Pchełka rzepakowa pozostaje jednym z problemów, z którymi plantatorzy rzepaku muszą mierzyć się już na początku rozwoju roślin. Nowe doświadczenia prowadzone w kilku krajach wskazują jednak, że pomocna może być uprawa współrzędna z odpowiednio dobraną mieszanką roślin okrywowych. W przeprowadzonych testach liczba larw szkodnika spadła od około 20 do ponad 40 procent.
Problem staje się coraz poważniejszy wraz ze wzrostem presji szkodnika, ograniczoną skutecznością niektórych insektycydów oraz mniejszą liczbą dostępnych możliwości ochrony. Dorosłe pchełki uszkadzają młode rośliny, wygryzając otwory między innymi w liścieniach. Przy silnej presji może to wyraźnie osłabić rzepak już na samym początku wegetacji.
Larwy pchełki również mogą poważnie uszkadzać rzepak
Po wykluciu larwy rozpoczynają żerowanie w ogonkach liściowych zewnętrznych liści. Z czasem mogą przemieszczać się głębiej w roślinie, także w kierunku wierzchołków pędów. Silne porażenie prowadzi do osłabienia rzepaku, a w skrajnych przypadkach może kończyć się obumieraniem pojedynczych roślin.
Podobne konsekwencje może mieć duża liczba dorosłych chrząszczy pojawiających się jesienią. Dlatego coraz większe zainteresowanie budzą rozwiązania, które pozwalają ograniczać presję szkodnika bez opierania ochrony wyłącznie na zabiegach chemicznych.
Jednym z takich rozwiązań może być zastosowanie mieszanki roślin okrywowych wysiewanej razem z rzepakiem.
Mieszanka roślin okrywowych ograniczyła liczbę larw
Niemiecka firma hodowlano-nasienna DSV przez kilka lat prowadziła doświadczenia dotyczące wpływu roślin towarzyszących na występowanie pchełki rzepakowej. Badania prowadzono między innymi w Terminiers we Francji, około 120 kilometrów na południe od Paryża, oraz w Asendorfie w Dolnej Saksonii.
W doświadczeniach zastosowano mieszankę TerraLife-BrassicaPro. Wyniki z ostatniego sezonu potwierdziły tendencje obserwowane już wcześniej. Na plantacjach z roślinami towarzyszącymi stwierdzono mniej larw niż na rzepaku uprawianym bez takiej mieszanki.
W Asendorfie liczba larw była niższa o około 20 procent. Presja szkodnika była tam jednak stosunkowo niewielka.
Znacznie większą różnicę odnotowano we Francji. W Terminiers liczba larw spadła o około 42 procent. W przeliczeniu na jedną roślinę oznaczało to zmniejszenie ich liczby ze 110 do 64.
Im więcej larw, tym większe znaczenie roślin towarzyszących?
Według DSV dotychczasowe obserwacje wskazują, że znaczenie roślin okrywowych może rosnąć wraz ze zwiększającą się presją pchełki rzepakowej.
Firma wskazuje na tak zwany efekt dywersyjny. Obecność różnych gatunków roślin może utrudniać szkodnikom odnajdywanie rzepaku oraz zmieniać warunki panujące na plantacji.
– Zgodnie z obecnym stanem wiedzy znaczenie upraw okrywowych w ograniczaniu pchełki wzrasta wraz ze wzrostem liczby larw, a ich redukcja jest związana z efektem dywersyjnym wywoływanym przez rośliny okrywowe – podaje DSV.
Larwy policzono specjalną metodą
Stopień porażenia oceniano metodą Berlèse’a. Polega ona na wykorzystaniu światła i ciepła do wypędzania larw z pobranych próbek roślin. Szkodniki trafiają następnie do pojemnika, gdzie mogą zostać policzone.
Metoda pozwala dokładniej porównać liczbę larw występujących na roślinach w różnych wariantach doświadczenia.
Według DSV uzyskane wyniki pokazują, że odpowiednio dobrane rośliny towarzyszące mogą stać się jednym z elementów zintegrowanej ochrony rzepaku.
Ich zastosowanie może przynosić również dodatkowe korzyści. Mieszanki roślin mogą wpływać na poprawę struktury gleby, wspierać aktywność organizmów glebowych, zmieniać obieg składników pokarmowych oraz ograniczać ryzyko erozji. Największe zainteresowanie budzi jednak możliwość ograniczenia liczby larw pchełki rzepakowej, szczególnie na plantacjach narażonych na dużą presję tego szkodnika.
AgrarHeute








