sobota, 21 lutego, 2026
spot_img
Strona główna Blog Strona 1071

Co ze współpracą marki Ursus i Zetor?

0

Przedstawiciele firmy Zetor poinformowali, że spotkania pomiędzy ZETOR TRACTORS a.s. a URSUS S.A., polskim producentem ciągników rolniczych, odbyły się w październiku. Inicjatorem spotkań była firma URSUS. Spotkania miały charakter informacyjny, a URSUS zaproponował pomysły na ewentualną współpracę.

W oparciu o te spotkania nie zawarto żadnej konkretnej umowy dotyczącej przyszłej współpracy. Potwierdzamy również, że ZETOR TRACTORS a.s. nie rozważa żadnego wejścia czy też inwestycji w strukturę własnościową URSUS.

fot. firmowe

O polskim rynku mięsa na Kongresie 590

0

50 mld złotych w perspektywie 5 lat – tyle wg. EY może zyskać polska gospodarka, jeśli usprawni działanie sektora rolno-spożywczego. Podczas drugiego dnia Kongresu 590 odbywającego się w podrzeszowskiej Jasionce, firma przedstawiła raport, który ma odpowiedzieć na pytanie „Jak zapewnić rozwój produkcji polskiego mięsa?”

Z jednej strony sukces, z drugiej przeszkody

Polska branża mięsna jest niejednorodna – z jednej strony święci sukcesy i wciąż rośnie, z drugiej zaś napotyka na wiele przeszkód i zagrożeń. Dobrze radzi sobie przemysł drobiarski – Polska jest pierwszym producentem tego mięsa w UE i czwartym eksporterem na świecie (po Brazylii, USA i Holandii). Do wysokiej dynamiki wzrostu przyczynia się między innymi efektywność kosztowa. Jak wskazuje raport EY, polscy producenci drobiu osiągają najniższy koszt produkcji 1 kg wśród największych producentów w Unii Europejskiej.

95 procent wartości hodowlanej jest wytwarzane przez podmioty z polskim kapitałem. W hodowli i przetwórstwie drobiu w Polsce zatrudnionych jest 84 tysiące osób. Jak wynika z raportu, możemy spodziewać się dalszego wzrostu eksportu, a do 2023 roku zatrudnienie w branży znajdzie dodatkowych 20 tysięcy osób. Do wzrostowej tendencji na rynku drobiowym przyczynia się brak zmian regulacyjnych wpływających na koszt pasz, a to właśnie one stanowią blisko 70 procent wartości produkcji.

Wzrost w nieskończoność?

Tak dobra prognoza może jednak szybko stać się nieaktualna, jeśli dojdzie do wprowadzenia zakazu stosowania soi genetycznie modyfikowanej na potrzeby wytwarzania pasz. Spowodowałoby to utratę konkurencyjności produkcji drobiowej i w efekcie spadek eksportu w latach 2019-2023 o wartości 35 mld złotych. Dlaczego?

Koszty produkcji wzrosłyby o ponad 15 procent, ponieważ  obecnie nie istnieją dopuszczoną prawem i efektywne kosztowo substytuty pozwalające na stuprocentowe wyeliminowanie importowanej śruty sojowej. W razie wprowadzeniu zakazu pracę mogłoby utracić nawet 40 tysięcy osób. Warto zaznaczyć, że 20 największych eksporterów produktów drobiowych (stanowią 92 procent światowego eksportu, stan na 2017 rok) nie zakazuje stosowania GMO w paszach. W razie wprowadzenia takich obostrzeń, Polski przemysł drobiowy z wykazującego najniższy koszt produkcji w UE zacząłby wskazywać najwyższy.

Rynek trzody chlewnej

Podczas, gdy polski rynek drobiowy dynamicznie się rozwija,  sytuacja na rynku produkcji mięsa wieprzowego nie jest zadowalająca. W Polsce funkcjonuje zaledwie tysiąc wyspecjalizowanych gospodarstw utrzymujących dużą obsadę – pokrywają 25 procent krajowej produkcji. Dla porównania, w Niemczech 71 procent całości produkcji jest skupione w aż 10 tysiącach profesjonalnych gospodarstw o obsadzie równej 1000 szt. lub większej. Dużym zagrożeniem dla polskiego rynku wieprzowego jest wciąż postępujący Afrykański Pomór Świń, nierównomierna struktura produkcji w skali kraju, do której przyczyniają się opory społeczne przed nowymi inwestycjami, a także uzależnienie się od importu warchlaków. W ostatnich dziesięciu latach liczba warchlaków pochodzących z poza granic naszego kraju wzrosła o 35 procent, z czego aż 85 procent zwierząt trafia do nas z Danii. Raport wykazuje, że korzyści z zastąpienia importu prosiąt i warchlaków produkcją krajową to, co najmniej półtora tysiąca nowych miejsc pracy, nawet 1,8 mld złotych rocznie dodatkowej wartości produkcji krajowej i zniwelowanie perspektywy uzależnienia od dostawców zewnętrznych.

Jak zapewnić rozwój produkcji polskiego mięsa?

Kluczowe problemy leżą jednak w rozwiązaniach prawnych. Uzyskanie wszelkich niezbędnych zgód na budowę fermy zajmuje od dwóch do nawet czterech lat, a uśrednione koszty pozyskania zezwoleń na realizację inwestycji to 90 tysięcy złotych. Tylko 10 procent złożonych wniosków zostaje rozpatrzonych pozytywnie. Odtworzenie produkcji tuczników i ograniczenie importu zaowocowałoby 4,4 mld złotych wzrostu zysków z produkcji krajowej w kolejnych pięciu latach.

