowo trafią się wysokie temperatury albo nierówne podlewanie, zapotrzebowanie na wodę gwałtownie rośnie.

Nie oznacza to jednak, że cały sezon jest stracony. Po ustabilizowaniu podlewania kolejne grona mogą rozwijać się już prawidłowo.

Nie każda czarna plama oznacza suchą zgniliznę

Warto pamiętać, że wygląd i lokalizacja zmian mają ogromne znaczenie.

Sucha zgnilizna wierzchołkowa pojawia się przede wszystkim na końcu owocu znajdującym się po przeciwnej stronie niż szypułka i ma charakterystyczny, ciemny, zapadnięty wygląd.

Jeżeli czarne lub brunatne plamy znajdują się również na liściach, łodygach, przy szypułce albo występują w wielu miejscach powierzchni owocu, przyczyna może być zupełnie inna.

Wtedy trzeba brać pod uwagę choroby pomidora, uszkodzenia słoneczne, szkodniki albo inne zaburzenia fizjologiczne.

Dlatego przed zastosowaniem jakiegokolwiek środka warto najpierw dokładnie obejrzeć owoc.

Co zrobić, gdy pomidory mają czarne plamy od spodu?

Najpierw trzeba ograniczyć duże wahania wilgotności ziemi. Pomidory powinny otrzymywać wodę regularnie, szczególnie podczas wzrostu owoców i wysokich temperatur.

Następnie warto zastosować ściółkę, jeśli gleba bardzo szybko wysycha. Należy również zrezygnować z niepotrzebnego intensywnego nawożenia azotem i unikać uszkadzania systemu korzeniowego.

Nie ma natomiast potrzeby automatycznego dosypywania wapnia, mączki ze skorupek jaj czy kolejnych nawozów. Jeżeli gleba rzeczywiście jest uboga w wapń, jego uzupełnienie może być uzasadnione, ale najlepiej potwierdzić to analizą podłoża.

Czarna końcówka pomidora może więc wyglądać groźnie, ale nie musi oznaczać infekcji całej uprawy. Często jest sygnałem znacznie bardziej przyziemnego problemu: Roślina ma wapń w zasięgu korzeni, lecz przez nieregularne warunki wodne nie potrafi dostarczyć go w odpowiedniej ilości do szybko rosnącego owocu.

Rolnik zaorał asfalt w Gliwicach i wychodzi na wolność! Prokuratura cofa areszt

0
Zniszczony asfalt na drodze Fot. policja.gliwice.gov.pl

Rolnik zaorał asfalt na nowo wybudowanej drodze, po czym trafił za kratki, co wywołało falę oburzenia i interwencję RPO. Sprawa doczekała się jednak błyskawicznego i przełomowego zwrotu. Prokuratura podjęła decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztu dla 60-latka, który jeszcze dziś opuści celę.

Przypomnijmy: do głośnego incydentu doszło na ulicy Rybackiej w gliwickiej dzielnicy Ostropa. Mężczyzna wjechał ciągnikiem z pługiem na plac budowy, niszcząc nawierzchnię w przekonaniu, że inwestycja powstaje na jego prywatnej działce. Choć przyznał się do czynu i złożył wyjaśnienia, sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec niego najsurowszy środek zapobiegawczy w postaci 3 miesięcy aresztu.

Rolnik zaorał asfalt – zmiana wyceny strat i kwalifikacji czynu

Kluczem do cofnięcia decyzji okazała się nowa, dokładna wycena wyrządzonych szkód. Pierwotnie śledczy szacowali straty na 300–400 tysięcy złotych, co kwalifikowało czyn jako zniszczenie mienia znacznej wartości (powyżej 200 tys. zł) i groziło karą do 10 lat więzienia.

Ostatecznie prokuratura ustaliła, że szkoda wynosi około 185 tysięcy złotych. Z opisu zarzutu wyeliminowano zapis o mieniu znacznej wartości, co obniżyło maksymalny wymiar kary do 5 lat pozbawienia wolności. Tym samym odpadła główna przesłanka uzasadniająca izolację rolnika.

Areszt tymczasowy został uchylony i zastąpiony dozorem policyjnym oraz poręczeniem majątkowym.

MATIF: Ceny zbóż i rzepaku rosną na koniec tygodnia

0
Cena pszenicy na Matif

Ceny zbóż na europejskim rynku giełdowym wyraźnie odbiły na koniec tygodnia, kończąc kilkudniowy okres skrajnej zmienności. Ogromna dynamika zmian, geopolityka oraz naprzemienne fale niesprawdzonych doniesień i szacunków produkcyjnych doprowadziły do szerokich wahań cenowych po obu stronach Atlantyku.

Czytaj również:

1. Czwartek (13 sierpnia): Zmienność i pogłoski o rozejmie

Czwartek na europejskiej giełdzie Euronext (MATIF) przyniósł znaczne wahania – różnica między dziennym maksimum a minimum na grudniowym kontrakcie na pszenicę sięgnęła aż 12 EUR/t, a na kukurydzy i rzepaku wyniosła 6 EUR/t.

Morze Czarne i geopolityka

Po kolejnych atakach na infrastrukturę w Rosji i Ukrainie na rynku pojawiły się doniesienia o rzekomym projekcie porozumienia, w którym Ukraina miała zwrócić się do Rosji o zaprzestanie ataków na transporty surowców rolnych. Ta niepotwierdzona pogłoska wywołała chwilową korektę spadkową.

Szacunki zbiorów: Niemcy, Australia i Ameryka Południowa

  • Niemcy: Niemieckie stowarzyszenie spółdzielni rolniczych obniżyło prognozę zbiorów pszenicy do zaledwie 19,1 mln ton (wobec 22,6 mln ton przed rokiem).
  • Australia: Pomimo obaw związanych ze zjawiskiem El Niño, pomyślna pogoda w Australii skłoniła USDA do utrzymania prognozy tamtejszej produkcji pszenicy na poziomie 28 mln ton.
  • Ameryka Południowa: Giełda w Rosario (Bourse de Rosario) podniosła szacunki produkcji kukurydzy w Argentynie do rekordowych 70,5 mln ton (sezon 2025/26), a brazylijska agencja CONAB podbiła prognozę dla Brazylii do 142,96 mln ton (wzrost z 141,73 mln t).
  • USA i rynek soi: USDA skorygował w dół prognozę plonów kukurydzy w USA, ale podniósł przewidywany areał zasiewów. Na rynku soi wsparciem okazuje się popyt – USA odnotowały kolejną natychmiastową transakcję sprzedaży 125 tys. ton do Chin.

