Zima w Europie zapisało się dwuznacznie. Na południu Europy aż po Francję było mokro, deszczowo i bardzo ciepło. Co więcej nadal często pada tam deszcz i przechodzą wiosenne burze zatem o suszy od Grecji, Turcji po Włochy, Francję czy Hiszpanię nie ma mowy.
Pierwsze oznaki niedoborów wody w glebie zaczynają się w Niemczech i problem narasta wraz ze zbliżaniem się do Polski. Jak widać na mapie największa susza obecnie występuje na tle Europy w Polsce od Ziemi Łódzkiej i Kujaw po Warmię i Mazury, Podlasie i dalej w kierunku Litwy, Łotwy, Estonii- w tych miejscach miejscami nie padało już od 35 dni a wcześniejsze zimowe opady były niewielkie.
Prognozy na kwiecień dla Polski są bardzo złe. Pierwsza i druga połowa kwietnia w wielu regionach gdzie do tej pory nie padało wcale również praktycznie nie przyniesie opadów. Tak jak było zapowiadane już dawno zaraz po Wielkanocy nastąpi spore ocieplenie i generalnie kwiecień zapisze się jako miesiąc bardzo ciepły. Będą szanse na zobaczenie w tym miesiącu na terenie Polski nawet +27 stopni Celsjusza. 2 miesiące bez deszczu po suchej zimie i suszy hydrogeologicznej, która ciągnie się kilka lat oznacza poważne problemy dla wschodów zbóż jarych, krzewienia się ozimin ale i drzew owocowych ponieważ poziom wody gruntowej rok po roku jest coraz niższy. Odmiennym regionem będzie Małopolska, Górny Śląsk, część Podkarpacia- połączenie ostatnich opadów i zapowiedź dużego ciepła to wyjątkowo wczesne kłoszenie się ozimin. W tym roku tam, gdzie wody nie brakuje z całą pewnością nastąpi to już w kwietniu.
Susza w USA
W marcu USA i Meksyk nawiedziła historyczna fala upałów po suchej i ciepłej zimie. Przypomnę tylko, że w Arizonie czy Teksasie temperatura przekroczyła 40 stopni Celsjusza. Gorące powietrze na wiele dni rozlało się po całym kraju potęgując szybkie wysychanie gleby. Jednakże w ostatnich dniach coś drgnęło i od Florydy po Wielkie Jeziora zaczęły pojawiać się burze i potrzebne opady deszczu w sam raz na początek sezonu wegetacyjnego w rolnictwie. Na nizinach przynajmniej w kwietniu wody dla roślin brakować nie powinno. Sytuacja pogarsza się wraz ze zbliżaniem się do wyżyn np. w Nebrasce gdzie tu jak i w innych zachodnich stanach jest tak sucho, że bardzo możliwa będzie w tym roku kilkukrotnie powtórka z pamiętnych burz piaskowych z okresu DUST BOWL. Pierwsze większe zamiecie piaskowe od Nebraski po Teksas miały miejsce już w marcu podczas fal upałów.
Ceny płodów rolnych szorują po dnie i albo pogoda albo nagły duży popyt w ramach robienia zapasów mógłby ten trend odczarować. Zatem spójrzmy co w pogodzie piszczy na świecie.
Po dość wilgotnej wiośnie w krajach Ameryki Południowej w sam raz na żniwa zrobiło się sucho i słonecznie. W Australii mokrzejsze okresy przeplatały się z tymi bardziej suchymi; jednakże w tymże sezonie nie notowano spektakularnych pożarów buszu jak w innych latach co sugeruje, że było bardziej wilgotno; pozytywnie dla upraw rolniczych.
Dużym graczem na rynku jest jeszcze Azja a zwłaszcza Chiny. Tutaj zima również była sucha a co ważne wyjątkowo ciepła. Rekordy temperatur padały i nadal występują od Chin po Uzbekistan i Kazachstan. Bardzo wczesna wiosna nastała w tym roku też w Rosji co oznacza, że rolnicy wcześniej wjadą z maszynami w pola a sezon wegetacyjny będzie wydłużony. Jedynym mokrym- śnieżnym oraz chłodniejszym krajem jest Kanada. Wiosny póki co tam ani widu ani słychu- podczas gdy w Rosji na tej samej szerokości geograficznej notujemy +12 stopni Celsjusza to w Kanadzie mamy jeszcze nawet -38 stopni Celsjusza. Oczywiście bardziej naturalny jest mróz, który o tej porze roku powinien skuwać jeszcze niemal całą Rosję a pozostał obecnie tylko na północy Syberii. Rosja miała jednak mokrą zimę- ogromne ilości śniegu, które teraz topnieją mogą grozić powodziami a takowa panuje już w Dagestanie na granicy z Azerbejdżanem.
Susza w Polsce i na świecie jest przyczyną coraz częstszych zamieci piaskowych a także burz piaskowych
Ścielarka do słomy w większych gospodarstwach hodowlanych to dziś narzędzie, bez którego ciężko wyobrazić sobie pracę przy zwierzętach. Przyspiesza oraz ułatwia pracę – pomaga równomiernie rozprowadzić słomę, jednocześnie dokładnie ją rozdrabniając, co zapewnia lepsze warunki i higienę zwierzętom.
Zastosowanie ścielarek w gospodarstwie rolnym
Podstawowym zadaniem ścielarki jest rozdrabnianie i równomierne rozrzucanie słomy w budynkach inwentarskich, ograniczając przy tym nakład pracy ręcznej. Odpowiednio przygotowana ściółka wpływa na komfort zwierząt, obniża wilgotność, poprawia mikroklimat w oborach i chlewniach oraz ułatwia utrzymanie czystości.
Ścielarki znajdują zastosowanie przede wszystkim w hodowli bydła mlecznego i opasowego, trzody chlewnej, owiec, kóz, a także drobiu. W niektórych gospodarstwach wykorzystywane są również do zadawania pasz objętościowych – siana czy sianokiszonki, a także do rozprowadzania materiałów takich jak trociny czy pelet. Wielofunkcyjność urządzeń sprawia, że inwestycja w ścielarkę często zastępuje kilka innych maszyn.
Rodzaje ścielarek do słomy
Na rynku dostępnych jest kilka podstawowych typów ścielarek, które różnią się konstrukcją, sposobem podawania materiału oraz przeznaczeniem. Pierwszym z nich są ścielarki bębnowe – jedne z najpopularniejszych tego typu maszyn. Wyposażone są w wirujący bęben z nożami, który rozdrabnia słomę i wyrzuca ją na odpowiednią odległość. Sprawdzają się szczególnie w dużych oborach wolnostanowiskowych oraz halach o szerokich korytarzach.
Również często spotykane ścielarki łańcuchowe charakteryzują się prostszą konstrukcją i mniejszym zapotrzebowaniem na moc. Materiał dostarczany jest do zespołu rozrzucającego za pomocą podajników, co pozwala na precyzyjne dawkowanie ściółki. Ścielarki łańcuchowe są preferowane przede wszystkim w średnich gospodarstwach.
Kolejnym typem są ścielarki zawieszane, które mogą być montowane na ładowarkach teleskopowych, ciągnikach lub miniładowarkach. Zapewniają dużą elastyczność pracy i sprawdzają się w budynkach o ograniczonej przestrzeni manewrowej.
Warto jeszcze wspomnieć o ścielarkach (dmuchawach) dołączanych do paszowozu, które wykorzystywane są głównie w dużych fermach przemysłowych. Stanowią element zintegrowanych systemów zadawania ściółki i paszy.
Przy wyborze odpowiedniej ścielarki rolnicy powinni zwrócić uwagę na kilka kluczowych parametrów. Należą do nich pojemność maszyny, stopień rozdrabniania słomy, zasięg wyrzutu, zapotrzebowanie na moc oraz możliwość współpracy z posiadanym parkiem maszynowym. Istotna jest również jakość wykonania, trwałość elementów roboczych oraz dostępność serwisu i części zamiennych. W gospodarstwach nastawionych na intensywną produkcję duże znaczenie ma wydajność oraz możliwość pracy zarówno z belami okrągłymi, jak i prostokątnymi.
Przegląd oferty producentów
Alima Bis
Jest to znany i ceniony polski producent maszyn rolniczych, który od lat dostarcza rozwiązania dopasowane do realnych potrzeb polskich gospodarstw. Firma szczególnie mocno zaznaczyła swoją pozycję w segmencie urządzeń dla hodowli zwierząt, a jej ścielarki do słomy wyróżniają się prostotą konstrukcji, trwałością oraz przystępną ceną. W ofercie znajdują się zarówno klasyczne ścielarki bębnowe, jak i modele łączące funkcje rozrzutu słomy z zadawaniem paszy objętościowej. Maszyny są projektowane z myślą o codziennej pracy w różnorodnych obiektach – od małych obór rodzinnych po większe hale. Maszyny Alimy Bis często wybierane są tam, gdzie ważna jest praktyczna funkcjonalność bez zbędnych komplikacji technologicznych.
Maszyny Alima Bis są projektowane z myślą o codziennej pracy w różnorodnych obiektach – od małych obór rodzinnych po większe hale. Fot. Firmowe
Kuhn
Międzynarodowa marka o ugruntowanej pozycji w segmencie maszyn rolniczych. Jej ścielarki do słomy łączą wysoką kulturę pracy, precyzyjny rozrzut oraz rozwiązania techniczne znane z zaawansowanych maszyn rolniczych. Modele Kuhn są projektowane z myślą o intensywnej eksploatacji – zwłaszcza na dużych fermach bydła i trzody chlewnej. Firma oferuje ścielarki o różnej wydajności, w tym urządzenia o dużym zasięgu wyrzutu i możliwość rozrzutu materiału na szerokie korytarze. Kuhn często łączy swoje ścielarki z innymi elementami wyposażenia ferm, co pozwala na tworzenie spójnych systemów pracy.
