Chcąc uzyskiwać wysokie plony, należy dostarczać roślinom zarówno makro-, jak i mikroelementów. Jednak wielu rolników zastanawia się nad tym, czy inwestować w produkcję, kiedy w wyniku suszy oraz niskich cen przestaje być ona opłacalna. Czy istnieje możliwość ograniczenia kosztów nawożenia?

Opłacalność produkcji – jak wygląda w obecnych czasach?

Susza, niskie ceny, a ostatnio sytuacja epidemiczna w naszym kraju sprawia, że rolnicy zastanawiają się nad opłacalnością produkcji. Jednym z nakładów rozważanym jako warty poniesienia jest nawożenie. Jednak musimy pamiętać, że tak jak człowiek czy zwierzę potrzebuje składników pokarmowych do wzrostu i rozwoju, tak i roślina bez dostarczenia jej makro- i mikropierwiastków nie zbuduje plonu. Niedobór pierwiastków wpływa na zmniejszenie zdrowotności roślin i jej rozwoju, co przekłada się na plon. Niewystarczająco odżywione rośliny często przyspieszają swój cykl rozwojowy, co również prowadzi do obniżenia potencjału plonowania. Musimy pamiętać, że każdy żywy organizm jest „zaprogramowany” tak, by wydał potomstwo i przedłużył istnienie danego gatunku. W przypadku niedożywionych roślin ziarniaki oraz nasiona często są mniejsze i gorsze jakościowo, co niestety nie  zadowala producentów.

Niski plon o niższej jakości dodatkowo zmniejsza opłacalność produkcji. Innym argumentem przemawiającym za stosowaniem nawożenia jest fakt, że właściwie odżywione rośliny lepiej radzą sobie w warunkach suszy czy z wystąpieniem agrofagów. Rośliny z prawidłowo rozwiniętym systemem korzeniowym są w stanie pobierać
wodę z głębszych warstw gleby, a także lepiej wykorzystują składniki pokarmowe, co wpływa na efektywność zastosowanego przez nas nawożenia, a to również ma swój wymiar ekonomiczny. Czy warto rezygnować z nawożenia? Nie warto, jednak należy zwrócić uwagę na kilka praktyk, które pozwolą na to, by stosowanie nawozów było efektywne, a co za tym idzie bardziej ekonomiczne.

Zadbaj o glebę

Lata z dostateczną liczbą opadów mogą „zatuszować” większość błędów popełnianych na polu. Musimy jednak zdać sobie sprawę z tego, że w latach nietypowych a takimi z pewnością były 2018 i 2019, kiedy mierzyliśmy się z suszą, częściej ujawniają się wszelkie niedociągnięcia agrotechniczne. W warunkach suszy bardziej uwypuklają się niedobory składników pokarmowych i anomalie w rozwoju roślin. Tak jak wspomniałam wcześniej, właściwie odżywione rośliny mają lepiej rozwinięty system korzeniowy, dzięki czemu mogą efektywniej pobierać składniki pokarmowe z gleby oraz wodę z głębszych jej warstw. W tym miejscu jednak należy zwrócić uwagę na to, że nawet dobrze dobrane dawki nawozów mogą być nie w pełni wykorzystane. Przyczyną takiej sytuacji może być brak dostępności składników pokarmowych dla roślin.

Nieuregulowany odczyn gleby, niewłaściwe warunki wodno-powietrzne czy też zbyt mała ilość próchnicy powodują, że system korzeniowy nie rozwija się prawidłowo, a pierwiastki zawarte w nawozach ulegają wymywaniu, uwstecznianiu oraz wchodzą w nierozpuszczalne kompleksy w roztworze glebowym. Zaburzona równowaga w glebie niekorzystnie wpływa na rozwój organizmów glebowych. Gleba jest miejscem bytowania mikroorganizmów (bakterii i grzybów) uczestniczących w obiegu pierwiastków czy rozkładających materię organiczną i udostępniających pierwiastki roślinom z form dla nich niedostępnych. Natomiast bakterie brodawkowe są bakteriami zdolnymi do wiązania azotu atmosferycznego (N2), dzięki czemu zaopatrują rośliny w azot. Roślinami wchodzącymi w symbiozę z tego typu bakteriami są wyłącznie rośliny bobowate, chociaż występuje jeden wyjątek zaliczany do wiązowatych. W glebie występują również dżdżownice, które mają bardzo duży wpływ na kształtowanie fizycznej struktury gleby. W trakcie przeciskania się przez kolejne warstwy gleby poprawiają jej przepuszczalność i przewietrzalność, przez co polepszają zdolności absorpcji i magazynowania wody, co z kolei korzystne jest dla gleb ciężkich i zbitych. Odżywiają się materią organiczną, przez co przyczyniają się do jej rozkładu i przetworzenia pierwiastków w formy przyswajalne dla roślin. Ponadto same dżdżownice po obumarciu są źródłem łatwo przyswajalnego azotu, ze względu na działalność mikroorganizmów bytujących w przewodzie pokarmowym dżdżownic, w wyniku czego powstają kwasy fulwowe i huminowe. Na rozwój organizmów ograniczający wpływ mają: monokultura, niewłaściwe stosowanie środków ochrony roślin oraznawożenie mineralne, jak również zbyt głęboka orka. Negatywnie wpływa również zbyt niskie pH gleby, co dodatkowo przyczynia się do rozwoju drobnoustrojów patogenicznych. Organizmy te bytują w warstwie próchnicznej gleby, stąd powinniśmy dostarczać odpowiedniej ilości materii organicznej. W pewnych sytuacjach warto również zastosować kwasy humusowe.

