Strona główna Blog Strona 13

Lustracja plantacji. Jak wcześnie wykrywać zagrożenia?

0
Coraz większa presja agrofagów stanowi obecnie jedno z kluczowych wyzwań współczesnego rolnictwa. Fot. M. Piśny

Prawidłowo przeprowadzona lustracja plantacji to połączenie wiedzy, doświadczenia i nowoczesnych narzędzi. Pozwala trafnie rozpoznać zagrożenia i podejmować odpowiednie decyzje we właściwym czasie.

Nowoczesna lustracja polowa to znacznie więcej niż rutynowa kontrola łanu. To proces, który łączy obserwację roślin, analizę warunków środowiskowych oraz wykorzystanie dostępnych narzędzi i danych. Rolnik, który potrafi spojrzeć na swoje pole w sposób kompleksowy – oceniając szkodniki, choroby i zachwaszczenie, korzystając jednocześnie z wiedzy i systemów wspomagania decyzji – zyskuje realną przewagę. To właśnie taka świadoma i systematyczna diagnostyka pozwala ograniczyć ryzyko, zoptymalizować koszty i w pełni wykorzystać potencjał plonowania.

Jak przygotować się do lustracji plantacji?

Poprawna lustracja rozpoczyna się jeszcze przed wejściem na plantacje. Każdy plantator powinien być przygotowany zarówno pod względem sprzętu, jak i wiedzy. Przydatne są proste narzędzia – lupa, nóż, sekator czy telefon do dokumentacji zdjęciowej.

Lupa umożliwia dokładne obejrzenie drobnych szkodników oraz struktur grzybów, które gołym okiem są trudne do zauważenia. Szczegółowa analiza jest szczególnie istotna w przypadku organizmów takich jak przędziorki, których obecność w początkowej fazie może być niemal niewidoczna. Podobnie w diagnostyce chorób roślin lupa pozwala na odróżnienie objawów, np. septoriozy plew od brunatnej plamistości liści. W przypadku septoriozy na powierzchni nekroz obserwuje się brunatne piknidia, natomiast przy brunatnej plamistości liści zamiast piknidiów widoczna jest kłaczkowata grzybnia.

Z kolei nożyk lub sekator pozwalają na wykonanie przekrojów rośliny, dzięki czemu można ocenić stan tkanek wewnętrznych. W tym przypadku możemy odróżnić np. galasy kiły kapustnych (po przekrojeniu galas jest pełny i twardy) od uszkodzeń spowodowanych przez chowacza galasówka (wewnątrz galasa znajduje się pusta komora, a w niej mała, beznoga, biała larwa z brązową głową lub ślady po jej żerowaniu).

Drobny sprzęt to jednak nie wszystko. Przed wyjściem na plantacje równie ważna jest znajomość fazy rozwojowej roślin oraz historii pola. Świadomość tego, jakie problemy występowały wcześniej, pozwala szybciej zawęzić możliwe przyczyny obserwowanych objawów.

Przekrój wewnętrzny roślin często ujawnia znacznie więcej niż powierzchowna ocena. Fot. M. Piśny

Monitoring szkodników na plantacji – od czego zacząć?

Skuteczny monitoring szkodników jest kluczowy dla wczesnego wykrycia zagrożeń i ochrony plonu. Opiera się on na obserwacji nalotu i aktywności szkodników. Najważniejsze są obrzeża pola, gdzie owady najczęściej wkraczają z miedz, zadrzewień lub sąsiednich upraw. Żółte naczynia, wypełnione cieczą z adiuwantem, ustawione na granicach i wewnątrz łanu pozwalają wykryć pierwsze osobniki oraz ocenić skalę nalotu. Naczynia przy brzegach działają jak system wczesnego ostrzegania, a te w głębi pola pokazują rozprzestrzenienie zagrożenia.

Monitoring warunków atmosferycznych umożliwia prognozowanie zagrożeń oraz precyzyjne wykonywanie zabiegów ochrony. Fot. M. Piśny

Arsenał diagnostyczny uzupełnia czerpak entomologiczny, pozwalający błyskawicznie „wyłowić” z łanu mszyce czy skrzypionki i ocenić ich zagęszczenie. Z kolei pułapki feromonowe dzięki specyficznym zapachom dokładnie wskazują moment nalotu konkretnych gatunków, co ułatwia wyznaczenie terminu zabiegu. Dopełnieniem są tablice lepowe, które wabiąc owady kolorem i unieruchamiając je na kleistej powierzchni, stanowią prosty wskaźnik natężenia lotów śmietek czy wciornastków.

Jak rozpoznać ogniska chorób roślin w polu?

Odmienne podejście wymagane jest przy ocenie chorób roślin, których rozwój w znacznie większym stopniu zależy od lokalnych warunków środowiskowych niż od kierunku napływu czynnika sprawczego. Patogeny najczęściej pojawiają się w miejscach o podwyższonej wilgotności, ograniczonej cyrkulacji powietrza lub dużym zagęszczeniu roślin. W efekcie ogniska chorobowe mają charakter nieregularny i mogą występować zarówno przy brzegach, jak i w centrum pola. Dlatego lustracja powinna obejmować całą powierzchnię uprawy, być prowadzona w sposób zapewniający reprezentatywność.

Ocena zachwaszczenia plantacji i chwasty wskaźnikowe

Podstawowym celem lustracji zachwaszczenia jest precyzyjne określenie momentu i metody zwalczania roślin niepożądanych, aby uniknąć strat w plonie. W nowoczesnej agrotechnice chwasty analizuje się jednak dwutorowo: jako bezpośrednie zagrożenie oraz jako bioindykatory stanu pola.

Przykładowe chwasty jako wskaźniki pH, wilgotności i kondycji pola

Gatunek chwastu Preferencje gleby Wilgotność Znaczenie występowania
Mniszek lekarski
(Taraxacum officinale)
Gleby lekkie, kwaśne (pH 5,5–6,5) Umiarkowana Fragmenty pola ubogie w składniki pokarmowe, słaba struktura gleby
Skrzyp polny
(Equisetum arvense)
Gleby kwaśne Wilgotna / podmokła Miejsca źle zdrenowane, fragmenty wymagające poprawy drenażu
Szczaw zwyczajny
(Rumex acetosa)
Gleby kwaśne Umiarkowana do wilgotnej Obszary słabo nawożone, kwaśniejsze fragmenty pola
Fiołek polny
(Viola arvensis)
Gleby lekkie, kwaśne Umiarkowana Przerzedzone łany, słaba kondycja uprawy
Komosa biała
(Chenopodium album)
Gleby neutralne do zasadowych (pH 6,5–7,5) Umiarkowana Dobrze nawożone fragmenty pola, silna konkurencja z uprawą
Tasznik pospolity
(Capsella bursa-pastoris)
Gleby neutralne Umiarkowana Fragmenty o zaburzonej strukturze
Gwiazdnica pospolita
(Stellaria media)
Gleby neutralne Wilgotna Miejsca wilgotne, często po ulewnych opadach, przy brzegach pola
Rumian polny
(Matricaria chamomilla)
Gleby neutralne Suche Fragmenty suche, dobrze nasłonecznione
Chwastnica jednostronna
(Apera spica-venti)
Gleby neutralne Suche Fragmenty lekkie i suche, zwykle obrzeża pola

Kluczowym zadaniem rolnika jest ocena nasilenia i składu gatunkowego wewnątrz łanu. To tutaj, a nie tylko na obrzeżach, zapada decyzja o doborze herbicydów i ich dawkowaniu. Rozpoznanie gatunków dominujących pozwala dopasować substancję czynną do konkretnego problemu, co optymalizuje koszty i zapobiega uodparnianiu się chwastów. Miejsca o silnym zachwaszczeniu wewnątrz pola często wskazują na nieprawidłowe rozmieszczenie roślin lub uszkodzenia łanu, które wymagają natychmiastowej interwencji, aby chwasty nie zdominowały rośliny uprawnej.

Analiza gatunków wskaźnikowych wspiera decyzję o długofalowej ochronie. Obecność chwastów kwasolubnych czy higrolubnych to sygnał, że stosowanie tylko ochrony chemicznej będzie jedynie walką z objawami. Skuteczna strategia zakłada poprawę warunków siedliskowych (np. wapnowanie, drenaż), co wzmocni konkurencyjność rośliny uprawnej i w kolejnych latach naturalnie ograniczy presję chwastów.

W praktyce lustracja pozwala na świadome podjęcie decyzji: czy stosować zabieg nalistny, czy doglebowy oraz czy konieczna jest korekta agrotechniczna całego stanowiska.

Progi ekonomicznej szkodliwości – kiedy wykonać zabieg?

Wszystkie lustracje polowe sprowadzają się do jednego, kluczowego pytania: czy jest już odpowiedni moment do zastosowania ochrony? Odpowiedzią jest próg ekonomicznej szkodliwości. To precyzyjny drogowskaz finansowy, który wyznacza moment, w którym koszt strat spowodowanych przez agrofagi przewyższa koszt samego zabiegu. Dzięki niemu ochrona roślin przestaje być rutyną, a staje się uzasadnioną inwestycją.

Należy jednak pamiętać o istotnym wyjątku od tej zasady. W przypadku niektórych najgroźniejszych patogenów, takich jak np. fuzarioza kłosów czy zgnilizna twardzikowa, tradycyjnie rozumiany próg wizualny nie istnieje. Gdy objawy stają się widoczne gołym okiem, na skuteczną pomoc jest już za późno. Dlatego w takich przypadkach decyzję podejmuje się profilaktycznie, opierając się na przebiegu pogody i fazie rozwojowej rośliny. Tutaj „progiem” jest samo ryzyko infekcji w wilgotne, ciepłe dni, co wymusza prewencyjne uderzenie, zanim patogen zniszczy plon.