Dzięki ścielarce oszczędzamy czas i ograniczamy przy tym nakład pracy ręcznej. Fot. Firmowe
Jeulin
Marka znana przede wszystkim z maszyn do obsługi bydła, w tym ścielarek, które wyróżniają się solidnym wykonaniem i przejrzystą konstrukcją. Jej oferta skierowana jest zarówno do średnich gospodarstw, jak i do większych obiektów hodowlanych. Ścielarki Jeulin charakteryzują się dobrą ergonomią pracy oraz możliwością dostosowania do różnych materiałów – od klasycznej słomy po trociny i inne ściółki. Firma przykłada dużą wagę do łatwości obsługi i minimalizacji koniecznych zabiegów konserwacyjnych. Dla wielu rolników Jeulin stanowi złoty środek między wydajnością a kosztem zakupu.
Lucas
Ścielarki tego producenta często uznawane są za maszyny klasy premium. Oferta obejmuje rozwiązania łączące zadawanie ściółki z podawaniem paszy oraz maszyny o zwiększonej wydajności przeznaczone do pracy w dużych obiektach. Ścielarki Lucas wyróżnia solidne wykonanie, inteligentne rozwiązania techniczne oraz możliwość integracji z innymi maszynami w gospodarstwie. Firma oferuje także urządzenia o zastosowaniach specjalistycznych – np. modele do pracy w ciasnych korytarzach lub z dużą precyzją dozowania. Choć cena tych maszyn jest zazwyczaj wyższa niż konkurencyjnych rozwiązań, inwestycja szybko się zwraca dzięki ich wydajnej i bezawaryjnej pracy.
W ścielarce firmy Lucas załadunek bel słomy jest możliwy bez użycia ładowacza czołowego czy ładowarki. Fot. Firmowe
Sipma
Polski producent, który zdobył popularność dzięki urządzeniom praktycznym, funkcjonalnym i dobrze dostosowanym do mniejszych oraz średnich gospodarstw rodzinnych. Ścielarki Sipmy cechują się prostą obsługą i konkurencyjną ceną. Firma oferuje przede wszystkim ścielarki bębnowe o kompaktowych wymiarach. Dzięki temu są one zalecane tam, gdzie nie ma potrzeby pracy w bardzo dużych obiektach, ale gdzie liczy się szybkie i równomierne rozprowadzenie ściółki. Sipma to świetna propozycja dla gospodarstw, które szukają praktycznej maszyny bez zbędnych udziwnień.
Teagle Tomahawk
Marka, która specjalizuje się w ścielarkach bębnowych o dużej mocy i szerokim zasięgu wyrzutu. Maszyny te sprawdzają się w dużych oborach, halach i obiektach hodowlanych, gdzie liczy się wydajność i szybkość pracy. Modelowe rozwiązania Tomahawk pozwalają na rozrzucenie materiału na znaczne odległości, co przy dużych powierzchniach inwentarskich jest bardzo praktyczne. Dodatkowo ścielarki tej marki często wyposażone są w rozwiązania ułatwiające rozdrabnianie materiału i precyzyjne dozowanie. Dla gospodarstw, gdzie produktywność jest kluczowa, rozwiązania Tomahawk stanowią jedną z lepszych opcji.
Ścielarka może być również wykorzystywana do zadawania pasz objętościowych jak siano czy sianokiszonka. Fot. Firmowe
Mamy już wiosnę, a rolnicy wciąż dużą część zbóż i rzepaku przetrzymują w magazynach, bo spadek cen nie zachęcał do sprzedaży. Rolnicy sprzedali część zbóż i rzepaku w żniwa lub zaraz po nich, a dużą część przetrzymują w magazynach do dziś, bo ceny nie zachęcały do sprzedaży. Magazyny firm skupowych jeszcze niedawno były pełne, bo ceny na rynkach światowych były niskie. A jaka sytuacje jest teraz?
Systematyczna sprzedaż
Krzysztof Jędrysek, rolnik z Kozłówek:
– Z pszenicą jest sytuacja taka, że my sukcesywnie co miesiąc sprzedajemy jakąś małą partię pszenicy. Po żniwach ceny były dużo lepsze niż później. Przy takich dużych plonach nie można liczyć, że będzie jakiś skok pszenicy w górę. Więc trzeba sukcesywnie sprzedawać i wyciągnąć średnią z tej ceny i z plonów, bo plony były dużo większe. Myślę, że przy niższej cenie opłacalność będzie podobna. Pszenicę będziemy sprzedawać do czerwca, a rzepak też co miesiąc małymi partiami.
Ceny bez większych zmian
Dariusz Klusko, gospodarstwo rolne w Pągowie:
– W magazynach jeszcze sporo. Sytuacja generalnie jest taka płaska. Można powiedzieć, że od żniw nie za wiele się zmieniło – ceny są cały czas takie same. Jeżeli chodzi o suchą kukurydzę to ciężko ją sprzedać powyżej 700 zł. Powiedzmy te 700 zł z małym okładem, ale żeby już coś więcej, gdzieś tam pod 800 zł, to temat generalnie niewykonalny.
Zostało sporo mokrej kukurydzy
– Teraz sytuacja jest o tyle bardziej kłopotliwa, że mamy jeszcze rękawy z niewysuszonym ziarnem, a przy wysokiej cenie gazu jesteśmy całkowicie w rozkroku, co z tym fantem zrobić, bo nie da się tego wysuszyć po nowych cenach gazu i sprzedać po 700 zł za tonę.
Marcin Wołczański, firma Agroplon Głuszyna:
– Kukurydza jest o 20 zł droższa od pszenicy paszowej. Cena pszenżyta cały czas stoi, więc widać, że tego pszenżyta jest dużo i mieszalnie go nie potrzebują. Jeśli coś drgnęło, to tylko cena pszenicy paszowej i konsumpcyjnej.
Sprzedają tylko dlatego, że kupują nawozy
Rafał Wistuba, rolnik z Białej:
– Wielu rolników sprzedaje swoje zboża, czy rzepak ponieważ trzeba powoli zaopatrywać się w materiały do produkcji rolnej, czyli nawozy, chemię. Są to transakcje raczej nie bardzo nasycone optymizmem, z tego względu, że ceny są stosunkowo niskie. Jeśli ktoś jeszcze ma pieniądze, to towar trzyma i liczy na to, że ta cena gdzieś podskoczy.
Około połowy zapasów zbóż jest w magazynach
Tadeusz Simiński, dyrektor handlowy AgroAs:
– Rolnicy mieli pełne magazyny zboża i tego zboża w dalszym ciągu w tych magazynach nie brakuje. Jeżeli chodzi o handel zbożami, to w naszej ocenie jeszcze przynajmniej połowa tego surowca znajduje się w zasobach rolników, więc czeka nas, naszym zdaniem, trudny drugi kwartał 2026, bo ta presja podażowa powinna, jakby nie było, w dalszym ciągu narastać. A jeżeli ta presja podażowa będzie narastała, to możemy się spodziewać, przynajmniej na lokalnym rynku, spadków cen.
Ruch cen wymusiła zmiana kursu walut
– Troszeczkę nam pomogły różnice kursowe między euro i dolarem, czy między złotym a euro i dzięki temu udało nam się troszeczkę w ostatnim czasie, w ostatnich miesiącach posprzedawać na rynku niemieckim i holenderskim. Tym samym, jakby nie było, upłynęliśmy część tych zasobów, które są w magazynach. Co nie zmienia w postaci rzeczy, że jest tego w dalszym ciągu bardzo dużo, no i ten przednówek może być trudny z punktu widzenia producenta rolnego. Środki do produkcji rzeczywiście bardzo podrożały, a dostępność nawozów jest bardzo ograniczona. Słyszymy także, że komponenty do produkcji środków ochrony roślin, także z uwagi na ten konflikt, który toczy się na Półwyspie Arabskim, może spowodować duże ograniczenia. Ceny tych produktów także mogą w niedługim czasie pójść do góry, a zboża tylko i wyłącznie dzięki tym różnicom kursowym troszeczkę podrożały, bo niestety nie przybyło nam klientów na pszenicę.
Ubyło klientów
– Klientów na pszenicę mamy wręcz mniej, no bo rzeczywiście kraje arabskie, które są głównym importerem zbóż z Europy, ograniczyły swoje zasoby i zakupy z uwagi na ten konflikt, który trwa. Jeżeli chodzi o kukurydzę natomiast, no to Europa jest jak zawsze deficytowym rynkiem, tak, i do Europy trzeba tę kukurydzę zaimportować, więc polska kukurydza, której mamy spore nadwyżki, jest z sukcesem wysyłana do Niemiec, do Holandii czy na Węgry. Kukurydza powinna się sprzedać, natomiast pszenica chyba się nie sprzeda z uwagi na jej ilość w magazynach rolniczych.
Mamy dla Was dobre i złe informacje ale o tym osobny artykuł dziś wieczorem.
Najbliższej nocy dużo wilgoci skumuluje się w wąskim pasie kraju- od okolic Elbląga po Toruń, Koło, Kalisz, Wieluń, Opole, Kłodzko- w okolicy tych miast pojawi się strefa 5-10 km szerokości silniejszego deszczu do 3-10 mm oraz 10-50 km słabszego deszczu rzędu 1-3 mm.
Przelotnie popada miejscami w nocy także na Przedgórzu Sudeckim; południu Górnego Śląska, Małopolski i Podkarpacia.
