Fala upałów i wielotygodniowa susza doprowadziły do armagedonu uprawnego we wschodniej Polsce. Uprawy fasoli na Lubelszczyźnie zostały niemal całkowicie zniszczone. Lubelska Izba Rolnicza apeluje do Ministra Rolnictwa o natychmiastową i rewolucyjną zmianę w systemie pomocy klęskowej.
Upały spaliły kwitnienie. Straty na plantacjach sięgają 100%
Początek sierpnia przyniósł zatrważające doniesienia z pól województwa lubelskiego – rejonu słynącego z towarowej produkcji roślin strączkowych. Z oficjalnego stanowiska Zarządu Lubelskiej Izby Rolniczej (LIR) z 10 sierpnia 2026 r. wynika, że szczyt fali upałów oraz krytyczny brak wilgoci w glebie uderzyły w rośliny w najgorszym możliwym momencie – podczas fazy kwitnienia oraz zawiązywania strąków.
Fasola to uprawa o wyjątkowo wysokiej wrażliwości na deficyt wody i skrajne temperatury. Reakcją obronną rośliny na stres fizjologiczny było powszechne zrzucanie pąków i kwiatów, wyhamowanie wegetacji oraz brak zawiązywania nasion. Na przeważającym obszarze lubelskich plantacji szacunki strat są porażające: od 90% do 100% bezpowrotnie zniszczonego zasiewu.
Pieniądze zostały w ziemi. Gdzie rolnicy ponieśli największe nakłady?
Dotychczasowa praktyka przyznawania pomocy klęskowej opierała się na szacowaniu hipotetycznego utraconego dochodu. LIR zwraca jednak uwagę na znacznie poważniejszy wymiar katastrofy – realny wyciek kapitału z kieszeni rolnika. Prowadzenie intensywnej plantacji fasoli generuje potężne koszty na długo przed wyjechaniem kombajnem na pole.
Wśród środków finansowych, które przepadły bezpowrotnie, samorząd rolniczy wylicza nakłady ponoszone od wczesnej wiosny:
- Agrotechnika i przygotowanie roli: Orka zimowa, uprawa przedsiewna, zabiegi doprawiające glebę;
- S materiał siewny: Zakup wykwalifikowanych nasion odmian towarowych;
- Nawożenie i melioracja gleby: Zastosowanie nawozów mineralnych NPK, mikroelementów i wapnowanie;
- Ochrona roślin: Aplikacja doglebowych i nalistnych preparatów chwastobójczych, grzybobójczych i owadobójczych;
- Pielęgnacja i biostymulacja: Odżywianie dolistne, stosowanie antywytrawiaczy/stymulatorów i zabiegi mechaniczne;
- Koszt paliwa i eksploatacji: Zużycie oleju napędowego oraz amortyzacja ciągników i maszyn.
„Przy stratach rzędu 90–100% gospodarstwo nie uzyskuje ani złotówki przychodu. Oznacza to, że skutki suszy uderzają bezpośrednio w płynność finansową rolnika – zmuszają go do pokrycia strat własnymi oszczędnościami lub kredytami za środki, które bezpowrotnie spłonęły na polach” – czytamy w wystąpieniu Lubelskiej Izby Rolniczej.
4 kluczowe żądania do Ministra Rolnictwa. Czy zmieni się system wsparcia?
W opinii LIR obecny model pomocy suszowej nie spełnia swojej roli w przypadku upraw o wysokiej intensywności nakładów. W stanowisku przekazanym szefowi resortu rolnictwa zawarto cztery fundamentalne postulaty:
- Pilne uruchomienie dedykowanego programu wsparcia dla producentów roślin strączkowych dotkniętych suszą.
- Wdrożenie mechanizmu refundacji kosztów bezpośrednich (materiału siewnego, środków ochrony, nawozów, paliwa) zamiast czysto szacunkowej wyceny plonu.
- Zagwarantowanie minimalnego progu osłonowego pokrywającego wydatki zwłaszcza na plantacjach ze stratami w przedziale 90–100%.
- Uproszczenie procedur weryfikacyjnych i wypłat, tak aby środki zasiliły konta rolników jeszcze przed koniecznością finansowania jesiennych prac polowych i zakupu środków na kolejny sezon.
Wniosek Lubelskiej Izby Rolniczej to głos w ważnej dyskusji nad wydajnością państwowych mechanizmów osłonowych. Przy rosnących cenach środków do produkcji rolnej i częstszych zjawiskach ekstremalnych, szacowanie „utraconych plonów” często mija się z rzeczywistością biznesową gospodarstwa. Postulat zwrotu udokumentowanych nakładów produkcyjnych może okazać się jedyną drogą do uratowania ciągłości finansowej poszkodowanych rolników.








