To już nie są pojedyncze przypadki. Najnowszy raport Głównego Lekarza Weterynarii z 25 marca 2026 r. uderza jak grom z jasnego nieba: wirus rzekomego pomoru drobiu (ND) atakuje na masową skalę. Od wielkich ferm kur rzeźnych, przez przydomowe kurniki, aż po dzikie ptactwo – mapa zakażeń czerwieni się w oczach.
Wirus ND nie bierze jeńców. Padają kolejne powiaty!
Jeśli myśleliście, że bioasekuracja chroni tylko przed grypą ptaków, mamy złe wieści. Rzekomy pomór drobiu wrócił z impetem, którego branża nie widziała od dawna. W ciągu zaledwie miesiąca wirus uderzył w serce produkcji towarowej w pięciu województwach!
Gdzie jest najgorzej?
Wirus ND został zidentyfikowany w następujących lokalizacjach:
Województwo łódzkie: powiat łowicki,
Województwo wielkopolskie: powiat pleszewski,
Województwo mazowieckie: Płock,
Województwo lubuskie: powiat nowosolski,
Województwo zachodniopomorskie: powiat kamieński.
Tak szerokie rozproszenie geograficzne sugeruje, że wirus nie posiada jednego, punktowego źródła. Transmisja odbywa się wielotorowo – prawdopodobnie poprzez transport, niekontrolowany ruch osób oraz kontakt pośredni z zanieczyszczonym sprzętem.
Zagrożenie w „małym” drobiu: 11 ognisk w hodowlach przydomowych
Jeszcze bardziej alarmująco prezentuje się sytuacja w segmencie ptaków utrzymywanych w niewoli oraz w stadach przyzagrodowych. Odnotowano tam aż 11 nowych ognisk, które objęły szerokie spektrum gatunków: od kur niosek, przez kaczki i gęsi, aż po ptaki ozdobne i gołębie pocztowe.
Najwięcej przypadków odnotowano w pasie zachodnim i centralnym (woj. zachodniopomorskie, wielkopolskie, lubuskie, pomorskie oraz łódzkie). To wyraźny sygnał, że bioasekuracja w mniejszych gospodarstwach jest obecnie najsłabszym ogniwem łańcucha ochrony przed ND. Brak rygorystycznych mat dezynfekcyjnych czy swobodny dostęp dzikiego ptactwa do wybiegów drastycznie ułatwia wnikanie patogenu.
Ptaki dzikie jako cichy wektor – pierwsze przypadki w 2026 roku
Przełomem w tegorocznym monitoringu jest potwierdzenie obecności wirusa u ptaków wolnożyjących. Służby weterynaryjne wykryły 3 przypadki:
Gołąb miejski i myszołów (woj. lubuskie),
Sierpówka (woj. lubelskie).
Obecność wirusa w środowisku naturalnym oznacza, że kontrola nad chorobą staje się znacznie trudniejsza. Ptaki dzikie działają jako rezerwuar ND, przenosząc patogen na znaczne odległości i inicjując wtórne zakażenia w gospodarstwach, które nie zachowują należytej dyscypliny higienicznej.
Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego opublikowała najnowsze dane dotyczące wysokości zobowiązań dla rolników na najbliższe miesiące. Zastanawiasz się, ile wynosi składka KRUS w drugim kwartale 2026 roku? Przygotowaliśmy szczegółowe zestawienie stawek dla rolników, małżonków oraz domowników, uwzględniające ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe, macierzyńskie oraz emerytalno-rentowe.
Ile wynosi składka KRUS dla rolnika w II kwartale 2026?
Wysokość obciążeń zależy od rodzaju ubezpieczenia oraz wielkości posiadanego gospodarstwa. Podstawowe wartości zostały wyliczone w oparciu o aktualną emeryturę podstawową, która w marcu 2026 roku wynosi 1 780,64 zł.
Ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe i macierzyńskie
Dla osób podlegających ubezpieczeniu w pełnym zakresie przez cały miesiąc (rolnik, małżonek, domownik oraz pomocnik rolnika), składka KRUS 2 kwartał 2026 wynosi 78,00 zł miesięcznie.
W przypadku osób objętych ubezpieczeniem na wniosek wyłącznie w zakresie ograniczonym, należność jest znacznie niższa i stanowi 1/3 pełnej stawki, co daje kwotę 26,00 zł miesięcznie.
Ubezpieczenie emerytalno-rentowe
Podstawowa miesięczna składka KRUS za domownika, małżonka oraz rolnika w zakresie emerytalno-rentowym wynosi w tym kwartale 178,00 zł. Warto jednak pamiętać, że właściciele większych gospodarstw muszą liczyć się z dodatkowymi opłatami.
Składka KRUS 2026 – tabela dla dużych gospodarstw (powyżej 50 ha)
Rolnicy prowadzący gospodarstwa o powierzchni przekraczającej 50 ha przeliczeniowych użytków rolnych są zobowiązani do opłacania dodatkowej składki miesięcznej. Jej wysokość jest progresywna i zależy od areału:
Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego opublikowała najnowsze dane dotyczące wysokości zobowiązań dla rolników na najbliższe miesiące. Zastanawiasz się, ile wynosi składka KRUS w drugim kwartale 2026 roku? Przygotowaliśmy szczegółowe zestawienie stawek dla rolników, małżonków oraz domowników, uwzględniające ubezpieczenie wypadkowe, chorobowe, macierzyńskie oraz emerytalno-rentowe.
Powierzchnia użytków rolnych (ha przeliczeniowe)
% emerytury podstawowej
Dodatkowa składka miesięczna
do 100 ha
12%
214,00 zł
powyżej 100 ha do 150 ha
24%
427,00 zł
powyżej 150 ha do 300 ha
36%
641,00 zł
powyżej 300 ha
48%
855,00 zł
Analizując powyższe dane, łatwo wyliczyć, ile wynosi składka KRUS na kwartał 2026 dla konkretnego gospodarstwa, sumując ubezpieczenie wypadkowe z emerytalno-rentowym (podstawowym i ewentualnie dodatkowym).
Składki KRUS 2026 terminy – do kiedy trzeba zapłacić?
Terminowość wpłat jest kluczowa, aby uniknąć naliczania odsetek za zwłokę. Zgodnie z wytycznymi Kasy:
Rolnicy, małżonkowie i domownicy: Termin zapłaty składek za II kwartał 2026 r. upływa z dniem 30 kwietnia 2026 r.
Pomocnicy rolnika: Składkę za dany miesiąc należy opłacić do 15. dnia następnego miesiąca.
30 kwietnia 2026 roku to „data sądu” dla beneficjentów wsparcia na infrastrukturę magazynową z KPO. Jeśli podpisałeś umowę z ARiMR na zakup i montaż silosa, masz ostatnią szansę na sfinalizowanie inwestycji i złożenie wniosku o płatność. Sprawdź, jak uniknąć błędów, które mogą kosztować Cię nawet 60 tys. złotych!
Ostatni dzwonek dla 3 tysięcy gospodarstw
Statystyki nie kłamią: choć ponad 6 tysięcy rolników już cieszy się z przelewów na kontach, blisko 30% beneficjentów z aktywnymi umowami wciąż nie rozliczyło swoich inwestycji.
Dzięki wydłużeniu terminu przez resort rolnictwa, masz czas do 30 kwietnia 2026 r. na zakończenie prac montażowych i rozruch urządzeń. To moment, w którym teoria musi spotkać się z praktyką – puste fundamenty to w tej chwili Twój największy wróg finansowy.
Procedura ratunkowa: Co jeśli urząd zwleka z papierami?
Boisz się, że nie zdążysz, bo czekasz na decyzję o pozwoleniu na użytkowanie? Spokojnie, ARiMR przewidziała taką sytuację. Kluczowa jest Twoja inicjatywa przed 30 kwietnia.
Jeżeli inwestycja jest fizycznie gotowa, ale brakuje Ci urzędowych pieczątek:
Zbierz dowody: Faktury, potwierdzenia przelewów i protokoły montażu muszą mieć datę nie późniejszą niż 30 kwietnia.
Udokumentuj zgłoszenie: Dołącz kopię wniosku o wydanie decyzji złożonego do odpowiedniego organu.
Złóż wniosek o płatność mimo braku decyzji: To pozwoli Ci zachować prawo do pełnej refundacji!
Tylko 5 kroków do wypłaty środków
Nie zostawiaj logowania do systemu na ostatnią noc. Serwery pod koniec kwietnia mogą być przeciążone.
KROK 1: Sprawdź kompletność faktur za silos i wyposażenie.
KROK 2: Upewnij się, że wszystkie płatności zostały dokonane (liczy się data przelewu!).
KROK 3: Zaloguj się na Platformę Usług Elektronicznych (PUE) pod adresem: epue.arimr.gov.pl.
KROK 4: Wypełnij elektroniczny formularz wniosku o płatność końcową.
KROK 5: Dołącz skany dokumentów i wyślij wniosek.
PAMIĘTAJ: Młodzi rolnicy mogą odzyskać do 60 tys. zł (60% kosztów), a pozostali wnioskodawcy do 50 tys. zł (50% kosztów). Gra idzie o zbyt duże stawki, by ryzykować błąd w dokumentacji!
Nie czekaj do majówki – im szybciej złożysz poprawny wniosek, tym szybciej środki z KPO trafią na Twoje konto. Agencja wypłaciła już blisko 210 mln zł. Twoje pieniądze też tam są, wystarczy po nie sięgnąć!
Muzeum Przyrodniczo–Łowieckie w Uzarzewie (gmina Swarzędz) zaprasza 28 i 29 marca 2026 r. na rodzinne warsztaty edukacyjne „Wielkanocne opowieści”.
Program wydarzenia
W programie spotkań przewidziano rozmowy o wielkanocnych zwyczajach, w tym o tradycji święcenia pokarmów, historii pisanki oraz o tym, jakie potrawy – zgodnie z tradycją – powinny znaleźć się na świątecznym stole. Uczestnicy poznają również humorystyczne zwyczaje związane ze śmigusem-dyngusem oraz motyw wielkanocnego zajączka przynoszącego dzieciom słodkie upominki.