Czytaj również:

2. Piątek (14 sierpnia): Sprostowanie ws. rozejmu i wyższe ceny zbóż

Piątkowa sesja przyniosła odrzucenie czwartkowych obaw i silną falę zakupów – amerykańskie giełdy odrabiają straty z nawiązką, a MATIF mocno zwyżkuje ok. godziny 16 naszego czasu.

Fakty z Morza Czarnego i spadek kondycji kukurydzy

  • Brak porozumienia: Strona rosyjska zaprzeczyła, jakoby otrzymała jakąkolwiek propozycję wstrzymania ataków na infrastrukturę portową i statki. Co więcej, doszło do kolejnych masowych uderzeń. Przepływy eksportowe z obu krajów drastycznie spadły, a rosyjskie terminale są niemal całkowicie zablokowane.
  • Trudna sytuacja francuskiej kukurydzy: FranceAgriMer obniżył ocenę francuskiej kukurydzy w stanie „dobrym do bardzo dobrego” do zaledwie 29% (wobec 65% rok temu). Na dodatek ulewne deszcze w Argentynie poważnie utrudniają dokończenie zbiorów.
  • Nasiona rzepaku powyżej 540 EUR/t: Ceny nasion rzepaku kontynuują marsz w górę. Niemiecki Związek Spółdzielni Rolniczych obniżył prognozę tegorocznych zbiorów o 330 tys. ton (do 3,7 mln ton). Równolegle na rynku francuskim utrzymują się obawy co do przebiegu nadchodzących siewów, choć pojawiające się opady dają nadzieję na poprawę wilgotności gleby.

Notowania giełdowe (Popołudnie):

  • Giełda w Paryżu (MATIF):
    • Pszenica: Kontrakt wrześniowy wzrósł o +6,50 EUR/t do 228,00 EUR/t, a grudniowy podrożał o +3,00 EUR/t do 235,75 EUR/t. Jak widać, ceny zbóż na paryskim parkiecie szybko odrabiają wcześniejsze spadki.
    • Kukurydza: Listopadowy kontrakt skoczył o +2,00 EUR/t do 253,75 EUR/t.
    • Nasiona rzepaku: Przekroczyły poziom 542,75 EUR/t za kontrakt listopadowy (lutowy osiągnął 544,50 EUR/t).
  • Giełda w Chicago (CBoT):
    • Pszenica: Wyraźne odbicie o +2,64% (+17,2 centa/buszel) do 670,0 centów/buszel.
    • Kukurydza: Odrabia czwartkową przecenę, rosnąc o +1,12% (+5,0 centów/buszel) do 453,0 centów/buszel.
    • Soja: Podrożała do 1173,4 centa/buszel (+0,64%), napędzana aktywnymi zakupami ze strony Chin.
  • Waluty i Ropa Naftowa:
    • Ropa naftowa: Ropa Brent utrzymuje się w rejonie 86–87 USD/bbl, podtrzymując wsparcie dla sektorów biopaliw i surowców oleistych.
    • Waluty: Euro umocniło się do dolara (EUR/USD 1,15825). Złoty zyskał wobec dolara (USD/PLN 3,7152 zł) i utrzymał stabilny poziom wobec euro (EUR/PLN 4,3030 zł).

Czytaj także:

Podsumowanie rynku

Koniec tygodnia przyniósł twarde zderzenie z rzeczywistością. Pogłoski o dyplomatycznym łagodzeniu napięć na Morzu Czarnym zostały szybko zweryfikowane przez realia w postaci kolejnych ataków i paraliżu eksportu. W połączeniu ze złym stanem francuskiej kukurydzy i spadkiem prognoz zbiorów w Niemczech, strona popytowa na giełdach przejęła pełną kontrolę nad notowaniami przed nadchodzącym raportem z objazdu pól w USA (Pro Farmer Crop Tour).

Źródło cen: Euronext-Paryż, CBoT

Sieje setki hektarów słonecznika zamiast żyta! Na tej roślinie zarobisz lepiej niż na rzepaku?

0
Uprawa Słonecznika

Słonecznik miał być alternatywą dla mało dochodowego żyta na słabszych stanowiskach. Dziś w gospodarstwach zrzeszonych we współdzielni w Pągowie zajmuje około 300 ha, a przy dobrych warunkach potrafi plonować nawet na poziomie 4–5 t/ha. Ile kosztuje jego uprawa, ile można na nim zarobić i czy rzeczywiście może konkurować z rzepakiem?

Uprawa słonecznika

300 ha słonecznika. Zaczęło się od alternatywy dla żyta

Rodzinne gospodarstwo w Pągowie, w gminie Wilków w powiecie namysłowskim, obecnie funkcjonuje w ramach współdzielni zrzeszającej kilka gospodarstw. Łącznie gospodarują one na około 1500 ha, z czego około 300 ha zajmuje słonecznik. W strukturze zasiewów znajdują się również kukurydza, pszenica, rzepak, buraki, konopie oraz sorgo.

Słonecznik nie jest tutaj nowością. Jego uprawa rozpoczęła się około 13 lat temu, gdy poszukiwano bardziej dochodowej rośliny na słabsze stanowiska – przede wszystkim gleby V i VI klasy.

Wcześniej uprawiano na nich m.in. żyto. Przy plonie rzędu 3–4 t/ha i niskich cenach ziarna trudno było jednak uzyskać satysfakcjonujący wynik ekonomiczny. Słonecznik pojawił się więc jako alternatywa dla żyta na słabszych glebach. Z czasem zajmował coraz większą powierzchnię i dziś jest stałym elementem struktury zasiewów.

Jaki plon słonecznika z hektara? 3 tony to nie wszystko

Jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za słonecznikiem jest jego potencjał plonowania. Ostateczny wynik zależy oczywiście od stanowiska, przebiegu pogody, odmiany i prowadzonej technologii.

W gospodarstwie plon słonecznika na poziomie około 3 t/ha traktowany jest jako wynik możliwy do osiągnięcia również przez rolników, którzy dopiero zdobywają doświadczenie w jego uprawie. Przy dobrze dopracowanej technologii wyniki mogą być jednak wyraźnie wyższe. Doświadczeni plantatorzy uzyskują średnio ponad 4 t/ha z całego areału.

