czwartek, 19 lutego, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 14

Po jakim czasie bronować ziemniaki po posadzeniu?

0

Bronowanie ziemniaków po posadzeniu to jeden z pierwszych zabiegów pielęgnacyjnych, który wpływa na wschody, zdrowotność roślin i późniejszy plon. W praktyce decyduje o tym, czy młode kiełki będą miały dostęp do tlenu, ciepła i wilgoci, a także czy chwasty zostaną zniszczone zanim staną się konkurencją. Źle dobrany moment może uszkodzić kiełkujące bulwy, natomiast zbyt późne wykonanie zabiegu ograniczy jego skuteczność.

Po jakim czasie bronować ziemniaki po posadzeniu?

Najczęściej bronowanie wykonuje się po 5 do 10 dniach od sadzenia, zanim rośliny przebiją się na powierzchnię gleby. W tym okresie ziemia zdąży się lekko osadzić, a chwasty zaczynają kiełkować. To idealny moment, aby przerwać ich rozwój i jednocześnie rozluźnić wierzchnią warstwę gleby.

W praktyce rolniczej nie należy kierować się wyłącznie kalendarzem. Kluczowe jest obserwowanie gleby. Jeśli po deszczu pojawiła się zaskorupiona warstwa, a powierzchnia staje się zbita, bronowanie warto przyspieszyć. Na glebach lekkich często wystarczy 5–6 dni, natomiast na cięższych i bardziej wilgotnych lepiej poczekać około 8–10 dni.

Jak rozpoznać właściwy moment bez odkopywania bulw?

Doświadczeni rolnicy oceniają gotowość pola po wyglądzie powierzchni. Gdy gleba zaczyna delikatnie pękać i widoczne są pierwsze nitkowate chwasty, można bezpiecznie wjechać broną. Ważne, aby ziemia nie była zbyt mokra, bo wtedy zabieg prowadzi do jej mazania i pogorszenia struktury.

Dobrym wskaźnikiem jest próba dłonią. Jeśli grudka gleby łatwo się rozpada, ale nie rozsypuje się w pył, warunki są odpowiednie. W takim stanie bronowanie poprawia napowietrzenie i ułatwia późniejsze formowanie redlin.

Jaki sprzęt sprawdzi się najlepiej?

Do bronowania ziemniaków po posadzeniu najczęściej stosuje się lekkie brony zębowe lub sprężynowe. Ich zadaniem nie jest głęboka uprawa, lecz delikatne wzruszenie wierzchniej warstwy na głębokość 2–4 cm. Zbyt agresywne ustawienie zębów zwiększa ryzyko uszkodzenia kiełków, zwłaszcza przy płytkim sadzeniu.

Na większych areałach dobrze sprawdzają się brony zawieszane o szerokości dopasowanej do rozstawu redlin. Ważne jest, aby przejazd był równy i prowadzony z umiarkowaną prędkością, zwykle 6–8 km na godzinę.

Ile razy można bronować ziemniaki przed wschodami?

W sprzyjających warunkach zabieg można powtórzyć 2, a nawet 3 razy, aż do momentu pojawienia się pierwszych liści nad powierzchnią gleby. Każde kolejne bronowanie powinno być płytsze i wykonane ostrożniej. Celem jest niszczenie młodych chwastów i utrzymanie pulchnej struktury gleby, bez ingerencji w strefę kiełkowania bulw.

Rolnicy praktykujący takie podejście zauważają mniejsze zachwaszczenie w początkowej fazie wegetacji, co ogranicza późniejsze nakłady pracy i liczbę zabiegów mechanicznych.

Czego unikać podczas bronowania po sadzeniu?

Najczęstszym błędem jest wjazd na pole zbyt wcześnie, gdy gleba jest mokra i ciężka. Prowadzi to do jej zagęszczenia i powstawania brył, które utrudniają wschody. Równie niebezpieczne jest bronowanie tuż przed spodziewanymi intensywnymi opadami, ponieważ rozbita struktura szybko się zasklepia.

Należy też uważać na głębokość sadzenia. Przy bardzo płytko posadzonych bulwach ryzyko uszkodzeń jest większe, dlatego w takich warunkach warto ograniczyć się do jednego lekkiego przejazdu.

Wpływ warunków pogodowych na termin zabiegu

Temperatura gleby i wilgotność w dużym stopniu determinują tempo kiełkowania ziemniaków. W ciepłej wiośnie kiełki pojawiają się szybciej, dlatego okno na bezpieczne bronowanie jest krótsze. W chłodniejszych latach zabieg można zaplanować spokojniej, nawet bliżej 10 dnia po sadzeniu.

Stała obserwacja pola i reagowanie na aktualne warunki daje lepsze efekty niż sztywne trzymanie się jednego terminu. Takie podejście pozwala wykorzystać bronowanie jako realne narzędzie poprawy struktury gleby i ograniczenia zachwaszczenia już od pierwszych dni po posadzeniu ziemniaków.

Więcej mocy z Ursusa C-330 – jak rozsądnie zwiększyć dawkę paliwa?