Integralną częścią warsztatów będzie część praktyczna, podczas której uczestnicy wspólnie z prowadzącym, wykonają stroik wielkanocny na plastrze drewna. Gotowa dekoracja będzie mogła posłużyć jako ozdoba stołu podczas świątecznych spotkań rodzinnych.
Terminy, godziny i zapisy na wydarzenie
Warsztaty odbędą się w dniach 28–29 marca 2026 roku w dwóch turach: o godz. 11:00 oraz 13:00.
Zgłoszenia przyjmowane są do 27 marca 2026 roku pod numerami telefonów: 536 104 898 oraz 503 173 980, a także drogą mailową: k.chojnicka@muzeum-szreniawa.pl.
Przełomowe wieści dla rolników i transportu! Premier Donald Tusk oficjalnie ogłosił drastyczną obniżkę podatku VAT na paliwa z 23% na 8%. To odpowiedź rządu na kryzysową sytuację na rynku ropy naftowej. Dla polskiej wsi, gdzie olej napędowy jest krwią gospodarki, oznacza to gigantyczne oszczędności przy nawożeniu i siewach. Sprawdzamy szczegóły rządowego planu ratunkowego.
Obniżka VAT na paliwa: Znamy szczegóły decyzji rządu
Podczas ostatniej konferencji prasowej premier zapowiedział wprowadzenie rozwiązań, które mają natychmiastowo odciążyć portfele Polaków. Kluczowym punktem programu jest obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 na 8 proc. Jak podkreślił szef rządu, parlament ma przyjąć ustawę w trybie ekspresowym, by jeszcze dzisiaj trafiła do podpisu prezydenta.
Minister finansów i gospodarki, Andrzej Domański, zaznaczył w rozmowie z Polskim Radiem, że priorytetem jest, aby „obniżenie VAT-u znalazło przełożenie w niższej cenie benzyny dla kierowców”. Rząd chce uniknąć sytuacji, w której marże dystrybutorów „skonsumują” korzyści płynące z niższych podatków.
Ceny paliw spadną o 1,20 zł na litrze?
To najważniejsza deklaracja dla każdego posiadacza ciągnika i kombajnu. Premier Tusk zapowiedział, że dzięki zmianom podatkowym ceny paliw na stacjach spadną o około 1,20 zł na litrze. Co więcej, rząd wprowadza mechanizm maksymalnych cen detalicznych, które będą codziennie weryfikowane przez ministra energii. Ma to zapobiec spekulacjom i niekontrolowanym wzrostom cen w regionach o mniejszej konkurencji.
Dlaczego rząd tnie VAT? Napięta sytuacja na rynku ropy
Powodem tych radykalnych kroków jest gwałtowny wzrost cen ropy na rynkach światowych, który uderza w fundamenty polskiej gospodarki. Mimo że PKN Orlen kilkukrotnie obniżał w tym tygodniu ceny hurtowe, wzrosty na pylonach były dla wielu rolników nie do zaakceptowania. Decyzja o VAT na poziomie 8% to „bezpiecznik”, który ma uratować rentowność produkcji roślinnej w nadchodzącym sezonie.
Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR) przedstawił administracji rządowej szczegółową argumentację przemawiającą za zaskarżeniem umowy UE-Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Samorząd rolniczy kładzie szczególny nacisk na kwestie bezpieczeństwa fitosanitarnego oraz incydenty z jakością importowanej żywności, które mogą zagrażać zdrowiu konsumentów i stabilności gospodarstw po 1 maja.
Głównym powodem interwencji KRIR jest unijna procedura tzw. tymczasowego stosowania (provisional application). Pozwala ona Komisji Europejskiej na uruchomienie części handlowej umowy (w tym redukcji ceł i kwot importowych) już 1 maja 2026 r., bez czekania na ratyfikację przez polski Sejm.
Według analiz, kluczową datą dla Polski jest 26 maja 2026 r. – to ostateczny termin na wniesienie skargi do TSUE. Rząd analizuje obecnie możliwości prawne, które pozwoliłyby na skuteczną ochronę rynku przy zachowaniu unijnych reguł współpracy.
Zagrożenia jakościowe: Lekcje z rynku wołowiny i słonecznika
KRIR w swoim apelu podnosi alarm w kwestii jakości produktów importowanych, przywołując konkretne przykłady, które budzą niepokój w sektorze rolno-spożywczym:
Skażona wołowina i brak identyfikowalności: Polska jako potęga w produkcji wołowiny opiera swoją markę na wysokich standardach weterynaryjnych. Tymczasem w krajach Mercosur systemy śledzenia drogi produktu (traceability) budzą zastrzeżenia. Incydenty związane z wykrywaniem w imporcie mięsa niespełniającego norm (np. pozostałości antybiotykowych stymulatorów wzrostu czy bakterii Salmonella) pokazują, że otwarcie rynku bez „klauzul lustrzanych” naraża konsumentów w Polsce i całej UE.
„Przestroga bułgarska” – skażony słonecznik: Jako argument merytoryczny przywołuje się sytuację z Bułgarii, gdzie masowy napływ słonecznika z rynków zewnętrznych doprowadził do kryzysu. Wykrycie w surowcu niedozwolonych w UE pozostałości środków ochrony roślin oraz zanieczyszczeń technicznych zdestabilizowało tamtejszy rynek i uderzyło w lokalne tłocznie oraz rolników.
Pozostałości pestycydów: KRIR wskazuje, że kraje Ameryki Południowej stosują substancje czynne wycofane z użycia w Unii Europejskiej ze względu na ich toksyczność. Bez rygorystycznych kontroli na granicach, produkty te mogą trafiać do bezpośredniego spożycia lub jako komponenty paszowe.
Merytoryczne argumenty KRIR: Rywalizacja na równych zasadach
Samorząd rolniczy wskazuje, że bez wprowadzenia mechanizmów wyrównawczych, polskie rolnictwo staje do nierównej walki:
Asymetria kosztów: Polscy rolnicy wdrażają restrykcyjne wymogi środowiskowe, podczas gdy producenci z Mercosuru operują na znacznie niższych kosztach dzięki łagodniejszym regulacjom.
Destabilizacja sektora paszowego: Polska jest importerem soi i śruty sojowej (ok. 30 mln ton rocznie do UE), co jest niezbędne dla hodowli. Jednak dalsza liberalizacja uderzy w uprawy kukurydzy. Mniejszy popyt wewnętrzny na pasze, wynikający z mniejszej opłacalności chowu zwierząt w obliczu importu mięsa, może doprowadzić do nadpodaży krajowych zbóż.
Podsumowanie: W poszukiwaniu balansu
Decyzja o ewentualnym zaskarżeniu umowy do TSUE wymaga od organów państwowych precyzyjnego wyważenia racji ekonomicznych. Administracja rządowa, analizując wniosek KRIR, musi ocenić szanse na uzyskanie tzw. zabezpieczenia, które mogłoby wstrzymać wejście w życie umowy do czasu wydania wyroku. Celem jest zapewnienie, by każdy produkt trafiający na polski stół spełniał te same, wysokie normy jakościowe, niezależnie od kraju pochodzenia.
W dużych gospodarstwach rozrzutnik obornika musi zapewniać nie tylko wysoką pojemność, ale też powtarzalną, szybką i równomierną pracę przy dużej liczbie kursów w sezonie. Dlatego w największych konstrukcjach spotyka się skrzynie o objętości 20–25 m3, a w niektórych maszynach nawet przekraczającej 30 m3 z nadstawkami.
Trzonem takiej maszyny jest podłoga transportowa. W segmencie dużych gospodarstw standardem stają się cztery masywne łańcuchy o podwyższonej wytrzymałości, pracujące na stalowej podłodze i napędzane przekładnią umożliwiającą płynną regulację dawki z poziomu kabiny. To rozwiązanie pozwala zachować wydajność nawet przy nawozach zbitych czy włóknistych, a jednocześnie umożliwia precyzyjne dawkowanie materiałów lżejszych, takich jak kompost czy frakcje po odciekach.
Wszystko zależy od adaptera
O charakterze rozrzutu decyduje adapter, pionowy lub poziomy, często oferowany w ramach jednej rodziny modeli. Adaptery pionowe sprawdzają się przy ciężkim, zbitym oborniku, „wgryzają się” w materiał i dają szeroki, intensywny pas pracy. Układ poziomy z talerzami zapewnia z kolei bardziej równomierny i szeroki rozrzut lżejszych nawozów stałych, dlatego jest chętnie wybierany w gospodarstwach pracujących z kompostem i pomiotem. Dobór systemu adaptera to w praktyce wybór między mocą przerobową a precyzją rozrzutu.
Tak duże ładunki wymagają odpowiedniego podwozia. Pojemność 25–30 m3 oznacza masy całkowite sięgające 24–30 ton, dlatego producenci stosują zawieszenia tandemowe lub tridemowe z osiami skrętnymi, wydajnymi hamulcami pneumatycznymi i szerokim ogumieniem ograniczającym nacisk na glebę. W gospodarstwach o dużym rozproszeniu pól istotna jest również stabilność w transporcie oraz możliwość jazdy z wysoką prędkością między polami a płytą obornikową.
Standardem staje się elektronika
Coraz większą rolę odgrywa elektronika. W rozrzutnikach klasy premium standardem stają się układy ważenia, sterowanie ISOBUS oraz automatyczna regulacja prędkości przesuwu podłogi, względem dawki oraz prędkości jazdy. W praktyce maszyna pracuje z powtarzalnością znaną dotąd głównie z rozsiewaczy nawozów mineralnych, a dane z wykonanych zabiegów można archiwizować lub wykorzystać w działalności usługowej.
W maszynach pracujących intensywnie przez wiele miesięcy kluczowa jest także obsługa serwisowa. Dlatego producenci stosują odchylane osłony, podesty serwisowe, centralne układy smarowania oraz osłonięte prowadzenie przewodów, aby ograniczyć korozję i ułatwić dostęp do newralgicznych elementów. Dzięki temu rozrzutnik zachowuje pełną sprawność w pracy przez wiele sezonów, mimo dużych obciążeń mechanicznych i chemicznych.
