Po chłodnym początku miesiąca nie ma już śladu. Temperatura znacznie przekracza średnią a to zasługa ciepłych nocy z temperaturami na poziomie 8-12 stopni. Najbliższa noc także ciepła z temperaturą od 9 do 11 stopni- najcieplej na wybrzeżu a najchłodniej na wschodzie kraju. W wielu regionach popada mżawka.
Niedziela z chmurami i opadami mżawki do 1-3 mm. Po południu i wieczorem od Suwałk po Lidzbark Warmiński, Elbląg, Puck opady ustaną i pokaże się słońce.
Wiatr powieje umiarkowanie z zachodu a wieczorem na północy z północnego zachodu i północy.
W poniedziałek szykuje się poprawa pogody. Opady przeważnie ustaną i pojawi się dużo słońca; nawet będzie ono przeważać nad chmurami. Przyszły tydzień zapowiada się sucho więc będzie można nadgonić siewy, wykopki czy koszenie kukurydzy na ziarno.
Łubin, szczególnie żółty i wąskolistny, jest jedną z najcenniejszych roślin w płodozmianie. Dzięki symbiozie z bakteriami brodawkowymi wiąże azot atmosferyczny, który pozostaje w glebie po zakończeniu uprawy. W zależności od odmiany i warunków siedliskowych, w glebie może zostać od 30 do nawet 100 kg azotu na hektar, dostępnego dla roślin następczych. Dodatkowo łubin dzięki głębokiemu systemowi korzeniowemu spulchnia warstwy podornej, ułatwia infiltrację wody i zwiększa aktywność biologiczną gleby. To sprawia, że rośliny uprawiane po nim mogą osiągać wyższe plony przy mniejszych nakładach nawozowych.
Zboża jare – pierwsza grupa roślin następczych
Najczęściej po łubinie wysiewa się zboża jare, takie jak owies, jęczmień jary czy pszenica jara. Dzięki pozostawionemu azotowi rozwój roślin jest bardziej dynamiczny, a plon stabilniejszy. Owies jest szczególnie dobrym wyborem na stanowiskach lżejszych i kwaśniejszych, gdzie łubin radzi sobie najlepiej. Jęczmień jary dobrze reaguje na żyzne stanowiska po łubinie, wykorzystując azot do budowy gęstych i wyrównanych kłosów. Pszenica jara korzysta z dobrego stanu gleby po łubinie, ale wymaga starannego przygotowania stanowiska i odpowiedniego nawożenia uzupełniającego.
Kukurydza po łubinie – korzystne rozwiązanie
Kukurydza, zarówno na ziarno, jak i na kiszonkę, bardzo dobrze plonuje po łubinie. Jej duże zapotrzebowanie na azot jest częściowo pokrywane dzięki pozostałościom organicznym po roślinie strączkowej. Dodatkowo rozluźniona gleba ułatwia rozwój głębokiego systemu korzeniowego kukurydzy. Na glebach słabszych warto jednak rozważyć dodatkowe nawożenie organiczne, aby w pełni wykorzystać potencjał stanowiska.
Rzepak i inne rośliny oleiste
Rzepak ozimy należy do roślin szczególnie wrażliwych na dobór przedplonu. Po łubinie rozwija się dobrze, wykorzystując dostępny azot i korzystając z poprawionej struktury gleby. Trzeba jednak pamiętać, że łubin i rzepak są roślinami należącymi do różnych rodzin, co zmniejsza ryzyko chorób i szkodników, ale nie eliminuje potrzeby przerwy w uprawie roślin kapustnych i strączkowych. Podobnie słonecznik czy soja mogą być uprawiane po łubinie, zwłaszcza w gospodarstwach nastawionych na produkcję roślinną w systemach uproszczonych.
Warzywa wymagające zasobnych gleb
Łubin jako przedplon jest również cenny w ogrodnictwie i produkcji warzywniczej. Marchew, burak ćwikłowy, kapusta czy ziemniak bardzo dobrze reagują na stanowiska po łubinie. W przypadku ziemniaka dochodzi dodatkowy efekt – mniejsze ryzyko występowania parcha zwykłego, ponieważ łubin nie sprzyja rozwojowi tej choroby. W uprawie marchwi i buraka poprawiona struktura gleby oraz wyższa dostępność azotu przekładają się na lepszą jakość korzeni.
Unikanie błędów w płodozmianie
Choć łubin jest świetnym przedplonem, istnieją pewne ograniczenia. Nie zaleca się uprawy innych roślin strączkowych bezpośrednio po łubinie, gdyż mogą się kumulować choroby specyficzne dla tej grupy roślin, takie jak antraknoza czy fuzariozy. Również zbyt częste włączanie łubinu do płodozmianu może prowadzić do spadku żyzności gleby w dłuższej perspektywie, jeśli nie będzie on wsparty nawożeniem organicznym i właściwą rotacją upraw. Optymalna przerwa w uprawie łubinu na tym samym polu wynosi około 4–5 lat.
Efektywne wykorzystanie resztek pożniwnych
Po zbiorze łubinu na polu pozostaje znaczna masa resztek roślinnych – łodyg, liści i korzeni. Ich przyoranie lub pozostawienie w mulczu wzbogaca glebę w materię organiczną i przyczynia się do tworzenia próchnicy. Przyorane resztki rozkładają się stopniowo, uwalniając składniki pokarmowe w kolejnych miesiącach. W gospodarstwach prowadzących uproszczoną uprawę roli warto rozważyć pozostawienie resztek jako mulczu powierzchniowego, co dodatkowo chroni glebę przed erozją i nadmiernym przesuszeniem.
Integracja z nawożeniem i systemem gospodarstwa
Wprowadzając łubin do płodozmianu, warto brać pod uwagę całą strategię nawożenia gospodarstwa. Jego zdolność do wiązania azotu może pozwolić na redukcję dawek nawozów mineralnych w roku następnym, jednak nie należy rezygnować z uzupełniania innych składników – szczególnie fosforu i potasu, które są intensywnie pobierane przez łubin. Odpowiednie bilansowanie nawożenia sprawia, że rośliny uprawiane po nim w pełni wykorzystują potencjał stanowiska.