W ciągu dnia od Łodzi po Suwałki dużo słońca i ciepło
Niedziela dużo słońca i suchą pogodę przyniesie na Podlasiu, Mazurach, Mazowszu, północy Lubelskiego oraz na północnym wschodzie Łódzkiego. Niewielkie dziury w chmurach pojawią się miejscami na zachodzie i północy kraju oraz na południowym wschodzie.
Deszcz do południa słabo- do 1-2 mm popada miejscami od Żuław po wschód Wielkopolski, Kotlinę Kłodzką. Odrębna strefa wilgoci znad Ukrainy napłynie nad Bieszczady. Ponownie pojawi się konwekcja z przelotnym silniejszym deszczem a nawet burzami i te chmury dotrą znad Podkarpacia nad Małopolskę. Tutaj lokalnie w ciągu 2-6 godzin spadnie do 12 mm deszczu.
W jednych regionach ciepło w innych zimno
Noc z racji chmur wszędzie powyżej zera. Zobaczymy od 2 stopni na Kaszubach do 7 stopni na wschodzie kraju.
W ciągu dnia pod chmurami zimno- ledwie 4 stopnie w Kłodzku; 6 w Jeleniej Górze i 8 stopni od Żuław po Kalisz. Po drugiej stronie Polski, gdzie będzie dużo słońca dużo cieplej- do 16 stopni w Siedlcach, Terespolu i Siemiatyczach.
Na horyzoncie widać kolejne zmiany w pogodzie. Cześć rolników, ogrodników będzie z tych zmian ucieszona a część zdruzgotana.
Cena paliw (28.03.2026):Wojna z Iranem i całkowita blokada Cieśniny Ormuz wywołały paraliż na rynkach energii. Podczas gdy światowe ceny diesla biją historyczne rekordy, polski aparat państwowy wdrożył nadzwyczajny pakiet ratunkowy „CPN – Cena Paliwa Niżej”. Ustawy mają już podpis prezydenta, ale czy zdążą wyhamować drożyznę na stacjach?
Wstęp: Wojenny paraliż rynków i historyczny szczyt na ARA
Od soboty (28.03.2026) jesteśmy w stanie otwartej wojny, a fizyczna blokada Cieśniny Ormuz odcięła ok. 20% światowych dostaw ropy. Reakcja rynków zamykających tydzień była drastyczna:
Ropa Brent (notowania z piątku): Wzrost o 6% do poziomu 112,6 USD/b. Rynek reaguje na realny brak surowca z regionu Zatoki Perskiej.
Diesel na ARA (piątek): Przebił historyczny szczyt z marca 2022 roku, osiągając poziom 1410 USD/t.
Globalna walka o produkt: Europa „zasysa” paliwo z całego świata najwyższą ceną. W przeciwieństwie do innych regionów globu, do nas paliwa docierają, ale ich koszt stał się zaporowy.
Pakiet CPN: Błyskawiczna interwencja państwa
W ten piątek (27.03) Sejm i Senat w ekspresowym tempie przeprocedowały pakiet ustaw ratunkowych. Ustawy uzyskały już podpis prezydenta Karola Nawrockiego, co otwiera drogę do ich wejścia w życie w najbliższych dniach (liczymy na poniedziałek, choć termin zależy od momentu publikacji w Dzienniku Ustaw). Główne filary to:
Radykalne cięcia VAT i akcyzy: VAT na paliwa spada z 23% do 8%, a akcyza do unijnego minimum.
Ceny maksymalne: Urzędowe limity cen na stacjach ustalane codziennie przez resort energii.
Windfall Tax (Podatek od zysków nadmiarowych): „Ostateczny argument” rządu wobec koncernów paliwowych, mający zmusić je do partycypacji w kosztach kryzysu.
Brutalna prawda o hurcie: Tarcza akcyzowa już „zjedzona”
Dzisiejszy (sobotni, 28.03) cennik PKN Orlen pokazuje, że rynek ARA uderzył w nas, zanim tarcza zaczęła działać. Skumulowany wzrost hurtu netto z ostatnich 48 godzin to aż 29 groszy na litrze (+12 gr w piątek i +17 gr w sobotę).
Wniosek dla rolnika VAT-owca i transportu: Podwyżki hurtowe praktycznie w całości zneutralizowały obniżkę akcyzy (ok. 30 gr). Oznacza to, że dla profesjonalnych gospodarstw realny koszt netto paliwa pozostaje na wojennym, rekordowym poziomie.
Ile zapłacimy na pylonie? (Prognozy e-petrol)
Mimo drożejącego hurtu, dzięki radykalnemu cięciu VAT-u do 8%, prognozy na nadchodzący tydzień przewidują spadek cen brutto na stacjach:
Paliwo
Rekord (brutto)
Prognoza (z VAT 8%)
ON (Ekodiesel)
8,69 zł
7,45 – 7,65 zł
Benzyna Pb95
7,14 zł
5,99 – 6,19 zł
Podsumowanie: Dwie rzeczywistości na wsi
Rolnicy Ryczałtowi: Odczują realną ulgę. Niższy VAT to dla nich bezpośrednio mniej pieniędzy wydanych na stacji. Zapłacą ok. 7,50 zł zamiast prognozowanych bez tarczy 9,20 zł.
Rolnicy VAT-owcy: Tutaj sytuacja jest dramatyczna. Obniżka akcyzy została już skonsumowana przez wzrosty na ARA. Jedyną nadzieją pozostają mechanizmy finansowane z zapowiadanego podatku od zysków nadmiarowych (windfall tax), które mogłyby sfinansować dodatkowe wsparcie celowe, choć w obecnej sytuacji zapewne w pierwszej kolejności sfinansują one ogromne braki w budżecie państwa.
Bez skoordynowanej akcji Rządu, Parlamentu i Prezydenta, od poniedziałku diesel na stacjach kosztowałby grubo ponad 9 zł. Pakiet CPN to „tarcza”, która ma chronić kierowców przed najgorszym, ale wojenny paraliż podaży na świecie wciąż dyktuje warunki.
Model 1130 pojawił się w ofercie marki John Deere w latach siedemdziesiątych i szybko zdobył uznanie jako solidny ciągnik dla średnich gospodarstw. Produkowany w latach 1974 do 1979, był odpowiedzią na zapotrzebowanie rolników poszukujących maszyny prostej konstrukcyjnie, ale wystarczająco mocnej do codziennych prac polowych.
Ciągnik zaprojektowano jako uniwersalne narzędzie robocze. Sprawdzał się zarówno przy pracach uprawowych, jak i w transporcie czy przy obsłudze maszyn napędzanych wałem odbioru mocy. Dzięki przemyślanej konstrukcji do dziś wiele egzemplarzy pozostaje w eksploatacji.
John Deere 1130 – Silnik i parametry pracy
Sercem modelu jest trzycylindrowa jednostka napędowa o pojemności około 2695 centymetrów sześciennych. Silnik generuje moc około 51 koni mechanicznych oraz moment obrotowy rzędu 167 niutonometrów. Takie wartości pozwalają na sprawną realizację większości podstawowych prac w gospodarstwie.
Mechaniczny układ wtryskowy zapewnia prostą obsługę i dużą odporność na warunki pracy. Brak zaawansowanej elektroniki sprawia, że ewentualne naprawy są mniej skomplikowane, a utrzymanie maszyny w dobrym stanie technicznym nie wymaga specjalistycznego zaplecza.
Przy odpowiednim doborze narzędzi ciągnik radzi sobie z orką, bronowaniem, kultywatorowaniem oraz transportem przyczep z płodami rolnymi. Moc jest wystarczająca, by utrzymać stabilne tempo pracy bez nadmiernego obciążania jednostki napędowej.
Skrzynia biegów i możliwości trakcyjne ciągnika John Deere 1130
Model 1130 wyposażono w mechaniczną przekładnię oferującą szeroki zakres przełożeń. Pozwala to dostosować prędkość jazdy do rodzaju wykonywanego zadania. Niskie biegi sprawdzają się podczas ciężkich prac polowych, natomiast wyższe umożliwiają sprawne przemieszczanie się między polami.
Maksymalna prędkość jazdy wynosi około 30 kilometrów na godzinę, co w realiach gospodarstwa zapewnia odpowiednią mobilność. Konstrukcja układu przeniesienia napędu sprzyja trwałości i ogranicza liczbę elementów podatnych na awarie.
Układ hydrauliczny i podnośnik w ciągniku John Deere 1130
Jednym z ważniejszych elementów decydujących o funkcjonalności ciągnika jest hydraulika. W modelu 1130 zastosowano układ o wydatku pozwalającym na sprawne sterowanie narzędziami podłączonymi do tylnego podnośnika.
Maksymalny udźwig tylnego TUZ przekracza 1800 kilogramów, co daje możliwość współpracy z różnorodnymi maszynami rolniczymi. Przy odpowiednim wyważeniu ciągnik zachowuje stabilność nawet przy pracy z cięższym osprzętem.
Takie parametry czynią go użytecznym w codziennych pracach uprawowych oraz przy obsłudze agregatów wymagających stabilnego podnoszenia i opuszczania.
John Deere 1130 – Wał odbioru mocy i współpraca z maszynami
Tylni wał odbioru mocy pracuje z prędkością około 540 obrotów na minutę. To standard umożliwiający współpracę z szeroką gamą urządzeń takich jak kosiarki, rozrzutniki czy prasy.
Stabilna praca WOM przekłada się na równomierne działanie podłączonych maszyn, co ma bezpośredni wpływ na jakość wykonywanych prac. Konstrukcja układu jest prosta, co ułatwia konserwację oraz ewentualne naprawy.
Wymiary, masa i stabilność ciągnika John Deere 1130
Rozstaw osi wynosi około dwóch metrów, a długość całkowita przekracza trzy metry. Masa własna oscyluje w granicach 2700 kilogramów. Taka kombinacja parametrów zapewnia kompromis między zwrotnością a stabilnością.