Na słabszych glebach plon około 3 t/ha jest już uznawany za bardzo dobry. Wyraźnie większy potencjał słonecznik pokazuje na lepszych stanowiskach, gdzie możliwe jest uzyskanie 4 t/ha, a w sprzyjających warunkach nawet 5 t/ha. W gospodarstwie taki wynik udało się osiągnąć i potwierdzić w dwóch powtórzeniach.

Ile można zarobić na słoneczniku? Koszty i przychody z hektara

Wysoki plon to tylko jedna strona rachunku. O opłacalności uprawy słonecznika decydują również ceny skupu oraz poniesione nakłady. W poprzednim sezonie korzystne ceny zbiegły się z dobrym plonowaniem. Ceny słonecznika kształtowały się w granicach około 1600–1900 zł/t.

Koszty uprawy w gospodarstwie przeliczane są na wartość uzyskanego plonu. Przy sprawnym prowadzeniu plantacji mogą odpowiadać wartości około 1–1,5 t słonecznika. Jeżeli jednak konieczne są dodatkowe zabiegi, poprawki herbicydowe czy większe nawożenie, koszty rosną.

Przy plonie 3 t/ha i cenie 1500 zł/t przychód wynosi 4500 zł/ha. Jeżeli koszty odpowiadają wartości jednej tony plonu, pozostaje około 3000 zł/ha. Przy większych nakładach wynik będzie odpowiednio niższy i może wynosić około 1500–2000 zł/ha.

Każdy sezon i każde stanowisko wymagają jednak indywidualnej kalkulacji. Na końcowy wynik wpływają nie tylko plon i cena, ale również parametry zebranego surowca. Mokry lub mocno zanieczyszczony słonecznik oznacza dodatkowe potrącenia albo konieczność poniesienia kosztów czyszczenia i suszenia.

Wilgotność słonecznika przy zbiorze. Celem jest maksymalnie 9 proc.

W gospodarstwie celem jest zebranie słonecznika przy wilgotności nieprzekraczającej 9% oraz zanieczyszczeniu poniżej 2%. Pozwala to uzyskać surowiec o odpowiednich parametrach bez ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z dosuszaniem.

Nie w każdym sezonie jest to jednak możliwe. Duże znaczenie ma wczesność odmiany oraz pogoda w końcowym okresie wegetacji. Odmiany wcześniejsze mają więcej czasu na naturalne dojrzewanie i oddawanie wody. Przy późniejszych odmianach oraz deszczowej jesieni uzyskanie odpowiedniej wilgotności może być trudniejsze.

Problemem są także zielone fragmenty roślin trafiające do zbieranego materiału. Jeżeli łodygi nie są odpowiednio dojrzałe i suche, zwiększa się poziom zanieczyszczeń. W takiej sytuacji słonecznik przed skierowaniem do suszarni trzeba najpierw wyczyścić. To kolejna operacja, która zwiększa koszty i wpływa na ostateczną rentowność uprawy.

Jakie odmiany słonecznika wybrać? Liczy się nie tylko plon

Jednym z najważniejszych elementów technologii jest dobór odmiany słonecznika. W gospodarstwie od kilku lat prowadzone są obserwacje odmian na różnych stanowiskach – zarówno słabszych, jak i lepszych.

Dużą uwagę zwraca się przede wszystkim na stabilność plonowania. W doświadczeniach prowadzonych przez około sześć lat odmiany KWS utrzymywały plon na poziomie około 4 t/ha również w różnych warunkach pogodowych.

Drugą ważną cechą jest odporność na wyleganie. Ma ona szczególne znaczenie bezpośrednio przed zbiorem. Kilka dni deszczowej i wietrznej pogody może doprowadzić do przewracania się roślin, a tym samym dużych strat. Dlatego liczy się nie tylko potencjał plonowania odmiany, ale również jej zdolność do utrzymania roślin w pionie aż do momentu zbioru.

W tym sezonie duży udział w zasiewach mają m.in. odmiany Suvex i Arnetes. Poza stabilnością plonowania i odpornością na wyleganie znaczenie ma również ich odporność na tribenuron metylowy, umożliwiająca zastosowanie odpowiedniej technologii odchwaszczania.

Słonecznik zamiast rzepaku? Niższe nakłady i szybszy zwrot

Słonecznik początkowo miał w gospodarstwie zastąpić przede wszystkim żyto uprawiane na słabszych stanowiskach. Z czasem zaczął jednak konkurować również z rzepakiem.

Jednym z powodów są nakłady ponoszone na prowadzenie plantacji. Rzepak wymaga intensywnej ochrony już jesienią, a pieniądze zainwestowane w uprawę pozostają zamrożone przez niemal rok.

W przypadku słonecznika cykl jest zdecydowanie krótszy. Roślina wysiewana w kwietniu może zostać zebrana już we wrześniu. Oznacza to około pięciu miesięcy od siewu do zbioru, a więc znacznie szybszy zwrot zainwestowanego kapitału.

Słonecznik zaczyna przy tym zajmować miejsce rzepaku nie tylko na słabszych, ale również na lepszych stanowiskach. Przy odpowiednim plonie może zapewnić atrakcyjny wynik finansowy przy niższych nakładach na ochronę.

Nie oznacza to oczywiście, że słonecznik w każdym sezonie będzie bardziej opłacalny od rzepaku. Wynik zależy od cen, plonowania i kosztów. Krótszy okres uprawy i możliwość ograniczenia części nakładów mogą jednak przemawiać na jego korzyść.

Słonecznik na słabe gleby. Na lepszych nawet 5 t/ha

Słonecznik często postrzegany jest jako roślina przeznaczona przede wszystkim na słabsze gleby. I właśnie z takiego powodu pojawił się kilkanaście lat temu w gospodarstwie w Pągowie.

Na stanowiskach V i VI klasy rzepak może być ryzykowny ze względu na wysokie nakłady oraz niepewność plonowania. Słonecznik lepiej toleruje niedobory wody, dlatego może stanowić ciekawą alternatywę na takich polach. Nie jest jednak rośliną całkowicie odporną na suszę. Na mozaikowatych stanowiskach różnice w zasobności gleby i dostępności wody mogą być wyraźnie widoczne w wysokości i kondycji roślin.