Choroby i szkodniki
Stan fitosanitarny roślin powinien być oceniany na podstawie kilku prób pobranych reprezentatywnie z plantacji. Fot. M. Piśny

Jak prawidłowo prowadzić monitoring pola?

Sama obecność na polu to za mało – lustracja musi być metodyczna. Powszechnym błędem jest ograniczanie się do obrzeży, które nie oddają stanu całego łanu. Aby uzyskać wiarygodne dane, należy poruszać się według schematu litery „W”, „Z” lub po przekątnej. Taka trasa pozwala uwzględnić zmienność glebową, zagłębienia terenu oraz miejsca o wadliwym drenażu.

W praktyce zaleca się wyznaczenie minimum 5 punktów kontrolnych na każde 10–15 hektarów. W każdym z nich należy poddać szczegółowej ocenie grupę 20–25 kolejnych roślin w rzędzie lub na metrze bieżącym. Kluczowe jest zachowanie obiektywizmu: analizujemy wszystkie rośliny po kolei, aby uniknąć podświadomego wybierania tylko najzdrowszych okazów. Tylko taka postawa umożliwia podjęcie trafnej decyzji agrotechnicznej.

Choroby i szkodniki roślin a warunki pogodowe

Efektywny monitoring plantacji wymaga dostosowania tempa prac do dynamiki procesów biologicznych. W fazach intensywnego wzrostu monitoring należy prowadzić co 7–10 dni, aby uchwycić agrofagi przed przekroczeniem progów ekonomicznej szkodliwości.

Sztywny kalendarz musi jednak ustąpić analizie pogody: wysoka wilgotność i temperatura otwierają okna infekcyjne, wymagające natychmiastowego zagęszczenia kontroli. Równie krytyczna jest lustracja po zjawiskach ekstremalnych (grad, mróz), które przez mikrouszkodzenia tkanek otwierają drogę patogenom, wymuszając szybką reakcję.

O jakiej porze najlepiej lustrować plantację?

Wybór optymalnej pory dnia na przeprowadzenie monitoringu jest podyktowany biologią ekosystemu. Profesjonalna diagnostyka terenowa przynosi najlepsze rezultaty w dwóch oknach czasowych.

Poranek, tuż po obeschnięciu rosy, to moment najwyższego turgoru tkanek. W tym świetle wszelkie anomalie fizjologiczne – takie jak chlorozy, nekrozy czy nietypowe przebarwienia blaszek liściowych – stają się kontrastowe i łatwe do zidentyfikowania. Co więcej, niższa temperatura o poranku ogranicza mobilność owadów, co pozwala na precyzyjne określenie gęstości populacji szkodników.

Alternatywnym, równie cennym momentem jest późne popołudnie. Zmieniający się kąt padania promieni słonecznych wydobywa subtelne detale morfologiczne, które w pełnym słońcu ulegają spłaszczeniu. Jest to również czas zwiększonej aktywności wielu gatunków szkodników, które unikają bezpośredniej ekspozycji na promieniowanie UV, co pozwala na ich bezpośrednią obserwację w naturalnym środowisku bytowania.

Dlaczego warto prowadzić dokumentację lustracji?

Każda lustracja powinna być odnotowana. Zapisy dotyczące daty, miejsca oraz zaobserwowanych objawów stanowią cenne źródło wiedzy w kolejnych sezonach. Pozwalają lepiej przewidywać zagrożenia i planować działania agrotechniczne. Systematyczna analiza takich danych zwiększa skuteczność zarządzania plantacją.

Choroby i szkodniki
Zapisy z lustracji stanowią cenne źródło wiedzy, pomagają przewidywać zagrożenia i skutecznie chronić uprawy. Fot. M. Piśny

Nowoczesne technologie w monitoringu plantacji

Profesjonalna lustracja to dziś nie tylko obserwacja roślin, ale proces wspierany zaawansowaną technologią, która zastępuje intuicję z chirurgiczną precyzją. Diagnoza zaczyna się już na orbicie ziemskiej – satelity wyposażone w czułe sensory generują mapy wegetacji, pozwalając rolnikowi na błyskawiczną lokalizację stref o obniżonym wigorze. Pozwala to na rozpoczęcie lustracji od obszarów realnie zagrożonych przez stres biotyczny lub abiotyczny i dostrzeżenie problemów znacznie wcześniej niż w tradycyjnym modelu lustracji pola.

Platformy do monitoringu chorób i szkodników

Kluczowym wsparciem w polskich warunkach są darmowe platformy państwowe. Platforma Sygnalizacji Agrofagów (IOR-PIB) to narzędzie służące do monitorowania pojawów szkodników i chorób w skali całego kraju. Znajdziemy tam nie tylko aktualne komunikaty o zagrożeniach dla konkretnych powiatów, ale przede wszystkim oficjalne metodyki integrowanej ochrony, które stanowią kompendium wiedzy o biologii agrofagów, ich progach szkodliwości oraz dopuszczalnych metodach zwalczania.

Z kolei eDWIN to unikalny ekosystem łączący naukę z praktyką. Dzięki sieci ponad 500 stacji meteo generuje on precyzyjne modele rozwoju chorób dla zbóż, rzepaku czy buraków cukrowych. Użytkownik otrzymuje oficjalną sygnalizację, co pozwala optymalizować terminy zabiegów i redukować koszty operacyjne.

Choroby i szkodniki
Elektroniczne narzędzia, smartfony oraz platformy wirtualne stanowią istotny postęp w skutecznej diagnostyce roślin. Fot. M. Piśny

Aplikacje rolnicze do diagnostyki plantacji

Wsparciem w codziennej diagnostyce terenowej są również nowoczesne aplikacje mobilne. Smartfon – jeszcze niedawno kojarzony głównie z komunikacją – staje się dziś jednym z podstawowych narzędzi pracy w gospodarstwie. Dzięki aplikacjom wykorzystującym sztuczną inteligencję rolnik może zrobić zdjęcie agrofagom i w ciągu kilku sekund otrzymać wstępną diagnozę.

Trzeba jednak pamiętać, że poleganie wyłącznie na algorytmach w ochronie roślin to stąpanie po cienkim lodzie, gdyż aplikacja widzi świat przez „dziurkę od klucza” – analizuje piksele na zdjęciu, ale nie czuje wilgotności gleby, nie zna historii nawożenia ani nie widzi specyficznego mikroklimatu konkretnego pola.

Porównanie przykładowych aplikacji do diagnostyki i monitoringu upraw rolniczych

Aplikacja Właściciel / Producent Model płatności Główne przeznaczenie
Plantix PEAT GmbH (Niemcy) Darmowa Diagnoza chorób, szkodników i niedoborów w uprawach polowych.
Agrobase Agrobase App (Litwa) Podstawy za darmo, baza ŚOR i funkcje premium – płatne Encyklopedia chwastów, chorób i baza zarejestrowanych środków ochrony roślin.
Agrio 402 Digital (Izrael) Podstawowa diagnoza za darmo, monitoring satelitarny i alerty – płatne Monitorowanie upraw za pomocą AI, teledetekcja i alerty o zagrożeniach.
MagicScout Bayer AG (Niemcy) Darmowa – wymaga rejestracji konta Szybka identyfikacja chwastów i szkodników w terenie, zintegrowana z pogodą rolniczą.

Czy aplikacje zastąpią doświadczenie rolnika?

W profesjonalnym rolnictwie, gdzie jedna błędna decyzja o zastosowaniu ochrony na setkach hektarów może kosztować fortunę, aplikacja powinna pełnić rolę wyspecjalizowanego asystenta, a nie głównego agronoma. Sztuczna inteligencja świetnie radzi sobie z typowymi przypadkami, ale potrafi polec przy nietypowych objawach, gdzie np. niedobór mikroskładnika do złudzenia przypomina infekcję wirusową.

Cyfrowe narzędzia należy więc traktować jako genialne wsparcie, które w kilka sekund przeszukuje tysiące wzorców, ale ostateczny werdykt zawsze powinno się przefiltrować przez własne doświadczenie i zdrowy rozsądek. Prawdziwy sukces rodzi się tam, gdzie technologia spotyka się z okiem praktyka. Cyfrowe narzędzia nie eliminują wiedzy praktycznej, lecz ją wzmacniają.

Cena pszenicy wystrzeliła we wtorek – szokujące dane USDA o zbiorach w USA

0
Pszenica w Chicago na dwuletnim szczycie
Pszenica SRW w Chicago

Cena pszenicy na światowych giełdach towarowych zanotowała we wtorek gwałtowny wzrost, reagując na publikację majowego raportu Departamentu Rolnictwa USA (WASDE). Dokument ten okazał się prawdziwym wstrząsem dla rynku, przynosząc drastyczne cięcia prognoz produkcji u kluczowych światowych dostawców. Skala redukcji zaskoczyła nawet największych optymistów rynkowych, wywołując lawinę zleceń kupna zarówno w Chicago, jak i w Paryżu.


Cena pszenicy w Chicago i Paryżu – notowania z 12 maja

Podczas wtorkowej sesji cena pszenicy rosła w tempie niemal niespotykanym w ostatnich sezonach. Amerykański kontrakt na giełdzie CBoT zamknął się z maksymalnym dopuszczalnym dziennym wzrostem, a europejski MATIF podążył tym samym śladem.

  • CBoT (Chicago): Kontrakt na pszenicę (ZWN26) podrożał o spektakularne 7,10%, osiągając poziom 679-0 centów/buszel. To najwyższe notowania od blisko dwóch lat.
  • MATIF (Paryż): Najbliższy kontrakt na pszenicę konsumpcyjną (MLU26) wzrósł o 3,96%, kończąc sesję na poziomie 216,50 EUR/t.