Aby zachować konkurencyjność polskiego mięsa, ważne jest zagwarantowanie hodowcom dostępu do powszechnie stosowanej soi modyfikowanej genetycznie. Jak wynika z raportu, należy zreformować system nadzoru weterynaryjnego i egzekwować przepisy bioasekuracji we wszystkich typach gospodarstw, by zapobiec rozprzestrzenianiu się ASF. Poprzez skierowanie funduszy bezpośrednio do gmin i pozwolenie na wdrożenie stref ze specjalną ścieżką inwestycyjną, należy starać się odbudować produkcję prosiąt w Polsce. Wreszcie samo usprawnienie procesu inwestycyjnego, czyli skrócenie terminów wydawania pozwoleń i doprecyzowanie przepisów dla lokalizacji, budowy i eksploatacji obiektów inwentarskich, pozwoli na odbudowanie polskiego rynku produkcji mięsa wieprzowego.

Rekomendowane w raporcie kierunki działań, pozwolą wypracować w latach 2019-2023 aż 50 mld złotych. Raport powstał we współpracy z ekspertami Grupy Cedrob, największego polskiego producenta mięsa.

źródło: mat. prasowe Świeża Bazylia Sp. z o.o.
fot. pixabay

 

Na czarnoziemach nie jest łatwo

0

Tomasz Kozar uprawia 120 ha czarnoziemów w okolicach Hrubieszowa (gospodarstwo rodzinne uprawiane wraz z Tatą i Bratem liczy ok 400 ha). W tym sezonie pogoda była ekstremalna. -Jeśli chodzi o wiosnę, to wystąpił brak opadów do połowy maja. Odzwierciedliło się to w plonach pszenicy, jęczmienia jarego i buraków cukrowych – uważa Tomasz Kozar. Znaczne opady deszczu wystąpiły w czerwcu i w okresie żniw, co utrudniało zbiór. Nadal są widoczne objawy niedoboru wody i mimo deszczu gleba nadal jest sucha w dolnych warstwach co jest widoczne podczas orki.

Zima nie straszna

Zimą temperatury schodziły do -30 ⁰C. Pszenica uprawiana przez Tomasza Kozara przezimowała bez większych problemów. Nie wystąpiły objawy pleśni śniegowej. W gospodarstwie jest uprawiana pszenica Astoria – jedyna w Polsce pszenica ozima zaliczana do klasy Elitarnej (E) oraz Formacja klasy jakościowej  – grupa (A). Formacja jest nową odmianą z Poznańskiej Hodowli Roślin. W badaniach COBORU wykazała się wysokim plonowaniem, wysoką i bardzo wysoką odpornością na choroby grzybowe. W opinii Pana Tomasza po pierwszym sezonie uprawy, Formacja zapowiada się bardzo obiecująco z bardzo wysokim potencjałem plonowania. Natomiast Astoria jest pszenicą, która bardzo dobrze radzi sobie w zmiennych warunkach. Zarówno przy wysokiej wilgotności jak i podczas suszy zawsze zachowuje wysokie parametry ziarna. Dwa lata temu podczas suszy plony przekraczały 10 t, gdy rolnik spodziewał się plonu w granicach 8 – 8,5 t/ha.

 

Astorię polecam do gospodarstw, które chcą uzyskać wysokie plony. Plonuje lepiej niż odmiany, które stały się standardem.

Pszenica na optymalny i późny termin

W gospodarstwie Tomasza Kozara optymalny termin siewu pszenicy jest w okolicach 20 września, lecz przy niesprzyjającej pogodzie i po stanowisku buraka cukrowego pszenicę wysiewa się też później. Przy opóźnionym siewie zwraca uwagę na odmianę tj. m.in. na morozoodpowrność oraz normę siewu zwiększa o ok 10 % (w zależności od MTZ) do 180 – 200 kg/ha. Powodzenie późno sianej pszenicy zależy od pogody na jesień i od wiosennego prowadzenia plantacji. Wczesną wiosną pszenica jest zaopatrzana w azot występujący w nawozach np typu nitrofoska. Dawka N w pierwszej dawce  wynosi 60 kg N/ha. Następnie, w kolejnych fazach rozwojowych na pola trafia azot w saletrze amonowej podzielony na dwie dawki. W sumie jest to około 200-220 kg N/ha. Do regulacji pokroju roślin wykorzystuje chlorek chloromekwatu, który ogranicza konkurencję pomiędzy głównym źdźbłem a bocznymi. Chwasty w pszenicy są zwalczane za pomocą herbicydu Expert Met 56 WG lub Boxer 800 EC wraz z DFF jak i chlorosulfuron. Plon pszenicy z pożnym terminem siewu powinien być wiekszy o ok 10-15 % w stosunku do odmian jarych.

Obecnie, nawet wcześnie siane pszenicę są zdrowe. Natomiast, coraz większy problem stanowią szkodniki oraz brak wody.

Nie tylko pszenica

Znaczna powierzchnia gospodarstwa co roku jest przeznaczana pod uprawę jęczmienia browarnego. W tym roku były uprawiane jare odmiany: Propino i Overtur. Uzyskiwane średnie plony wynoszą w granicach 7-8 ton. Dawka azotu w tej uprawie wynosi koło 90 kg/ha.

Buraki cukrowe mają coraz więcej wrogów

Mijający sezon był trudny dla plantatorów buraków cukrowych. Wiosną z powodu suszy na polach Tomasza Kozara wystąpiły problemy ze wschodami. Następnie pojawił się szarek komośnik, który uszkadzał liścienie oraz korzenie. Zwalczanie szkodnika było trudne ze względu na tryb żerowania i częste pojawianie się nowych osobników.  Ostatecznie w buraku pojawił się chwościk, skutecznie uszkadzając liście, mimo dwukrotnego wykonania zabiegów fungicydowych. Polaryzacja ostatecznie osiągnęła wysokość 14-17%, natomiast plon kształtował się w okolicy 55 -75 ton.