Jednocześnie ograniczanie słonecznika wyłącznie do najsłabszych stanowisk oznacza niewykorzystanie jego pełnego potencjału. Na glebach słabszych satysfakcjonującym wynikiem może być około 3 t/ha, natomiast na lepszych stanowiskach plony mogą sięgać 4–5 t/ha.

Uprawa Słonecznika

Czy słonecznik ma przyszłość w Polsce?

Potencjał do dalszego rozwoju uprawy słonecznika w Polsce może wynikać nie tylko z możliwości wykorzystania go na słabszych stanowiskach, ale również z sytuacji na rynku. Część produkowanego w Polsce słonecznika trafia na południe Europy. Wysokie temperatury występujące w tamtych regionach mogą ograniczać lokalne plony, zwiększając zapotrzebowanie na surowiec pochodzący z innych krajów.

Perspektywą dla krajowych producentów może być również rozwój przetwórstwa w Polsce. Przy mniejszej podaży rzepaku część zakładów olejarskich mogłaby w przyszłości zwiększyć zainteresowanie przerobem słonecznika.

Na razie trudno przesądzać, w jakiej skali taki proces będzie następował. Słonecznik nie musi być jednak traktowany wyłącznie jako niszowa uprawa przeznaczona na najsłabsze pola.

Jak uprawiać słonecznik? 5 rzeczy, o których trzeba pamiętać

Po kilkunastu latach doświadczeń w gospodarstwie można wskazać kilka elementów, które w największym stopniu decydują o powodzeniu uprawy:

  • Zbiór słonecznika – odpowiednia przystawka lub prawidłowo zaadaptowany heder pozwalają ograniczyć straty, które przy źle dobranym sprzęcie mogą sięgać nawet kilkuset kilogramów z hektara.
  • Nawożenie – warto zadbać o odpowiednią zasobność gleby w fosfor, potas, magnez i siarkę.
  • Azot – w gospodarstwie stosuje się dawkę około 60–70 kg N/ha. Zbyt wysokie nawożenie azotowe może opóźniać dojrzewanie słonecznika.
  • Dobór odmiany – znaczenie mają potencjał i stabilność plonowania, wczesność oraz odporność na wyleganie.
  • Zwalczanie chwastów – silne zachwaszczenie oznacza konkurencję o wodę i składniki pokarmowe. Szczególnie problematyczna może być komosa.

Ważne jest również doprowadzenie roślin do zbioru przy odpowiedniej wilgotności. Wybór właściwej wczesności odmiany zwiększa szansę na zebranie słonecznika przy wilgotności do 9% i ograniczenie kosztów późniejszego dosuszania.

Miliardy euro strat i paraliż transportu. To lato zmieni rynek zbóż w Europie

0
Ilustracja poglądowa /AI/

Rynek zbóż w Europie stoi w obliczu wyjątkowo trudnego okresu. Podczas gdy na południu i zachodzie kontynentu ekstremalne fale upałów oraz susze paraliżują logistykę na Renie i Dunaju, uderzając w zbiory buraków cukrowych, kukurydzy czy słonecznika, na wschodzie i w Polsce scenariusz piszą gwałtowne nawałnice. W efekcie europejski rynek zbóż i roślin oleistych przypomina dziś bardziej rollercoaster niż spokojny handel pożniwny.

Według najnowszych wyliczeń analityków Allianz Trade oraz ING, tegoroczne fale upałów mogą kosztować gospodarkę Unii Europejskiej ponad 100 miliardów euro. Przegrzane i wysychające rzeki to nie tylko problem chłodzenia elektrowni, ale przede wszystkim potężne wąskie gardło transportowe – barki na kluczowych szlakach żeglugowych pływają na częściowym załadunku, co winduje stawki frachtu i bezpośrednio destabilizuje rynek zbóż, utrudniając dystrybucję nawozów oraz surowców rolnych.

Czytaj również:

Zbiory pod presją pogody i kosztów

Dla producentów rolnych obecny sezon to ciągły sprawdzian odporności. W Unii Europejskiej gwałtowny spadek rentowności dotyka zwłaszcza sektora upraw okopowych i paszowych:

  • Cukier na fali wzrostów: Susza w Europie Południowo-Zachodniej zbiega się w czasie z deficytem na rynku światowym wywołanym przez zjawisko El Niño, co utrzymuje presję na globalne ceny cukru.
  • Kukurydza i oleiste: Brak opadów w krytycznych fazach kwitnienia i nalewania ziarna w wielu regionach Unii drastycznie obniża potencjał plonowania kukurydzy oraz słonecznika (potwierdzone w prognozach USDA z 12.08.2026).
  • Jakość ziarna w Polsce: Podczas gdy zachód Europy zmaga się z suszą, polscy rolnicy musieli dodatkowo walczyć z lokalnymi, intensywnymi opadami w trakcie żniw. Przełożyło się to na spore zróżnicowanie parametrów jakościowych pszenicy – ziarno o wysokim białku osiąga zauważalne przewagi cenowe w skupach.

Czytaj również:

Co to oznacza dla rynku zbóż?

Obecna sytuacja pokazuje, jak silnie parametry pogodowe i infrastrukturalne dominują nad fundamentalnymi bilansami handlowymi. Ograniczenia w żegludze śródlądowej podnoszą koszty transportu lądowego, a to z kolei przekłada się na lokalny rynek zbóż, kształtując stawki w portach oraz w punktach skupu. W tle pozostaje ciągle wojna na wyniszczenie za naszą wschodnią granicą, a reakcje rynkowe na wydarzenia w basenie Morza Czarnego są skrajnie różne (nie koniecznie wzrostowe).

Rolnicy muszą liczyć się ze zwiększoną zmiennością notowań na giełdzie MATIF w nadchodzących tygodniach. Kluczowa dla tego, jak rozwinie się rynek zbóż w regionie, będzie nie tylko ostateczna weryfikacja plonów roślin późnego zbioru, ale także zdolność europejskiej sieci logistycznej do sprawnego udrożnienia kanałów transportowych przed jesiennym szczytem handlowym. Jednocześnie rynki reagować będą na bieżące doniesienia z Morza Czarnego. Ewentualne szanse na porozumienie między Rosją i Ukrainą o nieatakowaniu portów i statków będą obniżać ceny.

Źródła: Reuters, Uniwersytet w Mannheim / EBC, Allianz Trade, ING Research, Climate-ADAPT (EEA).