0

Ursus C-330 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych ciągników rolniczych w Polsce. Prosta konstrukcja, dwucylindrowy silnik wysokoprężny oraz mechaniczna pompa wtryskowa sprawiają, że maszyna ta do dziś jest eksploatowana w wielu gospodarstwach. Z czasem jednak pojawia się potrzeba poprawy reakcji silnika na obciążenie lub nieco lepszej dynamiki w cięższych pracach polowych. Wtedy pojawia się pytanie, jak zwiększyć dawkę paliwa w sposób świadomy i bezpieczny dla silnika.

Jak działa układ paliwowy w Ursusie C-330?

Silnik w C-330 wykorzystuje klasyczny układ zasilania oparty na mechanicznej pompie wtryskowej oraz wtryskiwaczach o stałych parametrach. Ilość paliwa podawana do cylindrów zależy od położenia elementów pompy oraz pracy regulatora obrotów. Nie ma tu elektroniki ani czujników, dlatego wszelkie zmiany dawki wynikają wyłącznie z ingerencji mechanicznej lub poprawy stanu technicznego podzespołów.

W praktyce bardzo często spadek mocy nie wynika z za małej dawki, lecz ze zużycia elementów, rozregulowania kąta wtrysku albo ograniczonego dopływu paliwa do pompy.

Regulacja pompy wtryskowej jako podstawa

Najważniejszym elementem decydującym o ilości paliwa jest pompa wtryskowa. W Ursusie C-330 odpowiada ona za precyzyjne dawkowanie paliwa w zależności od obrotów i obciążenia silnika.

Regulator obrotów i jego wpływ na dawkę

Mechaniczny regulator obrotów ogranicza maksymalną ilość paliwa przy wysokich obrotach. Jego zadaniem jest ochrona silnika przed przeciążeniem. Delikatna korekta ustawień regulatora może wpłynąć na charakterystykę pracy, jednak należy pamiętać, że fabryczne nastawy zostały dobrane pod kątem trwałości jednostki napędowej.

Nieprawidłowa regulacja może doprowadzić do nierównej pracy silnika, zwiększonego spalania oraz szybszego zużycia wału korbowego i panewek.

Początek i kąt wtrysku

Bardzo często poprawę odczuwalnej mocy uzyskuje się nie przez realne zwiększenie ilości paliwa, lecz przez prawidłowe ustawienie początku wtrysku. Właściwy kąt powoduje lepsze spalanie mieszanki i pełniejsze wykorzystanie energii paliwa.

Źle ustawiony wtrysk sprawia, że silnik dymi, grzeje się i traci moment obrotowy, co bywa mylnie interpretowane jako zbyt mała dawka paliwa.

Czy da się mechanicznie zwiększyć dawkę paliwa?

W praktyce zwiększenie dawki paliwa w C-330 bez ingerencji w konstrukcję pompy jest bardzo ograniczone. Pompa ma określoną wydajność, a sekcje tłoczące zostały zaprojektowane pod konkretną moc silnika.

Modyfikacje polegające na przeróbkach wewnętrznych pompy, zmianach elementów tłoczących czy ingerencji w listwę regulacyjną są możliwe, ale:

  • wymagają dużej precyzji,
  • skracają żywotność silnika,
  • zwiększają ryzyko nadmiernego dymienia i przegrzewania.

Z tego powodu takie działania wykonuje się głównie w wyspecjalizowanych zakładach, a nie w warunkach gospodarstwa.

Wtryskiwacze, a rzeczywista ilość paliwa

Zużyte lub źle rozpylające wtryskiwacze potrafią znacząco ograniczyć ilość paliwa trafiającego do komory spalania. Objawia się to spadkiem mocy, nierówną pracą oraz trudniejszym rozruchem.

Regeneracja wtryskiwaczy lub ich prawidłowe ustawienie często daje lepszy efekt niż jakakolwiek próba podkręcania pompy. Sprawny wtryskiwacz zapewnia właściwe rozpylenie paliwa i równomierne spalanie.

Znaczenie filtrów i dopływu paliwa

Zatkane filtry paliwa, zabrudzony odstojnik lub nieszczelne przewody ograniczają ilość paliwa docierającego do pompy. W takiej sytuacji pompa fizycznie nie jest w stanie podać większej dawki, nawet jeśli jest sprawna.

Regularna wymiana filtrów, czyszczenie układu oraz kontrola pompki zasilającej to podstawowe czynności, które często przywracają fabryczne parametry pracy silnika.

Skutki zwiększenia dawki paliwa

Zwiększenie ilości paliwa w silniku C-330 może poprawić moment obrotowy i elastyczność, ale niesie też konsekwencje:

  • wyższe zużycie paliwa,
  • większe obciążenie cieplne silnika,
  • szybsze zużycie tłoków, pierścieni i łożysk,
  • intensywniejsze dymienie spalin.

Silnik ten został zaprojektowany do pracy z mocą około 30 KM i każda istotna ingerencja powinna uwzględniać jego ograniczenia konstrukcyjne.

Kiedy ingerencja ma sens?

Jeżeli Ursus C-330 jest wykorzystywany do cięższych prac i brakuje mu siły, najlepszym rozwiązaniem jest kompleksowa regulacja układu paliwowego, sprawdzenie wtryskiwaczy oraz ustawienie kąta wtrysku. Takie działania pozwalają w pełni wykorzystać potencjał silnika bez ryzyka uszkodzeń, a ciągnik pracuje płynniej, ciszej i z wyraźnie lepszą reakcją na obciążenie, co w codziennej pracy przekłada się na większy komfort i niezawodność przez kolejne sezony.