Z szacunku do bohaterów

0

Co w obecnych czasach oznacza patriotyzm? Czy współcześnie duma z ojczyzny i pamięć o bohaterach to powód do wstydu, nacjonalizm, czy może postawa godna naśladowania? O rolniczych korzeniach, zamiłowaniu do historii i aktualnej kondycji polskiej wsi rozmawialiśmy z Andrzejem Włodarczykiem ze wsi Kaszewy Tarnowskie. | Bernadetta Ryńska

Stulecie odzyskania niepodległości to wyjątkowa okazja nie tylko do tego, by przypominać dawne dzieje i ofiarność naszych przodków w walce o wolność i niepodległość kraju. To także idealny moment do refleksji nad stanem społeczeństwa, przewartościowaniem pewnych postaw i po prostu chwila do zatrzymania się, by zastanowić się, czy współczesna pogoń za lepszym życiem to naprawdę jedyny słuszny kierunek.

Stanisław Włodarczyk

Stanisław Włodarczyk w mundurze żołnierskim. To właśnie dziadek zaszczepił u wnuka pasję do historii. Pan Andrzej odziedziczył także po dziadku rysy twarzy.

Rodzinna tragedia

Pan Andrzej to młody i ambitny, 26-letni rolnik ze wsi Kaszewy Tarnowskie (woj. łódzkie). Już od wczesnych lat dziecięcych los nie był dla niego łaskawy. W wieku 14 lat to m.in. na niego spadł obowiązek prowadzenia gospodarstwa. W 2006 roku w wypadku zginęła siostra i tata. Andrzej został jedynym mężczyzną w rodzinie. Mimo tak młodego wieku syna i ogromnej tragedii, pani Elżbieta (mama) wraz z pomocą Andrzeja postanawia dalej prowadzić gospodarstwo. Zarówno pani Elżbieta, jak i mąż wywodzili się z wielopokoleniowych, rolniczych rodzin. Nie było mowy, by porzucić ojcowiznę. Świadomość tego, ile pracy i trudu włożyli wcześniej dziadkowie, którzy osiedlili się na tych terenach już przed I wojną światową, utwierdzała w przekonaniu, że to, co robią, jest słuszne. Praca na roli nie należy do najłatwiejszych. Wie o tym każdy, kto choćby raz miał styczność ze wsią. Wymaga całkowitego poświęcenia i oddania. Mimo wielu trudności i nie najlepszej sytuacji polskich gospodarstw, młody rolnik nadal patrzy w przyszłość z optymizmem. Gospodaruje na przeszło 40 hektarach, prowadzi także produkcję zwierzęcą związaną z chowem bydła mlecznego. W głowie ma już pewne plany na dalszy rozwój, ale nie chce jeszcze głośno o nich mówić. Niedługo spadnie na niego kolejny obowiązek – zostanie tatą.

Rodzeństwo powstańców

Rodzeństwo, Feliksa Kapłon i Stefan Białecki, powstańcy warszawscy. Zdjęcie wykonano
w Warszawie na krótko przed rozpoczęciem wojny.

Rolnicze rodziny w walce o wolność

O tym, jak rozwijało się gospodarstwo w Kaszewach na przestrzeni lat, może świadczyć m.in. areał uprawianej ziemi. Urodzony w 1935 roku, a więc na 4 lata przed wybuchem II wojny światowej, dziadek pana Andrzeja, Jerzy Bednarek, odziedziczył po swoim ojcu, Władysławie, 5 hektarów. Okres wojenny dla rodziny Bednarków był o tyle łaskawy, że po przejęciu gospodarstwa przez okupanta niemieckiego pozwolono im pozostać na miejscu i tutaj też pracować. Tyle szczęścia nie miała, niestety, rodzina od strony taty, Jerzego Włodarczyka, który przyszedł na gospodarstwo żony w trudnym okresie zmian ustrojowych. Gospodarstwo, z którego wywodził się mąż pani Elżbiety, położone jest o ok. 20 km od Kaszew, we wsi Chochołów pod Żychlinem. Podczas okupacji Włodarczykowie zostali wysiedleni w okolice Złakowa i Łowicza. Ich rolnicze korzenie sięgają drugiej połowy XIX wieku. Protoplastą na gospodarstwie w Chochołowie był Andrzej Włodarczyk. Los obdarzył Andrzeja i Józefę dziewięciorgiem dzieci. Spośród nich to urodzony w 1916 roku syn Stanisław przejął gospodarstwo. Na wieść o przesiedleniu rodziny najstarszy z rodzeństwa, ksiądz Jan, wrócił do kraju z Włoch i wraz ze swoim bratem Kazimierzem udzielali tajnych nauk. Oczywiście, groziło im z tego powodu ogromne niebezpieczeństwo, nie raz musieli ukrywać się w sianie za stodołą. Stanisław natomiast, wraz z innymi rodzinami przesiedlonymi w tamte okolice, pomagał przemycać towary na tereny Generalnego Gubernatorstwa. Z rodzinnych opowiadań wynika, że te wspólne działania przeciw okupantowi bardzo silnie związały ze sobą Włodarczyków i zapoznane na wysiedleniu rodziny. Do tego stopnia, że kontakt utrzymywali ze sobą jeszcze na długo po zakończeniu wojny i powrocie do Chochołowa. Ale to nie koniec patriotycznych zrywów w rodzinie Włodarczyków. W 1948 roku Stanisław bierze ślub z Władysławą Rudkowską. Siostra Władysławy, Feliksa Kapłon oraz jej przyrodni brat Stefan Białecki brali czynny udział w powstaniu warszawskim.