Pełna integracja rozrzutnika Joskin z ciągnikiem John Deere za pomocą ISOBUS. Fot. Firmowe
Największe rozrzutniki na rynku
W segmencie największych maszyn przeznaczonych do gospodarstw o znacznym areale produkcyjnym dominują marki, które budowały swoją reputację przez dekady, oferując rozwiązania o dużej ładowności, solidnej konstrukcji i wysokiej wydajności rozrzutu.
Joskin
W segmencie dużych gospodarstw jedną z najczęściej wybieranych konstrukcji pozostaje Joskin Ferti-Space2, który w największej konfiguracji ma pojemność około 30 m3, wyposażony w potężne podwozie tridemowe i masywną skrzynię typu monocoque. Maszyna może współpracować zarówno z adapterem pionowym, jak i poziomym w wersji Horizon, dzięki czemu Ferti-Space2 radzi sobie zarówno z ciężkim, zbitym obornikiem, jak i z lżejszymi frakcjami kompostu czy kurzeńca.
Układ podłogi w tej serii opiera się na czterech szerokich łańcuchach o zwiększonej wytrzymałości, a hydrauliczna regulacja posuwu pozwala utrzymać stabilną dawkę w zmiennych warunkach. W największych modelach standardem jest zawieszenie hydropneumatyczne oraz możliwość pełnej obsługi ISOBUS, co znacząco ułatwia pracę na dużych areałach, gdzie liczy się powtarzalność i wysoka wydajność.
Tebbe
Niemiecki Tebbe specjalizuje się w rozrzutnikach ciężkiej klasy, a największym modelem tej marki jest czteroosiowy HS 420, konstrukcja stworzona do intensywnej pracy usługowej i dużych areałów. Wóz ten charakteryzuje się pojemnością sięgającą 34 m3, zależnie od konfiguracji, oraz sztywną skrzynią wykonaną ze stali odpornej na ścieranie.
Charakterystyczny dla Tebbe adapter poziomy z dużymi talerzami zapewnia bardzo równomierny rozrzut na szerokości ponad 20–25 metrów, co czyni HS 420 maszyną chętnie wybieraną przez gospodarstwa i firmy usługowe pracujące z kompostem, pomiotem oraz nawozami o sypkiej strukturze. Podwozie z hamulcami pneumatycznymi umożliwia bezpieczny transport z dużymi prędkościami, a system ważenia i automatycznego sterowania dawką gwarantuje wysoką precyzję nawożenia.
W rozrzutniku Tebbe HS 420 dopuszczalna masa całkowita wynosi 44000 kg, a wymiary nadbudowy to 11000 x 2300 mm
Bergmann
W ofercie Bergmann na szczególną uwagę zasługuje największy model serii TSW, czyli TSW 7340 S, zaprojektowany jako maszyna o ogromnej wydajności i wysokiej trwałości. Pojemność skrzyni wynosi 23 m3, a dopuszczalna masa całkowita zestawu może dochodzić do 34 ton, co jasno wskazuje na przeznaczenie sprzętu do pracy z potężnymi ciągnikami.
Model 7340 S wykorzystuje poziomy adapter z talerzami, który zapewnia bardzo szeroki, równy i drobny rozrzut, dzięki czemu świetnie sprawdza się w gospodarstwach intensywnie stosujących kompost i nawozy organiczne wymagające precyzyjnego dawkowania. Podłoga napędzana masywną przekładnią, łańcuchy grubo ogniwowe oraz centralne smarowanie gwarantują trwałość nawet przy całorocznym obciążeniu.
Rozrzutnik Bergmann wyposażony w hydraulicznie sterowaną stopę̨, ułatwiającą odczepianie maszyny
Strautmann
W przypadku Strautmanna największą konstrukcją pozostaje model PS 3401, rozrzutnik z ogromną skrzynią o pojemności dochodzącej do 34 m3, co czyni go jednym z największych dostępnych na rynku wozów przeznaczonych do pracy ciągłej w dużych gospodarstwach. Maszyna występuje z adapterem poziomym, dzięki czemu można dopasować ją do rodzaju nawozu – od ciężkiego, długo zalegającego obornika po lekkie frakcje kompostu.
Charakterystyczna dla PS 3401 wydajność wynika z szerokich talii rozrzutowych oraz bardzo mocnego układu podłogi, który stabilnie podaje materiał nawet przy szybkim tempie jazdy. Zawieszenie tridemowe i szerokie ogumienie umożliwiają z kolei ograniczenie ugniatania gleby, co ma znaczenie przy intensywnych zabiegach nawożenia organicznego.
Ogranicznik rozrzutu w maszynie Strautmann pomaga przy precyzyjnym dawkowaniu przy granicy pola. Fot. Firmowe
Fliegl
Firmę Fliegl można uznać za jednego z najbardziej rozpoznawalnych producentów rozrzutników obornika, szczególnie w segmencie dużych gospodarstw i usług. W ofercie największym i najbardziej zaawansowanym rozwiązaniem jest rozrzutnik z serii Profi V2, zaprojektowany do pracy z przyczepami zgarniającymi o dużej ładowności, dzięki czemu może obsługiwać znaczne ilości materiału organicznego na jednym załadunku. Maszyna ta charakteryzuje się możliwością uzyskania szerokości rozrzutu nawet do ok. 22 metrów, co czyni ją atrakcyjną tam, gdzie wymagana jest szeroka strefa aplikacji nawozu przy wysokim tempie pracy.
System sterowania VARIOSENS oraz opcjonalna kontrola ISOBUS umożliwiają automatyczne dopasowanie pracy podłogi i adaptera do warunków polowych, co przekłada się na stabilność dawki i minimalizację strat materiału. Adaptery w tej serii cechują się dużą przepustowością wałów tnących oraz talerzy rozrzucających, które są w stanie skutecznie rozdzielać obornik, kompost, wapno czy drobne frakcje organiczne, a mechaniczny system regulacji pracy rozrzutnika minimalizuje konieczność manualnych korekt podczas jazdy.
Hawe
Marka Hawe również oferuje rozrzutniki obornika zdolne sprostać wymaganiom dużych gospodarstw, łącząc pojemne skrzynie z mocnymi podwoziami oraz adapterami dostosowanymi do intensywnego rozrzutu. Największy model to DST 32, o pojemności ładunkowej do 23 m3 oraz masie całkowitej do 34 ton. Maszyny Hawe zapewniają stabilną jazdę i równomierne rozrzucanie materiału nawet przy dużych prędkościach polowych. W praktyce oznacza to, że w gospodarstwach intensywnie stosujących nawozy organiczne modele te pozwalają znacznie zredukować liczbę kursów w sezonie oraz utrzymać stałą dawkę bez względu na strukturę materiału.
Wysoka jakość wykonania podzespołów oraz opcjonalne systemy automatycznego sterowania dawką sprawiają, że rozrzutniki Hawe są postrzegane jako trwałe i efektywne narzędzia pracy na dużych powierzchniach.
Pichon
Francuska marka Pichon w segmencie rozrzutników obornika oferuje serię MK, która została zaprojektowana jako solidna i uniwersalna konstrukcja do intensywnej eksploatacji w gospodarstwach średnich i dużych. Choć największe modele tej serii plasują się pod względem pojemności nieco niżej niż najcięższe maszyny premium (sięgają do około 24 m3), to dzięki wysokiej jakości wykonania i dobrze zaprojektowanemu adapterowi z solidnymi wałkami pionowymi lub opcjonalnymi talerzami poziomymi są bardzo skuteczne przy rozrzucaniu szerokiej gamy materiałów organicznych.
Adaptery Pichon o dużej średnicy zapewniają równomierne rozprowadzenie dawki, a opcjonalne wyposażenie, takie jak zasuwy hydrauliczne, deflektory boczne czy systemy sterowania hydraulicznego i elektrycznego z kabiny, pozwalają dostosować maszynę do warunków pracy i rodzaju materiału. W serii MK nie brakuje także rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo i komfort użytkowania, na przykład alarmów zgodnych z normą EN690 czy paneli LED do pracy w warunkach ograniczonej widoczności.
Alima-Bis
W segmencie dużych rozrzutników obornika krajowa Alima-Bis oferuje model Evo Spreader Beast, który w największej konfiguracji osiąga objętość roboczą około 25 m3. Konstrukcja tego modelu opiera się na masywnej skrzyni z wysokimi burtami i wzmocnionym dnem, przygotowanym do pracy zarówno z ciężkim obornikiem bydlęcym, jak i z kurzeńcem. W rozrzutniku Alima-Bis zastosowano adapter z dwoma poziomymi wałami i talerzami rozrzutowymi, które dobrze radzą sobie z materiałem zbitym i włóknistym, a dzięki solidnym zębom tnącym zapewniają równomierne rozdrobnienie przed wyrzutem.
Podwozie tandemowe oraz hamulce pneumatyczne umożliwiają stabilny transport przy pełnym załadunku, co jest istotne w gospodarstwach, gdzie obornik przewozi się na znaczne odległości. Całość dopełnia hydrauliczny napęd podłogi o szerokim zakresie regulacji, pozwalający dopasować dawkę do aktualnych warunków polowych.
Nowoczesny system rozrzutu oraz precyzyjna aplikacja materiału sprawiają, że Evo Spreader Beast ogranicza marnotrawstwo nawozu. Fot. Firmowe
Metal-Fach
W ofercie Metal-Fach największe konstrukcje reprezentuje rozrzutnik N277 Cerberus, który w zależności od zabudowy może mieć pojemność roboczą sięgającą 25 m3. Model ten został zaprojektowany z myślą o pracy w zestawach z ciągnikami średniej i wyższej mocy, a jego charakterystyczną cechą jest masywna skrzynia montowana na jednej osi.