Łubin w gospodarstwach ekologicznych
W rolnictwie ekologicznym łubin odgrywa wyjątkowo ważną rolę. Brak możliwości stosowania nawozów mineralnych powoduje, że rolnicy muszą bazować na naturalnych źródłach azotu i materii organicznej. Łubin doskonale wpisuje się w tę strategię, będąc zarówno rośliną towarową, jak i zielonym nawozem. Uprawiany na przyoranie potrafi znacząco poprawić żyzność gleby i ograniczyć zachwaszczenie, a jako przedplon pod warzywa czy zboża ekologiczne podnosi stabilność plonowania.
Aby podjąć świadomą decyzję, kiedy nabyć kury nioski, warto najpierw zrozumieć ich naturalny cykl rozwoju. Kurczęta wykluwają się przez cały rok, jednak to, w jakim momencie zostaną wprowadzone do gospodarstwa, bezpośrednio wpływa na tempo ich wzrostu, zdrowie oraz przyszłą wydajność.
Kury osiągają dojrzałość płciową średnio między 18. a 22. tygodniem życia. To właśnie w tym wieku zaczynają regularnie znosić jaja. Kupując ptaki tuż przed okresem nieśności, hodowca zyskuje najwięcej – unika kosztów związanych z odchowem piskląt i od razu korzysta z produkcji jaj.
Wiosna – najkorzystniejszy czas na zakup młodych kurek
Wiosna od lat uchodzi za najlepszy moment na wprowadzenie kurek do gospodarstwa. Związane jest to z kilkoma czynnikami:
Naturalne światło dzienne – dłuższe dni sprzyjają rozwojowi młodych ptaków, które szybciej adaptują się do nowych warunków.
Temperatura – wiosenne ocieplenie zmniejsza ryzyko przeziębień i problemów zdrowotnych.
Dostępność pasz naturalnych – kury mogą korzystać z młodej trawy, chwastów i owadów, co obniża koszty żywienia i wzmacnia odporność.
Kupując kury wiosną, hodowca ma możliwość szybkiego przygotowania stada do pełnej nieśności w okresie letnim i jesiennym, gdy zapotrzebowanie na świeże jaja jest największe.
Zakup kurek jesienią ma również swoje zalety, choć wymaga większej uwagi i nakładów. W tym czasie na rynku dostępne są ptaki młode, odchowane latem, często w bardzo dobrej kondycji. Wprowadzając je jesienią do gospodarstwa, należy jednak pamiętać, że ich rozwój przypadnie na okres zimowy.
To oznacza, że:
konieczne jest zapewnienie dodatkowego ogrzewania kurnika,
należy zadbać o odpowiednie oświetlenie sztuczne, które wyrówna niedobór światła,
koszty żywienia mogą być wyższe, ponieważ zimą brakuje zielonki i naturalnych źródeł białka.
Zaletą zakupu jesiennego jest to, że wiosną kury osiągają pełnię produkcji jaj, co pozwala wejść w sezon ze stadem już doświadczonym i dobrze zaaklimatyzowanym.
Wiek kury przy zakupie – na co zwrócić uwagę?
Decydując się na zakup, należy ocenić, czy lepszym wyborem będą pisklęta, podchowane kurki, czy też młode nioski gotowe do znoszenia jaj.
Pisklęta jednodniowe – najtańsze, ale wymagają intensywnej opieki, specjalistycznego żywienia, ogrzewania i ochrony przed chorobami. To rozwiązanie dobre dla doświadczonych hodowców z zapleczem technicznym.
Kurki podchowane (10–15 tygodni) – droższe od piskląt, ale odporniejsze, samodzielnie pobierają pokarm i łatwiej adaptują się w kurniku.
Młode nioski (17–20 tygodni) – najwygodniejszy wybór, ponieważ już po kilku tygodniach od zakupu zaczynają nieść jaja. Cena jest wyższa, lecz szybki zwrot z inwestycji rekompensuje ten koszt.
Rasy i linie produkcyjne, a sezon zakupu
Nie wszystkie kury nioski reagują tak samo na warunki atmosferyczne. Wybór odpowiedniej rasy czy linii hodowlanej powinien być powiązany z terminem zakupu.
Rasy lekkie, jak Leghorn, dobrze znoszą cieplejsze miesiące i osiągają wysoką wydajność przy niższym zużyciu paszy.
Rasy cięższe, jak Rhode Island Red czy Sussex, są bardziej odporne na chłód, przez co sprawdzają się przy zakupach jesiennych i zimowych.
Linie towarowe (np. Lohmann Brown) charakteryzują się wysoką intensywnością nieśności i są chętnie kupowane niezależnie od pory roku, jednak wymagają precyzyjnie dobranych warunków utrzymania.
Warunki w gospodarstwie, a moment zakupu
Nie można pominąć indywidualnych możliwości gospodarstwa. Nawet najlepsza pora roku nie przyniesie oczekiwanych efektów, jeśli kurnik nie spełnia podstawowych wymogów. Hodowca powinien ocenić, czy:
budynek jest szczelny i dobrze wentylowany,
istnieje możliwość regulacji temperatury i oświetlenia,
dostęp do wybiegu jest bezpieczny i dostosowany do wieku ptaków.
Jeżeli infrastruktura pozwala na całoroczne utrzymanie wysokiego standardu, zakup kurek może być dokonany praktycznie w każdym sezonie.
Czynniki ekonomiczne i dostępność ptaków
Sezon zakupu kurek wiąże się również z ceną i dostępnością. Wiosną, gdy popyt na ptaki jest największy, ceny mogą być wyższe, a niektóre rasy trudniej dostępne. Jesienią natomiast ceny często spadają, a hodowcy oferują większy wybór podchowanych ptaków.