Dziadek zaraził go pasją

Rzadko się zdarza, by dzieci chciały słuchać opowiadań swoich rodziców i dziadków. Zwykle w młodym wieku nie myśli się o historii swojej rodziny i kraju. Inaczej było jednak w przypadku małego Andrzeja. Nasz bohater już od najmłodszych lat zafascynowany był historią. Gdy miał 6 lat, obejrzał ekranizację Trylogii Sienkiewicza i od tego czasu zapragnął mieć husarską zbroję. Jego pasję do zgłębiania dziejów dodatkowo rozbudził w nim dziadek Stanisław, który przed laty należał do 6. Pułku Strzelców Konnych. Szczęśliwie Andrzej miał okazję słuchać dziadkowych opowiadań, które wspomina z uśmiechem, choć nie zawsze były one radosne. W pamięci Andrzeja szczególnie zachował się obraz dziadka sadzającego wnuka na kolanach i częstującego go piernikami. A mały Andrzej mógł słuchać godzinami. Dziadek nie ukrywał przed wnukiem okrucieństwa wojny, co tym bardziej zbudowało w nim respekt i szacunek do dawnych bohaterów. W czasie wojny obronnej dziadek Stanisław był najprawdopodobniej działonowym w szeregach armii „Łódź”. Miał duże żołnierskie szczęście. Dowódca wysłał go po amunicję. Gdy wrócił, okazało się, że cały działon leży martwy przy dziale. Później dostał się do niewoli pod Sochaczewem. Szczęśliwie z niewoli wrócił i to w żołnierskim mundurze! W październiku 1939 roku pojawił się w bramie gospodarstwa w Chochołowie. Swoją rodzinę, przekonaną, że Stanisław już do nich nie wróci, zastał akurat podczas wykopków buraków. Fakt, że pochodził z rolniczej rodziny i prowadzi gospodarstwo, uratował mu życie. Niemcy oszczędzali rolników, by zapewnić sobie kontyngenty żywności. Niestety, nie zachował się ani mundur, ani inne pamiątki z tamtego okresu. W obawie przed represjami, a nawet rozstrzelaniem, Włodarczykowie spalili mundur i wszystkie wojskowe dokumenty.

Znak Polski Walczącej wykonany na ściernisku

Znak Polski Walczącej na polu Andrzeja Włodarczyka. W ten sposób pan Andrzej chciał oddać hołd poległym bohaterom.

By oddać hołd bohaterom

Tę szczególną pasję do historii pan Andrzej kontynuuje po dziś dzień. Od 8 lat działa w szeregach Stowarzyszenia Historycznego im. 10. Pułku Piechoty z Łowicza. Wraz ze stowarzyszeniem bierze udział w rekonstrukcji walk z okresu kampanii wrześniowej 1939. Razem z kolegami, jako statysta, brał udział w zdjęciach do filmów historycznych, m.in. do filmu „Wołyń”, „Smoleńsk” i „1920 Bitwa Warszawska”. Kolejnym krokiem było także rozpoczęcie studiów historycznych. Do ich zwieńczenia brakuje tylko napisania pracy licencjackiej. Trudno jest Andrzejowi pogodzić ze sobą zamiłowanie do historii i pracę na gospodarstwie. Mając w pamięci opowieści dziadka i wiedzę zdobytą na studiach, z ogromnym szacunkiem podchodzi do świąt państwowych. Co roku 1 sierpnia o godzinie 17 zatrzymuje się przy pracy, by w chwili zadumy oddać cześć poległym bohaterom. Chciałby być w tym czasie na ulicach Warszawy, ale obowiązki w czasie żniw mu to uniemożliwiają. Mimo to nie narzeka na swoją pracę. Liczy się pamięć i symbolika. W tym roku, po konsultacji ze swoją żoną, postanowił dać upust swoim przekonaniom. W dniu rocznicy wybuchu powstania warszawskiego, jak zawsze zatrzymał się i wyszedł z ciągnika, by po minucie ciszy wykonać na ściernisku znak Polski Walczącej. Zwykłą broną talerzową, bez wsparcia GPS, wyrył symbol, który przed laty malowali na ulicach Warszawy walczący bohaterowie. Nie zależało mu na rozgłosie. Tym gestem chciał pokazać swoje przekonanie o słuszności upamiętniania powstańców walczących o naszą wolność.

Pan Andrzej wraz z członkami stowarzyszenia historycznego biorą udział nie tylko w rekonstrukcji walk. Od przyszłego roku rozpoczynają przedsięwzięcie „Retro Liga”, w którym będą rozgrywać mecze piłki nożnej w strojach przedwojennych i wg zasad z tamtego okresu.

W służbie polskiej wsi

Pan Andrzej jednocześnie ubolewa, że takie działania są czasem mylnie odbierane i upolityczniane. Chce żyć w kraju, w którym nie będzie musiał pytać się żony, czy wykonanie znaku Polski Walczącej spotka się z falą tak zwanego hejtu. Z drugiej strony obserwuje pewną modę, np. na ubieranie koszulek z symbolami patriotycznymi. I nie ma w tym nic złego, o ile idą za tym faktycznie postawy i przekonania, a nie tylko chęć „wylansowania się”. Po swoich rodzicach przejął także misję społecznika. Najpierw tata Jerzy, a teraz mama Elżbieta, wspólnie przez 20 lat pełnią funkcję sołtysa wsi. Andrzej natomiast kandyduje na drugą kadencję jako radny gminy. Chce mieć wpływ na to, co dzieje się w kraju i przede wszystkim w swoim lokalnym samorządzie. Nie godzi się ze wszystkimi zmianami, jakie zachodzą na polskiej wsi. Mimo młodego wieku obserwuje zmianę krajobrazu, sprzedaż dobrej klasy ziemi pod budowę fabryk i autostrad. Jest zwolennikiem zmian i rozwoju, ale przede wszystkim w racjonalny, nieszkodzący interesom rolników sposób.