Tak silna reakcja to bezpośredni wynik prognoz mówiących o tym, że amerykańska produkcja spadnie w tym roku o ponad 11,5 mln ton r/r (do poziomu 42,49 mln ton), co byłoby jednym z najsłabszych wyników w historii współczesnych notowań.


Dlaczego cena pszenicy rośnie tak gwałtownie?

Głównym motorem napędowym wzrostów są fundamenty podażowe. Z majowego raportu USDA wynika, że świat skonsumuje w nowym sezonie więcej ziarna, niż wyprodukuje. Globalna produkcja ma spaść do poziomu 819,1 mln ton, podczas gdy zapotrzebowanie (Total Use) utrzyma się na wysokim poziomie 823,2 mln ton.

Kluczowe czynniki wpływające na to, że cena pszenicy bije lokalne rekordy:

  • Zapaść w USA: Drastyczny spadek areału zbiorów (o 4,3 mln akrów r/r) oraz słabe plony pszenicy ozimej.
  • Problemy innych eksporterów: Niższa produkcja spodziewana jest również w Unii Europejskiej, Argentynie oraz Australii.
  • Topniejące zapasy: Globalne zapasy końcowe mają skurczyć się do 275 mln ton, co drastycznie zmniejsza bufor bezpieczeństwa w handlu międzynarodowym.

Sytuacja walutowa a cena pszenicy w kraju

Dla polskich rolników i handlowców istotny jest fakt, że globalna cena pszenicy rośnie w parze z osłabieniem złotego. Podczas wtorkowego fixingu NBP kurs USD/PLN wzrósł o 0,68% do poziomu 3,6225, a EUR/PLN osiągnął 4,2523.

Mocniejszy dolar i euro sprawiają, że wzrosty giełdowe są jeszcze silniej odczuwalne w przeliczeniu na krajową walutę. Dodatkowym czynnikiem ryzyka pozostaje rynek ropy naftowej – cena baryłki Brent przekroczyła 107 USD w związku z napięciami w cieśninie Ormuz, co bezpośrednio przełoży się na koszty logistyki i transportu morskiego ziarna.

W obliczu tak silnych sygnałów popytowych, cena pszenicy w najbliższym czasie pozostanie pod ogromną presją, a oczy rynku będą teraz zwrócone na kondycję upraw w Europie, które mogą stać się głównym gwarantem stabilności globalnych dostaw.

Źródło danych: USDA, MATIF, CBoT, NBP

Ceny paliw spadają dzisiaj na stacjach, ale rosną w hurcie. W czwartek także kierowcy zapłacą więcej – PROGNOZA

0
ceny paliw

Ceny paliw w środę 13 maja wprawiają w osłupienie zarówno kierowców, jak i analityków. Mamy do czynienia z rzadkim paradoksem: detaliczne stawki na pylonach osiągają majowe minima, podczas gdy w tym samym czasie notowania hurtowe w rafineriach gwałtownie odbijają w górę. To ostatnie godziny „taniego tankowania” przed spodziewaną korektą i wielką niewiadomą dotyczącą podatków po 15 maja.


Aktualne ceny paliw: Dlaczego na stacjach jest taniej niż w rafinerii?

Dzisiejsza sytuacja to klasyczny „rozjazd” czasowy. Stacje paliw sprzedają dziś benzynę i diesla według stawek z wczorajszego, rekordowo niskiego hurtu Orlenu. Dzięki temu ceny paliw na pylonach spadły do poziomu 6,84 zł/l (ON) oraz 6,28 zł/l (Pb95).

Jednak rzeczywistość hurtowa jest już zupełnie inna. Reagując na globalne wrzenie – ropę Brent za blisko 108 USD/b oraz skok diesla ARA o +3,47% – PKN Orlen podniósł ceny hurtowe obowiązujące od środy o blisko 10 gr/l. Oznacza to, że stacje paliw sprzedają dziś tanio zapasy, które muszą uzupełnić już znacznie drożej. Wyższe ceny już dzisiaj dotyczą też dostaw hurtowych dla rolników czy transportowców.

Zarządzanie ryzykiem: Ceny paliw dla rolników i transportu

Warto zauważyć, że ten paradoks dotyczy głównie klientów indywidualnych. Ceny paliw w dostawach hurtowych dla rolników czy transportowców wzrosły już dzisiaj rano. Mechanizm „Cen Paliw Niżej” (CPN) chroni jedynie konsumentów na stacjach, podczas gdy sektor Agro i Transport musi mierzyć się z nowym cennikiem rafinerii natychmiastowo.

Przedsiębiorcy kupujący ON w hurcie płacą dziś ok. 6,11 zł/l netto, co po doliczeniu marży daje koszt ok. 6,41 zł/l netto. To wciąż kluczowe „okno zakupowe”, ponieważ nad rynkiem wisi widmo 15 maja – dnia, w którym wygasa obecna tarcza podatkowa.

Ceny paliw po 15 maja: Co z tarczą CPN i akcyzą?

W kuluarach rządowych trwają intensywne rozmowy o przedłużeniu mechanizmu CPN do końca maja. Według szacunków, tarcza kosztuje budżet państwa około 1,6 mld zł miesięcznie. Ta ogromna kwota sprawia, że należy zachować dużą czujność – tarcza może zostać zmodyfikowana.

Istnieje realne ryzyko, że rząd, szukając oszczędności, zdecyduje się na podniesienie akcyzy w pierwszej kolejności. Nawet jeśli limity cenowe na stacjach zostaną utrzymane, taka „cicha” modyfikacja podniesie koszty zakupu paliwa w hurcie. Dla rolników i przewoźników każda zmiana stawki akcyzy to bezpośredni wzrost kosztów netto, którego nie da się zniwelować odliczeniem VAT-u.

Prognoza cen paliw na czwartek 14 maja: Koniec taniego tankowania?

W czwartek rano rynkowy paradoks zniknie, a ceny detaliczne dogonią rzeczywistość hurtową. Spodziewamy się, że limity cenowe w nowym obwieszczeniu pójdą w górę, aby zrekompensować stacjom wyższe koszty zakupu surowca wywołane drogą ropą.

PaliwoCena Max Środa (Brutto)Prognoza Max Czwartek (Brutto)Przewidywana zmiana
Olej Napędowy (ON)6,84 zł/l6,92 zł/l▲ +8 gr/l
Benzyna Pb956,28 zł/l6,39 zł/l▲ +11 gr/l

Podsumowanie: Dlaczego warto zatankować jeszcze dzisiaj?

Dzisiejsze niskie ceny paliw na stacjach to echo wczorajszych obniżek, które już wygasły w rafineriach. Ze względu na rosnący kurs ropy naftowej oraz niepewność co do kształtu tarczy po 15 maja, środa i czwartek to ostatnie pewne momenty na zapełnienie zbiorników. W piątek rano rynek może obudzić się w zupełnie nowej, znacznie droższej rzeczywistości podatkowej, jeśli rozmowy o przedłużeniu tarczy zakończą się jej modyfikacją na niekorzyść kupujących.


Wniosek końcowy: Środa jest dniem, w którym stacje sprzedają paliwo tanio „według starych cen”, ale kupują je już drogo. Kto może, powinien zapełnić bak przed czwartkową podwyżką i piątkową niewiadomą podatkową.

Źródło cen: PKN Orlen

Jak wygląda zbiór zielonek za pomocą „inteligentnych maszyn”?

0
Jak wygląda zbiór zielonek za pomocą "inteligentnych maszyn"?

Współczesne rolnictwo stoi przed wyzwaniem zwiększenia wydajności przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów produkcji i wpływu na środowisko. Szczególnie widoczne jest to w produkcji pasz objętościowych, gdzie zbiór zielonek, a dokładnie jakość zebranego materiału, bezpośrednio przekłada się na wyniki hodowli.

Zielonki – takie jak trawy, lucerna czy kukurydza – przeznaczone na kiszonkę wymagają precyzyjnego zbioru w optymalnym momencie. W odpowiedzi na te potrzeby powstają maszyny rolnicze, wyposażone w cyfrowe technologie, wpisujące się w koncepcję Rolnictwa 4.0, które zmieniają sposób prowadzenia prac polowych.

Zbiór zielonek nową generacją maszyn rolniczych

Inteligentne maszyny do zbioru zielonek to konstrukcje zaawansowane technologicznie wyposażone w systemy czujników, analizę danych w czasie rzeczywistym oraz elementy sztucznej inteligencji. W odróżnieniu od tradycyjnych kosiarek, sieczkarni, czy innych maszyn zielonkowych ich działanie nie opiera się wyłącznie na ustawieniach operatora, lecz na ciągłej analizie warunków pracy i właściwości zbieranego materiału. Dzięki temu maszyny te są w stanie dynamicznie dostosowywać swoje parametry (takie jak długość cięcia, prędkość robocza czy intensywność zgniotu) do aktualnych warunków na polu. To pozwala nie tylko zwiększyć efektywność zbioru, ale także znacząco poprawić jakość uzyskanej paszy.

Inteligentne maszyny do zbioru zielonek stanowią istotny krok w kierunku nowoczesnego, precyzyjnego rolnictwa. Fot. Firmowe

Kluczowe znaczenie, podczas zbioru zielonek, mają czujniki pracujące w czasie rzeczywistym jak sensory wykorzystujące spektroskopię w bliskiej podczerwieni (NIR), które podczas zbioru na bieżąco mierzą zawartość suchej masy, białka, skrobi, cukrów oraz włókna. Dzięki tym precyzyjnym danym operatorzy mogą optymalizować termin zbioru oraz automatycznie dostosowywać długość cięcia, co bezpośrednio przekłada się na lepszą jakość kiszonki, stabilną fermentację i wyższą wydajność mleczną zwierząt.