Warto brać pod uwagę także koszty paszy, energii elektrycznej czy ogrzewania w zależności od terminu zakupu. Niejednokrotnie niższa cena kurek w jesieni może zostać zrównoważona wyższymi wydatkami na utrzymanie zimą.
Dlaczego termin zakupu wpływa na przyszłą produkcję jaj?
Kury reagują na długość dnia świetlnego, temperaturę i dostęp do naturalnych składników pokarmowych. Jeśli zostaną zakupione w nieodpowiednim momencie, mogą wolniej wchodzić w nieśność lub osiągnąć niższą wydajność. Z drugiej strony dobrze dobrany czas zakupu pozwala wykorzystać naturalny rytm ptaków i zapewnić stabilną produkcję przez kolejne miesiące.
Kupując kury wiosną, hodowca uzyskuje szybki efekt w postaci świeżych jaj latem i jesienią. Jesienny zakup przygotowuje natomiast stado do intensywnej produkcji w kolejnym sezonie, co jest cenne przy długofalowym planowaniu gospodarstwa.
Wyremontowany ciągnik to nie tylko przyjemność oraz pasja, ale także dobra inwestycja na przyszłość. Fot. F. Michalski
Co znajdziesz w artykule?
Kiedyś powszechnie używane przez rolników podczas prac polowych, dzisiaj mogą stać się czymś już rzadko spotykanym. Coraz więcej osób decyduje się przywrócić blask zabytkowym ciągnikom i maszynom rolniczym, poświęcając na to wiele czasu i jeszcze więcej pieniędzy.
Czasami bywa trudno
Renowacja zabytkowego ciągnika to niezwykle czasochłonny projekt, na który potrzeba również dość pokaźnej ilości gotówki. Jeżeli decydujemy się na zakup zabytku do remontu lub chcemy przywrócić dawny blask rodzinnej pamiątce, należy być przygotowanym na to, że nie będzie tak łatwo, jak się myślało na początku. Ważne jest, aby wiedzieć co nieco o sprzęcie, który chcemy remontować. Nie tylko znać markę, model oraz rok produkcji, ale również jego pochodzenie, dostępność najważniejszych części oraz ważnych detali. Oczywiście najlepiej jest zrobić renowację kompletną – zarówno od strony mechanicznej, jak i wizualnej – dlatego warto jest posiadać wiedzę oraz umiejętności. Można też zlecić renowację odpowiedniej osobie, która zajmie się najważniejszymi elementami ciągnika.
Ważne jest, aby znaleźć odpowiednią bazę do prac remontowych. Fot. F. Michalski
Do wielu ciągników pochodzących z ubiegłego wieku nie produkuje się już części, dlatego trzeba je naprawiać, dorabiać lub adaptować z innych modeli. Przykładem może być Ursus C-325, którego silnik różni się od późniejszych, montowanych w modelach C-328 oraz C-330. Do tych młodszych części można bez problemu dostać, natomiast do starszego C-325 pozostaje jedynie montaż używanych zestawów lub próba dorobienia ich w specjalistycznych zakładach. Przykładów oczywiście jest znacznie więcej, dlatego warto najpierw sprawdzić dostępność części oraz popytać u innych osób, które posiadają taki ciągnik.
Kilkudziesięcioletni ciągnik może skrywać się pod grubą warstwą brudu. Fot. F. Michalski
W renowacji liczą się detale
Podczas renowacji należy zastanowić się, jak bardzo chcemy się zbliżyć do oryginału. Ciągniki, które obecnie są remontowane, mają niekiedy 50, 60, a nawet i 70 lat, dlatego wiele charakterystycznych części uległo wymianie na nowe. Przykładem są lampy, maski, emblematy, przełączniki czy przyciski. Obecnie takie elementy osiągają bardzo wysokie ceny, przez co remont zabytkowego ciągnika może pochłonąć pokaźną ilość gotówki. Warto więc się zastanowić, czy chcemy i czy stać nas na “remont na oryginał”.
Przykładem wygórowanych cen za części są na przykład lampy do Ursusa C-325 lub C-328. Ceny, jakie osiągają przednie światła na portalach aukcyjnych, sięgają nawet 3000 zł. Kolejny przykład to maska do modelu C-325, która może kosztować 5000–6000 zł w stanie używanym do poprawek blacharskich. Gdy podsumujemy te wszystkie oryginalne detale, okaże się, że na same części potrzeba dziesiątki tysięcy złotych.
Jednym z kosztowniejszych zabytków jest poczciwy Ursus C-45, potocznie nazywany Bombajem. Zakup używanego C-45 to koszt około 80 tysięcy złotych. Natomiast sam remont może pochłonąć znacznie więcej gotówki. Ciągniki te przez lata stały opuszczone w zaroślach lub były wywożone na złom. Natomiast dzisiaj są to jedne z najbardziej poszukiwanych egzemplarzy przez kolekcjonerów.
Podczas renowacji należy zwracać uwagę na detale, które zbliżą ciągnik do jego oryginalnego stanu. Fot. F. Michalski
Czy warto?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć. Zależy, czy mówimy tu o kwestii finansowej czy emocjonalnej. Jeżeli chodzi o koszt i czas, jaki trzeba poświęcić na dobrą renowację, to myślę, że nie warto. Natomiast przyjemność, jaką sprawia pięknie odnowiony, zabytkowy ciągnik, którym pracowali kiedyś nasi dziadkowie, zrekompensuje nam te nakłady.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat znacznie większa liczba osób zdecydowała się zakup i remont zabytkowego ciągnika, dlatego pozostaje coraz mniej dostępnych oryginalnych części, a ich ceny rosną. Jeżeli posiadamy ciągnik “z jednego kawałka”, czyli wszystkie podzespoły z jednego modelu, dużo łatwiej jest przeprowadzić jego renowację. Natomiast jeżeli ciągnik jest tzw. składakiem, to ciężko będzie przywrócić go do pożądanego stanu.