W standardzie montowany jest 2-wirnikowy pionowy adapter, idealny do ciężkiego obornika. Podłoga napędzana czterema łańcuchami o podwyższonej wytrzymałości gwarantuje pewne podawanie materiału przy pełnym obciążeniu skrzyni, a opcjonalne wyposażenie – jak zasuwy dozujące czy deflektory – pozwala precyzyjnie kontrolować kierunek i intensywność aplikacji nawozu.
Umega Agro
Litewska Umega Agro, znana w Polsce przede wszystkim dzięki dystrybucji KMK Agro, ma w ofercie jedne z najbardziej pojemnych rozrzutników w segmencie maszyn dostępnych cenowo, ale przeznaczonych do pracy na dużych areałach. Największe modele producenta osiągają pojemność około 18–20 m3, a po rozbudowaniu nadstawkami mogą przekraczać 25 m3, co czyni je konstrukcjami konkurencyjnymi wobec największych maszyn rodzimych producentów.
W największych wersjach stosuje się podwozie tandemowe lub tridemowe, które zapewnia stabilność oraz możliwość jazdy z dużą prędkością bez nadmiernego kołysania skrzyni. Hydraulicznie sterowana podłoga umożliwia płynne dawkowanie nawozu, co ma duże znaczenie w gospodarstwach pracujących z różnymi typami materiału organicznego.
Rozrzutniki Umega Agro charakteryzują się solidną konstrukcją. Fot. Firmowe
Kluczem jest odpowiedni dobór
W dużych gospodarstwach rozrzutnik obornika musi przede wszystkim zapewniać wysoką wydajność i powtarzalność pracy. Dlatego kluczowe jest dopasowanie maszyny do rodzaju nawozu oraz skali produkcji. Konstrukcje z adapterem pionowym najlepiej radzą sobie z ciężkim, zbitym obornikiem, natomiast wersje poziome z talerzami gwarantują szeroki i równy rozrzut lżejszych frakcji kompostu czy pomiotu kurzego. W praktyce wybór adaptera decyduje o tym, czy rozrzutnik ma maksymalizować przerób czy precyzję.
Równie istotne jest podwozie, które przy dużych masach całkowitych i długich dojazdach powinno zapewniać stabilność oraz ograniczać ugniatanie gleby. Zawieszenia tandemowe i tridemowe ze skrętnymi osiami oraz szerokie ogumienie to dziś standard w maszynach przeznaczonych do intensywnej pracy. Nowoczesna elektronika, w tym ważenie i sterowanie ISOBUS, pozwala utrzymać stałą dawkę i poprawić ekonomię nawożenia, co ma duże znaczenie na polach o zróżnicowanej strukturze i dużej powierzchni.
Zachęcamy do zapoznania się z artykułem przedstawiającym przegląd rozrzutników na małe i średnie gospodarstwa.
– Zmiana technologii uprawy gleby z orkowej na bezorkową zaowocowała szybszym wykonywaniem
prac polowych, a mamy coraz krótsze okna pogodowe. Tym sposobem jest więcej
czasu na inne zajęcia w gospodarstwie – mówi Krzysztof Rzepliński (na zdjęciu) z żoną. Fot. firmowe
Co znajdziesz w artykule?
W naszym cyklu prezentacji gospodarstw, gdzie stosowana jest uprawa bezorkowa – tym razem relacja z woj. mazowieckiego. Krzysztof Rzepliński cztery lata temu zrezygnował z pługa i nie żałuje, bo udało mu się zmniejszyć koszty i wprowadzić kilka kluczowych zmian, które zaowocowały wysokimi i stabilnymi plonami.
Jedno, co w życiu jest pewne, to zmiany. Nie można się ich obawiać, życie w rolnictwie bowiem pisze zawsze niezapowiedziane scenariusze, które niejako skłaniają do zmian. Doszedł do nich Krzysztof Rzepliński z miejscowości Kołaki- Kwasy k. Ciechanowa w woj. mazowieckim, który postanowił zrezygnować 4 lata temu z tradycyjnej, orkowej uprawy gleby. Rolnik gospodaruje na 96 ha gleb klasy III a i III b.
Dlaczego warto przejść na uprawę bezorkową?
– Gospodarujemy na ciężkich glebach, które są bardzo wymagające. Wykonanie orki w niesprzyjających warunkach powoduje problem z dużą ilością brył, które ciężko rozbić i dobrze uprawić glebę pod wysiew nasion. Kolejnym ważnym aspektem było ograniczenie przesychania gleby, ale najważniejszym celem była poprawa życia glebowego.
Jakie rośliny w uprawie bezorkowej dają najlepsze plony?
– Dysponując tak dobrą glebą, można siać praktycznie wszystkie wymagające rośliny. Dlatego w płodozmianie mamy pszenicę ozimą, kukurydzę na ziarno, a w tym roku będzie kukurydza cukrowa; jest też rzepak, buraki cukrowe i soja. Pszenicy w zależności od roku uprawia się na areale ok. 40 ha. Rozpoczynamy przygodę z kukurydzą cukrową, która będzie wysiana na powierzchni ok. 14 ha. Rzepaku jest ok. 6 ha, buraka cukrowego mamy ok. 8,5 ha, a resztę stanowi soja.
Plony w uprawie bezorkowej – ile można osiągnąć?
– Przy dobrych latach i sprzyjających warunkach nie ma problemu ze zbiorem pszenicy na poziomie 8–9 t/ha. Kukurydzy na ziarno udało się w ubiegłym roku zebrać ok. 12 t/ha przy wilgotności 22%. Rzepaku zbieramy różnie, są lata, gdzie są 4 t/ha, ale czasem dochodzimy do 5 t/ha. Z burakiem cukrowym bywa też różnie. Trafiały się lata, gdzie zbieraliśmy 60 t/ha, ale były i plony na poziomie 80 t/ha przy polaryzacji 17,5%. Jeżeli chodzi o soję, którą siejemy od 3 lat, to zbieramy jej ok. 3 t/ha.
Czy produkcja zwierzęca jest potrzebna w uprawie bezorkowej?
– Produkcji zwierzęcej nie mamy, ale słoma z pola jest zbierana i wymieniana za obornik. Ten cenny naturalny nawóz staram się stosować na każdym polu w dawce ok. 20 t/ha. Dodam jeszcze, że zakupujemy pomiot kurzy, a od ubiegłego roku zaczęliśmy stosować również podłoże popieczarkowe. Za ładunek ok. 25 t naczepy auta ciężarowego zapłacić trzeba ok. 1400 zł. Natury nic nie zastąpi, a mając takie możliwości, można sporo zaoszczędzić na nawozach mineralnych.
– Dzięki nawozom naturalnym podnosimy poziom materii organicznej. Podłoże popieczarkowe zawiera duże ilości torfu, a jest to jeden z bardzo ważnych składników odpowiedzialnych za magazynowanie wodyw glebie. Oprócz tego poprawia strukturę gleby. Dzięki niemu łatwiej ją napowietrzyć i rozluźnić, a to jest pożądane na naszych zwięzłych glebach. W ubiegłym roku podłoże popieczarkowe było stosowane pod zboża i kukurydzę w dawce ok. 12 t/ha.
– Z opadami bywa różnie, czasami jest ich za mało, ale mając tak dobrą i ciężką glebę, rośliny są w stanie dłużej wytrzymać okresy z niedoborem wody. Nasze gleby mają dużo frakcji ilastej, która pozwala dłużej utrzymać wodę w glebie. Podłoże mamy piaszczysto-gliniaste. Niestety, przy bardzo dużych opadach powstają zastoiska wodne, a to też ogromny problem, bo rośliny w nadmiarze wody nie rosną tak, jak powinny.
Pamiętam lata i doświadczenia na polach po zebranych burakach cukrowych. Był rok, kiedy trzeba było czekać, żeby glebę szło zaorać. Nadmiar wody powodował ogromny poślizg kół, co uniemożliwiało wykonanie orki. Były też lata, kiedy to było tak sucho, że pługa nie szło w glebę wbić. Oba przypadki dały ogromne doświadczenie i konieczność zmiany. Wtedy zacząłem bardziej wnikliwie wykonywać próby glebowe. I co się okazało? Że zaburzony jest stosunek zawartości wapnia do magnezu. Mamy bardzo dużo magnezu, który powoduje, że ziemia się zbryla, a mało jest wapnia, które powoduje, że gleba jest bardziej sypka. Szukałem odpowiedzi na to pytanie.
Na 95% działek rolnych mamy bardzo wysoką zawartość magnezu. Na problemy z trudną uprawą gleb pewnym rozwiązaniem jest uprawa soi. Ta roślina buduje bardzo silny system korzeniowy, który ma działanie fitomelioracyjne, drenując podłoże i pozostawiając rozbudowane kanały powietrzne. Jednak jak każda roślina dochodzi do jakiejś zbitej warstwy, najczęściej podeszwy płużnej, gdzie napotyka opór i ciężko się jest przebić poza ten obszar. Doszliśmy do wniosku, że ziemia musi być dobrze spulchniona i to na dość znaczną głębokość. Tradycyjnym pługiem nie da się wykonać uprawy na 40 czy 50 cm. Dlatego zaszła konieczność wymiany parku maszynowego i w gospodarstwie pojawił siępług dłutowy.
Maszyny do uprawy bezorkowej – co wybrać?
– Mieliśmy wcześniej pług, którym pracowaliśmy na głębokości ok. 25 cm. Po orce było trzeba glebę przygotować do siewu. Do tego celu wykorzystywaliśmy brony talerzowe, wały i brony i finalnie siew z wykorzystaniem agregatu uprawowo-siewnego opartego na bronie wirnikowej. Niestety, inne maszyny nie zdawały tutaj egzaminu.
Wcześniej mieliśmy zestaw uprawowo-siewny Amazone, a od 5 lat jest Lemken Solitair 8. Jest to maszyna zawieszana o szerokości roboczej 4 m. Od 3 lat wykorzystujemy do głębokiej uprawy pług dłutowy z firmy Maschio Gaspardo jest to Attila o szerokości roboczej 3 m. Sprzęt ma w dwóch rzędach 7 zębów spulchniających glebę na głębokość do 50 cm. Z tym narzędziem pracuje ciągnik John Deere 7930 o mocy 220 KM.