 

Kwasy humusowe – kiedy warto?

Preparaty zawierające kwasy humusowe polecane są szczególnie na gleby „zmęczone”, mniej żyzne, które utraciły swoją naturalną strukturę oraz gleby często podtapiane przez intensywne opady deszczu, co również wpływa na spadek żyzności gleby. Efektem stosowania tego rodzaju preparatów jest stymulacja aktywności biologicznej, poprawa dostępności i wykorzystania składników pokarmowych, poprawa właściwości buforowych gleby, korzystny wpływ na właściwości sorpcyjne gleby, wspomaganie rozwoju systemu korzeniowego oraz pobierania składników pokarmowych oraz wody przez korzenie. W obrębie kwasów humusowych wyróżnia się kwasy huminowe i fulwowe. Kwasy huminowe to frakcja związków próchnicznych zawartych w glebie o barwie ciemnobrązowej do czarnej. Kształtują one odpowiednią strukturę gleby, ułatwiając pobieranie oraz gromadzenie wody, a także właściwą porowatość, zapewniając jej napowietrzenie. Ich ciemna barwa wpływa na albedo (odbijalność promieniowania) podłoża, dzięki czemu pochłania ono odpowiednią ilość promieniowania słonecznego. Posiadają również właściwości adsorpcyjne, co pozwala na dostarczenie roślinom niezbędnych mikro- i makroelementów, a także pochłanianie z podłoża zanieczyszczeń w postaci metali ciężkich czy toksycznych jonów glinu występujących na glebach zakwaszonych. Natomiast kwasy fulwowe to frakcja próchnicy o barwie żółtej do żółtobrązowej, które biorą udział w procesach glebotwórczych. Do ich najważniejszego działania zalicza się przyspieszenie dotarcia fosforu do korzenia, co ma wpływ na przyspieszenie rozwoju systemu korzeniowego. Można zadać pytanie, czy warto ponosić dodatkowe koszty? Pozwolę sobie odpowiedzieć pytaniem na pytanie: Czy dostarczamy odpowiedniej ilości materii organicznej? Czy przyorujemy resztki pożniwne? Czy wyniesioną słomę uzupełniamy nawozem naturalnym? Czy stosujemy prawidłowy płodozmian? Czy regulujemy odczyn gleby? Jeżeli chociażby jedna z odpowiedzi była negatywna, wtedy warto wspomóc gleby tego rodzaju preparatami.

Zadbaj o pH

Niskie pH gleby wpływa ograniczająco na rozwój sytemu korzeniowego. Jak zapewne wiemy, w kwaśnym odczynie ujawnia się toksyczny wpływ jonów glinu. W takich warunkach system korzeniowy jest słabiej rozwinięty, przez co rośliny gorzej pobierają wodę oraz składniki pokarmowe z gleby. Niskie pH ogranicza procesy próchnicotwórcze, co ma wpływ na ich żyzność, a także zatrzymywanie wody w glebie. Należy zwrócić uwagę na fakt, że sama przyswajalność pierwiastków zależy również od odczynu gleby, a niski odczyn może przyczynić się do ich wymywania lub uwsteczniania, co nie tylko skutkuje pojawianiem się niedoborów i obniżeniem potencjału plonotwórczego roślin, ale także wiąże się z obniżeniem efektywności nawożenia. Pierwiastkiem, którego dostępność dla roślin zależy od pH gleby, jest chociażby fosfor. Zarówno w zbyt niskim, jak i w zbyt wysokim pH, dochodzi do uwsteczniania tego pierwiastka. Na glebach o kwaśnym i bardzo kwaśnym odczynie gleby jony fosforanowe wchodzą w nierozpuszczalny kompleks z jonami żelaza i glinu. Natomiast na stanowiskach zasadowych powstają trudno rozpuszczalne kompleksy z jonami wapnia. Na glebach kwaśnych dochodzi do wymywania również innego ważnego pierwiastka – potasu, co prowadzi do zubożenia gleby w ten pierwiastek. Odczyn gleby ma również wpływ na zawartość przyswajalnych form magnezu.