Cyfrowe narzędzia wspierają również logistykę zbiorów poprzez telematykę, pozwalając menedżerom na zdalne śledzenie lokalizacji i wydajności floty oraz szybkie podejmowanie decyzji o segregacji partii paszy w zależności od jej wartości technologicznej.

Dodatkowo cyfryzacja umożliwia tworzenie szczegółowych map zasobności pól w składniki pokarmowe. Pozwala to na precyzyjne dawkowanie nawozów NPK również na użytkach zielonych.

Systemy telematyczne dostarczają wielu istotnych informacji o pracy sieczkarni. Fot. Firmowe

Kontrola wilgotności podczas zbioru zielonek

W kombajnach do zbioru zbóż i sieczkarniach coraz częściej montuje się czujniki mierzące wielkość plonu oraz jego parametry. Urządzenia pomiarowe można również montować na prasach, które zbierają słomę, siano i sianokiszonkę.

Jedną z ważnych danych podczas takich zbiorów jest wilgotność prasowanej masy. Parametr ten jest ściśle skorelowany z zawartością składników pokarmowych w zbieranej masie. Wielkość ta decyduje również o gęstości całej beli, a także jej rdzenia. Wilgotność zbieranej masy jest istotna w aspekcie jej przechowywania, ponieważ nieodpowiednia wilgotność może prowadzić do pleśnienia i gnicia materiału w beli. Wilgotność jest też parametrem przydatnym do szacowania plonu siana czy sianokiszonki.

Dzięki czujnikom umieszczonym na prasie dane dotyczące wilgotności zbieranej masy mogą być mierzone na bieżąco i wyświetlać się na terminalu w ciągniku lub oddzielnych urządzeniach. Takie dane, z pomocą systemów nawigacji satelitarnej, mogą być również nanoszone na mapy. W ten sposób rolnik uzyskuje informację dotyczącą przestrzennego rozkładu wilgotności zbieranej masy. Pozwala to na identyfikację obszarów, z których pochodzi surowiec o najwyższej wilgotności. Tym samym można poszukiwać przyczyn zróżnicowanej wilgotności masy w poszczególnych obszarach pola. 

Jak na razie czujniki wilgotności umieszczane na prasach nie są jeszcze powszechne, jednakże już dostępne na rynku. Producenci oferują kilka ich rodzajów. Jednym z nich są czujniki bazujące na przewodności elektrycznej materiału. Do innych rodzajów urządzeń mierzących wilgotność w zbieranym materiale należą czujniki mikrofalowe emitujące fale elektromagnetyczne.

Kolejnym rodzajem czujników do pomiaru wilgotności są sensory NIR wykorzystujące światło bliskiej podczerwieni. Czujniki NIR znalazły zastosowanie do pomiaru wilgotności kiszonki zbieranej sieczkarniami oraz ziarna zbieranego kombajnami do zbioru zbóż. Technologia NIR zastosowana do badań masy zbieranej prasą charakteryzuje się wyższym błędem pomiarowym w porównaniu z czujnikami bazującymi na przewodności elektrycznej lub wykorzystującymi mikrofale. Urządzenia NIR cechuje wysoka czułość, dlatego niewielkie ilości kurzu lub innych ciał obcych zgromadzonych na soczewce kamery mogą zakłócać odczyty. Oferująca stosunkowo wysoką dokładność pomiaru technologia wykorzystująca mikrofale jest też dość droga. Najtańszą okazuje się technologia wykorzystująca do pomiaru wilgotności pojemność elektryczną. Tym bardziej, że w tej technologii wilgotność balotu jest mierzona na całej jego szerokości.

Bardzo przydatnym rozwiązaniem są czujniki NIR, dzięki którym można na bieżąco poznać właściwości zbieranej masy. Fot. Firmowe

System obsługujący czujniki wilgotności może ostrzegać w przypadku przekroczenia indywidualnie ustawianej jej granicy. W ten sposób unika się prasowania zielonej masy przy zbyt dużej wilgotności. Zmniejsza to znacznie niebezpieczeństwo spontanicznego samozapłonu już ułożonych balotów siana i słomy. Dodatkowo baloty prasowane na polach z większą wilgotnością mogą być składowane oddzielnie lub później. Umożliwia to dodatkowe suszenie.

Masa i położenie balotów

Nowoczesne prasy rolnicze umożliwiają rejestrowanie nie tylko parametrów pracy, lecz także szczegółowych danych dotyczących każdego wytwarzanego balotu. Do najważniejszych z nich należą jego masa oraz miejsce pozostawienia na polu. W określaniu lokalizacji wykorzystuje się systemy nawigacji satelitarnej, które pozwalają precyzyjnie zapisać pozycję każdego balotu w oprogramowaniu do zarządzania gospodarstwem.

Zebrane informacje mogą być rozszerzone o dodatkowe parametry, takie jak wilgotność czy masa, tworząc pełny profil każdego balotu. Kluczową rolę odgrywają tu czujniki wagowe zamontowane w prasie, które umożliwiają dokładne określenie masy sprasowanego materiału.

Połączenie danych o masie i wilgotności pozwala obliczyć rzeczywistą ilość suchej masy pozyskanej z konkretnego obszaru. Dzięki temu możliwe jest uchwycenie przestrzennej zmienności plonowania zielonki na danym polu. Informacje te stanowią cenne wsparcie przy planowaniu nawożenia użytków zielonych, zwłaszcza w systemach rolnictwa precyzyjnego, gdzie stosuje się zmienne dawki nawozów sterowane na podstawie danych GPS.

Dzięki wykorzystaniu technologii cyfrowych możliwe jest zwiększenie efektywności produkcji, poprawa jakości pasz oraz lepsze zarządzanie gospodarstwem. Fot. Firmowe

Inteligentne znakowanie balotów

Jedną z technologii, która może znacząco usprawnić pracę podczas zbioru prasą, jest RFID (ang. radio frequency identification). System ten opiera się na wykorzystaniu specjalnych tagów, czyli niewielkich chipów, które umożliwiają identyfikację produktów, a ich odczyt za pomocą dedykowanego czytnika pozwala rejestrować różne zdarzenia, takie jak przemieszczanie towarów czy zmiany ich lokalizacji. RFID stosuje się również w znakowaniu zwierząt w celu ich łatwej identyfikacji.

W rolnictwie technologia ta może być szczególnie przydatna przy zbiorze siana, słomy czy sianokiszonki. Tagi RFID można umieszczać bezpośrednio na sprasowanych balotach. Wraz z przypisanym chipem w systemie zarządzania gospodarstwem zapisywane są kluczowe dane, takie jak pochodzenie z konkretnego pola, wilgotność, masa lub inne istotne parametry.

Odczyt informacji zapisanych w tagu możliwy jest przy użyciu przenośnego czytnika, np. w miejscu składowania balotów. Dzięki temu rolnik może szybko sprawdzić, skąd pochodzi dany balot i lepiej kontrolować jakość paszy. Takie dane są szczególnie pomocne przy ocenie preferencji żywieniowych zwierząt w zależności od źródła paszy.

Dodatkowo, na podstawie zgromadzonych informacji, baloty mogą być odpowiednio segregowane, przechowywane i sprzedawane zgodnie z ich jakością, co pozwala zwiększyć efektywność gospodarowania i potencjalne zyski.

Zbiór zielonek pod kontrolą

W dobie czwartej rewolucji technologicznej, jaka wkroczyła również do rolnictwa (Rolnictwo 4.0), ciągniki i maszyny wyposażone w elementy automatyki i cyfryzacji stają się cennym źródłem bogatego zasobu danych, które okazują się przydatne w efektywnym zarządzaniu gospodarstwem. To samo dotyczy sieczkarni stosowanych do zbioru masy zielonej z trwałych użytków zielonych i upraw polowych.

Sieczkarnie polowe to kolejne, po ciągnikach rolniczych i kombajnach do zbioru zbóż, maszyny, które mogą być zaawansowane technicznie. Zastosowanie szeregu systemów kontrolno-wspomagających umożliwia pełne wykorzystanie przepustowości sieczkarni, przy jednoczesnym ograniczeniu strat zbieranego plonu oraz zużycia paliwa.

Dzięki nowoczesnym czujnikom zamontowanym w sieczkarniach możliwe stało się także monitorowanie wydajności zbioru zielonej masy, w tym kukurydzy i roślin pastewnych. Czujniki zamontowane w układzie podającym maszyny rejestrują objętość zbieranej masy, która po wcześniejszym skalibrowaniu przeliczana jest na jej wagę.

Proces kalibracji polega na zebraniu materiału do przyczepy, a następnie jego zważeniu. Uzyskany wynik wprowadza się do terminala maszyny jako współczynnik odniesienia, co pozwala systemowi automatycznie przeliczać kolejne pomiary w trakcie pracy.

Po kalibracji dane zbierane przez czujniki są przypisywane do konkretnych lokalizacji w terenie za pomocą systemu GPS. W efekcie powstaje mapa plonów, przedstawiona w formie kolorowej wizualizacji, gdzie poszczególne barwy odpowiadają różnym poziomom plonowania na danym obszarze.

Tak uzyskane informacje są niezwykle wartościowe dla rolnika. Umożliwiają lepsze planowanie nawożenia, optymalizację produkcji oraz podejmowanie trafniejszych decyzji agrotechnicznych w kolejnych sezonach.