Poświęcony czas i pieniądze nie zwrócą się, jeżeli zostawimy sprzęt tylko dla siebie. Jednak jeśli będą podziwiać go ludzie na zlotach czy inni miłośnicy zabytkowych ciągników, nie odczujemy tak bardzo tych wszystkich poniesionych wydatków.
Podsumowując, renowacja zabytkowego ciągnika wymaga od właściciela przede wszystkim cierpliwości. Odnowić zabytek nie jest łatwo i wymaga to długich poszukiwań części na portalach ogłoszeniowych bądź bazarach. Ponadto należy przygotować się na dosyć spory wydatek.
– Zapraszam na film, w którym przedstawiam mój zabytkowy ciągnik Ursus C-328 z 1963 roku. Można dowiedzieć się, jaki był koszt prac na poszczególnych etapach oraz na co zwrócić uwagę podczas renowacji zabytkowego ciągnika. – Filip Michalski.
Trwa mocno spóźniona kampania cukrownicza w koncernie Sud Zucker. Buraki wciąż dojrzewają na polach: przybierają na masie i zwiększa się w nich zawartość cukru. Wielu rolników już wykopało korzenie, bo mieli zaplanowane wczesne dostawy do cukrowni. Inni teraz kopią, ale w niektórych miejscach są problemy z odbiorem surowca. I buraki wciąż leżą na polu.
Plantatorzy nie chcą zbyt wcześnie kopać buraków
Tadeusz Stachów firma Landtechnik z Sulęcina:
– Mamy bardzo duże opóźnienia w odbiorze buraków. Przestoje są bardzo długie.
Rolnicy nie za bardzo chcą kopać wcześniej, aczkolwiek niektórzy mają wcześniejsze terminy odstawy. Staramy się pomóc rolnikom i wykopać te buraki w korzystnych warunkach, a także, żeby nie było dużych strat na plonie. Zrobi się problem, jeżeli będzie taka kiepska aura w listopadzie. W zeszłym roku 15-go listopada przyszły mrozy i śnieg i mieliśmy problem ze zbiorem. Nie mieliśmy awarii, bo maszyny są u nas zawsze sprawne, ale kopanie w zimowych warunkach przekłada się później na dalszy odbiór i wtedy są duże straty. Rolnicy liczą na to, że jeszcze może skorzystają, gdy będzie jakaś dopłata.
Buraki leżące na pryzmie tracą na masie
– Dzisiaj aura jest trochę niekorzystna, aczkolwiek tu jest fajna ziemia i fajnie się kopie. Ja wolę wykopać te buraki gdy jest twardo, a te buraki jak mają trochę wilgoci, to inaczej się zachowują, fajnie wpadają do zbiornika i nie gubią się po polu. Odkładamy je na pryzmy, gdzie będą musiały poleżeć. Może cukrownia zrobi ukłon w stronę plantatora i może zabierze te buraki w pierwszej lub drugiej kolejności.
Opóźnienie w odbiorze przekroczyło już trzy tygodnie
Dariusz Klusko rolnik z Pągowa:
– Mamy teraz wyznaczony trzeci termin i dalej nie wiadomo, czy zostanie zrealizowany. Już właściwie podjęliśmy decyzję, że kopiemy mimo tego, że nie wiadomo kiedy będą odebrane. Tu trzeba zasiać pszenicę tak, jak to było zaplanowane. Odbiory miały być 25-go września, a dzisiaj mamy już 10-go października, czyli już mamy ponad 2 tygodnie opóźnienia i jeszcze to potrwa. Podjęliśmy jednak decyzję, że kopiemy pomimo tego, że są ciężkie warunki, bo co chwilę pada deszcz. Miejmy nadzieję, że później będzie lepiej.
Opóźnienia w odbiorze buraków pogarszają nastroje wśród plantatorów
– Nastroje wśród uprawiających zakontraktowane buraki na pewno są kiepskie, bo można powiedzieć, że kiedyś to były z tego pieniądze, a dzisiaj to już jest tylko robota. Na pewno zakontraktujemy na uprawy buraków na przyszły rok. Zastanawiamy się tylko, czy coś nie zmniejszyć. Jesteśmy plantatorami w trzecim pokoleniu, a moje dzieci też chcą je uprawiać, znamy się na tej robocie, uprawialiśmy to już tyle lat i no ciężko zrezygnować. Myślę, że też trzeba do tego podejść w ten sposób, że jak są gorsze nastroje w tym roku, to w przyszłym roku na pewno będzie lepiej. Już tak nieraz bywało, więc bądźmy też optymistami.
Z trzech cukrowni Sued Zucker na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie tylko w jednej są opóźnienia
Józef Walas prezes Związku Plantatorów przy Cukrowni Wrocław:
– Kampania w Sued Zucker się rozpoczęła i idzie w miarę dobrze w dwóch cukrowniach. W Świdnicy i w Cerekwi, natomiast są problemy z odbiorem buraka w cukrowni Strzelin. No i są to duże problemy, bo opóźnienie sięga już ponad trzech tygodni. Najpierw były problemy techniczne, związane z podłączeniem biogazowni. Później wystąpił inny problem, co skutkuje kłopotami i opóźnieniami w odbiorze buraka cukrowego. Rolnicy wykopali buraki i te leżą na pryzmach nieodbierane. To się przeciąga i odbije się później na długości kampanii, która będzie trwała tam może nawet i do lutego, a gdzie miała się faktycznie zakończyć 10 stycznia.
Plantatorzy na tym oczywiście stracą, bo burak mógł rosnąć, zwłaszcza, że taka sytuacja pojawiła się była przy wczesnych odbiorach buraka, które ponad dwa tygodnie leżały na pryzmie, kiedy była wysoka temperatura, słonecznie, więc wysychały tracąc na masie i na wartości.
Podczas rolniczego festiwalu w Meksyku uczestnicy mogli zobaczyć coś, czego jeszcze nie było – grill z kombajnu John Deere. Pomysłowy gospodarz przerobił potężną maszynę rolniczą na działający grill obrotowy. Efekt? Jeden z najbardziej niezwykłych sposobów na grillowanie mięsa, jakie widziano w sieci.
