Co znajdziesz w artykule?
Nadchodzi największy w historii zwrot w finansowaniu unijnej wsi. Komisja Europejska proponuje włączenie Wspólnej Polityki Rolnej do scentralizowanych Planów Krajowych, co może oznaczać koniec stabilnych, dedykowanych środków na rolnictwo. Czy polscy producenci żywności przegrają walkę o unijne euro z inwestycjami regionalnymi? Wyjaśniamy, jakie zagrożenia niesie ze sobą nowa architektura budżetowa po 2027 roku.
Jedna koperta na wszystko – jak zmieni się finansowanie?
Dotychczasowy model WPR opierał się na dwóch filarach: dopłatach bezpośrednich oraz funduszach na rozwój obszarów wiejskich (PROW). Reforma po 2027 roku zakłada likwidację tej odrębności i wrzucenie środków na rolnictwo do jednego worka z polityką spójności i rozwojem regionalnym. W praktyce oznacza to, że o podziale gigantycznej puli – stanowiącej 44% budżetu UE – decydować będą rządy krajowe w ramach tzw. Planów Krajowych.
Dla polskiego rolnika to sytuacja bez precedensu. Środki, które dotąd były „rezerwowane” na nawożenie upraw, modernizację parków maszynowych czy wsparcie młodych rolników, staną się elementem negocjacji międzyresortowych. Istnieje realne ryzyko, że w obliczu innych potrzeb państwa, rolnictwo zostanie zepchnięte na boczny tor, a rolnicy będą musieli konkurować o uwagę urzędników z samorządami budującymi drogi czy szpitale.
Renacjonalizacja WPR: 27 różnych pomysłów na rolnictwo
Największym zagrożeniem, na które wskazywali posłowie komisji AGRI, jest tzw. renacjonalizacja, czyli oddanie zbyt dużej władzy nad funduszami w ręce stolic. Jeśli każde z 27 państw członkowskich stworzy własny, unikalny system wsparcia, Wspólna Polityka Rolna przestanie być „wspólna”. Może to doprowadzić do drastycznych różnic w poziomie konkurencyjności między gospodarzami z różnych krajów.
Polski producent, dbający o uprawę kukurydzy czy rzepaku, może znaleźć się w gorszej sytuacji niż jego sąsiad z Niemiec czy Francji, jeśli polski Plan Krajowy położy mniejszy nacisk na bezpośrednie wsparcie dochodów rolniczych. Brak jednolitych reguł gry na poziomie UE uderza w fundament wspólnego rynku, tworząc system „rolnictwa wielu prędkości”, gdzie wysokość pomocy zależy od priorytetów i kondycji fiskalnej danego państwa.
Czy „bezpieczniki” Komisji Europejskiej wystarczą?
Komisja Europejska, świadoma krytyki, zapowiada wprowadzenie mechanizmów ochronnych. Komisarz ds. budżetu Piotr Serafin zapewnia, że w nowym systemie znajdą się minima budżetowe (tzw. ring-fencing), które mają zagwarantować, że określona część pieniędzy trafi wyłącznie na cele rolne i obszary wiejskie. Mówi się o gwarancji zachowania nominalnego poziomu finansowania, jednak przy obecnej inflacji i kosztach produkcji, „nominalne zachowanie” może oznaczać realny spadek siły nabywczej dotacji.
Kluczowym problemem pozostaje brak przewidywalności. Rolnictwo to biznes biologiczny, który wymaga planowania w perspektywie dekad, a nie rocznych cykli budżetowych. Jeśli Plany Krajowe będą podlegać częstym modyfikacjom pod wpływem bieżącej polityki, stabilność finansowa gospodarstw zostanie zachwiana. Przedstawiciele branży agro apelują: rolnictwo potrzebuje odrębnego, stabilnego budżetu, a nie elastyczności, która w praktyce może oznaczać niepewność.




