Co znajdziesz w artykule?
Umowa z krajami Mercosur ma być podpisana w najbliższych dniach i otworzy unijny rynek na tani import towarów rolnych z Ameryki Południowej. Polska i Francja do końca sprzeciwiały się tej umowie, ale nie zdołały stworzyć mniejszości blokującej. Polska przechodzi od słów do czynów w walce z niekontrolowanym napływem żywności z Ameryki Południowej. Resort rolnictwa, wzorując się na rozwiązaniach francuskich, przygotował nadzwyczajne rozporządzenie, które ma stać się „bezpiecznikiem” chroniącym nasz rynek przed produktami niespełniającymi unijnych norm. Kluczowym narzędziem ma być całkowity zakaz wwozu towarów zawierających pozostałości pestycydów wycofanych w UE.
Przeczytaj również – Umowa z Mercosur to dopiero początek! Czy jedynym ratunkiem jest cięcie kosztów produkcji?
Ofensywa regulacyjna wiceminister Gromadzkiej
Jak potwierdziła wiceminister rolnictwa Małgorzata Gromadzka, resort nie zamierza czekać na finał negocjacji w Brukseli z założonymi rękami. W piątek 9 stycznia do Ministra Zdrowia trafił formalny wniosek o ograniczenie importu produktów zawierających szkodliwe substancje, a zaledwie dzień później – 10 stycznia – gotowy był projekt rozporządzenia w tej sprawie.
– Nie pozwolimy, żeby umowa z Mercosur zaszkodziła polskiemu rolnictwu i wpuściła na nasze stoły żywność, która łamie nasze standardy bezpieczeństwa – podkreśla Małgorzata Gromadzka.
Polska idzie drogą Francji
Resort rolnictwa otwarcie przyznaje, że inspiracją jest model wprowadzony przez Paryż. Francja już na początku stycznia ogłosiła roczny zakaz importu produktów rolnych (m.in. cytrusów, awokado, kukurydzy i ziemniaków), w których wykryto pozostałości pięciu kluczowych pestycydów:
- mankozeb,
- tiofanat metylowy,
- karbendazym,
- benomyl,
- glufosynat.
Są to substancje, których europejscy rolnicy nie mogą stosować od lat ze względów zdrowotnych i środowiskowych. Polskie rozporządzenie ma uderzyć w „podwójne standardy”, uniemożliwiając sprzedaż w kraju żywności produkowanej przy użyciu chemii zakazanej nad Wisłą.
Skarga do TSUE i uszczelnienie granic
Rządowy plan walki ze skutkami umowy UE-Mercosur opiera się na trzech filarach:
- Blokada sanitarna: Wspomniane rozporządzenie dotyczące pestycydów, które ma dać służbom (IJHARS oraz Sanepidowi) twardą podstawę prawną do zawracania transportów na granicy.
- Droga prawna: Minister Stefan Krajewski zapowiedział złożenie skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE na procedurę przyjęcia umowy, która zdaniem Polski narusza unijne traktaty poprzez ominięcie zasady jednomyślności.
- Wzmocnienie służb: Zapowiedziano dofinansowanie inspekcji granicznych i zwiększenie liczby kontroli w portach morskich (Gdynia, Gdańsk, Szczecin), gdzie spodziewany jest największy napływ tańszej wołowiny i drobiu.
Co to oznacza dla rolników?
Wdrożenie „blokady pestycydowej” to realna szansa na wyrównanie szans konkurencyjnych. Obecnie kraje Mercosur (Brazylia, Argentyna) stosują środki ochrony roślin, które są nawet kilkukrotnie tańsze od tych dopuszczonych w UE, co znacząco obniża ich koszty produkcji. Jeśli polskie normy zostaną bezwzględnie wyegzekwowane na granicy, znaczna część taniego importu może po prostu nie zostać dopuszczona do obrotu.
Sprawa ma być kluczowym punktem rozmów na Radzie Ministrów Rolnictwa w Brukseli już 20 stycznia. Polska liczy na stworzenie koalicji państw, które wprowadzą podobne „bezpieczniki” u siebie.