Prasy i sieczkarnie polowe w chmurze

Nowoczesne technologie cyfrowe coraz śmielej wkraczają do rolnictwa, umożliwiając zdalne zarządzanie maszynami oraz bieżący dostęp do danych z procesu zbioru. W przypadku pras czujniki zamontowane na maszynie mogą zbierać informacje o przebiegu pracy, które następnie dzięki rozwiązaniom Internetu Rzeczy (IoT) są przesyłane do chmury obliczeniowej. Tam dane są archiwizowane i analizowane w systemie wspierającym zarządzanie gospodarstwem.

Dzięki dostępowi do Internetu rolnik może w dowolnym momencie sprawdzić aktualne informacje na komputerze, smartfonie czy tablecie. Umożliwia to stałą kontrolę nad przebiegiem zbioru siana, słomy lub sianokiszonki. Wgląd obejmuje m.in. wydajność maszyny, czas pracy, liczbę wykonanych balotów i zużycie paliwa. Dodatkowo system może przechowywać szczegółowe dane dotyczące poszczególnych balotów (takie jak ich pochodzenie, masa czy wilgotność), co tworzy pełną ewidencję produkcji z konkretnych pól i ułatwia późniejsze zarządzanie paszą.

Podobne rozwiązania znajdują zastosowanie w sieczkarniach polowych, które mogą być zintegrowane z systemami telematycznymi i chmurą obliczeniową. Dane z czujników zamontowanych na maszynie są na bieżąco przesyłane do gospodarstwa, co pozwala osobie zarządzającej monitorować lokalizację sprzętu oraz jego najważniejsze parametry pracy, takie jak wydajność, ustawienia robocze czy spalanie paliwa. Istotnym elementem jest także możliwość przesyłania danych z czujników NIR, które dostarczają wstępnych informacji o jakości zbieranego materiału roślinnego. Dzięki temu rolnik już w trakcie zbioru może podejmować decyzje dotyczące miejsca składowania surowca oraz jego przeznaczenia dla odpowiednich grup zwierząt. Integracja tych wszystkich danych w jednym systemie znacząco usprawnia zarządzanie produkcją i pozwala podejmować bardziej świadome decyzje.

KRIR walczy o pełne wsparcie klęskowe. „Data na polisie ważniejsza niż karencja”

0
KRIR

Wsparcie klęskowe: Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych interweniuje w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie kontrowersyjnych zasad przyznawania pomocy klęskowej przez ARiMR. Obecne przepisy uderzają w rolników, którzy ubezpieczyli uprawy, ale padli ofiarą anomalii pogodowych przed upływem ustawowej karencji.

Sam fakt posiadania polisy nie zawsze gwarantuje dziś otrzymanie 100% pomocy klęskowej. Przekonał się o tym m.in. rolnik z Mazowsza, którego sprawa stała się impulsem do wystąpienia KRIR z dnia 11 maja 2026 r. Choć producent podpisał i opłacił umowę ubezpieczenia pod koniec maja, gradobicie, które nawiedziło jego gospodarstwo kilka dni później, spowodowało, że ARiMR obcięła mu wsparcie o połowę.

Wsparcie klęskowe: Pułapka 14 dni

Problem tkwi w interpretacji przepisów dotyczących 14-dniowego okresu karencji. Zgodnie z prawem, odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń za szkody spowodowane np. gradem czy przymrozkami zaczyna się dopiero po dwóch tygodniach od zawarcia umowy.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa stoi obecnie na stanowisku, że jeśli w dniu wystąpienia szkody ochrona jeszcze nie „wskoczyła” (ze względu na karencję), rolnik traktowany jest tak, jakby ubezpieczenia nie posiadał. Efekt? Pomoc finansowa jest automatycznie obniżana o 50%.

Wsparcie klęskowe: Postulaty samorządu rolniczego

KRIR w piśmie do resortu rolnictwa podkreśla, że taka praktyka jest krzywdząca i sprzeczna z intencją przepisów. Zdaniem Izb, rolnik nie powinien ponosić konsekwencji za techniczne zapisy o karencji, jeśli dopełnił obowiązku i zawarł umowę przed wystąpieniem kataklizmu.

Zarząd KRIR wnioskuje o:

  • zmianę przepisów tak, aby przy ocenie prawa do pełnego wsparcia brano pod uwagę wyłącznie datę zawarcia umowy ubezpieczenia;
  • uniezależnienie wysokości pomocy krajowej od daty rozpoczęcia faktycznej ochrony ubezpieczyciela;
  • uznanie przez ARiMR, że podpisana i opłacona polisa jest wystarczającym dowodem na spełnienie wymogów ubezpieczeniowych w dniu szkody.

Co to oznacza dla rolników?

Jeśli resort rolnictwa przychyli się do wniosku KRIR, skończą się spory z Agencją o interpretację terminów. Dla gospodarzy oznaczałoby to większe bezpieczeństwo finansowe w sytuacjach, gdy gwałtowne zjawiska pogodowe wystąpią tuż po zakupie polisy – co w dobie postępujących zmian klimatycznych i coraz bardziej nieprzewidywalnej wiosennej aury staje się realnym zagrożeniem dla wielu gospodarstw.


Źródło: KRIR

Żywność z Ukrainy: Polska pozostaje głównym kierunkiem dla transportu drogowego

0
Żywność z Ukrainy

Żywność z Ukrainy w pierwszym tygodniu maja trafiała do odbiorców zagranicznych głównie przez polską granicę. Mimo utrzymania embarga na import wybranych zbóż i rzepaku, dane logistyczne wskazują na stabilną aktywność w transporcie kołowym. Z raportu Spike Brokers wynika, że między 1 a 7 maja br. drogowy eksport produktów rolnych z Ukrainy wyniósł łącznie 70,9 tys. ton, przy czym największa część tego wolumenu została skierowana na przejścia z Polską.

Żywność z Ukrainy: Struktura i kierunki transportu

Z analizy przepływów towarowych wynika, że do Polski w pierwszym tygodniu maja trafiło 32,7 tys. ton produktów rolno-spożywczych. Średnia dzienna wielkość przewozów na początku miesiąca ukształtowała się na poziomie 10,1 tys. ton, co stanowi wzrost w porównaniu do średniej z kwietnia (9,5 tys. t). Transport koncentrował się przede wszystkim na przejściach w Korczowej, Dorohusku oraz Hrebenennem.

W strukturze towarowej przeważają produkty przetworzone, które nie są objęte zakazem importu. Według danych Spike Brokers, kluczowe pozycje w eksporcie drogowym zajmują:

  • Olej słonecznikowy: 6,1 tys. ton,
  • Cukier: 5,5 tys. ton.

Obecnie żywność z Ukrainy o charakterze przetworzonym stanowi dominujący element ładunków kołowych. Dla krajowego rynku oznacza to utrzymanie stałego dopływu towarów w tych konkretnych kategoriach, podczas gdy surowce zbożowe objęte ograniczeniami przemieszczane są głównie w procedurze tranzytu do portów morskich lub innych krajów Unii Europejskiej.


Źródło danych: APK-Inform / Spike Brokers

Cena rzepaku pod presją Niemiec: Czy rekordowy areał uratuje polskie tłocznie?

0
Cena rzepaku

Cena rzepaku w maju 2026 roku staje się wypadkową dwóch potężnych sił: ambitnej polityki biopaliwowej Niemiec oraz niepewnych prognoz zbiorów w Polsce. Choć Komisja Europejska zapowiadała rekordowy areał zasiewów, rzeczywistość polowa i utrzymujący się zakaz importu z Ukrainy mogą doprowadzić do surowcowego deficytu, który wywinduje stawki w skupach.


Przeczytaj również: Zbiory rzepaku 2026 w Polsce – KE tnie prognozy

Niemiecki popyt na biodiesel dyktuje warunki

Niemcy, jako największy importer polskiego rzepaku, przechodzą obecnie przez okres intensywnego wzrostu zapotrzebowania na biokomponenty. W 2025 r. konsumpcja biodiesla u naszego sąsiada wzrosła o 12%, osiągając poziom 2,2 mln ton. Co istotne dla rynku, rafinerie coraz częściej wybierają klasyczny biodiesel (FAME) kosztem droższych dodatków HVO, aby wypełnić krajowe normy środowiskowe.

Dla polskiego rolnika oznacza to jedno: cena rzepaku jest dziś silniej niż kiedykolwiek skorelowana z zapotrzebowaniem niemieckich rafinerii. Dane eksportowe za 2025 r. (I-XI) potwierdzają tę zależność – Niemcy odebrały aż 72% całkowitego wolumenu nasion wysłanych z Polski (kod CN 1205). Każdy litr biodiesla zatankowany za Odrą realnie wspiera notowania na naszym rodzimym rynku.

Cena rzepaku a rekordowy areał wg KE – statystyka kontra rzeczywistość

W oficjalnych komunikatach Komisji Europejskiej dominuje optymizm dotyczący rekordowej powierzchni zasiewów rzepaku w UE. Jednakże w Polsce sama liczba hektarów może nie wystarczyć, by zaspokoić potrzeby rynku.

  • Ryzyko plonowania: Trudne warunki pogodowe i niepewna kondycja plantacji po zimie sugerują, że realna podaż nasion może być znacznie niższa, niż wskazywałaby na to statystyka areału.
  • Bariera importowa: Przy utrzymanym zakazie importu nasion z Ukrainy, polskie tłocznie tracą naturalny „wentyl bezpieczeństwa”.

W tej sytuacji cena rzepaku w kontraktach lokalnych może zawierać wysoką premię za dostępność towaru. Krajowe zakłady przetwórcze muszą bezpośrednio konkurować o ziarno z niemieckimi eksporterami, którzy dysponują większą siłą nabywczą dzięki proekologicznym regulacjom rządowym.