Wysyp egzotycznych gości: jeżozwierz Łomianki, kolejna puma tym razem na Dolnym Śląsku

1
Jeżozwierz / puma - ilustracja poglądowa /AI/

Jeżozwierz Łomianki to temat, który ostatnio budzi spore poruszenie. Incydenty z egzotycznymi zwierzętami stają się w Polsce powszechniejsze, o czym informowaliśmy już wielokrotnie na łamach naszego serwisu. W czwartek, 13 sierpnia, w okolicach Warszawy — na Bemowie, w gminie Czosnów i Łomiankach — pojawiły się jeżozwierze, których obecność wymagała interwencji służb.

Jeżozwierz Mazowsze: tajemniczy przybysz

Warto przyjrzeć się bliżej tym uciekinierom. Jeżozwierze to ssaki roślinożerne, naturalnie występujące w Afryce, południowej i środkowej Azji oraz w niektórych częściach południowej Europy. Są znane ze swoich groźnych kolców, których używają wyłącznie w sytuacji zagrożenia, będąc zmuszonymi do obrony.

Groźny drapieżnik na Dolnym Śląsku: Ostrzeżenie i wcześniejsze doniesienia

Tego samego dnia niepokojące wieści nadeszły również z południa Polski. Władze wydały oficjalne ostrzeżenie dla mieszkańców Dolnego Śląska (m.in. w powiecie kłodzkim) w związku z informacją, że w regionie może grasować duże, drapieżne zwierzę — prawdopodobnie puma.

Warto przypomnieć, że to nie pierwszy przypadek w tym miesiącu ani w tym roku, kiedy w polskich lasach widywane są tak egzotyczne drapieżniki. Kilka dni wcześniej, 10 sierpnia, podobne zgłoszenie postawiło na nogi służby w okolicach Ciechanowa na Mazowszu. Z kolei jeszcze w lipcu głośno było o odłowieniu pumy w okolicach Karsinki w województwie zachodniopomorskim. Pojawienie się kolejnego osobnika na Dolnym Śląsku wpisuje się więc w niepokojącą serię doniesień z różnych zakątków kraju.

Co robić w przypadku zagrożenia? Instrukcja dla mieszkańców:

  • Zachowaj spokój: Pod żadnym pozorem nie wpadaj w panikę i nie uciekaj gwałtownie. Drapieżnik może potraktować ucieczkę jako impuls do ataku.
  • Nie zbliżaj się: Nie próbuj nawiązywać kontaktu ze zwierzęciem, nie rób zdjęć z bliska ani go nie drażnij.
  • Cofaj się powoli: Oddalaj się bez odwracania się do zwierzęcia plecami i utrzymuj z nim kontakt wzrokowy.
  • Wyglądaj na większego: Jeśli drapieżnik się zbliża, podnieś ręce, rozepnij kurtkę i staraj się sprawiać wrażenie większego niż w rzeczywistości.
  • Unikaj samotnych spacerów: Zrezygnuj z wyjść do lasu w pojedynkę, zwłaszcza o świcie i zmierzchu, gdy drapieżniki są najbardziej aktywne.
  • Powiadom służby: W przypadku zauważenia zwierzęcia natychmiast zadzwoń pod numer alarmowy 112 lub na policję.

Zabawna prawda o egzotycznych ucieczkach

Można by zażartować, że mnogość doniesień o egzotycznych zwierzętach związana jest z widocznym ociepleniem klimatu, jednak prawda jest zupełnie inna. To raczej efekt niedochowania należytej staranności w prywatnych hodowlach, z których te wyjątkowe stworzenia po prostu uciekają.

Ceny paliw: Hurt nadal w górę w piątek mimo spadków na świecie. Orlen konsumuje część obniżki VAT. Sprawdź, ile zapłacisz za paliwo w poniedziałek?

0

Ceny paliw: Krajowe cenniki hurtowe PKN Orlen w piątek 14 sierpnia po raz kolejny poszły w górę. Zgodnie z najnowszą publikacją Płocka, Ekodiesel podrożał o 73 zł/m³ netto (do 6 526 zł/m³), natomiast Eurosuper 95 skoczyła o 64 zł/m³ netto (do 5 632 zł/m³).

Brak reakcji na czwartkowe wyraźne schłodzenie na światowych giełdach budzi coraz większe kontrowersje. Podczas gdy w Londynie i Nowym Jorku surowce i paliwa gotowe taniały, w Polsce hurt konsekwentnie pnie się w górę – i to na dwa dni przed zapowiedzianym przez rząd startem pakietu osłonowego CPN, obejmującego czasową obniżkę stawki VAT z 23% do 8% oraz wprowadzanie cen maksymalnych na stacjach.

Czytaj najnowszy raport z rynku paliw:

Świat tanieje, Płock podnosi: Jaskrawa rozbieżność rynkowa

Czwartkowe zamknięcie na rynkach globalnych przyniosło odczuwalny spadek wycen:

  • Ropa Brent staniała o 2,27% do poziomu 86,96 USD/bbl, a amerykańska WTI spadła o 2,47% do 81,21 USD/bbl.
  • Giełdowe notowania diesla na rynku europejskim spadły o 1,02% (-12,75 USD), kończąc dzień na poziomie 1 234,24 USD/t.

Mimo że kurs USD/PLN utrzymał się na nieco wyższym poziomie (~3,74 PLN), sama skala spadków cen surowców na świecie powinna przynajmniej zamrozić krajowe podwyżki. Tymczasem Płock zrealizował kolejny wyraźny skok cen netto.

Czy Orlen konsumuje część obniżki VAT?

Trudno uniknąć pytania, czy na rynku hurtowym nie mamy do czynienia z mechanizmem „przejmowania marży podatkowej”.

Zjawisko to polega na podnoszeniu ceny bazowej netto tuż przed obniżką podatku pośredniego (VAT z 23% na 8%). Dzięki temu:

  1. Kierowca na stacji i tak zobaczy obniżkę (brutto): Spadek stawki VAT z 23% do 8% jest na tyle duży, że cena na pylonie od poniedziałku i tak spadnie względem dotychczasowych poziomów.
  2. Rafineria buduje poduszkę marżową: Wyższa cena netto (6 526 zł/m³ dla ON i 5 632 zł/m³ dla Pb95) oznacza, że część podatkowego oszczędzenia, które miało trafić do portfeli konsumentów, zostaje w Płocku jako dodatkowy przychód netto.