W gospodarstwie pracują duże i wydajne maszyny. Fot. firmowe
Jakie korzyści dała zmiana technologii uprawy gleby?
– Zmiana technologii uprawy gleby pozwoliła zaoszczędzić sporo czasu. Pracując pługiem dłutowym, jesteśmy w stanie w jednym przejeździe głęboko spulchnić i dobrze przygotować glebę pod wysiew zbóż. Kiedyś zanim wykonaliśmy na takim areale orkę, później kolejne zabiegi doprawiające, to trwało to czasem tydzień, a bywało i znacznie dłużej.
Dobra i zasobna gleba pozwala na osiąganie co roku wysokich i stabilnych plonów. Fot. firmowe
Dziś w 3 dni jesteśmy w stanie przygotować i zasiać 60 ha pola. Prace są wykonywane w dużo krótszym czasie, ale co najważniejsze, mamy stworzone bardzo dobre warunki do wysiewu roślin plonu głównego i nie tracimy cennej wody z gleby. Pracując na glebach tzw. minutowych, ma to ogromne znaczenie.
Każde wydłużenie prac to strata i tworzenie się twardych brył, które ciężko rozbić. Niestety, jak się je ciężko rozbija, to są one jak kamienie, a to z kolei powoduje przyspieszone zużycie elementów roboczych maszyn uprawowych. Rosną wtedy diametralnie koszty utrzymania sprzętu.
Czy uprawa bezorkowa była zastosowana od razu na całym areale?
– Kupując pług dłutowy, od razu przeszliśmy na uprawę bezorkową na całym posiadanym areale. W pierwszym roku starałem się pracować na głębokości ok. 35 cm. Było to podyktowane tym, żeby zniszczyć podeszwę płużną. Udało się pracować z prędkością 5–6 km/ ha. Zużycie paliwa było na poziomie dochodzącym do ok. 30 l/ha. W kolejnych latach pod zboża była już uprawa wykonywana na ok. 20 cm głębokości. Głębiej pracuje się tylko pod rzepak, burak cukrowy, kukurydzę i soję. Po zbiorach są wywożone nawozy naturalne, jest wysiewany fosfor i część potasu.
Dodam tylko, że przed roślinami jarymi jest wysiewany poplon po żniwach. Są to mieszanki zawierające w swoim składzie gorczycę, facelię, rzodkiew oleistą, wykę jarą, owies i groch. Takie poplony rosną do połowy lutego kolejnego roku jako zimowy ekoschemat. Potem na pole wjeżdża brona talerzowa celem ich zniszczenia, a w tym roku będzie zastosowany mulczer. Tereny do uprawy mamy raczej równe. Po pługu dłutowym wysiewamy nasiona zestawem uprawowo-siewnym z broną wirnikową.
Rolnictwo precyzyjne – jak obniżyć koszty nawożenia?
– Ciągnik posiada nawigację, co ułatwia wykonywanie wszelkich prac polowych. Drogie nawozy zmuszają wielu rolników do ich oszczędności, a te można szybko wygenerować, stosując maszyny obsługujące mapy aplikacji nawozów. Dlatego został do tego celu zakupiony rozsiewacz Rauch Axis H 30.2. Ma on hydraulicznie napędzane tarcze pozwalające wysiewać granule na szerokość do 30 m.
Mapa aplikacji nawozów mineralnych powstaje w programie SatAgro. Z kolei na podstawie zdjęć satelitarnych można wygenerować mapę nawożenia azotem. Do programu są wprowadzane wyniki prób glebowych. Na podstawie tych prób są ustalane dawki fosforu czy potasu, wapna i magnezu. Jeżeli danego składnika w pewnym obszarze jest więcej od zakładanej dawki, to wysiew się automatycznie zmniejszy i odwrotnie, gdy będą obszary z niedoborem danego pierwiastka. Dzięki zmiennemu nawożeniu stosujmy nawozy tam, gdzie potrzeba i w dawkach, które mają wyrównać poziom zasobności gleby.
Mając bardzo precyzyjny rozsiewacz, na klinach jest ograniczany wysiew, co daje kolejne realne oszczędności. Nie wspominając o wysiewie poza granice pola. Całe koszty nawożenia można sobie zimą dokładnie zaplanować z poziomu biura i wygenerować mapy, na podstawie których rozsiewacz będzie „wiedział”, jak ma wysiać nawozy i co ważne – żadnego składnika nie zabraknie, a kupić trzeba będzie tyle nawozu, ile potrzeba według wnikliwych corocznych analiz i pod spodziewane plony. Z tego robią się naprawdę spore oszczędności, a inwestycji w gospodarstwie nie brakuje.
Mapę zmiennej aplikacji nawozów można łatwo wygenerować w biurze i ją wysłać do rozsiewacza. Dawki poszczególnych pierwiastków są opracowywane na podstawie prób glebowych. Fot. firmoweSystemy rolnictwa precyzyjnego pozwalają na spore oszczędności czasu, przejazdów i środków do produkcji rolnej. Fot. firmowe
Jakie są plany na przyszłość?
– Co do parku maszynowego, w najbliższym czasie planuję zakup siewnika punktowego do wysiewu buraka cukrowego, rzepaku i soi. Sprzęt będzie obsługiwał mapy zmiennego wysiewu nasion, a oprócz tego będzie system do automatycznej regulacji siły docisku sekcji w zależności od rodzaju gleby, na którym będzie pracował. Tym sposobem będzie możliwość wygenerowania dodatkowych oszczędności na materiale siewnym, a ten do tanich też nie należy.
Rzepak w zależności od roku daje plon od 4 do nawet 5 t/ha. Fot. firmoweSoja jest uprawiana w gospodarstwie od 3 lat. Fot. firmowe
Cena zbóż, a w szczególności kukurydzy na giełdzie CBoT, znajduje się obecnie w trendzie wzrostowym, testując poziomy 13-miesięcznych maksimów. Rynek agresywnie wycenia pozytywne skutki decyzji administracji USA o dopuszczeniu paliwa E15 na nadchodzący sezon letni, co w połączeniu z ogromnymi pożarami w Nebrasce tworzy silną presję popytową na ziarno.
Dlaczego E15 napędza wzrosty w Chicago?
Polityka biopaliwowa Waszyngtonu stała się głównym „silnikiem” dla notowań kukurydzy. Kluczowym elementem jest walka o zniesienie letnich ograniczeń sprzedaży mieszanki E15 (15% etanolu), które historycznie obowiązywały w USA.
Zasada RVP i powód letniej blokady:
E10 jest dostępna cały rok: Standardowa benzyna E10 posiada ustawową ulgę (1-psi waiver), która pozwala na jej sprzedaż latem mimo restrykcji dotyczących parowania paliw.
Problem E15: Ta wyższa mieszanka nie mogła być sprzedawana od 1 czerwca do 15 września ze względu na RVP (Reid Vapor Pressure), czyli prężność par. Latem, przy wysokich temperaturach, paliwo paruje szybciej, co sprzyja powstawaniu smogu. E15, jako nowsze paliwo, nie zostało objęte starymi ulgami prawnymi, co czyniło je „nielegalnym” w upalne miesiące bez specjalnej zgody EPA.
Efekt zwolnienia: Ogłoszone przez administratora Lee Zeldina nadzwyczajne zrzeczenie się tych limitów na lato 2026 pozwala utrzymać gigantyczne zużycie kukurydzy (szacowane na 144 mln ton) w samym szczycie sezonu wakacyjnego.
Cena zbóż: Przełożenie na Matif i rynek w Polsce
Wzrosty w Chicago, napędzane popytem na etanol, błyskawicznie rezonują na rynkach europejskich i lokalnych:
Giełda Matif (Paryż): Wyższe ceny w USA ograniczają tamtejszą presję eksportową, co pozwala europejskim kontraktom na kukurydzę piąć się w górę. Europa, odcięta od tanich surowców energetycznych z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, z uwagą śledzi amerykański model stabilizacji dochodów farmerów poprzez biopaliwa.
Rynek w Polsce: Cena zbóż reaguje na sygnały z MATIF i CBoT. Każdy impuls wzrostowy w USA przekłada się na wyższe stawki w portach, co jest kluczowe dla opłacalności produkcji w obliczu rekordowo drogich nawozów.
Pożary w Nebrasce potęgują napięcie
W obliczu rekordowych pożarów w Nebrasce, gdzie ogień strawił już ponad 800 000 akrów, sytuacja podażowa staje się krytyczna. Nebraska to serce amerykańskiego rolnictwa – zniszczenie pastwisk zmusza hodowców do masowych zakupów kukurydzy jako paszy, co przy jednoczesnym pompowaniu zapasów przez przemysł etanolowy, wypycha ceny na wielomiesięczne szczyty.
Podsumowanie rynkowe: Obecnie kukurydza w Chicago korzysta na E15, ponieważ rynek widzi w tym paliwie gwarancję stabilnego zbytu ogromnych mas ziarna. Kolejnym kluczowym punktem dla ceny zbóż będzie przyszły wtorek, kiedy EPA ogłosi nowe obowiązki dotyczące wolumenu paliw odnawialnych (RVO), co może stać się kolejnym impulsem do wzrostów.
W kolejnym artykule przyjrzymy się bliżej temu, jak rozwój sektora bioetanolu wygląda w Polsce. Przeanalizujemy, czy europejskie regulacje pozwolą na podobną stabilizację dochodów naszych rolników i jaki wpływ na lokalną cenę kukurydzy ma rosnąca produkcja paliw odnawialnych nad Wisłą.
Kukurydza cechuje się dużym potencjałem plonotwórczym. Wykorzystać go można, dobierając odpowiednio odmianę. Fot. M. Piśny
Co znajdziesz w artykule?
Trafny wybór odmiany zwiększa potencjał plonowania kukurydzy, a więc i szanse na powodzenie uprawy. Nie należy więc takiej decyzji podejmować pochopnie. Szukając odpowiedniej kreacji do wysiewu, należy kierować się takimi kryteriami jak: kierunek wykorzystania, plenność, wczesność, tolerancja na warunki środowiskowe oraz podatność na choroby i szkodniki.