Ciągnik jest wystarczająco ciężki, aby dobrze przenosić moc na podłoże i zachowywać przyczepność, ale jednocześnie na tyle kompaktowy, by sprawnie manewrować na mniejszych działkach czy w obrębie zabudowań gospodarczych.
Wysokość z kabiną sięga około dwóch i pół metra, co zapewnia dobrą widoczność i komfort pracy operatora.
Komfort operatora i ergonomia pracy w ciągniku John Deere 1130
Kabina w tym modelu nie oferuje nowoczesnych rozwiązań znanych z dzisiejszych maszyn, jednak w swoich czasach zapewniała przyzwoity poziom wygody. Przejrzysty układ wskaźników, logicznie rozmieszczone dźwignie oraz wspomaganie kierownicy ułatwiają codzienną eksploatację.
Prostota konstrukcji oznacza mniejszą liczbę elementów mogących ulec awarii. Operator ma bezpośredni dostęp do podstawowych podzespołów, co sprzyja szybkim kontrolom i bieżącej obsłudze technicznej.
John Deere 1130 i jego zastosowanie w gospodarstwie
Model 1130 najlepiej odnajduje się w średnich gospodarstwach, gdzie potrzebna jest maszyna do różnorodnych zadań. Może pełnić funkcję głównego ciągnika w mniejszym areale lub pomocniczego w większym gospodarstwie.
Sprawdza się przy pracach polowych, transporcie, obsłudze ładowaczy czy w zadaniach komunalnych. Jego konstrukcja sprzyja długiej eksploatacji, a dostępność części zamiennych pozwala utrzymać go w dobrej kondycji technicznej przez wiele lat.
Trwałość, prostota i uniwersalność sprawiają, że ten model pozostaje przykładem maszyny, która mimo upływu dekad nadal może być realnym wsparciem w codziennej pracy rolnika, oferując sprawdzone rozwiązania konstrukcyjne i parametry pozwalające na efektywne wykonywanie szerokiego zakresu zadań w gospodarstwie.
Uprawa kukurydzy w monokulturze od lat budzi wiele emocji wśród rolników. Wysoka opłacalność produkcji ziarna i kiszonki sprawia, że wielu gospodarzy decyduje się na utrzymywanie tej samej rośliny na jednym stanowisku przez kolejne sezony. Pojawia się jednak pytanie, ile lat można siać kukurydzę po kukurydzy, aby nie doprowadzić do spadku plonów i pogorszenia kondycji gleby.
Czy kukurydza dobrze znosi monokulturę?
Kukurydza należy do roślin, które stosunkowo dobrze tolerują uprawę po sobie. W porównaniu z pszenicą czy rzepakiem wykazuje mniejszą wrażliwość na następstwo stanowiska. Wynika to z jej silnego systemu korzeniowego oraz dużej ilości resztek pożniwnych, które wzbogacają glebę w materię organiczną.
W praktyce oznacza to, że kukurydzę można siać po kukurydzy nawet przez kilka lat. W wielu gospodarstwach utrzymuje się ją na tym samym polu przez 3 do 4 sezonów bez wyraźnych strat plonowania. Zdarzają się również przypadki wieloletniej monokultury trwającej 8 a nawet 10 lat. Taki system wymaga jednak bardzo starannego zarządzania.
Ile lat to bezpieczny okres?
Najczęściej przyjmuje się, że bez większego ryzyka kukurydzę można siać po sobie przez 2 do 3 lata. W sprzyjających warunkach glebowych i przy wysokiej kulturze rolnej okres ten można wydłużyć do 4 a nawet 5 lat.
Granica bezpieczeństwa zależy od kilku czynników, które warto przeanalizować przed podjęciem decyzji o dalszym utrzymywaniu monokultury.
Gleba i jej zasobność
Gleby żyzne, próchniczne i dobrze napowietrzone znacznie lepiej znoszą wieloletnią uprawę tej samej rośliny. Na glebach lekkich i ubogich szybciej dochodzi do spadku zawartości składników pokarmowych oraz pogorszenia struktury.
Jeżeli regularnie stosuje się nawożenie organiczne, takie jak obornik czy gnojowica, można dłużej utrzymać wysoką produktywność stanowiska. Brak nawozów naturalnych przyspiesza degradację gleby i obniżenie plonów.
Presja chorób i szkodników
Największym zagrożeniem w monokulturze jest wzrost presji patogenów oraz szkodników specyficznych dla kukurydzy. Szczególnie groźne są fuzariozy kolb i łodyg, które rozwijają się w resztkach pożniwnych. Z roku na rok ich nasilenie może być coraz większe.
Problemem bywa także omacnica prosowianka oraz stonka kukurydziana. W regionach o dużym zagęszczeniu upraw ryzyko ich występowania wyraźnie rośnie. Im dłużej utrzymuje się roślinę na tym samym polu, tym większe prawdopodobieństwo kumulacji patogenów w glebie.
Struktura gleby i jej zmęczenie
Monokultura prowadzi do jednostronnego oddziaływania systemu korzeniowego na glebę. Kukurydza ma silne korzenie palowe, które penetrują głębsze warstwy, lecz przy braku zmianowania może dochodzić do zjawiska określanego jako zmęczenie gleby.
Objawia się ono spadkiem plonów mimo prawidłowego nawożenia oraz pogorszeniem wschodów. Często towarzyszy temu wzrost zachwaszczenia, zwłaszcza chwastami jednoliściennymi, które łatwo adaptują się do stałych warunków uprawy.
Jak długo można utrzymać wysokie plony?
Przez pierwsze dwa lata uprawy po sobie plon najczęściej pozostaje na stabilnym poziomie. W trzecim roku mogą pojawić się pierwsze symptomy obniżki, szczególnie przy niesprzyjających warunkach pogodowych.
W czwartym i piątym sezonie bez zmianowania często obserwuje się spadek plonów o kilka do kilkunastu procent. W skrajnych przypadkach różnica w porównaniu z polem po roślinach zbożowych lub strączkowych może sięgać nawet 20 procent.
Nie oznacza to jednak, że każda monokultura kończy się stratą. Przy intensywnym nawożeniu, odpowiedniej ochronie roślin i starannej agrotechnice można przez wiele lat utrzymywać zadowalające wyniki.
Staranna uprawa resztek pożniwnych
Rozdrobnienie i dokładne wymieszanie resztek z glebą zmniejsza presję chorób. W niektórych gospodarstwach stosuje się preparaty przyspieszające rozkład słomy kukurydzianej. Dzięki temu ogranicza się źródło infekcji i poprawia strukturę gleby.
Dobrze przeprowadzona uprawa pożniwna sprzyja także zatrzymywaniu wilgoci oraz przyspiesza mineralizację składników pokarmowych.
Zróżnicowane odmiany
Warto wybierać odmiany o podwyższonej odporności na fuzariozy oraz zmieniać je co kilka lat. Różnorodność genetyczna ogranicza rozwój patogenów przystosowanych do jednego typu rośliny.
Zmiana odmiany może przynieść wyraźną poprawę zdrowotności plantacji nawet przy utrzymaniu tej samej rośliny na polu.
Kontrola szkodników
Monitorowanie występowania omacnicy prosowianki i stonki kukurydzianej pozwala na szybką reakcję. W regionach zagrożonych stosuje się zabiegi biologiczne lub chemiczne, a także głęboką orkę ograniczającą zimowanie larw.
Regularna obserwacja pola zmniejsza ryzyko gwałtownego wzrostu populacji szkodników, który mógłby doprowadzić do poważnych strat.
Uzupełnianie materii organicznej
Regularne stosowanie nawozów naturalnych poprawia strukturę gleby oraz zwiększa aktywność mikroorganizmów. To jeden z najważniejszych elementów pozwalających wydłużyć okres uprawy po sobie.
Wprowadzenie międzyplonów ścierniskowych dodatkowo wspiera odbudowę próchnicy i ogranicza erozję.
Kiedy bezwzględnie przerwać monokulturę?
Są sytuacje, w których dalsze utrzymywanie kukurydzy na tym samym stanowisku staje się nieopłacalne. Należą do nich wyraźny i powtarzalny spadek plonów, masowe występowanie chorób łodyg i kolb, silne porażenie przez szkodniki glebowe oraz pogorszenie struktury gleby i problemy z wschodami.
W takich przypadkach wprowadzenie rośliny przerywającej ciąg uprawy może szybko poprawić sytuację. Dobrze sprawdzają się zboża ozime, rośliny strączkowe oraz międzyplony poprawiające strukturę gleby.
Czy monokultura zawsze jest zła?
W teorii płodozmian jest jednym z fundamentów racjonalnego rolnictwa. W praktyce wiele gospodarstw specjalizujących się w produkcji bydła mlecznego opiera się głównie na kukurydzy kiszonkowej. W takich warunkach wieloletnia uprawa po sobie bywa koniecznością.
Nie musi to oznaczać degradacji pola, jeśli rolnik dba o nawożenie, ochronę roślin oraz właściwą uprawę gleby. Kluczowe znaczenie ma obserwacja plantacji i szybkie reagowanie na pierwsze objawy problemów. Decyzja o długości utrzymywania kukurydzy na jednym stanowisku powinna być świadoma i oparta na realnej ocenie stanu gleby oraz kondycji roślin w kolejnych sezonach.
Ceny zbóż oraz roślin oleistych na światowych giełdach zakończyły tydzień spadkami, całkowicie ignorując gwałtowny wzrost cen ropy naftowej i destabilizację na Bliskim Wschodzie. To najgorszy z możliwych scenariuszy: drastyczny wzrost kosztów produkcji przy jednoczesnym pogłębieniu strat na sprzedaży ziarna.