Jaja z Ukrainy podbijają Europę. Eksportowy nokaut i powrót „hamulca bezpieczeństwa”

0
Jaja z Ukrainy

Jaja z Ukrainy stały się hitem eksportowym 2025 roku, notując niewiarygodny, 66-procentowy wzrost wolumenu sprzedaży. Jednak rekordowe wyniki finansowe (wzrost przychodów o 180%!) to tylko jedna strona medalu. Druga to powracające cła i drastycznie uszczelnione kontyngenty, które od stycznia 2026 roku zmieniają zasady gry na unijnym rynku.

Rekordowy rok ukraińskiego drobiarstwa

Według najnowszych danych za 2025 rok, ukraińscy producenci wyeksportowali 2,05 mld sztuk jaj. Dzięki wysokim cenom na światowych rynkach, przychody z tego tytułu wzrosły do poziomu 202 mln USD. Unia Europejska wchłonęła ponad 73% tej produkcji, a Polska pozostaje w czołówce importerów (4. miejsce), niemal podwajając zakupy w skali roku.

Hamulec bezpieczeństwa: Cło to tylko 8 groszy za sztukę

Od stycznia 2026 roku handel wszedł w fazę limitów. Po wyczerpaniu bezcłowego kontyngentu (ok. 18 tys. ton), importerzy muszą płacić cło w wysokości 30,40 EUR za każde 100 kg jaj.

W przeliczeniu na pojedyncze jajo (klasa M, ok. 60 g), dodatkowy koszt wynosi zaledwie około 8 groszy. Eksperci branżowi ostrzegają, że taka opłata może okazać się niewystarczająca, by powstrzymać napływ towaru. Powód jest prosty:

  • Niższe koszty produkcji: Ukraina posiada ogromną bazę surowcową (tania pasza dzięki rekordowym zbiorom zbóż) oraz wciąż niższe koszty pracy.
  • Przewaga cenowa: Nawet po doliczeniu 8 groszy cła do ceny hurtowej, jaja z Ukrainy pozostają niezwykle konkurencyjne wobec polskiej produkcji, gdzie koszty energii i wymogów dobrostanu są znacznie wyższe.

Strategia na 2026: Jakość zamiast ilości

Ukraińscy giganci, tacy jak MHP czy Avangard, dostosowują się do nowych realiów. Zamiast walczyć o wolumen, coraz mocniej stawiają na produkty przetworzone (proszek, albuminy). Tam stawki celne są wyższe (nawet 142 EUR/100 kg), ale wysoka marża na przetworach pozwala „wchłonąć” te koszty znacznie łatwiej niż w przypadku świeżych jaj. Dodatkowo od 2026 r. ukraińskie fermy przechodzą intensywną certyfikację unijną, co powoli wyrównuje standardy jakościowe między Wschodem a Zachodem.

Pogoda- do -22 stopni w Giżycku a przy gruncie do -26 stopni

0
31 stycznia noc
31 stycznia noc

Pogoda w nocy od -22 do -5 stopni

31 stycznia noc

W nocy niebo rozpogodzi się do bezchmurnego nieba od Żuław po Warmię, Mazury, Podlasie, północne i wschodnie Mazowsze aż po rejon Warszawy oraz na północy Lubelskiego ale pojedyncze dziury w chmurach pojawią się także w innych regionach woj. Lubelskiego, Mazowieckiego, Łódzkiego oraz na Kaszubach i Kujawach.

Śnieg w nocy lekko poprószy na południowym zachodzie kraju- głównie w górach.

Pogoda w dzień 31 stycznia

W ciągu dnia strefa pogodnego nieba będzie wypychać chmury na północy kraju a wieczorem dotrze także na krańce zachodniej Polski. Wiatr na Podlasiu, Mazurach i Żuławach powieje słabo i umiarkowanie z północnego wschodu. Nad resztą kraju wiatr silny i porywisty ze wschodu. Od Kaszub po Kujawy, Wzniesienia Łódzkie temperatura odczuwalna w samo południe spadnie poniżej -20 stopni a nad ranem czy wieczorem będzie prawie -30. Wszystko przez wiatr w porywach do 40-45 km/h.

Śnieg jeśli poprószy to głównie w Tatrach i Sudetach do 1-3 cm.

Kartka z kalendarza-https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

A to link do naszego sklepu z ciepłymi bluzami-https://sklep.agroprofil.pl/

ARiMR uruchamia kredyty preferencyjne na 2026 rok. Finansowanie na wagę złota w dobie niskiej opłacalności

0
kredyty rolnicze

W piątek, 30 stycznia 2026 roku, rusza nabór wniosków o kredyty preferencyjne z dopłatami ARiMR. W obliczu narastających trudności w wielu obszarach działalności rolniczej oraz postępującego spadku rentowności produkcji, tani kapitał staje się kluczowym narzędziem utrzymania płynności finansowej polskich gospodarstw. Warto pamiętać, że środki finansowe są ograniczone, a o przyznaniu środków decyduje kolejność zgłoszeń oraz weryfikacja zdolności kredytowej przez banki.

Limity i linie kredytowe: Gdzie szukać wsparcia?

Prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ogłosił, że internetowa platforma dla banków zostanie otwarta 30 stycznia. Rolnicy mogą korzystać z następujących linii wsparcia:

  • Inwestycje w gospodarstwach (linie PR, RR, Z): Największy limit akcji kredytowej – 250 mln zł. To fundusze na modernizację, zakup maszyn czy budowę infrastruktury.
  • Wznowienie produkcji po klęskach (linie K01, K02): Na pomoc po suszach, przymrozkach czy podtopieniach zarezerwowano limit 100 mln zł.
  • Reaktywacja produkcji świń (linia KPS): Finansowanie dla gospodarstw, które zaprzestały chowu w związku z ASF. Limit wynosi 10 mln zł.
  • Zakup ziemi dla młodych (linia MRcsk): Specjalna linia z częściową spłatą kapitału, ułatwiająca start młodym rolnikom.

Analiza rynkowa: Rolnictwo w kleszczach kosztów

Uruchomienie kredytów zbiega się z wyjątkowo trudnym momentem dla całego sektora agro. Problemy z rentownością nie ograniczają się już tylko do wybranych rynków, ale mają charakter systemowy. W dobie braku stabilnych zysków, zarządzanie płynnością finansową staje się ważniejsze niż maksymalizacja produkcji. Kredyty preferencyjne z dopłatami do oprocentowania pozwalają rolnikom na uregulowanie bieżących zobowiązań (paliwo, środki ochrony roślin) oraz kontynuowanie inwestycji bez ryzyka wpadnięcia w spiralę zadłużenia.


Jak skorzystać ze wsparcia?

Wnioski o kredyty należy składać bezpośrednio w bankach współpracujących z Agencją. Są to m.in.: SGB-Bank S.A., Bank BPS, BNP Paribas, Santander, Krakowski Bank Spółdzielczy oraz PEKAO S.A. O przyznaniu środków decyduje kolejność zgłoszeń oraz weryfikacja zdolności kredytowej przez banki.


Wykaz wszystkich banków:

Źródło: Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) / Analiza własna AgroProfil

KROPiK – obowiązkowe czipowanie psów i wyniki kontroli schronisk

0
KROPIK

MKROPiK – obowiązkowe czipowanie psów to rewolucja w polskim prawie, która ma definitywnie zakończyć erę anonimowej bezdomności i tzw. „patoschronisk”. Resort rolnictwa oraz MSWiA podsumowały styczniowe kontrole, które obnażyły drastyczne nieprawidłowości w placówkach opieki nad zwierzętami. Zmiany systemowe mają sprawić, że każdy pies w gospodarstwie i schronisku będzie trwale przypisany do swojego opiekuna.

Kontrole GLW: Koniec ery patoschronisk

Efekty wspólnej akcji Głównego Lekarza Weterynarii oraz MSWiA są alarmujące. Kontrolą objęto 368 schronisk na terenie całego kraju. Choć większość funkcjonuje poprawnie, w 40 placówkach stwierdzono uchybienia, a w przypadku 4 zapadły radykalne decyzje o wstrzymaniu przyjmowania zwierząt lub całkowitym zamknięciu. Głośnym echem odbiła się sprawa placówki w Sobolewie, która nie zrealizowała zaleceń pokontrolnych.

Wiceminister MSWiA Tomasz Szymański podkreślił, że właściwe prowadzenie schronisk to zadanie własne gmin, a państwo nie będzie tolerować rażących naruszeń dobrostanu. Zapowiedziano również pierwszy w historii Polski kompleksowy audyt systemu prawnego i organizacyjnego nadzoru nad bezdomnymi zwierzętami.

KROPiK – obowiązkowe czipowanie psów w systemie ARiMR

Kluczowym narzędziem w walce z patologiami ma być ustawa o Krajowym Rejestrze Oznakowanych Psów i Kotów. System KROPiK – obowiązkowe czipowanie psów wprowadza powszechny wymóg rejestracji zwierząt w publicznej bazie zarządzanej przez ARiMR.

Co zmienia nowy system?

  • Pełna identyfikacja: Każdy pies musi posiadać mikroczip, a jego dane trafią do centralnego rejestru.
  • Nadzór publiczny: Rejestrem zarządzać będzie Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, co zapewnia stabilność danych i eliminuje prywatnych pośredników.
  • Kompatybilność: Baza będzie połączona z systemami unijnymi, co ułatwi kontrolę przemieszczania zwierząt.

FAQ – Co rolnik musi wiedzieć o nowym rejestrze?

Czy KROPiK – obowiązkowe czipowanie psów dotyczy psów stróżujących w gospodarstwach? Tak. Obowiązek jest powszechny. Każdy właściciel psa, niezależnie od roli zwierzęcia w gospodarstwie, będzie musiał dopełnić formalności w wyznaczonym terminie.

Kto zapłaci za wpis do rejestru? Sam wpis do bazy KROPiK ma być z założenia bezpłatny. Właściciel będzie musiał pokryć koszt zabiegu wszczepienia mikroczipa u weterynarza, chyba że gmina w ramach lokalnego programu walki z bezdomnością zapewni dofinansowanie.

Jakie są kary za brak rejestracji? Brak oznakowania psa w systemie KROPiK będzie wiązał się z sankcjami administracyjnymi i mandatami nakładanymi podczas kontroli weterynaryjnych lub przez policję i straż gminną.

Źródło: MRiRW / Agroprofil

Biogazownie rolnicze z nowym wsparciem: Czy dogonimy sąsiadów?