Film z wydarzenia, opublikowany na Instagramie przez twórcę o pseudonimie Agromenon, szybko zyskał popularność. Wideo pokazuje festiwal w regionie Chihuahua w północnym Meksyku, gdzie społeczność mennonicka od pokoleń pielęgnuje swoje rolnicze tradycje i styl życia.
Oprócz maszyn, pokazów i występów nie zabrakło tego, co kochają wszyscy – zapachu grillowanego mięsa. Tym razem jednak dania nie przyrządzano na klasycznym ruszcie, lecz na czymś znacznie bardziej imponującym – grillu z kombajnu zbożowego John Deere.
Grill z kombajnu – pomysł, który podbił Internet
Konstrukcja powstała z wykorzystaniem prawdziwego kombajnu zbożowego. Część hederu została przekształcona w ogromny, obrotowy rożen. Całość wygląda jak połączenie inżynierskiej precyzji i pasji do grillowania – efekt zachwyca zarówno rolników, jak i fanów DIY.
Jeden z komentujących na Facebooku napisał z humorem: – To świetny grill, ale zwrot z inwestycji zająłby lata. Gdyby trzeba było kupić cały kombajn tylko po to, żeby go przerobić, byłby to najdroższy grill świata!
Inny użytkownik dodał: – Myślę, że ta część grilla to po prostu przeróbka, którą można wymienić na prawdziwe ostrza hederu. Nie sądzę, aby rolnik poświęcił maszynę wartą setki tysięcy dolarów tylko dla jednego grilla. Ale trzeba przyznać – wygląda to genialnie!
Ten wyjątkowy projekt to nie tylko ciekawostka z Meksyku. To również dowód na to, że rolnicy potrafią połączyć tradycję, technologię i humor w jednym widowisku.
W Danii rozpoczęto likwidację około 150 tysięcy kurczaków po potwierdzeniu ogniska ptasiej grypy H5N1 w stadzie drobiu na południowym wschodzie Półwyspu Jutlandzkiego. Informację przekazała Duńska Agencja Weterynaryjna i Żywnościowa – to pierwszy przypadek wykrycia wirusa w Danii u drobiu od kwietnia tego roku.
Agencja poinformowała, że choroba pojawiła się po kilku miesiącach spokoju, odkąd wiosną zniesiono restrykcje dotyczące hodowli drobiu wprowadzone jeszcze w grudniu 2024 roku. Wówczas nakazano, aby właściciele kur, kaczek i innych ptaków utrzymywali je wpomieszczeniach lub pod zadaszeniem ze względu na rosnące ryzyko zakażenia wirusem.
Ptasia grypa H5N1 jest wysoce zaraźliwa i stanowi poważne zagrożenie zarówno dla ptaków hodowlanych, jak i dzikiego ptactwa. Władze Danii prowadzą obecnie działania mające na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się choroby, w tym dezynfekcję terenów i monitoring okolicznych stad.
Podobne kroki podjęła również Holandia, gdzie rząd ogłosił ubój 71 tysięcy kurczaków na jednej z ferm w północnej części kraju po wykryciu tego samego szczepu wirusa.
Uprawa ścierniska po kukurydzy to nie tylko rutynowy zabieg agrotechniczny – to podstawa zdrowego stanowiska pod przyszłe uprawy. Odpowiednio wykonane rozdrabnianie i mieszanie resztek pożniwnych ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia populacji szkodników oraz rozwoju chorób grzybowych.
Po zbiorach kukurydzy na polu pozostaje duża ilość łodyg i liści, które (jeśli nie zostaną właściwie zagospodarowane) stają się idealnym środowiskiem do zimowania szkodników. Omacnica prosowianka to najgroźniejszy z nich. Larwy tego motyla zimują w łodygach kukurydzy i już wiosną mogą zainfekować nowe rośliny, powodując znaczne straty w plonach.
Nie mniej groźne są grzyby Fusarium, które kolonizują pozostałości pożniwne. Mogą one powodować zgniliznę łodyg, kolb i korzeni, a także produkować toksyny niebezpieczne dla zwierząt i ludzi. Dlatego uprawa ścierniska kukurydzy to nie tylko zabieg agrotechniczny, lecz również ważny element profilaktyki chorób i ochrony środowiska.
Jakie korzyści przynosi właściwa uprawa ścierniska?
Odpowiednie przygotowanie ścierniska po zbiorach przynosi rolnikowi szereg wymiernych korzyści:
– Ograniczenie zimowania omacnicy prosowianki – rozdrabnianie łodyg niszczy miejsca, w których larwy mogłyby przetrwać zimę. Dzięki temu populacja szkodnika znacząco maleje, a ryzyko szkód w kolejnym sezonie spada.
– Zwalczanie grzybów Fusarium – dokładne rozdrobnienie i wymieszanie resztek pożniwnych z glebą sprzyja ich szybszemu rozkładowi, co ogranicza źródła infekcji.
– Poprawa struktury i żyzności gleby – rozłożone resztki kukurydzy wzbogacają glebę w materię organiczną, poprawiając jej strukturę, pojemność wodną i aktywność biologiczną.
– Ułatwienie siewu roślin następczych – równomierna powierzchnia pola po uprawie ścierniska ułatwia późniejsze prace uprawowe i siewne.
Zdaniem ekspertów, ściernisko należy uprawiać nawet wtedy, gdy nie widać wyraźnych śladów żerowania szkodników. Rozdrabnianie łodyg i ich płytkie wymieszanie z glebą zmniejsza presję chorób i insektów, poprawiając kondycję gleby w dłuższej perspektywie.
Prawidłowa uprawa ścierniska składa się z kilku etapów. Najpierw należy dokładnie rozdrabniać łodygi kukurydzy, a następnie wymieszać je z wierzchnią warstwą gleby. W praktyce stosuje się różne rozwiązania w zależności od rodzaju gleby, wilgotności oraz sprzętu, jakim dysponuje gospodarstwo.