Nowe oddziały terenowe do badań ASF

0

W dniu 8 listopada 2018 r. Główny Lekarz Weterynarii wyznaczył dwie nowe terenowe jednostki do badań afrykańskiego pomoru świń. Zajmie się tym Zakład Higieny Weterynaryjnej w Warszawie Oddział Terenowy w Ostrołęce oraz Zakład Higieny Weterynaryjnej w Warszawie Oddział Terenowy w Siedlcach. Jednostki będą przeprowadzały badania diagnostyczne, serologiczne i molekularne w zakresie afrykańskiego pomoru świń (ASF).

 

źródło: GIW, fot. pixabay

Nietypowe sytuacje, w których ciągniki ZETOR świetnie sobie radzą!

0

Subtelne piękno zestawione z potęgą maszyn – takie są tegoroczne kalendarze z limitowanej edycji firmy ZETOR TRACTORS a.s., których publikacji nie powinni przegapić fani czerwonych traktorów. Kalendarze sprzedawane są w dwóch wersjach:  tradycyjnej czyli produktowej oraz bardziej kreatywnej edycji limitowanej.

Piękne kalendarze w dwóch wersjach

Obydwie wersje powstały w połowie września. Zdjęcia robiono w terenie, w okolicy Brna –  „rodzinnego” miasta kultowych czerwonych ciągników. W edycji limitowanej na 4 stronach  przedstawiono w sposób kreatywny, z przymrużeniem oka środowiska, w jakich można wykorzystywać moc, zwinność i odporność ciągników ZETOR. W roli głównej wystąpiły z nowym wzornictwem „gorące” jeszcze modele ze stajni ZETOR: MAJOR, CRYSTAL HD, FORTERRA HD i PROXIMA HS. Kalendarz produktowy, który liczy 12 stron, osadzony został w realiach, w jakich ciągniki ZETOR zwykle znajdują swoje zastosowanie.  Wszystkie linie modelowe, których aż sześć oferuje ZETOR obecnie w swoim portfolio, można zobaczyć na łąkach, polach, w lasach, parkach, w dzień i w nocy.

„Kalendarz produktowy ZETOR prezentuje naszą aktualną ofertę w prawdziwych plenerach, w terenie, w jakim można bez problemu wykorzystywać konkretne modele. W ten sposób chcemy podkreślić, że ciągniki ZETOR są niezawodnymi maszynami w każdej sytuacji, podczas wykonywania różnych czynności“, mówi o pomyśle kalendarzy produktowych Petr Konštacký, dyrektor Działu ds. Sprzedaży i Marketingu ZETOR TRACTORS a. s.

 

Piękne kadry wychwycone przez słowackiego fotografa

Autorem i realizatorem kalendarzy jest znany słowacki fotograf Martin Fridner, który już po raz czwarty podpisał się pod ich wykonaniem. W limitowanej edycji pojawiła się modelka Andrea Zlesáková, która do kalendarza pozowała już w zeszłym roku, a obok niej także dwie inne modelki: Anna Szopa i Aneta Kalousková, które pozują w stroju rybaka.

„Myślą przewodnią kalendarza jest użyteczność ciągników pokazana na przykładzie zajęć naszych dziewczyn,  aktywnie spędzających czas na łonie przyrody. Tematy jak zwykle wybieraliśmy z przymrużeniem oka. Połączenie kobiecego piękna z pięknem lokalnej przyrody i elegancją mocnych maszyn przywołuje na myśl uniwersalność korzystania z ciągników w praktyce“ mówi o projekcie zdjęciowym „nadworny” fotograf i autor kalendarzy Martin Fridner. „Tym razem nie był to realistyczny montaż, ani praca w studio, ale autentyczny plener i prawdziwe fotografie. Projekt był szczególnie wymagający z powodu konieczności znalezienia odpowiedniego miejsca. Potrzebowaliśmy specyficzny typ terenu w stosunkowo niewielkiej odległości od Brna. Muszę przyznać, że okolice miasta zaskoczyły mnie swoją przyrodniczą różnorodnością . Również dla mnie była to pouczająca i inspirująca podróż“ dodaje Fridner.

Kalendarze z tradycją

Kalendarze ZETOR mają już swoją tradycję, a każdy egzemplarz jest rozchwytywany przez kolekcjonerów. Co roku wydawane są one w dwóch wersjach, w edycji limitowanej, która w sposób artystyczny łączy kobiece piękno z mocą maszyn oraz w wersji produktowej, która koncentruje się na maszynach i ich wykorzystaniu. Kalendarze ocenia także specjalistyczne jury. Na przykład kalendarz na rok 2016 otrzymał za produkcję fotograficzną nagrodę Fénix Content w 2015 roku. Kalendarze na 2019 rok są już dostępne w sklepie internetowym ZETOR i u autoryzowanych sprzedawców marki ZETOR.

źródło/fot. mat. prasowe Zetor

Sympozjum Zimowe z IGP Poska!

0

Już po raz czwarty IGP Polska ma przyjemność zaprosić na cykliczne spotkanie pod nazwą Sympozjum Zimowe, które odbędzie się w dniu 06.12.2018 w Jarosławiu na Podkarpaciu.