Dobór odmiany kukurydzy do warunków klimatycznych
Ostatnie sezony charakteryzowała bardzo zmienna pogoda, która przyczynia się do zwiększenia poziomu stresu środowiskowego dla kukurydzy. Ogranicza to jej potencjał plonowania oraz pogarsza cechy jakościowe. Trafny dobór odmiany do konkretnego stanowiska i warunków klimatycznych w danym rejonie ma ogromne znaczenie i decyduje o powodzeniu uprawy. Jednym z wyzwań współczesnej hodowli roślin jest więc uzyskanie kreacji wysoko i przede wszystkim stabilnie plonujących w zróżnicowanych warunkach siedliskowo-klimatycznych.
Wigor początkowy – dlaczego ma znaczenie?
Już od momentu siewu kukurydza jest narażona na niekorzystne czynniki związane z niskimi temperaturami powietrza i lokalnymi przymrozkami. Odmiany z lepszym początkowym wigorem lepiej tolerują te anomalia pogodowe oraz szybciej się rozwijają. Rośliny są bardziej wyrównane i nie obserwuje się braków w obsadzie.
Kwitnienie i wykształcenie ziaren – kluczowy moment dla plonu
Kwitnienie i wykształcanie ziaren to okres, kiedy zapotrzebowanie na wodę jest najwyższe. Istotne jest, by do tego czasu roślina rozwinęła silny system korzeniowy, co pozwoli jej efektywnie pobierać wodę nawet z głębszych warstw gleby. Brak opadów, w tym okresowe susze oraz upały, uniemożliwiają często pokrycie zapotrzebowania roślin. Skutkuje to słabszym zawiązywaniem kolb (osłabienie żywotności pyłku) i gorszym ich zaziarnieniem, co w efekcie przyczynia się do zmniejszenia plonu ziarna.
Wyleganie i wyłamywanie – jak ograniczyć straty?
Szczególne znaczenie w sytuacji przedłużających się zbiorów oraz deszczowej pogody w okresie jesiennym ma uzyskanie odmian tolerancyjnych na wyleganie łodygowe i korzeniowe. Rośliny z rozbudowanym systemem korzeniowym oraz z mocnymi i zdrowymi łodygami są mniej narażone na wyłamania i wyleganie spowodowane silnym wiatrem.
Choroby kukurydzy – na co uważać?
W uprawie kukurydzy na ziarno najistotniejszą chorobą pochodzenia grzybowego jest fuzaryjna zgorzel łodyg. Przyczynia się ona między innymi do wylegania dojrzewających roślin. Stopień podatności odmian na fuzariozy jest uwarunkowany genetycznie. Warto to uwzględnić, szczególnie gdy przewidujemy późniejszy zbiór. Opanowanie kolb przez grzyby z rodzaju Fusarium przeważnie jest równoznaczne ze zwiększoną ilością mikotoksyn w paszy.
Odmiany wczesne kukurydzy na ziarno – plon i wilgotność
Stay Green ważny również w odmianach ziarnowych
Istotną cechą odmian kukurydzy z przeznaczeniem na ziarno jest także silny efekt Stay Green. Utrzymanie przez dłuższy okres zieloności roślin pozwala na efektywniejsze dostarczanie składników pokarmowych. Tym samym możemy uzyskać wyższy plon ziarna oraz korzystniejsze oddawanie wody i dosychanie, gdyż roślina dłużej i aktywniej pobiera wodę z ziaren.
FAO kukurydzy – jak dobrać wczesność odmiany?
W doborze odmian należy zwrócić szczególną uwagę na liczbę FAO, czyli możliwość uzyskania dojrzałego ziarna w danym rejonie uprawy. Wybierając zbyt późną odmianę, należy się liczyć z wysokimi kosztami dosuszania wilgotnego ziarna. Natomiast wybór kreacji zbyt wczesnej to ryzyko osiągnięcia niezadowalającego plonu w porównaniu do możliwości danego regionu.
Miniony sezon nie był dla rolników zbyt optymistyczny. Pod znakiem zapytania stoi przyszłość uprawy kukurydzy i przyszłoroczny areał zasiewu. Fot. B. Ryńska
Wyniki PDO – które odmiany kukurydzy wybrać?
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rolników, Centralny Ośrodek Badań Odmian Roślin Uprawnych (COBORU) wraz z Polskim Związkiem Producentów Kukurydzy (PZPK) przeprowadza rokrocznie szereg doświadczeń. Badania prowadzone są zarówno z kukurydzą na ziarno, jak i na kiszonkę w ramach Porejestrowego Doświadczalnictwa Odmianowego (PDO). Wyniki PDO dają odpowiedź na pytania dotyczące przede wszystkim plonowania.
Odmiany sprawdzone i zarejestrowane w naszych warunkach klimatycznych dają większą gwarancję powodzenia uprawy niż pochodzące ze Wspólnotowego katalogu odmian (CCA). Charakterystyki odmian niesprawdzonych w Polsce podawane przez ich dystrybutorów zwykle nie uwzględniają naszych warunków środowiskowych – np. częstych wiosennych przymrozków, niedoborów wody w okresie wegetacji czy występowania patogenów.
CCA testowane w kraju
Doświadczenia zlokalizowane są w różnych warunkach siedliskowych na terenie Polski. Podobnie jak odmiany zarejestrowane w Polsce, traktowane są odmiany z rejestrów krajów UE (tj. odmiany z katalogu wspólnotowego – CCA). Warunkiem włączenia odmian z CCA do całej sieci doświadczeń PDO są ich pozytywne wyniki we wcześniejszych dwuletnich badaniach rozpoznawczych prowadzonych w kilku miejscowościach. Lokalizacja doświadczeń z kukurydzą na ziarno była dobierana według poniższego klucza – większe zagęszczenie doświadczeń z odmianami wczesnymi było w rejonach północnych, a z odmianami średnio późnymi i późnymi w rejonach południowych. Środek kraju to większa liczba doświadczeń średnio wczesnych.
Kilkadziesiąt odmian w 2025 roku
W roku 2025 we współpracy z Polskim Związkiem Producentów Kukurydzy (PZPK) założono w 31 lokalizacjach doświadczenia z 71 odmianami ziarnowymi. Grupę wczesną stanowiły 24 doświadczenia (badanych było 17 odmian z Krajowego rejestru i dwie z CCA), średnio wczesną 24 doświadczenia (32 odmiany z KR i 10 z CCA), a średnio późną – 20 lokalizacji (6 odmian z KR i 4 z CCA).
Kukurydza ziarnowa 2025 – plony i wilgotność
Tegoroczne plony kukurydzy ziarnowej w doświadczeniach we wszystkich grupach wczesności okazały się niższe niż w 2024 roku. Natomiast wilgotność ziarna była dużo wyższa. Średni plon ziarna w grupie wczesnej wyniósł 115,4 dt z ha i był o 2,8 dt z ha niższy niż w 2025 roku. Wilgotność ziarna wyniosła 27,8%. Plon ziarna w grupie średnio wczesnej to 118,3 dt z ha (niższy od roku 2024 o 8,3 dt z ha) przy średniej wilgotności w czasie zbioru wynoszącej 28,6%. Średni plon ziarna odmian średnio późnych wyniósł 127,6 dt z ha przy wilgotności 30,6%. Plony w tej grupie były niższe od roku poprzedniego o 6 dt z ha.
Najważniejsze kryteria doboru odmian kukurydzy
Wybierając odmianę ziarnową kukurydzy, należy zwrócić uwagę na następujące aspekty:
odmiana powinna mieć korzystny stosunek masy ziarna do masy reszty rośliny,
odmiana powinna cechować się szybkim wysychaniem ziarna na polu (tzw. dry down),
istotny jest duży udział masy ziarna w masie kolby (im większy, tym lepiej),
najlepiej jeśli kolby są osadzone na jednym poziomie, ułatwia to zbiór kombajnowy,
pożądaną cechą jest „stay green”, – odmiana powinna być odporna na choroby fuzaryjne.
Odmiany średnio wczesne kukurydzy na ziarno – plon i wilgotność
Róźnorodność odmian bobowatych grubonasiennych prezentowana podczas Krajowych Dni Pola. Fot. M. Piśny
Co znajdziesz w artykule?
Groch, bobik i łubin zajmują coraz większy udział w strukturze zasiewów. Kluczowym czynnikiem ich uprawy pozostaje właściwy dobór odmian. Przyglądamy się charakterystyce gatunków, doświadczeniom PDO oraz najnowszym osiągnięciom hodowlanym.
Bobowate grubonasienne – znaczenie i potencjał w Polsce
Bobowate grubonasienne to dość niedoceniana grupa roślin, która ze względu na szereg swoich zalet powinna mieć zdecydowanie większy udział w strukturze zasiewów. W ostatnich latach stanowi on zaledwie 2–4%. Zwiększenie powierzchni uprawy pozwoliłoby m.in. na poprawę bilansu paszowego w naszym kraju. Nasiona bobowatych mogą stanowić cenne uzupełnienie ziarna zbóż i kukurydzy, jako komponenty białkowe pasz, które rolnicy mogą produkować w swoich gospodarstwach.
Niskie wykorzystanie gospodarcze roślin białkowych sprawia, że tracimy również wiele korzyści agronomicznych. Bobowate pozostawiają dobre stanowisko dla upraw następczych. Zwiększają bioróżnorodność w produkcji polowej, co wpływa również na potencjalne możliwości zmniejszenia zużycia pestycydów. Znaczne ilości związanego z powietrza i wprowadzonego do gleby azotu pozwalają również ograniczyć nawożenie mineralne.