0
Biogazownie rolnicze

Biogazownie rolnicze mają stać się fundamentem stabilności energetycznej polskiej wsi, dzięki nowelizacji przepisów, która usuwa bariery przyłączeniowe i gwarantuje ochronę inwestorom. Podczas wspólnej konferencji resortów rolnictwa oraz klimatu i środowiska, ministrowie Stefan Krajewski oraz Miłosz Motyka ogłosili projekt „Czas na polski biogaz”. Nowe prawo ma na celu nie tylko wsparcie OZE, ale przede wszystkim stworzenie stabilnego modelu biznesowego dla gospodarstw rolnych, wzorowanego na sprawdzonych rynkach zagranicznych.

Biogazownie kluczem do stabilizacji sieci – lekcja z Niemiec

Najważniejszym punktem nowelizacji jest rozwiązanie problemu „odmów przyłączeniowych”. Polska, wprowadzając nowe przepisy, spogląda w stronę Niemiec, gdzie funkcjonuje już ponad 9 tysięcy takich instalacji. Niemieckie biogazownie od lat stabilizują system energetyczny, będąc alternatywą dla kapryśnej aury.

Główne założenia polskiej reformy to:

  • Gwarancja stabilności: Wzorowane na zachodnich standardach mechanizmy chroniące przed nieuzasadnionym odłączaniem od sieci.
  • Odszkodowania za przestoje: Jeśli operator ograniczy moc, jaką generują biogazownie, właściciel otrzyma stosowną rekompensatę finansową.
  • Uproszczona administracja: Skrócenie czasu oczekiwania na decyzje, co ma przyspieszyć rozwój branży na wzór dynamicznego rynku ukraińskiego.

Ukraina i Niemcy: Dwa różne modele sukcesu

Polska znajduje się obecnie w ciekawym położeniu między dwoma biogazowymi potęgami. Z jednej strony mamy dojrzały rynek niemiecki, oparty na mniejszych, rozproszonych instalacjach przy gospodarstwach. Z drugiej strony dynamicznie rozwija się Ukraina, gdzie powstają jedne z największych biogazowni na świecie (często o mocy powyżej 10-20 MW), zintegrowane z gigantycznymi agroholdingami.

Polska nowelizacja ma wyważyć te kierunki, promując biogazownie dopasowane do struktury polskiego rolnictwa, ale dające szansę na skalowalność biznesu. Jest to szczególnie istotne w kontekście rekordowej podaży zbóż na świecie – świetne zbiory w Argentynie i Australii sprawiają, że cena pszenicy pozostaje pod presją. W takim otoczeniu rynkowym energia staje się dla rolnika bezpieczniejszym „produktem” niż samo ziarno.

Finansowanie na start: Miliardy na biogazownie

Zmianom prawnym towarzyszą konkretne środki finansowe, które mają pomóc zasypać dystans do sąsiadów. Program „Energia dla Wsi” oraz dedykowane fundusze na kogenerację i biometan mają zapewnić miliardy złotych na start. Rząd zakłada, że dzięki tym zmianom biogazownie przestaną być w Polsce rzadkością, a staną się standardem, który pozwoli naszym rolnikom konkurować na wspólnym rynku europejskim.


Źródło: MRiRW / Agroprofil

Według szacunków ma między 500 tys. a 1 mln ha- Oligarcha nabył kolejne 41 tys. ha na Ukrainie

0
Kernel - Ukraina

Andrij Werewski ma już blisko 1 milion hektarów ziemi ornej

Z za naszej wschodniej granicy dobiegły interesujące wieści o zakupie 41 tysięcy hektarów gruntów wraz z magazynami i elewatorami przez Andrija Werewskiego właściciela firmy Enselco Holding Limited jednego z tak zwanych magnatów rolnych. Zakupili grunty od spółki Agro Region i mają obecnie 100% udziałów.

Grupa Agro Region posiada 41 tys. ha. w czterech regionach Ukrainy i są to okolice Żytomierza, Kijowa, Czernichowa i Chmielnika z łączną pojemnością magazynową wynoszącą aż 200 tys. ton.

Według mediów transakcja z Agro-Regionem, firmą, której współwłaścicielem jest były minister gospodarki tego kraju Aivaras Abromavicius (z pochodzenia Litwin) pokazuje, że na Ukrainie możliwe jest dokonywanie strategicznych inwestycji nawet w tak dramatycznym czasie.

Warto zwrócić uwagę, że nabywca gruntów, firma Enselco Holding Limited jest zarejestrowana na Cyprze. Werewski jest również właścicielem Kernel Holding, giganta zbożowego z siedzibą w Luksemburgu, będącego jednym z wiodących producentów i dostawców zbóż oraz oleju słonecznikowego z Ukrainy.

Kernel, którego właścicielem jest Andrij Werewski, przed obecnym zakupem dysponował oficjalnie ok. 500 tys. ha gruntów rolnych (dane sprzed 2022 r.). Nieoficjalne dane, cytowane w ukraińskich materiałach, mówią o ponad 800 tys. ha. użytkowanych gruntów rolnych, a nawet omożliwym zbliżeniu do 1 mln ha, m.in. dzięki nieformalnym dzierżawom. Kernel pozostaje największym eksporterem ukraińskiego zboża i oleju słonecznikowego do Europy.

