W ostatnich dniach pisaliśmy o pszczołach z Osuchowa, gdzie padło według różnych szacunków od 1,5  do 2 milionów pszczół (z 39 uli). [CZYTAJ TUTAJ].

Dzisiaj dotarła do nas kolejna druzgocąca informacja. W Wielkopolsce, w miejscowości Sroczyn (gmina Kiszkowo) w nocy z 7/8 maja wytruto 20 pszczelich rodzin.. Wszystkie pracowały przy zapylaniu rzepaku. Pszczoły wytruto pryskając środkiem owadobójczym do wnętrza ula (świadczą o tym ślady substancji na ramkach). 

Pszczelarze z Koła w Pobiedziskach, wyrazili solidarność z poszkodowanym, pomoc w ujęciu sprawcy i odbudowie pasieki. Obecnie przyroda i pszczoły mają wiele przeciwności, właśnie dlatego nie wolno być obojętnym na tego rodzaju chamstwo i głupotę.

 

Na Facebook’u, na profilu jednego z pszczelarzy opisana została cała sytuacja. Publikujemy poniżej treść:

Szanowni znajomi, niejednokrotnie mamy wrażenie, że widzieliśmy już wszystko i mało co jest nas w stanie zaskoczyć. Niestety tym razem po raz kolejny zaskakuje nas głupota, i bezwzględność drugiego człowieka. Poniższe zdjęcia to zaledwie ułamek tragedii, która spotkała pszczelarza z Pobiedzisk oraz pszczoły, którymi starannie się opiekował. W nocy z 7/8 maja w miejscowości Sroczyn gm. Kiszkowo wytruto wszystkie 20 rodzin pszczelich, które pracowały przy zapylaniu upraw rzepaku. Pszczelarze z naszego koła widząc sposób działania i ogrom tragedii nie mają wątpliwości, że stoi za tym człowiek zaznajomiony z pszczołami. Niestety pszczelarzem nazwać go nie można. Pszczoły wytruto pryskając środkiem owadobójczym do wnętrza ula(świadczą o tym ślady substancji na ramkach). Zwykły Jan Kowalski bez wiedzy i odzieży ochronnej nie zdołałby dokonać tak przemyślanego i zuchwałego przestępstwa. Pozostały ramki z woskiem, czerwiem, pierzgą i miodem oraz wiadra martwych pszczół, które nie miały szans na przeżycie tego starcia. Wiadra pszczół, które zginęły w męczarniach. Właściciel pasieki nie kryje żalu, łez i frustracji – w jedną noc zniszczono wszystko o co dbał latami, zwierzęta którym poświęcił wiele czasu, uwagi i pieniędzy. Załamany mówi, że zajmuje się pszczołami od kilkudziesięciu lat i nigdy nie spotkała go taka tragedia. Jest to nie pierwsza sytuacja w tej okolicy, piszę o tym ponieważ 3 lata temu w Sroczynie w ten sam sposób wytruto całą moją pasiekę. Wtedy zginęło ponad 50 rodzin pszczlich, zakopałem prawie 2 taczki martwych pszczół. Z dużym prawdopodobieństwem dokonała tego ta sama osoba. Są to duże straty finansowe, moralne, lecz co najważniejsze, jest to ogromna strata dla środowiska. Ciężko zrozumieć co oprócz głupoty kieruje takim człowiekiem. Chciwość? Zazdrość? Chęć pozbycia się „konkurencji”? Jako pszczelarze Koła w Pobiedziskach, chcemy wyrazić solidarność z poszkodowanym, pomoc w ujęciu sprawcy i odbudowie pasieki. Obecnie przyroda i pszczoły mają wiele przeciwności, właśnie dlatego nie bądźmy obojętni na tego rodzaju chamstwo i głupotę.
Jednocześnie dziękujemy wszystkim rolnikom i działkowcom, którzy dbają o pożytki i dokonują oprysków o odpowiedniej porze(wieczorem po oblocie pszczół). W ten sposób razem chronimy te pracowite i pożyteczne zwierzęta.

Źródło: Facebook