1. Narzędzia aktywne do uprawy ścierniska
Maszyny aktywne (takie jak mulczery czy rozdrabniacze) intensywnie tną i kruszą resztki pożniwne. Dzięki temu łodygi zostają dokładnie rozdrobnione, co ułatwia ich szybki rozkład. Zaletą tego rozwiązania jest wysoka skuteczność w zwalczaniu siedlisk szkodników, zwłaszcza gdy kukurydza była wysoka lub łodygi grube. Wadą natomiast – większe zapotrzebowanie na moc ciągnika oraz konieczność wykonania dodatkowego płytkiego przejazdu uprawowego.
2. Narzędzia pasywne – efektywność przy mniejszym nakładzie
Urządzenia pasywne, takie jak brony talerzowe czy kultywatory ścierniskowe, świetnie sprawdzają się przy suchym ściernisku i w sprzyjających warunkach glebowych. Ich działanie polega na wymieszaniu resztek z glebą, co często pozwala uniknąć drugiego przejazdu.
Zaletą takiego rozwiązania jest oszczędność czasu i paliwa, a także mniejsze ugniatanie gleby. Wystarczy, aby łodygi zostały naruszone – uszkodzenie włókien umożliwia wnikanie wody i tlenu, co przyspiesza proces gnicia i ogranicza zimowanie larw.
Płytka uprawa – mały zabieg, duży efekt
Nie zawsze konieczne jest głębokie mieszanie gleby. Często wystarczy płytka uprawa na głębokość 5–10 cm, by uzyskać optymalne warunki rozkładu resztek pożniwnych. Płytkie spulchnienie poprawia mikrobiologiczną aktywność gleby, a jednocześnie zapobiega jej przesychaniu. To szczególnie ważne w latach suchych, gdy wilgoć ma decydujący wpływ na efektywność rozkładu materii organicznej.
Jak poradzić sobie z wylegniętym ścierniskiem kukurydzy?
Wylegnięte ściernisko stanowi jedno z najtrudniejszych wyzwań dla rolników. Tradycyjne maszyny często mają problem z równomiernym rozdrobnieniem i wymieszaniem masy leżącej przy ziemi.
Skutecznym rozwiązaniem może być rozdrabnianie kukurydzy już podczas zbioru, przy użyciu specjalnych przystawek montowanych bezpośrednio na hederze. Dzięki temu łodygi są cięte i rozdrabniane na bieżąco, a pole pozostaje równomierne i gotowe do dalszej uprawy.
W przypadku braku takiej technologii warto pamiętać o kilku zasadach: – zachowuj równe, dobrze zaplanowane ścieżki przejazdu, – ogranicz odległości między rzędami, – nie zwlekaj z uprawą ścierniska po zbiorze, by wykorzystać wilgoć gleby.
Zdrowa gleba – inwestycja w przyszłość gospodarstwa
Właściwa uprawa ścierniska kukurydzy to nie tylko sposób na zwalczanie omacnicy prosowianki i grzybów Fusarium. To również element strategii poprawy żyzności gleby, zwiększenia retencji wodnej i ograniczenia erozji.
Resztki pożniwne, które ulegają rozkładowi, stanowią cenne źródło próchnicy i składników pokarmowych. Dzięki temu ogranicza się zapotrzebowanie na nawozy mineralne, a gleba staje się bardziej odporna na suszę i degradację.
Rolnicy, którzy regularnie stosują ten zabieg, zauważają nie tylko zdrowsze uprawy, ale także lepszą strukturę gleby i wyższą efektywność nawożenia.
Dlaczego warto inwestować w uprawę ścierniska?
Dobrze przeprowadzona uprawa ścierniska kukurydzy to inwestycja w zdrowe plony i stabilność gospodarstwa. Pomaga zwalczać szkodniki, ogranicza rozwój grzybów i poprawia kondycję gleby.
– Rozdrabniaj i mieszaj ściernisko jak najszybciej po zbiorach. – Stosuj sprzęt dopasowany do warunków glebowych i ilości resztek. – Dbaj o równomierne wymieszanie masy z glebą – to klucz do sukcesu.
Każdy hektar odpowiednio uprawionego ścierniska to mniejsza presja szkodników i lepszy start dla kolejnych roślin.
Przed nami pochmurna noc i pochmurny dzień z opadami mżawki do 1-4 mm na dobę. Do 5-7 mm może spaść deszczu na południu Podkarpacia i Małopolski a sucho być powinno w rejonie Helu, Elbląga, Fromborka; gdzie po południu pokaże się słońce.
W nocy i w dzień niemal identyczna temperatura, czyli ciepło jak na październik. Wiatr powieje umiarkowanie z zachodu więc mimo dużej wilgoci w powietrzu mgieł nie będzie.
Niedziela zapowiada się podobna. Opady mżawki, pochmurne niebo i umiarkowany wiatr z zachodu, północnego zachodu.
W przeszłości 10 października miewaliśmy już mróz do nawet -9 stopni jak w 2015 roku w Białymstoku czy -6 stopni w Warszawie w 2002 roku. Obecne noce są jednymi z najcieplejszych jakie miały miejsce o tej porze roku- pogoda typowo grzybowa.
Dobrą wiadomością dla miłośników czekolady jest olbrzymi spadek ceny kakao na światowym rynku. Nie dziwić powinny zatem coraz częstsze promocje na czekolady obserwowane także w naszych sklepach. Ceny kakao, czyli surowca do produkcji czekolady spadły drastycznie, ponieważ mocno obniżył się popyt i spożycie ze względu na historycznie wysokie ceny.
Ceny kakao najniżej od 20 miesięcy
Ceny kakao, a dokładnie kontraktów terminowych na kakao spadły do najniższego poziomu od 20 miesięcy, czyli o ponad połowę od początku 2025 roku.