W Polsce do bobowatych grubonasiennych, które mają istotne znaczenie gospodarcze, możemy zaliczyć: groch siewny, bobik, soję oraz łubin wąskolistny i żółty. Gatunki te wykazują pewien zakres zmienności i zawodności plonowania, na co znaczący wpływ ma przebieg warunków pogodowych w sezonie wegetacyjnym. Właściwy dobór odmian uprawianego gatunku oraz prawidłowa agrotechnika mogą w dużym stopniu poprawić efekty produkcyjne tej grupy roślin.
Bobowate grubonasienne wpływają pozytywnie na żyzność i produktywność gleb. Fot. M. Piśny
Groch siewny – zastosowanie i cechy odmian
Wśród odmian grochu wyróżnia się odmiany ogólnoużytkowe (nasiona przeznaczone głównie na paszę, jak i na cele kulinarne) i pastewne (charakteryzujące się większą zawartością białka i nadające się na paszę zarówno w postaci nasion, jak i zielonki). Nasiona większości odmian grochu siewnego mogą być wykorzystane do bezpośredniej konsumpcji oraz na paszę jako komponent białkowy.
Niestety wadą grochu jest mała zawartość białka ogólnego w nasionach, w wyniku czego zainteresowanie przemysłu tym gatunkiem jest dość małe. Przeważnie groch jest skarmiany bezpośrednio w gospodarstwach. Spośród bobowatych grubonasiennych groch jest najbardziej konkurencyjny względem zachwaszczenia, stąd może być z powodzeniem uprawiany w rolnictwie ekologicznym. Również z uwagi na stosowanie niewielkich dawek nawozów i środków ochrony roślin mieszanki z grochem polecane są do wykorzystania w rolnictwie zrównoważonym i ekologicznym.
Plonowanie i cechy rolniczo użytkowe odmian grochu siewnego. Rok zbioru 2025
Bobik – wymagania i potencjał plonowania
Nasiona bobiku posiadają wysoką zawartość białka i są dobrym źródłem składników mineralnych, witamin i wielu związków bioaktywnych. Wartościowa pasza może być wykorzystywana w żywieniu głównie świń, ale i koni, drobiu czy gołębi. Ze względu na zawartość tanin wyróżnia się odmiany nisko- i wysokotaninowe. Odmiany o niższej zawartości substancji antyodżywczych są bardziej preferowane przez mieszanie pasz, ale z powodu uzyskiwania niższych plonów rolnicy do uprawy częściej wybierają rośliny wysokotaninowe. Bobik charakteryzuje się największym potencjałem plonowania wśród roślin białkowych, ale po warunkiem uprawy na dobrych glebach i przy znacznej ilości opadów w sezonie wegetacyjnym.
Plonowanie i cechy rolniczo użytkowe odmian bobiku. Rok zbioru 2025.
Łubin – gatunki i kierunki użytkowania
Pod względem powierzchni uprawy w ostatnich latach największy areał zajmuje łubin wąskolistny. Potencjał jego plonowania jest niższy niż w przypadku grochu czy bobiku, jednak większy niż łubinu żółtego. Wysiewany najczęściej na glebach średnich i lekkich, łubin wąskolistny może być uprawiany na nasiona w siewie czystym, jako składnik mieszanek z innymi gatunkami oraz w międzyplonach.
Nasiona większości odmian łubinu wąskolistnego charakteryzują się niską zawartością alkaloidów, dzięki czemu mogą być wykorzystywane jako komponent białkowy w produkcji pasz. Odmiany o wyższej zawartości są natomiast wysiewane w międzyplonach. Nasiona łubinu wąskolistnego zawierają mniej białka i mają gorszą strawność niż nasiona łubinu żółtego, ale jego zaletą jest krótszy okres wegetacji roślin (średnio o ok. tydzień).
Łubin żółty jest gatunkiem o mniejszych wymaganiach siedliskowych. Uprawiany najczęściej na glebach lekkich i piaszczystych, gdzie dobór gatunków roślin uprawnych jest ograniczony. W porównaniu do innych bobowatych grubonasiennych wyróżnia się największą zawartością białka w nasionach z dobrą wartością biologiczną. Nasiona odmian niskoalkaloidowych zawierają mało substancji antyżywieniowych. Łubin żółty może być wysiewany w czystym siewie lub w mieszankach jako plon główny na nasiona oraz w międzyplonach.
Warunki pogodowe a plonowanie bobowatych w 2025 roku
Po stosunkowo łagodnej i skąpej w opady śniegu zimie, sezon wegetacyjny 2025 rozpoczął się dość ciepłym i suchym marcem. Doprowadziło to do pogłębienia deficytu wody w glebie. W kwietniu warunki wilgotnościowe nie poprawiły się, a suma opadów była niższa niż w wieloleciu. Kwiecień, podobnie jak marzec, charakteryzował się wysokimi jak na tę porę roku temperaturami, co dodatkowo zwiększało parowanie.
Zagrożenie suszą rolniczą w Polsce pojawiło się więc wyjątkowo wcześnie, bo już na starcie sezonu. Korzystne warunki termiczne umożliwiły jednak założenie większości doświadczeń z bobowatymi pod koniec marca lub w pierwszej dekadzie kwietnia. Chociaż w kwietniu średnia temperatura powietrza była wyższa o ponad dwa stopnie w porównaniu do wielolecia, to lokalnie występujące przygruntowe przymrozki w pierwszej dekadzie miesiąca znacznie opóźniały wschody roślin. Niekorzystny wpływ na rozwój młodych roślin miał również występujący w wielu regionach deficyt wody. W drugiej dekadzie kwietnia temperatury znacznie wzrosły. W połowie kwietnia w wielu lokalizacjach temperatury maksymalne przekraczały 25°C. Wzrost i rozwój roślin w tym czasie był dość intensywny.
Pod koniec trzeciej dekady kwietnia ponownie się ochłodziło. Lokalnie wystąpiły przygruntowe przymrozki ze spadkiem temperatury do -5°C, co skutkowało zahamowaniem wzrostu. Dość mocno ucierpiały rośliny łubinów, które są bardziej wrażliwe na niską temperaturę w początkowych fazach wzrostu niż bobik i groch. Maj był chłodny. Temperatura powietrza była niższa o ponad 2°C od średniej z wielolecia. Również na początku tego miesiąca notowano lokalne przygruntowe przymrozki, które osłabiły kondycję roślin. Ilość opadów w maju była zróżnicowana regionalnie.
W województwach: warmińsko-mazurskim, dolnośląskim, małopolskim i podkarpackim sumarycznie były one dość wysokie, a warunki wilgotnościowe optymalne. Z kolei w województwach: zachodniopomorskim, wielkopolskim, lubuskim i świętokrzyskim wystąpił deficyt opadów, a ilość wody była niewystarczająca dla prawidłowego wzrostu i rozwoju roślin. W czerwcu temperatura powietrza znacznie wzrosła i była wyższa od normy wieloletniej, a wegetacja roślin wyraźnie przyspieszyła. Pod względem ilości opadów czerwiec był miesiącem przeciętnym, w kierunku suchego. Suma opadów stanowiła 92% normy wielolecia. Wysokie temperatury nie sprzyjały jednak zaspokojeniu potrzeb wodnych roślin. Deficyt wody ograniczał wzrost i rozwój roślin oraz pogorszył ich ogólny stan, zwłaszcza na glebach lekkich, gdzie uprawia się łubiny.
Przebieg wegetacji i kradzione żniwa
Terminy osiągania kolejnych faz rozwojowych roślin bobowatych grubonasiennych w 2025 roku następowały o około tydzień później w porównaniu do ubiegłego sezonu wegetacyjnego. Należy zwrócić jednak uwagę, że sezon 2024 wyróżniał się wyjątkowo wczesnym, bo już w drugiej połowie lutego, rozpoczęciem wegetacji roślin. Rośliny grochu, bobiku i łubinów były wyraźnie wyższe niż przed rokiem.
W przypadku grochu siewnego wyleganie roślin przed zbiorem obserwowano we wszystkich punktach doświadczalnych i było ono większe niż w 2024 roku. W lipcu wartości temperatur były zbliżone do średniej wieloletniej, ale ilość opadów znacznie ją przewyższała. Intensywne opady deszczu na przeważającym obszarze Polski utrudniały i opóźniały żniwa. Słyszało się o „kradzionych żniwach”. Zbiory przeprowadzano w pośpiechu, korzystając z krótkich okien pogodowych, pojawiających się pomiędzy kolejnymi opadami deszczu. Większość doświadczeń z roślinami bobowatymi grubonasiennymi zebrano znacznie później niż w roku ubiegłym.
W 2025 roku najlepiej plonowały gatunki odpowiednie do uprawy na lepszych stanowiskach – groch siewny i bobik. Średni plon nasion grochu siewnego był o 38%, a bobiku 12% wyższy niż w ubiegłym roku. Plony łubinów (wąskolistnego i żółtego) uprawianych na słabszych glebach były nieznacznie mniejsze niż w 2024 roku.
Choroby i szkodniki w uprawie bobowatych
Plonowanie bobowatych ogranicza między innymi mała dostępność środków ochrony roślin. Wąski zakres zarejestrowanych preparatów zmniejsza skuteczność zabiegów odchwaszczania i zwiększa ryzyko strat w wyniku żerowania coraz liczniej pojawiających się szkodników. Wczesną wiosną dużym problemem była silna presja oprzędzików. Intensywne żerowanie tych szkodników obserwowano głównie na młodych siewkach łubinu wąskolistnego.
Ponadto na tym gatunku widoczne były objawy chorób pochodzenia grzybowego, głównie szarej plamistości liści i fuzaryjnego więdnięcia. Choroby te występowały z podobną częstotliwością jak w roku ubiegłym, jednak ich nasilenie było większe. W niektórych doświadczeniach obserwowano dość silne porażenie roślin łubinu wąskolistnego szarą plamistością liści, co powodowało przedwczesne ich opadanie i znaczną redukcję plonów. W wielu doświadczeniach obserwowano również objawy antraknozy, ale nie było to porażenie, które mogłoby skutkować obniżeniem plonowania.