Podczas spotkania przedstawiona zostanie aktywność IGP w Europie, a także oferta odmianowa kukurydzy, zbóż oraz soi na sezon 2019 w Polsce. Sympozjum będzie wyjątkową okazją do bezpośredniego kontaktu z hodowcą wydajnych europejskich mieszańców kukurydzy doktorem Jure Kolaric z SZ Gleisdorf, który w swej prelekcji przedstawi nowoczesne metody i kierunki hodowli. Konferencja IGP Polska stanowi podsumowanie i przedstawia plany na kolejny sezon działalności przedsiębiorstwa w Polsce. Jest znakomitą okazją do wymiany wniosków i spostrzeżeń bezpośrednio pomiędzy rolnikami a hodowlą roślin. Serdecznie zapraszamy do udziału w spotkaniu.

źródło/fot. IGP Polska

 

Gra Farming Simulator po raz pierwszy z maszynami marki John Deere

0

Największy producent maszyn rolniczych na świecie dołączy do grona marek dostępnych w grze Farming Simulator 19. W grze będzie można wcielić się w operatora kultowych modeli ciągników i kombajnów John Deere. Premiera nowej edycji już 20 listopada. 

Na ten moment czekali fani serii gry Farming Simulator oraz miłośnicy marki John Deere. Po raz pierwszy w historii gracze zasiądą za sterami kultowych modeli maszyn rolniczych amerykańskiego giganta. Premiera gry przewidziana jest na 20 listopada. Gra będzie dostępna na PlayStation 4, Xbox One oraz komputery PC.

 

Marka John Deere w nowej edycji

Jedną z ważniejszych cech nowej edycji gry jest obecność maszyn rolniczych John Deere. W grze będzie można wcielić się w operatora ciągników następujących serii: 6R, 6M, 7R, 8R oraz 8RT. Co więcej, sterować będzie można również kombajnami, m. in. T560i, a jak zapewniają twórcy z Giants Software, to nie koniec atrakcji związanych z obecnością marki w grze. Gracze mogą liczyć na kilka niespodzianek.

– Obecność naszych maszyn w grze Farming Simulator to ważna chwila dla fanów, ale też dla całej społeczności pracowników marki John Deere – mówi Piotr Dziamski z John Deere.

Dodatkowe moduły

W grze będzie również możliwość kontrolowania poziomu zużycia paliwa, a także zainstalowania dodatkowych modułów ograniczających zużycie.

– Wykorzystanie tej funkcji może być wstępem do zdobywania doświadczenia w optymalnym ustawianiu parametrów ciągnika w celu uzyskania najniższego zużycia paliwa. W realnej pracy polowej niskie spalanie jest wynagradzane uczestnikom programu „Gwarancji spalania paliwa w  ciągnikach  John Deere serii 8R, 7R oraz 6R (6 cylindrowych)”. John Deere wprowadził program „Gwarancji spalania” jako jedyny w branży maszyn rolniczych, zapewiając rolnikom również zwrot kosztów za nadwierne zużycie paliwa. Jest to odważny  i niespotykany na rynku krok, tym bardziej, że zdecydowaliśmy się ponosić odpowiedzialność pieniężną za zużycie paliwa przekraczające ustalony przez fabrykę poziom – dodaje Piotr Dziamski.

Wszystkie maszyny w grze Farming Simulator są odwzorowywane z dbałością o każdy detal. To proces, który wymaga od twórców mrówczej pracy. Programiści otrzymują od producentów szczegółowe specyfikacje techniczne maszyn, a dodatkowo oddelegowani fotografowie dokumentują różne elementy, dzięki czemu każdy detal w grze wygląda jak autentyczny. Co więcej, specjaliści z Giant Software regularnie czytają fora internetowe, komentarze w mediach społecznościowych i reagują na sugestie graczy odnośnie wyglądu poszczególnych maszyn, stale je doskonaląc.

Obok maszyn John Deere, w grze będą dostępne również modele wielu innych marek.

 

Więcej nowości

Wprowadzenie nowej marki to nie jedyna nowość, jaka będzie czekać na graczy w Farming Simulator 19.

– Farming Simulator 19 wprowadzi dwa nowe środowiska — Amerykę Północną i Europę, gdzie gracze będą mieli możliwość założyć i rozwijać własne gospodarstwo rolne. W grze pojawią się także maszyny do uprawy owsa i bawełny – mówi Michał Łowigus, PR manager CDP, oficjalnego dystrybutora gry w Polsce.

Twórcy gry wzbogacili również tryb chowu i opieki nad zwierzętami. Do grona zwierząt hodowlanych znanych z poprzednich części gry (trzoda chlewna, krowy, owce i kurczaki) dołączą konie, a co za tym idzie – jeździectwo, co pozwoli przemierzać rozległe tereny wokół farmy na konno, a także trenować je tak, aby później sprzedawać z zyskiem, przewożąc za pomocą nowych, specjalnie do tego przeznaczonych przyczep.

W grze dostępny będzie również tryb multiplayer online. Pozwala on grać czterem graczom w dwóch opcjach:

  • Współpracy przy bieżącej pracy gospodarstwa;
  • Rywalizacji – każda drużyna wykonuje misję polegającą, np. na skoszeniu fragmentu pola kombajnem, zebraniu pozostałej słomy za pomocą prasy oraz załadowaniu balotów słomy na przyczepy transportowe.

