Ostatnie dwa tygodnie na rynku trzody chlewnej przyniosły wyczekiwaną przez wielu stabilizację. Niestety, dla krajowych producentów żywca wieprzowego te doniesienia nie są powodem do radości. Ceny skupu tuczników zamarły na poziomie, który przy obecnych kosztach produkcji drastycznie uszczupla rentowność gospodarstw. Dlaczego polski rolnik dostaje za świnię znacznie mniej niż jego zachodni sąsiad i jak gigantyczne ognisko ASF wpłynie na sektor Agro w Polsce? Poznaj aktualne ceny świń i analizę sytuacji rynkowej.
Rynek niemiecki łapie oddech – sesja VEZG bez zmian
Sygnałem do wyhamowania gwałtownych spadków były ostatnie sesje na małej giełdzie ISW, gdzie po okresie paraliżu w końcu powrócił regularny handel. Choć wolumeny sprzedaży były niewielkie, powrót kupujących był jasnym symptomem tego, że sytuacja w Niemczech ulega uspokojeniu.
Duża niemiecka giełda VEZG utrzymała stawkę z ubiegłego tygodnia na poziomie 1,60 EUR/kg w klasie E (co w przeliczeniu daje około 6,81 zł/kg). Co ciekawe, w kuluarowych rozmowach przetwórców i hodowców rozpatrywano zakres 1,60–1,70 EUR/kg. Choć wyższa granica nie została osiągnięta, brak dalszych obniżek należy interpretować jako sygnał, że rynek niemiecki chwilowo osiągnął twarde dno, a dodatkowe przeceny nie są na razie planowane.
Katastrofalna sytuacja w Polsce: Dlaczego ceny skupu tuczników są tak niskie?
Podczas gdy za Odrą sytuacja się klaruje, w polskich skupach panuje głęboki kryzys, a nastroje producentów trzody chlewnej są katastrofalne. Aktualne ceny świń w Polsce są niższe od tych w Niemczech o minimum 70 groszy na kilogramie w klasie E, co w przeliczeniu na wagę żywą oznacza stratę rzędu około 50 groszy na każdym kilogramie!
Skąd bierze się tak potężna, krzywdząca dla nas różnica?
- Zalew taniego mięsa z importu: Kraje Unii Europejskiej, które utraciły możliwość eksportu wieprzowiny na rynki trzecie (poza UE), agresywnie lokują swoje nadwyżki na rynku wewnątrzunijnym. Polski handel zamiast kupować krajowy surowiec, szuka najniższych stawek za granicą, co z automatu zmusza rodzime zakłady mięsne do drastycznego cięcia cenników.
- Ograniczanie uboju do absolutnego minimum: Nadmiar mięsa na rynku daje jasny sygnał dla przetwórców. W obawie przed zaleganiem towaru w chłodniach, zakłady ograniczają moce przerobowe tylko tak, by zachować ciągłość linii produkcyjnych.
Mamy do czynienia z głębokim, rynkowym paradoksem. W kraju, w którym od lat mówi się, że krajowa produkcja nie pokrywa wewnętrznego zapotrzebowania, a moce przerobowe zakładów są ogromne, rolnik na odbiór tucznika z chlewni musi czekać tydzień, dwa, a nierzadko nawet trzy tygodnie!
Po raz kolejny kolejne elementy łańcucha dostaw – od handlu po przetwórstwo – bezwzględnie przerzucają koszty i ryzyko utraty płynności finansowej na najniższe ogniwo, czyli na producenta rolnego. Hodowcy nie mają już na kogo scedować tego ciężaru. Jedynym „zaworem bezpieczeństwa” staje się nieopłacenie kolejnej faktury za paszę czy komponenty, a stąd już tylko krok do ponownego pobicia rekordu najniższego pogłowia świń w Polsce, zamiast tak potrzebnej odbudowy stada.
Ponad 21 tysięcy świń do likwidacji – ASF uderza w fundamenty gospodarki
Czarnym scenariuszem dla całej produkcji wieprzowiny okazało się niedawne, potężne ognisko Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF) w gospodarstwie, w którym utrzymywano łącznie ponad 21 tysięcy sztuk zwierząt. To dramatyczne zdarzenie obnaża wieloletnią nieudolność kolejnych rządów do zwalczenia tej bardzo groźnej choroby.
Warto z całą mocą podkreślić: ASF to nie jest wyłącznie problem rolników – to problem całego państwa i polskiej gospodarki. Wirus nie zagraża zdrowiu człowieka, jest chorobą czysto ekonomiczną, ale jej skutki uderzą rykoszetem w wiele branż:
- Paraliż firm otoczenia rolnictwa: Podmioty obsługujące tak gigantyczną fermę (producenci pasz, dostawcy warchlaków, firmy transportowe i serwisowe) mogą w obliczu likwidacji stada nie otrzymać zapłaty za swoje towary i usługi.
- Redukcja zatrudnienia i stratne zakłady: Mniejsze zamówienia na pasze i usługi weterynaryjne zmuszą zakłady sektora Agro do ograniczania działalności. Skoro nie ma komu produkować paszy, zagrożone będą miejsca pracy.
- Mniejsze wpływy do budżetu Państwa: Towar, który nie zostanie wyprodukowany i sprzedany, nie wygeneruje zysku w handlu. W efekcie do budżetu kraju wpłyną znacznie mniejsze pieniądze z podatków dochodowych i VAT.
Podsumowanie i prognozy: Co czeka rynek wieprzowiny?
Jeżeli politycy nie przejdą od medialnych deklaracji i zrzucania winy na poprzedników do realnych, twardych działań w walce z ASF oraz nie zabezpieczą interesów krajowych producentów przed niekontrolowanym importem, polskie pasterstwo ulegnie całkowitej likwidacji. W dobie rosnących niepokojów geopolitycznych i głośnych dyskusji o bezpieczeństwie żywnościowym, uzależnienie kraju od zewnętrznych dostaw wieprzowiny jest skrajną krótkowzrocznością, która uderzy we wszystkich obywateli.
Tekst powstał na podstawie analizy rynkowej Bartosza Czarniaka.
Drodzy Czytelnicy AgroProfil! Czy w Waszych regionach również widać problem z terminowym odbiorem tuczników przez zakłady mięsne? Jak aktualne ceny świń wpływają na płynność finansową w Waszych gospodarstwach? Zapraszamy do merytorycznej dyskusji w komentarzach pod artykułem.
źródło: POLSUS