Gleby o odczynie bardzo kwaśnym najczęściej wykazują niską lub bardzo niską zawartość przyswajalnej formy magnezu. Również gleby alkaliczne są uboższe w przyswajalne formy tego pierwiastka. Najlepszą zasobnością w magnez charakteryzują się gleby lekko kwaśne. Jak widzimy, nieuregulowany odczyn gleby może przyczynić się do znacznych strat składników pokarmowych dostarczonych wraz z nawożeniem.

 

Zbadaj glebę

Przy planowaniu nawożenia warto wykonać badania gleby. Można by w tym miejscu powiedzieć, że to dodatkowy nakład. Jednak warto wiedzieć, że określenie zasobności zarówno w podstawowe makroelementy (oprócz azotu, który powinniśmy wykonać przed pierwszą dawką azotu) i mikroelementy, jak i odczynu gleby to wydatek rzędu 65,60 zł brutto, czyli 16,4 zł brutto/ha/rok przy wykonywaniu prób co 4 lata (4,1 zł/ha/ rok przy próbie reprezentującej 4 ha). Nie jest to duża suma, a dzięki określeniu zasobności możemy właściwie dopasować dawkę nawozów. Wiadomo, że niedobory pierwiastków nie pozwalają w pełni wykorzystać potencjału plonotwórczego roślin, co obniża opłacalność produkcji. Jednak również stosowanie zbyt wysokich dawek nie jest właściwe. Pewien naddatek powinien być zaplanowany w sytuacji, gdy wynik badania gleb wskazuje, że mamy do czynienia z niską zasobnością. W przeciwnym razie nadmiar zastosowanych składników pokarmowych nie zostanie wykorzystany i ulegnie wymyciu, co może obniżyć efektywność stosowania nawozów i sprawia, że ponosimy niepotrzebne koszty na nawożenie.

 

Stosuj prawidłowy płodozmian

Relatywnie łatwa w prowadzeniu, a także niezbyt wysoko nakładowa uprawa zbóż sprawiła, że w naszym kraju dominuje monokultura zbożowa. Oczywiste jest, że szukamy uproszczeń, chcąc uzyskać jak największy zysk. Jednak warto również wziąć pod uwagę to, że przewaga roślin zbożowych w płodozmianie niesie ze sobą poważne konsekwencje zarówno przyrodnicze, jak i ekonomiczne. Konsekwencją stosowania uproszczeń w płodozmianie jest często zmniejszenie plonów, wzrost zużycia środków ochrony roślin oraz nawozów mineralnych. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że w przypadku upraw zbożowych wzrost plonu prowadzi do większego wyczerpania gleby. Kilkuletnia monokultura zbożowa sprawia, że gleby są zmęczone, a często nawet wyjałowione, co w konsekwencji prowadzi do ich degradacji. Na glebach zmęczonych występuje często jednostronne wyczerpanie składników pokarmowych oraz zanik mikroflory glebowej, która – jak już wcześniej wspominałam – odpowiada za rozkład materii organicznej i udostępnianie pierwiastków roślinom. Obserwuje się również wzrost zawartości substancji fitotoksycznych, które hamują wschody i początkowy wzrost roślin, szczególnie w przypadku zbóż ozimych. Monokultura powoduje również kompensację chwastów oraz sprzyja rozwojowi chorób i szkodników, co oznacza większe nakłady na ochronę.
Jaki więc powinien być płodozmian? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej różnorodny. Idealnym rozwiązaniem byłoby prowadzenie urozmaiconych, 4–6-gatunkowych płodozmianów, w których rośliny jare przeplatają się z ozimymi, a zbożowe z niezbożowymi. Warto również zwrócić uwagę na międzyplony, zwłaszcza ozime, które zmniejszają wymywanie azotanów z gleby w okresie jesienno-zimowym oraz chronią glebę przed erozją.

A może międzyplony?

Jak już wspomniałam, duży udział zbóż w strukturze zasiewów oraz dosyć częste „zabieranie” słomy z pola przy jednoczesnym braku uzupełniania materii organicznej prowadzi do degradacji. Jednym ze sposobów dostarczania materii organicznej do gleby jest wysiewanie międzyplonów. Stosowanie międzyplonów ogranicza również ryzyko wystąpienia strat składników mineralnych na skutek wypłukania ich do głębszych warstw gleby. Takie zjawisko może wystąpić pomiędzy zbiorem gatunków wcześnie dojrzewających a siewem zbóż jarych. Najprościej mówiąc, pozostawienie gleby w okresie aż do siewu roślin jarych bez roślinności sprzyja stratom składników mineralnych, ale również zwiększa ryzyko erozji wodnej i wietrznej. Dobrym sposobem ograniczania tego zjawiska jest uprawa międzyplonów ozimych, które pobierają i akumulują w swojej biomasie dostępne w glebie składniki, które po przyoraniu zielonej masy roślin ponownie powracają do gleby.

dr inż. Aleksandra Wieremczuk

Czy warto siać międzyplony?

Międzyplony w praktyce