 

źródło/fot. mat. prasowe John Deere

Nowy zakład Amazone w Bramsche

0

Po prawie rocznej budowie, Grupa Amazone dnia 13 listopada 2018 roku, oficjalnie otworzyła nowy zakład w parku przemysłowym Schleptrup w Bramsche. Nowy projekt budowlany obejmował hale montażowe, wysyłkowe i magazynowe o łącznej powierzchni 16 000 m² oraz budynek administracyjny. Wartość pierwszego etapu budowy w nowej lokalizacji wynosi około 16 mln euro. Nowy zakład został ukończony w ciągu ostatnich tygodni i teraz realizuje montaż końcowy opryskiwaczy zaczepianych UX. Nowe hale, o wielkości zapewniającej dostateczną ilość miejsca, stwarzają idealne warunki do montażu tych maszyn, których szerokość robocza wynosi nawet 40 m. Liczba pracowników w działach produkcji, montażu, logistyki i administracji wzrośnie w ciągu 2019 roku do około 150.

 

Dogodna lokalizacja przy autostradzie A1

Nowy zakład znajduje się w bardzo dogodnej lokalizacji, bezpośrednio przy zjeździe z autostrady A1 do miejscowości Bramsche, na północ od Osnabrück, w odległości zaledwie 25 kilometrów od głównej siedziby firmy w Hasbergen-Gaste. Amazone zajmuje tam działkę o powierzchni łącznie 24 hektarów, ale w pierwszej kolejności zabudowano około pięciu hektarów. Zostało więc dużo miejsca na dalsze etapy budowy.

Optymalne warunki do zróżnicowanej produkcji dużych maszyn

Podczas inauguracji dyrektorzy przedstawili gościom koncepcję zakładu: „Nowy zakład jest fabryką o krótkich przebiegach, stworzoną z myślą o zróżnicowanej produkcji dużych maszyn. Dzięki temu zapewnia on optymalne rozmieszczenie obszarów funkcyjnych przyjęcia towaru, utrzymania zapasów magazynowych, montażu, odbioru maszyn, stanowisk kontrolnych, kontroli jakości oraz wysyłki. Cieszymy się, że w ten sposób rozszerzyliśmy miejscowe zdolności produkcyjne w uzupełnieniu do naszych zakładów w Gaste i Leeden, i jednocześnie zrealizowaliśmy pełną optymalizację logistyki w tych trzech zakładach”.

Christian Dreyer podkreślił, że po przeniesieniu montażu końcowego UX zwolniło się miejsce, umożliwiające optymalizację produkcji również w innych oddziałach. „Wykorzystujemy dodatkowe zasoby, aby jeszcze bardziej zoptymalizować wewnętrzny podział zadań między poszczególnymi lokalizacjami i tym samym naszą strukturę produkcyjną i logistyczną”, uzupełnia Christian Dreyer.

Rosnące światowe zapotrzebowanie na maszyny Amazone

Amazone pozytywnie ocenia perspektywy dla maszyn Amazone. „Rosnące światowe zapotrzebowanie na nasze maszyny jest okazją do dalszego rozwoju. Przecież musimy być w stanie płynnie sprostać tym wymogom, zachowując przy tym najwyższą jakość. Dlatego nowy zakład w Bramsche oraz optymalizacja logistyki w zakładach w Leeden i w głównej siedzibie w Gaste są tak ważnymi krokami”, podkreślił Dreyer.

źródło/fot. mat. prasowe Amazone

 

 

Jesienne stosowanie nawozów w sytuacjach nadzwyczajnych – czyli jakich?

0

W związku z wątpliwościami dotyczącymi terminów stosowania nawozów zgodnie z programem azotanowym zwracamy uwagę, że możliwe jest jesienne stosowanie nawozów w sytuacjach nadzwyczajnych tj. wystąpienia niekorzystnych warunków pogodowych. Taka sytuacja wystąpiła jesienią ubiegłego roku, kiedy na skutek częstych i obfitych opadów deszczu oraz nadmiernego uwilgotnienia gleby nie dokonano w terminie zbiorów (głównie kukurydzy, buraków cukrowych i ziemniaków), a tym samym nie przeprowadzono jesiennego nawożenia.

Niekorzystne warunki i w tym roku

Niekorzystne warunki pogodowe odnoszą się również do występowania suszy rolniczej oraz innych zdarzeń pogodowych (np. deszcz nawalny) i najczęściej występują lokalnie. W tej sytuacji, producent rolny powinien samodzielnie ocenić, uwzględniając panujące warunki pogodowe, możliwość dokonania jesiennego zbioru i zastosowania nawożenia, jednak nie później niż do końca listopada.

Natomiast podczas lat o zwyczajowo panujących warunkach pogodowych jesienią należy dotrzymać terminów określonych w programie azotanowym.

źródło: MRiRW
fot. firmowe

Wyjątkowy ciągnik z Twoim imieniem!

0

W ramach limitowanej akcji 200 nabywców nowych ciągników CVT marki STEYR może na życzenie umieścić swoje imię obok nazwy modelu. Do wyboru klienci mają siedem modeli o mocy od 150 do 240 KM.


Ciągnik z Twoim imieniem

STEYR CVT to żywa legenda. Już ponad 40 000 ciągników z przekładnią CVT niezawodnie wykonuje swoje zadania na łąkach, polach, w lasach i przy pracach komunalnych. Obecnie użytkownicy ciągników CVT mogą skorzystać z niepowtarzalnej okazji i nadać swojej nowej maszynie imię. Akcja jest limitowana i ogranicza się do 200 klientów. Zrobisz wrażenie na sąsiadach! Na stronie www.your-steyr-cvt.com każdy może spersonalizować swój nowy ciągnik STEYR CVT, zobaczyć jak nazwa będzie się prezentowała na maszynie i bezzwłocznie skontaktować się z najbliższym dealerem marki. Można sobie przykładowo zażyczyć, aby z boku maski silnika widniał napis „6240 GRZEGORZ CVT“. A propos Grzegorza, film z ambasadorem marki, Gregorem Bloéb, pokazuje w humorystyczny sposób efekty indywidualizacji modelu CVT. Reklama była wyświetlana w mediach społecznościowych marki STEYR.