Kernel - Ukraina

KGW mają czas tylko do 31 stycznia! Prawie 3 tysiące kół wciąż nie rozliczyło dotacji

0
KGW rozliczenie

To ostatni dzwonek dla Kół Gospodyń Wiejskich (KGW), które w 2025 roku otrzymały wsparcie finansowe z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Czas na złożenie sprawozdania z wydatkowania środków mija w najbliższą sobotę, 31 stycznia. Brak dopełnienia tego obowiązku może wiązać się z koniecznością zwrotu całej przyznanej kwoty.

Z najnowszych danych ARiMR wynika, że do tej pory rozliczyło się 15,2 tys. organizacji. Jednak wciąż brakuje sprawozdań od blisko 2,9 tys. kół.

O czym muszą pamiętać KGW?

Każde koło, które w 2025 roku pobrało dotację na działalność statutową, ma obowiązek wykazać, na co przeznaczyło fundusze. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku wnioski o wsparcie złożyło rekordowe 18 tys. kół, a łączna pula wypłaconych środków wyniosła 153,5 mln zł.

Najważniejsze informacje o rozliczeniu:

  • Termin: do 31 stycznia 2026 r.
  • Gdzie złożyć: Dokumenty należy dostarczyć do biur powiatowych ARiMR.
  • Forma złożenia: * osobiście w placówce Agencji,
    • pocztą (rejestrowana przesyłka – decyduje data stempla pocztowego),
    • elektronicznie za pośrednictwem systemu e-Doręczeń.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Jak kobiety wykorzystują innowacje w gospodarstwie rolnym? Cz. 1

Co grozi za brak sprawozdania?

Niedotrzymanie terminu 31 stycznia jest traktowane jako poważne uchybienie. W takim przypadku ARiMR może wezwać koło do zwrotu pełnej kwoty otrzymanej pomocy.

Wsparcie mogło być wykorzystane m.in. na aktywność kulturalną, oświatową, rozwój przedsiębiorczości kobiet czy propagowanie lokalnej tradycji. Formularz sprawozdania oraz szczegółowe wytyczne są dostępne na stronie internetowej ARiMR oraz w biurach powiatowych.

Agroprofil radzi: Nie zostawiajcie wysyłki na ostatnią chwilę – w przypadku wysyłki pocztowej warto zachować potwierdzenie nadania!

Pogoda 30 stycznia- mróz zacznie się nasilać

0
Pogoda 30 stycznia
Pogoda 30 stycznia

Pogoda- w całym kraju powieje lodowaty wschodni wiatr

Pogoda 30 stycznia

Na południu kraju jeszcze się obecna odwilż nie skończyła a już widać kolejną i to znów do nawet +10 stopni od Legnicy, Opola po Tarnów.

Najbliższa noc pochmurna i wietrzna. Wiatr sprawi, że nie zanotujemy jakiś dużych spadków temperatury. Najzimniej w rejonie Bartoszyc/ Lidzbarka Warmińskiego- tu nad ranem około -12 stopni. Od Żuław po Mazury, Suwalszczyznę -11/-9 stopni. Od Kaszub po Kujawy, Mazowsze i północ Lubelskiego -9/-7 stopni. Od Roztocza po centrum, Wielkopolskę, Pomorze Zachodnie -5/-3 stopnie. Najcieplej na południu- tam od -1 do 0 stopni.

Śnieg poprószy słabo na południu kraju oraz miejscami w woj. Świętokrzyskim i Lubelskim.

30 stycznia

Dzień zacznie przynosić zmiany na północnym wschodzie kraju oraz w Zatoce Gdańskiej. Chmury zaczną ustępować miejsca słońcu. Jednak silny wiatr nie pozwoli na wzrost temperatury i to w całym kraju a na Lubelszczyźnie przez cały dzień mamy mieć spadek temperatury zamiast wzrost.

Wiatr jedynie na krańcach południowych powieje słabo ze wschodu. Nad resztą kraju wiatr w porywach do 35-40 km/h ze wschodu.

Co dalej w pogodzie?

Nadal widać temperatury na poziomie -25/-20 stopni na Podlasiu, Mazowszu, Warmii, Mazurach, Żuławach, na wschód od Wisły w woj. Kujawsko Pomorskim, północy i wschodzie Lubelskiego. Tym razem biegunem zimna będzie okolica Hajnówki, Surażu- tam może być i -27 stopni na 2 metrach.

Widać już także pewną na 100% odwilż na zachodzie i południu kraju- od wtorku/ środy i to nawet do przynajmniej +8 stopni między Legnicą, Opolem a Tarnowem.

Pogoda w ostatnich 30 latach- kartka z kalendarza dostępna w linku: https://modele.imgw.pl/cmm/?page_id=18414

Szkody łowieckie i współpraca myśliwych z rolnikami

0

W ostatnich latach znacząco wzrósł areał upraw kukurydzy, a warunki pogodowe w poprzednim sezonie sprawiły, że wyjątkowo długo stała na polach. To wykorzystuje zwierzyna łowna, która ma gdzie żerować. Poza tym rosnąca liczebność wilków powoduje, że inne zwierzęta uciekają z lasu.