Energia i waluty: Wojenne uderzenie w portfele
Sytuacja geopolityczna, w tym realna groźba blokady Cieśniny Ormuz przez Iran, doprowadziła w piątek do paniki na rynkach paliw.
Ropa naftowa: Odmiana Brent podrożała o 5,38%, osiągając poziom 113,82 USD za baryłkę.
Kursy walut: Inwestorzy uciekali od złotego w stronę dolara. Kurs USD/PLN wzrósł do 3,72, co automatycznie przekłada się na droższy import nawozów, środków ochrony i części zamiennych.
Notowania giełdowe: Podaż silniejsza od ropy
Mimo drożejącego paliwa, notowania na paryskiej giełdzie MATIF oraz w Chicago świeciły na czerwono. Rynek jest nasycony starym ziarnem, a optymistyczne prognozy nowych zbiorów we Francji (84% upraw w stanie dobrym) skutecznie hamują próby odbicia cen.
Pszenica (MATIF): Spadła o 0,97% do poziomu 203,25 EUR/t.
Rzepak (MATIF): Stracił 0,40%, zamykając się na poziomie 500,25 EUR/t. Przecena soi w Chicago (-1,24%) po komunikatach dotyczących biopaliw stłumiła impuls płynący z rynku ropy.
Kukurydza: W Chicago potaniała o ponad 1% przez oczekiwania na rekordowe zasiewy w USA.
Pogłębienie strat: „Puste” obniżki uderzają w filar produkcji
W obliczu rynkowego chaosu, uchwalony przez Sejm pakiet „Ceny Paliwa Niżej” (CPN) uderza rykoszetem w fundament polskiej produkcji. Choć gospodarstwa na VAT stanowią mniejszość liczebną, to one odpowiadają za większość dostaw zbóż i rzepaku na rynek. Dla nich rządowe propozycje to jedynie iluzja pomocy.
VAT-owiec nie zyskuje na obniżce stawki: Dla gospodarstw towarowych obniżka VAT-u na paliwo (z 23% na 8%) jest całkowicie neutralna. Rolnicy ci odliczają podatek VAT, więc interesuje ich wyłącznie cena netto. Spadek stawki podatkowej nie obniża ich realnego kosztu zakupu o ani jeden grosz.
Akcyza to kropla w morzu potrzeb: Zapowiedziane cięcie akcyzy (ok. 29 gr/l) przy jednoczesnym wzroście ceny baryłki ropy o ponad 5% i słabym złotym, zostanie natychmiast skonsumowane przez podwyżki hurtowe.
Ujemne marże i drenaż kapitału: Sytuacja, w której koszty (paliwo netto, nawozy, logistyka) drastycznie rosną przy najniższych od lat cenach sprzedaży, oznacza pogłębienie ujemnych marż, z którymi producenci zmagają się od miesięcy. Dla towarowych gospodarstw to prosty mechanizm drenażu kapitału przed żniwami – każda sprzedana tona ziarna przy obecnych cenach rynkowych generuje stratę, którą wzrost kosztów energii tylko powiększa.
W efekcie polskie rolnictwo (zwłaszcza najwięksi inwestujący rolnicy) pozostaje bez realnej osłony, zmuszone do finansowania produkcji w warunkach skrajnej nieopłacalności, podczas gdy rynki światowe pozostają głuche na rosnące koszty wytworzenia surowca.
Najbliższa noc nadal pogodna i mroźna na północy i zachodzie kraju- tam od -4 do -1 stopnia oraz ciepła na wschodzie- tam od +3 do +5 stopni. Padać w nocy może nadal w Małopolsce, południu i wschodzie Górnego Śląska a pokropić na Podkarpaciu, południu Łódzkiego i Mazowsza oraz w Świętokrzyskiem.
Pogoda- 28 marca z podziałem na ciepły wschód i zimną północ
Jutro Polskę przetnie front ciepły- popada na nim głównie w Małopolsce; na Podkarpaciu po południu miejscami zagrzmi- im bliżej gór tym większa szansa; a także przelotny opad trafi się miejscami w Opolskiem, południu, wschodzie i zachodzie Łódzkiego czy na południowym, środkowym i zachodnim Mazowszu oraz Lubelszczyźnie. Suma opadów wyniesie od 0 do 3 mm w Lubelskim, Mazowszu, Świętokrzyskim, Opolskim i Łódzkim do 0-8 mm na Podkarpaciu, Małopolsce i Górnym Śląsku.
Wieczorem mocniej zachmurzy się na zachodzie kraju- front zimny.
Na wschód od frontu dzień zapowiada się ciepły- 15-17 stopni wskażą termometry wzdłuż rzeki Bug w Lubelskim. Najzimniej na wybrzeżu i Pomorzu Zachodnim- tu 7-9 stopni na plusie.
Od Dolnego Śląska po wschodnią Wielkopolskę i Kujawy oraz Warmię wiatr słaby bądź bezwietrznie. Na Pomorzu Zachodnim silny wiatr z południowego zachodu zaś na wschodzie i w centrum aż po Opolskie powieje dość silnie z północy i północnego wschodu. W Małopolsce wiatr ze zmiennych kierunków słaby.
Nowoczesne rozsiewacze granulowane i opryskiwacze płynne umożliwiają precyzyjne wiosenne nawożenie dzięki systemom stabilizacji belki, modulacji dawki i korekcji na zakrętach. Rozsiewacze dobrze sprawdzają się przy dużych dawkach startowych i trudnym ukształtowaniu terenu, natomiast opryskiwacze pozwalają na bardzo dokładne dawki korekcyjne i jednorodny rozkład nawozu. Optymalne efekty osiąga się poprzez łączenie obu technologii, dostosowując je do warunków pogodowych, rodzaju nawozu i potrzeb roślin.
Technologie precyzyjnej aplikacji nawozów mineralnych w nowoczesnych rozsiewaczach
Wiosenne nawożenie mineralne pozostaje jednym z kluczowych zabiegów agrotechnicznych w gospodarstwach średniej wielkości. To właśnie na tym etapie kształtowany jest potencjał plonotwórczy roślin, ich wyrównanie oraz efektywność wykorzystania azotu. Choć podstawowym narzędziem aplikacji nawozów granulowanych nadal pozostają rozsiewacze odśrodkowe, ich współczesna forma znacząco odbiega od konstrukcji sprzed kilkunastu lat. Nowoczesne maszyny coraz częściej są integralnym elementem systemów rolnictwa precyzyjnego, oferując automatyczne ważenie, sterowanie sekcjami, zmienne dawkowanie oraz korekcję błędów wynikających z prędkości jazdy i ukształtowania terenu.
Głównym wyzwaniem technologicznym w rozsiewie nawozów granulowanych pozostaje zapewnienie jednorodnego rozkładu poprzecznego. Tor lotu granuli zależy bowiem od jej masy, kształtu i jakości, a także od warunków atmosferycznych. Z tego względu producenci rozsiewaczy koncentrują się dziś nie tylko na precyzyjnym dozowaniu masy nawozu, lecz również na stabilizacji punktu podania oraz aktywnym zarządzaniu obrazem rozsiewu.
Automatyzacja i korekcja w czasie rzeczywistym
Amazone w rozsiewaczach ZA-TS przeniosło do nawożenia granulowanego rozwiązania znane z opryskiwaczy. System AutoSpread monitoruje rzeczywiste zachowanie nawozu w locie i automatycznie koryguje ustawienia maszyny w przypadku zmian parametrów granul. Szczególne znaczenie ma technologia CurveControl, która eliminuje błędy dawkowania na zakrętach poprzez niezależną regulację pracy lewej i prawej strony rozsiewacza. W warunkach wiosennych, zwłaszcza na uwrociach, znacząco ogranicza to ryzyko lokalnych przenawożeń.
Dynamiczne przełączanie sekcji szerokości DynamicSpread w rozsiewaczach Amazone zapewnia precyzyjne przełączanie na klinach pola lub poprzeczniakach. Fot. FirmoweDynamiczne przełączanie sekcji szerokości DynamicSpread
Stabilność obrazu rozsiewu i mechaniczna precyzja
Maschio Gaspardo w rozsiewaczach serii PRIMO stawia na stabilność mechaniczną jako fundament precyzji. Zastosowany tu TwinShutter System rozdziela funkcję odcinania nawozu od funkcji regulacji dawki, co pozwala zachować stały punkt podania nawozu na tarczę niezależnie od zmian prędkości jazdy czy dawki. W praktyce przekłada się to na bardziej powtarzalny obraz rozsiewu, szczególnie istotny wiosną, gdy warunki polowe wymuszają częste korekty tempa pracy. W wersjach wyposażonych w ważenie oraz ISOBUS maszyny te umożliwiają również pracę ze zmienną dawką i automatyczne zamykanie sekcji.
Rozsiew dośrodkowy i precyzja na stokach
Bogballe rozwija własną koncepcję rozsiewu dośrodkowego In-Centre, w której nawóz wyrzucany jest w stronę środka maszyny, zapewniając pełne nakładanie się obrazu rozsiewu już w jednym przejeździe. Rozwiązanie to zwiększa tolerancję na zmiany jakości nawozu oraz ogranicza wpływ wiatru. Kluczową rolę odgrywa również system ważenia 1:1, wspierany przez akcelerometry i czujniki nachylenia, które stabilizują pomiar masy podczas pracy na nierównościach i stokach. Dla gospodarstw położonych na terenach pagórkowatych oznacza to realną poprawę dokładności dawkowania.