 

Mnóstwo mocy pod maską

Dzięki ostatnim udoskonaleniom (ulepszona oś przednia, wyższy maks. ciężar użytkowy, Quick Turn II, S-Brake), bezstopniowej przekładni i mocy znamionowej od 150 do 240 KM ciągniki CVT marki STEYR są idealnym partnerem przy pracy. Znakomita konstrukcja przekładni napędowej zapewnia doskonałe osiągi; od niej też bierze nazwę seria obejmująca siedem modeli: CVT to skrót od „Continuously Variable Transmission” i oznacza przekładnię bezstopniową. Koncepcja silnika ECOTECH, która dzięki przyjaznemu dla środowiska systemowi Hi-eSCR wprowadzonemu w silniku dieslowskim z turbodoładowaniem o poj. 6,7 litra z układem wtrysku common rail spełnia wymogi unijnych norm emisji Stage IV, gwarantuje dużą opłacalność. Za pomocą magistrali ISOBUS III narzędzie uprawowe może sterować ciągnikiem i kierować jazdą, zatrzymywać itp. To wszystko przemawia za tym, aby spersonalizować swój ciągnik STEYR CVT, nawet jeśli sąsiedzi będą pękać z zazdrości.

źródło/fot. mat. prasowe CASE

Satelity systemu Galileo pozwolą zmniejszyć ryzyko utraty sygnału sieci AFS RTK+ marki Case IH

0

System satelitów Galileo zwiększa liczbę satelitów dostarczających sygnały korekcyjne. Użytkownicy sieci AFS RTK+ marki Case IH będą mogli zmniejszyć ryzyko utraty sygnału występujące na przykład przy pracy pod drzewami. Wprowadzanie w regionach sprzedaży od stycznia 2019.

 

Sieć sygnałów ulepszona

Case IH ulepsza swoją sieć sygnałów korekcyjnych RTK+ poprzez uzupełnienie sieci używanych satelitów o europejski kompatybilny system Galileo, co przekłada się na lepszy i bardziej niezawodny odbiór sygnału przez rolników korzystających z układów automatycznego prowadzenia opartych o sieć RTK+ oraz powiązanych rozwiązań marki Case IH.

Systemy bazujące na technologii pomiarów kinematycznych w czasie rzeczywistym (RTK) zazwyczaj wykorzystują amerykańską sieć satelitów GPS lub rosyjską GLONASS, które nie zostały opracowane w pierwszym rzędzie z myślą o zastosowaniach cywilnych. Aby udostępnić europejskim klientom marki Case IH niezawodną alternatywę przy stosowaniu układów automatycznego prowadzenia opartych o sygnał RTK+ pozwalających osiągnąć powtarzalną dokładność na poziomie poniżej 1,5 cm, firmowa sieć marki AFS RTK+ korzysta teraz także ze stworzonej z myślą o zastosowaniach cywilnych, europejskiej sieci Galileo.

 

Zredukowanie ryzyka utraty sygnału – ułatwienie integracji

Uzupełnienie globalnej sieci GNSS o satelity systemu Galileo pozwala zredukować ryzyko utraty sygnału, a tym samym ułatwia jego integrację w sieci Case IH AFS RTK+. Niezależność europejskiej sieci satelitów stanowi co prawda ważny argument, lecz sieć Case IH AFS RTK+ została również stworzona z myślą o kompatybilności z używanymi i przyszłymi satelitami systemu GNSS oraz wykorzystaniu sieci GPS i GLONASS.

Galileo jest oparty o system EGNOS (European Geostationary Navigation Overlay Service), będący pierwszym europejskim systemem nawigacji satelitarnej, oferującym lepsze pozycjonowanie i ulepszoną synchronizację. Pozwala to zapewnić lepszy zasięg oraz dostarczyć niezawodny i silny sygnał, zapewniający wysoką powtarzalność pomiędzy przejazdami w poszczególnych latach. Rolnicy zyskują na ograniczeniu przestojów spowodowanych oczekiwaniem na sygnał po jego utracie i bardziej efektywnym wykorzystaniu ziarna, nawozów sztucznych i środków ochrony roślin, dzięki poruszaniu się po równoległych ścieżkach prowadzenia i ograniczaniu nakładek, co pozwala maksymalnie wykorzystać potencjał uprawy.

 

Nowy poziom wydajności

Maxime Rocaboy, menedżer ds. marketingu produktu w zakresie technologii AFS marki Case IH podkreśla, że zastosowanie technologii GNSS pozwala europejskiemu rolnictwu osiągnąć nowy poziom wydajności i otwiera przed nim nowe możliwości poprzez udostępnienie rolnikom wiedzy na temat swoich upraw, żywego inwentarza i wykonywanych prac na nieznanym do tej pory poziomie, a tym samym pozwala zwiększyć efektywność pracy w rolnictwie, jego konkurencyjność oraz uczynić je bardziej ekologicznym.

– To właśnie zwiększony poziom dokładności systemu RTK+, osiągnięty poprzez wykorzystanie sygnałów w systemu satelitów Galileo, pozwala nam pomóc użytkownikom ciągników i kombajnów marki Case IH w osiągnięciu innowacyjności i konkurencyjności przy zapewnieniu zrównoważonego rozwoju rolnictwa w celu zapewnienia żywności dla stale rosnącej liczby ludności przy jednoczesnym zapewnieniu ochrony środowiska.

źródło/fot. mat prasowe Case