Na łubinie żółtym, gatunku o dużej podatności na antraknozę, choroba ta występowała częściej niż w roku ubiegłym, ale w nasileniu porównywalnym z rokiem 2024, które nie było duże. W bobiku często obserwowano porażenie przez czekoladową i zgorzelową plamistość, ale ich presja była mniejsza niż w roku ubiegłym. Z kolei choroby grochu powodowane przez patogeny grzybowe występowały sporadycznie, w nasileniu wyraźnie mniejszym niż rok wcześniej.
Plonowanie i cechy rolniczo użytkowe odmian łubinu wąskolistnego. Rok zbioru 2025Plonowanie i cechy rolniczo użytkowe odmian łubinu żółtego. Rok zbioru 2025
Wpływ pogody na plonowanie bobowatych
Potencjał plonowania roślin bobowatych grubonasiennych jest duży, lecz nie w pełni wykorzystany. Ze względu na ich wrażliwość na niekorzystne warunki pogodowe wahania plonów są znaczne, szczególnie w ostatnich, suchych latach. Widoczne jest to zwłaszcza na glebach lekkich, gdzie uprawia się łubiny. Susze są wówczas mocno odczuwalne, a rośliny często reagują na deficyt wody dużym spadkiem plonowania.
Obserwowana w ostatnich latach tendencja do wzrostu średniej temperatury powietrza na obszarze Polski sprawia również, że rośliny słabiej się rozwijają. W krytycznym etapie kwitnienia i zawiązywania nasion, gdy jest bardzo gorąco, rośliny zrzucają kwiaty, a strąki opadają. Przykładowo, rok 2024 należał do ekstremalnie ciepłych, a we wszystkich miesiącach, z wyjątkiem listopada, średnie temperatury powietrza były wyższe od normy.
Areał upraw bobowatych w Polsce
Według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, rośliny bobowate grubonasienne w 2025 roku w Polsce zajmowały około 520 427,17 ha. Najczęściej uprawianymi gatunkami były łubiny (230 669 ha), groch (137 177 ha) oraz soja (98 091 ha). W 2025 największą powierzchnię uprawy zajmował łubin wąskolistny (199 157 ha). Areał uprawy pozostałych rodzimych gatunków bobowatych – bobiku i łubinu żółtego – był znacznie mniejszy (odpowiednio 40 615 ha i 11 351 ha). W polskim klimacie szczególnie wskazana jest uprawa grochu, bobiku i łubinów. Ich zaletą jest wczesny siew, przypadający na przełom marca i kwietnia, co przy suchej wiośnie umożliwia roślinom wykorzystanie jeszcze wilgoci po zimie.
Znaczenie bobowatych w gospodarstwie
Bobowate grubonasienne mimo wszystko nie należą do najłatwiejszych w uprawie. Rolnicy jednak je cenią m.in. za korzystny wpływ na żyzność i strukturę gleby. W ostatnich latach obserwuje się stopniowy wzrost areału ich uprawy. Bobik, groch siewny i łubiny ze względu na dużą zawartość białka w nasionach są ważnymi surowcami wykorzystywanymi do produkcji pasz dla zwierząt. Ma to szczególne znaczenie wobec wzrostu popytu na białko paszowe oraz pogłębiającego się deficytu pasz wysokobiałkowych na rynku krajowym. Zwiększone zainteresowanie uprawą bobowatych grubonasiennych związane jest również z realizacją programów rolnośrodowiskowych, rozwojem rolnictwa ekologicznego i integrowanego. Dodatkowe dopłaty ze środków Unii Europejskiej też zachęcają rolników do siewu tej grupy roślin.
Postęp hodowlany i dobór odmian bobowatych
Głównym celem hodowli gatunków bobowatych grubonasiennych jest uzyskanie odmian wysoko i stabilnie plonujących w latach o różnych warunkach wilgotnościowo-termicznych. Jest to zadanie trudne, ponieważ są one wrażliwe na niedobory wody w okresie wschodów, kwitnienia i zawiązywania strąków. Przebieg pogody w ostatnich latach był bardzo zmienny, co znacząco wpłynęło na wysokość uzyskiwanych plonów.
Jednym z najważniejszych, aktualnych kierunków hodowli jest hodowla odpornościowa, polegająca na tworzeniu odmian o wysokiej tolerancji na porażenie chorobami. Przykładowo, w hodowli grochu siewnego i łubinów tworzone są „pola fuzaryjne”, na których odmiany są utrzymywane w wieloletniej monokulturze. Następnie do dalszej hodowli wybiera się linie o dobrym potencjale plonowania. Dodatkowo, w hodowli grochu od wielu lat zwraca się także uwagę na tworzenie odmian mniej podatnych na wyleganie.
Aktualnie w Krajowym rejestrze większość odmian grochu jest wąsolistna, z wąsami czepnymi i sztywniejszą łodygą, tworzących bardziej zwarty łan niż odmiany tradycyjne. Wysoko uniesione łany w znacznie mniejszym stopniu są narażone na wtórne zachwaszczenie, szczególnie w warunkach przedłużającego się okresu dojrzewania, a ich nasiona charakteryzują się dobrą jakością. Natomiast w kreowaniu nowych odmian bobiku hodowcy skupiają się również na polepszaniu odporności na pękanie strąków oraz tworzeniu odmian o krótszym okresie wegetacji.
Krajowy rejestr odmian – jakie odmiany wybierać?
Do Krajowego rejestru wpisywane są tylko te odmiany, które pozytywnie zakończyły cykl badań rejestrowych, charakteryzujące się wyższym plonowaniem, lepszą zdrowotnością oraz wysoką jakością nasion w porównaniu do kreacji już zarejestrowanych. Są to odmiany sprawdzone w polskich warunkach agroklimatycznych. Każda nowo wpisana posiada więc wymierną wartość gospodarczą i wnosi pewien element innowacyjności w postęp biologiczny.
Większość odmian bobowatych grubonasiennych pochodzi z hodowli krajowych, ale w przypadku bobiku dominują odmiany zagraniczne. Zaletą hodowli krajowej jest szybsza selekcja cech istotnych dla polskich warunków (odporność na spadki temperatury, wczesność, tolerancja na lokalne patogeny). Lepsze dopasowanie odmian zmniejsza ryzyko nieurodzaju i stabilizuje plony. Oprócz odmian z Krajowego rejestru w badaniach PDO testowane są również odmiany znajdujące się we Wspólnotowych katalogach odmian, które wcześniej były badane rozpoznawczo w doświadczeniach COBORU. Warunkiem włączenia takich odmian do badań PDO były ich bardzo dobre wyniki plonowania oraz inne walory rolniczo użytkowe.
Rosnące koszty produkcji rolnej mogą wkrótce zostać częściowo złagodzone. Ministerstwo Finansów oficjalnie analizuje możliwość czasowego obniżenia stawki VAT na paliwa, a ubytki w budżecie chce zrekompensować poprzez nałożenie dodatkowego podatku na największe koncerny paliwowe i energetyczne.
Ulga dla portfeli przy dystrybutorach
Wysokie ceny oleju napędowego od miesięcy spędzają sen z powiek polskim rolnikom, dla których koszty paliwa stanowią jeden z największych wydatków w codziennym funkcjonowaniu gospodarstwa. Szansą na poprawę tej sytuacji są najnowsze deklaracje płynące z Ministerstwa Finansów. Rząd poważnie rozważa wdrożenie mechanizmu obniżającego stawkę podatku VAT na paliwa silnikowe. Choć na ten moment ostateczna wysokość ewentualnej nowej stawki nie została jeszcze oficjalnie zatwierdzona, każda obniżka przy dystrybutorach byłaby potężnym zastrzykiem oszczędności dla sektora rolniczego przed nadchodzącym spiętrzeniem wiosennych i letnich prac polowych.
Symulacja oszczędności: Ile może zostać w kieszeni rolnika?
Aby uświadomić sobie skalę ewentualnych korzyści, warto spojrzeć na liczby. Przyjmując szacunkową bazową cenę netto oleju napędowego na poziomie 5,30 zł/litr, obniżka VAT z obecnych 23% przyniosłaby ogromne ulgi przy zakupie hurtowym (1000 litrów):
Obecny stan (VAT 23%): cena brutto ok. 6,52 zł/l ➡️ Koszt 1000 l: 6520 zł
Scenariusz I (VAT 8%): cena brutto ok. 5,72 zł/l ➡️ Koszt 1000 l: 5720 zł (Oszczędność w budżecie gospodarstwa: 800 zł)
Scenariusz II (VAT 0%): cena brutto ok. 5,30 zł/l ➡️ Koszt 1000 l: 5300 zł (Oszczędność w budżecie gospodarstwa: 1220 zł)
Koncerny zapłacą za kryzys
Złagodzenie obciążeń dla zwykłych konsumentów i rolników to tylko jedna strona medalu, ponieważ państwo musi znaleźć sposób na załatanie powstałej w ten sposób luki w budżecie. Odpowiedzią resortu finansów ma być wprowadzenie specjalnej daniny uderzającej w największe spółki. Podatek ten zostałby nałożony bezpośrednio na potężne koncerny paliwowe i energetyczne, które w okresie zawirowań rynkowych i szerokiego kryzysu notowały historycznie wysokie, a zdaniem wielu wręcz nieuzasadnione marże. Zebrane w ten sposób, dodatkowe środki finansowe miałyby w całości sfinansować ulgę podatkową dla reszty gospodarki.
Oczekiwanie na szybkie decyzje
Choć rządowe plany brzmią niezwykle obiecująco dla branży, środowisko rolnicze czeka teraz na twarde konkrety i szybkie procedowanie projektów ustaw. Proces legislacyjny, a zwłaszcza nieuniknione przepychanki i negocjacje z potężnym lobby paliwowym dotyczące nowego podatku, mogą zająć cenne tygodnie. Dla gospodarzy kluczowe jest jednak to, aby ewentualne obniżki cen na stacjach weszły w życie najszybciej jak to możliwe. Organizacje branżowe już teraz przypominają rządzącym, że bez trwałego obniżenia cen oleju napędowego trudno mówić o rynkowej konkurencyjności polskiej żywności i stabilności finansowej rodzimych gospodarstw.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.