System dośrodkowy w rozsiewaczach Bogballe dystrybuuje nawóz wzdłuż całego obrazu rozsiewu rozsiewacza. Fot. Firmowe
Pomiar przepływu masowego zamiast ważenia
Kuhn i Rauch rozwijają alternatywne podejście do precyzyjnego dawkowania poprzez system EMC, oparty na pomiarze momentu obrotowego tarcz wysiewających. Rozwiązanie to umożliwia bardzo dokładne określenie masowego natężenia przepływu nawozu niezależnie dla każdej strony maszyny i jest w dużej mierze odporne na wibracje oraz przechyły terenu. EMC sprawdza się szczególnie dobrze przy nawozach o niestabilnej granulacji oraz w dynamicznych warunkach pracy.
System EMC zapewnia niezależną regulację przepływu nawozu w każdym wylocie, bez względu na wibrację i nachylenie terenu. Zużycie paliwa jest mniejsze, dzięki mniejszym obrotom silnika. Fot. Firmowe
Kontrola rzeczywistego kształtu obrazu rozsiewu
Sky Agriculture koncentruje się na zarządzaniu rzeczywistym, zakrzywionym kształtem wachlarza rozsiewu. System Econov steruje sekcjami w sposób progresywny, co pozwala ograniczyć nakładki na klinach i nieregularnych działkach. Uzupełnieniem jest technologia Speed Control, automatycznie korygująca obraz rozsiewu w zależności od prędkości jazdy oraz modulacja dawki niezależnie dla lewej i prawej strony maszyny.
Econov w ISOBUS steruje 12 równymi sekcjami niezależnie od szerokości roboczej. Fot. FirmoweTechnologia SKY ECONOV 12
Rozsiewacze pneumatyczne – Kuhn i Rauch AERO jako rozwiązanie pośrednie
Uzupełnieniem oferty są rozsiewacze pneumatyczne Kuhn i Rauch Aero, w których nawóz transportowany jest strumieniem powietrza bezpośrednio do dyfuzorów na belce. Rozwiązanie to praktycznie eliminuje wpływ wiatru oraz segregację granuli, co ma szczególne znaczenie wczesną wiosną. Jednocześnie wyższa złożoność konstrukcji i koszty inwestycyjne sprawiają, że systemy pneumatyczne wybierane są głównie tam, gdzie warunki pogodowe często ograniczają skuteczność rozsiewaczy tarczowych.
Technologie precyzyjnej aplikacji nawozów płynnych w nowoczesnych opryskiwaczach
Jeszcze kilkanaście lat temu opryskiwacz polowy był kojarzony głównie ze środkami ochrony roślin. W ostatniej dekadzie jego rola rozszerzyła się, stając się kluczowym narzędziem do wiosennego dokarmiania roślin nawozami płynnymi, głównie roztworem saletrzano-mocznikowym i mikroelementami. Producenci opryskiwaczy rozwijają technologie zwiększające dokładność dawkowania i ograniczające straty cieczy wynikające ze znoszenia, nierównego prowadzenia belki czy opóźnień systemu przy zmianie prędkości jazdy.
Podstawową różnicą między aplikacją nawozów płynnych a granulowanych jest fakt, że dawka w opryskiwaczu formowana jest hydraulicznie, co daje większą kontrolę, ale zwiększa wrażliwość na warunki pogodowe, zwłaszcza wiatr i temperaturę. Rozwój technologii koncentruje się zatem na stabilizacji belki, kontroli widma kropel i skróceniu czasu reakcji układu cieczowego.
Stabilność belki i kontrola cieczy
Amazone traktuje opryskiwacz jako narzędzie precyzyjnej aplikacji nawozów. W serii UX system DUS zapewnia ciągłą cyrkulację cieczy w belce, eliminując opóźnienia i niedodawki na początku przejazdu. System ContourControl z czujnikami ultradźwiękowymi oraz SwingStop stabilizują belkę i ograniczają znoszenie cieczy, umożliwiając równomierny rozkład nawozu przy niższych dawkach.
Precyzja przy dużej prędkości
Opryskiwacze Leeb firmy Horsch wykorzystują mechaniczno-hydrauliczne zawieszenie belki oraz BoomControl do szybkiej reakcji na ukształtowanie terenu. BoomControl Pro Plus umożliwia sterowanie segmentami belki niezależnie, a technologia PrecisionSpray utrzymuje stałe widmo kropel, co zmniejsza ryzyko znoszenia i poprawia jednorodność dawki.
AutoSelect Pro firmy Horsch umożliwia oddzielne aktywowanie kompensacji krzywej, co pozwala na łączenie profili, a tym samym celowe zwiększanie dawki aplikacji po zewnętrznych stronach krzywej podczas pokonywania zakrętów. Fot. Firmowe
Modulacja impulsowa i kompensacja na zakrętach
System ExactApplyod John Deere oddziela regulację dawki od ciśnienia, utrzymując stałą wielkość kropli przy różnych prędkościach. PWM pozwala kompensować dawkę na zakrętach, eliminując lokalne przenawożenia, co jest istotne przy nawozach azotowych.
Multi-Rate od firmy John Deere, z indywidualnym sterowaniem dyszami w wersji Pro, umożliwia stosowanie do 11 różnych dawek jednocześnie na całej belce opryskowej, dzięki czemu mapy aplikacji ze zmiennym dawkowaniem są wykonywane z dokładnością co do punktu. Fot. Firmowe
Ekstremalna precyzja i szybka reakcja
System StrictSprayPlus od Agrifac o wysokiej częstotliwości pracy zaworów zapewnia płynne sterowanie dawką, gwarantując równomierny rozkład cieczy przy zmiennej prędkości. DynamicDosePlus umożliwia aplikację zmienną w czasie rzeczywistym na podstawie biomasy roślin, kierując nawożenie od „na hektar” ku „na potrzeby rośliny”.
Kontrola obiegu cieczy i odporność na nawozy płynne
W Rogatorze firmy Fendt system LiquidLogic zapewnia ciągłą cyrkulację cieczy i szybkie zalewanie belki, minimalizując straty i krystalizację RSM. Elektroniczne zawory kulowe poprawiają precyzję odcinania cieczy, a połączenie stabilizacji belki i modulacji impulsowej sprawia, że maszyny są efektywne zarówno w ochronie roślin, jak i nawożeniu płynnym.
Specjalizacja i odporność na trudne warunki
Dammann wykorzystuje stabilizację belki opartą na hydraulice i pneumatyce, tłumiąc drgania przy silniejszym wietrze. Kuhn łączy PWM z własnym systemem prowadzenia belki i zarządzania sekcjami, oferując elastyczne rozwiązania także w maszynach średniej wielkości.
Wiosenna aplikacja nawozów
Wiosenna aplikacja nawozów jest jednym z najbardziej krytycznych momentów sezonu wegetacyjnego. Decyzja o wyborze technologii – nawożenie granulowane rozsiewaczem czy nawożenie płynne opryskiwaczem – nie jest dziś już wyłącznie kwestią dostępności sprzętu, lecz świadomym wyborem agrotechnicznym, technologicznym i ekonomicznym. Obie technologie osiągnęły w ostatnich latach bardzo wysoki poziom precyzji, jednak każda z nich charakteryzuje się inną podatnością na warunki pogodowe, ma inne ograniczenia techniczne oraz inny wpływ na organizację pracy w gospodarstwie.
Rozsiewacze nawozów granulowanych, nawet w najbardziej zaawansowanych wersjach, pozostają systemami opartymi na balistyce. Oznacza to, że tor lotu granuli zależy od wielu czynników zewnętrznych, takich jak wiatr, wilgotność powietrza czy jakość nawozu. Nowoczesne technologie – automatyczne ważenie, kontrola sekcji, CurveControl czy systemy zarządzania rzeczywistym obrazem rozsiewu – pozwalają znacząco ograniczyć błędy, ale nie są w stanie całkowicie wyeliminować wpływu warunków atmosferycznych. W praktyce oznacza to, że przy silniejszym wietrze lub bardzo zmiennych warunkach pogodowych nawet najlepszy rozsiewacz będzie pracował z mniejszą dokładnością niż system hydraulicznej aplikacji cieczy.
Z drugiej strony rozsiewacze charakteryzują się dużą tolerancją operacyjną. Mogą pracować przy niższych temperaturach, na glebach o ograniczonej nośności oraz w sytuacjach, gdy okno pogodowe jest bardzo krótkie, a opryskiwacz nie spełnia wymagań dotyczących znoszenia cieczy. Granulat nawozu, nawet jeśli zostanie nieznacznie przesunięty przez wiatr, trafi ostatecznie do gleby, a jego pobranie przez rośliny będzie rozłożone w czasie. W przypadku nawozów startowych lub pierwszych dawek azotu taka charakterystyka bywa wręcz korzystna.
Opryskiwacze, szczególnie wyposażone w modulację impulsową, aktywne prowadzenie belki i ciągłą cyrkulację cieczy, oferują znacznie wyższą precyzję dawkowania w ujęciu powierzchniowym. Dawka podawana jest dokładnie tam, gdzie przewiduje to system sterowania, niezależnie od prędkości jazdy czy geometrii przejazdu. Funkcje kompensacji na zakrętach praktycznie eliminują lokalne przedawkowania na uwrociach i klinach, co ma ogromne znaczenie przy nawożeniu azotem w intensywnych technologiach produkcji zbóż.
Jednocześnie opryskiwacz jest znacznie bardziej wrażliwy na wiatr. Nawet przy zastosowaniu rozpylaczy grubokroplistych lub specjalnych końcówek do RSM silniejsze podmuchy mogą prowadzić do znoszenia cieczy i nierównomiernego pokrycia. W praktyce oznacza to, że wiosną opryskiwacz często „przegrywa z pogodą”, szczególnie w rejonach otwartych, bez osłon terenowych. W takich warunkach przewagę zyskują albo rozsiewacze, albo rozwiązania pośrednie jak rozsiewacze pneumatyczne, które łączą zalety obu technologii.