Analiza rynku: MATIF rośnie, krajowe skupy reagują na sygnały z Paryża

Notowania giełdowe na sierpień 2026 r. (XRQ26) wybiły się powyżej poziomu 515 EUR/t. Choć średnia cena zakupu nasion w zakładach tłuszczowych na początku maja oscylowała wokół 2270 PLN/t (MRiRW), rynek fizyczny zaczął dynamicznie nadrabiać dystans do giełdy.

Zgodnie z mechanizmem rynkowym, polskie punkty skupu reagują na giełdowe impulsy z ok. 24-godzinnym przesunięciem. Dane z wtorku, 12 maja, pokazują już wyraźne sygnały odbicia – przykładowo w zakładzie ZUBR w Osieku cena za rzepak bez dopłat wzrosła do 2280 zł/t (netto). To bezpośrednia odpowiedź na poniedziałkowe wzrosty w Paryżu. Zakłady przetwórcze, widząc rosnące koszty u sąsiadów, zaczynają podnosić oferty, by zabezpieczyć surowiec przed wyjazdem za granicę.

Paradoks handlowy: Olej rzepakowy płynie z zachodu

Analiza handlu produktami przetworzonymi (CN 1514) rzuca światło na nową, zaskakującą dynamikę rynkową. Polska, mimo bycia potęgą surowcową, stała się znaczącym importerem oleju z Niemiec. W 2025 r. Niemcy wyprzedziły Ukrainę jako główny dostawca oleju rzepakowego do Polski, dostarczając nam blisko 65 tys. ton tego produktu.

Ten „paradoks olejowy” pokazuje, jak silnie zintegrowane są oba rynki. Polska wysyła nasiona (surowiec), a importuje produkty o wyższym stopniu przetworzenia. Jeśli polskie zbiory zawiodą, ta zależność się pogłębi, co jeszcze mocniej uzależni krajową cenę rzepaku od marż niemieckich tłoczni.


Prognozy na sezon 2026: Co dalej?

Eksperci spodziewają się, że w drugiej połowie 2026 r. popyt na rzepak jeszcze wzrośnie. Kluczowym czynnikiem będzie planowane zwiększenie niemieckiej kwoty redukcji emisji gazów cieplarnianych z 10,6% do 12,1%. Wyższe wymogi prawne zmuszą koncerny paliwowe do zakupu jeszcze większej ilości biokomponentów.

Wniosek dla producenta: Rok 2026 będzie sprawdzianem dla polskiego łańcucha dostaw. Jeśli prognozy o słabszych plonach się potwierdzą, rekordowy areał pozostanie jedynie liczbą w arkuszach KE, a realna cena rzepaku może zaskoczyć wzrostami wynikającymi z ostrej walki o surowiec między krajowymi tłoczniami a głodnym biopaliw rynkiem niemieckim.

Źródła danych:

  • Notowania giełdowe: MATIF (Euronext Paris) – kontrakt XRQ26 (sierpień 2026).
  • Dane eksport/import: GUS / ZSRIR (MRiRW).
  • Biopaliwa (Niemcy): Raporty UFOP (Union zur Förderung von Oel- und Proteinpflanzen) oraz BAFA (stan konsumpcji 2025).

Mrówki opanowały ogród? Ten problem latem wraca do wielu domów

0
mrówki

Mrówki w ogrodzie potrafią być prawdziwym utrapieniem. Choć same w sobie są pożyteczne i pomagają w spulchnianiu gleby, ich nadmiar może szybko stać się problemem. Kopce pojawiające się na trawniku, owady wchodzące do szklarni, podgryzane rośliny czy mszyce namnażające się na drzewach i warzywach – z tym każdego lata zmaga się wielu właścicieli ogrodów.

mrówki

Największy problem pojawia się zwykle wtedy, gdy owadów jest bardzo dużo. Mrówki często budują gniazda pod kostką brukową, przy tarasach, w tunelach foliowych i grządkach warzywnych. Wysoka temperatura oraz suche lato sprzyjają ich szybkiemu rozmnażaniu. Wiele osób zauważa też, że gdy mrówki pojawią się w ogrodzie, po pewnym czasie zaczynają wchodzić również do budynków. Mrówki w domu to szczególnie częsty problem podczas upałów.

Dlaczego mrówki pojawiają się w ogrodzie?

Mrówki najczęściej wybierają miejsca suche, ciepłe i dobrze nasłonecznione. Bardzo chętnie zakładają gniazda pod kamieniami, płytami chodnikowymi, obrzeżami rabat czy w pobliżu fundamentów budynków.

Problemem nie są jednak wyłącznie same kopce. Mrówki bardzo często „hodują” mszyce, ponieważ żywią się wydzielaną przez nie spadzią. W praktyce oznacza to, że tam, gdzie pojawia się dużo mrówek, zwykle szybko można zauważyć także mszyce atakujące warzywa, drzewa owocowe i kwiaty.

Wielu działkowców zauważa również, że mrówki szczególnie upodobały sobie tunele foliowe oraz szklarnie. W takich miejscach mają ciepło, sucho i łatwy dostęp do pożywienia.

Domowe sposoby na mrówki nadal są bardzo popularne

Wiele osób najpierw próbuje pozbyć się problemu naturalnymi metodami. Domowe sposoby na mrówki są popularne przede wszystkim dlatego, że nie wymagają stosowania silnej chemii w pobliżu warzyw, owoców i roślin ozdobnych.

Najczęściej stosowany jest cynamon, soda oczyszczona albo kawa rozsypywana w miejscach, gdzie owady pojawiają się najczęściej. Niektórzy wykorzystują również ocet rozcieńczony z wodą, sok z cytryny, liście mięty lub lawendy czy popiół drzewny.

Takie rozwiązania mogą pomóc przede wszystkim wtedy, gdy problem nie jest jeszcze bardzo duży. W przypadku rozbudowanych kolonii domowe sposoby na mrówki często okazują się jednak niewystarczające i konieczne staje się zastosowanie mocniejszych preparatów.

Granulat, oprysk czy trutka? Jak skutecznie zwalczyć mrówki

Gdy mrówek jest bardzo dużo, wiele osób sięga po gotowe preparaty dostępne w sklepach ogrodniczych. Najpopularniejsze są granulaty, proszki oraz żele wabiące owady. Preparaty działają zwykle w podobny sposób – robotnice przenoszą środek do gniazda, dzięki czemu udaje się zlikwidować całą kolonię razem z królową. To znacznie skuteczniejsze rozwiązanie niż niszczenie samych kopców.

Ogrodnicy zwracają jednak uwagę, aby ostrożnie stosować silne środki chemiczne w pobliżu warzyw, ziół i roślin owocowych. Warto również pamiętać, że niektóre preparaty mogą być niebezpieczne dla zwierząt domowych.

Mrówki pod kostką brukową i mrówki w domu. Latem problem się nasila

Jednym z najczęstszych problemów są mrówki pojawiające się pod kostką brukową i przy tarasach. Owady potrafią wynosić piasek spomiędzy szczelin, co z czasem prowadzi do zapadania się kostki i powstawania nierówności.

Wiele osób zauważa również, że mrówki bardzo szybko przenoszą się z ogrodu do budynków mieszkalnych. Mrówki w domu najczęściej pojawiają się w kuchni, spiżarni albo w pobliżu tarasów i drzwi balkonowych. Owady przyciągają resztki jedzenia, wilgoć i łatwy dostęp do schronienia.

W takich miejscach najlepiej sprawdzają się preparaty w granulkach wsypywane bezpośrednio do wejścia do gniazda. Część osób stosuje także wrzątek albo mieszankę octu z wodą, choć takie rozwiązania zwykle działają tylko tymczasowo.

Czy warto całkowicie pozbywać się mrówek?

Specjaliści podkreślają, że pojedyncze mrówki w ogrodzie nie są problemem. Owady pomagają napowietrzać glebę i uczestniczą w rozkładzie materii organicznej. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy kolonii jest bardzo dużo, a mrówki zaczynają niszczyć trawniki, rabaty lub wspierać rozwój mszyc.

Dlatego wielu ogrodników zamiast całkowitej likwidacji owadów stawia raczej na ograniczenie ich liczby i zabezpieczanie najbardziej problematycznych miejsc.

Mrówki mogą szybko wrócić

Wielu właścicieli ogrodów zauważa, że nawet po skutecznym zwalczeniu mrówek problem często wraca po kilku tygodniach. Szczególnie podczas ciepłego i suchego lata nowe kolonie bardzo szybko pojawiają się w kolejnych miejscach.

Dlatego warto regularnie kontrolować okolice tarasów, szklarni, tuneli foliowych i grządek warzywnych. Szybka reakcja zwykle pozwala uniknąć większego problemu i rozrastania się całych kolonii owadów — zarówno w ogrodzie, jak i w domu.

Groch w gospodarstwie – czy naprawdę się opłaca?

0
groch

Uprawa grochu w Polsce wciąż nie jest powszechna, choć w dobrze prowadzonym gospodarstwie może być ważnym elementem płodozmianu. Przykładem jest gospodarstwo Tomasza Kruczyńskiego z Pniewa w powiecie złotowskim, w północnej części Wielkopolski, na skraju Pojezierza Drawskiego. Rolnik gospodaruje na 270 hektarach, a w strukturze zasiewów ma groch, pszenicę ozimą, rzepak oraz żyto.

groch

Groch w płodozmianie – 25% struktury zasiewów

W gospodarstwie przeważają gleby klasy IVa, ale nie brakuje również gruntów klasy III, IVb i V. Płodozmian jest dostosowany do jakości stanowisk. Na lepszych glebach uprawiany jest układ: groch, pszenica ozima, rzepak ozimy i ponownie pszenica ozima. Przed grochem wysiewany jest międzyplon, najczęściej facelia, czasem także mieszanki zależne od realizowanych programów.