Dzików jest mniej, ale nie wszędzie

Wprawdzie odstrzały sanitarne zredukowały populację dzików, ale nie wszędzie. Koła łowieckie, jako dzierżawcy obwodów łowieckich wypłacają odszkodowania za straty, które na Opolszczyźnie w ostatnich latach przekraczają rocznie trzy miliony złotych. Wielu rolników współpracuje z myśliwymi w grodzeniu pól i ich pilnowania, ale nie wszyscy. I szkody rosną.

Największe straty są w kukurydzy

Jan Damboń, rolnik z Roszowic:

– Przez ostatnich parę lat dziko żyjące na naszym terenie zwierzęta wyrządzały małe szkody w uprawach, W tamtym roku, jednak, oraz w poprzednim nasilenie szkód jest bardzo duże. Znowu pojawiło się bardzo dużo dzików, które robią niesamowite szkody na polach, głównie w uprawach kukurydzy. To są rośliny, które zostają w polu do samego końca i stanowią po prostu najlepsze dla nich miejsce, żeby mogły sobie bytować. Pokarmu mają pod dostatkiem i robią bardzo duże szkody. Dlatego uważam, że znowu trzeba by było zrobić odstrzał sanitarny, żeby trochę ograniczyć pogłowie dzika.

Jacek Krzywniak, rolnik z Dziergowic:

– Szkody łowieckie w tym roku bardzo mocno dały nam się we znaki. Szkody spowodowane w uprawach zbór były stosunkowo małe, ale jeżeli chodzi o uprawy kukurydzy i sorga ziarnowego, to był jeden z gorszych sezonów od lat.

Zygmunt Hink, rolnik i myśliwy ze Starych Budkowic:

– Widzimy, że w związku z tym powiększaniem powierzchni kukurydzy, dziki koncentrują się w uprawach kukurydzy. Na razie sobie z tym radzimy i plany dotyczące wykonania odstrzału dzików są wykonywane. Aczkolwiek obserwujemy też, że tego dzika jest dużo, dużo mniej. To znaczy jest dużo, dużo mniej dużych dzików ze względu na odstrzały sanitarne.

Z powodu wilków, jelenie robią straty w zasiewach

– W związku z tym, że w naszym obwodzie łowieckim jest duża presja wilków, jelenie gromadzą się większe niż to było dotychczas chmary. Dzięki termowizji możemy zaobserwować, że te chmary mają po 40, 70, a nawet i 100 osobników. Ze względu na to wilki wychodzą późno, bo przed północą, a schodzą o godzinie trzeciej, te 100 sztuk jeleni wchodzi na pole, gdzie jest zasiana pszenica. Wystarczy, że ich pobyt trwa tylko 3-4 godziny na takiej uprawie i praktycznie szkody są już ogromne. A po parogodzinnym żerowaniu to niektóre miejsca wyglądają tak, jak gdyby ktoś kosiarką przejechał i po prostu to zboże skosił.

Koła łowieckie płacą odszkodowania i kary

– Mamy teraz taką sytuację, że rolnicy słusznie od nas żądają odszkodowania, no bo ta roślina ma parę centymetrów wysokości, a jest totalny zgryz. Każde koło łowieckie ma narzucony plan wykonania odstrzału. W jeleniach mamy do strzelenia na naszych 5 tysiącach hektarów około 100 jeleni. Na koniec sezonu na łanie mieliśmy wykonane 50% odstrzału. Niewielu chyba wie o tym, że koło łowieckie, które nie wykona planu odstrzału jeleni, płaci karę za każdą niewykonaną sztukę.

Myśliwi starają się ochraniać pola rolników

Jarosław Kuźmiński, łowczy Koła Łowieckiego nr 2 „Bór” Prudnik:

– Zgodnie z przepisami, czyli z ustawą Prawo Łowieckie, wypłacamy rolnikom odszkodowania, więc te szkody staramy się minimalizować. Pamiętamy o tym, że jest to efekt pracy rolników: po to rolnik sieje, żeby zebrać stuprocentowe plony. Ale tam, gdzie występuje dzika zwierzyna, mimo wszelkich starań, nie zawsze da się upilnować uprawy w stu procentach. W naszym kole stosujemy właściwie takie systemowe podejście do ochrony pól, bo mamy część pól ogrodzoną pastuchem elektrycznym. To jest prawie 9 kilometrów linii pastucha elektrycznego, który jest stale włączony, dozorowany i to w znacznym stopniu ogranicza wychodzenie zwierzyny na pola. W innych rejonach grodzimy lokalnie, tam gdzie występują atrakcyjne dla zwierzyny zboża, jak kukurydza, czy inne gatunki.

Niektórzy rolnicy wolą żyć z odszkodowań, niż ze sprzedaży płodów rolnych

– Jesteśmy w tej chwili na takim niezebranym polu kukurydzy. Obok, po sąsiedzku były duże obszary pól kukurydzy, a tutaj widać po lewej stronie ogromny obszar, który też był w dużym stopniu chroniony. Na tych dużych obszarach, gdzie rolnicy mieli naprawdę wysokie plony, nie wystąpiły szkody, ponieważ my w trakcie wegetacji kukurydzy naprawdę mocno pilnowaliśmy tych upraw. Mieliśmy dyżury, używaliśmy repelentów zapachowych, petard i różnych urządzeń odstraszających, które trzeba codziennie przenosić w inne miejsca, żeby zwierzyna się nie przyzwyczajała. W tak mocno zurbanizowanym terenie, bo widać domostwa dookoła, polowanie zgodnie z przepisami prawa łowieckiego, naprawdę jest trudne. Ale jesteśmy na takim polu, w którym mimo takiego chronienia dociągnęliśmy, że tak powiem, do zbiorów, ale rolnik tego nie zebrał. Musieliśmy wyszacować szkody i wypłacić za nie odszkodowanie. Widać, w jak opłakanym stanie jest w tej chwili ta uprawa. Widać, że zwierzyna wcale aż tak często tutaj nie przychodzi, bo widać pełne kolby z ziarnami.