Nie tylko warunki atmosferyczne mają wpływ na decyzję
Istotnym kryterium wyboru technologii jest ukształtowanie terenu. Na terenach pagórkowatych i górzystych nowoczesne rozsiewacze z zaawansowanym ważeniem i korekcją nachylenia, takie jak Bogballe czy systemy EMC Kuhn/Rauch, zapewniają bardzo stabilną dawkę nawet przy pracy w poprzek stoku. Jednocześnie szerokie belki opryskiwaczy, mimo zaawansowanych systemów prowadzenia, są bardziej narażone na nierównomierne odległości od łanu, szczególnie przy dużych różnicach wysokości. W takich warunkach przewaga opryskiwacza ujawnia się dopiero przy bardzo wysokim poziomie stabilizacji belki i doświadczeniu operatora.
Nie bez znaczenia pozostaje również aspekt organizacyjny. Opryskiwacz w średnim gospodarstwie jest maszyną wielozadaniową, intensywnie wykorzystywaną w krótkich odstępach czasu do ochrony roślin, nawożenia dolistnego i regulacji łanu. Każde dodatkowe użycie opryskiwacza do nawożenia płynnego zwiększa presję czasową i ryzyko kolizji terminów zabiegów. Rozsiewacz, jako maszyna dedykowana wyłącznie nawożeniu, często zapewnia większą elastyczność organizacyjną i mniejsze ryzyko przestojów w kluczowych momentach sezonu.
Z punktu widzenia ekonomiki średniego gospodarstwa istotna jest również struktura nawożenia. Rozsiewacze najlepiej sprawdzają się przy aplikacji większych dawek jednorazowych, natomiast opryskiwacze umożliwiają bardzo precyzyjne dawki korekcyjne, reagujące na aktualny stan łanu. W praktyce coraz częściej spotykanym rozwiązaniem jest model mieszany: pierwsza dawka azotu aplikowana jest granulatem, natomiast kolejne – korekcyjnie i precyzyjnie – w formie płynnej.
Tabela porównawcza – rozsiewacz vs opryskiwacz w wiosennej aplikacji nawozów
Kryterium / warunki pracy
Rozsiewacz nawozów
Opryskiwacz
Praca przy wietrze
Lepsza tolerancja, szczególnie przy granulatach ciężkich
Bardzo dobra precyzja przy systemach wagowych i EMC
Wymaga zaawansowanej stabilizacji belki
Dokładność dawki powierzchniowej
Wysoka, ale zależna od jakości nawozu
Bardzo wysoka, niezależna od prędkości jazdy
Praca na zakrętach i uwrociach
Poprawna przy CurveControl i dynamicznych sekcjach
Bardzo wysoka dzięki PWM
Elastyczność dawek korekcyjnych
Ograniczona
Bardzo wysoka (VRA, sensory)
Organizacja pracy w gospodarstwie
Duża niezależność od ochrony roślin
Duża presja terminów
Koszty inwestycyjne
Niższe
Wyższe
Ryzyko poparzeń roślin
Niskie
Wyższe przy błędach aplikacji
Najlepsze zastosowanie
Dawki startowe, duże powierzchnie
Dawki korekcyjne, precyzyjne
Opracowanie własne T. Włodarczyk
Nie istnieje jedna uniwersalna technologia, która w każdych warunkach wiosennej aplikacji nawozów będzie rozwiązaniem optymalnym. Nowoczesne rozsiewacze oferują dziś bardzo wysoki poziom precyzji, wystarczający dla większości gospodarstw średnich, szczególnie tam, gdzie kluczowa jest odporność na wiatr, ukształtowanie terenu i elastyczność organizacyjna. Opryskiwacze natomiast wyznaczają najwyższy standard dokładności dawkowania i reagowania na zmienność łanu, ale wymagają bardziej sprzyjających warunków pogodowych i większej dyscypliny technologicznej.
Szczepionka szczepionce nie równa. Ich skuteczność w praktyce polowej na soi testuje firma Wialan. Fot. M. Piśny
Co znajdziesz w artykule?
Szczepienie nasion bobowatych grubonasiennych to prosty, a przy tym niezbędny zabieg, który znacząco wpływa na rozwój roślin i ich potencjał plonowania. Dzięki zastosowaniu odpowiednich bakterii brodawkowych możliwe jest lepsze wykorzystanie azotu z powietrza oraz poprawa żyzności gleby.
Rosnące koszty nawozów azotowych sprawiają, że coraz więcej rolników szuka tańszych i bezpieczniejszych sposobów na utrzymanie wysokich plonów. Jednym z najbardziej obiecujących kierunków są szczepionki bakteryjne dla roślin bobowatych – preparaty oparte na naturalnych mikroorganizmach zdolnych do wiązania azotu z powietrza. To nowoczesna mikrobiologia, która coraz mocniej wkracza na polskie pola. Jednak, jak w każdej technologii, także tutaj entuzjazm musi iść w parze z wiedzą, bo skuteczność szczepionek zależy od wielu czynników, a mikroorganizmy nie zastąpią nawozów mineralnych, lecz mogą być ich mądrym uzupełnieniem.
Biologiczne wiązanie azotu – jak działają bakterie brodawkowe?
Azot jest jednym z pierwiastków warunkujących wzrost i rozwój roślin. Wchodzi w skład białek, enzymów oraz chlorofilu, a tym samym odgrywa zasadniczą rolę w procesach metabolicznych i fotosyntezie. Choć atmosfera ziemska zawiera ogromne ilości azotu, większość roślin nie jest w stanie wykorzystywać go bezpośrednio w tej formie. Zdolność tę posiadają jedynie wyspecjalizowane mikroorganizmy – bakterie symbiotyczne z rodzajów Rhizobium, Bradyrhizobium, Sinorhizobium oraz Mesorhizobium, które wchodzą w niezwykle precyzyjną współpracę z roślinami bobowatymi.
Proces ten nazywamy biologicznym wiązaniem azotu. W praktyce polega on na tym, że bakterie tzw. ryzobia wnikają do korzeni rośliny, tworząc charakterystyczne zgrubienia, zwane brodawkami korzeniowymi. Tam przekształcają się w wyspecjalizowane formy – bakteroidy – i zaczynają „przemieniać” azot atmosferyczny (N2) w amoniak (NH3), który następnie jest wykorzystywany przez roślinę do budowy aminokwasów i białek. Proces ten wymaga znacznej ilości energii, a jego ważnym enzymem jest nitrogenaza – kompleks zawierający molibden i żelazo. Skuteczność działania bakterii brodawkowych zależy więc od zasobności gleby w mikroelementy, szczególnie molibden (Mo) oraz kobalt (Co), niezbędny do syntezy witaminy B12 wspomagającej metabolizm bakterii. W glebach kwaśnych aktywność nitrogenazy i żywotność bakterii wyraźnie spadają.
Jak powstają brodawki korzeniowe i co w nich żyje?
Korzenie rośliny wydzielają związki chemiczne (flawonoidy lub betainy) będące sygnałem „zaproszenia” dla bakterii. W odpowiedzi mikroorganizmy produkują tzw. czynnik Nod – unikalną cząsteczkę rozpoznawaną przez komórki korzenia. Dopiero po tym „powitaniu” bakterie wnikają do wnętrza włośników korzeniowych i inicjują tworzenie brodawek. Wnętrze brodawki to niezwykle dynamiczne środowisko. Znajdują się tam bakteroidy otoczone błoną roślinną. Razem tworzą zespół, w którym zachodzi intensywna wymiana substancji: bakterie dostarczają amoniak, a roślina węglowodany i energię potrzebną do jego produkcji.
Ile azotu mogą dostarczyć bobowate? Darmowy azot, ale nie bez warunków
Choć cały proces biologicznego wiązania azotu odbywa się na poziomie mikroskopijnym, jego skutki są bardzo widoczne w polu. Właściwie przeprowadzona symbioza pozwala roślinom bobowatym nie tylko pokryć znaczną część zapotrzebowania na azot, ale także pozostawić w glebie rezerwy tego pierwiastka dla roślin następczych.
Efektywność tego procesu jest jednak zmienna i silnie zależy od warunków siedliskowych. W różnych ekosystemach rolniczych ilość wiązanego azotu waha się w szerokim zakresie. Dla bobowatych paszowych wartości skrajne wynoszą 15–680 kg N/ha/rok, przy czym zakres uznawany za typowy mieści się w granicach 50–250 kg N/ha/rok. Bobowate uprawiane na ziarno osiągają zazwyczaj 10–450 kg N/ha/rok, a wartości powszechne to 30–150 kg N/ha/ rok. W przypadku bobowatych wysiewanych na nawóz zielony obserwuje się 20–460 kg N/ha/rok, najczęściej 50– 150 kg N/ha/rok. Najmniejsze ilości azotu do gleby wprowadzają bobowate drzewa i krzewy – 10–30 kg N/ha/rok, zwykle 20–50 kg N/ha/rok.
Na tak duże zróżnicowanie wpływa przede wszystkim pH gleby. Bakterie brodawkowe najlepiej rozwijają się w środowisku o odczynie lekko kwaśnym do obojętnego (6,0–7,2). W glebach kwaśnych tworzenie brodawek jest utrudnione, a sama symbioza przebiega wolniej i mniej wydajnie. Znaczenie ma również temperatura gleby. Aktywność bakterii i proces tworzenia brodawek wyraźnie przyspieszają wraz z jej ogrzewaniem się. Istotna jest także wilgotność. Zbyt suche podłoże ogranicza ruch bakterii i utrudnia im dostęp do korzeni, podczas gdy nadmiar wody hamuje dostęp tlenu i spowalnia procesy metaboliczne. Najlepsze efekty uzyskuje się w glebach o umiarkowanej wilgotności i dobrej strukturze gruzełkowatej.