Na słabszych stanowiskach płodozmian wygląda nieco inaczej. Tam po grochu przychodzi żyto hybrydowe, następnie rzepak ozimy i ponownie żyto. Jak podkreśla rolnik, groch uprawia od około 15 lat, a wcześniej uprawiał go również jego ojciec. Początkowo, po przejęciu gospodarstwa, zrezygnował z grochu na rzecz łubinu, ponieważ pH gleby było zbyt niskie. Z czasem, po regulacji odczynu i poprawie zasobności, groch wrócił na lepsze stanowiska.

Decyzja okazała się trafiona. Łubin plonował słabiej – zebranie 3 ton było już sukcesem. Groch natomiast od początku dawał ponad 4 tony z hektara, a w dobrych latach plony dochodziły do 5 ton. W suchszych sezonach spadały poniżej 3 ton, ale rolnik podkreśla, że nie ocenia tej uprawy wyłącznie przez pryzmat jednego roku.

Stanowisko pod groch zaczyna się od pH

Ekspert zwraca uwagę, że podstawą uprawy grochu jest przygotowanie stanowiska. Pierwszym i najważniejszym krokiem jest regulacja odczynu gleby. Optymalne pH dla grochu powinno mieścić się w zakresie 6,5–7,5. W takich warunkach bakterie brodawkowe wiążące azot atmosferyczny pracują najefektywniej.

Przy pH około 6 efektywność wiązania azotu spada już o 25–33%. Przy pH 5 proces nadal zachodzi, ale może funkcjonować jedynie na poziomie 33–50%. Dlatego wapnowanie powinno być wykonane z wyprzedzeniem – najlepiej rok lub dwa lata przed siewem grochu.

Równie ważna jest zasobność gleby w fosfor, magnez i potas. Fosfor odpowiada za procesy energetyczne, ale nie działa efektywnie bez magnezu. Potas natomiast jest kluczowy dla transportu związków w roślinie, zwłaszcza w czasie wegetacji i nalewania nasion. Groch korzeni się do około 60 cm, a wodę może pobierać nawet z głębokości 80–90 cm, dlatego zasobność składników powinna być rozpatrywana głębiej niż tylko w warstwie ornej.

Znaczenie mają również wapń, siarka oraz mikroelementy. Wapń jest potrzebny do tworzenia brodawek korzeniowych, siarka wspiera efektywność wiązania azotu, a molibden uczestniczy w całym procesie pobierania azotu z atmosfery. Ważny jest także bor – najpierw przy tworzeniu brodawek, a później przed kwitnieniem, ponieważ wspiera wzrost łagiewki pyłkowej i proces zapylenia.

Jak wygląda agrotechnika grochu w praktyce?

Po zbiorze pszenicy lub żyta słoma jest rozdrabniana i równomiernie rozrzucana. Nowe pola są głęboszowane w całości, natomiast na stanowiskach, które już wcześniej były objęte tym systemem, rolnik głęboszuje tylko ścieżki technologiczne i poprzeczniaki. Gospodarstwo prowadzone jest w systemie bezorkowym.

Po głęboszowaniu wykonywana jest uprawa talerzówką z jednoczesnym siewem międzyplonu. Pole zostaje w takim stanie do wiosny. Wiosną jako pierwsze wykonywane jest nawożenie, kiedy tylko da się wjechać w pole. Następnie przemarznięty międzyplon i samosiewy są traktowane niewielką dawką glifosatu, a później pole jest uprawiane kultywatorem bezorkowym na głębokość około 25 cm.

Siew grochu odbywa się zazwyczaj około połowy marca. Rolnik czeka na słoneczny dzień, aby gleba przesychała za siewnikiem i możliwe było wałowanie. To bardzo ważne, ponieważ przy zbiorze heder kombajnu pracuje praktycznie przy samej ziemi. Pole musi być równe, bez kamieni i nierówności, bo groch przed żniwami obniża się, a przy intensywnych opadach może częściowo wylegać.

groch

Nawożenie grochu – kiedy azot ma sens?

Do tej pory w gospodarstwie groch był uprawiany bez nawożenia azotowego. W ubiegłym roku zastosowano jednak fosforan amonu w dawce 100 kg/ha, co dostarczyło około 18 kg azotu. Powodem była duża ilość słomy i dobrze rozwinięty międzyplon, które wprowadzają do gleby dużo masy organicznej. Jej rozkład wymaga azotu, więc niewielka dawka startowa może pomóc roślinom do momentu rozpoczęcia intensywnego brodawkowania.

Rolnik wskazuje, że w podobnych sytuacjach niewielka ilość azotu może być uzasadniona. Przykładem było nowe pole o niskim pH, połączone z już prowadzonym stanowiskiem. Po wapnowaniu było jeszcze zbyt wcześnie, aby odczyn się poprawił, dlatego zastosowanie nawożenia pomogło wyrównać łan i uzyskać satysfakcjonujący plon.

W nawożeniu stosowany jest także potas, magnez i siarka. Przed kwitnieniem wykonywane jest dokarmianie dolistne siarczanem magnezu siedmiowodnym, molibdenem, cynkiem i borem. Molibden wspiera brodawkowanie, a bor poprawia kwitnienie i utrzymanie kwiatów. Rolnik celowo unika miedzi i manganu, ponieważ – jak wskazuje – mogą one działać bakteriostatycznie na bakterie wiążące azot.

Woda decyduje o plonie grochu

Groch jest szczególnie wrażliwy na niedobory wody w okresie kwitnienia i formowania strąków. Faza kwitnienia trwa zwykle około dwóch tygodni, a okres od kwitnienia do wykształcenia strąków około 40 dni. Jeśli w tym czasie brakuje wody, roślina odrzuca kwiaty i zawiązane strąki, co bezpośrednio redukuje plon.

Ekspert szacuje, że przy optymalnych warunkach 1 mm wody opadowej może przełożyć się na około 15 kg nasion grochu. Do wykształcenia pełnego potencjału plonu roślina potrzebuje około 340 mm wody. W analizowanym stanowisku, po uwzględnieniu wody zgromadzonej w glebie i opadów, potencjał plonowania został oszacowany na około 4,5 t/ha.

Dla porównania przeciętnie w Polsce plony grochu często mieszczą się w granicach 2–2,5 t/ha, a produktywność 1 mm wody bywa nawet 2,5 razy niższa niż na dobrze przygotowanym stanowisku.

Czy groch zostawia dużo azotu w glebie?

Wokół grochu często powtarza się opinię, że zostawia on w glebie bardzo dużo azotu. Ekspert wyjaśnia jednak, że to uproszczenie. Około 80% azotu znajduje się w nasionach, czyli zostaje wywiezione z pola wraz z plonem. Przy plonie 4 t/ha i zawartości około 40 kg azotu w tonie nasion, z pola wywożone jest około 160 kg azotu.

W resztkach pożniwnych, czyli łuszczynach i słomie grochowej, pozostaje około 15–20% azotu, co może dawać mniej więcej 30 kg. Trzeba też uwzględnić azot pobrany z gleby. Ostateczny zysk z wiązania atmosferycznego może wynosić około 130–150 kg azotu, którego rolnik nie musi kupować w nawozie mineralnym.

Groch ma jednak wartość nie tylko azotową. Korzenie i aktywność mikroorganizmów poprawiają strukturę gleby, tworzą pory pokorzeniowe, uruchamiają fosfor i mikroelementy oraz poprawiają dostępność składników dla roślin następczych. Pszenica czy żyto korzystają z tego stanowiska jeszcze w kolejnych latach.

Opłacalność grochu widać w kolejnych uprawach

Tomasz Kruczyński podkreśla, że nie odczuł, aby stracił na uprawie grochu. W suchych latach, gdy plon spadał do około 2–2,6 t/ha, kalkulacja bezpośrednia bywała bliska zera, ale nie uwzględniała dopłat i korzyści w płodozmianie. Przy plonie około 3 t/ha groch zaczyna już wyraźnie zarabiać, ale największy efekt pojawia się później.

Po grochu pszenica i żyto w tym gospodarstwie potrafią plonować o 1,5–2,5 t/ha wyżej niż po słabszych stanowiskach, np. po kukurydzy. Rolnik zakłada, że nawet jeśli na grochu w danym roku nie zarobi, to zyska w kolejnych dwóch uprawach.

Duże znaczenie ma także ograniczenie zakupów nawozów azotowych. Przy areale około 60 ha grochu oznacza to brak konieczności zakupu znacznych ilości saletry amonowej. W latach, gdy ceny nawozów gwałtownie rosły, taka struktura zasiewów pozwalała utrzymać budżet gospodarstwa bez drastycznego obniżania nawożenia w innych uprawach.

Ochrona grochu – najważniejsze są chwasty i szkodniki

W gospodarstwie nie wykonuje się standardowej ochrony fungicydowej grochu, ponieważ dotychczas nie obserwowano chorób, które wyraźnie obniżałyby plon. Dużo większe znaczenie ma ochrona herbicydowa i właściwy dobór preparatów.

Ważna jest także ochrona insektycydowa. Rolnik zwraca uwagę głównie na mszycę, pachówkę strąkóweczkę oraz strąkowca grochowego. W praktyce wykonuje dwa zabiegi – na początku i pod koniec kwitnienia. Taki system pozwala utrzymać plantację w dobrej kondycji.

Gospodarstwo wzorcowe dla zrównoważonego płodozmianu

Ekspert ocenia gospodarstwo Tomasza Kruczyńskiego jako przykład bardzo dobrze prowadzonego płodozmianu. Udział grochu sięga tu około 25%, co jest wartością wyjątkowo wysoką jak na warunki polskie, gdzie udział roślin bobowatych zwykle nie przekracza kilku procent.