Najaktywniejszy kontrakt terminowy na ziarno kakao w Nowym Jorku spadł do 5945 dolarów za tonę podczas czwartkowej (09.10.2025) sesji. W grudniu ubiegłego roku kontrakt ten kosztował ok. 13000 dolarów i był najdroższy w historii.
Analitycy uważają, że spadek cen kakao był wynikiem spadku popytu konsumpcyjnego, który z kolei był spowodowany gwałtownym wzrostem cen w ostatnich latach. Sprawdza się zatem znane na rynkach powiedzenie – „lekarstwem na wysokie ceny są wysokie ceny”,
Ponadto eksperci spodziewają się dobrych zbiorów w największych krajach produkujących tę roślinę, zlokalizowanych w Afryce Zachodniej.
Spekulanci mają znaczący udział zarówno we wzrostach jak i spadkach cen kakao
Oczywiście duży wpływ na ceny mają też spekulanci giełdowi, którzy najpierw wywindowali ceny na historyczne maksima, co ograniczyło popyt na fizyczny towar. Mniejszy popyt dał pretekst do realizacji zysków z długich pozycji, a następnie grę na spadek cen. W konsekwencji ceny wróciły do poziomów sprzed półtora roku.
Słabnące euro i brak publikacji raportów USDA wspiera ceny zbóż na Matif i w Chicago. Na obu giełdach przeważają w tym tygodniu wzrosty cen zbóż, a sprzyja temu niepewność wynikająca z zawieszenia działalności agencji rządowych w Stanach Zjednoczonych, w tym publikacji raportów rynkowych USDA od początku października. Dopiero w czwartek ceny w Chicago spadły lekko pod presją silnego umocnienia dolara.
Drugim czynnikiem wpływającym teraz na ceny jest osłabienie wspólnej waluty (EURO) po upadku rządu we Francji, drugiej gospodarki w strefie euro.
Notowania pszenicy i kukurydzy na Matif – wykres
Zawieszenie publikacji USDA wprowadza niepewność
Miesięczny raport podaży i popytu USDA, często wprowadzający korekty bilansów, a tym samym cen, nie został wczoraj opublikowany (w USA instytucje rządowe są zamknięte). Stąd uczestnicy rynku muszą zadowolić się prognozami innych analityków, które są na bieżąco ogłaszane.
W USA krajowe prognozy wskazują na nieco niższe plony kukurydzy i soi od tych zawartych we wrześniowym raporcie USDA. Wspiera to nieco notowania obu upraw w Chicago. W przypadku amerykańskiej kukurydzy średnie oczekiwania wskazują na plony na poziomie 185 bu/akr, w porównaniu z 186,7 bu/akr w raporcie wrześniowym. Dla soi prognoza wynosi 53,2 bu/akr, co stanowi nieznaczny spadek w porównaniu z 53,5 bu/akr z poprzedniego miesiąca. Te korekty w dół częściowo wspierają ceny, choć dopiero oficjalna publikacja USDA pozwoli ocenić rzeczywistą skalę spadku plonów i zbiorów.
W przypadku amerykańskiej pszenicy USDA już w końcówce września podniósł swoje szacunki produkcji do 53,9 mln ton (+1,4 mln ton od raportu z początku września).
Rosną też oczekiwania zbiorów w Ameryce Południowej. Ostatnie prognozy USDA (sprzed miesiąca) oceniały przyszłą produkcję w Australii i Argentynie na poziomie odpowiednio 34,5 mln ton i 19,5 mln ton. Jednak najnowsze oceny innych analityków są znacznie większe, co zapewne zmusi USDA do korekty w górę swoich prognoz. Zwiększy to i tak już rekordową podaż pszenicy na świecie, w tym u głównych eksporterów.
Giełda w Rosario podniosła swoje oczekiwania krajowych zbiorów do 23 mln ton (19,5 mln ton USDA).
Ceny zbóż na Matif (też rzepaku) wzrosły zdecydowanie w czwartek
W tym tygodniu ceny zbóż (też rzepaku) na Matif wspiera trwająca korekta spadkowa euro względem dolara po upadku rządu we Francji. Kryzys polityczny w drugiej gospodarce strefy euro – Francji, osłabia wspólną walutę. W konsekwencji kurs euro do dolara spadł znacznie poniżej 1,6 dolara za euro, tracąc blisko 2,5% od początku tygodnia. Automatycznie podnosi to konkurencyjność eksportu unijnej pszenicy i podnosi ceny importowanej kukurydzy, rzepaku, czy olejów roślinnych (wyceniane w drożejącym dolarze).
Czwartkowe zmiany cen zbóż i rzepaku na Matif
Pszenica z dostawą w grudniu odbiła wczoraj symbolicznie w górę po trzech sesjach neutralnych, a w czwartek dołożyła 2,5 euro, kończąc dzień ceną 190,5 eur/t.
Kukurydza z dostawą w listopadzie drożała czwartą sesję z rzędu, korzystając również z ostatnich wzrostów cen tego zboża w Chicago. Seria listopadowa kukurydzy kosztowała w czwartek 186,75 eur/t, drożejąc o prawie 5 euro od początku tygodnia.
Ceny unijnego rzepaku (dostawa w listopadzie) odbiły o 5,5 euro do 471,75 eur/t po chwilowym cofnięciu w środę. Rzepak, podobnie jak zboża korzysta z gwałtownego spadku kursu eurodolara, ale też ze wzrostów na rynku olejów roślinnych (sojowy i palmowy).
Zamknięcie czwartkowej sesji na giełdowym rynku zbóż i oleistych – 09.10.2025:
– Pogranicze Podlasia i Mazowsza – tutaj zawsze był koń zimnokrwisty, bardzo dobry koń zimnokrwisty – podkreślał Paweł Rostkowski, prezes Terenowego Koła Hodowców Koni w Ostrołęce. 5 października 2025 r. w Andrzejewie odbyło się I Premiowanie Żrebiąt Ras Zimnokrwistych pod Matkami. Wydarzenie przyciągnęło hodowców, wystawców oraz lokalną społeczność, która mogła zobaczyć w akcji wyjątkowe zwierzęta.