Minister Energii wyznaczy ceny maksymalne rozporządzeniem: Ile zapłacimy w poniedziałek?

Warto pamiętać, że stacje paliw nie będą miały pełnej swobody w ustalaniu cen detalicznych. Zgodnie z przyjętym mechanizmem to Minister Energii będzie wyznaczał rozporządzeniem ceny maksymalne na każdy kolejny dzień, a w piątki ustali pułap obowiązujący na cały weekend i poniedziałek.

PKN Orlen może jeszcze zmienić cennik w sobotę ale tradycyjnie nie publikuje nowych cenników hurtowych w poniedziałek. Piątkowy cennik z 14 sierpnia staje się bezpośrednią podstawą do wydania pierwszego rozporządzenia.

Opierając się na cenie piątkowej i obowiązującej wcześniej zasadzie (cena hurtowa netto + maksymalnie 30 gr/l netto marży detalicznej + podatek VAT 8%), urzędowy limit cenowy na pylonach od poniedziałkowego poranka może ukształtować się następująco:

1. Olej Napędowy (Ekodiesel)

  • Baza hurtowa netto (Płock, 14.08): 6,526 zł/l
  • Maksymalny narzut (30 gr/l netto): +0,300 zł/l
  • Suma netto: 6,826 zł/l
  • Podatek VAT (8%): +0,546 zł/l
  • PROGNOZOWANA URZĘDOWA CENA MAKSYMALNA Z ROZPORZĄDZENIA: 7,37 zł/l brutto (spadek o 72 gr/l vs średnia stacyjna 8,09 zł/l)

2. Benzyna Eurosuper 95 (Pb95)

  • Baza hurtowa netto (Płock, 14.08): 5,632 zł/l
  • Maksymalny narzut (30 gr/l netto): +0,300 zł/l
  • Suma netto: 5,932 zł/l
  • Podatek VAT (8%): +0,475 zł/l
  • PROGNOZOWANA URZĘDOWA CENA MAKSYMALNA Z ROZPORZĄDZENIA: 6,41 zł/l brutto (spadek o 88 gr/l vs średnia stacyjna 7,29 zł/l)

Kalkulacja urzędowych limitów cenowych na poniedziałek na bazie hurtu z piątku

PaliwoHurt Płock netto [14.08]Baza netto z narzutem 30 gr/lUrzędowa cena maksymalna (Minister Energii)Dotychczasowa średnia na stacjach (VAT 23%)Realny spadek ceny maksymalnej
Olej Napędowy (ON)6 526 zł/m³6,826 zł/l7,37 zł/l8,09 zł/l-0,72 zł/l
Benzyna 95 (Pb95)5 632 zł/m³5,932 zł/l6,41 zł/l7,29 zł/l-0,88 zł/l

Skutki piątkowych podwyżek Płocka i rygoru rozporządzenia

  1. Piątkowa podwyżka ogranicza efekty tarczy: Gdyby Orlen nie podnosił pod koniec tygodnia ceny hurtowej netto diesla do 6,53 zł/l, urzędowa cena maksymalna w rozporządzeniu na poniedziałek mogłaby wynieść ok. 7,20–7,25 zł/l. Przez wyśrubowany hurt netto i sztywny narzut 30 gr/l, Minister Energii musi wyznaczyć limit dla diesla na poziomie 7,37 zł/l.
  2. Cena maksymalna stanie się ceną jednolitą: Sztywne wyznaczenie pułapu rozporządzeniem sprawi, że wyznaczona cena maksymalna natychmiast stanie się ceną obowiązującą na większości stacji w kraju.
  3. Uderzenie w przedsiębiorców i rolników „na VAT”: Wyższa cena netto w hurcie przy niższym VAT będzie nadal korzystna dla konsumenta indywidualnego i rolnika ryczałtowego. Jednak dla firm transportowych oraz gospodarstw rolnych będących płatnikami VAT liczy się wyłącznie cena NETTO – a ta wskutek ostatnich podwyżek Płocka realnie wzrosła, podnosząc koszty prowadzenia działalności biznesowej w trakcie trwania rządowej tarczy.

Opracowano na podstawie cen: PKN Orlen, Giełdy Towarowe

Rynek oleistych: USDA podnosi prognozy dla rzepaku i soi, ale tnie dla słonecznika w UE

0
USDA oleiste

Rynek oleistych znajduje się pod przemożnym wpływem najnowszego, sierpniowego raportu WASDE opublikowanego przez Amerykański Departament Rolnictwa (USDA). W aktualizacji bilansów na sezon 2026/27 analitycy podnieśli szacunki globalnej produkcji rzepaku oraz soi, wykazując jednocześnie większy pesymizm w odniesieniu do zbiorów słonecznika.

Czytaj również:

1. Soja – wyższa powierzchnia w USA z nawiązką rekompensuje niższe plony

W bilansie soi kluczowe wieści nadeszły z Ameryki Północnej:

  • Produkcja w USA: USDA skorygował w górę szacunek zbiorów w USA o 44 mln buszli, osiągając poziom 4,519 mld buszli (~123,0 mln ton). Choć przeciętny plon został obniżony z 53,0 do 52,7 buszli/akr, to spadek ten został z nawiązką zrekompensowany przez znaczny wzrost powierzchni zbiorów (do 85,8 mln akrów, +1,4 mln akrów m/m).
  • Przerób i zapasy: Krajowy przerób soi w USA podniesiono o 30 mln buszli – do rekordowych 2,78 mld buszli, co wynika z utrzymujących się wysokich marż tłuszczowych oraz silnego zapotrzebowania na śrutę i olej. Amerykańskie zapasy końcowe wzrosły do 320 mln buszli (+10 mln m/m), natomiast oczekiwana średnia cena dla rolników pozostała bez zmian na poziomie 11,40 USD/buszel.
  • Ujęcie globalne: Światowe zapasy soi wzrosły do 124,2 mln ton. Spadek podaży z Ukrainy zbilansowano większą produkcją w USA oraz wyższym eksportem z Argentyny.

2. Rzepak / Canola – Kanada podnosi światowy bilans

Sierpniowy raport przyniósł korektę w górę dla światowych zbiorów nasion rzepaku/canoli – podniesiono je o 0,50 mln ton (+0,51% m/m), do 98,09 mln ton (rekord).