Układ zasiewów przypomina klasyczne zmianowanie norfolskie, w którym udział zbóż nie przekracza 50%. Dzięki temu gospodarstwo ogranicza presję chorób, poprawia żyzność gleby i stabilizuje plonowanie. Zdaniem eksperta takie gospodarstwa powinny być pokazywane uczniom szkół rolniczych i studentom, jako praktyczny przykład zrównoważonej intensyfikacji rolnictwa.

Światowe ceny cukru skorygowały większość marcowego wybicia

0
Światowe ceny cukru spadły w kwietniu
Indeks cen cukru FAO

Ceny cukru: Wskaźnik cen cukru FAO w kwietniu wyniósł średnio 88,5 punktu, co oznacza spadek o 4,3 punktu (4,7%) w porównaniu z marcem i aż o 23,8 punktu (21,2%) w porównaniu z rokiem poprzednim. Tak głęboka korekta niemal w całości zniwelowała marcowy wzrost (z poziomu 86,2 do 92,8 pkt), sprowadzając notowania do najniższego poziomu od grudnia 2020 roku, kiedy indeks wynosił 87,1 pkt.

Czytaj również: Niskie ceny cukru wymuszają zmiany. Europa tnie zasiewy buraka

Presja podażowa z Azji i Brazylii

Gwałtowny powrót do trendu spadkowego to efekt poprawy nastrojów w kluczowych regionach produkcyjnych. Według oficjalnego wyjaśnienia FAO:

„Spadek w kwietniu był spowodowany głównie oczekiwaniami na obfite globalne dostawy w bieżącym sezonie, wzmocnionymi przez poprawę perspektyw produkcyjnych w kluczowych azjatyckich krajach produkujących, zwłaszcza w Chinach i Tajlandii. Początek nowych zbiorów w kluczowych południowych regionach uprawy Brazylii, przy sprzyjających warunkach pogodowych, dodatkowo przyczynił się do ogólnego spadku międzynarodowych cen cukru.”

Doskonałe perspektywy w Tajlandii i Chinach, które w poprzednich miesiącach budziły obawy inwestorów, obecnie uspokajają rynek. Dodatkowo sprawny start kampanii w Brazylii przy optymalnej aurze zalał rynek fizycznym surowcem, co przy spadku cen o ponad 21% w skali roku potwierdza definitywne pęknięcie bańki z lat 2023–2024.


Ceny cukru niewzruszone rekordami na rynku ropy

Niezwykle istotnym zjawiskiem w kwietniu był fakt, że mimo wysokich cen ropy naftowej, wynikających z drastycznego spadku podaży tego surowca (konflikt z Iranem, blokada szlaków handlowych), ceny cukru nie rosły. W teorii drożejące paliwa powinny wymuszać większą produkcję etanolu kosztem cukru spożywczego, jednak obecnie:

  • Dominacja fundamentów agro: Skala zbiorów w Brazylii i Azji jest na tyle duża, że podaż cukru z nawiązką pokrywa popyt, ignorując impulsy płynące z sektora energetycznego.
  • Silny dolar: Geopolityczna niepewność umacnia amerykańską walutę, co tradycyjnie wywiera presję spadkową na surowce kwotowane w dolarze, w tym cukier.

Obecny poziom 88,5 pkt staje się nowym punktem odniesienia dla rynku. Jeśli warunki pogodowe w Brazylii nie ulegną pogorszeniu, marcowe wybicie zostanie zapamiętane jedynie jako krótka anomalia w długofalowym trendzie spadkowym.

Źródło danych: FAO

Ceny paliw w dół we wtorek i w środę: Diesel o 44 gr taniej w maju. Orlen stabilizuje rynek przed końcem tarczy? [PROGNOZA]

0
ceny paliw

Ceny paliw w dół we wtorek i w środę: Rynek paliw w Polsce znajduje się w unikalnym momencie. Mimo że cena ropy Brent wzrosła w poniedziałek o 3,1% (do 104,4 USD/b), PKN Orlen kontynuuje serię obniżek hurtowych, która od początku maja przyniosła spadek cen diesla o blisko 44 gr/l.

Kluczowym elementem układanki jest wypowiedź ministra energii Miłosza Motyki. Choć ostateczna decyzja o przedłużeniu tarczy CPN jeszcze formalnie nie zapadła, minister ocenił ją jako „mocno prawdopodobną”. Rządowy program osłonowy wygasa 15 maja, a jego ewentualna kontynuacja o kolejne dwa tygodnie ma uchronić gospodarkę przed szokiem inflacyjnym.

PROGNOZA: Maksymalne ceny paliw na środę (13.05.2026)

Wyliczenia na podstawie cennika PKN Orlen (marża 0,30 zł + VAT 8%).

PaliwoCena hurtowa netto (12.05)Cena maks. w środę (Brutto)Zmiana (środa do wtorku)
Olej Napędowy (ON)6,03 zł/l6,84 zł/l▼ 9 gr/l
Benzyna Pb955,52 zł/l6,29 zł/l▼ 1 gr/l

Zarządzanie ryzykiem: Agro i Transport (Vatowcy)

Dla przedsiębiorców rozliczających VAT, ewentualna zmiana stawki z 8% na 23% jest neutralna kosztowo. Jednak prawdziwa gra toczy się o stawki akcyzy, która jest kosztem bezpośrednim.

  • Ryzyko akcyzowe: Tarcza CPN obniża akcyzę o 28 gr na litrze ON. Jeśli tarcza nie zostanie przedłużona, koszt zakupu paliwa dla firmy wzrośnie o blisko 30 gr/l netto z dnia na dzień, niezależnie od poziomu marż Orlenu. Z wypowiedzi ministra Motyki wynika, że powrót wyższej stawki akcyzy może wyprzedzić powrót 23% stawki VAT.
  • Dlaczego środa to „złote okno”? Dzisiejsza cena hurtowa netto ON (6,03 zł/l) jest najniższa w tym miesiącu. Połączenie rekordowo niskiego hurtu z wciąż obowiązującą niską akcyzą tworzy idealne warunki do zatankowania zbiorników.
  • Wniosek: Nawet przy dużym prawdopodobieństwie przedłużenia tarczy, zabezpieczenie paliwa w środę eliminuje ryzyko polityczne i finansowe (wzrost kosztów netto o 30 gr/l).

Źródło cen: PKN Orlen

Cena pszenicy liderem wzrostów w kompleksie zbożowym po raporcie USDA

0
Cena pszenicy rośnie

Cena pszenicy na zamknięciu poniedziałkowej sesji odnotowała gwałtowny wzrost, stając się najmocniejszym punktem wśród głównych kontraktów na giełdach towarowych. Inwestorzy zareagowali na publikację raportu „Crop Progress”, który potwierdził fatalną kondycję amerykańskich upraw ozimych. Choć dynamiczne tempo zasiewów kukurydzy i soi w USA powinno wywierać presję spadkową, korelacja z drożejącą ropą naftową oraz obawy o globalną podaż ziarna chlebowego utrzymały silne wzrosty na parkietach w Chicago i Paryżu.


Cena pszenicy a dramatyczny stan upraw: Raport USDA

Głównym motorem napędowym sesji była informacja o braku poprawy kondycji pszenicy ozimej w USA. Cena pszenicy odzwierciedla obecnie wysokie ryzyko produkcyjne:

  • Kondycja G/E: Wyniosła zaledwie 28%, co jest wynikiem znacznie gorszym od ubiegłorocznych 54% i poniżej oczekiwań rynkowych i oznacza spadek tygodniowy o 3%.
  • Szybka wegetacja: Pszenica kłosi się w tempie 61% (średnia to 45%), co przy chronicznym braku wilgoci drastycznie obniża szanse na optymalne plony.

Reakcja CBoT i Matif: Europejskie kontrakty śladem Chicago

Kontrakty na paryskim Matif skorzystały z silnego odbicia w Chicago, odrabiając część strat z ubiegłego tygodnia. Europejski rynek pszenicy szczególnie mocno zareagował na sygnały o problemach jakościowych w USA, co powinno poprawić konkurencyjność unijnego eksportu w kolejnym sezonie.

Zamknięcia i zmiany notowań (sesja 11.05.2026):

Giełda / ProduktCena zamknięciaZmiana (%)
CBoT Pszenica (lipiec ’26)638,4 USc/bu+2,49%
CBoT Kukurydza (lipiec ’26)471,6 USc/bu+0,48%
CBoT Soja (lipiec ’26)1218,4 USc/bu+0,28%
MATIF Pszenica (wrzesień ’26)210,50 EUR/t+1,45%
MATIF Kukurydza (czerwiec ’26)218,50 EUR/t+0,34%
MATIF Rzepak (sierpień ’26)515,00 EUR/t+0,73%

Ropa naftowa jako stabilizator kukurydzy i soi

Mimo rekordowego tempa zasiewów kukurydzy (57%) i soi (49%) w USA, które zazwyczaj obniża notowania, oba kontrakty zakończyły dzień na plusie. Kluczowym wsparciem był gwałtowny wzrost cen ropy naftowej (Brent powyżej 103 USD/bbl) wywołany napięciami geopolitycznymi. Droższa energia zwiększa opłacalność produkcji biopaliw, co podtrzymało popyt na kukurydzę i oleiste, neutralizując prospadkowy wydźwięk szybkich prac polowych.

Wniosek: Podczas gdy cena pszenicy rośnie na fundamencie obaw o podaż, kukurydza i soja zyskały dzięki korelacji z rynkiem energii, co pozwoliło uniknąć przeceny mimo bardzo dobrych postępów w zasiewach.

Źródło danych: USDA, Euronext-Paryż, CBoT