Pasja i spełnione marzenia
Dla wielu uczestników premiowanie źrebiąt to nie tylko wydarzenie hodowlane, ale także spełnienie osobistych marzeń.
– Dla mnie ta impreza to jest taka wisienka na torcie. Spróbowanie, zobaczenie, porównanie z innymi hodowcami. Ja zawsze lubiłem konie, pochodzę ze wsi, z gospodarstwa. Realizuję się teraz, częściowo spełniam swoje marzenia. Zawodowo realizuję się w czymś innym – mówił Paweł Bakuła.
Wyzwania hodowców i rynek koni
Hodowcy przyznają, że sytuacja na rynku koni zimnokrwistych jest obecnie niepewna.
– Trochę smutno jest, bo sytuacja jest niewesoła. Rynek koński w Polsce troszeczkę się załamał, aczkolwiek widać już jakąś tendencję na plus. Uważam, że ktoś kiedyś przespał trochę, zaniedbał, a wbrew pozorom byliśmy, może jeszcze jesteśmy, bo to się nie skończyło, dosyć sporym sektorem rolnictwa, który nie został w odpowiednim momencie zauważony, został trochę odstawiony na boczny tor, ale miejmy nadzieję, że będzie dobrze – komentował Robert Spiżewski.
Mimo trudności, pasja i zaangażowanie pozostają.
– Staramy się, chcemy to nadal promować, pokazać, że jesteśmy nie tylko my jako ludzie, ale jako hodowcy przede wszystkim. To jest nasza pasja, część życia. Chcemy to pokazać. Chcemy pokazać, że dbamy o te zwierzęta, pielęgnujemy je, coś z tego próbujemy wyciągnąć i zaprezentować też nasz kraj – dodaje hodowca.
Prezentacja źrebiąt
Na wystawie zaprezentowano źrebięta pod matkami.
– Dziś przyjechałem nie z jednym, a z dwoma źrebaczkami. Jeden jest bez matki. Było widać, że biegał, szukał swojej matki, trudno takiego źrebaczka pokazać. Młody jest, „w ręku”, nie bardzo chciałby się pokazać – zauważył Dariusz Zabielski.
Organizatorzy podkreślali, że odpowiednie przygotowanie źrebiąt jest kluczowe:
– Jeżeli ktoś poświęcił więcej uwagi, widać to – bo chodzi „w ręku”, jest przygotowane, przypięte przy matce, czy nawet jak zostało odpięte, wraca do matki, do hodowcy. Jeszcze raz gratulacje dla hodowców, którzy zechcieli przygotować te źrebięta i zaprezentować je tutaj w Andrzejewie – chwalił Robert Rożko, przewodniczący komisji sędziowskiej.
Koń jako część polskiej tradycji
– Koń zawsze kojarzy się ciepło w polskim społeczeństwie, jest bardzo pozytywnie odbierany. My chcieliśmy pokazać konia zimnokrwistego od najlepszej strony. To nie tylko koń hodowlany do cech eksportowych, ale efekt pracy hodowców – przygotowanie matek i źrebiąt, piękne zaczesane ogony, wypielęgnowane źrebięta, piękne ogłowia. To świadczy o pasji i miłości do tej rasy – podkreślał Paweł Rostkowski.
Pomimo zmieniających się warunków rynkowych, hodowcy pozostają zdeterminowani.
– Faktem jest, że są czasy lepsze i gorsze, ale są ludzie, którzy dalej chcą to robić. To jest część polskiego krajobrazu – nie wyobrażam sobie wsi polskiej bez tego tzw. grubasa, który sobie chodzi i skubie trawę. To element naszej polskiej tożsamości – zapewniał Paweł Rostkowski.
Młodsze pokolenia i kontynuacja tradycji
– To jest niezwykle krzepiące, że są młodzi prezenterzy. Starsi, dziadkowie, rodzice oddają gdzieś pałeczkę, ale tradycje, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie, miłość do tych zwierząt, nie giną, choć czasami są obawy, że może to zaginąć – podsumowali organizatorzy.
Ta strona korzysta z plików cookies. Służą do tego, by strona działała prawidłowo a także do analizowania ruchu na stronie, a także, by wyświetlać Ci lepiej dopasowane treści i reklamy. Stosujemy również cookies podmiotów trzecich. Dowiedz się więcej w Polityce prywatności i cookies.
Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić wrażenia podczas poruszania się po witrynie. Niektóre z nich są przechowywane w przeglądarce, bo są niezbędne do działania podstawowych funkcji witryny. Używamy również plików cookie podmiotów trzecich, które pomagają nam analizować i rozumieć, w jaki sposób korzystasz z tej witryny. Te pliki cookie oraz pliki stosowane w celach reklamowych będą przechowywane w Twojej przeglądarce tylko za Twoją zgodą. Masz również możliwość rezygnacji z tych plików cookie. Jednak rezygnacja z niektórych z tych plików cookie może wpłynąć na wygodę przeglądania.
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.
Cookie
Duration
Description
cookielawinfo-checkbox-analytics
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Analityczne”.
cookielawinfo-checkbox-functional
11 months
To ciasteczko jest stosowane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent, aby udokumentować zgodę użytkownika na ciasteczka z kategorii "Funkcjonalne".
cookielawinfo-checkbox-necessary
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Niezbędne”.
cookielawinfo-checkbox-others
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Inne”.
cookielawinfo-checkbox-performance
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent. Jest stosowane, by przechowywać zgodę użytkownika na pliki cookies z kategorii „Wydajnościowe”.
viewed_cookie_policy
11 months
To ciasteczko jest używane przez wtyczkę GDPR Cookie Consent i służy do przechowywania informacji, czy użytkownik wyraził zgodę na korzystanie z plików cookie. Nie przechowuje żadnych danych osobowych.
Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.
Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzjący wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.