Ostatnie deszcze i ostrzeżenia płynące z branży rolniczej sprawiły, że wielu producentów pszenicy ozimej zaczęło dokładnie przyglądać się swoim plantacjom. Na wielu polach pojawiły się przebarwienia i plamy na liściach, które mogą przypominać objawy chorób grzybowych.
Eksperci uspokajają jednak, że w wielu przypadkach nie ma powodów do natychmiastowego wykonywania zabiegów fungicydowych. Według doradców skala zagrożenia najgroźniejszymi chorobami liści pozostaje obecnie stosunkowo niewielka.
Czym są plamy i dlaczego nie warto ich mylić z chorobą?
W tym sezonie szczególnie często obserwowane są tzw. fizjologiczne plamy liści. Występują one na wielu plantacjach i bywają mylone z objawami infekcji grzybowych.
W rzeczywistości nie są one wywoływane przez patogeny. To efekt stresu roślin spowodowanego między innymi gwałtownymi zmianami temperatur, silnym nasłonecznieniem czy niestabilnymi warunkami pogodowymi.
To ważna informacja dla rolników, ponieważ fungicydy nie zwalczają tego rodzaju uszkodzeń. Z tego powodu specjaliści odradzają wykonywanie oprysków wyłącznie na podstawie występowania plam. Kluczowe znaczenie ma potwierdzenie obecności chorób takich jak septorioza, rdza czy mączniak prawdziwy.
Kiedy można jeszcze poczekać z fungicydem?
Monitoring prowadzony na plantacjach wskazuje, że przypadki septoriozy liści są obecnie nieliczne i najczęściej dotyczą dolnych partii roślin. Poziom porażenia pozostaje stosunkowo niski, dlatego rozwój choroby po ostatnich opadach może być ograniczony.
W łanach, gdzie liść flagowy rozwinął się dopiero po deszczach, wykonanie końcowego zabiegu fungicydowego można w niektórych przypadkach odłożyć. Nie oznacza to jednak rezygnacji z obserwacji pola. Regularne lustracje pozostają podstawą podejmowania właściwych decyzji.
Fusarium staje się największym zagrożeniem podczas kwitnienia
Wraz ze wzrostem temperatur coraz większą uwagę należy poświęcić fuzariozie kłosów. Największe zagrożenie pojawia się wtedy, gdy w okresie kwitnienia pszenicy występują temperatury od 16 do 25 stopni Celsjusza połączone z opadami deszczu. To właśnie w czasie kwitnienia grzyb może infekować otwarte kłoski i powodować poważne straty jakościowe oraz ilościowe.
Które plantacje są najbardziej zagrożone?
Ryzyko wystąpienia Fusarium znacząco wzrasta na polach, gdzie wcześniej uprawiano kukurydzę lub buraki cukrowe. Dodatkowym czynnikiem sprzyjającym infekcji są podatne odmiany oraz technologie uprawy pozostawiające dużą ilość resztek pożniwnych na powierzchni gleby.
W takich warunkach rośnie nie tylko ryzyko porażenia kłosów, ale również wystąpienia mikotoksyn w zebranym ziarnie.
Termin zabiegu ma kluczowe znaczenie
Skuteczność ochrony przed Fusarium w dużej mierze zależy od odpowiedniego terminu wykonania oprysku. Najlepsze efekty uzyskuje się na początku lub w połowie kwitnienia.
Zabieg powinien zostać wykonany krótko przed infekcją lub maksymalnie kilka dni po jej wystąpieniu. Spóźniona reakcja znacząco obniża skuteczność ochrony.
Liczy się nie tylko preparat, ale również technika oprysku
Doradcy zwracają uwagę, że równie ważna jak dobór środka jest technika jego aplikacji. Do ochrony kłosów zalecane są dysze drobnokropliste, najlepiej podwójne płaskostrumieniowe, które zapewniają dokładne pokrycie roślin cieczą roboczą.
Skuteczność zabiegu zwiększa także wysoka wilgotność powietrza oraz wykonywanie oprysków w godzinach porannych.
Warto obserwować także mączniaka i rdzę brunatną
Oprócz fuzariozy rolnicy powinni zwracać uwagę na rozwój mączniaka prawdziwego i rdzy brunatnej. Pierwsze objawy tych chorób są już widoczne na niektórych podatnych odmianach, szczególnie na górnych liściach.
W takich sytuacjach standardowy zabieg może okazać się niewystarczający i konieczne będzie rozszerzenie ochrony o preparaty skuteczne przeciwko konkretnym patogenom.
Nie każde przebarwienie oznacza konieczność oprysku
Eksperci podkreślają, że każda decyzja o wykonaniu zabiegu powinna być poprzedzona oceną rzeczywistego zagrożenia. Nie wszystkie plamy na liściach przekładają się na straty plonu i nie każde przebarwienie wymaga natychmiastowej interwencji.
Regularny monitoring plantacji i właściwe określenie momentu zabiegu pozwalają ograniczyć koszty ochrony, a jednocześnie skutecznie zabezpieczyć plon oraz jego jakość.