Zwierzyna się przyzwyczaja

– Niezebrane pole wśród innych to też bardzo zła sytuacja, dlatego że powoduje, iż zwierzyna się przyzwyczaja do przychodzenia. I przychodzi tutaj cały rok, a szczególnie w trudnych warunkach pogodowych, bo ma tutaj stołówkę. Oczywiście dalej intensywnie ją płoszymy, nawet w trakcie zimy, żeby się nie przyzwyczajała. A niedługo, bo te trzy miesiące miną bardzo szybko, w kwietniu będą zasiewy kukurydzy i ta zwierzyna będzie szkody robić na sąsiednich polach, gdzie rolnicy razem z nami bardzo mocno pilnują tychże pól.

Czasami nie ma współpracy rolników z myśliwymi

– Ustawa Prawo Łowieckie jest bezduszna, ale mówi, że to myśliwi współpracują z rolnikami w zakresie chronienia ich pól. W niektórych przypadkach ta współpraca wygląda tak, że to tylko my chronimy pola. Rolnik nie jest zainteresowany ich chronieniem pól – nie mówię o wszystkich rolnikach, ale po prostu są indywidualne przypadki. To powoduje zniechęcenie myśliwych, bo mimo wszelkich starań i tak te szkody występują, a rolnik nie współdziała. Na przykład tam, gdzie ogrodziliśmy pola, uszkodzi ogrodzenie przy zabiegach agrotechnicznych i nie naprawia. My to oczywiście naprawimy. Teraz mieliśmy okazję oglądać ogrodzenie, które zostało na dużej części zwalone. Oczywiście przed zasiewami naprawimy je, ale tam nie ma żadnego wkładu pracy tego rolnika i współdziałania w tym zakresie.

dr Mariusz Drożdż

Rabobank: Światowa produkcja drobiu 2026 zwolni po latach dynamicznych wzrostów

0
produkcja drobiu 2026

Globalna produkcja drobiu 2026 wzrośnie o około 2,5%, co oznacza wyraźne wyhamowanie po trzyletnim okresie, w którym sektor rozwijał się w tempie 3% rocznie. Według najnowszego raportu Rabobank „Poultry Quarterly Q1 2026”, branża drobiarska wchodzi w fazę stabilizacji rynkowej, w której priorytetem staje się efektywność kosztowa, a nie tylko zwiększanie skali działalności.

Produkcja drobiu 2026 – prognozy i wyzwania dla rynku

Analizując nadchodzące miesiące, eksperci wskazują, że produkcja drobiu 2026 będzie kształtowana przez dwa przeciwstawne trendy. Z jednej strony mamy silny popyt konsumencki napędzany dostępnością cenową kurczaka i modą na diety wysokobiałkowe (wspieraną m.in. przez popularność leków GLP-1). Z drugiej strony, producenci muszą mierzyć się z potrzebą „rebalansowania” rynku, szczególnie w Europie, gdzie nadpodaż zaczęła wywierać presję na ceny zbytu.

Pasze: rekordowe zbiory stabilizują koszty

Dobrą wiadomością dla sektora jest sytuacja na rynku surowców paszowych. Choć produkcja drobiu 2026 będzie wymagać dużej dyscypliny operacyjnej, niskie ceny zbóż powinny wspierać marże. Warto tu przypomnieć o rekordowej podaży pszenicy i kukurydzy na świecie.

Ryzyka geopolityczne i epizootyczne

Mimo że globalna produkcja drobiu 2026 ma przed sobą solidne fundamenty, nad rynkiem wiszą czarne chmury w postaci grypy ptaków (HPAI). Sytuacja w północnej półkuli jest napięta, co może prowadzić do nagłych blokad w handlu międzynarodowym. Dodatkowym czynnikiem ryzyka jest potencjalna umowa UE-Mercosur oraz odbudowa mocy produkcyjnych na Ukrainie, co może znacząco zwiększyć konkurencję na rynku europejskim.

Przeczytaj również – Drób z Ukrainy: Rekordowe przychody mimo unijnych barier i monitoringu w Polsce

Podsumowanie: Polski eksport pod presją mocnego złotego

Dla krajowych producentów rok 2026 będzie czasem próby. Choć niskie ceny pasz sprzyjają stronie kosztowej, istotnym zagrożeniem dla opłacalności sprzedaży zagranicznej staje się umacniający się złoty. Silna polska waluta sprawia, że nasz drób staje się droższy dla odbiorców z krajów strefy euro czy Wielkiej Brytanii, co przy jednoczesnym spowolnieniu globalnego popytu może uderzyć w marże eksporterów. W obliczu tych wyzwań, kluczem do sukcesu będzie optymalizacja procesów fermowych oraz wykorzystanie nowoczesnych technologii w celu utrzymania konkurencyjności na trudnym, międzynarodowym rynku.