Kraj / RegionPowierzchnia (mln ha)Plon (t/ha)Produkcja (mln t)Zmiana m/m (mln t)Zmiana r/r (mln t)
Świat ogółem45,872,1498,09+0,50+2,42
Kanada9,402,3922,50+0,50 (+2,27%)+0,50 (+2,27%)
Unia Europejska6,303,2520,500,00-0,02 (-0,11%)
Chiny7,552,1516,200,00+0,20 (+1,25%)
Indie9,401,3212,400,00+0,40 (+3,33%)
Australia3,701,846,800,00-0,88 (-11,46%)
Rosja3,401,886,400,00+0,90 (+16,36%)
Ukraina1,502,904,350,00+0,85 (+24,29%)

Kluczowy wniosek: Całość miesięcznej podwyżki w globalnym bilansie nasion rzepaku przypada na Kanadę, gdzie lepsze warunki pogodowe podniosły szacunek plonowania z 2,34 do 2,39 t/ha.

3. Słonecznik – cięcia w Europie, wsparcie z Turcji

Światowa produkcja nasion słonecznika została skorygowana nieznacznie w dół – o 0,04 mln ton (-0,06% m/m) – do nadal rekordowego poziomu 62,62 mln ton. Pod powierzchowną stabilizacją kryją się jednak duże przesunięcia regionalne:

Kraj / RegionPowierzchnia (mln ha)Plon (t/ha)Produkcja (mln t)Zmiana m/m (mln t)Zmiana r/r (mln t)
Świat ogółem32,731,9162,62-0,04+7,57
Unia Europejska4,951,929,50-0,30 (-3,06%)+0,85 (+9,76%)
Turcja0,762,401,83+0,15 (+8,96%)+0,58 (+46,00%)
Rosja12,001,7320,700,00+3,20 (+18,29%)
Ukraina5,802,2413,000,00+2,30 (+21,50%)
Argentyna3,502,298,000,00+0,50 (+6,67%)
  • Cięcia w UE: Fala upałów i susza w Europie Południowo-Wschodniej wymusiły obniżenie prognozy zbiorów w UE z 9,80 mln t do 9,50 mln ton (plon spadł z 1,98 do 1,92 t/ha).
  • Kompensacja: Straty w UE złagodziły wyższe szacunki dla Turcji (1,83 mln t, +0,15 mln t m/m) oraz pozostałych mniejszych producentów.
  • Perspektywa r/r: Mimo miesięcznej korekty w UE, globalne zbiory słonecznika będą znacznie wyższe niż rok temu (+13,75% r/r), głównie za sprawą znacznego odbicia produkcji w Rosji i na Ukrainie.

Czytaj również:

4. Ropa i biopaliwa – twardy fundament dla cen oleistych

Niezwykle istotnym czynnikiem wspierającym rynek surowców oleistych pozostaje sytuacja na rynku energii:

  • Wysokie ceny ropy i paliw gotowych: Droga ropa naftowa oraz wysokie marże rafineryjne na paliwa tradycyjne (diesel) bezpośrednio przekładają się na bardzo dobrą opłacalność produkcji biopaliw (ester rzepakowy, HVO, biodiesel sojowy).
  • Presja na przerób: Wysokie ceny oleju napędowego zachęcają tłocznie do utrzymywania maksymalnych mocy przerobowych, ponieważ sektor biopaliwowy płynnie wchłania dostępne zapasy olejów roślinnych.
  • Efekt przeniesienia: Zwiększony popyt energetyczny ogranicza potencjalne spadki cen na giełdach rolniczych (MATIF, CBOT), stanowiąc solidne „dno” cenowe dla nasion rzepaku i soi nawet w obliczu wyższych prognoz produkcyjnych w raporcie USDA.

Podsumowanie

Sierpniowy raport USDA niesie ze sobą umiarkowanie neutralny sygnał dla soi oraz lekko niedźwiedzi dla rynku rzepaku/canoli z uwagi na wyższą podaż surowca w Kanadzie. Z drugiej strony, redukcja zbiorów słonecznika w UE ograniczy lokalną dostępność nasion do przerobu, wspierając ceny śrut i olejów w regionie europejskim.

Istotną poduszką bezpieczeństwa dla notowań kompleksu sojowego pozostają czynniki dyplomatyczno-handlowe. Wznowienie i widoczne przyspieszenie zakupów amerykańskiej soi przez Chiny przed zbliżającą się wizytą dyplomatyczną w USA tworzy mocny fundament pod tempo eksportu z Ameryki Północnej, skutecznie absorbując zapowiedzi większych zbiorów. Dodatkowym, stałym buforem chroniącym cały sektor oleistych przed głębszą korektą są drogie paliwa i wysoki popyt ze strony przemysłu biopaliwowego. Prowzrostowo na ceny w Europie wpływa ograniczona dostępność nasion słonecznika z basenu Morza Czarnego (Rosja i Ukraina są największymi producentami na świecie).

Źródło: Opracowano na podstawie danych USDA

Susza w Niemczech uderza w rolników. Minister rozważa stan wyjątkowy

0

Susza w Niemczech mocno daje się we znaki tamtejszym gospodarstwom. Braki wody najbardziej odczuwają hodowcy bydła i świń, którym zaczyna brakować paszy, przez co wielu z nich jest zmuszonych do wyprzedaży zwierząt. Federalny minister rolnictwa Alois Rainer poinformował rząd o trudnej sytuacji i możliwości ogłoszenia stanu wyjątkowego, ale na konkretne wsparcie rolnicy będą musieli poczekać.

Czytaj również:

Żeby rząd w Berlinie mógł wyłożyć pieniądze, susza musi zostać formalnie uznana za klęskę o skali ogólnokrajowej. Minister Rainer zaznaczył, że dokładne szacunki strat poznamy dopiero z raportu po zbiorach, czyli pod koniec sierpnia. W Niemczech za pomoc w takich sytuacjach odpowiadają w pierwszej kolejności poszczególne landy. Wsparcie z budżetu centralnego trafia do rolników tylko przy największych kataklizmach – tak było w 2018 roku, gdy rząd wyłożył 170 mln euro, a drugie tyle dopłaciły landy.

Czytaj również:

Sytuację dodatkowo komplikuje brak funduszy. Ministerstwo rolnictwa ma pustą kasę, a resort finansów nie daje na razie zielonego światła dla nowych wydatków. Berlin nie zdecydował się ani na wcześniejszą wypłatę zaliczek z dopłat bezpośrednich, ani na zwiększenie pomocy do zakupów nawozów. Jedyną opcją dla poszkodowanych gospodarstw pozostają na ten moment preferencyjne kredyty z państwowego Rentenbanku oraz obietnica większych dopłat do polis ubezpieczeniowych w kolejnych latach.