Nie można pominąć również wpływu środków ochrony roślin. Część zapraw i fungicydów, zwłaszcza systemicznych, może działać toksycznie na bakterie znajdujące się w szczepionkach. Dlatego przed użyciem warto sprawdzić, czy dany preparat nie ogranicza ich żywotności. Na efektywność symbiozy wpływa też długość okresu wegetacji. Rośliny o dłuższym cyklu wzrostu mają więcej czasu na wytworzenie brodawek i aktywne wiązanie azotu, dlatego lepiej wykorzystują potencjał bakterii.
Dlaczego szczepionki są potrzebne?
Na wielu glebach, zwłaszcza lekkich i ubogich w próchnicę, naturalna populacja bakterii brodawkowych jest bardzo mała. Dotyczy to szczególnie pól, na których przez wiele lat nie uprawiano roślin bobowatych. W takich przypadkach, nawet jeśli wysiejemy groch, bobik czy soję, brodawki mogą się nie pojawić, ponieważ w glebie po prostu brakuje odpowiednich mikroorganizmów.
Zdarza się też, że w glebie występują już bakterie brodawkowe, ale są to szczepy o niskiej aktywności lub nieprzystosowane do lokalnych warunków. Co więcej, mogą one konkurować z nowo wprowadzonymi bakteriami o miejsce na korzeniach, przez co efekty inokulacji bywają słabsze. Dlatego tak ważne jest, by stosować preparaty zawierające dobrze dobrane, żywotne szczepy cechujące się wysoką wirulencją, czyli zdolnością do zasiedlania strefy korzeniowej, oraz wysoką aktywnością wiązania azotu (wysoka aktywność nitrogenazy).
Skuteczność szczepionek bakteryjnych – na co uważać?
W Polsce uprawa bobowatych zarówno drobnonasiennych (lucerna, koniczyna, wyka), jak i grubonasiennych (soja, groch, bobik, łubin) ma ogromny potencjał, ale też swoje ograniczenia. Nasze gleby są w większości kwaśne, co nie sprzyja aktywności bakterii brodawkowych rodzaju Rhizobium i Bradyrhizobium. W takich warunkach ich liczebność i efektywność biologicznego wiązania azotu są wyraźnie mniejsze. W glebach o niskim pH kluczowe jest wcześniejsze wapnowanie, które poprawia warunki dla rozwoju mikroorganizmów i umożliwia skuteczne tworzenie brodawek korzeniowych.
Szczepienie nasion jest szczególnie zalecane tam, gdzie wcześniej nie uprawiano roślin bobowatych danego gatunku. W takich miejscach naturalna populacja bakterii symbiotycznych zwykle nie występuje.
Równie ważne jest ograniczenie nadmiernego nawożenia azotem oraz ostrożne stosowanie środków ochrony roślin, które mogą negatywnie wpływać na życie biologiczne gleby.
Wielu rolników wciąż podchodzi do szczepionek z pewną rezerwą – często z powodu dawnych doświadczeń, gdy skuteczność preparatów była nierówna. Dziś jednak sytuacja wygląda inaczej. Nowoczesne inokulanty zawierają starannie wyselekcjonowane szczepy bakterii i nowoczesne nośniki, które zapewniają stabilność, wysoką liczebność żywych komórek i dłuższe przeżycie w glebie.
Preparaty mikrobiologiczne przestają być teorią z laboratoriów – stają się praktycznym narzędziem wspierającym plon i żyzność gleby w nowoczesnym, zrównoważonym gospodarstwie.
Każda roślina ma swojego partnera – symbioza gatunkowo specyficzna
Nie wszystkie bakterie brodawkowe współpracują z każdą rośliną. Wręcz przeciwnie – ta symbioza ma charakter wysoce specyficzny gatunkowo. Każdy rodzaj i gatunek bobowatych ma swojego „ulubionego” partnera mikrobiologicznego, który pasuje do niego niczym klucz do zamka (Tab. 1). Nie można zaszczepić więc łubinu szczepionką przeznaczoną dla lucerny czy grochu, ponieważ nie uzyskamy oczekiwanego efektu.
Jak długo bakterie utrzymują się w glebie?
To jedno z najczęściej zadawanych pytań wśród rolników. W sprzyjających warunkach – neutralne pH, obecność gospodarza co kilka lat, wysoka zawartość próchnicy – bakterie mogą przetrwać w glebie przez kilka sezonów. Jednak ich aktywność z czasem maleje. Dlatego przy każdej nowej uprawie bobowatych warto ponownie zastosować szczepionkę.
Jak i kiedy szczepić nasiona bobowatych?
W praktyce rolniczej stosuje się dwie główne metody inokulacji:
zaprawianie nasion przed siewem – najczęstsza metoda. Nasiona miesza się z odpowiednią ilością preparatu (torfowego lub płynnego), a następnie wysiewa w ciągu 24 godzin. Kluczowe jest unikanie nadmiernego nasłonecznienia i przesuszenia nasion po zaprawieniu;
inokulacja doglebowa – jest to metoda wprowadzania korzystnych mikroorganizmów bezpośrednio do gleby w pobliżu korzeni roślin. Rzadziej stosowana, ale coraz popularniejsza przy siewnikach z aplikacją płynną.
Mimo że szczepionki mogą dostarczyć znacznych ilości azotu, nie można oczekiwać, że całkowicie zastąpią nawożenie mineralne. Efektywność środków biologicznych ma swoje granice. W początkowych fazach rozwoju roślin bobowatych (szczególnie w chłodnej wiośnie) symbioza dopiero się rozwija, dlatego dawka startowa azotu bywa potrzebna, by pobudzić wschody i rozwój korzeni.
W miarę rozwoju brodawek roślina przechodzi na „samowystarczalność azotową”. Zbyt wysokie nawożenie azotem mineralnym może jednak zadziałać odwrotnie – roślina przestaje „potrzebować” bakterii, przez co liczba i aktywność brodawek spada. To typowy błąd w uprawach intensywnych. Rolnik, który chce w pełni wykorzystać potencjał biologicznego wiązania azotu, powinien traktować szczepionki nie jako eksperyment, lecz element technologii uprawy. Tak jak dobór odmiany, nawożenie czy wapnowanie inokulacja wymaga planowania i uwzględnienia warunków siedliskowych.
stosowanie nieświeżych preparatów – bakterie z czasem tracą żywotność;
zbyt wczesny siew w zimną glebę – mikroorganizmy są mało aktywne w temperaturze poniżej 10–12°C;
kwaśne gleby bez wapnowania – brak warunków do rozwoju brodawek i symbiozy;
nadmierne nawożenie azotem mineralnym – rośliny „rezygnują” ze współpracy z bakteriami;
mieszanie z chemicznymi zaprawami nasiennymi – fungicydy systemiczne są toksyczne dla bakterii;
W dobrze prowadzonym gospodarstwie, gdzie dba się o pH, strukturę i aktywność biologiczną gleby szczepionki działają wyjątkowo efektywnie. W praktyce oznacza to lepsze wschody, silniejszy system korzeniowy, wyższy plon i mniejsze zapotrzebowanie na nawozy mineralne.
W przyszłości można się spodziewać, że szczepionki bakteryjne staną się standardowym elementem technologii upraw bobowatych. Kluczem będzie jednak ich umiejętna integracja z nawożeniem i biologiczną ochroną roślin, bo mikrobiologia nie zastąpi całego systemu, ale potrafi go uczynić znacznie bardziej efektywnym.
Wybrane rośliny bobowate oraz ich główne bakterie symbiotyczne wiążące azot atmosferyczny
Dziś od godziny 12:00 węzeł Pyrzyce na drodze ekspresowej S3 ponownie stał się centrum rolniczego protestu w Zachodniopomorskiem. Sprawa odbija się szerokim echem w ogólnopolskich mediach – relacje z miejsca blokady prowadzą m.in. Polsat News oraz lokalne rozgłośnie.
Status na teraz: Zablokowana jest nitka w kierunku Szczecina. Ruch w stronę Gorzowa Wielkopolskiego odbywa się płynnie. Akcja ma potrwać do godziny 14:00.
Co mówią organizatorzy?
Adam Walterowicz (Związek Kółek Rolniczych Pomorza Zachodniego) w rozmowach z mediami podkreśla, że to walka o interes całego społeczeństwa:
„Przepraszamy za utrudnienia, ale prosimy o wsparcie – wszyscy jedziemy na jednym wózku. Jeśli upadnie polska produkcja żywności, stracimy bezpieczeństwo”.
Z kolei Paweł Toporek, rolnik z Krzywina, zauważa, że choć frekwencja jest nieco niższa ze względu na trwające prace polowe (wiosna nie czeka!), to determinacja pozostałych na miejscu plantatorów nie maleje.
Kluczowe postulaty (dzisiejsze):
STOP Mercosur: Brak zgody na umowę UE z krajami Ameryki Południowej, która wprowadzi na nasz rynek produkty niespełniające unijnych norm.
Koszty produkcji: Żądanie systemowych obniżek cen paliw i nawozów sztucznych.
Ochrona rynku: Skuteczne zatrzymanie niekontrolowanego napływu towarów z Ukrainy.
Policja kieruje na objazdy. Jeśli jedziecie w stronę Szczecina: Zjazd na węźle Myślibórz droga krajowa nr 26 droga wojewódzka 119 (przez Lipiany i Pyrzyce).
Czy Waszym zdaniem nagłośnienie protestu w mediach ogólnopolskich (Polsat News, radio) przełoży się na konkretne decyzje w ministerstwie? Czekamy na Wasze głosy w komentarzach!
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.