Źródło: Agrarheute

Ceny paliw: Od poniedziałku zapłacimy taniej. Jest decyzja rządu w sprawie ograniczonej wersji CPN

0

Ceny paliw na polskich stacjach doczekały się oficjalnej interwencji rządu. Od najbliższego poniedziałku wchodzi w życie pakiet osłonowego CPN, który ma obowiązywać przez dwa ostatnie tygodnie sierpnia. Kluczowym elementem programu jest czasowa obniżka stawki podatku VAT z 23% do 8% oraz przywrócenie ceny maksymalnej na stacjach benzynowych ustalanej na każdy dzień.

Obniżenie podatku VAT przeliczone na czwartkowy cennik PKN Orlen (Ekodiesel: 6 453 zł/m³ netto, czyli 6,45 zł/l netto) sprowadza cenę hurtową diesla z 7,94 zł/l brutto do 6,97 zł/l brutto. Na stacjach paliwo potanieje o około 97 groszy na litrze w przypadku oleju napędowego oraz o około 84 grosze na litrze w przypadku benzyny Pb95. Średnia cena diesla (wynosząca do tej pory 8,09 zł/l) spadnie na pylonach w okolice 7,12 zł/l. Zgodnie z oświadczeniem premiera będą też publikowane codziennie maksymalne ceny na stacjach.

Ograniczenie tarczy z góry do zaledwie 14 dni budzi pytania o to, jak zachowają się kierowcy i czy stacje wytrzymają skokowy wzrost popytu.

Czytaj najnowszą analizę:

Ceny paliw w hurcie i na stacjach [13.08.2026 r.]

Ceny paliw w cennikach hurtowych Płocka w czwartek podeszły w górę (diesel o 73 zł/m³, a benzyna 95 o 85 zł/m³ netto) – co stanowiło reakcję na skok wycen paliw gotowych na giełdzie ARA w Rotterdamie.

Rządowa decyzja o niższym VAT drastycznie zmienia jednak cenę wyjściową od poniedziałku:

Paliwo / WskaźnikHurt Płock (VAT 23%)Średnia stacje e-petrolCena wyjściowa z VAT 8% (od poniedziałku)
Olej Napędowy (ON)7,94 zł/l8,09 zł/l6,97 zł/l brutto (-97 gr/l)
Benzyna 95 (Pb95)6,85 zł/l7,29 zł/l6,01 zł/l brutto (-84 gr/l)

Decyzja rządu umacnia Polskę na pozycji lidera najtańszych paliw w Europie Środkowej. W benzynie Pb95 i tak dystansowaliśmy region (7,29 zł przed obniżką vs 7,43 zł w Czechach i 9,21 zł w Niemczech). Niższy VAT na diesel pozwala nam wyprzedzić dotychczas tańszą Słowację (7,55 zł) oraz Czechy (7,82 zł).

Niezrealizowana obietnica ws. akcyzy: Tracą najwięksi i rolnicy „na VAT”

Obniżka stawki VAT przyniesie realną ulgę głównie konsumentom indywidualnym i rolnikom ryczałtowym. Dla gospodarstw rozliczających VAT zmiana stawki podatku jest obojętna, bo koszt netto (6,45 zł/l) nie ulega zmianie. Tymczasem wciąż brakuje twardych rozstrzygnięć w sprawie obietnicy podniesienia zwrotu akcyzy na paliwo rolnicze do 2,00 zł/l. W trwającym od 3 sierpnia drugim naborze wniosków gminy wciąż przyjmują dokumenty według dotychczasowej, niższej stawki 1,48 zł/l, bo rząd nie opublikował stosownego rozporządzenia. Zwiększenie limitu akcyzowego byłoby realną, bezpośrednią pomocą finansową trafiającą do całego sektora – również do najczytelniej i najprężniej działających dużych gospodarstw będących płatnikami VAT.

Ceny paliw a ryzyka 2-tygodniowej tarczy CPN

Ceny paliw ścięte administracyjnie na krótki okres ostatnich dwóch tygodni wakacji wywołają silną reakcję po stronie popytu. Czy grozi nam paraliż?

Czy na stacjach staną kolejki?

Część analityków przestrzega, że ograniczenie tarczy z góry do 14 dni wywoła szturm na dystrybutory. Kierowcy prywatni i rolnicy ryczałtowi będą chcieli zatankować pod korek i napełnić zbiorniki przed 1 września, co może rodzić ryzyko chwilowych braków paliwa na niektórych stacjach oraz przeciążenia floty cystern z Płocka i Gdańska.

Możliwy jest jednak zupełnie inny scenariusz. Podobnie jak przy wygaśnięciu poprzedniego pakietu osłonowego z końcem czerwca, na stacjach wcale nie musi dojść do dantejskich scen ani zatorów logistycznych. Pod koniec czerwca ruch na dystrybutorach przebiegał płynnie, a kierowcy uniknęli szoku cenowego na pylonach.

Kluczem do tego, czy scenariusz z czerwca się powtórzy, będzie zachowanie globalnego rynku ropy w najbliższych dniach.

Ceny paliw a rynek globalny: Czy światowe giełdy wygładzą powrót wyższego VAT?

W czerwcu płynne przejście było możliwe dzięki temu, że ceny na świecie spadały, a obniżki cen netto w rafineriach zniwelowały powrót wyższej stawki podatku.

Obecnie rynek również odbiera sygnały uspokojenia. Działania dyplomatyczne USA – w tym apel Waszyngtonu do Kijowa o wstrzymanie ataków dronowych na tankowce wokół portu Noworosyjsk – pozwoliły utrzymać ciągłość eksportu ropy z Kazachstanu i zatrzymały surowiec Brent poniżej 88 USD za baryłkę.

Jeśli w drugiej połowie sierpnia światowe ceny surowców ulegną dalszej korekcie spadkowej (tak jak miało to miejsce w czerwcu), niższe cenniki hurtowe netto w Płocku amortyzują podwyżkowy szok od 1 września, a powrót do standardowej stawki VAT przebiegnie bez zakłóceń.

Źródło cen: PKN Orlen, e-Petrol, giełdy towarowe